Dodaj do ulubionych

Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"?

01.07.11, 18:37
Co dziewczyny o tym myślą? Czy jest to dla nich ważne? Mam 21 lat i jestem prawiczkiem, zawsze wierzyłem w takie hasła typu jedna miłość na całe życie, uważam że to wprowadza pewną wyjątkowość w związek itp. Wcześniej byłem brzydki i dziewczyny się mną nie interesowały, a teraz co rusz się jakaś kręci i nie wiem... Prawie wszyscy moi kumple oczywiście są już po (jeden nawet do dziwki specjalnie się pofatygował), a ja jak mam ciśnienie to "biorę sprawę w swoje ręce" i przechodzi... Interesują mnie inteligentne kobiety, jednakże wszystkie z którymi związałbym się okazywały się zawsze starsze o kilka lat albo już zajęte. Ostatnio zainteresowanie wykazuje naprawdę ładna dziewczyna, niestety nie jest zbyt mądra i jest z takich co lubią ten sport i grają z każdym. I zastanawiam się czy się nie skusić. I tu zwracam się do was jako do ludzi starszych i obytych w życiu, czy jest sens oszczędzać się?

PS: Nie wierzę w Boga, nie chodzę do kościoła jakby ktoś się pytał.
Obserwuj wątek
    • n.wataha Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 01.07.11, 18:50
      Wiesz, to już zaczyna być nudne. Wkrótce jedynym tematem tutaj będzie kwestia "cnoty".

      Tylko, że zamiast pytać się kobiet czy wolą cnotliwego czy nie. Powinieneś raczej zapytać się co kobiety najbardziej interesuje w seksie - cnotliwość, czy raczej doświadczenie tak by im dać jak największą przyjemność fizycznego obcowania z facetem?

      problem w tym, że na tak postawione pytanie spokojnie sam możesz sobie odpowiedzieć, więc po kiego diabła pytać się o sprawy oczywiste?
      Bo chyba nie powiesz mi, że człowiek rodzi się już z wiedzą na temat ciała kobiecego, sztuki kochania i odbierania tych ulotnych sygnałów jakie podczas seksu wysyła kobieta?

      Racja, można i dla żony z czasem stać się rewelacyjnym kochankiem. Można również chodzić na randki brudnym, niedomytym, niechlujnym i partnerkom wciskać kit, że "po ślubie to zobaczycie jak się zmienię". Tylko czy przypadkiem bycie dobrym kochankiem nie jest dodatkowym punktem w oczach kobiety, którą chcemy poderwać by związać się z nią?
      Sam z własnej woli chcesz rezygnować z tego dodatkowego plusa? A jak trafisz na panienkę, w której sie po uszy zabujasz i jak wreszcie traficie do łóżka po wszystkim powie "wiesz misiu, zostaw mi swój numer tel. może kiedyś oddzwonię" i nie oddzwoni, bo stwierdzi, że w sprawach łóżkowych to totalnie jesteś klapą?

      O sprawach oczywistych nie warto gadać.
      • kag73 Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 01.07.11, 19:31
        Jak dla mnie to nawet nie o to chodzi, ze on ma sie uczyc, zeby ta, w ktorej sie moze kiedys "zabuja" nie musiala byc jego nauczycielka. Niektorzy sa urodzonymi talentami w tej dziedzinie. Maja spora wyobraznie, prawdziwe kino w glowie i potrafia zadzialac na medal. Poza tym jezeli kobieta bedzie w nim zakochana, spoko, bedzie cierpliwa i wyrozumiala. Poza tym kazda kobieta jest inna, co dziala na jedna, niekoniecznie dziala na druga. Podobnie zreszta mezczyzni. Czyli tutaj juz kwestia pewnej swiadomosci swojej seksualnosci, swoich uopdoban i przekazania ich, czy tez "pokierowania" partnerem czy partnerka.
        Mnie bardziej chodzi o wartosc seksu samego w sobie. O te przyjemnosc, ktora sie z niego czerpie. Bo to jego najlepsze lata, jego mlodosc, szkoda jej marnowac. To on ma korzystac, nie dlatego, zeby nabrac doswiadczenia, tylko przede wszystkim, zeby zobaczyc jak to jest i cieszyc sie doznaniami. O te ogromna przyjemnosc jaka daje seks tutaj chodzi, szkoda z tego nie korzystac.
    • kag73 Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 01.07.11, 18:56
      Nie, nie ma sensu "oszczedzac sie" dla tej jedynej. To moje zdanie. Jak mialam tyle lat co Ty myslalam podobnie, owszem u mnie mialo to zwiazek z wychowaniem i przekazanymi mi wartosciami.
      Az nagle spotkalam faceta, zakochalam sie i chociaz wiedzialam, ze nie bedzie to slubny, bardzo bardzo chcialam z nim pojac do lozka, co w koncu po dluzszym czasie zrobilam. Mysle, ze nie o to chodzi, zeby isc do lozka z kazdym czy z kazda, ale jezeli sie tego chce i ma na to ochote, to tak, powinno sie to zrobic. 21 lat to super wiek, wspaniale cialo, hormony na bardzo wysokim poziomie...korzystaj. A jezeli trafisz na swoja, zakochasz sie, zdecydujesz na malzenstwo, to bedzie to cos wyjatkowego, jezeli bedzie miedzy Wami porozumienie dusz i rowniez dopasowanie w lozku, do tego nie trzeba byc dziwica ani prawiczkiem.
      Mowie z doswiadczenia. Warto, moim zdaniem, miec porownanie, zarowno jezeli chodzi o zwiazek jak i o seks. Pewnie, zdarzaja sie ludzie, ktorzy od razu trafiaja na swoja czy na swojego i wtedy tylko z tym jenym czy jedna. Tez moze funkcjonowac. Ja bym jednak z dziewictwa i cnoty nie robila wielkich wartosci.
      Moze na Twoim miejscu nie poszlabym na dziwki. lepiej jezeli kobieta z Toba chce sie kochac, bo jestes atrakcyjny a nie bo zaplaciles.
      Przy tym pamietaj: seks to przyjemnosc dla obu stron, przy odrobinie szczescia oczywiscie, a zatem ciesz sie, delektuj i daj cieszyc sie rowniez kobiecie dajac jej takie same prawa w tym wzgladzie a nie skreslaj jej, bo poszla z Toba do lozka chociaz nie jest Twoja stala partnerka.
      I zawsze graj w otwarte karty: nie oszukuj, ze kochasz i poslubisz jezeli to nieprawda, po to zeby poszla z Toba do lozka. Jak zechce to zechce i juz.
    • zakletawmarmur Nie warto:-) 01.07.11, 22:51
      I pisze to z punktu widzenia tej, której 2/3 facetów było prawiczkami:-) Wcale tego nie doceniałam. Oni oczekiwali, że będę się cieszyć, czuć wyjątkowo ale tak nie było. Nie miało to dla mnie większego znaczenia...

      Myśle, że teraz potrafiłabym się tym bardziej delektować.

      "Na stałe" nie ma to jak zepsuty, doświadczony erotoman:-)
    • aandzia43 Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 01.07.11, 23:42
      Nie warto trzymać cnoty dla "tej jedynej". Nie wiadomo, kiedy taką spotkasz (może po trzydzeistce ;-), czy będziesz pewny przed faktem, że to właśnie ta, i czy po jakimś czasie nie okaże się, że to wcale nie ta wymarzona na całe życie. Warto natomiast nie zaczynać doświadczeń erotycznych od byle czego, byle jak, z byle kim. Szanować się trzeba. Dbać o swój dobrostan ;-) Dotyczy to zarówno chłopaków, jak i dziewczyn.
      Cnota męska (jak i dziewczyńska) sama w sobie nigdy nie była dla mnie cenną cechą danego osobnika. Jestem już w wieku, w którym nie grozi mi przespanie się z prawiczkiem, ale o ile sobie przypominam siebie sprzed dwudziestu lat, to mogę powiedzieć, że perspektywa rozprawiczenia chłopaka nie wprawiła by mnie w stan ekscytacji. Czuła bym raczej ciężar odpowiedzialności.

      Co do konkretnej panny z twojego postu - niech ci poradzą doświadczeni mężczyźni z forum. A na moje oko, to przede wszystkim odpowiedz sobie na pytanie, czy to dziewczyna kręci cię mocno, czy kręci się sam fakt, że masz szansę przelecieć dziewczynę.
      • referee Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 02.07.11, 00:16
        Jestem podobnego zdania. Co to za postawa? I ta teoria; "nie bzykam sie bo czekam na ta jedyna"
        Nie zgadzam sie z ta teoria, gdyz nie pasuje ona do naszej mentalanosci. To typowe bla, bla ksiezy, ze zycie przedmalzenskie nie ma sensu.
        A po drugie zeby holdowac takiej filozofii to trzeba miec minimalne potrzeby seksualne albo byc robotem.
        "Renia Raczkowska" jak najbardziej, ale tylko jako uzupelnienie seksu i substytut zamiast zdrady.
        Zdecydowanie jestem przeciwnikiem wstrzemezliwosci seksualnej.
        To po prostu nie lezy w naturze ludzkiej.
        • agiiis Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 02.07.11, 00:36
          Jak dla mnie nie warto i zgadzam się ze wszystkimi, którzy wypowiedzieli się tak samo. Nie bedę pisała tego co już zostało tu poruszone, może nie zabłysnę stwierdzeniem że "kota w worku sie nie kupuje" :) ale taka jest prawda. Potem wychodzą kwiatki typu - żona nie chce, nie potrzebuje seksu, wcześniej było tak a teraz jest inaczej itp..trzeba korzystać z życia i czerpać z niego przyjemność, oczywiście umiarkowanie - szanować się też trzeba umieć.
          To tyle.
            • kag73 Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 02.07.11, 11:10
              Jeszcze w temacie dodam, ze bardzo czesto sie zdarza, ze jezeli ktos oszczedzal sie dla tej jedynej i byl tylka z nia, po ilus tam latach w pewnym wieku nagle pojawia sie u niego mysl, ze wlasciwie to on nie wie jak by to bylo z inna, zaczyna myslec, ze cos przegapil, chcialby spobowac z kims innym, nadrobic braki. Niby Ci, ktorzy mieli sporo partnerow przed zamazpojsciem sa potencjalnym "skoczkami w bok", ale ja mysle, ze to zalezy od osobowosci i chrakteru, pobudek, za to ktos (zwlaszcza facet), kto nie sprobowal czegos innego przed slubem, nagle np. po 30stce doastaje glupich mysli, ze cos przegapil i nie rzadko szuka przygody a nawet jak nie szuka to ma w sobie to uczucie jakiegos niedosytu czy braku tego doswiadczenia. To troche taka zwykla ludzka ciekawosc jakby to bylo z kims innym.
              Moze sie ktos ze mna nie zgodzic, ale jak tak to widze.
              • arronia Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 02.07.11, 11:42
                A ja myślę, że "głupie myśli" mogą się pojawić i u tych, którzy się wyszumieli, i u tych, co nie. Jedni będą chcieli powrotu dawnych dobrych czasów, drudzy nadrobienia czasu straconego. Czego by nie mówili na temat "głupich myśli", ostatecznie będą chcieli tego samego - seksu z kimś innym.
    • vitek_1 Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 03.07.11, 02:58
      Nie warto. Grzej wszystko co się rusza i na drzewo nie ucieka bo życie jest krótkie i nie obfituje w przyjemności więc dlaczego jeszcze je sobie ograniczać

      > Interesują mnie inteligentne kobiety, jednakże wszystkie z którymi związałbym się okazywały się zawsze starsze o kilka lat

      i co z tego? Mamy 21 wiek a ty zdaje sie tkwisz mentalnie w 19tym.
    • shedir1 Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 03.07.11, 09:11
      Nie rób sobie takiej krzywdy i używaj ile możesz zanim znajdziesz "tą jedyną". JA bym nie chciała, niedoświadczonego i prawiczka i takiego faceta na męża bym sobie nie wzieła. Uważam, że mężczyźna, który miał tylko jedną kobietę w życiu w końcu zacznie to analizowac, mielic i zacznie czuc się niedowartościwany z tego powodu, mało męski i zacznie nadrabia to co "stracił", dojdą do tego opowiadania kolegów jak to było z tą i tą, co ta robiła itd. Nie zaryzykowałą bym ale to oczywiście mój punkt widzenia :) . Kobiety lubią doświadczonych, choc o swojej przeszłości seksualnej lepiej nie mów zbyt dużo ;) , a raczej nie mów ile miałeś kobiet i jakie były hehe. Szczególnie modsze kobiety (20 i 20 kilka lat) chciałyby żebyś nie miał innych przed nią, starsze już bardziej akceptują przeszłośc partnera, w końcu same też ją mają, ale jedno nas łączy lubimy dobre bzykanie :) . Pozdrawiam i nie marnuj się bo dużo tracisz.
    • e.i.t.h.e.l Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 18.07.11, 02:40
      Przy pierwszym razie było dla mnie ważne żeby i dla niego to był pierwszy raz. Przy kolejnych partnerach wolałam, żeby to nie był ich pierwszy raz.

      Ja bym nie czekała na tę jedną jedyną, bo w takie jedne jedyne nie wierzę. Natomiast nie szła bym do łóżka z pierwsza lepszą.

      Sam wygląd to dla mnie za mało, ten ktoś musi mnie przynajmniej minimalnie pociągać swoją osobowością, zachowaniem. Dlatego u mnie ta dziewczyna zapewne by odpadła. Ale Ty możesz mieć inne potrzeby, wymagania i kryteria doboru.
    • mast1 Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 21.07.11, 22:09
      a ja uważam, że warto...
      .. o ile jesteś przekonany, że chcesz być z tą dziewczyną!

      sama nie czekałam " z tym" do ślubu, ale mimo to uważam, że warto, a docenisz to dopiero po ślubie ;)
      jeśli kochasz tę dziewczynę, to zrób ten wysiłek i poczekaj, a gwarantuję Ci, nie będziesz żałował :)
    • grosz-ek No to ja pójdę na przekór 21.07.11, 23:50
      Oglądałem kiedy taki polski firm pt. "Porno", w którym młody chłopak przedstawia swoją spowiedź ze wszystkich kobiet, z którymi spał. Pierwsza - wielka miłość. Każda kolejna to coraz mniej uczucia, coraz mniej świętości. Takie stopniowe rozmienianie się na drobne. W końcu seks jako czynność niemal fizjologiczna, po pijaku, z jakimś równie pijanym, śpiącym obok ciałem. Ostatecznie wszelkie ideały o wielkim uczuciu poszły w kont, bohater ożenił się z kobietą, której nie kochał, ale która zawsze była dla niego dostępna na telefon.

      Film w sumie smutny w wymowie, ale jakoś bardzo mocno do mnie dotarł. Po jego obejrzeniu (mniej więcej w wieku 17-18 lat) uznałem, że tak, warto poczekać na tę jedyną. Bo pierwszy raz jest tak niesamowitym doświadczeniem dla mężczyzny, że ta pierwsza będzie towarzyszyć mi przez resztę życia. I że przez resztę życia będę ją jakoś idealizować i w pewnym sensie - za nią tęsknić. I zastanawiać się, dlaczego nie mogliśmy kontynuować tego dalej. Uznałem, że jest to cena, której nie chcę płacić za chwilę rozkoszy z pierwszą chętną. Tak nauczyłem się mówić "nie". Swoją drogą taka umiejętność - dobrowolnego zatrzymania się w połowie i nie pójścia na całość - ma magiczny wpływ na kobiety. Wypróbuj kiedyś ;-)

      Niemniej, to wszystko nie umniejsza tego, co napisały kobiety. Brak praktyki nie stanowi usprawiedliwienia "ciapowatości" w seksie. Przyłóż się do teorii tak, aby pierwszy raz - gdy do niego dojdzie - był na piątkę z plusem.
    • art.komorow Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 22.07.11, 10:51
      Nie ma sensu! Dylemat mozna miec jedynie gdy koliduje to z wiara ale poza tym nie ma co tracic czasu! Gdy ja zaczynalem ani nie atakowalem co sie rusza, ani nie zakochiwalem sie raz po raz! Moje partnerki zawsze mialy to cos, liczyl sie charakter itp. ... bardziej niz uroda - to byla sprawa drugorzedna, choc kulawe tez nie byly! Wszystkie moje partnerki byly interesujace i wartosciowe, wiele mnie nauczyly - bez nich bylbym innym, ubozszym czlowiekiem! Musisz byc jedynie szczery, uczciwy i wiedziec czego chcesz! Wiele zalezy od Ciebie! Chcesz poznac wreszcie co to seks ... zalicz ta ladna ale glupia suczke, ale pamietaj ze seks ma tysiace smakow, moze byc banalny, prosty i bez polotu jak z ta zdzirka o ktorej myslisz a mozesz celowac wyzej, moze lepiej z kolezanka? Na dzien dobry dobrze jest jak prawiczek spotka dziewice, wspolnie odkryjecie co w trawie piszczy! Inni moga sadzic inaczej! Wszystko ma swoje plusy i minusy! Po latach stwierdzam ze moglem powalczyc intensywniej ale bylo, minelo ... pozdrawiam wszystkich zonatych!;)
      • lonely.stoner Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 22.07.11, 23:47
        boze, a ja uwielbiam takie herezje- z ta jedyna to i owszem, pojdziesz do lozka, bedziesz ja kochal i szanowal, ladna dziewczyna natomiast ktora sie wokol ciebie kreci, i jak wynika z twojej opowiastki 'lub ten sport i kreci z kazdym' warta jest zas jedynie przeruchania, i nawet nie zastanowienia sie czy przypadkiem moze i ta dziewczyna nie ma jakis uczuc, widze juz powazny problem, syndrom maryi i prostytutki czy jak to sie nazywa. Ja tam wole traktowac ludzi jak ludzi, a nie jak potencjalne puste lalki do dmuchania, i mysle ze jak narazie to glownie z tym masz problem, zeby w czowieku dostrzec czlowieka.
        Co do trzymania cnoty- to uwazam ze nie ma na swiecie zadnej gwarancji ze ten 'jedyny; to naprawde ten jedyny, ludzie sie co dzien rozwodza z powodu pierdol, a jak widac na tym forum czesto tez z powodu nieudanego zycia seksualnego.
    • stara-a-naiwna Re: Czy warto trzymać cnotę dla "tej jedynej"? 25.07.11, 17:33
      Nie doceniła bym twojej "czystosci" - z jednej strony było by mi toobojętne, a z drugiej wolała bym chyba doświadczenie.

      Ale też nie chciałabym, żeby facet z którym jestem miał przedemną wiele (przypadkowych) kobiet

      Zastanów sie z jaką dziewczyną ty byś chciał kiedyś byc?

      A miłość... Fajnie jak by jedna była na całe życie. I żeby była taka szczęśliwa i spełniona...
      No ale tak się nie zdarza (no chyba, że w filmach) - umów się z jakąś dziewczyną, porandkuj, bądź z nią. Nie musisz się wiązać dla samego sexu, ale sex jest dużo przyjemniejszy z kimś na kim zależy.

      I pierwszy raz jest ważny - nie warto go przeżyć z byle kim, byle jak i byle gdzie.

      • jhwqq seks to nie pisak 29.07.11, 14:55
        Nie warto. Juz pisałam. Seks to nie pisak, ze sie wymazuje i z każdym kolejnym razem jest juz gorzej.. Moj pierwszy raz byl z tzw. "pierwszym lepszym chłopakiem". Bylo super. I to ja tego chcialam! (co najlepsze). On sie ciut wzbraniał. Bylo mi nieziemsko. Potem to umawialam się z nim tylko na te seks:) Miałabym czekać do zamążpójścia!?!? Nikt nie czeka. A jak czeka i zajdzie to bierze slub (zyjemy w Polsce).
        Uprawiałam regularnie seks, zanim zdałam mature, a nawet wcześniej.. Nikt mi serca nie złamał, dawalo mi to radośc i tego lwasnie chcialam. Nie uzlaenialo mnie o uczuciowo, czulam sie szczesliwa..
        Koleżanka mi sie zwierzyła (26l), ze lda meza 'chowa", powiedziałam jej, żeby sobie lepiej nie odmawiała, bo oprocz seksu jest jeszcze proza zycia...i tak namawiałam i namawiałam (żeby ten wielki, moj blad poplenila) az wreszcie sie udalo i dziewictwo stracila przed ślubem. A najlepsze, ze nie z meżem.
        Mozna powiedzieć, ze ja rozprawiczyłam mentalnie.
    • avide Zdecydowanie nie 30.07.11, 01:34
      Gdy jesteś młody kształtuje się twoja erotyczna osobowość.
      Trzymając cnotę dla tej jednej jedynej tak naprawdę pakujesz się w niezłą kabałę.
      Seks jest ważny w związku. Mógłbym powiedzieć że nawet najważniejszy. Najważniejszy dlatego że jak jest i jest ok to tego nawet nie zauważasz ale jak nie jest ok wali się przez niego wszystko inne.
      Od seksu wszystko się zaczyna i na seksie w pewnym sensie kończy. Zwłaszcza w erze społeczeństwa przyzwalającego na liczne rozwody i wolną pogoń za tzw. szczęściem (dla niektórych to np. dobre ostre bzykanie)
      Poznając kobiety uczysz i poznajesz siebie. Nie mówię by zaliczać bez pamięci ile wlezie. Jednak każda kobieta jest inna i moim zdaniem dobrze wiedzieć czego się chce i co jest się w stanie zaoferować nim się postanowi związać z kimś na całe życie i ewentualnie mu je pod tym względem spieprzyć.
      • pomme82 Re: Zdecydowanie nie 14.08.11, 20:36
        Znam takie małżeństwo: on prawiczek lat 29, ona dziewica lat 25. Wzięli ślub, bo po 3 latach znajomości on jej powiedział: mam dosyć czekania, albo idziesz ze mną do łóżka bez ślubu, albo bierzemy w ciągu 6 miesięcy ślub, albo się rozchodzimy (ich dziewictwo miało związek z bardzo konserwatywnym wychowaniem) . Pierwszy sex 5 tygodni po ślubem teraz raz, dwa razy w miesiącu. Dziewczyna mówi, że to najbardziej przereklamowana rzecz na świecie, a mi jej strasznie szkoda bo wiem że poddała się na początku drogi. Każdy człowiek jest inny, mamy różne predyspozycje, różne upodobania które trzeba poznać.
        A ze swojej strony powiem Ci, że wolę jak mój kochanek wie: że prawdziwy sex nie ma właściwie nic wspólnego z tym co widział w filmie pornograficznym, gdzie znajduje się tak strategiczny punkt jak łechtaczka, że kobieta nie osiąga orgazmu po 10 sekundach ściskania jej piersi itp itd.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka