z innej strony

01.02.11, 14:41
mam męża, syna, pracę studia i z pozoru bardzo poukładane zycie.
Niemniej nie spałam z męzem od ponad 2 lat...
Nie to ze nie mam ochoty (bo mam), ale... maz swoim zachowaniem sprawił ze nie mam ochoty na zblizenia z nim. Jak jest? przede wszystkim mam brak poczucia bezpieczenstwa, maz mnie nie szanuje, nie wspiera, a przede wszystkim nie rozmawia. Mieszkamy obok siebie, nie z soba. Czuje se samotna i sama... a seks z nim? nigdy nie był w stanie mnie zaspokoić, niby się starał, ja się starałam ale mimo wszystko nasze temperamenty bardzo się różnią. On spokojny, godzinami mógłby mnie głaskać, ja z tych dzikich gdzie głaskanie mnie po prostu nudzi...
To wszystko sprawiło ze zamknelam się w swoim świecie, swiecie pracy i obowiazków domowych, zamknełam się na znajomych, wyjscia, a nawet na marzenia... przestałam o siebie dbać... no bo po co. Ten stan trwał blisko dwa lata.
Zmienilam prace, poznalam nowych ludzi, mezczyzne ktory zaczal ze mna rozmaiac, o pracy, o pogodzie, polityce, o wszystkim... a w pewnym momencie o problemach, moich. Zaprzyjaznilismy sie, to on mnie wspieral w trudnych momentach, to on mnie dopingowal, to on wyciagal mnie za uszy z mojego zamknietego swiata. Pokazal mi ze jestem kobieta, wartosciowa kobieta, ze moge mowić to co mysle, ze moge marzyć. Tak. Seks tez jest. Dziki, szybki, namietny, taki po ktorym czuję sie spełniona... Nasze spotkania trwaja blisko 8 miesiecy. Nie mam wyrzutów ze oszukuję meza, on nawet nie interesuje sie gdzie jestem jak znikam na kilka kilkanaście godzin. Zrozumiałam ze moje malzenstwo to fikcja, ze trzymamy sie tych strzepów zwiazku dla dziecka, dla rodziny, sasiadów i znajomych, ale nie dla siebie.
Dzis juz mam siłę by to przerwać, by zakończyć moje małżeństwo, by szcześliwie żyć samej. Samej ponieważ nigdy nie zaufam już zadnemu mezczyżnie, nie chce znów cierpieć. Wiem ze bedzie to fajne zycie, moje zycie, bez ograniczen, bez wiecznej gry, z marzeniami i z radoscia.
    • songo3000 Re: z innej strony 01.02.11, 15:27
      Ty nie masz problemów z seksem tylko z mężem. Zresztą typowo, widziały gały co brały ale pretensje to do całego świata... :)
      • sq6unny Re: z innej strony 01.02.11, 16:16
        Widzę, że jak dojdzie do rozmowy z mężem, bo wypadało by, skoro masz zamiar się rozstać, to przywalisz od razu z "grubej rury".
        Niestety schemat wraca jak bumerang. Dla kobiet brak rozmów, bliskości = brak seksu, a kiedy się pojawi na horyzoncie samiec okazujący zainteresowanie, nagle zmienia się sposób postrzegania rzeczywistości. Mąż jest do "doopy". Smutne lecz prawdziwe.

        Zastanawia mnie tylko, czego oczekujesz od forumowiczów, skoro już i tak podjęłaś decyzję?
        Oczekujesz rozgrzeszenia za zdradę?
    • altz Re: z innej strony 01.02.11, 16:05
      Oddaj dziecko mężowi i ruszaj w świat.
      Tak chyba będzie najuczciwiej.
    • sisi_kecz Re: z innej strony 01.02.11, 16:18
      maz swoim zachowaniem sprawił ze nie
      > mam ochoty na zblizenia z nim. Jak jest? przede wszystkim mam brak poczucia bez
      > pieczenstwa, maz mnie nie szanuje, nie wspiera, a przede wszystkim nie rozmawia '

      Chyba sie totalnie nie rozumieliście.
      Generalnie nie te połówki, bo obiektywnie powodów brak.

      Dzis juz mam siłę by to przerwać, by zakończyć moje małżeństwo, by szcześliwie
      > żyć samej. Samej ponieważ nigdy nie zaufam już zadnemu mezczyżnie, nie chce znó
      > w cierpieć. Wiem ze bedzie to fajne zycie, moje zycie, bez ograniczen, bez wiec
      > znej gry, z marzeniami i z radoscia.'

      Oby tak sie stało, powodzenia!

      Jest charakterystyczne, ze sporo kobiet w pewnym wieku i po zakończeniu związku nie marzy wcale o kolejnym, a u panów wręcz przeciwnie- w pewnym wieku gorączkowo starają sie złapać "kryzysową pielęgniarkę ".

      pozdro!
    • shelmahh do autorki 01.02.11, 17:11
      tak typowe, że aż nudne..

      w sumie kogo to obchodzi, że masz ten seks dziki a wcześniej go nie miałaś? po co to napisałaś?

      fora nie służą temu by pisać o wszystkim jak leci..bardziej by podzielić się problemem, poszukać wsparcia..

      a Twój post? ani ciekawy, ani ambitny, ani nic nie wnosi na to forum..

      szkoda czasu
      • zamysloneniebo Re: do autorki 01.02.11, 18:17
        Shelmahh, czego Ty tutaj szukasz? Powinnaś bywać w innych miejscach, najlepiej poza internetem, tak w ogóle, jeśli masz takie oczekiwania.
        Włącz tvp kultura, pójdź na wieczorek poetycki, do teatru, zasiądź z AMBITNĄ książką. :)))

        I po co napisałaś swojego posta? To on właśnie NIC nie wnosi, ani do tego tematu, ani do forum, ani totalnie do niczego.

        A jak Ci szkoda czasu, to nie korzystaj z internetu, tylko spożytkuj go inaczej.


        Autorko, a masz szanse na to, by być z tym nowym, tylko po prostu nie chcesz, czy nie ma nawet takiej szansy?
        Zakochałaś się w nim?
        Tak czy inaczej, jak związek okazał się fikcją, Ty nie kochasz, mężowi nie zależy (albo nie umie tego okazać) i nie jesteś w nim szczęśliwa, to rzeczywiście- zakończ go.
        Pytanie, czy dopiero teraz mąż się o tym wszystkim dowie, czy sygnalizowałaś mu (albo przedstawiałaś wprost) problem...?
        • blue-philia2 Re: do autorki 01.02.11, 21:02
          > Autorko, a masz szanse na to, by być z tym nowym, tylko po prostu nie chcesz, c
          > zy nie ma nawet takiej szansy?
          > Zakochałaś się w nim?

          Nie, to nie tak ze lecę za nowym facetem. ten "nowy" nawet nie jest nowym, nie jest kolegą, nie jest przyjacielem, po prostu jest. Jest fajnym facetem, trochę roztrzepanym, troche nieodpowiedzialnym, ale nasz układ jest zupełnie inny. spotykamy się dla rozmowy i seksu i na prawde zadne z nas nie chce się wiązać.
          Czy się w nim zakochałam? Lubie go, ale to za mało.

          > Tak czy inaczej, jak związek okazał się fikcją, Ty nie kochasz, mężowi nie zale
          > ży (albo nie umie tego okazać) i nie jesteś w nim szczęśliwa, to rzeczywiście-
          > zakończ go.
          > Pytanie, czy dopiero teraz mąż się o tym wszystkim dowie, czy sygnalizowałaś mu
          > (albo przedstawiałaś wprost) problem...?

          Problem byl od kilku lat, codziennie nawarstwiajacy. Kilkakrotnie dochodzilo miedzy nami do rozmów na ten temat, a raczej monologu z mojej strony, on kiwał glową przytakiwał mówił ze sie postara i... nic się nie zmieniało.
          Maz wie o rozwodzie, nie przyjmuje tego do wiadomości, wręcz wyśmiewa mnie. Twierdzi ze to mój taki wybieg by zrobić mu na złosć, by go zdenerwować wtedy gdy on ma najgorszy młyn w pracy.
        • druginudziarz Re: do autorki 02.02.11, 09:53
          zamysloneniebo napisała:

          > Shelmahh, czego Ty tutaj szukasz? Powinnaś bywać w innych miejscach, najlepiej
          > poza internetem, tak w ogóle, jeśli masz takie oczekiwania.
          > Włącz tvp kultura, pójdź na wieczorek poetycki, do teatru, zasiądź z AMBITNĄ ks
          > iążką. :)))
          >
          > I po co napisałaś swojego posta? To on właśnie NIC nie wnosi, ani do tego temat
          > u, ani do forum, ani totalnie do niczego.

          Wnosi, wnosi.
          Może dla Ciebie nie, ale forum jest publiczne a nie zamyślowe.
          Wnosi, bo np. ilustruje, że można ot tak znudzić się partnerem.
          Oczywiście takich watków jest na forum tysiące
          > Autorko, a masz szanse na to, by być z tym nowym, tylko po prostu nie chcesz, c
          > zy nie ma nawet takiej szansy?
          > Zakochałaś się w nim?
          > Tak czy inaczej, jak związek okazał się fikcją, Ty nie kochasz, mężowi nie zale
          > ży (albo nie umie tego okazać) i nie jesteś w nim szczęśliwa, to rzeczywiście-
          > zakończ go.
          > Pytanie, czy dopiero teraz mąż się o tym wszystkim dowie, czy sygnalizowałaś mu
          > (albo przedstawiałaś wprost) problem...?
    • stalowa_lady Re: z innej strony 01.02.11, 18:48
      aby zrozumieć potrzebuje troszkę więcej wiedzieć:
      kiedykolwiek kochałaś męża?
      co was skłoniło do zaczynania tego zwiążku?
      od początku było niezrozumienie i brak poczucia bezpieczeństwa?
      i przede wszystkim, jak widzi to MĄŻ?
      • blue-philia2 Re: z innej strony 01.02.11, 21:07
        > aby zrozumieć potrzebuje troszkę więcej wiedzieć:
        > kiedykolwiek kochałaś męża?

        Tak... i to jest chyba smutne.
        > co was skłoniło do zaczynania tego zwiążku?

        Wzajemna miłość, choć dziś w nia wątpię...

        > od początku było niezrozumienie i brak poczucia bezpieczeństwa?

        Nie, stało się tak w momencie gdy zaszłam w ciaże. Przerosły go moje problemy z ciąża, moje samopoczucie, zmienne nastroje, brak obiadu wtedy gdy miewałam straszliwe mdlości... To był początek, to był pierwszy raz gdy poczułam się przez niego odrzucona.

        > i przede wszystkim, jak widzi to MĄŻ?

        On nie widzi problemu. Dla niego jest proste. Skoro w domu porzadek i obiad na stole to jest wszystko w porzadku. Nie podejmuje rozmów na temat uczuć twierdząc ze to moje fanaberie.
        • stalowa_lady Re: z innej strony 02.02.11, 00:18
          hmmm..
          teraz pytanie, naczym tak naprawde ci zalezy:
          ma tym by pozostac z mężem który zrozumiałby problem i chociaz próbował sie zmienić lub iść na tzw kompromis?
          czy tez odłozyć ten związek do lamusa i zacząć coś new?
        • druginudziarz Re: z innej strony 02.02.11, 09:49
          blue-philia2 napisał:

          > > od początku było niezrozumienie i brak poczucia bezpieczeństwa?
          >
          > Nie, stało się tak w momencie gdy zaszłam w ciaże. Przerosły go moje problemy z
          > ciąża, moje samopoczucie, zmienne nastroje, brak obiadu wtedy gdy miewałam str
          > aszliwe mdlości... To był początek, to był pierwszy raz gdy poczułam się przez
          > niego odrzucona.

          A daj jakieś przykłady tego "przerośnięcia".
    • candyca Re: z innej strony 02.02.11, 04:42
      Jak ja Ci zazdroszcze!!! Badz szczesliwa! Powodzenia!
      • mreck Re: z innej strony 07.02.11, 10:08
        jak zniknie adrenalina potajemnych spotkań, to i dziki seks ci sie ucywilizuje, a wtedy zatesknisz do tego, zeby cię ktoś pogłaskał.
Pełna wersja