Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu?

31.05.11, 19:11
Po przeczytaniu tego wątku zaczęłam się zastanawiać - czy są jeszcze w ogóle w tym kraju kobiety lubiące seks? Tak szczerze i po prostu?
A jeśli nie - czy najbardziej tutaj winne jest wychowanie, które odbieramy w domu, mówiące że seks jest zły? Nie mówcie mi tu o porodach, o zmianach hormonalnych itp - bo wiem, że dla babki, która jest szczęśliwa w swoim związku z partnerem, takie rzeczy nie mają znaczenia - oni po prostu cieszą się sobą, byciem razem...

Panowie, więc to pytanie jest raczej do Was: czy udało Wam się spotkać kobietę, która w nieskrępowany sposób po prostu lubiła seks?
A jeśli związani jesteście z taką, która nie lubi - jakie są najczęstsze powody odmowy, jak sobie z tym radzicie?

Ciekawa jestem :)
    • pogoda25 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 31.05.11, 19:59
      TAK- uwielbiam seks... i nie zawsze mogę trafić na partnera , który ten temat tak samo odbiera...ech..
    • ururam-tururam Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 31.05.11, 21:29
      outskywalker napisała:

      > czy są jeszcze w ogóle w tym kraju kobiety lubiące seks? Tak szczerze i po prostu?

      To jest właśnie problem - u wielu kobiet nie ma tak "po prostu". U faceta owszem - bo "ciśnienie" po prostu, bo w robocie szef terroryzuje więc trzeba odskoczni po prostu, mocnej, ożywczej. Może być i w piwnicy na stercie koksu po prostu.
      A kobieta nie. Kobieta po krzywemu. Ona "ciśnienia" jako takiego nie odczuwa. "Bliskości" chce i innych takich. Ona zmaltretowana przez szefa nie będzie próbowała sobie odbić. Jak świeczek w domu zabrakło to też nie bo nastroju nie będzie. Jak na jutro koszul do prasowania pięć to w waginie sucho. A zwłaszcza: bo on dziesięć lat temu w Wigilię powiedział do mamusi "Niech mamusia nie próbuje urządzać NAM życia, psiakrew!".
      I tysiąc innych przeszkód!

      Jak to dobrze e wszystko to znam jedynie z tego forum. :)
      • timetotime Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 31.05.11, 21:38
        ururam-tururam napisał:


        > To jest właśnie problem - u wielu kobiet nie ma tak "po prostu".

        Ależ oczywiście, że jest, nie wiesz co piszesz dobry człowieku :).


        >U faceta owszem - bo "ciśnienie" po prostu, bo w robocie szef terroryzuje więc trzeba odskoczni po prostu, mocnej, ożywczej. Może być i w piwnicy na stercie koksu po prostu.

        No i znowu brednie :).
        Bardzo często kocham się ot tak, by się odstresować, odreagować kiepski dzień, ot tak - po prostu :). Nie potrzebuję gry wstępnej, a zwyczajnie - porządnego rżnięcia :).


        > A kobieta nie. Kobieta po krzywemu. Ona "ciśnienia" jako takiego nie odczuwa. "
        > Bliskości" chce i innych takich. Ona zmaltretowana przez szefa nie będzie próbo
        > wała sobie odbić. Jak świeczek w domu zabrakło to też nie bo nastroju nie będzi
        > e. Jak na jutro koszul do prasowania pięć to w waginie sucho. A zwłaszcza: bo o
        > n dziesięć lat temu w Wigilię powiedział do mamusi "Niech mamusia nie próbuje
        > urządzać NAM życia, psiakrew!".
        > I tysiąc innych przeszkód!

        Uogólniasz i to bardzo :).
        Kiepsko znasz kobiety, oj kiepsko, już Ci chyba kiedyś to pisałam :).
        • sea.sea Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 31.05.11, 21:48
          > Kiepsko znasz kobiety, oj kiepsko, już Ci chyba kiedyś to pisałam :)
          Nie, U-T po prostu poczytał forum i z właściwym sobie wdziękiem rzucił subtelną żaluzją w stronę co poniektórych wypowiedzi i wypowiadających :D
        • mujer_bonita Wyjątek potwierdza regułę ;) 01.06.11, 08:22
          timetotime napisała:
          > Kiepsko znasz kobiety, oj kiepsko, już Ci chyba kiedyś to pisałam :).

          Ururam-tururam pisał o 'wielu kobietach' i akurat ma całkowitą rację. Wyjątki potwierdzają regułę :)
        • ururam-tururam Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 08:54
          Timetotime, oczywiście przesadziłem świadomie. Nie wątpię że znajdzie się pewna grupa kobiet które potrafią "po prostu".
          Ale generalnie problem istnieje. Kobiety nie są aż tak kapryśne ale mimo wszystko sporo z nich ma jakieś dziwne większe wymagania i więcej rzeczy im przeszkadza.
          Co prawda nie przeprowadziłem rzetelnej statystyki ale wydaje mi się że więcej mężczyzn niż kobiet narzeka tu na brak seksu.
          Kobiety narzekają na takie rzeczy że on np. zerżnął mnie zupełnie bez kwiatów.
          • outskywalker Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 13:32
            No dobra - ale dlaczego narzekają?
            Bo ktoś je tak wychował?
            Bo kultura im wcisnęła, że jak bez kwiatów, jak zerżnięcie albo chociaż ostry seks, to już fe?
      • kosc_ksiezyca Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 00:28
        Pudło.

        Moje ukochane kiedy szef ciśnie właśnie NIE CHCE się kochać. Mnie stresy zazwyczaj nie przeszkadzają, chyba, ze trwają długo i końca nie widać. Kiedy się przytulam do niego, no to, po prostu. Chcę. :)
        • ururam-tururam Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 08:57
          kosc_ksiezyca napisała:

          > Moje ukochane kiedy szef ciśnie właśnie NIE CHCE się kochać

          Wszystko oczywiście zależy od człowieka. Niemniej jednak wyjścia z sytuacji są dwa: obić mordę szefowi albo zastępczo popastwić się nad kobietą w łóżku. Jako że to drugie niesie za sobą mniej groźne konsekwencje a nawet dostarcza dodatkowych atrakcji wybór jest chyba oczywisty.
      • n.wataha Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 08:56
        ururam-tururam napisał:

        > outskywalker napisała:
        >
        > > czy są jeszcze w ogóle w tym kraju kobiety lubiące seks? Tak szczerze i p
        > o prostu?
        >
        > To jest właśnie problem - u wielu kobiet nie ma tak "po prostu". U faceta owsze
        > m - bo "ciśnienie" po prostu, bo w robocie szef terroryzuje więc trzeba odskocz
        > ni po prostu, mocnej, ożywczej. Może być i w piwnicy na stercie koksu po prostu
        > .
        > A kobieta nie. Kobieta po krzywemu. Ona "ciśnienia" jako takiego nie odczuwa. "
        > Bliskości" chce i innych takich. Ona zmaltretowana przez szefa nie będzie próbo
        > wała sobie odbić. Jak świeczek w domu zabrakło to też nie bo nastroju nie będzi
        > e. Jak na jutro koszul do prasowania pięć to w waginie sucho. A zwłaszcza: bo o
        > n dziesięć lat temu w Wigilię powiedział do mamusi "Niech mamusia nie próbuje
        > urządzać NAM życia, psiakrew!".
        > I tysiąc innych przeszkód!
        >
        > Jak to dobrze e wszystko to znam jedynie z tego forum. :)

        No widzisz, a ja byłem związany z kobietą, która właśnie na stres reagowała potrzebą seksu. I to takiego szalonego, nieokiełznanego, w miejscach dla normalnego człowieka z góry przekreślonych z racji "bo ktoś może zobaczyć", "bo ktoś może wejść". Kobietę, która sama z własnej woli potrafiła powiedzieć "chcę się teraz kochać" (lub brać się do rzeczy, nie czekając aż facet zrobi pierwszy krok).
        Nie była to jakaś młódka, bo miała trzydzieści parę lat na karku, była rozwódką, z mężem alkoholikiem.

        Niestety, po kilkuletniej znajomości nic z tego nie wyszło, między innymi z powodu niechęci z jej strony "odcięcia pępowiny" od jej rodziców, z którymi mieszkała. Miałem własne duże mieszkanie, pracę, ale ona wolała przyjeżdżać na weekendy, albo święta, zaś ja musiałem być codziennie na każde jej zawołanie w domku jej rodziców. Nie podobał mi się taki układ więc zerwałem, choć przyszło mi to z baaaardzo wielkim bólem.
    • timetotime Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 31.05.11, 21:33
      outskywalker napisała:

      > Po przeczytaniu tego wątku zaczęłam się zastanawiać - czy są jeszcze w ogóle w tym kraju kobiety lubiące seks? Tak szczerze i po prostu?


      Są, zaręczam Ci :).
    • grosz-ek To ja się pochwalę, 31.05.11, 23:57
      że taką spotkałem. Lubiła się kochać, często i gęsto, w różnych dziwnych miejscach i sytuacjach. Momentami za nią nie nadążałem (raz nawet zrobiła mi o to awanturę). W jakimś sensie, mogę powiedzieć, że ją złapałem na seks. Jeśli tak spojrzeć z boku na nas, to całkiem sporo rzeczy nas różniło. Ale te różnice nie miały większego znaczenia wobec faktu, że było nam po prostu w łóżku cudownie.

      Jednakże, ponieważ moją Kochana została powołana do wyższych celów, to w kontekście pytania mój przykład już się nie liczy. Całkiem możliwe, że ona była jedyna taka na świecie i wraz z jej odejściem ród takich kobiet wyginą ....
      • gacusia1 Ja lubie,uwielbiam nawet ale... 01.06.11, 04:32
        co z tego?
    • mujer_bonita A jaki seks? 01.06.11, 08:24
      outskywalker napisała:
      >zastanawiać - czy są jeszcze w ogóle w tym kraju kobiety lubiące seks? Tak szczerze i po prostu?

      A jaki seks? I co znaczy 'po prostu'?

      'Po prostu' czyli dam zawsze każdemu, niezależnie od niczego 'bo tak'? To jak się nie łapię bo byle co mnie nie zadowala :P
      • n.wataha Re: A jaki seks? 01.06.11, 08:44
        Oj w swoim życiu trafiłem na kobietę, której libido nawet przewyższało moje (a śmiem sądzić, że mimo wieku mam sporo ponadprzeciętne). Seks codziennie to była norma, zaś rekord to 12 stosunków w jedną noc, co nawet mnie wykończyło.
        Bardzo miło wspominam chwile z nią spędzone, a szczególnie pomysły na miejsca (z dreszczykiem emocji), w których nam przychodziła ochota.

        Niestety w większości temperament i libido idą w parze, więc kobiety o bardzo dużej potrzebie seksu bywają wybuchowe, skore do sprzeczek, więc nie ma co liczyć tutaj na jakiegoś "potulnego baranka". Po prostu "coś za coś".
        • ruda_owca Re: A jaki seks? 03.06.11, 14:23
          > Seks codziennie to była norma, zaś rekord to 12 stosunków w jedną noc, co nawet mnie
          > wykończyło.Seks codziennie to była norma, zaś rekord to 12 stosunków w jedną noc, co nawet > mnie wykończyło.

          Tzn. czego konkretnie bylo 12? Jak definiujesz stosunek?
      • timetotime Re: A jaki seks? 01.06.11, 12:52
        mujer_bonita napisała:


        > A jaki seks? I co znaczy 'po prostu'?
        >
        > 'Po prostu' czyli dam zawsze każdemu, niezależnie od niczego 'bo tak'? To jak s
        > ię nie łapię bo byle co mnie nie zadowala :P
        >

        Nie zawsze i każdemu DAM, ale WEZMĘ sobie wtedy gdy potrzebuję, gdy mam ochotę. Ot tak po prostu, czyli bez atmosfery, świec, pachnącej pościeli, a w celu zaspokojenia się. Bez godzinnej gry wstępnej, obowiązkowego prysznica przed - seks dla samego seksu.
        Tak jak to rozumiem. I tak sobie wziąć potrafię :D.
        • zyg_zyg_zyg Re: A jaki seks? 01.06.11, 12:57
          > Ot tak po prostu, czyli bez atmosfery, świec, pachnącej pościeli, a w celu zas
          > pokojenia się. Bez godzinnej gry wstępnej, obowiązkowego prysznica przed - seks
          > dla samego seksu.


          A co wtedy, gdy do zaspokojenia kobieta potrzebuje godzinnej gry wstępnej? ;-) Czy to wyklucza seks dla samego seksu?
          • outskywalker Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:31
            a gra wstępna to nie seks?
            może to np. pisanie referatu?
            bo moim zdaniem gra wstępna to jak najbardziej aktywnośc wliczająca się w seks :)
            • ururam-tururam Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:36
              Gra wstępna to obieranie ziemniaków. A jedzenie to gotowa tortilla de patatas.
              Żaden facet nie lubi obierania ziemniaków. Załatwia się to niechętnie, jak najszybciej - sześcioma ruchami noża.
              • outskywalker Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:38
                Jakoś nie zauwazyłam żeby mój to załatwiał sześcioma ruchami noża ;)
                • ururam-tururam Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:44
                  Widocznie szczególant, jak Komisarz Przygoda z "Vabanku".
              • sea.sea Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:43
                Jeżeli za grę wstępną uznać wcześniejsze pomalowanie sypialni... (mspanc)
                • ururam-tururam Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:46
                  Z malarzami, jak pokazuje historia - radzę uważać.
                  • sea.sea Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:50
                    Z drugiej strony, hm
                    www.youtube.com/watch?v=riRdmER_biw
                    • ururam-tururam Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:20
                      Ech, kobiece porno... :)
                      A ta aktorka ma twarz która bardzo pasowałaby do plakatu "Kobiety - na traktory!".
                      • sea.sea Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:26
                        Akurat nie kobiece porno jako takie, tylko scenka wyjęta z całkiem przyzwoitego serialu s-f pt. "Battlestar Galactica" :)
                        • ururam-tururam Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:53
                          Wiem, przecież kiedyś usiłowałem oglądać. :)
        • mujer_bonita Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:01
          timetotime napisała:
          > Bez godzinnej gry wstępnej, obowiązkowego prysznica przed - seks dla samego seksu.

          Czyli czy jestem miłośniczka kiepskich fast-foodów? Nadal wychodzi, że nie.
          • ururam-tururam Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:06
            mujer_bonita napisała:

            > kiepskich fast-foodów?

            Czy to to nie pleonazm?
          • timetotime Re: A jaki seks? 01.06.11, 13:51
            mujer_bonita napisała:

            > timetotime napisała:
            > > Bez godzinnej gry wstępnej, obowiązkowego prysznica przed - seks dla same
            > go seksu.
            >
            > Czyli czy jestem miłośniczka kiepskich fast-foodów? Nadal wychodzi, że nie.
            >

            Czy jak facet wraca z pracy i zaraz potem bierze Cię szybko na stole to jest to dla Ciebie kiepski fast food? Bo dla mnie nie. Chyba najbardziej lubię takie ostre numerki, bez przygotowania, bez planowania, na żywioł.
            • mujer_bonita Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:09
              timetotime napisała:
              > Czy jak facet wraca z pracy i zaraz potem bierze Cię szybko na stole to jest to
              > dla Ciebie kiepski fast food? Bo dla mnie nie. Chyba najbardziej lubię takie o
              > stre numerki, bez przygotowania, bez planowania, na żywioł.

              Jeżeli przychodzi na mnie się wyładować to owszem - kiepski fast food. Jasne - głodny człowiek i w dworcowym barze zje ale żeby od razu to 'lubić'?
              • timetotime Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:22
                mujer_bonita napisała:


                > Jeżeli przychodzi na mnie się wyładować to owszem - kiepski fast food. Jasne -
                > głodny człowiek i w dworcowym barze zje ale żeby od razu to 'lubić'?
                >

                Czy Ty nigdy nie uprawiałaś seksu by się wyładować?
                Bo ja często.
                I naprawdę nie interesują mnie wówczas przystawki. Przechodzę od razu do dania głównego. Bo taki seks to raczej dla mnie danie główne bez przystawek, nie fast food. Fast food to śmieci, a to jest kawał zdrowego mięcha na obiad, podany na stole bez białego obrusa, pięknej zastawy, kilku rodzajów sztućców no i tych przystawek. Pożywne jedzenie, ale bez oprawy. Szybkie porządne rżnięcie bez wstępnego pitu-pitu ;).
                • mujer_bonita Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:28
                  timetotime napisała:
                  > Czy Ty nigdy nie uprawiałaś seksu by się wyładować?

                  A Ty czytałaś co napisałam?
                • sea.sea Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:30
                  Z zupełnie innej mańki się zastanawiam i nie wiem gdzie podczepić, więc zrobię to tu - czy tzw szybki seks jest zawsze "dla wyładowania"?
                  Czy żeby sobie okazywać czułe uczucia trzeba się najpierw ogolić, potem napić wina, a potem godzinami cmyrać się piórkiem po krzyżu? :)
                  • mujer_bonita Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:45
                    sea.sea napisała:
                    > Czy żeby sobie okazywać czułe uczucia trzeba się najpierw ogolić, potem napić w
                    > ina, a potem godzinami cmyrać się piórkiem po krzyżu? :)

                    A potrafisz okazać 'czułe uczucia' szybkim, ostrym seksem? ;)
                  • timetotime Re: A jaki seks? 01.06.11, 14:54
                    sea.sea napisała:

                    > Czy żeby sobie okazywać czułe uczucia trzeba się najpierw ogolić, potem napić w
                    > ina, a potem godzinami cmyrać się piórkiem po krzyżu? :)


                    Chyba ciężko podczas szybiego seksu przekazać sobie czułe uczucia :).
                    Jest wtedy miejsce na okazywanie innych uczuć, choćby płomiennego pożądania.
                    Na czułość przechodzi czas po takim ostrym, szybkim numerku :).
                    • sea.sea Re: A jaki seks? 01.06.11, 15:07
                      No nie wiem, ja to odbieram inaczej. Właściwie jaka jest definicja "szybkiego numerku"? Że jest bez gry wstępnej? Że trwa krócej niż standardowy i jest wykonywany dość "dynamicznie"?
                      • ururam-tururam Re: A jaki seks? 01.06.11, 15:17
                        sea.sea napisała:

                        > No nie wiem, ja to odbieram inaczej. Właściwie jaka jest definicja "szybkiego n
                        > umerku"?

                        Jest to seks w wykonaniu młodych chłopców, którzy doznają natychmiastowego wytrysku wskutek samej sensacji znalezienia się wewnątrz kobiety.
                        A tak serio to najlepiej spytać gwałcicieli.
                        • timetotime Re: A jaki seks? 01.06.11, 15:26
                          ururam-tururam napisał:

                          > Jest to seks w wykonaniu młodych chłopców, którzy doznają natychmiastowego wytr
                          > ysku wskutek samej sensacji znalezienia się wewnątrz kobiety.
                          > A tak serio to najlepiej spytać gwałcicieli.


                          Bez sensu kolego prawicie, aż mi się dyskutować odechciało.
                          Odmeldowuję się, wracam do pracy.
                          • ururam-tururam Re: A jaki seks? 01.06.11, 15:30
                            timetotime napisała:

                            > Bez sensu kolego prawicie
                            > aż mi się dyskutować odechciało.
                            > Odmeldowuję się, wracam do pracy.

                            Nie miałem pojęcia że Pani pracuje w wojsku!
                            A co do meritum: myślałem że rozmawiamy poważnie a tymczasem Pani chciała sobie tylko poświergolić.
                            • timetotime Re: A jaki seks? 01.06.11, 15:40
                              ururam-tururam napisał:


                              > Nie miałem pojęcia że Pani pracuje w wojsku!

                              W wojsku to nie, ale tak jakby dowódcą mojej załogi jestem ;).


                              > A co do meritum: myślałem że rozmawiamy poważnie a tymczasem Pani chciała sobie
                              > tylko poświergolić.


                              Poważnie? Kojarzenie szybkiego seksu z gwałtem to rozmowa na poważnie? Dobre sobie :).
                              A do świergolenia to ja ostatnia jestem.


                              Wracam do realnego świata, bo przez kolegę, drogi kolego, maila bez załącznika wysłałam.
                              Co miałam powiedzieć w temacie, powiedziałam.
              • zakletawmarmur Re: A jaki seks? 02.06.11, 08:50
                Szybko nie znaczy źle, długo nie znaczy dobrze. Może tak bytć ale może być też wręcz przeciwnie...

                Nie porównywałabym seksu bez gry wstępnej do jedzenia hamburgera w fast foodzie... Jest wiele potraw, które przygotowuje się szybko a są zdrowe i smaczne (np. sałatka grecka). Są też takie, których wykonanie jest trudne i czasochłonne (np. ciasto francuskie) i wcale takie zdrowe nie są a wiele osób a tak nie docenia ich smaku...
                • ururam-tururam Re: A jaki seks? 02.06.11, 09:56
                  A ten cały seks to niby jest zdrowy? Podobno mężczyzna traci w czasie stosunku tyle energii co przy rozładowaniu łopatą pół wagonu kolejowego węgla (minimum kilka ton).

                  Tymczasem jakoś tak się dziwnie składa intensywny, żywiołowy (ale taki naprawdę, aż do "poplątacji serca") jeździec w wykonaniu damskim to rzadkość.

                  Niewdzięcznice!

                  Wampiry energetyczne!
                  • timetotime Re: A jaki seks? 02.06.11, 11:48
                    ururam-tururam napisał:

                    > Tymczasem jakoś tak się dziwnie składa intensywny, żywiołowy (ale taki naprawdę
                    > , aż do "poplątacji serca") jeździec w wykonaniu damskim to rzadkość.


                    A kolega to duże doświadczenie w tej materii ma, że takie wnioski wysnuwa? :)
                    • ururam-tururam Re: A jaki seks? 02.06.11, 11:54
                      timetotime napisała:

                      > A kolega to duże doświadczenie w tej materii ma, że takie wnioski wysnuwa? :)

                      Gaździno, jakieś tam mam. :) Wprawdzie patrząc na metrykę faktycznie nie powinienem się wypowiadać ale staram się nikczemny staż nadrabiać intensywnością!
                      W każdym razie żadna dziewczyna nie wyszalała się na mnie, jak ja szaleję im za plecami!
                      Anglezują, nie galopują!
                      • sea.sea Re: A jaki seks? 02.06.11, 15:25
                        Tempo królicze jest przereklamowane i akurat w tym przypadku nie lenistwo przeze mnie przemawia :)
    • tully.makker Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 13:24
      Jest mnostweo kobiet, ktore uwilbiaja sex - sek w tym, ze wekszosc facetow tak naprawde nie lubi takich kobiet. Na dluzsza mete.
      • salma75 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 13:52
        Bo? :) Ciekawa teoria ;).
        • ururam-tururam Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 13:58
          Są tylko dwie możliwości a właściwie to i tak jedna.
          Taka Nienasycona będzie albo próbować się nasycić z kilkoma na raz albo wprawdzie z tym jednym mężczyzną co to się boi, ale krótko, bo on wkrótce nie wydoli i padnie a ona i tak trafi w inne ramiona.
          Na co komu taki interes?
          • salma75 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 14:04
            Nienasycona? Od jakiego momentu kobieta powinna być nazywana nienasyconą? Czy od tego gdy ma ochotę na seks codziennie? Czy może od chwili gdy okazuje się, że przydługa gra wstępna to nie dla niej? ;)
            Mam rozumieć, że faceci "zimne ryby" wolą i skamlenie o każdy numerek? To skąd te rzesze płaczących na forum? ;).
            • ururam-tururam Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 14:25
              salma75 napisała:

              > Nienasycona? Od jakiego momentu kobieta powinna być nazywana nienasyconą?

              To nie kategoria związana z czasem a energią.
              Nienasycona to taka która wykańcza chłopa.
              Mój kolega miał taką, gdy pracował w Niemczech. Wracał z roboty o jakichś nieprawdopodobnych porach w rodzaju druga w nocy, na rzęsach, a ona z miejsca go napastowała, co jeszcze powodowany troską o trwałość związku (nieformalnego) znosił. Także wielokrotne później budzenie przez resztę nocy natrętnym szarpaniem za ramię albo wręcz manipulacjami wprost przy oporządzeniu, bo "chcę jeszcze i jeszcze".
              Któregoś dnia po prostu uciekł.
              • salma75 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 14:28
                ururam-tururam napisał:

                > Nienasycona to taka która wykańcza chłopa.

                Ufff, to mnie uspokoiłeś.
                Mój na szczęście od lat ochoczo uprawia ze mną seks codziennie. Nie muszę szarpać za ramię, napastowac i prosić ;).
                • ururam-tururam Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 14:44
                  Tak, tak, tylko dlaczego nad ranem z sypialni trzeba szuflami wynosić jakieś patyczki?

                  "W Pradze były przed laty dwie paniusie, opuszczone rozwódki, bo to były z przeproszeniem polatuchy. Jedna się nazywała Mourkova, a druga Szouskova.
                  Pewnego wieczoru, gdy kwitły czereśnie, obie te paniusie złapały w alei Roztockiej stuletniego impotentnego kataryniarza, zawlokły go do pobliskiego gaiku i zgwałciły.
                  Okropnych rzeczy dopuszczały się na tym biedaku.
                  Na Żiżkovie jest niejaki profesor Axamit, który poszukuje starożytnych mogił i wykopał dużo dołów w Roztokach.
                  Do jednego z takich dołów zawlokły te opuszczone rozwódki naszego kataryniarza i dręczyły go i nadużywały.
                  Nazajutrz profesor Axamit widzi, że w jednej z rozkopanych mogiłek coś leży.
                  Ucieszył się, że to może zdobycz naukowa, a to był kataryniarz, umęczony przez owe dwie rozwiedzione paniusie.
                  Dokoła niego leżało pełno takich jakichś patyczków. Ten kataryniarz umarł piątego dnia, a te megiery były jeszcze takie zuchwałe , że poszły na jego pogrzeb. To już czysta perwersja.
                  • salma75 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 15:06
                    Nic nie wynoszę :).

                    Nad ranem to ja czasami muszę się nawet oganiać od mojego chłopa ;).
                    Dobry rocznik mi się trafił - '72, wydajny ;). I taki co to wie jak kobiecie dogodzić ;).
        • mujer_bonita Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 14:12
          salma75 napisała:
          > Bo? :) Ciekawa teoria ;).

          Już była na ten temat dyskusja (w sumie to już chyba na każdy była). Większa ochota na seks u kobiety podwyższa szansę na skok w bok a zatem i na zajście w ciążę z innym samcem.

          Także panowie lubią się bzykać z kobietami 'otwartymi' a żenią się raczej z 'konserwatystkami' ;)
          • salma75 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 14:14
            No pacz pani, a mój ożenił się z otwartą. I tak się już "męczy" w tym związku 20 lat :D.
      • timetotime Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 13:55
        tully.makker napisała:

        > Jest mnostweo kobiet, ktore uwilbiaja sex - sek w tym, ze wekszosc facetow tak
        > naprawde nie lubi takich kobiet. Na dluzsza mete.


        Tłumacz sobie tak, tłumacz :).
    • lemon_curd Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 01.06.11, 17:24
      Ja lubię. Ale lubię też siebie. I tak, myślę, że to ma duży związek.
    • shedir1 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 03.06.11, 08:52
      Pewnie że są... nie sądze bym była jedyna :)
    • yoko0202 lubią, zależy z kim :) 03.06.11, 09:57

    • yoric Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 03.06.11, 23:57
      Ururam,

      bardzo mało w życiu widziałeś... Mam szczerą nadzieję, że jeszcze kiedyś zmienisz zdanie. Będziesz się wtedy badzo wstydził za te wpisy - choć z drugiej strony do tej pory pewnie dawno o nich zapomnisz...

      Pozdrawiam
      • atela Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 11.06.11, 22:47
        Wiele kobiet lubi seks, tyle że nie z mężczyznami. Wynika to z łatwości samodzielnego "rozładowania się". Skoro mogą to zrobić w parę minut choćby poduszką...

        Inna sprawa, że często same tego w sobie nie akceptują i nie przyznają się, uchodząc za "niskolibidowe" czyli po dawnemu "cnotliwe"
        • songo3000 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 11.06.11, 23:39
          No patrz, a ja facet woli walenie gruchy seksu ze swą średnio atrakcyjną żonusią to na stos z nim przynajmniej ;)))
    • doktor.74 Re: Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu? 11.06.11, 23:45
      Krótko, zwięźle i na temat i nie będzie to odkrycie Ameryki:
      NAJLEPSZA BABA TO WŁASNA GRABA
Inne wątki na temat:
Pełna wersja