ururam-tururam
28.04.11, 09:12
W wątku nieopodal forumowiczka pisze: "ciaza i porod mimo wszystko zmieniaja figure, nawet jak sie nie przytyje za wiele i po ciazy wraca sie do formy, nie ma rozstepow itp, to jednak kobieta tak czy siak przestaje byc atrakcyjna sila rzeczy. mi sie moja figura nie podoba i nie moge na siebie patrzec, pod tym wzgledem. plakac mi sie chce jak widze 16-18letnie dziewczyny, ktore sa idealne, maja waskie biodra, zajebiscie jedrna skore.... wiem, ze ja juz tak nie bede wygladac nigdy, bo porod zostawia slad po sobie".
Jest to dla mnie przerażające, bo oznacza że problemy z seksem wynikające z naturalnych przecież przejść oraz, co należy założyć, upływu czasu są... no właśnie - tylko kwestią czasu.
Jest źle, a będzie jeszcze gorzej.
Jak to jest z akceptacją własnego ciała u kobiet? Czy wszystkie tak mają jak powyżej? Czy kobiety przestają się sobie podobać, czy raczej myślą że przestały się podobać partnerowi?
Jestem szczeniak ale mam chyba w sobie ponadprzeciętną dojrzałość - wiem mianowicie że ciało zmienia się z wiekiem. Co więcej, jestem z tym pogodzony a nawet doceniam pewne aspekty. Podobają mi się np. lekko wiszące, dojrzałe piersi. Nie zwiotczałe, puste skarpetki, naturalnie ale takie piersi które trochę wykarmiły i to widać - są super. Także lekkie zmarszczki, w ogóle twarze dojrzałych kobiet.
Wychowałem się już w epoce szerokiej dostępności porno że wszystkimi subgenres, takimi jak np. MILFs. Uważam że i młode, sportowe ciała nastolatek i dojrzałe, bujne i z pewnym przebiegiem ciała kobiet dojrzałych są atrakcyjne seksualnie. Każde na swój sposób, każde oferują inne rodzaje podniet.
To chyba dobrze rokuje ewentualnemu długoletniemu związkowi? Żona nie przestanie mi się podobać, bo ją dzieciątko tu i ówdzie rozciągnęło.
Ale czy kobiety mają równie optymistyczne podejście, czy też każdą po zaledwie paru latach chwały zaczną zżerać kwasy żalu za samą sobą sprzed niedawna?