Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przeginanie

07.06.11, 11:21
Do założenia tego wątku natchnęły mnie pomysły invisible44, co zrobić by wzbudzić u kobiety chęć pójścia z mężem do łóżka. Ale również wątki:
"Gdzie oni są"
"czy raz na tydzień to dużo czy mało?"
"Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu?"
"Samotność w związku"

i wiele innych ciągle o tym samym.

Czasami dochodzę do wniosku, że kobiety nie są skomplikowane, lecz że mają w głowach tak poprzestawiane, że same nie wiedzą czego chcą.
Seks ogólnie od początku małżeństwa mieliśmy bardzo udany. Doświadczenie (z innymi kobietami) miałem dość spore i raczej nie odmówiłyby mi nawet gdybym teraz jako żonaty (a one mężatki) zaproponował im łóżko.

Miałem taki okres "postu". Jeden dzień - "Boli mnie głowa", kolejny - "miałam zły dzień w pracy", następny - "boli mnie żołądek", jeszcze następny - "nie mam dzisiaj nastroju", potem miesiączka i "krępacja" żony. Raz za wcześnie, bo dziecko może się obudzić, raz za późno, bo jutro do pracy.

Najpierw starałem się "odnowić płomień miłości i pożądania" za pomocą atmosfery (dziecko do teściów, odpicowany, prosto od fryzjera, kolacja przy świecach, bita śmietana i lody w łóżku - bynajmniej nie w naczyniach i łyżeczką). Guzik z tego wyszło, bo była śpiąca "po całym tygodniu stresu w pracy".

No to może z innej beczki?
Znów dziecko do babci. Zapraszam żonę na kolację do restauracji, troszkę alkoholu na poprawienie nastroju, wskakujemy w taksówkę i do domciu. Kolejna noc bezseksia.

No dobra. Więc może zamiast na lowelasa, spróbuję na twardziela, co to bez żenady zdecydowanie i bez skrupułów dobiera się do kobiety i zdziera z niej ubranie? Tekst "co Ty sobie wyobrażasz, jak mam niby się kochać, gdy zachowujesz się jak brutal?" wystarczająco ściągnęło mnie na ziemię, jakbym pieprznął z samolotu o glebę bez spadochronu.

Kurde, czy ja sroce spod ogona wypadłem? Laski wokół mizdrzą się do mnie i bajerują żonę jakiego to ma fajnego faceta, więc może na zazdrość?
OK, wróciłem do domu nad ranem. Żona nie spała, tylko czekała na mój powrót po ciemku (więc martwiła się co się ze mną dzieje). Niestety na tym się skończyło. Poszła natychmiast spać. Minął miesiąc i nawet nie zadała pytania gdzie byłem, co robiłem.

No to została mi ostatnia możliwość - szczerze porozmawiać.
Powiedziałem jej, że miesiąc bezseksia, to dla mnie coś co mnie psychicznie wykańcza. No to na drugi dzień poszła ze mną do łóżka. I ... następny numerek za miesiąc.

Efekt? Ano poczułem się dokładnie tak, jak zostałem potraktowany - dla świętego spokoju dała d... z łaski.

Morał?
Wy kobiety chcecie być zdobywane, chcecie poczuć że mężczyzna interesuje się Wami i dba o Wasze potrzeby. I chwała Wam za to.
Ale w pewnym momencie przeginacie i przestajecie zauważać, że my też jesteśmy ludźmi z własnymi potrzebami, pragnieniami i nie lubimy by nas upokarzano przymuszaniem do żebrania o seks. A to niestety dość często w dobie wyzwolenia kobiet się zdarza. Po prostu wolność, jaką przyniósł feminizm często prowadzi Was do przeginania w drugą stronę.
Co jak z tą segregacją rasową w USA. Kiedyś upokarzano tam czarnych, teraz to biali muszą się bać w czarnych dzielnicach.

Nie wiem skąd się to bierze, może przez setki lat byłyście traktowane przedmiotowo i teraz jakaś głęboko na dnie cząstka Waszej świadomości rwie się by odegrać się na nas za tamte lata?

Teraz kolejna ciekawostka.
Czyli Europejki (w tym Polki) i Habibi z Egiptu.
Ponieważ dość dobrze znam ten kraj i jego kulturę (zwiedziłem go prawie w z dłuż i w szerz i to wcale nie wycieczkowymi autokarami), mam kolegów Arabów, powiem, że bardzo ciekawe jest Wasze podejście do lowelasów z tych krajów.
Otóż Europejki jak na lep dają się łapać na czułe słówka i wymowne miny (również gesty) Egipskich żigolaków. Panie dzięki temu leczą swoje kompleksy. Ale nic poza tym z tego nie wynika, ponieważ poznałem wiele małżeństw mieszanych, w których Europejki "habisie" próbowały "oswoić" według własnych wzorców kulturowych i oczywiście nic z tego nie wyszło.
Owszem, wyjątki, gdzie małżeństwo z muzułmaninem jest szczęśliwe, ale w jednym przypadku to muzułmanin dał się wziąć Polce pod pantofel (tak, tak, widziałem to na własne oczy i co najdziwniejsze mieszkają w Egipcie), albo są to małżeństwa które mieszkają w jakimś kraju neutralnym kulturowo dla obu współmałżonków (np. Belgia, Holandia) i oboje musieli pójść na kompromis, szczególnie, że zamieszkali tam sami bez swoich rodzin, które nie mogły na nich wywierać nacisków.

Wszystkie pozostałe mieszane małżeństwa z Arabem kończyły się wielkim rozczarowaniem i rozłąką.
Więc jako kochanki jesteście świetne, jako materiał na żony, najczęściej macie więcej oczekiwań niż mężczyzna mógłby spełnić.

Wiem, wiem, zdarzają się wyjątki i zapewne na tym forum większość kobiet to właśnie te pozytywne wyjątki. Ale czytając nawet niektóre posty Sea.Sea, Wy kobiety same zauważacie, że Wasze "rywalki w płci" potrafią po ślubie zmieniać się w sposób przez mężczyzn całkowicie nie zrozumiały i wcale nie na lepsze.
    • lilyrush Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 11:35
      czekaj..zgubiłam sie- w poście obok piszesz jaki to jesteś kochany i jak to masz dobrze??? Rozdwojenie jaźni?
      • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 11:43
        lilyrush napisała:

        > czekaj..zgubiłam sie- w poście obok piszesz jaki to jesteś kochany i jak to mas
        > z dobrze??? Rozdwojenie jaźni?

        Czytaj uważnie co pisałem:
        > Do założenia tego wątku natchnęły mnie pomysły invisible44, co zrobić by wzbudzić u
        > kobiety chęć pójścia z mężem do łóżka. Ale również wątki:
        > "Gdzie oni są"
        > "czy raz na tydzień to dużo czy mało?"
        > "Czy kobiety naprawdę nie lubią seksu?"
        > "Samotność w związku"

        A o sobie:
        > Miałem taki okres "postu"...

        Czy odnoszenie się do tych wątków nazywasz rozdwojeniem jaźni, czy to, że zdarzył mi się w życiu okres "posuchy"?
    • mujer_bonita Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 11:43
      n.wataha napisał:
      > OK, wróciłem do domu nad ranem. Żona nie spała, tylko czekała na mój powrót po
      > ciemku (więc martwiła się co się ze mną dzieje). Niestety na tym się skończyło.
      > Poszła natychmiast spać. Minął miesiąc i nawet nie zadała pytania gdzie byłem,
      > co robiłem.

      Twojej żonie po prostu nie zależy. Dla mnie sprawa jest jasna.

      > Wiem, wiem, zdarzają się wyjątki i zapewne na tym forum większość kobiet to wła
      > śnie te pozytywne wyjątki. Ale czytając nawet niektóre posty Sea.Sea, Wy kobiet
      > y same zauważacie, że Wasze "rywalki w płci" potrafią po ślubie zmieniać się w
      > sposób przez mężczyzn całkowicie nie zrozumiały i wcale nie na lepsze.

      Za to mężczyźni zmieniają się w sposób przewidywalny i zawsze na gorsze :D Dlatego nie wychodzę za mąż :P
      • druginudziarz Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 00:32
        mujer_bonita napisała:
        > Za to mężczyźni zmieniają się w sposób przewidywalny i zawsze na gorsze :D Dlat
        > ego nie wychodzę za mąż :P

        Z domu też nie wychodź, na ulicy to dopiero jest nieprzewidywalnie.
        • that.bitch.is.sick Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 21:15
          druginudziarz napisał:

          > D Dlat
          > > ego nie wychodzę za mąż :P
          >
          > Z domu też nie wychodź, na ulicy to dopiero jest nieprzewidywalnie.

          buhahaha
    • sea.sea Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 11:50
      > Czasami dochodzę do wniosku, że kobiety nie są skomplikowane, lecz że mają w głowach
      > tak poprzestawiane, że same nie wiedzą czego chcą.
      IMO to jest proste jak konstrukcja cepa: jak kobiecie do faceta łechtaczka wyśpiewuje serenady, to da mu i bez gry wstępnej, na jeżu, niczego od niego nie wymaga poza pięknymi oczami. Patrz: casus habisiów, ale nie tylko.

      Natomiast jak jej przejdzie, to się zaczyna piętrzenie questów do wykonania i szukanie sposobów, żeby do łóżka nie iść. To, że pozmywałeś czy kupiłeś kwiaty, odblokuje wyłącznie łechtaczkę kobiety, która Cię pożąda, ale faktycznie jest zajechana obowiązkami - bywają takie. Natomiast jeśli już nie pożąda i pożądać z jakichkolwiek powodów już nie chce, to raczej się do tego wprost nie przyzna - to by zabiło męską motywację, kto by się czuł mężczyzną przy kobiecie która w oko wygłosiła "nie kręcisz mnie"? Więc wtedy to zawsze facet jest ten niedobry, bo coś zrobił albo czegoś nie zrobił (co, o dziwo, większości kobiet w pierwszych latach związku nie przeszkadza).
    • esteraj Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 12:38
      Jaka magiczna kombinacja pozwoliła Ci na przerwanie "posuchy"?
      Czyżby jednak istniał jakiś sposób na rozpalenie żony, czy jesteś już z inną kobietą?
      • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 13:00
        esteraj napisała:

        > Jaka magiczna kombinacja pozwoliła Ci na przerwanie "posuchy"?
        > Czyżby jednak istniał jakiś sposób na rozpalenie żony, czy jesteś już z inną ko
        > bietą?

        Na to jest chyba tylko jeden sposób - długa rozłąka. Co najmniej 2 tyg. Ale jeśli ktoś może na kilka miesięcy, to jeszcze lepiej.

        Do sea.sea
        Widzisz, faceci również mają sporo obowiązków, których zony nie zauważają i dopiero gdy facet spakuje walizki i (z jakiegoś tam powodu, czy to pracy, czy wyjazdu służbowego, czy nawet na złość żonie) gdzieś wyjedzie, dopiero wtedy żony mają masę spraw na głowie.
        A jaka to cholerna ulga, jak ten "chłop" wróci do domu?
        • tully.makker Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 14:49
          Do sea.sea
          > Widzisz, faceci również mają sporo obowiązków, których zony nie zauważają i dop
          > iero gdy facet spakuje walizki i (z jakiegoś tam powodu, czy to pracy, czy wyja
          > zdu służbowego, czy nawet na złość żonie) gdzieś wyjedzie, dopiero wtedy żony m
          > ają masę spraw na głowie.
          > A jaka to cholerna ulga, jak ten "chłop" wróci do domu?

          Kiedy zmienilam zamki pozostawiajac pierwszego meza po 2 stronie, i przez nastepna lata zycia bez faceta w domu nie odczulam nawet cienia roznicy jesli chodzi o zakres wykonywanych przeze mnie obowiazkow domowych w porownaniu z czasem, gdy ex przebywal jeszcze w srodku.
          • buba12 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 18:05
            ja porzuciwszy meza nr 1 odkryłam ze nie tylko NIE MAM wiecej obowiązków - ale o losie:) o wiele mniej:) to samo bylo z niemezem nr 2. zaniechałam stałych zwiazkow, gdyz:
            a) zapracowana jestem
            b) leniwa bywam i dokładanie mi czegos nie wchodzi w gre - i tak mam moim zdaniem za wiele zadan do wykonania
            c) wyrosłam z kłotni co kto teraz ma zrobic... na kapo nie nabylam kwalifikacji:)
        • keti3 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 09.06.11, 14:38
          nie wiem czy to tak działa... widujemy sie z mezem 5 tyg. na 6 tyg. jego nieobecnosci.. i tak jest od dwoch lat, wczesniej było 4tyg. na 4 tyg. Niestet, gdy wraca nie odczuwam zadnej ulgi. Ani fizycznej (odciazenie), ani psychicznej (kłótnie, starcia, fochy, złośliwosci). Do nieobecnosci drugiego czlowieka mozna sie bardzo szybko przyzwyczaic, trudno za kazdym razem uczyc sie od nowa bycia we dwoje , a gdy juz sie nauczymy on znow wyjezdza. I jazda jest od poczatku...Zyjemy w cyklu 6 tygodniowym...Mój organizm rowniez przestawił sie na ten cykl z 28 dni na 6 tygodni.
    • gomory Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 13:06
      > Otóż Europejki jak na lep dają się łapać na czułe słówka i wymowne miny (również gesty) Egipskich żigolaków. Panie dzięki temu leczą swoje kompleksy. Ale nic poza tym z tego nie wynika,

      Ja bym jednak uznal, ze wynika. Wiekszosc przeciez nie szuka tam meza, tylko zabawy i przygody. Sprobuj sie oderwac na chwile od wlasnych emocji i popatrz na to chlodnym okiem. Sadzisz, ze Twoje zonie nie spodobaly sie zaloty na slonecznej plazy ze strony mlodego, smaglolicego habibi? Gdyby sie zatracila i ulegla toby pewnie walnela taki lozkowy repertuar na ktory nie masz szans. Bez obrazy, nie traktuj tego, ze Ci dowalam.
      Poprzednie pokolenia kobiet byly bardziej skrepowane i stonowane w zachowaniu. Dzisiejsze sa poprzez prase, ksiazki, filmy, newsy osmielane w kierunku tego co jest im mile - emocjonalnego przezywania. Romansu. Uniesien. Orgazmow. Doznan. Ich babcie doslownie mogly dac d... i bez tego. Wspolczesne kobiety oczekuja jednak wiecej.
      Zawsze mozesz sie pobawic w manipulacje pt. jak z partnera dlugoterminowego stac sie krotkoterminowym ktore to sa szeroko opisywane na forum. To ma chyba wiekszy sens niz apel: kobiety opamietajcie sie, zagryzcie zeby i rozkladajcie szeroko uda w malzenskim lozu. Juz wasze babcie przeciez pokazaly, ze tak da sie. No przynajmniej ja nie widze lepszej rady dla kogos chcacego namietnie pukac kobiete ktora pala do niego srednia atencja.
      • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 13:59
        > To ma chyba wiekszy sens niz apel: kobiety opamietajcie sie, zagryzcie zeby i rozkladajcie szer
        > oko uda w malzenskim lozu. Juz wasze babcie przeciez pokazaly, ze tak da sie. N
        > o przynajmniej ja nie widze lepszej rady dla kogos chcacego namietnie pukac kob
        > iete ktora pala do niego srednia atencja.

        Ale to działa w obie strony. Poczytaj sobie ile na forum jest wpisów sfrustrowanych kobiet, które oczekują seksu od ich partnerów, a nie otrzymują go, bo tamto czy siamto. Tyle, że tutaj dywaguję nad czymś innym. Nad tym, że facet wykłada jej kawę na ławę, a ona nie jest w stanie mu wyjaśnić skąd bierze się jej problem, tak by można było mu zaradzić.

        Odwrotnie to chyba nie działa, bo jakoś nie widzę wpisów na tym forum kobiet, którym brak seksu doskwiera, że poszły i jednoznacznie walnęły facetowi tekst "czemu misiu tak rzadko się kochamy?". Raczej wolą przybiec na forum i oczekiwać rady tutaj, choć nie znając podłoża problemu i tak nasze rady zapewne będą nietrafne.
        Bo facet n.p. "dostał opierdol w pracy od szefa z zapewnieniem, że w przyszłym miesiącu niech sobie szuka nowej pracy", a my kobitce zaproponujemy na forum żeby mężusiowi walnęła np. szałowi striptease i gość będzie gotowy.
        Będzie gotowy? Śmiem wątpić, że jak w głowie mu nie "dupa" lecz problemy życia codziennego, to raczej weźmie ze sobą do łóżka butelkę wódki niż żonę.

        Innymi słowy - szybciej "chłop" się otworzy przed "babą", niż "baba" przed "chłopem".
        To, że jedno z nich zdecyduje się na poważną rozmowę nie znaczy, że ta rozmowa przyniesie skutek, ponieważ cała ich wiedza o problemie będzie połowiczna. Druga strona nadal będzie żyła w kłamstwie i udawaniu "no przecież Ci mówiłam, że nic mi nie jest".

        A puenta?
        Gadajcie z sobą o wszystkich problemach, bo wspólne ich roztrząsanie raczej łączy niż dzieli (bo druga strona wie, że macie do niej zaufanie jeśli dzielicie się z nią najbardziej skrytymi problemami). Jednak jeśli tylko jedno z małżonków się otworzy, to za przeproszeniem "g..o" z tego wyjdzie.

        Amen
        • sea.sea Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 14:47
          > jakoś nie widzę wpisów na tym forum kobiet, którym brak seksu doskwiera, że poszły i
          > jednoznacznie walnęły facetowi tekst "czemu misiu tak rzadko się kochamy?
          Bo za późno przyszłam na forum, jak już było po sprawie :D Ja eksa, z którym wytrzymałam parę lat, zapytałam grzecznie, czemu nigdy nie inicjuje a czasem się opędza. Pół roku i kilka "poważnych rozmów" później - wymyślił. Mianowicie - przede mną był seksmaszynką, ale zaszkodziło mu, że jak się poznaliśmy, przez półtora miesiąca był tylko petting zamiast penetracji (faktycznie, był, bo za obopólną decyzją musiałam wcześniej zadbać o pigułkę - gumkom ufaliśmy średnio w kontekście zapobiegania ciąży) - i to go tak zablokowało, że potem już miał trudność w przestawieniu się na tryb: "tę panią można bzykać". Żeby nie było, że tylko płeć żeńska dochodzi do ściany absurdu w kreowaniu wymówek :D
          • czarna_pijawka Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 14:52
            Ta wymowke to trzeba sobie zapisac na "zas" :) Genialna.. wychodzi na to, ze zrobilas eksowi supelek na wezu :D
        • zyg_zyg_zyg Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 17:23
          > Odwrotnie to chyba nie działa, bo jakoś nie widzę wpisów na tym forum kobiet, k
          > tórym brak seksu doskwiera, że poszły i jednoznacznie walnęły facetowi tekst "c
          > zemu misiu tak rzadko się kochamy?".

          Walnęły, walnęły swego czasu... Na co padały różnej maści wykręty. Odpowiedź prawdziwą - "Pasuje mi taka częstotliwość i nie chcę tu nic zmieniać" - która wszystko w jedną sekundę wyjaśniła, usłyszałam po paru latach gryzienia ścian i starań, żeby coś zmienić. I to nie była odpowiedź na pytanie wcześniejsze "Czemu misiu tak rzadko?", tylko na "Czemu nie zrobiłeś badań, z którymi miałeś wrócić do seksuologa?"

          Historia Twoja - tylko rozłożona na lata - bardzo przypomina moją. Tylko wnioski coś nie za bardzo pasują...

        • tully.makker Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 18:40
          >
          > Odwrotnie to chyba nie działa, bo jakoś nie widzę wpisów na tym forum kobiet, k
          > tórym brak seksu doskwiera, że poszły i jednoznacznie walnęły facetowi tekst "c
          > zemu misiu tak rzadko się kochamy?"

          Ja akurat tak zrobilam. Inna sprawa, ze odpowiedz zajela chlopu tyle samo, ile lekarzom zdiagnozowanie jego problemu, czyli prawie rok. Na szczescie problem byl z tych do wyleczenia w jakies 2 tygodnie. I rozumiem, ze tak sie bal, ze bedzie zle juz na zawsze, ze nie byl w stanie tego nawet wyartykulowac.
    • vitek_1 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 13:24
      n.wataha napisał:

      > Czasami dochodzę do wniosku, że kobiety nie są skomplikowane, lecz że mają w głowach tak > poprzestawiane, że same nie wiedzą czego chcą.

      Nie, raczej wiedzą. Chcą tego samego co my, czyli orgazmu, plus całej 'otoczki' czyli czułości, bliskości itd. Jakby żonka miała orgazm, to regularnie minimum 2 razy w tygodniu zgłaszałaby się do ciebie po nową porcję. A dlaczego nie ma, to już inna sprawa. Widocznie słabo ją posuwasz (sory za bezpośredniość)
      • gomory Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 13:36
        > Chcą tego samego co my, czyli orgazmu, plus całej 'otoczki' czyli czułości, bliskości itd.

        Polemizowalbym. Laska moze miec orgazm, a zblizenie zakwalifikowac jako kiepskie. Ba! Laska moze nie miec orgazmu i zakwalifikowac zabawy jako intrygujace ;).
        Jednak uwazam, ze cialo kobiet jest bardziej wybredne co do tego z kim i kiedy moze miec przyjemnosc.
        • zyg_zyg_zyg Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 17:26
          Viciu, ucz się :-)
        • druginudziarz Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 00:43
          gomory napisał:

          > > Chcą tego samego co my, czyli orgazmu, plus całej 'otoczki' czyli czułośc
          > i, bliskości itd.
          >
          > Polemizowalbym. Laska moze miec orgazm, a zblizenie zakwalifikowac jako kiepski
          > e. Ba! Laska moze nie miec orgazmu i zakwalifikowac zabawy jako intrygujace ;).
          > Jednak uwazam, ze cialo kobiet jest bardziej wybredne co do tego z kim i kiedy
          > moze miec przyjemnosc.

          Poza tym kobiety doskonale się obywają bez przyjemności seksu.
          Bezseksie u faceta ma zupełnie inna wartość niż bezseksie u kobiety.

      • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 13:47
        vitek_1 napisał:

        > n.wataha napisał:
        >
        > > Czasami dochodzę do wniosku, że kobiety nie są skomplikowane, lecz że maj
        > ą w głowach tak > poprzestawiane, że same nie wiedzą czego chcą.
        >
        > Nie, raczej wiedzą. Chcą tego samego co my, czyli orgazmu, plus całej 'otoczki'
        > czyli czułości, bliskości itd. Jakby żonka miała orgazm, to regularnie minimum
        > 2 razy w tygodniu zgłaszałaby się do ciebie po nową porcję. A dlaczego nie ma,
        > to już inna sprawa. Widocznie słabo ją posuwasz (sory za bezpośredniość)

        Wiesz, ona miewa 2-3 orgazmy przy jednym "łóżku", więc tego raczej jej nie brakuje. Czasem uskarża się nawet, że więcej już nie może, bo jej się zmęczyła...

        Druga sprawa, to sam fakt, że odnosisz to co napisałem do mojej osoby, a ja to co napisałem skleciłem również z Waszych obserwacji i wynurzeń, które przewijają się w kółko na tym forum w wielu tematach.
      • malwa200 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 14:04
        vitek_1 napisał:

        > n.wataha napisał:
        >
        > > Czasami dochodzę do wniosku, że kobiety nie są skomplikowane, lecz że maj
        > ą w głowach tak > poprzestawiane, że same nie wiedzą czego chcą.
        >
        > Nie, raczej wiedzą. Chcą tego samego co my, czyli orgazmu, plus całej 'otoczki'
        > czyli czułości, bliskości itd. Jakby żonka miała orgazm, to regularnie minimum
        > 2 razy w tygodniu zgłaszałaby się do ciebie po nową porcję. A dlaczego nie ma,
        > to już inna sprawa. Widocznie słabo ją posuwasz (sory za bezpośredniość)
        >
        dokładnie jest tak jak vitek napisał-to całkowita prawda. brak orgazmu a nie złośliwość każe kobietom unikać seksu, który bez orgazmu jest srednią przyjemnością o ile w ogóle nia wtedy jest
        • vitek_1 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 11.06.11, 00:15
          He he, skomentowało mnie 5 osób w tym 4 facetów którzy uznali że plotę i 1 kobitka która w całości się ze mną zgodziła :)

          Zawsze wiedziałem że znam się na kobietach, a teraz wiem że znam się bardzo dobrze!
          • songo3000 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 11.06.11, 00:21
            Kolego, chciałbym się z Tobą zgodzić (co byś miał do kolekcji) ale sprecyzować stanowisko musisz - o jaki orgazm chodzi: łechtaczkowy, pochwowy, analny, sutkowy,.... ? Nooo, tylko jako znawca kobiet nie próbuj mówić, że 'nie ma różnicy' :PPP
            • vitek_1 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 12:01
              Nie jestem w stanie udzielić satysfakcjonującej cię odpowiedzi, ponieważ ty jesteś teoretykiem a ja - praktykiem.
          • zyg_zyg_zyg Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 11.06.11, 07:41
            He he,
            i jeszcze liczyć nie umie... ;-)
    • s_t_a_l_a_k_t_y_t Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 13:50
      Posłuchaj i zrobi Ci sie zaraz raźniej:
      www.youtube.com/watch?v=3rX_S9eoV7I
      • azeta4 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 14:10
        n.wataha napisales prawde i trzymaj sie.
    • lemon_curd Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 14:12
      Niestety, tak też jest. Sama miałam znajomego, kilka lat przez seksu. Co prawda on też miał problem (alkoholowy), ale zdaje się, że najpierw nastąpił brak seksu, potem alkoholizm (nie twierdzę bynajmniej, że jedno spowodowało drugie). Jak go poznałam leczył się z alkoholizmu. Ale zadba bycia niechcianym, niekochanym pozostała. I to jest straszna zadra. Osoba, która nie chce kochać się z własnym mężem (i żoną też, dodajmy) krzywdzi go nie tylko nie spełniając normalnych potrzeb fizycznych, ale także pozbawiając go czułości, bycia kochanym, bycia pożądanym - czyli tego, czego normalny człowiek w związku bardzo, bardzo potrzebuje.

      Ja jestem feministką (już gdzieś napisałam, dlaczego się tak definiuję i jak mało to ma wspólnego z pełnym pretensjami tupaniem nóżką). Feminizm powstawał w opozycji do małżeństwa, gdzie mąż pełnił wszystkie obowiązki (był jedyną "dojrzałą" osobą, kobieta była tej dojrzałości pozbawiona, można było ją brać seksualnie, ale nie mogła nawet wypełniać tradycyjnej roli, czyli zajmować się dziećmi. mówię o okresie wiktoriańskim i jego odpowiedniku w Stanach). Moim zdaniem też kobiety, które "handlują" seksem to najczęściej te, które mają ze sobą problem. Silni ludzie o problemach rozmawiają, a nie np. nie uprawiają seksu, bo mąż nie pozmywał. Wiedzą, że są inne drogi egzekwowania tego, by dorosły człowiek wykonywał swoje obowiązki. Ignorowanie potrzeb drugiej osoby też moim zdaniem ma mało wspólnego z dojrzałym, partnerskim związkiem. W partnerskim związku ludzie szanują swoje potrzeby nawzajem, umieją o nich rozmawiać, ba, umieją działać tak, żeby druga osoba nie została upokorzona i się tak nie poczuła.

      Myślę też, że kobiety świadome siebie i lubiące siebie mają mniej problemów z seksem, ale to moja teoria.

      Ja wiem jedno - seks w związku jest ważny. Zarówno dla mnie, jak i dla mężczyzn. I naprawdę nie wyobrażam sobie jego braku. Oczywiście, kiedyś zapewne zdarzy mi się odmówić, bo faktycznie będę czuła się źle etc, ale nie skażę mojego faceta na bezseksie. A jeśli ono nastąpi z przyczyn obiektywnych (np. zagrożona ciąża, ale to rzadkie przypadki), to przynajmniej będziemy starali sobie inaczej okazywać czułość a potem wynagrodzić sobie czekanie. Bo ja uważam, że faceci dają radę przeczekać z ważnego powodu. Problem w tym, że muszą wiedzieć, że JEST NA CO CZEKAĆ. :/

      A dawanie dupy z łaski jest obrzydliwe i upokarzające. Dla obu stron...
      • lemon_curd Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 14:23
        A tak w ogóle to mam nadzieję, wataha, że Twe problemy minęły, albowiem po wpisach wnioskuję, że fajny z Ciebie facet.
        • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 14:39
          emon_curd napisała:

          > A tak w ogóle to mam nadzieję, wataha, że Twe problemy minęły, albowiem po wpis
          > ach wnioskuję, że fajny z Ciebie facet.

          Fajny, fajny, ale niestety na wyłączność (dla żony). A co do problemów, małżeństwo to jedno wielkie pasmo problemów, przetykanych cudownymi chwilami, więc się przyzwyczaiłem, że jak nawet jeden się zwalczy, to za rogiem już się na nas czai jakiś inny i to wcale nie związany z małżeństwem czy seksem.
          Po prostu czasami trzeba zagryźć zęby i zmierzyć się z tym co nam gotuje los. Ale jak się uda to człowiek (choćby wyłącznie we własnym mniemaniu) czuje się taki dowartościowany.
          • bia-la Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 18:06
            N.wataha - no chodzący ideał z Ciebie :)
            A czy Twoja kobieta przed ślubem też się wyszumiała? I czy dzieci duże? Nie warto uogólniać - za dużo moim zdaniem wrzuciłeś do jednego wora.
            Z moich doświadczeń wynika, że dla niektórych, może nawet wielu kobiet seks po prostu nie jest istotny. Ale, myślę, może stać się istotny np. po... 40-tce, jak już dzieci odchowane, pewne spawy pozamiatane, jest czas poszukać nowych podniet, otworzyć się na coś nowego. Jeśli Ci jednak na niej zależy, to warto czekać. Może to taki czas dla niej - zaabsorbowana jest na tyle bieżącymi sprawami, że może tych sił jej nie starczać. Kobiety się nieraz tak zakręcają. To że nie spytała gdzie byłeś w nocy nie musi oznaczać, że jej nie zależy i że Cię lekceważy. Odebrałabym pozytywnie brak awantury. Moja rada: poczekać. Wiem, że to niełatwe, ale przecież nie ma być. Kiedyś słyszałam taki tekst: to co kobieta otrzymuje od mężczyzny przez pierwszych 20 lat, potem mu oddaje. Coś w tym jest.
        • keti3 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 09.06.11, 14:57
          tez odniosłam takie wrazenie:-) bardzo lubie czytac Twoje posty. Ciekawe czy tez tak fajnie sie z Toba rozmawia. To forum i wpisy takich męzczyzn jak wataha przywrociły mi nie tylko wiare w Panów, ale rowniez pozwoliły powrócić wspomnieniami do czasów, gdy moje towarzystwo stanowili w 90% męzczyzni, z którymi miałam swietny kontakt, o wiele lepszy niz z laskami. Miałam 1 przyjaciółke, góra 2 kolezanki-reszte znamienitego towarzystwa to byli bardzo interesujacy faceci, z ktorymi mozna bylo tanczyc, smiac sie, zartowac, włoczyc sie po górach, calowac, kochac i szalec do bialego rana. Pewnie gro z Was Panowie, to tacy własnie faceci... Wy tez jestescie lepszymi kochankami niz mężami...
          • kag73 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 09.06.11, 15:12
            "Wy tez jestescie lepszymi kochankami niz mężami..."

            jak dla mnie, maz moze a nawet powinien byc kochankiem. Takiego szukalam i takiego znalazlam.
    • shedir1 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 17:57
      Fajnie napisane :)

      JA nie jestem chorobliwie zazdrosna ale jak by mój m wrócił nad ranem nie uprzedzając mnie wcześniej to bym mu zrobiła mały armagedon choc, nie zdarza mi się to często . I tak, byłoby to z zazdrości i podejrzeń że coś mógłby bzykac na boku bo takie akcje mu się nie zdarzają. Twoja żona widac wogóle nie jest o ciebie zazdrosna albo jej to zwisa co i z kim robisz.
      Podejrzewam że nie bardzo ją już pociągasz seksualnie, oto cały problem.
    • potwor_z_piccadilly Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 18:03
      Ja uparcie twierdzę i będę twierdził że aseksualnych kobiet nie ma (patologię pomijam).
      Zatem.
      Z jakichś powodów przestałeś żonie imponować i.
      - Buja w obłokach myśląc o jakimś byłym a niedoszłym.
      - Buja w obłokach myśląc o jakimś facecie wyimaginowanym.
      - Buja w obłokach ,myśląc o znanym jej facecie, bo ten jej imponuje.
      - Ma kogoś na boku, a że pewno bestyja inteligentna, to i sprytnie ten fakt ukrywa.

      Znałem jedną babkę która przez ponad dwadzieścia lat robiła w trąbę małżonka (dyrektor) spotykając się na bzykanko z fagasem (ten sam przez cały okres).
      Co ciekawe to to że zachowanie tej kobiety w domu było wypisz, wymaluj podobne do tego opisanego przez ciebie.
      Na twarzy tej znajomej nigdy nie widziałem uśmiechu, a jeśli już wypadało się uśmiechnąć, to siliła się na sztuczny grymas. Jedno co robiła z zapałem to gimnastyka. Nawet w pracy miała kocyk i przy zamkniętych drzwiach pracowała nad swoją sylwetką.
      Czy twoja się uśmiecha ?
      Ćwiczy ?
      Przemyśl to.


      • kag73 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 18:28
        No przeciez on napisal, ze nie o niego chodzi.
        • potwor_z_piccadilly Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 07.06.11, 18:47
          kag73 napisała:

          > No przeciez on napisal, ze nie o niego chodzi.

          Może i tak.
          Może nie doczytałem, ale prawda jest jedna.
          Nie ma aseksualnych kobiet, a że wywijają, to i pewno mają ku temu powody.

    • mujer_bonita Gdy koieta mówi 'nic'... 07.06.11, 23:16
      wikary.pl/img/ae/9d/ae9d33519644a102471df90557a5fed3.jpg
      ;)
    • bigbadpig Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 08.06.11, 11:12
      haha kolejny skrzywdzony
      ja znam rozwiązanie Twoich problemów. musisz udac się do psychologa, dalej niech pokieruje Cię na terapię w wyniku której znajdziesz przyczynę Twojego żalu do kobiet i spróbujesz pozbyć się go. jeśli to się uda, staniesz się w oczach kobiety która Cię pozna lepiej pełnowartościowym facetem i będzie na Ciebie lecieć. to tylko teoria, wariant optymistyczny, ale co szkodzi spróbować.

      druga opcja zmieniać partnerkę za każdym razem kiedy aktualna zrozumie jakie dręczą Cię uprzedzenia.
      • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 09.06.11, 14:50
        bigbadpig napisał:

        > haha kolejny skrzywdzony
        > ja znam rozwiązanie Twoich problemów. musisz udac się do psychologa, dalej niec
        > h pokieruje Cię na terapię w wyniku której znajdziesz przyczynę Twojego żalu do
        > kobiet i spróbujesz pozbyć się go.

        Hehe, nie mam ani żalu do kobiet, ani wobec nich uprzedzeń. Wiesz, nawet za bardzo nie muszę się wysilać by znaleźć sobie coś na boku, bo żona ma sporo koleżanek, które aż tupią nóżkami z zazdrości by znaleźć się na jej miejscu.
        Skrzywdzony również się nie czuję.

        Po prostu chciałem znać zdanie kobiet na temat samego faktu występowania problemu z różnicą potrzeb seksualnych i ich pomysłu jak w takich sytuacjach powinien według nich reagować mężczyzna.

        Twoja rada jest taka:
        > druga opcja zmieniać partnerkę za każdym razem kiedy aktualna zrozumie jakie dr
        > ęczą Cię uprzedzenia.

        Nie wysiliłeś się :/
    • laskaradomska Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 09.06.11, 22:31
      Tak szczerze, to współczuję sytuacji bezsexowej. Wiem o czym piszesz, bo czasem sama mężowi odmawiałam sexu z różnych powodów. Jednak i czasem on mi odmówił. My jakoś tak mamy zrozumienie dla siebie. I za to też go bardzo kocham:) Jednak Ty piszesz o jakimś tam czasie bez sexu. A ja teraz jestem w półrocznym bezsexiu i nie jest za wesoło, bo owszem brakuje tego, ale muszę jakoś dać radę i zaczekać, aż mąż wróci. Wtedy nadrobimy stracony czas. A Ty możesz choćby przytulić się do żony, porozmawiać z nią kiedy chcesz, napisać do niej słodkiego smska, czy choćby zjeść z nią w ciągu dnia jakiś posiłek, a mi tego wszystkiego brakuje.
      • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 10.06.11, 09:22
        laskaradomska napisała:

        > Tak szczerze, to współczuję sytuacji bezsexowej. Wiem o czym piszesz, bo czasem
        > sama mężowi odmawiałam sexu z różnych powodów. Jednak i czasem on mi odmówił.
        > My jakoś tak mamy zrozumienie dla siebie. I za to też go bardzo kocham:) Jednak
        > Ty piszesz o jakimś tam czasie bez sexu. A ja teraz jestem w półrocznym bezsex
        > iu i nie jest za wesoło, bo owszem brakuje tego, ale muszę jakoś dać radę i zac
        > zekać, aż mąż wróci. Wtedy nadrobimy stracony czas. A Ty możesz choćby przytuli
        > ć się do żony, porozmawiać z nią kiedy chcesz, napisać do niej słodkiego smska,
        > czy choćby zjeść z nią w ciągu dnia jakiś posiłek, a mi tego wszystkiego braku
        > je.

        Rany Julek!
        Ty nic nie skumałaś! Facet, który przeżywa rozłąkę z żoną (np. wyjechał do hAmeryki za chlebem, czy wysłali go na jakąś placówkę firmową by dołki kopał w poszukiwaniu ropy) ma 2 opcje, przeczekać, albo znaleźć sobie coś na boku. Ale to zależy tylko od jego rozumu.

        ten wątek zaś porusza temat (dość ostatnio nagminnie na forum wałkowany) gdy oboje małżonków mieszka pod jednym dachem, często sypiają w jednym łóżku, gość przemieszcza sie po mieszkaniu spozierając z wywieszonym ozorem na nogi, czy tyłeczek własnej żony, ale nie mogąc jej tknąć przez np. pół roku (jak w wątku "Przegrywam z laptopem"), bo żona jest/udaje oziębłą lub wymyślajac kolejne powody, że nie może kochać się z facetem.

        Dla mężczyzny dużo prostsze jest przetrwanie pół roku w więzieniu, będąc odizolowanym od kobiet, niźli pod jednym dachem z kobietą otoczoną napisem w jego umyśle "zakaz dotykania".
        To tak jakbyś posadziła męża na kanapie i kazała mu rozwiązać krzyżówkę na czas, ale żeby nie było mu za łatwo, tańczyłabyś przed nim nago od czasu do czasu ocierając się o niego. Z pewnością pobiłby rekord w rozwiązywaniu krzyżówki :D
    • songo3000 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 09.06.11, 22:57
      Nie, żebym miał intencję Cię zniechęcić ale... jesteś na początku (nooo, może troszkę dalej ;) drogi rozważań, które doprowadzą do jedynego słusznego wniosku: pytania i analizy typu a wszyscy/większość babeczek/facetów to ****** są z założenia idiotyczne.

      Nawet to, dosyć mocno spolaryzowane i 'spłaszczone' forum prezentuje całkiem niezły wachlarz różnorodnych zachowań u płci obojga. Z drugiej strony, co komu po wiedzy, że prawdopodobnie sąsiedzi zza ściany to niezłe perwersy jak sam mam z tym konkretnym partnerem kaplicę.

      No tak, nadzieja na nowy, lepszy model. Ale ją można mieć i beż żadnego większego pomyślunku, nie? :)
      • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 10.06.11, 09:34
        songo3000 napisał:

        > Nie, żebym miał intencję Cię zniechęcić ale... jesteś na początku (nooo, może t
        > roszkę dalej ;) drogi rozważań, które doprowadzą do jedynego słusznego wniosku:
        > pytania i analizy typu a wszyscy/większość babeczek/facetów to ****** są z zał
        > ożenia idiotyczne.
        >
        > Nawet to, dosyć mocno spolaryzowane i 'spłaszczone' forum prezentuje całkiem ni
        > ezły wachlarz różnorodnych zachowań u płci obojga. Z drugiej strony, co komu po
        > wiedzy, że prawdopodobnie sąsiedzi zza ściany to niezłe perwersy jak sam mam z
        > tym konkretnym partnerem kaplicę.
        >
        > No tak, nadzieja na nowy, lepszy model. Ale ją można mieć i beż żadnego większe
        > go pomyślunku, nie? :)
        >


        Wątek raczej miał być ku przestrodze OBOJGU partnerom, że doprowadzenie do żebraniny łóżkowej może spowodować raczej trudno odwracalne skutki problemów małżeńskich.
        Nie zaś "nie zgadzasz się z taką sytuacją, to wymień na inny model".

        Chodziło raczej o prewencję, niż znajdywanie sposobu jak z tego wyjść.
        • songo3000 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 10.06.11, 23:39
          Zgadzam się z takim ujęciem sprawy. Nieśmiało przestrzegam tylko przed zbytnią generalizacją bo łatwo się tak w kozi róg zapędzić.
      • urquhart Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 10.06.11, 21:44
        songo3000 napisał:

        > Nie, żebym miał intencję Cię zniechęcić ale... jesteś na początku (nooo, może t
        > roszkę dalej ;) drogi rozważań, które doprowadzą do jedynego słusznego wniosku:
        > pytania i analizy typu a wszyscy/większość babeczek/facetów to ****** są z zał
        > ożenia idiotyczne.

        Po pierwsze witaj druchu Songo!
        Po drugie cieszy mnie że kogoś znaczy Watahę wreszcie po męsku interesuje wyekstachowywanie związków przyczynowo skutkowych zamiast układania życzeniowych idealistycznych list jacy to ludzie "powinni" być :)
        Oczywiście analizy typu "wszyscy faceci/babki to czy tamto"; jest chybione,bo wszystkich dotyczy mnóstwo komplementarnych i sprzecznych praw psychologii i biologii. Ale z inżynierskim przybliżeniem zawsze przyjmuje się że w danym przypadku jedna reguła jest dominująca a wpływ pozostałych pomijalny. Ale trzeba znać te reguły i ich uwarunkowania a nie zgubić sie w ich gąszczu :)
        • songo3000 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 10.06.11, 23:28
          Cześć Urq :)

          Ja to wszystko wiem. Martwię się tylko, że jak większość w końcu pozna te reguły to spadniemy w piedestału sekspertów a i do skutecznego wyrywania lasek niejako konkurencja nam wyrośnie... ;)))
    • thelma.3333 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 11.06.11, 11:00
      "Nie wiem skąd się to bierze, może przez setki lat byłyście traktowane przedmiotowo i teraz jakaś głęboko na dnie cząstka Waszej świadomości rwie się by odegrać się na nas za tamte lata?"

      alez Ty swoja zone nadal traktujesz przedmiotowo; te zaproszenie do restauracji, ten fryzjer itp itd; to wszystko mialo na celu tylko jedno - dorwac sie do jej ciala;
      zona to wie, i ma Cie gdzies; nie dziwie sie;
      • urquhart zona to wie, i ma Cie gdzies; nie dziwie sie 11.06.11, 16:09
        thelma.3333 napisała:
        • songo3000 Re: zona to wie, i ma Cie gdzies; nie dziwie sie 12.06.11, 00:03
          ...i jak to w przyrodzie bywa - pasożyty mają się zazwyczaj dobrze :)
    • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 13:45
      OK, napisze pare slów, bo widze, ze z Ciebie w bystry czlowiek i zdaje sie ogólnie w porzadku.

      Zabierasz sie do tego od... niewlasciwej strony, tj. masz bledne zalozenia wyjsciowe.
      Po pierwsze oczekujesz od zony, czy ogólnie od kobiet, zeby byly w stanie podac przyczyny swoich zachowan, co jest nierealistycznym oczekiwaniem. Ludzie ogólnie nie znaja przyczyn swoich zachowan, a jak sie ich spyta to albo nie potrafia tego zwerbalizowac, albo wymyslaja jakies konfabulacje. Przyczyna, czemu zona nie chce seksu z mezem jest jedna, mianowicie maz jej nie kreci, ale laska zwyle nie ma tego swiadomosci, a jesli ma, to przeciez tego wprost nie powie.

      Po drugie Twoje zachowania na seks to sa tanie sztuczki, które latwo mozna olac. Jestes za latwo sterowny. Robisz ruch, zona to olewa - rezygnujesz ze strategii. Odcinasz zonie net, ona robi awanture - wycofujesz sie. Twoje zachowanie za bardzo zalezy od niej.

      Dlugodystansowo - musialbys przywrócic attraction w zwiazku, co jest zawsze bardzo trudne. Moim zdaniem jedyne wyjscie z sytuacji to wewnetrznie zaakceptowac zakonczenie zwiazku. Jesli pokazesz jasno, ze nie realizujesz sie w zwiazku i jestes gotów odejsc - i Twojego zdania nie zmienia zadne fochy i placze - to wrócisz na wygrana pozycje i Ty bedziesz rozdawal karty. I wtedy byc moze zonie wroci ochota. Inaczej moze byc trudno.
      • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 14:01
        OK, zorientowalem sie, ze opisujesz stan przesciowy, a nie staly :).
        Ale przy okazji dorzuce jeszcze dwie rzeczy. Po pierwsze mechanizm 'habibi', dla mnie to niezmiernie ciekawe zjawisko, nie do konca rozpoznane. Moja obecna hipoteza nt. ich sukcesu to mieszanka dwoch czynnikow: raz - wyjazdowa egzotyka i 'gene shopping' kobiet, ktore na wyjezdzie nie musza dbac o reputacje seksualna, a dwa - moze statystycznie na to daje sie lapac ten 'nizszy' segment pan, ktory w kraju nie ma wielkiego brania.
        Ale nie wykluczone, ze jeszcze cos jest na rzeczy - i bardzo chcialbym rozgryzc, co.

        Po drugie, ogolnie na Forum jest tendencja przeceniania wplywu roznic osobniczch, czyli ze sa ludzie chetni do seksu, i sa ci oiebli. W rzeczywistosci te roznice, chociaz istnieja, to pewnie margines zjawiska, a pozadanie (i czesto inne zachowania) sie ksztaltuje w odniesieniu do konkretnej osoby. Ta sama babka moze byc oziebla z mezem, a kochanek obudzi w niej wulkan seksu.
        • kag73 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 16:21
          "Moja obecna hi
          > poteza nt. ich sukcesu to mieszanka dwoch czynnikow: raz - wyjazdowa egzotyka i
          > 'gene shopping' kobiet, ktore na wyjezdzie nie musza dbac o reputacje seksualn
          > a, a dwa - moze statystycznie na to daje sie lapac ten 'nizszy' segment pan, kt
          > ory w kraju nie ma wielkiego brania.
          > Ale nie wykluczone, ze jeszcze cos jest na rzeczy - i bardzo chcialbym rozgryzc
          > , co."

          Ja tez uwazam, ze wlasnie o te egzotyke chodzi i o niemartwienie sie o reputacje seksualna, wreszczie mozna, bo w Polsce jezeli nawet dziewczyna jest solo to nie do konca moze, wiadomo stempelek "latwa" albo "ku..wa". Poza tym moze dotyczyc pan, ktore w domu z mezem maja posuche albo zadnej przyjemosci z seksu.
          No i do tego Arabowie sa goracokrwisci, potrafia podkrecac, na poczatku sama namietnosc, do tego sa natretni, trudno sie ognac, bo stosuja taktyke klejenia sie. Jezeli kobieta jest gotowa na maly flirt albo male co nieco, szybko jest w sidlach i CHCE wiecej. Moim zdaniem kobieta nie majaca zadnego doswiadczenia z inna rasa czy egzotyka na codzien(co w Polsce raczej czeste)jest jej ciekawa i gotowa sprobowac co sie za tym kryje.
          • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 17:04
            Właśnie o to chodzi, że taktyka "klejenia się" jest w normalnych okolicznościach zupełnie nieskuteczna. Naturalną reakcją na natręta jest opędzanie się, a nie zgoda na flirt. Tu muszą być jakieś dodatkowe czynniki...
            Także 'egzotyka' nie wszystko wyjaśnia, bo Indianin, czy Eskimos też są egotyczni, a nie wzbudzają żaru. Dlaczego działa akurat ta wersja, to też bym chciał rozgryźć.
            Może klucz jest w konkretnych mikrozachowaniach tych kolesi, np. sukcesy w podbojach wykształciły w nich wzorzec zachowania zdobywcy i to tak kręci te biedne babki?
            Normalnie będę musiał tam kiedyś pojechać na obserwację polową :).
            • kag73 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 17:23
              "Może klucz jest w konkretnych mikrozachowaniach tych kolesi, np. sukcesy w podbojach wykształciły w nich wzorzec zachowania zdobywcy i to tak kręci te biedne babki?"

              Dlaczego "biedne"? Co przezyly to ich, nikt im nie zabierze:)) Najwaniejsze, zeby tylko sie nie zakochaly i co gorsza nie wpakowaly w dziecko albo w malzenstwo.
            • potwor_z_piccadilly Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 17:54
              yoric napisał:

              > Normalnie będę musiał tam kiedyś pojechać na obserwację polową :).

              A po co masz się pchać w te piachy.
              Wystarczy jak pojedziesz do naszych sanatoriów, uzdrowisk, domów wczasowych i na dodatek radzę ci poobserwować szkolących się w jakimś ośrodku oddalonym setki kilometrów od ich domów.
              Kiedyś jechałem pociągiem do Budapesztu. W przedziale jechały dwie pary młodych ludzi. Po przekroczeniu naszej granicy obie połowice płci żeńskiej tych związków wyszły z przedziału by po czasie wrócić do niego, lecz już lżejsze o staniki. Te wylądowały w plecakach i chyba tylko po to bym ja i jeszcze parę osób miały radochę na widok zgrabnych krągłości rysujących się pod cieniutkimi bluzeczkami.
              Tak jest.
              W miarę oddalania się od domu. Im dalej od miejsc gdzie ludzie znają i mogą wziąć na języki, tym bardziej normy moralne ulegają poluzowaniu i hulaj dusza.
              • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 18:28
                > [Kag] Dlaczego "biedne"? Co przezyly to ich, nikt im nie zabierze:))

                poczytaj forum 'faceci z Egiptu', jaka potem rozpacz i wściekłość jest tych oszukanych i wykorzystanych panien... choć pewnie jest część, może nawet większość, która dobrze wie co robi :)

                > W miarę oddalania się od domu. Im dalej od miejsc gdzie ludzie znają i mogą wzi
                > ąć na języki, tym bardziej normy moralne ulegają poluzowaniu i hulaj dusza.

                to jest właśnie gene shopping na wyjeździe - po pierwsze nowe geny, a po drugie brak ryzyka utraty reputacji. Już pisałem, że uważam to za kluczowy element, ale na pewno nie zgodzę się, że to całe wyjaśnienie. Jakoś na Syberię panny nie jadą się masowo puszczać, choć to daleko i egzotycznie.
                • zawsze-soffie Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 18:45
                  a ktoś w ogolę jeździ na Syberię? Ja bym nie pojechała nawet jakby mi zapłacili. Preferuje słońce, upały i plaże jak spora część ludzi.
                  • kag73 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 19:55
                    No wlasnie, urlop to palmy, slonce, plaza. Do tego nie sadze, zeby Ci na Syberii byli dla Polek egzotyczni :)
                    • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 20:15
                      O przepraszam, Syberia jest daleko, krajobraz jest radykalnie inny, podobnie jak ludzie i ich język - czyli egzotyka. Skoro Sybera nie pasuje, znaczy że warunek pt. 'egzotyka' się nie sprawdza, a przynajmniej musi być doprecyzowany. Ale nawet jeśli dodamy słońce, morze i letni relaks, to mamy np. Krym - swoją drogą cudowne miejsce - który jakoś nie jest celem pielgrzymek napalonych babeczek. Więc jak już mówiłem, egzotyczny gene shopping tutaj nie wystarcza.
                      • kag73 Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 20:29
                        Chodzi o to, ze ci na Syberii albo w Rosji wygladaja jak my, Europejczycy. Arabowie jednak roznia sie wygladem od Polakow. Do tego czesto sobie lepiej zbudowani, wysportowani, zwlaszcza jezeli pracuja w hotelach jako trenerzy czy zabawiacze gosci.
                        O wyglad chodzi, no i o temperament.
                        Poza tym maja nastawienie, ze kobiety z Europy sa wyzwolone i chetne, totez nie maja oporow podrywac. No a potem to juz temperament robi swoje.
                        • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 21:39
                          Sprawdzam i widzę, że skośnookich na Syberii jest mniej, niż myślałem, ale trochę ich tam jest. Tak, czy inaczej miałem na myśli, że przynajmniej większość Azjatów jest dla nas (a właściwie Was, Pań) egzotyczna w sposób kompletnie niebudzący pożądania.

                          A co do dalszej części wpisu to wydaje mi się, że jesteśmy blisko, przy czym to, co Ty nazywasz temperamentem może mieć dużo wspólnego z tym, co ja określam jako 'wzorzec zachowań zdobywcy'. Zagadnienie jest ciekawe i zdecydowanie warte, by przyjrzeć mu się dokładniej :).
                          • kutuzow sprawa jest prostsza niż myślisz 12.06.11, 22:37
                            yoric ---> wg mnie pominąłeś jeden bardzo ważny czynnik w swym rozważaniu na temat "egzotyczności" -mianowicie finanse. Dla wielu Polek Egipt jest szczytem "egzotyki" bo nie miały okazji odwiedzić bardziej odległych miejsc ze względu na finanse.
                            Zobacz że Europejki już od dawna jeżdzą w poszukiwaniu rozrywki spod tego samego znaku do Afryki, na Karaiby do Indonezji.

                            Polecam Ci bardzo fajny filmik pt "Kowboje w Raju" który opisuje życie facetów na Bali robiących "zadowodowo" to samo co Egipcjanie robią "amatorsko".

                            Mogę się założyć, że gdyby nagle wyjazdy na Kubę stały się w polsce równie popularne co do Egiptu, to takie same historie powtarzałyby się przy Mohito i rytmach kubańskiej muzyki. Mysle że nawet szybciej i na większą skalę.

                            Co do Krymu -on po prostu nie jest dość "egzotyczny" ani tam przesadnie ciepło, typ urody ten sam praktycznie.
                            • yoric Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 12.06.11, 23:41
                              Zgoda, z jednym niewielkim zastrzeżeniem, że fenomem Egiptu wykracza poza seksturystykę, tj. kochanka znajduje tam wiele panien, dla których wcale nie jest to celem wyjazdu (chyba że podświadomym).

                              Tyle że do rozważań nic nam to nie wnosi, bo na pytanie co na babki działa nadal mamy odpowiedź 'egzotyka'. To nie jest odpowiedź błędna, tylko mało interesująca. Coś w stylu Moliera "W jakiż to sposób usypia opium? Mocą jakiejś mocy, mianowicie virtutis dormitivae". Jak zapytać, na czym ta egzotyka ma polegać, zaczynają się schody...
                              • urquhart Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 07:46
                                > Tyle że do rozważań nic nam to nie wnosi, bo na pytanie co na babki działa nada
                                > l mamy odpowiedź 'egzotyka'. To nie jest odpowiedź błędna, tylko mało interesu
                                > jąca.

                                A taki drobiazg jak poziom testosteronu? Statystycznie u murzynów i południowców najwyższy a u Azjatów zdecydowanie najniższy? Przecież on jest podobno odpowiedzialny za zainteresowanie kobiet partnerem krótkoterminowym, nie sama egzotyka.

                                A męska seksturystyka i egzotyka? Dlaczego oddane usłużne azjatki są celem męskiej seksturystyki a nie pełne testosteronu napalone chętne i niezmordowane w seksie murzynki (czytałeś jak się dostało od feministek Kydryńskiemu za zachwyty i opisy młodocianych prostytutek z podróży do Afryki?) Mężczyźni nie chcą konkurencji dla swojej męskości i libido? :)
                                • zawsze-soffie Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 08:32
                                  "A męska seksturystyka i egzotyka? Dlaczego oddane usłużne azjatki są celem męskiej seksturystyki a nie pełne testosteronu napalone chętne i niezmordowane w seksie murzynki (czytałeś jak się dostało od feministek Kydryńskiemu za zachwyty i opisy młodocianych prostytutek z podróży do Afryki?) Mężczyźni nie chcą konkurencji dla swojej męskości i libido? "

                                  Mniej więcej o tym samym miałam pisać, dzięki ze mnie wyręczyłeś - nie muszę się produkować z rana :D
                                • n.wataha Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 08:44
                                  No parę drobiazgów trzeba by tutaj jeszcze wziąć pod uwagę.
                                  Ci egzotyczni habisie mają śniadą skórę, więc wyglądają jakby ciągle wysiadywali w solarium czy na słońcu. My Polacy raczej nie mamy czasu na solaria czy leżenie plackiem na rzadko, poza latem świecącym słońcu. Więc w tym niestety im nie dorównamy.

                                  Co poza tym? Zadbanie o swój wygląd. Naprawdę ze świecą szukać w kurortach Arabów, którzy by nie golili się codziennie, czy nie chodzili co min. 2 tygodnie do fryzjera.
                                  Do tego, większość z nich ubiera się dość tradycyjnie europejsko, czyli półbuty wyglansowane do połysku, spodnie garniturowe w kant, jasne koszule z długim rękawem, również odprasowane, żadnych t-shirtów czy polo. I coś co opanowali do perfekcji - jowialny uśmiech zadowolonego z życia faceta (nawet jeśli w kieszeni nie ma ani grosza).

                                  Na kobiety głównie działa samozadowolenie partnera. Nigdy nie miałem takiego "rwania" jak właśnie wtedy gdy byłem uśmiechnięty od ucha do ucha, z "lekką nutką" pewności siebie.
                                  Czasami na trudniejsze damy warto dodać do tego "bukietu" małą szczyptę złośliwości (ale tylko wobec kobiet, które w początkowej fazie okazują brak zainteresowania lub wrogość.

                                  Nie mam pojęcia czemu to działa, ale osoba, która jest wobec Ciebie wrogo nastawiona, mięknie gdy zauważy, że na jej wrogość reagujesz delikatnym kontratakiem w postaci złośliwości (ale takiej delikatnej). Zadbanie o swój wygląd, to podstawa, ale najważniejsze by mężczyzna nie tylko "wyglądał" ale również czuł się nieco jak narcyz (nawet jeśli jest to trochę udawane). Żadnych, ale to żadnych kompleksów, braku pewności siebie, czy zniechęcenia.
                                  Oczywiście są faceci, którzy u większości płci przeciwnej z góry są przegrani, gdyż nie są w typie kobiet, ale przybierając pewną akceptowaną przez kobiety pozę i tak "znajdą swoją bratnią duszę".

                                  Najgorsze gdy facetowi zależy na względach jakiejś kobiety. Zaczynamy się starać, kontrolować co mówimy, by nie wypaść głupio. No i zachowujemy się dość sztucznie. No i klapa. Cały problem polega na tym, żeby w żaden sposób nie okazać swoich słabości i jakichkolwiek oznak nieśmiałości. A właśnie gdy nam cholernie zależy, ta nieśmiałość gdzieś tam na dnie serca skrywana zawsze znajdzie sobie drogę na zewnątrz.

                                  I to jest właśnie tajemnica habisiów. Im zależy wyłącznie na portfelach, czasami na ciele turystki, nie zaś na jej miłości. Tak naprawdę przecież po 7-14 dniach "delikwentka" wyjedzie, i będą musieli zacząć "urabiać" kolejną. Z resztą często w tym samym turnusie "urabiają" kilka na raz.
                                  • yoric Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 10:04
                                    To by miało sens. Poziom testosteronu to by było wytłumaczenie. Do tego odmienność, ale umiarkowana (wolimy geny inne od swoich, ale umiarkowanie). Śniada cera - opalenizna jest w naszej kulturze sygnałem dobrobytu.

                                    Z jednym tylko bym polemizował, ponieważ mnie osobiście zawsze o wiele badziej kręciły czarne, niż Azjatki :).

                                    Co do wpisu Watahy, wszystko się zgadza! Prawie jak cytaty z podręcznika. Jeżeli faktycznie tak to wygląda u habisiów, to mamy odpowiedź. Nawiasem mówiąc, brak ryzyka też jest tu czynnikiem - habisie mogą stosować bardziej śmiałe i szalone podejścia, ponieważ nic nie tracą na odmowie (w normalnych okolicznościach facet ryzykuje określoną opinię, a więc czynniki reputacyjne). Oni wbijają się we wzorce męskiej atrakcyjności, a ich nahalość i udawane uczucia to są tylko dodatki. Obstawiam, że i bez tego mieliby znakomite powodzenie.
                                    • urquhart Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 10:34
                                      yoric napisał:
                                      > Z jednym tylko bym polemizował, ponieważ mnie osobiście zawsze o wiele badziej
                                      > kręciły czarne, niż Azjatki :)

                                      No cóż mnie podobnie, co innego nasze preferencje, a co innego statystyczna większość lubi jak pokazuje praktyka. :)

                                      > acet ryzykuje określoną opinię, a więc czynniki reputacyjne). Oni wbijają się w
                                      > e wzorce męskiej atrakcyjności, a ich nahalość i udawane uczucia to są tylko do
                                      > datki. Obstawiam, że i bez tego mieliby znakomite powodzenie.

                                      Jeszcze kwestia konsekwencji. Niczym nie ryzykują długoterminowo. Żadnych alimentów im żaden sąd nie zasądzi :)
                                      • yoric Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 10:48
                                        Tak, ale o tym raczej się nie myśli w fazie podrywu. Raczej kwestie reputacyjne. W swoim mieście nie będziesz zaczepiał kobiet na ulicy, bo wyjdziesz na durnia, ale np. jako turysta nic tym nie ryzykujesz.
                                        No i wiążąca się z tym 'mentalność obfitości' - nie ta, to następna. Ideale połączenie.

                                        Co do Azjatki vs Murzynki fakt, że seksturystyka zdaje się mówić jedno, ale ciekaw jestem, czy są inne dane, np. z serwisów XXX popularność stron Asian vs Black :).

                                        > a ich nahalość i udawane uczucia

                                        teraz widzę, że chyba o halnym wietrze musiałem myśleć. Nachalność oczywiście.
                                        • kag73 Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 11:23
                                          Dlaczego nie kreca egzotyczni Azjaci? Ano dlatego, ze zdecydowanie nie pasuja do kobiecego idealu mezczyzny. Bo facet ma byc wysoki, dobrze zbudowany a Azjaci z reguly chuderlawi sa, niscy, przypuszczalnie i w spodniach nie maja za duzo, no i raczej sa wycowani, nie nachalni.

                                          Co do Egipcjan. Kobiety jadace tam niekoniecznie palnuja romans czy przygode z Arabem. Jada do Egiptu, bo obecnie taka moda w Polsce, wlasnie to oferuja biura podrozy a i cena do zaplacenia. Jezeli jednak juz sie tam znajda a np. sa singelkami albo zonami niedopieszczonymi i nagle widza super kolesia: sniada cera, dobrze zbudowany, mily i do tego na nie leci, robi slodkie oczy...to...czemu nie. Wreszczie, z daleka od domu(wiadomo w Polsce podwojna moralnosc, faceci surowo oceniajacy "latwe" dziewczyny) mozna zrobic to na co ma sie ochote: pojsc do lozka z atrakcyjnym facetem. Inna kwestia jest ich kompletna nieznajomosc tamtejszej mentalnosci i stosunku do kobiet(z wyjatkami oczywiscie). Z jakim super kolesiem w swoim miescie pewnie by nie poszla, chociaz mialaby na to ochote, bo wiadomo reputacja.
                                          To, ze potem jedna czy druga sie zakocha to juz inna kwestia, jednak po czesci wynikajaca z wychowania, braku doswiadczen itd.
                                          A teraz co do tych facetow:
                                          Ida ostro na podryw, bo:
                                          - wiedza z doswiadczenia, ze z Polkami czy innymi Europejkami mozna, sa chetne,
                                          - wyglodzeni sa, bo wiadomo, ze z krajankami nie moga, islam, dziwictwo, te sprawy a jezeli maja zone to daleko i widuja ja rzadko, ale zazwyczaj sa singlami.
                                          To wszystko dodaje im pewnosci siebie i determinuje do dzialania.
                                          Poza tym porozumiewaja sie w obcym jezyku, duzo latwiej wiele rzczy przechodzi im przez gardlo i nie sadze, ze sa zlosliwi, wrecz przeciwnie, przeslodcy ale jednoczesnie o meskiej fizycznosci.
                                          • urquhart Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 11:42
                                            kag73 napisała:
                                            > Co do Egipcjan. Kobiety jadace tam niekoniecznie palnuja romans czy przygode z
                                            > Arabem. Jada do Egiptu, bo obecnie taka moda w Polsce

                                            No, nie wiem, nie dawno podawali raporty z rynku firm turystycznych że o ile sprzedaż Egiptu i Tunezji na 2011 brutto dramatyczne dynamicznie spadła to od paru lat wzrasta i nic nie zachwiało segmentu rynku indywidualnych wyjazdów kobiet który z roku na rok wzrasta i problemy 2011 go nie zachwiały i biura na nich powinny oprzeć politykę sprzedaży :)
                                            Jak się samotnie kobieta wyprawia do Egiptu to myślisz że jedynie z powodu ot tak mody?
                                            • kag73 Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 12:01
                                              "Jak się samotnie kobieta wyprawia do Egiptu to myślisz że jedynie z powodu ot t
                                              ak mody?"

                                              A to ja juz nie wiem, bo ja ani nie samotnie ani nie wyjezdzam do Egiptu. Ale mysle, ze moda i cena maja cos do rzeczy, bo inaczej moze polecialaby na Jamajke, jak to robi sporo zachodniaczek. A tak, kolezanki byly w Egipcie, opowiadaja, propaganda i...jedzie. O innych nie slyszala, latin lover w Polsce jeszcze nieznany albo niezbyt popularny...
                                        • kag73 Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 13.06.11, 11:34
                                          Nie powiedzialabym, ze seksturystyka w Azji jest dowodem na to, ze mezczyzni wola Azjatki niz np. Murzynki. Tutaj wystepuja kwestie kulturowe i spoleczne. W takiej Tajlandii np. policja przymyka oko na prostytucje mlodych dziewczyn(serce mnie boli patrzac na to), cala dzielnica w Bangoku gdzie kwitnie zycie nocne a mezczyzni moga sobie wybierac dziewczyny jak na wystawie. Czegos takiego nie doswiadczysz w wiekszosci jednak muzulmanskich krajow w Afryce. Poza tym Afryka jest niebezpieczna. Urlop spedza sie w zamknietym kurorcie, nie ma raczej okazji do "podrywania" dziewczyn, zreszta tradycja i kultura by im na to nie pozwolila.
                                          Niemniej jednak jest tez sporo facetow, ktorzy decyduja sie na Karaiby np. gdzie tez sporo ciemnoskorych.
                                          Ale zdecydowanie to kwestia popytu i podarzy. Urlop trwa dwa tygodnie, myk do Tajlandii, nie trzeba sie wysilac i szukac. Prosisz taksowkarza, zawozi Cie na miejsce(on Cie nawet chce zawiezc chociaz nie chcesz, bo dostaje prowizje) i masz czego chciales: seksowna dziewczyne do Twoich uslug. Tak latwo raczej zadnej w Europie nie zdobedziesz.
                                          • urquhart testosteron a atrakcyjność kobiet ? 13.06.11, 12:04
                                            > Nie powiedzialabym, ze seksturystyka w Azji jest dowodem na to, ze mezczyzni wo
                                            > la Azjatki niz np. Murzynki. Tutaj wystepuja kwestie kulturowe i spoleczne. W t
                                            > akiej Tajlandii np. policja przymyka oko na prostytucje mlodych dziewczyn(serce
                                            > mnie boli patrzac na to), cala dzielnica w Bangoku gdzie kwitnie zycie nocne a
                                            > mezczyzni moga sobie wybierac dziewczyny jak na wystawie. Czegos takiego nie d
                                            > oswiadczysz w wiekszosci jednak muzulmanskich krajow w Afryce. Poza tym Afryka
                                            > jest niebezpieczna.

                                            A nastawiona na turystów Kenia i Tanzania? Nie są ani ortodoksyjnie islamskie ani niebezpieczne.
                                            Ale są poza głównym nurtem mimo że cenowo podobne.

                                            Nowym celem turystyki seksualnej stała się Afryka. Włosi wyjeżdżają głównie do Kenii. Wcześniej wyprawiali się tam przede wszystkim osoby zamożne, a obecnie trend ten spowszedniał. Wśród wycieczkowiczów są głównie rozwodnicy i emeryci w wieku od 45 do 65 lat. Wielu z nich wyjeżdża w podróż w przekonaniu, że seks z dziewicą leczy śmiertelne choroby, a zwłaszcza AIDS. Włoski misjonarz pracujący w Kenii opowiedział podczas spotkania parafialnego w kościele św. Katarzyny w Neapolu: "Kiedyś w Mombasie wszedłem do baru na północnym wybrzeżu miasta, był marzec, przy stolikach siedziały wyłącznie mieszane pary, dość dziwne - starsi, biali mężczyźni i bardzo młode czarne dziewczęta i na odwrót - dojrzałe, białe kobiety i młodzi czarni chłopcy". W lokalnym dialekcie, wybrzeże to zwane jest wybrzeżem niemieckim, gdyż jest ulubionym miejscem starszych Niemek, chociaż młodszych, trzydziestoparoletnich też nie brakuje. Turystyka seksualna kobiet jest mniej popularna niż mężczyzn. Wśród Europejek przeważają Niemki. Włoszki jeżdżą głównie do Senegalu, ponieważ wierzą w nadzwyczajną sprawność seksualną czarnych mężczyzn. Kobiety wykorzystują młodych mężczyzn, obiecując im małżeństwo, podróż do Europy i pracę.
                                            www.tur-info.pl/p/ak_id,1123,,seksturystyka,seks,tajlandia,brazylia,kambodza,kuba,afryka,wyjazd,giorgio.html
                                            Dwa, testosteron który podbija wartość populacji mężczyzn, obniża podobno statystycznie atrakcyjność kobiet.
                                            Rozumiem że jako dla wysokotestosteronowej może być to drażliwy temat więc ograniczę się do linku o badaniach pewnego psychoewo :)
                                            abagond.wordpress.com/2011/05/23/satoshi-kanazawa-why-are-black-women-ugly/
                                            Pozdrawiam
                                            • kag73 Re: testosteron a atrakcyjność kobiet ? 13.06.11, 12:19
                                              No widzisz pisza "nowym celem", czyli do Polski jeszcze nie dotarlo :)
                                              Azjatki drobne, sa, chudziutkie, dziewczece, duzo facetow to lubi. Moze sie zgadzac, ze je wola.Poza tym wszystko podane na tacy, no i Tajlandia piekny kraj, dobre jedzenie, piekne plaze. Poza tym nie musza sie szczegolnie starac, w Afryce moze byloby trudniej znalezc kandydatke. Podczas kiedy afrykanskim facetom seks duzo latwiej przychodzi, nie ryzykuja, ze ktos im krzywde zrobi itp.
                                              No i jeszcze obiekcje ze wzgledu na przygotowania, do Afryki potrzebne specjalne szczepienia, czasochlonne, pracochlonne. Zachodnim kobietom warto sie wysilic, bo za to dostana dobrze zbudowanego, wyposazonego czarnoskorego. Mezczyni te gwarancje maja raczej gdzie indziej.
                                              Wiem, ze niektorzy zachodni mezczyni chetnie wyjezdaja na Dominikane, na Kube.
                                              • kutuzow garść uwag z autopsji 13.06.11, 15:28
                                                kag73 napisała:

                                                "do Afryki potrzebne specjalne szczepienia, czasochlonne, pracochlonne."

                                                Lubię podróże i w zeszłym roku planowałem wyjazd własnie do Kenii i Tanzanii. Chcąc aktywnie zwiedzać największe parki przyrodnicze (nie cierpie turystycznego getta) sprawdziłem w Przychodni kwestię szczepień, Było to ok 5-6 róznych szczepionek łączny koszt wyniósł 1600 PLN. Do tego niektóre z nich trzeba wziąc dwa razy przed wyjazdem (na 3 miesiące i na miesiąc wczesniej), więc jest z tym sporo zachodu. Do tego dochodzą pasożyty (np. przy ukąszeniu niektórych muszek, które lęgną się w mózgu) i kwestia malarii. Jak widać nie jest to miejsce gdzie się jedzie bez zastanowienia (chyba że sie siedzi w hotelu na wybrzeżu).

                                                Patrząc na pogodę, koszty i możliwośc zwiedzania całego kraju, bezpieczeństwo (ilość kałaszy AK47 w przeliczeniu na jednego turystę) w końcu wybrałem Tajlandie i Kambodże. Zdecydowanie bezpieczniej - nie chodziło o "panienki" bo Azjatki dla mnie są jak małe dziewczynki i zakrawa to o pedofilię w moich oczach.

                                                Muszę za to przyznać, że będąc w Kambodży (kierowca Tuk-Tuk-a pokazywał mi ichnie życie nocne) poczułem się na parkiecie lokalnej dyskoteki jak samiec alfa. Powód był prosty. Tańcząc na środku parkietu byłem o dobrą "głowę" wyższy od najwyzszego lokalesa. Dodatkowo chcąc się uśmiechnąć zalotnie do jakiejś dziewczyny wystarczyło odkręcić głowę w jej kierunki (nic mnie nie zasłaniało) - piękne uczucie :-)

                                                • yoric Re: garść uwag z autopsji 13.06.11, 15:58
                                                  Dla mnie jest to temat drażliwy, ponieważ ze względu na poważny związek zakładam, że seks z czarnoskórą na zawsze pozostanie niezrealizowanym marzeniem ://.

                                                  Co do atrakcyjności kobiet to jest niezwykle złożony temat. Np. wspominany wpis Kanazawy jak się okazuje nie ma żadnego oparcia w danych - po starannej analizie te dane wykazują brak istotnych różnic między białymi a czarnymi. Idąc od linka do linka faktycznie okazuje się, że u kobiet białe *twarze* są oceniane jako atrakcyjniejsze od czarnych (u mężczyzn odwrotnie) i to chyba faktycznie z powodów testosteronowych. Jednak twarz to zaledwie jedna z wielu składowych urody. Dodatkowo dochodzą czynniki kulturowe u oceniających - np. Implicit Association Test systematycznie wykazuje, że czarni wywołują w nas (także u czarnych!) więcej negatywnych skojarzeń, niż biali. Poza tym istotny jest też kształ krzywej dzwonowej, czyli rozkład urody. Może być tak, że wyższa średnia Azjatek oznacza dużą liczbę średnio-ładnych kobiet, natomiast za niższą średnią u Murzynek będzie odpowiedzialna duża grupa pasztetów, która 'przykryje' liczną grupę piękności. Poza tym trzeba by skontrolować na status socjoekonomiczny, bo to się przekłada na zadbanie, a więc i urodę kobiet. I tak dalej i tak dalej...
                                                  • kag73 Re: garść uwag z autopsji 13.06.11, 16:54
                                                    Ja tam powiem, ze jak dla mnie czlowiek kazdej rasy moze byc atrakcyjny, ma cos w sobie. Kazda rasa ma swoj urok. W przypadku facetow Azjatow niestety nie pociaga ich niski wzrost i ogolnie drobna budowa, nie tego wiekszoci szukaja kobiety.
                                                    Za to wiekszosc Azjatek jest drobnej budowy, to lubi wiekszosc mezczyzn.
                                                    Niektore czasrne kobiety sa pelniejsze, maja "wieksze" tylki, bo ich mezczyzni to lubia i poza tym ze wzgladu na styl zycia, rase, klimat.

                              • druginudziarz Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 14.06.11, 01:09
                                yoric napisał:

                                > Zgoda, z jednym niewielkim zastrzeżeniem, że fenomem Egiptu wykracza poza sekst
                                > urystykę, tj. kochanka znajduje tam wiele panien, dla których wcale nie jest to
                                > celem wyjazdu (chyba że podświadomym).
                                >
                                > Tyle że do rozważań nic nam to nie wnosi, bo na pytanie co na babki działa nada
                                > l mamy odpowiedź 'egzotyka'. To nie jest odpowiedź błędna, tylko mało interesu
                                > jąca.

                                Powtórzę -> moda.
                                "Co jest atrakcyjne dla tysiąca innych panien jest atrakcyjne (dobre) i dla mnie".
                                A dlaczego kilka lat temu było dobre branie w polskich dyskotekach na czarne BMW skoro to auto ani specjalnie dobre ani drogie?
                                • yoric Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 14.06.11, 01:48
                                  Na pewno nie. Moda może wpłynąć na wybór miejsca wyjazdu, ale nie to, że na miejscu kochanka znajdują kobiety, które wcale tego nie planowały. Egipcjanie nie cieszą się też za dobrą opinią, w sensie jest kilka narodowości, których sama nazwa luzuje paniom majtki, ale hasło 'Arab' na pewno do nich nie należy (i nie chodzi o to, że to nie 'narodowość').

                                  Chyba, że masz na myśli ten bardziej subtelny sens mody, czyli że facet, który ma powodzenie u kobiet... ma powodzenie u kobiet. Tzn. kobiety widząc, że facet podoba się innym paniom, automatycznie odbierają go jako bardziej atrakcyjnego. To faktycznie może być elementem układanki.
                                  • druginudziarz Re: sprawa jest prostsza niż myślisz 14.06.11, 13:18
                                    yoric napisał:

                                    > Na pewno nie. Moda może wpłynąć na wybór miejsca wyjazdu, ale nie to, że na mie
                                    > jscu kochanka znajdują kobiety, które wcale tego nie planowały. Egipcjanie nie
                                    > cieszą się też za dobrą opinią, w sensie jest kilka narodowości, których sama n
                                    > azwa luzuje paniom majtki, ale hasło 'Arab' na pewno do nich nie należy (i nie
                                    > chodzi o to, że to nie 'narodowość').
                                    >
                                    > Chyba, że masz na myśli ten bardziej subtelny sens mody, czyli że facet, który
                                    > ma powodzenie u kobiet... ma powodzenie u kobiet. Tzn. kobiety widząc, że facet
                                    > podoba się innym paniom, automatycznie odbierają go jako bardziej atrakcyjnego
                                    > . To faktycznie może być elementem układanki.
                                    :) :) :)
                                    Często sam ze sobą dyskutujesz ;)

                                    Co do "Araba" to one ściągają majtki przed w najlepszym razie, "Egipcjaninem". Czytałem kiedyś TO forum i żadna z piszących tam pań nie wspomina czule jakiegoś "Araba", w zasadzie pojawiają się same imiona konkretnych osób. Dysonans poznawczy -> "Arabowie to są może gdzieś indziej, ja romansowałam z cudnym XY", bo fakt że Arabowie w Polsce ogólnie mają złą prasę.
                                    Co do mody. Swego czasu, powiedzmy że sto lat temu (plus minus) była wśród miastowych pań moda na "górali" a szczególnie przewodników tatrzańskich. Oczywiście skala bez porównania, ale jednak zjawisko "uchwycalne". Myślę że z tego samego powodu: przewodnikiem mógł z przyczyn społeczno-fizycznych zostać tylko naprawdę solidny "góral-alfa", w każdym razie początkowo. Potem panie leciały już w zasadzie tylko na powierzchowne atrybuty typu narty czy sweter "przewodnikowski". Ot i masz rozwiązanie zagadki Horgady czy jak jej tam.
                      • potwor_z_piccadilly Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 12.06.11, 21:37
                        yoric napisał:

                        > O przepraszam, Syberia jest daleko, krajobraz jest radykalnie inny, podobnie ja
                        > k ludzie i ich język - czyli egzotyka.

                        No właśnie, egzotyka.
                        Czyli problem, bo w październiku tam żyjąca płeć męska po dokładnej kąpieli drutuje się w swoich waciakach, by oddrutować się i wykapać dopiero na wiosnę.
                • druginudziarz Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 01:01
                  yoric napisał:

                  > > [Kag] Dlaczego "biedne"? Co przezyly to ich, nikt im nie zabierze:))
                  >
                  > poczytaj forum 'faceci z Egiptu', jaka potem rozpacz i wściekłość jest tych osz
                  > ukanych i wykorzystanych panien... choć pewnie jest część, może nawet większość
                  > , która dobrze wie co robi :)

                  "Moje doskonałe ciało zasługuje na kogoś wyjątkowego"
                  Narcyzm.

                  > > W miarę oddalania się od domu. Im dalej od miejsc gdzie ludzie znają i mo
                  > gą wzi
                  > > ąć na języki, tym bardziej normy moralne ulegają poluzowaniu i hulaj dusz
                  > a.
                  >
                  > to jest właśnie gene shopping na wyjeździe - po pierwsze nowe geny, a po drugie
                  > brak ryzyka utraty reputacji. Już pisałem, że uważam to za kluczowy element, a
                  > le na pewno nie zgodzę się, że to całe wyjaśnienie. Jakoś na Syberię panny nie
                  > jadą się masowo puszczać, choć to daleko i egzotycznie.

                  Moda. A ta nie kieruje się żadną logiką czy prawami.
              • druginudziarz Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 00:57
                potwor_z_piccadilly napisał:

                > yoric napisał:
                >
                > > Normalnie będę musiał tam kiedyś pojechać na obserwację polową :).
                >
                > A po co masz się pchać w te piachy.
                > Wystarczy jak pojedziesz do naszych sanatoriów, uzdrowisk, domów wczasowych i n
                > a dodatek radzę ci poobserwować szkolących się w jakimś ośrodku oddalonym setki
                > kilometrów od ich domów.

                "A Ciechocinku, tam gdzie Dom Zdrojowy, MAxi KAz rusza na łowy
                na deptaku czai się na Panie, każda szanse dziś dostanie, ale tylko jeden raz"

                (cytuję klasyków z głowy ;) )
        • druginudziarz Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 00:50
          yoric napisał:

          > Po drugie, ogolnie na Forum jest tendencja przeceniania wplywu roznic osobniczc
          > h, czyli ze sa ludzie chetni do seksu, i sa ci oiebli. W rzeczywistosci te rozn
          > ice, chociaz istnieja, to pewnie margines zjawiska, a pozadanie (i czesto inne
          > zachowania) sie ksztaltuje w odniesieniu do konkretnej osoby. Ta sama babka moz
          > e byc oziebla z mezem, a kochanek obudzi w niej wulkan seksu.

          Ale są też babki, które w ciągu życia zaliczyły kilka bzyknięć. JAk to zinterpretujesz?
          • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 01:36
            Oczywiście są i różnice osobnicze. Ani myślę temu zaprzeczać, zwłaszcza że znajdowane są nawet pewne korelacje genetyczne (wersja genu DRD4 - nie żebym się na tym znał, ale tekst był w Nature, więc coś jest na rzeczy). A to tylko czubek góry, bo są i czynniki światopoglądowe, stres, depresja, itd. itp.
            Ale tu na Forum jest często taki schemat myślenia, jakoby niskie/wysokie libido to była mniej więcej stała cecha osobnicza - a tak zdecydowanie nie jest. Pierwszy krok to uświadomić sobie, że libido to relacja 'dwuargumentowa': nie lX, tylko lXY, nie Jaś ma małe libido, tylko Jaś ma małe libido *przy Marysi*.
            • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 01:57
              PS - jeszcze co do Ciechocinka i domu zdrojowego, a piszę tutaj dla przejrzystości.

              Jak dla mnie najciekawszym eksperymentem byłoby sprawdzić, czy w warunkach egipskiego egzotycznego gene shopping dobrze sprawdzają się wyłącznie Egipcjanie, czy też na podobne sukcesy może liczyć biały o porównywalnej prezencji - dajmy na to Czech albo Grek (względem Polek), żeby była chociaż zagranica. To po prostu trzeba zbadać! ;)
            • kutuzow Bardzo celne spostrzeżenie 14.06.11, 09:35
              yoric napisał:
              "Ale tu na Forum jest często taki schemat myślenia, jakoby niskie/wysokie libido to była mniej więcej stała cecha osobnicza - a tak zdecydowanie nie jest. Pierwszy krok to uświadomić sobie, że libido to relacja 'dwuargumentowa': nie lX, tylko lXY, nie Jaś ma małe libido, tylko Jaś ma małe libido *przy Marysi*."

              Yoric wydaje mi się że to może wynikać z dwóch kwestii:

              1. Autor lub autorka postów zazwyczaj niejako na starcie przerzuca winę (świadomie czy podświadomie to inna sprawa) na tą drugą stronę i forum niejako daje się wciągnąć. Często były tu posty gdzie zwrócenie uwagę na drugą stronę medalu (która wyłaziła miedzy wierszami) skutkowało lepszą oceną całości związku i roli obojga w opisywanej złej sytuacji.

              2. Zrozumienie że dany problem wynika z aktualnej konfiguracji osobowej zasadniczo zamyka drzwi na jego rozwiązanie. Nie ma co szukać wtedy mniej drastycznych rozwiązań skoro tylko rozstanie i zmiana partnera u obojga może zmienić stan rzeczy. To troche tak jak terapią małżeńską. Większość idzie na nią żeby naprawić swój związek, a kończą uświadomieniem sobie jak bardzo się różnią i rozstaniem (jeśli się nie mylę to Perel opisała ten mechanizm).
              Tutaj na forum każdy chce spróbować mniej drastycznych metod żeby wykluczyć inne czynniki, a dpiero potem zmienia głównych aktorów.
              • urquhart niskie/wysokie libido mniej więcej stała cechą? 14.06.11, 10:10
                > yoric napisał:
                > "Ale tu na Forum jest często taki schemat myślenia, jakoby niskie/wysokie libid
                > o to była mniej więcej stała cecha osobnicza
                kutuzow napisał:
                > Tutaj na forum każdy chce spróbować mniej drastycznych metod żeby wykluczyć inn
                > e czynniki, a dpiero potem zmienia głównych aktorów.

                Cóż, to jedynie stwarzanie warunków koniecznych ale niekoniecznie wystarczających.
                A w dłuższej perspektywie wychodzi że libido WL jest to cecha osobnicza skorelowana z ilością testosteronu zarówno u kobiet jak i mężczyzn. Oczywiście jest też seks niezależny od libido, z wdzięczności, korzyści, potrzeby bezpieczeństwa, litości dla rozładowania napięcia.

                Ale podobnie jak z mężczyzn nie robi się super ojców szpikując ich prolaktyną chociaż to skuteczne z uwagi na dramatyczne skutki uboczne, tak i nie przepisuje się kobietom na libido testosteronu chociaż udowodniono skuteczność takich preparatów jak plastry Intrinsa i można przecież te cechy osobnicze modyfikować.
            • eudajmonika Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 09:52
              yoric napisał:
              nie Jaś ma małe libido, tylko Jaś ma małe libido *przy Marysi*.

              Być może tak jest.
              Zaś przy analizie libido Marysi musisz pamiętać, że nie Marysia ma niskie libido, ani nie Marysia ma niskie libido przy Jasiu, lecz Marysia w pewnych okolicznościach *może mieć niskie lub wysokie libido*. To przykra sprawa dla naukowca, kiedy tak wiele trudnodefiniowalnych zmiennych (vide "egzotyka") "zakłóca" opis zjawiska, że nawet trudno się zorientować, o co właściwie chodzi.
              • urquhart Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 10:30
                eudajmonika napisała:
                > Zaś przy analizie libido Marysi musisz pamiętać, że nie Marysia ma niskie libid
                > o, ani nie Marysia ma niskie libido przy Jasiu, lecz Marysia w pewnych okoliczn
                > ościach *może mieć niskie lub wysokie libido*.

                To nie libido tylko chęć na kogoś która jest wypadkową atrakcyjności, opatrzenia , nowości, odkrywania, dowartościowania itp.
                Libido, to co innego, gotowość i temat damsko męskiej energii na tapecie niezależnie od obiektu
                • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 10:41
                  urquhart napisał:

                  >
                  > To nie libido tylko chęć na kogoś która jest wypadkową atrakcyjności, opatrzeni
                  > a , nowości, odkrywania, dowartościowania itp.
                  > Libido, to co innego, gotowość i temat damsko męskiej energii na tapecie niezal
                  > eżnie od obiektu

                  Hm, w Twoich rozważaniach nie ma ani jednego punktu odnoszącego się do chęci robienia tego ze współmałżonkiem. Bo ani to "nowość", "atrakcyjność" z wiekiem spada, cóż można "odkrywać" po np. 20 latach małżeństwa? Choroby? :D
                  "Dowartościowanie" to raczej właśnie próba zainteresowania sobą innej osoby, a nie współmałżonka, który fakt, może szeptać czułe słówka "jaka Ty nadal piękna jesteś", ale one z czasem dewaluują się. "Nowości", hm, tu również większe pole do popisu ma kochanek/kochanka, niż współmałżonka/ek.
                  "Opatrzenie" to według Ciebie pozytyw czy negatyw? Bo nie łapię.

                  Innymi słowy w swoich rozważaniach dochodzisz do (zaskakującego mnie) wniosku, że współmałżonkowie w ogóle nie powinni seksić się ze sobą, bo wszystko co fajne, twierdzisz, że czeka ich poza związkiem.

                  A ja tam wolę z żoną. Mam świetny seks, nie muszę w ciemno szukać lepszego (a z doświadczenia wiem, że o świetne dobranie się w te klocki raczej jest bardzo trudno), mamy wspólne zainteresowania, więc i po seksie mamy o czym pogadać lub robić to co nas oboje interesuje. Znamy swoje upodobania i awersje.

                  Innymi słowy - nie przekonałeś mnie do szukania nowego.
                  • urquhart Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 11:28
                    n.wataha napisał:
                    > Hm, w Twoich rozważaniach nie ma ani jednego punktu odnoszącego się do chęci ro
                    > bienia tego ze współmałżonkiem. Bo ani to "nowość", "atrakcyjność" z wiekiem sp
                    > ada, cóż można "odkrywać" po np. 20 latach małżeństwa? Choroby? :D

                    A widzisz, ja jestem w związku dłużej niż 20 lat i wciąż się staram i szukam inspiracji na coś nowego i zwiększania atrakcyjności :)

                    > Innymi słowy w swoich rozważaniach dochodzisz do (zaskakującego mnie) wniosku,
                    > że współmałżonkowie w ogóle nie powinni seksić się ze sobą, bo wszystko co fajn
                    > e, twierdzisz, że czeka ich poza związkiem.

                    Wnioski mylne, choć założenia słuszne.
                    Zasadniczo tak jest że nie jesteśmy monogamiczni, najwyżej seryjne monogamiczni i do tego determinuje nas natura. Ale nasz świat od dawna zmieniamy pod nasze potrzeby i niewiele rzeczy jest naturalnych, i wcale nie jest to wytłumaczeniem i usprawiedliwieniem wiarołomstwa, pytanie tylko jak wykorzystać/oszukać mechanizmy by być satysfakcjonująco ze sobą razem jak najdłużej. Posługiwać się inżynierią, a nie życzeniowym oczekiwaniem i rozżaleniem.

                    > A ja tam wolę z żoną. Mam świetny seks, nie muszę w ciemno szukać lepszego

                    Do szukania w ciemno seksu są zupełnie inne forumy na których wiec akurat mnie to wcale nie dziwi.

                    Pozdr.
                • eudajmonika Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 11:44
                  Libido, to co innego, gotowość i temat damsko męskiej energii na tapecie niezależnie od obiektu

                  Czyli nie zgadzasz się z tezą Yoricka, że wysokość libido jest zdeterminowana przez obiekt libido (Marysia)?
                  • urquhart Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 12:03
                    eudajmonika napisała:
                    > Czyli nie zgadzasz się z tezą Yoricka, że wysokość libido jest zdeterminowana p
                    > rzez obiekt libido (Marysia)?

                    Ale zgadzam się, choćby obserwując własną reakcję na roztyte i zaniedbane dawniej bardzo atrakcyjne koleżanki :)
                    Ale nie zmienia to faktu że jest cechą osobniczą zmienną w czasie i zależną od warunków (np: starzenie, macierzyństwo, silny stres)

                    Tak samemu sobie przypominając:
                    Libido, popęd (pociąg) seksualny (płciowy) (z łac. żądza) - psychiczna reprezentacja pobudzenia pochodzącego z wnętrza organizmu, mająca na celu zaspokojenie potrzeb seksualnych. Stanowi ona czynniki motywacyjne, uwarunkowane biologiczną strukturą organizmu, powodujące formy zachowania, których celem jest zaspokojenie potrzeb.
                    • eudajmonika Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 12:10
                      Czego zatem dotyczy Twój pierwszy komentarz pod moim postem?
                      • urquhart Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 12:59
                        eudajmonika napisała:
                        > Czego zatem dotyczy Twój pierwszy komentarz pod moim postem?

                        Że to pomylenie pojęć: libido to siła motywacji pochodząca z wnętrza organizmu jak w definicji. Czynniki zewnętrzna to nadal jedynie czynniki zewnętrzne.
                  • n.wataha Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 12:15
                    eudajmonika napisała:

                    > Libido, to co innego, gotowość i temat damsko męskiej energii na tapecie niezal
                    > eżnie od obiektu
                    >
                    > Czyli nie zgadzasz się z tezą Yoricka, że wysokość libido jest zdeterminowana p
                    > rzez obiekt libido (Marysia)?

                    Na pewno wysokość własnego libido zdeterminowana jest w pewnym sensie przez obiekt. Gdyż można mieć je wysokie, ale obiekt jest nieatrakcyjny, co powoduje jego zmniejszenie.
                    Ale na pewno nie przez libido obiektu, gdyż wiele razy zdarzyło mi się, że kobieta zzz wydawała mi się bardzo atrakcyjna, pociągająca, ba nawet ubierająca się i zachowująca wyzywająco, a okazywało się, że to jedynie jej poza, zaś jej libido oscylowało w pobliżu zera. I to nie przy mnie, lecz w jej życiu codziennym.
              • druginudziarz Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 13:27
                eudajmonika napisała:

                > yoric napisał:
                > nie Jaś ma małe libido, tylko Jaś ma małe libido *przy Marysi*.
                >
                > Być może tak jest.
                > Zaś przy analizie libido Marysi musisz pamiętać, że nie Marysia ma niskie libid
                > o, ani nie Marysia ma niskie libido przy Jasiu, lecz Marysia w pewnych okoliczn
                > ościach *może mieć niskie lub wysokie libido*. To przykra sprawa dla naukowca,
                > kiedy tak wiele trudnodefiniowalnych zmiennych (vide "egzotyka") "zakłóca" opis
                > zjawiska, że nawet trudno się zorientować, o co właściwie chodzi.

                Takie przesuwanie związków przyczynowo-skutkowych w nieskończoność to tautologiczny bezsens. Idąc tym tropem to to każdy z nas jest Michelem Jordanem tyle że albo niedojadał w młodości albo wogóle piłki do kosza w ręku nie miał, no ale...
                Żyjemy w konkretnym środowisku kulturowym i jeśli w nim ktoś "nie ma libido" to go nie ma, a nie "miałbym libido gdyby..." i tu lista okoliczności koniecznych do spełnienia.
            • druginudziarz Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 13:45
              yoric napisał:

              > Oczywiście są i różnice osobnicze. Ani myślę temu zaprzeczać, zwłaszcza że znaj
              > dowane są nawet pewne korelacje genetyczne (wersja genu DRD4 - nie żebym się na
              > tym znał, ale tekst był w Nature, więc coś jest na rzeczy). A to tylko czubek
              > góry, bo są i czynniki światopoglądowe, stres, depresja, itd. itp.
              > Ale tu na Forum jest często taki schemat myślenia, jakoby niskie/wysokie libido
              > to była mniej więcej stała cecha osobnicza - a tak zdecydowanie nie jest. Pier
              > wszy krok to uświadomić sobie, że libido to relacja 'dwuargumentowa': nie lX, t
              > ylko lXY, nie Jaś ma małe libido, tylko Jaś ma małe libido *przy Marysi*.

              Jeśli Jaś ma np. powalony w główce "system nagradzania" (chodzi mi w uproszczeniu o sprawy związane z dopaminą, serotoniną) to Jasia w ogóle żadna Marysia nie będzie interesować. Jeśli Jaś miał "trudne dzieciństwo" to w życiu do żadnej Marysi za blisko nie podejdzie, już woli się "nagradzać" we własnym zakresie.
              Ucinając pewne patologie czy dysfunkcje traci się obraz całości bo to nie jest tak, że jest "patologia" i "zdrowie" a między nimi już nic.
    • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 12:54
      'Libido' używamy plastycznie - czasami w odniesieniu do stałej cechy osobniczej, czasami do aktualnej energii seksualnej (na zmienność której może mieć wpływ partner albo inne czynniki). Pewnie seksuolodzy mają terminologię na to rozróżnienie, ale nam pozostaje używać tego słowa albo ew. tworzyć wynalazki typu 'libido bazowe' i 'aktualne'.
      Zgadzam się z Urqu i z Eudajmoniką, że na libido aktalne ma wpływ libido bazowe i 'czynniki przejściowe'/zakłócające. I owszem, rzeczywistość jest skomplikowana, ale wtedy badacz mówi: "spróbujmy te wszystkie komplikacje wziąć w nawias i zbudować jak najprostszy model, i zobaczymy czy on nadal przystaje do danych". Ja uważam, że najważniejszą składową jest pożądanie do partnera i to ta składowa wyjaśnia najwięcej przypadków na Forum. I ta składowa jest trudno-zmienialna, tj. zwykle nie da się zmienić sytuacji bez zmiany partnera. Co zresztą jak dodaje Kutuzov jest ciężkie do zaakceptowania (o czym sam dobrze wiem, bo w oprzednim związku długi czas tkwiłem w podobnej postawie).
      • druginudziarz Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 13:34
        yoric napisał:

        > 'Libido' używamy plastycznie - czasami w odniesieniu do stałej cechy osobniczej
        > , czasami do aktualnej energii seksualnej (na zmienność której może mieć wpływ
        > partner albo inne czynniki). Pewnie seksuolodzy mają terminologię na to rozróżn
        > ienie, ale nam pozostaje używać tego słowa albo ew. tworzyć wynalazki typu 'lib
        > ido bazowe' i 'aktualne'.
        > Zgadzam się z Urqu i z Eudajmoniką, że na libido aktalne ma wpływ libido bazowe
        > i 'czynniki przejściowe'/zakłócające. I owszem, rzeczywistość jest skomplikowa
        > na, ale wtedy badacz mówi: "spróbujmy te wszystkie komplikacje wziąć w nawias i
        > zbudować jak najprostszy model, i zobaczymy czy on nadal przystaje do danych".
        > Ja uważam, że najważniejszą składową jest pożądanie do partnera i to ta skład
        > owa wyjaśnia najwięcej przypadków na Forum.

        A wg mnie jeszcze wcześniej jest sama "wewnętrzna idea" żeby się z kimś pokochać. Dopiero na drugim miejscu jest refleksja "a z kim by tu się pokochać". Po prostu najpierw musisz być podatny na pewne sygnały a dopiero potem szukać właściwego ulokowania swojego pragnienia. Zresztą powyższego wcale nie wymyśliłem sam ;) tak się pisze w kontekście sterowalności naszymi zachowaniami poprzez hormony.


        I ta składowa jest trudno-zmienialn
        > a, tj. zwykle nie da się zmienić sytuacji bez zmiany partnera. Co zresztą jak d
        > odaje Kutuzov jest ciężkie do zaakceptowania (o czym sam dobrze wiem, bo w oprz
        > ednim związku długi czas tkwiłem w podobnej postawie).
      • eudajmonika Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 13:36
        "Plastyczne" używanie terminologi nie pomaga w porządkowaniu i wyjaśnianiu obserwowanych zachowań, do którego niektórzy aspirują. Zaś stosowanie pojęć wymiennie nosi znamiona manipulacji. Raz czytam, że nie jest istotne dla libido, co Marysia zrobi, ważne, że nie jest Kasią - ergo - tylko związanie się z Kasią poprawia patową sytuację (libido), w jakiej tkwimy z Marysią. Dalej czytam, że i tak uwolnione libido może skapcanieć kiedy tylko Kasia założy hodowlę kalafiora na udach lub na migdałkach (...).


        PS Przejrzałam dostępne w internecie definicje libido od Freuda po Junga i wątpię, aby coś to wniosło do tego rodzaju dyskusji, w której argumenty są dostosowywane do z góry założonej tezy.

        • urquhart Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 13:57
          eudajmonika napisała:
          > PS Przejrzałam dostępne w internecie definicje libido od Freuda po Junga i wątp
          > ię, aby coś to wniosło do tego rodzaju dyskusji, w której argumenty są dostosow
          > ywane do z góry założonej tezy.

          A jaka tezę Ty sobie założyłaś?
        • yoric Re: Kochana żono"prześpij się ze mną"czyli przegi 14.06.11, 16:58
          Nie wiem o co nagle tyle halo.

          Nikt słowa libido nie opatentował i nie zastrzegł; ja go używam tak, jak ono jest używane tu na Forum i generalnie w mowie potocznej. Myślę, że wszyscy doskonale rozumiemy się na tym poziomie, a jeśli Tobie przeszkadza brak rozróżnienia, to je zaproponuj. Ja tylko będę kibicował, bo jestem zwolennikiem precyzji.

          Co do reszty, to że argumenty pasują do tezy to... tylko lepiej dla tezy, od tego właśnie są argumenty. Co do Freuda i Junga, myślę że nam z nimi zupełnie nie po drodze i nie musimy się nimi przejmować bardziej niż np. św. Augustynem.

          Co do sedna, powtórzę w sposób przeformułowany: 'wykazywany w dłuższej perspektywie pociąg płciowy do partnera/ki to relacja co najmniej dwuargumentowa".
Pełna wersja