Słoń w pokoju

08.08.11, 17:33
Strasznie nie lubię niejasnych tytułów wątków, ponieważ powodują one bałagan i powielanie tych samych tematów w sąsiednich wątkach. Tym razem jednak sam zgrzeszę, ponieważ ten tytuł ma inne zalety, tj. jest podwójną metaforą. Co prawda metaforą w połowie pożyczoną - "elephant in the room" oznacza problem, o którym wszyscy wiedzą, że istnieje, ale o którym nie wypada mówić głośno.

Ostatnio rozmawiałem z moją Panią na temat jedzenia i powiedziałem mniej więcej tak: "jesteś młoda, masz dobry metabolizm i teraz to nie jest problem, ale przy twoich nawykach żywieniowych za kilka lat twoja figura, która obecnie jest rewelacyjna*, znacznie się pogorszy i nie mogę zagwarantować, że będziesz mi się podobać".
*-mówiłem z pełnym przekonaniem :)

Nastąpiła obraza majestatu, czym się nie przejąłem, bo jestem przyzwyczajony, ale kobiety mają taką cechę, że plotkują między sobą, więc za jakiś czas nasza wspólna koleżanka uświadomiła mnie, że takich rzeczy się nie mówi. Kobiety są bardzo wrażliwe na tym punkcie, dlatego o figurze nie wolno mówić wprost - ani zanim problem się pojawi, ani tym bardziej jak już się pojawi. Mówienie o słoniu w pokoju jest wysoce nietaktowne. Kobieta ma prawo do słonia w pokoju.

Ma prawo?
    • ad-infinitum Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 17:40
      Kobiety są wrażliwe na punkcie swojej urody, a mężczyźni jeśli chodzi np. o potencję. Jakbyś się poczuł jak Twoja luba powiedziałaby: może byśmy się kochali częściej, bo za kilka lat spadnie Ci poziom testosteronu i będziesz do niczego, no i przestaniesz mnie pociągać
      • jamesonwhiskey Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:09
        > Jakbyś się poczuł jak Twoja luba powiedziałaby: może byśmy się kochali c
        > zęście

        mysle ze poczulby sie calkiem dobrze skoro beda sie teraz kochali czesciej
        (ale tylko wtedy gdyby chcial czesciej)


      • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:14
        Dawniej, gdy ludzie byli szczersi, modne było hasło "Memento mori". Dość makabryczne ale żyć się z tym dało a nawet doprowadzało do radości jak u księdza Baki.
        Na pewnym etapie ludzkość jednak stwierdziła że zrywa ze szczerością, która tylko lęk wywołuje. Zrywa, "by żyło się lepiej" ("kolegom").
        W tym celu popadła w INNE lęki.
      • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:26
        > Jakbyś się poczuł jak Twoja luba powiedziałaby: może byśmy się kochali c
        > zęściej, bo za kilka lat spadnie Ci poziom testosteronu i będziesz do niczego,
        > no i przestaniesz mnie pociągać

        błąd! brak związku
        gdyby mu powiedziała - jarasz tyle szlugów, że przestaniesz być ogierem (którym obecnie jesteś) i to nawet na tle swoich rówieśników

        nie sądze, żeby miał z tym problem chyba, że miałby kłopot z potencją już w tym momencie i byłby to temat drażliwy między nimi, a tu figura kobiety o której yoric pisze takich problemów obecnie nie ma

        swoją drogą yoric nie generalizuj - w moim związku nie ma w ogóle kłopotu z mówieniem takich nieofensywnych uwag z żadnej strony więc nie jest to po prostu kobieca cecha
        • sea.sea Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 20:28
          Mniej więcej to usłyszał ode mnie mój.
          Że dobrze by było, gdybyśmy rzucili, bo nie ma już 20 lat, a chyba lepiej zapobiegać problemom z hydrauliką, niż leczyć.
          Przyjął na klatę, pokiwał głową, że faktycznie, po tygodniu dojrzeliśmy i już nie palimy ileś czasu - chociaż naprawdę, uwielbialiśmy palić.

          Po rzuceniu - ja przytyłam nieco, on nie.
          I z kolei z jego strony padł tekst "kochanie, chudnąć nie musisz, ale już może bardziej nie tyj, bo po trzydziestce, wiadomo, kobietom jednak hamuje metabolizm, a lepiej zapobiegać, niż leczyć".
          Przyjęłam na klatę, pokiwałam głową, że faktycznie, ograniczyłam żarcie po nocy i trzymam bana na słodycze. Chociaż powinnam w sumie buchnąć płaczem, fochem i urazą, bo w wieku nastoletnim miałam jakieś 7 kilo za dużo i przepotworne kompleksy, przed rzuceniem fajek też nie wyglądałam jak Keira Knightley ;)

          Więc - da się, tyle że to zależy od człowieka. Dla nas seks i podobanie się sobie są dość wysoko na liście priorytetów i nie wmawiamy sobie, że lecimy wyłącznie na intelekt i dusz porozumienie i że w związku z tym możemy sobie odpuścić i się radośnie zapuścić :)
          • kutuzow Bardzo dobre podejście 09.08.11, 09:58
            sea.sea --> gratuluje super podejścia i przykładu. Uważam, że kluczem do takiej komunikacji jest właśnie wiedza iż miłość nie jest bezwarunkowa. Jasne że fajnie byłoby gdyby facet kochał kobietę niezależnie od jej sylwetki ("wg powiedzonka że kochanego ciała nigdy za wiele"), a kobieta powinna znosić zapuszczenie faceta. Nieukrywajmy jednak że to są elementy które z czasem "tępią" nasze porządanie, wiec chyba lepiej odbywac takie szczere rozmowy, jak ta podana przez Ciebie (z założenia jak najbardziej miłe i kulturalne), niż z czasem udawać że wszystko jest OK, tylko pożądanie zdechło (które jak wiemy z forum: "attraction isn't a choice").
            • mujer_bonita Miłość i poŻdanie = to samo? 09.08.11, 10:10
              kutuzow napisał:
              > sea.sea --> gratuluje super podejścia i przykładu. Uważam, że kluczem do ta
              > kiej komunikacji jest właśnie wiedza iż miłość nie jest bezwarunkowa.
              (...)
              > Nieukrywajmy jednak że to są elementy które z czasem "tępią" nasze porządanie,

              Dlaczego mnie nie dziwi, że miłość i pożądanie są dla Ciebie jedno i to samo :)
              • urquhart Re: Miłość i poŻdanie = to samo? 09.08.11, 11:19
                mujer_bonita napisała:

                > Dlaczego mnie nie dziwi, że miłość i pożądanie są dla Ciebie jedno i to samo :)

                Powinno być! To energia związku przecież, owszem jak jej zabraknie jeszcze jakiś czas bedzie kręciś sie siła rozpędu, jek maszyna jest dobrze rozpędzona.
                Miłości niezależnej od pożadania to kobietka może oczekiwać jedynie od swojego tatusia.
                Niedobrze jak jej się jej poplaczą życzeniowe być może niezrealizowane tęsknoty z relacją pary.
                • mujer_bonita Re: Miłość i poŻdanie = to samo? 09.08.11, 11:24
                  urquhart napisał:
                  > > Dlaczego mnie nie dziwi, że miłość i pożądanie są dla Ciebie jedno i to s
                  > amo :)
                  >
                  > Powinno być! To energia związku przecież

                  Kochałeś każdą osobę, którą pożądałeś?
                  • po-trafie Re: Miłość i poŻdanie = to samo? 16.08.11, 09:05
                    Nie umialabym pokochac (miloscia, ktora chcialaby ogladac go codziennie i spedzac z nim zycie) faceta, ktorego nie pozadam.
      • referee Re: Słoń w pokoju 25.08.11, 02:16
        ad-infinitum napisała:

        > Kobiety są wrażliwe na punkcie swojej urody, a mężczyźni jeśli chodzi np. o pot
        > encję. Jakbyś się poczuł jak Twoja luba powiedziałaby: może byśmy się kochali c
        > zęściej, bo za kilka lat spadnie Ci poziom testosteronu i będziesz do niczego,
        > no i przestaniesz mnie pociągać

        Blad w mysleniu, gdyz nieslusznie negatywnie widzisz problem, ktory zsotal poruszony
        Uklad malzenski powinien byc zgrany
        Tak kobieta powinna dbac o swoja sylwetke ( ja kobiety pulchne lubie tzn; jak ponizej 3otki to moze miec nawet do 15 kg nadwagi-cialo i tak ok, a jak miedzy 30 a 40 to tak gora do 10 kg nadwagi. Kobiety od 40 w gore nie powinny miec nadwagi) Ale to tez kwestia gustu.

        A co do panow, to powinni pilnowac zeby utrzymywac caly czas wysoki poziom testosteronu poprzez sport, odzywianie i duzo seksu.
    • triss_merigold6 Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:09
      Nie należy mówić w ten sposób. Zwłaszcza, że nie wiesz, czy za parę lat będziecie jeszcze tworzyć związek. Takie pseudoopiekuńcze - a w rzeczywistości chamskie i protekcjonalne - projektowanie, jest bardzo irytujące.
      Podany wyżej przykład z potencją bdb.
      • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:16
        Świetnie, facet ma więc w milczeniu patrzeć jak mu się kobieta powoli roztęcha i zamienia w hipopotama?
        • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:23
          Problem polega na tym, że ona nie ma problemów z wagą, pomimo, że dużo je. On martwi się na zapas.
      • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:21
        A przede wszystkim kolega Yoric nie jest w stanie przewidzieć:
        - czy jego dziewczynie faktycznie siądzie metabolizm
        - nawet jeśli siądzie to ona nie zmieni nawyków żywieniowych

        Tak jak ona mogłaby marudzić, że jeśli dalej będzie pił kilka piwek dziennie to za rok będzie alkoholikiem i zniszczy sobie życia a ona tego tolerować nie będzie:-)
        • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:27
          zakletawmarmur napisała:

          > A przede wszystkim kolega Yoric nie jest w stanie przewidzieć:
          > - czy jego dziewczynie faktycznie siądzie metabolizm

          Wiadomo że siądzie - z wiekiem po prostu. Tymczasem pani owa opycha się najwyraźniej czipsami maczanymi w majonezie co potwierdza zdanie "ale przy twoich nawykach żywieniowych za kilka lat twoja figura, która obecnie jest rewelacyjna" itd.
          • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:32
            Moja kuzynka po trzydziestce, ciąży dalej się opycha, nie uprawia sportu i jest chuda jak patyk. Kiedy jej wreszcie siądzie ten metabolizm to aż wkurza mnie (choć w duszy jej zazdroszcze)? No i kto powiedział, że wtedy dziewczyna nie zmieni nawyków żywieniowych?
            • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 19:05
              zakletawmarmur napisała:

              > Moja kuzynka po trzydziestce, ciąży dalej się opycha, nie uprawia sportu i jest
              > chuda jak patyk.

              Cóż, tasiemiec.
              Szczęściara.
        • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:29
          zakletawmarmur napisała:

          > Tak jak ona mogłaby marudzić, że jeśli dalej będzie pił kilka piwek dziennie to
          > za rok będzie alkoholikiem

          To pijąc kilka dziennie nie jest jeszcze alkoholikiem???
          Ja, pijący może ze dwa na rok, szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego.
          • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 18:37
            Może faktycznie byłam zbyt mało wymagająca. Niech będzie piwko dziennie/ kilka piwek w dni wolne od pracy lub wstawienie się na imprezie od czasu do czasu.
            Że już nie wspomnę o trawce, która jak wiadomo prowadzi do twardych narkotyków-> narkomani -> prostytucji -> totalnego upadku:-)
            • nxp Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 19:04
              zakletawmarmur napisała:

              > Że już nie wspomnę o trawce, która jak wiadomo prowadzi do twardych narkotyków-
              > > narkomani -> prostytucji -> totalnego upadku:-)

              Bo prowadzi, tyle że nie wszystkich a tylko część zażywających - nieuchronnie. Trudno przewidzieć kogo pociągnie na dno, w tym sęk.
              Tak czy siak, jestem za pełną dostępnością pełnego wachlarza narkotyków, od twardych, do miękkich, nie wyłączając "dopalaczy" z mielonym szkłem w składzie. Powinny stać na półkach, w supermarketach, produkowane masowo w zakładach chemii ciężkiej jak i wielkohektarowych gospodarstwach rolnych. Niech kto chce - bierze ile wlezie i zdycha (byle szybko i nie na widoku, bo spaskudzi innym komfort).
              Przy tym KONIECZNIE należy zlikwidować wszelkie ośrodki sprowadzania na właściwą ścieżkę, odrobaczania, garkuchnie z metadonem a szpitale powinny stanowczo odmawiać przyjmowania strutych. Oczywiście tylko państwowe, bo jeśli ktoś ma kaprys za własne pieniądze trudnić się taką działalnością to proszę bardzo.

              Hmm... w świetle tych poglądów właściwie powinienem zrewidować moje poparcie dla prewencji jakiej się podjął yoric...
    • yoric Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 19:36
      Co do generalizacji, zgadza się, nie wszyscy (wszystkie) tak mają, ale uogólnienia 'kobiety' użyła moja koleżanka we wspominanej przeze mnie rozmowie. Zresztą do rozmowy włączyła się inna znajoma, która wyraziła opinię na temat faceta, który mówi w taki sposób, na co ja wyraziłem opinię o tejże znajomej... Ogólnie sytuacja wygenerowała spore emocje, które upewniły mnie, że ewidentnie w pokoju mamy pełnowymiarowego słonia.

      Problemem nie jest waga, problemem jest tabu. Gdybym faktycznie martwił się na zapas, zawsze istnieje genialna odpowiedź: "słuchaj, wyluzuj, martwisz się na zapas". Tymczasem tu mamy od razu mechanizmy obronne typu wejście na emocje. Dla mnie zdrowa sytuacja polega na komunikacji - możemy o problemie rozmawiać kiedy już wystąpi, albo zanim wystąpi, i znaleźć rozwiązanie. IMO kobieta chce wytworzyć (inaczej mówiąc, uzurpuje sobie) sferę ochronną, za którą idzie przyzolenie na dowolną sylwetkę. W tej sferze ochronnej kobieta może prowadzić różnego rodzaju działania pozorowane, typu diety, fitnesy, itd. nie przejmując się kompletnie efektami lub ich brakiem. Można powiedzieć, cóż, staram się, ale biologii nie oszukasz, metabolizm, dziecko, itd. - jeżeli od młodego masz określone nawyki żywieniowe i brak przyzwyczajenia do ruchu, to faktycznie nie ma mowy...
      • gomory Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 20:16
        Nie ma co kryc, ze temat kobiecej urody jest tematem natury delikatnej. Analogicznie do dajmy na to meskiej potencji. Na bazie politycznej poprawnosci jak najbardziej mozna wyhodowac slonia. Ale tez samemu odegrac jego role w skladzie porcelany ;). Zycie z czasem pokaze czy Twoje slowa maja skutek sklaniajacy ja do refleksji czy zostana zrzedzeniem pierdoly. Para ktora nie tworzy tabu i nawet na trudne dla nich tematy moze rozmawiac jest wrecz modelowa, wiec powinno sie mowic o tym co wazne. Najwyzej laska bedzie weryfikowala swoje zdanie na Twoj temat. No ale lepiej gdy to zrobi teraz niz za 20 lat i tylez kilogramow.
        Znam kobiety z ktorymi bym sie nie osmielil tak nawet zartowac. Z innymi wrecz przeciwnie, nawet niekoniecznie z tymi o modelkowej sylwetce. Nie wiem do ktorej grupy bym Twoja zaliczyl ;).
        Na pewno takie teksty musza naruszyc pewne poklady zaufania. W koncu kazdy chcialby byc kochany miloscia bezwarunkowa, co jest niemozliwe, no ale... Takie uwagi nie musza byc zle, bo dla niektrych ukladow niepewnosc jest wrecz stymulujaca. Na pewno jednak sa tez ludzie dla ktorych byloby to cos powiekszajacego kompleksy i bardzo dolujace. Wiec nie ma po co im tego wytykac. I to nie jest hodowanie slonia, ale zwykla ludzka empatia.
      • druginudziarz Re: Słoń w pokoju 23.08.11, 23:51
        yoric napisał:

        > Problemem nie jest waga, problemem jest tabu. Gdybym faktycznie martwił się na
        > zapas, zawsze istnieje genialna odpowiedź: "słuchaj, wyluzuj, martwisz się na z
        > apas". Tymczasem tu mamy od razu mechanizmy obronne typu wejście na emocje.

        Kiedy wchodzisz w obszar lęku nie masz co oczekiwać "racjonalnej reakcji".
        Człowiek reaguje wtedy rdzeniem mózgowym a nie korą.
        To nie tak, że każda kobieta traktuje temat swojej (przyszłej) wagi jako tabu. Najwyraźniej masz to czynienia z osobami dla których jest to poważny problem emocjonalny, najprawdopodobniej doskonale zdają sobie sprawę że niebawem (kilka-kilkanaście lat) przytyją i to jest przyczyną leków.
        Raczej przyjmij do wiadomości że tak jest i nawet nie próbuj z tym walczyć.
        pzdr.
    • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 20:20
      > Nastąpiła obraza majestatu, czym się nie przejąłem, bo jestem przyzwyczajony,

      Młoda pewnie jest jeszcze, to się obraża. Ja jestem stara i odcięłabym ci sie boleśnie, zanim mnie samą zabolałyby te słowa ;-) Jakaś drobna prognoza na temat późnych, a przykrych skutków nudnego ględzenia ;-) Potem wymyśliłabym równie jadowitą zemstę, a potem zastanowiałabym się nad swoją dietą.
      Już dawno zapowiedziałam swojemu chłopu, że jak będzie dalej jarał szlugi i mało ćwiczył, to mu nie będzie stawał, a wtedy zacznę go zdradzać. Odmówiłam również (na przyszłóść) parzenia ziółek i robienia za przytulankę. Póki co, nie zdradza objawów bycia wykastrowanym.
      • triss_merigold6 Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 21:48
        Ja takiego tekstu bym nie odebrała osobiście, bo problem ewentualnej nadwagi mnie nie dotyczy i dotyczyć nie będzie. Teraz, w wieku zaawansowanym, 10 dni po porodzie, już miałam wagę przedciążową i usilnie staram się przytyć, żeby nie wyglądać na zagłodzoną.
        • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 22:18
          Teraz, w wieku zaawansowanym, 10 dni po p
          > orodzie, już miałam wagę przedciążową i usilnie staram się przytyć'

          bla, bla, bla, wspaniale triss jesteś boska,
          ale weż zauważ, że topik jest ogólnie o rzeczach, na które nie wypada zwracać kobietom uwagi- więc jeśli problemy z sylwetką Cie nie dotyczą- to zastanów sie jakbyś zareagowała na tekst:
          jak będziesz tyle chodzic na solarkę, to pomarszczy ci sie skóra,
          albo: jak będziesz tyle palić, to zęby pożółkną ci jak stary papier,
          albo: włosy ci wypadną od tej taniej farby,
          rzucone przez jakiegos mena samomianowanego eksperta.

          Bo prawdą jest to, to co wspomnieli tu inni, że drażliwosć kobiet na punkcie wyglądu, szczególnie jakiegos kompleksu, jest tak samo dużym słoniem, jak kwestie potencji u panów.

          I chyba chodzi o uogólnienie co do sposobu zwracania uwagi, a nie o to jak chude naturszczyki reagują na wzkazówki dietetyczne...



          P.S. Ale jaki jest sens tego wątkuv? to nie wiem.
          • sea.sea Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 22:35
            Sensem jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy kobiety mają prawo do słonia, czy słoń jest właściwy wszystkim kobietom czy tylko nielicznym oraz: jak pokazać słonia palcem, żeby ukochanej oka nie wydłubać. Chyba jakoś tak :)
            • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 08.08.11, 22:44
              sea.sea napisała:

              > Sensem jest uzyskanie odpowiedzi na pytanie, czy kobiety mają prawo do słonia,
              > czy słoń jest właściwy wszystkim kobietom czy tylko nielicznym oraz: jak pokaza
              > ć słonia palcem, żeby ukochanej oka nie wydłubać. Chyba jakoś tak :)

              Dzięki fonetyczna imienickzko ;)

              Sądzę, że uwagi dotyczące czegoś z czym ma sie problem lub kompleks zawsze zabolą- i albo wzmocnią albo powalą- to już zależy od osobowosci i stanu psyche.
              Kobieta to twarda konstrukcja, ale taki jest najbardziej rozpowszechniony uklad w naszym kręgu kulturowym, że jej wartosć zależy od wyglądu i najbardziej dotyka jej ego, krytykowanie go: szczegolnie na progu doroslości i na progu menopauzy.

              Ale czy to znaczy, że już nic powiedzieć nie wolno?

              ależ wolno !!!
              ale na własną odpowiedzialność ;)

    • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 00:29
      Dzięki. Gomory, doceniam Twoją dyplomację, a czsami nawet jestem pod wrażeniem, ale mógłbyś wreszcie zająć stanowisko, a nie jakieś nnno nnniby taaaak, ale jednak nnnieeeee :).

      Jeśli 'zwykła ludzka empatia' nakazuje milczeć o słoniu, a pokazanie słonia palcem jest czymś, za co - jak pisze Andzia - należy się odciąć, to ja się pytam - jaka jest alternatywa?
      (i jak już padło we wpisie wyżej, to pytanie jest właśnie sensem wątku, chociaż pewnie nie dla Sisi, bo dla niej sens to jest jak można komuś przypieprzyć).

      Triss pisze: "nie należy mówić w ten sposób", ale zdanie części kobiet zdaje się być raczej takie, że mówić o słoniu nie należy nie tylko "w ten sposób", ale w ogóle w żaden sposób. Jakie kroki ze strony faceta są zatem dozwolone?
      • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 00:52
        jaka jest alternatywa?
        > (i jak już padło we wpisie wyżej, to pytanie jest właśnie sensem wątku, chociaż
        > pewnie nie dla Sisi, bo dla niej sens to jest jak można komuś przypieprzyć).
        >

        jeeeny yoric, mię wzruszyłeś, bo ja dopieprzeam, a Ty taką przyjemnośc mi sprawiasz, kiedy mąz wyjechał... mrrr, pisz tak jeszcze...

        jak jest alternatywa- bo chcesz powymądrzać sie kobiecie, a jej reakcja Ci na to nie pozwala?
        jak wcisnąć jej Twoje uwagi, żeby stała i słuchała i sobie nie poszła ?
        jak przekazać jej że głupio robi, tak żeby tego nie wyłapała, iż ją masz za durną ?

        no nadal nie kapuje...
        :(
        bo dyplomacja gomory'ego Cię nie zadowoliła,

        Na pewno jak zwykle masz swoją nieomylną tezę,
        ale nie ujawniaj , bo takiego odlotu bym nie zniosła przy mojej dzisiejszej migrenie.
        Miej litość.

        pozdro!
        • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 01:21
          > jak przekazać jej że głupio robi, tak żeby tego nie wyłapała, iż ją masz za dur
          > ną ?

          Z tym to się akurat sam spotykam w moim związku.
          Zdarza się, że chcę powiedzieć, że głupio robi no i też właśnie moja żona podobnie jak ty sisi stwierdza, że: "głupio robisz tą konkretną rzecz" <=> "mam Cię za durną"

          Nawet jeśli yoric się myli, czyż małżonka nie może powiedzieć "uważam, że bzdury pleciesz - wiem lepiej, że nic mi nie grozi" ewentualnie "może się roztyję może nie ale uwielbiam jeść"

          Ale, że jemu nie wolno wspomnieć? Taka wizja związku, że jak go coś niepokoi to ma to zdusić i siedzieć cicho bo temat śliski i nie wypada?

          Brzmi jakbym fantazjował tu przed wami, bo zbyt zbieżny wydaje się z tematem przykład aby był prawdziwy - a jednak - moja żona pali ostatnio coraz więcej gdy ja coraz mniej. Zależy mi na tym, bo osiągnąłem wiek w którym uświadamia się, że nie jesteśmy nieśmiertelni etc. po 15-tu latach palenia zacząłem się wreszcie na całego bać szerokiego wachlarza konsekwencji. no więc, w trosce również o żonę (albo odpowiednio: w poczuciu fałszywej wyższości intelektualnej i przekonaniu o mandacie do wymądrzania się) próbuję pociągnąć ją za sobą w kierunku zakończenia tego procederu - podrzucam jej takie tematy - jak e-papieros, wspólne rzucanie itd. na razie jak grochem o ścianę. Ostatnio trafiłem na artykuł na temat starzenia skóry - gdzie piszą: po pierwsze opalanie, po drugie papierosy. No więc mówię jej coś w stylu właśnie (jak się nie ograniczysz to skóra ci się będzie szybciej starzeć, a nie mamy po 20 lat) Na co ona mówi - że może się chować przed słońcem pod parasolem ale palić za bardzo lubi na ten moment i nie zamierza tu nic zmieniać. Rozumiem, że jest pod but wciśniętą myszą, zastraszoną bez grama asertywności skoro pozwala tak do siebie przemawiać, wysłuchała bez odcinania się kazania od samozwańczego pseudo znawcy i jeszcze, głupia nie wyłapała, że mam ją za durną?
          • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 09:31
            Zdarza się, że chcę powiedzieć, że głupio robi no i też właśnie moja żona podob
            > nie jak ty sisi stwierdza, że: "głupio robisz tą konkretną rzecz" <=> "
            > mam Cię za durną"

            Big, nie piszę o wszystkich uwagach w kierunku kobiet, tylko o sytuacji którą opisał yorick.
            IMO (wypowiadam swoje zdanie, bo dla mnie taki jest sens forów, aby z różnych stron na rzecz popatrzeć) to on chodzi po siłce, pręży muły i rozdaje chcącym , a częściej niechcącym kobietom swoje porady i spostrzeżenia.
            Obczytał sie, bo to jego hobby i ma ciśnienie żeby zostać uznanym autorytetem wśród pań.
            Bo jeśli dobrze zrozumiałam, to on tą uroczą uwagę rzucił znajomej, a nie swojej dziewczynie.

            W każdym razie mozna wszystko powiedzieć, tylko zależy jak sie to zrobi- o tym pisał gomory, Ty też jesteś w grupie empatycznych dyplomatów, którym testosteron nie zalewa mózgu w trakcie mówienia do obiektu żeńskiego, ale yorick jak wyżej wspominałam, nie akceptuje naginania sie do partnerstwa i szacunku wobec drugiej osoby.

            Sądzę, ze należysz do menów, którzy przetestowali mówienie wprost i bez bibułki: brzydko sie ubrałaś i wypracowali sobie sposoby: w tej białej bluzce byłoby lepiej do tych spodni, nie uważasz? lubie cie w tej białej :)

            Sądzę tak, ponieważ swego czasu założyłam temat o zwracaniu uwagi facetowi, że jest nudny w łóżku- czyli to, co tutaj podano jako analogiczne tabu do uwag o wyglądzie do kobiet.
            Pisałeś w tamtym temacie i trochę inne, nie tak kategoryczne miałeś zdanie.
            Tutaj na przykład oburzasz sie na to jaką` optykę przykładaja kobiety do takich uwag- tam sie nie dziwiłeś że men może sie spłoszyć.
            Tutaj uważasz że zbrojac sie w merytoryczne argumenty nalezy je bez kozery prezentować indagowanej babce, bo ma sie naukową racje i chce sie dobrze.
            A tam radziłeś mi :
            "drugim torem powinny pójść jakieś działania
            w kierunku edukowania męża poprzez praktykę, przy czym nic nie działa
            tak dobrze jak wzmacnianie pozytywne to jest "zajebiście mi dzisiaj
            było kiedy <tutaj wstawiamy coś co mąż ledwo, słabo, może przypadkiem
            ale jednak zrobił, w kierunku o który nam chodzi>"

            tutaj jakoś nie nawołujesz do pozytywnych wzmocnień.
            Nie podejrzewam podwójnego standardu, to pewnie dlatego, że zapomniałeś wspomnieć.

            duze pozdro!
            • sisi_kecz errata 09.08.11, 09:56
              pomyliło mię się

              ten tekst był do Pani yoricka, nie do jakieś Pani,

              mój zamigrenowany mózg nie przetrawił wczoraj, że mozna nazywać kogoś Panią i robic jej uwagi z pozycji Mastera.

              ale to mój problem, fakt jest faktem ;)
              • bigbadpig Re: errata 09.08.11, 13:01
                nie mnie oceniać czy można to nazwać podwójnymi standardami

                osobiście uważam, że czymś zupełnie innym jest naprawianie trudnego problemu jakim jest zaczadzający związek problem z seksem; a czym innym rozmowy na jakikolwiek temat pomiędzy dorosłymi ludźmi którzy pozostają w relacji o której nic nie wiadomo aby była obciążona trupami w szafach. mam nieodparte wrażenie, że postulowany zakaz wypowiadania przez mężczyznę tego typu ocen zachowania kobiety, wiąże się bezpośrednio z jej brakiem pewności siebie i dystansu do opinii innych. gdyby ona traktowała jego stanowisko jako dzielenie się poglądami, mogłaby odnieść się do krytycznie do ich treści. ona jednak odbiera to jako atak, jako złamanie paktu a nieagresji. dlaczego? bo jej poczucie wartości wisi na jego ocenie jej figury? bo jej przekonanie o własnej nieomylności nie toleruje jakiejkolwiek krytyki? bo rozumie swoją płeć jako prawo do żądania "słodkich kłamstw"?
                tylko pytam, nie wiem. wiem, że że można inaczej i wierzę, że byłoby zdrowiej dla związku jako całości, choć nie dramatyzuję - w ten sposób również można żyć, jako para.

                mój brak zrozumienia dla Twojego stanowiska wynika z tego, że w moim związku takie oceny zachowań (nie osób) które mamy do siebie z żoną raczej wypowiadamy na głos i o ile ktoś nie ma akurat złego dnia przechodzi to bez większej spinki. tak więc dla mnie cały ten wątek w którym roztrząsa się wypowiedź yorica, jej realne konsekwencje i te których brakło a powinny były zaistnieć, to jakaś abstrakcja.

                zupełnie nie mogę też zrozumieć - dlaczego - "olaboga, jak śmiesz!" - jest lepsze od - "ty tak uważasz ale ostatecznie to ja decyduje, i mam zamiar się martwić kiedy będzie o co a nie zawczasu" ???
      • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 01:02
        Żadne. Facet ma kochać niezależnie od fizyczności, a jak nie kocha i nie pożąda, to jest cham i powierzchowny prostak, QED.
      • urquhart gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 09.08.11, 07:59
        yoric napisał:
        >> Dzięki. Gomory, doceniam Twoją dyplomację, a czsami nawet jestem pod wrażeniem,
        > ale mógłbyś wreszcie zająć stanowisko, a nie jakieś nnno nnniby taaaak, ale je
        > dnak nnnieeeee :). (....)
        > Jeśli 'zwykła ludzka empatia' nakazuje milczeć o słoniu, a pokazanie słonia pal
        > cem jest czymś, za co - jak pisze Andzia - należy się odciąć, to ja się pytam -
        > jaka jest alternatywa?

        Po dłuższym zastanowieniu się dochodzi do mnie powoli nad czym ty się rozwodzisz Yoric.
        I moja odpowiedź na twoje pytanie jest rodem z Graya że do kobiet należy mówić ich kodem, innaczej jest to język niezrozumiały i prowadzi do konfuzji. Językiem emocji a nie męskim logiki. W jezyku emocji dowodzenie że jak będzie się obżerała to będzie gruba i brzydka, to niezależnie od logicznej i zacnych intencji poprawności będzie odczytane jako atak personalny.
        Też jak się zapędzę i żonie zacznę mówić nie rób tego bo z stanie się to, albo jak tak dalej będziesz robić to tamto. A ona na mnie się tylko zmarszczy i powie: Nienawidzę jak się tak wymądrzasz. I strzeli focha. Ot dumna sztuka, nie lubi słuchać tego co jej nie pasuje, obraża się i już.
        Natomiast posługując się językiem emocji to jeżeli ci na czymś zależy istotnie to wyartykułujesz z przekonaniem odpowiednim nastawieniem emocjonalnym: irytuje mnie że robisz to i to, nie rób tego do cholery! A o rzeczach nieistotnych nie należy ględzić żeby się nie pomieszało.
        A jak nie trafia, to na przykład łapiesz za drewniane krzesło i rozpieprzasz go o stół, żeby posypało się w kawałki żeby zwiększyć siłę przekazu emocjonalnego. Wtedy trafia niezawodnie.
        P.S
        Tylko że ostatnio to klejenie krzesła zajęło mi cały wieczór, ale trzyma fest.
        Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie arogancko z reguły, a potem jest w stanie przekazać coś trafnego rozsierdzonym samicom.
        Pozdr :)
        • sisi_kecz Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 09.08.11, 09:45
          Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie aroga
          > ncko z reguły, a potem jest w stanie przekazać coś trafnego rozsierdzonym samic
          > om. '

          on coś przekazał kiedyś?
          aa tak, ciągle produkowaną mantrę, że baby są głupie a najbardziej feministki,
          pamiętam bo lubię poczytać te dyrdymały i sie pośmiać przy kawie.
          Przekaz jest skuteczny- dociera do mnie jego absurdalny komizm.

          A jak nie trafia, to na przykład łapiesz za drewniane krzesło i rozpieprzasz go
          > o stół, żeby posypało się w kawałki żeby zwiększyć siłę przekazu emocjonalnego
          > . Wtedy trafia niezawodnie.'

          uważaj, bo jeszcze trafi na wokandę.
          Żona pozbiera troche takich "męskich" scenek i nie będzie sie musiała męczyć z argumentacją, kiedy w końcu jej sie przeleje i pójdzie po rozwód.

          pozdro!
          • eudajmonika Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 09.08.11, 09:55
            sisi_kecz napisała:

            > Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie arog
            > a
            > > ncko z reguły, a potem jest w stanie przekazać coś trafnego rozsierdzonym
            > samic
            > > om. '
            >
            > on coś przekazał kiedyś?
            Jest to niezmiennie przekaz o przewagach Kawiego. Ten epicki szkic jest możliwy tylko ze względu na zarys wyjątkowo nieciekawego tła intelektualnie nieruchliwych kobitek*, w jakim się na tym forum sprytnie ustawił.
            *kobitka = każda kobieta z wyjątkiem Kawitatorowej and their female produce, of course.
        • aandzia43 Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 09.08.11, 10:27
          > Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie aroga
          > ncko z reguły, a potem jest w stanie przekazać coś trafnego rozsierdzonym samic
          > om.

          Powiedz proszę, że żartujesz. Kawi, przy całej sympatii i szacunku, jakie do niego mam, raczej nie przekazuje, bo proporcja między komiczną acz wkurzającą obcesowością a rzeczowymi i wyważonymi postami jest nie bardzo. Podejrzewam, że do większości kobiet jego "przekaz" nie trafia, bo z góry nie traktują poważnie wszystkiego opatrzonego nickiem "Kawitator". Ja mam dystans, jestem nieco zaimpregnowana i na chłodno łowię perełki.
          • kawitator Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 10.08.11, 17:28
            Wystarczy ze człek ciut się zaniedba i zajmie się czym innym niż forum gazety to zaraz jego sława mołojecka idzie się jebać .
            Byłem przekonany zaglądając po pewnej nieobecności ze wątek o mizoginach to o mnie A tu ani dudu. Jestem rozczarowany
            Odpowiem zbiorczo
            Urgu
            Na tym forum językiem emocji posługuje się sprawnie Kawi, najpierw huknie arogancko
            Wcale nie arogancko ;-P Łagodnie jak do wrażliwych dziewczynek . A poza tym proszę nie zdradzać podstawowych trików stosowanych w celu pobudzenia emocji.
            Sisi
            on coś przekazał kiedyś?
            Poprawię się. Obiecuję ze będę brał pod uwagę twoją percepcję Jeżeli coś jeszcze napiszę będzie prościej tak aby przekaz trafił
            Eudajmonka
            Ten epicki szkic jest możliwy tylko ze względu na zarys wyjątkowo nieciekawego tła intelektualnie nieruchliwych kobitek*, w jakim się na tym forum sprytnie ustawił.
            Trudno nie zawsze człek dobiera sobie interlokutorów Otwarte forum ma taką specyfikę Przychylam się do Twego zdania o średnim poziomie . Nieciekawe intelektualnie kobitki powodują że przeniosłem się w rejony gdzie rozmówcy są o kilka klas bardziej wymagający.
            kobitka = każda kobieta Tak to używam bez Twoich nieuprawnionych interpretacji rozszerzających ;-P
            Andzia
            bo proporcja między komiczną acz wkurzającą obcesowością a rzeczowymi i wyważonymi postami jest nie bardzo.
            Cóż zrobić. Zabawa „Uchodzić za idiotę w oczach kretynek to rozkosz dla smakosza” ma swoje twarde reguły. Z tobą nie za bardzo to wychodzi bowiem cuś z tego rozumiesz i starasz się odrzucać ozdobniki ale pozostałe łykają jak gęsi kluski
            Bez odpowiedzi
            Żegnam
            Kawi
            • urquhart Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 10.08.11, 18:21
              kawitator napisał:

              > Wcale nie arogancko ;-P Łagodnie jak do wrażliwych dziewczynek . A poza tym pr
              > oszę nie zdradzać podstawowych trików stosowanych w celu pobudzenia emocji.

              A nie, właśnie że będę zdradzać warsztat. Pro publico bono.
              Połączenie aroganckości i zabawności to tajna broń i gwarantowany sposób na nabijanie punktów na skali kobiecego pożadania.
              Ty sie lepiej przyznaj ile maili z propozycjami dostajesz! :)
              www.perfectdating.pl/artykuly-o-tematyce-pua/22/105-arogancki-i-zabawny.html
              • aandzia43 Re: gomorowska dyplmacja vs uquhartowskie za pysk 10.08.11, 20:36
                > Połączenie aroganckości i zabawności to tajna broń i gwarantowany sposób na nab
                > ijanie punktów na skali kobiecego pożadania.

                Daj spokój, pożądałabym Kawiego nawet, gdyby zszedł dużo niżej na skali arogancji ;-) Podejrzewam, że wtedy mogłabym się nawet zakochać. Więc może dobrze, że chłopak porykuje czasem głośno a bez sensu - życie, a na pewno małżeństwo mi uratował ;-P
      • niezapominajka333 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 08:23
        Yoric, pozwolę sobie spytać, czy sam stosujesz szeroko rozumianą profilaktykę, coby nie dać się upływowi czasu, zachować atrakcyjny wygląd i sprawność seksualną dla swojej wybranki?
        Uprawiasz sport, stosujesz odpowiednią dietę, nie palisz papierosów, nie przesiadujesz w zadymionych pomieszczeniach, ograniczasz alkohol lub nie pijesz wcale?

        I czy wspomniałeś ukochanej, że w zasadzie nie możesz jej zagwarantować niezmienności uczuć nawet jak jej figura pozostanie równie idealna co dziś?

      • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:40
        eśli 'zwykła ludzka empatia' nakazuje milczeć o słoniu, a pokazanie słonia pal
        > cem jest czymś, za co - jak pisze Andzia - należy się odciąć, to ja się pytam -
        > jaka jest alternatywa?

        Nie napisałam, że należy się odciąć, tylko że ja bym tak zrobiła. Kwestia temperamentu, charakteru i pozycji w związku.
        Objawiać słonia należy proporcjonalnie do zagrożenia jego ewentualną działalnością. Czy pokazywać palcem? Pewnie czasem trzeba. Ale czy to miało miejsce w waszym przypadku, nie wiem. Myślę, że to jest właśnie ta dyplomacja Gomorego.
    • tully.makker Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 07:51
      Przybywanie kilogramow z wiekiem - niewielkie oczywiscie - jest zjawiskiem normalnym, zarowno u kobiety, jak i u mezczyzny. Nie dziwie sie lasce, ze doznala szoku majac doczynienia z idiota, ktory tego prostego biologicznego faktu nie potrafi zaakceptowac.

      PS Gdy w wieku 36 lat na jakis czas zaczalam wazyc tyle, co w wieku 21 lat, nie wygladalam wcale a wcale korzystnie, z wieka ulga przyjelam zakonczenie diety i powrot do wlasciwej dla mnie w tym okresie wagi.
      • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:26
        yoric jest idiotą bo nie potrafi zaakceptować faktu, że z wiekiem się przybiera na wadze?
        kobieta więc słusznie doznała szoku widząc to jego zidiocenie po raz pierwszy?

        a jego brak akceptacji do faktów znamy skąd? bo wyraził swój osąd na temat jej nawyków żywieniowych?
        jak ja powiem, że większość palących zmarłych jakich znałem - zmarła na raka (tak jest w istocie) to jestem idiotą, bo nie akceptuje biologicznego faktu, że z czasem się umiera?

        wszystkie diety i zalecenia co do zdrowego trybu życia tworzą idioci którzy nie akceptują faktu że się tyje? yoric stwierdził, że jeżeli ona przybierze z wiekiem kilka kilogramów to on tego nie zaakceptuje? chyba nie dość uważnie czytałem jego wypowiedzi
        • urquhart Nożyce 10.08.11, 08:53
          Ten wpis powinien być skasowany jako jawna i niesprowokowana niczym inwektywa.
          Ale proszę nożyczki o pozostawienie go, bo dla inteligentnych to cenne zdefiniowanie się autorki, rzucające światło na inne jej wypowiedzi :)
    • shedir1 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 08:17
      Ona zrozumiała to pewnie, że żre jak świania i zaczyna tyć hehe.

      A teraz serio, choc tamto też było serio ; )
      Jako kobieta uważam, że dobrze jej powiedziałeś już teraz póki jest szczupła. Potem jak juz będzie gruba to tez nic powiedziec nie będzie można bo sie jeszcze bardziej obrazi i będzie jej przykro bo przecież "ona nic nie je, a tyje a na sport czasu brak". Kobiety uwielbiaja słuchac jakie sa fantastyczne ale nie znosza słuchac co robia źle.
      • natahtari Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:33
        Nie uogólniaj cech osobniczych.
    • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 08:28
      Ma prawo?

      Powyższe pytanie może sugerować, że w opisanym zajściu wcale nie chodzi o załatwienie sprawy rzekomego zagrożenia otyłością partnerki, lecz o próby przesuwania granic w związku.
      Obie strony mocują się, uprawiają zapasy, zwierają szyki mobilizując sprzymierzeńców (Yorikowa wśród koleżanek, Yoric - wśród Uruqhearta i Kawitatora).
      Yoric, czy Ty naprawdę uważasz, że Twoja kobieta nie wie, że jedząc codziennie golonkę można nabawić się oponki i celulu? Jaki więc cel miało Twoje o tym ostrzeżenie?
      Działasz przeciwskutecznie, chyba, że coś innego było Twoim celem. No właśnie.
      Do autodiagnozy polecam "Games people play" E. Bernego.
      • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 08:54
        > Yoric, czy Ty naprawdę uważasz, że Twoja kobieta nie wie, że jedząc codziennie
        > golonkę można nabawić się oponki i celulu?

        No nie wiem, wiele osób chyba nie wie, inaczej by nie było epidemii otyłości, nie?

        To nawet nie chodzi o to, co dokładnie Yoric zakomunikował i w jaki sposób, bo może faktycznie mu wyszło tak, że tylko usiąść i rwać włosy z głowy.

        Bardziej chodzi o cytowany komunikat poinformowanej koleżanki, że o damskiej figurze się nie rozmawia, chyba że się chce pochwalić jej wiotkość. (Bo np za stwierdzenie "ależ masz fantastyczny tyłek, jak Lopez" - nawet jeśli wygłoszone z dodatkowo podkreślającym entuzjazm wzwodem - można zarobić focha i w pysk, mało która kobieta nie uważa Lopez za zapasioną krowę ze steatopygią - a te, które nie uważają, zazwyczaj mają figurę jak Rubik.)

        Nie rozmawia się zwłaszcza gdy dana delikwentka od golonki już się zrobiła szersza, niż dłuższa.

        Tyle, że dlaczego potem facet - gdy panna już zauważy, że coś nie tak - musi znosić jej płacze, frustracje i histerie, że z takim celulitem to ona na plażę nie pójdzie, albo że tę bieliznę to jej kupił na urąganie i ona tego nigdy w sypialni nie założy? :)
        • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 09:13
          Nie zgadzam się. Na wzmiankę o Lopez, tak jak na rzeczowe ostrzeżenie w wydaniu Yorika można zareagować na wiele sposobów - od focha w wydaniu Yorikowej, przez rzeczowe podejście, o którym pisałaś na przykładzie swojego ograniczania palenia, po odwinięcie się Andzi. To zależy od tak wielu czynników, że samo wymienianie ich tylko zaciemnia casus Yorika.
          Moim zdaniem nie należy opowiastki interpretować powierzchniowo, jako wymiany poglądów pomiędzy dwojgiem dorosłych osób, lecz jako podskórną grę na poziomie Dorosły-Dziecko. Oczywiście,reakcja "Yes, daddy, your naughty girl deserves a spank!" jawi się atrakcyjniejszą, lecz nie można by wytoczyć wtedy armat (czy też słonia) i okopać się na swoich pozycjach i cała afera kończy się kolejnym bzykankiem bez głębszych emocji.
          • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 09:22
            Aaa. Faktycznie, dooobre :)
            • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:27
              Dobre, dobre:-)
          • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:42
            > Moim zdaniem nie należy opowiastki interpretować powierzchniowo, jako wymiany p
            > oglądów pomiędzy dwojgiem dorosłych osób, lecz jako podskórną grę na poziomie D
            > orosły-Dziecko.

            Coś mi się tak wydaje.
            • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:52
              Errata:
              Miało być:
              Moim zdaniem nie należy opowiastki interpretować powierzchniowo, jako wymiany poglądów pomiędzy dwojgiem dorosłych osób, lecz jako podskórną grę na poziomie RODZIC-Dziecko.

              • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:09
                Faktycznie wyśmienite.

                W jaki sposób ma się to do kwestii wagi?
                • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:24
                  yoric napisał:

                  > Faktycznie wyśmienite.
                  >
                  > W jaki sposób ma się to do kwestii wagi?

                  Nijak, Yoric. Bo przecież nic chodzi o wagę. Dziewczyna jest ładna i zgrabna. Może taka pozostać nawet do końca życia.
                • triss_merigold6 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 12:41
                  W taki sposób, że dość urojona w tej chwili kwestia wagi jest pretekstem do tego, żeby dziewczynę potraktować protekcjonalnie i z wyższością.
    • mujer_bonita Każdy ma swojego słonia 09.08.11, 09:21
      yoric napisał:
      > Kobiety są bardzo wrażliwe na tym punkcie,
      > dlatego o figurze nie wolno mówić wprost - ani zanim problem się pojawi,
      > ani tym bardziej jak już się pojawi. Mówienie o słoniu
      > w pokoju jest wysoce nietaktowne. Kobieta ma prawo do słonia w pokoju.

      Spróbujmy odwrócić sytuację. Partnerka mówi Ci:
      'Kochanie, teraz dobrze zarabiasz ale jak nie będziesz dbał o swoją karierę to za parę lat Twoje zarobki nie będą tak samo atrakcyjne jak teraz i nie mogę zagwarantować, że mi się będziesz podobać.'

      Fajne? Doceniasz szczerość i otwartość komunikacji czy czujesz się jak przedmiot, dojna krowa?

      Rzeczywistość jest brutalna nie ma się co oszukiwać. Sam często powtarzasz 'Attraction is not a choice'. Uświadamianie sobie prawdy jest po prostu bolesne. Pragniemy wierzyć, że partnerzy są z nami dla nas samych a nie dla figury czy pieniędzy. Dlatego sprowadzanie na ziemię wymaga delikatności a nie walenia prosto z mostu.

      > Jeśli 'zwykła ludzka empatia' nakazuje milczeć o słoniu, a pokazanie słonia palcem jest
      > czymś, za co - jak pisze Andzia - należy się odciąć, to ja się pytam - jaka jest alternatywa?
      (...)
      > Triss pisze: "nie należy mówić w ten sposób", ale zdanie części kobiet zdaje się być
      > raczej takie, że mówić o słoniu nie należy nie tylko "w ten sposób",
      > ale w ogóle w żaden sposób. Jakie kroki ze strony faceta są zatem dozwolone?

      Stawiać na pozytywne bodźce w celu podtrzymania pożądanej sytuacji.
    • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:10
      Swoją drogą ciekawa jestem dlaczego szczupła i atrakcyjna dziewczyna tak emocjonalnie do tego podchodzi. Może problem jest dużo głębszy... Może ma obniżoną samoocenę albo najzwyczajniej w świecie przypomniałeś jej jak słaba jest jej pozycja w związku...
      • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:19
        Z postu inicjującego wynikło, że się dziewczyna często obraża - choć nie wynikło, czy o jakiekolwiek uwagi nt figury, czy ogólnie jest to typ reagujący foszkiem gdy jej się coś nie spodoba.
        • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 10:23
          I to jest dowód za tym, że coś jest nie tak...
          Jestem osobą nadwrażliwą ale na pewno nie wypłakiwałabym się koleżance, gdyby mój facet powiedział mi, że jeśli kiedyś tam przytyje to już mu się podobać nie będę...
          • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:14
            Właśnie, właśnie - nie chciałbym, żeby tu się nagle zrobiło pole do mówienia źle o mojej Pani. To bardzo ładna dziewczyna, ale faktycznie ma problem z samooceną, który często podkreśla. Faktycznie często wcodzi na emocje, ale jak na razie okazało się to budujące dla naszego związku. Bardzo możliwe, że są podskórne kwestie pozycji w związku, zwłaszcza, że jestem starszy, ALE w tym wątku mniej chodzi mi o psychoanalizę i studium przypadku, a bardziej o kwestie ogólne.
            • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:22
              yoric napisał:

              > Właśnie, właśnie - nie chciałbym, żeby tu się nagle zrobiło pole do mówienia źl
              > e o mojej Pani. To bardzo ładna dziewczyna, ale faktycznie ma problem z samooce
              > ną, który często podkreśla. Faktycznie często wcodzi na emocje, ale jak na razi
              > e okazało się to budujące dla naszego związku. Bardzo możliwe, że są podskórne
              > kwestie pozycji w związku, zwłaszcza, że jestem starszy, ALE w tym wątku mniej
              > chodzi mi o psychoanalizę i studium przypadku, a bardziej o kwestie ogólne.

              Czyli chcesz powiedzieć, że nie chodzi Ci o konkretną poradę, ale o ogólnoludzkie naszkicowanie granic stawiania granic w związku? Nic takiego nie istnieje. Przykro mi.
              Poza tym, jeśli tak postawisz sprawę, nie zauważysz, jak fajnie się maltretuje psychicznie jeszcze szczupłe i ładne, lecz mniej doświadczone życiowo, bardziej rozchwiane psychicznie i mniej sprawne intelektualnie partnerki przez "niewinną" grę edukacyjną...
    • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:07
      Bla, bla, bla.

      Można sobie mówić, że brak empatii, brak delikatności, "sprowadzanie na ziemię wymaga delikatności a nie walenia prosto z mostu", taki komunikat należy podać inaczej, itd., ale nikt nie napisał CO konkretnie powiedzieć i JAK podać komunikat.
      I nawet załóżmy, że Eudajmonika ma rację i że tak naprawdę chodzi o definiowanie granic związku: czy to w jakiś magiczny sposób rozwiązuje kwestię wagi, czy ten problem nadal pozostaje?
      Pytanie jest konkretne - jaki wachlarz reakcji ma do dyspozycji facet wobec tycia partnerki, poza biernym przyglądaniem i klaskaniem. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek miał COKOLWIEK konkretnego do zaproponowania, więc w mocy jest podsumowanie Sea.sea:

      "Żadne. Facet ma kochać niezależnie od fizyczności, a jak nie kocha i nie pożąda, to jest cham i powierzchowny prostak, QED. "

      I dalej:
      > Yoric, czy Ty naprawdę uważasz, że Twoja kobieta nie wie, że jedząc codziennie golonkę można nabawić się oponki i celulu? Jaki więc cel miało Twoje o tym ostrzeżenie?

      tak się zastanawiam - czy ktoś raczył przeczytać moją poprzednią wypowiedź? Przed nadwagą nie chroni wiedza, tylko podejście - jeżeli kobieta zbuduje sobie wewnętrzne przyzwolenie i dostanie przyzwolenie od partnera, to potem jest jak pisze Shedir i jak pisałem poprzednio, "ona nic nie je, a tyje a na sport czasu brak".
      Więc na razie Wasze gadanie, używając analogii, sprowadza się do faktu, że w żadnym razie nie należy wiercić w zębie, bo wiercenie boli i wiercący jest sadystą, a nie ma ani słowa o próchnicy.

      Kącik odpowiedzi - Niezapominajko - sam ćwiczę, bardziej dla siebie bo moja Pani nie ma takich oczekiwań, z alkoholem różnie, mniej niż kiedyś, ale chciałbym jeszcze mniej, papierosów 0. Faktycznie powiedziałem, że "nie mogę zagwarantować, że ona będzie mi się wtedy podobać", co nie jest tym samym, co stałość *uczuć*, ale mogło zostać tak odebrane.
      Mujer - tu nasze oczekiwania rozmijają się, bo ona jest typową kobietą :), a ja mówię otwarcie, że wyścig szczurów mnie nie interesuje i wysokość zarobków nie jest dla mnie żadną motywacją. Rozmawiamy o tym na spokojnie.
      Tully - przeproś i wejdź na odpowiedni poziom dyskusji, bo na razie jesteś jak kundelek, który próbuje w łydkę ugryźć, bo wyżej nie sięgnie.
      • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:17
        yoric napisał:
        > Mujer - tu nasze oczekiwania rozmijają się, bo ona jest typową kobietą :), a ja
        > mówię otwarcie, że wyścig szczurów mnie nie interesuje i wysokość zarobków nie
        > jest dla mnie żadną motywacją. Rozmawiamy o tym na spokojnie.

        Czyli na spokojnie mówisz jej, że masz w dupie jej oczekiwania? Fajnie :D

        Jednocześnie oczekujesz, że jak na spokojnie powiesz jej o swoich oczekiwaniach to ona powie 'oczywiście Jaśnie Panie, już odkładam tego pączka i lecę na aerobik'???

        Człowieku - o co Ci właściwie chodzi?
        • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:47
          > Czyli na spokojnie mówisz jej, że masz w dupie jej oczekiwania?

          w zdrowej relacji partnerzy mówią sobie jakie mają oczekiwania i w jakim zakresie mogą spełnić oczekiwania drugiej strony. To dla Ciebie taka nowość? :).
          Np. jedna osoba może chcieć dziecka, a druga nie - czy to znaczy że, cytuję, 'ma w dupie'? To są rzeczy, które się uzgadnia z pewnym wyprzedzeniem i które można przyjąć albo nie.
          • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:50
            yoric napisał:
            > w zdrowej relacji partnerzy mówią sobie jakie mają oczekiwania i w jakim zakres
            > ie mogą spełnić oczekiwania drugiej strony. To dla Ciebie taka nowość? :).
            > Np. jedna osoba może chcieć dziecka, a druga nie - czy to znaczy że, cytuję, 'm
            > a w dupie'? To są rzeczy, które się uzgadnia z pewnym wyprzedzeniem i które moż
            > na przyjąć albo nie.

            No więc powiedziałeś jakie masz oczekiwania wobec figury swojej partnerki a ona obrazą majestatu odpowiedziała Ci, że ma to w dupie.

            Ponawiam więc pytanie - o co Ci chodzi?
            • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:56
              Ty mujer rozmawiasz w związku za pomocą "obrazy majestatu"? masz jeszcze jakieś ciekawe środki wyrazu w słowniku? :P

              właśnie o to chodzi! ale jeśli wyrażanie się za pomocą "obrazy majestatu" jest ok, to zgaduję że to jest punkt w którym kończą się możliwości porozumienia między stronami tej dyskusji (chyba, że tylko między mną i stroną :P)
              • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:01
                bigbadpig napisał:
                > Ty mujer rozmawiasz w związku za pomocą "obrazy majestatu"? masz jeszcze jakieś
                > ciekawe środki wyrazu w słowniku? :P
                >
                > właśnie o to chodzi! ale jeśli wyrażanie się za pomocą "obrazy majestatu" jest
                > ok, to zgaduję że to jest punkt w którym kończą się możliwości porozumienia mię
                > dzy stronami tej dyskusji (chyba, że tylko między mną i stroną :P)

                Ja mam baaaardzo bogaty słownik :D

                Tak ładnie piszesz, że obraza majestatu jest punktem w którym 'kończą się możliwości porozumienia'. I git. Tylko, ze oznajmienie na zimno 'wysokość zarobków nie jest dla mnie żadną motywacją ' działa dokładnie tak samo. Koniec dyskusji.

                Dlatego uważam, że Yoric nie ma problemu ze sposobem przekazania komunikatu tylko z brakiem możliwości sprawienia, by jego partnera zachowywała się tak jak on chce.
                • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:10
                  > Tak ładnie piszesz, że obraza majestatu jest punktem w którym 'kończą się możli
                  > wości porozumienia'.

                  dziękuję za ciekawą interpretację, aczkolwiek pisałem, że uznanie "obrazy majestatu" za pełnoprawny środek do wyrażenia sprzeciwu wobec opinii yoricka jest dla mnie punktem w którym "kończą się możliwości porozumienia". a więc o Tobie i o mnie było, a nie o yoricu i jego kobiecie :P
                  • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:22
                    bigbadpig napisał:
                    > dziękuję za ciekawą interpretację, aczkolwiek pisałem, że uznanie "obrazy majes
                    > tatu" za pełnoprawny środek do wyrażenia sprzeciwu wobec opinii yoricka jest dl
                    > a mnie punktem w którym "kończą się możliwości porozumienia". a więc o Tobie i
                    > o mnie było, a nie o yoricu i jego kobiecie :P

                    Po pierwsze - istotą dyskusji nie jest kwestia obrazy majestatu jako pełno czy niepełnoprawnego środka wyrażania sprzeciwu. Tak oczywiście może się wydawać na pierwszy rzut oka - dalsze wypowiedzi zmieniają obraz.

                    Po drugie - ja się nie wypowiadam w kwestii pełno czy niepełnoprawności obrazy majestatu jako środka komunikacji. Taki środek został zastosowany - to jest tutaj faktem a z faktami się nie dyskutuje.

                    Po trzecie - nadal twierdzę, że nie forma komunikatu jest problemem Yorica tylko treść.
        • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:08
          > Czyli na spokojnie mówisz jej, że masz w dupie jej oczekiwania? Fajnie :D
          >
          > Jednocześnie oczekujesz, że jak na spokojnie powiesz jej o swoich oczekiwaniach
          > to ona powie 'oczywiście Jaśnie Panie, już odkładam tego pączka i lecę na aero
          > bik'???

          Mujer ja zrozumiałam to inaczej... Dla Yorica jest najważniejsze nie co kobieta po takim zarzucie odpowie ale w jaki sposób:-) Jeśli ze stoickim spokojem powiedziałaby mu, że nie zamierza robić z siebie kolejnej lalki barbie lub dążyć do figury modelki, kreowanej przez masmidia i jeszcze dla potwierdzenia sięgnełaby po kolejny kawałek ciasta czekoladowego wtedy rozumiem, że wszystko byłoby ok?

          Chyba, że Yoric też ma takiego słonia w pokoju:-)
          • bi_chetny Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:15
            najlepsza jest szczera rozmowa, ale z empatią. nawet jak trochę łez poleci, to potem kobieta się nad tym zastanowi. zresztą facet też.
          • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:19
            zakletawmarmur napisała:
            > Mujer ja zrozumiałam to inaczej... Dla Yorica jest najważniejsze nie co kobieta
            > po takim zarzucie odpowie ale w jaki sposób:-)

            Ach ja też na początku tak to zrozumiałam :) Ale później wyraźnie jest napisane, że chodzi o WAGĘ.

            Yoric napisał:
            > Pytanie jest konkretne - jaki wachlarz reakcji ma do dyspozycji facet wobec tycia partnerki,
            > poza biernym przyglądaniem i klaskaniem. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek miał
            > COKOLWIEK konkretnego do zaproponowania, więc w mocy jest podsumowanie Sea.sea
            • zakletawmarmur No więc zapytajmy się Yorica? 09.08.11, 15:35
              Wytłumacz o co dokładnie Ci chodzi?
              Gdyby Twoja kobieta ze spokojem odpowiedziała, że nie jest zainteresowana zmianą nawyków żywieniowych miałbyś o to pretensje? Wtedy przecież problemu tabu by nie było...

              W sumie to faktycznie panowie często uważają, że taka odpowiedź nie powinna nigdy paść. Kobieta powinna o siebie dbać, przecież to naturalna potrzeba mężczyzn:-) W takiej chwili facetów też ponoszą emocje, chcieliby móc nas w tym względzie kontrolować, to taka ich "sfera ochronna", żeby przeforsować swoje zdanie doszukują się wykorzystania, złych chęci (zrobiła se dziecko i się nie stara), czasami ośmieszają nie lubiące mężczyzn feministki a już na pewno taka kobieta musiała być porzucona przez ojca albo przynajmniej skrzywdzona przez matkę:-) W sumie jak sobie o tym myśle to wychodzi na to, że panowie mają takiego słonia w pokoju, że ten nasz to się może spokojnie za nim schować:-)
              • mujer_bonita Re: No więc zapytajmy się Yorica? 09.08.11, 15:39
                zakletawmarmur napisała:
                > Wytłumacz o co dokładnie Ci chodzi?
                > Gdyby Twoja kobieta ze spokojem odpowiedziała, że nie jest zainteresowana zmian
                > ą nawyków żywieniowych miałbyś o to pretensje? Wtedy przecież problemu tabu by
                > nie było...

                No właśnie to ciekawe :)
      • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:18
        Pytanie jest konkretne - jaki wachlarz reakcji ma do dyspozycji facet wobec tycia partnerki, poza biernym przyglądaniem i klaskaniem. Nie zauważyłem, żeby ktokolwiek miał COKOLWIEK konkretnego do zaproponowania, więc w mocy jest podsumowanie.

        Konkretna odpowiedź:
        Przyjmując, że nie mam racji i nie chodzi o "ustawianie" pozycji partnerów w związku, ani "podkręcanie" sflaczałych emocji, to Twoja reakcja, jak sam już zauważyłeś zapewne, jest przeciwskuteczna. Są różne metody coachingu i nieprawda, że ograniczają się one tylko do klaskania, bezradnego przyglądania się z jednej strony i wzywania delikwentki na dywanik, z drugiej. Rusz głową Yorik, poczytaj coś, jeśli nie pasuje Ci nic z forum, alleluja i do przodu!
        • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:58
          > Przyjmując, że nie mam racji i nie chodzi o "ustawianie" pozycji partnerów

          Twoje spostrzeżenie jest pewnie słuszne i dało mi do myślenia, bo nie analizowałem tego wcześniej w takich kategoriach. Ale znasz takie powiedzenie - "czasami komin naprawdę znaczy komin"? To, że masz trafne spostrzeżenie na jednej płaszczyźnie nie powoduje, że problem wagi zostaje magicznie rozwiązany. A co do meritum, Twoja "konkretna odpowiedź" brzmi "są różne metody", "rusz głową" i "alleluja i do przodu"... Więc jak na razie masz do zaoferowania JEDNO trafne spostrzeżenie, pretensje do słuszności psychoanalizy budowanej na dwóch akapitach tekstu, zero konkretnych rozwiązań, a także całkiem sporo kiepskich złośliwości (we wpisach wyżej). To bilans raczej godny Sisi, niż dobrego dyskutanta.
          • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 12:09
            Uważam Sisi za jednego z najlepszych dyskutantów na tym forum.
            Jest bystra, empatyczna, wnikliwa, ma odwagę stawić czoła "prawdom objawionym", umie się przyznać do błędu i zdarza jej się zmienić zdanie, jeśli przemawiają za tym argumenty adwersarza.

            Ad rem - nie chce mi się udzielać rad na nieistniejące problemy, ale na koniec dnia napiszę Ci jak się przez lata pastwiłam nad swoim facetem w podobnie niewinny sposób i co z tego wynikło.

            • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 12:17
              Eudajmoniko, ja podziwiam zawsze jak Ty sobie lekką ręką reputację psujesz ;)

              zdaje sie że poruszyłaś śłonia w pokoju yoricka, bo jemu nie wolno zwracać uwagi, nie zgadzać sie z jego opinią i kwestionować jego tez.

              on wprawdzie reaguje negatywnie na krytykę, ale tylko dlatego, że jest to ... ZŁA krytyka i błędne uwagi.


              ;)
              • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:04
                a co konkretnie oznacza zwrot "reaguje negatywnie" ?
                piana mu wyszła na pysk? :P
                • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:14
                  a co konkretnie oznacza zwrot "reaguje negatywnie" ?'

                  neguje wszelkie inne odpowiedzi, które nie podchodzą do tezy, że: nie można nic powiedzieć kobiecie.

                  dyplomacja- źle
                  pozytywne wzmocnienia- masakra, tyle fatygi
                  metody coachingu- nie pasują
                  nieorobienie problemu zawczasu- a bo co?!

                  porównuje krytyczną w tej kwestii eudajmonikę do sisi- czyli dla niego synonim dopierdalaczki.

                  Lepiej pokaż mi,
                  do czego odniósł sie neutralnie lub pozytywnie...

                  pozdro!
            • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:21
              > Jest bystra, empatyczna, wnikliwa, ma odwagę stawić czoła "prawdom objawionym",
              > umie się przyznać do błędu i zdarza jej się zmienić zdanie, jeśli przemawiają
              > za tym argumenty adwersarza.

              moje doświadczenie jest przeciwne - Sisi jest obecna w każdym wątku na Forum, a jej celem jest przypieprzenie się do kogoś, najczęściej autora. Ponieważ nie ma klasy, robi to w stylu targowej przekupki, w miarę możliwości stosując teksty ad personam. Nie widziałem jeszcze, by zmieniła zdanie, zwłaszcza pod wpływem argumentów, ponieważ ona nie bardzo wie, co to jest. Zapędzona w kozi róg po prostu opuszcza dyskusję, po czym pojawia się w następnej ze zdwojoną siłą.
              Kiedyś ktoś napisał o jej stylu wypowiedzi "bąki w salonie to jeszcze nie rewolucja, choćby były głośne jak trąby jerychońskie". Nadal pasuje.
              • sisi_kecz Proszę nie kasować wypowiedzi na moj temat 09.08.11, 14:38
                "piana mu wyszła na pysk ? :P'

                Big, jesteś prorokiem.

                niech ta wypowiedź wisi iświadczy o "Panu" yoriku,
                autorytetu jego na tym forum nigdy nie rozumiałam
                ale nawet jak mial mandat to gwiazda przygasa,
                moze sie sfajczyłaod nadmiernego blasku ?...


                "Mąż działa mi bez przerwy,
                raz na zmysły , raz na nerwy"
                Sztaudynger
      • druginudziarz Re: Słoń w pokoju 24.08.11, 00:03
        yoric napisał:

        > Bla, bla, bla.
        >
        > Można sobie mówić, że brak empatii, brak delikatności, "sprowadzanie na ziemię
        > wymaga delikatności a nie walenia prosto z mostu", taki komunikat należy podać
        > inaczej, itd., ale nikt nie napisał CO konkretnie powiedzieć i JAK podać komuni
        > kat.

        "Kochanie, wiem, to może być głupie co chcę Ci powiedzieć, ale od jakiegoś czasu nie mogę się uwolnić od głupich myśli mających związek z Twoim zdrowiem. Możesz się ze mnie śmiać, ale to dla mnie jest problem, te myśli są silniejsze ode mnie..." itd. itd.
        Jeśli Wasz związek jest silny to możesz zaproponować spotkanie z psychoterapeutą.
      • wen_yinlu Re: Słoń w pokoju 31.08.11, 22:21
        > Pytanie jest konkretne - jaki wachlarz reakcji ma do dyspozycji facet wobec tyc
        > ia partnerki, poza biernym przyglądaniem i klaskaniem.

        A jaki ma wachlarz tychże reakcji kobieta, gdy jej facet tyje, ale "to normalne, że brzuchy rosną", że coś tam, i jest to zjawisko traktowane jakby nie miało wpływu na męską atrakcyjność?
        Nie wiem jakim cudem udało mi się przemycić bez słów to, że mój mąż przytył za bardzo tak, żeby to do niego trafiło - może kobiety to potrafią, może jakiś gest, czy wyraz twarzy przeważył, znaczące spojrzenie na talerz z olbrzymią porcją? Sama nie wiem. I trafiło, schudł, sam się ze sobą czuje lepiej teraz. Co ciekawe jego ojciec jeszcze go zdopingował, bo sam schudł ze 25 kilo.

        Gdyby tył tak bardziej, na 80% przestałabym go pożądać, to czysto fizyczna kwestia. Kochałabym, troszczyłabym się - to mój najlepszy przyjaciel i ojciec dziecka, ale jak tu do łóżka iść jak pożądania niet?? Ja się nie potrafię zmuszać.
        Z drugiej strony nie potrafiłabym tak jak mój znajomy drzeć się z kilkudziesięciu metrów do żony, "znowu żresz te pączki, patrz jak już wyglądasz!!!" Z kolei pewne osoby niewerbalne "sugestie" mogą zupełnie zignorować albo ich nie odczytać i jak tu wtedy...? Ciężka sprawa.

    • apersona Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:32
      Nie słoń w pokoju, lecz słoń w wyobraźni Yorika. Tabu społeczne, bo społeczeństwo nie podziela urojeniowego czepialstwa jakiegoś mena?
      • nxp Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:40
        Ogniowi tego wątku potrzeba benzyny.
        Zatem: coś czuję że opublikowanie zdjęć dyskutantek wiele by w kwestii prezentowanych przez nie opinii wyjaśniło.
        • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:45
          nxp napisał:

          > Ogniowi tego wątku potrzeba benzyny.
          > Zatem: coś czuję że opublikowanie zdjęć dyskutantek wiele by w kwestii prezento
          > wanych przez nie opinii wyjaśniło.
          >
          Notarialnie potwierdzonych.
          • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:57
            > Notarialnie potwierdzonych.

            noszkurde,
            takich nie mam,

            te z profilu to oczywiście kuzynka Jadzia.

            ;)

            co ma do rzeczy, nxp taka propozycja?
            "Pani " yoricka jest ładna, ma rewelacyjną figurę, a i tak obraziła sie za jego tekst, że jak bedzie jadła to co lubi, to bedzie sie jej czepiał.

            Ma racje eudajmonia, że to podchodzi pod jakieś nękanie.
            Już było o tym, że ta dziewczyna go nudzi i woli sie onanizować przed kompem,
            że ona z premedytacją płacze aby nim manipulować,
            teraz jest żal że zgrabna kobieta nie chce słuchać jego uwag o tym, ze ją zostawi jak będzie nadal jadła tego pączka.

            i robi sie z tego wątek na 200 wpisów, bo "Pan" yorick wymyślił teze, że nie ma możliwosci zwrócenia uwagi kobiecie- on wie, że nie ma i koniec.

            jak zwykle...
            • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 12:08
              O, widzę że mnie ominęło parę ciekawych wąteczków.
              No i wrobiłaś mnie w archeologię, a chciałam sobie filmy pooglądać :)
              • sisi_kecz Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 12:12
                sea.sea napisała:

                > O, widzę że mnie ominęło parę ciekawych wąteczków.
                > No i wrobiłaś mnie w archeologię, a chciałam sobie filmy pooglądać :)

                pleplasiam...

                :(

                filmy lepsze !
            • nxp Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 13:00
              sisi_kecz napisała:

              > co ma do rzeczy, nxp taka propozycja?

              Już ja wiem co chcę osiągnąć!

              > "Pani " yoricka jest ładna, ma rewelacyjną figurę, a i tak obraziła sie za jego
              > tekst, że jak bedzie jadła to co lubi, to bedzie sie jej czepiał.

              Ja w ogóle nie rozumiem tzw. "obrażania się".
              Ta pani ma zdaje się, predyspozycje do bycia moderatorką.
        • apersona Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 11:51
          A hipoteza brzmi?
          I co z wyglądem dyskutantów?
    • kutuzow Inna metafora ze słoniem 09.08.11, 12:12
      Yoric ---> Poruszyłeś skomplikowany temat i każda z osób tu piszących odniosła sie do pewnego wycinku na który ona zwraca najbardziej uwagę. Trochę jak w tej przypowieści:

      Pewnego dnia pięciu ślepców postanowiło przekonać się, jak wygląda słoń. Każdy z nich dotknął innej części zwierzęcia. Każdy był więc przekonany, że to, co trzyma, to cały słoń.
      Pierwszy, który chwycił trąbę, uważał, że słoń ma postać wijącego się węża. Drugi, który dotknął ucha, upierał się, że słoń ma kształt liścia palmowego. Trzeci, ściskając mocno jedną z nóg słonia, oznajmił że zwierzę ma wygląd drzewa. "Ależ nie!" - oświadczył czwarty, który klepał słonia po boku - "Ta bestia wygląda jak ściana!".
      Wówczas piąty ślepiec, który był najbardziej głośny z całej grupy, chwycił ogon zwierzęcia i krzyknął: "Bracia moi, wy jesteście nie tylko ślepi, ale i głupi! Przecież słoń ma kształt liny!".

      Starożytna przypowieść hinduska

      Jak dla mnie można tutaj zauważyć takie kwestie jak:

      a) Miłość bezwarunkowa (Święty Grall kobiet, partner który kocha bez względu na....)
      b) Lista kwestii które dla nas są istotne w związku -Perel w "Inteligencji erotycznej" pisała o tym, że sporządzenie takiej listy na początku związku pozwala na uniknięcie późniejszych zaskoczeń.
      c) Gry małżeńskie - inne spojrzenie na tą kwestię tym razem przez pryzmat pozycji w związku. Tutaj trafnie podpowiedziała Ci lekturę eudajmonika, ja sobie pozwolę na link do polskiego wydania:
      merlin.pl/W-co-graja-ludzie-Psychologia-stosunkow-miedzyludzkich_Eric-Berne/browse/product/1,556510.html?skad=ahhlicuabh&gclid=CL-Z0rv6waoCFZIH3wodmX59ig
      d) Kwestia wyczucia i "dyplomacji" o której wspomniał gomory. Tą samą kwestię np. to że ktoś wygląda fatalnie w tych spodniach, można wypowiedzieć na dwa skrajnie rózne sposoby:
      - Wyglądasz grubo w tych spodniach
      lub
      - wiesz myślę, że to nie jest najlepszy krój dla Ciebie, te drugie spodnie lepiej podkreslają Twoje zalety.

      Jesli chodzi o moje zdanie, to jestem jak najbardziej za tym, żeby poruszać takie tematy, ale pod warunkiem że:
      - od początku sygnalizowałeś, że dana kwestia jest dla Ciebie istotna (a nie wyskakujesz nagle z czymś co wydawało się bezproblemowe)
      - zachowujesz podstawy dyplomacji o której wspomniał gomory, bo temat jest mega delikatny.
      • aandzia43 Re: Inna metafora ze słoniem 09.08.11, 13:15
        > Jesli chodzi o moje zdanie, to jestem jak najbardziej za tym, żeby poruszać tak
        > ie tematy, ale pod warunkiem że:
        > - od początku sygnalizowałeś, że dana kwestia jest dla Ciebie istotna (a nie wy
        > skakujesz nagle z czymś co wydawało się bezproblemowe)
        > - zachowujesz podstawy dyplomacji o której wspomniał gomory, bo temat jest mega
        > delikatny.

        O właśnie!
    • mujer_bonita W czym w zasadzie jest problem? 09.08.11, 13:23
      Na początku tego wątku sądziłam, że problemem jest szczera komunikacja w związku i nie tworzenie stref tabu. Super. Z dalszej części jednak wynika, że nie chodzi o komunikację ale o realne, skuteczne narzędzie wpływu na drugą osobę, żeby postępowała zgodnie z wolą wpływającego. Bacika Ci potrzeba Yoric?
      • sea.sea Re: W czym w zasadzie jest problem? 09.08.11, 13:38
        Przepraszam, ale się zgubiłam.
        Poszukiwanie narzędzia wpływu na drugą osobę jest dla Ciebie w tym przypadku bulwersujące. A gdyby chodziło o narzędzie wpływu na faceta, żeby skarpetek wszędzie po domu nie rozrzucał i pozmywał czasem - to też by była mowa o potrzebie bacika? :)
        • mujer_bonita Re: W czym w zasadzie jest problem? 09.08.11, 13:43
          sea.sea napisała:
          > Przepraszam, ale się zgubiłam.
          > Poszukiwanie narzędzia wpływu na drugą osobę jest dla Ciebie w tym przypadku bu
          > lwersujące. A gdyby chodziło o narzędzie wpływu na faceta, żeby skarpetek wszęd
          > zie po domu nie rozrzucał i pozmywał czasem - to też by była mowa o potrzebie b
          > acika? :)

          Ależ nie jest bulwersujące! Tylko trzeba było wprost pisać a nie robić zasłonę dymną jak to kobiety źle się 'komunikują'. Przecież to nie ma nic wspólnego z komunikacją!
    • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:13
      Uruchamiam licznik odpowiedzi na temat.
      Jak na razie wygenerowałyście ZERO konkretnych odpowiedzi.

      cytuję:
      > dyplomacja- źle
      pozytywne wzmocnienia- masakra, tyle fatygi
      metody coachingu- nie pasują
      nieorobienie problemu zawczasu- a bo co?!

      Dyplomacja - konkret, jakie sformułowanie jest dozwolone? "Powiedz to samo, ale dyplomatycznie" - świetna rada, coś jak "inwestuj w akcje, ale bez ryzyka"?
      Pozytywne wzmocnienia - konkret + jaka jest ich spodziewana skuteczność, bo na podobnej zasadzie można dodać do listy 'daj na mszę w tej intencji'.
      Coaching - konkrety.
      Nierobienie problemu - lepiej podjąć problem jak już się pojawi? Paniom od 'problemu urojonego' chciałbym przypomnieć, że ja znam moją dziewczynę od kilku lat, a one z kilku linijek opisu - i na tej podstawie będą mi mówić co jest urojone a co nie? Halo?

      Wygenerowałyście za to sporo szczekania a nawet kilka inwektyw (nadal nie pojawiło się słowo 'przepraszam' - jeśli inwektywy są dozwolone, to na tym Forum pewna nowość).

      Gratuluję.

      Podsumujmy, czy jak dotychczas wykazała się Solidarność Jajników Przeciw Rozumowi: "stwierdzenie FAKTU, że obecne nawyki żywieniowe są zagrożeniem dla przyszłej sylwetki partnerki jest emocjonalnym dręczeniem, pastwieniem się i maltretowaniem". To chyba podchodzi pod jakiś paragraf?
      Rozumiem, że za wspomnienie ewentualnej przyszłej nadwagi jest jeszcze kara w zawiasach, ale jak w takim razie zakwalifikować tekst "masz gruby tyłek" i czy trafiam za to do celi z gwałcicielami, czy tylko mordercami?

      A tak przy okazji, może ktoś by się odniósł do wspominanej parę razy przeze mnie kwesii mentalnego przyzwolenia na przybieranie na wadze z czasem? Nikt? Naprawdę??
      • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:26
        yoric, jakbyś przeanalizował na chłodno swoją wypowiedź (szczekanie, jajniki przeciw rozumowi, itd.) to jako pierwszy nie mieścisz się już w regułach dyskusji. ten post powyżej to dla mnie EOT do wątku z Twojej strony. otwarłeś go, a teraz zamknąłeś.

        no chyba, że działasz według zasady, jak oni robią coś źle to ja tez mogę.
      • mujer_bonita Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 14:28
        yoric napisał:
        > Uruchamiam licznik odpowiedzi na temat.
        > Jak na razie wygenerowałyście ZERO konkretnych odpowiedzi.

        Bo nie wiadomo o co Ci chodzi. Zadałam konkretne pytania - pozostały bez odpowiedzi. Tupiesz nóżką ze zniecierpliwienia i obrażasz wszystkich dookoła. Widać po Twoich wypowiedziach drażliwość tematu i niestety próbę jego zawężenia zamiast zdiagnozowania.

        Nikt Ci eleganckiego bata na partnerkę nie da. Ma takie samo prawo powiedzieć 'nie' Twoim oczekiwaniom jak Ty masz prawo powiedzieć 'nie' jej.
        • bigbadpig Re: Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 14:31
          dokładnie - rzecz w tym,że on ma prawo powiedzieć co myśli, ona zaś ma prawo powiedzieć nie.tymczasem yoric spotkał się ze zdaniem (przez koleżankę wyrażonym) jakoby nie miał prawa wyrażać tej opinii. co więcej ona się obraża i jednocześnie akceptuje, prawo do tej wypowiedzi? nie. obrażając się wyraża dezaprobatę wobec dyskusji jako takiej a nie jego zdania.
          • mujer_bonita Re: Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 14:35
            bigbadpig napisał:
            > dokładnie - rzecz w tym,że on ma prawo powiedzieć co myśli, ona zaś ma prawo po
            > wiedzieć nie.tymczasem yoric spotkał się ze zdaniem (przez koleżankę wyrażonym)
            > jakoby nie miał prawa wyrażać tej opinii. co więcej ona się obraża i jednocześ
            > nie akceptuje, prawo do tej wypowiedzi? nie. obrażając się wyraża dezaprobatę w
            > obec dyskusji jako takiej a nie jego zdania.

            Skoro każde z nich ma prawo powiedzieć na czym im zależy to dlaczego jej nie może zależeć, żeby nie wysłuchiwać komentarzy na temat swojej figury?
            • bigbadpig Re: Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 15:18
              haha, no pięknie :D:D:D

              po pierwsze: jedynym komentarzem na temat jej figury w całym tym wątku, było skierowane do nas zapewnienie yorica, że ma ona świetną figurę - więc nie wiem po co poruszać kolejną strune w tym i tak już rozłażącym się wątku.


              po drugie - optujesz tu za samo-zaprzeczającym rozwiązaniem.

              > Skoro każde z nich ma prawo powiedzieć na czym im zależy to dlaczego jej nie mo
              > że zależeć, żeby nie wysłuchiwać komentarzy na temat swojej figury?

              niesamowite, że ktoś może to świadomie proponować - otóż z tego prostego powodu, że nie aprobując jego prawa do wypowiedzi, burzy podstawę na której opiera swoje prawo do wyrażenia tej dezaprobaty. to tyle w kwestii paradoksu logicznego w Twojej propozycji.

              oczywiście ona ma prawo oczekiwać, że pewne rzeczy nie będa przez niego mówione, nie powinien jej obrażać, nie powinien jej wydawać nakazów, zakazów, i wielu innych rzeczy nie powinien wyrażać w zależności od konkretnego układu. tu jest układ w którym na razie nie ma consensusu co do tego czy wolno mu powiedzieć, że obawia się o jej figurę w odległej przyszłości, czy też ma to zachować dla siebie. jak już mówiłem - jesli tak uzgodnią partnerzy, że nie wolno wyrażać takich obaw, należy je zdusić lub wyrażając dbać odpowiednio aby były w bawełnę owinięte to krzyż im na drogę. ja jestem za wizją związku w którym, mówi się co się czuje. tym bardziej, że on nie mówił jej "dużo jesz i jesteś gruba" (gdyby rzeczywiście była - to temat staje się z oczywistych powodów parzący i to rozumiem)

              nie wierzę, że to jest dobre a to jest złe. po prostu uważam, że gdyby ludzie wyrażali swoje bieżące odczucia zamiast grupą tworzyć strefy tabu do ogólnego zastosowania to by było im lepiej. nigdy nie miałem poczucia, że żyję w jakimś szczególnie liberalnym związku, ale widzę, że mało kto uważa za właściwe wyrażanie swoich zastrzeżeń co do zachowania drugiej strony. u mnie te zastrzeżenia czasem są brane pod uwagę a czasem odrzucane. co w tym złego? a wszelkie coachingi, pozytywne wzmocnienia - to jest dobre na kryzys, na oczyszczanie toksyn a nie na rozmowę dwojga dorosłych ludzi, o jednym z wielu aspektów wspólnego życia
              • mujer_bonita Re: Zadaj KONKRETNE pytanie. 09.08.11, 15:25
                bigbadpig napisał:
                > niesamowite, że ktoś może to świadomie proponować - otóż z tego prostego powodu
                > , że nie aprobując jego prawa do wypowiedzi, burzy podstawę na której opiera sw
                > oje prawo do wyrażenia tej dezaprobaty. to tyle w kwestii paradoksu logicznego
                > w Twojej propozycji.

                A jednak nie jest to niesamowite :) Sprawa raz zrozumiana nie musi być poruszana więcej. Jasny komunikat i kropka. To co sugerujesz to jedynie otwarcie na urabianie. Zostawienie furtki do drążenia. Ja osobiście sprawy raz omówione kwituję stwierdzeniem 'już o tym rozmawialiśmy' i inteligentnemu rozmówcy zwykle przypomina to, żeby tematu kolejny raz nie poruszać.

                Tylko problem polega na tym, że Yoricowi nie zależy na przekazaniu komunikatu (bo już to zrobił) tylko na skutecznym wywieraniu wpływu. Nie - jak mówić, żeby ona zrozumiała tylko jak mówić, żeby ona zrobiła to co ja chcę.
      • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:44
        Yoric, trochę się zapędziłeś i to Ty powinieneś przepraszać za wmawianie "solidarności jajników" i za brak logiki w tym, co piszesz. Ja do Twojej dziewczyny nic nie mam, jej metody stawiania Ci odporu są w moim odczuciu tyleż rozczulające, co żenujące. Moje sympatie nie kształtują się wzdłuż płci. Oprócz "pastwienia się" i "znęcania" masz też inną diagnozę pewnej gry, którą prowadzicie razem, przy czym Ty jesteś w niej stroną silniejszą, o ile nie dominującą. Co zaskakujące, w tak korzystnej dla siebie pozycji wytaczasz dość ciężki kaliber rzekomej przyszłej otyłości. Dziwne.

        Dyplomacja i pozytywne wzmocnienia - konkret, jakie sformułowanie jest dozwolone?
        Tobie nie zależy na dyplomacji - po cóż to pytanie?
        Niemniej kilka sugestii już padło, oto kolejne:
        Zamiast gadać o możliwości przytycie, mów o tym, że martwisz się o jej zdrowie (tuczące żarcie i brak ruchu to szkodliwa para).
        Zamiast mówić o przyszłych potencjalnych problemach z pożądaniem, mów że obecne pożądanie wynika głównie z jej (jeszcze;-) idealnej sylwetki. Żartowałam, pomiń "jeszcze".
        Zacznij gotować dietetycznie i zdrowo.
        Zacznij robić zakupy wyłącznie dietetycznych i zdrowych produktów.
        Kup jej psa - słodkiego szczeniaka, niech chodzi 4 x dziennie na spacery.
        Wskazuj pozytywne i negatywne przykłady w znanych Wam parach. ["Ta Jaśka naprawdę kiedyś wyglądała w tym bikini. A teraz...Ja bym ją rzucił na miejscu Waldka.]
        [...]

        > Coaching - konkrety.
        Proponuję lekturę "My Husband, My Best Coach" C. Clyewoth
        > Nierobienie problemu - lepiej podjąć problem jak już się pojawi? Paniom od 'pro
        > blemu urojonego' chciałbym przypomnieć, że ja znam moją dziewczynę od kilku lat
        > , a one z kilku linijek opisu - i na tej podstawie będą mi mówić co jest urojon
        > e a co nie? Halo?
        Jako koronny argument przytaczasz fakt, że słabo znamy Twoją dziewczynę, a Ty znasz ją dokładnie jednocześnie pytasz o rady - wymyśl, jak być skutecznym w tej sprawie.
      • sisi_kecz BINGO! 09.08.11, 14:45
        yoric napisał:

        > Uruchamiam licznik odpowiedzi na temat.
        > Jak na razie wygenerowałyście ZERO konkretnych odpowiedzi.

        Gratuluję big, kutuzow, urquhart, gomory,

        w wąskim tunelu poznawczym Autora zostaliście ujęci w rodzaj żeński.

        a pamiętajcie, że u niego to zakamuflowana obelga.

        ;)))


        I kto tu atakuje zapędzony w kozi róg ?

        Nie ma to jak sprowokować mizogina do wyrzucenia jadu :)

        Wymazałeś sie tą wypowiedzią w sposób doskonały !

        szacun.
        żal.pl
        i takie tam.

        a w temacie:

        Prawidłowy tytuł wątku:
        Jak manipulować kobietami ?


        pozdro!
    • organza26 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:39
      "jesteś młoda, masz dobry metabolizm i teraz to nie jest problem, ale prz
      > y twoich nawykach żywieniowych za kilka lat twoja figura, która obecnie jest re
      > welacyjna*, znacznie się pogorszy i nie mogę zagwarantować, że będziesz mi się
      > podobać".

      A ja tutaj widzę tutaj 2 niepokojące rzeczy:

      1) Dziewczyna z tego co zrozumiałam szczupła i zgrabna, a Ty już się marwtisz na zapas. Mało tego kominukujesz jej to otwarcie. Mało tego:

      2) otwarcie informujesz ją, ba nawet grozisz/straszysz, że ona już nie będzie atrakcyjna dla Ciebie.

      Moim zdaniem taki komunikat, powiedziany jeszcze w dodatku kobiecie, jest bardzo bolesny - informujesz ją, że jeśli jej ciało się zmieni na niekorzyść to ona już Ciebie nie będzie interesowała. A zmieni się, to tylko kwestia czasu. Nawet jeśli pozostanie szczupła to mogą czekać ją rozstepy, cellulit po ciąży. Swoją drogą widzę (np. na basenie), że cellulit i rozstępy (nie wspominając o pomarszczonej skórze) w starszym wieku to pratkycznie norma - nawet u szczupłych i widać w miarę dbających o siebie kobiet. A co z nieuchronnymi zmarszczkami na twarzy?

      Podejrzewam, że możesz teraz się upierać, że nie jesteś aż takim pustakiem, że Tobie tylko o nadwagę chodzi, ale osobiście nie wierzę, że tak bardzo wrazliwemu na nadwagę parnternki panu ten cellulit, rozstępy i zmarszczki tez nie będą przeszkadzały.

      Na sam koniec dodam, że powiedzieć: 'Wolę jak jesteś szczupła, może zadbaj o to już zawczasu' to zupełnie co innego niż: 'Jeśli przytyjesz to nie będziesz dla mnie atrakcyjna;.
      • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 14:57
        Ale pomijając wszystko inne, to akurat chyba warto wiedzieć wcześniej, że dla danego partnera na szczycie listy priorytetów jest właśnie atrakcyjność fizyczna. Lepiej, żeby udawał, że nie i żeby to wyszło w praniu jak ona faktycznie mu dzieci urodzi i zostanie jej celulit i fałdka? Ona ma teraz przynajmniej możliwość wyboru, albo się wypnie na niego i znajdzie sobie bardziej tolerancyjnego dla damskich niedoskonałości aktualnych i potencjalnych - albo się dostosuje i kupi lepszy krem przeciwzmarszczkowy, a w ciążę nie zajdzie albo zaszedłszy nie będzie pochłaniać wszystkiego w zasięgu wzroku.

        IMO postawienie takiego komunikatu jest jak najbardziej fair wobec kobiety, bo owszem, w tym momencie boli, ale zaoszczędza jej przyszłych rozczarowań.
        • apersona Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:15
          Dlaczego Yoric się martwi na zapas, przecież jak dziewczyna się roztyje zawsze może ją rzucić.
          A może nie? Wszak nie tylko kobiety tyją i starzeją się ale i Yoriki też. I taki (starszy już teraz) Yoric nie znajdzie z mety nowej, młodej, zgrabnej i potulnej, i o zgrozo zostanie SAM
          • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 15:37
            > Yoric nie znajdzie z mety nowej, młodej, zgrabnej i potul
            > nej, i o zgrozo zostanie SAM

            fantazjowanie o smutnym końcu yorica brzmi ciekawie, ale co to ma wspólnego z tematem wątku?

            a wątek nazywa się "słoń w szafie" pytanie było o to czy kobiety "mają prawo do słonia w szafie" jak to zakomunikowały yoricowi, a nie o tym co zrobić aby zmusić ją do zmiany diety. rozmowa była (przynajmniej zanim została rozszarpana) na temat tego - co facet ma zrobić jeśli chce wziąć temat dotyczący obojga na warsztat (nawet jesli temat jest urojony, nawet jeśli odległy i niepewny) bo yoric dowiedział, się, że ma się zamknąc i nie brać. jak ma problem to ma sobie o nim pomilczeć, jeśli ma obawy to ma je zachować dla siebie. jeśli w jego odczuciu ona nie wykazuje pewnej ostrożności, która wg. niego już byłaby odpowiednia to może sobie to wpisać co najwyżej do pamiętniczka. taka jest część wypowiedzi tutaj, i taki jest sens tego co usłyszał yoric od samej zainteresowanej. jednocześnie nie sądzę aby szukał tu odpowiedzi, tylko miał ochotę ponarzekać + włożyć kij w mrowisko ku uciesze wszystkich bywalców :D
            • mujer_bonita O czym jest wątek? 09.08.11, 15:55
              bigbadpig napisał:
              > a wątek nazywa się "słoń w szafie" pytanie było o to czy kobiety "mają prawo do
              > słonia w szafie" jak to zakomunikowały yoricowi, a nie o tym co zrobić aby zmu
              > sić ją do zmiany diety.

              Czyżby? Owszem wątek nazywa się 'słoń w pokoju' i pytanie pierwotnie brzmiało czy kobiety mają prawo do słonia w pokoju. Pytanie brzmi co konkretnie jest tym słoniem w pokoju? Czy:
              1. Prawo do odmowy dyskutowania pewnych kwestii
              2. Prawo do odmowy zachowania w określony sposób

              Bo ja na podstawie wypowiedzi Yorica:
              > IMO kobieta chce wytworzyć (inaczej mówiąc, uzurpuje sobie)
              > sferę ochronną, za którą idzie przyzolenie na dowolną sylwetkę.
              > W tej sferze ochronnej kobieta może prowadzić różnego rodzaju działania
              > pozorowane,typu diety, fitnesy, itd. nie przejmując się kompletnie
              > efektami lub ich brakiem.

              skłaniam się raczej ku tej drugiej opcji. Jemu nie przeszkadza, że nie może o czymś mówić. Jemu przeszkadza, że oznacza to, że nie będzie tak jak on chce.
              • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 16:21
                niezależnie od problemu który zreferował yoric, powinien mieć prawo wyrażać swój sprzeciw dla takiej postawy, tymczasem mu się to prawo odbiera. to oczywiste, że gdyby obydwie strony postawiły sprawę jasno:

                yoric: bardzo nie chciałbym abyś w jakiejś rozsądnej przyszłości póki zalezy mi na tobie jako kobiecie atrakcyjnej seksualnie
                ona: mam to gdzieś.

                to nie pomożemy im na forum rozwiązać tak fundamentalnego konfliktu oczekiwań. i yoric o takie porady nie prosił. on postulował gdziekolwiek swoje prawo do zmuszenia jej? nie zauważyłem.

                on krytykuje ucieczkę od tematu poprzez zasłanianie się formułą "tematu którego się nie porusza w rozmowie z kobietą"

                możesz jeszcze parę razy przytoczyc jego słowa o tym co było zasadniczym problemem od którego uciekać próbuje jego kobieta, ale nie przytaczasz słów w których on twierdziłby, że powinien mieć prawo do dyrygowania jej życiem z mocą natychmiastowego wykonania. piszesz "owszem pytanie pierwotnie brzmiało" a później "skłaniam się ku" i tu nie słowa yorica lecz Twoja ich interpretacja - nie wnosi to modyfikacji do tematu wątku.

                otóż, moim zdaniem świetnie, że jej to powiedział - bo materialnie nie spodował tym żadnych strat, a dla nie akurat na tamten moment temat był frapujący. silence is not the way - to jest idea która się imo sprawdza.

                możliwe konsekwencje by futurolog mr pig:

                - ona z czasem może dojść do tych samych wniosków co on, lub po prostu po ochłonięciu uznać zasadność jego obaw i już teraz wykazać większą troskę w temacie - yoric będzie szczęśliwy, ona też nie narzeka jeśli sama uznała to niebezpieczeństwo za realne

                - ona może to olać , dalej jeść tak jak je i sie nie roztyć - materialnie - dalej nic złego sie nie dzieje, może mu po latach powiedzieć, a pamiętasz jak się bałeś niepotrzebnie głupku?

                - ona może się roztyć i to olać, a on to przełknąć (mało prawdopodobne wg. mnie) raczej może się to stać zarzewiem konfliktu - no i tu ujawnia się zaleta szczerości - przynajmniej ze swojej strony mimo jej sprzeciwu ostrzegł ją o niebezpieczeństwie. do tego służy szczerość, w sytuacji fundamentalnego problemu ona zna jego stanowisko i nie jest zaskoczona gdy ćwierkanie 'zawsze będę Cię kochał" nagle okazuje się bajką.

                a ponieważ, sprawa jest obecnie tylko hipotetyczna, nadal nie rozumiem jaką ujemną wartość w związek wnosi jego próba szczerego wyrażenia stanowiska w temacie?
                • mujer_bonita Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 16:30
                  bigbadpig napisał:
                  > niezależnie od problemu który zreferował yoric, powinien mieć prawo wyrażać swó
                  > j sprzeciw dla takiej postawy, tymczasem mu się to prawo odbiera. to oczywiste,
                  > że gdyby obydwie strony postawiły sprawę jasno:
                  >
                  > yoric: bardzo nie chciałbym abyś w jakiejś rozsądnej przyszłości póki zalezy mi
                  > na tobie jako kobiecie atrakcyjnej seksualnie
                  > ona: mam to gdzieś

                  No sorry ale chciałabym zauważyć, że Yoric raczej należy do tych ludzi, którzy jasno komunikują na czym im zależy - jego postawa zatem musiała być pannie znana od dawna.

                  > "owszem pytanie pierwotnie brzmiało" a później "s
                  > kłaniam się ku" i tu nie słowa yorica lecz Twoja ich interpretacja

                  'Tu' był dokładny cytat z jego słów, na podstawie których ja twierdzę, że problem nie jest tak powierzchowny jak w pierwotnym pytaniu.


                  > otóż, moim zdaniem świetnie, że jej to powiedział - bo materialnie nie spodował
                  > tym żadnych strat, a dla nie akurat na tamten moment temat był frapujący. sile
                  > nce is not the way - to jest idea która się imo sprawdza.
                  (...)
                  > a ponieważ, sprawa jest obecnie tylko hipotetyczna, nadal nie rozumiem jaką uje
                  > mną wartość w związek wnosi jego próba szczerego wyrażenia stanowiska w temacie?

                  Ależ nie ma nic złego w szczerym wyrażeniu własnego zdania. Jest to nawet wskazane. Można się spierać o formę. Natomiast zdanie oznajmia się raz i przyjmuje do wiadomości odpowiedź na nie. Raz. Tutaj natomiast mamy poszukiwania form nacisku służących przeforsowaniu tego zdania.
                  • mujer_bonita W sumie nie ma co dyskutować... 09.08.11, 16:38
                    Niech się autor określi... ;)
                  • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 16:46
                    próbujesz uparcie dyskutować na temat który bardziej Ci odpowiada od postawionego:

                    > nasza wspólna koleżanka uświadomiła mnie, że takich rzeczy się nie mówi.
                    > Kobiety są bardzo wrażliwe na tym punkcie, dlatego o figurze nie wolno mówić wprost
                    > - ani zanim problem się pojawi, ani tym bardziej jak już się pojawi.

                    podejrzewam, że nie jest to dosłowny cytat ale to zamyka post yorica w połączeniu ze zdaniem: "czy mają prawo do słonia w pokoju" korzystając z jego czytelnego wyjaśnienia co oznacza ta metafora: czy mają prawo do zakazania poruszania tematu.

                    I co pozytywnego do oceny zachowania opisanej kobiety wnosi fakt, że yorica postawa jest znana od dawna? Nie zależnie od tego jak dawno jest znana, jej postawa to brak zgody na poruszanie TAKIEGO tematu.
                    • kutuzow Mały przykład do analizy 09.08.11, 17:26
                      bigbadpig ---> powoli zaczynasz chyba dochodzić do tej samej ściany której istnienie odkrył Yoric. Dość dobrze pokazuje to poniższy post organzy26:


                      "Kurczę, wiesz co, masz absolutną rację tak naprawdę! Bardzo fajnie, że facet już teraz pokazuje, że jest pustakiem i to w dodatku o bardzo roszczeniowej postawie, który najwidoczniej nie jest wart tego aby tworzyć z nim głęboki uczuciowy związek."
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127747288,127781253,Re_Slon_w_pokoju.html

                      Jak widzisz niektóre kobiety stawiają sprawę jasno, albo kochasz miłością bezwarunkową, albo jesteś chamem i prostakiem niegodnym uczuć płci pięknej.

                      Na nic tutaj tłumaczenie, że owszem wszyscy się starzejemy, ale można robić to szybciej lub wolniej w zalezności od tego jak o siebie dbamy. Pomijany jest także zupełnie fakt tego co faktycznie dana osoba AKTYWNIE robi by uzyskać/zachować jak najdłużej dany stan.

                      Ciekawy jestem czy te same Panie tak samo oceniłyby postawę faceta który:

                      Wariant A

                      z powodów sytuacji na rynku gość ma mniejszą pensję o 40% niż kilka lat temu, pracuje nadal ciężko i stara się łapać "fuchy". Gdy i z tym nie wychodzi, stara się przekwalifikować i kończy kurs specjalistyczny żeby podjąć nową pracę w której będzie zarabiał sporo więcej tylko 10% mniej tego co przed kryzysem.

                      Wariant B
                      - jest kryzys i pensja jest mniejsza o 40%, lecz facetowi się podoba to że teraz ma więcej czasu dla siebie (brak nadgodziń i pracy w sobotę), zamiast się stresować, teraz ma czas na piwko z kumplami i mecze piłki nożnej. Niby próbuje szukać innej pracy, ale bez efektów, wymówek co do nowej pracy także nie brakuje, bo faktycznie ciężko jest coś znaleźć w czasach kryzysu. tragedii nie ma -rodzinie na chleb starcza, a że wakacji nie będzie i prezenty się skończyły, to już inna sprawa.

                      Ciekawe czy Panie tak samo oceniłyby oba zachowania?

                      Może te przykłady w końcu pozwolą zrozumieć niektórym koleżankom, że często nie chodzi bezpośrednio o efekt końcowy ale o ZAANGAŻOWANIE i nie ma znaczenia czy mówimy tutaj o dbaniu o domowy budżet, czy o staranie się o zachowanie figury/wagi.
                      • organza26 Re: Mały przykład do analizy 09.08.11, 18:06
                        > Jak widzisz niektóre kobiety stawiają sprawę jasno, albo kochasz miłością bezwa
                        > runkową, albo jesteś chamem i prostakiem niegodnym uczuć płci pięknej.

                        Interpretacja z sufitu. Miłością bezwarunkową to się kocha dzieci. Mnie chodziło o to, że jeśli się ma jakieś sugestie albo nawet żadania w stosunku do partnera to się ich nie wykłada w taki sposób jak zrobił to Yorick, w dodatku kiedy problemu nawet JESZCZE NIE MA. To jest co najmniej dziwne i źle wróży przyszłości związku.

                        Analogiczną sytuacją byłoby gdyby kobieta powiedziała facetowi: 'Jeśli spadniesz poniżej 8000 netto to przestaniesz byc dla mnie atrakcyjny'.

                        Albo najprostszy przykład: jeśli kobieta powiedziałaby facetowi dokładnie to co powiedział Yorick to NIE, NIE byłoby to w porządku.

                        Ty zaś próbujesz widzę usilnie wmówić, że kobiety myślą inaczej...

                        > Wariant A
                        >
                        > z powodów sytuacji na rynku gość ma mniejszą pensję o 40% niż kilka lat temu, p
                        > racuje nadal ciężko i stara się łapać "fuchy". Gdy i z tym nie wychodzi, stara
                        > się przekwalifikować i kończy kurs specjalistyczny żeby podjąć nową pracę w któ
                        > rej będzie zarabiał sporo więcej tylko 10% mniej tego co przed kryzysem.
                        >
                        > Wariant B
                        > - jest kryzys i pensja jest mniejsza o 40%, lecz facetowi się podoba to że tera
                        > z ma więcej czasu dla siebie (brak nadgodziń i pracy w sobotę), zamiast się str
                        > esować, teraz ma czas na piwko z kumplami i mecze piłki nożnej. Niby próbuje sz
                        > ukać innej pracy, ale bez efektów, wymówek co do nowej pracy także nie brakuje,
                        > bo faktycznie ciężko jest coś znaleźć w czasach kryzysu. tragedii nie ma -rodz
                        > inie na chleb starcza, a że wakacji nie będzie i prezenty się skończyły, to już
                        > inna sprawa.

                        Widzisz dla mnie wariant nr 2 wcale nie byłby taki najgorszy gorszy - trzeba ustawić gdzieś granicę, ile czasu poświęca sie pracy a ile sobie i rodzinie.

                        A ciągłego fundowania prezentów i wakacji w ciepłych krajach żądają utrzymanki a nie normalne kobiety, nie wiem z jakimi kobietami miałeś do czynienia, że tak osądzasz cały ród kobiecy.

                        • kutuzow Re: Mały przykład do analizy 09.08.11, 18:50
                          organza26 napisała:

                          > Analogiczną sytuacją byłoby gdyby kobieta powiedziała facetowi: 'Jeśli spadnie
                          > sz poniżej 8000 netto to przestaniesz byc dla mnie atrakcyjny'.

                          Analogiczną sytauacja byłaby wtedy gdyby facet spóźniał się do pracy, nie przygotowywał się należycie, czyli robił wszystko to co w przyszłości może np. prowadzić do zwolnienia go z pracy. Wg mnie informacja ze strony partnerki w stylu jak tak dalej będziesz olewał pracę to ją stracisz, a wiesz że ja nie cenię sobie facetów na których nie można polegać finansowo.
                          Dla mnie jest to jak najbardziej OK. Ciekawy jestem czy któryś z Panów zareagowałby równie emocjonalnie na takie postawienie sprawy jak partnerka Yoric-a.
                    • mujer_bonita Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 20:41
                      bigbadpig napisał:
                      > I co pozytywnego do oceny zachowania opisanej kobiety wnosi fakt, że yorica pos
                      > tawa jest znana od dawna? Nie zależnie od tego jak dawno jest znana, jej postaw
                      > a to brak zgody na poruszanie TAKIEGO tematu.

                      Przecież to banalnie proste. Pewne rzeczy wystarczy zakomunikować raz. RAZ. Ciągłe wyrzygiwanie, które tak eufemistycznie Yoric nazywa 'reagowaniem' przyprawia tylko o irytację. Szczególnie jeżeli stanowi kwestię sporną - to jest on oczekuje jej szczupłości a jej na tej szczupłości nie zależy.
                      • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 01:16
                        no i gratulacje, najpierw yoric nazywa niepasujące mu opinie szczekaniem, teraz Ty roisz sobie, że on uparcie drąży temat i określasz to wyrzygiwaniem. naprawdę współczuję otoczeniu osób które mają w arsenale takie chwyty ukryte pod pseudonimem dyskusja.

                        swoją drogą, problemem było nie to czy raz czy więcej, tylko czy raz to nie o raz za dużo.
                        inna niejasność - nigdzie nie przeczytałem, o tym aby on wyrzygiwał CIĄGLE, ale tworzenie alternatywnej wersji historii zdarzeń to jest Twój znak rozpoznawczy o ile pamiętam sprzed lat gdy poprzednio tu pisywałem :/

                        yoric napisał "Ostatnio rozmawiałem z moją Panią na temat jedzenia" to oznacza, że "on ciągle wyrzyguje" czy gdzieś jeszcze znalazłaś coś na ten temat?
                        • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 03:00
                          a jednak nie! przepraszam! pomyliłem Cię z inną użytkowniczką, co nie zmienia faktu, że nie było mowy o tym aby on coś ciągle (nie zmienia faktu ale jednak nadszarpuję moją wiarygodność :P)
                        • mujer_bonita Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 08:29
                          bigbadpig napisał:
                          > inna niejasność - nigdzie nie przeczytałem, o tym aby on wyrzygiwał CIĄGLE, ale
                          > tworzenie alternatywnej wersji historii zdarzeń to jest Twój znak rozpoznawczy
                          > o ile pamiętam sprzed lat gdy poprzednio tu pisywałem

                          Nie ciągle? To czemu pyta o środki 'reagowania'? Ja rozróżniam słowo 'zareagować' (raz) od 'reagować' (działanie ciągłe).

                          Tylko Yoric może odpowiedzieć na pytanie, czy nie poruszy tematu nigdy więcej. Tylko skoro pyta jak to zrobić to chyba odpowiedź jest jasna.
                          • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 13:14
                            no tak, skoro zapytał jak reagować to oczywiście oznacza, że ciągle wyrzyguje :P
                            a na dodatek żmija nie zaprzecza, kiedy pytam CIEBIE skąd się wzięła ta fantazja, więc wszystko jest już jasne
                            • mujer_bonita Re: O czym jest wątek? 10.08.11, 13:22
                              bigbadpig napisał:
                              > no tak, skoro zapytał jak reagować to oczywiście oznacza, że ciągle wyrzyguje :P
                              > a na dodatek żmija nie zaprzecza, kiedy pytam CIEBIE skąd się wzięła ta fantazj
                              > a, więc wszystko jest już jasne

                              A potrafisz czytać? To nie takie trudne :) Napisałam po prostu, że pewne rzeczy można zakomunikować RAZ. Ciągłe o nich przypominanie to wyrzygiwanie. Ja nawet nigdzie nie napisałam, że on tak robi. Napisałam, że z opisu wnika, że zrobił raz i pyta jak robić dalej :D

                              Naprawdę - wystarczy odrobina wysiłku :)
                • organza26 Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 17:07
                  > a ponieważ, sprawa jest obecnie tylko hipotetyczna, nadal nie rozumiem jaką uje
                  > mną wartość w związek wnosi jego próba szczerego wyrażenia stanowiska w temacie
                  > ?

                  Ale Yoric nie pochwalił się po prostu, że ma takie właśnie stanowisko w sprawie ewentualnej nadwagi swojej parnterki i koniec kropka. On o tym napisał, bo ona się na niego za to trochę obraziła, rozpowiedziała koleżankom, a on biedaczek nie może zrozumieć czemu sprawa została nieco rozdmuchana i co tu sie właściwie takiego stało. A niestety stało się i kilkanaście, jeżeli nie kilkadziesiąt osób próbuje mu wytłumaczyc czemu dziewczynie zrobiło się przykro.

                  Cały problem polega na tym, że Yorick wyjawił nieprzyjemną prawdę - przyjmijmy, że miał do tego prawo. Tylko, że w tym momencie jego dziewczyna tez miała prawo zachować sie jak zachowała a on najwyraźniej ma trudności ze zrozumieniem tego.
                  • bigbadpig Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 18:24
                    zgoda: przyjmijmy że miał do tego prawo i przyjmijmy że ona miała prawo :D
                    tylko, że jej zachowanie to wyrażenie niezgody na jego prawo do poruszania tego tematu
                    czyli przyjmijmy, że jednak nie miał prawa skoro ona tak stwierdza i ma do tego prawo ( bo rozumiem przez prawo stwierdzania czegoś przyzwolenie na postulat stwierdzającego)
                    w końcu: czyli przyjmijmy, że miał prawo i ona ma prawo uznać, że nie ma prawa :D:D:D
                    już o tym rozmawiałem z mujer i byłem zdziwiony, faktem, że na dorosłym forum publikuje się zdania zawierające tak banalne błędy, teraz widzę, o zgrozo, że to nie jest odosobniona praktyka :P


                    no chyba, że "przyjmijmy, że ona miała prawo" oznacza tylko zgodę na wypowiadanie danych słów, ale to w takim razie jedyne czego nie ma prawa mówić to, że prezydent jest bucem
                    • zakletawmarmur Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 19:48
                      Bigbadpig, gdy facet przekazuje komunikat "chce mieć szczupłą kobietę" to nie ma w tym nic złego.
                      Jednak zauważ, że w tym konkretnym przypadku sprawa wyraźnie śmierdzi... Moje pierwsze odczucie było takie, że chodzi raczej o próbę kontroli, która nie ma na celu faktycznie utrzymania przez dziewczynę odpowiedniej wagi a raczej kontrolę samą w sobie. Myśle, że Ejudamonika popełniła bardzo dobry post i rzuciła sporo światła na tą sytuacje, jak i na wiele innych (można by go zapisać do top ten forumowych wypowiedzi). W takim przypadku sam przyznaj facet się prosi o obrazę majestatu i klapsa w dupe:-) Zresztą z tego co pamiętam poprzednie wątki Yorica na temat jego związku to nie byłby to pierwszy raz:-) W takim razie osiągnął swój cel, poirytował swoją kobietę a i przy tym część pań na forum... Nie ma więc co mieć do nich pretensji:-)
                      • zakletawmarmur Re: O czym jest wątek? 09.08.11, 19:50
                        Eudajmonika:-)
                      • urquhart chodzi raczej o próbę kontroli 09.08.11, 20:25
                        zakletawmarmur napisała:

                        > Myśle, że Ejudamonika popełniła bardzo dobry post i rzuciła spo
                        > ro światła na tą sytuacje, jak i na wiele innych (można by go zapisać do top te
                        > n forumowych wypowiedzi). W takim przypadku sam przyznaj facet się prosi o obra
                        > zę majestatu i klapsa w dupe:-) Zresztą z tego co pamiętam poprzednie wątki Yor
                        > ica na temat jego związku to nie byłby to pierwszy raz:-) W takim razie osiągną
                        > ł swój cel, poirytował swoją kobietę a i przy tym część pań na forum... Nie ma
                        > więc co mieć do nich pretensji:-)

                        Poniekąd Zaklęta muszę przyznać ci rację, faktycznie warto przypominać jej post w ramach walki z podwójnymi standardami. Panie są tu poirytowane i alergicznie wyczulone na męską próbę kontroli.
                        I trzeba przypominać zatem ten o Bernim, bo protekcjonalny ton większości pań i kontrolująca postawa kobiet w odniesieniu do mężczyzn jest tu częsta, oczywista i powiedziałbym w dobrym tonie, ba, budzi podziw i powszechne uznanie.

                        Podobnie zresztą jak rady żeby natychmiast rady żeby kopnąć delikwenta w dupę jeżeli nie potrafi zrezygnować dla związku z piwka lub wódeczki :)
                    • mujer_bonita Bigbadpig - bład w procesie myślowym. 09.08.11, 20:52
                      Bigbadpig napisał:
                      > zgoda: przyjmijmy że miał do tego prawo i przyjmijmy że ona miała prawo :D
                      > tylko, że jej zachowanie to wyrażenie niezgody na jego prawo do poruszania tego
                      > tematu

                      Skoro jej zachowanie uznajesz za 'wyrażenie niezgody na jego prawo do poruszania tego tematu' to w takim razie jego zachowani musisz nazwać 'wyrażeniem niezgody na jej prawo do milczenia w temacie'.

                      Niestety dorosły człowiek wie, że nie zawsze prawa wszystkich osób mogą być realizowane na raz i to jest taka klasyczna sytuacja. Można wybrać forsowanie na siłę swojego zdania lub szukać kompromisu. Pytanie nadal aktualne do Yorica brzmi - o co mu w zasadzie chodzi. O prawo do wyrażenia własnego zdania czy przeforsowania jego realizacji.
        • organza26 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 16:54
          > Ale pomijając wszystko inne, to akurat chyba warto wiedzieć wcześniej, że dla d
          > anego partnera na szczycie listy priorytetów jest właśnie atrakcyjność fizyczna

          Dla każdego w miarę normalnego, dojrzałego czlowieka oczywiste jest, że ta obiektywna atrakcyjność wraz z wiekiem maleje. Dojrzały człowiek bierze to pod uwagę.

          > IMO postawienie takiego komunikatu jest jak najbardziej fair wobec kobiety, bo
          > owszem, w tym momencie boli, ale zaoszczędza jej przyszłych rozczarowań.

          Kurczę, wiesz co, masz absolutną rację tak naprawdę! Bardzo fajnie, że facet już teraz pokazuje, że jest pustakiem i to w dodatku o bardzo roszczeniowej postawie, który najwidoczniej nie jest wart tego aby tworzyć z nim głęboki uczuciowy związek.
          Trochę gorzej jak ta dziewczyna go kocha...

          • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 17:11
            Jeśli mężczyzna daje odczuć kobiecie jak ważna dla niego jest jej fizyczna atrakcyjność - to jest pustakiem?

            Obyś się nie przejechała, jeśli Twój mężczyzna (facet?) komunikuje Ci, że dla niego to bez znaczenia, a Ty w to wierzysz.

            Nie wieszczę tu w Twoim przypadku bynajmniej, bo nie wiem jaka jest Twoja sytuacja. Ostrzegam, bo sam jestem mężczyzną i znam wielu innych - nie spotkałem jeszcze takiego który nie zdradzałby w jakiejś formie, kiedy rozmowa już zejdzie na odpowiedni temat, że pierwszym determinantą w postrzeganiu kobiety jest jej atrakcyjność. Inna sprawa dla kogo jest to warunek wystarczający i co dla kogo oznacza atrakcyjność, ale takich pustaków dla których otyła kobieta się w tej definicji nie mieści jest zdecydowana większość.

            Wiem, oczywiście, że są pary które z zewnątrz patrząc, zmuszają do przyjęcia założenia, że czasem spoina związku może nie zawierać składnika zwanego atrakcyjnością fizyczna. Ale jeśli sama jesteś atrakcyjna, naprawdę trudno będzie Ci wyłapać tego właściwego wrażliwego faceta, który będzie miał gdzieś Twoją atrakcyjność; większośc to będą jednak zakamuflowane szuje którym będziesz się podobać i będzie to dla nich kluczowe.
            Jeśli nie jesteś atrakcyjna - jest łatwiej - pustaków nie będzie wśród tych którzy będą gotowi się z Tobą związać :P
            • organza26 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 17:27
              Rozmawiamy o dwóch różnych rzeczach.

              Ja tu nie próbuję twierdzić, że wygląd się nie liczy. To oczywiste, że facet, z którym jestem, uważa mnie za atrakcyjną kobietę, tak samo jak ja jego. Problem zaczyna sie wtedy kiedy ja naiwnie sądzę, że tak będzie zawsze. A jak przychodzi mi do głowy, że jednak tak zawsze nie będzie to wychlapuję facetowi prosto w oczy: ' sorry stary, zacznij się ogarniać juz teraz, nawet jak jeszcze nie ma problemu, bo jesli będzie to koniec miłości i seksu'.

              W fajnym, satysfakcjonujacym związku takich rzeczy w taki sposób po prostu się nie wyłuszcza. W tym cały problem.

              Jeżeli już by mi coś przeszkadzało to najpierw starałabym się pozytywnie zmotywować swoja połówkę, a nie straszyć rozstaniem.
              • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 18:11
                no to ja mam niefajny i niesatysfakcjonujący związek o czym się dowiedział mimochodem od Ciebie, bo mogłem powiedzieć mojej żonie - świetnie wyglądasz (bo wygląda) ale albo mniej piwa, albo więcej brzuszków, albo za jakiś czas mniej mojego napalenia bo CI się brzuch zaokrągla. nie jest to temat drażliwy bo ona takie rzeczy wie i rozumie, w drugą stronę to tęz działa choć nie w sferze fizycznej bo dbam o siebie codziennie. ogólnie akceptujemy takie sugestie, i nie implikujemy z tego, że poruszający temat jest idiotą bo nie akceptuje naturalnych zmian związanych z wiekiem (co w tym wątku przeradza się w jakiś standardowy mechanizm obronny)

                czy yoric twierdzi, że ma nadzieję, że tak będzie zawsze? co wy macie za obsesję na to "zawsze", "naturalne zmiany" itp? nigdzie takie stwierdzenie nie padło, yoric, zapewne jak większość mężczyzn chce aby jego kobieta prezentowała się możliwie atrakcyjnie w możliwie długim czasie, on ma w tym interes, jej zapewne jak większości kobiet również na tym zależy, ale ona ma dodatkowo interes, jak każdy, w tym aby wypośrodkować to z własną wygodą i określić własny priorytet dbania o ciało na liście priorytetów.
                a tu co chwila słychać, że on chce zawsze, że on nie zaakceptuje zmian - a wszystko to bo wyraził swoje zdanie o jej diecie i usłyszał, że o tym się nie rozmawia - z czym przyszedł na forum.

                uporczywość uczestników dyskusji, w nieżyczliwej nadinterpretacji słów yorica osiąga jakiś absurdalny poziom.
                • organza26 Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 11:00
                  świetnie wyglądasz (bo wyg
                  > ląda) ale albo mniej piwa, albo więcej brzuszków, albo za jakiś czas mniej moje
                  > go napalenia bo CI się brzuch zaokrągla

                  No widzisz, ja tu widzę różnicę, może subtelną, ale jak widać diabeł tkwi w szczegółach. Co innego powiedzieć - 'dbaj o siebie bo będzie mniej seksu', a co innego 'dbaj o siebie bo nie będziesz już dla mnie atrakcyjna (w ogóle). W przypadku drugiego wariantu kiedy mężczyzna mówi to do swojej dziewczyny a nie żony, ja to odbieram jako zawoalowaną groźbę rozstania. Poza tym, kiedy mówi się coś takiego żonie/mężowi wiadomo, że rozstanie z powodu przytycia jest wersją ostateczną, przed którą jest pewien czas na na naprawienie błędów.
          • sea.sea Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 17:29
            > Bardzo fajnie, że facet już teraz pokazuje, że jest pustakiem i to w dodatku o bardzo
            > roszczeniowej postawie, który najwidoczniej nie jest wart tego aby tworzyć z nim głęboki
            > uczuciowy związek.
            Może jest wart, może ma jakieś cechy, które niektóre kobiety uznałyby za zalety wynagradzające konieczność permanentnego wyglądania bosko. Ludzie mają różne kryteria dobierania się w związek, w większości przypadków to jest z grubsza przewidywalne, ale niekiedy jednak można się nieźle zaskoczyć :) Ocenę wartości zawodnika i przydatności do związku pozostawię więc kandydatkom do ręki :)

            > Trochę gorzej jak ta dziewczyna go kocha...
            Co poradzisz.
            Facet ma takie kryteria a nie inne i ma do nich prawo. Chce atrakcyjną.
            Jak długo się będą znajdować kandydaci skłonni się podporządkować wszystkiemu, co głoszone przez ich współspaczy kryteria za sobą niosą - tak długo ich "roszczenia" będą uzasadnione, choćby nie wiem za jak kretyńskie zostały uznane przez 90% otoczenia i dodatkowo baby z forum. Wolny wybór :)


            • organza26 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 18:12
              > > Bardzo fajnie, że facet już teraz pokazuje, że jest pustakiem i to w doda
              > tku o bardzo
              > > roszczeniowej postawie, który najwidoczniej nie jest wart tego aby tworzy
              > ć z nim głęboki
              > > uczuciowy związek.
              > Może jest wart, może ma jakieś cechy, które niektóre kobiety uznałyby za zalety
              > wynagradzające konieczność permanentnego wyglądania bosko. Ludzie mają różne k
              > ryteria dobierania się w związek, w większości przypadków to jest z grubsza prz
              > ewidywalne, ale niekiedy jednak można się nieźle zaskoczyć :) Ocenę wartości za
              > wodnika i przydatności do związku pozostawię więc kandydatkom do ręki :)

              Ależ ja sobie doskonale zdaję sprawę, że to jest moja subiektywna opinia:)
    • violon-czela Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 19:15
      Mam mieszane uczucia.

      Skoro ma niby za parę lat przytyć od tego jak je, to je tłusto (? ) Może tak więc wpierw o jej zdrowie byś się pomartwił?
      Dieta to jest coś co co zawsze można zmienić. Póki nie tyje od tego jedzenia to po co ją zadręczasz tym gdybaniem o figurze. Pozadręczaj ją tekstami o zdrowiu.

      Ja uwielbiam tłuste jedzenie i wyglądam jak chodząca anoreksja - z wiekiem jednak stopniowo zmieniam nawyki kulinarne z obawy o zdrowie, a nie o figurę. Figura się będę martwić jak zauważę, że nie mieszczę się w ciuchach. I tak na jej miejscu bym ci powiedziała zamiast strzelać "focha". (fochy dziecinada)

      Lubię szczerość ale szczerym trzeba umieć być - Trzeba jej się było wpierw zapytać czy nie boi się ze za parę lat będzie mieć problemy zdrowotne przy takich nawykach żywieniowych, abo czy nie boi się, ze utyje za parę lat przez takie a nie inne jedzenie, czy ma gdzieś swoją figurę i takie tam. I poczekać na odpowiedz, a nie z grubej rury walić nie patrząc na to co ona ma do powiedzenia. Bo być może powiedziałby Ci, że jak utyję to będzie namiętnie zrzucać :D

      Dla mnie Twoje " nie mogę zagwarantować, że będziesz mi się podobać" uznałabym za adekwatne w momencie jakby odpowiedziała Ci, że jak utyje to trudno ( albo coś w tym stylu) w przeciwnym razie było to niepotrzebne i bez sensu jak dla mnie.

      Poradzić mogę ( nie wiem czy słusznie) że takie rzeczy to się mówi w formie żartów albo w luźnej rozmowie - średnio inteligentny człowiek przyswoi komunikat w formie " lubię cię taka szczupłą", " jesteś taka szczupła, obyś zawsze taka była"....... patrząc na X: " nie lubię puszystych kobiet, są takie niepociągające dla mnie, dobrze, ze ty taka nie jesteś bo nie wiem jakbym to zniósł "
      Jeśli na kogoś to nie działa to inne teksty tym bardziej nie podziałają bo partner ma gdzieś twoje zdanie.
    • lonely.stoner Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 20:53
      yoric napisał:

      >
      > Ostatnio rozmawiałem z moją Panią na temat jedzenia i powiedziałem mniej więcej
      > tak: "jesteś młoda, masz dobry metabolizm i teraz to nie jest problem, ale prz
      > y twoich nawykach żywieniowych za kilka lat twoja figura, która obecnie jest re
      > welacyjna*, znacznie się pogorszy i nie mogę zagwarantować, że będziesz mi się
      > podobać".
      > *-mówiłem z pełnym przekonaniem :)
      >

      mysle ze masz facet jakies problemy z d.py, ja np. mam figure rewelacyjna, wiek 29lat, nawyki zywieniowe te co dawniej i uwierz ze moja figura nagle nie zaczela sie robic straszna, zwalista czy co tam. Poza tym ja takiego faceta jak ty kiedys znalam i dzieki bogu juz nawet nie jest moim znajomym, wszedzie doszukiwal sie problemu, dziury w calym, mi wawial ze sie starzec zaczynam (mialam 25 lat jak go znalam), po prostu chadzacy wrzod na d.pie ktory wszedzie znajdzie cos co jest nie tak, na sile unieszczesliwia siebie i innych i widzi tylko czarne scenariusze. Taki toksyczny czlowiek. Na co komukolwiek tacy znajomi a tym bardziej partnerzy- nie wiem?
      • efi-efi Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 21:31
        yoric napisał:

        >>Można sobie mówić, że brak empatii, brak delikatności, "sprowadzanie na ziemię wymaga >>delikatności a nie walenia prosto z mostu", taki komunikat należy podać inaczej, itd., ale nikt >>nie napisał CO konkretnie powiedzieć i JAK podać komunikat.

        - Najprawdopodobniej kobieta 'usłyszała' :" kocham cię dopóki jesteś ładna, zgrabna, szczupła. Każde odstępstwo od takiej sylwetki spowoduje, że moje uczucia do ciebie znikną".

        Yoric , wszystko się da powiedzieć , ja tam jestem za szczerością w związku i mnie osobiście taki tekst ze strony męża raczej rozbawiłby niż przyprawił o łzy.
        Ale inaczej rzeczy się mają w długoletnich, dzieciatych związkach małżeńskich, a inaczej w krótkich stażem , luźnych (za słowo wolne jestem tu opieprzana) związkach.

        W tym konkretnym przypadku należało kobietę najpierw zapewnić , że ją kochasz, że NIEZALEŻNIE od wielkości jej dupy Twe uczucie będzie płonęło jasnym , niezmiennym płomieniem, dodać, że jesteś próżny i chcesz się chwalić przed kolegami jej zgrabnym tyłkiem , a oprócz tego mając taką zajebistą laskę zdajesz sobie sprawę, że sam też musisz jak najdłużej być w niezłej formie i dlatego proponujesz zarzucić te golonka i przejść na owsiankę i łososia z rukolą.

        Tak jak Ci tu ktoś napisał wcześniej nawet najpiękniejsze kobiety chcą być kochane nie za zgrabny tyłek . Nawet jak to jest tylko pobożne życzenie .:)

        • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 21:48
          O - i to rozumiem. Można odpowiedzieć do rzeczy? Można.
          Dzięki!
    • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 21:24
      Odpowiedzi hurtem, a potem konkluzja.

      BigBad, po pierwsze dzięki za klarowanie pewnych kwestii. Po drugie, sugerujesz, że pisząc 'szczekanie' zniżam się do poziomu 'szczekających':
      > no chyba, że działasz według zasady, jak oni robią coś źle to ja tez mogę.
      Mam z tym podobny problem, co z sugestią Eudajmoniki o przeprosinach. To są podwójne standardy i to bardzo dziwne podwójne standardy - wolno atakować w niewybredny sposób (w kilku wypadkach ewidentnie obraźliwy), nie wolno się bronić. Stado harpi oczekuje przeprosin za to, że nie może spokojnie oczu dłubać :).

      Ale jak już pisałem standard dyskusji zrobił się taki, że padły wyzwiska i jestem ciekaw, czy prędzej w wątku pojawi się admin z nożycami, czy dopiero gdy ktoś zaprosi Wujka Staszka, Mistrz Ciętej Riposty.

      Dalej Eudajmonika podaje przykłady 'dyplomatycznego' rozwiązania problemu; z jednej strony cieszę się, bo wreszcie pojawiło się coś na temat (szkoda że koło setnego wpisu), z drugiej strony głęboko wątpię w ich skuteczność.

      Mujer, jak już pisali inni, analogie do kobiecych oczekiwań są o tyle nietrafione, że o kobiecych oczekiwaniach można rozmawiać na spokojnie i można je przyjąć lub odrzucić. O pewnej sferze męskich oczekiwań, a konkretnie oczekiwań wobec figury partnerki jak się okazuje NIE WYPADA NAWET ROZMAWIAĆ. Kapujesz? Pewnie nie, skoro nie trafiło za pierwszym razem i za drugim - ale do trzech razy sztuka :).

      Teraz Sisi. Sisi, dla mnie jesteś takim forumowym kibolem, który nigdy nie ma NIC do powiedzenia, natomiast pojawia się tam, gdzie może zrobić zadymę. To przykład wątku, kiedy wobec braku argumentów podkulasz ogon i uciekasz:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,126273197,126273197,dala_mu_czy_raczej_on_jej_dal_o_seksie_rzecz_jasn.html
      a to przykład wątku ilustrującego ogólnie Twój poziom:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127277767,127277767,Przyklady_meskiej_logiki_ktora_logicznie_odrzuca.html
      w związku z tym wygaszam Cię. Ponieważ Twoja aktywność na Forum ogranicza się do pyskówki, robię to ze spokojnym sumieniem, wiedząc, że nic nie tracę, natomiast zyskuję sporo czasu.
      • mujer_bonita Co za bzdura! 09.08.11, 21:46
        yoric napisał:
        > Mujer, jak już pisali inni, analogie do kobiecych oczekiwań są o tyle nietrafio
        > ne, że o kobiecych oczekiwaniach można rozmawiać na spokojnie i można je przyją
        > ć lub odrzucić. O pewnej sferze męskich oczekiwań, a konkretnie oczekiwań wobec
        > figury partnerki jak się okazuje NIE WYPADA NAWET ROZMAWIAĆ. Kapujesz? Pewnie
        > nie, skoro nie trafiło za pierwszym razem i za drugim - ale do trzech razy sztu
        > ka :).


        Ta jasssne :) Jak zwykle ci 'lepiej rozmawiający' mężczyźni :) Klasyk!

        Oczywiście wypada otwarcie formułować oczekiwania co do wysokości męskiego wynagrodzenia i wielkości penisa? Jak laska otwarcie na początku znajomości prosto z mostu mówi, że poniżej 8000 netto to facet nie jest atrakcyjny to rozumiem, że wszyscy panowie będą piać z zachwytu nad dojrzałością jej komunikacji w związku czy uznają za obcesową, roszczeniową dziwkę??

        Taaaa... podwójne standardy rządzą :D :D :D

        I ja nic ie muszę 'rozumieć' ja po prostu czekam na konkretne opowiedz na konkretne pytania zadane w tym wątku.
        • yoric Re: Co za bzdura! 09.08.11, 21:54
          Nie wypowiadam się za innych mężczyzn, ale dla mnie nie ma tabu. Rozmawiać można o wszystkim. Jeśli partnerka ma jakieś oczekiwania odnośnie mojego narzędzia, albo zarobków, to bardzo chętnie je poznam - i to lepiej wcześniej, niż później. Następnie możemy o tym porozmawiać, ja przedstawię swoje warunki, a ona będzie mogła je zaakceptować, albo nie. Albo możemy zastanowić się nad kompromisem, albo krokami naprawczymi. W każdym razie jest rozmowa, nie ma tabu. Nie ma analogu Prawa Grubej Dupy.

          Co do reszty pytań to wklej je tutaj, nie mam czasu po wszystkich odgałęzieniach grzebać :).
          • mujer_bonita Re: Co za bzdura! 09.08.11, 22:01
            Nadal nie rozumiesz.

            Pewnie - czuj się lepszy bo 'nie masz tabu'. Ale swoje o lasce pomyślisz. Więcej lub mniej. Takie zachowanie nie jest w naszym społeczeństwie uważane za normalne. To przekroczenie pewnych obowiązujących zasad. W najlepszym przypadku będzie uznane za niegrzeczne, bezczelne.

            Możesz to nazywać Prawem grubej Dupy a ja mogę sobie mówić o Prawie Małego Penisa. To nie jest domena kobiet.
      • urquhart Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 22:45
        yoric napisał:
        > Mam z tym podobny problem, co z sugestią Eudajmoniki o przeprosinach. To są pod
        > wójne standardy i to bardzo dziwne podwójne standardy - wolno atakować w niewyb
        > redny sposób (w kilku wypadkach ewidentnie obraźliwy), nie wolno się bronić. St
        > ado harpi oczekuje przeprosin za to, że nie może spokojnie oczu dłubać :)

        I tu Yoric'u leży jakże także wartościowa lekcja forum! Emocje nie pozwalają ci tego dostrzec? Żeby na podwójne standardy i roszczeniową postawę i typowe cechy harpii się tu wyczulić, a w życiu realnym być przygotowanym, identyfikować i rozminowywać takie mizoandryczne zapędy w zarodku :)

      • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 15:46
        Dalej Eudajmonika podaje przykłady 'dyplomatycznego' rozwiązania problemu; z jednej strony cieszę się, bo wreszcie pojawiło się coś na temat (szkoda że koło setnego wpisu), z drugiej strony głęboko wątpię w ich skuteczność.

        Podałam Ci przykłady rozwiązań z każdej dziedziny, o którą prosiłeś (nie tylko "dyplomacji"). Rozumiem, że uważasz ich skuteczność za wątpliwą i zgadzam się z Tobą - nie będą one skuteczne w Twoim przypadku, ponieważ problem, o którym piszesz nie dotyczy wagi, o czym próbowałam pisać wczoraj.
        To tyle ad meritum.

        A teraz - ad personam.
        Twoje zaliczenie mnie do harpii byłoby dla mnie komplementem, gdyby nie było tak niecelne w tym konkretnym przypadku. Muszę też powiedzieć, że jako zdeklarowany zwolennik cognitive science im dalej w las w tym wątku tym bardziej rozczarowujesz. Przyciągający, dowcipny tytuł, wnikliwy i zwięzły opis problemu i ... jedna, czy dwie rozsądne odpowiedzi na ponad dwadzieścia wpisów, które sugerują, że tezę przyjęto przed rozpoczęciem badań.

    • yoric Prawo Grubej Dupy 09.08.11, 21:36
      I teraz konkluzja.

      Odkryłem i niniejszym formułuję Prawo Grubej Dupy.
      Obecna lub przyszła figura partnerki jest tematem tabu. Zabrania się wyrażania oczekiwań lub negatywnych opinii na temat obecnej lub możliwej przyszłej figury partnerki.

      Prawo Grubej Dupy wyłącza z dyskursu pewną tematykę - coś w stylu prawie o obrażaniu uczuć religijnych. Karą za złamanie PGD są wyzwiska oraz drapanie oczu przez stado harpi.
      • aandzia43 Re: Prawo Grubej Dupy 09.08.11, 21:51
        blablabla.... i foch ;-P Udajemy, że czytamy, udajemy, że szukamy... właściwie czego szukamy? Zabawne to.
        • urquhart Re: Prawo Grubej Dupy 09.08.11, 23:05
          A mnie się Prawo Grubej Dupy podoba, przecież w każdym poradniku przestrzegają przed najbardziej podchwytliwym pytaniem pułapką którą może zadać kobieta a na które nie ma prawidłowej odpowiedzi: "Kochanie jak sądzisz czy nie wyglądam za grubo"???
          www.sadistic.pl/czy-nie-wygladam-grubo-vt57305.htm
          • yoric Re: Prawo Grubej Dupy 10.08.11, 00:37
            Znam to od dawna, ale do niedawna myślałem, że PGD to fikcja literacka :).
    • yoric Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 21:46
      I to wyżej w zasadzie wyczerpuje moje odpowiedzi dotyczące tematu. Natomiast dopiszę jeszcze dopowiedzenie odnośnie moich oczekiwań co do figury partnerki - co prawda nie to było tematem wątku, ale zostało wywołane z rozmowie. Otóż *mam realne oczekiwania dotyczące figury mojej partnerki*, a słowo 'realne' piszę, żeby wykluczyć działania pozorowane typu, jak to napisano wyżej "przecież nic nie jem, a na ćwiczenia nie ma czasu".

      Mam takie oczekiwania i mówię o nich wprost, nie kryjąc się za jakąś śmieszną manipulacją typu 'troska o zdrowie'; są to oczekiwania znajdujące się wysoko na liście i nie mam najmniejszego zamiaru za nie przepraszać ani tym bardziej z nich rezygnować.

      Oczywiście jest to jaskrawe pogwałcenie Prawa Grubej Dupy - no to się zacznie... Mam nadzieję, że Admin naostrzył nożyczki.
      • mujer_bonita Odpowiesz Zaklętej? 09.08.11, 21:50
        yoric napisał:
        > I to wyżej w zasadzie wyczerpuje moje odpowiedzi dotyczące tematu

        Oczywiście odpowiedziałeś tylko na to co było Tboie wygodnie. Może jednak odniesiesz się do pytania Zaklętej?

        > Jeśli ze stoickim spokojem powiedziałaby mu,
        > że nie zamierza robić z siebie kolejnej lalki barbie lub dążyć doigury modelki,
        > kreowanej przez masmidia i jeszcze dla potwierdzenia sięgnęłaby po
        > kolejny kawałek ciasta czekoladowego wtedy rozumiem, że wszystko byłoby ok?
        • yoric Re: Odpowiesz Zaklętej? 09.08.11, 21:56
          Wtedy nastąpiłaby rozmowa natemat sensu dalszego bycia razem.
          • mujer_bonita BINGO! 09.08.11, 22:02
            yoric napisał:
            > Wtedy nastąpiłaby rozmowa na temat sensu dalszego bycia razem.

            W takim razie - doradzam Ci możliwie szybko ją odbyć.
            • yoric Re: BINGO! 09.08.11, 22:14
              Nie wolno. Takich rozmów surowo zabrania tego Prawo Grubej Dupy.
              • aandzia43 Re: BINGO! 09.08.11, 22:25
                Mniej piwa wieczorami, bo gadasz od rzeczy ;-)
              • mujer_bonita Re: BINGO! 09.08.11, 22:29
                yoric napisał:
                > Nie wolno. Takich rozmów surowo zabrania tego Prawo Grubej Dupy.

                Prawo Grubej Dupy zabrania rozmawiania o związku? Ciekawe :)

                IMO nadal nie chodzi o tabu tylko odmowę panny grania wg. Twoich reguł. Stąd Twoja żywiołowa, emocjonalna, personalna reakcja.
                • yoric Re: BINGO! 10.08.11, 19:42
                  Pozwól, że dla odmiany ja Ci zadam kilka pytań:

                  1. Jaki jest analog złych nawyków żywieniowych w nieistniejącym a postulowanym prawie 'małego penisa'?

                  2. Gdzie prosiłem o Twoje zdanie co do mojego związku?

                  3. Co mnie ono obchodzi?

                  Na pierwsze pytanie może być trudno odpowiedzieć, ale na kolejne dwa - dużo łatwiej :).
                  • mujer_bonita Re: BINGO! 10.08.11, 19:55
                    yoric napisał:
                    > 1. Jaki jest analog złych nawyków żywieniowych w nieistniejącym a postulowanym
                    > prawie 'małego penisa'?

                    Taki jak napisałam w pierwszym poście w tym wątku. Każdy ma swojego słonia w szafie.

                    > 2. Gdzie prosiłem o Twoje zdanie co do mojego związku?

                    Nie prosiłeś a ja go nie wyraziłam.

                    > 3. Co mnie ono obchodzi?

                    To nie pytanie do mnie :)
                    • yoric Re: BINGO! 10.08.11, 22:21
                      > > 1. Jaki jest analog złych nawyków żywieniowych w nieistniejącym a postulo
                      > wanym
                      > > prawie 'małego penisa'?
                      >
                      > Taki jak napisałam w pierwszym poście w tym wątku. Każdy ma swojego słonia w sz
                      > afie.

                      taaaak... a analogiem nawyków żywieniowych jest...?


                      > > 2. Gdzie prosiłem o Twoje zdanie co do mojego związku?
                      >
                      > Nie prosiłeś a ja go nie wyraziłam.

                      łaskawa byłaś dać natomiast radę. Jeśli chcesz zadać kolejne pytanie, a konkretnie co możesz z tą radą zrobić, to chętnie odpowiem :).
          • zakletawmarmur Re: Odpowiesz Zaklętej? 09.08.11, 23:01
            Przypomina mi jak kiedyś ktoś tu na forum był oburzony, gdy kobieta chciała ograniczyć imprezowanie facetowi (nie zaburzało to jego życia). No i panowie doszli do wniosku, że baba próbuje go wrzucić pod pantofel... Tak samo kobiety chcące ograniczyć panom:
            - porno/oglądanie gołych bab, co w nadmiarze też przecież szkodzi związkowi
            - masturbacje, która w nadmiarze upośledza doznania fizyczne
            - chce mieć wpływ na jego życie zawodowe, choć to przecież, jak sami podkreślacie, ważny element męskiej atrakcyjności
            - chce kontrolować jego kontakty z koleżankami, choć przecież oznacza to niebezpieczeństwo zdrady
            Dlaczego więc nie zakazać za wczasu, póki nie ma problemów?

            Nie, facet nie jest idiotą i sam jest w stanie obronić się przed tym wszystkim co złe, wystarczy, że żona trochę mu pomoże. Bardziej o siebie zadba, będzie ćwiczyć mięśnie kegla, będzie spełniać fantazje erotyczne swojego faceta, wtedy mąż będzie wolał realny seks od masturbacji czy kochanek:-) Mąż nie chce więcej zarabiać? Zamknij oczy i nie zauważaj tych wszystkich bogaczy a męża ceń i podziwiaj, że w ogóle chodzi do pracy...

            W wypadku wagi żony tak oczywiście nie jest bo to KOBIETA, jeśli facet jej nie przypilnuje, nie będzie kontrolował to się zapuści. A nie wystarczyłoby być atrakcyjnym facetem, dla którego kobieta będzie sama się chciała odchudzać,? Nie wystarczy jej pomóc jak mężczyźnie? Bez kontroli?

            W tym wypadku Ty jesteś po drugiej stronie barykady i nie zauważasz, że to TY wrzucasz laskę pod pantofel...

            > Wtedy nastąpiłaby rozmowa natemat sensu dalszego bycia razem.

            I dziewczyna dobrze by zrobiła, gdyby twardo trzymała się swojego zdania. Nie dlatego, że zmiana nawyków żywieniowych to zły pomysł. Dlatego, że sposób w jaki próbujesz przeforsować to nic innego jak próbę wrzucenia laski pod pantofel. I wcale nie pomogło by jej utrzymać Cię przy sobie. Co najwyżej związek dłużej by dogorywał... Dzięki temu, że ma własne zdanie i nie poddaje Ci się w takich chwilach właśnie pozwala jej zachować niezależność, swój obszar za który będziesz ją cenił.

            I wiesz co myśle? Że byś jej nie rzucił... Tym bardziej, że przecież nie ma problemów z wagą:-) To by było zabawne, odejść od kobiety bo kiedyś może przytyć… Raczej strzeliłbyś focha, obraził się na jakiś czas, ochłonął i zastanowił się jak w inny sposób, bez powalania laski na łopatki rozwiązać ten problem. Ty reagujesz tak samo emocjonalnie jak i ona. Co zresztą nie tylko u kobiet jest urocze:-)
            • aandzia43 Re: Odpowiesz Zaklętej? 09.08.11, 23:26
              Dzięki temu, że ma własne zdanie i nie poddaje Ci się w takich c
              > hwilach właśnie pozwala jej zachować niezależność, swój obszar za który będzies
              > z ją cenił.
              >
              > I wiesz co myśle? Że byś jej nie rzucił... Tym bardziej, że przecież nie ma pro
              > blemów z wagą:-) To by było zabawne, odejść od kobiety bo kiedyś może przytyć&#
              > 8230; Raczej strzeliłbyś focha, obraził się na jakiś czas, ochłonął i zastanowi
              > ł się jak w inny sposób, bez powalania laski na łopatki rozwiązać ten problem.
              > Ty reagujesz tak samo emocjonalnie jak i ona. Co zresztą nie tylko u kobiet jes
              > t urocze:-)

              Hehehehe i o to chodzi, o to chodzi ;-) Laska chuda jest i pewnie taka pozostanie, a jak jeszcze pazur pokaże i Yorica wkurzy, to atraction skoczy do góry. I będą żyć długo i szczęśliwie. Tylko się musi laska wyrobić, bo na razie nerwowa jakaś jest, nieboga, i łatwo ją wkurzyć głupimi zagrywkami. Pod rzeczowym i zacnym, oczywiście, płaszczykiem ;-P
              • zakletawmarmur Re: Odpowiesz Zaklętej? 10.08.11, 00:17
                No cóż pewnie niewiele kobiet miałoby na taki seks ochotę...

                Choć w tej sytuacji można znaleźć coś podniecającego...

                "- przychodzi z "pełnymi gaciami" i mówi - zrób mi coś z tym..
                czuję się jak prostytutka"

                Oczami wyobraźni widzę, moze nie jak Twój czy mój mąż ale np. ten młodziutki, przystojny ochroniarz z knajpy podchodzi do mnie z "pełnymi gaciami" i głosem pełnym dominacji rzuca "zrób coś z tym". A ja grzecznie rozpinam mu spodnie... Mmmm...

                Diabeł jednak tkwi w szczegółach.

                Ty nie masz przed oczami przystojnego ochraniarza tylko nudnego męża, który zamiast namiętnego głosu i ręki na Twojej głowie mówi coś bez składu i ładu a ręką to on drapie się po dupie... Popełnił wiele przestępstw przeciwko namiętności. Jeśli z Twojej strony to już całkowicie wygasło to trudno byłoby to nagle rozpalić. Tym bardziej jeśli to on nie weźmie się w garść i czegoś z sobą nie zrobi.

                > - no i ostatnio powiedział, że on to by chciał takiego "super seksu" bo przecie
                > ż kiedyś to tak potrafiłam..... albo żebym przyszła do niego w nocy..zrzuciła u
                > branie... kurczę!! czy wszyscy faceci myślą, że w domu to jak w pornosie????!?!

                No tak, w pornosach robi się to w warsztacie samochodowym, windzie, lesie, nad basenem a ubranie częściej jest zrywane. No i zamiast jednego męża jest Rocco, grupa obcych mechaników, przystojni sąsiedzi (zgapiam od Gomorego nie po raz pierwszy).

                > - mówi żebym go zaczepiała... wykazywała zainteresowanie... ale jak zaczepiam,
                > przytulam się, puszczam "oczko" - i tylko to (tzn. nie ma kontynuacji) - to już
                > wielka pretensja - że nic z tego nie wyszło (a przecież czasem po prostu nie m
                > a warunków!!).

                > - wylicza kiedy był seks i jak często (pełna statystyka). No i twierdzi, że na
                > urlopie nie było seksu. Ja mówię, że był (oralny ale był) - no to on, że nie o
                > taki seks mu chodzi...i że kiepsko się postarałam

                > Argumenty, jakich używa są po niżej pasa (kiepsko się postarałaś - zrobiłaś to
                > na "odwal się").

                > Już nie wiem jak mam z nim rozmawiać, bo czuję się jak narzędzie zaspokajania p
                > otrzeb fizjologicznych.

                No i mamy kilka podstawowych błędów. Zamiast brać Cię, rzucać na lóżko i pieprzyć całą noc pan chodzi, marudzi, wylicza, doprasza się, żebrze... Tylko problem polega na tym jak mu to powiedzieć? Jak przekazać mężczyźnie tą smutną prawdę, że robi wszystko do dupy i już go nie pragniesz? Myśle, że trudno byłoby Ci to zmienić... Może, gdyby ona napisała na forum, bez roszczeniowej postawy a później chciał się jeszcze zmienić w tego super kochanka bo to też przecież wymaga energii a on chce tak bez wysiłku. Niestety wygląda to na koniec namiętności...

                Swoją droga poza seksem coś Was jeszcze łączy? Bywacie ze sobą szczęśliwi?
                • zakletawmarmur Re: Odpowiesz Zaklętej? 10.08.11, 00:18
                  Sorki pomyliłam okienka:-)
            • mujer_bonita Re: Odpowiesz Zaklętej? 10.08.11, 07:54
              zakletawmarmur napisała:
              > I wiesz co myśle? Że byś jej nie rzucił... Tym bardziej, że przecież nie ma pro
              > blemów z wagą:-) To by było zabawne, odejść od kobiety bo kiedyś może przytyć&#
              > 8230; Raczej strzeliłbyś focha, obraził się na jakiś czas, ochłonął i zastanowi
              > ł się jak w inny sposób, bez powalania laski na łopatki rozwiązać ten problem.
              > Ty reagujesz tak samo emocjonalnie jak i ona. Co zresztą nie tylko u kobiet jes
              > t urocze:-)

              Zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie z tego bierze się emocjonalne podejście Yorica do tematu. Nie odejdzie bo mu za dobrze :) Fajnie jest opowiadać jak to człowiek twardo stawia granice, wymaga etc. A jak przychodzi real life... pozostaje się powkurzać :P
              • urquhart Re: Odpowiesz Zaklętej? 10.08.11, 08:30
                mujer_bonita napisała:
                > Zaryzykuję stwierdzenie, że właśnie z tego bierze się emocjonalne podejście Yor
                > ica do tematu. Nie odejdzie bo mu za dobrze :) Fajnie jest opowiadać jak to czł
                > owiek twardo stawia granice, wymaga etc. A jak przychodzi real life... pozostaj
                > e się powkurzać :P

                Wpisz w google: Zostawił mnie bo przytyłam
                Żal i zgrzytanie zębów.
                Facet jak nie może sobie odmówić picia i to przynajmniej nie ma pretensji w podobnej sytuacji.
                • mujer_bonita Re: Odpowiesz Zaklętej? 10.08.11, 09:34
                  urquhart napisał:
                  > Wpisz w google: Zostawił mnie bo przytyłam
                  > Żal i zgrzytanie zębów.
                  > Facet jak nie może sobie odmówić picia i to przynajmniej nie ma pretensji w pod
                  > obnej sytuacji.

                  Super! Dasz sobie rękę uciąć, że zawsze facet zostawia laskę bo utyła? Zawsze? Z automatu? Rozejrzyj się dookoła.

                  I tak - pijący zostawieni faceci mają mnóstwo pretensji.

                  Urqu - naprawdę czasem warto wyjrzeć poza własny grajdołek.
                • aandzia43 Re: Odpowiesz Zaklętej? 10.08.11, 10:43
                  > Facet jak nie może sobie odmówić picia i to przynajmniej nie ma pretensji w pod
                  > obnej sytuacji.

                  Oj, nie bardzo, nie bardzo... Bywa różnie.
      • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 21:53
        Yoric, ośmieszasz się.
        • efi-efi Re: Słoń w pokoju 09.08.11, 22:32
          yoric napisał:

          >>Mam takie oczekiwania i mówię o nich wprost, nie kryjąc się za jakąś śmieszną manipulacją >>typu 'troska o zdrowie'; są to oczekiwania znajdujące się wysoko na liście i nie mam >>najmniejszego zamiaru za nie przepraszać ani tym bardziej z nich rezygnować.

          - Jeżeli Wasz związek jest oparty jedynie na seksie to masz do tego pełne prawo!
          W końcu w takich relacjach ciało jest czymś niezwykle istotnym.

          Od faceta, który ma mi służyć jedynie do łózka też oczekiwałabym atrybutów męskości i domagałabym się tego mówiąc otwartym tekstem. Co innego partner do życia.
          • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 00:33
            a jeśli partner jest i do seksu i do życia to już wyrażać swoich potrzeb odnośnie pierwszej sfery nie ma prawa?
            • zawsze-soffie Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 15:23
              aha czyli mogę powiedzieć ewentualnemu lubemu, nie sikaj w pampersy za 50 lat bo nie będziesz mnie pociągał.
              No bez jaj przecież ona jest szczupła i spełnia jego wymagania wiec po cholerę jej jęczy o tym, ze wymaga od partnerki fajnej figury? Po co jej mówi to w takiej formie bawiąc się w wróżbitę Macieja, który widzi w szklanej kuli gruba partnerkę? Po co? Sytuacja nie wymaga, żeby wyjeżdżać z tekstem w takiej formie. Sytuacja co najwyżej wymaga rozmowy o jej podejściu do figury i jej zdaniu o ewentualnych konsekwencjach takiego jedzenia za parę lat . trochę taktu, rozsądku. Jasne że można iść z Kałasznikowem na mrówkę ale po co?



              Jestem ze wsi, serio!
            • efi-efi Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 20:36
              bigbadpig napisał:

              > a jeśli partner jest i do seksu i do życia to już wyrażać swoich potrzeb odnośn
              > ie pierwszej sfery nie ma prawa?

              Ma prawo. Z wyczuciem. Kobietka Yorica widać delikatna i obraziła się pewnie o końcówkę wypowiedzi : jak będziesz gruba nie będziesz mi się podobała. Bo taki tekst może sprawić przykrość.
              Mój mąż też mi nieraz coś na temat nieumiarkowania w jedzeniu i piciu powie, ale brzmi to w sposób, który nie sprawia mi przykrości: opychaj się ptasim mleczkiem , a jutro będziesz płakać , że nie mieścisz się w dżinsy.

              A tak na marginesie to w wypowiedzi Yorica nie doszukiwałabym się od razu drugiego dna, ukrytych motywów i Bóg wie czego.

              A słoni w pokoju i trupów w szafie nie znoszę , co niestety nie przysparza mi sympatii.
          • yoric Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 00:47
            > Od faceta, który ma mi służyć jedynie do łózka też oczekiwałabym atrybutów męsk
            > ości i domagałabym się tego mówiąc otwartym tekstem. Co innego partner do życia

            no dobra, ale od partnera do życia nie wymagasz atrybutów męskości?

            > - Jeżeli Wasz związek jest oparty jedynie na seksie to masz do tego pełne prawo

            nasza znajomość na początku była oparta tylko na seksie, a teraz przerodziła się we wspaniały związek, który ma się bardzo dobrze - co pewnie zaboli wiele osób, które raczyły udzielić na ten temat licznych kompletnie nieproszonych opinii.
            • organza26 Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 11:07
              A to na forum są proszone i nieproszone opinie? Hehehehe!
              • yoric Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 12:29
                Owszem - przeczytaj pierwszy wpis.
                Oczywiście opinie mogą być nie na temat, bo taka jest natura Forum, natomiast zdecydowanie powinny być kulturalne. I tu przeczytaj jedną ze swoich wypowiedzi. Przemyślenia mile widziane.
                • organza26 Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 12:44
                  Życzenie sobie konkretnych/sprzyjających komentarzy w odpowiedzi na własny starter jest co najmniej dziecinne.
                  • yoric Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 19:31
                    Organza, nie dyskutujemy o treści, tylko o formie. Mam na myśli konkretną wypowiedź. Tu się tak nie dyskutuje, więc nie motaj, tylko po prostu przeproś.
                • urquhart Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 14:15
                  yoric napisał:

                  > Owszem - przeczytaj pierwszy wpis.
                  > Oczywiście opinie mogą być nie na temat, bo taka jest natura Forum, natomiast z
                  > decydowanie powinny być kulturalne. I tu przeczytaj jedną ze swoich wypowiedzi.

                  Ty akurat nie powinieneś się przejmować bo nie jesteś jakimś zahukanym chłopcem, a te niekulturalne wpisy autodefinuja z kim masz do czynienia i powinny kończyc odgałęzienie dyskusji.

                  Bardzo podobało mi się jak przeszedłeś na język emocjonalny o tych hapiach wydrapujących oczy :)
                  Czyż nie tego między innymi uczą na kursach podrywu NLP?
                  Kutuzow powinien się tego jeszcze solidnie poduczyć, brakuje mu tego i brnie beznadziejnie w złozone przydługi logiczne ciągi dowodów wyuszczając kobitkom o co mu idzie :)
                  • zyg_zyg_zyg Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 15:04
                    > Kutuzow powinien się tego jeszcze solidnie poduczyć, brakuje mu tego i brnie be
                    > znadziejnie w złozone przydługi logiczne ciągi dowodów wyuszczając kobitkom o c
                    > o mu idzie :)

                    Jako że "mężczyźni dyskutują używając logiki i argumentów, a z kobiety języka emocji" widać czarno na białym, kto tu facet, a kto baba... :-)
                  • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 20:19

                    > Bardzo podobało mi się jak przeszedłeś na język emocjonalny o tych hapiach wydr
                    > apujących oczy :)
                    > Czyż nie tego między innymi uczą na kursach podrywu NLP?

                    Żę cą proszę? Chcesz powiedzieć, że podskakując i powrzaskując Yoric zbiera punkty? Matko boska!!! Jak ja mało wiem o świecie... [zaduma]. A jeszcze mniej odczuwam w sposób jedyny słuszny. Śmiem tweirdzić, że taka np. Eudajmonika chyba też. Przykro mi, że Yoric tym razem mnie nei uwiódł.
                    • urquhart Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 20:41
                      Nie uwiódł, nie uwiódł, wydaje się że wkurza jedynie, a w gaciach kisiel.
                      Tak to ma właśnie działać.
                      Attraction Isn't A Choice. Cocky and funny.
                      • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 20:49
                        urquhart napisał:
                        > Nie uwiódł, nie uwiódł, wydaje się że wkurza jedynie, a w gaciach kisiel.

                        Chyba w Twoich :D :D :D
                      • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 20:59
                        urquhart napisał:

                        > Nie uwiódł, nie uwiódł, wydaje się że wkurza jedynie, a w gaciach kisiel.
                        > Tak to ma właśnie działać.
                        > Attraction Isn't A Choice. Cocky and funny.

                        Urqu, dobrze się czujesz?
                        • yoric Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 22:18
                          Lol, dzięki za rozluźnienie atmosfery. Przypominam jednak, że jestem w udanym związku, więc mnie ewentualny drugi obieg :) Forum z licznikiem 'punktów' nie interesuje :). Macham szabelką dla własnej przyjemności i kondycji :).
                  • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 20:24
                    > Kutuzow powinien się tego jeszcze solidnie poduczyć, brakuje mu tego i brnie be
                    > znadziejnie w złozone przydługi logiczne ciągi dowodów wyuszczając kobitkom o c
                    > o mu idzie :)

                    Dziwnym trafem załapałam, o co Kutuzowowi w tym wątku chodzi. Pseplasam, znowu byłam niegrzeczna i niestandardowa ;-P
            • triss_merigold6 Nic w tym oryginalnego 10.08.11, 11:50
              W tym, że wasza znajomość najpierw była oparta na seksie, a potem przerodziła się w związek, nie ma nic szczególnie oryginalnego.
              Moja znajomość z aktualnym partnerem również była niegdyś oparta wyłącznie na seksie i zabiłabym śmiechem każdego, kto by twierdził, że zostaniemy parą. A parą jesteśmy od kilku lat, a od niedawna mamy zupełnie nowe dziecko. D
              Różnica jest taka, że aktualny widział mnie w przeróżnych nieestetycznych sytuacjach, w tym podczas porodu i połogu, ze zmienionym przez ciążę ciałem etc. i nie wpłynęło to negatywnie na stan jego uczuć i poziom testosteronu czyli zapewne kocha mnie bezwarunkowo i bez projektowania.
              • lonely.stoner Re: Nic w tym oryginalnego 10.08.11, 12:49
                jesus, przeczytalam watek do konca, i musze powiedziec yoric ze oprocz tego co napisalam- ze jestes jeczacy wrzod na d.pie ktory szuka czarnych scenariuszy i jeszcze tlumaczy sobie i wszystkim 'bo tak jest, to swieta prawda, tak sie stanie', to dodatkowo jestes zwykly cham- ktory wmawia sobie i innym ze chamowatosc to po prostu szczerosc. Szkoda mi twojej dziewczyny, powinna sie ewakuowac i chyba zwiazac z kims kto jest nie tylko wrazliwy i nie jest bucem, ale kims kto nie jest takim chodzacym jajem i jeczybula ktora za wczasu juz wrozy wielki zad i utrate figury...brrrr, lepiej sie martw o swoja figure i to ze bedziesz lysial, albo problemy z potencja - bo tak statystycznie najczesciej sie dzieje, niz o to ze jakas ladna laska stanie sie gruba.
      • violon-czela Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 14:44
        "Mam takie oczekiwania i mówię o nich wprost, nie kryjąc się za jakąś śmieszną m
        > anipulacją typu 'troska o zdrowie';"

        Tu nie chodzi o krycie się " za troską o zdrowie"
        Kryć się może ten kto ma w dooopie Zdowie partnerki bądź przedkłada je nad atrakcyjność..założyłam, ze taki nie jesteś ale cóż..pomyliłam się.
        Troska o zdrowie, która pojawi się przed troską o figurę mówi o priorytetach jakie człowiek w życiu wyznaje. A ty w danym zjawisku ( taka a nie inna dieta) wpierw widzisz oczami wyobraźni utraconą figurę. To mówi o tobie niestety.

        Dla mnie jeśli miałabym zastrzeżenia do diety partnera, która może, acz nie musi wywołać nadwagi mimo iż otyli mężczyźni również mnie nie pociągają wpierw zaczęłabym truć o zdrowiu a nie o sylwetce. Wybacz ale u osoby która kocham wpierw widzę to, ze szkodzi swojemu zdrowi a potem swojej atrakcyjności.

        Ja osobiście jak miałbym się przyczepić do czegoś u ciebie to właśnie do tych priorytetów i do tego, że , ze nie umiesz być szczerym. Zasłaniasz się za tematem tabu, za jakimiś jasnym artykułowaniem swoich oczekiwań nazywając to konieczną szczerością ( czy aby na pewno????? ) Ale na litość boską jak się nie umie być szczerym to tą fajną cechą można więcej krzywd narobić niż pożytku, szczególnie jeśli kelpie się o czymś co ma się niby stać.


        A teraz napisz czemu z nią nie pogadałeś o diecie, nie zapytałeś o jej podejście do sprawy tylko wyjechałeś z monologiem wziętym z czapy, zakładając z góry, że ona ma w doopie swoją figurę i że na pewno utyje????


        "są to oczekiwania znajdujące się wysoko na
        > liście i nie mam najmniejszego zamiaru za nie przepraszać ani tym bardziej z ni
        > ch rezygnować."

        Nie musisz z nich rezygnować ani tym bardziej za nie przepraszać, naucz się po prostu artykułować je w odpowiedniej formie i odpowiednim czasie.
        • yoric Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 22:10
          > A teraz napisz czemu z nią nie pogadałeś o diecie, nie zapytałeś o jej podejści
          > e do sprawy tylko wyjechałeś z monologiem wziętym z czapy, zakładając z góry, ż
          > e ona ma w doopie swoją figurę i że na pewno utyje????

          ja ją znam trzy lata, a Wy dwa akapity. Znaczna część Forumowiczów, głównie Forumowiczek, na tej podstawie formułuje opinie o czym z nią pogadałem, a o czym nie, skąd wziąłem monolog i co założyłem. Dodatkowo mniejsza część Forumowiczek formułuje te opinie w sposób niegrzeczny.
          Jeżeli powiedziałem, że przy zachowaniu takich nawyków żywieniowych będzie miała problem z sylwetką, to znaczy, że miałem ku temu podstawy.

          > > Nie musisz z nich rezygnować ani tym bardziej za nie przepraszać, naucz się po
          > prostu artykułować je w odpowiedniej formie i odpowiednim czasie.

          Ta rada się powtarza w kółko - bla, bla, bla, powiedz to samo, tylko dyplomatycznie. A jak konkretnie? Raptem jedna osoba udzieliła odpowiedzi "powiedz, że się marwisz o jej zdrowie"... Takie rady to ja mogę dawać do gazet i kasę za to brać: "inwestuj w akcje, ale rozsądnie, tak żeby nie tracić". Albo jeźdź szybko, ale tak, żeby mandatu nie dostać".
          W całym wątku chodzi dokładnie o to, że jak wynika z Prawa Grubej Dupy, tego się W OGÓLE NIE DA POWIEDZIEĆ DYPLOMATYCZNIE. Bo w ogóle nie wolno o tym mówić. To jest temat tabu. Jak poruszysz temat tabu, harpie Cię zagryzą. Albo zadziobią raczej.
          • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 22:37
            > Ta rada się powtarza w kółko - bla, bla, bla, powiedz to samo, tylko dyplomatyc
            > znie. A jak konkretnie?

            A jak wyobrażasz sobie dawanie konkretnej rady, kiedy "znamy ją zaledwie dwa akapity"? Zdecyduj się, chłopie. Dyplomatycznie to znaczy, nie mniej, ni więcej, dyplomatycznie - a jak konkretnie, to sobie dośpiewaj, skoro znasz ją trzy lata. Bystry chłopak jesteś przecież, nie? Głupa rżniesz, czy jak?

            > W całym wątku chodzi dokładnie o to, że jak wynika z Prawa Grubej Dupy, tego si
            > ę W OGÓLE NIE DA POWIEDZIEĆ DYPLOMATYCZNIE.

            Czy my czytamy dokładnie ten sam wątek? Czy robisz rozpizduchę i fochasz się, bo coś poszło nie po twojej myśli?
            • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:26
              > A jak wyobrażasz sobie dawanie konkretnej rady,

              A co mnie obchodzą Wasze rady? Powtarzałem już parę razy, chodzi mi o generalizację odnośnie pewnego tabu w rozmowach damsko męskich. Dziękuję za pomoc, ale w moim związku sami sobie radzimy całkiem dobrze. Wasze rady możecie sobie wydrukować i powiesić na własnej ścianie, albo zwinąć w kulkę i wsadzić gdzie się podoba, na przykład do kosza.

              > Czy robisz rozpizduchę i fochasz się, b
              > o coś poszło nie po twojej myśli?

              co nie poszło? Zdiagnozowałem pewną strefę tematyczną wyłączoną z dyskursu. Jeśli już, to reakcja kobiet jest tylko na to dowodem.
              • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:38
                > co nie poszło? Zdiagnozowałem pewną strefę tematyczną wyłączoną z dyskursu. Jeś
                > li już, to reakcja kobiet jest tylko na to dowodem.

                Zdiagnozowałeś sobie sam i wydaje ci się, że się wszyscy mają zgodzić z twoimi teoriami? Nie przyjmujesz do wiadomości, (choć wielu o tym pisało) że strefa tematyczna jest ich zdaniem jak najbardziej do ruszenia. Jedyny problem w tym, że trzeba się po niej poruszać dyplomatycznie, bo temat delikatny jest dla wielu pań. A już co to znaczy "dyplomatycznie", to kwestia indywidualna, więc trudno o jakieś generalizacje. Co się z tobą dzieje, Yoric?
                • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:49
                  A to morze jadu to przepraszam skąd się wzięło? Wpisz coś brzydkiego o matce boskiej na forum katolików i porónaj reakcje :).

                  > > Zdiagnozowałeś sobie sam i wydaje ci się, że się wszyscy mają zgodzić z twoimi
                  > teoriami?

                  Jak na razie dyskusja wygląda tak:
                  [Yoric] - Zdiagnozowałem PGD. Sylwetka kobiety jest tematem wyłączonym z dyskursu.
                  [Forumowicze (zgodnie)] - To nie tak jak myślisz. Taki przekaz można podać, ale dyplomatycznie/taktownie/z wyczuciem/z empatią.
                  [Yoric] - Świetnie. Podaj przykład.
                  [Forumowicze] - Yyyyyyy.

                  Przykład faktycznie podała Violonczela i to by było tyle - reszta Forumowiczów bawi się w połajanki i piętnowanie 'emocjonalnej reakcji'.
                  • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:52
                    Aj! Jeszcze Efi, to raptem dwie wypowiedzi potwierdzające, że można.
                    • zyg_zyg_zyg Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:00
                      no to może na wszelki wypadek przeczytaj jeszcze raz cały wątek - żeby sprawdzić czy jeszcze ci coś nie umknęło...
                  • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 14:22
                    > [Yoric] - Świetnie. Podaj przykład.
                    > [Forumowicze] - Yyyyyyy.

                    Żeby podać przykłady dyplomatycznego załatwienia takiej sprawy, trzeba odnieść się do konkretnego związku, dwojga konkretnych ludzi, w konkretnym momencie ich wspólnej historii. Ty o swoim nie chcesz dyskutować, mnie się o swoim nie chce. Za dużo gadania. Ale się sprężę i przybliżę, jeśli nie chcesz sobie wyobrazić, jak można stosować w określonych przypadkach empatię, wyczucie, takt.

                    Nie mam Obsesji Chudej Dupy i mój facet też nie ma. Mogę sobie ciut przytyć, moge nie przytyć - jego fetyszem erotycznym nie jest akurat wyżyłowana sylwetka. Nie mniej jednak zdecydowanie grube baby go nie kręcą. Rozmawiamy o tym, że ostatnio przybrałam na wadze (ok. 6 kg), a konkretnie temat zaczęłam ja. Mamy ustaloną wagę, której przekroczyć nei powinnam, by nie spowodować jego niechęci do dzielenia ze mną sypialni. Są działania zmierzające w kierunku powrotu do poprzednich rozmiarów. Bzykanko bez zmian, nie ma objawów niechęci do mej cielesności, więc problemu jeszcze nie ma. Jest za to prewencja.

                    Jesteśmy starą parą, wiele rzeczy mamy już (czas najwyższy ;-) obgadanych. Dlaczego jednak napisałam w swoim poście sprzed paru dni, że na takie postawienie sprawy, jak twoje z postu założycielskiego, najpierw bym się ostro odgryzła, a potem ewentualnie pomyślała o temacie rzeczowo? Ewentualnie. Bo akurat mnie takie postawienie sprawy i taki tekst by wkurzyły. Ponieważ kwestię wagi mam ze starym omówioną, to może posłużę się takim przykładem:
                    "Zostaw tego "Gońca Niedzielnego", bo jak popadniesz w dewocję, to mnie nei będziesz kręcić. Bo musisz wiedzieć, kochanie, że lecę tylko na libertynki"
                    Mam zwyczaj przeglądać różne gazety, te będące tubą wrogich obozów też ;-) Chociaż robię to od zawsze nie dostrzegam negatywnego wpływu na głowę. Jestem najwyraźniej tak uodporniona, jak twoja na tycie. Oczywiście można powiedzeić, że wszystko do czasu: twoja może utyć, a ja mogę zacząć wygrzewać ławkę w kościele i włazić w dupę wikaremu. Ale to raczej małe prawdopodobieństwo. Więc dlatego, powyższy tekst mojego męża potraktowałabym jak czepialstwo, głupie zagrywki znudzonego misia, próbę wkurzenia mnie i pogrywania cholera wie w jakim celu. Gdyby zaś zapytał: "Żono moja Zofio, czy tobie aby nie zaszkodzi obcowanie z tymi treściami?", obśmiałabym się i w miłej atmosferze zastanowiłabym się nad możliwymi skutkami niewłaściwej lektury.

                    Nie sądzę, by ci przykład z mojego podwórka pomógł szczególnie. Co para, to inny klimat. Kombinuj sam. Jeśli oczywiście interesuje cię pozytywne załatwienie sprawy, a nie snucie teorii i trzymanie się ich, jak rzep psiego ogona. Prawo Grubej Dupy istnieje tak samo (albo tak samo nie istnieje), jak istnieją Prawa: Niskich Zarobków, Kiepskiej Potencji, Niewłaściwego Lakieru Na Paznokciach - różne kwestie ludzi poruszają.

                    P.S. Wspomniany problem potencji mojego starego był już problemem, nie jakąś zajawką.
                    • eudajmonika Re: Słoń na SPOKOJNIE 11.08.11, 15:14
                      Andzia, ja Panią ubóstwiam za tę wielkoduszność i mądrość bez połajanek :-)
                      Kiedyś też na pewno tak będę umiała!
                      • sisi_kecz RESUME 11.08.11, 16:41
                        Resume

                        Czyli subiektywny przyczynek ;) do Teorii: Ludzie Nie Som takie Gupie

                        Ponieważ już nam się sam Autor wybebeszył, że wątek został założony już z tezą,
                        że jest uprzedzony do kobiet, i że nie interesuje go dyskusja z opiniami osób,
                        z którymi się nie zgadza (są to jego opinii raczej zwierzęta lub jakieś postaci komiczne),
                        to zanim w wątku wybije 500 wpisów, zostawię tutaj swoje podsumowanie.
                        Oczywiście z pobudek egoistycznych, ale może ktoś się pośmieje… lub zapłacze ;)

                        Wniosek 1: nie dyskutuj z mizoginem, bo i tak uważa, że nie posługujesz się rozumem.
                        Rozum mają tylko mężczyźni i jego matka.

                        Wniosek 2: dyskutuj z mizoginem jeśli masz zapędy naukowe i lubisz analizować kliniczne przypadki, będziesz mieć odfajkowany temat i 100procentowe rozpoznanie takiego w terenie.

                        Wniosek 3: nie ufaj nikomu, a może ktoś cię pozytywnie zaskoczy.

                        Wnioski szczegółowe:
                        - istnieje opinia, która jest w sobie sprzeczna, ale ma wyznawcę, że komunikat: jak się roztyjesz, to nie będziesz mnie pociągała- nie powinien implikować faktu, że „kobieta definiuje się przez wygląd” oraz, że ten komunikat nie jest manifestem -wartości ,na jakiej opiera się ten związek.

                        - komunikat : jak się roztyjesz, to nie będziesz mnie pociągała” może być wyrażony tylko w tej jednej formie.
                        Powód tego, że dyplomacja, empatyczna forma lub trick jest niedopuszczalną formą tego komunikatu, nie został czytelnikom objawiony, przypuszczenie: w innej formie komunikat nie spowodowałby obrazy majestatu. Ale wtedy, na wstępie walnęłaby teza: baby gupie som, a należy zachować maksimum wysiłku, aby samosprawdzające się proroctwo świeciło pełnym blaskiem, co daje mizoginowi niezbędne poczucie bezpieczeństwa .

                        - kilkanaście przykładów na skuteczną dyplomacje, skuteczne empatyczne formy, efektywne tricki, zostało sprowadzone do komentarza: bla bla bla i skwitowane stwierdzeniem , że to o niczym nie świadczy.

                        (w wątku Przelotne znajomości- 2 wpisy kobiet o nawiązywaniu kontaktów w celach czystoseksualnych, wystarczyły autorowi na potwierdzenie, że uwodziciel żadnej kobiety nie wykorzystuje)

                        Wniosek końcowy- zmiana pierwszej proponowanej przez mnie nazwy problemu:
                        Z jak manipulować kobietami? Na : jak manipulować Forumowiczami?
                        Skąd takie potrzeby u spełnionego i zadowolonego ze związku człowieka ?
                        Tu miejsce na wniosek własny czytelników: ………………………………

                        Wnioski poboczne:

                        - Eudajmonia myśli w sposób widowiskowo komplementarny i ma ciekawsze wnioski ode mnie, buuuuuu ;(
                        - Aandzie, bonita, posągowa, zyg_zyg_zyg, violon_czela, organza, triss, nie dają się zagonić w kąt, nawet jeśli na początku troszkę działają na niektóre z nich, manipulacyjne sztuczki.
                        - Big, kutuzow, urquhart, mizoginami nie są (gomory poza podejrzeniem)
                        - Kawitator spadł w rankingu, bo formułuje swoje komiczne zdania w sposób jasny i otwarty, czyli jest mizoginem grającym względnie fair, czyli nie jest jeszcze tą najbardziej obleśną formą zjawiska.

                        Pozytywna energia jaką wyzwoliła ta awantura jest niesamowicie podnosząca na duchu:

                        Ludzie nie som takie gupie !!!

                        Ale nigdy w to nie wątpiłam 

                        Duze pozdro !!!
                        • aandzia43 Re: RESUME 11.08.11, 20:33
                          > Pozytywna energia jaką wyzwoliła ta awantura jest niesamowicie podnosząca na du
                          > chu:
                          >
                          > Ludzie nie som takie gupie !!!

                          Ano nie som, nie som :-)
                          Poza tym wszyscy są zadowoleni: ludzie, bo się cieszą, że świat jest piękny i niegłupi oraz mizogini, bo znowu udało im się przekonać samych siebie, że kobitki som głupie ;-P
                    • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 15:28
                      Jeśli dobrze zrozumiałem, w przykładzie chodzi o to, że partnerka sama wie, ile powinna ważyć i sama rozpoczyna rozmowy o sylwetce i mniej więcej na tym polega dyplomacja partnera :).
                      • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 15:45
                        W pierwszej kolejności prowadzisz z nią rozmowę jak z osobą na Twoim poziomie. Pytasz, jakie jest jej zdanie na temat wagi, co zrobi, gdy kiedyś siądzie jej metabolizm i zacznie tyć... Jednocześnie przekazujesz komunikat, że preferujesz kobiety szczupłe (takie jak ona teraz) i nie wytrwasz w związku z grubaską:-)

                        Poza tym sam dbasz o szeroko rozumianą atrakcyjność, tak żeby kobieta widziała w ogóle sens, coby się dla Ciebie starać...
                      • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 19:53
                        yoric napisał:

                        > Jeśli dobrze zrozumiałem, w przykładzie chodzi o to, że partnerka sama wie, ile
                        > powinna ważyć i sama rozpoczyna rozmowy o sylwetce i mniej więcej na tym poleg
                        > a dyplomacja partnera :).

                        Nie, źle zrozumiałeś. W przykładzie chodzi o to, że w moim małżeństwie kwestia wagi nie jest żadną kwestią, a właściwy przykład dla ciebie to ten z "Gońcem Niedzielnym".
                        • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 20:11
                          > W przykładzie chodzi o to, że w moim małżeństwie kwestia
                          > wagi nie jest żadną kwestią

                          a, to najważniejsze :).
                          • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 20:13
                            > > W przykładzie chodzi o to, że w moim małżeństwie kwestia
                            > > wagi nie jest żadną kwestią
                            >
                            > a, to najważniejsze :).

                            bo?
                            • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 22:12
                              > > > W przykładzie chodzi o to, że w moim małżeństwie kwestia
                              > > > wagi nie jest żadną kwestią
                              > >
                              > > a, to najważniejsze :).
                              >
                              > bo?

                              no właśnie. Duża część wypowiedzi kobiet w tym wątku zaczyna się od 'ja z wagą nie mam problemu'. Cieszę się ich szczęściem, a co to ma wspólnego z tematem? Widocznie coś ma?
                              • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 12.08.11, 13:12
                                Cieszę się ich szczęściem, a co to ma wspólnego z tematem? W
                                > idocznie coś ma?

                                Nie wiem, czy coś ma, ale można założyć, że z w przypadku tych dziewczyn kwestia grubej dupy w związku i dla nich samych nie istnieje. A na pewno nie jest kwestią bolesną. Lekkim twistem stać je więc na dystans do sprawy. Dla jasności: ja mam "grubą dupę", ale nie mam z tym problemu, a małżon takoż zarówno.
          • violon-czela Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 11:50
            "ja ją znam trzy lata, a Wy dwa akapity. Znaczna część Forumowiczów, głównie Forumowiczek, na tej podstawie formułuje opinie o czym z nią pogadałem, a o czym nie, skąd wziąłem monolog i co założyłem. Dodatkowo mniejsza część Forumowiczek formułuje te opinie w sposób niegrzeczny. Jeżeli powiedziałem, że przy zachowaniu takich nawyków żywieniowych będzie miała problem z sylwetką, to znaczy, że miałem ku temu podstawy."

            No to jakie te podstawy miałeś? ( pytam po raz drugi) i dlaczego nie napisałeś o nich w poście?
            Mnie tu jedzie prowokacją na zasadzie: "Napisze że jej powiedziałem tak i siak, ukryje pewien istotny fakt a jak mnie zjadą to napisze jednak, ze to było od tak bezpodstawnie powiedziane"
            trochę słabe to.
            Pragnę zauważyć, że w poście wyżej napisałem w jakiej sytuacji te słowa które wypowiedziałeś byłby adekwatne. Nie potwierdziłeś i nie zaprzeczyłeś i NADAL TEGO NIE ROBISZ? dlaczego?
            Nie wspomniałeś ( I NADAL TEGO NIE ROBISZ) o tym na jakiej podstawie tak a nie inaczej jej powiedziałeś wiec jakie wnioski ma wyciągnąć większość? Halo? Napisz zrozumiale uwzględniając wszystkie istotne fakty a potem miej pretensję, że inni wyciągają niby złe wnioski.

            "Ta rada się powtarza w kółko - bla, bla, bla, powiedz to samo, tylko dyplomatycznie. A jak konkretnie? Raptem jedna osoba udzieliła odpowiedzi "powiedz, że się marwisz o jej zdrowie"... Takie rady to ja mogę dawać do gazet i kasę za to brać: "inwestuj w akcje, ale rozsądnie, tak żeby nie tracić". Albo jeźdź szybko,ale tak, żeby mandatu nie dostać".W całym wątku chodzi dokładnie o to, że jak wynika z Prawa Grubej Dupy, tego się W OGÓLE NIE DA POWIEDZIEĆ DYPLOMATYCZNIE. Bo w ogóle nie wolno o tym mówić. To jest temat tabu. Jak poruszysz temat tabu, harpie Cię zagryzą. Albo zadziobiąraczej."

            Napisałam już o tym ( wyżej i jeszcze wyżej konkretnie cytatami)

            Pomijając aspekt wróżenia z hamburgera ( czy tam czegoś innego) wpierw należy pogadać z partnerem o jego diecie o jej skutkach za parę lat - zdrowotnych ( dla mnie to ważne) i wizualnych. To nie ma być monolog o zdrowiu i tyciu to maja być pytania w luźnej rozmowie mające na celu poznanie zdania partnera na dany temat ( My nadal nie wiemy jakie zdanie ma twoja partnerka i czy z nią gadałeś i co z tego wyszło?) Dyskretne komunikowanie partnerowi przy rożnych sytuacjach, że szczupła sylwetka to coś co bardzo się podoba a tusza to coś co sprawia, że pociąg seksualny znika. ( przykłady podałam wyżej) Średnio inteligentny człowiek przyswoi komunikat, ale pozostaje jeszcze kwestia czy się tym przejmie czy nie.

            I tak jak pisałam wyżej jeśli z rozmów wyniknie, że partner ma gdzieś konsekwencje wynikające z takiej a nie innej diety i nie chodzi o takie stanowisko partnera, które mówi że dopóki nie zauważy, że tyje nic nie będzie z tym robić ale o takie w którym deklaruje, że w ogóle nic nie ma zamiaru zrobić jak już zacznie tyć wtedy takie teksty jak Twój uznaję za adekwatne. Tyle tylko, że jak ktoś ma gdzieś zdanie i preferencje partnera to ani te ostre słowa, ani te delikatne aluzje nie zrobią wrażenia.

            Wracając do wróżbiarstwa. Ciężko jest przejmować się czymś co się może acz nie musi stać za 10 lat. Ciężko jest przewidzieć jak się zachowamy jak problem zacznie dotyczyć nas. Ja np się w ogolę nie przejmuje tekstami o tym, ze niby przytyję wręcz się ciesze z każdego kilograma. Nie biorę tych słów na poważnie bo dla mnie wygląd słonia to abstrakcja. Gdyby mi partner powiedział to bym się nawet nie przejęła z racji tego, ze to dla mnie mało realne. Powinien się zadowolić moim podejściem. W ogolę nie widzę sensu żeby mi takie rzeczy mówił kiedy wyglądam jak wyglądam. dyskretne zakomunikowanie, że lubi szczupłe zupełnie by mi wystarczyło. Za to wcale bym się "nie obraziła " jakby o zdrowiu mi truł.

            Sytuacja wyglądałby inaczej gdyby moje podejście = nic nie zrobię - pomarańczowa Lampka
            czerwona Lampka - waga z każdym miesiącem w górę.

            i tak jak napisałam nadal nie wiem w której jesteś sytuacji :

            - człowieka który truje dziewczynie o figurze kiedy nie ma takiej potrzeby i kiedy jej podejście = "zrobię coś z tym jak będzie konieczność ( czytaj zacznę iść coraz wyżej na wadzę) na razie jest ok więc czym mam się martwić"

            - człowieka, któremu panna wprost powiedziała że ma gdzieś czy przytyje za X lat i nie ma zamiaru nic z tym zrobić.
            • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:41
              > Nie potwierdziłeś i nie zaprzeczyłeś i NADAL TE
              > GO NIE ROBISZ? dlaczego?

              dlatego, że nie muszę. Jak napisałem wyżej Andzi, ta dyskusja mnie nie interesuje. Nie wspominając o tym, że żeby można było kompetentnie i całościowo ocenić sytuację, musiałbym uzwględnić tyle faktów, że powstałaby z tego sporej wielkości monografia.

              > > Napisałam już o tym ( wyżej i jeszcze wyżej konkretnie cytatami)

              FAKTYCZNIE! Mea culpa, po prostu dyskusja została tak pozatkowana, że to mi umknęło. Przykłady faktycznie zdają się być trafne, przyjmuję jako głos w dyskusji.
              • kutuzow Nie bądź "miętki" 11.08.11, 13:13
                yoric napisał:

                "Jak napisałem wyżej Andzi, ta dyskusja mnie nie interesuje."

                Yoric ---> weź sie chłopie ogarnij, bo masz postawę zupełnie bez sensu. Wrzucasz jakąś swoją teorię (dość ciekawą moim zdaniem) i dzielisz się nią na forum. Potem nagle wyskakujesz ze stwierdzeniami ze zasadniczo to dyskusja Cię nie interesuje i strzelasz focha.
                Przyjmij krytykę na klatę jak facet. Jak uważasz, że z kimś nie warto dyskutować to napisz konkretnie do tej osoby i będzie OK, a nie obrażasz się grupowo.
                • yoric Re: Nie bądź "miętki" 11.08.11, 13:25
                  Kutuzow, wyrwałeś z kontekstu. Kontekstem była moja odpowiedź Andzi wyżej - nie interesuje mnie 'ta dyskusja', czyli dyskusja o moim związku. Dyskusja w temacie jak najbardziej mnie interesuje! Szkoda, że ciężko wyłapać wpisy do rzeczy, bo taki charakter ma może co dziesiąty.
                  • kutuzow Re: Nie bądź "miętki" 11.08.11, 13:51
                    yoric napisał:

                    > Kutuzow, wyrwałeś z kontekstu. Kontekstem była moja odpowiedź Andzi wyżej - nie
                    > interesuje mnie 'ta dyskusja', czyli dyskusja o moim związku. Dyskusja w temac
                    > ie jak najbardziej mnie interesuje! Szkoda, że ciężko wyłapać wpisy do rzeczy,
                    > bo taki charakter ma może co dziesiąty.

                    Yoric ---> tak zrozumiałem Twoją wypowiedz. Wyjaśniłeś teraz - przyjmuje do wiadomości.

                    Powiem szczerze, że także nie widzę tutaj jakiś szczególnych obraźliwych wypowiedzi w Twoim kierunku. Możesz wrzucić cytaty i linki to będziemy wiedzieli co Ci przeszkadza konkretnie.
                  • mujer_bonita Re: Nie bądź "miętki" 11.08.11, 13:56
                    yoric napisał:
                    > Kutuzow, wyrwałeś z kontekstu. Kontekstem była moja odpowiedź Andzi wyżej - nie
                    > interesuje mnie 'ta dyskusja', czyli dyskusja o moim związku. Dyskusja w temac
                    > ie jak najbardziej mnie interesuje!

                    Przychodzi człowiek na forum i pisze. Mąż/Żona nie chce się ze mną seksić. Owszem - zapuściłam/em się ostatnio ale dyskusja na ten temat mnie nie interesuje! Ja chcę rozmawiać dlaczego on/on nie chce się ze mną seksić!

                    Tak mniej więcej się zachowujesz. Logiczne? W męskiej logice zapewne tak :D
              • violon-czela Re: Słoń w pokoju 03.09.11, 18:03
                Oczywiście, że nie musisz ale w takim przypadku wygląda to na zwykłą prowokację. Wiele osób zupełnie inaczej zareagowałoby na fakt, że twoja partnerka nic nie chce robić jak utyję - nie było by takiego oburzenia na forum ( Mam nieodparte wrażenie, że bardzo chciałeś je wywołać)
                w przypadku gdy Twoja partnerka chciałaby pracować nad sobą ale tylko w przypadku gdy utyje już - zostałbyś zapewne zjechany i słusznie za natręctwo i szukanie problemu tam gdzie go nie ma.

                Jak widzisz 2 podejścia - dwie rożne sytuacje i dwie różne reakcje - wniosek z tego taki, że podejście twojej partnerki do tematu JEST BARDZO ISTOTNE i wiele by wyjaśniło. Skoro zamieściłeś swoje słowa, swoje przemyślenia, swoje podejście czemu nie umieściłeś jej podejścia? Nie Musiałem to żadna argumentacja bo równie dobrze nie musiałeś zamieszczać tego postu. To jest jedno zdanie i naprawdę nie trzeba jakiejś epopei tworzyć.


                "przyjmuję jako głos w dyskusji"

                och dzieki łaskawco :D
            • kutuzow Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:04
              violon-czela ---> Brawo za celny post i ładne czytelne opisanie dwóch odmiennych sytuacji.
              Całość na spokojnie bez emocji. Duże brawa za styl wypowiedzi.
    • rubarom Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 20:05
      Dziewczyna powinna była ci odpowiedzieć: Jeśli mam ci się nie podobać, nie będę ani teraz, ani później rwać sobie włosów z głowy z rozpaczy.

      Jednego nie rozumiem: jak można sobie pozwolić na to, żeby jakaś koleżanka partnerki (i w ogóle dotyczy to obu stron) robiła Ci uwagi na temat tego, co odbywa się między Wami? Dlaczego koleżanki nie zrypałeś? Tolerujesz tego rodzaju wtrącanie się?
      • yoric Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 22:14
        To była przyjacielska rozmowa z naszą wspólną dobrą koleżanką, która nie robiła wyrzutów, tylko dawałą dobrą radę. Natomiast do dyskusji włączyła się znajoma, która wyraziła nieproszoną opinię. To było wtrącanie się i tu faktycznie nastąpiła odpowiednia reakcja z mojej strony.
    • yoric Re: Słoń w pokoju 10.08.11, 22:30
      Swoją drogą istnienie akurat takiego tabu jest trochę przykre. Nie jestem zwolennikiem sfery "uczuć religijnych" o których dyskutować nie wolno - IMO to płaszczyk pod którym można przemycać ideologię - ale szanuję ją, bo rozumiem, że ta sfera może być dla kogoś wyjątkowo ważna i definiujca. Żeby na podobnej zasadzie kompletnie wyłączać z dyskursu sferę sylwetki kobiety jest dla mnie dziwne. To naprawdę jest dla kobiety definiujące? Naprawdę tak dotyka głębin kobiecego jestestwa, że dyskusja staje się niemożliwa?
      • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 01:03
        Jako mężczyzna - mimo, iż nie myślę od rana do wieczora o tym jak odbierają mnie kobiety, wiem, że to jak postrzegają mnie kobiety jest nieporównywalnie mocniej definiujące moją wartość niż to jak mogą odbierać mnie inni mężczyźni. Kiedy poznaję kobietę którą postrzegam jako kobietę a nie po prostu osobę, przychodzi mniej lub bardziej świadoma refleksja - jak wypadłem. Z mężczyznami to działa znacznie słabiej - mimo, że też jakoś pewnie mnie odbierają, oceniają, po prostu zależy mi mniej. To odruch, bo przecież jakby nie było większości poznanych kobiet nawet potencjalnie nie grozi bliższa relacja ze mną. Jednak jako mężczyzna sprawdzam się w oczach kobiet i kropka. NIe podam teraz linka ale czytałem gdzieś badania wg. których męczyźni widząc atrakcyjną blondynkę, prostują się bardziej, lekko wypinają pierś itd. Żałosne? Tak po prostu jest, przynajmniej ktoś tak twierdzi, a ja w to mogę uwierzyć.
        To trywializm - kobiety i mężczyźni poddani są różnym kryteriom podczas oceny płci przeciwnej, oprócz cech ogólnie pożądanych, jak inteligencja czy tzw. zadbanie, kobiety w odróżnieniu do mężczyzn są silnie oceniane poprzez atrakcyjność fizyczną rozumianą bardzo wąsko (w stosunku do atrakcyjności mężczyzn) Kobieta ma być możliwie szczupła, gładka, śliczna na twarzy. W odróżnieniu, mężczyźni mają szerszy wachlarz możliwości - jedne wolą miśki. inne szczupłych, jedne się podniecają węzłami mięśni inne mówią, że wygląda taki jak potwór - troglodyta. Kobiety nie ma takiej dowolności - zobacz na wystawę w kiosku, na okładki czasopism skierowanych do kobiet i tych skierowanych do mężczyzn - tak ma wyglądać kobieta! To sprawia, że jako mężczyzna po prostu nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jaki to jest poziom presji (nie mam tu na myśli iż jest niewyobrażalna), jest po prostu jakaś, na pewno większa niż znana Tobie i na pewno Tobie i mnie obca. Ja to akceptuję, tak jak to, że nie wiem jak to jest iść wieczorem przez osiedle i bać się co zrobią mijani kolesie na ławce, czy gwizdną czy krzykną "chodź do nas mała". Wiem, że tak to wygląda ale nie wiem jak to jest bo nie dane mi było odczuć nic podobnego. Stąd zdziwienie, czy dla kobiet kwestia figury jest definiująca uważam za błędne. Sami, chcąc nie chcą, to sprawiamy, nie wstydzimy się tego - mówimy "tacy już jesteśmy" a później pada pytanie na forum, które brzmi lekko pogardliwie, czy figura jest naprawdę tak definiująca? Podejrzewam, że gdyby wyrugować, męzczyzn z pola widzenia kobiet, przestała by być. Ale rzeczywistość w której żyjemy jest taka: cała populacja pośród której kobieta hetero szuka partnera do szczęśliwego życia, przykłada dużą wagę do tego kryterium. Cała popkultura - która jest de facto obecnie jedyną obowiązującą - trąbi o tym na lewo i prawo.
        • bigbadpig Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 01:10
          Acha - żeby nie było, to że atrakcyjność jest dla kobiet ważna jak mniemam, że to rozumiem i co więcej odpowiada mi to - nie zmienia to faktu w mojej ocenie twojej sytuacji - tej dziewczynie, nie mającej podstaw do kompleksów, brak chyba trochę dystansu do siebie i otwarcia na szczerość jako PRAWIE uniwersalny lek prewencyjny na kłopoty w związku..
          • kawitator Szczera rozmowa a Słoń w pokoju 11.08.11, 08:43
            Przeleciłem pobieznie ten atek i sie pytam

            Gdzie się podział Święty Graal wszelkich porad serwowanych przez kobitki innym kobitkom także na tym forum ? Gdzie się podziało panaceum na wszelkie bolączki związków Dlaczego nie słyszę wszechobecnej rady POROZMAWIAJ Z NIĄ SZCZERZE ?
            No słucham .!
            Czyżby rada porozmawiaj szczerze dotyczyła tyko przypadków kiedy to kobitka ma do wywalenia pretensje ,uwagi i żale ? Czy jak tu widać w sytuacji odwrotnej szczera rozmowa to wyraz męskiej niedojrzałości szowinizmu i chamstwa ( cytaty z was kobitki )
            • bigbadpig Re: Szczera rozmowa a Słoń w pokoju 11.08.11, 09:01
              jakbyś przeglądnął mniej pobieżnie, to być wiedział, że znalazł się temat który jawnie i oficjalnie jest wyjątkiem od reguły. jeśli już koniecznie taki prostak chciał szczerze coś powiedzieć co akurat myślał, to ewentualnie może to zrobić, jednak:

              - należy zachować daleko posuniętą ostrożność i ponadstandardową dyplomację
              - należy znaleźć i przedstawić jakieś maskujące argumenty (zdrowie partnerki) pośród których ukryjesz to co akurat chcesz powiedzieć

              i najciekawsze na koniec:
              - wolno o tym powiedzieć jeden jedyny raz (by mujer bonita)

              Tak więc, jak widać jest furtka na szczerą rozmowę, trzeba tylko pamiętać o wyjątkowości tematu i w związku z tym o zachowaniu paru prostych reguł :P
              • mujer_bonita Czytać potrafi? 11.08.11, 09:20
                bigbadpig napisał:
                > i najciekawsze na koniec:
                > - wolno o tym powiedzieć jeden jedyny raz (by mujer bonita)

                Napisałam, że o niektórych rzeczach WYSTARCZY a nie WOLNO powiedzieć RAZ. Nie przekręcaj moich słów, bo tak Ci wygodniej.
                • bigbadpig Re: Czytać potrafi? 11.08.11, 09:58
                  skoro wyfantazjowane - wielokrotnie poruszanie przez yorica danego tematu - zostało przez Ciebie nazwane "ciągłym wyrzygiwaniem" - uznałem, że masz do tego stosunek negatywny.
                  jeśli dla Ciebie było to neutralne określenie, bez wartościowania ujemnego to przepraszam, nie zrozumiałem. mój błąd - bo powinienem był specjalną miarę przyłożyć do środków wyrazu, osoby która uważa "obrazę majestatu" za odpowiedź do której nie można przyczepić :P
                  • mujer_bonita I kto tu fantazjuje? 11.08.11, 10:06
                    bigbadpig napisał:
                    > skoro wyfantazjowane - wielokrotnie poruszanie przez yorica danego tematu - zos
                    > tało przez Ciebie nazwane "ciągłym wyrzygiwaniem" - uznałem, że masz do tego st
                    > osunek negatywny.

                    MÓJ stosunek JEST negatywny. Nie użyłam nigdzie okreśelnia, że coś WOLNO.

                    > osoby która uważa "obrazę majestatu" za odpowiedź do której nie można przyczepić :P

                    Wiesz co - zarzucasz mi, że fantazjuję a ma a sam co robisz? Napisałam:
                    'Po drugie - ja się nie wypowiadam w kwestii pełno czy niepełnoprawności obrazy majestatu jako środka komunikacji. Taki środek został zastosowany - to jest tutaj faktem a z faktami się nie dyskutuje.'
                    forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127747288,127776113,Re_Slon_w_pokoju.html
                    Jesteś ograniczony, złośliwy czy po prostu nie potrafisz czytać?
                    • bigbadpig Re: I kto tu fantazjuje? 11.08.11, 10:39
                      Jestem ograniczony, złośliwy i nie umiem czytać - rozgryzłaś mnie , ale proszę nie wyrzyguj tego publicznie.

                      To, że napisałaś: "ja się nie wypowiadam w kwestii pełno czy niepełnoprawności" nie oznacza, że się chwilę wcześniej nie wypowiadałaś. Choć spodziewam się, że dla Ciebie argumentem za nie zaistnieniem takiej wypowiedzi będzie na przykład "nie użyłam dokładnie słowa niepełnoprawny".

                      Tak czy inaczej, obliczu wypowiedzi i zaprzeczeniu tuż poniżej jakoby taka padła, uznałem na tamten moment bezcelowe ciągnięcie tematu, a tu go tylko użyłem w podsumowaniu.

                      Ostatecznie, w obliczu Twojego aktualnego wyjaśnienia zrobię sprostowanie (tu moje przeprosiny)

                      zamiast:
                      - wolno o tym powiedzieć jeden jedyny raz (by mujer bonita)
                      powinno być:
                      - negatywnie zostanie oceniona więcej niż jedna wypowiedź na temat (by mujer bonita)
                      • mujer_bonita Re: I kto tu fantazjuje? 11.08.11, 10:50
                        bigbadpig napisał:
                        > nie oznacza, że się chwilę wcześniej nie wypowiadałaś.

                        Chwilę wcześniej również się nie wypowiadałam. Oczywiście Bidbadpig wie lepiej.
                      • kutuzow merytorycznie czy emocjonalnie? 11.08.11, 11:18
                        bigbadpig ---> w wątku obok gdzie był art poddałeś w wątpliwość moją teorię że ludzie na tym forum nie lubią gdy im się rzuca przed oczy twarde dane, bo wtedy psuję się całą zabawę z emocjonalnych wpisów i przekomarzania.
                        Sam wrzuciłeś tutaj bardzo dobry, merytoryczny i trafny post:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127747288,127831060,Re_Slon_w_pokoju.html
                        i jaki jest efekt? Ile dostałeś komentarzy?
                        ZERO! (Post Kawitatora odnosił się ogólnie do głównego wątku)

                        Policz za to ile postów powstało w dyskusji między Tobą a Mujerką.
                        Widzisz już różnicę?
                        • bigbadpig Re: merytorycznie czy emocjonalnie? 11.08.11, 11:40
                          zgadza się, z tym, że:

                          tak odebrałem w uproszczeniu tamtą Twoją wypowiedź "argumenty są rzeczowe, a problem czytelnie zarysowany więc babki milkną" i nie zgadzam się z tym "WIĘC"

                          jeśli to ma być tylko stwierdzenie faktu, że wątki z indywidualnymi problemami powodują awantury i generują dużo postów, to jest chyba powszechne na każdym forum - gdzie drwa rąbią - tam wióry lecą. im mniejszy konkret tym większe pole do nadinterpretacji która jest paliwem flame'ów.
                        • aandzia43 Re: merytorycznie czy emocjonalnie? 11.08.11, 11:45
                          Właśnie się odniosłam do niego. Co prawda parę postów niżej, ale właśnie ten tekst uważam za najlepsze ujęcie problemu w całym wątku. Podpisuję się pod nim.
              • aandzia43 Re: Szczera rozmowa a Słoń w pokoju 11.08.11, 11:42
                > Tak więc, jak widać jest furtka na szczerą rozmowę, trzeba tylko pamiętać o wyj
                > ątkowości tematu i w związku z tym o zachowaniu paru prostych reguł :P

                Dzięki Big, za twoje ratujące wizerunek "mężczyzny - osoby logicznie myślącej", posty. Reszta (poza Kutuzowem, któremu też dziękuję) szczeka na stałą nutę, a Urqu stara się jak może ratować sytuację ściemniając, że ten brak logiki i napastliwość to taka sprytna metoda. Zabrnęli dość daleko, więc rozumiem, że się nie wycofają, bo prawdziwy mężczyzna nei wycofuje się nigdy. ŻAŁOSNE, lecz do przewidzenai.
                Zgadzam się z każdym napisanym przez ciebie słowem. A przede wszystkim z tymi, nawołującymi do rozsądku, uważnego czytania i wyciagania wniosków godnych człowieka o przeciętnej chociażby inteligencji.
            • zawle Re: Szczera rozmowa a Słoń w pokoju 11.08.11, 09:07
              Bo szczerze porozmawiał:) Jak nie przestaniesz tyle jeść, to będziesz gruba i mało atrakcyjna dla mnie. Czy można bardziej szczerze? Mniej szczerze byłoby: Kochanie, martwię się o Twoje zdrowie, o twoje samopoczucie...bla, bla. I widzisz...tu jest pies pogrzebany. Szczerze nie dla wszystkich znaczy to samo.
              Ja po takiej szczerości szczerze zaczęłabym się zastanawiać nad dalszym życiem z tym panem. No bo przecież przytyć można z różnych powodów. A przytyte kobiety nie są dla yorica (?) pociągające. Ba....zapytałabym samą siebie, co by się stało, gdyby mój ukochany facet przytył? Czy byłabym w stanie z nim dalej chodzić do łóżka? Znając siebie NIGDY takie myśli nie przyszłyby mi same do głowy.Ale zmuszona wątkiem do tych rozważań....nie wiem.

              Ale widzenie słonia, wyobrażanie sobie słonia i myślenie co bym zrobiła gdyby słoń był....No cóż.. w kontakcie z mężczyzną ...chociażby bardzo lubianym wole się zając wyobrażaniem sobie innych rzeczy niż słonia:)
              • kutuzow Co powoduje tycie? 11.08.11, 09:25
                zawle napisała:

                "No bo przecież przytyć można z różnych powodów."

                Uwielbiam takie banialuki. Z jednej strony analizujemy kwestię szczerości, z drugiej strony staramy się wmawiać, że na tycie ma wpływ coś jeszcze poza prostą zasadą że się spożywa więcej kalorii niż spala. Ciekawy jestem czy autorka może jeszcze wskazać jakiś inny tajemniczy powód tycia który, nie spełniałby tej prostej zasady?

                Od razu dodam że jakakolwiek choroba (np. problem z tarczycą) zmienia jedynie "szybkość" spalania, więc zasada nadal jest prawdziwa, tylko że niektórzy ćwicząc potrzebują po 4000 kalorii /dziennie innym zaś wystarczyłoby 1200 kalorii przy ich trybie życia.
                • zawle Re: Co powoduje tycie? 11.08.11, 22:46
                  kutuzow napisał:
                  Uwielbiam takie banialuki. Z jednej strony analizujemy kwestię szczerości, z dr
                  > ugiej strony staramy się wmawiać, że na tycie ma wpływ coś jeszcze poza prostą
                  > zasadą że się spożywa więcej kalorii niż spala. Ciekawy jestem czy autorka może
                  > jeszcze wskazać jakiś inny tajemniczy powód tycia który, nie spełniałby tej pr
                  > ostej zasady?

                  Autorka zna, kolega niech doczyta.
                  • kutuzow Re: Co powoduje tycie? 11.08.11, 23:22
                    zawle napisała:
                    > Autorka zna, kolega niech doczyta.

                    To może autorka będzie tak miła i rzuci jakiś link, z chęcią doczytam.
                    Taka postawa "wiem, ale nie powiem" jest z deka dziecinna :-)
                • rumpa Re: Co powoduje tycie? 04.09.11, 20:51
                  Błagam uprzejmie, nie BREDŹ o tarczycy. Chora tarczyca zmienia nie tylko szybkość spalania ale również rodzaj, obniża sie wydolność organizmu. NIE MASZ SIŁY ĆWICZYĆ! prrzyjmij to do wiadomości, zasypiasz na stojąco, padasz, trzęsiesz się z zimna, bolą cię wszystkie stawy, nie wspomnę tu już o depresji kompletnym zaniku woli życia. To jedno. Chwała niebiesom nie przydaża się to wszystkim.
                  Sprawa druga i podstawowa - lekarze endo to debile, tak po prostu, Oni wiedzą że bada się tsh i jak tsh jest w normie, a nawet ją przewyższa to jest ok. Mnie mówili że mi bliżej do nadczynności niż niedoczynności, bo moje tsh - tak po prostu - nie rośnie i tyle. Zawsze jest i było niskie. Więc - nie mialam niedoczynności. Tysiące kobiet mają z tym problem. W końcu ktoś zaczął mnie leczyć ale i tak - zatrzymał się , jak tsh spadło poniżej normy.Niech pani zmniejszy dawkę. To była moja ostatnia wizyta u pani endo. Zamówiłam leki online i ...zwiększyłam dawkę. Ale i to nie pomogło. Zaczęłam się czuć lepiej dopiero wtedy gdy włączyłam cytomel, czyli drugi hormon tarczycy. Może wiesz ilu lekarzy w tym kraju zapisuje cytomel? w ogóle jest legalny? nawet nie wiem. Wiem że zniknęła mi depresja której niczym nie mogłam uleczyć przez naście lat. Przestały wreszcie wypadać włosy. Wróciła energia, zmienił się sposób jej przetwarzania, zamiast odkładać się w tłuszcz, poszła w działanie, 15 km dziennie spaceru, gdy miesiąc wczesniej mdlałam przy 2 km z wyczerpania, miałam mroczki przed oczami. Tysiące kobiet z chora tarczycą po prostu jest źle leczone i tyle, o ile w ogóle są leczone, bo przecież dla masy konowałów tsh =5 u młodej kobiety to zupełna norma i z bezczelnym usmiechem na tępych mordach informuja - ma pani zdrową tarczycę. A potem przychodzi taki kutuzow i twierdzi że rachunek musi się zgadzać. I tak, zgadza sie, ale na innych zasadach, są dwie linie produkcyjne - tłuszcz i energia. Gdy choruje tarczyca, linia pod tytułem energia zostaje zamknięta i wszystko idzie w tłuszcz. To takie proste, jak ktos wie o czym mówi,a nie tylko mu się wydaje że wie.
                  • sisi_kecz Rumpa !!! 17.09.11, 15:29
                    oraaaanyyy,
                    a wspominałam Cię w "Wątku dziękczynnym", co porabiasz, a Ty jakiś cytomal wpieprzasz.

                    Mam nadzieję, że to bezpieczne, bo chociaz czesto czuję sie jak wyżęty zdeptany naleśnik (Haschi), to nie łykałabym niczego bez konsultacji lekarskiej.

                    Masz całkowitą rację, że chorzy (przede wszystkim chore) na niedoczynność, jak sama nazwa wzkazuje mają braki energii życiowej i tak samo jak cukrzyk nie sprawi siłą woli, że jego trzustka wyprodukuje insulinę, tak samo tarczycowiec nie zmobilizuje swojej tarczycy, by rozruszała jego elan vitale.
                    A choroba niedoczynności działania tego narządu ma taki właśnie objaw: cały organizm zwalnia i przypomina sie leniwca w comie- co nie jest wynikiem bycia gnuśną obżerajacą sie świnią, tylko wynikiem chorobliwej niesprawności narządu, który reguluje energie życiową w każdej komórce organizmu.

                    Jezeli równanie: ilość kalorii dostarczanych < ilość kalorii spalanych = chudnięcie, chce wykonać osoba chora na niedoczynność tarczycy, to powiem z własnego doświadczenia:
                    redukowałam kalorie do około 1000kcal/dziennie i to zdrowych kcal, jednocześnie ruszałam sie nie mniej niż godzine dziennie w formie ćwiczeń, jazdy na rowerze, pływania,szybkiego marszu.
                    Efektem było jeszcze większe zwolnienie metabolizmu (widoczne na domowym teście zjedzenia nasion siemienia lnianego lub buraczków) zmniejszenie masy ciała o śladowe ilości,
                    zmniejszenie rozmiaru o jeden i ujędrnienie skóry,
                    oraz totalne zmęczenie, pogorszenie wyników równowagi hormonalnej, anemia i zjazd samopoczucia do nastroju do ewidentnego wkur.a, że innym to daje efekty, a mi daje dupę nie efekt.

                    I zgadzam sie z rumpą, że lekarze endo to profesja widmo,
                    endokrynologia: ładnie brzmi nazwa specjalizacji, ale nic poza tym co wiedzieli 50 lat temu, nie potrafią zaoferować choremu.

                    pozdro!
                  • kutuzow energia to energia -fizyki nie oszukasz 17.09.11, 16:53
                    rumpa napisała:
                    > Błagam uprzejmie, nie BREDŹ o tarczycy. Chora tarczyca zmienia nie tylko szybko
                    > ść spalania ale również rodzaj, obniża sie wydolność organizmu. NIE MASZ SIŁY Ć
                    > WICZYĆ! prrzyjmij to do wiadomości, zasypiasz na stojąco, padasz, trzęsiesz się
                    > z zimna, bolą cię wszystkie stawy

                    Rumpa, mam tego świadomość. Jeśli jednak masz tak poważną niedoczynność, to wtedy (jak z każdą powazną chorobą) starasz się leczyć i po zaleczeni (wiem że często oznacza to piguły przez długi czas jeśli nie do końca), wracasz do dbania o wagę. W necie znajdziesz wiele osób które mimo niedoczynności dzielnie walczą z wagą. Zerknij np. na www.vitalia.pl -jest tam sporo relacji takich osób.

                    > są dwie linie produkcyjne - tłuszcz i ene
                    > rgia.

                    Rumpa, energia to energia. Jeśli organizm jej nie spala, to jest magazynowana. Skoro masz słabe samopoczucie, depresję i małą aktywność, to nic dziwnego że spalanie jest słabe -stąd nadmiar tłuszcu. Nie ma tutaj miejsca na jakieś alternatywne wersje w stylu "eter", aura i inne takie. Fizyka jest prosta.


                    • arronia Re: energia to energia -fizyki nie oszukasz 17.09.11, 23:12
                      > Rumpa, mam tego świadomość. Jeśli jednak masz tak poważną niedoczynność, to wte
                      > dy (jak z każdą powazną chorobą) starasz się leczyć i po zaleczeni (wiem że czę
                      > sto oznacza to piguły przez długi czas jeśli nie do końca), wracasz do dbania o
                      > wagę.

                      Będę trzecia i trzeci raz napiszę to samo: nie jest łatwo znaleźć dobrego endokrynologa.
                      Koleżanka (przed trzydziestką) ma THS powyżej 6. "Stara norma" (tzn. obowiązująca w Polsce) - do ok. 4. "Nowa norma" (tzn. wprowadzana przez coraz więcej krajów, w tym USA, Niemcy) - do 2,5. I co endokrynolog na to? Proszę się nie martwić, nic nie zapisuję, proszę przyjść za 3 miesiące. A dziewczyna z objawami, marznięciem, wypadaniem włosów, pulchnością (na oko do +10), której nie może się pozbyć (może być woda, wtedy odchudzanie nic nie da).

                      Piszesz w oderwaniu od realiów.

      • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 11:15
        Co to znaczy tabu? Czy chodzi o to, że podczas dyskusji pojawiają się emocje i traci się umiejętność logicznego myślenia?
        W takich dyskusjach najbardziej śmieszy mnie to, że faceci wyśmiewają u kobiet braki w logicznym myśleniu, nie czytanie treści postów, unoszenie się emocjami. Co oczywiście się zdarza, co widać czytając posty niektórych nowych forumowiczek.
        Problem polega na tym, że Wy panowie reagujecie TAK SAMO! Też poniosły Cię emocje a logika? Najpierw masz pretensje, że kobiety nie piszą na temat, bo chodziło o tabu, emocjonalne reagowanie a nie sam fakt odchudzania. Później sam piszesz nie na temat, obrażasz, nie czytasz treści i w ogóle można powiedzieć, że reagujesz emocjonalnie. Czyli reagujesz jak baba! Ale to jest ok:-) Może Ty też powinieneś złapać trochę dystansu i ochłonąć?

        Swoją drogą czy ten wątek nie świadczy o tym, że panowie też mają swojego słonia w pokoju? Tym słoniem jest właśnie odmowa odchudzania, na którą reagujecie z emocjami:-) Dlaczego?
        • kutuzow Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 11:22
          zakletawmarmur napisała:
          "Problem polega na tym, że Wy panowie reagujecie TAK SAMO! Też poniosły Cię emocje a logika? Najpierw masz pretensje, że kobiety nie piszą na temat, bo chodziło o tabu, emocjonalne reagowanie a nie sam fakt odchudzania. Później sam piszesz nie na temat, obrażasz, nie czytasz treści i w ogóle można powiedzieć, że reagujesz emocjonalnie. Czyli reagujesz jak baba! Ale to jest ok:-) Może Ty też powinieneś złapać trochę dystansu i ochłonąć?"

          Zaklęta, mała różnica, jeśli autor zareagował emocjonalnie to inni Panowie potrafią to wytknąć i potwierdzić (nie stoimy murem za przegraną sprawą). Zobacz że wiele wpisów oddziałało kwestię tematyki od zachowania autora. O ile niektórzy podzielali spostrzeżenia autora co do poruszonego tematu, to już nie podzielali jego podejścia do rozmowy itp.
        • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:01
          zakletawmarmur napisała:
          > Swoją drogą czy ten wątek nie świadczy o tym, że panowie też mają swojego słoni
          > a w pokoju? Tym słoniem jest właśnie odmowa odchudzania, na którą reagujecie z
          > emocjami:-) Dlaczego?

          Ponieważ panom nie przeszkadza Prawo Grubej Dupy tylko Prawo DO Grubej Dupy. Brak realnego wpływu na rozwój sytuacji :)

          Ja tej emocjonalnej reakcji wcale się nie dziwię :D
        • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:15
          O, rozumiem!
          Są po prostu słuszne emocje i niesłuszne emocje. Na przykład jad i obelgi są OK, kiedy wynikają ze słusznego oburzenia kobiet. Adresat obelg powinien stać spokojnie w kącie i uśmiechać się, bo inna reakcja to niesłuszne emocje i złe zachowanie.
          Autentycznie zaczynam mieć ochotę sprawdzić, kiedy pojawi się moderacja.
          • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:25
            A po co moderacja? Czy ktoś tu komuś ubliża, używa wulgaryzmów? Ochłoń trochę, gorączka jest tylko w tobie, na ekranie względny spokój.
            • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:16
              > A po co moderacja? Czy ktoś tu komuś ubliża

              owszem.
          • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:43
            > Są po prostu słuszne emocje i niesłuszne emocje.

            A gdzie ja coś takiego napisałam?
            Zresztą zauważ, że te obelgi to kwesti jednej czy dwóch osób, które "nie są stąd". Zawsze się ktoś taki znajdzie. Czy to jest powód, żeby obardzać odpowiedzialnością ogól kobiet?

            Adresat obelg powinien stać spo
            > kojnie w kącie i uśmiechać się, bo inna reakcja to niesłuszne emocje i złe zach
            > owanie.

            Nie jestem pewna kto kogo pierwszy zaczął obrażać. "Kobiety" Ciebie? Czy Ty kobiety?
            :-)
            • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:57
              A napisałem coś obraźliwego? Napisałem o szczekaniu, kiedy sfora zaczęła ujadać i o harpiach, kiedy zaczęły mi gmerać szponami przy oczach. Poza tym nie wydaje mi się. Co najwyżej mogłem złamać PGD :).
              • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:01
                yoric napisał:
                > A napisałem coś obraźliwego? Napisałem o szczekaniu, kiedy sfora zaczęła ujadać
                > i o harpiach, kiedy zaczęły mi gmerać szponami przy oczach.

                Nazwanie pewnej grupy ludzi 'sforą' a ich wypowiedzi 'ujadaniem' wcaaaaaale nie jest obraźliwe! Wcaaaaaale!

                Cóż za Kalizm. Twoje wypowiedzi są oczywiście jedynym słuznym i prawdziwym określeniem dyskutantów - ich wypowiedzi pod Twoim adresem to obelgi na które powinien zareagować moderator :D :D :D
                • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:15
                  Przypominam, że padły wyzwiska. Nie tylko niegrzeczne 'wypowiedzi pod adresem', ale zwyczajnie inwektywy. Używając ogólnie znanej metafory nazwałem taki styl wypowiedzi 'ujadaniem'. Masz lepsze propozycje?
                  • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:23
                    yoric napisał:
                    > Przypominam, że padły wyzwiska. Nie tylko niegrzeczne 'wypowiedzi pod adresem',
                    > ale zwyczajnie inwektywy.
                    Podasz te rzekome 'inwektywy'?

                    > Używając ogólnie znanej metafory nazwałem taki styl
                    > wypowiedzi 'ujadaniem'. Masz lepsze propozycje?

                    No tak. Kalizm w czystej postaci. Ty nie ubliżasz - Ty 'używasz metafor' :D :D :D
                    • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:28
                      Oh well. W takim razie podpowiedz proszę, co mieści się w Twoim standardzie dyskusji. Czy na epitety 'cham', 'pustak', 'dupek' i tym podobne, należy odpowiedzieć używając wdzięcznego 'zamknij ryj, szmato!', czy może zgrabnego 'morda, suko'?
                      O taką dyskusję nam chodzi?
                      • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:45
                        yoric napisał:
                        > Oh well. W takim razie podpowiedz proszę, co mieści się w Twoim standardzie dys
                        > kusji. Czy na epitety 'cham', 'pustak', 'dupek' i tym podobne, należy odpowiedz
                        > ieć używając wdzięcznego 'zamknij ryj, szmato!', czy może zgrabnego 'morda, suk
                        > o'?

                        A jak Ty odpowiedziałeś? Przyrównując Triss do kundelka a Sisi to targowej przekupki? 'Solidarność Jajników Przeciw Rozumowi'? Taaaa... Ty wcale nie obrażasz! Nic a nic!
                        • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 14:33
                          Przepraszam. Powinienem kundelka po głowie pogłaskać za to, że mi szczeka i próbuje w łydkę ukąsić.
                          • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 14:47
                            yoric napisał:
                            > Przepraszam. Powinienem kundelka po głowie pogłaskać za to, że mi szczeka i pró
                            > buje w łydkę ukąsić.

                            No oczywiście nazywając Triss kundelkiem 'nazywasz sprawy po imieniu'. Wcale nikomu nie ubliżasz.

                            Kalizm w czystej postaci :)
                            • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 15:08
                              OK, Mujer, w takim razie Ty też jesteś szczekającym kundelkiem :).
                              • eudajmonika Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 15:17
                                yoric napisał:

                                > OK, Mujer, w takim razie Ty też jesteś szczekającym kundelkiem :).

                                rasy YOR(i)K?
                                :-P
                                • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 22:26
                                  Mujer jest urocza, jak się złości, ponieważ wtedy pozwla sobie zagalopować się i trzymać tezy kiedy ona dawno przestaje być do utrzymania. Wychodzą z tego zabawne rzeczy - tak jak teraz.
                                  Czemu czekamy na jej odpowiedź? Teraz może co najwyżej radośnie pomachać ogonkiem, ponieważ każda inna reakcja to przecież byłby, cytuję, KALIZM :).
                  • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:47
                    Oj daj spokój, w każdej dyskusji ktoś taki się pojawi. My nie rzucamy się tak, gdy ktoś nas wyzywa w tych wszystkich dyskusjach o puszczalskich, oczekiwaniach finansowych czy wielkości penisa (swoją drogą tu panowie macie swojego słonia na środku pokoju). Nie wyzywamy Was wtedy od nielogicznych histeryków:-) Nie czujemy powodu, żeby udowadniać Wam na każdym kroku swoją przewagę. Może właśnie w tym jest problem, że zamiast dyskutować wolicie forsować swoje zdanie?
                    Zresztą potrafimy zachować dużo obiektywizmu, dowód? Nie pamiętam, żeby jakiś Kutuzow czy Urqu kiedyś na tym forum trzymali stronę kobiety (no może coś się zmieniło bo omijam już ich posty). Nie znam takiej forumowiczki:-) Można oczywiście wyciągnąć wniosek, że faceci zawsze mają racje ale przyznaj, jako człowiek logicznie myślący, że to mało prawdopodobne:-)

                    I też nie sięgam po przykłady takiego Bitchdoca czy jak mu tam było bo to ewidentny przykład patologii. U kobiet też oczywiście się takie rodzynki trafiają i trzeba się z tym po prostu pogodzić:-)
                    • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:53
                      zakletawmarmur napisała:
                      > ujemy powodu, żeby udowadniać Wam na każdym kroku swoją przewagę. Może właśnie
                      > w tym jest problem, że zamiast dyskutować wolicie forsować swoje zdanie?

                      IMO to był wątek z tezą (PGD). Yoric rzucił temat sądząc, że reszta dojdzie do jego zdania. Nie doszła więc podał tezę na tacy. Niestety - większość nadal nie łyknęła a dyskusja potoczyła się w niechcianym przez niego kierunku. Strzelił więc focha i tupie nóżką jak mały chłopiec :)
                      • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 14:31
                        > Niestety - większość nadal nie łyknęła

                        łyknęła - hiperemocjonalna reakcja jest dowodem w sprawie, dalszych nie potrzebuję.

                        > Strzelił
                        > więc focha

                        o co z tym fochem chodzi?
                        • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 19:44
                          > łyknęła - hiperemocjonalna reakcja jest dowodem w sprawie, dalszych nie potrzeb
                          > uję.

                          Jedyna hiperemocjonalne reakcja ma miejsce u ciebie.
                          • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 20:09
                            > Jedyna hiperemocjonalne reakcja ma miejsce u ciebie.

                            Pomyliłaś okienka, tutaj jest wątek "Słoń w pokoju" z co czwartą wypowiedzią forumowiczki o charakterze emocjonalnego ataku.
                            • aandzia43 Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 20:12
                              .. i z co drugą twoją o charakterze emocjonalnego miotania się i histerycznej ślepoty na argumenty
                              • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 22:22
                                To kwestai standardów dyskusji i przyzwolenia na ich łamanie w jedną stronę...
                    • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 14:29
                      Ależ Zaklęta, rozumiem postawę "OK, te osoby są spoza tego Forum i po prostu swoim wpisem pokazały swój poziom, a ty nazwałeś rzecz po imieniu, nie ma sprawy". Rozumiem postawę "na Forum nie powinno się używać ani wyzwisk, ani słów typu ujadanie" (chociaż nie do końca się z nią zgadzam, bo tu jest jakościowa różnica). Ale jeżeli ktoś pisze "wobec ciebie wolno używać obelg, natomiast tobie nie wolno w odpowiedzi użyć nawet ostrzejszego języka" - tutaj muszę powiedzieć "Halooo!".
                      • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 14:34
                        Ale przyznaj, że od samego początku byłeś uprzedzony w stosunku do kobiet! I Twoje pseudo argumenty od samego początku zakładały, że my kobiety nie myślimy, tylko działamy emocjonalnie i nie ma sensu dyskutować!
                        • yoric Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 14:51
                          > Ale przyznaj, że od samego początku byłeś uprzedzony w stosunku do kobiet!

                          To przyznaję! A czy to nie jest kwintesencja tego Forum :). Te wszystkie piękne potyczki Baby na Chłopów :).
                          Oczywiście, że wątek był z tezą, i to prowokacyjną tezą, i co więcej, teza została ogólnie utrzymana. Ale pojawiło się też wszystkiego może z 15 (z czego 10 autorstwa BigBad) wypowiedzi do rzeczy, niektóre tezie przeczące, a niektóre stawiające ją w nowym świetle.
                          • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 15:01
                            Raczej chłopy na baby. Jakoś nie mamy takiej potrzeby, żeby z Wami walczyć...
                      • urquhart Wejść facetowi na głowę? To GRA 11.08.11, 20:29
                        yoric napisał:

                        > Ale jeżeli ktoś pisze "wobec ciebie wolno używać obelg, natomiast tobie nie
                        > wolno w odpowiedzi użyć nawet ostrzejszego języka" - tutaj muszę powiedzieć "H
                        > alooo!".

                        To bardzo charakterystyczne że kobieta przecież nie obraża mężczyzn tylko mówi mu prawdę prosto w oczy. Jeżeli mężczyzna obraża tymi samymi słowami jest prostakiem i chamem.

                        Jeżeli kobieta strzeli faceta w mordę to bankowo sobie zasłużył i wyprowadził ją z równowagi. Jeżeli on jej odda to jest podłym nikczemnym przemocowcem.

                        Zobacz jak o tym baby dyskutują:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,567,127552246,,Podwojne_standardy_dla_kobiet_i_mezczyzn.html?v=2

                        Bo powinien ją Poskromiać, a nie walczyć. Zdominować ale nie krzywdzić. Trudna sprawa w dobie feminizacji i industrializacji która odebrała mężczyźnie przewagę fizyczną i męskie wzorce.

                        podwójne standardy kobiet to coś więcej niż zwykła hipokryzja

                        Już dawno temu pewna psycholog z rozbawieniem mi to tłumaczyła, że to podstawowy mechanizm że kobieta zawsze będzie próbowała wejść facetowi na głowę, droczyć, kaprysić, bo tak testuje się i upewnia się co do jego męskości. I nie ma nic głupszego a także dla niej bardziej rozczarowującego niż kiedy facet ulegnie. Jak się wycofa, albo reaguje histerycznie też się nie nadaje. To gra.
                        Trwało to lata zanim do mnie to w pełni dotarło, co wzorców nie miałem żadnych, a ideały romantycznej miłości prowadziły na ewidentne manowce.

                        Cóż pozostaje ćwiczyć, ćwiczyć aż całkiem wejdzie w nawyk.

                        Pozdr!
                        • mujer_bonita Czytanie u kolejnego się kłania :D 11.08.11, 20:50
                          urquhart napisał:
                          > To bardzo charakterystyczne że kobieta przecież nie obraża mężczyzn tylko mówi
                          > mu prawdę prosto w oczy. Jeżeli mężczyzna obraża tymi samymi słowami jest prost
                          > akiem i chamem.

                          Zastanawiam się czy panowie w ogóle potrafią czytać. Przedstawiasz piękną teorię jak to panie stosują podwójne standady odnosząc się do wypowiedzi Yorica, na których ja dzisiaj jasno pokazałam męskie podwójne standardy :D :D :D

                          To jak Urqu - sąd sądem ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie? Męskie podwójne standardy są ok?
                        • aandzia43 Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 11.08.11, 21:03
                          > Bo powinien ją Poskromiać, a nie walczyć. Zdominować ale nie krzywdzić. Trudna
                          > sprawa w dobie feminizacji i industrializacji która odebrała mężczyźnie przewag
                          > ę fizyczną i męskie wzorce.

                          Ależ nie, teraz dopiero jest pole do popisu. Kiedyś sprawa była prosta (prostacka) - kobieta miała kiepskie karty i niczym pograć nie mogła, więc była z definicji zdominowana ;-)

                          > Już dawno temu pewna psycholog z rozbawieniem mi to tłumaczyła, że to podstawow
                          > y mechanizm że kobieta zawsze będzie próbowała wejść facetowi na głowę, droczyć
                          > , kaprysić, bo tak testuje się i upewnia się co do jego męskości.

                          Uprawiają to obie płcie, tylko każda na swój sposób. Faceci, jako zwierzaki bardzo skuteczne w ułatwianiu sobie życia i robieniu sobie dobrze (czego im zazdroszczę i czego staram się od nich uczyć), od początku relacji usiłują bezwiednie ustawić się na pozycji misia do obsługiwania i władcy do ustalania trybu wspólnego spędzania czasu. Kiedy natrafią na "grzeczną dziewczynę" (przeciwieństwo "zołzy") robią z niej mamuśkę, traktują ją potem jak kryzysową narzeczoną, a w konsekwencji tracą nią zainteresowanie. Kobieta przechodzi test misia-rysia pozytywnie wtedy, kiedy zachowuje się w sposób uniemożliwiający mu zbyt wygodne ustawienie się w relacji. Pazur trzeba mieć.
                          • urquhart Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 11.08.11, 21:23
                            aandzia43 napisała:
                            > Pazur trzeba mieć.

                            Ale tu też jest subtelna choć zasadnicza różnica miedzy twórczym stawianiem mężczyźnie wyzwań, a niszcząca rywalizacją.

                            > Uprawiają to obie płcie, tylko każda na swój sposób. Faceci, jako zwierzaki bar
                            > dzo skuteczne w ułatwianiu sobie życia i robieniu sobie dobrze

                            Lenistwo jest jedynie drugą stroną medalu bardzo pożądanej cechy: kreatywności.
                            Inspiracją by to zrobić łatwiej, prościej i minimalizując wysiłek. Jeżeli jest połączone z odpowiedzialnością.
                            Przyznasz że mężczyźni przewyższają w tej sferze znacznie zdolności kobiet?
                            • aandzia43 Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 11.08.11, 21:35
                              > Ale tu też jest subtelna choć zasadnicza różnica miedzy twórczym stawianiem mę
                              > żczyźnie wyzwań, a niszcząca rywalizacją.

                              Nie sądzę, by to, co uprawiają drażniące mężczyznę kobiety to była jakaś niszcząca rywalizacja. Twórcze stawianie wyzwań też raczej nie. Nazwałabym to raczej drażnieniem lwa, kuksańcem w żebra lub trącaniem czubkiem pantofelka w goleń.


                              > Lenistwo jest jedynie drugą stroną medalu bardzo pożądanej cechy: kreatywności.

                              Zaraz, zaraz, ja piszę o robieniu sobie dobrze, czyli robieniu z siebie chłopca do obsługiwania przez mamusię. Gdzie tu kreatywność? Ja widzę tylko zwykłe lenistwo.


                              > Inspiracją by to zrobić łatwiej, prościej i minimalizując wysiłek. Jeżeli jest
                              > połączone z odpowiedzialnością.

                              No właśnie, odpowiedzialność, słowo klucz. Za daleko odpływasz w swoich dywagacjach. Ja tu o przyziemnych sprawach.
                        • aandzia43 Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 11.08.11, 21:13
                          No ale ja tu gadu-gadu, a do sprawy "obrażanego" Yorica się nie odniosłam. No wiesz, jak by ci tu powiedzieć, w tym momencie postrzegam Yorica jako rozemocjonowanego chłopca, a że pedofilskich skłonności nie posiadam, więc nie w głowie mi próby włażenia na głowę jemu. To byłoby niesmaczne i pod paragraf podchodzące ;-)
                          • yoric Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 11.08.11, 22:19
                            > To byłoby niesmaczne i pod paragraf podchodzące ;-)

                            czytaj: w słusznej sprawie obrażać można!
                            • aandzia43 Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 13:06

                              > czytaj: w słusznej sprawie obrażać można!

                              Ponieważ coś dziwnego stało się z twoją zdolnością kojarzenia, to wyjaśnię łopatologicznie, o co mi chodziło w powyższym poście, bo twoja interpretacja jest co najmniej przedziwna. Otóż Urqu dowcipnie zasugerował, że próby wejścia ci na głowę w tej dyskusji to zakamuflowane próby zwrócenia na siebie twojej męskiej uwagi. Ja odpowiedziałam (również żartem), że ponieważ widzę cię w tym wątku jako rozwścieczonego szczeniaczka, nie mam żadnych atawistycznych zapędów żeby próbować cię wyrwać ;-P Zrozumiał lekką wymianę zdań, czy dalej będzie kręcił swoją mantrę z rodzaju "Słoń a sprawa polska"?
                              • yoric Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 14:01
                                > ponieważ widzę cię w tym wątku jako rozwścieczonego szczeniaczka

                                kto się "emocjonalnie miota" i "reaguje histerycznie"? :)
                                Ale w świetle poprzedniego wyznania jest to bardziej zrozumiałe - po prostu nie sądziłem, że samo poruszenie tej tematyki może dopiec do mięsa...
                                • zyg_zyg_zyg Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 15:06
                                  > kto się "emocjonalnie miota" i "reaguje histerycznie"? :)

                                  Zdecydowanie ty.

                                  > Ale w świetle poprzedniego wyznania jest to bardziej zrozumiałe - po prostu nie
                                  > sądziłem, że samo poruszenie tej tematyki może dopiec do mięsa...

                                  W świetle tego komentarza nie powonieneś się dziwić postom zaczynającym się od "nie mam grubej dupy", choć jak widać nawet to nie chroni przed irytującymi i niemerytorycznymi uwagami z twojej strony. I próbą dyskredytacji rozmówcy - bo przeciez ktoś, komu dopiekłeś do żywego mięsa, nie może pisać z sensem.

                                  Ubódł cię "szczekający szczeniaczek"? To policz sam i zobacz, ile merytorycznych postów zostało bez twojej odpowiedzi, za to jak dobrze podkarmiasz te, które nic do tematu nie wnoszą.
                                  • yoric Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 16:08
                                    Parę wpisów temu, kiedy niemerytoryczne uwagi pod moim adresem i próbę dyskredytacji rozmówcy nazwałem szczekaniem, pół Forum obraziło się za formę dyskusji. Kilka wpisów dalej - szczekanie jest znowu en vogue! Niedługo okaże się, że i Wujek Staszek jest tu mile widziany, byle tylko był wujkiem odpowiedniej rodziny.

                                    > To policz sam i zobacz, ile merytoryczny
                                    > ch postów zostało bez twojej odpowiedzi

                                    zaproponuj jak sobie wyobrażasz prowadzenie merytorycznej dyskusji w takich warunkach, przy takich standardach i na temat, którego podniesienie już samo w sobie jest traktowane jak obraza.
                                    • aandzia43 Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 16:23
                                      > > To policz sam i zobacz, ile merytoryczny
                                      > > ch postów zostało bez twojej odpowiedzi
                                      >
                                      > zaproponuj jak sobie wyobrażasz prowadzenie merytorycznej dyskusji w takich war
                                      > unkach, przy takich standardach i na temat, którego podniesienie już samo w sob
                                      > ie jest traktowane jak obraza.

                                      To proste: odpowiadaj na posty merytoryczne, nie odpowiadaj na niemerytoryczne i obraźliwe. Moje próby zagadania po ludzku zignorowałeś (najpierw), zaliczyłam cię do miotających się szczeniaczków (potem), jadę na urlop. Cześć wszystkim :-)
                                      • yoric Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 18:18
                                        Przyda Ci się. Chociaż... tracisz formę fizyczną, piszesz od rzeczy, nie pociągają Cię młodzi faceci... może to już ten wiek, kiedy warto sięgnąć po ginkgo...
                                        • mujer_bonita Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 18:56
                                          yoric napisał:
                                          > Przyda Ci się. Chociaż... tracisz formę fizyczną, piszesz od rzeczy, nie pociąg
                                          > ają Cię młodzi faceci... może to już ten wiek, kiedy warto sięgnąć po ginkgo...

                                          Że się posłużę cytatem z literatury... 'Kończ Waść, wstydu oszczędź!'
                                          • yoric Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 19:04
                                            Mam Cię ciachnąć jak Wołodyjowski???

                                            Ale serio, ta dyskusja zrobiła się męcząca dla wszystkich. Faktycznie czas na przerwę. W ogóle od Forum.

                                            Pozdrawiam
                                    • zyg_zyg_zyg Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 17:44
                                      Odpisywanie trollom (czy raczej osobom, które - jak uważasz - trollują) w obronie honoru, odpowiadanie atakiem na atak raczej nie wychodzi dyskusji na dobre. Tak to można co najwyżej pobić rekord w ilości postów w wątku.

                                      > zaproponuj jak sobie wyobrażasz prowadzenie merytorycznej dyskusji

                                      Na przykład Andzia i Kutuzow już zaproponowali:
                                      "To proste: odpowiadaj na posty merytoryczne, nie odpowiadaj na niemerytoryczne i obraźliwe"
                                      "Jak uważasz, że z kimś nie warto dyskutować to napisz konkretnie do tej osoby i będzie OK, a nie obrażasz się grupowo"

                                      > na temat, którego podniesienie już samo w sobie jest traktowane jak obraza.

                                      Od siebie dodam: takich tekstów też unikaj, bo to generalizacja z dupy wzięta. Generalizacje z dupy wzięte mniej służą rzeczowej rozmowie, a bardziej upuszczaniu pary przez generalizującego i podnoszeniu ciśnienia u dyskutantów, a jak wiadomo akcja powoduje reakcję i koło się zamyka... Bo konkretnie przez kogo i w którym miejscu jest traktowane jak obraza?

                                      • yoric Re: Wejść facetowi na głowę? To GRA 12.08.11, 18:29
                                        > Odpisywanie trollom (czy raczej osobom, które - jak uważasz - trollują) w obronie honoru, odpowiadanie atakiem na atak raczej nie wychodzi dyskusji na dobre.

                                        właśnie widzę, że lepiej nie odpisywać i nie bronić honoru - samo trollowanie i same ataki służą dyskusji znakomicie :)
                                        • mujer_bonita Z sympatii do Twoich dawnych wpisów 12.08.11, 19:14
                                          yoric napisał:
                                          > właśnie widzę, że lepiej nie odpisywać i nie bronić honoru - samo trollowanie i
                                          > same ataki służą dyskusji znakomicie :)

                                          Pierwsza kwestia:
                                          Na to co robią inny nie masz wpływu. Napiszą co chcą - to co piszą tobie nie różni się poziomem od każdej innej dyskusji tutaj. Do Ciebie jednak należy wybór reakcji. Mogłeś jak radzono Ci tutaj - olać to co uważasz za niemerytoryczny atak. Ty jednak wybrałeś 'odgryzienie się' reprezentując dokładnie ten sam poziom, który skrytykowałeś. Dlatego twoje zachowanie jest nie lepsze od tych osób. Dodatkowo przy okazji zacząłeś 'kąsać' tych, którzy podjęli temat merytowycznie (Twoją ostatnią wypowiedź pod adresem Andzi uważam za skandaliczną).

                                          Druga kwestia:
                                          Do wszystkich poprzednich wątków, w których uczestniczyłeś a tym forum potrafiłeś zachować dystans. Tutaj zaprezentowałeś silną, emocjonalną, wręcz histeryczną reakcję, co większość osób zauważyła. Może dlatego, że pierwszy raz Twój związek podlega tutaj w jakiś sposób krytyce a może dlatego, że sama tematyka po prostu mocno Ciebie personalnie dotyka. Myślę, że forumowicze skłonili się ku drugiemu powodowi. Niezależnie od powodu jednak - Twoje emocje widoczne są jak na dłoni.

                                          Po trzecie:
                                          Forum służy dyskusji na tematy, jakie zażyczą sobie forumowicze. Jeżeli życzą sobie rozwinąć jakiś temat to zwykle to robią. Czytasz od lat - Twój wątek nie różni się od tysięcy podobnych tutaj. Sam wielokrotnie zabierałeś głos w kwestiach offtopowych. Także tupanie nóżką i wściekanie się na forumowiczów, że rozmawiają nie o tym czego Ty chcesz jest nieco nie na miejscu ;)
                                          • yoric Re: Z sympatii do Twoich dawnych wpisów 13.08.11, 12:49
                                            W większości nie zgadzam się z Twoim podsumowaniem, np. uważam, że sporo Forumowiczek zaprezentowało "silną, emocjonalną, wręcz histeryczną reakcję", być może dlatego, że "tematyka je personalnie dotyka".

                                            > (Twoją ostatnią wypowiedź pod adresem Andzi uważam za skandaliczną)

                                            to jest szczególnie niepokojące. Chociaż pisałem już o tym parę, to powtórzę, jak w dyskusji lecą pomidory nie może raz bić brawo, a raz potępiać ze świętym oburzeniem w zależności od tego, w którą stronę lecą. To znaczy możesz. I robisz to (polecam kilka ostatnich wypowiedzi Andzi). Tylko potem dyskusja wygląda jak wygląda.

                                            Niemniej jest jakieś tam ciekawe pokłosie wątku. Na pytanie główne odpowiedź jest twierdząca, w sesnie, że tak, sfera sylwetki kobiety jest AŻ TAK ważna i delikatna i trzeba mieć tego świadomość w dyskusji. W kwestii zasadniczej, tj. co może zrobić facet, jeżeli partnerka nie dba o figurę jest jeden rodzaj odpowiedzi (zwykle dość emocjonalny), że nie wolno tego w ogóle wymagać, itd., itp.; i drugi rodzaj odpowiedzi, żeby rozmawiać o zdrowiu, wzmacniać pozytywnie, itd. Bywalcy Forum wiedzą, o co chodzi z miłością bezwarunkową, natomiast w działanie metody nr dwa szczerze wątpię. Co wtedy? Tutuaj zabrakło odpowiedzi. Po trzecie było parę ciekawych uwag ogólnych, np. ta Eudajmoniki o siłowaniu się w związku. Na koniec moje pisanie tutaj też mi daje do myślenia, po pierwsze dlatego, że dawniej faktycznie pisałem lepiej, po durige, że znowu zmarnowałem więcej czasu, niż było w planie. Tak więc czas na odpoczynek.
                                            • mujer_bonita Re: Z sympatii do Twoich dawnych wpisów 13.08.11, 13:30
                                              yoric napisał:
                                              > Niemniej jest jakieś tam ciekawe pokłosie wątku. Na pytanie główne odpowiedź je
                                              > st twierdząca, w sesnie, że tak, sfera sylwetki kobiety jest AŻ TAK ważna i del
                                              > ikatna i trzeba mieć tego świadomość w dyskusji.

                                              Nie - nie jest. DLA TWOJEJ KOBIETY JEST. Być może dla części kobiet tak - być może dla większości. Czy dla każdej? NIE. Daruj sobie tworzenie prawd objawionych na podstawie własnych personalnych doświadczeń i swojego urażonego ego.

                                              > W kwestii zasadniczej, tj. co
                                              > może zrobić facet, jeżeli partnerka nie dba o figurę

                                              Naprawdę jesteś tak emocjonalnie zaślepiony, że nie rozumiesz? Możesz zrobić to samo co Twoja kobieta może w kwestii Twoich zarobków. NIC.

                                              Jak napisałeś:
                                              'w zdrowej relacji partnerzy mówią sobie jakie mają oczekiwania i w jakim zakresie mogą spełnić oczekiwania drugiej strony'

                                              Twoja pani oznajmiła Ci jasno 'Nic Ci do mojej wagi'. Wg Ciebie miała do tego prawo. Piłeczka jest po Twojej stronie - masz prawo się na to nie zgodzić i szukać innej kobiety.

                                              Ty natomiast dla siebie zastrzegasz prawo do określenia jakich oczekiwań spełniać nie będziesz ('ja mówię otwarcie, że wyścig szczurów mnie nie interesuje i wysokość zarobków nie jest dla mnie żadną motywacją') jednocześnie szukając bacika na partnerkę, sposobu, żeby obejść coś co ona określiła jako sferę, w której Twoich oczekiwań spełniać nie zamierza (waga).

                                              Dlaczego stosujesz podwójne standardy w swoim związku?
                                              • yoric Re: Z sympatii do Twoich dawnych wpisów 13.08.11, 16:18
                                                "Urażone ego", "emocjonalnie zaślepiony"... nie machaj tak ogonkiem, bo się zmęczysz...

                                                i ostatnie komentarze:
                                                > [w kwestii figury] Możesz zrobić to
                                                > samo co Twoja kobieta może w kwestii Twoich zarobków. NIC.

                                                owszem, można się potem rozwieść albo mieć szczupła kochankę. Dla mnóstwa facetów takie wyjście jest zadowalające, inni zaś wolą poszukać lepszego rozwiązania, którego ceną wydaje się być m.in. złamanie tabu (może 'jest', a może tylko 'wydaje się' - tutaj dyskusja niestety nie dotarła).

                                                > Dlaczego stosujesz podwójne standardy w swoim związku?

                                                jak już mówiłem, Wasza opinia o moim związku nie jest dla mnie interesująca. Wiem, że to trochę rozczarowujące. Dlatego, skoro jest zapotrzebowanie, mogę napisać o moim postrzeganiu mojego związku, o planach, itd. - ale za jakiś czas, jak opadnie kurz, jak będę miał ochotę i przede wszystkim trochę czasu na zmarnowanie :). Teraz serio mówię 'dobranoc'.
                                                • zakletawmarmur Re: Z sympatii do Twoich dawnych wpisów 14.08.11, 01:59
                                                  > jak już mówiłem, Wasza opinia o moim związku nie jest dla mnie interesująca.

                                                  Sorki, że znowu na temat Twojego związku ale nie mogę się powstrzymać.

                                                  Yoricu tu nie chodziło o to, żeby coś wytknąć Twojemu związkowi, doszukiwać się problemów. Nie wiem jak inne panie ale mnie się wydaje, że właśnie to dobrze świadczy. Oboje zareagowaliście emocjonalnie, choć może tego nie zauważasz... Widać, że ekscytacja jeszcze w Waszym związku nie wygasła i wszystkim się przejmujecie:-)

                                                  W sumie to jak sobie wyobrażałeś związek? Mówisz chudej kobiecie, żeby zmieniła nawyki żywieniowe bo się kiedyś może przytyć. Co ona powinna powiedzieć?
                                                  "Masz racje najdroższy, od jutra zdrowo się odżywiam, bo Cię kocham i nie chce cię stracić"?
                                                  Przecież to byłby najnudniejszy związek świata i po roku zamordowałbyś ją gołymi rękami:-)
                                                • mujer_bonita Re: Z sympatii do Twoich dawnych wpisów 15.08.11, 19:21
                                                  yoric napisał:
                                                  > owszem, można się potem rozwieść albo mieć szczupła kochankę. Dla mnóstwa facet
                                                  > ów takie wyjście jest zadowalające, inni zaś wolą poszukać lepszego rozwiązania
                                                  > , którego ceną wydaje się być m.in. złamanie tabu (może 'jest', a może tylko 'w
                                                  > ydaje się' - tutaj dyskusja niestety nie dotarła).

                                                  Tak samo jak Twoja Pani może sobie znaleźć faceta z grubszym portfelem. Co z tego, że kwestie zarobków nie są dla Ciebie 'tabu' skoro otwarcie przyznajesz, że nie zamierzasz zaspokajać jej oczekiwań w tym aspekcie? Czy jesteś tak naiwny, że sądzisz, że szczere przyznanie tego faktu sprawi, że Twojej Pani przestanie na tym zależeć? To równie skuteczne 'szczere rozmowy' o braku seksu :P :P :P

                                                  Tu nie o 'tabu' chodzi tylko o możliwość wpływu na zachowanie partnera/partnerki zgodnie z naszymi oczekiwaniami.

                                                  > jak już mówiłem, Wasza opinia o moim związku nie jest dla mnie interesująca.

                                                  Ale ja nie piszę opinii na temat Twojego związku. Racz odróżnić opinię o czymś a rozmowę o faktach, zachowaniach, postępowaniu. Stosowanie podwójnych standardów to postępowanie, zachowanie. Ja pytam - dlaczego tak postępujesz.
              • zakletawmarmur Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 13:31
                A to, że nie piszemy na temat (tak jakbyś Ty pisał:-), że brak logiki, że unosimy się emocjami, obrażamy, że ktoś coś wytyka (i to wcale nie w obraźliwy sposób), z góry zakładasz, że mamy z tym problem i będziemy szczekać. Jaki wniosek można wyciągnąć? "Baby są głupie, reagują emocjonalnie, nie potrafią logicznie myśleć w przeciwieństwie do nas- FACETÓW!
                Jest to oczywiście Twoja subiektywna opinia i ma na nią wpływ przede wszystkim emocjonalne zaangażowanie w temat. Tzn. bardzo Cię wkurza, że leniwe baby mogą tyć i tracisz przez to swój obiektywizm:-)
          • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 11.08.11, 12:57
            yoric napisał:
            > O, rozumiem!
            > Są po prostu słuszne emocje i niesłuszne emocje.

            Nie. Są emocje żeńskie nazywane 'emocjami' i emocje męskie nazywane 'logicznym podejściem do tematu' :D :D :D
            • elsa33 Re: Słoń w pokoju 12.08.11, 17:20
              Ten wątek to lektura na cały wieczór, przeczytałam zaledwie początek.
              Przeraża mnie konsumpcyjne podejście autora, boleśnie pragmatyczne.
              Pewnie, że należy o siebie dbać, to leży we własnym interesie każdego, nie robi się tego dla drugiej osoby, tylko dla siebie. Ale taki szantaż, że jeśli przytyjesz, mogę Cię zostawić brzmi po prostu żałośnie. Powiedziałabym ci "goń się już teraz". Co Twojej żonie po takim facecie, który zostawi ją np w chorobie, jeśli ta zdeformuje ją w jakikolwiek sposób.
              Są jakieś granice człowieku.
              • babcia.krynia Re: pytanie do autora wątku: 12.08.11, 22:31
                Lat temu 10 moja gorsza połowa stwierdził, że rozwiedzie się ze mną jeżeli się roztyję. Ja nie zmieniłam wagi, on przekroczył magiczne 130.
                Powinnam się rozwieść?
                • gomory Re: pytanie do autora wątku: 15.08.11, 20:00
                  > Powinnam się rozwieść?

                  Zachecam do optymistycznego spojrzenia na sprawe.
                  Moze Twoj man teraz tylko na mase jedzie. W najblizszej przyszlosci planuje podjac wysilki aerobowo-silowe i padniesz z wrazenia przed imponujacym wizerunkiem jego rzezby. Chcialabys oddawac innej takie ciacho na dorobku :)?
                  Oddajmy sprawiedliwosc Twojemu faciowi. Przeciez dekade temu roztrzasal przyszle niuanse Twojej wagi, a nie wlasnej. Ty mu wtedy czynilas grozby wagowo - rozwodowe ;)?
              • po-trafie Re: Słoń w pokoju 16.08.11, 15:25
                A ja, jako kobieta, wogole nie jest przerazona. Jestem z ato zaskoczona takimi reakcjami jak ta.

                Czym innym jest choroba czy wypadek, niezawinione nieszczescie czy niespodziewany, nieprzewidywalny zwrot sytuacji, a czym innym swiadoma zmiana sytuacji na gorsza lub wrecz nieakeptowalna.

                Kocham swojego faceta, ale nie kocham go miloscia bezwarunkowa i po wsze czasy. Jesli zmeni sie zostajac np bijacym alkoholikiem nie chcacym pomocy lub terapii to odejde w cholere.
                Podobnie, jesli sam z siebie stwierdzi, ze w sumie pasuje mu bycie bezrobotnym, bo po ograniczeniu wszystkich potrzeb i marzen moze siedziec na kanapie i ogladac w kolko tv pogryzajac ziemniaki - podziekuje.
                Jesli odda sie we wladanie sekty - tak samo, jesli uzna 150kg za wymarzona wage - rowniez.

                Nie znaczy to, ze przestane kochac, ale zdecydowanie nie bede kochala na tyle, zeby zostac wbrew wszystkiemu. Rozmowa o tym z partnerem nie jest szantazem tylko dosc jasnym postawieniem sprawy.
                Byl moment, w ktorym moj facet zaczal pic dosc duze ilosci alkoholu, z dwa razy zasugerowalam delikatnie, po czym wytoczylam ciezkie dzialo. Nawet jesli nie upija sie to i tak styl zycia w ktorym co wieczor rozpija sie samemu butelke wina lub dwie nie jest tym, co chce dzielic. I ze wzgledu na przyszle konsekwencje zdrowotne i finansowe i dlatego, ze zwyczajnie mi sie to NIE PODOBA.
                Gdyby nie przestal i obstawal przy takim spedzaniu wieczorow jako nieszkodliwej rozrywce, a moja prosba i fakt tego ze mi na tym zalezy bylaby mniej wazna niz alkoholowa rekreacja - pozegnalibysmy sie.

                Kazda z powyzszych sytuacji jest konsekwencja swiadomych dzialan jakiejs osoby, dzialan ktore mi nie odpowiadaja w takim stopniu, ze nie wyobrazam sobie bycia z ta osoba.

                Podobnie jest z waga. Jesli seksualna strona zwiazku jest dla obu osob waznym filarem bycia razem i sa jakies granice wzajemnej atrakcyjnosci fizycznej, to chyba lepiej powiedziec za wczasu (my z facetem powiedzielismy sobie np ze jak ktoras ze stron zacznie do seksu gasic swiatlo w sypialni, to juz bedzie znak ze jest ZLE) niz zeby ktos pozniej plakal, ze nie wiedzial i gdyby wiedzial to postaralby sie bardziej.
                • kutuzow Bardzo rozsądny głos! 16.08.11, 16:30
                  po-trafie napisała:

                  Brawo, część Pań tutaj piszących zapomina o tej kwestii na którą Ty zwróciłaś uwagę:

                  "> Czym innym jest choroba czy wypadek, niezawinione nieszczescie czy niespodziewa
                  > ny, nieprzewidywalny zwrot sytuacji, a czym innym swiadoma zmiana sytuacji na g
                  > orsza lub wrecz nieakeptowalna."

                  "> Kocham swojego faceta, ale nie kocham go miloscia bezwarunkowa i po wsze czasy.
                  > Jesli zmeni sie zostajac np bijacym alkoholikiem nie chcacym pomocy lub terapi
                  > i to odejde w cholere."

                  Piękne podsumowanie!!!

                  > Nie znaczy to, ze przestane kochac, ale zdecydowanie nie bede kochala na tyle,
                  > zeby zostac wbrew wszystkiemu. Rozmowa o tym z partnerem nie jest szantazem tyl
                  > ko dosc jasnym postawieniem sprawy.

                  Praktycznie cały post można by przepisać jako super odniesienie się do tematu.

                  > Kazda z powyzszych sytuacji jest konsekwencja swiadomych dzialan jakiejs osoby,
                  > dzialan ktore mi nie odpowiadaja w takim stopniu, ze nie wyobrazam sobie bycia
                  > z ta osoba.
                  >
                  > Podobnie jest z waga. Jesli seksualna strona zwiazku jest dla obu osob waznym f
                  > ilarem bycia razem i sa jakies granice wzajemnej atrakcyjnosci fizycznej, to ch
                  > yba lepiej powiedziec za wczasu (my z facetem powiedzielismy sobie np ze jak kt
                  > oras ze stron zacznie do seksu gasic swiatlo w sypialni, to juz bedzie znak ze
                  > jest ZLE) niz zeby ktos pozniej plakal, ze nie wiedzial i gdyby wiedzial to pos
                  > taralby sie bardziej.

                  Nie chodzi tutaj wcale o chęć WYMUSZANIA działania na drugiej stronie jak to sugerowały niektóre Panie w wątku, chodzi właśnie o jasne DEKLARACJE na co jesteśmy w stanie się zgodzić, a co dla nas jest zbyt dużym "kosztem". Koncentrując sie na tym warto pamiętać o początkowym założeniu, że ważne jest czy jest to wynik "losowy" (jak choroba), czy efekt lenistwa.

                  Piękny post podpisuje się pod tym czterema kończynami (niezależnie od płci której by dotyczyły zawarte w nim uwagi).
                • mujer_bonita Re: Słoń w pokoju 16.08.11, 16:51
                  po-trafie napisała:
                  > Kocham swojego faceta, ale nie kocham go miloscia bezwarunkowa i po wsze czasy.
                  (...)
                  > Nie znaczy to, ze przestane kochac, ale zdecydowanie nie bede kochala na tyle,
                  > zeby zostac wbrew wszystkiemu.

                  To się w końcu zdecyduj - będziesz go kochać czy nie? ;)

                  Ja się zastanawiam, dlaczego ludzie absolutnie wszelkie uczucia i sprawy związane z partnerem nazywają miłością. Jakby miłość była jedyną kwestią między dwojgiem ludzi. A nie jest! Miłość ze swojej natury jest bezwarunkowa ale nie wystarczająca do stworzenia dobrego związku a nawet do bycia razem. Miłość nie 'przezwycięża wszystkiego'.

                  Miłość, pożądanie, przywiązanie, przyjaźń, partnerstwo, wspólne dążenie do celów. Związek ma wiele wymiarów, nie jeden.
    • arronia Re: Słoń w pokoju 21.08.11, 14:21
      Nurtuje mnie (troszkę) pytanie.

      Jeśli związek trwa 3 lata (czy tam mniej, ale znajomość tle) i po tych 3 latach zostaje poruszony temat X i wtedy się okazuje, że: temat nie był nigdy poruszany (tabu), czy jest on problemem jednej strony, czy dwu?

      Jeśli przez 3 lata dwie osoby nie poruszyły danego tematu, czy można uznać, że tylko jedna ma słonia?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja