preethi
14.03.11, 16:45
10 lat w związku, dwuletnie dziecko. Mąż chce seksu często i zgłasza zastrzeżenia najczęściej jak się kłócimy o coś innego - tzn wywleka temat seksu jak się na przykład kłócimy o podział obowiązków. Tak normalnie przyjść i pogadać to nie przyjdzie.
Ja też generalnie chcę i lubię (zawsze lubiłam) i w ogóle, tylko że:
1) jak się nie kąpie codziennie to nie chcę
2) jak nie myje zębów to nie chcę
3) jak wypił cztery piwa, a ja żadnego, to nie chcę (jak ja też piję to jest inna inszość)
4) jak się zajmuję pracą (dużo odpowiedzialnej pracy), gotowaniem, zakupami, prasowaniem, praniem, rachunkami i padam na pysk to nie chcę
5) jak małżonek spędza pięć wieczorów w swojej norze z heroesami i piątego wieczora przychodzi po kolejnej sesji do mnie to ja nie chcę
6) no i najgorsze, chociaż ogólne i mało konkretne - jak przestaję w nim widzieć faceta, który mi imponuje, który robi na mnie wrażenie - to nie chcę
W praktyce się to kończy seksem max raz w tygodniu.
Jestem dziwna, czy nie?