Dodaj do ulubionych

Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace femistki

15.02.11, 10:11
Tak dla przeciwwagi dla wątku o nieatrakcyjnych mężczyznach z Polski, niech będzie konkretnie o słowiankach.

Mężczyźni wolą... Słowianki?

Niemal wszystkie przybyszki z Europy Wschodniej nadal mają „to coś”, co dla sporej części mężczyzn Zachodu okazuje się niezwykle pociągające. I wbrew pozorom nie są to jedynie duże, chabrowe oczy oraz złociste włosy (onet.pl) – tym słowami rozpoczyna swój felieton, opublikowany na łamach „Time'a” Sarah Vine. Inspiracją i podporą dla jej słów ma być historia pięknej Rosjanki, Jekatieriny Zatuliwietier, którą posądzono o szpiegostwo i aresztowano. Autorka felietonu zaczepnie pyta, czy niewątpliwy urok Słowianek stanie się bronią masowego uwodzenia na arenie międzynarodowej? (...)
Zostawiając nieco na uboczu historię blondwłosej Jakateriny, felietoniska "The Time" zaczyna snuć rozważania o tym, dlaczego mężczyźni Zachodu tak chętnie i ochoczo poddają się urokowi Słowianek. Odpowiedź na to pytania pada już w wymownym tytule tekstu "Przy Słowiance poczujesz się jak mężczyzna". Co takiego mają w sobie kobiety ze wschodniej części Europy, że mężczyźni z krajów Zachodu ulegają ich czarowi i gotowi są pójść za nimi jak w ogień? I wcale nie chodzi tu wyłącznie o urodę. Odpowiedzią jest charakter. W nas, Słowiankach, rzekomo zachował się duch dawnych czasów i wypracowanego przez wieki podziału ról społecznych, za którym idzie określony układ relacji damsko-męskich. Co z tego wynika? Podobno jesteśmy ciepłe, uległe i w ogóle do (męskiej) rany (spowodowanej frustracją po wielu niepowodzeniach z zachodnimi kobietami) przyłóż. Podobno mamy magiczną moc, która pozwala mężczyźnie poczuć się przy nas bardziej męsko. Jesteśmy w stanie godzinami słuchać o jego stanie konta, nowym samochodzie i... tajnych danych państwowych opatrzonych pieczątką "Top secret". W wyzwolonych Brytyjkach takie opowieści wzbudzają jedynie ironię, pobczas gdy w nas (udawany lub nie) zachwyt. A w wyborze pomiędzy przemądrzałą, opętana konsumpcyjnym światem Zachodu feministką i powabną, uległą i ciepłą Słowianka, wybór jest oczywisty. Czy to powielanie stereotypów? Czy kobiety ze Wschodu, pozostającego jeszcze ciągle o krok za Zadchodem, wciąż są nastawione na sprawianie szczęścia mężczyźnie, otaczając go opieką, nie gorszą od opieki jego matki i czy naprawdę jesteśmy pełne ciepła, wylewającego się z głębokiego dekoltu, w przeciwieństwie do zimnych i roszczeniowo nastawionych koleżanek z przeciwległej części Europy? Ciężko jednoznacznie stwierdzić. Tajemnicą poliszynela jest jednak, że na międzynarodowych portalach randkowych największą popularnością cieszą się właśnie kobiety z Europy Wschodniej.
Czy, my Słowianki, faktycznie mamy to coś? Skoro przyznała to kobieta Zachodu, a podobno komplement powiedziany kobiecie przez kobietę, liczy się podwójnie; to nie warto z tym stwierdzeniem dyskutować. A teraz, moje drogie, wybierając się na wycieczkę na Zachód, zróbcie z tą jakże bezcenną wiedzą, co chcecie.
www.we-dwoje.pl/mezczyzni;wola;slowianki,artykul,22500.html#article_comment_form
Obserwuj wątek
    • berenika.5 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 11:22
      szczerze, to mnie nie dziwi słabość mężczyzn do słowianek. Jako kobieta mam już dość tych feministek, nowoczesnych singielek itd itd
      • aandzia43 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 17:20
        berenika.5 napisała:

        > szczerze, to mnie nie dziwi słabość mężczyzn do słowianek. Jako kobieta mam już
        > dość tych feministek, nowoczesnych singielek itd itd

        A w czym konkretnie tobie, jako kobiecie, przeszkadzają feministki? Czy może bardziej przeszkadzają ci atrakcyjne singielki czyhające na cudzych chłopów? ;-)
        • triss_merigold6 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 18:35
          Sądzę, że przeszkadzają jej suki. Bo okazuje się, że panowie, którym dobra i miła pani w zębach przynosi kapcie, piwo i pilota, nagle idą w cholerę do takiej co pokazuje palcem i goni do roboty.
          • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 20:01
            którym dobra i mi
            > ła pani w zębach przynosi kapcie, piwo i pilota, nagle idą w cholerę do takiej
            > co pokazuje palcem i goni do roboty.

            Zauważ, że wtedy pan w zębach przynosi wypłatę:-)

            Myśle, że problem polega na czymś innym. W związku powinna panować równowaga. Jeśli facet ma sporą przewagę to prędzej czy później zacznie ją wykorzystywać. Przeważnie chodzi właśnie o przewagę finansową. Jeśli facet zauważy, że "może sobie pozwolić" to prędzej czy później będzie to wykorzystywał. Nawet jeśli masz twardy charakter bez argumentu w postaci możności zakończenia związku jesteś nikim...

            Dlatego też kobieta wchodząc w taki związek z bogatszym facetem powinna mieć przygotowany plan ucieczki. Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki temu pan nie będzie miał tak dużej przewagi:-) Facet musi mieć poczucie, że może kobietę stracić, wtedy bardziej ją szanuje... Nie powinno się polegać na męskiej empatii.

            Generalnie życie pokazuje, że najlepsze są związki partnerskie. Zbliżony wiek, atrakcyjność fizyczna ale i status społeczny:-)
    • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 11:52
      Tak, tak, mamy zarabiać tyle co Wy, otaczać Was opieką jak mamusia (pewnie w znaczeniu sprzątać i gotować) i jeszcze udawać, że nam kasą imponujecie:-) Czy Wy panowie nie oczekujecie od kobiet za dużo?
    • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 13:10
      Na Śląsku w latach dziewięćdziesiątych wiele osób marzyło o wyjeździe do Niemiec... Właściwie to wszyscy, którzy nie mieli szans/nie chcieli iść na studia. Dla tych ludzi była to taka szansa na lepsze życie, na pracę za godziwe pieniądze, samodzielne mieszkanie. Wtedy nie było to łatwe. Trzeba było mieć jakiś krewnych, kombinować drugie obywatelstwo.

      Mieliśmy w szkole podstawowej kilka takich dziewczyn, którym "się udało". Dodam, że dość przeciętnych z urody, pokończyły jakieś zawodówki/licea zawodowe... Wiadomo, w Polsce miały słabe branie a tam znalazły sobie mężów, pozakładały rodziny, przyjeżdzają na wakacje i się ich nie poznaje... Za granicą były bardziej doceniane.

      Pewnie z racji wysokiego socjalu:-) W PL w porównaniu z zagranicą była bida i kasa miała dużo większe znaczenie przy wyborze kandydatki na żonę.
      W Niemczech nawet, gdyby laska pracy sobie znaleźć nie mogła (a i tak było łatwiej), to pewnie dostawałaby tyle kasy od państwa, że nawet opłacałoby się jej siedzieć w domu. Mieliśmy wtedy takiego znajomego, który z żoną Niemką siedział na bezrobociu i miał lepszy samochód i większe mieszkanie od pracujących w PL kolegów:-)

      Naprawdę wiele kobitek z mojego regionu, które tu były po prostu nikim, po wyjechaniu do Niemiec, nagle odżyło. Nie wiem czy dlatego, że były uległe (o mojej sąsiadce, która była jeszcze większą chłopczycą ode mnie bym tak nie powiedziała). Na pewno bardziej się tam docenia takie rzeczy jak np. domowe jedzenie. W PL kobiecie wstyd jest się do umiejętności gotowania przyznać bo od razu wychodzi na tępą babę:-)

      Może po prostu Słowiankom łatwiej jest panów z zagranicy doceniać? Trudno oczekiwać tego samego od kobiet z zagranicy, które zarabiają podobnie do męża:-) Trudno oczekiwać, że będą jeszcze o nich dbać jak mamusie:-) I jeszcze o głębokich dekoltach myśleć:-) Z drugiej strony, zagranicznym mężczyznom też pewnie łatwiej jest docenić biedniejszą żonę. Sami dobrze zarabiają i to wcale nie na zasadzie wyrywania tych pieniędzy komuś na siłę, socjal jest większy, mniejsze bezrobocie. Można sobie na imponowanie kobiecie pozwolić:-)
      • urquhart Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 13:26
        zakletawmarmur napisała:
        > Może po prostu Słowiankom łatwiej jest panów z zagranicy doceniać? Trudno oczek
        > iwać tego samego od kobiet z zagranicy, które zarabiają podobnie do męża:-)

        Teraz to z dobrej strony moim zdaniem ugryzłaś. Czyż przecież nie mamy najniższego drastycznie współczynnika aktywności zawodowej kobiet w UE?
        Czy twoje wyobrażenia o facetach który chcą kobiet zarabiających tyle co oni to jedynie iluzja? Generalnie ja nie stykam się z takimi facetami...
        • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 18:23
          > Czy twoje wyobrażenia o facetach który chcą kobiet zarabiających tyle co oni to
          > jedynie iluzja? Generalnie ja nie stykam się z takimi facetami...

          No dobra, prawie tyle samo:-)
        • aandzia43 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 19:55
          > Czy twoje wyobrażenia o facetach który chcą kobiet zarabiających tyle co oni to
          > jedynie iluzja? Generalnie ja nie stykam się z takimi facetami...

          No wiesz, więcej, mniej, tak daleko wyobraźnia panów nie sięga. Chodzi o to, że fajnie by było, gdyby te pieniądze w domu były, a skąd się wezmą, to na razie nie ważne. Potem się zastanowimy nad ewentualnym poczuciem bycia wykastrowanym. Niewielu powie wprost: chcę, żeby moja żona zarabiała więcej, niż ja. Wszyscy natomiast chcieliby, żeby kasę do domu przynosiła. Najlepiej całkiem konkretną. I oczywiście jakoś tak to załatwiała, zeby nikt, włącznie z nim samym, o tym nie wiedział ;-P
          • bigbadpig Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 22:06
            > Wszyscy
            > natomiast chcieliby, żeby kasę do domu przynosiła. Najlepiej całkiem konkretną.
            > I oczywiście jakoś tak to załatwiała, zeby nikt, włącznie z nim samym, o tym n
            > ie wiedział ;-P

            ależ masz doświadczenia! wszyscy z Twojego otoczenia czy wszyscy w ogóle?
            • aandzia43 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 23:07
              Bezpośrednich doświadczeń szczęśliwie nie mam, ale co sobie poobserwuję i pozłośliwię, to moje. Oczywiście, ze nie wszyscy mężczyźni na świecie :-)
            • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 08:01
              Oczywiście, że piszemy tu o statystycznym mężczyźnie. Wiadomo, że zawsze się jakiś fan czegoś nietypowego znajdzie jednak będzie to wyjątek...

              Np. możemy powiedzieć, że mężczyźni lubią szczupłe. Ktoś się może nie zgodzić bo przecież i fana rubensowskich kształtów też można znaleźć:-) Jednak dla statystycznego mężczyzny zdanie będzie prawdziwe:-)
    • vergaa Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 13:40
      a moze to zachod jest krok za nami, zabladzil w slepa uliczke i teraz powroci do czegos co naturalne???
      moze te twarde babki kastrujace wszystkich gosci dookola juz zauwazaja, ze tylko same sobie szkodza?

      ja sie nie buntuje przeciwko naturze, facet chce czuc sie mesko, czuc sie potrzebny, doceniony, miec ciepla anielska zonke na codzien a demona seksu w lozku... coz za problem, niewiele mnie kosztuja slowka, ze mi jest potrzebny itp, a tylko na tym zyskuje
      a jak pierdzieli jakies glupoty nie musze mu za wszelka cene udowadniac, ze jest glabem, bo zemsci sie to niedlugo na mnie

      ja mam naturalna potrzebe sie wygadac, zeby ktos mnie przytulil i zaopiekowal sie mna, jesli bedzie pamietal o prostych milych rzeczach tez tylko nasz zwiazek na tym zyska

      z natury jestem chlopczyca, studiowalam z samymi facetami, lubie zabluznic, wypic piwo, ale zajelo mi troche czasu aby pojac, ze kumpel to kumpel, ktorego moge sprowadzic na ziemie, jak pierdzieli swoje maczo-glupoty, moge go wykastrowac, pokazac, ze na temacie sie g... zna, niech ma mnie za twarda feministke, mam gdzies czy jestem dla niego seksowna ciepla kobietka, no ale mojego mezczyzne mam traktowac inaczej, bo inaczej sama na tym strace
      • aandzia43 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 17:14
        > z natury jestem chlopczyca, studiowalam z samymi facetami, lubie zabluznic, wyp
        > ic piwo, ale zajelo mi troche czasu aby pojac, ze kumpel to kumpel, ktorego mog
        > e sprowadzic na ziemie, jak pierdzieli swoje maczo-glupoty, moge go wykastrowac
        > , pokazac, ze na temacie sie g... zna, niech ma mnie za twarda feministke, mam
        > gdzies czy jestem dla niego seksowna ciepla kobietka, no ale mojego mezczyzne m
        > am traktowac inaczej, bo inaczej sama na tym strace

        A ja z natury nie jestem chłopczycą. Jestem uroczą, kobiecą panią wchodzącą w wiek średni ;-) Piwo pijam w dobrym, męskim też, towarzystwie, klnę jak szewc, kolegów nie kastruję, nawet, jak pierdaczą głupoty, a ja, nieskromna i zuchwała niewiasta, ośmielam się z nimi polemizować. Mają mnie za feministkę i... kobiecą kobietę. Niepotrzebnie polaryzujesz. Może to gorliwość neofitki? ;-)

        > a jak pierdzieli jakies glupoty nie musze mu za wszelka cene udowadniac, ze jes
        > t glabem, bo zemsci sie to niedlugo na mnie

        Co się zemści niedługo na tobie za udowodnienie chłopu, że jego punkt widzenia jest niemądry i dalsze jego działania w myśl tego punktu widzenia mogą być wręcz szkodliwe? Często mści się uleganie ich idiotycznym pomysłom. To o udowadnianiu bliźniemu, że jest głąbem w rzeczach istotnych. Jeśli chodzi o rzeczy nieważne, nie zwykłam udowadniać niczego i nikomu - obcym facetom też.
        Mężczyźni zazwyczaj są wystarczająco dobrego mniemania na swój temat i lekkie naprostowanie ich to nie zbrodnia przeciwko męskości. A wiesz jak ich to czasem kręci? :-) Nie pisałabym tego, gdybym nie miała informacji wprost od nich.
    • aandzia43 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 17:26
      > Czy kobiety ze Wschodu, pozostającego jeszcze ciągle o krok za Zadchodem, wciąż są
      > nastawione na sprawianie szczęścia mężczyźnie, otaczając go opieką, nie gorszą od opieki jego
      > matki

      Rzyg! Nie sądzisz? Cuchnące tęsknotą za kazirodztwem i kastrujące matkowanie traktowane jako pożądany przejaw kobiecości? Oj, nie ładnie, nie ładnie, nie po linii partyjnej tego forum ;-P
      • urquhart Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 17:46
        aandzia43 napisała:
        > > nastawione na sprawianie szczęścia mężczyźnie, otaczając go opieką, nie g
        > orszą od opieki jego
        > > matki
        >
        > Rzyg! Nie sądzisz? Cuchnące tęsknotą za kazirodztwem i kastrujące matkowanie tr
        > aktowane jako pożądany przejaw kobiecości? Oj, nie ładnie, nie ładnie, nie po l
        > inii partyjnej tego forum ;-P

        Sądzę że to zachwycanie się u słowianek "sprawianiem szczęścia mężczyźnie, otaczając go opieką" jak matka nie jest pozbawione podstaw. Niedopowiedzeniem jest to że zachwycanie misiem się musi skończyć jak pojawiają się prawdziwe dzieci :)

        Z drugiej strony idylliczne oczekiwanie uznania i czułości zamiast rywalizacji to nic nowego:
        "Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć" - Starowicz
        • aandzia43 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 19:50
          > Sądzę że to zachwycanie się u słowianek "sprawianiem szczęścia mężczyźnie, otac
          > zając go opieką" jak matka nie jest pozbawione podstaw. Niedopowiedzeniem jest
          > to że zachwycanie misiem się musi skończyć jak pojawiają się prawdziwe dzieci :
          > )

          Nie o to mnie chodziło, przecie. Chodzi mi o te męskie tęsknoty za matkowaniem, nie podziwem i uwielbieniem naturalnymi w związku dorosłych ludzi, a które świadczą nie najlepiej o tych facetach. Nie rozpatruję tu dalszych ciągów związków słowianek z mężczyznami z Zachodu. No popatrz popatrz: nie wychowani przez katolickie matki-polki czy matki-włoszki, a nieodpępnione to jakieś takie...;-)
    • gladys_g Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 17:46
      Ja nie wiem, czy to jest komplement. Dla mnie to raczej obraźliwe jest. Ale moim targetem nie są zaszczuci przez zachodnie feministki zakompleksieni chłopcy, więc co ja tam wiem ;)
      • kag73 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 18:38
        Wcale nie jestem pewna czy to o matkowanie chodzi. Zeby moc to ocenic trzeba wziac pod uwage zachodnia rzeczywistosc. W UK kobiety slyna z tego, ze chca byc samotnie wychowujacymi matkami.
        Po co im facet, panstwo o nie zadba, dostana swiadczenia socjalne. Do seksu spoko jakiegos znajda, od czasu do czasu, ale po co im facet na codzien. I tutaj wbrew pozorom okazuje sie, ze mezczyznom jednak zalezy na stalym zwiazku/malzenstwie/rodzinie i tego szukaja. A Slowianki zazwyczaj tez tego chca. Poza tym, o czym czesto juz pislam, ale mezczyzni tutaj na forum sa innego zdania, Slowianki sa atrakcyjne, czesto szczuple, kobieco ubrane. Az tak faceci sie od siebie nie roznia, prawie wszyscy lubia obcasy, mini, kobiece ciuchy, makijaz. Poza tym ja wierze w cos takiego jak "slowianska dusza". Cieplo, o ktorym tutaj pisza, to dazenie Slowianki do tego, zeby rodzina funcjonowala, licza sie wszyscy. Podczas kiedy na Zachodzie panuje egoistyczne nastawienie, licze sie JA, mala chec do kompromisu. Poza tym Polacy to populisci, Niemcy raczej indywidualisci. W Polsce sie nazywa: zrobmy cos razem, grupowo, "my", na Zachodzie czesto jest "ja", co tez czesto wychodzi w zwiazkach.

        • kinkygirl Realia w UK 15.02.11, 22:58
          wybacz, ale takich bzdur to nie przelkne. sprecyzuj, ze o marginesie spolecznym mowisz.
          mieszkam w UK o 5 lat, pracuje w duzej firmie, gdzie spotykam ciagle nowych ludzi. wiele blizszych i dalszych znajomych zaszlo w ciaze w tym czasie, (teraz jest konkretny baby boom - co druga w ciazy), i dziwnym trafem zadna, ale to zadna poza stalym zwiazkiem.
          o mezczyznach nie wspominam, bo wiadomo, ze sie chwala tylko tym, co sie zonie urodzi, wiec probka niereprezentatywna... :D
          • kag73 Re: Realia w UK 15.02.11, 23:47
            No to moze pisalam o sytuacji sprzed pieciu lat. chociaz i teraz czeste sa przypadki samotnie wychowujacych matek, zreszta zdarzaja sie i tacy ojcowie. Mam znajomych w UK, ktorzy uparcie szukaja partnerki i nic. Kobiety zdaja sie w ogole nie byc zainteresowane. A moze ci faceci niewystarczjaco sie staraja, albo maja ogromna konkurencje? Nie wiem.
            Za to z tego co piszesz wynika, ze Brytyjki niekoniecznie sa postrzegane jako "feministki frustrujace".
            Faceci na Zachodzie decyduja sie na Slowianki, bo zwyczajnie panuje deficyt atrakcyjnych(albo w ogole) kobiet rodaczek.
            • glamourous Re: Realia w UK 17.02.11, 11:06
              kag73 napisała:
              > Faceci na Zachodzie decyduja sie na Slowianki, bo zwyczajnie panuje deficyt at
              > rakcyjnych(albo w ogole) kobiet rodaczek.

              Mieszkajac juz od kilku ladnych lat na tzw. zachodzie (chociaz nie w UK) po czesci zgodze sie z Kag. Tak, to uwielbienie Slowianek przez zachodnich mezczyzn bierze sie glownie z obiegowej opinii o ich urodzie i atrakcyjnosci. Polki wyjatkowo dbaja o siebie, i nawet jezeli urody nie maja pod dostatkiem to potrafia sie "zrobic na ladna", czyli makijaz, wlosy, stroj podkreslajacy figure - co nie zawsze jest mocna strona tutejszych kobiet, czesto reprezentuja postawe "jaka mnie masz taka mnie kochaj". Bierze sie to, jak zaobserwowalam, stad, ze polscy mezczyzni stawiaja kobietom bardzo wysoko poprzeczke, sa wybredni, grymasza, i jak ja to kiedys mowilam "ponizej Dody w swoich gustach nie schodza" :-) Kobiety maja wiec zakodowane, ze zeby utrzymac sie na rynku damsko-meskim trzeba dbac o siebie do upadu. Mieszkanki zachodu zas maja to w doopie, stad ich faceci sa mniej wymagajacy - i Polka w miniowce oraz kozaczkach wprawi w zachwyt kazdego ;-))
              Ale atrakcyjnosc fizyczna to nie jedyny aspekt sprawy. Faceci widza, ze przecietna Slowianka z jej rodzinnoscia, cieplem, empatia i spolegliwym usposobieniem jawi sie jako milsza w pozyciu partnerka niz np. egoistyczna kastrujaco-wymagajaca Francuzka czy Angielka z feministycznym zacieciem. I nie mowie tu o uslugiwaniu facetowi czy noszeniu w zebach kapci. Chodzi tu raczej o umiejetnosc tworzenia cieplej i empatycznej atmosfery wokol siebie, podczas gdy tutejsze kobiety o podobnym stopniu atrakcyjnosci (jak juz sie taka trafi) to prawdziwe harpie. Do tego tutejszy zimny chow i wychowanie najczesciej bez ojca sprawia, ze kobiety czesto sa porypane emocjonalnie i nie do zycia po prostu.
              Jednym slowem potwierdzam poniekad to co Urqu napisal w starterze watku. Empatia i rodzinnosc Slowianek (nie mylic jednak z haremowa sluzalczoscia, bo raczej nie o to cywilizowanym facetom chodzi) jest zdecydowanie bardziej w cenie niz egoizm i nadmierna emancypacja kobiet z Zachodu, ktore im sa ladniejsze tym trudniejsze w pozyciu, niestety.
              • zakletawmarmur Re: Realia w UK 17.02.11, 11:21
                Bierze sie to, jak zaobserwowalam, stad, ze polscy
                > mezczyzni stawiaja kobietom bardzo wysoko poprzeczke, sa wybredni, grymasza, i
                > jak ja to kiedys mowilam "ponizej Dody w swoich gustach nie schodza" :-)

                No właśnie ale z jakiś powodów na tą "wybredność" mogą sobie pozwolić:-) Skąd to się bierze, że te "feministyczne zachodniaczki" mają to w doopie?

                Ja obstawiam, że chodzi właśnie o kasę:-)
                • kag73 Re: Realia w UK 17.02.11, 19:30
                  "No właśnie ale z jakiś powodów na tą "wybredność" mogą sobie pozwolić:-) Skąd to się bierze, że te "feministyczne zachodniaczki" mają to w doopie?

                  Ja obstawiam, że chodzi właśnie o kasę:-)"

                  Dlaczego o kase? Co to konkretnie mialoby oznaczac?
                  Moze troche w tym racji, ze kobieta na Zachodzie nie musi wyjsc za maz, sama sobie finansowo poradzi, wiele kobiet w malych polskich miastach nie.
                  Poza tym licza sie chyba tendencje w spoleczenstwie, skoro wiekszosc jest szczupla i "zrobiona", to ja tez musze, pewna presja, bo inaczej czuje sie nieswojo. Gdzie indziej gdzie wiekszosc grubsza, jak najbardziej nie przeszkadza, ze kobieta nie jest super szczupla. A dlaczegi sa grubsze? tego nie wiem, mniej zdyscyplinowane w tej kwestii. Na wiecej moga sobie pozwolic, w takiej Angllii np. za funta mozesz kupic wielka paczke ciastek albo chipsow albo gumisi, straszne. Dluzej tez niz ludzie w Polsce jedza fast food i gotowce. Niestety. Po co gotowac? Nie ma czasu i ochoty. Poza tym jedzenie jest prownywalnie drogie. Zachodzniacy moga sobie na wiecej pozwolic niz Polacy, tendencyjnie. Nawet taki niby tani Lidl w Polsce ma takie same ceny jak w Niemczech albo w Anglii a zarobki wiadomo inne. Za to czynsz tam wiecej kosztuje, ale to inna bajka. Na Zachodzie spoko mozna sie objadac slodyczami do oporu, bo nie kosztuja duzo.
                  Owszem kobiety na zachodzie tez potrafia i robia sie na bostwo kiedy dokas wychodza, na impreze czy na randke, na szczegolne okazje. Jednak nie biegaja do miesnego, na plac zabaw i do marketu w szpilkach. Co owazam za calkiem praktyczne i rozsadne.
                  Poza tym np. w Niemczech wiekszosc ludzi mieszka w duzych miastach, w latach 80 tych naplynelo sporo Arabow, Turcy byli juz przedtem. Kobieta zbyt kobieco ubrana jest czesto zaczepiana na ulicy, co na dluzsza mete jest meczace.
                  Z drugiej strony np. takie Niemki jak najbardziej maja wziecie u niektorzych obcokrajowcow potrzebujacych niemieckie papiery. Dlatego to czesto kobiety sa wybredne. Mniej kobiet zostaje dla Niemcow :))
                  I jeszcze zaobserwowana roznica kulturowa miedzy Polakami a Niemcami: W Polsce liczy sie co powiedza ludzie, w Niemczech zlewka, na zasadzie "mnie musi sie podobac i ja musze byc zadowony", co powie sasiad mam gdzies, troche na zasadzie "zyc i dac zyc innym".
                  • zakletawmarmur Re: Realia w UK 18.02.11, 00:41
                    > Dlaczego o kase? Co to konkretnie mialoby oznaczac?
                    > Moze troche w tym racji, ze kobieta na Zachodzie nie musi wyjsc za maz, sama so
                    > bie finansowo poradzi, wiele kobiet w malych polskich miastach nie.

                    Zza granicą z jednej pensji można się bez problemu utrzymać i to mieszkając z dala od rodziców:-) W niektórych krajach samotne matki mają się lepiej niż kobiety w związkach:-) Social:-) Kobiety nie muszą się obawiać, że jak odejdą od męża to będą do końca życia klepać totalną bidę i nikt ich już nie zechce bo przecież to "cwaniary szukające sponsora dla swojego bachora". Nie ma takich problemów z pracą (nie piszę tu o Warszawie ale np. takiej średniej miejscowości w Łódzkiem). Mogą więc być wybredne, mogą urządzać mężowi jazdy, gdy nie umyje garów a gdy już się znudzi to mogą go kopnąć w dupę i znaleźć sobie nowego zamiast kombinować jak urozmaicać pożycie:-) Chętni zawsze się znajdą bo co tracą? Kasę? Nie, pani jest w pełni samodzielna, razem nawet taniej a jeszcze dupy czasami da też za darmo. Dla przeciętnego faceta to raj na ziemi:-)

                    Zresztą mówcie co chcecie, mężczyźni lubia przede wszystkim kobiety samodzielne i nie bardzo wierzę w duże potrzeby natury "imponować własnej kobiecie", szczególnie jeśli o kasę chodzi... Chcieli by imponować dużym penisem czy świadomością, że jest super kochankiem ale nie kasą:-) Że już nie wspomnę, że taka samodzielna finansowo żona bardzo poprawia samoocenę ("wiadomo, że nie jest ze mną dla kasy") a staranie się bidnej kobiety często jest wręcz odbierane jako "chce się pasożyt ustawić".

                    Gorzej jeśli, jak trafnie zauważył Witek, ten facet to rasowy introwertyk, który przyzwyczaja się do ludzi i każda strata bardzo go boli. Nie chce mu się też wiecznie rozglądać za coraz to nowszymi, bo (może niektórym panom trudno w to uwierzyć) bywa to męczące... Czasami po prostu bardzo potrzebuje się tej świadomości, że jest ktoś, kto nas dobrze zna i nie odejdzie tak łatwo przy pierwszym znudzeniu, problemie:-)
                    Taki facet będzie sobie bardziej cenił więź z jedną kobietą nawet jeśli będzie to oznaczać pójście na pewien kompromis np. finansowy. Nie zgadzam się natomiast, że te kobiety to urodzone materialistki, szukające sponsora i mające w dupie jego potrzeby, choć i takie pewnie się zdarzają... Raczej kobitki, które same zaznały biedy, w ich otoczeniu są głównie nieudacznicy, same też nie są super zaradne i zwyczajnie w świecie w takim panu zza granicy widzą "kogoś". Pewnie faktycznie się bardziej starają. IMO to taki spadek z dzieciństwa w PL i wychowania dzieci na zasadzie "dopóki cię utrzymuje, musisz mnie słuchać/robić co ci każę". Generalnie wbija się, szczególnie córkom, od maleńkości do głowy to poczucie winy z powodu kasy... Zauważ, że niepracująca żona w Polsce (zajmująca się dziećmi) bardzo często żyje w przekonaniu, że okrada męża i musi mu się odwdzięczyć totalnym brakiem oczekiwań i niewolniczym staraniem się o niego, dom oraz dzieci. Sama często na sobie najbardziej oszczędza… Mężczyźni w takiej sytuacji mają z reguły więcej dystansu:-)
                    • kag73 Re: Realia w UK 18.02.11, 01:28
                      "Zresztą mówcie co chcecie, mężczyźni lubia przede wszystkim kobiety samodzielne i nie bardzo wierzę w duże potrzeby natury "imponować własnej kobiecie", szczególnie jeśli o kasę chodzi... Chcieli by imponować dużym penisem czy świadomością, że jest super kochankiem ale nie kasą:-) Że już nie wspomnę, że taka samodzielna finansowo żona bardzo poprawia samoocenę ("wiadomo, że nie jest ze mną dla kasy") a staranie się bidnej kobiety często jest wręcz odbierane jako "chce się pasożyt ustawić".

                      Widzisz, zalezy. Kiedy jakis sporo starszy od atrakcyjnej kobiety kasiasty pan jest z nia, moim zdaniem, jest na tyle realista, ze wie o co w tym chodzi. On daje dobre/wygodne zycie, ona mlodosc i urode. I nie musi sie wcale nazywac, ze ona go wykorzystuje. Ona naprawde moze go kochac, za caloksztalt, za to jaki jest, co osiagnal, co ma do zaoferowania, za charakter. On rowniez tego chce, odpowiada mu taki uklad.
                      Znam przypadek, ze taki dobrze zarabiajacy maz, kiedy kobieta jakis czas po urdzeniu dziecka chciala isc do pracy, stwierdzil "ale po co nam to? Malo ja mam stresu w robocie? Teraz bedziemy kombinowac, niania, zlobek, kto jak moze odebrac, oraganizowac czas. Dla paru stow wiecej(ze wzgledu na klasy podatkowe sie nie oplaca). Daj sobie spokoj. Poczekaj az podrosnie, sie zastanowisz co dalej". Dobrze jednak wie, ze ona w kazdej chwili do pracy moze pojsc.
                      Zreszta u mnie bylo podobnie. Po co isc do durnej pracy na pol etatu, nie oplaca sie a na caly...to dzieciaka bym nie widywala, a wystraczy, ze ojciec go rzadko widywal. Nie po to zdecydowalismy sie na dziecko. Co do samodzielnosci. Duzo wazniejsze jest, ze taki maz wie, ze w razie "wu", zona ma papierek w kieszeni, kwalifikacje, prace znajdzie, poradzi sobie bez niego.

                      Duzo musialoby sie zmienic w swiadomosci zarowno kobiet jak i mezczyzn. Rodzina to wspolnota, kazdy ma swoj wklad. Ta niby "niepracujaca" zona, niestety nie zarabia, ale owszem pracuje. Niestety nikt tego nie docenia. Czesto ona sama mysli, ze jej udzial w prowadzeniu firmy jaka jest rodzina jest mniej wart.

                      "Mogą więc być wybredne, mogą urządzać mężowi jazdy, gdy nie umyje garów
                      > a gdy już się znudzi to mogą go kopnąć w dupę i znaleźć sobie nowego zamiast k
                      > ombinować jak urozmaicać pożycie:-)"
                      No nie wiem czy dobrze zarabiajaca kobieta musi byc zupelnie bezuczuciowa. Z pewnych wzgledow sie jednak na tego faceta zdecydowala, moze go kocha, to nie tak, ze sie znudzi i wszystko splywa jak po kaczce. Ale owszem sama mojego nie raz opierdalalam za nieumycie garow a ze on chce miec swiety spokoj, to je umyje ;)

                      • zakletawmarmur Re: Realia w UK 18.02.11, 01:53
                        > No nie wiem czy dobrze zarabiajaca kobieta musi byc zupelnie bezuczuciowa. Z pe
                        > wnych wzgledow sie jednak na tego faceta zdecydowala, moze go kocha, to nie tak
                        > , ze sie znudzi i wszystko splywa jak po kaczce. Ale owszem sama mojego nie raz
                        > opierdalalam za nieumycie garow a ze on chce miec swiety spokoj, to je umyje ;
                        > )

                        Ale ja nie twierdzę, że jest bezuczuciowa... Gdyby była to w dupie miałaby związki. Może być nawet bardzo uczuciowa. Raczej chodzi o to, że przy okazji jest bardziej wymagająca:-) Ma też świadomość, że czasami bardziej opłaca się kupić nowy niż wydawać tyle samo i naprawiać stary, choć mówią, że to nieekologiczne:-)
            • vitek_1 Re: Realia w UK 17.02.11, 13:52
              Z tego co zauważyłem polskie (czy ogólnie wschodnioeuropejskie) żony mają Anglicy którzy są nieco mniej śmiali w kontaktach z płcią przeciwną. Wbrew pozorom wielu jest takich. Nie każdy Anglik to pewien siebie przyszmalowany bywalec klubów i dyskotek. A głównie tam można poderwać dziewczynę. Ci co ponad upijanie się w głośnym klubie preferują np. wieczór z książką - na starcie redukują swoje szanse niemal do zera. Dziewczyna raczej nie wyskoczy spomiędzy kartek

              Co do tych dziewczyn zaś to zauważyłem że nie są to raczej okazy z pierwszego rzędu. Uroda nieco poniżej przeciętnej. Te z 1 rzędu zostały wyrwane zanim tu przyjechały. A dla tych nieco mniej atrakcyjnych związek z Anglikiem jest z pewnością w pewnym stopniu sposobem na dowartościowanie się. Co nie znaczy że swoich mężów nie kochają.
    • sisi_kecz Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 21:09
      KLiedyś trafiłam na Planete kawałek dokumentu o aranżowanych spotkaniach Zachodnich menów z Rosjankami.
      Oni przylecieli do Rosji całą grupą i spędzali weekend z umówioną wcześniej dziewczyną.
      Mieli hotel, tłumaczkę i pragnienie by ostro poszaleć.
      Dziewczyny atrakcyjne i nastawione rozrywkowo.

      Po weekendzie jedyną parą, która sie ostała to był wycieczkowicz i tłumaczka, która dla niego porzuciła męża i wyjechała z córką.

      Mój mąż skomentował, że Rosjanki mają właśnbie taką mentalność- pójdą tam, gdzie im lepiej.
      Jesli zachodnich menow urządzają interesowne pozerki, które kopną ich w tyłek kiedy pogorszy im sie sytuacja, to ich sprawa.

      Nie ma róży bez kolców- albo wyemancypowana "zachodniaczka", która jest z Tobą, bo dajesz jej coś co jest warte wiecej niż złoto i klejnoty, a nawet niż garnki Zeptera, ale przy niej musisz sie starać.
      albo potulna kobieta Wschodu, która jest z Tobą dla wymiernych korzyści, bo sama nie potrafi ich sobie zapewnić. Ale by byc z nią musisz mieć zawsze gruby portfel i osiagać sukcesy.

      Co za populistyczny temat...
      ;)
      -
      "Mąż działa mi bez przerwy,
      raz na zmysły , raz na nerwy"
      Sztaudynger
      • kag73 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 15.02.11, 21:46
        Po pierwsze zalezy w jakich okolicznosciach dana mieszana para sie poznala. To ronica czy byly to aranzowane spotkania w celu szukania zony badz przygody czy tez spotkali sie, ze tak powiem gdzies "na ulicy", oboje na Zachodzie.
        Owszem Rosjanki nie maja latwo. Sporo zyje w biedzie, faceci sa jacy sa. Nie mnie to oceniac, ze szukaja lepszego zycia.
        Jednak w "potulna" kobiete ze Wschodu nie wierze. Jezeli ktorys zachodniak czegos takiego szuka, to sie moze ladnie przejechac.
        Znam sporo takich mieszanych malzenstw i zadna z polskich zon nie jest ulegla ani potulna, a juz zwlaszcza nie ta, ktora przedtem pare lat spedzila na Zachodzie. Ludzie przyzwaczajaja sie do obyczajow w danym kraju i wybieraja co im odpowiada.
        Poza tym to nieprawda, ze zachodniachy szukaja kucharki i sprzataczki. Obiady i tak zazwyczaj jadaja w robocie a i na sprzataczke czesto ich stac. Poza tym wielu z nich czesto gotuje, bo lubi, no i do tego sa tez wyemancypowani. Szukaja atrakcyjnej kobiety, ktora zechce z nimi byc.
        Trudno ja znalezc w duzych mistach na Zachodzie. Dziwnym trafem przewazaja faceci, to po jedno. Po drugie kobiety nie zawsze sa zainteresowane zwiazkami8przyklad UK).
        • sisi_kecz Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 15:31
          Znalazłam ciekawe wypowiedzi na ten temat:
          Polki naprawdę podbijają serca Duńczyków. I to nie tylko swoją zaradnością i oddaniem, przejrzyjcie na oczy! – upiera się pani Marlena. – Nas wyróżnia uroda! Przyjedźcie do Danii, przekonajcie się. Jesteśmy piękne i nawet nie wiemy o tym. Mamy wdzięk wyssany z mlekiem matki. Ale żeby to odkryć, to trzeba od dwudziestu lat prowadzić biuro matrymonialne. Jej serwis www.meetpol.com znany jest naszym czytelniczkom.
          Duńczycy szukają miłych kobiet. Właśnie tak piszą: miłych. A każda Polka jest taka. Tu niepotrzebne są żurek i pierożki, wystarczy się uśmiechnąć! Bo proszę sobie wyobrazić, że istnieją kobiety męskie, agresywne, wymagające, bezczelne. Jest ich tutaj mnóstwo – opowiada z werwą. – Mój mąż kiedyś zauważył, że pochodzimy ze świata, gdzie kobiety jeszcze potrafią dać czułość, są wierne. Wytrzymują, nawet gdy nadchodzi kryzys, i nie uciekają, jak to robi większość tutejszych pań. Dunki, zajęte stawianiem żądań, równouprawnieniem, są zajęte tylko sobą i straciły na kobiecości. Do naszych zalet dochodzi jeszcze nasza skromność, wręcz wstydliwość… No i jak oni mają nas nie kochać? '

          Szukam żony, kochanki, utrzymanki, chętnie zostanę sponsorem – setki takich anonsów znaleźć można na internetowym portalu www.wlasnieon.pl Ogłaszają się tu, bezpłatnie, panowie z całego świata, zainteresowani znajomością z Polkami. Portal robi furorę. Miesięcznie odwiedza go blisko dziesięć tysięcy internautów. – Piewszą dziesiątkę kawalerów zachwyconych naszymi rodaczkami otwierają panowie z USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii. Tuż za nimi plasują się Niemcy, Włosi i Kanadyjczycy. Atutami naszych rodaczek olśnieni są również mężczyźni z Holandii, Turcji i Norwegii – wylicza Maciej Balonis, twórca portalu.
          One nie wiedzą, że są tak poszukiwane. – Pewien człowiek, który dzięki mnie jest w szczęśliwym związku, powiedział wprost: „Polki nie są roszczeniowe. Bardziej oczekują zrozumienia i czułości niż pełnego portfela” – opowiada Maciej. Pamięta też słowa Anglika z internetowego forum: „Moja polska żona nie znała dotąd nikogo, kto kroi szczypiorek nożyczkami. Ale z poczuciem humoru znosi moje dziwactwa. Poza tym jest cudowną matką i namiętną kochanką. Polacy, nie wiecie, jakie skarby narodowe posiadacie! Wkrótce całkiem je wam rozkradniemy”. '

          prof. Tomasz Szlendak
          socjolog, Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu

          Polki słyną z urody, a ta jest na pierwszym miejscu listy cech poszukiwanych przez mężczyzn. Dziewczyna powinna być ładna, ale też miła – a polskie panie znane są z przywiązania do rodziny, umiejętności dbania o ognisko domowe. Są też zaradne, pracowite i potrafią poświęcić się dla bliskich, przedkładając dom nad karierę czy rozwój osobisty. To jest w cenie zwłaszcza u konserwatywnych obcokrajowców, którzy na życie szukają mniej wyemancypowanych towarzyszek niż ich rodaczki – Szwedki czy Niemki. Jednak nasze „bogactwo naturalne” może się wyczerpać – coraz częściej i Polki stawiają na karierę. Stąd rosnąca popularność Rosjanek czy Ukrainek… '

          www.kobieta.pl/uczucia-i-seks/seks-i-zwiazki/zobacz/artykul/szukam-zony-z-polski/sviewpointer/1/
          pozdro!
      • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 07:55
        > Po weekendzie jedyną parą, która sie ostała to był wycieczkowicz i tłumaczka, k
        > tóra dla niego porzuciła męża i wyjechała z córką.

        Nie rozumiem o czym to świadczy? Rosjanki zrezygnowały z panów już po weekendzie, bo nie opłacało im się z nimi związać i za granicę wybyć?

        > Nie ma róży bez kolców- albo wyemancypowana "zachodniaczka", która jest z Tobą,
        > bo dajesz jej coś co jest warte wiecej niż złoto i klejnoty, a nawet niż garnk
        > i Zeptera, ale przy niej musisz sie starać.
        > albo potulna kobieta Wschodu, która jest z Tobą dla wymiernych korzyści, bo sam
        > a nie potrafi ich sobie zapewnić. Ale by byc z nią musisz mieć zawsze gruby por
        > tfel i osiagać sukcesy.

        Zauważ, że wszystkie kobiety jakiejś formy zaangażowania oczekują i jeśli facet będzie to olewał to "pójdą, gdzie im lepiej":-) Jedne kobiety wolą większe zaangażowanie finansowe, inne układy partnerskie (które też zawiera w sobie zaangażowanie finansowe). W końcu na zachodzie też jest całkiem sporo rozwodów, co oznacza, że wcale nie tak łatwo zachodniaczkę zadowolić...

        To samo dotyczy mężczyzn. Nikt nas za darmo nie kocha. Jedni oczekują od nas zarabiania konkretnej kasy, inni młodego wieku i urody modelki a cała większość czegoś pomiędzy:-) Że już nie wspomnę o tych co to by chcieli wszystko:-)

        > albo potulna kobieta Wschodu, która jest z Tobą dla wymiernych korzyści, bo sam
        > a nie potrafi ich sobie zapewnić. Ale by byc z nią musisz mieć zawsze gruby por
        > tfel i osiagać sukcesy.

        Właśnie o to chodzi, że ten portfel nie musi być tak gruby jak dla kobiety z ich kraju a w tej samej cenie pan dostaje często młodszą i atrakcyjniejszą kobietę. Na zachodzie też mogliby mieć bezrobotną (lub mało zarabiającą) żonę, "która wygląda" ale tam to kosztuje dużo, dużo więcej. To samo dotyczy Polek. W PL też mogłyby sobie znaleźć bogatszego męża ale musiałyby iść na inne kompromisy np. godzić się na to, że pan ma sto lat.

        Chodzi raczej o naturalne wyrównanie rynku matrymonialnego... U Słowian jakość kobiet jest wyższa bo musimy bardziej się starać, żeby sobie na chłopa zasłużyć. Za granicą, gdzie kobiety małżeństwa mają gdzieś (bo i tak nawet jak chłop ją zostawi, pracę straci to socjal duży dostanie i przeżyje na wyższym poziomie niż w PL), mogą sobie na większą roszczeniowość pozwolić. To tak jak importem... Gdy gdzieś coś jest taniej, to bardziej opłaca się to sprowadzić niż kupować kilka razy drożej:-) Oczywiście eksport sprawia, że poziomy w obu państwach się wyrównują...
        • notting_hill Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 14:40
          Ja też widziałam ten film.

          Problemem były moim zdaniem oczekiwania tych mężczyzn, że oto znajdą sobie piękną, młodą, wykształconą (jedna z nich była chyba prawniczką) kobietę z Rosji, a sami byli starymi, nudnymi pierdzielami (sorry). Jeden bezzębny i łysy Angol mieszkał w jakimś niesprzątanym slumsie i zajmował się głownie piciem piwa w pubie i uważał, że to całkowicie wystarczy, żeby sobie "wziąć" laskę w wieku swojej córki.
          Oni autentycznie byli zdziwieni, że nie udaje im się tą drogą znaleźć miłości swojego życia.
          • sisi_kecz Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 14:56
            Widziałam tylko kawałek- końcówke.
            Te pary widocznie sie nie dobrały- dziewczyny za ładne i zbyt wymagajace finansowo dla tych panów.
            Na prowincji Rosji mieliby wieksze branie- ale tam znowu nie ma internetu ;)
            Zdecydowala sie tylko tlumaczka- mezatka i matka.
            Te wolne i z ambitnymi planami, kopnely ich w zadki.
            Znajda lepsze oferty- zapewne.

            A byla tez znana w mediach sprawa pewnej chyba Amerykanki, ktora dala w sieci anons, ze szuka bogatego meza.
            Oglosila z góry, ze chodzi jej o kase, za ktora gotowa jest zostac oddaną żoną.
            Dostała mnóstwo ofert od majetnych menów, ktorych interesowala ładna blondynka nie owijajaca w bawełne.
            Ale nie wiem, jak to sie skonczyło.

            pozdro!
            • notting_hill Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 15:27
              No, jak już przy tym jesteśmy, to jeszcze było żenujące widowisko pt. "Żona dla milionera" oraz swatka, która swatała swoim bogatym klientom "judaistki" (swoją drogą, tłumacz się popisał).

              Nie ma lekko, wniosek jest taki, że niełatwo jest opierać kryteria wyboru na dopasowaniu typu ja daję młodość, urodę i Harvard, a Ty facecie- kasę i zaradność. Niezupełnie to działa.
            • sisi_kecz Love transleted- powtórka 03.03.11, 22:22
              Na Planete oczywiście, dziś 23.55, lub niedziela 13.03 g.15.25.


              Internet stwarza szansę nawiązywania kontaktów z ludźmi z całego świata. Wiedzą o tym samotni Amerykanie, którzy w poszukiwaniu miłości coraz częściej wchodzą na portale matrymonialne, na których mogą zapoznać się z kobietami z "egzotycznych krajów", takich jak Ukraina.

              Odessa - miasto, w którym spełniają się marzenia. Ukraińska metropolia jest także centrum matrymonialnego przemysłu internetowego. Klienci z USA, Kanady, Europy Zachodniej, Bliskiego Wschodu, a nawet Japonii przybywają tutaj szukać dla siebie partnerek. Podczas specjalnie organizowanych wycieczek mężczyźni mogą wybierać spomiędzy setek dziewcząt, rzekomo marzących o poślubieniu obcokrajowca.

              Michael, który aż do przyjazdu do Odessy nigdy wcześniej nie był na randce, traci rachubę z iloma młodymi kobietami zdążył już się spotkać. Tymczasem Ramon, teksański lekarz całą wycieczkę spędza w towarzystwie jednej dziewczyny, przekonany, że odnalazł miłość życia. Obserwując relacje, jakie "kontrahenci" z Zachodu nawiązują z ich ukraińskimi wybrankami, poznajmy prawdziwy obraz tego specyficznego biznesu matrymonialnego.

              www.planete.pl/dokument-milosc-w-wolnym-tlumaczeniu_34287
              :)
          • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 17:21
            > Problemem były moim zdaniem oczekiwania tych mężczyzn, że oto znajdą sobie pięk
            > ną, młodą, wykształconą (jedna z nich była chyba prawniczką) kobietę z Rosji, a
            > sami byli starymi, nudnymi pierdzielami (sorry). Jeden bezzębny i łysy Angol m
            > ieszkał w jakimś niesprzątanym slumsie i zajmował się głownie piciem piwa w pub
            > ie i uważał, że to całkowicie wystarczy, żeby sobie "wziąć" laskę w wieku swoje
            > j córki.

            No to się nie dziwie, że dziewczyny nie były zainteresowane. Nie tylko materialistki by były zawiedzione:-)
    • shelmahh a gdzie w Polsce są te Słowianki? 16.02.11, 14:30
      jedną udało mi się kiedyś poznać na jakiejś wsi pod Białymstokiem, na którą zabrał mnie mój serdeczny kolega. na powitanie upiekła ciasto i wydoiła krowę , żebyśmy się napili świeżego mleka. Włosy miała długie, oczy chabrowe...

      i to był koniec moich przygód ze Słowiankami :)

      mieszkam w Warszawie. Tu takowych kobiet nie ma! Są za to babeczki wiedzące czego chcą, na pewno nie potulne i uległe.

      Sam z taką jestem :)

      W domu jasny podział ról, nie ma miejsca na to bym leżał z pilotem i obserwował jak Ona lata dookoła mnie.

      Układ zdecydowanie partnerski, który jest w sumie idealny wg. mnie bo pozwala zachować normalne proporcje w związku. Mamy dzięki temu więcej czasu dla siebie, bo w domu zasuwamy razem.

      Oczywiście są dzieci z mojego poprzedniego związku i tutaj również staram się by z kolei wszystko co się wiąże z opieką nad nimi, nauka, praniem, gotowaniem, sprzątaniem nie spoczywało wyłącznie na moich barkach.

      Nie wyobrażam sobie, żeby przy moim boku, żyła kobieta, która pełniła by rolę Słowianki opisanej w artykule...

      Chcę mieć ambitną, mądrą, inteligentną, zadbaną i piękną kobietę. A nie będzie tego jak by była zahukaną Słowianką...

      I dodam na koniec, że te Słowianki to jakiś beznadziejny stereotyp z cyklu "matka polka", która nie myśli o niczym innym jak rodzenie dzieci i opiekowanie się mężusiem bo zmęczony wraca po pracy...

      Ja, facet z Polski nie mam nic przeciwko temu by model zachodniej kobiety, funkcjonował w Polsce. Facet musi się starać i już :) a jak się podnieca samym sobą to nie dziwne,że go jedna z drugą obśmieje :)
      • zakletawmarmur Re: a gdzie w Polsce są te Słowianki? 16.02.11, 17:30
        Tu takowych kobiet nie ma! Są za to babeczki wiedzące cze
        > go chcą, na pewno nie potulne i uległe.

        Wiedzących czego chcą czyli robiąca karierę, ambitna bizneswomen:-) A te Słowianki z artykułu już nie wiedzą czego chcą:-)
        • shelmahh Re: a gdzie w Polsce są te Słowianki? 16.02.11, 20:06
          no właśnie niekoniecznie skupione na karierze ale po prostu pracujące, dbające o siebie, ambitne..

          my bardziej dbamy o czas wolny niż skupiamy się na pracy :) nie dajmy się przecież zwariować..

          tak czy siak te Słowianki to raczej zjawisko polegające na tym, że taki angol ma więcej kasy i myśli, że jak wparuje do Polski, to taka dziewucha z małego miasteczka, oczywiście piękna jak to Polki, od razu się nim zachłyśnie (pewnie często tak jest) i kandydatka na żonę złowiona..

          z kolei duże miasta mają już inny trend i tu tak łatwo by nie poszło :) moje koleżanki na "zagraniczniaków" nie lecą bo nie muszą..tutaj też można spotkać wartościowych facetów :] swój do swego wszak ciągnie..
          • zakletawmarmur Re: a gdzie w Polsce są te Słowianki? 16.02.11, 20:27
            > no właśnie niekoniecznie skupione na karierze ale po prostu pracujące, dbające
            > o siebie, ambitne..

            Ja to dobrze rozumiem:-) Nikt, nie będzie się zachwycał bidnym, mało ambitnym, zaniedbanym nierobem:-)

            Chodziło mi tylko o to, że mężczyźni mają tendencję do używania zwrotu "wiedząca czego chce" w zanaczniu "chce tego czego mężczyzna od niej oczekuje":-) Przecież np. mało ambitna kobieta też może "wiedzieć czego chce":-)
            • shelmahh Re: a gdzie w Polsce są te Słowianki? 16.02.11, 20:27
              ale to chyba normalne :)
      • aandzia43 Re: a gdzie w Polsce są te Słowianki? 16.02.11, 18:00
        Facet musi się starać i już :) a jak się podnieca samym sobą
        > to nie dziwne,że go jedna z drugą obśmieje :

        Celny strzał :-) "Podnieca się sobą", czyli potrzebuje tylko satelity, bo niezdolny jest do zachwytu kobietą. O satelitę reprezentującą jako taki poziom niełatwo, więc obśmiewany jest notorycznie jeden z drugim zachwycacz ;-)
    • kobieta_z_polnocy Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 20:17
      Ten mit o pełnych wdzięku słowiankach wciąż ma się dobrze, jak widać, choć "świat już dawno poszedł naprzód".

      Wdzięk, pracowitość, pewna potulność to chyba cecha nie tyle słowianek (czy tam Polek, jak chcecie), ale ogólnie ubogich kobiet chcących złapać cudzoziemca. Ktoś powoływał się na Danię. Tu furorę robią Tajki i Filipinki, więc nie róbcie sobie nadziei. Długonogich blondynek to tu już jest przesyt. Tyle tylko że nikt nie mówi o tym, z kim wiele takich kobiet kończy: z farmerami, których "żadna inna nie chce", z mieszkańcami prowincjonalnych miasteczek...

      I żadna miłość ani uwielbienie nie wchodzi tu w grę, bo liczą się pieniądze tego mężczyzny, a nie on sam.

      Jasne, mnóstwo jest mieszanych par, ale jakoś nie dominują w nich polki. Są francuzki, niemki, amerykanki - w tym przypadku trudno chyba już o antyfeministyczne argumenty.

      Moja rada: dajcie już sobie spokój z tymi zachwytami nad słowiankami. Wcale nie mają aż tak cudownej reputacji jak nam słodzą polskojęzyczne media.
      • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 16.02.11, 20:36
        > I żadna miłość ani uwielbienie nie wchodzi tu w grę, bo liczą się pieniądze teg
        > o mężczyzny, a nie on sam.

        A może to on jej nie kocha a w grę wchodzi jej piękne ciało, pomoc w organizacji życia lub płodność? Tu na forum pisze kilka kobiet, które posiadają ustawionych facetów. Myślisz, że to bezuczuciowe materialistki? A może po prostu łatwiej się kocha faceta z kasą?
        :-)

        > Wdzięk, pracowitość, pewna potulność to chyba cecha nie tyle słowianek (czy tam
        > Polek, jak chcecie), ale ogólnie ubogich kobiet chcących złapać cudzoziemca.

        Ciekawe czy hojność, tolerancja to nie tyle cechy zachodniaków co raczej panów chcących złapać ładną i dbającą o nich, panią ze wschodu:-)

        Tyle tylko że nikt
        > nie mówi o tym, z kim wiele takich kobiet kończy: z farmerami, których "żadna
        > inna nie chce", z mieszkańcami prowincjonalnych miasteczek...

        Tak bo wartościowi mężczyźni mieszkają w metropoliach...
        • kag73 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 02:13
          Hmm, powiem krotko: tak bardzo mezczyzni sie od siebie nie roznia, dla wiekszosci liczy sie uroda. Oczywiscie dochodza potem dodatkowe czynniki, takie jak charakter i status.
          Oczywiscie pobudek moze byc duzo dlaczego zachodniacy szukaja zony na wschodzie. Zalezy od faceta, jego nastawienia, zapatrywan. Zdarzaja sie z pewnoscia przypadki niechcianych przez rodaczki nieudacznikow, wiec probuja na Wschodzie gdzie to co maja do zaoferowania bardziej sie liczy.
          Chce tylko dodac, ze zachodniacy oczekujacy, ze kobieta bedzie ich obslugiwac sa mniejeszoscia. To nie jest tak, ze tylko kobiety na zachodzie sa feministkami, rowniez faceci sa wyemancypowani. Mysllicie, ze ich rownouprawnienie i emancypacja kobiet ominela? Oni sie tam urodzili i tak wychowali. To dla nich zadna nowosc, to rzeczywistosc. Prawda jest taka, ze i oni maja konkurencje, na zachodzie panuje multikulti. Ich wlasne rodaczki chca np. Amerykanina, albo Kanadyjczyka, niektore chca Araba albo Latynosa. Atrakcyjne...hm, wszystkie zajete a nieatrakcyjnych nie chca(to w koncu faceci) i nie pomaga, ze te kobiety zarabiaja konkretne pieniadze. Zreszta ciekawe czy ten pan z "ambitna" zona wzialby ja za zone gdyby byla brzydka jak noc, bo najwaniejsze, ze jest partnerka i zarabia. (oczywiscie zalezy jak facet sam wyglada).
          Mam wrazenie, ze w Polsce jest moda na dorabianie sie, konsumpcje: dom, dwa samochody, wakacje, ale z jednej pensji sie nie da. Dlatego faceci chca kobiet zarabiajacych, bo ze sa atrakcyjne to oczywistosc. Natomiast taki troche starszy a nawet niekoniecznie starszy ale dobrze zarabiajacy Niemiec powie "chce atrakcyjna kobiete, zarabiac moze ale nie musi, bo sam zarabiam tyle, ze wystarczy dla dwojga". Domu zazwyczaj tez budowac nie chca, lepiej wydac na wakacje a mieszkac na czynszowym niz 25 lat splacac kredyt.
          Co nie znaczy, ze slowianki na zachodzie nie pracuja mimo zachodnich mezow. Zalezy od indywidualnych upodoban i sytuacji.
          I nie znam zadnej "potulnej"/ obslugujacej pana meza Polki z zachodniakiem(a znam ich sporo).
          Za to znam realia w Polsce, zwlaszcza w malych miastach, gdzie kobiety ciagna dwa albo trzy etaty(praca i dom). Nie watpie, ze w takiej sytuacji polscy mezczyzni lubia kobiety zarabiajace, ambitne, bo nie dosc, ze pieniadze przyniosa do domu, to jeszcze wszystko w domu zrobia. temat rzeka, wiekszosci znany. To juz lepiej nie pracowac na Zachodzie, robic obiad dla meza a w poludnie miec czas wolny. Bo Polki w Polsce tez sie w domu zapracowuja(ogromna presja spoleczna) a do tego musza jeszcza pare dobrych godzin spedzic w pracy. I smiem powiedziec, ze to wyjatki, ze faceci w Polsce sie udzielaja w gotowaniu i sprzatani. Ale oswieccie mnie, powiedzcie, ze sie myle. Ja jednak znam raczej tylko takie przypadki. Moze to tylko zjawisko typowe dla malych mista?
          • shelmahh Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 08:19
            właśnie wstałem i zrobiłem Jej kawę..

            wczoraj była na nauce tańca a ja w tym czasie gotowałem i posprzątałem, rozwiesiłem pranie..

            gdy Jej nie ma nie lubię siedzieć w bałaganie, więc ogarniam dookoła tak by móc sobie czytać w czystej kuchni..

            dzieci obserwują mnie, pomagają i sami potrafią też odkurzać czy włożyć talerze po jedzeniu do zmywarki..u ex też zaczęli sprzątać, robić Mamie herbatę, ogólnie pomagać..wystarczyło widzieć tatę w akcji..

            na wiosnę myję okna bo robię to lepiej, prasuję koszule też dokładniej..

            Ona odkurza, myje podłogi, robi pranie i super kolacje :)))))

            z kolei gdy mnie nie ma i wracam to też jest czysto, miło, dom pełen zapachów i można rozpoczynać miły wieczór..

            gdyby to wszystko robiła jedna osoba to by było słabo..nie trzeba być nie wiadomo kim by to zrozumieć..wydaje mi się, że podział obowiązków wynika również z szacunku do siebie :)

            • vergaa Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 09:06
              złoty z Ciebie chłop, obyś spłodził jeszcze dużo synów :))))
            • sisi_kecz Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 16:01
              > wczoraj była na nauce tańca a ja w tym czasie gotowałem i posprzątałem, rozwies
              > iłem pranie..'

              no tak, musi chodzić solo, fatalnie...

              gdy Jej nie ma nie lubię siedzieć w bałaganie, więc ogarniam dookoła tak by móc
              > sobie czytać w czystej kuchni..'

              gdy jej nie ma, to chyba Ty robisz bajzel, więc co dziwnego, że ogarniasz?

              u ex też zaczęli sprzątać, robić Mamie herbatę, ogóln
              > ie pomagać..wystarczyło widzieć tatę w akcji..'

              jak widywali mamę w akcji, to na nich tak nie działało?

              na wiosnę myję okna bo robię to lepiej, '

              raz w roku, to każdy dawałby popis mistrzowskiego umycia okien.

              > Ona odkurza, myje podłogi, robi pranie i super kolacje :)))))
              >
              podstawowe pytanie dla sisi: Kto szoruje kibelek?

              > z kolei gdy mnie nie ma i wracam to też jest czysto, miło, dom pełen zapachów i
              > można rozpoczynać miły wieczór..
              >
              mam nadzieję, że po połowie Ciebie nie ma lub jej, a nie że raz wtygodniu idzie na tańce i wtedy Ty ogarniasz swój bajzel i zalewasz dla niej herbatę.
              A czym pachnie w domu? ciastem, które piecze pomimo że Ty obstawiasz kuchnię, czy saszetką lawendy?

              gdyby to wszystko robiła jedna osoba to by było słabo'

              Niekoniecznie.
              W moim małżeństwie, głównie ja obrabiam chatę, mążowi zostaje garaż i mikroogród.
              Tak sie umówiliśmy, bo on na większość rzeczy zarabia, a ja pracuję w wymiarze 1/2 etatu.

              Poza tym, facet w fartuszku lub z mopem na stałym dyżurze wg grafika- nie kręci mnie ani trochę, szczególnie jak ma to tego dwie lewe.

              duze pozdro!!!
              • kag73 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 20:18
                "Poza tym, facet w fartuszku lub z mopem na stałym dyżurze wg grafika- nie kręci mnie ani trochę, szczególnie jak ma to tego dwie lewe."

                I moze tutaj jest pies pogrzebany, dlatego wlasnie faceci w Polsce uwazaja, ze sprzatanie i gotowanie to babska rzecz, on mezczyzna nie bedzie.
                Po pierwsze fartuszka zakladac nie musi, wole jezeli myje te podloge nago :))
                Po drugie, zwisa mi, ze ma dwie lewe, predzej czy pozniej sie nauczy. A nawet jezeli pranie powiesi nie tak jak trzeba, to tez mi to zwisa, bedzie schnac piec godzin zamist dwoch. co z tego?
                Z reszta nie kazdy ma garaz :)
                Wszystko zalezy od umowy i sytuacji. Kto jak zajety i ile ma czasu.

                • sisi_kecz Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 20:56
                  Pies jest pogrzebany i to pies-gigant- faceci w Polsce nie sa nauczeni przez swoje mamy i babcie, ze im korona z głowy nie spadnie jak zmyja te gary po obiedzie, ktory im ugotowano - to sie w moim pokoleniu juz nie zmieni, moze obecne małolaty beda inne.

                  Dostałam takiego mena, ktory uwaza, ze papiet toaletowy sam wyrasta na uchwycie, a śmieci dematerializuja sie w nocy.
                  Nie zawsze tak jest, bo na przykład mój ojciec żadnej domowej pracy sie nie boi, chociaż gotować potrafi tylko jedno danie a kanapki robi zwykle posmarowane nożem;)

                  A mój men dwie lewe- dlaczego? bo jego ojciec robił tak samo nic, jego dziadek i prapra do rycerza Bolesława Śmiałego włącznie ;)
                  Teściowa nie przerwała tego pochodu beztroskich panów domu, więc wziełam sobie nieboraka z dobrodziejstwem inwentarza.
                  To, nad czym sie teraz zastanawiam to dylemat: czy ja będę potrafiła inaczej wychować nasze dziecko, skoro wzorzec męski jest taki, a nie inny.
                  Zobaczymy...

                  Wszystko zalezy od umowy i sytuacji. Kto jak zajety i ile ma czasu'

                  jak to słusznie gdzieś napisałaś- w Polsce ostro haruje sie na to, co na Zapadzie jest łatwo dostępne. U nas potrzebne są dwie super pensje aby mieć jako taki poziom życia.
                  Czyli obydwoje małżonkowie muszą intensywnie pracować i to na dobrych posadach.
                  Jesli głównie mąż wszystko utrzymuje i dużo pracuje zarobkowo, to wybór był taki, że albo moja druga pensja, która pójdzie na nianię, sprzataczkę, benzynę i obiady na mieście, albo moje pół pensji i obrobienie roboty sprzątaczki i kucharki.
                  Wybraliśmy tak, aby nie wyrzucać malutkiego dziecka z domu w obce ręce i do września tak będzie.
                  Co potem, jak mój czas poza domem stanie sie pełnoetatowy?
                  Będę zarabiać na osoby do pomocy, a mąż na resztę.
                  Obiad i zakupy potrafi zrobić- jak ma wenę, więc nie powinno być najgorzej ;)

                  Po pierwsze fartuszka zakladac nie musi, wole jezeli myje te podloge nago :))'

                  Mamy inne upodobania, kag:)
                  Ty zakuwasz swojego mena w męski pas cnoty i napawasz sie jego wypiętym tyłkiem na kolanach. U nas sytuacja jakby na odwrót ;)

                  duze pozdro!!!
                  • kag73 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 22:05
                    "jak to słusznie gdzieś napisałaś- w Polsce ostro haruje sie na to, co na Zapadzie jest łatwo dostępne. "

                    To nie do konca jest prawda. Rowniez na zachodzie pieniadze na ulicy nie leza i wiekszosc musi na nie, rownie jak w Polsce, ciezko harowac. Sa ludzie, ktorym sie nie przelewa. A to, ze ktos ma dobre auto...to psinco, bo ma w leasing, splaca co miesiac a oszczedza na czyms innym. Nie wszyscy maja kase, nie wszyscy moga sobie pozwolic na wakacje, albo na drugie dziecko. Czesto ma sie wrazenie, ze na wiecej ich stac, ale nikt nie widzi, ze domu na wlasnosc nie maja, albo nie buduja, np.

                    "Mamy inne upodobania, kag:)
                    > Ty zakuwasz swojego mena w męski pas cnoty i napawasz sie jego wypiętym tyłkiem
                    > na kolanach. U nas sytuacja jakby na odwrót ;)"

                    Hmm, u nas nie zawsze jest w jedna strone. Zalezy od ochoty i "nastroju".
                    Ale fakt, ja podlogi nago nie myje. Staram sie jej w ogole nie myc, bo wybitnie tego nie lubie :))


                    • sisi_kecz Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 18.02.11, 01:05
                      Rowniez na zachodzie pieniadze na ulicy nie leza i
                      > wiekszosc musi na nie, rownie jak w Polsce, ciezko harowac. Sa ludzie, ktorym
                      > sie nie przelewa. '

                      W naszym kraju większości ludzi sie nie przelewa i to jest ta różnica.

                      Etyka protestancka opiera sie owszem na ciężkiej pracy, ale i na godziwym wynagrodzeniu.
                      A to drugie w Polsce kuleje, ponieważ jesteśmy wciąż bardzo biednym krajem w stosunku do zachodu Europy.

                      Mam przyjaciela, który jest obcokrajowcem. Ożenił sie i osiedlił sie w Polsce.
                      I wśród róznych ewenementów jakie tu spotkał najbardziej ubodły go dwa fakty.
                      Pierwsze, ze jak podpisał umowę na budowę domu "pod klucz", to musiał połowę rzeczy sam załatwiać i kilka godzin dziennie siedzieć na tej budowie osobiście.
                      A druga, że jako fachowiec w dochodowej, rozwojowej branży musiał założyć własną firmę, aby zarobić w swoim fachu na rodzinę. Pracując u kogoś w piewszym kręgu managerów zarabiał żenujące sumy jak na międzynarodowe standardy, do których przywykł.
                      Dom postawił, a na czwórkę dzieci pracuje sam, podczas gdy żona wyżywa sie artystycznie i niedochodowo.

                      Ale fakt, ja podlogi nago nie myje. Staram sie jej w ogole nie myc, bo wybitnie
                      > tego nie lubie :))'

                      Że coooo??? Straszna jesteś !
                      Nic dziwnego, że tylko "zachodniak" Cię chciał- porządny słowiański men, nawet by nie brał pod uwagę małżeństwa z taką nieprzydatną kobietą ;)

                      pozdro!
            • kag73 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 20:07
              shelmahh
              ladnie wszystko opisales. Jasne kazdy zyje jak chce, kazda para ustala dla siebie. Ja jestem Slowianka z zachodniakiem i od lat CODZIENNIE dostaje kawke do lozka :)) I owszem rowniez mamy zwiazek partnerski.
              Gotowac tez nigdy nie musialam. Co nie znaczy, ze nigdy nie gotuje. Jezeli ktos u nas w domu gotuje to wlasnie ja. Oczywiscie maz zmywa naczynia jezeli nie mamy zmywarki (czasmi mamy, w zaleznosci gdzie jestesmy). Pranie i sprzatanie robi sprzataczka.
              Mojememu mezowi akurat balagan nie przeszkadza.
              Wielokrotnie juz mowil, ze nie ozenil sie ze mna, bo tak dobrze gotuje i tak ladnie sprzatam, bo to troche za malo, zeby zostac jego zona. Co nie zmienia faktu, ze pod niebiosa wychwala jak dobrze jego zona gotuje ( w sumie piec dan). I zawsze kiedy jestesmy w Polsce powtarza z udawanym zalem "jak ci faceci tutaj maja dobrze a ta moja Polka taka zepsuta przez Zachod".
              Zdarzalo mu sie tez udzielac rad kolegom szukajacym partnerki i zasze sie nazywalo "rozejrzyj sie w Polsce, tam kobiety dobrze rosna, cale mnostwo atrakcyjnych". Nikty sie nie nazywalo "takie potulne, beda Cie obslugiwac".
              Fakt nie poznalam go na aranzowanym spotkaniu tylko po paru latach mojego pobytu na zachodzie.
              Inny znajomy po powrocie z Moskwy opowiadal, ze prawie dostal skretu karku, bo nie wiedzial w ktora strone patrzec, jedna kobieta ladniejsza od drugiej. "Taa, nasze feministki tu cie moga w d..pe pocalowac", jego komentarz.
              Shelmahh, Tobie powiem: Staraj sie, docen co masz, bo niewiele jest kobiet gotowych zwiazac sie z facetem, ktory ma dzieci z poprzedniego zwiazku. Moze zreszta zdajesz sobie z tego sprawe i dlatego sie starasz.
              Ja w przeciwienstwie do sisi nie uwazam, ze facet sprzatajacy czy gotujacy w domu jest niemeski. I powiem wiecej wiekszosc facetow na zachodzie by na to nie wpadla, to po prostu rzecz, ktora trzeba odwalic. Na zasadzie "ktos to zrobic musi, dlaczego nie ja?".
              • shelmahh Re:do kag :) 18.02.11, 12:03
                dzięki za miłe słowa..doceniam jak diabli moją M bo sama nie miała dzieci (jest w trakcie rozwodu tak jak ja) i nie musiała brać na siebie takiej odpowiedzialności..stara się bardzo w tym temacie i udało się zbudować niesamowitą relację pomiędzy dziećmi a Nią..tak masz rację, trzeba to doceniać!

                "ktos to zrobic musi, dlaczego nie ja?".

                podoba mi się ten tekst :] podobną zasadę wyznaję..samo się nie zrobi przecież..

                nic to
                dziś koniec sielanki, dzieciaki wracają i będzie jak zwykle ostry sajgon :D

                Pozdro!
          • zakletawmarmur Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 11:33
            > Mam wrazenie, ze w Polsce jest moda na dorabianie sie, konsumpcje: dom, dwa sam
            > ochody, wakacje, ale z jednej pensji sie nie da. Dlatego faceci chca kobiet zar
            > abiajacych, bo ze sa atrakcyjne to oczywistosc.

            Mam znajomych za granicą np. kolegę w Amsterdamie. Pracuje w Burgerkingu:-) Sam się utrzymuje (z wynajmowaniem mieszkania), ma kasę na imprezy. Wyobrażasz sobie, ze pracujesz w PL w Burgerkingu i wynajmujesz mieszkanie w dużym mieście i jeszcze masz na jedzenie, alkohol i ciuchy? W PL zajmujesz lepsze stanowiska a i tak ledwo na rachunki czlowiekowi starcza (szczególnie gdy wynajmujesz mieszkanie lub spłacasz kredyt)...
            Takie są realia.
            Ludzie naprawdę ciężko muszą pracować, długo do wszystkiego dochodzić, przez lata sobie wielu rzeczy odmawiać. Kiedyś jeszcze mieszkania były tańsze teraz zakup wiąże się z 25-40 letnim kredytem i zaciskaniem pasa. To oczywiste, że ludzie bardziej pieniądze szanują i nie chcą się nimi z małoambitnymi nierobami dzielić:-)
      • organza26 Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 17.02.11, 11:18
        > Wdzięk, pracowitość, pewna potulność to chyba cecha nie tyle słowianek (czy tam
        > Polek, jak chcecie), ale ogólnie ubogich kobiet chcących złapać cudzoziemca.

        Albo bogatego męża po prostu. To jest właśnie cały clue tego problemu.
    • gomory Bo wojna plci toczy sie w lozku :) 17.02.11, 10:25
      Wyjsciem musi byc zalozenie, ze mezczyzni (w wiekszosci nawet podswiadomie) daza do dominujacej roli w zwiazku. Nawet totalny pantofel czyni to na etapie wyboru partnerki, nie analizujac tego, ze najprawdopodobniej w kazdym ukladzie przyjmie pozycje ulegla. Oczywiscie pod uwage brane sa rozne czynniki. Atrakcyjnosc cielesna, pozadane cechy intelektualne ale tez wlasne przekonanie, ze moge tej kobiecie czyms zaimponowac. Zauwazcie, ze jedna z pierwszych rzeczy jakie ucza szkoly podrywania to zniszczenie obaw przed startowaniem do kobiet ocenianych jako "nie moja polka".
      Gdy wezme pod uwage jakas bide z azjatyckiej jurty, to wydaje mi sie, ze dla niej naprawde moglbym byc ksieciem z bajki. Czyz to nie wspaniala i nie kuszaca rola :)? Jej oczekiwania wobec mojej obowiazkowosci powinny byc mniejsze niz rodaczki. Jej wdziecznosc bedzie wieksza wiec chetniejsza bedzie do bycia mi oddana. Nie musze uzerac sie z wymagajaca rownouprawnienia feministka, moge zwrocic sie do kobiety ktora od razu jest w pozycji na kolanach. Tak mi sie skojarzylo w temacie: na odczycie u pewnego seksuologa slyszalem, ze to w odroznieniu od lezacej niezla pozycja dla facetow majacych psychiczne problemy z erekcja ;).
      Oczywiscie to wszystko dzieje sie w podswiadomosci, lacznie z myslami o problemach kulturowych, jezykowych itp. Idac tym tokiem rozumowania bardzo latwo wytlumaczyc dlaczego slowianki beda sie jawily jako szalenie atrakcyjne dla zachodniego mezczyzny. Nie tak obce kulturowo, mogace latwo pokonac bariery jezykowe, teoretycznie znajace te wszystkie czarujace kobiece sztuczki kobiety zachodniej ale pozbawione ich wielu wad.
      Oczywiscie mozna tez twierdzic, ze to tajemne "cos" co maja slowianki jest kobieta statystycznie szczuplejsza, o wyrazistszych rysach twarzy, chrzescijanskim wychowaniu i tradycyjnym postrzeganiu rol damsko-meskich. Ale wg mnie to tylko czesc prawdy.
      Moze zabrzmiec to dwuznacznie i z lekka szokujaco ale pod tym wzgledem dobre publicity tworza np. agencje mody popularyzujace slowianki, zachodnie firmy zatrudniajace hostessy, tancerki, prostytutki, aktorki porno. Niech potwierdzeniem tego bedzie np. ze Niemcy zachwycaja sie Wegierkami na rowni z Polkami bez rozrozniania ktore sa Slowiankami.
      Tak naprawde nie ma znaczenia, ze Rosjanka po slubie moze sie okazac rownie wymagajaca jak swojska Berta, Mathilde czy Jenny. Podswiadomosc tego nie bierze pod uwage - ona podsuwa romantyczne wizje w ktorych ja jestem ksiaze a ona... o nie nie, nie. Bynajmniej nie lokalna ksiezniczka tylko oddajaca sie z wlasnej woli niewolnica :).
      Zwracam uwage, ze to nie musza byc bezrobotni, zyciowi nieudacznicy, kryminalisci, niedorozwoje, depresanci i niepewni siebie zaleknieni frustraci. Ale na pewno nie szuka zony na wschodzie zaden facet bedacy w satysfakcjonujacym zwiazku ;).
      • kag73 Re: Bo wojna plci toczy sie w lozku :) 17.02.11, 18:50
        "Ale na pewno nie szuka zony na wschodzie zaden facet bedacy w satysfakcjonujacym zwiazku ;)."

        No, to chyba ligiczne, ze jak ktos jest szczesliwy w zwiazku to nie szuka kogos innego, raczej niewazne w jakim kraju :)
        • gomory Re: Bo wojna plci toczy sie w lozku :) 18.02.11, 10:06
          strasznie sie ciesze gdy ktos zrozumie moje pokretne zarty :)
      • kobieta_z_polnocy Re: Bo wojna plci toczy sie w lozku :) 17.02.11, 19:56
        Wszystko co piszesz jest oczywiste. W końcu nie od dziś wiadomo, że jeżeli chodzi o "awans społeczny", kobiety generalnie są bardziej mobilne niż mężczyźni i swoją podległość (jakkolwiek rozumianą) wykorzystują właśnie do tego celu.

        Natomiast ja chciałam się skupić mianowicie na marginalnej kwestii osławionej urody słowianek. Tu wcale nie chodzi o żaden mityczny słowiański wdzięk czy wyraziste rysy (słowiańska uroda właśnie NIE JEST wyrazista), tylko o mniej lub bardziej intensywną uległość łechcącą męskie ego u facetów, których nie chcą żadne inne miejscowe kobiety.

        W przypadku bardziej "partnerskich" związków słowianki wcale nie dominują. Panuje absolutna mieszanka.

        Śmieszne są ten od wieków powtarzane mity o pięknie polek. Nie jesteśmy ani piękniejsze ani wdzięczniejsze od innych nacji. To że jakiś włoch zachwyca się polkami nie oznacza nic, bo to samo mówi potem blondynce ze szwecji.
        • kag73 Re: Bo wojna plci toczy sie w lozku :) 17.02.11, 20:11
          A ja mysle, ze cos w tym jest. Kobiety ze wschodu sa czesto szczuple, kobiece, ladnie ubrane a to sie podoba. Maja tez typowe rysy twarzy. Ja tam osobiscie uwazam, ze Ukrainki sa bardzo atrakcyjne.
          • gomory Re: Bo wojna plci toczy sie w lozku :) 18.02.11, 11:05
            > Ja tam osobiscie uwazam, ze Ukrainki sa bardzo atrakcyjne.

            Akurat na potwierdzenie tego zdania mam opowiesci znajomego z biura podrozy organizujacego skandynawom wycieczki na wschod. Twierdzi, ze od Ukrainskiej granicy faceci zaczynaja sie zachowywac jak kocury na walerianie. Strzelaja wzrokiem dookola jak latarnia morska swiatlem, a zdjecia ktore robia kolejnym kobietom ida w tysiace. Najwyrazniej genetyczne pole magnetyczne miedzy tymi nacjami iskrzy :).
            Ja nie moge odmowic racji po trosze kazdej z was. Zreszta niemalze kazdej wypowiedzi w tym watku. Faktycznie statystyka wskazuje, ze im wyzszy status spoleczenstwa tym wieksze ma ono problemy z otyloscia. Dlatego w krajach bylego bloku wschodniego ten problem jako spoleczny dopiero sie narodzil. Racja jest tez, ze slowianki duza wage przywiazuja do wlasnej prezencji. Jedni twierdza: to kwestia konkurencji, inni: kwestia wychowania i poczucia nizszosci w stosunku do Paryza czy Mediolanu. Pewnie jedno i drugie nie jest bez znaczenia.
            Czy mamy bardziej urodziwe panie? Kwestia dyskysyjna. Osobiscie sklaniam sie ku zdaniu, ze pieknych kobiet nam nie brakuje, ale i u innych narodow sie takowe znajda. Bez watpienia rzadziej spotyka sie u nas kobiety podchodzace nonszalancko do wlasnej prezencji. To chyba nie jest mierzalne ale odnosze wrazenie, ze np. przecietna Niemka zanim kupi buty czy spodnie wyczuwa ich wygode i dopiero zerka do lustra. Slowianki czynia jakby na odwrot ;).
            Czy zawsze nasze Panie beda tak atrakcyjne dla mojej zachodniej konkurencji? Nie sadze. Uwazam, ze pod tym wzgledem czas dziala na niekorzysc rzeszy slowianek. Wszak Unia ma wyrownywac roznice miedzy narodami, wiec i na tym polu sie powinno wszystko unifikowac. Teoretycznie wiec, za x lat Francuz szukajac partnerki chetniej zwroci sie do Ukrainki niz Polki. Bedzie mial przeczucie, ze ta pierwsza go po prostu nie odrzuci, tak jak dzisiaj ma to poczucie startujac do Polki czy Czeszki. Wiec dziewczyny z pomyslami eksportowymi lepiej by ich nie odkladaly w nieskonczonosc ;).
            • urquhart Re: Bo wojna plci toczy sie w lozku :) 18.02.11, 12:16
              gomory napisał:
              > Czy zawsze nasze Panie beda tak atrakcyjne dla mojej zachodniej konkurencji? Ni
              > e sadze. Uwazam, ze pod tym wzgledem czas dziala na niekorzysc rzeszy slowianek
              > . Wszak Unia ma wyrownywac roznice miedzy narodami, wiec i na tym polu sie powi
              > nno wszystko unifikowac.

              Gomory, zobacz Anglicy jak próbują naśmiewać się z Polek. Znaczy argumentów poważnych nie mają :)
              www.wykop.pl/link/402796/anglicy-smieja-sie-z-polskich-dziewczyn-aktorki-imituja-polki/
    • kutuzow bez ... możności zakończenia związku jestes nikim 18.02.11, 10:56
      Jak wiecie uwielbiam pokazywać na tym forum przykłady "równouprawnienia" naszych przemiłych koleżanek forumowiczek które są rodem z moralności Kalego.

      Jak zwykle słowa która napisała kobieta przeszły bez echa - bo jak wiadomo tak powinno być że teraz po latach krzywd trzeba zdobyć troche więcej praw zeby sie wyrównało.

      Ciekawy jestem co by było gdybym to ja wyskoczył z takim tekstem:

      ".... Nawet jeśli masz twardy charakter bez argumentu w postaci możności zakończenia zwiąku jesteś nikim... "
      i dalej po małej przeróbce (teraz od razu napiszę ze zamieniłem rodzaj żeński na męski -bo po ostatnim takim zabiegu poszły gromy w moją stronę jaki to jestem szowinista :-)


      "Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki temu pani nie będzie miała tak dużej przewagi:-) Kobieta musi mieć poczucie, że może faceta stracić, wtedy bardziej go szanuje... Nie powinno się polegać na kobiecej empatii."

      całość wypowiedzi zaklętej w oryginale tutaj:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122185578,122253415,Re_Urocze_slowianki_vs_zachodnie_frustrujace_fem.html

      Spójrzmy na to pod kątem analitycznym a nie emocjonalnym. Kobiety mają dwa zabezpieczenia w przypadku małżeństwa:

      1. Dziecki (w Polsce jak wiadomo w większości przypadków dzieci zostają z matką, która może odpowiednio "utrudnić" kontakt z krnąbrnym ojcem. (BBC podawało że ok 60% brytyjek ogranicza znacząco kontakt ojca z dziecmi po rozwodzie jako formę swoistej zemsty za rozwód)
      2. Finanse (50% majątku) -czyli to co pisała zaklęta.

      a teraz drogie Panie pokażcie jakie to "zabezpieczenia" ma facet żeniąc sie, co też jego chroni przed tym żeby "Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki temu pani nie będzie miała tak dużej przewagi:-) Kobieta musi mieć poczucie, że może faceta stracić, wtedy bardziej go szanuje... Nie powinno się polegać na kobiecej empatii."




      • urquhart Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 12:11
        kutuzow napisał:
        > "Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki temu pani nie będzie miała tak duż
        > ej przewagi:-) Kobieta musi mieć poczucie, że może faceta stracić, wtedy bardzi
        > ej go szanuje... Nie powinno się polegać na kobiecej empatii."

        Kutuzow, udowodniłeś że jest podłym szowinistą niedojrzałym do związku
        :)
        • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 12:31
          Udawadniacie nam tu na forum, że kobieta po rozwodzie jest super ustawiona. Proszę więc o te szczególne prawa, które sprawiają, że po rozwodzie kobieta zyskuje majątek eks męża i jego pensje...
          • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 13:20
            Zakleta -udowadniam Ci tylko że Twoje własne słowa po zamianie rodzaju żenskiego na męski są jak sie domyslam oburzające dla większości kobiet, w drugą zaś stronę (w oryginale) jakoś nie przeszkadzają nikomu.

            ""Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki temu pani nie będzie miała tak dużej przewagi:-) Kobieta musi mieć poczucie, że może faceta stracić, wtedy bardziej go szanuje... Nie powinno się polegać na kobiecej empatii."

            Napisałem Ci wcześniej jakie "zabezpieczenia" zyskuje kobieta:
            a) prawa do dzieci
            b) 50% majątku (ze wspólnoty majątkowej).

            co ma facet?
            Jakie zabezpieczenie daje mu małżeństwo?

            Co do super ustawienia. Zauważ, że wątek jest tutaj o kobietach które szukają bogatszych (ustawionych) facetów za granicą -wiec owszem po kilku latach małżeństwa z takim mężczyzną kobieta taka dostaje całkiem pokaźną część majątku zgromadzonego podczas trwania małżeństwa przez męża (bo gdyby sama była zaradna nie pisalibysmy tutaj o jej przypadku że szuka "majętnego zagraniczniaka").

            Im większa dysproporcja w poziomie majątku tym bardziej widać co kobieta zyskuje. Pisałem tu już kiedys o rozwodach gwiazd sportu - zobacz ile zyskała żona Michela Jordana, albo żona Tigera Woodsa (o ile kwestia terminowej intercyzy zostanie rozwiazana na jej korzyśc). Wiadomo że w przypadku małżeństw o tym samym poziomie dochodów tego nie ma, tylko tutaj nie piszemy o ślubie kelnerki z Polski z Anglikiem który jest na bezrobociu, lecz o przykładzie ustawionych gości szukających żon za granicą Europy (nie ważne czy to Ukraina czy Tajlandia - motywy są te same).
            • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 13:51
              > Zakleta -udowadniam Ci tylko że Twoje własne słowa po zamianie rodzaju żenskieg
              > o na męski są jak sie domyslam oburzające dla większości kobiet, w drugą zaś st
              > ronę (w oryginale) jakoś nie przeszkadzają nikomu.

              Małzeństwo nie wzięło się z dupy. Tak, ma z założenia ma chronić biedniejszego materialnie. Zwróć uwagę, że mężczyźna nie wiążą się z biedniejszą równolatką, brzydulą, tylko coś w zamian dostaje, jakieś wymierne korzyści:-)

              Ty wyliczasz pieniądze i nie widzisz w tym problemu. A dlaczego kobieta miałaby nie wyliczać innych form zaangażowania, które wnosiła? Przecież to też dało by się przeliczyć na kasę. Dlaczego to już uważasz za coś złego?

              W wątku postawiona była teza, że dla mężczyzn pieniądze nie są tak ważne. Przy biedniejszych lubią się czuć docenieni. Też się z tym nie zgadzam i Ciebie mogę podać jako niepodważalny dowód:-)

              KASA TO PODSTAWA JEDNOSTKA OCENY WARTOŚCI CZŁOWIEKA!
              • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 14:22
                zakletawmarmur napisała:

                > Małzeństwo nie wzięło się z dupy. Tak, ma z założenia ma chronić biedniejszego
                > materialnie. Zwróć uwagę, że mężczyźna nie wiążą się z biedniejszą równolatką,
                > brzydulą, tylko coś w zamian dostaje, jakieś wymierne korzyści:-)

                Zakleta owszem historycznie małżeństwo było sprawiedliwe, ktoś coś dostawał kosztem czegoś. Jednak RÓWNOUPRAWNIENIE totalnie przewróciło te ustalenia do góry nogami.
                Zobacz że w "klasycznym" podziale obowiązków nadal tak jest że coś kosztem czegoś.
                Przy równouprawnieniu zaś pojawia się opcja ponosimy połowę kosztów i decyzji, lecz kobieta ma 100% gwarancji.
                Zobacz jak to jest na innych kontynentach poza Europą i USA i zobaczysz na czym polega ta "historycznosć".
                • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 17:58
                  > Przy równouprawnieniu zaś pojawia się opcja ponosimy połowę kosztów i decyzji,
                  > lecz kobieta ma 100% gwarancji.

                  Czego gwarancji? Na to, że facet jej nie porzuci, gdy się zestarzeje? Nie zostanie samotną matką? Po rozstaniu cały dotychczasowy majątek przypada jej? Mąż dalej jej wypłatę przynosić będzie? Będzie mogła zmienić materiał genetyczny dzieciom na ten od swojego nowego partnera?

                  Jakie kobieta dostaje gwarancje? Że 50% majątku wspólnie wypracowanego w czasie małżeństwa jej przypadnie! Nic więcej jej małzeństwo zagwarantować nie może:-) NIC:-)

                  Swoją drogą jestem za równouprawnieniem. Tzn. ten sam wiek, ten sam poziom atrakcyjności fizycznej, ta sama wypłata, równy podział obowiązków domowych i związanych z dziećmi (w tym 50% refundacji za negatywne skutki ciąży). Też uważam, że to niesprawiedliwe, gdy panowie nie szukają sobie średniej urody równolatek;-)
            • kag73 Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 15:51
              "...że w przypadku małżeństw o tym samym poziomie dochodów tego nie ma, tylko tutaj nie piszemy o ślubie kelnerki z Polski z Anglikiem który jest na bezrobociu, lecz o przykładzie ustawionych gości szukających żon za granicą Europy (nie ważne czy to Ukraina czy Tajlandia - motywy są te same)."

              Ci goscie niekoniecznie sa ustawieni. To jak najbardziej moga byc przecietnie zarabiajacy, ktorzy przegapili moment ozenku, albo po rozwodzie. Maja nadzieje znalezc chetna, przede wszystkim dosc mloda i atrakcyjna kobiete. I nie wiem czy sa tak naiwni, zeby nie obawiac sie co ich spotka. Ja tam zawsze powiem "co przezyli to ich, nikt im nie zabierze"(mloda atrakcyjna kobieta w lozku prze pare lat, coz o coz chodzi mezczyznom?). Zreszta dopoki nie ma dzieci az tak wiele nie maja do stracenia.
      • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 12:29
        50% majątku wypracowanego w czasie małżeństwa! Nie ogólnie majatku.

        > a teraz drogie Panie pokażcie jakie to "zabezpieczenia" ma facet żeniąc sie, co
        > też jego chroni przed tym żeby "Dobrze jest się też zabezpieczyć, bo dzięki te
        > mu pani nie będzie miała tak dużej przewagi:-) Kobieta musi mieć poczucie, że m
        > oże faceta stracić, wtedy bardziej go szanuje... Nie powinno się polegać na kob
        > iecej empatii."

        Bo po rozwodzie kobieta i tak traci dużo więcej! Chociażby stały dochód w postaci wysokiej pensji męża, majątek, który wypracował przed ślubem, atrakcyjność i pozycje na rynku matrymonialnym...
        • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 13:10
          zakletawmarmur napisała:

          > 50% majątku wypracowanego w czasie małżeństwa! Nie ogólnie majatku.

          Tak chodziło mi o majątek objęty wspólnota majątkową.

          > Bo po rozwodzie kobieta i tak traci dużo więcej! Chociażby stały dochód w posta
          > ci wysokiej pensji męża, majątek, który wypracował przed ślubem, atrakcyjność i
          > pozycje na rynku matrymonialnym...
          >

          Zaklęta -miałaś pokazać jakie to "zabezpieczenia" dostaje facet gdy się żeni, zamiast tego mamy propoagandę o tym jak to kobieta traci MAJĄTEK faceta... który do niej nigdy nie należał i nie należy :-) Przezabawana argumentacja.

          Co do atrakcyjności i pozycji na rynku matrymonialnym to chyba wrogiem jest tu czas a nie status (panna vs rozwódka). Pamietaj że mówimy tutaj o "zabezpieczeniach" związanych z wyjściem za mąż/ ożenieniem sie, a nie o wpływie lat na atrakcyjnośc obu płci. Trzymaj się wiec głównego tematu proszę.
          • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 13:25
            > Zaklęta -miałaś pokazać jakie to "zabezpieczenia" dostaje facet gdy się żeni, z
            > amiast tego mamy propoagandę o tym jak to kobieta traci MAJĄTEK faceta... który
            > do niej nigdy nie należał i nie należy :-) Przezabawana argumentacja.

            Kutuzowie małżeństwo chroni interesy biedniejszego, to oczywiste. Jeśli znajdziesz sobie bogatszą żonę (naprawdę szczerze Cię zachęcam) to małżeństwo będzie chronić Twoich interesów!!!

            W jaki sposób chroni bogatszego męża?
            - Kobieta nie zwieje mu, gdy usłyszy "nie ożenie się z tobą bo mi sie nie opłaca". Dla Ciebie to gówno, dla Ciebie do związku wprowadza się tylko kasę, nie specjalnie doceniasz inne wartości, chyba, że dostajesz je za darmo. Rozumiem Cię, masz prawo. Ale dla innego faceta strata rozczarowanej, biedniejszej ale na inny sposób atrakcyjnej partnerki będzie większą stratą niż dla Ciebie:-)
            - Kobiety słysząc, że nie będzie ślubu, będą się od faceta trzymać z daleka:-) Sam przyznałeś, że 90% nie jest Tobą zainteresowanych. Musisz więc wybierać z tych 10% i przez to iść na inne kompromisy. Facet, chcący się ożenić może wybierać spośród większej ilości kobiet i w wielu sprawach na kompromis iść nie musi:-) Dla ciebie to frajer, dla niego Ty ze swoim podejściem możesz być frajerem:-)
            - Kobieta słyszac "nie ożenie się z Tobą, bo mi się nie opłaca" sama może zaczać przeliczać czy i co jej się z Tobą opłaca... Myślisz, że będzie w stanie dużo ryzykować, coś poświęcić, dbać o kogoś, kto ma ją w d? A może będzie tak długo jak długo będzie jej się opłacać?
            • kutuzow ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 13:46
              Zakleta ---> piszesz "Dla Ciebie to gówno, dla Ciebie do związku wprowadza się tylko kasę, nie specjalnie doceniasz inne wartości, chyba, że dostajesz je za darmo"

              Zaskocze Cię ale dostrzegam wiele różnych wartości które wprowadza sie do związku, co ciekawe wbrew obiegowej tutaj na forum opinii iż jestem skąpcem, nie liczę kasy w swoim związku i nie zastanawiam sie kto ile wkłada, na ile mogę stosuję model "arabski" gdzie dom utrzymuje facet a kasa zarobiona przez kobietę jest na jej prywatny uzytek. Wiec zapewniam Cie ze to nie o kasa mi chodzi - nie chce jednak przy swoim podejściu stac sie frajerem o którym mówisz -jak widzisz takie podejście może byc łatwo wykorzystane przez kobietę.

              Czy skoro pominiemy wątek finansowy, ustalimy pewien kompromis, czy przyznasz mi rację iż rozwiązaniem mógłby być tutaj ślub z podpisaniem intercyzy? Wg mnie wtedy obie strony mogą wtedy zagwarantować sobie to co dla nich jest cenne, czyli kobieta fakt ze nie zostanie porzucona, facet fakt ze nie zostanie "wydojony sprytnie" z kasy. Co o tym sądzisz?
              Zgodzisz sie że to jest kompromisowe rozwiązanie dla obu płci?
              • zakletawmarmur Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 14:07
                Fakt, sprawiasz wrażenie faceta z zahamowaniami finansowymi.

                > Czy skoro pominiemy wątek finansowy, ustalimy pewien kompromis, czy przyznasz m
                > i rację iż rozwiązaniem mógłby być tutaj ślub z podpisaniem intercyzy?

                Intercyza ma to do siebie, że pokazuje od razu czego można się w przypadku rozstania spodziewać. Wbrew pozorom, nie musi oznaczać, że kobieta odchodzi z niczym i nie ma żadnych praw do cześci majątku wypracowanego przez faceta;-) Jeśli się na coś takiego godzi to jest to oczywiście jej sprawa i nie powinna mieć pretensji, gdy za dwadzieścia lat zostanie sama z dziećmi, choć przez ten czas zainwestowała więcej w związek niż mężczyzna... Oczywiście rozumiem jej sens w przypadku ludzi bardzo bogatych lub dużego mezaliansu.
                • kutuzow Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 14:18
                  Piszesz o tym "kobieta zainwestowała w związek wiecej niż mężczyzna" jak jakąś swoistą mantrę.
                  Dlaczego nie bierzesz pod uwagę iż w czasie tego związku także kozystała z tego w dużym stopniu (ze np. stabilnosc finansowa którą dawał mężczyzna pozwoliła jej na realizacje swoich pasji i wychowanie dzieci (jak wiemy nawet z rozwóm na tym forum wiele kobiet chciałoby byc z dziecmi w wieku 1-4 w domu o i le tylko finanse pozwoliłyby na to).
                  Zauważ że to nie jest tak jak wiele kobiet stara się przedstawić że ona urodziła JEMU dzieci, tylko te dzieci rodziła także dla siebie, realizując takze (jeśli nie przede wszystkim) swój instynkt macierzyński.
                  • zakletawmarmur Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 17:38
                    Kutuzowie Ty tego nie doceniasz, nie doceniasz na dzień dzisiejszy ani całego tego poświęcenia, które dokonuje kobieta rodząc dziecko konkretnemu mężczyźnie, nie doceniasz też zaangażowania w dom, dzieci i małżeństwo (wiem kobieta realizuje siebie). Nie musisz, sam będziesz lepszą matką, na sprzątaczkę Cię stać, jadać możesz na mieście. Super. Tym bardziej, że ze swoją dziewczyną idealnie się dobrałeś. Bo przecież nie jesteś w związku z kobietami z tego czy innego forum tylko swoją ambitną, nieśpieszącą się do rozmnażania i niewymagającą kasy dziewczynę. Inne kobiety mają prawo nie pracować zawodowo nawet całe życie, mają prawo mieć nawet 13 dzieci i dla jej męża może to być ważna rzecz, bo np. wie jakim zagrożeniem dla życia, zdrowia, pozycji zawodowej i na rynku matrymonialnym dla kobiety jest ciąża. Dla Ciebie, czyli faceta, którego co każda kobieta chce wrobić w dziecko nie musi być to żadna, żadna wartość... Nikt nie każe nikomu na siłę polubić czegoś czego i tak ma w nadmiarze. Można natomiast zrozumieć fakt, że inni mają zupełnie inne potrzeby i inne możliwości ich realizacji.

                    --
                    Jest taka cierpienia granica, za którą się uśmiech pogodny zaczyna...
                    • kutuzow brak argumentów- wiec uderze personalnie :-) 18.02.11, 17:43
                      zakleta ---> zadałem Ci na początku proste pytanie jakie konkretnie zabezpieczenia otrzymuje facet który sie decyduje na małżenstwo. Jak widac nie potrafisz wymienic ANI JEDNEGO!.
                      Zamiast tego strzeliłaś coś o "historycznej roli małżeństw" co przeczy de facto Twoim zasadom i teorii :-)
                      gdy i z tej strony sie nie udało, pozostało Ci to co zostaje wszystkim osobom które w sporze na argumenty ich nie maja, czyli personalny atak na adwersarza.
                      pozwolisz że nie skomentuje :-)
                      • zakletawmarmur Paranoja? 18.02.11, 18:05
                        W którym miejscu poczułeś się zaatakowany? IMO sam wyrażasz tylko i wyłącznie swoją opinię więc miałam prawo napisać personalnie i wytłumaczyć Ci, żebyś nie podawał się za ogół mężczyzn. Nie sądzę, żeby Cię zaatakowała ale jeśli poczułeś się urażony, no cóż... Delikatyś...

                        Napisałam Ci już w innym poście powodu dla którego opłaca się facetowi wejść w związek małżeński... Mam pisać to po raz drugi, żeby post wydawał się bardziej merytoryczny?
                        • kutuzow Re: Paranoja? 18.02.11, 21:01
                          zakleta -nie czuje sie urażony, tylko pokazałem że gdy brakuje argumentów logicznych zaczynają sie emocjonalne gierki skierowane pod autora.

                          Co do tych argumentów to szukam szukam i znaleźć nie mogę -jeśli przegapiłem to sorry. Wskaz (link) gdzie to wrzuciłaś.
                          • zakletawmarmur Re: Paranoja? 21.02.11, 17:34
                            Tu o tym pisałam:
                            https://forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122185578,122322759,Re_bez_moznosci_zakonczenia_zwiazku_jestes_n.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fc2fa6227bd98&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=90

                            Nie rozumiesz podstawowej sprawy! Zarzucam Ci właśnie to, ze patrzysz na problem z własnego punktu widzenia a nie ogólnie! Dlatego nie jesteś w stanie dostrzec korzyści, które mężczyźnie daje małżeństwo, np. faktu, że w ogóle z tą konkretną partnerką będzie. Dla Ciebie to nie są żadne korzyści bo masz specyficzny sposób patrzenia na świat:-)

                            Zarzucasz mi brak argumentów a ja właśnie podałam Ci w poprzednim poście konkretny argument:-) Czyżbyś z powodu braku argumentów logicznych starał się podważyć mój autorytet zarzucając mi te kobiece gierki emocjonalne? To niestety Twoja typowa zagrywka. Nie robisz tego po raz pierwszy. To bardzo irytujące!
                            • kutuzow Re: Paranoja? 01.03.11, 11:01
                              Zakleta ---> chwile mnie nie było, wiec dopiero teraz mam możliwosc odpisania na "stare" wątki.

                              Nie ukrywam że patrze na kwestie małżeństwa specyficznie. Tak jak w czasie rozmowy o sytuacjach kobiety w związku nie powołujemy jako argumentu przysłowiowej kasjerki z supermarketu, która jest finansowo zależna od męża/partnera (bo sama ze swej pensji dziecka nie wychowa/utrzyma), tak nie ma sensu jako przykładu "zalet" małżeństwa podawać sytuację gdy jest to jedyne "dobro" które dany facet może zaoferować kobiecie (rozumiem że innych nie ma).

                              Poza tym rozumiem że ludzie są rózni. Niektórych facetów cieszy życie rodzinne, innych nie. Chodziło mi tylko o wymierne korzyści co KAWALER zyskuje gdy zamieni swój stan cywilny na MĘŻA.

                              Pod podanym linkiem jakoś nie znalazłem za dużo tych korzyści:
                              https://forum.gazeta.pl/forum/w,15128,122185578,122322759,Re_bez_moznosci_zakonczenia_zwiazku_jestes_n.html?fb_xd_fragment#?=&cb=fc2fa6227bd98&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&width=90

                              1. "małżeństwo chroni interesy biedniejszego, to oczywiste"
                              Wydaje mi się że nie musze Cię przekonywać do tego że kobiety szukają sobie partnera co najmniej na swoim poziomie a najlepiej o wyższym statusie -wiec tutaj w tym punkcie pokazujesz tylko że małżeństwo chroni interesy kobiet (w przeważającej większości).
                              Przykład: Całkiem spora grupa singielek 30+ która nie może znaleźć parntera ponieważ szuka jeszcze wyżej na szczeblach piramidy społecznej, gdzie towar jest mocno przebrany i brak atrakcyjnych zamożnych wolnych meżczyzna.

                              2. "kobieta mu nie zwieje" - jest to jakiś argument, z tym że jak się nad tym zastanowisz głębiej to wyjdzie że kobiety "zwiewają" tylko od tych którzy nie mają czym ich do siebie "przyciągnąć". Wiec jest to własnei taka "obroża" dla słabych i mało atrakcyjnych jednostek, takich którzy jak nie mają "marchewki" która powoduje ze kobieta sama chce być z takim facetem, to choć postarają się o odpowiedni "kijek" na zasadzie "przysięgałaś".
                              Jak dla mnie słaby argument.

                              3. Kobiety słysząc, że nie będzie ślubu, będą się od faceta trzymać z daleka
                              Uwierz mi jest grupa kobiet którym nie zależy na kasie, cenią sobie inne kwestie w związku i te nie uciekają. Mogę Ci to osobiście potwierdzić.

                              4. "Facet, chcący się ożenić może wybierać spośród większej ilości kobiet i w wielu sprawach na kompromis iść nie musi:-)"
                              Wiesz ilośc nie zawsze oznacza jakość :-)
                              To że ja np. wyrzucam ze swego pola zainteresowan wszelkiego rodzaju "tipsiary" i inne "solary" ma oznaczać że inni którzy mogą je podrywać mają lepiej bo nie idą na kompromis? Podmien sobie "tipsiary" ma materialistki i będziesz miała logicznie tą samą prawidłowość.

                              Twoje argumenty Zakleta sprowadzaja sie do jednego, że facet jak chce miec fajną kobietę musi coś z siebie dać (tego nie kwestionuję), Ty uważasz że małżenstwo jest właśnie takim "wkładem" ze strony faceta, ja zaś Ci pokazuję że są też inne rozwiązanie, które może jeszcze niezbyt popularne w Polsce, ale w Europie jakoś funkcjonują.
                              • zakletawmarmur Re: Paranoja? 03.03.11, 23:43
                                Tak jak w czasie rozm
                                > owy o sytuacjach kobiety w związku nie powołujemy jako argumentu przysłowiowej
                                > kasjerki z supermarketu,

                                Dlaczego? A na czyje argumenty powinniśmy się powoływać? Dobrze zarabiającej bizneswoman, która związała się z 1,5 raza lepiej zarabiającym biznesmenem? Czy pani z super marketu, która związała się z panem obsługującym wózek widłowy? Co za różnica? Argumenty wbrew pozorom będą podobne:-)

                                > Pod podanym linkiem jakoś nie znalazłem za dużo tych korzyści:

                                Dla Ciebie nie są to korzyści! Tylko, że zauważ, że my nie piszemy o Tobie, tylko o ogóle mężczyzn! Ty dla odmiany mam wrażenie, że ciągle nie możesz wyjść spoza Swoich ram! Ja NIE UWAŻAM, że każdy facet powinien to doceniać!

                                > Wydaje mi się że nie musze Cię przekonywać do tego że kobiety szukają sobie par
                                > tnera co najmniej na swoim poziomie a najlepiej o wyższym statusie -wiec tutaj
                                > w tym punkcie pokazujesz tylko że małżeństwo chroni interesy kobiet (w przeważa
                                > jącej większości).

                                A może to panowie szukają sobie młodszych, przez co z automatu biedniejszych? Jestem święcie przekonana, że wiele kobiet wolało by mieć atrakcyjniejszego ale biedniejszego męża ale po prostu u takich szans nie mają... Zresztą w obecnych czasach poziom jest dosyć wyrównany. Wiele kobiet zarabia więcej od facetów i żyje.

                                > 3. Kobiety słysząc, że nie będzie ślubu, będą się od faceta trzymać z daleka
                                > Uwierz mi jest grupa kobiet którym nie zależy na kasie, cenią sobie inne kwesti
                                > e w związku i te nie uciekają. Mogę Ci to osobiście potwierdzić.

                                Ale to TY marudziłeś, że mówiąc kobietom, że nie chcesz ślubu 90% nie jest Tobą w ogóle zainteresowanych!!! Porównanie:
                                Dziewczyna pisze, że seks dopiero po ślubie i dziwi się, że 90% facetów zwiewa... Prosi o argumenty za wcześniejszym seksem... Jako argument za stratą dziewictwa ktoś podaje "większy wybór". Czy ten argument uważasz, za beznadziejny bo "zawsze jakiś fan czystych kobiet się znajdzie?"
                                Oczywiście jej argument może nie interesować bo ona woli "fanów cnoty".

                                > 3. Kobiety słysząc, że nie będzie ślubu, będą się od faceta trzymać z daleka
                                > Uwierz mi jest grupa kobiet którym nie zależy na kasie, cenią sobie inne kwesti
                                > e w związku i te nie uciekają. Mogę Ci to osobiście potwierdzić.

                                Ale ja wcale w to nie wątpie! 10% to i tak calkiem sporo:-) Zresztą ja podejrzewam, że Ty sobie "ogólny brak zainteresowania kobiet" pod ten powód podciągasz...

                                Ty uważasz że małżenstw
                                > o jest właśnie takim "wkładem" ze strony faceta, ja zaś Ci pokazuję że są też i
                                > nne rozwiązanie, które może jeszcze niezbyt popularne w Polsce, ale w Europie j
                                > akoś funkcjonują.

                                Bo tak właśnie bardzo często jest, choć mam świadomość, że nie zawsze!
                                Teraz wyobraź sobie, że Twoja piękna i mądra córeczka w wieku 20 lat poznaje 40 latka. Facet płodzi jej 3 dzieci po czym dochodzi do wniosku, że już nie chce mu się o nią dbać... Wystawia jej walizkę za drzwi i twierdzi, że "dzieci może mu zostawić". Wyszalał się za młodu teraz chce się spełniać jako dobry ojciec i wrzód w postaci żony potrzebny mu nie jest... Uważasz, że to byłoby dla niej sprawiedliwe? Uważasz, że kobieta w takiej sytuacji nie powinna oczekiwać zabezpieczenia prawnego? A bizneswoman, która ryzykuje karierę i to, że jej jeszcze bardziej ambitny maż zrzuci na nią obowiązki związane z opieką nad dziećmi? I co ona wtedy zrobi? Jak się będzie bronić?

                                Mój ojciec odszedł od mojej matki po 16 latach małżeństwa/20 wspólnego życia. Przez dłuższy czas zarabiał więcej (choć na początku było porównywalne). Moja matka (pracowała zawodowo) za to miała na głowie i dom i dzieci (to była jego decyzja a nie mojej matki). Pisanie, że taka kobieta jak ona (a jest ich sporo) nie zasługiwała na połowę majątku, wydaje mi się dla kobiet mocno krzywdząca! Uwierz mi i tak po rozstaniu nasze finanse mocno się pogorszyły, pomimo awansów i pracy na dwa etaty. Zresztą dla mojej mamy i tak był to najmniejszy problem...

                                Ja rozumiem, że facet, który nie chce mieć dzieci lub z każdej strony czekają na niego bidne materialistki szukające frajera, może poświęceń związanych z rodzeniem i wychowaniem dzieci nie doceniać! Rozumiem tą perspektywę. Jednak na prawdę jest sporo facetów, którzy właśnie tego chcą. Chcą mieć dzieci i jest to dla nich oczywiste, że skoro kobieta poświęci więcej, oni mogą poświęcić więcej kasy...

                                Pisanie, że dziecko jest takim samym kosztem dla obu płci nie jest sprawiedliwe... Zauważ ile na czarnym rynku kosztuje urodzenie dziecka:-) Dawcę spermy można mieć praktycznie za darmo a nawet z alimentami.
                                • aandzia43 Re: Paranoja? 04.03.11, 00:14
                                  Zaklęta, podoba mi się ten post :-) I nie tylko ten.
                                  • zakletawmarmur Re: Paranoja? 04.03.11, 00:36
                                    Dzięki Andziu:-)
                      • urquhart Re: brak argumentów- wiec uderze personalnie :-) 18.02.11, 18:31
                        kutuzow napisał:

                        > zakleta ---> zadałem Ci na początku proste pytanie jakie konkretnie zabezpi
                        > eczenia otrzymuje facet który sie decyduje na małżenstwo. Jak widac nie potrafi
                        > sz wymienic ANI JEDNEGO!.
                        > Zamiast tego strzeliłaś coś o "historycznej roli małżeństw" co przeczy de facto
                        > Twoim zasadom i teorii :-)

                        Ja chciałbym wspomnieć w sprawie formalnej że takim historycznie powszechnym zabezpieczeniem dla mężczyzny był posag kobiety, który przechodził na własność męża jeśli kobieta okazała się wiarołomna, lub chciała odejść.
                        No ale już go nie ma :)
                        pl.wikipedia.org/wiki/Posag
                        • zakletawmarmur Re: brak argumentów- wiec uderze personalnie :-) 18.02.11, 18:36
                          Nie zawsze kobieta wnosiła posag. Te biedne i ładne nie wnosiły:-)
                          No wiesz a w Afryce dalej mężczyzna musi płacić za żonę krowami:-)
                          • urquhart Re: brak argumentów- wiec uderze personalnie :-) 18.02.11, 18:57
                            zakletawmarmur napisała:

                            > Nie zawsze kobieta wnosiła posag. Te biedne i ładne nie wnosiły:-)

                            Nie zawsze. Ładne pojęcie środowiskowo względne, na przykład porównywając brzydkie angielki i ładne słowianki :)
                      • sisi_kecz Polityka społeczna 18.02.11, 21:25
                        Jeśli chodzi o spojrzenie na instytucję małżeństwa to te 90%pań, które nie były Tobą zainteresowane kutuzowie, były podobne Tobie;)
                        Dopiero kiedy zataczasz kręgi wokół jakieś niepoprawnej romantyczki, która wierzy w czystą miłość i niewiele ponad to, ją na daną chwilę obchodzi- wtedy masz szansę złapać ją w swoją doskonale obliczoną "strategię bycia w związku".
                        Osoba taka jak blossom_hill- bardzo naiwna i szczera, która ofiarowuje to, co ma najlepsze nie pytając o nic (no może czasem zastanawia sie w kąciku, kiedy usłyszy Twoje: kocham), to jest Twój target.
                        I dobrze, każdy ma swój.

                        Zaś te 90%, które wieją od Ciebie gdzie pieprz rośnie to kobiety, które nie chcą zostać na lodzie i być "wyruchane" za frajer- dokładnie tak jak Ty.

                        Małżeństwo jako instytucja społeczna- formalizuje związek i nadaje mu prawa i obowiązki wymagalna przed prawem państwowym.
                        Oprócz tego jest ochroną SŁABSZEJ strony. Kiedyś żony i dzieci- dzisiaj rozciągniete też do męża, zaś ochrona dzieci rozciagnięta też na biologiczne rodzicielstwo- nie tylko formalne.
                        Słabszą stroną może być każda strona.
                        W praktyce nadal najczęściej jest to kobieta, gdyż ma ona słabszą pozycję społeczną.
                        Równa pozycja jest gwarantowana w małżeństwie: w czasie jego trwania, a przy rozpadzie, no to było już mówione, połowa dorobku małżeńskiego i prawo do alimentacji przy zaistnieniu pewnych okoliczności (np. choroba uniemożliwiająca utrzymanie sie we własnym zakresie)
                        Te same prawa ma mąż i tak samo może liczyć na alimenty od byłej żony, jeśli zdarzą mu sie kłopoty życiowe.

                        Nie rozumiem pytania: jakie gwarancje ma mężczyzna?
                        Ma takie same jak kobieta.

                        To, że statystycznie to kobieta korzysta z tych praw,wynika tylko z sytuacji społecznej, a nie z intrygi w jaką wciągają przebiegłe narzeczone swoich łatwowiernych, srających kasą kawalerów ;)

                        Tu mamy raport, z którego wynika, że meni w swej populacji są ciagle lepiej ustawieni życiowo:
                        Pracownice są w Polsce znacznie lepiej wykształcone niż pracownicy. Prawie 77 proc. z nich ma co najmniej maturę, a 27 proc. - magisterium. Wśród mężczyzn podobnymi kwalifikacjami legitymuje się 54 i 16 proc. Staż pracy jest na ogół zbliżony: dłużej niż dziesięć lat pracuje 73,5 proc. kobiet i 71 proc. mężczyzn, a ponad 20 lat - odpowiednio 46,5 i 46,3 proc. Ponad 26 proc. wszystkich "specjalistów" to kobiety (w sektorze publicznym - 32 proc.). Ale co piąta kobieta (co szósty mężczyzna) ma pensję nie większą niż połowa średniej. Przeciętne wynagrodzenie to pułap płacowych możliwości 69,5 proc. kobiet i 61,5 proc. mężczyzn.

                        Różnica zaczyna się na starcie: w pierwszym roku pracownica dostaje przeciętnie o 256 zł mniej niż pracownik. Jej tytuł magistra wart jest o 1492 złotych mniej niż mężczyzny. "Specjalistkom" płaci się zwykle 2862 zł miesięcznie, "specjalistom" - 3751 zł. W przypadku "dyrektorów generalnych, wykonawczych, prezesów i ich zastępców" z dwudziestoletnim stażem różnica płci kosztuje niemal 2800 zł (mężczyźni zarabiają średnio 8098 zł, kobiety - 5314 zł), wśród nauczycieli akademickich z takim samym stażem - około 850 zł. Nawet w grupie "pielęgniarki i położne" mężczyźni (raptem 1,3 proc.) zarabiają więcej - wprawdzie średnio tylko o 6 złotych, ale przy dwudziestoletnim stażu - już o prawie 400 zł.
                        Wprawdzie rośnie (30,5 proc.) odsetek kobiet, których pensja jest większa od średniej, ale przez dwa lata (2002 - 2004) ich przeciętne zarobki zwiększyły się o 135 zł, a mężczyzn - o 148 zł. Bycie kobietą nadal kosztuje.
                        HALINA BIŃCZAK, Rzeczpospolita
                        * "Struktura wynagrodzeń według zawodów w październiku 2004 r. ", GUS 2005 r. Wszystkie dane liczbowe pochodzą z tej publikacji i odnoszą się do pracowników pełnozatrudnionych.

                        To nie jest tak, że kobieta i facet mają takie same możliwości zarobkowe i opiekuńcze.
                        Układ w rodzinie jest taki, a nie inny.
                        Przykłady, kiedy pan zostaje z dziećmi, a pani zarabia na rezydencję są rzadkie.
                        Przewaznie to panie zajmują sie dziećmi, tracąc atuty na rynku pracy, ponieważ robią to lepiej, zaś ich mężowie wiecej dostają pensji i tworzy sie układ, który po latach oddaje krajowi gotowy "produkt"- młodego obywatela, którego za te 160 tysiaków wspólnie "wyprodukowali".
                        Za ten urobek, ewentualna odprawa mnależy sie po połowie.
                        Jak sie panu nie podoba, że bdzie musial oddać jeden z dwóch jachtów, to niech zarabia tylko na miskę zupy- to jego wybór.
                        Jak pani nie podoba sie, że wydali z siebie macicę za szóstym porodem i uwsteczni sie od robienia "gugu", to niech rodzi jedno, dwoje dzieci i wraca do ludzi- to jej wybór.

                        Zasady są ogólne- podyktowane polityką społeczną Państwa- w obrębie ich można kształtować swój układ w sposób dowolny.
                        Są chętne na intercyzę, są urodzone panie domu, są prezeski i jeszcze cały kalejdoskop kobiet, z ktorymi mozna dogadać sie w dowolny sposób.

                        Trąbienie o tym, że męzczyźni są wyr.chiwani" biorącslub, to za daleko posunięty wniosek mertykalnego egoisty.

                        A przecież wystarczy znaleźć niewinną owieczke i podsunąć jej intercyzę na różanym papierze...

                        A w ogóle to zgadzam sie z wszystkim, co napisał tu gomory:)

                        duze pozdro!!!
                        --
                        Serce mężczyzny otwiera sie poprzez seks, podczas gdy miłość pozwala kobiecie pragnąć seksu.
                        John Gray
                        • urquhart SŁABSZA strona jest chroniona. 18.02.11, 22:28
                          isi_kecz napisała:
                          > Małżeństwo jako instytucja społeczna- formalizuje związek i nadaje mu prawa i o
                          > bowiązki wymagalna przed prawem państwowym.
                          > Oprócz tego jest ochroną SŁABSZEJ strony. Kiedyś żony i dzieci- dzisiaj rozciąg
                          > niete też do męża, zaś ochrona dzieci rozciagnięta też na biologiczne rodziciel
                          > stwo- nie tylko formalne.
                          > Słabszą stroną może być każda strona.
                          > W praktyce nadal najczęściej jest to kobieta, gdyż ma ona słabszą pozycję społe
                          > czną.

                          W praktyce to w wywiadzie z jedną z sędzin w Warszawie, po wykładzie o równouprawnieniu, przyznała że co druga kobieta wnioskuje o alimenty na siebie, a w całej karierze zdarzyło się jej że wnioskował jeden facet.
                          Ale może się chłopy ogarną załapią to wreszcie, jako w podanych przez ciebie danych słabsi ekonomicznie, będą szli na bezrobocie po rozwodzie i żyć na koszt swoich zon?
                          Dużej grupie wystarczy na pifko i oglądanie tv alimenty o żony i zaiłeczek...
                          Oj równouprawnienie idzie, a SŁABSZA strona jest chroniona. Albo bardziej leniwa.
                          • sisi_kecz Re: SŁABSZA strona jest chroniona. 19.02.11, 13:48
                            > W praktyce to w wywiadzie z jedną z sędzin w Warszawie, po wykładzie o równoupr
                            > awnieniu, przyznała że co druga kobieta wnioskuje o alimenty na siebie, a w cał
                            > ej karierze zdarzyło się jej że wnioskował jeden facet.
                            > Ale może się chłopy ogarną załapią to wreszcie,'

                            Z całych sił im kibicuję, aby wreszcie poczytali kodeks prawa rodzinnego, zamiast wypisywać smętne żale po forach, jak to zony ich "wy..".
                            O co mają żal? że żona skorzyastała z praw, które jej przysługują?
                            że wynajęła adwokata, podczas, gdy on podreptał sam, by na gębę dostać zadowalające go roztrzygnięcie sądowe?
                            Stara maksyma: Ignorantia iuris nocet! nieznajomość prawa szkodzi- więc ogarnąć sie zamiast płakać bo mamusia mówiła ,że to zła kobieta.

                            chłopy (...), jako w podanych przez ciebie da
                            > nych słabsi ekonomicznie, będą szli na bezrobocie po rozwodzie i żyć na koszt s
                            > woich zon? '

                            Znowu nie wiem do czego pijesz.
                            Że są bogatsi, wiec i tak alimentów nie dostaną?
                            No cóż, nie można być bogatszym i dostać alimenty.
                            Można być biedniejszym, nie mieć możliwości sie utrzymać z powodów losowych i wtedy skorzystać z prawa wspierającego słabszego- ale nie trzeba być kobietą aby je otrzymać.

                            > Oj równouprawnienie idzie, a SŁABSZA strona jest chroniona. Albo bardziej leniw
                            > a.'

                            Dziwny wniosek.
                            Można by sądzić, że opowiadacie sie za prawem koranicznym, gdzie rozwódka nie może nawet dzieci zabrać i dziękować, że nie ucięto jej nosa.
                            Że stoicie na stanowisku, ze oprócz pensji najemnej w skład dorobku małżeńskiego nic innego nie wchodzi.

                            A jakie są te "cywilizowane" rozwiązania dotyczące praw małżonków po rozwodzie na postępowym zachodzie?

                            ...
                            • urquhart Re: SŁABSZA strona jest chroniona. 19.02.11, 14:51
                              Wiesz, Sisi ogólnie to faceci są nieogarnięci w swoich prawach, bo honor nie pozwala im nawet o tym sprawach rozmawiać między sobą.
                              W odróżnieniu od kobiet które puszczenie exfaceta z którym im nie wyszło w skarpetkach uważają za obowiązek i wspierają jajniki wokół jak to zrobić.

                              Bo kobiety są jedynie wykorzystywane przez mężczyzn.
                              Wykorzystywanych mężczyzn nie ma oficjalnie, są jedynie FRAJERZY którzy wzięli sobie złe kobiety i są sami sobie winni :)
                              • sisi_kecz Re: SŁABSZA strona jest chroniona. 21.02.11, 11:48
                                Wiesz, Sisi ogólnie to faceci są nieogarnięci w swoich prawach, bo honor nie po
                                > zwala im nawet o tym sprawach rozmawiać między sobą.
                                > W odróżnieniu od kobiet które puszczenie exfaceta z którym im nie wyszło w skar
                                > petkach uważają za obowiązek i wspierają jajniki wokół jak to zrobić.'

                                Po prawdzie, to nie wszyscy faceci są nieogarnięci, a nawet większość potrafi dbać o swój interes- szeroko i wąsko rozumiany ;)
                                Zaś nie wszystkie kobiety to żarłoczne na kasę i poniżanie menów, harpie.
                                W zapobieżeniu atakowi takiej harpii, każdemu menowi kibicuję.
                                Tak jak i kibicuje kazdej kobitce, która nie chce zostać na lodzie, po odchowaniu panu prezesowi dzieci, dbaniu o jego zaplecze by mógł efektywnie pracować i wyprawianiu mu imienin, kiedy ten znajduje młodszy model, a jej oddaje po latach tylko posagową pierzynę- bo wg niego tyle sie należy.

                                pozdro!
                            • kutuzow Re: SŁABSZA strona jest chroniona. 01.03.11, 11:05
                              sisi_kecz napisała:

                              > Z całych sił im kibicuję, aby wreszcie poczytali kodeks prawa rodzinnego, zamia
                              > st wypisywać smętne żale po forach, jak to zony ich "wy..".

                              > Stara maksyma: Ignorantia iuris nocet! nieznajomość prawa szkodzi- więc ogarnąć
                              > sie zamiast płakać bo mamusia mówiła ,że to zła kobieta.

                              Sisi ---> Jak widzisz jestem przedstawicielem tych co "czytali" kodeks i wiem na co się (nie) piszę. Zobacz na moją poniższą dyskusję z Zaklętą o "zaletach" przejścia ze stanu kawalerskiego na małżeński dla faceta. Jak widzisz tacy co "czytają" też są solą w oku bo jeszcze buntują innych zamiast potulnie podpisać to co ksiądz podsunie (w RP większość ślubów jest teraz "konkordatowa" -czyli taka wersja "jednego okienka" ;-)
                              • sisi_kecz Re: SŁABSZA strona jest chroniona. 01.03.11, 14:37
                                Jak widzisz tacy c
                                > o "czytają" też są solą w oku bo jeszcze buntują innych zamiast potulnie podpis
                                > ać to co ksiądz podsunie'

                                Po pierwsze, po co mieszasz w to księdza? On dostaje upoważnienie by to dać do podpisu i odnieść do USC, nie ma nic więcej z tym wspólnego. Księdza interere to ,co dzieje sie podczas sakramentu małżeństwa, a nie państwowy akt ślubu.
                                I ksiądz w odróznieniu od Państwa, wymaga aby narzeczeni zrobili kurs przedmałżeński, by sie trochę zastanowili, czy wiedzą w co sie pakują;)

                                Po drugie, nie widzę sensu w "buntowaniu" dorosłych ludzi przeciwko czemuś, co jest istotą ich życia, w dodatku w 50% dającą im długofalową satysfakcję i spokój na łożu śmierci.
                                Pokaż mi inny od małżeństwa sposób na życie, który sprawdza się w większym procencie.
                                Może życie zakonne, bo podobno przedłuża panom ilość przezytych lat, ale chyba nie to postulujesz ?;)

                                Po trzecie, mam podobne odczucia do gomory'ego, tzn. ambiwalentne. Z jednej strony nie chciałabym abyś był przez jakąś pindę wy***ny, a z drugiej nie zgadzam sie na to byś robił wodę z mózgu dziewczynie, którą naciągniesz na intercyzę, a po 20latach zostawisz z 3 dzieci w biedzie, dla młodszej.

                                Masz dwie opcje: zrobić dobrze sobie i zawrzeć intercyzę.
                                Co moim zdaniem jest śmieszne w przypadku, gdy nie wchodzi w grę majątek rodzinny lub inna ogromna fortuna kawalera, a jakąś przysłowiową Tajką, z drugiej strony.
                                W innym przypadku, naprawdę żadna rozsądnie myśląca dziewucha nie da się tak wrobić- materialistka czy nie- po prostu nie ma głupich, bo to kiepski deal.

                                Druga opcja: pieprzyć te wyrachowane zabezpieczenia i zaryzykować jednym z dwóch jachtów.

                                Może przykład Donalda Trumpa byłby jakąś podpowiedzią?
                                Amerykański milioner i ogólnie amerykański burak , ale podejście do byłych żon (zapewne pomimo intercyzy) ma bardzo fair i partnerskie.

                                duze pozdro!!!
                                • kutuzow Re: SŁABSZA strona jest chroniona. 01.03.11, 15:35
                                  Sisi --->

                                  1. Nie chciałem żeby watek zboczył na księży, po prostu to "jedno okienko" było takim skrótem myslowym tego co pisałaś wczesniej - że facecji nie znają parawa. W tym przypadku chciałem pokazać że sam akt małżeński jest niejako "odsunięty" od otoczki prawnej w przeciwieństwie np. do takiego zakupu nieruchomości gdzie Notariusz oficjalnie Ci odczytuje akt prawny i tłumaczy zawiłości poszczególnych zapisów.

                                  2. z tym 50% szczęsliwych przypadków też bym polemizował, w Europie wskaźnik rozwodów zbliża się do 40-50%? (w USA jest chyba własnie 50%) u nas w miastach juz ponad 30% i rośnie. To że pozostała część sie nie rozwodzi nie znaczy od razu że są szczęsliwi, moze po prostu tkwią w tym "dla dobra dzieci", z powodów mieszkaniowych, światopoglądowych itp.
                                  Już lepiej wyjśc od liczby prostytutek w samej Wawie i jak tu kiedys już którys z Panów próbował policzyć wychodzi na to że same zdrady są znacznie częstsze niż sie powszechnie sadzi.

                                  3. "a z drugiej nie zgadzam
                                  > sie na to byś robił wodę z mózgu dziewczynie, którą naciągniesz na intercyzę,
                                  > a po 20latach zostawisz z 3 dzieci w biedzie, dla młodszej."

                                  Zakładasz tutaj od razu że ta "bidulka" będzie potrafiła tylko gotować obiad i zmieniać pieluchy. Ja zaś uważam że skoro wezmę na siebie znacznie większą część obciążenia finansowego związanego z życiem, to jeśli tylko dziewczyna jest ambitna i pracowita może gromadzić WŁASNY majątek. Ty zaś widzisz tylko wariant, że albo dostanie majątek "po mężu" albo będzie biedną samotną matką.
                                  • sisi_kecz Re: SŁABSZA strona jest chroniona. 01.03.11, 16:03
                                    W tym przypadku chciałem pokazać że sam akt małżeński jest niejako "odsunięty
                                    > " od otoczki prawnej w przeciwieństwie np. do takiego zakupu nieruchomości gdzi
                                    > e Notariusz oficjalnie Ci odczytuje akt prawny i tłumaczy zawiłości poszczególn
                                    > ych zapisów.'

                                    Tu kompletna moja zgoda, że większość ludzi nie ma pełnej świadomości , co robi zawierając ślub ;)
                                    Brakuje: wychowania do życia w rodzinie, promowania partnerskiego modelu małżeństwa, umiejętnosci kompromisu, komunikacji. Są złe nawyki, że jak wpadli to zaraz ślub i cała
                                    masa złych, przestarzałych komunałów zamiast nauki bycia razem w praktyce.
                                    Gdyby na to położyć odpowiedni nacisk, to mniejszy procent małżeństw musiaby sie zastanawiać jak podzielić meblościankę po rozwodzie.


                                    z tym 50% szczęsliwych przypadków też bym polemizował, w Europie wskaźnik ro
                                    > zwodów zbliża się do 40-50%? (w USA jest chyba własnie 50%) u nas w miastach ju
                                    > z ponad 30% i rośnie. To że pozostała część sie nie rozwodzi nie znaczy od razu
                                    > że są szczęsliwi, moze po prostu tkwią w tym "dla dobra dzieci", z powodów mie
                                    > szkaniowych, światopoglądowych itp.'

                                    Znowu zgoda, ale ja sie pytałam, co jest lepsze?



                                    Ja zaś uważam że skoro wezmę na siebie znacznie większą częś
                                    > ć obciążenia finansowego związanego z życiem, to jeśli tylko dziewczyna jest am
                                    > bitna i pracowita może gromadzić WŁASNY majątek. Ty zaś widzisz tylko wariant,
                                    > że albo dostanie majątek "po mężu" albo będzie biedną samotną matką. '

                                    Nie tylko.
                                    może byc jeszcze kobieta sukcesu zawodowego, która w wyniku wypadku straci wzrok.
                                    Jesli Wam związek sie rozleci, to nie będzie uprawniona do połowy małżeńskiego majątku, bo miała pecha?
                                    To samo oczywiście w przypadku, jesli oboje pracujecie za podobną kasę i to Ty stracisz mozliwośc zarobkowania, a po 10 latach jednak postanowicie sie rozstać.

                                    pozdro!
                    • urquhart Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 19:00
                      zakletawmarmur napisała:

                      > Kutuzowie Ty tego nie doceniasz, nie doceniasz na dzień dzisiejszy ani całego t
                      > ego poświęcenia, które dokonuje kobieta rodząc dziecko konkretnemu mężczyźnie,
                      > nie doceniasz też zaangażowania w dom, dzieci i małżeństwo (wiem kobieta realiz
                      > uje siebie).

                      Rosyjscy milionerowie wyceniają to na milion rubli. Biorą surogadkę i mają dziecko z metryką: matka nieznana.
                      www.sfora.pl/Milionerzy-nie-chca-zon-Znalezli-sposob-na-bycie-ojcami-a26192
                      • zakletawmarmur Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 19:10
                        98,500 zł. Nieźle, prawda?
                        Do tego często dochodzi jeszcze dochodzi opiekunka na trzy etaty:-)
                        Generalnie większości mężczyzn bardziej się jednak opłaca zainwestować w żonę:-)
                        • urquhart Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 19:16
                          zakletawmarmur napisała:
                          > 98,500 zł. Nieźle, prawda?
                          > Do tego często dochodzi jeszcze dochodzi opiekunka na trzy etaty:-)
                          > Generalnie większości mężczyzn bardziej się jednak opłaca zainwestować w żonę:-)

                          Tu sie absolutniew nie zgodzę. Nie załapałaś. Za milion rubli to facet ma pewność że dziecko zostanie z nim, a matka nie ma ŻADNYCH praw. Normalnie to ma wydatki a do dziecka żadnych praw :)
                          A u islamistów mają to za darmo w pakiecie ślubnym...
                          • kag73 Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 19:19
                            Aha, czyli jednak co poniektorzy mezczyzni chca miec dziecko? A ja myslalam, ze to potrzeba wylacznie kobiet. Ze to one wkrecaja facetow w malzenstwo i dziecko, bo chca realizowac swoja zachcianke bycia matka :))
                          • zakletawmarmur Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 19:24
                            > Tu sie absolutniew nie zgodzę. Nie załapałaś.

                            Za tą kasę sama urodziłabym dziecko milionerowi:-)
                            Geny przekazane, wiadomo, że zapeni dziecku dobry byt i spadek, nie miałabym żadnych obowiązków i miałabym 98,5 tysiaka na koncie:-)
                            • urquhart Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 19:32
                              zakletawmarmur napisała:
                              > Za tą kasę sama urodziłabym dziecko milionerowi:-)
                              > Geny przekazane, wiadomo, że zapeni dziecku dobry byt i spadek, nie miałabym ża
                              > dnych obowiązków i miałabym 98,5 tysiaka na koncie:-)

                              A tak zamiast zarobić 98,5 musicie razem wyłożyć teraz nie mniej niż 160 tysiaków :)
                              www.finanse.egospodarka.pl/31376,Ile-kosztuje-wychowanie-dzieci-w-Polsce,1,48,1.html
                              • zakletawmarmur Re: ślub z intercyza jako kompromis? 21.02.11, 19:22
                                To mnie zainteresowało:

                                "Na całym świecie na ubóstwo częściej narażone są dzieci utrzymywane i wychowywane przez osoby samotne"

                                To chyba nie w PL bo tu kobieta po rozwodzie dostaje cały majątek męża i jego wypłatę:-)
              • kag73 Re: ślub z intercyza jako kompromis? 18.02.11, 19:26
                Slub z intercyza nie jest zadnym kompromisem. Wszystko zostaje po staremu, nadal jestescie po prostu przyjaciolmi/para. Nie jestescie wspolnota/malzenstwem. To tylko trik, zeby sie nazywalo pobralismy sie, czego czesto oczekuje rodzina.

                "czyli kobieta fakt ze nie zostanie porzucona, facet fakt ze nie zostanie "wydojony sprytnie" z kasy. Co o tym sądzisz?"

                Niby w jaki sposob ona ma gwarancje, ze nie zostanie porzucona? Przeciez z intercyza duzo latwiej facetowi ja porzucic, nie musi sie obawiac, ze "zostanie wydojony z kasa".

                Wiem, trudno komus bezgranicznie zaufac. A zycie to jedno wielkie ryzyko. Jezeli ktos nie jest gotow nie powinien wchodzic w zwiazek malzenski.

                • kutuzow czyli jak nie wiadomo o co chodzi ... 18.02.11, 20:54
                  kag 73 ---> pokazałaś teraz tym postem że tak na prawdę małżeństwo pełni rolę straszaka który kobieta trzyma nad facetem, na zasadzie "teraz to mi możesz skoczyć", jak będziesz się stawiał to ja już Cię (finansowo) urządze.

                  Bo skoro nie chodzi o kwestie rozstania (twierdzisz że ślub z intercyzą nic nie zmienia w tej kwestii), to przyznajesz de facto mi rację że slub jest tylko narzedziem przymusu ekonomicznego, która zapewnia lepszą kobiecie kontrolę nad krnąbrnym facetem (poza zwyczajowo przyjątym w polskim sadownictwie prawie do opieki nad dziećmi dla żony).


                  "Niby w jaki sposob ona ma gwarancje, ze nie zostanie porzucona? " - wg polskiego prawodastwa o rozwód nie może wnosić strona winna rozpadu małżeństwa (czyli np. facet który ma kochankę bo mu się żona znudziłą). W przypadku gdy jedna strona zas chce sie rozstać (np. znudzony małżeństwem facet) druga której zależy na trwaniu w małżeństwie może to bardzo łatwo zablokować - wystarczy przed sądem opowiedzieć że chce sie bardzo to naprawić, nadal sie kochacie ble ble ble. Sąd kieruje się dobrem rodziny i dzieci -wiec z rozwodu nici. Nadal uważasz że nic sie nie zmienia? Jak widzisz nie wystarczy sie spakować i wyjść za drzwi.
                  • kag73 Re: czyli jak nie wiadomo o co chodzi ... 18.02.11, 22:23
                    A po ch..ja mi rozwod? Ja sie i bez tego moge spakowac i wyjsc. A z intercyza to juz tym bardziej, bo i tak nic nie dostane ;)
                    Zawieranie malzenstwa jest jak zakladanie firmy, na ktora potem razem pracujemy. Jasne, ktos kogos moze wysiudlac, zdarza sie.
                    Ty mowiac o intercyzie wychodzisz z zalozenia, ze zwiazesz sie z kobieta, ktora nie bedzie zarabiac, albo dzuzo mniej niz Ty. Wtedy bedzie sie strasznie bala, ze bez Ciebie nie przezyje i bedzie tak bardzo sie starala. To ma byc Twoja recepta na udane malzenstwo i pozycie? I wlasnie tego chcesz? Bo jak bedziesz mial finansowo niezalezna to wcale sie starac nie musi jak jej sie znudzi i zanim Ty wniesiesz o rozwod, moze Ci zaspiewac "o mnie sie nie martw, ja sobie rade dam...".
                    Zreszta jak ma wygladac ten podzial, moje Twoje? Placimy po polowie, ja swoja reszte oszczedzam na odrebnym koncie, Ty jak masz co zaoszczedzic zrob to samo. A jak pojawi sie dziecko? To nie zawsze sie chce albo da z niania i sprzataczka. Ja na miejscu takiej kobiety bardzo bym sie zastanowila, bo zazwyczaj taka nie tylko po rowodzie zostanie gola i wesola, ale na nieszczescie bedzie taka przez cale malzenstwo, bo ma faceta, ktory bezustannie powtarza "moje pieniadze".

                    I nie, malzenstwo nie jest dla mnie zadnym straszakiem. Wiekszosc nie wiaze sie po to, zeby sie rozwiesc. Sama nikogo "urzadzac" nie chce. Kazdy z nas pracuje na firme zwana "rodzina", w taki czy inny sposob. Jak sie rozstaniemy bierzemy po polowie. Bo zarobilismy to w czasie trwania malzenstwa. Nie chce nic co nie bylo moje, albo mi sie nie nalezy. Nie chce tez meza z litosci albo na sile.
                    • kutuzow Re: czyli jak nie wiadomo o co chodzi ... 19.02.11, 02:00
                      kag73 napisała:

                      > A po ch..ja mi rozwod? Ja sie i bez tego moge spakowac i wyjsc. A z intercyza t
                      > o juz tym bardziej, bo i tak nic nie dostane ;)

                      owszem wyjść możesz, ale nie zwalnia Cię to (w świetle prawa) o dbanie o rodzinę do której NADAL należysz, to po pierwsze. Po drugie nie możesz sobie "ułożyć" życia ponownie, ponieważ polskie prawo zabrania posiadania drugiej żone/męża. Wiec jak widzisz...jest jednak pewna róznica :-)

                      > Ty mowiac o intercyzie wychodzisz z zalozenia, ze zwiazesz sie z kobieta, ktora
                      > nie bedzie zarabiac, albo dzuzo mniej niz Ty

                      Kag ---> pisałem tu wyżej że mam zdecydowanie inne podejście - takie iście "arabskie" gdzie to facet stara sie utrzymać dom i rodzinę, a kasa zarobiona przez kobietę jest na jej WŁASNE potrzeby/przyjemniości (ew inwestycje, jak ma więcej może sobie np. kupić SWÓJ WŁASNY dom). Wiec nie widze o jakim tu strachu mowa, jeśli partnerka zarabia (nie jest leniwa -a z takimi sie spotykam) to robi z własna kasą co chce.

                      " Zreszta jak ma wygladac ten podzial, moje Twoje? Placimy po polowie, ja swoja r
                      > eszte oszczedzam na odrebnym koncie,"

                      Podział u mnei jest prosty - strona która więcej zarabia przejmuje większośc obowiązków (np w proporcjach 80/20 lub jeszcze większych (praktycznie wszystkie inwestycje, koszty domu, większe zakupy itp pokrywam ja, do podziału dochodzi ew przy kasie w spożywczym na zasadzie raz ja innym razem partnerka cos kupuje). Nie widze więc jakieś "krzywdy" która sie dzieje tym biednym dziewczynom tego skąpca Kutuzowa.

                      " I nie, malzenstwo nie jest dla mnie zadnym straszakiem. Wiekszosc nie wiaze sie
                      > po to, zeby sie rozwiesc."

                      Wiesz statystyki pokazują ze ta "większość" za chwilę będzie mniejszością tak jak na zachodzie gdzie co drugie małżeństwo się rozwodzi. Gdybyś miała iść na operację i wiedziała ze śmiertelnosć wynosi 50% to czy byś się zastanowiła i przygotowała wczesniej, czy poszła z uśmiechem na twarzy "na żywioł" przekonana że mi to na pewno sie uda????
      • gomory Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 13:21
        Nie zebym Ci jakas obsesje wytykal, ale watek jest o Slowiankach nie Slowianach. Wiec trudno sie dziwic, ze o kobietach sie w nim pisze :).
        Pomyslalem o tym na co zwracasz uwage. Nawet chcialoby mi sie potakiwac i napisac, ze rozumiem Twoje racje o rownouprawnieniu. Glowa niby kiwam ale cos tam we mnie w srodku oponuje. Moze to kwestia wychowania? Urobienia przez wychowujaca bylo nie bylo kobiete ;)? Ale po prostu czuje w sobie pewna odpowiedzialnosc za kobiete z ktora jestem. Rownouprawnienie? Takie proste i bezmyslne do mnie nie przemawia. Kobiety sa po prostu inne wiec nie wszedzie da sie wszystko zrownac. Nie jestem nadzwyczaj wielkim facetem, ale jakbym pier....al raz taka przecietna kobiete toby padla nietomna. Jak to wyrownac? Ja nawet na maksymalnym wkur**ie musze to miec na uwadze, kobieta nie - bo jesli nie ma siekiery czy noza w rece to nic mi nie zrobi. Najwyzej zdazy raz liscia sprzedac, bo drugi juz nie ;).
        Z drugiej strony Tobie kibicuje bo wiadomo, ze jako facet nie chcialbym robic za jelenia ktorego cwana laska moze z latwoscia uwalic majac ku temu stosowny zestaw srodkow. Mam nadzieje, ze rozumiesz moja ambiwalencje :).
        Tym bardziej trudno mi gawedzic o rownouprawnieniu, skoro wysoko wyceniam kobieca seksualnosc. Meska nie ma dla mnie takiej wartosci jak kobiety. Oczywiscie nie uwazam by samo rozlozenie nog bylo wartosciowe. Jesli jednak kobieta potrafi bawic sie zmyslowoscia to juz uwazam za wniesienie naprawde wielkiego posagu. Facet takiego wiana raczej nie wnosi.
        Do tego, prawa rynku matrymonialnego sa dosc jednoznaczne. Kolejni partnerzy kobiecie niekoniecznie dodaja atrakcyjnosci. W ich przypadku wiec rozsadne jest staranniej dobierac partnera do lozka. Tym bardziej, ze zostaje ona sam na sam z kims komu raczej krzywdy nie zrobi nawet jesli bedzie chciala. Facet moze umknac pozostawiajac ja z dzieckiem i nadszarpnieta reputacja. To jej ryzyko wyboru ktore ponosi. Mezczyzna niby tez moze dac sie uwiesc oszustce chcacej go oskubac. Ale poki co matrymonialny swiatek wyglada tak: mnostwo facetow chetnych tylko na zaliczenie i troche kobiet chetnych na cos wiecej niz samo zaliczenie. Wiec statystycznie trudniej spotkac cyniczna wyzyskiwaczke - aczkolwiek wiadomo, jak sie jest Berlusconim trzeba byc czujnym ;).
        • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 13:39
          gomory ---> rozumiem Twoją wypowiedź. Wyjaśnię tylko że ja nie jestem za "ślepym" równouprawnieniem. Chodzi mi raczej o coś innego, zakleta poruszyła tak na prawdę kwestie którą ja tutaj na forum prezentuję od dawna i która sprawia że zostałem już wyzwany od skąpców, niedojrzałych itp itd. Chodzi mi mianowicie o cytat

          "...Nawet jeśli masz twardy charakter bez argumentu w postaci możności zakończenia zwiąku jesteś nikim... "

          pisałem już wcześniej że dla mnie małżeństwo jest takim własnie "złożeniem broni" ze strony faceta. Można być bowiem troskliwym mężczyzną i dbać zarówno o partnerkę jak i o dziecko bez "papierka", wtedy cały czas działa ten element "...argumentu w postaci zakończenia związku". OBIE strony muszą sie starać.
          Po ślubie, który pod kątem prawnym zmienia tylko status materialny KOBIETY (bo dziecko nawet bez ślubu ma TAKIE SAME prawa do majątku i dziedziczenia co i po ślubie -o ile ojciec uzna swe ojcostwo) nagle nastepuje spora dysproporcja w podziale kija i marchewki. Kobieta dostaje marchewkę i brak kija, facet zostaje z kijem nad głową i często iluzoryczną marchewką (wiele historii z tego forum pokazuje jak bardzo złudna jest to marchewka).

          Jak dla mnie to obie strony powinny miec możliwość rezygnacji ze związku w tym samym stopniu. Nie wiem czy wiesz ale zgodnei z prawem osoba która nie jest zadowolona ze związku nie może od tak sobie poprosić o rozwód (jesli współmałżonek nie podziela tego jego niezadowolenia i nie zgodzi sie na rozwód za porozumieniem stron bez orzekania o wienie).
          • gomory Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 14:18
            > > pisałem już wcześniej że dla mnie małżeństwo jest takim własnie "złożeniem broni" ze strony faceta

            No i masz racje z tym zlozeniem broni :). Slub to silna deklaracja, ze wiazesz sie z ta kobieta na dobre i na zle (chociaz to bywa zludne jak wiemy), rezygnujac z innych. Podswiadomie to nie w smak zadnemu mezczyznie ktory nie jest psychopata szukajacym ofiary lub typem ktorego szanse na zlapanie jakiejkolwiek laski sa znikome. Dlatego tak wielu mezczyzn kochajac swoje kobiety z wielkim bolem zebow prosi je o reke. Mimo tego, ze sa monogamiczni. Bo jak wszyscy wiemy monogamiczni to jestemy potencjalnie, i nawet bedac wiernym niezaliczonych dup mi jakos zal ;).

            >> Jak dla mnie to obie strony powinny miec możliwość rezygnacji ze związku w tym samym stopniu

            Jako mezczyzna nie mam nic przeciwko temu :).
            Ale jak slucham kobiet to musze im przyznac racje. Slub to swoiste zabezpieczenie interesow. Kobieta swoja potencjalnie najwieksza atrakcyjnosc wnosi w momencie wchodzenia w zwiazek. Urode ktora moze uwodzic (a ta przemija), seks ktorym moze oczarowac (tutaj ja z wiekiem facet bedzie obojetnial), bycie dobra towarzyszka (jak nie wzielismy Ksantypy, przynajmniej tutaj nie bedzie zgrzytalo). Wiec ona czuje ile z czasem straci "na wartosci". Nie kazda ma potencjal Angeliny Jolie ktora z calym przedszkolem moze czarowac i Brada Pitta ;).
            Wiec brak tego papiera (ktory badzmy szczerzy odbiera nam nasze mgliste imaginacje o nieskrepowanych orgiach) kobieta moze odbierac jako zagrozenie na polu bitewnym "milosc". Batalia potrwa a ona zostanie bez ojca, na rynku matrymonialnym wytrzebionym z co lepszych kaskow i czasem ktory jej nie oszczedza.
            Na tym wlasnie polega ta wojna: ona chce bys zlozyl bron, a Ty oporujesz. Wszystko wydaje mi sie naturalne :).
            • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 14:31
              gomory napisał:

              ">Kobieta swoja potencjalnie najwieksza atrakcyjnosc wnosi w momenc
              > ie wchodzenia w zwiazek. Urode ktora moze uwodzic (a ta przemija), seks ktorym
              > moze oczarowac (tutaj ja z wiekiem facet bedzie obojetnial), bycie dobra towarzyszka"

              Widzisz mi właśnie chodzi o to że ten "papierek" i to złożenie broni jakoś dziwnym trafem bardzo przyspiesza to o czym piszesz. Ludzie z natury są leniwi i jeśli nie musimy czegoś robić to tego nie robimy zazwyczaj (rosnąca fala otyłości to tylko pierwsze z brzegu potwierdzenie).
              Gdy jest juz ten papierem nagle pojawiają się wątki w stylu "mam 20kg wiecej niż w dniu ślubum, ale czemu on mnie nie kocha bezwarunkowo takiej jaką jestem" i analogiczne, że o wątkach w stylu "żona w ciąży zapowiedziała mi celibat na najbliższe 2 lata" nie wspomnę.

              Zawsze byłem zwolennikiem teorii że obie strony muszą czuć iż należy się starać, że nic nie dostały na talerzu na zawsze. Rozumiem podejście kobiet, dlatego będąc w związku staram sie dawać z siebie wszystko, lecz nie widze powodu dla którego miałbym być "uwiązany" w związku który mnie nie satysfakcjonuje (np. z kobietą która całą miłośc przelała na dziecko mają mnie w nosie i sprowadzając do roli bankomatu co przyznasz jest dośc często w dzisiejszych czasach).
              • gomory Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 15:33
                Ponoc na wojnie i w milosci wszystkie chwyty sa dozwolone wiec probuj swej taktyki.
                Ja i tak bede uwazal, ze nie robisz tego z dbalosci o obopolna jakosc zwiazku, tylko z takich normalnych przedslubnych oporow ktore ma wiekszosc mezczyzn. Tak czy siak niech to wam da szczescie i przepedzi lenistwo ktorego sie obawiasz :).
                • aandzia43 Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 19.02.11, 19:15
                  > Ja i tak bede uwazal, ze nie robisz tego z dbalosci o obopolna jakosc zwiazku,
                  > tylko z takich normalnych przedslubnych oporow ktore ma wiekszosc mezczyzn.

                  A ja myślę, że z przyczyn charakterologicznych. Przez swoją lękliwość i podejrzliwość racjonalizowaną jako realizm i dbałość o interesy związek przepłynie mu przez palce i zrobi się "przechodzony", a następnie z identycznym podjeściem do sprawy dobiegający do czterdziestki chłopiec wejdzie sobie w następny. Różnica wieku będzie coraz większa między nim a kolejnymi dziewczynami - niektóre młode lubią czasem starszych o młodzieńczym wdzięku (felerów takiego "młodzieńca" nie widzą). Kolejne dziewczyny będą też miały coraz mniej pod sufitem, bo pozbierane emocjonalnie laski nie łapią się na paranoików.
              • kag73 Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 15:38
                O ile dobrze kojarze intercyza reguluje kwestie dobr i majatku prze slubem. To czego "dorobiliscie" sie w malzenstwie jest dzielone.
                Kutuzow, nie daj sie zwariowac.
                Poszukaj kobiety, ktora naprawde pokochasz, ktorej zaufasz i zyj! W zyciu czyha na nas mnostwo niebezpieczenstw, najbardziej ryzykowne z tego jest samo zycie!
                Wazne, zebys to Ty patrzyl na te kobiete z zachwytem i myslal "wow, coz za szczescie akurat mnie trafila sie taka babka, ja to mam szczescie" i wazne, zeby ona rowniez myslala, ze jest szczesciara, bo spotkala Ciebie(niekoniecznie Ci o tym powie, ale moze wyczujesz jej odczucia).
                A co bedzie dalej sie okaze.
                Sama jestem zdania, ze niekoniecznie trzeba wchodzic w zwiazek malzenski. Niemniej jednak to norma spoleczna, zwlaszcza w Polsce. To rodzaj takiej oficjalnej deklaracji. Poza tym zwiazek czy malzenstwo wszystko zmienia kiedy pojawia sie dziecko. Do tego momentu latwiej odejsc.
                Niby latwiej odejsc jezeli nie ma papierka. Z drugiej strony, jezeli jest papierek, czlowiek gotow jest pomyslec dwa razy zanim zamknie za soba dzrwi od zewnatrz a czasami warto. Bo wezmy za zasade: nie wychodzi sie za maz/ zeni za pierwszego lepszego, za byle kogo/ za byle jaka. Bierze sie, we wlasnych oczach, te najlepsza/tego najlepszego. I o to chodzi, zastanow sie dobrze przed, bedzie Ci latwiej po. Przy spelnieniu tego warunku, w razie czego, oboje wiedza o co walcza i co moga stracic.
                • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 16:06
                  kag73 ---> majętek przed ślubem jest oddzielny z zasady -tutaj nie potrzeban jest intercyza, ta zaś służy własnie do zniesienia wspólnoty majątkowej, (to tak w mocno urposzczony sposób).

                  Co do reszty wypowiedzi - powiem tak, uważam Cię za pewien wzór (spośród osób piszących na forum które lepiej miałem okazję poznać) jeśli chodzi o to jak "zorganizowałaś" swój związek. (dyskutowaliśmy już to przy okazji jakiejś wczesniejszej rozmowy o podziale obowiązków jaki jest u Ciebie).

                  Zgadzam się z większością rzeczy które piszesz, może z małą uwagą.
                  Jak wisze jest takie przysłowie:

                  "kobiety wierzą że facet zmieni się po ślubie, ale oni się nie zmieniają. Facecji wierzą że kobieta się nie zmieni po ślubie, ale one się zmieniają"

                  ... mi własnie o te zmiany chodzi. mogę się założyć że większośc z osób opisujących swoje problemy na tym forum z chwilą wstepowania w związek była mniej lub bardziej szczęśliwa i zadowolona ze swego wyboru... dopiero to zmiany które nadeszły potem wszystko psują.

                  Dlatego tak jak pisałem gdzies powyżej zaczynam postrzegać małżeństwo z intercyzą jako formę kompromisu, gdzie z jednej strony kobieta dostaje jasną deklarację że jest tą jedyną, ale z drugiej strony ma tez info że jesli sobie odpuści i przestanie starać to sprawa zakończy sie rozwodem (bez zabawy "udawajmy małżeństwo ze względu na dzieci -one są głupie i na pewno nie widzą nienawisci która jest juz w nas")
                  • kag73 Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 16:25
                    "Dlatego tak jak pisałem gdzies powyżej zaczynam postrzegać małżeństwo z intercyzą jako formę kompromisu, gdzie z jednej strony kobieta dostaje jasną deklarację że jest tą jedyną, ale z drugiej strony ma tez info że jesli sobie odpuści i przestanie starać to sprawa zakończy sie rozwodem (bez zabawy "udawajmy małżeństwo ze względu na dzieci -one są głupie i na pewno nie widzą nienawisci która jest juz w nas") "

                    Aj, kutuzow, zeby to wszystko bylo takie proste:)) I co to znaczy "odpusci" sobie i gdzie Twoja deklaracja, ze Ty sie nigdy nie przestaniesz starac i takie tam.
                    Jasne, jezeli Twoja kobieta tez jest za, robcie intercyze. Nie o to jednak w tym wszystkim chodzi...bo jezeli konczy sie milosc, jezeli nie uklada sie tak jak kiedys, rozczarowuje ukochana osoba, to serce cie boli, moj drogi, serce ... a temu intercyza nie zaradzi. Z intercyza czy bez, cierpisz... Jasne pieniadze Ci zostana, moze to tez pociecha. Pod warunkiem, ze nie przyjdzie hiperinflancja i stracisz wszystko ;))
                    • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 17:16
                      kag73 napisała:

                      "...Nie o to jednak w tym wszystkim chodzi...bo jezeli konczy sie milosc, jezeli nie uklada sie tak jak kiedys, rozczarowuje ukochana osoba, to serce cie boli, moj drogi, serce ... a temu intercyza nie zaradzi. Z intercyza czy bez, cierpisz... "

                      kag -ja to wszystko rozumiem zobacz że jako zwolennik konkubinatu własnie stawiam na to co mówi serce a nie na bata w postacji "jak mnie zostawisz co puszcze Cię w skarpetkach i zapomnij o kontakcie z dziecmi".

                      Przeciez skoro kierujemy sie sercem to nie potrzebne jest małżeństwo w ogóle, jeśli jednak kobiety nie ufają facetowi (na tyle żeby byc z nim bez "papierka"), to czemu nagle druga strona ma zaufać, że jeśli żonce coś odwali do głowy (bo dziecko, bo hormony itp) to nie zostanie nie dośc że z bolącym sercem, bez kontaktu z dziecmi, alimentami i jeszcze na dodatek z czystym kontem bankowym (bo intercyzy nie było).
                      Jak pisała zaklęta nie ma co wierzyć w kobiecą empatię :-)
                      • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 18:13
                        "jak mnie zostawisz co puszcze
                        > Cię w skarpetkach i zapomnij o kontakcie z dziecmi".

                        A w jaki sposób konkubinat chroni przed zabronieniem kontaktów z dzieckiem??
                        • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 20:57
                          Nie chroni, ale tak jak pisałem wcześniej w konkubinacie kazda ze stron ma po jednym kilku, (kobieta może szantażować dziecmi, facet moze szantażować dostepem do kasy)
                          w małżenstwie kobieta ma oba kijki (bo ew presja finansowa zostaje przerzucona na jej korzyść, czy się stoi czy się leży 50% sie należy).
                          • kag73 Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 22:41
                            "Nie chroni, ale tak jak pisałem wcześniej w konkubinacie kazda ze stron ma po jednym kilku, (kobieta może szantażować dziecmi, facet moze szantażować dostepem do kasy)
                            w małżenstwie kobieta ma oba kijki (bo ew presja finansowa zostaje przerzucona na jej korzyść, czy się stoi czy się leży 50% sie należy)."

                            jakim dostepem do kasy skoro kazdy ma swoje? Po drugie w wielu malzenstwach bez intercyzy co niektore nieporadne kobiety pozwlaja sobie kase wydzielac, bo nie znaja swoich praw i nie zwroca sie do sadu.
                            I jaki szantaz i o co konkretnie? Nie podskakuj, bo sie rozwiode i Ci dzieciaka zabiore. A ten drugi: nie podskakuj, bo sie rozwiode i pojdziesz z torbami? Ha, spoko kolego, biore dziecko i ide, na siebie i na nie zarobie a Ty sobie siedz i dus swoje pieniadze. W koncu rowniez Ty chcesz kobiety zarabiajacej i niezaleznej, myslisz, ze taka da sie przestraszyc..."bo po rozwodzie nic nie dostaniesz"?
                            A jakbys byl szczodry i mial gest, to by Cie nie zostawila, bo szkoda by jej bylo wygodnego zycia ;)

                            • kutuzow jest jeszcze trzecia opcja 19.02.11, 02:05
                              kag:

                              "A jakbys byl szczodry i mial gest, to by Cie nie zostawila, bo szkoda by jej bylo wygodnego zycia ;)"

                              a nie wpadłaś na to że jest jeszcze możliwy jeden przypadek?
                              Taki gdzie partnerce jest wygodnie, wcale nie chce mnie zostawiać (jak napisałaś szkoda wygodnego życia) i zamiast sie starać zebym i ja był zadowolony, to woli miec "papier" w ręku i ew "straszak" (w postaci 50% majątku) ze nie zostawie jej (gwarancja jej wspomnianego wygodnego życia) bo będzie mnie to za drogo kosztowało?


                              • kag73 Re: jest jeszcze trzecia opcja 19.02.11, 02:59
                                "...a nie wpadłaś na to że jest jeszcze możliwy jeden przypadek?
                                Taki gdzie partnerce jest wygodnie, wcale nie chce mnie zostawiać (jak napisałaś szkoda wygodnego życia) i zamiast sie starać zebym i ja był zadowolony, to woli miec "papier" w ręku i ew "straszak" (w postaci 50% majątku) ze nie zostawie jej (gwarancja jej wspomnianego wygodnego życia) bo będzie mnie to za drogo kosztowało?"

                                A ile by tego majatku mialo byc? ze sie osmiele zapytac. Zycie kosztuje, Ty chcesz placic 80%, az tak duzo Ci nie zostanie, zwlaszcza, ze ona sie nie dolozy :))
                                W trzeciej opcji przynajmniej nie musisz sie obawiac, ze odejdzie i dzieciaka ze soba zabierze. No, w zyciu nie mozna miec wszystkiego :))
                                Jeszcze raz podkresle: Ty chcesz przyjaciolki, kobiety, z ktora spedzisz czas, pojdziesz do lozka, moze nawet bedziesz chcial miec z nia dziecko, ale nie chcesz tego "MY" w kazdym wzgledzie, tych wspolnych wysilkow.
                                A przeciez czy nie lepiej byloby: pracujemy oboje, oszczedzamy(jezeli chcemy) oboje, co zyskamy to "NASZE". Bedzie dziecko, ona sie nim zajmie jezeli bedzie chciala, bo moze woli wrocic do pracy, jak tam sobie chcecie. Jestescie razem, dzielicie zycie, lozko, konto. Jasne, trzeba komus zaufac, ale bez zaufania nie da sie budowac zwiazku. Razem jestescie silni. Macie podobny punkt widzenia, patrzycie w jednym kierunku i zawsze z nastawieniem, ze wszystko co macie jest "Wasze". A jak sie rozwali po prostu podzielicie po polowie.



                                • kag73 Re: jest jeszcze trzecia opcja 19.02.11, 17:48
                                  Tak nawiasem mowiac, jak najbardziej Twoj model z intercyza moze funcjonowac. Musisz tylko znalezc kobiete, ktora na to pojdzie.
                                • kutuzow Re: jest jeszcze trzecia opcja 01.03.11, 11:27
                                  kag --->

                                  "A ile by tego majatku mialo byc? ze sie osmiele zapytac. Zycie kosztuje, Ty chc
                                  > esz placic 80%, az tak duzo Ci nie zostanie, zwlaszcza, ze ona sie nie dolozy "

                                  Mi nie chodzi o to że tego majątku ma być dużo, wbrew temu jaką mam tu opinię na forum nie żyję dla pieniedzy, one są środkiem a nie celem. Chodzi mi tylko o to że przy takim podejściu jakie opisałem Ci wczesniej nie widzę powodu dla którego pozostałe środki (bez znaczenia czy to jest 1000, 10 tyś czy 100 tyś) dzielić jeszcze na 50 proc w przypadku rozstania). Dla mnie związek jest do chwili gdy żyjemy razem - ale jeśli się rozstajemy to nie widze powodu dla ponoszenia jeszcze jakiejś dodatkowej "kary finansowej". Dla mnie to nic innego jak zwykły "bat" o którym pisała wczesniej Zaklęta.

                                  "W trzeciej opcji przynajmniej nie musisz sie obawiac, ze odejdzie i dzieciaka z
                                  > e soba zabierze. No, w zyciu nie mozna miec wszystkiego :))"

                                  Wiesz, lektura tego forum pokazuje ze często kobiety się zmieniają np. po urodzeniu dziecka. Życie z kobietą która już np. nie ma ochoty na seks jest nie dla mnie (jasno to komunikuję).

                                  > Jeszcze raz podkresle: Ty chcesz przyjaciolki, kobiety, z ktora spedzisz czas,
                                  > pojdziesz do lozka, moze nawet bedziesz chcial miec z nia dziecko, ale nie chce
                                  > sz tego "MY" w kazdym wzgledzie, tych wspolnych wysilkow.
                                  > A przeciez czy nie lepiej byloby: pracujemy oboje, oszczedzamy(jezeli chcemy) o
                                  > boje, co zyskamy to "NASZE". Bedzie dziecko, ona sie nim zajmie jezeli bedzie c
                                  > hciala, bo moze woli wrocic do pracy, jak tam sobie chcecie. Jestescie razem, d
                                  > zielicie zycie, lozko, konto. Jasne, trzeba komus zaufac, ale bez zaufania nie
                                  > da sie budowac zwiazku. Razem jestescie silni. Macie podobny punkt widzenia, pa
                                  > trzycie w jednym kierunku i zawsze z nastawieniem, ze wszystko co macie jest "W
                                  > asze". A jak sie rozwali po prostu podzielicie po polowie.

                                  Kag --cenię sobię Twoje wypowiedzi bo jak dla mnie są rzeczowe i obiektywne (bez tej tendencji obecnej na tym forum u innych kobiet, do pisania w jedynie "poprawny" sposób o facetach).
                                  Myślę że masz trochę racji w tym co piszesz. Nie mam nic przeciw budowaniu czegoś co jest "wspólne", z tym że pamiętam pewne zdanie profesora prawa cywilnego z mej uczelni, że każdą umoę pisze się na wypadek problemów, ale nie na sytuacje optymistyczną (bo przy takiej to nikt do umów nie zagląda). Podobnie jest z małżeństwem (jest to także forma "umowy"). Ja po prostu lubie podchodzic do tej kwesti w ten sposób że jeśli będziemy szczęśliwi -super. Jeśli jednak któreś z nas się zmieni, przestanei dbać o to drugie, itp. to nie widzę powodu dla którego kwestie majątkowe mają działać jak "straszak", a nie po prostu dawać możliwośc rozstania się w spokoju (jeśli próby naprawy związku zawiodą).

                          • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 21.02.11, 01:46
                            To Cię zmartwie Kutuzowie. Nie zależnie od ślubu masz zobowiązania wzgledem własnych dzieci! Kobieta po rozstaniu i tak ma i kasę (alimenty) i dzieci:-)
                            Jeśli chodzi Ci o podział majątku to faktycznie są pary, które nie stać na rozwody. Też nie musi być to zależne od małżeństwa/konkubinatu bo z reguły obojga nie stać na rozstanie i samotne życie. Tych, których stać i tak mogą to zrobić. No chyba, że ktoś rezygnuje z rozwodu bo nie chce się dzielić pieniędzmi (jak to u santo_inc wygląda). Właśnie dlatego osoby, które w przypadku rozwodu nie chcą się dzielić pieniędzmi "z nierobem", "z biedakiem" nigdy, nie powinny brać ślubu z kimś takim:-)
                            • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 01.03.11, 11:12
                              Zakleta --->
                              "To Cię zmartwie Kutuzowie. Nie zależnie od ślubu masz zobowiązania wzgledem wła
                              > snych dzieci!" --przecież pisałem już kilka razym na tym forum że:
                              a) sytuacja prawna dzieci nie zmienia się bez względu na to czy są "slubne" czy "nieślubne".
                              b) Nigdzie nie pisałem że mam coś przeciw finansowaniu i odchowaniu dzieci.

                              Nie próboj wiec wcisnąć mnie w starą kobiecą gierkę pod tytułem "bo to dla dobra dziecka jest".

                              Nie bierzesz pod uwagę jestsz sytuacji gdzie to nie finanse są blokadą w ew rozwodzie ale opór drugiej strony. Pisałem już nie raz że w naszym polskim orzecznictwie bardzo łatwo taka osoba może zablokować ew rozwód.
                              • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 01.03.11, 12:35
                                > Nie próboj wiec wcisnąć mnie w starą kobiecą gierkę pod tytułem "bo to dla dobr
                                > a dziecka jest".

                                Z poprzedniego postu wynikało, że niby brak ślubu chroni przed dużymi alimentami...
                                Pisałam tylko, że nie jest to prawdą:-) No ale z paranoikiem się nie dogadasz. Zawsze i wszędzie doszuka się jakiejś ukrytej treści. Aż zaczynam się bać z Tobą rozmawiać, może zaraz pomyślisz sobie, że skoro z Tobą dyskutujemy to znaczy, że jesteśmy zainteresowane pozbawieniem Cię kasy:-)

                                Faktem jest, że małżeństwo jest w interesie konkretnego dziecka i nie jest to żaden kit... Dowód? Pomyśl...
                                Para się rozwodzi i facet zabiera całą kasę. Znajduje młodszą i biedniejszą partnerkę, w którą inwestuje zasoby. Jeśli weźmie z nią ślub połowa kasy ojca przepadnie po jej korzyść. Dziecku mniej się trafia:-) Jeśli będzie miał z nową partnerką 2 dziecko to:
                                Dziecko z pierwszego związku dostanie 100%-50% (dziedziczy żona)- 1/2z50%=25%
                                Dziecko z drugiego związku dostanie 50% (odziedziczy po matce) + 25% (z racji bycia dzieckiem) =75%
                                Które dziecko na tym lepiej wyjdzie?
                                Że już nie wspomnę o tym, że za życia będzie mniej doinwestowane bo matka będzie mieć mniej kasy:-) Dziecko zostaje z biedną matką. Wiadomo, to Wy panowie piszecie, że kasa nie jest dla Was ważna (szczególnie w przypadku dużo młodszej partnerki) i stawiacie na "związek" zamiast na "dobro dzieci".

                                > Nie bierzesz pod uwagę jestsz sytuacji gdzie to nie finanse są blokadą w ew roz
                                > wodzie ale opór drugiej strony. Pisałem już nie raz że w naszym polskim orzeczn
                                > ictwie bardzo łatwo taka osoba może zablokować ew rozwód.

                                Wybacz ale nie znam nikogo, kto by nie mógł się rozwieść:-) Znam bogobojne kobity, które nie chciały dać rozwodu a jakoś panowie nie mieli problemów... Pół roku osobnego mieszkania całkowicie wystarczy, żeby był powód do rozstania:-)
                                Wiadomo, że małżeństwo nie jest w interesie finansowym (o innych plusach pisałam wyżej) osoby majętniejszej w związku.
                                • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 01.03.11, 13:22
                                  zakletawmarmur napisała:

                                  Z poprzedniego postu wynikało, że niby brak ślubu chroni przed dużymi alimentam
                                  > i...
                                  > Pisałam tylko, że nie jest to prawdą:-)

                                  Zaklęta, mozesz mi wskazać podstawę prawną wg której będąc w związku niesformalizowanym partnerka może otrzymać alimenty na siebie (bo jak pisałem dziecko niezaleznie od stany cywilnego ojca ma takie same prawa alimentacyjne -do tego małżeństwo nie jest potrzebne).

                                  " Dziecko z pierwszego związku dostanie 100%-50% (dziedziczy żona)- 1/2z50%=25%
                                  > Dziecko z drugiego związku dostanie 50% (odziedziczy po matce) + 25% (z racji b
                                  > ycia dzieckiem) =75% '

                                  Patrząc na to w ten sposób to w najlepszym interesie dziecka jest pozostanie jedynakiem, niezaleznie od tego czy ojciec jest całe życie z matką czy ma kolejne 5 żon. Bo w rodzinie z 5 dzieci to przykładowe dziecko też dostanie o 4/5 mniej niż by dostało gdyby było jedynakiem.

                                  Zaklęta Ty po prostu prezentujesz częste u kobiet przekonanie że to kobieta najlepiej się zaopiekuje kasą faceta (nawet po ślubie) i to ona powinna przejąć kontrole "dla dobra dziecka" nad zasobami. Jest to bardzo dobry i wygodny punk widzenia :-)

                                  "Pół roku osobnego mieszkania całkowicie wystarczy, żeby był powód do rozstania:-) "
                                  Przy założeniu że to facet chciał wziąć rozwód i to on sie wyprowadził automatycznie staje sie winny rozpadu związku a jako osoba winna rozpadu nie może wnosić o rozwód.
                                  Jak widzisz tylko troche dobrej woli (i znajomości prawa) z drugiej strony i mamy iśtny Paragraf 22.



                                  • zakletawmarmur Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 01.03.11, 19:43
                                    > Zaklęta, mozesz mi wskazać podstawę prawną wg której będąc w związku niesformal
                                    > izowanym partnerka może otrzymać alimenty na siebie (bo jak pisałem dziecko nie
                                    > zaleznie od stany cywilnego ojca ma takie same prawa alimentacyjne -do tego mał
                                    > żeństwo nie jest potrzebne).

                                    A możesz mi pokazać statystyczne badanie ile procent kobiet w PL dostaje alimenty na siebie? Oczywiście możemy rozmawiać o rzeczach, które zdarzają się bardzo rzadko... Generalnie można wyjść z założenie, że nie warto uprawiać seksu bo można HIV złapać lub zajść w ciąże.

                                    > Patrząc na to w ten sposób to w najlepszym interesie dziecka jest pozostanie je
                                    > dynakiem, niezaleznie od tego czy ojciec jest całe życie z matką czy ma kolejne
                                    > 5 żon. Bo w rodzinie z 5 dzieci to przykładowe dziecko też dostanie o 4/5 mnie
                                    > j niż by dostało gdyby było jedynakiem.

                                    Najbardziej się opłaca bycie jedynakiem ale pod warunkiem, że tatuś na nową panienkę kasy nie rozwali...

                                    > Zaklęta Ty po prostu prezentujesz częste u kobiet przekonanie że to kobieta naj
                                    > lepiej się zaopiekuje kasą faceta (nawet po ślubie) i to ona powinna przejąć ko
                                    > ntrole "dla dobra dziecka" nad zasobami. Jest to bardzo dobry i wygodny punk wi
                                    > dzenia :-)

                                    Gdzie ja taką postawę reprezentuje? Myśle, że mój facet by Cię wyśmiał:-) Ja wcale nigdzie nie uważam, że kobieta powinna dysponować całą kasą po rozwodzie. To Ty udawadniasz, że dla dziecka "wszystko jedno" i tłumacze się, że nie jest to prawdą:-) Chyba sensownie to udowodniłam? Fakt, że to tłumacze nie oznacza, że uważam, że facet po rozwodzie powinien zostać puszczony w skarpetkach... Nie uważam po prostu, żeby po rozwodzie kobieta powinna być potraktowana podobnie!

                                    To Ty jesteś typem kontrolującym nie ja!

                                    > Przy założeniu że to facet chciał wziąć rozwód i to on sie wyprowadził automaty
                                    > cznie staje sie winny rozpadu związku a jako osoba winna rozpadu nie może wnosi
                                    > ć o rozwód.

                                    Gdzie Ty o takich sprawach słyszałeś, żeby ktoś nie mógł się rozwieść jeśli chciał? W książkach z XIX wieku? Zresztą zawsze wystarczy, że żona przez pół roku mu nie dała i ma problem z głowy. Przypominają mi się ci co to po każdym użyciu kibel domestosem myją, bo przecież bakterie, choroby i śmierć na malarie. I szczerze to średnio mnie to rusza. Wkurzam się tylko, gdy wmawiają innym, że są brudasami bo tak nie robią...
                      • kag73 Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 19:09
                        Kutuzow, jezeli sie zenic nie chcesz, to sie po prostu nie zen. Proste. To Twoje zycie zyj jak chcesz.
                        • kutuzow Re: bez ... możności zakończenia związku jestes n 18.02.11, 20:59
                          Tak też czynie, co nie przeszkadza mi w wytykaniu co ciekawszych tekstów wojujących koleżanek z forum.
    • urquhart Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 18.02.11, 19:50
      Cóż, na Ukrainie to nawet feministki są inne, nie jakieś tam paskudne agresywne babochłopy z wąsami :)
      rly.pl/wydarzenia/974-sztuka-nowoczesna-co-to-jest-siskograf-18/
      rly.pl/inspirujace/1220-walentynki-na-ukrainie-18/
      • gomory Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 19.02.11, 10:10
        Faktycznie promocja feminizmu na Ukrainie innymi sciezkami podaza. Aczkolwiek powatpiewam by to sie podobalo rodzimym zwolenniczkom rownouprawnienia.
        W uprawianej przez nie sztuce moment kreacji i tworzywo wydaje mi sie ciekawszy niz samo dzielo. Piekna opozycja dla typa malujacego penisem :).
    • loppe Re: Urocze słowianki vs zachodnie frustrujace fem 01.03.11, 13:59
      Tak, dużo racji. Pomijając walory fizyczne, Polki wciąż mają w sobie sporo z tych sanitariuszek z Powstania Warszawskiego, wspaniałe dziewczyny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka