Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc...

28.04.11, 09:12
W wątku nieopodal forumowiczka pisze: "ciaza i porod mimo wszystko zmieniaja figure, nawet jak sie nie przytyje za wiele i po ciazy wraca sie do formy, nie ma rozstepow itp, to jednak kobieta tak czy siak przestaje byc atrakcyjna sila rzeczy. mi sie moja figura nie podoba i nie moge na siebie patrzec, pod tym wzgledem. plakac mi sie chce jak widze 16-18letnie dziewczyny, ktore sa idealne, maja waskie biodra, zajebiscie jedrna skore.... wiem, ze ja juz tak nie bede wygladac nigdy, bo porod zostawia slad po sobie".

Jest to dla mnie przerażające, bo oznacza że problemy z seksem wynikające z naturalnych przecież przejść oraz, co należy założyć, upływu czasu są... no właśnie - tylko kwestią czasu.
Jest źle, a będzie jeszcze gorzej.
Jak to jest z akceptacją własnego ciała u kobiet? Czy wszystkie tak mają jak powyżej? Czy kobiety przestają się sobie podobać, czy raczej myślą że przestały się podobać partnerowi?
Jestem szczeniak ale mam chyba w sobie ponadprzeciętną dojrzałość - wiem mianowicie że ciało zmienia się z wiekiem. Co więcej, jestem z tym pogodzony a nawet doceniam pewne aspekty. Podobają mi się np. lekko wiszące, dojrzałe piersi. Nie zwiotczałe, puste skarpetki, naturalnie ale takie piersi które trochę wykarmiły i to widać - są super. Także lekkie zmarszczki, w ogóle twarze dojrzałych kobiet.
Wychowałem się już w epoce szerokiej dostępności porno że wszystkimi subgenres, takimi jak np. MILFs. Uważam że i młode, sportowe ciała nastolatek i dojrzałe, bujne i z pewnym przebiegiem ciała kobiet dojrzałych są atrakcyjne seksualnie. Każde na swój sposób, każde oferują inne rodzaje podniet.
To chyba dobrze rokuje ewentualnemu długoletniemu związkowi? Żona nie przestanie mi się podobać, bo ją dzieciątko tu i ówdzie rozciągnęło.
Ale czy kobiety mają równie optymistyczne podejście, czy też każdą po zaledwie paru latach chwały zaczną zżerać kwasy żalu za samą sobą sprzed niedawna?
    • loppe Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 09:17
      deser.pl/deser/1,111858,9506006,Badanie_seksualnosci_szokuje__czy_to_nas_NAPRAWDE.html
      nacisnąć
      • sisi_kecz Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 12:20
        Linkowany artykuł opowiada o bardzo niemiarodajnym badaniach.
        Wnioskowanie co jest preferencję ludzi na podstawie haseł najczęściej wpisywanych w wyszukiwarkę jest ignorancją, ktora nic wspólnego z nauką nie ma.
        Słuszny jest komentarz w treści artykułu, ze gdyby pojawiła sie trójpiersiasta modelka, to okazałoby sie ,że ludzi najbardziej kręci taka anomalia, bo najczęściej wpisują hasło : 3 piersi kobieta.
        Tutaj pomylono zwykłą ciekawość z rzeczyistą preferencją seksualną.

        pozdro!
        • loppe Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 16:26
          Dawaj lepsze dane, ja zrobię osobną wrzutkę badawczą tutaj.
          • loppe Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 16:31
            Warto dodać, że stopy (patrz artykuł) starzeją się ostatnie!
          • sisi_kecz Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 17:33
            loppe napisał:

            > Dawaj lepsze dane'

            znaczy się, ze można przytaczać nawet (wezmę z tytulu wątku) szmelc badawczy, z braku laku, bo nie ma nic lepszego?

            Dane , ktore sa w tym artykule mówią, że np. kobiety wpisują w wyszukiwarkę: romans dwóch mężczyzn (to wiadomo, ze to kobiety wpisywały?), to świadczy w jakiś sposób o preferencjach kobiet?
            Moim zdaniem, badacze owi, nie ustalili nic ponad to, ze wyszukiwarkę wpisywane sa najczęściej takie a takie hasła.
            Owszem można podlożyc pod to znaną już wiedzę o czestotliwości występowania fetyszy i parafilii, ale to nie to badanie ustaliło ranking ich występowania.

            A np. zainteresowanie cyckami jest przereklamowane- popatrzeć w necie to tak, ale w czasie samego seksu stają się one zbędne dla większości menów.
            A dupa jest dupa- mówiąc dosłownie, a nie ma jej na szczycie rankingu ;)

            pozdro!
            • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 09:23
              sisi_kecz napisała:

              > znaczy się, ze można przytaczać nawet (wezmę z tytulu wątku) szmelc badawczy, z
              > braku laku, bo nie ma nic lepszego?

              I ja uważam że to badanie jest niewiele warte. Powiem więcej - uważam ze to koń trojański. Pod pozorem oznajmienia krzepiącej nowiny że mężczyźni cenią kobiece kształty a mierzą ich chudzielce (jak modelki haute couture) tak naprawdę chciano znów nastręczyć publiczności przekaz o tych nieszczęsnych gejach.
              Których i ja od czasu do czasu w sieci szukam, bo potrzebne mi np. ilustracje przedstawiające istotę stosunków polsko-rosyjskich -do dyskusji politycznej. Naprawdę, najlepsze są te z kategorii "bear"!

              > A np. zainteresowanie cyckami jest przereklamowane- popatrzeć w necie to tak, a
              > le w czasie samego seksu stają się one zbędne dla większości menów.

              Dostrzegam tu nutkę żalu. Ale same sobie jesteście winne, drogie panie. Jak się zdarzy taki rodzynek jak ja, z obsesją damskiego biustu, który z dziką oskomą rzuciłby się i piersi pieścić mógł godzinami, na sposoby najróżnorodniejsze, to się obruszacie że dziwak.
              Chciałyście - to macie!
              Skumbrie w tomacie!
    • lajlah Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 09:26
      Na szczęście nie wszystkie kobiety tak mają. Figura trochę się zmienia, ale bez przesady. Chyba, że będąc w ciąży kobieta pofolguje sobie za bardzo zachciankom.
      Mnie na przykład, moja figura podoba się bardziej po ciąży, niż przed. Przed, byłam bardzo szczupła, wręcz anorektyczna. A teraz w sam raz, leki na podtrzymanie ciąży pomogły w dwojaki sposób: utrzymały ciążę do końca a w nagrodę za ich systematyczne zażywanie, powiększyły mi biust o rozmiar (bo to hormony:)
      Mnie się wydaje, że problem forumowiczki, którą cytujesz, tkwi nie tyle w nieatrakcyjności jej ciała po ciąży i porodzie, ile w psyche.
      • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 09:49
        lajlah napisała:

        > Figura trochę się zmienia, ale bez przesady.

        W dodatku - na lepszą! Jak napisano w linkowanym powyżej artykule "Heteroseksualni mężczyźni przedkładają kobiece kształty nad szczupłą figurę". Tylko dlaczego kobiety o tym nie wiedzą?
        • moa.k Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 14:22
          Oczywiście kobiece kształty to nie oznacza: -wałki tłuszczu, rozstępy, nadwage
    • fuzzystone Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 10:34
      Odnośnie tych zmian w ciele kobiecym moge się wypoiwedzieć obserwując moją matkę.
      Nie jest prawdą, że efekttem ciąży zawsze są rozstępy, brzuch-flak, tycie itd. Mama: zero rozstępów, szczupła młodzieńcza figura (zero sportu). Piersi duże, ale o ile mi wiadomo ma takie od czasów nastoletnich. Nie demonizowałabym takze tych boskich, jędrnych ciał u nastolatek/młodych dziewczyn: z racji zainteresowań jestem dość mocno usportowiona i bardzo często bywam w damskich szatniach. Naprawdę, często widziałam kobiety 30 i więcej letnie wyglądające 8 lat młodziej i dziewczyny na pierwszym roku studiów wyglądające 10 lat starzej. Obserwacja po ostatnim treningu karate: dziewczyna wysoka, szczupła, wiotka (żadnych dzieci) a ciało DELIKATNIE mówiąc mało jędrne, galaretka/flaczek tu i tam.
      Dużo chyba zalezy od tzw. genów i predyspozycji organizmu.
    • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 13:01
      ururam-tururam napisał:

      > W wątku nieopodal forumowiczka pisze: "ciaza i porod mimo wszystko zmieniaja fi
      > gure, nawet jak sie nie przytyje za wiele i po ciazy wraca sie do formy, nie ma
      > rozstepow itp, to jednak kobieta tak czy siak przestaje byc atrakcyjna sila rz
      > eczy. mi sie moja figura nie podoba i nie moge na siebie patrzec, pod tym wzgle
      > dem. plakac mi sie chce jak widze 16-18letnie dziewczyny, ktore sa idealne


      To jest takie bzdurne generalizowanie, ze az zeby bola. Przeciez jest mnostwo kobiet (i to niekoniecznie tych z szol biznesu) ktorym cialo nie zmienilo sie ani na jote na gorsze po ciazy czy nawet po ciazach. Ludzie jednak lubia myslec kategoriami "skoro ja tak mam, to znaczy ze wszyscy chyba musza tak miec, nie ma cudow", "ciaza zmienia cialo kobiety, tak juz jest i musi byc, bo skoro ja sie posypalam, to znaczy, ze juz kazdy tak ma".
      Kazdy widzi to co chce widziec i nagina rzeczywistosc na swoja modle. Ja z kolei widze mnostwo 16-18 latek z dosc rozlazlymi cialami jak na ich wiek. Owszem, widze takie, ktore maja gladka skore i jedrne udka, ale TEZ widze czesto grube nastoletnie oponki wylewajace sie znad paska spodni, wiotkie brzuchy, ba, nawet celulit na udach widze. A ze prawie wszystkie letnie weekendy spedzam na plazy, to widze sporo tych nastoletnich niedoskonalosci. Podobnie jak sporo widze dzieciatych mamusiek z wysportowanymi, jedrnymi cialkami.
      REGULY NIE MA. Jedne z nas maja farta i ciaze znosza bez szwanku dla urody i figury, inne juz w wieku 18 lat maja nadwage, celulit, i rozstepy. Taki lajf i tyle. Nie ma co generalizowac, ze porod to jakis armagedon dla kobiecej atrakcyjnosci.
    • czajek76 Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 18:02
      Widzisz, polityczna poprawnosc trafia pod strzechy (i do lozek).
      De facto nikt nie odpowiedzial Ci na zadane pytanie, wszyscy zbagatelizowali problem.

      Prawda jest taka, ze cialo po ciazy zmienia sie, w wiekszosci przypadkow na gorsze, czas tez nie jest naszym sprzymierzencem.
      Prosze Was, nie piszcie ze po trzydziestce mozna miec bardziej jedrna skore niz osiemnastolatka, bo to kompletna bzdura (oczywiscie mozna znalezc wyjatki ale nie o tym tu mowa). W dodatku w dzisiejszych czasach, gdzie w mediach kroluje Photoshop, ludziom coraz trudniej jest to zaakceptowac. Czy jest to wina mezczyzn ktorzy szukaja idealu znanego z filmow porno, czy tez kobiet ktore porownuja sie do wyfotoszopowanych modelek - trudno powiedziec. Najprawdopodobniej dzialaja obydwa mechanizmy ktore sie wzmacniaja.
      Poza tym niestety polskie kobiety najczesciej wychowane sa w duchu Matki Polki wiec akceptacje samych siebie maja na poziomie bliskim zeru. O facetach nawet nie ma co sie rozpisywac, wystarczy poczytac to forum.

      Cala nadzieja w ludziach takich jak Ty (do ktorych i ja sie zaliczam). Wydaje mi sie, ze nasze pokolenie (a przynajmniej pewna jego czesc) zaczyna odrzucac ten syf serwowany nam przez plastikowa pseudorzeczywistosc i zaczyna skupiac sie na tym co wazne w zwiazku.
      Mam nadzieje, ze rowniez moje dzieci nie beda mialy tego typu dylematow i beda w stanie stworzyc zwiazki oparte na glebokiej wiezi cielesnej i duchowej, a nie na plytkich wyobrazeniach i obrazkach z internetu :)

      Tym optymistycznym akcentem zakoncze poki co (jeszcze raz przeczytalem moje wypociny i widze, ze przesliznalem sie po temacie, ale c.d.n.).
      • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 19:44
        czajek76 napisał:

        > Prosze Was, nie piszcie ze po trzydziestce mozna miec bardziej jedrna skore niz
        > osiemnastolatka, bo to kompletna bzdura (oczywiscie mozna znalezc wyjatki ale
        > nie o tym tu mowa).

        Jetsem po trzydziestce i gwarantuje, ze wygladam teraz o niebo lepiej niz kiedy mialam 18 lat. Skore mam jedrna, cialo fajniejsze bo bardziej wysportowane, a w wieku 18 lat bylam wielkim leniem i nie chcialo mi sie ruszyc tylka. No i lepsza figure mam teraz, bezsprzecznie, co widze kiedy porownuje zdjecia z tamtych lat z aktualnymi.
        Niektorzy ludzie naprawde wygladaja lepiej po 30 niz w nastolectwie. Kwestia genow (bo nie kazdy z przekroczeniem 30 roku zycia pokrywa sie zmarszczkami i wiotczeje) A takze pomyslu na swoj wyglad - bo rzadko ktora nastolatka potrafi sie dobrze wykreowac. Naklady finansowe tez nie sa tu bez znaczenia.

        • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 09:45
          glamourous napisała:

          > Skore mam jedrna, cialo fajniejsze bo bardziej wysportowane

          Nie jestem pewien czy ciało wysportowane jest fajniejsze. Dla dziewczyny której sport tak bardzo wszedł w krew, że zmienił postrzeganie własnej siebie, owszem. Niedawno chłopaki z forów na których bywam podrzucali sobie zdjęcia poodsłanianej (sportowo, nie ginekologicznie) Marit Bjoergen.
          W celach LOLastych, niestety.
          Ona ma ciało jak Wincenty Pstrowski w szczytowym okresie machania łopatą.
          Glam, tylko nie bierz tego do siebie. :) Ja po prostu mam kontakt z paroma dziewczynami ćwiczącymi to i owo i one, niestety, przesadzają. Uważam że taka niebezpieczna tendencja, pułapka, w którą wiele dziewczyn wpada.
          Nie ma to jak taka Anna Nicole Smith z 1992 roku (bo potem miała okresy chudnięcia, silikonu i sportu a nawet wychylenia wahadła w drugą stronę). Pomińmy już piersi (zbyt duże jak na mój gust) ale to co miała najlepsze to linia brzucha, bioder i ud były po prostu idealne. Krągłe, pełne. Tak, trzeba poczuć "smak" tego słowa - pełne...
          Co zawdzięczała pewnej ilości, nie bójmy się tego słowa - TŁUSZCZU! Który to tłuszczyk uprawianie sportu wypala - do kości. A raczej mięśnia.
          • hepatu Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 11:34
            To kwestia gustu. Dla ciebie pełne jest seksi, dla innego będzie to tłuste i, używając lajtowego określenia, nie fajne.
          • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 12:16
            ururam-tururam napisał:

            > Ja po prostu mam kontakt z paroma dzie
            > wczynami ćwiczącymi to i owo i one, niestety, przesadzają. Uważam że taka niebe
            > zpieczna tendencja, pułapka, w którą wiele dziewczyn wpada.
            > Nie ma to jak taka Anna Nicole Smith z 1992 roku


            Piszac powyzszy post mialam po prostu na mysli, ze sport bezsprzecznie ujedrnia. I ze naprawde mozna miec jednrniejsze i zgrabniejsze cialo w wieku lat 30 uprawiajac troche sportu (lecz nie do przesady) niz kiedy jest sie zupelnie asportowa nastolatka.
            Nigdzie tez nie pisze ze nalezy popasc z jednej skrajnosci w skrajnosc. Ze albo leniwa, obzerajaca sie czekolada osiemnastka z wiotkim brzuchem i udami - albo sucha, zylasta mumia po trzydziestce zaciskajaca przez 8 godzin dziennie zeby na silowni zeby nie miec na sobie grama tluszczu. Klimatow Sary Connor z Terminatora 2 ani innych anoreksji tutaj nie wychwalam. Tez wole Anne Nicole Smith i zdrowy, seksowny look à la Playboy ;) Ale takiego fajnego zdrowego cialka Dziewczyny Miesiaca nie da sie osiagnac bez minimum sportu. No i powtarzam tez, ze nie zawsze nastolatka = idealne cialo, a po 30 to juz obowiazkowa sflaczalosc i schylek atrakcyjnosci. Choc tak naprawde moim skromnym zdaniem to sport sportem, ale wszystko i tak jest w rekach genow...
      • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 10:00
        czajek76 napisał:

        > Prawda jest taka, ze cialo po ciazy zmienia sie, w wiekszosci przypadkow na gor
        > sze

        Właśnie niekoniecznie, i o tym trochę był mój pierwszy wpis. Oczywiście że jeśli w grę wchodzi rujnacja typu trwałe rozstępy to możemy mówić o pogorszeniu. Ale jeśli ze szczupłej, "suchej" nastolatki zrobi się wypełniona nawet nieco ponad miarę "mamuśka" to mniam. :)
        • hepatu Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 11:32
          Wciąż sprowadzacie seksualność kobiety do wyglądu jej ciała.
      • fuzzystone nie piszcie ze po trzydziestce mozna miec bardziej 29.04.11, 11:24
        Piszemy że można, bo najzwyczajniej w świecie można.
    • poitevin Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 18:30
      ururam-tururam napisał:

      > Jak to jest z akceptacją własnego ciała u kobiet? Czy wszystkie tak mają jak po
      > wyżej? Czy kobiety przestają się sobie podobać, czy raczej myślą że przestały s
      > ię podobać partnerowi?

      Mogę odpowiedzieć z punktu widzenia kobiety (oj, ciężko to powiedzieć) dojrzałej. No, powiedzmy, dojrzewającej do bycia dojrzałą:)

      Dwie ciąże nie spowodowały u mnie drastycznych zmian, chociaż w jednej z nich udało mi się utuczyć ponad normę. Nie z powodów zdrowotnych, ale ze zwykłego lenistwa i obżarstwa. Chcąc powrócić do, w miarę przyzwoitego, rozmiaru zacisnęłam swe piękne ząbki i zrzuciłam sadło. Już gdzieś tam pisałam jak to się odbyło, oraz że nie było mi lekko, bo małżonek jest uwrażliwony na moje walory bez względu na wagę, w której chodzę, więc z jego strony nie miałam w tym wysiłku wielkiego wsparcia.
      Rozstępy mnie nie dotknęły, ale to nie moja zasługa, ale raczej spadek po przodkiniach.

      W tej chwili, będąc w kwiecie wieku jestem bardzo zaprzyjaźniona ze swoim ciałem i nie mam do niego pretensji. Lubię się oglądać w lustrze i uważam, że pewne niedoskonałości dodają mi nawet uroku. W związku z takim podejściem nie cierpię na żadne kompleksy, co bezsprzecznie dobrze wpływa na atmosferę sypialnianą w moim małżeństwie.

      Więc jak widać, nie wszytkie kobitki ubolewają nad zmianami, chociaż akurat ja jestem kiepskim przypadkiem do wyciągania wniosków statystycznych, bo zawsze akceptowałam bardziej siebie niż innych. Ja nie boję się upływającego czasu, bo poza fantastycznym ciałem, mam do zaoferowania jeszcze wiele innych ciekawych rzeczy, między innymi choleryczne usposobienie, wisielczo-złośliwe poczucie humoru oraz świetnie pracujący mózg. I skromność oczywiście:)

      • lilyrush Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 28.04.11, 19:36
        ja sie dopisze jakoś kobieta 35+ z ciążą na koncie. Z racji rozwodu zaczęłam randkowac po tej ciąży i nadal zresztą mam taki problem, ze faceci bardzo chcą isc ze mna do łóżka a niestety partnera do życia wsród nich nie widac.
        I co?
        • kag73 Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 02:06
          Ja dodam: nie dajmy sie zwariowac. Prawda jest taka, ze wszyscy, z ciazami i porodami czy bez, sie zestarzejemy, cudow nie ma. A skoro i tak sie zestarzejemy, to warto jednak miec dzieci, bo sa inwestycja na przyszlosc, zyje sie po troszku tez ich zyciem, ma sie w nim udzial a to bardzo cenne.
          Kobiety pewnie sa rozne, nie demonizowalbym ciazy. Znam sporo mam, ktore wygladaja niczego sobie. Zreszta, w wielu przypadkach kobiety w wieku 30 + sa po prostu pewne siebie, wiedza czego chca, czuja sie bardziej atrakcyjne niz kiedy byly nastolatkami, bo wtedy mialy moze kompleksy.
          Rada dla autora: nie ma sie co przerazac na zapas. Ty rowniez sie zestarzejsz, zwiotczejesz, nie tylko partnerka po ciazy. Mysle, ze rola partnera jest dosc istotna. Jezeli Twoja kobieta bedzie miala poczucie, ze ciagle jest dla Ciebie atrakcyjna, to na pewno chetnie bedzie z Tobia sypiac i czuc sie atrakcyjna. Nalezy miec taka nadzieje, wiadomo ryzyko pozostaje, ale tak to juz w zyciu bywa.
          Niestety, nikt z nas mlodszy nie bedzie. Mam 38, nie mam kompleksow, seks nadal lubie. Jedyne co mnie czasem mierzi, to przemijanie czasu i mlodosci, bo nagle widze na ulicach coraz wiecej ludzi mlodszych ode mnie. Przykre to, starzenie sie to niestety zadna przyjemnosc :(
          • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 09:54
            kag73 napisała:

            > starzenie sie to niestety zadna przyjemnosc :(

            Żeby wypisywać takie rzeczy w wieku 38 lat???
            Jestem prawie dwa razy młodszy od Ciebie ale znając Twój wiek i pewnie widząc Cię, nigdy bym nawet tak nie pomyślał.
            Jak sobie pomyślę że w podobnym wieku pani dr Cz., moja wykładowczyni, w której podkochuję się skrycie może tak myśleć o sobie, to tracę wszelką nadzieję że może kiedyś... ;)
            • lolenna Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 10.05.11, 23:11
              ururam, a czy mógłbyś opisać co Cię tak zauroczyło u tej pani wykładowczyni, poza wiedzą i (jak się domyślam) inteligencją? Strasznie mnie fascynuje ten temat, tzn. młodzi mężczyźni pod urokiem nieco dojrzalszych pań :)
              A tak na marginesie to sama podkochuję się w jednym z moich wykładowców, ale to nieco inny temat ;)
    • hepatu Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 10:01
      Urodziłam dwoje dzieci, które po części zrobiły mi z ciała jesień średniowiecza. Podniosłam się po tym, gdyż zmieniłam tok myślenia i zauważyłam, że atrakcyjność mojego ciała w dużej mierze zależy ode mnie samej. Młodsze dziecko ma w tej chwili 4 lata, ja znów przechodzę okres przytycia, co oczywiście wizualnie mi nie sprzyja. Mąż również daje mi to odczuć. Dziś mam mini (waga 77kg, wzrost 162cm) i jestem pewna, że połowie mijanych mężczyzn kręgosłup staje w poprzek! Szkoda tylko, że nie temu jednemu, o którym wciąż myślę. Wracając jednak do tematu - będąc hot 18tką wyglądałam nago o wiele lepiej, jednak obecnie jestem bardziej wyzwolona, otwarta na sprawy seksu, co czyni mnie silniejszą i atrakcyjniejszą.
      • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 10:15
        hepatu napisała:

        > będąc hot 18tką wyglądałam nago o wiele lepiej, jednak obecnie jestem bardz
        > iej wyzwolona, otwarta na sprawy seksu, co czyni mnie silniejszą i atrakcyjniejszą.

        I to jest Tajny Środek Odchudzający, Wygładzający Zmarszczki I W Ogóle o którym wielu nie ma pojęcia a który naprawdę ujmuje kilogramów, wygładza itd. - w oczach tego, który to otwarcie i wyzwolenie dostrzega.
        • hepatu Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 10:53
          Mówię o tym znajomym, które w tych sprawach się lekko powiedziawszy pogubiły. Jestem wciąż przed 30tką, jednak dojrzałością przebijam starsze ode mnie panie, dlatego też chcę pomóc kobietom, które są z powodu cielesnych wydumanych kompleksów nieszczęśliwe. Mam cichą nadzieję, że mąż to wreszcie zauważy i odkryje we mnie kobietę, którą jestem, bo trzymanie swych żądzy w zaciszu myśli bywa czasem męczące.
          • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 30.04.11, 11:34
            Tylko to może być nadzieja płonna. Życzę z całego serca żeby Ci się spełniło ale bywa tak że kobieta ma obiektywnie ciało bez zarzutu, i wielu rzuciłoby się z oskomą by je wielbić, jednak partner ma łuski na oczach, nabrał jakiejś dozgonnej odrazy i nic się już z tym nie da zrobić.
    • zyg_zyg_zyg Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 10:34
      > Ale czy kobiety mają równie optymistyczne podejście, czy też każdą po zaledwie
      > paru latach chwały zaczną zżerać kwasy żalu za samą sobą sprzed niedawna?

      Podobnie jak Sisi ogromnie się kiedyś zdumiałam oglądając swoje zdjęcia sprzed wielu lat. Wtedy było tak - w środku blokada, nieśmiałość, niepewność, ogromne wątpliwości co do własnej atrakcyjności, a na zewnątrz zwyczajnie śliczna dziewczyna. I podobne do Sisi wnioski wyciągam dziś i na dziś - szkoda czasu, szkoda życia na kompleksy.

      Mam ambiwalentny stosunek do zmian, które z wiekiem zachodzą w moim ciele - z wiekiem, bo śladów przebytej ciąży raczej nie widać.
      Z jednej strony wcale nie przyjmuję ich z radością, tylko stawiam w kolejce "do akceptacji". I akceptuję. Jak Kag dostrzegam, że otaczają mnie ludzie coraz młodsi i jest ich coraz więcej.
      Z drugiej strony, kiedy fotograf przy robieniu zdjęć do dokumentów zrobił ich retusz, to chciałam z powrotem swoją normalną twarz, zamiast gładkiej, jasnej maski totalnie bez wyrazu - liftingu sobie raczej nie zrobię :-)
      Z trzeciej strony dziś jest mi dużo lepiej ze sobą samą i ze swoim ciałem, niż kiedykolwiek wcześniej było. Chcę założyć krótką kieckę, to zakładam, zamiast zastanawiać się, czy na pewno moje nogi nie są zbyt szczupłe, albo czy jeszcze mi wypada. Striptiz też mam ochotę swojemu mężczyźnie zrobić :-) a kiedyś było to nierealne. Więcej jest we mnie pewności i radości ze swojej kobiecości.
      • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 11:01
        zyg_zyg_zyg napisała:

        > Podobnie jak Sisi ogromnie się kiedyś zdumiałam oglądając swoje zdjęcia sprzed
        > wielu lat. Wtedy było tak - w środku blokada, nieśmiałość, niepewność, ogromne
        > wątpliwości co do własnej atrakcyjności, a na zewnątrz zwyczajnie śliczna dziew
        > czyna. I podobne do Sisi wnioski wyciągam dziś i na dziś - szkoda czasu, szkoda
        > życia na kompleksy.

        Czy zastanawiałaś się kiedyś nad tym i potrafisz powiedzieć CO spowodowało przełom?
        To coś co najbardziej mnie w dziewczynach irytuje - nie humory, menstruacyjne, nie napady szału, nie fiu-bździu, wszystko to można wpisać w kobiecy urok ale właśnie kompletne opaczny obraz samej siebie - mimo faktów obiektywnych!

        Więc jak to było?
        • poitevin Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 11:09
          Zmiana postrzegania siebie to nie jest jakiś nagły przełom, ale raczej pewien proces.
          • hepatu Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 11:12
            Zdarza się, że jest to rewolucja. Jednak to prawda, że w większości przypadków przemiana ta rozciąga się w czasie.
            • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 12:00
              Ewolucja, czy rewolucja - to trzeba opisać!
              • hepatu Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 12:17
                Kiedy tego nie da się w pełni opisać. Tak jak orgazmu. Można porównywać go do wybuchu wulkanu, zalewania lawą, jednak zawsze będą to tylko słowa i choćby były najtrafniej dobrane, nie pozwolą w pełni odczuć czy też zrozumieć tego przeżycia.
                • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 12:35
                  hepatu napisała:

                  > Kiedy tego nie da się w pełni opisać. Tak jak orgazmu. Można porównywać go do w
                  > ybuchu wulkanu, zalewania lawą, jednak zawsze będą to tylko słowa i choćby były
                  > najtrafniej dobrane, nie pozwolą w pełni odczuć czy też zrozumieć tego przeżyc
                  > ia.

                  Wszystko da się opisać i to sensownie o ile nie popada się w poezję jak powyżej.
                  Nagle robi ci się kwaśno w siusiaku i się natęża. Czujesz że już nic nie da się zrobić, choćby nagły pożar w kuchni czy szturmujący oddział AT i wtedy nasienie zalewa lufę, zadziwiająco wolno i płynnie ale podstępnie, bo nagle jak nie bluzgnie!
                  I jakaś bezlitosna pompa poczyna doić z ciebie życie raz za razem, prawie że boleśnie, opróżnia jądra z nieznośnego dotąd brzemienia ale nie jest to jeszcze ulga, to kradzież jest, krwiopijstwo, wampiryzm! Tak to życie niemal z ciebie uchodzi a ty jesteś równie tym przerażona, co tego pragniesz. Dopiero za jakiś czas przychodzi wielka ulga i radosna niespodzianka - jednak żyję! Ostanie porcje nasienia oddawane są już świadomie i za pełną zgodą.
                  Następuje wielkie oczyszczenie i wielki spokój.

                  Da się? Da!

                  P.S. I niech mi po tym szczegółowym opisie jakaś kobieta napisze że orgazmu mieć nie może! Napisałem wszystko jak krowie na miedzy, jak któraś nie umie odpatrzyć i zrobić tak samo to sama sobie winna!
                  • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 12:42
                    Piekny opis. Zdrowo, dosadnie, po mesku, bez patosu, zbednych ckliwych metafor i harlequina! Brawo!
                    Ururam, opisz jeszcze cos z dziedziny meskich przezyc seksualnych, bo fajnie sie to czyta :)
                    • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 13:21
                      glamourous napisała:

                      > opisz jeszcze cos z dziedziny meskich przezyc seksualnych, bo fajnie sie to czyta :)

                      Wolę nie, jestem nowy na forum i nie jestem pewien w jakim celu takie rzeczy się tu czyta. ;)
                      • sisi_kecz Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 30.04.11, 09:53
                        > Wolę nie, jestem nowy na forum i nie jestem pewien w jakim celu takie rzeczy si
                        > ę tu czyta. ;)'

                        Jak to w jakim celu?ee
                        Oczywiście w celu... poznawczym ;)

                        A Twój opis baaaaardzo fajnym jest, aż łechce ;)
                        Ale zapytywany na okoliczność menczyzna mojego życia zeznał, że u niego to jest uczucie skurczu i potem wyrzut nasienia, a nie wysysanie, no i że w żadnym stopniu nie bolące to jest, tylko od razu "aaaaa!":)

                        pozdro!
                        • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 30.04.11, 10:06
                          sisi_kecz napisała:

                          > w żadnym stopniu nie bolące to jest, tylko od razu "aaaaa!":)

                          Napisałem przecież "prawie że boleśnie". Chodzi o to że gdyby odczucie było tylko odrobinkę silniejsze, to bez wątpienia byłby to już ból.
                          Zresztą nie każdy facet może to tak odczuwać. Ja na przykład nauczyłem się wyzwalać takie silne orgazmy. Całkiem jak kobieta, co to musi się orgazmu "uczyć".
                          Dawniejsze, pierwsze, zwyczajne, naiwne, były tylko cieniem tych udoskonalonych.
                          • sisi_kecz Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 30.04.11, 11:12
                            Napisałem przecież "prawie że boleśnie". Chodzi o to że gdyby odczucie było tyl
                            > ko odrobinkę silniejsze, to bez wątpienia byłby to już ból. '

                            I to mnie właśnie zastanowiło, czy to nie przesada w opisie.
                            Bo nie umiem sobie wyobrazić, że odczuwasz coś, co za milimetr będzie bólem, przeszywającym z wnętrza organizmu i potrafisz się rozluźnić i przyjmować przyjemność.

                            Co innego jakaś chłosta, wosk, nakłucia w trakcie dochodzenia,
                            ale mając świadomość, że może zaraz skręci mnie cos od środka jak atak wyrostka robaczkowego- to by mi podcinało skrzydła i na szczyt bym nie dotarła.

                            pozdro!
                            • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 30.04.11, 11:20
                              sisi_kecz napisała:

                              > I to mnie właśnie zastanowiło, czy to nie przesada w opisie.
                              > Bo nie umiem sobie wyobrazić, że odczuwasz coś, co za milimetr będzie bólem, pr
                              > zeszywającym z wnętrza organizmu i potrafisz się rozluźnić i przyjmować przyjem
                              > ność.

                              To co tu dopiero powiedzieć o Francuzach, którzy orgazm określają nie inaczej jak "mała śmierć"?
                              Choć jako kobieta powinnaś o tym mieć większe pojęcie niż ja. :)
                              • sisi_kecz Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 30.04.11, 11:49
                                To co tu dopiero powiedzieć o Francuzach, którzy orgazm określają nie inaczej j
                                > ak "mała śmierć"?'

                                ostatnio szukałam tego określenia, ale nie znalazłam, jak to idzie po francusku?

                                Co innego omdlenie, utrata przytomności lub kontaktu ze światem- ktore jest kojarzone w tym powiedzeniu ze śmiercią- ale tu nie ma bólu- to właśnie taka wymarzona, bo słodka i chwilowa śmierć.

                                Choć jako kobieta powinnaś o tym mieć większe pojęcie niż ja. :)'

                                a to niby dlaczego?

                                pozdro!
                                • eudajmonika Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 10:30
                                  la petite mort
                                • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 10:43
                                  sisi_kecz napisała:

                                  > Choć jako kobieta powinnaś o tym mieć większe pojęcie niż ja. :)'
                                  > a to niby dlaczego?

                                  No jak to? Przecież kobiece orgazmy są bardziej dojmujące, totalne.
                                  Kobiety potrafią wpadać w niegasnące oscylacje.
                                  No chyba że pani ma jak mężczyzna - rach-ciach, panie, znów lekko w jądrach i po sprawie.
                  • hepatu Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 29.04.11, 12:50
                    Dalej twierdzę, że puste słowa. Lepiej już brzmi skurcz mięśni :D
                    • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 11:27
                      Cóż, kobieta tylko tym może się zadowolić. U mnie bardzo ważne odczucia związane z przepływem spermy.
                      Wytrysk, nie - ścisk!
    • eudajmonika Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 10:59
      "Ale czy kobiety mają równie optymistyczne podejście, czy też każdą po zaledwie
      paru latach chwały zaczną zżerać kwasy żalu za samą sobą sprzed niedawna?"

      Kognitywiści twierdzą, że nie jest ważne jakimi rzeczy są, lecz jak je postrzegamy.
      W jakiejś mierze potwierdzają to wpisy przedmówczyń, także moje doświadczenie.
      Całkiem możliwe, że jako nastolatka byłam atrakcyjniejsza, niż w wieku 38 lat - potwierdzałyby to zdjęcia - podkreślam, że zawężam tutaj atrakcyjność wyłącznie do wyglądu.
      Jednak wcale tak się nie czułam. Dlaczego?
      Doświadczenie podpowiada mi, że atrakcyjność seksualna zależy w dużej mierze od pewności siebie. Na tę z kolei znacząco wpływa odbicie tego, jak kobieta wygląda w oczach mężczyzn. A ponieważ mężczyźni są lubieżni, przelecą każdą chętną (no, ponoć coś ostatnio się w tej mierze zmienia -?), przedstawicielki każdego "subgenre" przy dobrych chęciach mają szansę zbudować pozytywny obraz siebie - oczywiście mainstreamówom 90x60x90 o gładkiej skórze jest łatwiej, co nie znaczy, że inne mają się zakwefić i zapomnieć o seksie.
      Tak budowany pozytywny obraz pozostaje pozytywny do momentu kiedy kobieta na skutek rzeczywistych procesów starzenia (nie myślę o trzydziestoparolatkach, bynajmniej!) staje się, jak to ładnie ujęła Doris Lessing, przezroczysta, niewidzialna. Wtedy znów do głosu dochodzi niepewność i strach, jak w cytowanym pierwszym wpisie.
      Oczywiście te rozważania mają się nijak do rzeczywistości, jeśli nie na ten obraz atrakcyjności fizycznej, o której głównie mowa w wątku i w tej wypowiedzi, nie nałoży się innych przymiotów kobiecych, nad którymi wraz z wiekiem mamy szansę popracować w znaczący sposób kompensując naturalne ubytki gęstości kolagenu ;-).


      • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 11:11
        Bardzo dobry glos w tej dyskusji. Zgadzam sie w calej rozciaglosci.
      • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 11:31
        eudajmonika napisała:

        > mężczyźni są lubieżni, przelecą każdą chętną (no, ponoć coś ostatnio się w tej mierze zmienia -?)

        Co się zmienia? Nagle stali się wybredni?
        • eudajmonika Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 11:43
          No, cóż - złapałeś mnie na pozornej niedorzeczności. Widzę dwa wytłumaczenia
          Jako się rzekło, rzeczy nie są jakie są, tylko takie jakimi je widzimy - więc może to początek mojej przezroczystości - już nie każdy mijający mnie rzuca lubieżne spojrzenia gwiżdżąc znacząco ;-P.
          Choć pamiętam taką rozmowę z moją rozżaloną koleżanką - wówczas o wyglądzie Edyty Górniak z czasów, kiedy śpiewała w "Metro" - która skarżyła się, że tylko budowlańcy okazują jej niekłamany i nieukrywany podziw - podczas gdy jej target zachowywał się jej zdaniem zbyt powściągliwie ( WTF?).
          Czyli jest również możłiwe, że mężczyźni pozostają równie lubieżnymi, lecz zachowują się bardziej powściągliwie na skutek teroru feminazistek i ogólnej poprawności politycznej.
          • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 12:49
            eudajmonika napisała:

            > skarżyła się, że tylko budowlańcy okazują jej niekłamany i nieukrywany
            > podziw - podczas gdy jej target zachowywał się jej zdaniem zbyt powściągliwie ( WTF?).

            Po pierwsze to dziwne że nie była zadowolona z tego że doceniają ją budowlańcy, podobno każda kobieta marzy skrycie o byciu braną przez szorstkiego, sycylijskiego murarza.
            A po drugie - przeczuwam tu całkiem inny problem. "Target" koleżanki to, domyślam się, sfery w których się obraca, raczej wyższe od murarskich. Otóż ludzie z którymi styka się nieprzelotnie nie tylko ją widzą ale również w jakiś sposób postrzegają.
            Ja na przykład, co zdradziła mi moja szczera koleżanka wzbudzam w dziewczynach lęk, że podobno taki srogi jestem. A potem, gdy dojdzie do bliższego poznania nieodmiennie szok że miały głupie przywidzenia.
            Budowlańcy byli wolni od tego typu rzeczy, oni widzieli śliczną buzię, nogi, pupę, kuszący dekolt i już.
          • kag73 Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 14:42
            "No, cóż - złapałeś mnie na pozornej niedorzeczności. Widzę dwa wytłumaczenia
            Jako się rzekło, rzeczy nie są jakie są, tylko takie jakimi je widzimy - więc może to początek mojej przezroczystości - już nie każdy mijający mnie rzuca lubieżne spojrzenia gwiżdżąc znacząco ;-P."

            Zgadzam sie z tym co napisalas, szczegolnie z postrzeganiem roznych rzeczy.
            Podobno ta "przezroczystosc" zaczyna sie tak dobrze po 40 tce.
            A co do rzucajacych spojrzenia na ulicy...polecam wyjazd do egzotycznego kraju, gdzie dla tutejszych bedziesz egzotyczna. Doswiadczam kazdego dnia, leci na mnie praktycznie kazdy facet, bo jetsm biala blondynka z niebieskimi oczyma, nawet 18- to latkowie. A ja mysle sobie wtedy "ojejku, gdybys Ty wiedzial, ze jestem starsza od Twojej mamy(tu wczesnie rodza dzieci)" i sie w duchu usmiecham. Co nie zmienia faktu, ze niedawno powiedzialam mezowi, ze JA stad nie wyjezdzam, bo tutaj jestem chodzaca atrakcyjnoscia a w Europie starym pudlem ;) na co maz odpowiedzial "no nie przesadzaj, w Europie tez znalazlabys swoich "odbiorcow". Ale co on tam wie:)


            • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 14:49
              kag73 napisała:

              > A ja mysle sobie wtedy "ojejku, gdybys Ty wiedzial, ze jestem starsza od Twojej mamy(tu wczesnie rodza dzieci)"

              A skąd wiesz że nie wie?
              A nawet więcej - że to go dodatkowo kręci?
            • eudajmonika Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 09.05.11, 09:41
              "Doswiadczam kazdego dnia, leci na mnie praktycznie kazdy facet, bo jetsm biala blondynka z niebieskimi oczyma, nawet 18- to latkowie. A ja mysle sobie wtedy "ojejku, gdybys Ty wiedzial, ze jestem starsza od Twojej mamy(tu wczesnie rodza dzieci)" i sie w duchu usmiecham. Co nie zmienia faktu, ze niedawno powiedzialam mezowi, ze JA stad nie wyjezdzam,bo tutaj jestem chodzaca atrakcyjnoscia a w Europie starym pudlem"

              Kobieto! Mityguj się! JAKIM pudłem? Mam tyle lat, co Ty, faktyczny i niekłamany zachwyt na mój widok na ulicy widziałam daaawno temu (kłamałam z tymi gwizdami), ale czuję się jak bogini (jak to w ogóle możliwe bez gwizdów?!).
              Byłam w kilku krajach, w których faceci reagowali na mnie tak, jak opisujesz, bo wyglądam skrajnie inaczej niż ich kobiety, ale zawsze czułam się zażenowana tą ich emfazą. Ciebie to nie zbija z pantałyku?
              • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 09.05.11, 09:55
                Kwestia wrażliwości. Pewna moja znajoma z alma mater była regularnie i bezceremonialnie, niby to w ramach krotochwili, klepana po tyłeczku przez kolegę. Pytam ją więc na osobności czy to przypadkiem nie jest dla niej problem, może nie jest na tyle asertywna żeby chlapnąć natręta w twarz, bo mogę ją wyręczyć a ona tylko się na mnie dziwnie popatrzyła i uśmiechnęła beztrosko.
                Inna poleciałaby do sądu z pozwem o molestowanie.
                • eudajmonika Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 09.05.11, 10:26
                  ururam-tururam napisał:


                  > Inna poleciałaby do sądu z pozwem o molestowanie.

                  Rozprawa w sądzie to żaden fun. Za to nie rozumiem dlaczego nie nie przystała na proponowane przez Ciebie pranie mordy poklepywacza. Zawsze to jakieś urozmaicenie, nawet jeśli krotochwilne podszczypywanie nie jest niemiłe.
          • rannie.kirsted Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 03.05.11, 22:03
            NAPRAWDE uwazasz ze powsciagliwosc (ja bym powiedziala raczej niesmialosc i dystansowanie sie) facetow wynika z dzialan jakichs mitycznych feminazistek (cokolwiek mialoby to okreslenie znaczyc)?
            • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 04.05.11, 09:47
              Może wyjaśnię, bo pierwszy użyłem terminu "feminazistki". Faminazistki, dla kamuflażu same siebie każące zwać feministkami to ludzie (bo są wśród nich i mężczyźni, bodajże prof. Śpiewak czy inny Najsztub) dążący do zaprowadzenia nowej formy totalitaryzmu, którzy jako pretekst upatrzyli sobie akurat "wyzwolenie" kobiet, tak jak komuniści - zerwanie kajdan chłopu i robotnikowi. W ramach nieuniknionych represji, bo wszelki totalitaryzm obyć się bez nich nie może, usiłują rozkułaczyć mężczyzn, tj. zmusić ich by zachowywali się tak jak kobiety np. w groźnych sytuacjach usiłowali wymuszać coś za pomocą płaczu itp.
              I niestety, pierwsze efekty już widać. Faceci niewieścieją.
            • eudajmonika Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 09.05.11, 09:51
              rannie.kirsted napisała:

              > NAPRAWDE uwazasz ze powsciagliwosc (ja bym powiedziala raczej niesmialosc i dys
              > tansowanie sie) facetow wynika z dzialan jakichs mitycznych feminazistek (cokol
              > wiek mialoby to okreslenie znaczyc)?

              Whatever. Kiedyś, przed nastaniem poprawności-nieśmiałości politycznej, stojąc na światłach mogłam łatwo poprawić sobie nastrój, bo wystarczyło zerknąć na prawo, czy lewo i lekki uśmiech działał cuda - teraz zmiana pasa jest praktycznie niemożliwa, bo po prawej dziewucha, co też się śpieszy do roboty - zapomnij o solidarności jajników, a po lewej facet z klapkami na oczach i napięciem na twarzy na granicy naderwania świeżych szwów za uszami - zmiana pasa graniczy w tych warunkach z cudem, co dopiero mówić o niewinnym flircie z finałem na stacji benzynowej. Jeśli to nazywasz powściągliwością, to ja przesiądę się raczej na rower.
      • drobinka11 Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 11:45
        Eudajmoniko, dziękuję za mądry głos.

        Moim zdaniem absurdem jest omawianie starzenia się u kobiet po 30-tce; dopiero dekadę później lub wręcz po 50-tce kobiety zaczynają się zmagać ze starzeniem tak na serio i wówczas właśnie dla wielu zaczyna się era "przejrzystości".

        Zgadzam się, że atrakcyjność seksualną wiązać należy z pewnością siebie; tylko skąd tę pewność brać gdy najbliższemu nam człowiekowi (który, jak sądzimy, nas kocha) jesteśmy seksualnie obojętne/obojętni? Ta obojętność prowadzi do zaniżonej samooceny i utraty pewności siebie, a więc do obniżonej atrakcyjności itd.itp.

        Jeśli kobieta nigdy nie czuła się dobrze we własnym ciele, to niekoniecznie będzie z niego zadowolona po 30-tce. Mnie na przykład całe życie zżerały kompleksy, szczęśliwa w swojej własnej (choć niedoskonałej) skórze czułam się tylko wtedy, gdy czerpałam radość z regularnego, dobrego seksu. No, ale to było jakieś sto lat temu.

        Pozdrawiam
        • poitevin Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 12:09
          > Zgadzam się, że atrakcyjność seksualną wiązać należy z pewnością siebie; tylko
          > skąd tę pewność brać gdy najbliższemu nam człowiekowi (który, jak sądzimy, nas
          > kocha) jesteśmy seksualnie obojętne/obojętni? Ta obojętność prowadzi do zaniżon
          > ej samooceny i utraty pewności siebie, a więc do obniżonej atrakcyjności itd.it
          > p.

          Stabilna pewność siebie powinna wynikać z wewnętrznego przekonania o swojej atrakcyjności, w kazdym tego słowa znaczeniu. Opinie, czy nawet zaniechanie pewnych działań przez faceta, powinno wobec tego być traktowane jako zmiana jego upodobań, a nie obiektywna zmiana atrakcyjności partnerki.
          Dowodem na to, że większość kobiet jednak mysli o sobie bardzo negatwnie, jest powszechność ich zachowań związana ze zdradą partnera, kiedy to szukają one w tej sytuacji swojej winy.
          Nie potępiam oczywiscie takiego zachowania, natomiast muszę przyznać, że jest mi je ciężko zrozumieć.
          • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 13:46
            poitevin napisała:

            > Stabilna pewność siebie powinna wynikać z wewnętrznego przekonania o swojej atr
            > akcyjności, w kazdym tego słowa znaczeniu. Opinie, czy nawet zaniechanie pewnyc
            > h działań przez faceta, powinno wobec tego być traktowane jako zmiana jego upod
            > obań, a nie obiektywna zmiana atrakcyjności partnerki.


            Zgadzam sie, ze tak byc powinno. Tyle, ze nie kazda kobieta jest na tyle atrakcyjna, ze moze oprzec swoje poczucie atrakcyjnosci na czyms innym niz spojrzenie wlasnego faceta. Takie silne i niezlomne przekonanie o wlasnej atrakcyjnosci bez wzgledu na stan uczuc wlasnego chlopa mozne ona miec, jezeli otrzymuje wystarczajaca dawke meskiego podziwu i komplementow na zewnatrz zwiazku. Natomiast, jezeli z tym jest krucho, bo na ulicy nikt nie pogwizduje na jej widok i nie zaczepia proszac o numer telefonu, zas inni znajomi faceci patrza na nia dosc obojetnie, to skad ona biedna ma czerpac te zbawienna dla ego pewnosc siebie??? Nie wszystkie kobiety maja ten luksus, ze, cytujac Brigitte Bardot, moga wygrzewac sie w meskiej adoracji jak na sloncu, kiedy tylko wyjda z domu...

            Nic dziwnego, ze kiedy luby obojetnieje, kobiety czesto lapia dola i odbieraja to personalnie, a ich poczucie wlasnej atrakcyjnosci spada wtedy na leb...
            • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 14:38
              glamourous napisała:

              > jezeli z tym jest krucho, bo na ulicy nikt nie pogwizduje na jej widok

              A to nie jest prostactwo? Ja nigdy nie gwizdałem, jedynie w myślach brałem tam, w miejscu przyuważenia.
              Mam zacząć gwizdać?
              • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 16:34
                ururam-tururam napisał:

                > A to nie jest prostactwo? Ja nigdy nie gwizdałem, jedynie w myślach brałem tam,
                > w miejscu przyuważenia.
                > Mam zacząć gwizdać?


                Oj Uram, zrozumiales to gwizdanie zbyt doslownie, a ja pisalam umownie przeciez ;) Chodzilo mi o jasne sygnaly meskiego podziwu w miejscach publicznych, ot co :)
                • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 16:48
                  glamourous napisała:

                  > Oj Uram, zrozumiales to gwizdanie zbyt doslownie, a ja pisalam umownie przeciez
                  > ;) Chodzilo mi o jasne sygnaly meskiego podziwu w miejscach publicznych, ot co
                  > :)

                  No dobrze, gwizdanie to forma nazbyt ofensywna. Czy zapuszczenie żurawia w dekolt i danie się przyłapać na tym może być?
            • poitevin Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 14:49
              > Zgadzam sie, ze tak byc powinno. Tyle, ze nie kazda kobieta jest na tyle atrakc
              > yjna, ze moze oprzec swoje poczucie atrakcyjnosci na czyms innym niz spojrzenie
              > wlasnego faceta.

              Glam, ale przecież obiektywna atrakcyjność nie istnieje. Możesz być atrakcyjna dla stu kolejnych facetów, a stopierwszy na Twój widok się prawie porzyga. W rzeczywistości to się rozkłada mniej wiecej po połowie. I co? Jak laska trafia akurat na tę niewłaściwą połowę, to musi tkwić w przeświadczeniu, że jest pasztetem? To głupie.

              Takie silne i niezlomne przekonanie o wlasnej atrakcyjnosci b
              > ez wzgledu na stan uczuc wlasnego chlopa mozne ona miec, jezeli otrzymuje wysta
              > rczajaca dawke meskiego podziwu i komplementow na zewnatrz zwiazku.

              Mam bardzo silne (wręcz narcystyczne) poczucie własnej atrakcyjności, i miedzy innymi dlatego totalnie mi lata, czy jacyś obcy faceci mnie komplementują, czy też wręcz przeciwnie. No dobra, ja nie jestem może zbyt dobrym przykładem, bo cierpię na przewlekły syndrom wdupiemania dotyczący tematu "a co ludzie powiedzą".

              > Nic dziwnego, ze kiedy luby obojetnieje, kobiety czesto lapia dola i odbieraja
              > to personalnie, a ich poczucie wlasnej atrakcyjnosci spada wtedy na leb...

              To wszystko co piszesz, jest dla mnie jasne, ale nadal nie mogę objąć takiego zjawiska emocjonalnie, bo wydaje mi się, że to jakiś rodzaj słabości, jak się człowiek musi odbijać w cudzych opiniach jak w lustrze.
              • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 15:14
                poitevin napisała:

                > Glam, ale przecież obiektywna atrakcyjność nie istnieje. Możesz być atrakcyjna
                > dla stu kolejnych facetów, a stopierwszy na Twój widok się prawie porzyga.

                To jakieś maksymalnie wydumane bzdury. Pisałem tu już o Klejt Midelton - że ma nieco suczo-szczurza fizjognomię ale to tylko sprawa moich indywidualnych preferencji, jednak nie mogę nie przyznać że to atrakcyjna kobieta. Uczciwość mi nakazuje oddać Klejt co jej się należy.
                BTW usłyszałem wreszcie jej głos i tak, ma miękki, miły i wdzięczny, więc suczości jej ubyło.
                Podobnie z blondynkami - nie chcę mieć nic z nimi do czynienia ale nie mogę przecież powiedzieć że taka Scarlett Johansson to pokraka.
                • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 17:13
                  ururam-tururam napisał:

                  > Podobnie z blondynkami - nie chcę mieć nic z nimi do czynienia ale nie mogę prz
                  > ecież powiedzieć że taka Scarlett Johansson to pokraka.


                  No wlasnie. Ja tez uwazam, ze istnieje cos takiego, jak obiektywna atrakcyjnosc, zas nasz prywatny osobisty gust to juz troszke inna sprawa. Czesto widze i slysze jako to faceci strasznie wydziwiaja na temat urody nieosiagalnych dla nich kobiet, ze ta to taka, tamta nie dosc owaka, a jeszcze tamtej to by kijem nie tkneli ;))). Hehe. Np. a propos przytaczanej tu jako przyklad Kate, czyli swiezo upieczonej Mrs Windsor, moj maz stwierdzil np. "eeeeee tam, moze i ladna, ale nie ma biustu". Niemniej jestem pewna, ze gdyby taka Kate przed nim stanela alive and kicking ;) i zaczela kusic, to pewnie by jej z lozka nie wyrzucil ;)) No bo nie da sie ukryc, ze ISTNIEJA kobiety obiektywnie, uniwersalnie atrakcyjne, na ktore moze nie polecialoby 100 % heteroseksualnych facetow, a tylko 95 % powiedzmy (trzeba uwzglednic niszowych wielbicieli autentycznych grubasek, anorektyczek itp, a spotkalam juz i takich na swojej drodze ;)...
                  Niemniej wiekszosc facetow - w realnej sytuacji - nie wykopalaby z lozka Scarlett J, Evy Mendes czy nawet naszej rodzimej Dody z czasow kiedy jeszcze nie zaczela robic eksperymentow ze swoja twarza. Zgrabne i jedrne cialo + ladna buzia o zdrowej cerze i proporcjonalnych rysach jednak robi wrazenie na wiekszosci facetow. Bez wzgledu na to, co nam usiluja wmowic - ze niby oni to nie, nieeeee i nigdy w zyciu ;) Hehe ;)
                  • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 18:16
                    glamourous napisała:

                    > faceci strasznie wydziwiaja na temat urody nieosiagalnych dla nich
                    > kobiet, ze ta to taka, tamta nie dosc owaka, a jeszcze tamtej to by kijem nie
                    > tkneli ;))) (...) Niemniej jestem pewna, ze gdyby taka Kate przed nim stanela al
                    > ive and kicking ;) i zaczela kusic, to pewnie by jej z lozka nie wyrzucil ;))

                    Taka konstrukcja myślowa jest nieuprawniona. Oto bowiem mężczyzna z dostępnego inwentarza wszystkich atrakcyjnych kobiet tworzy sobie w myślach prywatny harem, do którego Klejt nie została dopuszczona. Ma pełną swobodę, więc sobie dobiera, jest w pełni zadowolony.
                    Tymczasem "gdyby taka Klejt" to już całkiem inna sytuacja - pojawiła się w sypialni ZAMIAST owych panien wyborowych a odwrócenie sytuacji byłoby surowo zakazane, to Z BRAKU LAKU mężczyzna posłużyłby się Klejtem.
                    Z przyjemnością ale trochę kręcąc nosem.

                    > trzeba uwzglednic niszowych wielbicieli autentycznych grubasek,
                    > anorektyczek itp, a spotkalam juz i takich na swojej drodze ;)...

                    Wszystko to naraz i o jednym czasie - w Twojej osobie? Czy mogę prosić o foto?
              • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 16:30
                poitevin napisała:

                > Glam, ale przecież obiektywna atrakcyjność nie istnieje. Możesz być atrakcyjna
                > dla stu kolejnych facetów, a stopierwszy na Twój widok się prawie porzyga.

                Przesadzasz z tym porzyganiem, Poitevin, ale rozumiem, ze piszesz umownie :) Mimo to sie z Toba w tej kwestii nie zgadzam. Istnieja bowiem kobiety obiektywnie atrakcyjne, tak jakos uniwersalnie wpisujace sie w meskie gusta. Ale nie o tym tu chcialam. Nie pisze, ze kobieta atrakcyjna i pewna siebie ma sie podobac WSZYSTKIM facetom. Bo mechanizm jest taki, ze jezeli ona sie podoba chocby polowie (jak piszesz) mezczyzn ktorych spotyka na codzien oraz mija na ulicy, to kazdego dnia swojego zycia zbiera taki plon meskiej adoracji, ze wystarczy jej, zeby zbudowac sobie mocne kobiece ego na sto lat ;))))) Ego niezalezne od tego, co akurat o niej mysli jej znudzony chlop z syndromem Coolidge'a.

                > Mam bardzo silne (wręcz narcystyczne) poczucie własnej atrakcyjności, i miedzy
                > innymi dlatego totalnie mi lata, czy jacyś obcy faceci mnie komplementują, czy
                > też wręcz przeciwnie.

                Tez mam kobiece narcystyczne ego nie do ruszenia ;) I tez to juz w tej chwili lata, czy wyrywa mnie 3 czy 10 facetow dziennie, bo mi to po prostu spowszednialo - w mysl tego co napisalam wyzej. Co nie znaczy, ze musze sie podobac KAZDEMU, i doskonale o tym wiem. To przeciez normalne, ze sa gusta i gusciki.

                > To wszystko co piszesz, jest dla mnie jasne, ale nadal nie mogę objąć takiego z
                > jawiska emocjonalnie, bo wydaje mi się, że to jakiś rodzaj słabości, jak się cz
                > łowiek musi odbijać w cudzych opiniach jak w lustrze.

                A dla mnie to jest naturalne. Bo nawet jezeli (teoretycznie pisze) jedna osoba - Twoj facet - sie akurat Toba znudzi, ale Ty wychodzisz na ulice/do pracy/na zakupy i natychmiast napotykasz zachwycone spojrzenia innych mezczyzn, to wtedy dostajesz wyrazny sygnal, ze to NIE Z TWOJA ATRAKCYJNOSCIA jest cos nie tak, tylko widocznie czas oraz inne czynniki nadgryzly pozadanie Twojego chlopa do Ciebie.

                Czlowiek musi jednak na czyms oprzec swoje poczucie wlasnej atrakcyjnosci, to sie nie bierze tak znikad. Potwierdzenie musi do nas dochodzic w postaci jasnych sygnalow z zewnatrz, czy to jesli chodzi o inteligencje, czy o urode, czy o inne przymioty ducha czy ciala. Samemu trudno sobie wygenerowac jakis obraz siebie kompletnie nie opierajac go na przekazach z otoczenia. I tak Bogiem a prawda - powiedzmy sobie szczerze miedzy nami kobietami : mozna tych meskich zachwytow nie zauwazac, mozna je olewac i byc nimi znudzona, ALE ma sie jednak swiadomosc, ze ONE SA. I to pozytywnie dziala na nasz obraz wlasnej kobiecosci.
                • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 16:54
                  glamourous napisała:

                  > Istnieja bowiem kobiety obiektywnie atrakcyjne, tak jakos uniwersalnie wpisujace sie w meskie gusta

                  Nie wiem o czym tu w ogóle mówić. Wystarczy sobie wyobrazić kobietę obiektywnie nieatrakcyjną, o co nietrudno, wtedy przeciwieństwo to kobieta atrakcyjna.

                  > I tak Bogiem a prawda - powiedzmy sobie szczerze miedzy nami kobietami : >mozna tych meskich zachwytow nie zauwazac, mozna je olewac i byc nimi znudzona

                  Niewdzięcznice! Jak ktoś wam mówi "dzień dobry" to też nie odpowiadacie?
                • poitevin Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 18:33
                  > Przesadzasz z tym porzyganiem, Poitevin, ale rozumiem, ze piszesz umownie :)

                  Pewnie, że to był duży cudzysłów, ale stwierdziłam, że mogę w Twoim wypadku aż tak przejaskrawić, bo nie jesteś zakompleksioną pipką i załapiesz, o co chodzi. No i się nie pomyliłam:)

                  > Istnieja bowiem kobiety obiektywnie
                  > atrakcyjne, tak jakos uniwersalnie wpisujace sie w meskie gusta.

                  Ok, ale mnie bardziej chodzi o tę atrakcyjność, która generuje natychmiastową chęć na konsumpcję. I tak jak napisał UT:

                  > Pisałem tu już o Klejt Midelton - że ma nieco suczo-szczurza fizjognomię ale to tylko sprawa
                  > moich indywidualnych preferencji...
                  > Podobnie z blondynkami - nie chcę mieć nic z nimi do czynienia ale nie mogę przecież
                  > powiedzieć że taka Scarlett Johansson to pokraka.

                  one są atrakcyjne, bo tak mówią media, ale specjalnie by za nimi nie biegał, więc subiektywnie dla niego nie są atrakcyjne.
                  Porzućmy może ten temat, bo jednak trochę się skomplikował:)

                  I tak Bogiem a prawda
                  > - powiedzmy sobie szczerze miedzy nami kobietami : mozna tych meskich zachwytow
                  > nie zauwazac, mozna je olewac i byc nimi znudzona, ALE ma sie jednak swiadomos
                  > c, ze ONE SA. I to pozytywnie dziala na nasz obraz wlasnej kobiecosci.

                  Nie mogę się z Tobą nie zgodzić:)))

                  • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 18:44
                    poitevin napisała:

                    > Porzućmy może ten temat, bo jednak trochę się skomplikował:)

                    To kobiece podejście. A tymczasem trzeba się z nim zmierzyć!
                    Otóż truskawki są obiektywnie pyszne. Ale osobie uczulonej na truskawki skóra cierpnie na samą myśl o ich zjedzeniu.
                    Ot i wszystko.
                    • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 20:03
                      Przyklad wybitnie nieadekwatny ;P Nie slyszalam jeszcze o reagowaniu wysypka czy alergicznymi dusznosciami na widok czy dotyk atrakcyjnej kobiety ;) Zreszta przyklady jedzeniowe nijak sie maja do instynktow prokreacyjnych czlowieka. Smaku truskawek mozna nie lubic, pieknych kobiet w sumie tez mozna nie lubic w ogole (vide homoseksualisci), obie frakcje sa jednak dosc ulamkowe ;) Zas przydalby sie tu Yoric zeby wyjasnic, dlaczego faceci reaguja "uszami w szpic" na widok mlodej, zdrowej kobiety o gladkiej cerze, proporcjonalnych rysach twarzy, pelnym biuscie, waskiej talii i okraglych biodrach. I tak to nalezy rozpatrywac chyba. Biologiczny, podswiadomy impuls, ot co. Trudno z tym polemizowac nawet.
                      • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 20:55
                        glamourous napisała:

                        glamourous napisała:

                        > Przyklad wybitnie nieadekwatny ;P Nie slyszalam jeszcze o reagowaniu wysypka cz
                        > y alergicznymi dusznosciami na widok czy dotyk atrakcyjnej kobiety ;)

                        Bo zbyt dosłownie go potraktowałaś. Ja też nie słyszałem żeby kobiety zawierały witaminę C na przykład*.

                        > Zas przydalby sie tu Yoric zeby wyjasnic, dlaczego faceci reaguja
                        > "uszami w szpic"

                        Niepotrzebne te eufemizmy, oboje wiemy że nie chodzi o żadne uszy w szpic a o prącia na sztorc.

                        > na widok mlodej, zdrowej kobiety o gladkiej cerze,
                        > proporcjonalnych rysach twarzy, pelnym biuscie, waskiej talii i okraglych biodrach

                        Nie potrzeba Yorica, naiwne tłumaczenie jest takie że jak ma duże piersi, to będzie miała dużo mleka dla potomstwa (co jest bzdurą) a wąska talia i okrągłe biodra właśnie przegrywają z chłopięcymi dupkami. To znaczy z a la chłopięcymi, oczywiście.
                        Te cechy nic nie mówią np. o ryzyku urodzenia dziecka z zespołem Downa, chociaż... to co z punktu widzenia człowieka jest niepożądanie, może mieć sens w zamyśle Ewolucji...

                        * Nie dotyczy Polek ("najwięcej witaminy...")
                        • glamourous Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 21:09
                          > Nie potrzeba Yorica, naiwne tłumaczenie jest takie że jak ma duże piersi, to bę
                          > dzie miała dużo mleka dla potomstwa (co jest bzdurą) a wąska talia i okrągłe bi
                          > odra właśnie przegrywają z chłopięcymi dupkami. To znaczy z a la chłopięcymi, o
                          > czywiście.
                          > Te cechy nic nie mówią np. o ryzyku urodzenia dziecka z zespołem Downa, chociaż
                          > ... to co z punktu widzenia człowieka jest niepożądanie, może mieć sens w zamyś
                          > le Ewolucji...

                          Yoric zrobilby to fachowiej ;) odwolujac sie do biologi ewolucyjnej, bo tu nie chodzi o domniemana ilosc mleka w cyckach ;)
                          A ja piszac o okraglych biodrach nie mialam na mysli tylka jak szafa Horpyny, tylko kobiece zaokraglone ksztalty i zgrabny tyleczek o "wspolczesnym" rozmiarze oraz ksztalcie. Z kolei nie wiem, co masz na mysli piszac o "chlopiecych dupkach", ktore sa niby dzisiaj w takiej cenie. Mam tylko nadzieje, ze nie projektujesz swoich gustow na cala meska populacje?
                          • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 21:19
                            Yoric zrobiłby to bardziej fachowo ale wszystko sprowadzałoby się do tego właśnie.
                            Ja mam gust zajadle konserwatywny, co tu dużo mówić - lubię duże, pulchne pupy.
                            Ale posiadaczki takich rasowych damskich ruf nie są zbyt szczęśliwe bo dziś w cenie są chłopięce sylwetki. Niby był tu artykuł o rozbieżności między rzekomym ideałem a ideałem prawdziwym, na podstawie ilości "zapotrzebowania" wpisywanego w Google, jednak ja mam swoje źródła. Moi koledzy preferują modelki z paryskich wybiegów, które jak wiadomo stręczą im osobniki, akceptujące kobietę tylko wtedy, gdy od tyłu nie różni się niczym od chłopczyka (nieletniego!).
        • ururam-tururam Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 02.05.11, 12:56
          drobinka11 napisała:

          > tylko
          > skąd tę pewność brać gdy najbliższemu nam człowiekowi (który, jak sądzimy, nas
          > kocha) jesteśmy seksualnie obojętne/obojętni?

          Należy odróżnić obiektywną atrakcyjność seksualną od tego czy dla owego najbliższego człowieka atrakcyjną się jest. Bo nawet bez wątpienia cud-bogini może komuś obrzydnąć z powodu całkiem pozacielesnego.
          Budowlańcy i nie tylko będą pogwizdywać i grzeszyć z nią w myślach na sam widok a ona, biedna, nadal będzie przekonana że zbrzydła lub coś podobnego.
          • irutxeta Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 11.05.11, 17:55
            sa na swiecie posiadaczki duzych, okraglych pup i fajnej, proporcjonalnej figury,
            po 2 porodach,
            w polowie 3 dekady zycia,
            zadowolone ze swojego ciala,
            nawet bardzo zadowolone,
            bardziej niz przed porodami i przed ukonczeniem 30 (mimo, ze obiektywnie mialam wtedy lepsza figure ale jej nie czulam)

            tylko mieszkaja troche bardziej na poludnie od Polski i tam znajduja zadowolenie zarowno w swoich oczach, oczach znanych facetow jak tez bardzo juz obytego z posiadaczka tejze pupy mezem,

            zawsze mnie dziwi jak bardzo zakompleksione sa Polki, ktore maja bardzo fajne figury, szczuple dziewczyny i kobitki - myslace i mowiace o sobie w sposob negatywny -
            patrzysz sie na takiego narzekajacego chudzielca i watpisz swoim oczom...
            o co tu chodzi? jaka dieta? jakie problemy??
            • kag73 Re: Na szmelc rzuciłyśmy swój życia felc... 11.05.11, 19:58
              "tylko mieszkaja troche bardziej na poludnie od Polski i tam znajduja zadowoleni
              > e zarowno w swoich oczach, oczach znanych facetow jak tez bardzo juz obytego z
              > posiadaczka tejze pupy mezem"

              Wystarczy, zeby mieszkaly troche bardziej na zachod od Polski i tez jest spoko. Polscy mezczyzni rozpieszczeni sa, za duzy wybor "dobrego towaru" i do tego meski swiat. Za duzo kobiet, za malo mezczyzn, wiekszosc kobiet na diecie, bo konkurencja jest ogromna :) Podczas kiedy zachodniaczki albo te na poludniu sa pewne siebie i nie zastanawiaja sie cale zycie czy sie panom beda podobac.

              >
Inne wątki na temat:
Pełna wersja