Czy ja, k., wyglądam na dominę?

15.07.11, 14:22
Witam, właśnie się rozdziewiczam na tym forum, choć biernie śledzę od dawna.

I tak oto, kolejne lata lecą, kolejni panowie przychodzą... i po raz kolejny natrafiam na takiego, który chciałbym, żebym go w łóżku zdominowała.
Jest dla mnie wielką zagadką, czy:
a) to ja jakoś nieświadomie wybieram mężczyzn o takich zainteresowaniach
b) czy to oni, na podstawie oceny mojej osoby (zewnętrzno-wewnętrznej) lgną do mnie, myśląc, że to lubię i że się do tego świetnie nadaję
c) tak naprawdę każdy facet marzy o tym, żeby zostać zdominowanym, a że ja otwarta i chętna do eksperymentów jestem, to nie boją się mnie o tym informować?

Dowcip polega na tym, że ja właśnie nie mam ŻADNYCH zakusów w stronę dominacji. Właściwie zdominowany, uległy facet jest dla mnie aseksualny, dlatego tym razem cichutko zarżałam, gdy od kolejnego usłyszałam, co mu się marzy. To się zaczyna już robić niesmaczną prawidłowością.

Co o tym sądzicie? Czy są takie kobiety, na które patrzycie, i od razu wiecie (albo wam się wydaje, ha!), że to typ dominujący lub zdominowany?
Co w ogóle wolicie w łóżku? Nie mówię o klimatach stricte bdsm (pejcze i skóry to inna sprawa), ale o kwestię pewnego podziału ról.
    • lana-lang Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 15.07.11, 17:46
      Mam przyjaciółkę, która przyciąga właśnie taki uległy typ facetów. Są ulegli i w łóżku i w związku ( taki typ tzw. pantoflarza). I często ona się żaliła, że nie wie, czemu tak jest, bo tak naprawdę tacy mężczyźni ją nie kręcą. Kiedyś na jakiejś babskiej imprezie, przy winie, temat zszedł na związki i ją wtedy olśniło :) Doszła do wniosku, że może tacy faceci ją niezbyt kręcą, ale tylko przy takich " może mieć 100 % kontrolę nad sytuacją" ( w domyśle- i w związku i w łóżku). Nie musi się podporządkowywać, bo to ona decyduje, a ona lubi podejmować decyzje.
      Może to- podświadomie lubisz decydować sama.
      Przy samcu alfie to mogłoby być trudne:-)
      • nxp Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 14:18
        Istnieje teoria że ciągotki do bycia poniżanym przez kobietę w nocy mają mężczyźni za dnia absolutnie dominujący: politycy, oficerowie, menedżerowie, właściciele przedsiębiorstw, czy nawet fryzjerzy, za to hodowcy psów.
        Z tym ostatnim to żart. :P
        W świetle tej teorii wypadam marnie, bo ja odwrotnie, lubię się nad kobietą poznęcać. Choć wizja sytuacji odwrotnej nie jest mi obrzydła niczym macanki z panami w szalecie miejskim.
        Ale kto wie co mi się jeszcze przydarzy...
        • gomory Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 17.07.11, 10:29
          > Ale kto wie co mi się jeszcze przydarzy...

          Czyli trzymac kciuki za tych panow w szalecie miejskim ;)?
          • nxp Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 18.07.11, 09:52
            gomory napisał:

            > > Ale kto wie co mi się jeszcze przydarzy...
            >
            > Czyli trzymac kciuki za tych panow w szalecie miejskim ;)?

            Tfu, na psa urok!
            Za dominę znęcającą się nade mną trzymaj.

            Swoją drogą te szalety miejskie są dla pederastów jakimś fetyszem. Zawsze myślałem że to tradycyjne miejsce schadzek panów przebywających akurat chwilowo na wolności, kultywujących zwyczaje więzienne czy coś w tym rodzaju, w każdym razie niskich warstw społeczeństwa. Do czasu, gdy dowiedziałem się że w szalecie miejskim za przystawianie się do siusiających panów angielska policja aresztowała Georgea Michaela.
            • urquhart Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 18.07.11, 11:18
              nxp napisał:
              > Swoją drogą te szalety miejskie są dla pederastów jakimś fetyszem. Zawsze myśla
              > łem że to tradycyjne miejsce schadzek panów przebywających akurat chwilowo na w
              > olności, kultywujących zwyczaje więzienne czy coś w tym rodzaju, w każdym razie
              > niskich warstw społeczeństwa. Do czasu, gdy dowiedziałem się że w szalecie mie
              > jskim za przystawianie się do siusiających panów angielska policja aresztowała
              > Georgea Michaela.

              Mocz u mężczyzn uwalnia nadmiar testostosteronu. Powoduje on zapewnie podświadome podniecenie u mężczyzn o orietacji jak Georg Michael preferujących "męskich zwierzęcych brutali" :)
              U małp samce wcierają go w skórę żeby działać bardziej na samicę :)
              • richie_rulez Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 18.07.11, 12:07
                niesamowite, jak daleko w ciągu jednego dnia udało się odejść od tematu :P
                • gomory Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 18.07.11, 12:39
                  trzech ;)
                • buba12 Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 20.07.11, 17:53
                  tylko 4 posty i juz jestesmy gdzie indziej:))) dni nie wazne:D
    • bigbadpig Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 02:30
      ja w domu raczej jestem partnerem, ale w łóżku trzymam krótko a jak się wyrywa to wiąże
      sądze na tym jedno-osobowym przykładzie, że typ prezentowany outdoor i typ łózkowy mogą nie mieć wiele wspólnego
    • gomory Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 05:01
      Na pewno nie kazdy facet marzy o kontakcie z dominujaca, czego jestem zywym przykladem. Mam wdrukowany klasyczny podzial rol lozkowych - wole kobiete posiasc niz byc przez nia posiadnietym. Siega to tak daleko, ze trudno mi w ogole postrzegac kobiete jako domine ktora to seksualnie kreci. Podswiadomie, bo przeciez wiem, ze takowe sa.
      Moze ten przyklad to przyblizy. W codziennych kontaktach z paniami nigdy nie biore pod uwage, ze one np. wlasnie maja poczatek cyklu. Ze w ogole podlegaja miesiecznemu cyklowi, chociaz przeciez zdaje sobie z tego sprawe. Ale moje wlasne zycie nie toczy sie od krwawienia do krwawienia wiec tej swiadomosci we mnie nie ma. Gdy kumpela mi odmawiala wspolnego wypadu na basen, to dla mnie bylo splawianie, a nie tak fakt, ze miala ku temu naturalny powod. Cale zycie spedzam pod jednym dachem z kobietami, i to nie jest kwestia braku wiedzy i wyobrazni tylko mojej plci :).
      Wielce przekonywujaco dla mnie zabrzmiala Lana. Jakos sie prezentujemy, wygladamy, pozujemy sprawiajac okreslone wrazenia. Nie tylko przyciagamy okreslone osoby mimochodem ale tez wybieramy dla kogo chcemy byc magnesem. Wzialbym mocno pod uwage to o czym LL napisala: czy z jakiegos powodu nie jestes sila sprawcza swoich wyborow? Kolejny przypadek swiadczy jednak o pewnej prawidlowosci. Moze mieszkasz blizej Czarnobylskiej Prypeci i w Twojej okolicy wystepuje taka mutacja u wszystkich mezczyzn ;)?
      Gdy patrze sie na nieznana kobiete to miewam skojarzenia, ze jest wladcza. Zanim sie odezwie moge miec mysloblysk "umie byc wredna". Ale nie widze jak w skorzanych gatkach mowi "liz mi buty psie", tylko taksuje jej II i III rzedowe cechy plciowe.
    • urquhart Faceci szukający Domin? 16.07.11, 08:03
      kleks.keks.eks.seks napisała:
      > Co o tym sądzicie? Czy są takie kobiety, na które patrzycie, i od razu wiecie (
      > albo wam się wydaje, ha!), że to typ dominujący lub zdominowany?
      > Co w ogóle wolicie w łóżku? Nie mówię o klimatach stricte bdsm (pejcze i skóry
      > to inna sprawa), ale o kwestię pewnego podziału ról.

      Temat mężczyzn i rozdzielenia seksualnej fantazji od codziennej dominacji poszukujących dominy nie jest wcale taki oczywisty.
      Podobno jak piszą typowo realizujący fantazje sub to mężczyźni na codzień właśnie pozornie dominujący na wysokich kierowniczych stanowiskach, pozornie dominujący samce alfa. Ale jak piszą psycholodzy to osobnicy którzy nie urodzili się samcami alfa ale wykształcili się w nich w wyniku wyścigu szczurów i rywalizacji, siły woli i nacisku społecznego, rodzinnego. Tłumiąc i walcząc z wrażliwością i i własną kobiecą częścią psychiki. W seksie gdzie mężczyzna potencjalnie otwiera się i uzewnętrznia wrażliwość najbardziej, dążąc do równowagi emocjonalnej psyche i eksploatują i dają jedyną szansę na ekspresję uległości, tęsknot, ale jednocześnie na zewnatrz ukrywając się z tym i wstydząc. Znam takie przypadki osobiście. Na codzień to co ich denerwuje najbardziej to dominujące społecznie kobiety.

      Inny typowy przypadek to mężczyźni wrażliwi, słabi i rozpieszczeni z domu. Dorastający przy silnych kobietach. Liczący że następna kobieta po matce poprowadzi ich przez życie, szukający silnych zdecydowanych kobiet które przejmują kontrole nad sferami w życiu w których oni nie czuja się pewnie. W zasadzie mają oni związkowo przerypane nawet jeśli są fizycznie atrakcyjni, jak pisze Starowicz takie związki, po okresie zakochania mają szansę w zasadzie jedynie kiedy z wrażliwości zrobią główny atut i są artystami, mają uznanie i szacunek w związku ze swoimi artystycznymi osiągnięciami. Jeżeli nie, mogą ewentualnie zgodzić się na status wykastrowanych pantoflarzy jeżeli akurat pani nie ma się z kim rozmnażać póki się ich pani ostatecznie nimi nie znudzi.

      Pozdr
    • sisi_kecz Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 09:39
      Trudno odpowiedzieć, bo mało napisałaś o sobie- swoim sposobie bycia, swoim postępowaniu, nie znamy Twojego wyglądu (kardynalna sprawa dla mężczyzn) i nie możemy ocenić jaki dajesz komunikat niewerbalny, a przecież mowa ciała to 80% informacji jaką wysyłamy i jaką zbiera o nas otoczenie.

      Można przypuścić, że coś jest na rzeczy i też zgodzę się z lana-lang, że zapewne na tych panach "sprawiasz wrażenie" kobiety dominującej.

      A druga rzecz, to fakt że musiałabyś spojrzeć na siebie, czy Ty nie omijasz z kolei tych mężczyzn, którzy sprawiają wrażenie dominujących.
      Podrywałaś kiedyś gościa, ktory jest duszą towarzystwa, liderem paczki, decydentem w grupie, energetycznym gejzerem pozytywnych emocji?
      czy te skromne szare myszki z rozmarzonym wzrokiem, bardziej Ci w oko wpadały?

