Równouprawnienie

20.07.11, 15:31
Zastanawiam się nad takim dylematem.
ustalono:
nikogo, żonę (męża) nie zmusimy do seksu- bo mają prawo nie mieć ochoty na seks (nigdy lub prawie nigdy)
więc...
czego ja nie muszę robić w ramach równouprawnienia ?

Ma ktoś jakieś propozycje ?

q40









    • sisi_kecz Re: Równouprawnienie 20.07.11, 15:37
      więc...
      > czego ja nie muszę robić w ramach równouprawnienia ?
      >
      > Ma ktoś jakieś propozycje ?'

      więc Ty jako mąż/żona musisz być w takim małżenstwie,

      czyli możesz się rozwieść w ramach równouprawnienia.

      pozdro!
    • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 20.07.11, 15:38
      Nie musisz np. trwać w tym związku:-)

      Odwróćmy sytuacje. Żona się zestarzała, roztyła, znudziła. Niestety ma ochotę na seks. Co robisz? Zmuszasz się (zawsze możesz jej orala zapodać)? Propnujesz jej, żeby sobie znalazła kochanka (Ty oczywiście jako ten niechcący masz być wierny)? Czy oczekujesz, że ona coś zrobi, żebyś miał na nią ochotę?
      • qwerty-40 Re: Równouprawnienie 20.07.11, 15:57
        -ten pomysł z rozwodem chyba jest najlepszy...

        próbowałem kija i marchewki.

        marchewka już była, teraz szukam odpowiedniego kija

        Q40




        • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 20.07.11, 16:17
          A co rozumiesz poprzez "marchewkę"?
          Czy metoda kija by na Ciebie podziałała? Gdybyś miał żonę, której nie pragniesz czy jakaś forma zastraszania/karania zwiększyłaby Twoją ochotę na seks?
          • qwerty-40 Re: Równouprawnienie 20.07.11, 16:45
            -Jest w tym dużo prawdy co piszesz :
            Wsiadłem do pociągu, który po krótkim czasie ZMIENIŁ kierunek jazdy
            (czego nie było w umowie !!!)
            Poza tym nie ma sposobu na ponowną zmianę kierunku - pozostaje wysiąść
            To nie jest jednak takie proste... NASZE...dziecko...
            Myślałem sobie: skoro JEJ odpowiada stan obecny to ja doprowadzę aby przestał odpowiadać

            ...aby DWIE strony coś zmieniły

            w końcu mamy równouprawnienie.
            q40





            • jakniejatokto Re: Równouprawnienie 21.07.11, 00:22
              - na złość mamie odmrażasz sobie uszy?
              Z doświadczenia Ci powiem, że takie "zrobię tak, żeby ona też chciała coś zmienić" nie za bardzo działa. Co jej zabierzesz? Co jest dla niej tak ważne, jak dla Ciebie seks? Czego ona potrzebuje tak bardzo, jak ty dobrego chędożenia?
              Odpowiedź- niczego :) nawet jak jej pochowasz całą czekoladę w domu, to i tak pójdzie i napadnie w pracy na maszynę z batonikami. Dziecka jej nie zabierzesz.
              Motywuje czasami groźba rozwodu / rozstania ALE 1) musiałbyś być gotowy rzeczywiście się rozstać 2) co bardziej wyrafinowane osobniki podwajają działania, by chyłkiem powrócić do stanu "sprzed" kiedy niebezpieczeństwo minie :)
              • aandzia43 Re: Równouprawnienie 21.07.11, 09:46
                jakniejatokto napisała:

                > - na złość mamie odmrażasz sobie uszy?
                > Z doświadczenia Ci powiem, że takie "zrobię tak, żeby ona też chciała coś zmien
                > ić" nie za bardzo działa. Co jej zabierzesz?

                Działa. Zawsze jest coś, czego brak tak boli drugą stronę, że zmusza ją do działania.
                • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 10:06
                  Powiedzmy sobie szczere. To nie sprawi, że partner/ka zacznie pragnąć. Może zmobilizować go/ją do czegoś co może poprawić pożycie seksualne np. wizyty u lekarza ale jeśli problem jest w braku pożądania to to nie pomoże. Co najwyżej zatuszuje problem bo żona zacznie rozkładać nogi:-) Z drugiej strony może właśnie o to niektórym panom chodzi, o to, źeby poczuć, że mają władze, że żona jest w stanie to dla nich zrobić, poświęcić, żeby im było dobrze...
                  • aandzia43 Re: Równouprawnienie 21.07.11, 10:12
                    Owszem, prawdę mówisz. Ale mnie chodziło o to, że wstrząs, wyrzucenie z kolein zmieniają konfigurację w układzie. Bardzo często prowadzi to do takiej zmiany optyki, że ludzie zaczynają odczuwać do siebie, partnera, świata emocje, których dawno już nie doświadczali. A może i takie, których nie doświadczali nigdy.
            • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 10:09
              Nie chodzi o to, że powinieneś od żony odejść. Chodzi mi raczej o to, że powinienneś zrozumieć, że żona nie robi Ci na złść, ona po prostu nie ma na Ciebie ochoty- nie pragnie Cie. IMO w takim przypadku jedyne słuszne rozwiązanie to zmienić się w osobę którą będzie pożądała... No ale wtedy to TY musialbyś coś zrobić a tego chciałby uniknąć...
              • sea.sea Re: Równouprawnienie 21.07.11, 11:00
                Ale jeżeli pani ma np problemy hormonalne o których nie wie, to nawet metamorfoza w Brada Pitta nie pomoże, prawda? :)
                • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 12:51
                  Tylko, że wtedy straszenie rozwodem czy zaprzestaniem wykonywania obowiązków domowych też nie pomoże:-)
                  • sea.sea Re: Równouprawnienie 21.07.11, 13:00
                    No ta, ale to było akurat abstrahując od pytania autora a bardziej a propos "Zostań Bradem Pittem" podawanego przez Ciebie jako uniwersalne rozwiązanie :)

                    IMO coś jednak jest w tym co Aandzia mówi, z tymi wstrząsami. Tyle, że "ty mi nie robisz czegoś to i ja ci czegoś nie zrobię" to bardziej jednak wykazywanie pasywnej agresji, niż wstrząsanie.
                    • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 13:34
                      Tak ale wstrząsem dla żonki będzie też, gdy bezpieczny, nudny, uległy mąż zmieni się w pożądanego przez kobiety, pomysłowego, dominującego Brada Pitta:-)

                      Jeśli nieatrakcyjny mąż przestanie zmywać i łożyć na rodzinę to może się okazać, że rozwód (alimenty+mniej obowiązków, wolne od dziecka weekendy, które można spędzać z atrakcyjniejszym bo nowym facetem) jest dla kobiety jednak bardziej opłacalny niż męczące rozkładanie nóg i udawanie entuzjazmu:-)

                      No i kolejna sprawa, są ludzie, którzy nie nawidzą szantażu. Ja tak mam. Sama go nie stosuje ale i mu się nie poddaje. Straszenie "jeśli nie będzie seksu nie będę zajmował się dzieckiem i dokładał się do rachunków" podziałało by na mnie negatywnie. Poczułbym się osaczona i zastanawiałabym się co zrobić, żeby z układu się wycofać...

                      Na Ciebie taki przymus podziałaby motywująco? Jeśli tak to w którym kierunku?
                      • sea.sea Re: Równouprawnienie 21.07.11, 14:13
                        > Na Ciebie taki przymus podziałaby motywująco? Jeśli tak to w którym kierunku?
                        Która część mojej wypowiedzi do której się odnosisz zainspirowała Cię do zadania mi takiego pytania - i dlaczego? :)
                        • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 14:31
                          Skoro proponujesz formę przymusu to rozumiem, że na Ciebie to by podziałało?
                          • sea.sea Re: Równouprawnienie 21.07.11, 14:36
                            W którym miejscu proponuję formę przymusu? Poproszę o cytat :)
                            • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 14:56
                              'Tyle, że "ty mi nie robisz czegoś to i ja ci czegoś nie zrobię" to bardziej jednak wykazywanie pasywnej agresji, niż wstrząsanie.'
                              • sea.sea Re: Równouprawnienie 21.07.11, 15:06
                                Noo.. Rozumiem, że w Twoim słowniku wstrząs jest synonimem przymusu? :) Ale to ciekawe, bo piszesz też o wstrząsie wywołanym przemianą w Brada Pitta. To ja już nic nie rozumiem :)

                                Zdawało mi się, że wyraźnie napisałam, że "Ty nie robisz czegoś to i ja Ci nie zrobię" to IMO pasywna agresja. Jako że z reszty wypowiedzi wynikało, że preferuję wstrząsy w przeciwieństwie do pasywnej agresji, więc nie wiem jak pokrętnymi ścieżkami pobłądził Twój umysł, że wygenerował taką właśnie projekcję :)
                                • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 18:10
                                  Kojarzysz mi się z tą co to trzyma z tymi wszystkimi roszczeniowymi facetami co to są zdania, że facet zmywa naczynia, zajmuje się dzieckiem, chodzi do pracy "dla dobra żony":-) Co ciekawe Ci sami panowie są zdania, że kobieta robi dokładnie to samo dla swojej przyjemności:-)

                                  Wierzysz, że autor wątku myśli o rezygnacji z przynoszenia śniadania do łóżka i wyręczaniu żony w opłacaniu jej części rachunków i wykonywaniu jej części obowiązków domowych?
                                  Ja w takich facetów wogóle nie wierze więc nie wzieam takiej możliwości pod uwagę:-) Doszłam do wniosku, że chodzi o to, żeby naleźć pretekst, żeby ustawić się jeszcze wygodniej...
                                  • sea.sea Re: Równouprawnienie 21.07.11, 20:36
                                    > Kojarzysz mi się z tą [...]
                                    Z zafascynowaniem obserwuję Twoje projekcje, notorycznie sobie dointerpretowujesz różne rzeczy, które nie zostały napisane :)

                                    BTW gdyby facet mi zaczął przynosić śniadanie do łóżka, to bym - nie mając opcji "seks" na pulpicie - nie wpadła na to, że robi to, bo chce się bzykać. Gdyby na początku przynosił a potem zaprzestał - nie wpadłabym na to, że zaprzestał dlatego, że nie daję się bzykać.

                                    Co do tego, w co wierzysz albo nie - rozumiem, że starannie omijasz na forach wypowiedzi pań, które - zazwyczaj po dziecku - żalą się, że mąż niby idealny, myje się, zajmuje się dzieckiem, nie ma brzucha, rozmawia, stara się, opiekuje, wielbi i wspiera - a im się kochać nie chce i same nie wiedzą dlaczego? :)

                                    Ja uważam, że zachodzenie od dupy strony - przez wzmaganie jakichś czynności lub ich zaprzestanie - nic nie daje, bo osoba która nie chce, jeżeli jej się nie przypomni o istnieniu seksu lub się nią nie wstrząśnie, to raczej się nie zastanawia, dlaczego nie chce - bo i po co. Ja też się nie zastanawiam nad tym, dlaczego nie chcę tego lub owego, dopóki mnie okoliczności nie przymuszą :)

                                    • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 21:57
                                      > Co do tego, w co wierzysz albo nie - rozumiem, że starannie omijasz na forach w
                                      > ypowiedzi pań, które - zazwyczaj po dziecku - żalą się, że mąż niby idealny, my
                                      > je się, zajmuje się dzieckiem, nie ma brzucha, rozmawia, stara się, opiekuje, w
                                      > ielbi i wspiera - a im się kochać nie chce i same nie wiedzą dlaczego? :)

                                      A ona co w tym czasie robi? Nie pracuje? Nie ma obowiązków domowych? Nie zajmuje się dzieckiem? Nie dba o swojego męża? Ma w dupie swój wygląd? IMO statystyczna żona częściej jest idealna niż statystyczny mąż:-)

                                      Tak mam świadomość, że sam fakt, że facet pracuje i wykonuje obowiązki domowe nie wystarcza, żeby mieć seks. Jednak podział obowiązków (czy to finansowych czy domowych) to nie jest sposób na seks to coś co się kobiecie należy... Dziecko jest WSPÓLNE dlatego facet powinien się nim zajmować. W mieszkaniu mieszkają RAZEM dlatego powinni razem płacić rachunki i wykonywać obowiązki domowe!
                                      • sea.sea Re: Równouprawnienie 21.07.11, 22:38
                                        A co ma do rzeczy co te żony uważające swych mężów za idealnych robią ze swoim wolnym, zyskanym dzięki udziałowi mężów w życiu domowym, czasem? :)

                                        BTW - taki wysyp narzekań na panów z lewymi rączkami do robót domowych, to chyba tylko na BSWM i FK. Ciekawe, że osobiście nie znam ani jednego takiego... No ale może to różnica pokoleń, albo coś :)

                                        Z drugiej strony - jesteś pewna, że to nie jest tak, że panie w szale zakochania za bardzo wpadają w rolę usługującej misiowi "domestic goddess" - bo przecież to tak miło robić dobrze ukochanemu i być perfekcyjną panią domu - a potem są bardzo zdziwione, że on się przyzwyczaił i nie ma odruchów?
                                        • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 21.07.11, 22:57
                                          > a tylko na BSWM i FK. Ciekawe, że osobiście nie znam ani jednego takiego...

                                          Nie wierze:-)

                                          > Z drugiej strony - jesteś pewna, że to nie jest tak, że panie w szale zakochan
                                          > ia za bardzo wpadają w rolę usługującej misiowi "domestic goddess" - bo przecie
                                          > ż to tak miło robić dobrze ukochanemu i być perfekcyjną panią domu - a potem są
                                          > bardzo zdziwione, że on się przyzwyczaił i nie ma odruchów?

                                          Raczej macierzyńki, kiedy to pani ma wolne więc robi wszystko. Później wraca do pracy i dalej robi wszystko:-) Obowiązki domowe przed dzieckiem to faktycznie pryszcz:-)
                                          To jest tak, że czasami trzeba zużyć więcej energii żeby kogoś przekonać do wykonania pewnej czynności niż na wykonanie tej czynności. To cholernie irytujące...
                                          • sea.sea Re: Równouprawnienie 21.07.11, 23:10
                                            No poważnie, nie mam wśród znajomych żadnego hodowcy grzyba w kubeczkach po kawie, który nie ogarnia programatora w pralce [hodowca, nie grzyb] i bez baby w domu by porósł porostem. Acz nie upieram się, że moja próba jest superreprezentacyjna: większość moich znajomych studiowało w innym mieście, niż mieszkała mamusia, a to dość skutecznie zmusza do opanowania podstaw samoobsługi.

                                            Z tym macierzyńskim to może coś być, ale z drugiej strony mnie sobie trudno wyobrazić, że coś poza lobotomią mogłoby wyłączyć na stałe mój instynkt utrzymywania przestrzeni wokół siebie w jako takim ładzie - wyuczony, bo mieszkając jeszcze z mamą nienawidziłam robót domowych i trzeba było mnie kijem zaganiać, a jak poszłam na swoje to się nagle poczułam bardzo odpowiedzialna za swój kawałek podłogi. Poważnie to jest wyłączalne?

                                            • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 22.07.11, 09:57
                                              Mieszkałam w akademiku, mój facet też- w typowo męskim... Widziałam co tam się działo. Nie mogłam czasami wyjść z podziwu jak pomysłowi bywają faceci, gdy nie chce im się czegoś robić...

                                              Dodam, że zawsze byłam bałaganiarą z awersją do sprzątania. Jednak trzeba czasem naczynia umyć coby dziecku obiad i kolacje przyrządzi, trzeba czasem posprzątać, coby wpuścić kogoś obcego do domu itd. Z facetem dobrze się od tym względem dobrałam- mamy podobne poglądy na temat porządku, czasem się pospinamy ale nie mogę powiedzieć, żeby był to u nas problem.

                                              Kiedy jednak czytam posty w których panowie przekonują nas, że kobieta sprząta i zajmuje się dziećmi dla funu, to obowiązek kobiety bo facet nie ma do tego narzędzi (nie słyszy płaczu dziecka, nie jest zaprogrmowany na sprzątanie itd), to mi się nóż w kieszeni otwiera...
                                            • sisi_kecz Re: Równouprawnienie 23.07.11, 12:44
                                              sea.sea napisała:

                                              > No poważnie, nie mam wśród znajomych żadnego hodowcy grzyba w kubeczkach po kaw
                                              > ie,'

                                              mój men piękne okazy potrafi wyhodować.
                                              Nauczyłam się juz to olewać,
                                              teraz jestem na etapie uświadamiania mu, ze jego chroniczny kaszel może wynikać z obecności grzybni w gabinecie, która rozpyla zarodniki ;)

                                              Zasada jest prosta:
                                              jak z tych nudnych porządkowych czynności może zrobić coś żona, to nigdy sie żaden facet wyrywać nie będzie.
                                              W drugą stronę też to działa, tyle że żony mają mniej cierpliwości do obserwacji rozwoju grzyba w kubku.

                                              pozdro!
                                              • gardenersdog Re: Równouprawnienie 23.07.11, 16:18
                                                Chroniczny kaszel może być także:
                                                - kaszlem polekowym, utrzymującym się po zakończeniu leczenia
                                                - efektem palenia
                                                - objawem krztuśca (popularny ostatnio, wbrew pozorom)
                                                - objawem alergii

                                                Tyle zdalnej diagnozy:)

                                                W ramach eksperymentu mąż może sobie zaserwować kompot z gruszek i migdałów, działa cuda (migdały łuskane 100 g sparzyć wrzątkiem, usunąć łupiny, wrzucić do garnka, dodać ze dwie, dojrzałe pokrojone gruszki, zalać wrzątkiem, gotować jakieś 20 min.; można dodać cynamon, anyż, goździki; smacznego!)
                                                • sisi_kecz Re: Równouprawnienie 25.07.11, 17:14
                                                  Tyle zdalnej diagnozy:)'

                                                  Dzięki, znamy diagnozę i jest inna.

                                                  Możliwe, że sie mylę i nie jest tak, że unoszące się w powietrzu zarodki pleśni zaostrzają objawy wszelkich schorzeń dróg oddechowych,
                                                  ale ja wykorzystuję fakt, że to brzmi logicznie i wykorzeniam te przyrośnięte do parapetu kubki z obyczajów mojego mena ;)

                                                  ;)
                                  • qwerty-40 Re: Równouprawnienie 22.07.11, 00:51
                                    błogosławieni którzy nie widzieli...

                                    za dobry seks mógłbym zrobić wszystko gdzie śniadanko do łóżka to tylko drobnostka
                                    Gdy nie seksu - nie mam ochoty nawet kiwnąć palcem
                                    q-40
                                    • zakletawmarmur Re: Równouprawnienie 22.07.11, 09:37
                                      > Gdy nie seksu - nie mam ochoty nawet kiwnąć palcem

                                      Może to w tym jest problem? Gdyby mój facet robił coś tylo dlatego,żeby zasłużyć na seks też nie miałabym na niego ochoty. To żałosne... Facet powinien sprzątać bo chce mieć porządek.
                                      • sea.sea Re: Równouprawnienie 22.07.11, 12:29
                                        IMO niezupełnie tak, chociaż to tak wygląda z zewnątrz, że człowiek się mści i odreagowuje niesprzątaniem za brak seksu i sprząta za seks lub dla seksu [w skrócie].

                                        A praktycznie - np ja jak się czuję dorżnięta i dogłaskana, to mogę góry przenosić i to nie z wdzięczności czy w ramach rewanżu, a po prostu się lepiej czuję fizycznie i psychicznie - silniejsza, w lepszym humorze, pewniejsza siebie. Endorfiny :)
                                        A jak nie, to mi się nawet dla siebie samej w szeroko pojętym własnym interesie nic nie chce, bo po prostu energii nie mam na to.

                • qwerty-40 Re: Równouprawnienie 21.07.11, 18:14
                  -ma problemy -ale jej to nie przeszkadza-
                  "nie będzie się truć lekarstwami"
                  q40
              • qwerty-40 Re: Równouprawnienie 21.07.11, 18:25
                tutaj problem - pani o której mowa delikatnie mówiąc ma dość konfliktowy
                charakter (to też się jej zmieniło) , a gdy ma PMSa mogła by startować w walkach psów w najcięższej kategorii.

                q40
        • zuzi.1 Re: Równouprawnienie 21.07.11, 14:46
          Napisz nam dokładnie co to za marchewka była, a my Ci podpowiemy z naszego doświadczenia, czy dobry rodzaj marchewki wybrałes :) Jak dla mnie drogą do naprawienia Waszych relacji jest właśnie ta marchewka, nic innego, żadne strachy na lachy...A jak się chłopie wywiązujesz z obowiązków domowych?, w jaki spoósb dbasz o żonę?, czy ją szanujesz?, nie zdradzasz?, jestes wobec niej lojalny?, czy trzymasz z nią tzw. wspólny front...?To wszystko jest b. istotne. Jestes czuły i pomocny?, rozmawaisz z nią od serca? Czy jestes raczej typem introwertyka i nabzdyczonego fochami gbura? :)) To jest naprawdę bardzo ważne i bezpośrednio przekłada się na ochotę partnerki na seks z Tobą. Jeśli zawalasz te sprawy to i ochoty na seks i pociągu do Ciebie jako faceta nie budiet :) niesttey, tak są skonstruowane emocjonalnie kobiety...nie robią tego na złośc, tak po prostu funkcjonują ich organizmy...i mózgi...a to wlasnie w mózgu powstaje ta ochota na seks i pociąg do partnera.
    • grosz-ek Nie musisz tyle zarabiać? 21.07.11, 01:28
      Obejrzyj sobie "American Beauty".
      • qwerty-40 Re: Nie musisz tyle zarabiać? 21.07.11, 17:58
        -Tak, ten film do mnie przemawia.
    • zonaikochanka Re: Równouprawnienie 21.07.11, 17:16
      >nikogo, żonę (męża) nie zmusimy do seksu- bo mają prawo nie mieć ochoty na seks (nigdy lub prawie nigdy)
      więc...
      >czego ja nie muszę robić w ramach równouprawnienia ?
      hi hi hi
      równouprawnienie polega tu na tym, że żona może nie mieć ochoty na seks i mąż też może nie mieć ochoty na seks...
      a tak poważnie to uważam, że odmawianie seksu (regularne, nie incydentalne) jest niedotrzymywaniem warunków kontraktu, jakim w końcu jest małżeństwo
      • qwerty-40 Re: Równouprawnienie 21.07.11, 18:11
        -to jest nie dotrzymanie umowy.
        rozumiem gdy:
        nie ma seksu przed ślubem -no i nie ma po ślubie
        Kompletna zmiana nie jest w porządku

        Jasne jest też że kontrakt obowiązuje obie strony...
        a jak coś szwankuje to coś z tym robimy

        gdzie płacą najmniej?
        czy wysokość alimentów ustala się proporcjonalnie do dochodów (jaki okres się liczy)?
        q40


        • zonaikochanka Re: Równouprawnienie 21.07.11, 18:55
          zanim o alimentach, to może zastanów się, czy wy z żoną się jeszcze lubicie?
          czytając sobie to forum odnoszę dziwne wrażenie, że wiele wypowiadających się osób niezbyt lubi swoje drugie połowy. stworzyłam sobie nawet teorię, że aby po latach małżeństwa uprawiać chętnie i radośnie seks, to trzeba się po prostu lubić, bo wtedy chce się tej drugiej osobie sprawiać przyjemność.
          może udałoby się odnaleźć tę bliskość, przypomnieć sobie, co razem lubicie robić, co was bawi, co relaksuje...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja