problem leży w psychice? czy to wina rodziców?

10.03.11, 20:35
Jesteśmy młodym małżeństwem. Pobraliśmy się z miłości, sexu było b. mało, ale ważniejsze było dla mnie uczucie. wcześniej miałam wielkie opory przed uprawianiem sexu. I zaczęłam się zastanawiać z czego to się wzięło, ze strony fizycznej wszystko jest na swoim miejscu, orgazm jestem w stanie osiągnąć, bo sama potrafię, ale coś jest nie tak.
zaczęłam szukać problemu z innej strony. Być może mój brak chęci współżycia jest spowodowany tym ze rodzice dość wcześnie się rozstali, tata nie mieszkał z nami w ogóle, i dla mnie szokująca sytuacja jak zobaczyłam tatę w jednoznacznej sytuacji z jego znajomą. po rozwodzie moja mama tez próbowała ułożyć sobie życie i spotykała się z bardzo porządnym mężczyzną. i mimo ze nie byłam świadkiem żadnej "łóżkowej" sceny to i tak wiem ze wójek zostawał na noc. i teraz po tylu latach zaczęłam sie zastanawiać jak wielki wpływ to na mnie ma i do tej pory odczuwam skutki. I nie potrafię sobie poradzić. jak sobie z tym poradzić? chcę bez stresu i z chęcią uprawiać sex.
    • my_sweety Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 10.03.11, 21:02
      A nie kombinujesz za bardzo?
      • rosato Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 10.03.11, 21:08
        z tym wymyślaniem ze nie mam chęci? nie wiem, nie wiem skąd ta niechęć bierze. ze mną wszystko jest ok. wiem ze mogę osiągnąć orgazm, nie jestem oziębła. mam wrażenie ze tez zdarzenia tak mną wstrząsnęły w dzieciństwie ze być może teraz nie mam chęci na sex z mężem. bo skoro odczuwam przyjemność to dlaczego nie mam ochoty na stosunek?
        • my_sweety Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 10.03.11, 21:10
          Proste pytanie? Czy Twój mąż Cię pociąga?
          • rosato Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 10.03.11, 21:27
            tak, kocham go takiego jakim jest, dla mnie jest przystojny , mimo ze troszkę grubasek. i częśto próbujemy itp. oj nie wiem dlaczego tak jest
            • my_sweety Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 10.03.11, 21:37
              A może wizyta u seksuologa? Gdybaniem na forum nie poprawisz nic.
            • songo3000 Pytanie bylo czy go pożądasz 10.03.11, 23:31
              a nie czy kochasz. Jedno wbrew mitom, nie wynika z drugiego.
    • gacusia1 Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 10.03.11, 21:43
      Powiadasz,ze widok kochajacej sie pary byl dla ciebie traumatycznym przezyciem???? To co ONI tam robili???
      P.S. WUJEK a nie WÓJEK.
    • zakletawmarmur Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 10.03.11, 22:33
      Być może mój brak chęci współżycia jes
      > t spowodowany tym ze rodzice dość wcześnie się rozstali, tata nie mieszkał z na
      > mi w ogóle, i dla mnie szokująca sytuacja jak zobaczyłam tatę w jednoznacznej s
      > ytuacji z jego znajomą.

      A może własnie problem w tym, że wydarzyło się to za późno:-) Jak ktoś przez 10 lat wierzy, że jego własna matka jest dziewicą a ojciec prawiczkiem, to nagłe i brutalne skalanie tego czystego jak łza obrazu pewnie może spowodować jakieś zahamowania:-)
      • triss_merigold6 Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 11.03.11, 12:24
        O to, to.:)
        • lillid Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 15.03.11, 13:33
          oj, nie pomogliście dziewczynie. Ja też nie pomogę, ja jedynie mogę Ci powiedzieć, że cię rozumiem. Mam podobny problem, a pewnie jestem spoooro od ciebie starsza i ciągle z tym żyję. Niestety złe relacje między rodzicami, czy w ogóle ich brak z powodu braku ojca, nie dają żadnego wzorca zachowań.
          Ja miałam co prawda ojca w domu, ale nie znosiłam jego obleśnych poklepywań mojej mamy, głupkowatych tekstów, nigdy autentycznie miłego słowa, o czułym geście nie wspomnę - przytuleniu, wzięciu za rękę, czy pocłaunku chociażby w policzek. Jego zachowanie było po prostu obleśne.
          Tak złym uważam byli małżeństwem ( a raczej mój ojciec tak złym mężem), że długo czułam uraz do facetów. Do ocja, który opuścił matkę pewnie też można mieć duży żal. Być świadkiem seksu rodzica dla dzieci też jest szokujące.

          Ja też czuję się ciągle w seksie nie spełniona, mam męża, który kiedyś mi się podobał (nigdy nie byłam pewna czy go kocham), lubiłam z nim seks a raczej nazwałabym to tak, że lubiłam z nim bliskość a seks był konsekwencją tej bliskości. Ale żebym lubiła seks w ogóle to bym nie powiedziała.
          Czasem się zastanawiam czy inne kobiety naprawdę lubią seks? Czy to nie jest tak, że dla kobiet jest mnóstwo innych powodów, żeby uprawiać seks oprócz seksu samego w sobie?
          Ja czasem się poświęcam, czasem sprawia mi to przyjemność do pewnego momentu, ale w sumie nigdy nikt tak mnie nie pociągał, żebym odczuwała silne fizyczne, skesualne pożądanie. Takie bezwarunkowe, że muszę to zrobić i już.

          Może za dużo myślę, ale już się z tym trochę pogodziłam - bo może po prostu taka jestem.
          Może dobra psychoterapia by mi pomogła, ale znajdź tu dobrego psychoterpeutę.
          Pozdrawiam, i życzę więcej szczęścia
          • bcde Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 15.03.11, 19:33
            > Ja też czuję się ciągle w seksie nie spełniona, mam męża, który kiedyś mi się p
            > odobał (nigdy nie byłam pewna czy go kocham), lubiłam z nim seks a raczej nazwa
            > łabym to tak, że lubiłam z nim bliskość a seks był konsekwencją tej bliskości.
            > Ale żebym lubiła seks w ogóle to bym nie powiedziała.
            > Czasem się zastanawiam czy inne kobiety naprawdę lubią seks? Czy to nie jest ta
            > k, że dla kobiet jest mnóstwo innych powodów, żeby uprawiać seks oprócz seksu s
            > amego w sobie?
            > Ja czasem się poświęcam, czasem sprawia mi to przyjemność do pewnego momentu, a
            > le w sumie nigdy nikt tak mnie nie pociągał, żebym odczuwała silne fizyczne, sk
            > esualne pożądanie. Takie bezwarunkowe, że muszę to zrobić i już.
            >
            > Może za dużo myślę, ale już się z tym trochę pogodziłam - bo może po prostu tak
            > a jestem.


            To jest świadectwo prawdy i bardzo ważny post, który potwierdza moje spostrzeżenia. Myślę, że takich kobiet jak lillid jest wiele. Takich, dla których seks nie jest czymś koniecznym ani bardzo lubianym. Robią to z wielu innych powodów, niż odczucie przyjemności i rozładowanie napięcia seksualnego.
            Uważam, że kobiety mają generalnie niższe libido niż mężczyźni. Brak seksu jest dla mężczyzn bardziej dolegliwy, niestety.
            Czy takie nastawienie do seksu wynika z doświadczeń dzieciństwa? Być może u niektórych, ale bez przesady. Jeśli ktoś naprawdę chce seksu, to niewiele go będzie obchodziło jak i czy robią albo robili to inni, w tym rodzice. Będzie miał własne fantazje, dążenia i liczyć się będzie własna chuć. Jak nie ma libido, to każdy powód jest dobry, by jego brak "wyjaśnić".
            • kag73 Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 16.03.11, 11:27
              Bcde, czy to jest "swiadectwo prawdy", to ja nie wiem. Z cala pewnoscia sa na tym swiecie rozni ludzie i rozne przypadki. Z libido tez wyglada to roznie. Jednak nie do konca jestem pewna jaki wplyw maja przezycia z dzienstwa i wychowanie. "Zdrowym" osobnikom, trudno wyobrazic sobie, ze ktos ze wzgledu na wychowanie badz doswiadczenia z dziecinstwa moze reagowac tak czy inaczej, miec blokade, hamulce, problemy z otwarciem sie na druga osobe.
              Akurat u tej pani bylo tak, ze miala wstret do facetow ze wzgledu na obraz ojca. Ja znam kobiete, ktora seksu nie lubi co jest przypuszczalnie wynikiem wychowania, przekazano jej w domu, ze seks jest fuj, ze mastrurbacja jest zabroniona, ze jeszcze cos tam... i nagle ona spotyka mezczyzne, biora slub i tak hop siup ma sie jej odkrecic, ze jest inaczej. Sa tez przypadki molestowania dzieci, wykorzystywania przez wujkow, tez czesto zdarzajac sie kobietom, na pewno tez maja wplyw. Poza tym mezczyzni duzo latwiej niz kobiety osiagaja przyjemnosc seksualna, meski orgazm to zadna sztuka...z kobietami, to juz inna sprawa ;)
              Ja tak do konca nie wiem jak skonstruowana jest nasza psychika. Sa ludzie, ktorzy potrafia sie jakos "uwolnic" od pewnych wpajanych im prawd, odrzucic obrazki a inni nie.
              A na marginesie dodam, ze ja z tych co seks bardzo lubia :))
              • atela Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 16.03.11, 22:02
                >To jest świadectwo prawdy i bardzo ważny post, który potwierdza moje spostrzeżenia. Myślę, że takich kobiet jak lillid jest wiele. Takich, dla których seks nie jest czymś koniecznym ani bardzo lubianym. Robią to z wielu innych powodów, niż odczucie przyjemności i rozładowanie napięcia seksualnego.
                Uważam, że kobiety mają generalnie niższe libido niż mężczyźni. Brak seksu jest dla mężczyzn bardziej dolegliwy, niestety.

                Ale być może lillid ma libido, tylko zaspakaja je samodzielnie - o tym nie pisze. Myśle, że tak robi większość kobiet, które "nie lubią seksu".
    • jack20 Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 17.03.11, 09:54
      Chyba masz problem jak ten z "Lucy Crown". Tam opisane sa podobne nastepstwa przezyte w okresie dziecinstwa widziane oczami mezczyzny. To JEST bardzo powazny problem.
    • glamourous Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 17.03.11, 10:25
      Jestem przeciwniczka zwalania winy na rodzicow za cale zlo tego swiata, ktore spotyka potem ich dzieci w doroslym zyciu. To taka wygodna wymowka "jaka/i ja biedna/y jestem, nie udaje mi sie, bo RODZICE", zdejmujaca z nas wszelka odpowiedzialnosc za to co sie nam przytrafia. Widzialam juz pare osob, ktore zniszczyly sobie zycie, wychodzac z takiego zalozenia. Bo wygodniej im bylo oskarzac innych za ich wlasne niepowodzenia - zamiast porzadnie sie samemu zanalizowac, a potem ruszyc tylek i starac sie cos zmienic.

      Zeby nie by goloslowna : nikt z nas nie wychowal w idealnych warunkach. Czasy kiedy bylismy dziecmi w ogole byly w naszym kraju dosc przasne pod wzgledem edukacji seksualnej i dotyczy to wiekszosci z nas. A mimo to przeciez my - dzisiejsi dorosli mamy bardzo rozne podejscie do seksu. Ja tez w dziecinstwie przylapalam rodzicow w niedwuznacznej sytuacji, tez seks byl u mnie w rodzinnym domu tematem tabu, czyms wstydliwym i tez wpajano mi ze masturbacja jest zla i brzydka. Co nie zmienia faktu, ze w doroslym zyciu seks zawsze lubilam i lubie.

      Nasz stosunek do seksu to raczej wypadkowa indywidualnej libidowosci, erotycznosci oraz naszych wlasnych doswiadczen - i wplyw wychowania jest IMO czesto mocno przeceniany, zwlaszcza przez ludzi ktorym sie na tym polu nie uklada.
      • urquhart Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 17.03.11, 22:00
        glamourous napisała:
        > Nasz stosunek do seksu to raczej wypadkowa indywidualnej libidowosci, erotyczno
        > sci oraz naszych wlasnych doswiadczen - i wplyw wychowania jest IMO czesto mocn
        > o przeceniany, zwlaszcza przez ludzi ktorym sie na tym polu nie uklada.

        Rozróżnij winienie rodziców za niepowodzenia, od identyfikowania i wyjaśniania prawdziwych przyczyn traum i zahamowań w podświadomości Glam. Każdy z nas ma jakieś problemy z rodzicami bo to oni mają główny wpływ na kształtowanie podświadomości. Niektórzy większe od innych.
        • songo3000 Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 17.03.11, 23:12
          Niemniej jednak 'rodzice' coraz częściej trafiają wspólnego wora z napisem "winni są ci inni". Po prostu wraz popularyzacją domorosłej psycho-anal-izy stali się następnym narzędziem w słodkim procesie zrzucania z siebie odpowiedzialności :)
          • druginudziarz Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 18.03.11, 20:51
            songo3000 napisał:

            > Niemniej jednak 'rodzice' coraz częściej trafiają wspólnego wora z napisem "win
            > ni są ci inni". Po prostu wraz popularyzacją domorosłej psycho-anal-izy stali s
            > ię następnym narzędziem w słodkim procesie zrzucania z siebie odpowiedzialności
            > :)

            Czyli uważasz ze pingwin ma sobie powiedzieć "leć małysz, leć" i odlecieć do ciepłych krajów dlatego że "wystarczy nad sobą popracować"?
            Widzisz, większość istotnych dla człowieka spraw rozgrywa się tak do piątego roku życia. Potem to już jest orka na ugorze, przytłaczająca większość dorosłych ludzi jest już ukończoną i zamkniętą konstrukcją.
            • songo3000 Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 18.03.11, 22:48
              Ja, jak wielu innych uważam, że ta teoryjka jest tak samo sensowna i sprawdzalna jak lansowana jakiś czas temu "Tabula rasa" - kolejna, ograniczona próba spłaszczenia wielowymiarowej przestrzeni jaką jest świadomość istoty ludzkiej. Bez obrazy ale modlenie się do takich pomysłów nie jest najlepszym pomysłem :)

              Odnosząc się do pingwina: naprawdę nie podejrzewam, że znakomita większość tych sympatycznych osobników nie potrafi latać ponieważ jeszcze w jajku rodzice nawtykali im do główek bzdurnych ograniczeń. Zresztą dla naprawdę chcącego nic trudnego - wystarczy, że poczłapie sobie taki do katapulty i będziesz miał drugiego Małysza ;)
              • druginudziarz Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 18.03.11, 23:57
                songo3000 napisał:

                > Ja, jak wielu innych uważam, że ta teoryjka jest tak samo sensowna i sprawdzaln
                > a jak lansowana jakiś czas temu "Tabula rasa" - kolejna, ograniczona próba spła
                > szczenia wielowymiarowej przestrzeni jaką jest świadomość istoty ludzkiej. Bez
                > obrazy ale modlenie się do takich pomysłów nie jest najlepszym pomysłem :)

                Mam już trochę lat, ludzi się naoglądałem, często dość wnikliwie i przytłaczająca większość dorosłych ludzi jest zdecydowanie nie-wielowymiarowa. Po prostu taka jest biologia. Człowiek był programowany na znacznie krótsze życie. Dzieciństwo jest po to by precyzyjne nauczyć się jak najskuteczniej egzystowania w swoim środowisku. Co jest dobre dla Twojego stada jest dobre i dla ciebie, i tylko tak przetrwasz suszę, zanim pojawia się znowu stada a po deszczach zakwitnie sawanna. A sawanna jest odwieczna więc "przeprogramowywanie się" w wieku dojrzałym byłoby szkodliwą fanaberią. Rodzice jedzą antylopy i kłącza? no to ty też musisz wiedzieć jak upolować antylopę i skąd wygrzebać korzenie. Wiedza na temat biologii waleni jest ci absolutnie niepotrzebna.
                Ja się do tego nie modlę, ja to widzę na codzień.
                Jeśli jesteś dojrzały, widzisz możliwość zmieniania siebie i robisz to, to powinieneś dziękować rodzicom, że obdarowani się niezłymi genami, skutkującymi niezłym mózgiem. Naprawdę ciesz się że należysz to tego ekskluzywnego klubu, większość jest poza nim.

                > Odnosząc się do pingwina: naprawdę nie podejrzewam, że znakomita większość tych
                > sympatycznych osobników nie potrafi latać ponieważ jeszcze w jajku rodzice naw
                > tykali im do główek bzdurnych ograniczeń. Zresztą dla naprawdę chcącego nic tru
                > dnego - wystarczy, że poczłapie sobie taki do katapulty i będziesz miał drugieg
                > o Małysza ;)

                I człapią? z lenistwa? czy może jednak dlatego że nie mają i mieć nie będą tej katapulty?
          • okrent9 Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 21.03.11, 18:39
            songo3000 napisał:

            > Niemniej jednak 'rodzice' coraz częściej trafiają wspólnego wora z napisem "win
            > ni są ci inni". Po prostu wraz popularyzacją domorosłej psycho-anal-izy stali s
            > ię następnym narzędziem w słodkim procesie zrzucania z siebie odpowiedzialności

            Songo, uświadomienie sobie, że pewne automatyczne a destrukcyjne dla jednostki reakcje pochodzą z okresu dzieciństwa wcale nie musi być równoznaczne ze zrzucaniem z siebie odpowiedzialności. Kiedy psuje ci się samochód, nie będziesz przecież się biczował, że to twoja wina, tylko najpierw sprawdzisz co się w nim zepsuło a potem spróbujesz naprawić albo znaleźć kogoś, kto ci go naprawi. To "odkrywanie", że jakieś nasze (auto [nomen omen ;)])destrukcyjne reakcje mają swoje źródło w dzieciństwie to po prostu diagnozowanie co i jak się zepsuło, że nie działa.
            • songo3000 Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 21.03.11, 19:11
              Ufff... wyraźnie napisałem "kolejne narzędzie" a nie 100% pewny proces.
              Jeśli mi się zatrze silnik to jasne, że mogłem mieć życiowego i trafić samochód z wadą fabryczną. Niemniej jednak w sytuacji, gdy przez lata miałem w dupie takie sprawy jak poziom i jakość oleju, bardzo wygodnie będzie mi biadolić na fuszerkę taśmy produkcyjnej. Są i tacy kierowcy i tym razem wyjątkowo nie mówię tylko o kobietach ;)))
              • slimakpokazrogi Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 30.03.11, 01:59

                nie wydaje mi się , ze w tym wszystkim jest jakaś szczególna wina rodziców... oczywiście maja oni wpływ na kształtowanie naszych zachowań i seksualności również, no ale nie przesadzajmy, ze w takim stopniu... i jeszcze dodam, ze nieprawda, ze kobiety "niespecjalnie lubią seks".... to forum jest jednak dla sfrustrowanych i tutaj własnie takie osoby spotkasz... ale na innych forach, gdy pada pytanie o "pożycie", to zdecydowana większość jest zadowolona... i wiele kobiet szuka okazji , zeby "dopaść" swojego chłopa...

                PS. songo przypomniałes mi, ze muszę wymienić , kurka, olej...
    • potwor_z_piccadilly Re: problem leży w psychice? czy to wina rodziców 21.03.11, 19:55
      Mało danych.
      Pytania.
      - Czy matka jest osobą wierząca i praktykującą, a jeśli tak, to czy po odejściu ojca nie stała się wierzącą, jeszcze żarliwiej praktykującą. Myślę o "dewocji", lub stanach psychiki do niej zbliżonych.
      - Czy ty jesteś wierząca, a jeśli tak to czy mocno jesteś zaangażowana w praktykowanie religii.
      - Czy mąż jest wierzący i praktykujący.
      - Czy ty lubisz, akceptujesz swoje ciało.
      Jeśli ciebie zdziwią te pytania, to zapewniam że mogą one (i odpowiedzi na nie) mieć bardzo ścisły związek z problemem który cię dręczy.
Pełna wersja