      pozdro!
      • kleks.keks.eks.seks Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 13:20
        Ok, to kilka szczegółów (i błaaaagam, nie traktujcie tego jak autoreklamę):
        1) sposób bycia - przy pogaduszkach o dupie maryni lubię sobie pobełkotać, przy poważniejszych tematach - żadne słowo nie jest przypadkowe. Sprawiam wrażenie osoby bardzo inteligentnej, kreatywnej, oryginalnej, bla, bla, bla. Raczej zdecydowana, to znaczy w tzw. kaszę dmuchać sobie nie daje (pozory, ale jak świetnie zakonserwowane!) Jednocześnie potrafię być zagubiona i niepewna, nieśmiała, więc właściwie - w zależności od okoliczności jestem pełna sprzeczności, tralala (no worries, nie w irytujący sposób).
        Na pewno nie paniusia na obcasikach, ale bardzo kobieca w odbiorze. Nie rubaszna, ale wzmianki o bekaniu (już) nie robią na mnie wrażenia.
        2) wygląd - ekhehe, wierzcie lub nie, ale świetny. Wysoka, szczupła, ale z kobiecą sylwetką, śliczna twarz i takie tam pierdoły. Inaczej mówiąc, prawdopodobnie obejrzelibyście się za mną na ulicy. Ale nie ma co się dłużej rozwodzić, bo i tak nikt mi nie uwierzy ;)
        3) podejście do seksu - otwarte! Nie rumienię się, lubię o tym rozmawiać, jeszcze bardziej lubię to robić. I to wychodzi, stosunkowo wcześnie.

        No i najważniejsze - kwestia wyboru facetów. Nie mogę powiedzieć, że mam jeden typ, który biorę pod uwagę. Faceci ujmują mnie przede wszystkim inteligencją i brakiem chamstwa. I, naprawdę, wygląd nie ma znaczenia. Jestem z tych osób, dla których atrakcyjność fizyczna (czyt. seksualna) ściśle wiąże się z zawartością głowy i atrakcyjnością mentalną.
        Więc nie, nie wybieram sobie podświadomie takich, których mogłabym kontrolować, bo mnie to nie kręci. Ba, to wręcz ja chciałabym być lekko kontrolowana.

        Dla tych, którzy dotrwali do końca tej uroczej charakterystyki - gratulacje.
        Nie wiem, czy te informacje ułatwią rozwiązanie mojego 'problemu'. Jeśli macie jakieś teorie, które oczekują na potwierdzenie, to jestem ich wielce ciekawa.
        Niemniej, chyba najbardziej zależy mi na odpowiedzi na pytanie - czy jest jakiś zestaw cech osobowości oraz wyglądu, które mogą Was zapewnić, że, oooo, ta lubi sobie podominować?
        • sisi_kecz Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 13:37
          Sprawiam wrażenie
          > osoby bardzo inteligentnej, kreatywnej, oryginalnej, bla, bla, bla'
          Raczej zdecydowana, to znaczy w tzw. kaszę dmuchać sobie nie daje (pozory, ale jak świetni
          > e zakonserwowane!)

          i w tym momencie dostajesz łatkę Dominy ;)

          jednocześnie potrafię być zagubiona i niepewna, nieśmiała, w
          > ięc właściwie - w zależności od okoliczności jestem pełna sprzeczności, tralala'

          "jednocześnie" ale jednak wymieniłaś to w drugiej kolejności- symptomatyczne ;)

          wygląd - ekhehe, wierzcie lub nie, ale świetny. Wysoka, szczupła, ale z kobi
          > ecą sylwetką, śliczna twarz i takie tam pierdoły. Inaczej mówiąc, prawdopodobni
          > e obejrzelibyście się za mną na ulicy. '

          marzeniem każdego submisywnego mena jest piękna Domina ;)

          podejście do seksu - otwarte! Nie rumienię się, lubię o tym rozmawiać, jeszc
          > ze bardziej lubię to robić. I to wychodzi, stosunkowo wcześnie. '

          pierwsza rada:
          musisz opóźnić ten moment, kiedy patrząc prosto w oczy poznanemu menowi, mówisz: mam ochotę na seks z Tobą.
          I nie przejmuj inicjatywy w wyrku na początku, bo to ustawia relacje.

          Faceci ujmują mnie przede wszystkim inteligencją i
          > brakiem chamstwa. I, naprawdę, wygląd nie ma znaczenia'

          teoretycznie to przystojniak będzie bardziej alfiakiem.
          a alfiak bedzie bardziej bezczelny, co troche chamstwem trąci.

          to wręcz ja chciałabym być lekko kontrolowana. '

          nie pozostaje nic innego, jak przerzucić jeszcze trochę materiału, przy każdym modyfikując swoje zachowania i prezentację w kierunku tego, który zbliży Cie do dominującego mena.

          Przy okazji sprawdzisz, czy naprawdę chcesz i potrafisz dać się kontrolować ;)

          pozdro!
          • kleks.keks.eks.seks Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 18.07.11, 21:49
            Kurczę, jaka fajna, konkretna odpowiedź. Dziękuję :)

        • lady.liberty Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 19.07.11, 12:13
          A to ciekawe, jakbym czytała o sobie. :)
          Ale dla odmiany wokół mnie zawsze krążą dominatorzy i zdecydowanie to właśnie lubię. Oczywiście do czasu. Do czasu aż przyjdzie takiemu do głowy myśl "usidlić". Uch!
    • richie_rulez Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 14:23
      c) tak naprawdę każdy facet marzy o tym, żeby zostać zdominowanym, a że ja otwa
      > rta i chętna do eksperymentów jestem, to nie boją się mnie o tym informować?

      Twój problem chyba polega na tym, że nie jesteś dość otwarta na eksperymenty. Facet, który jest otwarty na eksperymenty - czyli z pewnością większość - chce zostać zdominowany. To musi oznaczać, że zamierza już do końca życia być uległy i zdominowany - to raczej oznacza, że dziś chce zostać zdominowany, bo ma taką fantazję, bo TEGO jeszcze z Tobą nie robił. Taka gra ról - jutro role się odwrócą, a może spróbujecie czegoś innego - na tym polegają właśnie eksperymenty. Partner, który chciałby z Tobą zrealizować taką fantazję liczy po prostu na Twoją otwartość, niestety - jak widać - jesteś zbyt zamknięta, będąc przekonaną o tym, że zawsze to Ty powinnaś być w łóżku dominowana i nigdy na odwrót ;)
    • nxp Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 14:30
      kleks.keks.eks.seks napisała:

      > Czy są takie kobiety, na które patrzycie, i od razu wiecie (albo wam się wydaje, ha!), że to typ dominujący lub zdominowany?

      Z całą pewnością typ urody jest ważny. Jeśli kobieta jest w typie Karoliny Gruszki (dla przypomnienia m.onet.pl/_m/bb41cde7019bcacb9983a386922abb69,35,1.jpg ) to próżno marzyć o takich klimatach. Chociaż sisi.kecz czy sea.sea (ktoś je w ogóle rozróżnia? :P) wspominała o swojej subtelnej przyjaciółce, która jest wyposażona w wodery oraz palcaty i daje czadu.
      Ale jeśli rysy twarzy są ostrzejsze, zdecydowane, to już na sam widok człowiek ma wizje stopy w 12-cm szpili zgniatającej mu jądra przyplaćkane do podłogi.
      Dochodzi jeszcze kwestia temperamentu, odpowiednie połączenie może zwyczajnie nie dawać facetom żadnych szans. :P

      P.S. Jesteś brunetką, masz wąskie usta? :D
      • gomory Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 16.07.11, 15:59
        > Z całą pewnością typ urody jest ważny. Jeśli kobieta jest w typie Karoliny Gruszki (dla przypomnienia rel="nofollow">m.onet.pl/_m/bb41cde7019bcacb9983a386922abb69,35,1.jpg ) to próżno marzyć o takich klimatach.

        Ja z kolei w oczach tej kobiety widze, ze potrafi byc szorstka i nieprzyjemna. Ale po pierwsze mozna to tez nazwac asertywnoscia, a po drugie to tylko moja imaginacja.
        Mmoze dlatego tak to widze, ze nie marze o stepowaniu na jajach ;).
        • nxp Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 17.07.11, 08:13
          gomory napisał:

          > Ja z kolei w oczach tej kobiety (Karoliny Gruszki - przyp. nxp) widze, ze potrafi
          > byc szorstka i nieprzyjemna.

          To żadną miarą być nie może, przecież to uroda subtelna, eteryczna, dziewczęca a nie żadna sucza.
          Musisz do niej żywić jakąś osobistą urazę, bo np. nie wydała ci reszty czy coś podobnego.
          • lonely.stoner Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 17.07.11, 20:22
            ale co to znaczy ze facet chce zebys go w lozku zdominowala?? znaczyc to przeciez moglo ze pan chcialby byc zdominowany od czasu do czasu a nie ze szukal permanentnego ukladu z jakas domina, w ktora mialabys sie przeistoczyc. To zalezy o co cie ci faceci konkretnie prosza. Hm, moze to oznaczac tez ze moze malo okazujesz inicjatywy i facet chcialby zebys raz po prostu przejela paleczke i go zdominowala... ?
            • gnomowladny Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 17.07.11, 21:27
              Jak większość kobiet w tym kraju leżysz zapewne jak kłoda na łożku bo wystarczy, że ładnie wyglądasz i wszyscy się za Tobą oglądają. Nie wszyscy faceci to macho którzy wezmą Cię od tyłu i każą obciągnąć, część marzy żeby czasami to kobieta przejęła inicjatywę i nie ma to nic wspólnego z bdsm.
              • gomory Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 17.07.11, 22:46
                Z mojej strony rispect skoro puknales wieksza czesc krajowych lasek. W koncu objawil sie ktos bedacy nie tylko samcem alfa ale i omega :).
                Co faktu nie zmienia, ze do lozka zasuwamy z pelnym plecakiem oczekiwan. Jesli dajmy na to poszukuje ladnej ale klody to nie bede cenil pieknej z seksualnym ADHD. Jesli pozadam dominy to nie chce uleglych. Analogicznie laske moga nie krecic faceci ktorzy od niej dajmy na to rajstopy pozyczaja. Nie wilgotnieje na pragnacego byc zdominowanym jej prawo. W koncu seks to nie publiczna droga - nie musimy wszyscy tych samych przepisow sie trzymac.
              • kleks.keks.eks.seks Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 18.07.11, 21:48
                Właśnie sęk w tym, że jestem w takim układzie, gdzie to przeważnie ja (niejako nie mam wyboru) jestem stroną obmacującą i wyskakującą z inicjatywą. Zapewniam Was, że w łóżku jak kłoda nie leżę.
                Co do eksperymentowania - tak, jak napisałam, lubię, i nie jest dla mnie problemem od czasu do czasu zdominować faceta (choć zdecydowanie nie jest to mój ulubiony scenariusz). W tym przypadku już kilkakrotnie usłyszałam, że 'marzy mu się, żebym go kompletnie zdominowała'. A staż wcale nie taki długi, i to póki co jedyna fantazja, o jakiej od niego usłyszałam (sama zdradziłam już sporo).

                Brunetką nie jestem, a usta mam pełne. ;)
                • lana-lang Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 19.07.11, 15:00
                  kleks.keks.eks.seks napisała:

                  > Właśnie sęk w tym, że jestem w takim układzie, gdzie to przeważnie ja (niejako
                  > nie mam wyboru) jestem stroną obmacującą i wyskakującą z inicjatywą.

                  Dlaczego właśnie Ty przeważnie wychodzisz z inicjatywą? I dlaczego nie masz wyboru? Gdybyś nie była stroną inicjującą, to seksu by nie było/ byłoby drastycznie mniej?
                  Może źle zrozumiałam, ale wydaje mi się, że problem się przesunął.
                  Tak jakby większym problemem było to, ze facet jest bierny, a nie to, że ma fantazję o dominującej kobiecie w łóżku.
                  • kleks.keks.eks.seks Re: Czy ja, k., wyglądam na dominę? 19.07.11, 17:56
                    Już tłumaczę ;)
                    Akurat jestem w takim związku, gdzie facet NIEZIEMSKO mnie kręci. Pierwszy raz w życiu jestem tak nakręcona. Najchętniej w ogóle bym nie wychodziła z łóżka i innych miejsc ;) Zawsze miałam wysokie libido i nigdy nie miałam relacji, gdzie to mężczyzna dopraszał się o seks, a inicjatywa rozłożona była mniej więcej po równo.
                    No a teraz aż mną trzęsie i autentycznie muszę się hamować. :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja