gomory
21.04.11, 14:39
Posrod watkow o cipkomacie pokazujacym roznice w budowie intymnej, sugestii o wiekszej seksualnosci blondynek i probie nauczenia sie rozpoznania osobnikow erotycznie ozieblych, zlapalem refleksje o sporym zroznicowaniu nazwe to "osobniczym".
Wyrastamy w kulturze uczacej tolerancji, znoszacej bariery i przekonywujacej do rownosci. Tylko trudniej jest do tego wszystkiego namowic nature. Nie przyjmujemy z pokora biologicznego dziedzictwa - tylko staramy sie rownac (oczywiscie w gore) nasze dysproporcje. No dobra, akurat wiekiem staramy sie rownac w dol o ile nie jestesmy pelnoletni ;).
Np. gdybym sie urodzil rudym, piegowatym, cichym i otylym chlopcem z azjatyckim penisem, to przez cale zycie by mnie atakowaly informacje jak sie przefarbowac, odchudzic, porozciagac czlonka i nauczyc wyrywania ksiezniczek na jedna noc.
Nikt nie chce byc niskolibidowy, nieskoerotyczny, -malo, -nieatra, -niewiele, -tak sobie...
Oczywiscie nie namawiam by np. kobiety przestaly baleyagem maskowac siwe pasma, albo zeby facio przestal czytac ksiazke pt. jak zostac samcem super-maczo-alfa do szescianu dla opornych. Ale moze warto o chwile refleksji nad tym jaki Ja jestem naprawde? Czy nie pedze na slepo droga posrod drogowskazow ktore wcale nie pokazuja moich miejscowosci.
Jestesmy cywilizacja voyeurystow gapiacych sie na siebie nawzajem. Czasem bezkrytycznie i z nierealnymi oczekiwaniami. Wszak przyroda kpi sobie z tolerancji i rownouprawnienia.
Obdarzono nas twarzami o roznej symetrii, roznimy sie fizycznie i nasze mozliwosci takze sa zupelnie inne. Kobieta doswiadczona w seksie z wieloma partnerami wie, ze oczekiwanie polgodzinnej rabanki u kazdego faceta jest absolutnie nierealne. Seksuologia ogolnie podzielila kobiety np. wg odcinania sie od bodzcow zewnetrznych. Dlatego niektore moga zaliczyc orgazm w przebieralni, a inne nie, bo to niemozliwe ze wzgledu na ich osobowosc. Niezrecznie tez komus wypominac, ze jego organizm swietnie sie czuje po seksie raz na tydzien. Bo on po prostu taki jest. Wytykanie komus brakow romantyzmu? Czlowiekowi ktory nie ma nawet krzty takich potrzeb ;)?
Na koniec Powroce jeszcze do tej niesprawiedliwosci natury ot tak dla podtrzymania tematu. Moze ktos to dalej pociagnie :). Otoz sluchalem pewnego seksuaologa, ktory przytaczal badania charakteryzujace latwosc osiagania orgazmu posrod kobiet z uwzglednieniem ich roznic w budowie. Taka ciekawostka: kobiety ktore maja lechtaczke umiejscowiona nie dalej niz 3 cm od wejscia pochwy (chociaz cos mi sie telepie po glowie, ze to mogly byc tez 2,5 cm wiec jakby co to prosze prostowac) z wieksza latwoscia osiagaja orgazmy w czasie stosunkow pochwowych. Latwiej sie tez pobudzaja bo nerwy maja tam bardziej skupione. Niesprawiedliwe prawda?
Kobiety wysokie, maja statystycznie wieksza szanse na przekroczenie magicznej bariery odleglosci cipkowo-lechtaczkowej, wiec wymagaja wiekszej ilosci zabiegow podniecajacych. Mniej tez posrod nich, jest takich ktore osiagaja orgazm w wyniku stosunku pochwowowego, bez dodatkowej stymulacji.
Tez niesprawiedliwe prawda?
Bo taka wlasnie jest natura i nigdy nie potraktuje nas rowno i demokratycznie.