Nieudolne rozmowy

25.06.11, 11:53
Zwykle jest tak, że kiedy coś nam uwiera w związku, staramy się to przekazać naszemu partnerowi. Niestety wychodzi to tak, że jest to pakiet skarg i zażaleń. Mówimy, że czujemy się zaniedbywani, niekochani, że partner nie poświęca nam wystarczającej ilości zainteresowania i uwagi... I jak to bywa u ludzi, nikt nie lubi słuchać takiego marudzenia i rozmowa nie przynosi pożądanego skutku, a wręcz przeciwnie oddalenie i zniechęcenie pogłębiają się.

Jakie są Wasze propozycje owocnych rozmów, bo przecież wciąż powtarzana jest rada: "Porozmawiaj z nią/nim o swoim problemie"
    • sisi_kecz Re: Nieudolne rozmowy 25.06.11, 12:17
      Te zasady wklejał chyba kutuzow, fajnie byłoby aby to jeszcze raz puścił.

      Sama chodziłam na mediacje rodzinne, gdzie terapeutka wyłuszczyła mniej więcej takie zasady rozmowy między skonfliktowanymi partnerami:

      Mówić o tym co się czuje, jak sie coś odbiera i dlaczego coś nie pasuje.
      Konstrukcja zdania np:

      Kiedy robisz/mówisz coś, to JA czuję/odbieram to jako ...... i jest mi z tym źle/przykro/smutno.

      nie osądzać partnera, nie oskarżać, nie wysnuwać i nie wciskać własnych wniosków dlaczego on coś robi.

      Informować : co przeszkadza, co i jak chce się zmienić we wzajemnej relacji.

      Chyba dobrze jest traktować taką rozmowę jak negocjacje biznesowe z dodatkiem zapewnienia o uczuciu i wspólnym celu;)

      A jak ktoś ma mnóstwo żalu w sobie to powinien najpierw ten żal wyeksportować z siebie- np. rozmowa z przyjaciółką, list napisany do partnerki, ciężki trening, koncert rockowy.

      Na wstępie trzeba powiedzieć co się czuje, a potem przejść do konstruktywnych ustaleń.

      Nie wolno mówić : Jesteś kłamliwym, wstrętnym typem i cały czas robisz mi na złość.
      Tylko, np.: Jestem zdenerwowana i załamana, kiedy okazuje sie że nie dotrzymałeś słowa- to sprawia, że nie mogę Ci ufać i nie czuję sie bezpiecznie- jest mi z tym źle, bo kocham Cię i chciałabym aby między nami była szczerość. Czy możesz powiedzieć mi, dlaczego w sytuacji X tak postąpiłeś? Co można zrobić, żeby to sie nie powtórzyło, jakie masz propozycje dla nas obojga?

      to tak na szybko i niefachowo...
      pozdro!
      • sisi_kecz udolne rozmowy- errata 25.06.11, 12:29
        To jest trudne, niemal jak dyplomacja i trzeba ćwiczyć, jeśli nie wyssało sie z domku.
        Źle to chyba sformuowalam:

        Jestem zdenerwowana i załamana, kiedy okazuje sie że nie dotrzymałeś słowa-'

        nie może być: "okazuje się",

        bo to jakieś uogólnienie, ogólny osąd sytuacji i partnera, a to nie jest fair
        a to musi być podkreślenie, że JA tak to odbieram, czyli lepsze będzie:

        Jestem zdenerwowana i załamana, sytuacją X, bo odbieram to tak, że nie dotrzymałeś słowa- powiedziałeś mi że coś tam i nie zrobiłeś tego.'

        to ma być partner biznesowy, a nie opierdzielanie pracownika przez pracodawcę ;)
        • n.wataha Re: udolne rozmowy- errata 25.06.11, 18:59
          Lepszym sposobem jest spisanie tego na kartce i kilkakrotne przeczytanie jej, biorąc pod uwagę również hipotetyczną sytuację, że to co na kartce napisaliśmy nie jest skierowane wobec drugiej osoby, lecz właśnie do nas. Czy za któreś ze zdań, jakie napisaliśmy sami byśmy się nie oburzyli/zdenerwowali.

          Czyli chodzi o przekaz naszych żali czy potrzeb, ale sformułowany w ten sposób, by był raczej informacją, a nie zbiorem pretensji. Pretensje rodzą zawsze kontr-pretensje i powodują raczej pogłębienie konfliktu, niż jego zrozumienie. Dobrze też zacząć od jakiegoś zagajenia, czyli bardziej od pozytywów, które nas jeszcze łączą, czy które widzimy w partnerze.
          Czyli, że rozmowa będzie z góry budowana w celu zbliżenia nas, a nie większego jeszcze poróżnienia.

          Musimy w jej treści zawrzeć co jakiś czas elementy łączące nas. Mogą to być pozytywy partnera, ale również nasze negatywy, które on widzi w nas. Bądź co bądź porozumienie buduje się na kompromisie, a jeśli widzimy wyłącznie negatywy u strony przeciwnej, będąc przekonanymi o naszej nieomylności i pozytywnym wizerunku, kompromisu nie zbudujemy, ponieważ strona przeciwna wcale nie odbiera nas tak jak my sami siebie, a raczej właśnie wyolbrzymia nasze wady i błędy (co nota bene my również robimy wobec partnera).
        • urquhart Biznesowo - Zasady i Przereklamowana komunikacja. 26.06.11, 16:09
          sisi_kecz napisała:
          > to ma być partner biznesowy, a nie opierdzielanie pracownika przez pracodawcę ;

          Tak w skrócie Sis jak już się wzięłaś za to, bo też kiedyś pisałem o tym ale nie mogę znaleźć, pewnie już skasowali z arch.
          A podoba mnie się to Twoje odniesienie do biznesu.

          Z zasad które pamietam z ter. małż.

          Zas. nr 1.
          Mówisz o swoich uczuciach w wyniku wydarzeń, a nie o wydarzeniach - bo wydarzenia są subiektywne i tylko twoje uczucia nie podlegają dyskusji.
          Zas. nr 2.
          Nie oceniasz! Nigdy! Nic nie rozwiązuje poza podniesieniem ciśnienia i emocji. Typowe: Bo ty to zawsze...

          Listy
          Co do list. Ukrócając roszczeniowe zapędy trzeba tworzyć dwie listy: Tworzysz listę najważniejszych oczekiwań wobec partnera(ki), potem listę co uważasz że najważniejszego robisz dla niego za co powinien być ci wdzięczny(na). Potem te listy się konfrontuje wzajemnie.
          Brak komunikacji to typowo myślisz że robisz coś dla partnera (ki), a on ocenia to nisko, bo robisz to tak naprawdę głównie dla siebie, a jednocześnie oczekujesz nieuzasadnionej wdzięczności.
          Lista zalet i wad jest już krzywdzącym ocenianiem!
          To podejście biznesowe, partnerskie, coś za coś.

          Komunikowanie nie jest panaceum. Podobnie samo to że szefowi w pracy świetnie zakomunikuje swoje oczekiwania nie wpłynie jedynie to na podwyżkę i on ze rożne moje oczekiwania zaspokoi. Musi mnie cenić. Chyba że ja zaspokajam oczekiwania szefa i korporacji znacznie lepiej niż inni i ma świadomość, że jak on nie doceni, docenią u konkurencji.

          A w życiu związków jest najczęściej odwrotnie. Typowa żona zagadana w temacie: Mój mąż i inna kobieta? A kto by go chciał? Powinien być wdzięczny że się poświęcam i jestem z nim. Potem kiedy jak konkurencja się trafi, zostaje już jej deprecjonowanie ich tylko (ona dziwka on dziwkarz)...
          • sisi_kecz Re: Biznesowo - Zasady i Przereklamowana komunika 27.06.11, 21:02
            Komunikowanie nie jest panaceum. Podobnie samo to że szefowi w pracy świetnie z
            > akomunikuje swoje oczekiwania nie wpłynie jedynie to na podwyżkę i on ze rożne
            > moje oczekiwania zaspokoi. Musi mnie cenić. Chyba że ja zaspokajam oczekiwania
            > szefa i korporacji znacznie lepiej niż inni'

            To jest dobra metafora.
            Wydaje mi sie, ze jeśli w tej kwestii efektywnego rozmawiania mamy podobne poglądy, to tez wynika z doświadczenia i z podejscia do związku.

            Chcę przez to powiedzieć, że inaczej będzie wyglądała rozmowa w zwiazku, gdzie ludzie muszą dopiero ustawić priorytety dla siebie i wspólne, a inaczej tam gdzie wiosłują w jedną stronę i w zsynchronizowanym tempie ale są drobne zgrzyty lub nowe wyzwania.

            Cięzko jest rozmawiać jeśli w ogóle rozmijamy sie w światopogladach czy też nie jesteśmy sobie oddani i każdy jakby pracuje na swoje.
            Z kolei, jeśli sie kochamy i staramy sie pomagać drugiej osobie, to fakt, że w jakieś kwestii sie nie rozumiemy i musimy pogadać jest jednym z elementów wspólnego życia- kolejnym problemem do załatwienia.
            Ba, to nawet umacnia więzi, jeśli poczujemy satysfakcję że wspólnie rozpracowaliśmy robala, ktory podżerał małżeńskie pielesze.

            W sumie wniosek jest nieodkrywczy i niezprecyzowany:

            trzeba się dobrać z właściwą osobą, wtedy rozmowa jest łatwiejsza i nie zawiera za dużej dawki frustracji i nie traktuje sie partnera jak wroga, którego chciałoby sie zabić słowem nad kuchennym stołem.

            ' i ma świadomość, że jak on nie doce
            > ni, docenią u konkurencji.'

            Wymyślam sobie tą konkurencję i to naprawdę bardzo dobrze mi robi na motywację ;)
            coś sie dzieje, jesteśmy w grze, a nie że: zaobrączkowani to już po ptokach.

            duze pozdro!!!
    • esteraj Re: Nieudolne rozmowy 26.06.11, 12:44
      sisi_kecz napisała:

      >Chyba dobrze jest traktować taką rozmowę jak negocjacje biznesowe z dodatkiem zapewnienia o uczuciu i wspólnym celu;)<

      To prawda, tyle tylko, że osoba zgłaszająca problem widzi tylko swoje potrzeby, bo to jej coś nie pasuje. Poza tym zazwyczaj mamy wrażenie, że przecież my zachowujemy się ok., czyli dbamy o partnera, a on o nas nie. Podam przykład:
      Kobieta przygotowuje śniadanka i obiady z należytą dbałością, przytula swojego mężczyznę i chwali jaki jest wspaniały, w łóżku oddaje się bez reszty...., on przyjmuje te gesty lecz ich nie odwzajemnia lub raczej ich nie okazuje. W kobiecie rośnie frustracja, bo przecież też potrzebuje komplementów, odpowiedniego zainteresowania i czułości... W końcu ona inicjuje rozmowę, najpierw bardzo delikatnie:
      -Kochanie, czy jest Ci ze mną dobrze?
      -Oczywiście - pada odpowiedź
      -Bo wiesz, czuję się przez Ciebie zaniedbana, nie przytulasz mnie i nie mówisz, że mnie kochasz...
      -Ale przecież ja Ciebie kocham
      -To okaż mi to proszę, bo bardzo chciałabym usłyszeć, że np. dobrze gotuję i jestem zajeb....a w łóżku...
      -No tak, ale czy nie uważasz, że jak teraz zacznę o tym mówić, to będzie to sztuczne i wymuszone....?
      Czy w tym przypadku komunikowanie potrzeb miało sens lub gdzie tkwił błąd? Może w tym, że rozwiązanie problemu było podane na tacy?

      Zatem przyjmuje się inną taktykę rozmów, czyli na domysł, albo lepiej, wskazanie przykładu do naśladowania:
      -Wiesz kochanie, Zosia dostała piękny naszyjnik od swojego męża, tak zupełnie bez okazji....
      -A mąż Anety przygotował kolację przy świecach...
      -Jaki ten Jurek jest zaradny... , zawsze pomaga Irence w jej pracach, ciągle ją przytula i chwali, on to musi ją bardzo kochać...

      Jaka jest reakcja przy tego typu komunikacji? Otóż taka, że nasz partner będzie uważał, że widzimy zalety każdego innego faceta, tylko nie jego. Zamiast zachęcony do brania przykładu z zachowań innych mężczyzn, w jego głowie będą kłębiły się myśli, że on nie jest doceniany, bo przecież "coś" tam robi, a nie jest to zauważone.

      Rozmowa, to największa sztuka komunikacji z drugim człowiekiem.

      n.wataha napisał:
      >Lepszym sposobem jest spisanie tego na kartce i kilkakrotne przeczytanie jej, biorąc pod uwagę również hipotetyczną sytuację, że to co na kartce napisaliśmy nie jest skierowane wobec drugiej osoby, lecz właśnie do nas. Czy za któreś ze zdań, jakie napisaliśmy sami byśmy się nie oburzyli/zdenerwowali.<

      Tylko komu chce się spisywać domniemane rozmowy na kartce? Za dużo roboty. Idziemy na żywioł, bo przecież MY jesteśmy mądrzy i na pewno poradzimy sobie z czymś takim jak rozmowa.
      • sisi_kecz Re: Nieudolne rozmowy 26.06.11, 15:39
        esteraj napisała:

        > sisi_kecz napisała:
        >
        > >Chyba dobrze jest traktować taką rozmowę jak negocjacje biznesowe z dodatk
        > iem zapewnienia o uczuciu i wspólnym celu;)<
        >
        > To prawda, tyle tylko, że osoba zgłaszająca problem widzi tylko swoje potrzeby,
        > bo to jej coś nie pasuje. '

        Wiesz, jak`nie znasz zasad ruchu drogowego to na ulicę nie wyjeżdżaj.
        Nie da rady przeprowadzić efektywnej rozmowy, jeśli ktoś upiera się przy monologu.

        Polecam swój stary wątek.
        Padło tam wiele trafnych uwag nt. słynnej szczerej rozmowy.
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123611676,123618243,Re_Antyporadnik_pod_wezwaniem_Alberto_Almodova.html?wv.x=2
        duze pozdro!!!
    • szrama_z_szarm Re: Nieudolne rozmowy 26.06.11, 13:21
      Spisuję na kartce- ale nie rozmowę a problemy. Czasami jest to tabelka z dwiema rubrykami- po lewej problem ( to, co problemem jest dla mnie, czego mi brakuje w relacji albo co być powinno a nie ma, np. gotowanie) a po prawej działanie -najczęściej wpisywany jest brak działania/ brak występowania czynności.
      Jako podsumowanie wypisuję stany emocjonalne i częstość ich występowania u mnie- jako efekt braku działań czynności z tabelki.
      Może to brzmi skomplikowanie, ale po kilku latach rozmów oko w oko i niemal zerowych efektach- postanowiłam spróbować czegoś innego. Póki co- działa, widzieć coś a słyszeć o czymś -widocznie dla mojego partnera jest zasadniczą różnicą.
      A poza tym- rozmawiając miałam tendencje do "nakręcania się", odchodziłam od zasadniczego tematu i kończyłam sakramentalnym " a bo wtedy i wtedy zrobiłeś/powiedziałeś/" i było pozamiatane. Pisząc- mam czas na przemyślenie i skupiam się na naprawdę istotnych dla mnie rzeczach.
      Pozdrawiam.
    • tully.makker Re: Nieudolne rozmowy 26.06.11, 17:10
      Nie wierze w skutecznosc powaznych rozmow, zwlaszcza przeprowadzanych wedle sztucznych, wydumanych zasad. Jesli cos nam powaznie nadeptuje na odcisk, nalezy to zakomunikowac od razu, na biezaco, kiedy rzecz sie dzieje, krotko i konkretnie.
      Na problemy typu - facet nie mowi komplementow, niestety rozmowa nie pomoze. On nie mowi, bo tego nie czuje. Jak cos bedzie naprawde zarabiste, to powie. Albo jak sie przestraszy, ze mu sie kobieta wymyka z rak.
      • mujer_bonita Re: Nieudolne rozmowy 28.06.11, 10:08
        tully.makker napisała:
        > Nie wierze w skutecznosc powaznych rozmow, zwlaszcza przeprowadzanych wedle szt
        > ucznych, wydumanych zasad. Jesli cos nam powaznie nadeptuje na odcisk, nalezy t
        > o zakomunikowac od razu, na biezaco, kiedy rzecz sie dzieje, krotko i konkretni
        > e.
        > Na problemy typu - facet nie mowi komplementow, niestety rozmowa nie pomoze. On
        > nie mowi, bo tego nie czuje. Jak cos bedzie naprawde zarabiste, to powie. Albo
        > jak sie przestraszy, ze mu sie kobieta wymyka z rak.

        Z pierwsza częścią zgadzam się w 100% - problemy należy komunikować natychmiast a nie wylewać rzeką po miesiącu. Natmiast niektóre rzeczy da się przegadać - tylko nie jednorazową 'poważną rozmową' ale nieustannym (do skutku) przypominaniem, reagowaniem itp. Trochę jak z dzieckiem ;) Efekty nie są spektakularne ale jakieś da się osiągnąć.
        • urquhart problemy komunikować natychmiast - jędza sekutnica 28.06.11, 10:28
          mujer_bonita napisała:
          > Z pierwsza częścią zgadzam się w 100% - problemy należy komunikować natychmiast
          > a nie wylewać rzeką po miesiącu. Natmiast niektóre rzeczy da się przegadać - t
          > ylko nie jednorazową 'poważną rozmową' ale nieustannym (do skutku) przypominani
          > em, reagowaniem itp. Trochę jak z dzieckiem ;)

          Taaaa. I biorać pod uwagę ze jak piszą psychodycho że typowo oczekiwania kobiety względem związku są znacznie większe niż mężczyzny tworzy się u partnera obraz kobiety utyskującej i której coś nie pasuje, jędzy i sekutnicy.
          • mujer_bonita Re: problemy komunikować natychmiast - jędza seku 28.06.11, 10:39
            urquhart napisał:
            > Taaaa. I biorać pod uwagę ze jak piszą psychodycho że typowo oczekiwania kobiet
            > y względem związku są znacznie większe niż mężczyzny tworzy się u partnera obra
            > z kobiety utyskującej i której coś nie pasuje, jędzy i sekutnicy.

            Uderz w stół... hehe... ;)

            Urqu - panowie też powinni komunikować problemy od razu. Tymczasem często wychodzą z założenia, że 'przecież to normalne, że chcę xyz'. Zamiast od razu zakomunikować - frustrują się, że jest tak a nie inaczej. Nie ma to nic wspólnego z 'jędzowaniem' ;)
            • urquhart Re: problemy komunikować natychmiast - jędza seku 28.06.11, 11:50
              mujer_bonita napisała:
              > Uderz w stół... hehe... ;)
              Że niby ja miałbym z tym problem?
              Komunikowanie to jedno. Egzekwowanie i konsekwencja drugie. To odróżnia typowe podejście mamy i taty do dzieci :)

              > Urqu - panowie też powinni komunikować problemy od razu.

              Kompromis zawsze jest gdzieś po środku.
              A co jest problem, a co jedynie upierdliwym czepianiem się? To bardzo subiektywne.

              Ważniejsze prawo o którym pisze Wojcieszke to żeby bilans przykrych i dobrych doświadczeń w związku był na plus żeby miłość trwała co nie jest proste. Dobre niestety trzeba organizować, przykre i tak przychodzą same.
              • mujer_bonita Re: problemy komunikować natychmiast - jędza seku 28.06.11, 13:05
                urquhart napisał:
                > Że niby ja miałbym z tym problem?

                Nie Ty masz problem tylko ja mówiłam o komunikowaniu bez rozróżnienia na płcie - Ty zaraz wyskoczyłeś z damskim 'jędzowaniem' ;)

                > Komunikowanie to jedno. Egzekwowanie i konsekwencja drugie. To odróżnia typowe
                > podejście mamy i taty do dzieci :)

                Urqu - ilu panów komunikuje otwarcie i prosto swoje potrzeby seksualne partnerkom w formie 'ja potrzebuję' a nie odwołuje się do prawd objawionych typu 'to normalne, że zdrowy facet potrzebuje x razy na tydzień'? Niestety - panowie na tym poziomie też mają problemy - z egzekucją później jest jeszcze gorzej ;)

                > A co jest problem, a co jedynie upierdliwym czepianiem się? To bardzo subiektywne.

                Dla mnie to jasne - komunikuje się rzeczy ważne. Dla każdego co innego jest ważne więc rzecz jasna to co dla jednego jest komunikowaniem problemu dla drugiego będzie zwykłym czepialstwem.
        • tully.makker Re: Nieudolne rozmowy 28.06.11, 18:53
          Natmiast niektóre rzeczy da się przegadać - t
          > ylko nie jednorazową 'poważną rozmową' ale nieustannym (do skutku) przypominani
          > em, reagowaniem itp. Trochę jak z dzieckiem ;) Efekty nie są spektakularne ale
          > jakieś da się osiągnąć.

          Zgadzam sie, ze problemu nie da sie rozwiazac raz i na zawsze, to typowa skarga na forum - byla poprawa na jakis czas, a potem wszystko jak bylo. Ano tak, bo oboje sie nie zmienili, tylko chwilowo nagielo sie jedno z nich. Nie da sie tak, ze partner sie zmienia, a ja robie swoje.

          Ale co do ciaglego drazenia, to nie jestem pewna. Jesli ktos nie wprowadza zmian, to na ogol dlatego, ze nie chce. Trzeba sia albo pogodzic, albo - jesli nie da sie wypracowac kompromisu - poszukac innej laki.
    • esteraj Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 12:19
      Dzięki za wskazówki.
      Myślę, że "poważne rozmowy" są bardzo trudne. Jeżeli mamy coś do przekazania, to najpierw trzeba bardzo się postarać, żeby druga strona nas wysłuchała. Trzeba wstroić się w jej wibracje...
      Zastanawiałam się jak to jest, kiedy ludzie się poznają... Zazwyczaj wtedy słucha się tej drugiej osoby z większą uwagą. Dlaczego?
      Czy dlatego, że ktoś najpierw zauważył nasze zalety i jesteśmy chłonni kolejnych komplementów i dopiero między wierszami dowiadujemy się czegoś o rozmówcy?
      Czy dlatego, że czujemy, że to jest ktoś, kto może nas zrozumieć?
      Może dlatego, że ma lub miał podobne problemy?
      W stałych związkach bywa tak, że to jedna strona ma jakiś problem i potrzeby, nie ma więc nici porozumienia... Słowa w takich rozmowach (częściej monologach) są rzucane jak grochem o ścianę.
      Wnioskuję zatem, że aby być wysłuchanym, najpierw trzeba nawiązać więź emocjonalną.
      • urquhart Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 13:49
        esteraj napisała:
        > Dzięki za wskazówki.
        > Myślę, że "poważne rozmowy" są bardzo trudne. Jeżeli mamy coś do przekazania, t
        > o najpierw trzeba bardzo się postarać, żeby druga strona nas wysłuchała. Trzeba
        > wstroić się w jej wibracje...

        Wstroić w wibracje?
        Ja słyszałem ze minimalizować negatywnie emocjonalny przekaz.
        Z przekazu rozmowy tylko 20% to zrozumienie słów przecież!
        Jak ktoś nie ma wrażliwości albo nauczył nakręcać się negatywnymi emocjami to trzeba sięgnąć po technikę.

        > Zastanawiałam się jak to jest, kiedy ludzie się poznają... Zazwyczaj wtedy słuc
        > ha się tej drugiej osoby z większą uwagą. Dlaczego?

        Bo z definicji w psychologii ZŁE DOŚWIADCZENIA pamiętamy bardziej wyraźnie. Żeby ich skutecznie unikać. Dobre łatwiej zapominamy.
        Stąd narastający żal i rozczarowanie złych doświadczeń po jakimś czasie nie da się wyrównać dobrymi doświadczeniami i związek (podobno jak piszą) nie ma szans, nawet jak nauczymy się tego ale po prostu za późno.
        Nowa osoba dostaje nowy kredyt, a raczej czyste konto.
        • esteraj Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 14:20
          urquhart napisał:
          > Jak ktoś nie ma wrażliwości albo nauczył nakręcać się negatywnymi emocjami to t
          > rzeba sięgnąć po technikę.

          No właśnie o tę technikę mi chodzi.
          Może ktoś będzie tak miły i ją wypunktuje ;-)
          • n.wataha Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 14:34
            esteraj napisała:

            > urquhart napisał:
            > > Jak ktoś nie ma wrażliwości albo nauczył nakręcać się negatywnymi emocjam
            > i to t
            > > rzeba sięgnąć po technikę.
            >
            > No właśnie o tę technikę mi chodzi.
            > Może ktoś będzie tak miły i ją wypunktuje ;-)

            No technika w sytuacji, gdy jedna ze stron się nakręca negatywnie, jest prosta - spisz swoje żale i daj kartkę lub wyślij to SMS'em. Najczęściej rozmowy w cztery oczy prowadzą do pyskówek. Można pogadać przez telefon, można zaproponować do rozmów negocjatora, w postaci np. teściowej (oczywiście wtedy nie o wszystkim pogadamy, bo zapewne sfery seksualnej nie będziemy chcieli przy niej poruszyć, ale już o podziale praw i obowiązków w domu spokojnie można).
            Można skorzystać z poradni psychologicznej. Albo spróbować zwykłej rozmowy, co jakiś czas "cukrując" drugiej osobie, by wiedziała, że nie tylko postrzegamy w niej negatywne strony.
            • kag73 Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 14:46
              Hmm, a moze czasami, w zaleznosci od problemu oczywiscie, pomoglaby zmiana taktyki/zachowania. Czlowiek szybko sie przyzwyczaja i wielu rzeczy nie docenia, mysli, ze tak musi byc albo, ze mu sie nalezy. Zreszta jak nie musi sie wysilac, to sie nie wysila, bo po co.
              Esteraj podaje przyklady, moze z jej zycia wziete. A moze sprobowac zmienic przyzwyczajenia: codziennie sniadaka i obiadki? Nie, co jakis czas moze, ale ciagle, zrozumialabym jeszcze obiadki ale sniadanka? Hmm, raz nie uszykowac, zobaczymy czy facet zauwazy, ze cos nijest inaczej niz zwykle, moze wtedy doceni uszykowane sniadanko. A przy tym nie gniewac sie i nie boczyc, mila kobieta, milo mowi "ach, nie chcialo mi sie dzisiaj. Zrob sobie kanapke" a jak juz robi to jeszcze poprosic, zeby przy okazji zrobil dla Ciebie. Poza tym sprobowac sie jakis czas nie przytulac, moze facetowi zabraknie ciepla, tez zacznie szukac. W lozku troche "zwlekac", zeby musial sie troszke postarac. Dac mu szanse, zeby tez mogl sie postarac. Dac mu szanse, zeby zakojarzyl, ze to co ma to jednak nie taka oczywistosc.
              Wtdey moze i rozmowa pomoze, bo bedzie bardziej sklonny posluchac.
              Niektore rzeczy troche rzadziej a wtedy moze jednak ktos doceni, postara sie, odwzajemni.
              • esteraj Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 15:22
                kag73 napisała:

                Dac mu szanse, zeby zakojarzyl, ze to co ma to jednak nie taka
                > oczywistosc.

                A jak nie zakojarzy, to mu nie zależy i trzeba dać sobie spokój ;-)

                A podobno na wszystko jest odpowiedni sposób i kropla drąży skałę....
            • urquhart Re: Nieudolne rozmowy 28.06.11, 08:52
              n.wataha napisał:
              > ery oczy prowadzą do pyskówek. Można pogadać przez telefon, można zaproponować
              > do rozmów negocjatora, w postaci np. teściowej (oczywiście wtedy nie o wszystki
              > m pogadamy,

              he, he
              To żeś pojechał Wataha, teściowa na mediatora...
              :)

              Generalnie mediatorem nie może być nikt z rodziny czy przyjaciół, bo sam emocjonalnie związany zwykle silniej z jedną ze stron nie potrafi oddzielić warstwy emocjonalnej od problemu do rozwiązania. Mediator musi być bezstronny. Choć najczęściej myślą że to pośrednik który ma jedynie wykazać i przekonać drugą stronę że partner(ka) nie ma racji :)

              pl.wikipedia.org/wiki/Mediacja
              • n.wataha Re: Nieudolne rozmowy 28.06.11, 09:07
                urquhart napisał:

                > he, he
                > To żeś pojechał Wataha, teściowa na mediatora...
                > :)
                >
                > Generalnie mediatorem nie może być nikt z rodziny czy przyjaciół, bo sam emocjo
                > nalnie związany zwykle silniej z jedną ze stron nie potrafi oddzielić warstwy e
                > mocjonalnej od problemu do rozwiązania. Mediator musi być bezstronny. Choć najc
                > zęściej myślą że to pośrednik który ma jedynie wykazać i przekonać drugą stronę
                > że partner(ka) nie ma racji :)
                >
                > pl.wikipedia.org/wiki/Mediacja

                Właśnie dla tego, że teściowa jest w naszej rodzinie osobą bezstronną, a moja matka wybitnie zaangażowaną by wytykać wszystkie nasze (szczególnie żony) potknięcia.

                Rolą mediatora jest wyłącznie skłonienie obu stron do rozmowy i gaszenie/uspokajanie tonu rozmowy. Nic poza tym. Jakiekolwiek osądy sytuacji mediator powinien zachować dla dyskutujących, a jeśli sam je posiada, to powinien je ukryć jak najgłębiej przed dyskutującymi.

                Co ja poradzę, że mam zajebistą teściową? Więc mogę czasem skorzystać z jej pomocy.
                • sisi_kecz Re: Nieudolne rozmowy 28.06.11, 17:47
                  ciekawe jak sobie ludzie radzili przed epoką mediatorów ?

                  aaaa, no przecież zapomniałam- maczugą babę w łeb i ciągnąć do jaskini ;)

                  a baby?
                  do zielarki po miksturę lubczyku dla męża i dolać do kapuśniaku.

                  drzewiej to łatwiej bywało ;)
                  • eeela Re: Nieudolne rozmowy 04.07.11, 13:37
                    E tam, mediatorzy zawsze byli, tylko nikt ich wtedy tak nie nazywał. Teściowe, ciotki, kumy, stryje. Kiedyś rodzinne wtrącanie się było o wiele bardziej popularne ;-) Mediatorzy, psychoterapeuci, seksuolodzy wypełniają dziś społeczną lukę powstałą w wyniku rozpadu rozszerzonej rodziny.
      • vitek_1 Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 14:57
        esteraj napisała:

        > Zastanawiałam się jak to jest, kiedy ludzie się poznają... Zazwyczaj wtedy słuc
        > ha się tej drugiej osoby z większą uwagą. Dlaczego?

        Ciekawość. A tak w ogóle wcale nie słuchamy z uwagą, tylko udajemy że słuchamy z uwagą. Bo wiemy że to zrobi dobre wrażenie, i pokaże nas w pozytywnym świetle, a to z kolei jest warunkiem koniecznym dla osiągnięcia właściwego celu czyli zaciągnięcia dziewczyny do łóżka.

        Gdy ona już tam się znajdzie, a już na pewno gdy się zaobrączkujemy, oba elementy czyli ciekawość i konieczność robienia dobrego wrażenia znikają, za to pojawia się proza życia które w 90% wypadków jest dużo gorsze niż sobie wyobrażaliśmy że będzie...
    • vitek_1 Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 15:13
      Moje rozmowy z żoną wyglądają tak że ja mówię jej że jestem nieszczęśliwy bo cały miesiąc haruję od rana do nocy, a to co zarobię z miejsca oddaję dalej w postaci czynszu, rachunków, rat, i nic mi nie zostaje, i znów cały miesiąc haruję...
      i że ona nie ma o tym pojęcia, dopiero jakby choć na miesiąc zamieniła się ze mną toby poczuła jakie puste i bezsensowne jest takie życie

      ona mi na to że jest nieszczęśliwa bo tyra cały dzień po czym jedzie do supermarketu i tam oddaje to co zarobi, a potem jeszcze musi gotować, prać itpd., i następnego dnia znów...
      i że nie mam o tym pojęcia, dopiero jakbym choć na tydzień zamienił się z nią to dopiero bym poczuł jak głupie i monotone jest takie życie

      i jakoś ani ona się nie zgłasza że się ze mną zamieni ani ja się nie zgłaszam że się zamienię z nią

      czyli zostaje jak było, każde zostaje z poczuciem własnej krzywdy i niezrozumienia przez to drugie

      i tym mniej więcej kończy się każda rozmowa - w wersji optymistycznej, w gorszej to jeszcze kilka bluzgów poleci i idziemy spać obrażeni
      • esteraj Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 15:19
        Vitek, jak zwykle swoim "optymizmem" potrafisz mnie rozbawić....
    • lemon_curd Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 15:22
      LIST. Ty piszesz, on pisze, czytacie wspólnie. W bardzo wielu przypadkach wtedy udaje się naprawdę fajnie przekazać to, co się chce.
      • lemon_curd Re: Nieudolne rozmowy 27.06.11, 15:23
        Tzn. siedzicie obok i wymieniacie się listami, chociaż możecie dać sobie czas na ich przeczytacie i omówić je np. wieczorem czy coś. Wtedy można uniknąć tej emocjonalnej reakcji, można napisać "lubię to, to i to" i ładnie "brakuje mi tego i tego". Ton jest inny. POLECAM.
    • mujer_bonita Zejście z poziomu wartości absolutnych 28.06.11, 13:14
      Ja też nie bardzo wierzę w wyznaczanie jakichś konkretnych ram czy magicznych trików 'poważnych rozmów'.

      Od siebie dorzuciłabym radę - mówić o sobie - zejść z wartości absolutnych. Mówić 'ja potrzebuję' a nie 'to normalne, że potrzebuję'. Zwykle obie strony sporu starają się przedstawić swoje zdanie w świetle jakkolwiek rozumianej normalności. Oczywiście powoduje to zepchnięcie racji drugiej strony do 'nienormalności' - prosta droga do zaognienia konfliktu.
      • lana-lang Re: Zejście z poziomu wartości absolutnych 28.06.11, 21:04
        Zgadzam się z lemon curd, pisanie LISTÓW jest skuteczne. Ja wysyłam maile. I czekam na odpowiedź. Czasem dostaję maila zwrotnego, czasem on przychodzi i zaczyna rozmowę na ten temat. A czasem jest tak, że jeśli uzna moją rację, to po prostu modyfikuje swoje zachowanie bez słowa. Oczywiście w drugą stronę też to działa.
        Pisanie ma tą przewagę nad rozmową ( przechodzącą w kłótnię), że nie występują efekty specjalne: darcie mordy, trzaskanie drzwiami, krzyki, szlochy i ocieranie łez rękawem....brrr
        Poza tym piszący do tej pory poleruje swój list, aż uzna, że jest treściwy i dopiero wtedy wysyła.
        • n.wataha Re: Zejście z poziomu wartości absolutnych 28.06.11, 21:14
          lana-lang napisała:

          > Pisanie ma tą przewagę nad rozmową ( przechodzącą w kłótnię), że nie występują
          > efekty specjalne: darcie mordy, trzaskanie drzwiami, krzyki, szlochy i ocierani
          > e łez rękawem....brrr
          > Poza tym piszący do tej pory poleruje swój list, aż uzna, że jest treściwy i do
          > piero wtedy wysyła.

          Zgadza się. Jeśli któraś ze stron lub obie, nie potrafią panować nad swoimi emocjami podczas rozmowy to każda metoda komunikacji, która nie powoduje narastania emocji, jest dobra. Ważne by była komunikacja.
    • kamelonia Re: Nieudolne rozmowy 04.07.11, 12:31
      Moim zdaniem najgorzej jest w przypadku braku jakiejkolwiek komunikacji. Z moim partnerem mówimy sobie takie rzeczy i zazwyczaj nie wracamy już do tego, bo się zmienia wszystko na lepsze. Trzeba tylko umieć słuchać i spojrzeć na siebie jak na kogoś kto również popełnia błędy.
    • tehuana Re: Nieudolne rozmowy 04.07.11, 12:45
      Rozmowa powinna byc spontaniczna...my najczescie rozmawiamy po przebudzeniu lub przed zasnieciem, przed/po seksie. Fakt, ze problemow miedzy nami nie ma.
    • jah0people Re: Nieudolne rozmowy 04.07.11, 15:09
      IntiVar - vaginal cream
      Improve sexual life
      Vaginal Gel
      Sex pills


      Cpa Courses
      Running training program
Inne wątki na temat:
Pełna wersja