Nic nie rozumiem

02.03.11, 22:00
Nie mogę pojąć, co dzieje się z seksem w moim związku. A właściwie z całą resztą, bo kocham męża i brak seksu plącze mi się z brakiem bliskości. Miewaliśmy całe długie okresy posuchy, ale od kilku lat jest do zaakceptowania - w każdym razie miesiące bez seksu się właściwie nie zdarzają, to jak na nas nieźle... Absorbująca praca moja i męża, moje wyjazdy, tygodnie "mijanek", lecz kiedy spotykamy się w łóżku, jest satysfakcjonująco lub bardziej niż satysfakcjonująco. Jednak na mnie dobry seks działa tak, że się rozkręcam i jestem gotowa na ciąg dalszy - z mężem jest odwrotnie, tak jakby plan był wykonany i można było sobie odpuścić. Czuję się wtedy, jakbym spadała z ogromnej wysokości. To jest beznadziejne.
Dodam, że jest zasadniczo w porządku "poza łóżkiem". Wydaje mi się, że jesteśmy przyjaciółmi. Mąż jest bardzo czuły (jak jest - też często jest poza domem), nie mamy większych trosk finansowych czy innych obiektywnych. Mamy trójkę dzieci.
Próbowałam rozmawiać, w czym problem, ale mąż konsekwentnie twierdzi, że w niczym. Mnie utrzymuje w przekonaniu, że jestem najwspanialszą kobietą pod słońcem i że ostatnim razem było wspaniale - a jednak nagle obojętnieje i nie mam na niego sposobu. To jest cholernie frustrujące. Zaczynamy ścierać się o drobiazgi, następuje blok w komunikacji. Rozmawialiśmy, ale teraz staram się rozmów wtedy unikać, bo zawsze przebiegały według jednego schematu - niczego nie rozwiązywały, a prowadziły niezmiennie do awantur. Ilekroć próbuję przyzwyczaić się, że jest jak jest, i przenieść środek ciężkości na inne rzeczy (a jest to niełatwe, bo mam normalny temperament), zdarza się "miesiąc miodowy" i zaczynam fruwać... aż spadnę.

Wydaje mi się, że niczego nie wiem o facetach, może trzeźwe spojrzenie z boku pomoże mi rozgryźć tę sytuację.
    • gacusia1 Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 04:51
      Ale tak wlasciwie to o co ci chodzi? Masz sex-satysfakcjonujacy albo bardziej.... Masz go czesciej niz raz w miesiacu. Maz jest czuly. Nie ma stresu finansowego. No,kuzwa zyc nie umierac! A czego ty babo jeszcze chcesz???? Jak ci malo to sobie kochanka poszukaj! Kurna,polowa sfrustrowanych brakiem sexu kobiet marzy o takim ukladzie a ty jeczysz...
      • bos_a Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 07:23
        Raz w miesiącu to niewiele, żeby seks spajał. Albo i nawet dwa razy - no szaleństwo po prostu - ale potem za to 2 miesiące przestoju. Albo kilka miłych słów w dzień, czuję się "umówiona" atmosferą, odpowiadam, a wieczorem mąż udaje Greka. Albo kiedy ja mam ochotę, mąż udaje, że nie wie, o co chodzi. Albo jestem przekonana, że idziemy do łóżka razem, wychodzę z łazienki chętna i gotowai, a mąż śpi - co mam zrobić, kołdrę gryźć?

        Ja zwyczajnie nie wierzę w to, co on mi okazuje słowami. Jest mi źle, boję się, że to jakieś mydlenie oczu, wolałabym, żeby na mnie spojrzał w "ten" sposób, odpowiadał na moje sygnały, zwyczajnie chciał ze mną być, zamiast mówić mi jaka to ja świetna jestem, po czym spać jak grzeczne dzidzi.
        My tak żyjemy kilkanaście lat, w tych okresach "białych" bywały nawet "białe" urlopy we dwoje, weekendy bez dzieci (nieliczne), bywały całe miesiące posuchy po urodzinach dzieci. Najzwyczajniej mam wrażenie, że jest coś nie tak, coś dziwnego. Dużo nas łączy, ale coraz bardziej cięzko pogodzić się z myślą, że czegoś ważnego brak. A jeszcze gorzej, że zupełnie nie wiem, co jest grane.
        • cyklista6 Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 09:20
          Cóż, nie wiem czy moja uwaga Wam pomoże, jeżeli choć trochę da Ci do myślenia no to już się będę cieszył.

          Spróbowałem się wczuć w sytuację Twojego faceta i wyszło mi podobnie. Tzn. jeżeli mieliście okres posuchy, być może on wtedy bardzo Cię pożądał a Ty mu uciekałaś - mógł nabrać do Ciebie żalu. Potem to uczucie starał się zdusić, ale mogło mu go nieco zostać. I teraz, kiedy Wasz tryb życia nie sprzyja kontaktom to się daje odczuć. Jeżeli kochacie się 1-2 w miesiącu to znaczy, że u niego to raczej fizjologia, a skoro na więcej nie starcza mu chęci to jest oznaką braku dobrego kontaktu między Wami w warstwie seksualnej. Czy Twój mąż jest w dobrym zdrowiu? Uprawia jakieś ćwiczenia, siłownia, rower, basen, jogging? Jaki ma poziom cholesterolu, trójglicerydów itp.
          Być może Twój mąż trochę się boi ponownie starać bo obawia się odrzucenia jak przy Waszym poprzednim oddaleniu. Męska psychika jednak nie jest aż tak prosta jak konstrukcja cepa.

          Cóż bym Ci mógł doradzić? Mieliśmy (mamy) z żoną podobny kłopot. Przez pewien (dość długi) czas ona była dość niechętna, seks raz w miesiącu to było już nieźle, ja się starałem ale chyba niezbyt udolnie i pewne pokłady goryczy jednak we mnie pozostały. Dzisiaj mam 45 lat, pożycie chyba nieco lepsze, ale szczerze powiem, że chciałbym więcej niż raz w tygodniu (to i tak super w porównaniu z posuchą przed paru laty), ale odczuwam niechęć aby się za bardzo starać, bo boję że u niej zaraz znowu nastąpi jakiś odpływ libido na Ocean Polarny. Ona mi sygnalizuje, że jest chętna i gotowa, w sumie to można by spróbować jednak zbudować coś więcej niż konwencjonalny seksik wieczorem w małżeńskim łożu, kiedy dzieci śpią za ścianą. Ja jednak widzę w sobie pewną rezerwę ku temu... Ale postanowiłem, że będę się starał - zgodnie ze starą zasadą, że dobry seks nakręca zapotrzebowanie na seks, trzeba się stopniowo starać, co jakiś czasu dodać nieco pieprzu ale nie za dużo bo to też niezdrowo (masz na tym forum sporo historii, że samym pieprzem najeść się nie da, chociaż nieprzyprawiona zupa też nie za bardzo smakuje).

          Okay, potrzebujecie lepszej komunikacji aby mieć więcej seksu. Tej zaś nie ma, bo seks szwankuje, i koło się zamyka. Trzeba zacząć pozytywistycznie, małymi krokami:
          - sprawdź zdrowie swoje i męża. Wyślij go na siłownię albo basen - a najlepiej idźcie razem. W jakim wieku macie dzieci - może to starsze może opiekować się młodszymi przez 1-2h? Wysiłek fizyczny czyni cuda w męskim libido.
          - mów mu szczerze, że Ci się podoba i że go chcesz. I przekaż mu, że podobnie oczekujesz od niego.
          - od czasu do czasu może coś lekko ostrzejszego w łóżku, ale bez przesady - nie chcesz go przestraszyć że mu sił nie starczy na Twoje libido, to częsta obawa u facetów po 40.

          Nie ma magicznego sposobu, trzeba małymi kroczkami iść we właściwym kierunku i cieszyć się przy kieliszku dobrego wina z tego co jest :-)

          Pozdrawiam serdecznie,
          • alicjann Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 12:28
            Cyklisto, mnie się bardzo spodobał Twój post. Takie męskie, nieco odświeżające spojrzenie na "te" sprawy i powody ich braku.
            I teraz meritum..jak zachowuje się facet, który boi się, dokładnie - boi się, kobiecego libido...?
            • gomory Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 13:58
              > I teraz meritum..jak zachowuje się facet, który boi się

              Najczesciej gdy ktos sie czegos boi, to tego unika.
        • sisi_kecz Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 09:21
          W tym przypadku, pachnie mi gejem.

          Sprawdzałaś taką ewentualność?

          duze pozdro!!!
          -
          Miej oczy szeroko otwarte przed ślubem i przymykaj je później.
          • mexx_01 Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 12:41
            moze poprostu juz nie jestes dla niego tak bardzo podniecajace, ze pragnie cie co nocy...
            Takie przypadki tez sie zdarzaja.
          • m00nlight haha 03.03.11, 18:13

            I pomyśleć że nie ja to napisalam ;)

            A tak serio- ja stawiam raczej na niskie libido, po prostu. Facet ma małe potrzeby i nie ma o co kopii kruszyć. Z reguły ci 'zapracowani' i 'zestresowani' mają problemy z testosteronem- niech sobie zbada hormony bo to najprosciej wykluczyc.

            To że wszyscy faceci są zawsze chętni i gotowi to stereotyp. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach dużo jest ludzi (płci obojga) którym się zwyczajnie nie chce... Ot- seks rozrywka jak każda inna. Takie czasy- golizna nie robi wrażenia- bo i jest wszędzie. 100 lat temu Pan zobaczył kawałek łydki spod spódnicy i miał erekcję bo niecodzienny był to widok- teraz gdzie nie spojrzy widzi tyłki, cycki, wyuzdane pozy. Wiadomo- to co ma się na co dzien powszednieje i traci na wartosci, więc fakt że seks wyskakuje na nas z tostera sprawia że przestaje sam w sobie być czymś wyjątkowym, a nawet interesującym. Trzeba poszukać sobie innego spoiwa związku i wsio...
            • sisi_kecz Re: haha 03.03.11, 21:50
              m00nlight napisała:

              >
              > I pomyśleć że nie ja to napisalam ;)'

              wiesz, ktoś musi dzierżyc berło hormonalnych odchyłów ;)

              a tak na serio, to Autorka wyczuwa intuicyjnie, że coś nie współgra: mowa ust z mową ciała.
              A intuicja to nie takie byle co.

              pozdro!
            • kag73 Re: haha 04.03.11, 03:50
              "To że wszyscy faceci są zawsze chętni i gotowi to stereotyp. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach dużo jest ludzi (płci obojga) którym się zwyczajnie nie chce... Ot- seks rozrywka jak każda inna. Takie czasy- golizna nie robi wrażenia- bo i jest wszędzie. 100 lat temu Pan zobaczył kawałek łydki spod spódnicy i miał erekcję bo niecodzienny był to widok- teraz gdzie nie spojrzy widzi tyłki, cycki, wyuzdane pozy. Wiadomo- to co ma się na co dzien powszednieje i traci na wartosci, więc fakt że seks wyskakuje na nas z tostera sprawia że przestaje sam w sobie być czymś wyjątkowym, a nawet interesującym. Trzeba poszukać sobie innego spoiwa związku i wsio..."

              m00n, swiete slowa. Dokladnie tak. Jak mi to kiedys przed wielu laty ktos tlumaczyl, to ja po prostu w to nie wierzylam. Teraz wiem, ze jednak cos w tym jest!
        • kag73 Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 03:45
          Jak dla mnie to on ma mniejsze libido niz Ty. Moze spadl mu z wiekiem poziom testosteronu. Poza tym sadze, ze jest u niego pewne nasycenie seksem. Jestescie z soba juz dosc dlugo, troche to wszystko spowszednialo. Poza tym duzo pracuje, jest zajety innymi sprawami. Byc moze o seksie nie mysli.
          A teraz pytanie: miesiac albo dwa wsciekasz sie z powodu posuchy ale sama nic nie robisz? Oczekujesz, ze on bedzie automatycznie dzielil Twoj nastroj albo ochote? Jego mile slowa nie musza oznaczac zaproszenia do seksu. Probowalas juz kiedys konkretniej podjac inicjatywe? Dobierac sie do niego? Zrobic cos co na niego dziala? A jezeli tak, co wtedy robil/odpowiadal? Dawal sie rozkrecic czy byly wymowki o zmeczniu? Moim zdaniem on potrzebuje dodatkowych bodzcow, troche stymulacji, zeby znow poczul ochote i przypomnial sobie o seksie. Moze nawet potrzebowalby troche nowosci w Waszym seksie, zeby znow bylo bardziej ekscytujaco. Wkradla sie rutyna, przyzwyczajenie...
          Jeszcze jedno: kochanka nie wchodzi w rachube? Moze jada gdzie indziej. A moze, poniewaz tak czesto Cie nie ma, albo on na wyjezdzie, przywyczail sie do reki, tak mu pozostalo a ze wysokolibidowcem nie jest, to mu raczej na dlugi czas ta reka wystarcza.
          Tak sobie spekuluje, nie ma pojecia, kto wie?
          • janznepomuka Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 09:50
            Czy to tak trudno wziąć jego śpiącą dłoń, wsunąć sobie między uda, albo wręcz jego palec do cipki, i samej się wypieścić? A potem przytulić do niego?

            Wiem, to do końca nie rozwiązuje sprawy, ale przynajmniej jest po tym o czym rozmawiać.

            On ma zapewne niskie libido. Bardzo niskie. Nie wiem, kiedy można mówić o NIE/normalności, ale mniej niż raz na tydzień u faceta, to bym jednak na karb chorób innych składał.

            A ma wzwody poranne? A porobić mu ustami przez sen
            • kag73 Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 19:17
              "On ma zapewne niskie libido. Bardzo niskie. Nie wiem, kiedy można mówić o NIE/normalności, ale mniej niż raz na tydzień u faceta, to bym jednak na karb chorób innych składał."

              Jan, bzdury opowiadasz, nie obraz sie.
              • janznepomuka Re: Nic nie rozumiem 09.03.11, 13:40
                Co do liczby
      • sisi_kecz Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 13:56
        gacusia1 napisała:

        > Ale tak wlasciwie to o co ci chodzi? Masz sex-satysfakcjonujacy albo bardziej..
        > .. Masz go czesciej niz raz w miesiacu. Maz jest czuly. Nie ma stresu finansowe
        > go. No,kuzwa zyc nie umierac! A czego ty babo jeszcze chcesz????'

        Podobno to forum jest o braku seksu tylko w nawiasie, wiec sie Kochana nie ciskaj ;)

        Jasne, że ten co nie ma nawet chleba, nie rozumie tego co narzeka na jakość ciastek, że tak strawestuję sytuację z Rewolucji Francuskiej ;)
        Ale przyznasz, że mało pocieszające jest dla kogoś z dostępem do ciastek, że inni cieszyliby sie z chleba- chyba, że jest sie Pollyanną ;

        Ja Autorke rozumiem, bo ona tęskni za jako taką równowagą- a ma sufit na zmianę z podłogą w zawrotnym tempie osiąganą.
        Zrobi dwa lyki na suche gardło i juz jej każą odejśc od wodopoju wgłąb zabójczej pustyni.

        Kurna,polowa sfrustrowanych brakiem sexu kobiet marzy
        > o takim ukladzie a ty jeczysz... '

        Bardzo nieempatyczne zdanie. Naprawdę chciałabyś faceta, który robi Ci taką huśtawkę?

        Pewnie wydałby Ci sie pudełkiem czekoladek po tej głodówce, ale pytanie, po którym razie wyciągnięcia pustego papierka, chrzaniłabyś taką bombonierkę?

        duze pozdro!!!
        • janznepomuka Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 09:53
          > Jasne, że ten co nie ma nawet chleba, nie rozumie tego co narzeka na jakość cia
          > stek, że tak strawestuję sytuację z Rewolucji Francuskiej ;)

          A tak na marginesie, jak rozumiesz oryginał tejże sytuacji?

          Jan
          • sisi_kecz Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 10:25
            Ale oryginał anegdoty z Marią Antoniną?

            Było odwrotnie- to ona nie rozumiała sytuacji ludu francuskiego, z głupia frant pytając: o co chodzi tym zbuntowanym ludziom? że nie mają chleba? to niech jedzą ciastka!

            A czy tak rzeczywiście było- to już inna sprawa.
            W każdym razie królowej zabrakło refleksu i nie zdążyła tym "gardzącym ciastkami" ludziom zwiać.

            Tak z pamięci klepie, jak cos pokręciłam to trudno.
            Bo najbardziej pamiętam szkic Davida: Maria Antonina w drodze na gilotynę- wstrzasający.

            pozdro!
            • janznepomuka Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 12:48
              Pokręciłaś!!!

              Ówczesne przepisy prawne były bardzo socjalistyczne (XVIII wszak to był wiek): stanowiły, że piekarnie, które w danym momencie nie mają w sprzedaży chleba, mają sprzedawać ciastka (wypieki niechlebowe) w cenie chleba. Cena chleba była bowiem ustanawiana odgórnie, by biedacy mieli zawsze co jeść.

              I debile Francuzi zafundowali sobie najpier terror, potem 15 lat wojny ze wszystkimi, potem już tylko kolejne klęski (w 1918 i 1945 ostatecznie wygrali dzięki USA, których nienawidzą chyba najbardziej w Europie). Zresztą przez tę rewolucję stracili kolonie w Ameryce
              • sisi_kecz Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 15:05
                Jan, to bardzo ciekawe, nie wiedziałam, a raczej taka miałam wersję uczoną w szkole.

                Tylko nie rozumiem, że przepisy były socjalistyczne- jak na XVIIIwiek, tak?
                oraz tego przeskoku:
                Cena chleba była bo
                > wiem ustanawiana odgórnie, by biedacy mieli zawsze co jeść.
                >
                > I debile Francuzi zafundowali sobie najpier terror, potem '

                pozdro!
    • zyg_zyg_zyg Re: Nic nie rozumiem 03.03.11, 14:00
      To może być zwyczajnie kwestia dramatycznej różnicy w Waszych potrzebach seksualnych i w Waszym libido.

      Jak byłam non stop niezaspokojona w związku, to prawie wszystko odbierałam na poziomie seksualnym. Wystarczyło, że on położył mi rękę na kolanie, a robiłam się mokra w dwie sekundy. Przez długi czas każde zbliżenie powodowało we mnie wzrost apetytu, rozkręcenie i nadzieję na kontynuację np. następnego dnia. Guzik. Dla niego to było rozładowanie czegoś, co długo narastało i po tym rozładowaniu na kolejny miesiąc tracił zainteresowanie seksem. No - lodzika pozwalał mi czasem zrobić w międzyczasie :-) To było dla mnie całkowicie niespójne z tym, co mówił - że jest mu ze mną wspaniale, że uwielbia moje ciało i moje reakcje, że z nikim nigdy itd. Byłam zwyczajnie skołowana.

      Może masz tak, że dostrzegasz seksualne podteksty tam, gdzie ich nie ma? On Cię niewinnie muśnie przelotem, a dla Ciebie to zapowiedź wieczornej namiętności? On mówi " ładnie pachniesz", bo ładnie pachniesz, a Ty odczytujesz to jako "może się poruchamy?" (to cytat ;-)) I stąd Twoje oczekiwania, które rodzą rozczarowania?

      Dziś jestem z mężczyzną, przez którego nigdy nie poczułam się odrzucona. I jak nawet mi zapowie "dziś wieczorem to zobaczysz...", a potem zmęczony zasypia na kanapie, to nie jestem zawiedziona. Bo wiem, że zawsze mogę go obudzić (jak mi napalenie każe i sumienie pozwoli), a jak nie obudzę, to "zobaczę" następnego dnia, albo w niedalekiej przyszłości. Bo dziś czuję się, że tak powiem, globalnie zaspokojona.
      • alicjann Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 09:26
        zyg_zyg_zyg napisała

        Bo dziś czuję się, że tak powiem, globalni
        > e zaspokojona.

        A mnie po raz kolejny raz ciężki szlag trafia z zazdrości, kiedy to czytam :-( !!!
        • bos_a Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 11:53
          Problem w tym, że ja czuję ogromny opór przed wyjściem z własną inicjatywą. To znaczy, miałabym ochotę, chęć i pomysł, ale obawiam się niezbyt chętnego przyjęcia. Kiedy robiłam coś jednoznacznie zachęcającego, miałam wrażenie, że męża płoszę. Albo że owszem - skorzysta z umiarkowaną radością tym razem, ale generalnie nie przepada za damską inicjatywą, jednym słowem - wyrwałam się jak Filip z konopii.
          Więc próbowałam inaczej - być uśmiechnięta i uwodząca, ale tradycyjnie, czekając jak kobiecie przystało na jego inicjatywę. No i najczęściej wtedy nie doczekuję się.
          Kochamy się, kiedy mąż ma ochotę.
          Kiedy ja mam - im większą, tym gorzej - jestem sama do tego tanga.
          Próbowałam wysłać sygnał, że wezmę pod uwagę sugestie, skończyło się na żartach.

          Tak, myślałam nie raz o tym, czy jest gejem, podczas całego naszego związku. Nigdy nie trafiłam na żadne poszlaki. A w rozmowie wprost on się śmieje, lekko traktuje temat.
          Za to w rozmowie na temat naszych problemów próżno szukać dróg ku wyjściu - zawsze jest jeden wykrętny powód - zmęczenie (wczasy i wolne weekendy też tu podpadają).
          Nie wiem, czy jestem atrakcyjna, nudna, za gruba, czy ze mną coś nie tak. Mąż serwuje mi same komplementy; obiektywnie myślę, że jest w porządku. Nigdy nie usłyszałam sugestii co do wagi, sportu, ubierania się czy fryzury - mąż twierdzi, że mu się niezmiennie podobam, a ja sądzę, że niezmiennie niewiele go to interesuje. On podoba mi się tak jak kilkanaście lat temu, a nawet bardziej, jeśli doliczyć uznanie związane z osiągnięciami zawodowymi. Potrafi być ciekawym partnerem, pominąwszy okresy złego humoru, zaangażowania w pracę, ucieczki w milczenie - jest wszechstronnym człowiekiem, fascynującym rozmówcą, jest godny zaufania. Są rzeczy, które mnie w nim denerwują, ale z biegiem lat większe znaczenie ma to, co łączy, niż to, co dzielil. Jest wiele smug na naszej codzienności, ale wciąż mamy o czym rozmawiać, mamy fajne dzieci, fajny dom.
          Niskie libido? Przyzwyczajenie do samoobsługi? Chyba pasuje najbardziej. Tylko co ja mam robić?... Pogodzić się? Szkoda trochę... Okresy większej bliskości uchylają rąbka, jak łatwiej idzie wtedy wszystko pozostałe, jaki przypływ energii, pomysłów, weselej w domu. Nie jestem naładowana ciągle - chciałabym, żeby było po prostu normalnie. Czuję się spętana, czasem mam dość i jest mi naprawdę źle.
          Dziękuję za zainteresowanie, bardzo pomaga każde spojrzenie inne niż własne. Szczerze mówiąc, co najmniej dobrych kilka lat podczytuję to forum.
          • janznepomuka Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 12:54
            Terapia albo koniec.

            Albo dożywotnia frustracja i masturbacja w ukryciu/kochanek ... Po co tak żyć, pytam się?
            Żyć trzeba WE DWOJE!!!!!

            Jan
          • kag73 Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 19:16
            Ja tam obstaje przy swoim. Zamiast sie wk..wiac przez miesiac, bierz sprawy w swoje rece. Maz nigdy nie powiedzial, ze nie lubi kobiecej inicjatywy, mialas tylko takie wrazenie. Piszesz, ze byl sploszony, moze dlatego, ze byl to pierwszy raz, nie zdarzalo sie czesto, nie jest przyzwyczajony. Moze z czasem by sie przyzwyczail :)
            Mozesz zignorowac, co "wzielas" to Twoje. Jakby co tez mozesz obracac w zart i mowic "coz, mialam na Ciebie wielka ochote" i tyle, albo w trakcie mruknac, ze napalona jestes na niego. A noz mu sie spodoba, ze sie go jeszcze chce. On sporo obraca w zart, Ty tez mozesz. Radze jednak uwzglednic jego zmeczenie i przepracowanie. Jezeli sie dobierac, to w momentach bardziej pasujacych, np. w sobote wieczor albo niedziele. Nie zawsze musi to byc cos wyszukanego, ale moze sa na niego inne "chwyty", typu on lezy na boku, Ty przytulasz sie do jego plecow a Twoje rece robia swoje
            (nie zaczynaj od penisa:)) i widzisz/czujesz reakcje.
            Zdajecie sie byc calkiem do rzeczy para. Dziwi tylko, dlaczego nie potrafisz z nim pogadac i powiedziec, ze Ty potrzebowalabys czesciej i moze da sie cos zrobic. Ale pasywnie czekac...no nie wiem, chyba nic z tego nie bedzie. Mysle, ze takie fazy sie zdarzaja w dlugich zwiazkach, ale u Was trwa to juz troche za dlugo.
            I jeszcze jedno: nie watpie, ze jestes dla niego nadal atrakcyjna, ale to nie to niekoniecznie wystarczy, zeby mial ciagle ochote na seks z Toba, tak jak kiedys, zwlaszcza na poczatku.
            A wlasnie a jak bylo na poczatku, pierwsze lata?
            • mdmaj2371 Re: Nic nie rozumiem 04.03.11, 22:18
              a tak prosto z mostu to nie mozna? Po prostu powiedziec ze ma sie ochote na seks? My po slubie jestesmy 12 lat. I nie przyszlo mi do glowy zeby zeby bawic sie w gierki, szczegolnie jesli bym wiedziala na czym one sie skoncza (czyli niczym). Przez wiele lat nauczylismy sie (oboje) mowic to czego chcemy. Moj maz zawsze mowil ze on z tych typow co malo kojarza ( i podobno wielku takich jak on jest) i trzeba mu mowic co sie chce jesli nie odpowiada na sygnaly. Wiec jesli mam ochote na seks i jakos nie widze odzewu na moje zaczepki - mowie krotko, ze chcem seksu. Bycie szczerym i otwartym ze soba poleszylo nasze pozycie BARDZO, nie ma niedomowien, zali itd. Kochamy sie czesto.
              Dodam ze silownia czyni cuda jak juz tutaj ktos napisal. Ja maz zaczal cwiczyc regulanie, zniknely wszelakie problemu i praktycznie zawsze jest gotowy.
              • bos_a Re: Nic nie rozumiem 05.03.11, 09:47
                Prosto z mostu mąż udaje, że nie rozumie, albo wylicza, jaki jest zmęczony (czy jest czy nie jest - np. w sobotę wylicza powody do zmęczenia ze środy), a następnie na wszelki wypadek pracuje do późna, a kiedy schodzę na dół, zawczasu wychodzi na papierosa albo jedzie zatankować... Dla kogoś, kto ma normalny związek i normalną sytuację, wydaje się to dziwne, że nie można tak wprost. "Nie rozmawiałaś z nim?" Rozmawiałam! I sama nie mogłam uwierzyć, jak rozmowa skręca, i robi się zupełnie o czymś innym, za to już awanturą.

                Zastanawiałam się długo nad przejęciem inicjatywy. Ja to już robiłam. Co miałam w zamian: brak reakcji i czułe "dobranoc" do ucha, albo średnio szczęśliwą akcję, a potem dłuższy czas posuchy, w którym do woli mogłam się zastanawiać, czy mąż się mną przejadł, znudził, jestem niesmaczna z tymi swoimi umizgami itd. Oprócz tego, mogłam sobie do woli wałkować swoje poczucie własnej wartości czy atrakcyjności, międląc gorycz odrzucenia. On ma mnie w nosie, ja się narzucam - super.
                Lepiej jednak robi mi nienarzucanie się - staram się dobrze wyglądać, jest miło, rozmawiamy, dzwonimy do siebie - za jakiś czas wychodzimy do znajomych, mąż serwuje mi kilka zachwyconych spojrzeń, po powrocie - jest miło w łóżku. Myślę sobie - może jednak się bardziej postaram, będę ciekawsza - ale mąż kolejne dwa tygodnie spędza pracując.
                No?
                • sisi_kecz Re: Nic nie rozumiem 05.03.11, 10:01
                  Bardzo kulturalnie o tym wszystkim piszesz.
                  Może wydrukuj swoje posty i w formie listu przekaż mężowi.
                  Poproś go też, wręczając mu list, aby udzieli Ci konkretnej odpowiedzi, czyli ustosunkował sie do treści listu.
                  Niech sie zobowiąże do określonego terminu.

                  Poza tym, może warto rozważyć dokładniejsze sprawdzenie męża na ewentualność kochanki ?

                  pozdro!
                • dosia2308 Re: Nic nie rozumiem 12.03.11, 00:30
                  A ja Ci zazdroszczę. Też mi się nie chce i byłoby cudownie z brakiem seksu. Mam troje dzieci, dwa psy, dom, pracę i jestem wykończona. Wieczorem padam na twarz a perspektywa wakacji z całą tą bandą, z którą muszę żyć jest przerażająca. Całkowicie faceta rozumiem ponieważ czasem gdy chwilowo odżywam to jest fajnie i w łóżku i poza łóżkiem ale przeważnie jest beznadziejnie żmudnie życiowo. I czasem jestem podejrzewana o romans a ja widując się z byłym kochankiem mam jedynie ochotę pogadać przy herbacie... Życie.
    • spiaca_krolewna_pl Re: Nic nie rozumiem 05.03.11, 11:22
      Myślę, że mąż ma drugą kobietę.

      Bardzo prawdopodobne, że nigdy od Ciebie nie odejdzie bo jest gentlemanem, co wynika z Twoich postów i jeśli raz się zobowiązała dotrzyma słowa.

      Szanuje Cię jak matkę swoich dzieci i mądrą, ładną kobietę, jest kulturalny, inteligentny itd.

      Ale... nie pożąda Cię i nie pragnie. Przepraszam, ale to właśnie tak sie objawia.
      • spiaca_krolewna_pl Re: Nic nie rozumiem 05.03.11, 11:23
        spiaca_krolewna_pl napisała:

        > Myślę, że mąż ma drugą kobietę.

        Chciałam powiedzieć KOCHA inną kobietę. Nigdy nikogo się nie ma.
    • extremely Re: Nic nie rozumiem 12.03.11, 01:30
      Mi się wydaje ,że on maszyną też nie jest...i wymaganie od niego stosunku po stosunku i po następnym stosunku....no,nie da rady i już! Tak jak piszesz....mijacie się bo praca,bo wyjazdy po jakimś czasie W KOŃCU się spotykacie i on ma siłę tylko na jeden numer....dziwne? A on nie pracuje? Nie ma stresów? zmęczenia materiału,rozmawiacie trochę o sobie? o swoich oczekiwaniach(niekoniecznie seksualnych) życiowych planach...Ja myślę ,że zbyt mało czasu razem spędzacie...tak mi się wydaje że tu problem jest-bo z opisu wyglądacie na fajną zgraną parę...tylko czasu na seks brakuje,a jak już czas jest to nie starcza siły na fikanie do rana ,po całym intensywnie spędzonym dniu razem,ze świadomością ,że w poniedziałek znowu.....do pracy,znowu będziecie się mijać...
    • frameit Re: Nic nie rozumiem 12.03.11, 11:14
      Czesc Bos_a, ja tez mam takiego Pana, dla ktorego zawsze wszystko jest OK. To, ze mam problem z jego obojetnoscia? Ale jaka obojetnoscia? No przeciez pocalowal mnie dzisiaj RAZ! O co mi chodzi?
      A ja czuje, ze cos jest na rzeczy, ze jego zachowanie zmienilo sie na chlodniejsze.
      Zeby przprzec go do muru zaczelam stosowac technike mowienia tylko i wylacznie o sobie np.:

      Frameit:

      Sluchaj Heniu, nie wiem dlaczego ale czuje (JA czuje) ze w pewnych sytuacjach unikasz zblizenia. Tak sie dzieje od paru miesiecy/lat.

      Heniu: Ha ha...przestan, masz ciezki dzien dzisiaj/okres/cokolwiek odpocznij sobie i swiat nabierze innych kolorow...Nic nie unikam,wydaje ci sie z przemeczenia.

      Frameit: Heniu czy mozesz mi jednak pomoc? Bo Ty mowisz, ze wszystko jest ok a ja sie czuje jak wariatka posadzajac cie o jakies uniki, ktore tak naprawde nie maja miejsca...Powiedz mi, co jest ZE MNA nie tak?

      Po takiej akcji...jesli chlop cie kocha to powinien zmieknac i pusisc pare....Moj nie ma sumienia zostawiac mnie w przekonaniu, ze jego chlod to tylko moje urojenia. Sprobuj.
      • sisi_kecz Re: Nic nie rozumiem 12.03.11, 16:33
        Zeby przprzec go do muru zaczelam stosowac technike mowienia tylko i wylacznie
        > o sobie np.:'

        Ta technika jest właśnie zalecana w terapii par :)

        Nie chodzi o przyparcie do muru, tylko o wypracowanie wspólnego rozwiązania problemu poprzez przedstawienie swoich odczuć bez oskarżania partnera- ale to detal, bo wychodzi Wam na to samo.

        Super!

        :)
    • hobbit303 Re: Nic nie rozumiem 15.03.11, 12:45
      > Próbowałam rozmawiać, w czym problem, ale mąż konsekwentnie twierdzi, że w nicz
      > ym. Mnie utrzymuje w przekonaniu, że jestem najwspanialszą kobietą pod słońcem
      > i że ostatnim razem było wspaniale - a jednak nagle obojętnieje i nie mam na ni
      > ego sposobu

      > Wydaje mi się, że niczego nie wiem o facetach, może trzeźwe spojrzenie z boku p
      > omoże mi rozgryźć tę sytuację.

      fajny facet, mówi że jesteś najwspanialszą itp. a ty się czepiasz

      czy wiedza o tym że mu się seksualnie znudziłaś pomoże ci? może obojętnieje bo mu źle z tym że już go tak nie pociągasz, a jak ty go nie pociągasz to pożądanie się przesuwa na inne.




      • bos_a Re: Nic nie rozumiem 15.03.11, 17:52

        >>czy wiedza o tym że mu się seksualnie znudziłaś pomoże ci? może obojętnieje bo mu źle z tym że już go tak nie pociągasz, a jak ty go nie pociągasz to pożądanie się przesuwa na inne.>>

        Nie, takiej wiedzy w ogóle nie chcę przyjąć do wiadomości. Bo ja sobie wyobrażam, że jak się kogoś kocha i mu to deklaruje, to inwestuje się w różne rodzaje więzi. Mój mąż deklaruje, a to, jak się czuję, jest mu objętne? To sprzeczność, która spędza mi sen z oczu.
        Ktoś trzeci? Raz myślę, że nie, a drugi, że może jednak gdzieś się realizuje poza domem, niekoniecznie w sposób oczywisty.

Pełna wersja