yoric
08.08.11, 17:33
Strasznie nie lubię niejasnych tytułów wątków, ponieważ powodują one bałagan i powielanie tych samych tematów w sąsiednich wątkach. Tym razem jednak sam zgrzeszę, ponieważ ten tytuł ma inne zalety, tj. jest podwójną metaforą. Co prawda metaforą w połowie pożyczoną - "elephant in the room" oznacza problem, o którym wszyscy wiedzą, że istnieje, ale o którym nie wypada mówić głośno.
Ostatnio rozmawiałem z moją Panią na temat jedzenia i powiedziałem mniej więcej tak: "jesteś młoda, masz dobry metabolizm i teraz to nie jest problem, ale przy twoich nawykach żywieniowych za kilka lat twoja figura, która obecnie jest rewelacyjna*, znacznie się pogorszy i nie mogę zagwarantować, że będziesz mi się podobać".
*-mówiłem z pełnym przekonaniem :)
Nastąpiła obraza majestatu, czym się nie przejąłem, bo jestem przyzwyczajony, ale kobiety mają taką cechę, że plotkują między sobą, więc za jakiś czas nasza wspólna koleżanka uświadomiła mnie, że takich rzeczy się nie mówi. Kobiety są bardzo wrażliwe na tym punkcie, dlatego o figurze nie wolno mówić wprost - ani zanim problem się pojawi, ani tym bardziej jak już się pojawi. Mówienie o słoniu w pokoju jest wysoce nietaktowne. Kobieta ma prawo do słonia w pokoju.
Ma prawo?