Czy mam sobie szukać innej kobiety?

06.05.11, 22:44
Jestesmy z zona swiezym malzenstwem. Pobralismy sie 2 lata temu gdy moja corka byla juz w brzuchu, ale to nie byl slub z przymusu. Kochalem moja przyszla zone i nadal ja kocham... ale jezeli chodzi o sprawy sexu to jest strasznie ciezko. Wszystko zaczelo sie tuz po tym jak zaszla w ciaze... jedynie raz kochalismy sie podczas podrozy poslubnej.. bo oczywiscie bala sie o nasze dziecko. Ciaza nie byla zagrozona ale w razie "w" lepiej sie nie kochac... tak mi tlumaczyla... wiec cierpliwie czekalem az urodzi sie corka... i wtedy przyszlo kolejne zalamanie... tlumaczenia ze przeciez ona jest teraz po porodzie i trzeba odczekac.. wiec dalej czekalem... pozniej byly tlumaczenia ze przeciez dziecko z nami spi w pokoju.... I teraz jest kryzys....Na tyle mamy kryzys ze odechcialo mi sie sexu... Tak strasznie zrazila mnie do siebie wszystkimi wymowkami: "jestem zmeczona", nie dzisiaj, nie mam ochoty, i jeszcze wieloma innymi ze nawet nie mysle o sexie... poprostu klade sie i ide spac..... najgorsze jest w tym wszystkim to ze zanim zaszla w ciaze to srednio kochalismy sie raz na tydzien.... teraz raz na pol roku... to jest swieto.... nigdy nie wykazywala sama potrzeby sexu ale ja chyba tego wczesniej nie widzialem... Teraz mam powoli opory jak mam sie zabrac zeby jej sie chcialo... nie wiem co robic... mam szukac innej kobiety? wszystko jest takie ulotne...
    • ururam-tururam Re: Czy mam sobie szukać innej kobiety? 06.05.11, 22:58
      Kolejny chyba wałkowany na forum ten sam scenariusz i przypadek dziewczyny "niskolibidowej". Raz w tygodniu w teoretycznie najgorętszym okresie to osiągnięcie które powinno budzić obawy.
      • kosc_ksiezyca Re: Czy mam sobie szukać innej kobiety? 08.05.11, 11:48
        O tym samym sobie pomyślałam: klasyk. Szkoda.
        • rozwodnik-waw Re: Czy mam sobie szukać innej kobiety? 08.05.11, 18:26
          > O tym samym sobie pomyślałam: klasyk. Szkoda.

          Szkoda tylko pani, która myślała, że sobie ułoży życie. Chociaż nie, nie szkoda. Jeśli ktoś NIE CHCE zaspokoić jednej z najważniejszych potrzeb partnera, to nie jest mi go szkoda.

          Autorze, zaciągnij żonę na terapię a jeśli to nie pomoże, rozwiedź się z nią.
          • kosc_ksiezyca Re: Czy mam sobie szukać innej kobiety? 09.05.11, 02:37
            A cóż to za dziwaczna pretensja do mnie?

            Szkoda, że klasycznie - na tym forum - mamy znów przypadek źle dobranej do siebie pary. Tyle.
            • rozwodnik-waw Re: Czy mam sobie szukać innej kobiety? 11.05.11, 22:08
              > A cóż to za dziwaczna pretensja do mnie?

              Złe wrażenie odnosisz, tu nie było żadnej pretensji...
    • bcde I ty się jeszcze pytasz? 08.05.11, 03:51
      Jasne, że tak.
    • tanebo Re: Czy mam sobie szukać innej kobiety? 08.05.11, 08:53
      I teraz wiemy co czuje ryba na haczyku...
    • my_sweety Re: Czy mam sobie szukać innej kobiety? 08.05.11, 13:16
      Mogłabym zapytać - czy mam sobie szukać innego faceta...:)))))))
    • altz Re: Czy mam sobie szukać innej kobiety? 08.05.11, 20:02
      U mnie skończyło się rozwodem, żeby było śmieszniej, to podobno wszystko przeze mnie. ;)
      Rozwiedź się, nie łudź się zupełnie, teraz masz jedno dziecko, będziesz miał więcej i będzie ten sam problem, na pewno nie będzie lepiej.
    • m00nlight Kserowątek :P 11.05.11, 20:42

      Jakich tu przynajmniej kilka, a zapewne więcej.

      Strasznie oblatany scenariusz pt: "Żonie o porodzie się odechciało'

      Powodów może być masa. Hormony, PTSD po porodzie, obniżona samoocena spowodowana pogorszeniem wyglądu, syndrom modliszki albo istotnie, żona z niskolibidowych.

      Zanim zaczniesz 'szukać nowej kobiety' moze sprawdź najpierw o co kaman, czy rzeczywiście nic nie da się z tym zrobić? Może to nie jej zła wola, może sam sobie na to 'zapracowałeś - chociażby nazwyając pieszczotliwie żonę w ciąży 'grubaskiem' faceci często robią takie rzeczy a pozniej się dziwią że ich żona nie chce i się wykręca od seksu- a kobiety często zmyślają powody by ukryć swą niską samoocenę

      PS skoro jeszcze nie sprobowales, a juz myslisz o szukaniu kogos innego, to pewnie na związku, żonie i dziecku niespecjalnie Ci zależy...
      • lemon_curd Re: Kserowątek :P 12.05.11, 11:57
        Problem w tym, że owa pani co najmniej raz okłamała swojego męża. Nie ma przeciwwskazań do uprawiania seksu w ciąży, jeżeli przebiega ona prawidłowo. Może być mniejsza ochota, zwłaszcza w niektórych jej okresach, ale wykręcanie się ciążą "bo lepiej nie ryzykować" jest naprawdę bardzo nieuczciwe wobec swojego partnera, zwłaszcza, że facet to zaakceptował i się przejął. Warto może zastanowić się nad problemami hormonalnymi, ale naprawdę, to nie jest jedyne wytłumaczenie. Sama znam młode małżeństwa czy młode matki z dziećmi, łącznie ze znajomą, która ma czwóreczkę z mężem (rodzone dość szybko po sobie) i wciąż jest atrakcyjną, szczupłą kobietą no i z tego co wiem to małżeństwo kwitnie ;). Co widać po ilości dzieciaczków, ale oni akurat tyle dzieci chcieli od zawsze.

        Moim zdaniem mężczyźni nie rozumieją jednej rzeczy. Nie wiemy, ile byli ze sobą przed ciążą, ale kobiety są w stanie uprawiać seks w miłości, a nie z powodu podniecenia/ochoty na seks. I nie, nie zawsze ze sobą to idzie w parze. W początkowej fazie związku taka kobieta oddaje się nie po to, by czuć rozkosz, tylko po to, by czuć bliskość etc. Faza namiętności jednak mija i taka kobieta nie chce już seksu, bo sam w sobie nigdy nie był specjalnie atrakcyjny. IMHO dlatego początkowy okres budowania relacji seksualnych w przypadku każdej pary jest ważny i należy go wykorzystać jak najlepiej, ucząc się wzajemnie doprowadzania do rozkoszy, bo jeżeli jest do czego wracać, to jest łatwiej.

        Ja bym porozmawiała z żoną, jasno przedstawiła swoje potrzeby, jasno powiedziała, że czuję się z tego powodu źle, niekochany, nieszanowany i źle się czuję w takim małżeństwie. Potem bym wyszła, żeby żonka nie wpadła w histerię i nie zrobiła awantury. I wróciła do rozmowy po jakimś czasie, co najmniej kilku godzinach. Jeżeli nie ma woli terapii, współpracy, to naprawdę podstaw do tworzenia małżeństwa nie widzę. I nie chodzi tylko o sam seks. Chodzi o brak szacunku dla podstawowych potrzeb partnera. A to nie rokuje dobrze w żaden sposób.
        • urquhart Re: Kserowątek :P 12.05.11, 12:14
          lemon_curd napisała:
          > Moim zdaniem mężczyźni nie rozumieją jednej rzeczy. Nie wiemy, ile byli ze sobą
          > przed ciążą, ale kobiety są w stanie uprawiać seks w miłości, a nie z powodu p
          > odniecenia/ochoty na seks. I nie, nie zawsze ze sobą to idzie w parze. W począt
          > kowej fazie związku taka kobieta oddaje się nie po to, by czuć rozkosz, tylko p
          > o to, by czuć bliskość etc

          A wtedy kibel, bo dziecko jest znacznie lepszym źródłem bliskości i mężczyzna spada na daleki plan.

          > Ja bym porozmawiała z żoną, jasno przedstawiła swoje potrzeby, jasno powiedział
          > a, że czuję się z tego powodu źle, niekochany, nieszanowany i źle się czuję w t
          > akim małżeństwie.

          A widziałaś może jak takie przestawienie sprawy rozsierdza młode mamy? Poczytaj komentarze pod bardzo wyważonym przestawieniu puntów widzenia obu stron kryzysu w związku po pojawieniu się dziecka:
          www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,7628261,Troje_na_hustawce.html
          forum.gazeta.pl/forum/w,933,108542209,,Troje_na_hustawce.html?v=2
          • lemon_curd Re: Kserowątek :P 12.05.11, 13:02
            Nie młode mamy, tylko niedojrzałe młode mamy. Babeczka psycholog tylko potwierdza moją teorię, że ludzie dojrzali i ogarnięci radzą sobie z dziećmi, ich pojawienie powoduje różnego rodzaju komplikacje, zmiany etc, ale jest okej, można się dogadać i jest seks. Tak jak u mojej koleżanki, gdzie jest więcej niż jedno dziecko, bo czwóreczka to już rodzina wielodzietna, kojarząca się pewnie wielu osobom z forum z mogiłą, 100kg nadwagą, zero seksu etc. A jak fajna, normalna rodzina, gdzie czas spędza się z dziećmi, samemu, a żona w dodatku niezła laska jest. Dlaczego u nich to wychodzi? Nie, nie dlatego, że to milionerzy, ale dobrze się dobrali, mają wspólny fundament i realizują PODSTAWOWĄ ZASADĘ: mąż/żona na pierwszym miejscu. POTEM są dzieci. POTEM jest reszta bliskich. Ta zasada jest absolutnie nie do złamania, a dziecko dostaje przykład relacji prawidłowych, dostaje dużo opieki z każdej strony. Dzieci śpią we własnym pokoju, najmłodsze w kołysce z rodzicami, ale ją można przesunąć/zasłonić/i w ogóle, nie w łóżku rodziców (paranoja, rozumiem coś takiego jako jednorazowy element, jak byłam dzieckiem spałam raz w łóżku z rodzicami bo np. goście zajęli mój pokój albo bałam się jedną noc, bo wcześniej włamano się do domu).

            "Gdy przychodzi do mnie para i mówi, że po urodzeniu dziecka ich życie seksualne znacznie się pogorszyło, to proszę, żeby powiedzieli, jak było przedtem, i zwykle okazuje się, że już kilka lat przed ciążą nie było wspaniale." - też tak uważam

            Ja w ogóle sądzę, że związki nie są aż tak skomplikowane i naprawdę wystarczy trochę myśleć, by podejmować właściwe decyzje dotyczące wyboru partnera i ustawiania sobie relacji z nim.

            Ehhhh. Dobra, teraz dotarłam do tych komentarzy. Straszne. Czy ci durni ludzie nie zrozumieją, że samo to się nie zrobi? Załamujące. Większość ludzi chyba nie rozumie, że związek to relacja między dwojgiem dorosłych dojrzałych ludzi...
            • galwaygirl Re: Kserowątek :P 12.05.11, 19:26
              lemon_curd napisała:

              dobrz
              > e się dobrali, mają wspólny fundament i realizują PODSTAWOWĄ ZASADĘ: mąż/żona n
              > a pierwszym miejscu. POTEM są dzieci. POTEM jest reszta bliskich. Ta zasada jes
              > t absolutnie nie do złamania, a dziecko dostaje przykład relacji prawidłowych,
              > dostaje dużo opieki z każdej strony.

              bez przesady. dziecko powinno czuc sie najwazniejsze dla rodzicow. oczywiscie, oni tez musza sie kochac i byc dla siebie wazni, ale stawianie potomstwa na drugim miejscu...?? chociaz na rowni!
              w sumie partnera zawsze mozna zmienic, a dziecka nie bardzo...
              poza tym jaka maluch ma miec potem samoocene, skoro nawet dla wlasnej matki wazniejszy jest ktos inny...
              oczywiscie nie mowie o przegieciu typu "jak jest dziecko to Ty drogi mezu/zono mozesz juz nie istniec." tylko po prostu jakis taki zloty srodek w takich relacjach jest potrzebny...
          • lemon_curd Re: Kserowątek :P 12.05.11, 13:05
            Załamało mnie też stwierdzenie, że każdy endokrynolog i seksuolog powie, że po porodzie kobieta nie ma ochoty na seks i to naturalne. Pewne zmiany hormonalne są naturalne, ale naprawdę nie muszą i nie powinny one implikować braku ochoty na seks. To skąd się wzięła czwóreczka mojej koleżanki? ;)
            • n.wataha Re: Kserowątek :P 12.05.11, 14:16
              O ile nie było dzieci, to problem można było rozwiązać rozstając się.
              Teraz musisz mieć na uwadze nie tylko dobro własne, lecz również Bogu ducha winnego dziecka.

              Więc zanim cokolwiek zdecydujesz, proponuję kupić świece, szampana, może lody i przygotować nastrój.
              Potem jak już żona podda sie nastrojowi, po prostu przytulić ją i pogadać tak od serca, o Twoich problemach, że czujesz się niespełniony w seksie, że jest go zdecydowanie za mało w Waszym związku, zapytać co jest tego przyczyną. Może obecność w drugim pokoju dziecka, a może jakaś trauma związana z porodem?

              Nie ma nic gorszego w rozwiązywaniu wspólnych problemów niż brak komunikacji (czyli prostacko mówiąc nie rozmawianie ze sobą na tematy, które idiotycznie przyjęło się, że są tabu).
              • m00nlight Re: Kserowątek :P 12.05.11, 20:32

                Zgodzę się, jednak nie jest to takie proste- często rozmowa nie pomaga, a wręcz rozsierdza unikacza.

                Aczkolwiek zbudowanie nastroju bez dążenia przy tym do konsumpcji jest o.k. Ile razy słyszałam od kobiet różnych, które żaliły się że 'jemu zawsze chodzi o seks', bo facet nie potrafi ot tak zwyczajnie okazać czułości i ZAWSZE czeka na ciąg dalszy. Po jakimś czasie samo przytulenie wywołuje agresję, bo wiadomo że nie jest bezintersowne ;) dlatego babeczka po jakimś czasie unika już nie tylko seksu, ale w ogóle dotyku, pocałunków, pieszczot a nawet spojrzeń!
                Dlatego dobrze raz na jakiś czas zrobić coś fajnego bezinteresownie i nie nastawać na seks 'w zamian za' (kolację, świece, masaż czy wspólną kąpiel).
            • m00nlight Re: Kserowątek :P 12.05.11, 20:26
              Ciągle 'jedziesz' na jednym przykładzie- i to jakimś wyjątkowym.

              Ja na podstawie obserwacji widzę u masy różnych ludzi którym 'po dziecku' się pogorszyło, bo:

              1. pani straciła na atrakcyjności, co przeszkadza jej, jemu lub obojgu
              2. dziecko= wydatki. zwiększone wydatki, często= zaciskanie pasa---> powód do spięć i sporów. Zadziwiające jak często ludzie w związkach kłócą się o pieniądze, a gdy atmosfera niewesoła, seksowi to nie sprzyja- szczegolnie u kobiet
              3. dziecko= zmęczenie. Moje dziecko jest aniołem (puk puk!) śpi 20 godzin na dobę i nie wyje, a i tak chodze jak zombiak- wystarczy mi jedno wybudzenie w nocy i pobudka o 5 rano (gdzie normalnie o tej porze przewalalismy sie na drugi bok). Mi to akurat niespecjalnie przeszkadza, ale wielu osobom owszem. A zauważ są dzieci baaaardzo absorbujące.
              4. co do hormonów to OWSZEM tylko za ich sprawą może kobiecie opaść libido do zera- ile kobiet ma z tym problemy na pigułach (o czym ulotka nie uprzedza zazwyczaj :P ) a ciąża to burza hormonalna większa stukrotnie niż w przypadku piguł- one symulują początek ciąży. prawda jest taka- reakcjami organizmu kobiety rządzą hormony, a jeśli poziom poszczególnych nie sprzyja seksowi- kobitka musi się zmuszac do seksu- kwestia tego czy jej się chce :P

              Nie jest to wcale takie proste i oczywiste. Jako kontrargument podam przyklad mojej koleżanki, ktora przed ciążą i w ciąży- istna nimfomanka, po porodzie : seks? nieeee dziękuję. Powrót do 'formy' zajął jej 4 lata. I pewnie nie przypadkiem zbiegł się z zesłaniem małego do przedszkola :P kilka godzin bez dziecka potrafi zdzialac cuda (widze sama po sobie, jak wyjde gdzies bez dziecka, albo sprzedam na pare godzin tesciowej, wracam do niego jak nowonarodzona) ;) są kobiety ktore z różnych powodów są 'skazane' na swoje dziecko 24/7 i wcale sie nie dziwie że bije im korba. Moj synek jest słodki i kochany, ale jak siedze z nim sama za długo zaraz mam ochotę wystawic go na balkon ;)
              • lazy_lou merrathore 14.05.11, 15:06
                przeczytaj uwaznie co pisze pani nade mna :)
                dobrze gada ;)

                Jako byla mloda matka-niskolibidowa po porodzie (CC wiec rozklapiochy nie bylo ;) ) dodalabym jeszcze jedno pytanie do listy m00nlight: jaki jest podzial prac przy dziecku? czy zona czasem robic cos BEZ dziecka? co robisz wracajac z pracy?

                Pytania niby banalne ale u mnie mialy mega znaczenie- moj partner ma prace z ktorej w zasadzie nie wychodzi. Po 10 godzinach w pracy, wracal, jadl cos na szybko i siadal do kompa. Trudno podniecic sie plecami (i to nieobecnymi mentalnie) majac za soba 10godzin z malo inspirujacym niemowleciem i majac przed soba w perspektywie jeszcze ze 3 godziny robot dziecinno-domowych...

                Nie chodzilo nawet o zmeczenie bo Synu jest aniolem i w dzien spalam razem z nim, ale o zwyczajna zlosc. Mowiac krotko: bylam mega wkurwiona ze dziecko jest tylko moje. Tak, wiem, zarabial. Dla mnie wtedy to byl niewystarczajacy argument. (Dodam, ze to on byl fanem rodzicielstwa, nie ja... Wiec czulam sie, kolokwialnie mowiac, wyruchana ;) )

                Przemysl to.

                Aha. Bo byl tu juz tak watek - nie oczekuj ze jak raz pozmywasz, wykapiesz dziecko to zona bedzie skakac ze szczescia i po pierwszym dniu radosnie wyskoczy z majtek. Bo pewnien pan tutaj byl zaskoczony gdy tak sie nie stalo :> zwlaszcza ze on wyluszczyl zonie dosc wyraznie PO CO jej pomaga :>
                Ja w podobnej sytuacji kazalabym mu spieprzac w podskokach a nie zrobila laske :P


                <ps. jestem tu nowa, podczytuje od dosc dawna, ale jak dotad sie nie odzywalam>
Pełna wersja