przegrywam z laptopem

08.06.11, 08:50
Cześć od jakiegoś czasu czytam sobie wątki na tym forum. Dawno chciałam napisać, nie mogłam się zebrać, może żeby nie zostać wyśmianą, a może żeby nie usłyszeć prawdy.
Jesteśmy małżeństwem ponad 10 lat, 2 dzieci i od ok. pół roku brak seksu. Na pewno wina leży w większości po mojej stronie. Boję się zainicjować seks, jestem tak bierna, że sama ze sobą bym nie wytrzymała. Jednak wysyłam znaki (tak mi się wydaje że czytelne), mąż jednak siedzi do późna w nocy przed komputerem i czeka żebym zasnęła-co wieczorem przychodzi mi niestety dość łatwo. Kiedyś poprosiłam żeby już dołączył "za chwilę"- odpowiedział, a ja zasnęłam. Lubiłam seks kiedyś bardziej, a teraz kiedy tłumię w sobie potrzebę, jakoś udaje mi z tym żyć. Atmosfera robi się jednak kwaśna w domu, bo mąż ma do mnie pretensje- nie wypowiedziane, tylko takie fochy. Teraz stwierdził że skoro przebywamy tak mało ze sobą, to on pojedzie na urlop sam. Jesli teraz zacznę coś inicjować, pomysli że chcę go zatrzymać "na seks"? Wg mnie to może jechać, tylko czemu powiedział to takim tonem jakby mnie nienawidził?
    • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 09:45
      Miałem to samo, więc mogę się w pewnym stopniu z Tobą podzielić swoimi doświadczeniami.
      Od 6 lat byliśmy z zoną nałogowymi graczami. Jednak zdecydowanie bardziej ten nałóg udzielił się mojej zonie niz mnie. Czemu? Ponieważ ja z góry ustaliłem sobie pewne jego ramy, jak np. zasiadanie do kompa wyłącznie gdy dziecko pójdzie spać (zona potrafiła już klepać w klawiaturę jedząc drugą ręką obiad po powrocie z pracy.
      Życie towarzyskie zanikło całkowicie, nasze kontakty intymne ograniczyły się do minimum i były w przerwach od grania.
      Rok temu zrobiłem sobie przerwę na pół roku i szczerze mówiąc wtedy zaczęło do mnie docierać jakimi nałogowcami się zrobiliśmy.
      W tym roku powiedziałem PASS, koniec z JAKIMIKOLWIEK GRAMI! Bo granie kradnie mi życie!
      Niestety rozmowy z żoną nic nie dały. Ona zarzekała się, że nie jest nałogowcem, że gra bo lubi (alkoholik również pije bo lubi).
      Więc zrobiłem drastyczne cięcie i odłączyłem internet w domu. Oj były ze strony żony próby wszczynania awantury z byle jakiego powodu. Po tygodniu przyznała wreszcie, że granie ją uzależniło. Mija juz ponad miesiąc od czasu gdy internetu w naszym domu już nie ma. Nie wszystko jeszcze wróciło do normy, ale mam nadzieję, że wróci. Ważne by zrobić to drastyczne cięcie i niestety odciąć nałogowca od jego ulubionej zabawki.
      Czy mnie brakuje grania (przecież też byłem nałogowcem). Nie, zdecydowanie nie i mam w sobie jakiś wewnętrzny wstręt do grania. Żonie? Nie wiem, wolę na razie jeszcze tego tematu nie poruszać, ale obawiam się, że gdyby mogła, to natychmiast by do tego wróciła, choćby z tego powodu, że od czasu gdy nie gra, ma zdecydowanie więcej wolnego czasu, którego za diabła nie potrafi sobie sensownie zorganizować i miota się często bez celu.

      Ile powinno trwać takie blokowanie dostępu do grania? Nie mam zielonego pojęcia. Może do końca życia? Raczej sądzę, że po np. pół roku należałoby z takim nałogowcem porozmawiać szczerze i ustalić z minutnikiem w ręku, że owszem dostęp powraca, ale np. max 7 godzin tygodniowo co do sekundy. Tutaj już raczej może jacyś psychologowie, którzy mieli z takimi przypadkami do czynienia mogli by Ci coś sensownego doradzić.Ja jestem w tym przypadku "psychologiem" amatorem, który postanowił zacząć leczyć z tego nałogu rodzinę (siebie i zonę).

      Powiem Ci, że to co napisałaś to idealne objawy poważnego uzależnienia od kompa.
      • kutuzow To nie uzależnienie -to ucieczka 08.06.11, 10:19
        Zgodziłbym się z Twoją diagnozą, gdyby autorka kusiła swego męża i namawiała go na seks a on wybierałby nadal świat wirtualny.

        Tutaj sytuacja jest inna. Od pół roku nie ma seksu, co dla męża autorki jest już zdecydowanie zbyt długim okresem*. Gość mając przed oczami wizję zaśnięcia przy ciele które go podnieca pewnie ucieka przed kompa i czeka aż będzie na tyle zmęczony/śpiący że będzie mógł zasnąć obok żony mimo podniecenia. To równie dobrze mógłby być TV z filmami.

        * autorka pisała o jego flustracji
        • n.wataha Re: To nie uzależnienie -to ucieczka 08.06.11, 10:37
          kutuzow napisał:

          > Zgodziłbym się z Twoją diagnozą, gdyby autorka kusiła swego męża i namawiała go
          > na seks a on wybierałby nadal świat wirtualny.

          Autorka pisała również, że inicjuje seks, ale otrzymuje odpowiedź "za chwilkę przyjdę kochanie" i ta chwilka urasta do tego stopnia, że zniechęcona czekaniem zasypia. Co w tym czasie robi facet (przez tą chwilkę)? Ano jam można sie domyślić z tytułu wątku i treści pierwszego postu "trzebie myszkę" ale tą od komputera.

          Ja to co pisałem opisywałem z własnej autopsji, więc podejrzewam, że raczej Ty nie masz racji, że to jej wina, że nie potrafi zabrać sie do rzeczy. Ponieważ takie seksy w przerwie grania naprawdę powodują zniechecenie do kolejnych prób.
          Jak Ty bys się czuł gdyby żona odpowiedziała na Twoją zachętę |"za chwilkę" poczekałbyś z godzię aż przyjdzie, "zrobi Ci dobrze" w 10 minut, by natychmiast pobiec do komputera i przesiedzieć tam kolejne 2 godziny? Po którymś tam razie takiego seksu "na odwal się" zaprzestałbyś prób zbliżenia do żony, albo zrobiłbyś małą rewolucję w domu, przywracając porządek rzeczy, czyli zdecydowałbyś by komputer zają swoje miejsce w szeregu potrzeb żony, czyli gdzieś między pralką, telewizorem i radiem, a nie pozostał na piedestale NAJWAŻNIEJSZEGO "CZŁONKA RODZINY"!
          • kutuzow Re: To nie uzależnienie -to ucieczka 08.06.11, 10:44
            Zauważ, że ona nic nie inicjuje. Zerknij tutaj -nie chce powielać odpowiedzi:
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,125930212,125934241,Re_przegrywam_z_laptopem.html
            Poza tym z reszty posta autorki wyziera całkiem inny obraz ich związku niż Ty przyjąłeś. Zwróć uwagę na końcowe zdania.
    • kutuzow czytelność "znaków" 08.06.11, 09:54
      niebieski_dlugopis napisała:

      "od ok. pół roku brak seksu. Na pewno wina leży w większości po mojej stronie. Boję się zainicjować seks, jestem tak bierna, że sama ze sobą bym nie wytrzymała. "

      Napisz czego konkretnie się boisz i jak doszło do tej posuchy (kwestie zdrowotne, czy może nie miałaś ochoty i mąż w końcu przestał proponować)? Poza tym skoro sama "czujesz" co jest nie tak w Twoim związku czemu nie starasz się tego zmienić? Nie masz ochoty na seks z mężem (zależy Ci żeby tylko go zatrzymać przy sobie ze względu na dzieci)? Boisz się odrzucenia gdy zaproponujesz? Jesteś przemęczona? Ten seks przestał być tak przyjemny jak wcześniej?


      "Jednak wysyłam znaki (tak mi się wydaje że czytelne), mąż jednak siedzi do późna w nocy przed komputerem i czeka żebym zasnęła-co wieczorem przychodzi mi niestety dość łatwo."

      Sorry ale dla faceta Twoje "znaki" to może być przekaz zupełnie niedostrzegalny, szczególnie jeśli wcześniej się "naciął" w kilku sytuacjach, gdzie wydawało mu się, że jest fajny nastrój i Ty wadawałaś się zainteresowana tym, żeby wieczorem coś się działo, po czym gdy przyszło co do czego natrafił na odmowę.
      Po prostu powiedz otwarcie na co masz ochotę i co ważne bądź konsekwentna. Jeśli w środku dniach naopowiadasz swemu mężowi o tym co chcesz z nim robić, a później wieczorem padniesz zmęczona, to nie dziw się że jego flustracja będzie jeszcze większa (niż teraz).

      Jest bardzo fajny dowcip który pokazuje to uczucie z drugiej strony:
      Mąż zabiera swoją żonę na zakupy. Mówi jej że dostał premie i może zaszaleć w sklepie z ciuchami. Żona wybiera najpierw drogą sukienkę. Pojawia się problem braku odpowiednich dodatków -więc mąż wspaniałomyslnie mówi -kup sobie także buty, moze jeszcze zerkniesz na te paski i apaszki. Żona zachwycona wybiera buty, do tego jeszcze odpowiednią torebkę i dodatki. Obładowana tak idzie do kasy gdzie mąż mówi: Wiesz kochanie, jednak dzisiał miałbym ochotę tylko to z tobą pooglądać, kupimy to innym razem, a tak przy okazji to teraz już wiesz co czuję gdy mówisz że "dzisiaj chciałabym się tylko poprzytulać".


      "mąż jednak siedzi do późna w nocy przed komputerem i czeka żebym zasnęła-co wieczorem przychodzi mi niestety dość łatwo. Kiedyś poprosiłam żeby już dołączył "za chwilę"- odpowiedział, a ja zasnęłam."

      Pisałem już o tym (z autopsji), że jest to reakcja obronna. Jeśli facet od pół roku się nie kochał i co ważne nie widzi żeby nagle coś się mogło zmienić w tej kwestii (Twoje "znaki" pewnie są niedostrzegalne), to woli siedzieć długo przed kompem aż "padnie" bo wtedy kładać się obok osoby którą się kocha i która podnieca łatwiej jest zasnąć.

      "Teraz stwierdził że skoro przebywamy tak mało ze
      > sobą, to on pojedzie na urlop sam. Jesli teraz zacznę coś inicjować, pomysli że
      > chcę go zatrzymać "na seks"?

      Po tym kawałku przestałem wierzyć w realność Twojego postu, pomyślałem jednak że i tak odpisze.
      Jeśli chce jechać sam, pewnie już położył krzyżyk na Wasze małżeńskie pożycie i zamiast dalszych flustracji w celibacie, gdy na plaży każde ciało będzie mu przypominało czego brakuje w Waszym życiu, woli pojechać i udawać "singla".

      Co do zatrzymania "na seks" - czyż nie jest tak dokładnie? Czemu wcześniej nie zaczęłaś nic inicjować, tylko teraz przyparta do ściany stratą męża nagle bierzesz to pod uwagę?

      "Wg mnie to może jechać, tylko czemu powiedział to
      > takim tonem jakby mnie nienawidził?"

      Jeśli wg Ciebie może jechać, to w czym problem?
      (swoją drogą taka wypowiedź sporo mówi o Twoim zaangażowaniu emocjonalnym w tym związku).




      • zonaty26 Re: czytelność "znaków" 08.06.11, 16:02
        kutuzow trafnie ocenił sytuację.
        Łatwiej zasnąć przy laptopie niż przy seksownej żonie, która wiecznie nie ma ochoty. Facet jest wtedy mniej sfrustrowany a teraz już ma to gdzieś.
        Wyjściem jest zmiana podejścia do seksu, wykazanie inicjatywy itd. Niech poczuje, że ci się podoba, że go chcesz ...
        Powodzenia
      • rozwodnik-waw Re: czytelność "znaków" 24.06.11, 07:53
        > Co do zatrzymania "na seks" - czyż nie jest tak dokładnie? Czemu wcześniej nie
        > zaczęłaś nic inicjować, tylko teraz przyparta do ściany stratą męża nagle bierz
        > esz to pod uwagę?

        Przecież ten wątek na forum pojawia się wielokrotnie, że pani się zachciewa seksu dopiero wtedy, gdy może stracić partnera. Dopiero wtedy okazuje się, że seks ma jednak efekt więziotwórczy.
    • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:12
      Jaki jest powod Twojej niecheci do seksu?
      Wydaje mi sie, ze naprawianie tego nalezy zaczac od Ciebie. To, ze w miedzyczasie Twoj maz zaprzyjaznil sie z laptopem, to chyba jedynie efekt a nie przyczyna problemu, prawda?
      • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:25
        No wiesz, jeśli facet siedzi przy kompie, żona proponuje mu seks, a on opdpowiada jej "za chwilkę", bo ma do rozegrania coś tam, coś tam, ważniejszego niż żona", to nie dziwota, że kobieta czekając tę "chwilkę", któa zamienia się najczęściej w godzinę, dwie (bo siedząc przy kompie zatraca się poczucie czasu) w pewnym momencie zasypia.

        Miałem podobne sytuacje, z tym, że to ja byłem stroną czekającą/zasypiającą.\Do tego dochodzi jeszcze frustracja, że po seksie partner/partnerka szybko biegnie spowrotem do kompa, więc w głowie lęgnie się przykre przeświadczenie "no tak zrobił co musiał i wraca do swojej ukochanej gry". Więc propozycje seksu padają coraz rzadziej, bo po co się po takim seksie dołować?

        Do założycielki wątku:
        Nie napisałaś przed jakimi grami mąż wysiaduje. Nie chodzi mi tutaj o tytuły, lecz o rodzaj, gdyż jest to dość istotne. Jeśli to gry wieloosobowe (MMO) to odcięcie od sieci wystarczy by uniemożliwić granie (o ile faktycznie pozwoli Ci na to, choć tutaj zawsze możesz powiedzieć "albo granie, albo ja i mieć pod ręką przygotowaną walizkę, by zrozumiał, że to nie przelewki). Jeśli jednak facet nałogowo gra w gry "single player", to do takich gier wcale nie potrzebuje dostępu do netu, więc jego odcięcie w ogóle nie zmieni sytuacji. Bo nadal będzie ich używał. Wtedy pozostaje po prostu "męska rozmowa", że albo zerwie na jakiś czas z nałogiem, a potem ustali sobie pewne twarde ramy czasowe, albo masz tego dość i... (patrz rada poprzednia).
        • kutuzow Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:40
          n.wataha napisał:

          "... żona proponuje mu seks, a on opdpowiada jej "za chwilkę", "

          Gdyby tak było to spoko, zauważ jednak że autorka pisze iż ona sama nie inicjuje seksu:

          "Boję się zainicjować seks, jestem tak bierna, że sama ze sobą bym nie wytrzymała. Jednak wysyłam znaki (tak mi się wydaje że czytelne),"

          Bardziej prawdopodobne że facet po którymś z kolei "nie dzisiaj kochanie" przez te ostatnie pół roku, dał sobie spokój z propozycjami i nie chcą się kolejnych rozczarowań wieczorem "zaszył sie" przed kompem.
          • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:44
            Dokladnie. Do tego dochodzi mozlisoc, ze nawet jesli Autorka pozwoli na seks to przyjmuje pozycje "klody drewna" a to jest ponizajace dla faceta.
            Z moja byla zona tez byl podobny problem, malo seksu a jak juz byl to bzykalem klode.. wiec tez mi sie odechcialo czegokolwiek bo zadna to przyjemnosc a kac zostaje.
        • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:42
          Zawsze jest pytanie "jajko czy kura". Jest Autorka odstawila meza od loza to maz jakos musial sobie zajac czas. Po pewnym czasie przyzwyczail sie do tego stanu i tyle.
          Autorka sama pisze, ze jej sygnaly chyba sa czytelne. Pytanie jest jakie to sa sygnaly i czy faktycznie sa czytelne. Jesli to dziala na zasadzie "domysl sie mezu" to umarl w butach, bo dla niego moze to nie byc czytelne.

          Tutaj odciecie od gier najpewniej nic nie da. Jak dlugo autorka bedzie miala opory przed seksem, tak dlugo maz bedzie szukal sobie jakiegos srodka zastepczego. Uwazam, ze masz racji koncentrujac sie nad grami, nie tu lezy problem
          • sea.sea Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:47
            Zgadzam się z Kutuzowem i Pijawką. Po takim czasie bezseksia przypadkowo rozchylony szlafroczek czy przytulenie się do ramienia to nie jest czytelny sygnał :)
            • kutuzow Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 15:50
              sea.sea napisała:

              "... Po takim czasie bezseksia przypadkowo rozchylony szlafroczek czy przytulenie się do ramienia to nie jest czytelny sygnał :) "

              Szczerze mówiąc dla mnie to co podałaś za przykład "sygnałów" to wogóle nie jest czytelne nawet w czasie przepełnionym seksem. Jestem zdania, że dwoje dorosłych ludzi powinno umieć (lub chociaż próbowac) ze sobą rozmawiać w tej kwestii. Gdybym ja reagował na każdy "rozchylony szlafroczek", to musiałbym się zachowywać niczym piesek który atakuje co chwila noge swego pana. Moja partnerka często bowiem kreci się rano po domu w bieliźnie lub topless. Zamiast się domyślać kiedy jest to już zachęta na seks a kiedy po prostu się spieszy do pracy, lepiej po prostu sobie o tym mówić -czyż nie?

              Poza tym gdy się ze sobą rozmawia, dużo łatwiej jest też odpowiednio przekazać ew. odmowę, na zasadzie:

              Partnerka: "Kochanie, bardzo Cię pragnę"
              Facet: "Kochanie, także nie mogę się doczekać jak będziemy razem w łóżku, lecz męczy mnie jeszcze projekt w firmie i nie mogę się tak dokońca wyluzować. Czy możemy to przełożyć na jutro, bo chciałbym w 100% koncentrować się na Twoim pięknym ciele".

              Czyż tak nie jest lepiej, niż wpatrywać się czy szlafrok jest odchylony i co to oznacza w tech chwili?

              • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:00
                Twoje rady sa swietne ale... no wlasnie.. po co ulatwiac cos co mozna idealnie skomplikowac? Przeciez gdy sie ze soba rozmawia to nie ma miejsca na "domysl sie", "niech zgadnie", itp.. :/
              • sea.sea Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:56
                Masz rację, ale sobie spróbowałam zwizualizować jak może wyglądać coś, co spełnia następujące kryteria: jest sygnałem (autorka pisała, że daje sygnały) ale jednocześnie nie jest inicjowaniem (bo autorka nie inicjuje), no i mi wyszło, że pewnie coś w stylu szlafroczka :)
          • kutuzow Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:49
            czarna_pijawka napisał:

            "Pytanie jest jakie to sa sygnaly i czy faktycznie sa czytelne. Jesli to dziala na zasadzie "domysl sie mezu" to umarl w butach, bo dla niego moze to nie byc czytelne."

            Skoro nie mają seksu przez ostatnie pół roku to chyba nie są za bardzo czytelne. Jakoś nie znam faceta który by odmówił kobiecie która bezpośrednio powie mu, że ma ochote np. "zrobić mu loda" (tak w ramach upuszczenia ciśnianie po 6 miesiacach posty, aby wieczorem mógł dłużej się nią zająć i się odwdzięczyć).
            Obstawiam że gostek usłyszał przez te 6 miesięcy tyle razy "nie dzisiaj kochanie bo....", że najzwyczajniej w świecie stracił nadzieję i teraz te "znaki" autorki odbiera zupełnie neutralnie.

      • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:48
        czarna_pijawka napisał:

        > Jaki jest powod Twojej niecheci do seksu?
        > Wydaje mi sie, ze naprawianie tego nalezy zaczac od Ciebie. To, ze w miedzyczas
        > ie Twoj maz zaprzyjaznil sie z laptopem, to chyba jedynie efekt a nie przyczyna
        > problemu, prawda?

        Raczej z postu autorki nie wynika (a wręcz odwrotnie), że ma niechęć do seksu.
        Ona napisała, że ma jakieś wewnętrzne opory przed inicjowaniem go. I tutaj na pewno przydałyby się radykalne zmiany. Bo większość kobiet uważa, że to facet powinien zrobić pierwszy krok w kierunku łóżka, a to bardzo złe podejście, gdyż po pierwsze facet te ż lubi być uwodzony, czy widzieć, że jest nadal atrakcyjny dla kobiety, a nie ma lepszego sposobu na potwierdzenie jego atrakcyjności, jak zacząć go choćby miziać, przytulać, przechodząc po jakimś czasie do rozporka. Po czymś takim nie ma, że facet nie kuma zalotów żony. Jak złapiesz za "jego dźwignię zmiany biegów" to tylko debil nie skumałby o co Ci chodzi.

        A to jest również idealny sprawdzian, gdy siedzi przed kompem, co kocha bardziej - Ciebie czy kompa. Czy odpowie, "nie przeszkadzaj, teraz jestem zajęty, za chilę przyjdę" (tu masz pozamiatane - wybrał grę), czy bez względu na wszystko, pieprznie laptopa w kąt, i zabierze się za Ciebie (tutaj masz już oznakę, że z kompem masz szansę wygrać, tylko musisz powalczyć).
        Ale to nie wszytko. Chodzi jeszcze o to jak zachowa się po seksie. Czy natychmias pobiegnie przed moinitor, czy odpuści sobie granie i będzie wolał pozostać z Tobą.
        Jeśli pozostanie, to jego wysiadywanie miało raczej znamiona ucieczki od problemów z Waszymi relacjami. Jeśli pobiegnie w te pędy dalej grać, to znaczy, że problem jest poważniejszy. Gość się "zaspokoił" i jego nałóg zwyciężył.

        Ot wszystko.
        • michalina555 Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 10:59
          a gdzie autorka napisała , że mąż gra?
          poza tym napisała, że tłumi w sobie potrzebę seksu-czyli mąż też go nie inicjuje
          • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 11:11
            michalina555 napisała:

            > a gdzie autorka napisała , że mąż gra?
            > poza tym napisała, że tłumi w sobie potrzebę seksu-czyli mąż też go nie inicjuj
            > e

            A po co ma go inicjować?
            On swoją potrzebę zaspokaja w inny sposób - uważna kobieta połączyłaby pewne fakty, m.in. nocne przesiadywanie przed laptopem i "samotny" wyjazd na urlop.
            Droga autorko wątku, jak sobie pościeliłaś tak się wyśpisz, przykro mi.

            • niebieski_dlugopis Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 12:31
              To prawda-mąż nie gra, nie wiem co robi -może czyta, może ogląda. Nie sledzę jego przeglądanych stron.
              Nie jestem zimną kłodą, kiedyś seks mnie cieszył. Raczej nie moglismy się dogadać w sprawie antykoncepcji. Stwierdził kiedyś że jak ma w prezerwatywie to w ogóle nie chce, ja z kolei nie chcę tabletek. I się kółko zamyka. Za każdym razem w kluczowym momencie pytanie "a czy muszę?" też może frustrować. Czy powinniśmy iść do seksuologa? razem czy osobno?
              • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 12:48
                On nie chce prezerwatywy (co mogę zrozumieć, bo doznania są kiepskie, a i sam fakt jej zakładania w momencie, gdy człowiek jest nakręcony odbiera całą przyjemność.
                Ty nie chcesz tabletek - też rozumiem. Ale nie mieszkasz chyba w jakiejś totalnej głuszy, że nie słyszałaś również o innych sposobach antykoncepcji. Choćby spirala domaciczna, która jest dość popularna już co najmniej 30 lat (może w Polsce troszkę krócej, ale nie wiele).
                • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 13:00
                  No i po większej ilości informacji jawi mi się już nieco inny obraz Waszych problemów.
                  Co robi facet przed lapkiem? Ano zapewne ogląda pornosy, no bo niby co ma robić po tak długim bezseksiu i braku jakichkolwiek rozmów jak temu bezseksiu zaradzić.
                  Mężczyzna przez długi czas odstawiany od seksu (lub zniechęcany do prób jego inicjowania, typu "dzisiaj nie mam nastroju",na następny dzień "dzisiaj boli mnie głowa", by w kolejny usłyszeć "dzisiaj mogę zajść w ciążę", następnie "dzisiaj mam miesiaczkę", "dzisiaj jestem zmęczona", jutro nie poprosi, pojutrze też. Może jak go przyciśnie, to za tydzień, ale jeśli usłyszy kolejną wymówkę, to z każdą następną jego żebranie (tak, żebranie, bo tak to właśnie z jego perspektywy, ale również osoby stojącej z boku, wygląda), zmieni się w jednoznaczną frustrację.

                  Tutaj w Waszym przypadku samo nawet zmienienie Twojego podejścia do inicjowania seksu też niewiele może zmienić, gdyż owszem, może Ci nie odmówi, ale sam nadal garnąć się nie będzie, bo będzie miał silną obawę, że znów odtrącisz jego zaloty. Całkiem możliwe, że i jakaś terapia w Waszym przypadku będzie wskazana.

                  Ktoś tutaj trafnie napisał "masz coś chciała". Nie wiem czy seks małżeński powinno się kwalifikować do praw, czy obowiązków, które sobie przysięgaliście biorąc ślub, ale istotą jest, że zbyt częste odmawianie tego prawa jednemu z partnerów może prowadzić tylko do kłopotów. Ciesz się, że nie zaczął Cię zdradzać. Ale z drugiej strony, nie wiem z czego się cieszyć, bo łatwiej byłoby naprawić wtedy sytuację, aniżeli w momencie gdy facet nabawił się już wobec Ciebie takich kompleksów, że woli sięgnąć po pornosa, aniżeli Cię enty raz poprosić.
                  Skok w bok nie odbija się tak bardzo na psychice mężczyzny aniżeli bardzo długa wstrzemięźliwość wymuszana przez reakcje żony.
                • nxp Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 15:15
                  Ja jako młody chłopak miałem co innego, ucisk gumki powodował że byłem niemal na szczycie tuż po jej założeniu.
              • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 12:51
                A pomyslalas o czyms takim jak spirala? Tym bardziej, ze juz rodzilas wiec nie ma w sumie opcji, ze nie zadziala..
                Chyba wiem co robi Twoj maz przed kompem.. pewnie ma wirtualny romans.
              • jacek990 Re: przegrywam z laptopem 24.06.11, 13:04
                W związku jednym z najlepszych elementów terapeutycznych jest... rozmowa. Nie przeczytałem wszystkich postów, ale z Twojego pierwszego wynika, że powstała w Tobie blokada, którą chciałabyś przełamać. Nie byłoby niczym złym, gdyby mąż Ci w tym pomógł, tym bardziej, że wspomniałaś, iż wysyłasz mu pewne sygnały, a więc chciałabyś, aby Ci pomógł. Tylko, że byłoby nieźle, gdyby on o tym wiedział. Dlatego właśnie decydującym elementem jest rozmowa, którą - obawiam się - Ty będziesz musiała zainicjować. Zrób to jak najprędzej, bo "za chwilę" może okazać się, że pożądanie między Wami bezpowrotnie się ulotniło, a wtedy problemy mogą być większe.
    • czarna_pijawka Jeszcze jedno pytanie 08.06.11, 10:55
      Piszesz, ze od pol roku nie bylo seksu. Zakladam, ze na poczatku maz staral sie doprowadzic do zblizenia i mu sie to nie udawalo. Jak reagowal na Twoje odepchniecie, jak dlugo staral sie zanim dal sobie spokoj?
      • n.wataha Re: Jeszcze jedno pytanie 08.06.11, 13:06
        tak w ogóle to cały Wątek (nota bene założony przeze mnie) jest o tym jak potraficie czasem doprowadzać do sytuacji, że mężczyzna musi żebrać u żony o seks:

        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,125900665,125900665,Kochana_zono_przespij_sie_ze_mna_czyli_przeginanie.html
        Twój wątek (jak i wiele wiele na tym forum) jedynie potwierdza regułę, że taki stan to dość klasyczna sytuacja w polskich domach.
    • dreemcatcher Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 14:50
      żono to Ty ?
      czekaj dalej i się doczekasz... rozwodu
      myślisz że jak ciągle to facet chciał a Ciebie głowa bolała to on będzie nalegał w nieskończoność?
      obrzydziłaś mu siebie do granic możliwości , nie tknie Cię po pół roku bo wie że będzie jak zwykle czyli byle jak i na następne pół roku przerwa .. doczekasz się zamiennika w postaci innej ale za to takiej która Twojego faceta zwyczajnie przeleci nie pytając go zbytnio o zgodę
      może masz szansę jeszcze coś zmienić a może wszystko spieprzyłaś ,czas proszenia o seks się skończył .. im dłużej czekasz tym bardziej go do siebie zniechęcisz , a pierwszym lepszym numerkiem go nie przekupisz , jeśli uda CI się go odzyskać a za jakiś czas znowu wrócisz do tego co jest teraz to możesz być pewna że trzaśnie drzwiami ..
    • esteraj Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 14:55
      U mnie była podobna sytuacja do Twojej. Okazało się, że mąż późnym wieczorem czatował z koleżanką, która potem stała się jego kochanką.
      Trochę to dla mnie dziwne, że facet wytrzymuje już pół roku.
      • kutuzow Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 15:41
        esteraj napisała:

        "Trochę to dla mnie dziwne, że facet wytrzymuje już pół roku."

        a co miał w tym czasie wg Ciebie zrobić?
        - znaleźć sobie kochankę
        - dopraszać się żony, może będzie miał szczęście i trafi na jej "dobry" nastrój?
        - "starać się bardziej" (klasyka tego forum)
        - zapisać się do zakonu (tam uczą jak wytrzymać w celibacie - przynajmniej oficjalnie)

        może rozwiniesz swoją wypowiedź, Ciekawi mnie jakie Ty widzisz rozwiązanie dla męża autorki.
        • esteraj Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:02
          kutuzow napisał:

          > a co miał w tym czasie wg Ciebie zrobić?
          > - znaleźć sobie kochankę
          > - dopraszać się żony, może będzie miał szczęście i trafi na jej "dobry" nastrój
          > ?
          > - "starać się bardziej" (klasyka tego forum)
          > - zapisać się do zakonu (tam uczą jak wytrzymać w celibacie - przynajmniej ofi
          > cjalnie)
          >
          > może rozwiniesz swoją wypowiedź, Ciekawi mnie jakie Ty widzisz rozwiązanie dla
          > męża autorki.

          Uważam, ze swojego doświadczenia, że jeżeli facet zaprzestaje starań i przez pół roku nie uprawia seksu z żoną, to ma kogoś na boku.
          Nie sądzę, żeby wirtualny świat zastąpił mu normalne pragnienie seksu. Byłby wściekły i sfrustrowany, a on spokojnie czeka, aż żona zaśnie.

          Prawdopodobnie miał dość żebractwa i poniżania się. Może znalazła się jakaś bratnia duszyczka, która potrafi go zrozumieć.
          Obstawiam 99% za taką opcją.

          Raczej nie wierzę w obniżenie libido w młodym i pełnym sił wieku.
          Nie powiem, że jest to stuprocentowa opcja, ale
          • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:05
            Wiec wiedz, ze sa tez inne doswiadczenia w tej materii.. Ja sam poscilem przez 3 lata az do momentu w ktorym moglismy sie rozwiesc. I nie szukalem okazji na boku.
        • efi-efi Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:09
          Oczywiście antykoncepcja to JEDYNIE problem kobiety, pan mąż obraził się bo żonka nie chce łykać tabletek i odwrócił się dupą na pół roku, miętoląc ptaszka przed ekranem, a na dodatek straszy małżonkę, że jedzie sam na urlop.

          Abstrahuję od reszty, ale facet strzelający focha JEST NIEMĘSKI.

          W Waszym przypadku droga autorka potrzebna jest po pierwsze rozmowa, szczera rozmowa.
          Powiedz mężowi rano, że wieczorem jak dzieci pójdą spać chcesz z nim porozmawiać i chcesz żeby odłożył wszystkie sprawy na bok.
          I nawet jak Cię taka rozmowa krępuje (bo tak odbieram Twoje zachowanie) to musisz ją przeprowadzić, w końcu to ponoć najbliższa osoba ten mąż. Stanowczo spytaj o co chodzi z tą posuchą małżeńską, czy jemu taka sytuacja odpowiada (może się dowiesz , że mu odpowiada, ale przynajmniej wiesz na czym stoisz) i co proponuje żeby się coś zmieniło u Was.
          • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:16
            Wiesz, problem jest taki, ze nie ma (poza prezerwatywa) meskiej antykoncepcji.
            Ale pomiedzy prezerwatywa a chemia sa jeszcze inne srodki.
    • zonaty26 Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 15:56
      Moim zdaniem musisz zmienić podejście do seksu a przez to i do was. Nie rozumiem, czemu tłumisz w sobie potrzebę seksu, po co, w jakim celu? Sama sobie jesteś winna, że on nie chce już wymuszonego seksu z kłodą, która nie wykazuje chęci i tylko leży. Więc chłop znalazł sobie sposób na wieczór i robi to co lubi, czyli gra. Zmień podejście, porozmawiaj z nim, wykaż się inicjatywą a będzie lepiej.
      • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:03
        w sumie to mozna pomyslec o "terapii wstrzasowej".. Niech Autorka zajdzie meza bez zadnego sygnalu ostrzegawczego (szlafroczek, bielizna itp) i zrobi mu loda przed tym komputerem.. To bedzie idealny sygnal, ze czasy postu sie koncza a i jego reakcja moze wiele powiedziec o jego nastawieniu do tematu.
      • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 19:23
        zonaty26 napisał:

        > Moim zdaniem musisz zmienić podejście do seksu a przez to i do was. Nie rozumie
        > m, czemu tłumisz w sobie potrzebę seksu, po co, w jakim celu?

        No jak to po co? W celach naukowych. Chce się przekonać ile czasu upłynie zanim facet złoży pozew o rozwód :>
        • songo3000 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 22:31
          Jeżeli wszystkie motywy postępowania człowieka byłyby racjonalne przez świat przetoczyłaby się fala samobójstw. Fobie i zahamowania mają właśnie to do siebie, że nad nimi nie panujemy. Inaczej nazywałyby się tylko przejściowymi trudnościami.

          Inna sprawa, czy w ogóle próbujemy nad mini zapanować. W wątku nad tym tematem panuje wymowna cisza...
    • vitek_1 Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:10
      Przetnij kabel od internetu. A gdy on zawoła 'nie wiesz co się stało z netem?' wejdź do pokoju w samych majtkach i powiedz słodkim głosem 'obawiam się że dzisiaj już nikt nie przyjedzie żeby to naprawić' jednocześnie łapiąc go za rozporek :))
      • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:19
        Moze lepiej dac sobie spokoj z kablami? Zamiast kabla telefonicznego mozna trafic na kabel z 230V i wtedy znowu nie bedzie okazji do seksu..
      • kutuzow fantasta z Ciebie 08.06.11, 16:30
        vitek_1 ---> autorka wątku nie potrafi wyartykułować prostego "Pragnę Cię", a Ty chcesz żeby odwaliła taki teatrzyk. Ja wiem, że to działa na męską wyobraźnie (Ci wszyscy "monterzy" z pornoli odwiedzający gospodynie domowe), ale to raczej poza możliwościami naszej autorki.
    • tully.makker Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 16:54
      Droga autorko watku, olej brednie, ktore ci napisano do tej pory,. Jestes typowa ofiara, ktora we wszystkim bedzie widziec swoja wine, to i nie dziwne, ze w siedzeniu meza przed kompem bedziesz widziec swoja wine, a nie jego. Dodam, ze moj chlop tez siaduje z laptopem wieczorami, tylko ze ion zwykle z tym laptopem jest w lozku i w kazdej chwili moge zerknac co robi, jesli mnie nie przytula ( motory oglada, dran ;-)). A twoj maz musi siedziec w innym pokoju...

      Niechec do sexu, czepianie sie zony o to, ze istniej, a co gorsze oddycha, uzaleznienie od kompa + plany samottnego wyjazdu oznaczaj internetowy romans, zmierzajacy w kierunku wyjazdowej konsumpcji, co powinno byc widoczne nawet dla ciezko niedowidzacego.
      • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 17:01
        Ciekawe skad bierzesz taka absolutna pewnosci i dodatkowo poddajesz slowa Autorki w watpliwosc?
        Pomine juz fakt, ze nazwalas bredniami cos co sama napisalas a mianowicie kwestie romansu - powyzej, czyli w bredniach- napisalem to samo.
        • kag73 Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 19:45
          Az tak bym nie dramatyzowala. Fakt, przypuszczalnie uzaleznil sie od kompa/gier, zdarza sie. Pytanie tylko czy ON wie jak bardzo przeszkadza to zonie i ze zacznie cierpiec na tym zwiazek. To bym mu najpierw wyjasnila. Nie wiem jakim jest typem, ale bym powiedzila, ze za duzo tego grania, wszystko jest dla ludzi, ale on sie uzaleznil. Ustalamy/proponujemy, ze np. o 23:00 idziemy do lozka czy spac, bo inaczej dobrze w naszym malzenstwie nie bedzie, bo potrzebujemy tez czasu dla nas, razem, we dwoje. Mozna tez na poczatek nawet z humorem napomknac o braku seksu.
          Sluchamy co do powiedzenia ma chlop, ewentualnie przypominamy i patrzymy co sie dzieje.
          Z drugiej strony jezeli w lozku i tak nic sie "nie dzieje", bo zona niechetna to nie ma co sie do niego spieszyc. Autorka jest bierna i wcale nie wie czy przegrywa z leptopem. Jezeli chce sie przekonac powinna sprawdzic czy zadziala na niego stukot szpilek/obcasow na parkiecie, seksi gorset albo co tam jeszcze i slowa typu "chodz do lozka, kochanie!". Wtedy bedzie moze blizej prawdy.
          Moze seks stal sie rutynowy a facet zwyczajnie zmeczyl sie ciaglym jednostronnym podejmowaniem inicjatywy i ciezka praca przy biernej zonie. Moze czas na zmiany. Warto sie przelamac i zaczac troche "intensywniej" pokazywac czego sie che, zaczynac akcje a nie tylko wysylac znaki. W koncu jestes jego zona, spoko mozesz sie do niego dobierac, masz prawo. Wypij sobie jednego na odwage i dzialaj. Moze potrzebujecie odmiany, zdarza sie w dlugoletnich zwiazkach, bywaja aseksualne fazy, mozliwe po jednej jak i po drugiej stronie. Na pewno nie zdawalas i nie zdajesz sobie sprawy co myslal i jak czul sie maz, kiedy to tylko on wychodzil z inicjatywa a Ty pozostawalas wierna. Pamietaj: facet tez czlowiek!
          No chyba, ze juz mu nie zalezy i ma wszystko w d..., ale tego jeszcze nie wiesz.
          Najpierw pogadajcie w miare na luzie i bez dramatu. Potem patrzcie dalej.
          • sea.sea Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 19:50
            W najpierwszej kolejności, to należy ogarnąć jakąś antykoncepcję, która obydwojgu będzie pasować. Entuzjazm pana na widok gorsetu może z powrotem oklapnąć pod wezwaniem "załóż gumę". Ja się nie dziwię, że żadne z nich nie inicjuje w takiej sytuacji, obawa przed kolejnym dzieckiem potrafi skutecznie zniechęcić nawet osoby o wysokim temperamencie.
            • kag73 Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 20:12
              Aaa, o antykoncepcji nie doczytalam(nie czytalam wszystkich postow).
              Hmm, to znow problem. Moze spirala, skoro macie juz dwojke dzieci.
              Albo niech on sie wysterilizuje skoro nie chce gumek.
              Co do akcji z gorsetem, jej inicjatywa, teoretycznie moze zagrac jak zechce. Nie musi to byc penetracja, moze byc "69", pod warunkiem, ze oboje lubia oczywiscie :)
              • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 09:12
                A nie wiesz, ze sterylizacja jest przestepstwem?
                • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 09:45
                  czarna_pijawka napisał:

                  > A nie wiesz, ze sterylizacja jest przestepstwem?

                  Nie, nie wiedzialam o tym, bo w innych krajach, np. Niemczech, jest jak najbardziej dozwolona.
                  • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 10:48
                    W innych krajach czarna mafia zostala juz dawno temu postawiona tam gdzie jest jej miejsce.
                    W Polsce niestety odbiera sie nam prawo do pozbawienia sie plodnosci. Mamy "obowiazek" produkcji owieczek i im ich wiecej, tym lepiej..
                • tully.makker Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:13
                  Nieprawda, w Polsce mozna dokonac zgodnie z prawem wazektomii, a kliniki ja oferujace mozna jednym klikiem znalezc w necie.
                  • czarna_pijawka Obawiam sie,ze sie myslisz 09.06.11, 14:38

                    pl.wikipedia.org/wiki/Wazektomia a dokladniej art. 156 §1 k.k.

                    • tully.makker A ja tego nie obawiam 09.06.11, 17:32
                      www.wazektomia.com/gdzie_operujemy.htm
                      • czarna_pijawka Re: A ja tego nie obawiam 09.06.11, 20:35
                        Wiec robia to z naruszeniem prawa.. i tyle..
                        • mujer_bonita Re: A ja tego nie obawiam 09.06.11, 21:50
                          czarna_pijawka napisał:
                          > Wiec robia to z naruszeniem prawa.. i tyle..

                          Ależ skąd! Zabieg wykonany ze 'względów medycznych' jest całkowicie legalny :) Wszystko da się obejść - formalnie przecież nie ma czegoś takiego jak cesarka 'na życzenie' a jednak... ;)
                          • songo3000 Re: A ja tego nie obawiam 09.06.11, 22:03
                            Cześć Bonitka :)

                            A wiesz może coś konkretnego więcej w temacie? Bom cały czas żywotnie zainteresowany.
                            • mujer_bonita Re: A ja tego nie obawiam 10.06.11, 09:32
                              songo3000 napisał:
                              > Cześć Bonitka :)
                              > A wiesz może coś konkretnego więcej w temacie? Bom cały czas żywotnie zainteres
                              > owany.

                              Dawno Cię tu nie było ;) Sprawy bliżej nie znam - orientowałam się na razie w kwestii cesarki na życzenie, która problemem nie jest - podejrzewam, że w tym przypadku działa to podobnie. Najlepiej kontaktować się z klinikami wykonującymi zabiegi - na 100% są dobrze prawnie zabezpieczeni.
                            • kretynofil To ja się wtrącę... 23.06.11, 19:01
                              Po pierwsze - co do legalności takiego zabiegu to nadal jest on nielegalny. Strona która została podlinkowana to jedynie wykorzystanie niechęci organów ścigania do egzekucji nadal obowiązującego prawa.

                              Po drugie, ta strona kieruje do gabinetu doktora Siwika który jest zwykłym rzeźnikiem. Pod żadnym pozorem nie należy ufać temu człowiekowi. Interesowałem się tematem kiedy sam prawie udałem się pod jego nóż; postanowiliśmy z Najsłodszą pod kontrolą tego lekarza założyć spiralę - i od ponad pięciu lat używamy gumek bo po "atrakcjach" zafundowanych jej przez pana "doktora" nie myśli nawet o kolejnej próbie.

                              A ja nie myśle o wazektomii po tym jak zobaczyłem w jakich warunkach (obskurne mieszkanko) ten zabieg przez "doktora" był przeprowadzany.

                              Ergo: jeśli chcecie linkować, to chociaż, ku*wa, linkujcie do czegoś co sami przetestowaliście...
                          • czarna_pijawka Re: A ja tego nie obawiam 10.06.11, 09:05
                            Obejscie prawa jest jego naruszeniem. Zeby bylo jasne, moim zdaniem dobrowolna sterylizacja powinna byc zwyklym, bezspornym zabiegiem.
        • tully.makker Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 20:39
          Sorry, nie zauwazylam.
      • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 08.06.11, 19:36
        tully.makker - widać jesteś osobą, która również wyznaje zasadę, że jak mnie chęć do seksu przeszła, to męża należy wysterylizować.

        Problem w tym, że autorka pisze iż jej chęć do seksu nie przeszła, lecz ją w sobie sama tłumi.
        To tak jakby ktoś znalazł się na pustyni, mając cały plecak wody mineralnej, ale "dla zasady" będę w sobie tłumić chęć napicia się. Problem w tym, że druga połowa również tłumi (bo musi), gdyż plecak z wodą mineralną taszczy żona, która wyznaje zasadę "jak ja nie chcę" to on też nie ma prawa chcieć". Problem w tym, że nasze chciejstwo nie udziela się nigdy innym, bo ta druga osoba również jest myśląca, oddychająca, reagująca.

        Uważam, że pierwsze co powinna autorka wątku zmienić to przemeblować swoje wartości. Po co tłumić w sobie coś co jakby nie patrzeć nie tylko daje przyjemność, ale nawet cementuje związek?
        Ale nie tylko chodzi o tłumienie. Chodzi tutaj szczególnie również o artykułowanie tych potrzeb, czyli jednoznaczne okazywanie, że mąż jest dla niej nadal atrakcyjny, pociągający, potrzebny. Facet tylko dla tego, ze kobitka ugotuje mu jego ulubioną potrawę nie odczyta, że jej na nim jeszcze zależy. Żona, która zabiera się za swojego faceta wcale nie jest przez niego postrzegana jako ladacznica, k..wa, czy tym podobne, lecz, że nadal ten facet ją rajcuje/podnieca, czy choćby że ma potrzebę współżycia z nim.

        Jeśli będziesz tłumić w sobie naturalne odruchy (a do takich z pewnością należy seks), to czemu faktycznie nie wybrałaś celibatu, zamiast wychodzić za mąż?
        • maga-3 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 11:16
          Wiesz u mnie było tak: mąż też zaczął wieczorami długo siedzieć przy laptopie, ja już spałam z reguły jak przychodził do łóżka. Seks też jakoś przestał istnieć. I wiesz co sie okazało ? że ma romans. A nie zastanawia Cię , że na urlop chce jechać sam? Czy to normalne że małżeństwo spędza urlop osobno? Chyba nie. Ja wiem ,że ty w ogóle o tym nie pomyślałaś, bo ze mną tez tak było. Wszyscy widzą uzależnienie od laptopa. Ale skąd wiesz co on na tym laptopie robi? Przecież śpisz. Sprawdź to . Radzę ci.
          • kutuzow małe sprostowanie 09.06.11, 12:06
            maga-3 napisała:

            > Wiesz u mnie było tak: mąż też zaczął wieczorami długo siedzieć przy laptopie,
            > ja już spałam z reguły jak przychodził do łóżka

            Nie ma to jak odwrócić kota ogonem (żeby pasowała do własnych doświadczeń). Autorka wątku nie wykazuje inicjatywy, seksu brak 6 miesięcy, ale to mąż jest winny (bo pewnie nie dość mocno się płaszczy i żebrze).

            "Czy to normalne że małżeństwo spędza urlop osobno? "
            - w tym przypadku sprawa jest jasne -chce jeschac sam żeby w końcu przerwać te 6 miesięcy celibatu. Osobiście wcale mu się nie dziwię, biorąc pod uwagę podejście żony której zasadniczo jest i tak wszystko jedno: "Wg mnie to może jechać, tylko czemu powiedział to takim tonem jakby mnie nienawidził?".

            Jednak w innych wypadkach, gdzie partnerzy maja do siebie zaufanie jest to jak najbardziej możliwe (wiem że dla wielu kobiet to będzie nie do pomyslenia, przerabialismy juz tutaj na forum wątek dot. przestrzeni osobistej. Polecam art:
            www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53664,9314313,Jak_sie_odkleic.html

            cała dyskusja zaś tutaj:
            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123980899,123980899,Przestrzen_w_zwiazku_dla_Ja_vs_Symbioza_art.html
            "Ja wiem ,że ty w ogóle o tym nie pomyślałaś, bo ze mną tez tak było"
            - gratuluje "kobiecej" intuicji :-) :-)

            "Wszyscy widzą uzależnienie od laptopa."
            -nie wszyscy tylko raptem jedna osoba. Inni (większość) oceniają to raczej jako EFEKT a nie przyczynę bezseksia.

            "Ale skąd wiesz co on na tym laptopie robi? Przecież śpisz. Sprawdź to . Radzę ci."
            - zawsze mnie szokowało z jaką łatwością ludzie (obojga płci) włażą w swoją prywatność, grzebią nawzajem w komórkach i laptopach szukając dowodów potencjalnej zdrady zamiast dbać wcześniej o związek, aby do tej zdrady nie doszło. Super rada, Ciekawy jestem jak Ty byś się czuła gdyby Tobie ktoś grzebał w laptopie, czytał maile (bo przecież skoro jest posądzenie o romans to od poczty trzeba zacząć), sprawdzał historie przeglądanych stron itp.



            • na_chwilke_tylko Re: małe sprostowanie 09.06.11, 12:11
              kutuzow napisał:

              > Nie ma to jak odwrócić kota ogonem (żeby pasowała do własnych doświadczeń). Aut
              > orka wątku nie wykazuje inicjatywy, seksu brak 6 miesięcy, ale to mąż jest winn
              > y (bo pewnie nie dość mocno się płaszczy i żebrze).


              Nie zauważyłam by napisała coś o winie męża.
              Jeśli facet ma romans (a moim zdaniem ma), to jest on wynikiem m.in. postępowania żony.

              • czarna_pijawka Re: małe sprostowanie 09.06.11, 12:19
                Nie napisala ale mysl przewodnia byla wyjatkowo czytelna. Do tego to sprawdzanie zawartosci laptopa.. fuj..
            • n.wataha Re: małe sprostowanie 09.06.11, 12:22
              Może należałoby autorce wątku wyjaśnić jeszcze jeden drobiazg:
              Napisała:
              "Wg mnie to może jechać, tylko czemu powiedział to takim tonem jakby mnie nienawidził?".

              Otóż, to że chce sam jechać nie jest jeszcze najistotniejsze w tym wszystkim. Właśnie to o co masz do niego pretensje jest clue jego decyzji - czyli ton jakim Ci to oznajmił.
              Gdyby Cię nie kochał, miał Cię solennie dość,, to zrobiłby to w sposób całkowicie obojętny.
              GDYBY MIAŁ KOCHANKĘ! - zrobiłby to w sposób jak najbardziej zakamuflowany (choroba ciotki,której nie znasz, delegacja, czy coś w tym rodzaju, co tłumaczyłoby wyjazd, tak byś sie nie domyśliła w jakim celu jedzie.

              Jeśli WALI CI KAWĘ NA ŁĄWĘ złoszcząc się, to oznacza, że jest po prostu przyparty PRZEZ CIEBIE do muru, jest wściekły na sam fakt, że nie może nic zrobić z obecną sytuacją, a samo ogłoszenie wyjazdu to kolejny objaw jego buntu wobec Ciebie. No bo pomyśl sama, jesli facet już nic by do Ciebie nie czuł, to wściekałby się na Ciebie? Wtedy zwisałoby mu co sobie pomyślisz, tylko bez słowa spakował walizki i wdrożył swój plan w zycie, bez ogłaszania go Tobie.

              Za to bardzo ciekawa jest Twoja reakcja "Wg mnie to może jechać, ..." oznaczająca, że go nie kochasz, jest już Ci całkowicie obojętny (więc czemu ciągniesz tę szopkę? Powiedz mu to i złóż wniosek o rozwód, po co go terroryzujesz swoim zachowaniem?

              A może tylko tutaj na forum napisałaś "Wg mnie to może jechać, ...", żeby nam pokazać jaka jesteś twarda i wyrachowana, a tak naprawdę, to jesteś załamana tą sytuacją, bo Cię przerosła, jego propozycja zabolała Cię, ale ponieważ otoczyłaś się murem, więc nie chcesz okazać nam (ale również mężowi) swoich prawdziwych uczuć do męża.
              Kolekcjonujesz już od jakiegoś czasu wokół siebie swoje frustracje, kompleksy i jest Ci z tym coraz gorzej. Tylko, że im grubsza warstwa tych frustracji Cię otacza, tym trudniej będzie ją z siebie zrzucić.

              Obawiam się, że jeśli drastycznie nie otworzysz się wobec faceta i nie porozmawiacie szczerze, tak do bólu o swoich frustracjach (jeśli rozmowa przychodzi Ci z trudem, możecie spisać sobie je na kartkach i wymienić się nimi), to stracisz nie tylko poczucie własnej wartości, ale również męża. Bo teraz jeszcze się przeciw obecnej sytuacji buntuje, walczy, okazuje swoją złość. Ale w pewnym momencie będzie miał dość - i albo Cię zostawi, albo ze sobą skończy. To zależy co w nim wygra, nienawiść, czy miłość.
              • na_chwilke_tylko Re: małe sprostowanie 09.06.11, 12:26
                n.wataha napisał:

                > GDYBY MIAŁ KOCHANKĘ! - zrobiłby to w sposób jak najbardziej zakamuflowany (chor
                > oba ciotki,której nie znasz, delegacja, czy coś w tym rodzaju, co tłumaczyłoby
                > wyjazd, tak byś sie nie domyśliła w jakim celu jedzie.


                Zapewniam Cię, że może być inaczej :).
                Żona tak już mu zbrzydła, że jest mu wszystko jedno co sobie pomyśli na temat jego wyjazdu. Nie bawi się w kamuflowanie i bajeczki, bo przypuszczam, że gdyby ewentualny romans wydał się, odetchnąłby z ulgą. Moim zdaniem to już niestety taki etap, że ciężko będzie sprawić by pan mąż na właściwe tory wrócił :).

                • n.wataha Re: małe sprostowanie 09.06.11, 12:54
                  na_chwilke_tylko napisała:

                  > Zapewniam Cię, że może być inaczej :).
                  > Żona tak już mu zbrzydła, że jest mu wszystko jedno co sobie pomyśli na temat j
                  > ego wyjazdu. Nie bawi się w kamuflowanie i bajeczki, bo przypuszczam, że gdyby
                  > ewentualny romans wydał się, odetchnąłby z ulgą. Moim zdaniem to już niestety t
                  > aki etap, że ciężko będzie sprawić by pan mąż na właściwe tory wrócił :).

                  Jesteś facetem? Bo zapewniasz mnie, że znasz się na męskich zachowaniach.
                  Facet, któremu żona zobojętniała bo woli kochankę, nie będzie wszem i wobec rozgłaszać tego żonie, żeby przy rozwodzie dać jej "broń do ręki".
                  Nie, nie jesteś facetem, a jedynie nie potrafisz zrozumieć jego buntu.
                  Nie trzeba tutaj patrzeć na to co mówi, lecz w jakiej formie to mówi, a forma jest wyraźna, wścieka się i ogłasza że chce wyjechać sam. Jeśli ma ochotę wyjechać sam, to po co się wścieka? On zachowuje się jak pies zagoniony do naroznika, skąd nie ma jak uciec. Po prostu głośno warczy, żeby pokazać, ze czuje się w tym narożniku bez wyjścia.
                  Teraz jedynie trzeba sobie postawic pytanie co jest w jego sytuacji tym narożnikiem - sytuacja pomiędzy małżonkami, w której on czuje się wyalienowany.

                  To raczej ja w tym wątku naciskałem pierwszy, że facet jest uzależniony od laptopa, bo takową sytuację przechodziłem miesiąc temu w naszym małżeństwie. Ale to po przeczytaniu więcej faktów, zdecydowanie odrzuciłem tę teorię. Bo facet laptopa tutaj uzywa jako "zabijacza czasu", ucieczki przed problemami z zoną.

                  I gwarantuję Ci, że gość nie ma spadku libido, wręcz przeciwnie - nie potrafi już nad nim zapanować, stąd te wybuchy złości.
                  • na_chwilke_tylko Re: małe sprostowanie 09.06.11, 13:16
                    n.wataha napisał:

                    > Jesteś facetem? Bo zapewniasz mnie, że znasz się na męskich zachowaniach.

                    Nie, jestem kobietą, po rozwodzie, po identycznych doświadczeniach :).
                    A to co tu piszę to opinia nie tylko moja, ale i mojego obecnego mężczyzny, a więc i męski punkt widzenia reprezentuję :).


                    • kag73 Re: małe sprostowanie 09.06.11, 13:55
                      Powiem tak, na dwoje babka wrozyla, nie wiadomo co w trawie piszczy.
                      Autorko: zabieraj sie za niego, po prostu sie do niego dobierz! Moze pomysli, ze dlatego, ze zagrozil wyjazdem sam, ale co z tego, ktos musi w koncu przerwac te szopke. Jezeli facet jest wk...ny i sfrustrowany brakiem seksu, bedzie zachwycony i w skowronkach, ze kobieta mu na rozporku siada, albo skesownie ubrana albo rozebrana i tylko w szpilkach go do lozka zaciaga. Przynajmniej kazdy normalny, zdrowy facet zapomni wtedy o tym, ze byl obrazony i ze stroil fochy.
                      A jezeli mu spadlo libido, ma kochanke, nie ma ochoty na seks, mozeliwe, ze odmowi badz tez nie bedzie chetny. Jak nie sprobujesz nie bedziesz wiedziec.
                      • sea.sea Re: małe sprostowanie 09.06.11, 14:02
                        No ale on może hipotetycznie odmówić z powodu że mu libido nie spadło, więc nie widzi sensu jednego bzyka a potem znów pół roku suszy...
          • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:07
            Hmm, no wlasnie. Podpowiedz mu, ze skoro i tak juz tak malo czasu spedzacie razem, to warto wlasnie na urlop pojechac razem i chociaz wtedy sie soba nacieszyc. Bo to, co on powiedzial, jest dosc nielogiczne. Mozna tez mu uswiadomic, ze to laptop jest zlodziejem Waszego czasu i ze czasami trzeba sie od niego oderwac.
            • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:14
              Tylko po co? Jaki sens ma wspolny wyjazd jesli nic sie nie zmieni? Aby te wspolne wakacje mialy sens to Autorka powinna pokazac facetowi, ze mu sie to oplaci. Jesli to to te wakacje beda takie same jak kazdy inny dzien.. on przed laptopem a ona spiaca w lozku.
              • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:25
                No po prostu na wakacje nie bierze sie laptopa, to tyle. Poza tym nie wiemy gdzie jest poczatek tej sytuacji, od czego sie zaczelo. Mozna przy odrobinie dobrej woli zaczac od wakacji i pielegnowac codzienny czas we dwoje. Oboje musza chciec, otworzyc sie i powiedziec o co im chodzi. Ona gada nam, a nie gada mezowi a on stroi fochy(tak to bardzo niemeskie) zamiast powiedzeic o co kurna chodzi.
                • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:29
                  Ale nadal jest pytanie czy fatowi sie to oplaci? Moim zdaniem laptop jest lekarstwem i on z tego lekarstwa nie zrezygnuje tylko dlatego, ze ona chce z nim wyjechac.
                  Wiec aby to lekartwo nie bylo potrzebne, kuracja musi sie zaczac przed wyjazdem. A gdy juz sie uda wyjechac bez laptopa to mozna wdrozyc Twoje rady i sprobowac naprawiac zwiazek
                • kutuzow Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:46
                  kag73 ----> laptop tutaj jest ucieczką od wizji położenia się podnieconym (6 miesięcy bez seksu) przy żonie która podnieca. Nie wiem jak dla Ciebie ale dla mnie jest ogromna róznica miedzy tym gdy kładę się napalony sam w łóżku (można zasnąć) i kładę się napalony obok partnerki i czuję jej bliskość (ale np. ze względów zdrowotnych na seks nie ma szans).

                  Gość chce pojechac na wakację sam żeby przerwać ten celibat.
                  Jeśli pojedzie z żoną i dalej będzie bezseksie to facet w alkohol wpadnie jak nic. W dzień sie napatrzy na fajne ciałka na plaży, a wieczorem będzie miał wizję powrotu do żony, która na seks nie ma ochoty. Jak nic tylko iśc się "znieczulić" do baru przed wizją takiej nocy.

                  "a on stroi fochy(tak to bardzo niemeskie) zamiast powiedzeic o co kurna chodzi."
                  Przecież on mówił o co mu chodzi. Nie lubi używać prezerwatywy (a mężczyźni innych metod antykoncepcji nie mają), a małżonka nie widzi innej alternatywy poza pigułką (na którą ona się nie godzi).

                  • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:48
                    kutuzow napisał:

                    > Gość chce pojechac na wakację sam żeby przerwać ten celibat.


                    :))))))))))))))))))
                    Przepraszam, ale dawno nic mnie tak nie rozbawiło :).
                    Mojego faceta też ;).

                    Jakiż szlachetny ten mąż autorki wątku :).

                    • kutuzow Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:50
                      Nigdzie nie napisałem, że to ma byc szlachetne.
                      gdyby miał jaja to by się rozwiódł i rozwiązał swój problem.
                      • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:16
                        kutuzow napisał:

                        > Nigdzie nie napisałem, że to ma byc szlachetne.
                        > gdyby miał jaja to by się rozwiódł i rozwiązał swój problem.


                        Większość facetów nie ma jaj w takiej sytuacji.
                        Boją się zakończyć jedno, by rozpocząć drugie. Czekają aż się wyda :).

                    • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:14
                      na_chwilke_tylko napisała:

                      > kutuzow napisał:
                      >
                      > > Gość chce pojechac na wakację sam żeby przerwać ten celibat.
                      >
                      >
                      > :))))))))))))))))))
                      > Przepraszam, ale dawno nic mnie tak nie rozbawiło :).
                      > Mojego faceta też ;).
                      >
                      > Jakiż szlachetny ten mąż autorki wątku :).


                      Owszem.
                      Ostatnio rozmawiałem z koleżanką, która ma faceta. Koleżanka stwierdziła, że jej libido oscyluje w pobliżu zera i dla niej układ, gdy daje wolną rękę facetowi w sprawach seksu jest najuczciwszy w sytuacji, gdy ona tej sfery nie jest w stanie mu zapewnić.

                      Dużo mniej uczciwe byłoby gdyby facet potajemnie robił skoki w bok, nie uprzedzając swojej połowy, ze jest już na skraju wytrzymałości i jesli od wielu miesięcy w ich związku nie ma seksu, to musi poszukać rozładowania gdzie indziej.
                      Prawo do seksu ma oboje małżonków.
                      • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:19
                        n.wataha napisał:


                        > Owszem.
                        > Ostatnio rozmawiałem z koleżanką, która ma faceta. Koleżanka stwierdziła, że je
                        > j libido oscyluje w pobliżu zera i dla niej układ, gdy daje wolną rękę facetowi
                        > w sprawach seksu jest najuczciwszy w sytuacji, gdy ona tej sfery nie jest w st
                        > anie mu zapewnić.
                        >
                        > Dużo mniej uczciwe byłoby gdyby facet potajemnie robił skoki w bok, nie uprzedz
                        > ając swojej połowy, ze jest już na skraju wytrzymałości i jesli od wielu miesię
                        > cy w ich związku nie ma seksu, to musi poszukać rozładowania gdzie indziej.
                        > Prawo do seksu ma oboje małżonków.


                        Wszystko się zgadza.
                        Ja również uważam, że takie układy są zdrowe.
                        Jest jednak jedno małe "ale". Obie strony muszą pójść na taki układ. Nikt nikogo wtedy nie okłamuje, nie krzywdzi. Wydaje mi się, że autorka wątku nie godzi się na mężowski seks na boku.

                        • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:31
                          na_chwilke_tylko napisała:

                          > Wszystko się zgadza.
                          > Ja również uważam, że takie układy są zdrowe.
                          > Jest jednak jedno małe "ale". Obie strony muszą pójść na taki układ. Nikt nikog
                          > o wtedy nie okłamuje, nie krzywdzi. Wydaje mi się, że autorka wątku nie godzi s
                          > ię na mężowski seks na boku.

                          Ale również nie godzi się na "usługę" wobec własnego męża. Sorry za nazwanie tego tak, ale jeśli nie ma popędu seksualnego, albo sama go skutecznie tłumi, to choćby dla zdrowej atmosfery w domu, powinna albo oficjalnie zgodzić się na jego skoki w bok, albo traktować seks tak jak posiłek. Brutalnie to zabrzmiało, ale jakie jej facet ma inne wyjście? Rzucić ją?
                          Z pewnością, ale on nadal ją kocha (inaczej by się nie buntował), a ona nic nie wspomina, że go nie kocha, choć ten fragment, że zgodziła by się na jego samotny urlop, daje do myślenia.

                          Wiesz, zaczynam mieć więcej szacunku do prostytutek, a coraz mniej do żon szantażujących mężów łóżkiem. Przecież praca, choćby w "przemyśle seksualnym" jesli jest wykonywana z zaangażowaniem, jest uczciwsza niż okłamywanie współmałżonka.

                          Cholera!
                          Zawsze byłem zdania, ze co jak co, ale do burdelu nie pójdę, bo nie wyobrażam sobie płacić za to! Po przeczytaniu tego forum, chyba zmieniłem zdanie i jeśli trafi się u mnie posucha, to chyba jednak zdecyduję się zawitać do tamtego przybytku. To uczciwsze niż znajdywanie sobie kochanki, i wszystkie z tym możliwe komplikacje życiowe.
                          • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:57
                            n.wataha napisał:

                            > Ale również nie godzi się na "usługę" wobec własnego męża. Sorry za nazwanie te
                            > go tak, ale jeśli nie ma popędu seksualnego, albo sama go skutecznie tłumi, to
                            > choćby dla zdrowej atmosfery w domu, powinna albo oficjalnie zgodzić się na jeg
                            > o skoki w bok, albo traktować seks tak jak posiłek.


                            Powinna, zgadzam się.
                            Tylko, że przypuszczalnie taki pies ogrodnika z niej :).


                            >Brutalnie to zabrzmiało, al
                            > e jakie jej facet ma inne wyjście? Rzucić ją?
                            > Z pewnością, ale on nadal ją kocha (inaczej by się nie buntował),


                            A może on się buntuje, bo przed tym by odejść powstrzymuje go póki co coś innego - kredyt, dzieci, "co powie rodzina", resztki przyzwoitości ? Niekoniecznie wiązałabym to z uczuciem miłości do żony.



                            > Wiesz, zaczynam mieć więcej szacunku do prostytutek, a coraz mniej do żon szant
                            > ażujących mężów łóżkiem. Przecież praca, choćby w "przemyśle seksualnym" jesli
                            > jest wykonywana z zaangażowaniem, jest uczciwsza niż okłamywanie współmałżonka.


                            O jakim okłamywaniu współmałżonka piszesz? Przecież ona go nie okłamuje. Wydaje mi się, że to raczej on kręci.
                            I ja nie potrafię zrozumieć kobiet za karę odstawiających od łóżka, w nagrode dających do niego dostęp, uprawiających szantaż doopą. Chyba mam bardziej męskie spojrzenie na te sprawy ;).
                            Jak ktoś wcześniej pisał - oboje powinni się starać by zaspokoić potrzeby seksualne partnera. Nawet jak się nie chce to warto wykrzesać z siebie trochę sił i ochoty i "poświęcić się" ;).



                            > Cholera!
                            > Zawsze byłem zdania, ze co jak co, ale do burdelu nie pójdę, bo nie wyobrażam s
                            > obie płacić za to! Po przeczytaniu tego forum, chyba zmieniłem zdanie i jeśli t
                            > rafi się u mnie posucha, to chyba jednak zdecyduję się zawitać do tamtego przyb
                            > ytku. To uczciwsze niż znajdywanie sobie kochanki, i wszystkie z tym możliwe ko
                            > mplikacje życiowe.

                            I tu też się z Tobą zgodzę :).

                  • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:04
                    Ty mnie, kurna, nie rozsmieszaj. Napalony facet woli nie miec wcale niz w gumie? Przetan, a usta a rece a inne mozliwosci, skoro juz by mu w gumie opadal? Nie, napalony facet rezygnuje z jakiejkolwiek formy seksu, bo nie moze bez gumy" Alleluja. Nie wierze!
                    Mialam kiedys napalonego w lozku, o 3 w nocy jechal na rowerze na stacje benzynowa, bo gumy w domu nie mial!
                    • sea.sea Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:12
                      No ale zobacz, autorka twierdzi, że tłumi potrzebę seksu, ale też najwyraźniej ta potrzeba nie jest aż taka wielka, żeby iść do gina i zapytać grzecznie jakie są możliwości antykoncepcji, skoro piguły i gumki odpadają. Ja w tym punkcie zaliczam wielkie: wtf???
                      • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:16
                        sea.sea napisała:

                        >...ta potrzeba nie jest aż taka wielka...


                        I to jest całe clue sprawy :)
                    • kutuzow Jak to z tymi gumkami jest (+ zagadka) 09.06.11, 15:24
                      kag ---> Co do gumek - zupełnie inaczej podchodzi się do kwestii gumek przy "nowej" znajomości, a inaczej w małżeństwie z wieloletnim stażem. Jeśli do tego dodasz jeszcze partnerkę która sama nie wykazuje inicjatywy (więc śmiem watpić, że nagle w łóżku zamienia się w lwicę gdy już do czegoś dojdzie) plus wizja że po tym "bzykanku" znów będzie posucha, to nagle ta opcja wcale nie jest znów taka atrakcyjna.

                      P.S. trafiłem kiedys na fajną zagadkę (z jakiejś gazety). Para wyjeżdza razem w daleką podróż. Jaka jest jedna jedyna rzecz, której jeśli kobieta zapomni przy pakowaniu, to facet wróci się nawet z połowy Polski bez większego marudzenia? Przetestowałem w formie ankiety wśród znajomych i większość potwierdziła odpowiedź*.










                      * pigułki - w przeciwieństwie do innych rzeczy nie można ich zazwyczaj kupić na miejscu (recepta) i ich "strata" jest boleśnie odczuwalna przez facetów. Te kobiety (i męzczyźni) którzy stosowali tą metodą przyznali rację że faktycznie byliby skłonni się wrócić bez marudzenia.
                      • kag73 Re: Jak to z tymi gumkami jest (+ zagadka) 09.06.11, 15:39
                        no woadomi, bo taki maja rodzaj antykoncepcji i oznaczalo by to dla nich zachwianie gospodarki hormonalnej kobiety, no i ewentualni brak seksu, bo nie tak latwo nagle hop siup przejsc na gumy. Tym bardziej, ze hormony to nie zarty a po urlopie i tak by do nich wrocili.
                        Ja ci powiem, ze cale lata bralam tabletki, zwlaszcza przy nowych zanjomosciach, ewnetualnie do tego guma, bo mloda bylam i najbardziej balam sie ciazy z facetem, ktory niekoniecznie sie do tego nadawal albo ktorego znalam krotko. Pigulki wydawaly mi sie najbezpieczniejsze.
                        Pozniej stwierdzilam dosc tej chemii, zdrowie, przeszlam na gumy. Moze przypadek, ze z facetam, z ktorym moglam sobie wyobrazic, ze bedzie ojcem mojego dziecka. Hmm i tak juz przy tych gumach zostalo. Choc czasem przeszkadzaja i wkurzaja, czasem sie ich "zapomina", celowo oczywiscie, albo pozwala na wejscie bez. Bywaja gorsze i straszniejsze rzeczy niz dziecko. Poza tym rozne bywaja rodzaje seksu, zwlaszcza w dlugich zwiazkach gdzie mozna sobie na sporo pozwolic, oczywiscie jezeli zgadza sie komunikacja i ludzie lubia seks.
                        • na_chwilke_tylko Re: Jak to z tymi gumkami jest (+ zagadka) 09.06.11, 16:00
                          kag73 napisała:

                          > Bywaja gorsze i straszniejsze rzeczy niz dziecko.


                          O przepraszam, różnie to bywa, nie możesz tak pisać.
                          Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
                          • songo3000 :PPP 09.06.11, 21:37
                            No jasne - bliźniaki :)
                    • songo3000 Kag, bo to nie jest kwestia 'wiary' :) 09.06.11, 21:32
                      Tylko zwykłych szacowań jakościowych. 'Nielubienie' gumek nie wynika przeważnie z wrażeń estetycznych, widzimisię czy też zapatrywań ekologicznych (chociaż radykalni to... :) Wynika za to ze słabych, niewystarczających bodźców otrzymywanych przez faceta, czasami też i kobietę w trakcie dymanka. Dla niektórych TYLE w temacie.

                      Przypuśćmy, że delikwent (jak w Twoim przykładzie) jest napalony. Czyli powiedzmy sobie szczerze, to prostu chce spuścić ciśnienie i za przeproszeniem 'dziura w płocie' jest tu mniej ważna. Pół biedy jeżeli partnerka jest NOWA, nieznana i atrakcyjna. Efekt nowości zrobi swoje i zadowolenie pewnie będzie. Jeżeli jednak to ta sama, dodatkowo w tym wątku baardzo niefajna żona to wybacz ale np.: porno będzie bezdyskusyjnie, powtarzam - bezdyskusyjnie LEPSZYM jakościowo wyborem.

                      Ludzie są różni, jedni posuwają wszystko jak leci (ba, podobno niektórzy nawet swoje grube żony w ciąży ;P) więc dlaczego i nie ma być przestrzeni dla 'gumkofochów'?

                      Pozdrawiam to dłuższym urlopie niewypoczynkowym :)
                      • kag73 Re: Kag, bo to nie jest kwestia 'wiary' :) 09.06.11, 21:42
                        Odzdrawiam, songo, szkoda, ze nie wypoczales!
                        Abstrahujac od tego, ze niektore chlopy to marnota, no kurna z guma nie da rady, gumy teraz cienizna, np. te fetherlite (jak piorko, takie lekkie), skoro woli porno i walic konia to co fochy strzela i niezadowolony? Nie rozumiem.
                        Zreszta kto go tam wie. Jednak chyba kiedys miewali seks nie tylko w celach rozrodczych i jakos dochodzil. A moze wtedy brala pigulki?
                        Ach, nie wiem, szkoda mi slow. Facetom, ktorzy nie moga i nie potrafia z guma mowimy stanowcze NIE!
                        • songo3000 Re: Kag, bo to nie jest kwestia 'wiary' :) 09.06.11, 22:11
                          > Ach, nie wiem, szkoda mi slow. Facetom, ktorzy nie moga i nie potrafia z guma m
                          > owimy stanowcze NIE!
                          Prawie się obraziłem ;P Bo widzisz, pytanie Z KIM to 'ci faceci' nie chcą w gumie, hehe. Jakbym miał moją żonuś cały czas w gumie... to wybacz, za wielki hedonista ze mnie.
                          Zupełnie, zupełnie, zupełnie co innego by było z naszą nową cycatą koleżanką :) tutaj mógłbym się poświęcić :)))
            • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:24
              kag73 napisała:

              > . Bo to, co on powiedzial, jest dosc nielogiczne. Mozna tez mu uswiadomic, ze t

              To co on powiedział, biorąc pod uwagę jego reakcję przy tym, jest CAŁKOWICIE LOGICZNE.

              Musisz być kiepskim znawcą mężczyzn jeśli w tym przypadku nie widzisz ze strony tego faceta czystej postaci buntu wobec zachowań żony.
              Przeczytaj mój poprzedni post o jego propozycji wyjazdu samemu. Zrozumiesz o co chodzi.
              • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:27
                Owszem jestem kobieta, ale bym powiedziala "kochanie tak malo mamy czasu we dwoje, wyjedzmy gdzies razem" a nie "pojade sama". Mozna tak i tak.
                Nie wiemy od czego sie zaczelo, moze jednak od uzaleznienia komputerowego.
                I nie wykluczam, ze facet ma spadek libido i ochoty, bo to sie zdarza w dlugoletnich zwiazkach, jak najbardziej.
                • kutuzow Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 12:49
                  kag73 napisała:

                  > Owszem jestem kobieta, ale bym powiedziala "kochanie tak malo mamy czasu we dwo
                  > je, wyjedzmy gdzies razem" a nie "pojade sama".

                  Kag - problemem dla tego faceta nie jest to że mało czasu spędzają razem tylko fakt ze od 6 miesięcy nie ma seksu. Skoro przez 6 miesięcy gość musi zasypiać obok żony, to wytłumacz mi po co ma ją jeszcze ciągnąć na wakacje które z definicji mają być czasem odpoczynku. Znasz powiedzenie że nie wozi się drzewa do lasu?

                  Dla niego wyjazd solo jest rozwiązaniem jego problemów (z brakiem seksu).
                  • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:44
                    Hmm, nie wiemy gdzie lezy wina. Moze wszystko rozbija sie o te nieszczesne prezerwatywy. Dziwne, wole seks z guma niz zaden.
                    Nie wiem tez co bylo najpierw, czy uzaleznienie od kompa czy brak seksu. Bo jak on uzalezniony wraca do lozka b. pozno, to trudno, zeby byl seks.
                    Proponuje zonie zapytac meza "hej, co stalo sie z naszym seksem? Przydaloby sie cos zadzialac".
                    Ciekawe co odpowie. Moze wtedy wywali kawe na lawe. Siedza i milcza do siebie zamiast porozmawiac.
                    Cos tutaj nie do konca pasuje. Facet woli zrezygnowac z seksu niz miec go w gumie? Hmm, zreszta seks nie konczy sie na penetracji i stosunku seksualnym, do diabla. Moze kobieta tak bierna, ze on sie zwyczajnie zmeczyl i mu juz nie zalezy.
                    I sprostuje, gosc zasypia obok spiacej zony, bo za pozno wraca do lozka. mam taki przypadek w rodzinie, facio narzeka, ze raz w tyg. seks to dla niego za malo. A jest uzalezniony od kompa, po pracy nic innego nie robi tylko siedzi przed kompem a pozno w nocy przychodzi do wyrka i chce seksu z zona, ktora jest niezle zajechana i ochote by miala, ale musi o 6:30 wstac, a jest 1 w nocy. Po ilus tam latach malzenstwa zwyczajnie pomysli "moze jutro, jestem padnieta, ochote mam, ale jak pomysle, ze mam jutro wstac tak wczesnie, to niestety". ja jeszcze dodam, ze szlag by mnie trafil, jezeli facet jedyne co by ode mnie chcia to numerek w srodku nocy, a poza tym cale popoludnie odwrocone plecy do mnie i do dzieciakow. No wybacz. Nie mowie, ze jej maz jest takim typem, ale nie wykluczam.

                    • sea.sea Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:51
                      Są tacy, co im w gumie opada.
                      Ja osobiście wolałabym też brak penetracji /nie mylić z seksem/ niż w gumce - bo gdyby mi pękła albo się zsunęła, atak histerii i tzw schiza ciążowa - gwarantowana :)
                      • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:57
                        Przestan, one wcale tak czesto nie pekaja. Kwestia przyzwyczajenia do tego rodzaju antykoncepcji. Zreszta mozna zawsze wtedy w kalenarzyk zerkac i w razie czego pojsc po pigulke "po".
                        Hmm, jak "opada" to inna kwestia.
                      • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:58
                        sea.sea napisała:

                        > Są tacy, co im w gumie opada.
                        > Ja osobiście wolałabym też brak penetracji /nie mylić z seksem/ niż w gumce - b
                        > o gdyby mi pękła albo się zsunęła, atak histerii i tzw schiza ciążowa - gwarant
                        > owana :)


                        A jak się bierze tabsy to można np. grypy jelitowej nagle dostać i też będą nieskuteczne, pomyślałaś o tym? ;).

                        • sea.sea Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:07
                          Ciekawe, czy większe jest prawdopodobieństwo pęknięcia gumy/zsunięcia - czy jelitówki... :)
                          Szczęśliwie technika poszła do przodu --->nuva ring, można sobie mieć jelitówkę i przez cały miesiąc
                          • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:09
                            Miesieczna jelitowka raczej wyklucza zycie intymne.. o analnym juz nie wspome :D
                            • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:13
                              czarna_pijawka napisał:

                              > Miesieczna jelitowka raczej wyklucza zycie intymne.. o analnym juz nie wspome :
                              > D


                              Miesięczna jelitówka to raczej w ogóle Cię wyklucza. Z tego świata ;).
                          • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:11
                            sea.sea napisała:

                            > Ciekawe, czy większe jest prawdopodobieństwo pęknięcia gumy/zsunięcia - czy jel
                            > itówki... :)


                            U mnie to chyba jelitówki, córka z przedszkola często coś przywlecze ;).


                            > Szczęśliwie technika poszła do przodu --->nuva ring, można sobie mieć jelit
                            > ówkę i przez cały miesiąc


                            Albo spiralki wszelkiej maści, żadna sraczka im nie straszna ;).
                          • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:18
                            Powiem Ci, ze w ciagutroche ponad 10 lat uzywania gumek pekla nam jeden jedyny raz i to calkiem niedawno, czyli praktycznie przez 10 lat NIGDY.
                    • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:01
                      kag73 napisała:

                      > Cos tutaj nie do konca pasuje. Facet woli zrezygnowac z seksu niz miec go w gum
                      > ie?


                      On nie zrezygnował z seksu :).

                      • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:05
                        Aha, ma wirtualny, kochanke albo wlasna reke:)
                        • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:08
                          Ja bym powiedzial, ze ma wirtualna kochanke i wlasna reke..
                          • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:12
                            czarna_pijawka napisał:

                            > Ja bym powiedzial, ze ma wirtualna kochanke i wlasna reke..


                            A ja, że póki co wirtualną, a ten urlop to będzie ukoronowanie ich znajomości :).
                          • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:19
                            Moze tylko pornole i reke:)
                        • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:09
                          kag73 napisała:

                          > Aha, ma wirtualny, kochanke albo wlasna reke:)


                          Najprawdopodobniej tak właśnie jest :).

                          • n.wataha Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:43
                            O, "psy ogrodnika" się odezwały.

                            Czemu już na początku wątku nie zaproponowałyście koleżance by wzięła sprawy we własne ręce i raz na zawsze rozwiązała problem za pomocą noża kuchennego? Ciach i gościu już nie będzie musiał zony przymuszać do seksu (bo nie będzie miał czym), a i kochanki nie znajdzie, bo czym ją zaspokoi?

                            Zastanawiające jest skąd biorą się w Waszych główkach postawy "sama mu nie dam, drugiej nie pozwolę".
                            • na_chwilke_tylko Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:46
                              n.wataha napisał:

                              > O, "psy ogrodnika" się odezwały.
                              >
                              > Czemu już na początku wątku nie zaproponowałyście koleżance by wzięła sprawy we
                              > własne ręce i raz na zawsze rozwiązała problem za pomocą noża kuchennego? Ciac
                              > h i gościu już nie będzie musiał zony przymuszać do seksu (bo nie będzie miał c
                              > zym), a i kochanki nie znajdzie, bo czym ją zaspokoi?
                              >
                              > Zastanawiające jest skąd biorą się w Waszych główkach postawy "sama mu nie dam,
                              > drugiej nie pozwolę".


                              Do kogo ta wypowiedź?
                            • kag73 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 14:49
                              "Zastanawiające jest skąd biorą się w Waszych główkach postawy "sama mu nie dam, drugiej nie pozwolę"

                              A faceci to sa moze inni? Niestety nie. Bywaly na forum watki to potwierdzajace.
                            • jedyny_skok_w_bok Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 16:38
                              n.wataha napisał:
                              > Zastanawiające jest skąd biorą się w Waszych główkach postawy "sama mu nie dam,
                              > drugiej nie pozwolę".

                              To postawa która podyktowana miłością jest :) Toksyczną miłością.
                              "Są chwile, gdy wolałabym martwym widzieć Cię. Nie musiałabym się Tobą dzielić, nie. Gdybym mogła schowałabym twoje oczy w mojej kieszeni, żebyś nie mógł oglądać tych, które są dla nas zagrożeniem".
                              • czarna_pijawka Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 16:47
                                Brrr.... horror :/
                          • songo3000 Z cyklu trudne słowo - 'prawdopodobieństwo' 09.06.11, 22:25
                            Ja rozumiem, że przeciętny człowieczek inne lemingi miarkuje przeważnie własnym przeciętnym formatem ale litości. Nie wiem, złapania się choćby krawędzi opisywanej rzeczywistości a nie tylko JA I SZWAGIER czyli cała Polska...

                            Jak dotąd nie padł choćby jeden oparty na faktach z życia Autorki argument przemawiający za romansem pozazwiązkowym meżula (frustratom przypominam, że w wewnątrz związku też można/należy romansować).

                            Prawdopodobieństwo określa się jasną miarą z przedziału (0, 1) bez tych granicznych wartości. Aby obserwowany czynnik wskoczył w ten przedział musi zaistnieć przynajmniej jeden fakt (a nie widzimisię) posiadający chociażby najmniejszą wagę. Jak dotąd suma tych faktów wynosi zero czyli nie można mówić o prawdopodobieństwie.
                    • songo3000 Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 22:01
                      > Hmm, nie wiemy gdzie lezy wina.
                      Zdaje się, że poszukiwania winy niegdy jakoś nie rozwiązały tego typu problemów, hehe.

                      > Moze wszystko rozbija sie o te nieszczesne prez
                      > erwatywy. Dziwne, wole seks z guma niz zaden.
                      Sorki ale to nie jest ważne co Ty wolisz, co ja wolę czy co by tu dajmy na to kolega od pomidorowej wolał. Ważne są fakty a fakty są takie, że obecnie mężulo woli nie mieć seksu z żonusią niż mieć go w gumce.

                      > on uzalezniony wraca do lozka b. pozno, to trudno, zeby byl seks.
                      Jak dotąd nic nie wskazuje na uzależnienie się od czegokolwiek. Za to wypowiedzi Autorki wskazują, że dotychczasowy seks jeśli już był to był marny (zdaje się, że dla obojga zresztą). Moja kochana połowica robi naprawę cienki kapuśniak. Po kilku próbkach nie tęsknię do niego, nie zabiegam i wolę kupić sobie na mieście stęchłe frytki.

                      > Proponuje zonie zapytac meza "hej, co stalo sie z naszym seksem? Przydaloby sie
                      Zapytać zawsze można. O ile dobrze wczułem się w sytuację to na miejscu mężusia odpowiedziałbym "Dawno zdechł, pewnie dlatego tak capi sypialni padliną". Każdy ma swój punkt przegięcia. Ileż można 'zdobywać' wycofaną i bierną kobietę? I znowu, niestety faktem jest, że dla tego faceta punkt ten został osiągnięty około pół roku temu.

                      > Cos tutaj nie do konca pasuje. Facet woli zrezygnowac z seksu niz miec go w gum
                      > ie?
                      Jak dla mnie to właśnie wszystko pasuje... niestety.

                      > Hmm, zreszta seks nie konczy sie na penetracji i stosunku seksualnym, do di
                      > abla.
                      W świetle słów samej Autorki.... widać, że masz dziś kawalarski humor :)))
    • esteraj Re: przegrywam z laptopem 09.06.11, 13:34
      Droga Autorko, powiedz proszę, jak układa Wam się na co dzień? Jaki jest Twój mąż?
      Czy jest to człowiek dominujący, czy odwrotnie? Czy chętnie pomaga Tobie w obowiązkach domowych, czy interesuje się Twoimi problemami, czy może to Ty starasz się by był zadowolony?
      A może w ogóle jest między Wami chłód i obojętność. Jaki rodzaj pracy ma mąż, tzn. ile godzin pracuje i czy ma normowany czas pracy.
      Takie informacje byłyby przydatne, by móc coś więcej Ci doradzić.
      Jak wyglądało jego zapotrzebowanie na seks w pierwszych latach Waszego małżeństwa?
    • marzaxx Re: przegrywam z laptopem 23.06.11, 21:53
      Droga pani...jezeli to trwa juz pol roku,to ja wiem na czym rzecz sie skupia.Mezczyzna tak dlugo nie wytrzymuje w przeciwienstwie do kobiety.ja juz na sto procent jestem przekonana,ze pani maz albo juz zaczal randkowac przez internet,albo nawet zaczal sie z kims spotykac.Jezeli czeka az pani zasnie,to ma ciekawsze zajecie na komputerze,sadze ze rowniez przeglada porno,to tez na sto procent,gdyz to nowa choroba naszego swiata.Ludzie w szczegolnosci z duzym stazem w zwiazku badz 'starej daty' dostaja jakby to powiedziec szalu,kiedy w ich zyciu pojawi sie wlasnie internet.mozliwosci sa nieograniczone.jezeli nawet nie ma pani internetu to radzilabym sie zorientowac co tez posiada pani maz na tym laptopie.
      jezeli chcialaby pani pare wskazowek jak to przesledzic prosze dac znac.co wiecej,jezeli dojdziemy do sedna wtedy bedzie mozna poznac przyczyne i zaczac walczyc o zwiazek.
    • emi.toja Re: przegrywam z laptopem 23.06.11, 22:02
      ależ ci ludzie zablokowani, kto wam to wpoił? szok...

      jakie znaki, o co chodzi???!!! to nie można jasno i czytelnie zaprosić faceta do seksu? nie można zacząć? o rany, co za kobiety!!!!!!!
      Emila.
      • kropisia Re: przegrywam z laptopem 23.06.11, 23:05
        Moja droga niebieska dlugopisko - kazdy nalogowiec za swoj nalog wini osobe, z ktora jest. Twoj maz wini Cie o nieudane zycie seksualne, a sam woli w necie sie umawiac. Wyjazd samotny to na pewno spotkanie z jakas znajoma, ktora po pewnym czasie tez mu sie znudzi, bo jego miloscia jest laptop.

        Do tych, ktorzy obwiniaja autorke o brak seksu. Czyz nie wiecie jaki obrzydliwy jest facet siedzacy caly dzien na kopie, pierdzacy w stolek i nawet sie nie ruszajacy z obwislym brzuchem od braku ruchu. Gdyby mogl to pewnie siedzialby w pampersie zeby sie nie odrywac od kompa. Taki facet jest oblesny - tylko gdzies tam w sieci jest kobieta, ktorej on wmawia, ze jest super.

        Droga niebieska dlugopisko - nie Ty jedna tak sie meczysz. Sa cale rzesze kobiet w Twojej sytuacji. Musisz sobie odpowiedziec na pytanie czy chcesz z nim dalej byc, czy robisz to tylko dla dobra dzieci, czy cena jaka placisz za ten zwiazek nie bedzie zbyt wysoka.

        Co do gumek, tabletek i wkladek do macicznych - sorry chlopcy, wiem, ze nie lubicie gumek, ale po co dziewczyna ma lykac tabletki, wkladac se spirale - jak seksu nie ma. Abstynencja to przeciez najdoskonalsza antykoncepcja. Niech kazdy facet sobie zapamieta, ze jak baba nie ma regularnego seksu, to tabletki i spirale i inne duperszwnce jej sie nie kalkuluja. OK?
        • nikodem_73 Re: przegrywam z laptopem 24.06.11, 02:21
          Uwielbiam czytać takie kropisie...

          > Twoj maz wini Cie o nieudane zycie seksualne, a sam woli w necie sie umawiac.
          Skąd taki pomysł? Bo nie z postów niebieskiej.

          > Do tych, ktorzy obwiniaja autorke o brak seksu. Czyz nie wiecie jaki obrzydliwy
          > jest facet siedzacy caly dzien na kopie, pierdzacy w stolek i nawet sie nie ru
          > szajacy z obwislym brzuchem od braku ruchu. Gdyby mogl to pewnie siedzialby w
          > pampersie zeby sie nie odrywac od kompa. Taki facet jest oblesny - tylko gdzies
          > tam w sieci jest kobieta, ktorej on wmawia, ze jest super.
          Zdaje się, że niebieska jest odmiennego zdania o swoim mężu. Zatem albo jeszcze mu nie obwisł, albo ma inne kryteria estetyczne.

          > Droga niebieska dlugopisko - nie Ty jedna tak sie meczysz. Sa cale rzesze kobi
          > et w Twojej sytuacji. Musisz sobie odpowiedziec na pytanie czy chcesz z nim da
          > lej byc, czy robisz to tylko dla dobra dzieci, czy cena jaka placisz za ten zwi
          > azek nie bedzie zbyt wysoka.
          I mam wrażenie, że jedną z nich jest kropisia, która własne doświadczenia ekstrapoluje do poziomu "prawdy objawionej".

          Przyznam się, że nie wiem dlaczego małżonek niebieskiej woli spędzać czas z laptopem. A przy takiej ilości informacji to można co najwyżej spekulować - począwszy od romansu, poprzez utratę zainteresowania niebieską, na "buncie" skończywszy.

          Wersja z "buntem" nie jest aż tak bardzo absurdalna, wbrew pozorom. Kiedyś przez pewien czas żyłem z panną "handel wymienny". Tyle, że nie byliśmy po ślubie, nie mieliśmy dzieci, ani żadnych wspólnych zobowiązań. Zatem gdy po którejś tam sprzeczce, po raz kolejny usłyszałem przekaz w stylu "albo robimy tak jak ja chcę, albo przechodzisz na ręczny", spakowałem się i wyszedłem.

          I nie żałuję. Nie musiałem uciekać w pracę, hobby, czy szukać kochanki (to w ogóle jakiś chory pomysł - ma człowiek problem z jedną kobitą, to sobie szuka drugiej). Gdybym jednak był z nią w jakiś sposób związany (dziecko, ślub, wspólny kredyt, cokolwiek)? Oj tak - ucieczka w pracę/hobby to całkiem rozsądna alternatywa dla utraty szacunku do samego siebie.
    • frozentime Daj mu znać, ale to wyraźnie - ubierz odpowiedni 23.06.11, 22:59
      strój, a nie jakieś tam subtelne i tylko Tobie znane znaki.

      Potem zrób mu laskę, daj się przerżnąć gdzie się da.

      Inicjuj seks sama, nie czekaj, aż mąż sam zechce. Pewnie już się zniechęcil z powodu ciągłych Twoich odmów.
      • kropisia Re: Daj mu znać, ale to wyraźnie - ubierz odpowie 24.06.11, 08:07
        Drogi Nikodemie - prezentowana przez Ciebie solidarnosc penisow jest niesamowiata. Oczywiscie winna jest niebieska, a nie jej maz z wyraznym nalogiem. To, ze Tobie kolezanka nie dawala wyznajac zasade "cos za cos" i poszukales innej nie znaczy, ze tylko takie problemy ludzie maja w zwiazkach. Uciechka w hobby to jedno, a nalog to drugie. Zapytaj pijaka czemu pije, hazardziste czemu traci kase, a seksoholika czemu sie bzyka bez umiaru. Kazdy z nich odpowie Ci, ze to dlatego, ze ma zla zona lub meza w przypadku kobiet. No chyba, ze sa juz na etapie walki z nalogiem i wiedza, ze problem tkw w nich.

        Niebieski dlugopis napisala, ze nie wie jakie strony odwiedza maz. Napisala tez, ze chce spedzic urlop bez niej. Jesli para nigdy wczesniej nie spedzala urlopow osobno to jest to zastanawiajacy zbieg okolicznosci. Wydaje mi sie, ze mozliwosc istnienia kochanki z internetu jest calkiem prawdopodobna.

        Nikodemi myslisz jak typowy meski szowinista - jak cos nie gra, to winna jest kobieta, bo nie daje.
    • hefajstion Re: przegrywam z laptopem 24.06.11, 10:04
      chyba kogoś poznał :P tzn jestem pewien ze kogoś poznal w sieci :P i nie daj sie zwieść tylko jasno mu to wyklaruj. Jestem facetem i pewnie mam 90 % racji. Wiem jak to dziala.
      Ratuj puki nie jest zbyt pozno.


      niebieski_dlugopis napisała:

      > Cześć od jakiegoś czasu czytam sobie wątki na tym forum. Dawno chciałam napisać
      > , nie mogłam się zebrać, może żeby nie zostać wyśmianą, a może żeby nie usłysze
      > ć prawdy.
      > Jesteśmy małżeństwem ponad 10 lat, 2 dzieci i od ok. pół roku brak seksu. Na pe
      > wno wina leży w większości po mojej stronie. Boję się zainicjować seks, jestem
      > tak bierna, że sama ze sobą bym nie wytrzymała. Jednak wysyłam znaki (tak mi si
      > ę wydaje że czytelne), mąż jednak siedzi do późna w nocy przed komputerem i cze
      > ka żebym zasnęła-co wieczorem przychodzi mi niestety dość łatwo. Kiedyś poprosi
      > łam żeby już dołączył "za chwilę"- odpowiedział, a ja zasnęłam. Lubiłam seks ki
      > edyś bardziej, a teraz kiedy tłumię w sobie potrzebę, jakoś udaje mi z tym żyć.
      > Atmosfera robi się jednak kwaśna w domu, bo mąż ma do mnie pretensje- nie wypo
      > wiedziane, tylko takie fochy. Teraz stwierdził że skoro przebywamy tak mało ze
      > sobą, to on pojedzie na urlop sam. Jesli teraz zacznę coś inicjować, pomysli że
      > chcę go zatrzymać "na seks"? Wg mnie to może jechać, tylko czemu powiedział to
      > takim tonem jakby mnie nienawidził?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja