mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze mną?

15.06.11, 10:48
witam,
temat przewodni forum jest oczywisty - u nas w małżeństwie nic się nie dzieje od 14mcy.. zaczynając w miarę od początku - jesteśmy małżeństwem prawie 3 lata, mamy dziesięciomiesięczne dziecko, no i nie układa się nam - tzn. ja tak uważam, bo mąż uważa, ze wszystko jest ok - on po prostu nie potrzebuje seksu i tyle.. nie całujemy się, nie przytulamy, wcześniej też było sporadycznie (seks raz na miesiąc to i tak dużo), generalnie żyjemy bardziej jak koledzy - bo nawet kasę mamy osobną (choć wydatkami się dzielimy, ale to wg mnie bez sensu, bo nie o to chodzi w małżeństwie). pół roku temu byłam na granicy i chciałam męża wyrzucić z domu - po to, żeby parę kwestii przemyślał, bo brakuje mi bliskości, czułości, partnerstwa i wszystkiego z czym wiąże się małżeństwo (dążenia do wspólnych celów i oparcia w facecie, bo póki co ja wszystko załatwiam a on zachowuje się jak dziecko) - mąż "zaszantażował mnie" stwierdzając, że skoro z nim nie chcę być to on się zabije.. no i rozeszło się po kościach, bo miało być lepiej a jest tak jak było.. ja się boję poruszać znowu te wszystkie kwestie, bo i tak jak widać to nic nie daje.. ale nie wiem co robić - szkoda mi dziecka, bo widzę, że w końcu z mężem złapali fajny kontakt, ale z drugiej strony mam 30 lat i tak ma wyglądać moje życie do końca? kompletnie nie wiem co mam zrobić.. od razu zaznaczam, że żadne terapie nie wchodzą w grę, bo mąż takich rzeczy nie uznaje (już mu to wcześniej proponowałam) - jemu jest dobrze jak jest i jak widać nie liczy się z tym, że mi dobrze nie jest.. dodatkowo teraz dopadły nas lekkie problemy finansowe więc już w ogóle widzę moje życie czarno (jedyną radością jest dla mnie dziecko).. nie mam zielonego pojęcia co dalej zrobić
    • n.wataha Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 15.06.11, 10:55
      Cóż można odpowiedzieć? Chyba to samo co zawsze - poważnie przedyskutować to między sobą.
      Wasze oczekiwania, potrzeby lub ich brak. Postawić na ostrzu noża całą sprawę, jeśli nie da sie inaczej.

      Ty jako kobieta (faceci z resztą również) masz prawo domagać się zaspokajania własnych potrzeb. To podstawa związku. Ale mąż musi wiedzieć, że nie prosisz ale wymagasz by to się zmieniło, bo inaczej związek się może rozpaść.

      Ale to nie koniec, że tylko sobie pogadacie o potrzebach. Trudniejsze jest znalezienie przyczyn, które taką sytuację wytworzyły.
      Może facet ma depresję, bo od dłuższego czasu źle się mu dzieje w pracy, albo ma problemy zdrowotne. Może brak w jego organizmie serotoniny? Ma początki cukrzycy?
      Powodów może być tysiące i czasami nawet wizyta u lekarza dopiero pomoże. Ważne czy się Wam chce przezwyciężyć te problemy, czy macie dla kogo (choćby dla dziecka).
      jak znajdziecie przyczynę, to już będziecie mieli z górki.
    • eloach Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 15.06.11, 11:08
      No tak, szantażuje Cię, że się zabije.... to powiedz mu, że też się zabijesz, bo nie możesz wytrzymać z braku czułości i bliskości i takie życie jest dla Ciebie bez sensu.
      Jeżeli on nie przejmie się Twoją groźbą, to jego groźbę też nie należy brać pod uwagę.
      Niech facet weźmie się za siebie (badania lub cokolwiek), bo to nie jest normalne, że masz go chcieć takiego jaki jest i już!
    • vitek_1 Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 15.06.11, 14:48
      a_limonka napisała:

      > dodatkowo teraz dopadły nas lekkie problemy finansowe

      W takim razie raczej nie licz na jakiekolwiek zrozumienie na tym forum, bo tu wszyscy są nadziani jak sernik rodzynkami. Sie pracuje sie ma, jesteś biedny to sam sobie jesteś winny, i w ten deseń.

      Ja jestem chyba jedynym wyjątkiem, ale nie wiem co ci odpisać. Facet nie może 'nie potrzebować seksu'. Musi mieć seks, choć niekonecznie z partnerką. Najczęściej zastępowana jest ona zestawem własna ręka plus klip porno.
      Inne opcje to taka że twój partner to jeszcze chłopiec który dopiero stanie się facetem, albo że ma skłonności homoseksualne.

      Dlaczego w takim razie nie powala ci odejść? Bo mu gotujesz, a poza tym posiadanie partnerki jest społecznie pożądane, jest z kim wyjść i fajnie się wychodzi na zdjęciach.
      • mantis_after_dinner inne opcje 15.06.11, 15:00
        Inne opcje to taka że twój partner to jeszcze chłopiec który dopiero stanie się facetem, albo że ma skłonności homoseksualne.

        - niekoniecznie. Inne opcje jeszcze moga byc takie, ze to klasyczny MiL, bo jakos dziwnie sie stalo ze 'odstawka' zbiegla sie w czasie w okresem zaawansowanej ciazy i wieku noworodkowego. Maz nie pochodzi czasem z rodziny pielegnujacej bardzo tradycyjne wartosci i tradycyjny podzial rol?
        • kag73 Re: inne opcje 15.06.11, 15:14
          Dobrze ktos tu zaprezentowal, ze mozna rowniez zaszantazowac swoim samobojstwem(dziecinada za dziecinade).
          Konkretna rozmowa z mezem, ze macie problem, jestes nieszczesliwa, sfustowana, malzenstwo Wam sie rozleci jezeli nic z tym nie zrobicie. Zapytac czy chce zawalczyc, cos konkretnie z tym zrobic czy woli sie rozstac. Dac czas do zastanowienia(np. tydzien). Potem nastepna rozmowa, przygotuj sie psychicznie, bo moze sie zdarzyc, ze uslyszysz cos czego nie spodziewalas sie i nie chcialas uslyszec. Nie robic wyrzutow. Mowic o sobie i swoich odczuciach, nie krytykowac jego. Jestescie para, interesy obu stron sa wazne, bo to gra we dwoje. On jest zadowolony, Ty nie. Podkresle: maz musi zdac sobie sprawe z powagi sytuacji i Twoich konkretnych zamiarow.
          Obiecasz wszelka pomoc jezeli bedzie chcial cos zmienic. A potem patrzec czy faktycznie cos robi czy tez nic sie nie zmienia. Nie czekac za dlugo.
          A na koniec dodam, ze rozstanie jest duzo latwiejsze gdy dziecko nie ma nawet roku, niz gdy np. ma 3 latka albo co gorsza 6 lat albo 9.
          • kutuzow Nie negocjuje się z terrorystami!!! 17.06.11, 10:05
            kag73 napisała:

            > Dobrze ktos tu zaprezentowal, ze mozna rowniez zaszantazowac swoim samobojstwem
            > (dziecinada za dziecinade).

            Od zawsze reprezentuję postawę, iż nie negocjuje się z terrorystami -także tymi od szantażu emocjonalnego. Jest to niezależne od tego czy tym "terrorystą" jest kobieta czy mężczyzna (tak jak w tym przypadku). Raz ulegniesz i jest pozamiatane, będziesz ulegał/a ciągle bo w kluczowym momencie ta osoba będzie sięgała po to zagranie ponieważ już sprawdziła że jest ono skuteczne.

            Pomysł z rozmową który podałą Kag73 jest bardzo dobry o ile autorka wytrwa w postanowieniu że jest twarda i nie ulegnie po raz kolejny mężowi gdy ten zrobi słodką minkę albo zacznie szantażować: samobójstwem/krzywdą dziecka/co ludzie powiedzą/brakiem wsparcia jeśli sie rozejdą (niepotrzebne skreślić). Niestety jakoś w to wątpie.
      • n.wataha Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 15.06.11, 22:18
        vitek_1 napisał:

        > a_limonka napisała:
        >
        > > dodatkowo teraz dopadły nas lekkie problemy finansowe
        >
        > W takim razie raczej nie licz na jakiekolwiek zrozumienie na tym forum, bo tu w
        > szyscy są nadziani jak sernik rodzynkami. Sie pracuje sie ma, jesteś biedny to
        > sam sobie jesteś winny, i w ten deseń.

        Nie jesteś wyjątkiem. Myśmy mieli jeszcze niedawno razem 2500 na 3 osoby, teraz jest nieco lepiej, ale żadne szaleństwo. Tyle, że ja przestałem postrzegać życie przez pryzmat pieniędzy. Może dla tego, że w pewnym momencie mając je straciłem rodzinę. Zaś nową zyskałem gdy byłem "gołodupcem".
        • vitek_1 Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 16.06.11, 16:54
          > Nie jesteś wyjątkiem. Myśmy mieli jeszcze niedawno razem 2500 na 3 osoby

          Grunt że na indywidualne zwiedzanie Egiptu i innych takich wystarczało :)

          Ja też nie patrzę na życie przez pryzmat pieniędzy. Trudno jest patrzeć przez nic...
          • songo3000 Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 17.06.11, 17:32
            > Trudno jest patrzeć przez nic...
            Właśnie wtedy nic Ci perspektywy nie może przysłonić :)
      • songo3000 Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 17.06.11, 17:29
        Spoko Vitek, zrozumienie będzie bo wiesz, my tu same krezusy ale... takie polskie, burackie nowobogackie. Tak naprawdę to z wielką kreską w banku na czwarty telewizor fri-di i piątą Hondę w leasing-u ;)))
        Wiec... szara codzienność to herbatka i paluszki a nie Cristal z ostrygami :P
    • och_tato Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 16.06.11, 22:45
      moja drogo forumowiczko, ja mam taki sam problem tylko że w drugą stronę i męczę się już z nim bardzo długo i uwierz mi żadne terapie i poważne rozmowy nie dawały i nie dają skutków.
      Wielce prawdopodobne że on się już nie zmieni jeśli chodzi o swoje potrzeby do Ciebie,może być inaczej-to jest tylko moje zdanie.
      (Jak chcesz poczytaj moje wątki) albo jak chcesz popisac o szczególach pisz na adres gazety.
      Pozdrawiam i powodzenia
    • tully.makker Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 16.06.11, 22:51
      mąż "zaszantażował mnie" stwierdzając, że skoro z nim nie chcę
      > być to on się zabije..

      Obiecanki macanki, a glupiemu stoi.
    • bigbadpig Re: mąż nie chce, bo nie ma potrzeby[!] ale co ze 17.06.11, 08:43
      > bo mąż takich rzeczy nie uznaje
      > skoro z nim nie chcę być to on się zabije

      a Ty chcesz z nim być? bo przecież on chyba jakiś lekko niedorozwinięty jest? no chyba, że ma 18 lat to raczej mu to przejdzie.

      a tak na poważnie: Twój mąż nie potrzebuje, nie ma zamiaru nic zmienić i potrafi w sposób idiotyczny zawetować Twoje próby zmian. odpowiedz sobie sama - jaka jest rola w tym związku?
Pełna wersja