Będzie długo stały związek douważnegoprzeczytania

07.06.11, 13:58
Jesteśmy razem 1,5 roku i taki obrazek. Wyjazd z dwiema koleżankami, jedną z nich mój partner adoruje, ja czuję się jakby ignorowana, inaczej traktowana niż zwykle, czuję pewien chłód – wiem, że to trudno wytłumaczyć, opisać, że mieści się w zakresie odczuć, ale chcę spróbować. Ocenicie i tak na podstawie faktów. On zna ją od kilku lat, kiedyś próbowali być razem, nie wyszło (raczej ona nie chciała), bardzo ją lubi, chodzimy razem np. na spektakle (on, jeśli zaprasza, funduje jej nawet drogie bilety). Jest kobietą może niezbyt atrakcyjną, ale świetną kumpelą, z poczuciem humoru, błyskotliwą, z dużą wiedzą, o wszystkim można porozmawiać, taką z którą tylko konie kraść… Bardzo komunikatywna – więc inni na nią żywo reagują, szukają z nią kontaktu, sama ją lubię… No i moje szczęście także ulega jej wpływowi, co się czuje, zagaduje do niej, robi zdjęcia itd., nawet nie chodzi o „ilość” tego kontaktu, ale o rodzaj, natężenie, gotowość – większą niż w stos. do mnie. A ja, z moją niezbyt wysoką samooceną nawet nie próbuję z nią konkurować: introwertyczka, często w swoim świecie, niewiele właściwie do powiedzenia – domyślacie się, co czułam.
Najpierw – przecierpiam;) mówię sobie: tak, na tym polegają sprawdziany w związku, wytrwam to, będę ponad to, pozostanę sobą, na pewno mnie przecież kocha itd. Ale ponieważ kiedyś ustaliliśmy, że mówimy sobie o „wszystkim”, to myślę sobie: niech wie co czuję i mówię mu o tym spokojnie, na drugi dzień, w formie: jest mi z tym źle, to takie nagłe, zimny kubeł na głowę, nie wiem co się dzieje, nie tak było wcześniej. Nie z pretensjami, ale on jednak to tak odbiera, broni się atakując (pretensje do mnie za coś innego, niezwiązanego z tą sytuacją). Ok. w końcu chyba rozumie, że mówię mu o odczuciach, a nie, żeby coś wymóc, żeby się lepiej poznać. Może źle że w ogóle mu o tym powiedziałam? Ale powiedziałam. Może powinnam była już na początku zerwać tę znajomość (coś przeczuwałam od samego początku)? Ciągle mogę to zrobić. I może to jest teraz wyjście. Najbardziej chyba mnie zabolało, że jak już o tym dłużej porozmawialiśmy (przyznaję, że trochę popłynęłam w spazmy, naprawdę bardzo mnie bolało), to zamiast mnie po prostu przytulić (no bo czego kobieta oczekuje w takiej sytuacji, no czego!? Każdy to wie…), zapewnić, że mnie tak kocha, że jestem jedyna, że to nieważne itd., itp., to on się cały czas bronił… zachowywał jakbym go atakowała, krytykowała. Powiedziałam mu o tym, że broni się ten kto jest winny, odrzekł: albo atakowany…
    • n.wataha Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 14:13
      Co to znaczy "Jesteśmy razem 1,5 roku" po ślubie, czy jedynie "chodzicie" ze sobą?
      Bo to dość ważne, gdyż jeśli 1,5 roku po slubie to coś w jego postępowaniu nie gra.

      Jeśli zaś jedynie "chodzicie" ze sobą półtora roku, to raczej wytłumaczenie jest proste - nie udało mu się "wyrwać" tamtej koleżanki, więc pocieszył się Tobą. Ale to nie znaczy, że koleżanka go przestała "rajcować". Raczej wręcz odwrotnie, bo dla samca największym wyzwaniem, gdy szuka samicy, jest właśnie zdobywanie, a nie zdobycie.

      >A ja, z moją niezbyt wysoką samooceną nawet nie próbuję z nią konkurować
      No to jak nie chcesz konkurować, to po co stawałaś w zawody "w zdobyciu wymarzonego partnera"?

      Pamiętaj, ze choć facet chciałby mieć za żonę spokojną, nie kłócącą się kobietę, to w podświadomości wolałby "tygrysicę", ale na pewno nie osobę zakompleksioną.
      Żyjemy w kulturze Europejskiej, w której wyróżnikiem jest bycie dumnym ze swojej partnerki/partnera, i "obrastanie w piórka" gdy nam jej/jego zazdroszczą. W przeciwieństwie do np. kultury Muzułmańskiej, gdzie walory zewnętrzne żony mąż skrywa przed otoczeniem i są na jego wyłączność.

      Cóż Ci poradzić.
      Chyba tylko to, że dopóki nie polubisz sama siebie, nie uwierzysz, że jesteś wartościową osobą, to masz dość nikłe szanse u wartościowych partnerów (raczej jedynie u tak samo zakompleksionych).
      • loppe Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 14:24
        Dla mnie oczywiste że są razem 1,5 roku, a nie 1,5 roku po ślubie, ale może mam za wysoką samoocenę.

        Ciekawa rzecz, taka zniuansowana, szukam w pamięci analogii żeby coś mądrego podpowiedzieć.

        • loppe Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 15:26
          Po namyśle - być może to co się zdarza jest dość normalne, a tylko Wy oboje jesteście nieco nadwrażliwi, nieco niedojrzali?
          • bia-la Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 15:38
            A co masz, Loppe, na myśli? Co odbierasz jako niedojrzałe?
            • loppe Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 15:44
              Niedojrzałość to w moim słowniku to taki półkomplementpółniekomplement - nie jesteś wiesz doświadczona/zblazowana/nieczuła/zautomatyzowana. Partner nie potrafi jak piszesz empatycznie dojrzale odpowiedzieć na Twe zatroskanie, lecz niedojrzale ucieka w świat własnej problematyki psychologicznej. W sumie własnie takie zwyczajne, bo przecie nie kryminalne, ludzkie sprawy:)
      • bia-la Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 15:20
        Po prostu jesteśmy razem. Oboje po przejściach. Zależy nam na stałych związkach. Jego podejście - od początku poważne, zaangażowanie duże.
        Nad samooceną pracuję, ale to trudne - kto próbował, ten wie. Moja samoocena bywa lepsza, ale takie sytuacje ją gwałtownie obniżają. W większości moje doświadczenie ciągle potwierdza mi moje wady, pewien brak dostosowania, umiejętności współżycia z innymi. Ta dziewczyna mi na pewno imponuje. Po poprzednim związku długo z nikim się nie wiązałam, ale w końcu stwierdziłam, że bycia z kimś nauczę się będąc z kimś. A tu taka porażka. Uświadomiłam sobie, że nasz związek jest jeszcze bardzo kruchy. Zależy mi na tym mężczyźnie, ale biorę pod uwagę możliwość rozstania. Nie jestem zdeterminowana, dam radę sama, ale czy nie powinnam powalczyć? Tylko ... ja nie bardzo wiem co znaczy walczyć :( Chyba niewiele we mnie tygrysicy, ale sporo niezależności.
        • kag73 Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 15:49
          Ja bym jednak zaufala instynktowi. Poszukaj sobie innego faceta, tego kwiatu to pol swiatu. Nie kazdy ma w zanadrzu byla przyjaciolke, w ktorej byl zaswiergolony. Moze jestem dziwna i rozkapryszona, ale jak jestem z facetem, zwlaszcza tak krotko, to CHCE I LUBIE czuc sie najwazniejsza. A jezeli facet tego "nie czuje"... to tego nie pojmie i nie bedzie mial potrzeby zachowywania sie jak zakochany facet.
          To jedna opcja. Druga: moze po czasie skupi sie bardziej na Tobie, tamte wspomnienia zbledna, albo nadal bedziesz sie czula pomijana po spotkaniach z ta przyjaciolka. Pozostaje miec nadzieje, ze nie spotykacie sie zbyt czesto. I dlaczego zawsze za nia placi? Moze kiedys przestanie.
          Ja tam jestesm realistka. Mysle, ze jezeli ona skinelaby palcem, on wrocilby do niej. Mimo, ze moze sam sie do tego nie przyznaje, albo nawet nie zdaje sobie z tego sprawy.
          • kutuzow Okiem faceta 07.06.11, 17:17
            kag ---> pewnie masz rację w tym co piszesz.

            Pomyślałem że może jednak zwrócę uwagę na troche inną "percepcje" takich kwestii, tak z autopsji męskim okiem.
            Zdarzało mi się "oberwać" za to, że "podrywałem" koleżanki mojej dziewczyny, gdy ja po prostu byłem dla nich miły i szarmancki (stara szkoła wychowania). Tak bowiem było odbierane to zachowanie, mimo iż z mojej strony to była tylko grzeczność. Później moja dziewczyna sama zauważyła że od "tak mam" i nie jest to próba podrywu, a kwestia wychowania.
            Nie wiem co takiego robił facet autorki, może też opatrznie zrozumiała jego zachowanie? Mało prawdopodobne -ale zanim wydamy wyrok na gościa weźcie też to pod uwagę.

            Druga kwestia "pomijanie" przy spotkaniach. Czasami gdy druga strona milczy jak grób (czy to kwestia kompleksów, czy tematu rozmowy który ją zupełnie nie interesuje), ciężko jest ją "wciągnąć" w rozmowę niejako na siłę. Pytanie czy to jednorazowe zdarzenie, czy cały wieczór był tematycznie ustawiony pod tamtą starą znajomą, a nasza autorka pełniła rolę "plus jeden"?

            Autorka powinna trochę więcej napisac o tej "starej" relacji swego partnera. Jak dokładnie się to potoczyło, byli razem, czy tylko jej partner próbował być z nią, ale się nie udało. itp.
            Nie wygląda to ciekawie (min wątek fundowania prezentów), ale jak dla mnie troche za mało danych żeby tak ze 100% pewnością radzić jej "odpuść sobie".
            • kag73 Re: Okiem faceta 07.06.11, 18:21
              Ja potrafie odrozniac "mily i szarmancki" od adorowac albo podrywac, ignorujac jednoczesnie "swoja". Dodam, ze mowimy tutaj o sytuacji, gdzie ta kolezanka jest dziewczyna, do ktorej kiedys startowal. Znam podobny przypadek, niby nic a gdyby ktos obcy stal z boku nie wiedzialby, ktorz w koncu jest jego partnerka, albo myslalby, ze to wlasnie "ta "kolezanka".
      • nxp Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 14:30
        n.wataha napisał:

        > Żyjemy w kulturze Europejskiej, w której wyróżnikiem jest bycie dumnym ze swoje
        > j partnerki/partnera, i "obrastanie w piórka" gdy nam jej/jego zazdroszczą.

        Bo ja wiem czy to jest element kultury europejskiej...
        Poza tym gdybym (będąc doprowadzonym do stanu bezbronności) poślubił Dodę, pewnie 90% populacji krajowej zazdrościłoby mi a tymczasem ja miałbym ochotę palnąć sobie w łeb czem prędzej. :P

        > Cóż Ci poradzić.
        > Chyba tylko to, że dopóki nie polubisz sama siebie, nie uwierzysz, że jesteś wa
        > rtościową osobą, to masz dość nikłe szanse u wartościowych partnerów (raczej je
        > dynie u tak samo zakompleksionych).

        To nawet interesująca odmiana darwinizmu. :)
        • n.wataha Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 14:43
          nxp - cóż Ci mam odpowiedzieć.
          Jak Twój kolega powie Ci, że masz zajebistą żonę, to wkurzasz się na niego, czy raczej jesteś tym podbudowany?

          No to teraz zrób sobie próbę - ten sam tekst powiedz Arabowi.
          Będą możliwe 2 zachowania Araba. Albo zabunkruje jeszcze bardziej żonę, nie mówiąc już jakie jej zrobi piekło na ziemi, że ktoś obcy zauważył tę jej "zajebistość", albo wkurzy się na Ciebie (z możliwością rękoczynów włącznie).

          Właśnie to miałem na myśli mówiąc o tej "kulturze Europejskiej" pojmowania roli kobiet u boku mężczyzny.
          I tutaj mała wrzuta z życia wzięta.
          Mój kolega miał bardzo puszystą żonę (z twarzy ładna nie była, elokwentna również). Gościu po prostu uwielbiał bardzo grube kobiety. Cóż, o gustach się nie dyskutuje.

          Problem w tym, że nie żyjemy na Hawajach wśród Maorysów, gdzie im grubsza kobieta, tym ładniejsza według ich standardów. Więc gościu, choć do towarzyskich należał, to w towarzystwie pokazywał się wyłącznie sam, nigdy nigdzie nie zabierając ze sobą żony.
          Po prostu się jej wstydził. Tylko pytanie, po co się bierze ślub, żeby wstydzić się swojej kobiety?

          No i jak parę lat temu się dowiedziałem, rozwiódł się z nią. Widać nawet skłonność do puszystych przegrała u niego z ... no właśnie z czym? Wyimaginowanym wpływem otoczenia? Bo wątpię by ktoś z jego przyjaciół naśmiewał się z jego żony. Po prostu akceptowali jego, więc i akceptowali jego zonę. A jednak rozwiódł się.
          • nxp Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 14:51
            n.wataha napisał:

            > Jak Twój kolega powie Ci, że masz zajebistą żonę, to wkurzasz się na niego, czy
            > raczej jesteś tym podbudowany?

            Po pierwsze - uzyska status podejrzanego. W drugiej kolejności będzie mi miło.
            Ale to co napisałeś zabrzmiało tak, jakbym żonę wybrał sobie taką, żeby się koledze podobała.

            > Mój kolega miał bardzo puszystą żonę (z twarzy ładna nie była, elokwentna równ
            > ież). (...) Więc gościu, choć do towarzyskich należał, to w towarzystwie pokazywał ??> się wyłącznie sam, nigdy nigdzie nie zabierając ze sobą żony.
            > Po prostu się jej wstydził.

            Nie wiedziałem że masz znajomości w najwyższych kręgach! Gratuluję! ;)

            > No i jak parę lat temu się dowiedziałem, rozwiódł się z nią. Widać nawet skłonn
            > ość do puszystych przegrała u niego z ... no właśnie z czym?

            A to już trudno powiedzieć. Może miała wredny charakter. Kolejna partnerka jest już chuda?
            • n.wataha Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 15:00
              > Nie wiedziałem że masz znajomości w najwyższych kręgach! Gratuluję! ;)
              ? Nie kumam.

              > A to już trudno powiedzieć. Może miała wredny charakter. Kolejna partnerka jest
              > już chuda?

              Nie widziałem się z nim kupę czasu, ale od wspólnych znajomych dowiedziałem się, ze tak - ma szczupłą. Więc gusta mu się odmieniły. A co do charakteru poprzedniczki, nie wiem. Byłem u nich wtedy zaledwie 2-3 razy, więc trudno wyrobic sobie zdanie na ten temat. Ale z reguły osoby tęgie mają dość jowialny charakter.
              • nxp Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 15:14
                n.wataha napisał:

                > > Nie wiedziałem że masz znajomości w najwyższych kręgach! Gratuluję! ;)
                > ? Nie kumam.

                Rzecz jest mocno polityczna, więc nie będę rozwijał. ;)

                > od wspólnych znajomych dowiedziałem się
                > , ze tak - ma szczupłą. Więc gusta mu się odmieniły.

                Niekoniecznie. Mógł poszukiwać odmiennego charakteru a że w bujnym ciele nie znalazł, z braku laku wziął to co było...
                W końcu to największy ambaras przy wyborze partnerki życiowej: ciało kontra dusza.
                Niestety wbrew pozorom z kobietą trzeba przebywać także za dnia. :)
                Choć można to rozumieć także na opak. :)
                Nawiasem mówiąc puszyste dziewczyny cieszą się niesłabnącym powodzeniem u wprawdzie dość niskiego ale zdaje się że wcale niemalejącego i nieśmiertelnego odsetka mężczyzn.
                Jeśli ma miłą twarz, choć niestety czasem jakby jedno wykluczało drugie - ale jeśli nie wyklucza, to wabik seksualny jest potężny.
    • dziala_nawalony Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 16:01
      jesli mi wolno,to jako facet powiem tak.. to jest bardzo niezdrowe dla was obojga,swoje odczucia sama przedstawilas.U niegowidac duzy brak odpowiedzialnosci za was oboje,a moze raczej za siebie samego.Wychodzi na dupka ktory za wszelko cene probuje wlezc tam gdzie nie powinien. Jesli ci kocha/?/ to nie ma prawa stwarzac zadnej chocby w najmniejszym stopniu dwuznacznej sytuacji,a skoro te dwuznacznosc osobiscie wyraznie odbierasz to znaczy ze zostala ci tylko ostateczna rozmowa z facetem...i albo,albo...zegnaj dupku
      • bia-la Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 17:13
        "Ja tam jestesm realistka. Mysle, ze jezeli ona skinelaby palcem, on wrocilby do niej. Mimo, ze moze sam sie do tego nie przyznaje, albo nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. "
        Niestety myślę podobnie. Choć ona raczej nie skinie. Oni właściwie nie byli razem, szybko stali się "jedynie" przyjaciółmi. Mam poczucie, że stałam się niejako "środkiem" do tego, żeby on ją spotykał, choć na pewno jest to bardziej złożone i z jego strony nieintencjonalne. Nie zakładam jego złej woli. Ostatnio czuję tylko lekkie opadnięcie emocji, ale może naturalne (na pewno niezwiązane z nią, widujemy się rzadko). No i prawda, że dziwne, że za nią płaci? To dopiero gentleman;)
        "CHCE I LUBIE czuc sie najwazniejsza. A jezeli facet tego "nie czuje"... to tego nie pojmie i nie bedzie mial potrzeby zachowywania sie jak zakochany facet."
        Też lubię :D Wręcz uwielbiam i było tak jeszcze całkiem niedawno. Czy to ode mnie zależy, żeby to podtrzymać? Teraz tylko decyzja przede mną, czy to ciągnąć czy nie. Czy dam radę z tą świadomością. Facet wartościowy, zależy mi.

        "jesli mi wolno,to jako facet powiem tak.. to jest bardzo niezdrowe dla was obojga,swoje odczucia sama przedstawilas.U niegowidac duzy brak odpowiedzialnosci za was oboje,a moze raczej za siebie samego.Wychodzi na dupka ktory za wszelko cene probuje wlezc tam gdzie nie powinien" - może przesadzasz. Nawet w dłuższych związkach (może zwłaszcza w dłuższych) zdażają się takie fascynacje. Bycie z kimś, to także świadoma decyzja, emocje nie powinny grać na dłuższą metę takiej roli. Wiem, że decyzja należy do mnie. Musiałabym wtedy zaprzestać spotkań z tą panią. Chyba sie wykazałam małą przebiegłością jako kobieta;) Trzeba tak było zrobić od razu.
        • kag73 Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 18:25
          A dlaczego widujecie sie rzadko? Nie macie czasu czy ochoty?
          "Facet wartościowy, zależy mi." Istotne, ale wazne jeszcze, zeby on rowniez myslal, ze ma "skarb" a nie nagrode pocieszenia. Rozumiesz?
          • bia-la Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 21:18
            Kag 73,widujemy się rzadko z tą koleżanką. To miałam na myśli.
            "Facet wartościowy, zależy mi." Istotne, ale wazne jeszcze, zeby on rowniez mys
            > lal, ze ma "skarb" a nie nagrode pocieszenia. Rozumiesz? - jasne, dlatego powinnam była jasno postawić granicę, i "byłą" z marszu kazać odstawić w zapomnienie. To mój błąd. Takam kurde tolerancyjna, teraz to widzę. Wygląda na to, że mam za mało wymagań.

            "Najgorsze jest to, ze kiedy zastosowalas sie do zasad, ktore w koncu sami ustaliliscie, zamiast zrozumienia dostalas wpierdol.
            Jak dla mnie, podwojny brak rokowan." - to fakt. Tak sobie myślę, że właściwie to powinnam się zdenerwować, że mnie tak potraktował, a nie rozpaczać. Chyba ten wpierdol należy się jemu.
    • tully.makker Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 18:45
      Najgorsze jest to, ze kiedy zastosowalas sie do zasad, ktore w koncu sami ustaliliscie, zamiast zrozumienia dostalas wpierdol.

      Jak dla mnie, podwojny brak rokowan.
      • lonely.stoner Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 07.06.11, 23:14
        ? albo masz mocno zaburzona samoocene albo nie wiem co z toba nie halo, facet ktory stawia 'kolezance' drogie bilety i ktory sie w niej kiedys podkochiwal, nawet wystartowal i tylko dlatego nie wyszlo ze laska dala mu kosza???? dziewczyno i ty na serio ludzisz sie ze on tak po kolezensku te wszystkie bilety organizuje, zaprasza ja na spektakle, adoruje (przy tobie) itd? facet leci na nia, i to jest tak silne ze nie potrafi sie powstrzymac, a poza tym jest dupkiem ze traktuje cie jak jakiegos glupka i wmawia ci ze to nie podryw tylko bycie milym hehe.
        Poza tym to ustalmy sobie jedno- facet nidgy nie powinien dac odczuc swojej dziewczynie, ze jakas baba jest lepsza, fajniejsza czy ladniejsza niz ona i zasluguje na wiecej troski czy uwagi. Nawet jesli to nie bylby podryw (jak w twoim wypadku) a po prostu bycie milym czy nie kumatym - to takie sytuacje warto od razu rozwiazac, a nie bawic sie w wyrozumiala, ugodowa, ciepla kobiete. Takie kobiety zazwyczaj faceci olewaj i puszczaja kantemdla takiej ktora potrafi tupnac obcasem i postawic ich do pionu.
        • n.wataha Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 08.06.11, 11:59
          lonely.stoner napisała:

          > ? albo masz mocno zaburzona samoocene albo nie wiem co z toba nie halo, facet k
          > tory stawia 'kolezance' drogie bilety i ktory sie w niej kiedys podkochiwal, na
          > wet wystartowal i tylko dlatego nie wyszlo ze laska dala mu kosza???? dziewczyn
          > o i ty na serio ludzisz sie ze on tak po kolezensku te wszystkie bilety organiz
          > uje, zaprasza ja na spektakle, adoruje (przy tobie) itd? facet leci na nia, i t
          > o jest tak silne ze nie potrafi sie powstrzymac, a poza tym jest dupkiem ze tra
          > ktuje cie jak jakiegos glupka i wmawia ci ze to nie podryw tylko bycie milym he
          > he.
          > Poza tym to ustalmy sobie jedno- facet nidgy nie powinien dac odczuc swojej dzi
          > ewczynie, ze jakas baba jest lepsza, fajniejsza czy ladniejsza niz ona i zaslug
          > uje na wiecej troski czy uwagi. Nawet jesli to nie bylby podryw (jak w twoim wy
          > padku) a po prostu bycie milym czy nie kumatym - to takie sytuacje warto od raz
          > u rozwiazac, a nie bawic sie w wyrozumiala, ugodowa, ciepla kobiete. Takie kobi
          > ety zazwyczaj faceci olewaj i puszczaja kantemdla takiej ktora potrafi tupnac o
          > bcasem i postawic ich do pionu.

          Mocno powiedziane, ale racja. Nawet jeśli podejrzenia są nieuzasadnione wobec koleżanki, to masz prawo przeciąć to choćby ze względu na możliwość, że "a nóż, coś się z tego wylęgnie w przyszłości". No i jesli jesteście razem, to Tobie, a n ie jej należy się wyjątkowe traktowanie.
          • bia-la Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 08.06.11, 15:03
            Dziekuję wszystkim bardzo, bardzo. Już go opierniczyłam. Na razie nie zrywam, to porządny w sumie gość, przez te 1,5 roku ZERO zastrzeżeń, nie wiem co w niego wstąpiło. Może mamy jaki kryzys, który się tak objawił, czy co. Jeszcze się zastanawiam czy w przyszłości spotykać się w większym gronie z nią - taką możliwość dopuszczam, natomiast koniec chodzenia razem do teatru. Traktuję to też jako wskazówkę dla mnie, że może powinnam zmienić swoją postawę w tym związku.
            • ruda_owca Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 14:06
              > Dziekuję wszystkim bardzo, bardzo. Już go opierniczyłam. Na razie nie zrywam, t
              > o porządny w sumie gość, przez te 1,5 roku ZERO zastrzeżeń,

              No to "w sumie porzadny", czyli bez szalu, czy tez "zero zastrzezen", czyli ideal?
    • yoric Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 08.06.11, 15:32
      Wszyscy są zgodni, że niejako z defnicji masz prawo wymagać specjalnego traktowania od swojeo faceta. Powinnaś też reagować na takie przypadki 'braku zainteresowania'.
      Natomiast na spazmy i płacze bardzo dobrze zareagował i jeszcze powinien obsztorcować za takie numey.
    • esteraj Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 08.06.11, 15:34
      Bia-la, myślę, że bardzo rozsądnie podchodzisz do sprawy i dojrzale. Masz słabości, jak każdy, bo ciężko jest panować nad samą sobą, kiedy poczucie wartości zastaje troszkę obniżone. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę z ewentualnego rozstania. Twoja samodzielność na pewno jest tutaj potrzebna. Na siłę nie zmusisz kogoś do miłości. Twój partner musi czuć się w jakiś sposób wolny, ale ważne jest też, żebyś jasno mówiła o swoich oczekiwaniach i wyznaczała granice tolerancji.
      Możesz przedstawić swoje warunki, na jakich chcesz, żeby funkcjonował związek, a on niech zdecyduje, czy jest w stanie je zaakceptować. Nikt do nikogo nie będzie miał pretensji.
      • bia-la Re: DZIĘKUJĘ 09.06.11, 14:21
        • jedyny_skok_w_bok Re: DZIĘKUJĘ 09.06.11, 15:27
          A Tobie powodzenia. Walcz o swoje życie i szczeście.
    • voxave Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 09.06.11, 20:06
      Bia----jesli go kochasz i chcesz z nim być to koleżankę za drzwi--nie ma wyjścia zabierze ci mena :)
      • kag73 Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 09.06.11, 20:17
        Nie wiem czy to o to chodzi, zeby kolezanke wyrzucic za drzwi. Bardziej chodzi o to, zeby miec faceta, ktorzy nie da sie zabrac, bo wie co ma w domu i z tego jest zadowolony.
      • efi-efi Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 09.06.11, 20:34
        bia-la napisała:
        >> nie wiem co w niego wstąpiło. Może mamy jaki kryzys, który się tak objawił,

        Po 1,5 roku kryzys? Dosyć szybko...
        Przez pierwsze dwa lata w fazie ostrego zakochania to się raczej świata nie widzi poza ukochaną/nym.
        Jak postanowiłaś być z nim to przynajmniej ''zniknij' konkurencję ze swojego życia definitywnie i nie daj się przekonać, żeby ją zapraszać kiedykolwiek.
        • bia-la Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 00:52
          kag73:
          Nie wiem czy to o to chodzi, zeby kolezanke wyrzucic za drzwi. Bardziej chodzi o to, zeby miec faceta, ktorzy nie da sie zabrac, bo wie co ma w domu i z tego jest zadowolony.

          - otóż właśnie. I jeszcze być sobą. Jak to zrobić, oto jest pytanie.
          • esteraj Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 15:31
            Oczywiście, nie chodzi o to, żeby koleżankę wyrzucić za drzwi. Jak nie ta, znajdzie się inna.
            W Twoim partnerze drzemią jakieś potrzeby. Może to być chęć zabłyśnięcia, zrobienia czegoś nieoczekiwanego, co kogoś by zachwyciło, może to być pogoń za pochwałami, adoracją, akceptacją, swobodą, silniejszymi emocjami....
            Jak sama zauważyłaś, Ty jesteś spokojna i zamknięta w sobie. Może dla niego jesteś dobrym materiałem na żonę, a w głębi on potrzebuje czegoś innego.
            Co możesz zrobić w takiej sytuacji?
            Zastanów się, co możesz ulepszyć w swojej osobowości, co powinnaś zmienić, a co jest w Tobie wartościowe i cenne.
            Najważniejsze, że nie jesteś zazdrośnicą i masz zdrowe podejście do związku. Potrafisz spojrzeć prosto w oczy prawdzie i nie okłamujesz siebie.
            Masz w sobie mądrość i dojrzałość.
            Potrafisz pogodzić się z ewentualną porażką i masz dystans do siebie.
            Jesteś samodzielna i chyba nie jesteś w związku ze względu na strach przed samotnością.
            To bardzo ważne cechy i niewielu je posiada.

            Nie trać wiary w siebie, bo pewne, zdecydowane i uśmiechnięte osoby przyciągają innych do siebie.

        • bia-la Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 00:54
          "Po 1,5 roku kryzys? Dosyć szybko... - no dobra, to kryzysik :)
          • n.wataha Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 08:38
            No oczywiście, że nie chodzi o to by koleżankę brutalnie wyrzucić za drzwi, gdyż ona nic złego nie zrobiła. Ale chodzi wyłącznie by odseparować swojego faceta od niej na jakiś czas (rzekłbym permanentnie) gdyż, jak wskazują fakty, nadal w jego głowie ta koleżanka siedzi, czy on tego chce czy nie.

            Ktoś tutaj napisał, że może facet jest szarmancki. Zapewne jest, ale szarmancki gość będzie zawsze do swojej wybranki szarmancki w dwójnasób, a ten był raczej w dwójnasób do swojej niedoszłej damy. A to już daje do myślenia.

            I nie mówię tutaj o domysłach. Tak się składa, że miałem dość nieciekawą sytuację we własnym małżeństwie, gdy jedna z przyjaciółek mojej żony zagięła na mnie parol.
            Odwiedzała nas dość często, zostawała u nas na noc, przy każdej okazji ocierała się, miziała mnie ręką po udzie itp. Gdy zachorowałem i wylądowałem w szpitalu, koleżanka odwiedzała mnie chyba 2x częściej niż żona (bo żona nie mogła z racji pracy i braku własnego środka lokomocji).
            Wreszcie nie wytrzymałem i powiedziałem żonie by zdecydowanie ograniczyła nasze kontakty z tą osobą, bo jest to dla mnie bardzo krępujące. Z początku się śmiała, że sobie wyobrażam wszystko. Dopiero gdy jednoznacznie to samo powiedziała jej inna osoba z naszego towarzystwa, wreszcie zaczaiła i otworzyły się jej oczy.

            Facet autorki wątku adoruje, nie jest adorowany. Ale co by się stało gdyby z ciekawości tamta koleżanka jednak odpowiedziała na zaloty? Ano gość byłby jej w 5 minut. Więc lepiej zapobiegać niż leczyć, a koleżance można uczciwie powiedzieć, że "chciałabym aby nasze kontakty ograniczyły się do chwil gdy nie ma mojego faceta, bo podejrzewam, że nadal coś do Ciebie czuje i nie chcę go wystawiać na pokusy".

            Ot wszystko.
      • kutuzow Najłatwiej zakazać! 10.06.11, 14:56
        Może jestem zbyt przeczulony na punkcie wolności własnej i przestrzeni w związku, ale jak czytam takie rady jak te to mi się płakać chce nad podejściem niektórych osób:

        voxave napisała:
        > Bia----jesli go kochasz i chcesz z nim być to koleżankę za drzwi--nie ma wyjści

        efi-efi napisała:
        Jak postanowiłaś być z nim to przynajmniej ''zniknij' konkurencję ze swojego życia definitywnie i nie daj się przekonać, żeby ją zapraszać kiedykolwiek.


        Drogie Panie czy Wy na prawdę nie rozumiecie że nie da się "upilnować" kogoś 24/7/365? Ile tej konkurencji ma "zniknąć", tylko ta jedna, czy może koleżanki z pracy też, bo przecież tyle czasu razem się w pracy spędza? A koledzy? Oni pewnie też mają "zły wpływ" na tego faceta, bo na piwo wyciągają, moze jeszcze jakieś inne bezeceństwa -czyz nie bezpieczniej byłoby ograniczyc kontakty także z kolegami.

        Ja wiem że dużo więcej pracy wymaga staranie się samemu, tak aby być atrakcyjnym dla tej drugiej osoby (żeby nie dostrzegałą innych na naszym tle). W sumie po co się starać kiedy można zakazać. Prościej łatwiej, nic to NAS nie kosztuje. Tragedia mieć taką "kumatość".
    • nxp Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 14:25
      bia-la napisała:

      > za miast mnie po prostu przytulić (no bo czego kobieta oczekuje w takiej sytuacji,
      > no czego!? Każdy to wie…)

      No właśnie... Gdyby nie to co napisane przed nawiasem - nie wiedziałbym.
      I tak to jest z związkach...
      • kag73 Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 14:27
        No wlasnie kobiety i mezczyzni. Ona chce, zeby jej okazal troche czulosci, to on jej samochod umyje, albo kawe do lozka poda :)
    • organza26 Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 15:21
      Nurtujące w tej opowieści jest to, że Twój facet zaczął zachowywać się jak opisujesz dopiero od jakiegoś czasu. Czyżby wcześniej nie spotykaliście się w ogóle, z tą koleżanką, czy spotykaliście się a on się tak wcześniej wobec niej nie zachowywał?

      A może ona po prostu przez ten czas kiedy ostatnio ze sobą kręcili nie znalazła nikogo lepszego (a najwidoczniej na to liczyła) i sama go podkręca teraz tak żebyś Ty nie widziała? Koleżanka nawet jeśli w ogóle nie jest zainteresowana Twoim facetem jako ewentualnym partnerem nie zachowuje się fair, akceptując te bilety i jego zachowanie.

      Ogólnie sprawa nie wygląda dobrze, a fascynacja po 1,5 roku stałego związku jest mocno niehalo. Wyobraź sobie gdyby jakiś kolega z waszego towarzystwa miałby taki układ z Tobą (wspólne wyjścia, stawianie drogich biletów) a Ty trakotwałabyś swojego faceta tak jak on Ciebie - uważasz, że to by było ok, pozwoliłabyś na coś takiego?

      Na koniec dodam, że Twój facet zachował się typowo jak winna osoba, która chce wmówić że coś sobie uroiłaś albo jest zła, że podnosisz taki temat a przy tym zero uspokojenia i troski o Twoje uczucia.
      • kag73 Re: Będzie długo stały związek douważnegoprzeczyt 10.06.11, 15:27
        "Ogólnie sprawa nie wygląda dobrze, a fascynacja po 1,5 roku stałego związku jest mocno niehalo. Wyobraź sobie gdyby jakiś kolega z waszego towarzystwa miałby taki układ z Tobą (wspólne wyjścia, stawianie drogich biletów) a Ty trakotwałabyś swojego faceta tak jak on Ciebie - uważasz, że to by było ok, pozwoliłabyś na coś takiego?"

        Mnie by jeszcze interesowalo co na to powiedzialby jej partner?
        Moze masz jakiegos kolege w zanadrzu, namow go i sprobuj co bedzie :)

        • bia-la Re: m.i. do Esteraj 13.06.11, 11:45
          "W Twoim partnerze drzemią jakieś potrzeby. Może to być chęć zabłyśnięcia, zrobienia czegoś nieoczekiwanego, co kogoś by zachwyciło, może to być pogoń za pochwałami, adoracją, akceptacją, swobodą, silniejszymi emocjami....
          Jak sama zauważyłaś, Ty jesteś spokojna i zamknięta w sobie. Może dla niego jesteś dobrym materiałem na żonę, a w głębi on potrzebuje czegoś innego.
          Co możesz zrobić w takiej sytuacji?
          Zastanów się, co możesz ulepszyć w swojej osobowości, co powinnaś zmienić, a co jest w Tobie wartościowe i cenne.
          Najważniejsze, że nie jesteś zazdrośnicą i masz zdrowe podejście do związku. Potrafisz spojrzeć prosto w oczy prawdzie i nie okłamujesz siebie.
          Masz w sobie mądrość i dojrzałość.
          Potrafisz pogodzić się z ewentualną porażką i masz dystans do siebie.
          Jesteś samodzielna i chyba nie jesteś w związku ze względu na strach przed samotnością.
          To bardzo ważne cechy i niewielu je posiada.

          Nie trać wiary w siebie, bo pewne, zdecydowane i uśmiechnięte osoby przyciągają innych do siebie."

          Dziękuję, Esteraj, za te słowa. Bardzo ich potrzebuję. Jestem nieco rozchwiana (nie tylko z tego powodu) i najlepiej poradziłabym sobie sama, ale chcę utrzymać ten związek (razem chcemy) i podejść do sprawy jak do problemu, który można rozwiązać. Wiem, że tak powinnam o sobie myśleć, jak Ty piszesz. Jednak z dnia na dzień z osoby np. niezdecydowanej nie stanę się zdecydowaną. Tak to nie działa. Myślę o sobie i dobre, ale także i złe rzeczy. Pracuję nad swoją samooceną i zastanawiam się nad moim związkiem. Moja reakcja na ten incydent jest w pewnym sensie jednak moją porażką, bo gdybym była silną osobą i miała silną pozycję w tym związku, to nie byłby problem. I mój partner teraz o tym wie. To mnie nie wzmacnia. To dla mnie ważna lekcja. Nie chcę oczywiście dramatyzować, ale zastanawiam się, co powinnam w związku z tym wnieść do tego związku i jaką wykazać postawę. Odruchowo wycofuję się (wycofywałam sie wcześniej) najchętniej w obliczu takich trudności, ale nie chcę tego robić tym razem. Takie doświadczenia są dobre i potrzebne i tego się trzymam.
          Pozdrawiam wszystkich.
          • esteraj Re: m.i. do Esteraj 13.06.11, 15:26
            Wiem, że to nie jest takie proste.
            Mój mąż miał kochankę i mówił mi o jej zaletach. Bolało jak cholera. Rodziła się złość, ale zrozumiałam, że złoszczę się na siebie. Zaczęłam pracować nad pozytywnym spojrzeniem na życie. Dotarło do mnie, że na siłę nic nie wskóram. Znajdywałam sobie rzeczy, które sprawiały mi przyjemność i czerpałam z tego energię. Lubię basen i muzykę, to pozwalało oderwać myśli od przykrych rzeczy. Spotykałam się i żartowałam z innymi ludźmi, żeby nabrać pewności, że jednak są tacy, którzy chcą przebywać w moim towarzystwie. Mężowi dałam wolną rękę. Odpuściłam. Traktowałam go już jak dobrego znajomego, któremu życzę jak najlepiej. Okazywałam szacunek i dobre serce. Dbałam o to by być w dobrym humorze.

            Jest coś takiego w relacjach międzyludzkich, że kiedy się odpuści i nie ma napięcia emocjonalnego, wszystko zaczyna dobrze się układać.

            Dzisiaj cieszę się, że jesteśmy razem. Wyciągnęłam naukę i nie mam za złe, że mąż miał kogoś innego. Wiem, że z moim wcześniejszym pesymizmem nikt by nie wytrzymał, a to był kop, który wyrwał mnie z życiowej depresji.
            To od nas zależy, jak będziemy postrzegali świat.

            Takie zdarzenia są dobrą lekcją do panowania nad emocjami i nad pokonywaniem swoich słabości.
            Jak mówiłam wcześniej, jesteś mądrą kobietą i dasz sobie radę.
            Nie wycofuj się z tego związku, bądź przyjacielem dla swojego partnera.
            Nie przybieraj żadnych póz i nie graj kogoś kim nie jesteś.
            A na optymizm zawsze sobie pozwalaj i nie daj go w sobie zdusić.
            • kag73 Re: m.i. do Esteraj 13.06.11, 15:36
              Esteraj, wiedze jednak roznice miedzy Wami. Przypuszczam, ze Twoj maz po ilus tam latach malzenstwa mial kochanke a ta para tutaj jest na poczatku! Na poczatku!
              • esteraj Re: m.i. do Esteraj 13.06.11, 15:43
                1,5 roku, to nie taki początek. Tak czy inaczej, postawa nienaciskania i wzmocnienia swojej osobowości sprzyjają związkom, a przynajmniej relacjom międzyludzkim.
                Chorobliwi zazdrośnicy i obrażalscy zawsze stoją na przegranej pozycji.
                Jedyne co można zrobić to odpuścić i postawić na budowanie dobrego samopoczucia.
                • kag73 Re: m.i. do Esteraj 13.06.11, 15:50
                  Dla mnie to jest poczatek. Jasne warto nabrac pewnosci siebie i takie tam. jednak nie mam wrazenia, ze ta dziweczyna tutaj jest chorobliwie zazdrosna. Mam natomiast watpliwosci co do uczuc i pragnien jej faceta i w ogole do jego postepowania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja