merrathore
06.05.11, 22:44
Jestesmy z zona swiezym malzenstwem. Pobralismy sie 2 lata temu gdy moja corka byla juz w brzuchu, ale to nie byl slub z przymusu. Kochalem moja przyszla zone i nadal ja kocham... ale jezeli chodzi o sprawy sexu to jest strasznie ciezko. Wszystko zaczelo sie tuz po tym jak zaszla w ciaze... jedynie raz kochalismy sie podczas podrozy poslubnej.. bo oczywiscie bala sie o nasze dziecko. Ciaza nie byla zagrozona ale w razie "w" lepiej sie nie kochac... tak mi tlumaczyla... wiec cierpliwie czekalem az urodzi sie corka... i wtedy przyszlo kolejne zalamanie... tlumaczenia ze przeciez ona jest teraz po porodzie i trzeba odczekac.. wiec dalej czekalem... pozniej byly tlumaczenia ze przeciez dziecko z nami spi w pokoju.... I teraz jest kryzys....Na tyle mamy kryzys ze odechcialo mi sie sexu... Tak strasznie zrazila mnie do siebie wszystkimi wymowkami: "jestem zmeczona", nie dzisiaj, nie mam ochoty, i jeszcze wieloma innymi ze nawet nie mysle o sexie... poprostu klade sie i ide spac..... najgorsze jest w tym wszystkim to ze zanim zaszla w ciaze to srednio kochalismy sie raz na tydzien.... teraz raz na pol roku... to jest swieto.... nigdy nie wykazywala sama potrzeby sexu ale ja chyba tego wczesniej nie widzialem... Teraz mam powoli opory jak mam sie zabrac zeby jej sie chcialo... nie wiem co robic... mam szukac innej kobiety? wszystko jest takie ulotne...