czy raz na tydzień to dużo czy mało?

31.05.11, 12:16
Jesteśmy małżeństwem już kilka ładnych lat. Mamy wspaniałe dzieci. Pomagam jej w domu jak mogę i lubię to. Teoretycznie wszystko się układa i nie powinienem narzekać, jednak jeśli chodzi o seks .... to mamy zupełnie inne potrzeby.
Ja chciałbym jak najczęściej i na wiele sposobów. O seks raz w tygodniu muszę prosić. Jej zdaniem to wystarczająco i mimo wielu, wielu rozmów nie ma żadnej zmiany. Nigdy sama z siebie nie wykazuje chęci czy inicjatywy. Gdy staram się znowu poruszyć ten temat ona czuje się zaszczuta i nadal twierdzi, że raz w tygodniu to standard wśród trzydziestolatków.
Kocham ją, ale czas ucieka i zaczynam mieć ochotę na coś innego. Zaczynam żałować tych doświadczeń, które gdzieś tam są i których mógłbym doznać ... ale to już inna historia.
Zatem pytanie jest proste: Czy seks raz w tygodniu to dużo czy mało?
    • janznepomuka Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 12:35
      Dla Ciebie zdecydowanie za mało. I im szybciej jej to uświadomisz, tym mniej tragedii będzie za jakiś czas, gdy dojrzejesz wreszcie do podjęcia odpowiednich kroków.

      Opcji jest wiele, ale tak naprawdę, to ona ma sznurek w ręku. Ty już tak naprawdę odszedłeś, tylko sam jeszcze tego nie wiesz....inaczej nie pisałbyś tego listu.

      Ot takie rady starszego kolegi.
      • proto Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 13:26
        Oczywiście, że za rzadko. Raz w tygodniu to już lepiej wcale. Nie podniecasz jej, nie działasz na jej zmysły. To że w domu pomagasz to oklepana śpiewka. Tym kobiety nie zachęcisz. Ona musi poczuć, że jest w Tobie coś co ją będzie intrygowało, o czym będzie myślała. Na razie to się cieszy, że ma super pomoc domową.
        • rozwodnik-waw Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 18:47
          > j, nie działasz na jej zmysły. To że w domu pomagasz to oklepana śpiewka. Tym k
          > obiety nie zachęcisz.

          Widać, że jesteś nowy tu na forum. ;)
    • urko70 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 14:41
      Dla jednych za dużo, dla innych za mało. Nie ma znaczenia co dla kogo, znaczenie ma tylko co dla Ciebie.

      A teraz pytanie: co z tym zrobisz? Przyznam, że masz niewielkie pole do popisu bo albo zaczniesz uprawiać seks na boku albo zaczniesz dusić w sobie natualne potrzeby - tylko, że w imię czego masz oddychać raz w tygodniu?

      Proponuję, najpierw spróbować rozbudzić kobitę. Nic na ten temat nie napisaleś także pozwolę sobie w kilku słowach: pogonić dzieciarnię do spania, żonę pod prysznic, samemu jakąś drobną kolację z winem. Innym razem zamiast kolacji niech legnie na łóżku zdejmij jej koszulę nocną i olekiem zacznij powoli masować (kark, plecy, uda, łydki i stopy. Wolno, leniwie.... Tak, wiem, że to oklepane ale jakie przyjemne.... :) i często skuteczne.

      Daj jej coś fajnego a potem zabierz jej to na tydzień.

      Jak Kilka róznych Twoich zabiegów nie pomoże nie zmieni podejścia żóny do Ciebie to ja nie widzę powodu do duszenia się.
      • proto Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 16:28
        Kup jej ostatni comopolitan. Jest tam wymienione 75 seks trików pt czego nie robiła moja eks dziewczyna. Polecam. Daj jej przeczytać. będzie wiedziała co powinna robić.
        • bi_chetny Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 16:32
          porozmawiajcie - sprawdźcie jaka jest różnica w waszym libido. z tym niestety nie da się powalczyć i to osoba o mniejszych potrzebach rozgrywa niestety.
          U mnie rozziew jest taki: ja - min.raz na dwa dni. żona min. raz na dwa tygodnie. Spotykamy się w połowie drogi i nawet ostatnio to w miarę wystarcza. poza tym radzę sobie masturbacją.
        • jakniejatokto Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 09.06.11, 00:41
          czy ja mogłabym poprosić o skan tego artykułu? Nie mam dostępu do polskiego Cosmo... dziękuję bardzo!! (to w imię lepszego pożycia seksualnego, więc w dobrej sprawie, pomóżcie koleżance :D)
      • n.wataha Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:04
        urko70 napisał:

        > Proponuję, najpierw spróbować rozbudzić kobitę. Nic na ten temat nie napisaleś
        > także pozwolę sobie w kilku słowach: pogonić dzieciarnię do spania, żonę pod pr
        > ysznic, samemu jakąś drobną kolację z winem.

        Przykro mi to mówić, ale kobiety, która stara się prowadzić sprawy łóżkowe według grafiku (raz na tydzień) nie rozbudzisz. Ta osoba raczej czuje podniecenie gdy bierze się za papiery księgowe, nie zaś gdy dotyka jej facet (jaki by on nie był).
        • urko70 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:12
          n.wataha napisał:

          > urko70 napisał:
          >
          > > Proponuję, najpierw spróbować rozbudzić kobitę. Nic na ten temat nie napi
          > saleś
          > > także pozwolę sobie w kilku słowach: pogonić dzieciarnię do spania, żonę
          > pod pr
          > > ysznic, samemu jakąś drobną kolację z winem.
          >
          > Przykro mi to mówić, ale kobiety, która stara się prowadzić sprawy łóżkowe wedł
          > ug grafiku (raz na tydzień) nie rozbudzisz. Ta osoba raczej czuje podniecenie g
          > dy bierze się za papiery księgowe, nie zaś gdy dotyka jej facet (jaki by on nie
          > był).

          Zabrzmiało to jak prawda objawiona, ostateczna, a ja wiem, że tak nie jest. Oczywiście nie wiem jak w tym konkretnym przypadku.
          • n.wataha Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:38
            urko70 napisał:

            > Zabrzmiało to jak prawda objawiona, ostateczna, a ja wiem, że tak nie jest. Ocz
            > ywiście nie wiem jak w tym konkretnym przypadku.

            Jeśli kobieta z matematyczną precyzją podchodzi do spraw seksu, to wybacz, ale dla mnie jest spalona w przedbiegach. Nie czuję się tu ani lekarzem od dusz ludzkich, ani seksuologiem, którym płacą za to by swój czas poświęcali w celu wyciągania pacjenta z jego błędnego postrzegania spraw łóżkowych.

            Faktem jest, że facet jako, że jest jej mężem, zapewne próbuje naprawić psyche swojej żony by zmieniła podejście do seksu, ale (choć życiowo nie jestem pesymistą), to mnie w takim związku nie udała się ta sztuka długie lata. A gdy wyzwoliłem się z tego chorego układu "robienia znaczków ile razy w tym miesiącu się już kochaliśmy", doszedłem do pewnego smutnego wniosku -"Czemu to ja frajer tyle lat straciłem na naprawianie tego czego się naprawić nie dało".

            Ale założycielowi wątku życzę powodzenia. Mam nadzieję, że po kolejnych paru latach nie dojdzie do tego samego wniosku, do którego doszedłem ja.
            • urko70 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 13:08
              Wiem, o czym piszesz :). I podtrzymuję to co napisałem :).
    • ururam-tururam Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 17:15
      zonaty26 napisał:

      > raz w tygodniu to standard wśród trzydziestolatków.

      Trudno tu mówić o standardzie, podczas gdy ty odczuwasz niedosyt. Co prawda nie mam jeszcze trzydziestu lat ale skoro teraz muszę mieć stosunek codziennie (minimum jeden, bywa że dziennie trzy, kiedy indziej dwa dni bez), to nie przypuszczam żeby za parę lat krzywa mi opadła na tyle żebym zadowolił się jednym na tydzień.
      Oczywiście tak dyktuje fizjologia a jeśli brać pod uwagę jednostronne znudzenie, zmęczenie materiału to faktycznie częstotliwość może spaść ale żeby aż tak?

      Moim zdaniem klucz tkwi tu: nigdy sama z siebie nie wykazuje chęci czy inicjatywy. Pytanie tylko czy zawsze tak było czy dopiero ostatnio się tak porobiło.
      • rikol Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 17:51
        Masz racje. Najwidoczniej seks z tym mezczyzna nie jest atrakcyjny. Dlaczego? Powodow jest mnostwo. Moze maz sie zapuscil, przytyl, nie myje sie. Moze jest niegrzeczny. Moze ona uwaza, ze seks to jest cos, co on jej robi, a nie co robia razem. Moze seks po porodzie jest dla niej bolesny (bo miala naciete krocze). Moze ma depresje poporodowa. Moze nie czuje sie atrakcyjna. Trzeba szczerze porozmawiac, moze i z udzialem psychologa, a nie szukac porady na forum.
        • uwolnic_cyce Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 18:05
          No jasne, że za duuużżżżżżżoooooo. Są ciekawsze rzezczy do robienia. Jakie? Takie jak kto lubi - jeden będzie skakał "spadachronie", druga będzie szydełkować. Piaty będzie się bawił w skarlałą formę łowiectwa czyli łowienie ryb lub inne zboczenie w postaci łażenia na mecze w celu zaspokojenia instyktu stadnego.
          Ci którym nie pasuje - nie proszą tyko wybierają:
          - coś na boku, ale jak się trafi na waritkę co pragnie się podłożyć to może być lipa
          - płatny sex, który rozwiązuje wszystko - ale czasem może się okazać, że nie wszystko jest w domu potrzebne
          - ruszanie skórra przed kompem
          - przyjęcie do wiadomości, że żona to model, który jest na utrzymaniu, ale jest przechodzony i po gwaracji a wtedy..........
          - zacząć od nowa i cały cykl się powtórzy - ale przez chwilę będzie fajnie
          • korniz Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 20:02
            niektore tak mają zwłaszcza po urodzeniu dzieci.Znam wiele takich małżeństw i chyba nie ma sposobu.Trzeba nauczyć się z tym żyć.Pamietaj kobieta to nie maszyna.Zona cię kocha ale hormony dzieci praca wiek robią swoje.Wiem to po sobie choć u nas jest czesciej niż piszesz.Ale raz w tyg też by mnie zadawalało teraz a kilka lat wczesniej nie.Nie radzę skokow w bok czy szantażowania.Doceń to co masz i dbaj o żonę.Może z czasem burza hormonow minie.
        • ururam-tururam Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 19:05
          rikol napisała:

          > Najwidoczniej seks z tym mezczyzna nie jest atrakcyjny.

          Dlaczego zaraz "z tym". Może w ogóle z jakimkolwiek, gdyby wchodził w grę?
          Na dobrą sprawę nic nie wiemy o owej pani. Topicstarter nie napisał nawet i nie sposób nawet tego samemu wywnioskować na pewno czy kiedyś miała większe potrzeby!

          > Moze maz sie zapuscil, przytyl, nie myje sie.

          A może ona ni stąd ni zowąd poczuła się brzydka lub stara? Kobiety mają naprawdę dziwne napady. Jedna moja ex dostała kiedyś depresji na tle swojego biustu - który od zawsze uwielbiałem i uważałem za wyjątkowo seksowny. Nie wiem, może sobie pokazywały z koleżankami w przebieralni w galerii jak chłopcy siusiaki w przedszkolnej toalecie i doszła do takiego wniosku?
          Po prostu nagle zaczęła mieć na jego punkcie "schizy".
          No ale przynajmniej mi o tym mówiła...
        • zonaty26 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 19:12
          raczej zawsze tak było. Odnalazłem swoje stare wątki sprzed kilu lat na tym forze :)
          a przytyć czy zapuścić się .... to też nie ten przypadek.
        • nikodem_73 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 19:16
          Uwielbiam wątki na tym forum:

          Starter: "Chcę częściej niż on - o co chodzi?"
          Komentarz: "Ma kogoś na boku - zostaw go"

          Starter: "Chcę częściej niż ona - o co chodzi?"
          Komentarz: "Zapuściłeś się i jej nie pociągasz - zrób coś z sobą"

          Wygląda na to, że moduł winy wbudowany jest w penisa.
          • outskywalker Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 19:19
            moduł winy wbudowany jest w człowieka, który wmówił sobie ograniczenia. wszystko jedno jakie: religijne, kulturowe, obyczajowe...
    • kryptopatolog o mój Boże.... 31.05.11, 18:04
      Żonę sobie znalazłeś, co się spełnia na domu, a po urodzeniu dzieci czuje się seksualnie zaspokojona. To jest właśnie ten typ, co zamiast penisa co kilka dni, woli 1-3 razy w życiu zaspokoić się wychodzącym z niej dzieckiem. Jakkolwiek brutalnie i wulgarnie to brzmi - takie są fakty.

      To co możesz zrobić, to otworzyć się na inne sposoby zaspokajania. Najlepiej z jej udziałem. Tego jest tak dużo, oczywiście większości ludzi się nie chce korzystać z tej studni bez dna, każdy społecznie zaprogramowany ciśnie na stosunek genitalny i tylko to, a po kilku latach wychodzą takie patologie jak ta Twoja.

      Jak się nie uda z żoną, to popróbuj... sam. Jak będzie źle, masz do wyboru dwie opcje - zabić marzenia, lub zabić małżeństwo.


      • maro29 Re: o mój Boże.... 31.05.11, 18:23
        U nas też była kicha. Ona chciała max raz w tygodniu ja codziennie. Po 10 latach docierania się wyszło na to że mi libido spadło i starczy 2-3 razy w tygodniu a jej wzrosło do akceptowalnego poziomu. Obecnie osiągnęliśmy punkt równowagi i jest git. Zaczynam się bać co będzie za parę lat jak sytuacja się odwróci.
        • agrafka111 o 31.05.11, 19:28
          jako, że jestem kobietą pozwolę sobie napisać ze swojej perspektywy.
          1. Chcecie Panowie czy nie kobieta to takie skomplikowane stworzenie i rzadko kiedy skupia się na mysleniu tylko o jednej rzeczy (nieważne seks czy coś innego), dlatego w temacie seksu- jeśli kobieta jest w długotrwałym związku - aby był dobry seks, inne aspekty jej życia też muszą być dobre. Podkreślam ten długotrwały związek- krótkie i przelotne i Panie i Panowie mogą sobie opierac tylko na dobrym seksie. Zastanów się wiec czy Wasz związek na innych polach jest udany- bliskość emocjonalna, wydolność finansowa, rozkład wkładu pracy obu partnerów w różnych dziedzinach.
          Mówiąc prościej- zastanów się i pogadaj z kobietą czy jest zadowolona z tego i tamtego np. z Twojej pomocy przy organizowaniu uroczystości rodzinnych, albo z tego jak planujecie wakacje- istnieje bowiem prawdopodobieństwo, że jeśli ona z czegoś nie jest zadowolona nie czuje potrzeby dbania o Twoje potrzeby (jeśli jej nie są realizowane).
          2.Partnerstwo (te długoterminowe) to umiejętność wypracowywania kompromisów, dlatego to Wy powinniście rozmawiac i pracowac nad opcja ile razy w tygodniu bedzie Wam dobrze. Ona potzrebuje raz, Ty być może codziennie. Pomyśl o niej, może jest zwyczajenie tak zarobiona- praca-dom-dziecko że pada na pysk i zwyczajnie nie ma siły mimo Twej pomocy. Jedni potrzebuja 6 godzin snu by sie zregenerowac a innym 8 jest mało- różnimy si eod siebie na wielu polach- nie tylko w libido. Spróbuj zachecic ją do zwiększenia częstotliwości seksu ale nie wymagaj, że bedzie po Twojemu. Może raz lub dwa w ciągu tygodnia pracy niech Ci po prostu da (bez jej wysiłku) a np. w weekend już oboje się postaracie dać coś z siebie by było fajnie i ciekawie. Ewentualnie zostaje jeszcze "samopomoc" od czasu do czasu. Zadaj sobie pytanie- czy na urlopach, czy jak byliście sami bez dziecka tez było tylko raz w tygodniu czy może częściej? Poza tym, moja opinia jest taka- lepiej mieć nieziemski seks raz lub dwa w tygodniu niż byle jaki codziennie. Z własnego doświadczenia- mój partner chciał i mógł codziennie aż nie zaczął ciężej pracować- wtedy docenił, że ja od niego nie wymagam codziennie, mało tego odkrył, że taki wyczekany 2-3 dni seks a czasem i miesiąc (praca) jest dla niego fajniejszy.
          I jeszcze jedno- w żadnym długoterminowym związku nie da się kochać codziennie- to poprostu nie mozliwe z różnych przyczyn (nie chodzi tylko o zazwyczaj przemijającą atrakcyjność fizyczną). Są problemy rodzinne, kłótnie, wyjazdy, chroby itd.
          3. Prawda numer 3- kobiece libido jest zmienne i ma różne fazy, są kobiety które przez np. pół roku mogą nie chciec a przez kolejne pół móc codziennie lub jeszcze inne konfiguracje z rozciągnięciem na lata. Może ona za 5 lat rozkreci się tak, że Ty bedziesz się bał że nie sprostasz?

          Podsumowanie: Prawda jest taka, że Tobie tyka męski zegar- po 25 r.ż męzyczna jest na równi pochyłej w dół i załączyła się Tobie bilogia i męski instynkt. Chciałbyś jeszcze pozaliczać zanim zaniemożesz za te 5, 10 lub 15 lat. To że z kobietą kochacie się "tylko" raz w tygodniu to tylko pretekst i wymówka. Skoro tyle lat wytrzymywałeś czemu nagle zaczęło Cię to uwierać? Mężczyźni to aż tacy cierpiętnicy skorzy do poświęcej i samobiczowania się przez lata? Nie sądzę.
          • n.wataha Re: o 01.06.11, 09:29
            agrafka111 napisała:

            > Podsumowanie: Prawda jest taka, że Tobie tyka męski zegar- po 25 r.ż męzyczna j
            > est na równi pochyłej w dół i załączyła się Tobie bilogia i męski instynkt. Chc
            > iałbyś jeszcze pozaliczać zanim zaniemożesz za te 5, 10 lub 15 lat. To że z kob
            > ietą kochacie się "tylko" raz w tygodniu to tylko pretekst i wymówka. Skoro tyl
            > e lat wytrzymywałeś czemu nagle zaczęło Cię to uwierać? Mężczyźni to aż tacy ci
            > erpiętnicy skorzy do poświęcej i samobiczowania się przez lata? Nie sądzę.

            Hm, chyba muszę sie z Tobą nie zgodzić.
            Piszesz, że po 25 roku życia facet jest na równi pochyłej (rozumiem, że chodziło Ci o libido i o tym chcę napisać).
            Tak sie składa, że szczyt moich możliwości (i chęci) seksualnych osiągnąłem w wieku ok. 35 lat. Mogę spokojnie rzec, że temperament jaki posiadałem w wieku 20 lat, przy tym trzydziestoparoletnim, to był osesek.
            Ale mógłbym sądzić, że jestem jakiś nietypowy, gdyby nie rozmowy z kolegami, którzy również twierdzą, że właśnie w połowie pomiędzy trzydziestką, a czterdziestką osiągnęli górny pułąp swoich możliwości i chęci ich zaspokajania.
          • peryklejtos Re: o 01.06.11, 10:31
            biologii się nie oszuka. Jeśli kobieta ma niskie libido to choćby stanął na rzęsach nic nie wskóra. Konieczna pomoc seksuologa i być może farmakologia.
          • janznepomuka Re: o 03.06.11, 12:37
            Takie bzdury mogła napisać tylko kobieta, wygodnicka, nie dbająca w ogóle o męża
      • outskywalker Re: o mój Boże.... 31.05.11, 19:16
        > Żonę sobie znalazłeś, co się spełnia na domu, a po urodzeniu dzieci czuje się s
        > eksualnie zaspokojona. To jest właśnie ten typ, co zamiast penisa co kilka dni,
        > woli 1-3 razy w życiu zaspokoić się wychodzącym z niej dzieckiem. Jakkolwiek b
        > rutalnie i wulgarnie to brzmi - takie są fakty.

        Niestety, to racja.

        Jak będzie źle, masz do wyboru dwie
        > opcje - zabić marzenia, lub zabić małżeństwo.

        i tak źle i tak niedobrze... ale zabić małżeństwo z dwojga złego byłoby lepiej moim zdaniem - oboje jesteście młodzi, macie jeszcze szansę zrealizować się kazde po swojemu.
    • bez_owijania Normalne u kobiet 31.05.11, 18:44
      Kobiety z reguły tak mają, że po urodzeniu dzieci tracą ochotę na seks. Urodziły, więc są spełnione i nie odczuwają już popędu. A potem płaczą, gdy się okaże, że niezaspokojony facet skoczył w bok.
      • 3-mamuska Re: Normalne u kobiet 09.06.11, 01:28
        bez_owijania napisał:

        > Kobiety z reguły tak mają, że po urodzeniu dzieci tracą ochotę na seks. Urodził
        > y, więc są spełnione i nie odczuwają już popędu. A potem płaczą, gdy się okaże,
        > że niezaspokojony facet skoczył w bok.
        No to ja jestem chba facetem,bo po urodzeniu 3 dzeici chce mi si ejeszcze bardziej.a podczas ciezkiego leczenia ,co chudlam, jesc nie mogla i wypadaly mi wlosy ,tylko seksu chcialam wiecej.
        No i to o dziwo jedyny efekt terapi pozostal.
    • maugorzata2008 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 18:48
      > Pomagam jej w domu jak mogę i lubię to.
      Oj już się tak tym nie podniecaj. To twój dom tak samo jak jej i nie ma żadnego "pomagam", tylko wykunujesz na równi z nią _swoje_ obowiązki. Żadna to zasługa. Pochwal się jeszcze, że zęby sam myjesz codziennie i nie robi tego za ciebie żona.
      Raz na tydzień to taka "polska średnia". Ani to często ani rzadko.

      > Kocham ją, ale czas ucieka i zaczynam mieć ochotę na coś innego. Zaczynam żałow
      > ać tych doświadczeń, które gdzieś tam są i których mógłbym doznać ...
      Chcesz ją zdradzić? Wyobraź sobie jej rozpacz, uzasadnioną rozpacz, kiedy dowie się, że to zrobiłeś. Taka podpowiedź na pobudzenie wyobraźni: to mniej więcej takie samo uczucie, które ty byś przeżył gdyby ona zdradziła ciebie. To bzdura, że kobiety lepiej to znoszą.
      • ururam-tururam Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 19:12
        maugorzata2008 napisała:

        > Wyobraź sobie jej rozpacz, uzasadnioną rozpacz, kiedy dowie
        > się, że to zrobiłeś.

        A tu mamy rozpacz faceta, która nic cię nie obchodzi.
        Oto nagle mężczyzna równouprawniony, który dzieli obowiązki itd., musi jednak wyjątkowo stać się mężczyzną starodawnym, mężnym takim, co potrafi zacisnąć zęby.
        • maugorzata2008 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 19:28
          > A tu mamy rozpacz faceta, która nic cię nie obchodzi.
          > Oto nagle mężczyzna równouprawniony, który dzieli obowiązki itd., musi jednak w
          > yjątkowo stać się mężczyzną starodawnym, mężnym takim, co potrafi zacisnąć zęby
          Nie wiemy co mamy z drugiej strony. Może rozpacz kobiety, która musi się zmuszać do niesatysfakcjonującego sexu, żeby wyrobić z mężem chociaż "polską średnią", bo inaczej "on ma tyle możliwości".
          • janznepomuka Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 03.06.11, 12:51
            No to tym bardziej na co (boć przecież nie na "chuj") tak się męczyć?

            Im dłużej żyję, tym bardziej widzę, że skok w bok jest tylko dla tych, którzy nie kochają partnera. I są raczej niskolibidowi, bo osobie wysokolibidowej sporadyczny skok w bok i tak nie wystarczy. Zresztą dyskusja osób o różnym libido nie ma żadnego sensu. Jak ktoś potrzebuje codziennie, to nawet ktoś, kto "z trudem, ale raz w tygodniu z ręczną pomoca jest w stanie przeżyć" nie ma szans na zrozumienie, co to znaczy codziennie. A w opisywanych na tym forum przypadkach regułą jest codziennie, lub parę razy w tygodniu versus raz, dwa na miesiąc lub rzadziej. Raz na tydzień to faktycznie baaaardzo dużo jak na to forum. Ale ja np. to rozumiem, bo też jestem z tych co chcieliby codziennie. Fakt, nie muszę, dzień, czasem dwa (DOBROWOLNEJ, bo wymuszona to oczywiście inna bajka) przerwy nie jest dla mnie wielkim problemem. Ale problemem byłby dzień przerwy w tuleniu się, to przecież też seks
    • outskywalker Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 19:14
      Współczuję Ci :(
      Dla mnie osobiście raz na tydzień to mało, a jestem kobietą - i nie wyobrażam sobie takiego braku bliskości ze swoim partnerem, bo seks to wspaniały sposób jej wyrażenia i naprawdę niesamowity wyraz emocji...
      Mogę Ci jednak powiedzieć, że żeby jakoś ją zachęcić i przywrócić do siebie, po prostu - żeby spowodować, że znów będziecie naprawdę razem - postaraj się, byście mogli chociaż na chwilę zapomnieć o codzienności. Pozwólcie sobie na odrobinę szaleństwa - świat się nie zawali, a może powrócą wspomnienia lepszego czasu?
      Z jakiegoś powodu w końcu jesteście razem ;)
    • s0nar Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 19:31
      Chłopie, raz w tygodniu? Ja jak nie pobzykam 2 razy dziennie to jestem chory. I prosić się o seks? Może jak będę miał 80 lat to będę musiał prosić. Poszukaj jakiejś ciekawszej kobietki, bo wychodzi na to, że masz u boku jakąś oziębłą kłodę. Albo druga możliwość - jesteś tak cienki w łóżku albo tak zaniedbany, że żadna dobrowolnie nie chce się z tobą kochać. Albo trzecia - ona ma kochanka i nie jesteś jej potrzebny w łóżku.
      • terri0071 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 20:43
        Raz na tydzien to ZA MALO na 30to latke. Ja mam 54 a sex mam codziennie i zawsze mam chec na to. No ale prawde mowiac mam faceta mlodszego o pare lat ktorego tak pragne ze 4 razy na dzien dla mnie byloby za malo. Jestem z nim 2 lata i dalej mnie tak przyciaga, ze nawet jego rozbieram sama jak tylko wchodzi przez drzwi. No ale ja jestem zawsze gotowa - ubrana tylko do igraszek. Niektore kobiety to nawet nie wiedza co to jest dobry sex, i dalej mysla, ze sie 'daje' facetowi, a tu trzeba sie angazowac we dwoje dla takich przyjemnosci.
    • invisible44 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 20:54
      Miałem podobny problem do Ciebie.
      Również uważałem że pomagam w domu, ale słowa mojej żony zdjęły mi klapki z oczu.
      Pewnie jest tak u Ciebie. Tylko ONA zweryfikuje Twoje słowa. Porozmawiaj z nią.
      Ale do sedna
      U mnie zadziałał plan "znów Cię kocham najmocniej". Nie patrz tak, po 'ładnych paru latach' jest zwyczajnie. Nie robi się niespodzianek, nie kocha się 'na zabój' itp. Stalismy się dla siebie NORMALNI, a to trzeba zmienić. Kobiety lubią być adorowane ;), przypomnij sobie (znajdź na nowo) co cię w niej pociąga. Grunt to pozytywne nastawienie. Twoje.

      Pewnego dnia urwałem się z pracy pod pozorem pilnego wyjazdu gdzieś tam ... Kwiaciarnia 1 róża (5 zł) ... wparowanie do miejsca pracy żony ... soczysty buziak (BUZIAK powiedziałem wszak ludziska patrzą :P) + kwiatek i po życzeniach miłego dnia wyjście ... nie zostawiaj jej czasu na ochłonięcie - to ma być szybka akcja. Pewnie pracuje z kobietami, więc po Twoim wyjściu będzie HURAGAN emocji. Jaki ty słodki, taki, owaki. To na nią zadziała, uwierz :) (może sexu z tego dzis nie będzie, ale wszak liczysz na długotrwałą poprawę a nie szybki numer)

      Po akcji, lub w inny dzień przyjedź do domu. Pomyj gary, pochowaj ciuchy, ogólnie ogarnij dom (ideałem by było robić to codzienne, ale nie oszukujmy się jestesmy chłopami :P - ja 'tylko zmywam' ale za to codziennie). Zrób jej herbatę na 'wejściu', posadź i podaj obiad (nawet pizza przechodzi).
      Masz gdzie spławić dzieci? Zrób to. Jak nie to je zakop w ogródku :P Wieczorem pogaś światła, zapal świeczki (2szt wystarczą), nalej wina, jakiś zapach będzie mile widziany (WYŁĄCZ TV - włącz muzykę, coś spokojnego). Potraktuj to jako 1 randkę i staraj się ją poderwać (cholernie trudno pewnie będzie, ale nagroda czeka :P)

      Kolejny gadżet - miłe smsy. "Miłego dnia" - "schrupał bym Cię" możesz nawet jakiegoś romantycznego smsa wysłać (jak nie umiesz z głowy nic wycisnąć poszperaj w necie)
      nie przesadzaj ani z ilością ani z częstotliwością (niech nie stanie się to normalne :))

      Zacznij spędzać z nią czas, wychodzi z dziećmi do piaskownicy/spacer? też idź do sąsiadek poplotkować z nimi :P
      Idziecie na zakupy? Obejmij ją w talii, lub złap za rękę. Mrugnij sexownie :D
      Myje gary? obejmij ją albo lekko klepnij w pupę, złap za cycusia i kąśnij w szyje.
      Pokaż jej że jest dla Ciebie ważna. Poderwij ją na nowo ;)

      W sobotę spław dzieci. Zapłać znajomym jak nie masz co z nimi zrobić :P
      Weź ją do kina/teatru/koncert po tym lub zamiast tego kolacja w miłej restauracji (100 za kolację lub 100 za płatny sex - wybieraj), w domu zrób jej masaż albo przynajmniej ją posmyraj jak nie umiesz. Rozgrzej ją! Pieść, całuj, gryź - nie zbliżaj się do 'celu' póki sama Ci nie powie (lub jak stwierdzisz że 1,5h pieszczot to wystarczająco :D)

      Przypomnij sobie co ostatnio ci zarzucała (dieta? palenie? drobne prace domowe?) zrób to!
      Niech zobaczy że się starasz. Może Ci nie wychodzić, ale nie to na nią zadziała.

      Stary po takich akcjach nic nie będziesz musiał mówić, sama będzie chciała się z Tobą kochać. Będzie ponownie czuła się SEXY, POCIĄGAJĄCA, KOCHANA. I będzie chciała abyś ty też był szczęśliwy.
      Powiedz jej jakie masz potrzeby (nie stawiaj warunków nie mów że masz dość sytuacji), jesteś napalony niech Ci zrobi loda, nie chce? to zaproponuj prace ręczne. nie? to sam sobie zrób dobrze, JEJ RĘKĄ!
      Śpi? zadziałaj na 'śpiocha' ... delikatnie, ale stanowczo w końcu masz ochotę :> może jej się spodoba taka forma?

      Generalnie niech poczuje się młodo, pociągająco, sexy. Niech wie że Tobie na niej zależy.
      Kiedyś wyczytałem, że kobieta 'przygotowuje' się na sex na długo przed i długo po samym stosunku. nie zapominaj o tym i nie odwracaj się dupą zaraz po, przytul ją, zapytaj co tam w pracy. Niech nie czuje się jak dziwka :P

      tyle - podziel się wynikami lub inną formą zachęty. postaraj się :)
      • lesnik5 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 21:01
        To napisała kobieta, która myślała że jest Taka Sprytna.
        • lena2505 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 21:16
          ciesz się, że masz raz w tygodniu, co by było jakbyś miał raz w roku?

          "...wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem..."
      • agrafka111 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 21:28
        invisible44- brawo, super przepis naprawczy! Mam podobnie w swoim związku i potwierdzam, że takie rzeczy działają :)
        • lesnik5 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 22:43
          Dlaczego kobiety zawsze uważają że są pępkiem wszechświata i to mężczyźni mają coś naprawiać?

          Ps. Nie będę czytał odpowiedzi zjaliwych ani nie na temat. Liczę na odpowiedzi rzeczowe.
          • lesnik5 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 22:45
            Oczywiście uprzedzając odpowiedzi zjadliwe od razu poprawię, że chodziło o odpowiedzi zjaDliwe a nie zjaliwe.
            • invisible44 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 08:16
              uważają tak od zarania dziejów :) nic na to nie poradzimy. To zawsze my je zdobywamy, my obsypujemy komplementami, prezentami, miłymi słówkami itd... więc czemu się dziwić, że potem czują się jak pępek świata :D:D:D
              a w kłótniach zawsze wychodzi że to my jesteśmy tymi najgorszymi i to my musimy potem przepraszać (mimo że mamy rację :P). Cóż życie :P
      • tw.zenek "invisible44" - nie udawaj faceta 01.06.11, 00:47
        bo Ci to kiepsko wychodzi. Żenująco nawet - powiedziałbym. 15 latek może dałby się nabrać na takie "przyjacielskie rady", ale dorośli ludzie raczej nie. Szkoda Twojego pisania.
        • invisible44 Re: "invisible44" - nie udawaj faceta 01.06.11, 08:20
          jestem facetem. Co penisa mam Ci pokazać? Nie chcesz nie wierz, ale kobiety lubią być zdobywane i czuć się pożądane. Co nie wiesz tego? Czy udajesz/jesteś macho, który ma gdzieś swą kobietę?
          Jak chcesz coś dostać to sprawiasz żeby sama Ci to dała z chęcią. Proste, wystarczy zrozumieć kobiety choć trochę.
          • janznepomuka Re: "invisible44" - nie udawaj faceta 03.06.11, 12:57
            Jasne
      • gomory Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 02.06.11, 13:05
        > Niech nie czuje się jak dziwka :P

        Oł siet... A ja myslalem, ze jakbym walnal taki zestaw podrywacza to na koniec tygodnia mam prawo spelnic swoja fantazje i zalozyc skorzana mache z zamkiem blyskawicznym by wydyszec "a teraz ssij pale dziwko".
    • bartekjamajka mało 31.05.11, 21:17
      najlepiej przez 2 tygodnie po 2 razy dziennie, a pozniej to juz co 1-2 dni :p
      • empeczy Re: mało 01.06.11, 00:12
        coś spać nie mogę
    • och_tato Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 21:41
      mam prawie identyczny przypadek jak ty,jak chcesz poczytaj mój watek wcześniej gdzieś tam
      tylko że my jestesmy już prawie po czterdziestce,i nie chce Cię straszyć ale możesz zapomniec że ona sie zmieni,może tak jak moja wypaliła sie już seksualnie,jej libido spada do zera i nie pomogą żadne terapie,prezenciki,zaskoczenia,kolacyjki,kasa itp.
      Teraz pozostał mi też tylko ten jeden wypłakany raz w tygodniu i to dla mnie za mało dla niej o wiele za dużo
      odpowiadając na pytanie:tak jak u mnie jest u Was za duża róznica temperamentów i do niczego dobrego to nie doprowadzi w przyszłości,wiem to po sobie-żyjemy razem obok siebie ale nie dla siebie
      Pozdrawiam i powodzenia
      • 3-mamuska Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 09.06.11, 01:47
        och_tato napisał: -żyjemy r
        > azem obok siebie ale nie dla siebie
        I TU masz czarno na bialym,dlaczego masz wymuszony sex raz w tygodniu.
        Ja bym nie mogla z obcym facetem/lokatorem uprawiac sexu.(pozostal by mi pan rozowy)
        Moj maz jest taki jak ktos tu opisal kolacyjki, zaskoczenie i wspolny smiech,i mimo ze ja uwielbiam sex sam w sobie to wiem, ze maz mnie kocha jestem wazna dla niego i czyje sie kochana.Przytula jak cos robie ,razem idziemy za reke,po 15 latach,kwiaty bez okazji i zaciaganie do lazienki w srodku dnia na soczystego calusa, zeby dzieci nie widzialy (ktory czsem roznie sie konczy)
        Do tego ciagle przestawianie mebli w sypialni w ciagu dnia,chodz dzieci sie dziwia, ze przestawiamy meble, a stoja zawsze tak samo;)
        Jesli ty tego nie rozumiesz i nie rozumiesz podstawowej potrzeby kobiety ,no to masz jak masz.
        Nawet jesli kobieta z tych chlodniejszych, to taka zmiana u partnera zadziala, bo bedzie miala nowego faceta w domu.
    • timurek1 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 31.05.11, 21:59
      mało. rzuc ją póki czas.
    • senseiek Idz do agencji.. 01.06.11, 01:30
      Idz do agencji.. mowie serio.. i sobie ulzyj.
      laske wybierz sobie na roksa.pl, ktora Ci sie podoba i zadzwon do niej.
      Tylko pozniej nie zapomnij pokasowac numerow z historii.. ;)
      • yvona73pol Re: Idz do agencji.. 01.06.11, 03:15
        Dla jednego malo, dla innego duzo...
        Z dziecmi sie troche komplikuje, bo jak jest chwila czasu, to akurat lazi pod nogami, a jak juz spi, to malzon pada na twarz rowniez :P
        I chocby chcial, to ni huhu; wiec bywa i tak, ze oboje chcemy, a nie ma za bardzo jak. No ale wtedy juz kombinujemy (oboje) jak tu zrobic, zeby jutro juz na pewno :D
        Inna sprawa, ze wystarczy, ze maz mnie dotknie, pomizia i juz mam dreszcze
    • tonik777 Znajdź sobie kochankę i po problemie 01.06.11, 07:26
      Z żoną raz w tygodniu a w każdy inny dzień z kochanką. Tylko znajdź taką, która nie będzie chciała nic więcej. Najlepiej mężatkę z podobnym problemem do Twojego.
    • lucys13 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 08:52
      Żeby mężczyzna mógł uprawiac seks,potrzebuje tylko miejsca.
      A kobieta...powodu.

      • n.wataha Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:01
        Z góry ustalanie jak często para będzie "ze sobą sypiała" przypomina mi raczej tabliczkę u lekarza z wywieszonymi dniami przyjęć i raczej kojarzy mi się z wykonywaną pracą, a nie nieskrępowaną żadnymi szablonami przyjemnością.

        I teraz trzeba zadać sobie pytanie, czy taka częstotliwość mnie zadowala czy nie. Jednym wystarczy, dla innych będzie to za mało. Ci drudzy, po prostu będą się czuć kiepsko, a im dłużej tym bardziej kiepsko.

        Ale już zupełnie poczują się do d...y gdy partner/partnerka zacznie im wyliczać "że kochamy się raz na tydzień, więc wystarczy". Wtedy można się poczuć jak z prostytutką, świadczącą nam płatne usługi. I nie piszę tego z jakichś przemyśleń tego co napisał założyciel wątku, piszę z autopsji, bo coś takiego i mnie się zdarzyło i było bardzo niefajnie.
    • nick_inny Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:04
      > Jesteśmy małżeństwem już kilka ładnych lat. Mamy wspaniałe dzieci. Pomagam jej
      > w domu jak mogę i lubię to. Teoretycznie wszystko się układa i nie powinienem n
      > arzekać, jednak jeśli chodzi o seks .... to mamy zupełnie inne potrzeby.
      > Ja chciałbym jak najczęściej i na wiele sposobów. O seks raz w tygodniu muszę p
      > rosić. Jej zdaniem to wystarczająco i mimo wielu, wielu rozmów nie ma żadnej zm
      > iany. Nigdy sama z siebie nie wykazuje chęci czy inicjatywy. Gdy staram się zno
      > wu poruszyć ten temat ona czuje się zaszczuta i nadal twierdzi, że raz w tygodn
      > iu to standard wśród trzydziestolatków.
      > Kocham ją, ale czas ucieka i zaczynam mieć ochotę na coś innego. Zaczynam żałow
      > ać tych doświadczeń, które gdzieś tam są i których mógłbym doznać ... ale to ju
      > ż inna historia.
      > Zatem pytanie jest proste: Czy seks raz w tygodniu to dużo czy mało?

      Jakbym siebie słyszał.
      Zastanawiałem się, że może ja coś źle robię. Wychodzi na to że kobiety takimi się stają.
      • free.czarnykris Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:26
        > Jakbym siebie słyszał.
        > Zastanawiałem się, że może ja coś źle robię. Wychodzi na to że kobiety takimi s
        > ię stają.

        Stają się albo są od początku. Ja żałuję, że nie rozstałem się z żoną kiedy byliśmy jeszcze narzeczeństwem bo już wtedy dostrzegałem znaczną różnicę w naszych temperamentach. Niestety jak zaczęło się psuć ( ja chciałem seksu, ona przytulania) zaszła w ciążę. Mamy dwoje dzieci i wspólnotę majątkową. Ostatnio mi oznajmiła, że rozwodu mi nie da a jeśli potrzebuję uniesień to mogę sobie znaleźć kogoś na boku. Wcale mnie to nie pociesza, że mogę się bzykać z kim mi się podoba bo tym tekstem udowodniła, że mnie nie kocha. Przynoszę pieniądze, niańczę dzieci, jest fajnie!
        • gogolek2 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 13:54
          jako kobieta napisze o dwoch swoich doswiadczeniach i tym samym odpowiem na pytanie a takze postaram sie cos 'poradzic'.

          Uwazam ze wszystkie te proady typu 'kwiatki, kolacja, bielizna' to sa OK, ale to nie powinno sie dziac ' bo seksu nie ma', to powinno byc cos co w zwiazku jest caly czas, nie codziennie ale od czasu do czasu ZAWSZE. Takie 'romantyczne zachowanie' bo sie seks skonczyl jest troche zalosne i zadnych dluzszych efektow nie przyniesie. Jak juzktos napisal - to jest dobre jak chces uwiesc kolezanke z pracy na jeden numerek.

          Mysle ze kobiety takie sa i z czasem, z pewnymi partnerami, sie takie staja. Uwazam ze zwiazek to dynamika dwoch osob, i czasami ta dynamik sie zmienia, 'wina' nie lezy po niczyjej stronie, tylko poprostu tak sie zwiazek ksztaltuje.

          Mialam faceta z ktorym na poczatku sprawy seksualne byly super - kilka razy dziennie. Po 1 roku, nie chcialo mi sie z nim spac nawet raz na tydzien.

          Dlaczego ( moje powody) - byl to facet 'po przejsciach' z ktorym byla zona tez zadko z czasem seks uprawiala. On to caly czas wspominal, i zartowal do mnie ze 'ty tez mnie juz niedlugo nie bedziesz chciala'. Prosilam o to aby przestal tak zartowac bo to nie jest zbyt eleganckie i sprawia ze ja nie chce sie z nim kochac jak sie oslucham o jego bylej. Mialczal ze tam gdzie mieszka mu sie nie podoba, w pracy mu sie nie podoba, 'starszych' kobiet nie lubi bo on chce miec dzieci (traktowanie mnie jak narzedzia do reprodukcji), ze za rzadko mamy seks, albo ze znow mamy wtedy kiedy chcemy i ze jest super. Kochalismy sie kiedy on chcial, po 2 miesiacach znajomosci dostalam na prezent od niego fajna bielizne ktora zalozylam, a facet na mnie nawet nie spojrzal (tzn spojrzal, ale powiedzial ' teraz ogladam TV , poczekaj chwile'). Szok. 2 miesiace, ubieram sie fajnie a on jest niezainteresowany. OK, pomyslalam facet po przejsciach moze sie troche czuje jeszcze niepewnie.
          Po drodze jeszcze jakies zarty na temat kobiet w TV - o jaka fajnie, wow super wyglada (zartobliwie ale jakos tak troche nieswojo mi sie robilo), do tego glupie skomplenie ze 'ja go pewnie rzuce', jakies dziedzinne pierdzenie i puszczanie bakow caly czas (glupie zachowanie, niby nieszkodliwe ale jednak denerwujace). Po drodze jeszcze kilka klotni glownie z powodu poniewaz "ciagle z nim walcze" (bo w dyskusjach z nim mam czasmi inne zdanie); kilka zachowan z jego strony ktore przyniosly mi wstyd (np upicie sie pod stol na weselu ktore bylo dla mnie bardzo bardzo wazne - spotykal poraz pierwszy duza czesc mojej rodziny); wyrazanie sie o moich znajomych 'ja z nimi nie mam nic wspolnego, zadnych zainteresowan' nie wychodzenie ze mna nigdzie bo on nie ma z tymi moimi znajomymi nic wspolengo, i po 1.5 roku zupelnie nie mialam ochoty na seks z nim. Nawet raz na tydzien.
          On stosowal 'lapanie za cycka' ( a co to ja jestem dziwka zeby mnie 'lapac'?), skomlenie 'dlaczego nie mamy seksu' i inne tego rodzaju tesksy (facet ma 40 lat).


          Moj facet obecny, po kilku juz latach, seks jest 2-4 razy w tygodniu, czasami czesciej, czasami nie, w roznych pozycjach i roznych miejscach, ale to jest zupelnie inna relacja. Nie ma skomplenia o bylych dziewczynach, nie ma zawstydzania mnie przy ludziach, razem spedzamy czas z moimi i jego znajomymi, lubimy swoje rodziny, lubimy wiele tych samych rzeczy. Sluchamy siebie nawzajem.


          Pan nr jeden potrzebowal kobiety ktora bedzie go sluchala i caly czas przytakiwala, robila tak jak on powie i jak on zdecyduje, i najlepiej jak bedzie zawsze sie z nim zgadzala.

          Pan nr 2 jest zupelnie inny, troche bardziej dorosly mimo mlodszego wieku.

          Mysle, ze skoro tak juz bylo miedzy wami w czasie narzeczenstwa to wy poprostu taka macie 'dynamike' jako dwoje ludzi razem. A ze bardzo chcieliscie byc w zwiazku, to wyszlo tak jak wyszlo. Przykro bardzo bo macie wspolne zycie, ale nie wiem czy da sie cos zrobic. Mowia ze sa 3 wyjscia : polubic to, zmienic to alebo odejsc. Latwo jednak powiedziec, trudniej to zrobic.

          Mam nadzieje ze autor watku podejmie prawdilowa dla niego decyzje.

          Pozdr.
          I przepraszam za brak polskich znakow i bledy ortograficzne!!!



          free.czarnykris napisał:


          > Stają się albo są od początku. Ja żałuję, że nie rozstałem się z żoną kiedy byl
          > iśmy jeszcze narzeczeństwem bo już wtedy dostrzegałem znaczną różnicę w naszych
          > temperamentach. Niestety jak zaczęło się psuć ( ja chciałem seksu, ona przytul
          > ania) zaszła w ciążę. Mamy dwoje dzieci i wspólnotę majątkową. Ostatnio mi ozna
          > jmiła, że rozwodu mi nie da a jeśli potrzebuję uniesień to mogę sobie znaleźć k
          > ogoś na boku. Wcale mnie to nie pociesza, że mogę się bzykać z kim mi się podob
          > a bo tym tekstem udowodniła, że mnie nie kocha. Przynoszę pieniądze, niańczę dz
          > ieci, jest fajnie!
    • zonaty26 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:06
      Czytając Wasze posty a szczególnie te pozytywne, można dojść do przekonania, że będzie dobrze, wszystko się zmieni tylko trzeba się starać, trzeba zdobywać, hołubić. Może to ze mną jest coś nie tak, może jestem złym kochankiem, może za mało się staram, uśmiecham, mówię komplementów, może moja uroda jest mało egzotyczna?
      Ale od początku:
      I. Niestety jak wcześniej pisałem znalazłem na forum swoje stare wątki sprzed kilu lat. Niestety nic się nie zmieniło. Wtedy tak było i nadal tak jest. Tak było przed ślubem i tak jest teraz, tylko chłop durny, zapatrzony w żonę, z klapkami na oczach miał nadzieję że będzie lepiej. Teraz widzę, że bez względu na to, czy to wczasy, czy były dzieci czy ich nie było ….. zawsze było tak samo. Raz na tydzień. Moim zdaniem nie chodzi o to czy ktoś się stara, czy nie. Taki zaplanowany, romantyczny wieczór działa ale tylko raz. Nie zmieni to jednak podejścia kobiety do seksu. Jeśli ma niskie libido, słabą kondycję fizyczną, to jak ona sobie pomyśli, że po zakończeniu jej ulubionego wieczornego serialu, ma jeszcze się nie daj boże zmęczyć, to będzie robiła wszystko, by seksu nie było. Rano też (teoretycznie nie powinna być zmęczona) znajdzie jakąś wymówkę.

      II. Nie rozumiem również tego, dlaczego to tylko ja mam dążyć do tego by było nam dobrze, dlaczego to ja mam przez lata dbać o nastrój itd. A kobieta nie może? Czy to dla niej ujma pokazać swemu mężowi, że jej się podoba, że ma na niego ochotę. Czy ona boi się, że straci na kobiecości czy po prostu ma za dobrze i jej się nic nie chce bo już do tego status quo przywykła. Po tym jak będę robił tak jak jej się podoba, to mi łaskawie DA. Ot jej dobra wola, poznaj łaskę swej Pani. A ja chce czuć się chciany, atrakcyjny a nie błagać o zainteresowanie.

      Tak więc dochodzę do wniosku, że to nie moja wina. Tak jest i tak było. Widziały gały co brały, więc nie mogę narzekać. Natomiast mój przykład to przestroga dla młodych mężczyzn, którzy chcą się szybko żenić. Smutne ale prawdziwe.
      Ale, ale, ale ….. :) Doszedłem do pewnych wniosków, które napawają mnie optymizmem. Mianowicie: należy robić SWOJE ulubione rzeczy tzn. spotykać się z kumplami, oglądać filmy, czytać książki, grać na konsoli itd. Mam wrażenie, że jak nie wchodzę co wieczór do łóżka z tą nadzieją, że „może dziś jest ten dzień”, to jestem mniej sfrustrowany. Walić to. Trzeba żyć i robić coś przyjemnego dla siebie, miło spędzać czas z nią lub bez niej, jeśli jest zmęczona lub zajęta. Teraz wiem jedno, jeśli nie wchodzę do łóżka napalony, to oziębłość zimnej ryby mi nie psuje humoru, nie zasypiam wściekły i budzę się w dobrym nastroju. Szkoda tylko, że potrzebowałem na to tyle czasu …. ale i tak jest mi trochę lepiej :)
      • invisible44 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:46
        żal mi Ciebie stary bo wiem przez co przechodzisz. Gdyby tylko udało się znaleźć łatwą odpowiedź na Twój problem.
        Spróbuj na 'śpiocha' mnie to pomagało w krytycznych momentach.
        Spróbuj wzbudzić u niej zazdrość. Zacznij podrywać inne kobiety.
        Mów w towarzystwie że "z dziwką to nie zdrada"
        Opierdziel ją z góry na dół. Powiedz o swoich potrzebach.
        Może to jej otworzy oczy? Zdradę traktuj jako ostateczną ostateczność, chyba że już jej nie kochasz i ...

        Zmień się :) niech myśli że masz kochankę. Kąp się codziennie, zmień dezodorant, dbaj o zarost, kup sobie nową koszulę, rób ostentacyjny manicure, zacznij ćwiczyć w domu. Znikaj bez słowa na całe popołudnie a potem bezczelnie kłam :D
        Bądź dla niech chamski, zacznij olewać, będzie Ci mówić jaki straszny miała dzień w pracy odwróć się do dzieciaków i nimi się zainteresuj.
        Niech do jasnej cholery otworzy oczy, że ma męża o którego musi się też starać bo jak nie ...

        Jak wszystko tak i to wymaga czasu. Nie ustawaj w wysiłkach, w końcu ręką wszystkiego nie załatwisz.
        Powodzenia!
        • ururam-tururam Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 09:53
          invisible44 napisał:

          > Bądź dla niej chamski, zacznij olewać (...)

          No to chłop może już spać spokojnie. Ma Pewny Plan, jak Egon Olsen.
          Wystarczy tylko dokładnie wszystko wykonać.
          • invisible44 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 11:59
            przeczytaj moje poprzednie wypociny w tym temacie.
            Radzę jak umiem. Kobiety są skomplikowane, chcą i grzecznego i niegrzecznego chłopa.
            Podaję propozycje rozwiązanie jego problemu, a który 'trafi' zależy od kobiety i jego taktyki :)
      • adellante12 Błądzisz Misiu... 01.06.11, 09:55
        Dochodzisz do wniosków, ale niestety za późno.. Nie tylko byłeś slepy ale i głuchy..
        Przysiega małżeńska w wersji dla kobiety brzmi teraz : "Świadoma SWOICH praw i TWOICH obowiązków...."
        Równouprawnienie po polsku oznacza przyznanie a raczej zawłaszczenie przez kobiety wszelkich przywilejów bez przejmowania obowiazków. Miałem ostatnio taki przypadek gdzie panienka zaczęła się nadzierać o równouprawnieniu argumentujac to faktem ze zatrudniona na tym samym stanowisku zarabia mniej od faceta . Nie docierało do niej ze jej najwieksza efektywna wydajność nigdy nawet nie zblizyła sie do najniższej wydajności faceta, nie wspominajac o terminowosci czy frekwencji... Nie. To jej nie obchodzi - JEJ sie nalezy..
        Własnie dlatego tylko TY masz dbac o zwiazek bo od tego jesteś. Taki polski lajf. WWychowała cię MATKA POLKA PRZENAJŚWIĘTSZA w poczuciu bałwochwalczego uwielbienia dla kobiet. Bezwzglednego i nie podlegającego zadnej krytyce.

        Tak było i tak jest. I tak bedzie . Chcesz sobie zniszczyc zycie ? Twoja wola i twójh kolejny durny wybór, a do durnych wyborów jak widac masz tendencję. Zostaw ją czym predzej zanim twoje frustracje zamienią twoje życie i życie dziecka w piekło. Twój dzieciak bedzie dorastał :
        - Opcja A patrząc na ojca który jest nikim/niczym skrzyzowaniem inseminatora z bankomatem. Wyniesie i powieli taki wizerunek w swoim życiu
        -Opcja B - bedzie miało wpajane jacy to faceci sa źli okrutni cyniczni i straszliwie bezwzgledni bo cham jeden i świnia zostawił mamusie z dzieckiem.


        Coś musisz wybrac lepiej nie bedzie to już wiesz. O pierdołach typu "porozmawiaj, zabierz do SPA, romantyczna kolacja" zapomnij, to rady frustratek którym się snuja takie marzenia w trakcie siedzenia na kasie w Tesco... To nie działa, chyba ze chcesz wystukac koleżankę z pracy na weekendowym wypadzie- wtedy zadziała...Na twoją żonę na pewno nie. Masz coś około 26 lat, czas najwiekszego temperamentu dopiero przed toba... To co masz znasz teraz to pikuś w porównaniu z tym co bedzie za lat 5-10....
        Szukaj nowej kobiety która ci w tym dorówna, no chyba ze masz dusze żebraka i lubisz jałmużnę łóżkową łaskawie wypłacaną raz kiedyś....
        Ja bym odpuscił juz dawno, a juz na pewno nie wpakowałbym się w małżeństwo z lalką której się nie chce....
      • jedyny_skok_w_bok Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 09.06.11, 08:09
        zonaty26 napisał:
        > Tak więc dochodzę do wniosku, że to nie moja wina. Tak jest i tak było. Widział
        > y gały co brały, więc nie mogę narzekać.

        Otóż to :)

        > Natomiast mój przykład to przestroga d
        > la młodych mężczyzn, którzy chcą się szybko żenić. Smutne ale prawdziwe.

        Nauczony własnym doświadczeniem edukuj dzieci i otwarcie rozmawiaj z nimi o seksie, o tym jak jest ważny i jak porafi scalać i że nie służy wyłącznie do prokreacji.

        > Ale, ale, ale ….. :) Doszedłem do pewnych wniosków, które napawają mnie o
        > ptymizmem. Mianowicie: należy robić SWOJE ulubione rzeczy tzn. spotykać się z k
        > umplami, oglądać filmy, czytać książki, grać na konsoli itd. Mam wrażenie, że j
        > ak nie wchodzę co wieczór do łóżka z tą nadzieją, że „może dziś jest ten
        > dzień”, to jestem mniej sfrustrowany. Walić to. Trzeba żyć i robić coś p
        > rzyjemnego dla siebie, miło spędzać czas z nią lub bez niej, jeśli jest zmęczon
        > a lub zajęta. Teraz wiem jedno, jeśli nie wchodzę do łóżka napalony, to oziębło
        > ść zimnej ryby mi nie psuje humoru, nie zasypiam wściekły i budzę się w dobrym
        > nastroju. Szkoda tylko, że potrzebowałem na to tyle czasu …. ale i tak je
        > st mi trochę lepiej :)

        Nie rób tego ostentacyjnie i angażuj żonę we wspólne spędzanie czasu bo jak ją zostawisz samą sobie a do tego dojdzie jeszcze całkowita obojętność w łóżku to bardzo się od siebie oddalicie. Po co to pogłębiać? Skoro nie ma miłości to niech będzie przynajmniej przyjaźń.
    • mujer_bonita Kolejny 'pomagający'! 01.06.11, 10:28
      zonaty26 napisał:
      > Pomagam jej w domu jak mogę

      Ło matko - KOLEJNY! Poproszę grosika za każdego 'pomagającego' - będę bogata :D
      • n.wataha Re: Kolejny 'pomagający'! 01.06.11, 10:49
        mujer_bonita napisała:

        > Ło matko - KOLEJNY! Poproszę grosika za każdego 'pomagającego' - będę bogata :D

        Nie sądzisz, że Twoja odpowiedź jest efektem rozżalenia na własną sytuację?
        Obecnie wielu mężczyzn pomaga lub w pewnych do tej pory uznawanych za kobiece czynnościach je wyręcza. Ja gotuję, bo to lubię, ale znam facetów, którzy są pedantami w kwestii porządków i zdecydowanie to oni wolą sprzątać mieszkanie, aniżeli zostawić to swojej partnerce.

        Jeszcze za czasów gdy byłem oseskiem, przewinięcie mnie było dla ojca niewyobrażalne. Teraz ze świecą szukać mężczyzny, który by nie przewijał swojej pociechy, czy nie wykąpał noworodka.
        Czy to według Ciebie źle, że jesteś tak zgryźliwa? Zastanów się, bo może po prostu Ty trafiłaś na takiego "macho", który uważa, że skarpetki i męskie slipy może prać jedynie żona, a gdyby chwycił miotłę, to ta uruchomiła by się automatycznie i uniosła go na Łysą Górę (więc się jej nie chwyta).
        • mujer_bonita Re: Kolejny 'pomagający'! 01.06.11, 10:55
          n.wataha napisał:
          > Nie sądzisz, że Twoja odpowiedź jest efektem rozżalenia na własną sytuację?

          Pudło :D

          > Obecnie wielu mężczyzn pomaga lub w pewnych do tej pory uznawanych za kobiece c
          > zynnościach je wyręcza.

          I kolejny. 2 grosiki :)

          > Czy to według Ciebie źle, że jesteś tak zgryźliwa?

          Owszem - bardzo źle. Masz dom, masz dziecko - masz obowiązki. Nie kobieta ma a Ty jej 'pomagasz'. Pomagać to możesz sobie w wykonywaniu swoich obowiązków.
          • adellante12 Re: Kolejny 'pomagający'! 01.06.11, 11:23
            mujer_bonita napisała:
            "(...) bla bla bla.... Świadoma Moich praw i Twoich obowiazków(...)"
            Książkowy przykład... Żal słów a wstyd płakać...
            • mujer_bonita Re: Kolejny 'pomagający'! 01.06.11, 11:42
              adellante12 napisał:
              > mujer_bonita napisała:
              > "(...) bla bla bla.... Świadoma Moich praw i Twoich obowiazków(...)"
              > Książkowy przykład... Żal słów a wstyd płakać...

              Jeżeli cytujesz - cytuj to co ja napisałam To nadużycie, manipulacja i poważne naruszenie netykiety.

              Na marginesie - nie jestem mężatką.
          • n.wataha Re: Kolejny 'pomagający'! 01.06.11, 12:26
            mujer_bonita napisała:

            > n.wataha napisał:
            > > Nie sądzisz, że Twoja odpowiedź jest efektem rozżalenia na własną sytuacj
            > ę?
            >
            > Pudło :D
            >
            > > Obecnie wielu mężczyzn pomaga lub w pewnych do tej pory uznawanych za kob
            > iece c
            > > zynnościach je wyręcza.
            >
            > I kolejny. 2 grosiki :)
            >
            > > Czy to według Ciebie źle, że jesteś tak zgryźliwa?
            >
            > Owszem - bardzo źle. Masz dom, masz dziecko - masz obowiązki. Nie kobieta ma a
            > Ty jej 'pomagasz'. Pomagać to możesz sobie w wykonywaniu swoich obowiązków.

            Masz miesiączkę?
            Bo trudno Twoje marudzenie inaczej wyjaśnić. Napisałem jak wół, ja gotuję, więc nie pomagam w gotowaniu, lecz gotuję. Można by tutaj zastosować określenie, że to żona czasem mi pomaga. Jej też dowalisz, że jakim prawem pomaga?
            • ururam-tururam Re: Kolejny 'pomagający'! 01.06.11, 12:52
              n.wataha napisał:

              > Masz miesiączkę?

              Jak obronną ręką i jednocześnie taktownie wybrnąć z takiej sytuacji?
              Chyba odpowiadając: "od dwudziestu lat już nie!".
              • mujer_bonita Re: Kolejny 'pomagający'! 01.06.11, 14:19
                ururam-tururam napisał:
                > n.wataha napisał:
                > > Masz miesiączkę?
                > Jak obronną ręką i jednocześnie taktownie wybrnąć z takiej sytuacji?
                > Chyba odpowiadając: "od dwudziestu lat już nie!".

                A może 'jeszcze nie' ;)
    • logimex Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 13:41
    • salma75 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 01.06.11, 14:06
      Jednemu mało, drugiemu dużo, bez sensu pytanie.
    • ech1984 Re: czy raz na tydzień to dużo czy mało? 05.06.11, 23:28
      zdecydowanie za malo choc ja sie chyba zaczne cieszyc jak bede miec choc tyle ;) nie no ogolnie jest to w pewnym sensie kleska w z zwiazku bo zabija go powoli a przynajmniej t apolowke "normalna" ktora chce zyc... no coz po czasie wiadomo ze sie to zmienia i czlowiekowi odechciewa sie absolutnie wszystkiego... jak mnie - nic mnie juz prawie nie cieszy nie mam swoich pasji, hobby bo i po co skoro wpojono mi po malu i konsekwentnie ze do niczego sie nei nadaje? ... sle coz ludzie poki mozecie to ludcie sie ze to sie zmieni... bo jak nadejdzie dzien w ktorym zdacie sobie sprawe ze za holere sie to nie zmieni... zaczniecie wegetacje.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja