Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku?

11.08.11, 08:11
Jak już yorick zaczął lecieć po prawdziwych tematach tabu to jak PGD ciągnę passę dalej.
Mam przyjaciółkę dla której lata temu byłem nr1 mizoginistycznych typów do tępienia i na odwrotnym biegunie, sztandarowa feministka w grupie przyjaciół. Inteligentna bestia, wysoki manager w R&D. Nie mogła znaleźć sobie faceta, uciekali od niej, traktowali jak kryzysową narzeczoną. Aż z czasem zmieniła podejście, zaczęła drążyć teorię i była jedyną babką z którą mogę pogadać merytorycznie o relacjach w ujęciu Wojcieszke, Milskiej czy Eichelbergera. I przyznała się że uczy się od jakiegoś czasu udawać głupią i nieporadną w towarzystwie menów. Bo dotarło do niej że spełnienie w życiu osobistym jest ważniejsze niż duma i koniec nie będzie się z nią wychylać, a na odwrót, zachwycać jacy to mężczyźni są wspaniali. Nie tak dawno robiłem zdjęcia w prezencie na jej ślubie, a miło się z nimi spotkać żeby poczuć siłę romantycznej miłości, tak jej facet jest na nią zapatrzony i do paru lat zakochany (wyższy stanowiskiem).
To jak to jest: powinniście udawać bardziej nierozgarnięte, bo innaczej będzie brak seksu w małżeństwie?

zakończę ujęciem specjalistycznym tego tematu:

Mężczyźni cenią kobiety inteligentne, lubią z nimi rozmawiać, radzić się ich, przyjaźnić z nimi, ale na partnerki do wspólnego życia wybierają raczej ciche, niewyróżniające się wyjątkowym intelektem kobiety. Z jednej strony więc szanują kobiety konkretne, stanowcze, mające własne zdanie, z drugiej boją się ich, czują przed nimi respekt i trzymają je raczej na dystans. Dlaczego? Bo kobieta inteligentna jest po prostu trudniejszym partnerem. Mężczyźni od wieków są predysponowani do zdobywania i przywództwa, więc nie dziwmy się, że gdy kobieta na każdym kroku demonstruje swoje racje, polemizuje ze zdaniem swojego partnera i, co gorsza, umie swoje stanowisko rozsądnie uzasadnić - on odbiera to jako zagrożenie dla swojej męskości. Takie widoczne demonstrowanie intelektu odbiera mu pole do bycia zdobywcą czy przywódcą. Boi się tego, że już na zawsze jego kobieta przejmie inicjatywę, zrobi z niego pantoflarza i będzie chciała rządzić nim, jego pracą i domem. Na wszelki wypadek woli więc trzymać się od niej z daleka.

Mądre kobiety sprytnie dawkują intelekt

Mądre kobiety wiedzą, jak zagrać, żeby nie wzbudzać w partnerze poczucia zagrożenia. Czasami potrafią wykazać inicjatywę w taki sposób, że to mężczyzna czuje się, jakby to on był pomysłodawcą jakiegoś domowego przedsięwzięcia. Nie znaczy to jednak, że należy udawać głupszą, niż jest się w rzeczywistości, po to, by mieć w domu wymarzonego partnera i święty spokój. Żadna rozsądna kobieta nie pozwoli traktować siebie jako ładny dodatek do faceta. Trzeba nauczyć się wyczuwać moment, w którym można pójść na ustępstwo i taki, kiedy trzeba ostro postawić na swoim. Normalny mężczyzna chce po wyjściu z łóżka móc porozmawiać ze swoją życiową partnerką. Długie nogi, piękne włosy i kształtne piersi nie zastąpią zaufania i rozmowy. Mężczyznom chodzi jedynie o to, by przy swojej kobiecie nie czuli się zdominowani i niepotrzebni. Boją się nie tylko tego, że kobieta przejmie władzę, ale też że będzie się nieustannie wtrącała w jego sprawy, a mężczyźni przecież lubią górować.

Musisz walczyć ze stereotypem

Panuje stereotyp, że kobieta musi się mężczyźnie podobać, on zaś ma jej imponować swoją wiedzą, zaradnością... i intelektem. Ona ma prawo do bycia nieporadną i ma to swój urok, on musi myśleć logicznie i doradzać. To na nim spoczywa więc odpowiedzialność za bezpieczeństwo kobiety, to on ma decydować. Kobieta jest tą stroną związku, która ma zadbać o ciepło i wrażliwość. I choć wiadomo, że w niejednym z polskich domów to kobieta jest stroną dominującą, taki stereotyp dość mocno obciąża męską psychikę. Nie jest więc rzadkością, że mężczyźni szukają kobiet uległych. I mimo że swoją partnerkę życiową spotykają na przykład na studiach i przez wiele lat narzeczeństwa prowadzają ją po kinach i teatrach, to kiedy przychodzi co do czego, lubią mieć w domu uprane, uprasowane i ugotowane. Lubią też, gdy przynoszą do rodzinnego gniazda więcej pieniędzy niż ona. Takie podejście wiąże się z potrzebą zdobywania i dominacji oraz z wyniesionym z domu wychowaniem.

Nie staraj się być skończonym ideałem

Jeśli swoją wiedzą wykażemy się w szerszej dyskusji, to on będzie dumny, że ma u boku niebanalną partnerkę. Nie będzie jednak dumny z twojej erudycji, gdy stanie się ona barierą nie do pokonania na przykład na wspólnych wakacjach ze znajomymi. Jeśli kobieta nie ma intelektualnych kompleksów, to naprawdę nie musi wszem i wobec udowadniać, że jest mądra. Takie nadmierne demonstrowanie intelektu często jest dowodem nieakceptowania siebie, tłamszenia niedoskonałości na innym polu. Pamiętajmy, że inteligentny człowiek umie dostosować się do poziomu każdego rozmówcy. Nie dziwmy się także, że nasz partner na co dzień nie pieje z zachwytu nad naszą erudycją, bo żaden człowiek nie zniesie życia ze skończonym ideałem. W końcu każdy z nas chce ułożyć sobie życie po prostu z drugim człowiekiem. Nie skarżmy się więc na los, bo wcale nie zostałyśmy przez niego skrzywdzone. Oczekiwana przez nas opieka, czułość i troska po prostu nam pasują. Przyznajmy się przed sobą, że lubimy, gdy nasz mężczyzna się nami zajmuje, martwi się o dom i gdy możemy na niego liczyć.
kobieta.dziennik.pl/seks-bez-tabu/artykuly/220393,lepiej-byc-madra-czy-ulegla.html

    • sisi_kecz Związanie się z mądrzejszym- sukces w związku 11.08.11, 09:48
      Udawanie- to nie jest chyba to co postulujecie ?

      postulujecie szczerość, czy manipulację i gierki z menem?

      zdecydujta się :)

      pozdro!
      • sisi_kecz Re: Związanie się z mądrzejszym- sukces w związku 20.08.11, 13:27
        Robię mniej więcej to, co opisał ten pan,
        dobrze się sprawdza w moim związku,
        nie mam kompleksów intelektu wiec co mi szkodzi chwalić mojego mena ?

        "W jaki sposób własna wartość jest przeżywana?
        Tu się różnimy w sposób wręcz nieprawdopodobny. Swoją wartość kobieta - znowu pierwszeństwo daję kobiecie, zwracam uwagę pań - przeżywa głównie w kategoriach estetycznych i moralnych. Chce być piękna, chce być dobra, chce tworzyć piękno, chce dawać dobro, chce, żeby to było zauważane. I mężczyźni w ogóle, a mężowie w szczególności, często brutalnie odbierają swoim żonom poczucie własnej wartości. Wchodzi żona do domu w nowej sukience, a mąż mówi: Ile ta szmata kosztowała? Taki niby żart, ale on tak naprawdę trochę się zaniepokoił, bo do pierwszego daleko, pieniędzy za dużo nie ma... Ten sam mąż za ileś lat powie: Bo ty się ubierasz dla kolegów w pracy. Tak, bo jej koledzy w pracy powiedzieli: Ale masz śliczną sukienkę. Mało tego, on sam swojej koleżance w pracy powiedział: Jaką masz śliczną nową sukienkę. Jak się ładnie uczesałaś. A żonie: Co ty znowu na głowie zrobiłaś? Nie dziwmy się logicznym skutkom.--
        • nxp Re: Związanie się z mądrzejszym- sukces w związku 20.08.11, 14:59
          sisi_kecz napisała:

          > Chce być piękna, chce być dobra, chce tworzyć piękno
          > , chce dawać dobro, chce, żeby to było zauważane.

          Och, jakie to staroświeckie! Wręcz Grecji sięgające (tam jeszcze była trzecia cecha ideału kobiety, mądra - piękna, dobra, mądra).
          Staroświeckie ale prawdziwe i mądre właśnie.

          Tylko tego za Chiny (ludowe, nie starożytne) nie są w stanie przyjąć ach jakże postępowe współczesne Bitches, jak sama wskazuje zgoła inne zalety niż bycie dobrą sobie ceniące.

          Z tego wniosek że kobietę w kobiecie nie tylko mężczyźni zabijają.
          • that.bitch.is.sick Re: Związanie się z mądrzejszym- sukces w związku 20.08.11, 18:31
            >
            > Och, jakie to staroświeckie! Wręcz Grecji sięgające (tam jeszcze była trzecia c
            > echa ideału kobiety, mądra - piękna, dobra, mądra).
            > Staroświeckie ale prawdziwe i mądre właśnie.
            >> Z tego wniosek że kobietę w kobiecie nie tylko mężczyźni zabijają.

            Noż kurna nxp! Tego fałszywego włażenia w dupę czytać się nie da. Weź ją w końcu i przeleć i będzie spokój, a tak snujesz się za nią po forum wątek za wątkiem. Twoje umizgi do niej stają się żenujące i naciągane. Na dodatek wyłazi jakim jesteś małym interesownym kombinatorem.;)
    • nxp Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 10:11
      Albo autor opracowania plecie androny albo ja jestem jakaś wylęga, bo bardzo sobie cenię kobiecą inteligencję i TYLKO inteligentna dziewczyna może być rozpatrywana pod kątem związku. Czy aż taka żeby mnie pod tym względem przewyższała? Nie spotkałem.

      Moje warunki:

      1. Dobra ("bo to zła kobieta była").
      2. Inteligentna
      3. Musi potrafić bez trudności włożyć swój sutek do swoich ust.

      That's all folks!
      • nxp Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 10:13
        Źle napisałem. To rozciąga się nawet poza związki. Kiedyś nie skorzystałem z przygodnej oferty laski, bo zmierziła mnie jej głupota. A gładka była, suczka jak nie wiem co...
        Baran to mój znak jednak nieprzypadkowo.
    • apersona Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 10:20
      Jak sukces w związku = związek z jakimkolwiek mężczyzną, byleby był

      > Mężczyźni cenią kobiety inteligentne, lubią z nimi rozmawiać, radzić się ich, p
      > rzyjaźnić z nimi, ale na partnerki do wspólnego życia wybierają raczej ciche, n
      > iewyróżniające się wyjątkowym intelektem kobiety.

      Zakompleksieni mężczyźni owszem, ale która takiego chce

      > Jeśli kobieta nie ma intelektualnych kompleksów, to naprawdę nie musi ws
      > zem i wobec udowadniać, że jest mądra. Takie nadmierne demonstrowanie intelektu
      > często jest dowodem nieakceptowania siebie, tłamszenia niedoskonałości na inny
      > m polu.

      Przymus udowodniania na każdym kroku swojej racji jest wadą niezależnie od płci, ale IMO częściej występuje u mężczyzn.



      • nxp Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 10:28
        apersona napisała:

        > Przymus udowodniania na każdym kroku swojej racji jest wadą niezależnie od płci
        > , ale IMO częściej występuje u mężczyzn.

        Tu należy zaznaczyć że w przypadku mężczyzn jest on uzasadniony, ponieważ mężczyźni częściej mają racją.
        • apersona Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 10:34
          Dowody proszę
          • nxp Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 15:57
            "Koń jaki jest każdy widzi" - tak brzmiała, w całości, definicja konia w przedwojennej encyklopedii.

            Poniżej aandzia pisze że dobrze by było aby kobieta udawała że jest słabsza fizycznie od mężczyzny.
            Skoro już do tego dochodzi, to co i komu tu udowadniać?
            • aandzia43 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 20:04
              Może nie tyle udawała, że jest słabsza fizycznie (bo zazwyczaj jest słabsza i nie musi niczego udawać), co udawała czasem słabszą, niż jest w rzeczywistości. A już na pewno nie jechała 24 godziny na dobę na pełnych obrotach i na maksie swoich możliwości. Jak trzeba to się robi zryw i daje z siebie wszystko, ale nie należy przyzwyczajać mężczyzny do takiej sytuacji, bo potem można się obudzić z ręką w nocniku, czyli na pozycji bezpłciowej mamuśki, wieloczynnościowego robota, golema i otwieracza do piwa w jeden osobie.
              • apersona Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 22:05
                Taaa, bo kobiety to potrafią zasuwać 24h/7 bez uszczerbku dla zdrowia i tylko oszukują swych misiów, że są czasem zmęczone

                @nxp Artykuł był o przewadze w erudycji i intelekcie, a to się nijak ma do różnic fizycznych
    • aandzia43 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 12:10
      Znane mi osobiście dobre związki nie potweirdzają tego, że należy udawać głupszą. Ale to tylko moje obserwacje. Natomiast zauważyłam, że dobrze jest poudawać SŁABSZĄ. Fizycznie, psychomotorycznie, emocjonalnie.

      Zalety:
      - facet się czuje jak tarzan, bodygard i pilot myśliwca w jednym - rośnie mu samoocena
      - ma kodowane, że jego kobieta to nie stachanowiec, który zarobi, posprząta, wniesie szafę na trzecie piętro, zrobi obiad z trzech dań, a na koniec zatańczy na rurze i odstawi mega-loda, co, nei muszę chyba mówić, jest dla kobiety szalenie odciążajace w zmaganiu się z codziennością
      - ma kodowane, że jego kobieta to nie matka, która kojarzy się przecież małemu (a czasem niestety i dużemu) chłopcu z opieką, wszechmocą i zdejmowaniem ciężarów z barków dziecka - pożąda jej.

      Wykorzystuję z premedytacją pęd facetów do pomagania delikatnym kobietom i ich rozmaślanie się w zetknięciu się z niewieścią bezradnością. I mam zamiar tak czynić póki mi jeszcze hormonów żeńskich wystarczy i póki wyglądam jak kobieta. Z mojego punktu widzenia to przede wszystkim szalenie wygodne. Nie urodziłam się do dźwigania ciężarów jak Indianka. Amen.
      • lana-lang Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 14:39
        Myślę, że mężczyźni nie tyle boją się inteligentnych kobiet, tylko kobiet, które w jawny sposób z nimi rywalizują i starają się pokazać, że są lepsze od facetów. Mądra kobieta wie, że nie jest ani lepsza ani gorsza od mężczyzny, jest po prostu inna ( w sensie psycho-fizycznym) i nie musi się napinać w żadnej sytuacji ani udawać kogoś, kim nie jest.

        Ja lubię, jak mężczyzna jest mądrzejszy ode mnie. I nie czuję się wcale przy nim jak głupia gąska. Po prostu lubię jak on ma wiedzę z dziedzin, o których ja mało wiem i odkrywa przede mną światy, o których nie miałam pojęcia.
        • aandzia43 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 20:10
          lana-lang napisała:

          > Myślę, że mężczyźni nie tyle boją się inteligentnych kobiet, tylko kobiet, któr
          > e w jawny sposób z nimi rywalizują i starają się pokazać, że są lepsze od facet
          > ów.

          No tak mniej więcej i mnie się wydaje. Powiem tak: znani mi mężczyźni nie zaliczają do kategorii "kobieta" kobiet, które za wszelką cenę, na siłę i na każdym kroku chcą coś udowadniać. Nie: "są zajebiste i potrafią to i tamto", tylko włażą na oczy jak tylko mogą ze swoimi umiejętnościami i możliwościami. Takie zjawisko jest męczące nawet dla widza, czyli dla mnie, a przecież ja nie mam jajek. Chociaż... na mieście gadają... ;-P
          • urquhart Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 20:51
            aandzia43 napisała:
            > żą na oczy jak tylko mogą ze swoimi umiejętnościami i możliwościami. Takie zjaw
            > isko jest męczące nawet dla widza, czyli dla mnie, a przecież ja nie mam jajek.
            > Chociaż... na mieście gadają... ;-P

            Aaaaaa, wróćmy do tego na moment.
            Dziś było nawet o tym w programie o umyśle na NatGeo.
            O płci psychologicznej decyduje stymulowanie płodu hormonami w łonie matki w czasie formowania się mózgu. I jest na to prosty test długości palców :)
            odkrywcy.pl/kat,111412,page,2,title,Palec-prawde-ci-powie,wid,13396657,wiadomosc.html?smg4sticaid=6cd34
            • aandzia43 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 21:05
              Ale właściwie o co ci chodzi?
              • apersona Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 21:59
                HORMONY przyczyna wszystkiego dla Urqu
              • triss_merigold6 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 21:59
                Pewnie o to, że ma pretekst do wrzucenia linku z kolejnym odkryciem amerykańskich naukowców.:/ Btw amerykańscy naukowcy są lepsi niż niegdyś radio Erewań.

                Pełna zgoda co do meritum, w zasadzie można to sprowadzić do starej zasady prababci pt.: "nie pokazuj chłopu całej dupy" (w sensie metaforycznym, a nie dosłownym) czyli: oszczędzaj się kobieto.
              • urquhart Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 22:59
                aandzia43 napisała:

                > Ale właściwie o co ci chodzi?

                Czy czasem paluszek serdeczny masz dłuższy od wskazującego? :)
                • aandzia43 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 12.08.11, 13:22
                  Buhahahahaha ;-D Jesteś zabawny, Urquharcie. Już ci tłumaczyłam, że na bazie dostępnej mi wiedzy i wieloletnich dywagacji na ten temat, doszłam do wniosku, że nie jestem typem testosteronowym. Coś tam odgrzebałeś, przypasowało ci do twojego schematu i starasz się wcisnąć na siłę kit kobiecie, która dawno temu przerobiła pewne kwestie dotyczące swoje zdrowia. Daj więc spokój, bo mnie zanudzasz. Znajdź ciekawszy temat.
                  Paluszki mam równe, a ten wskazujący u lewej ręki nawet dłuższy.
                  Już kiedyś opisałam ci z grubsza swoją konstytucją psychofizczyną. Gdyby faktycznie zależało ci na zgłębianiu tematu, to wrzuciłbyś te informacje do swojej pamięci i próbował je przeżuć razem z resztą. Chyba jednak nei o to ci chodzi. Nie rozwijasz się, chłopie.
                  • urquhart Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 12.08.11, 14:03
                    aandzia43 napisała:

                    > Buhahahahaha ;-D Jesteś zabawny, Urquharcie. Już ci tłumaczyłam, że na bazie do
                    > stępnej mi wiedzy i wieloletnich dywagacji na ten temat, doszłam do wniosku, że
                    > nie jestem typem testosteronowym.

                    Moim zdaniem widze że ty nie załapałaś że typ testostronowy ma jedynie pośrednie skorelowanie z męską płcią psychologiczną. Decyduje wpływ testosteronu w łonie matki. Ależ pamietam twoje zarzekanie się, ale dla innych pań męski umysł jest taką obelga że tylko z toba można o tym porozmawiać. A te parenaście procent męskich kobiet, według Bem mają statystycznie najwyższe IQ i przy okazji najwyższe libido, typowo uprawia aktywnie sport i znajduje się wyżej od reszty w drabinie społecznej. Same pozytywy!
                    Typowo dla tematu tego wątku.
                    Ale oburzenie i tabu rozumiem, poniekąd kobiecy mężczyzni to jeszcze wiekszy wstyd i pośmielisko. Domatorzy, mdli, nudni tatuśkowie bez ambicji :)

                    Przy okazji: zarzekałaś się że jesteś typową kobietą. Równe palce świadczyły by jednak o androgyniczności...
                    • apersona Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 12.08.11, 14:16
                      A te parenaście procent
                      > męskich kobiet, według Bem mają statystycznie najwyższe IQ i przy okazji najwy
                      > ższe libido, typowo uprawia aktywnie sport i znajduje się wyżej od reszty w dra
                      > binie społecznej. Same pozytywy!

                      Tak jakby sugestia, że największy honor dla kobiety to choć w pewnym stopniu być jak mężczyzna, powiedzmy taka Martina Navratilova wysportowana i milionerka!


                      • urquhart Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 12.08.11, 14:22
                        persona napisała:

                        > Tak jakby sugestia, że największy honor dla kobiety to choć w pewnym stopniu by
                        > ć jak mężczyzna, powiedzmy taka Martina Navratilova wysportowana i milionerka!

                        He, he, he, coś mi się zdaje że Sandra Bem ze swoimi badaniami dołaczy do listy rozszyfowanych agentów mizogińskiego spisku w nauce :)
                      • aandzia43 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 12.08.11, 17:47
                        Ani honor, ani nie honor. Jedna ma tak, druga ma inaczej. Ja bym nie miała nic przeciwko byciu typem testosteronowym - to wygodne i daje profity. Żałuję szczerze, ale nie jestem.
                        Urquhat usiłuje każdą kobietę, która wykazuje szczątkowe chociażby przejawy myślenia i jakiekolwiek libido, przyporządkować do typu testosteronowego. Taką ma obsesję.
                    • aandzia43 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 12.08.11, 14:27
                      A te parenaście procent
                      > męskich kobiet, według Bem mają statystycznie najwyższe IQ i przy okazji najwy
                      > ższe libido, typowo uprawia aktywnie sport i znajduje się wyżej od reszty w dra
                      > binie społecznej. Same pozytywy!

                      Urqu, nie jestem idiotką i dobrze wiem, o co w temacie chodzi. I nadal twierdzę, że nie jestem typem testosteronowym. Nie znasz mnie, a twoje wyobrażenia na mój temat są tylko twoimi wyobrażeniami. W dodatku nie pamiętasz, co już pisałam na swój temat.
                      Powtarzam więc: kompletnie nie interesuje mnie uprawianie sportów, mój organizm nie jest na to nastawiony, nie jestem konkrencyjna tylko mediacyjna, nie zarabiam więcej od męża, nie jestem na szczycie drabiny społecznej, moje libido jest wysokie, ale mieści się w małżeństwie, mam delikatną konktrukcję psychofizyczną, priorytetem są dla mnie dzieci i zwierzątka, wyglądam jak kobietka, zachowuję się jak kobietka, takież mam uzdolnienia i zaitneresowania. I mam dość udowadniania komuś z własnego założenia w danym temacie, ograniczonemu, że nie jestem wielbłądem. Rozwiń się w temacie, to pogadamy.
    • bcde Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 11.08.11, 15:53
      Może jestem nienormalny, ale chcę, by moja kobieta była jak najładniejsza, najmądrzejsza i najinteligentniejsza. Nie obawiam się tego, bo co ma być, to będzie, a lepiej być z kobietą ładną i mądrą niż z brzydką i głupią. Jeśli w związku trzeba walczyć o dominację lub rywalizować, to znaczy, że ludzie są po prostu niedobrani.
      Wierzę, że mądra kobieta będzie wiedziała jak zrobić mi dobrze (w łóżku i sferze ego). Ważne jest, aby mnie kochała. Uległe kobiety lubię, ale uległość wcale nie jest równoznaczna z ociężałością umysłową, czy też ukrywaniem intelektu.
      • zonaikochanka Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 12.08.11, 19:49
        Brawa dla tego pana! Mądry mężczyzna chyba chce mieć mądrą żonę? Udawanie głupszej to dobra strategia dla kobiety, która chce związać się z facetem głupszym od siebie. Są takie związki, ale nie jest to spełnienie marzeń normalnej kobiety.
        • pomme82 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 14.08.11, 06:56
          A jeśli rozpatrzymy taką sytuację: wcześniej to On był stroną bardziej aktywną zawodowo. Kilka lat temu Ona dostała pracę, którą uwielbia i w pełni się w niej realizuje. Jest dobra w tym co robi, więc idzie za tym poprawa finansów i awans. Z czasem zaczęła zarabiać znacznie więcej od niego. I u się zaczyna problem, bo On odbiera to jako atak i kwestionowanie jego męskości ( na zasadzie co ze mnie za facet skoro moja kobieta zarabia więcej) chociaż dla Niej pensja nie jest wyznacznikiem męskości, tym bardziej, że zdaje sobie sprawę, że sytuacja się może zmienić i nic nie dane jest na zawsze. On urządza jej awantury w czasie których żąda aby Ona odeszła z pracy albo zmieniła ją na mniej płatną, grozi że zadzwoni do jej szefa i powie jakim jest beznadziejnym pracownikiem itd itd.
          Ja wiem, że to męskie rozbuchane ego, że wrzeszczy w nim mały zakompleksiony chłopiec. Nie rozumiem tylko po co się z kimś wiązać jeśli każdą relację zmienia się we współzawodnictwo.
        • gomory Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 14.08.11, 09:41
          > Brawa dla tego pana! Mądry mężczyzna chyba chce mieć mądrą żonę?

          Faktycznie brawa jesli to co pisze jest prawda i sie spelnia w takim zwiazku :).

          Chociaz nie wiemy czy nie jest po prostu pozbawiony wyobrazni? Ja szczerze przyznaje, ze raczej czulbym sie niepewnie w ukladzie z kobieta ktora goruje nade mna intelektualnie i to okazuje. No wiecie - ogladamy wiadomosci, wyglaszam jakis komentarz i slucham dlaczego jest nietrafiony. Bo brak mi wiedzy by ogarnac kontekst sytuacji tak jak ona. I tak w kazdej dziedzinie: polityka, dyplomacja, ekonomia, historia, geografia. Nawet wie co to spalony. Pewnie predzej niz pozniej podswiadomie ze zloscia bym ja zakwalifikowal jako przemadrzala doope ;>. Nawet jesli stymulowalaby mnie do likwidowania dzielacych nas roznic.
          Niewatpliwie sa mezczyzni ktorzy dobrze sie czuja z tym, ze napotykajac problem wolaja zone na pomoc. Nie wiem czy sa wiekszoscia, ale wiem, ze faktycznie sa tez tacy ktorzy wola zone zawolac by pochwalic sie jak ten problem rozwiazali.
          Watek ma kontrowersyjny tytul i odstrecza negatywnym etykietkowaniem kobiety. Tresc juz takiego wydzwieku nie ma. Wszak temperowanie autorytarnych zapedow to nie glupota :). Gdy zapominalska kobieta opowiada mi trzeci raz ten sam dowcip, to grzecznie smieje sie na koncu. Chociaz go znam potrzykroc. Nie sadze, zeby to swiadczylo o mojej glupocie. Jesli ona utrzyma jezyk za zebami, gdy ja cos tam plote to inteligencji takze jej nie ubedzie. Wiec tytul watku jest z doopy albo mial mieszac kijachem w mrowisku ;).
          • bcde Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 14.08.11, 18:27
            > Faktycznie brawa jesli to co pisze jest prawda i sie spelnia w takim zwiazku :)

            > Chociaz nie wiemy czy nie jest po prostu pozbawiony wyobrazni? Ja szczerze przy
            > znaje, ze raczej czulbym sie niepewnie w ukladzie z kobieta ktora goruje nade m
            > na intelektualnie i to okazuje.

            Czułbyś się niepewnie, bo może brakuje ci pewności siebie. Ja raczej cieszyłbym się, że mogę się czegoś nauczyć i rozwinąć. Mam inne podejście. Nawet jeśli taka "lepsza" kobieta by mnie szybko rzuciła, to i tak cieszyłbym się że "miałem ją".
            Takie samo podejście miałbym nie tylko do kobiety bardzo mądrej, ale także do kobiety bardzo ładnej. Po prostu cieszyłbym się, że mi się taki związek przytrafił.
    • that.bitch.is.sick eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 12.08.11, 20:07
      umiejszać siebie żeby głupszy facet czuł się mile połechtany?:) jaki niby z tego ma być dla mnie zatrważający sukces? że znajdę głupiego męża bo nie wezmę go na ząb pierwej buhahahahahah
      Może najpierw poszukajcie głupszej od siebie to wam radzę, a będzie musiała być głupia dennie żeby uwierzyła w te bzdury. Najbardziej rozwalił mnie ten typek nxp że nie spotkał jak dotąd takiej która by go w inteligencji przewyższała.:-) Czy forumowicze to słyszą? deklaracja własnej głupoty pierwszej wody, ze śmiechu ciężko się nawet skupić na reszcie postu..
      • eeela Re: eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 16.08.11, 11:49
        > nxp że nie spotkał jak dotąd takiej która by go w inteligencji przewyższała.:-)
        > Czy forumowicze to słyszą?

        Słyszą, i przecierają oczy ze zdumienia, zwłaszcza w obliczu tego, że forumowicz ów odrobinę dalej zdradza wiarę w astrologię ("nie na próżno jest Baranem"). Rzeczywiście jest to przejaw powalającej na kolana inteligencji.
        • sea.sea Re: eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 16.08.11, 12:03
          Muszę, niestety, stanąć w obronie i podać malutki dysklajmer.
          Onże forumowicz ma spory dystans do siebie, a poza tym unosi się na rydwanie ducha prowokacji - w związku z tym należy go czytać z przymrużeniem oka, a niekiedy dwóch :)
          Nieodmiennie mnie dziwi, że co jakiś czas ktoś tę klikaninę bierze dosłownie...
          • nxp Re: eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 16.08.11, 12:43
            sea.sea napisała:

            > Muszę, niestety, stanąć w obronie i podać malutki dysklajmer.
            > Onże forumowicz ma (...)

            Sea, sea, dlaczego wpadasz do mojej piaskownicy i rozdeptujesz moje babeczki???
            • sea.sea Re: eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 16.08.11, 12:59
              Myślisz, że eeela się poczuła jakaś taka rozdeptana teraz? ^^

              Wszystko przez to, że pisałam przed trzecią kawą. Przy niedoborze kofeiny nie wie moja lewica, co czyni prawica. Ale już czuję się lepiej!
              • nxp Re: eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 16.08.11, 13:53
                sea.sea napisała:

                > Myślisz, że eeela się poczuła jakaś taka rozdeptana teraz? ^^

                Trudno powiedzieć o Węgorzycy że jest specjalnie spostrzegawcza, więc nie troszczmy się o to.

                > Wszystko przez to, że pisałam przed trzecią kawą. Przy niedoborze kofeiny nie w
                > ie moja lewica, co czyni prawica. Ale już czuję się lepiej!

                Kofeinistka!
          • that.bitch.is.sick Re: eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 16.08.11, 18:53
            sea.sea napisała:

            > Muszę, niestety, stanąć w obronie i podać malutki dysklajmer.
            > Onże forumowicz ma spory dystans do siebie, a poza tym unosi się na rydwanie du
            > cha prowokacji - w związku z tym należy go czytać z przymrużeniem oka, a niekie
            > dy dwóch :)
            > Nieodmiennie mnie dziwi, że co jakiś czas ktoś tę klikaninę bierze dosłownie...


            OOO znam tą kobiecą męczeńską tendencję do fascynacji tym "łagodnym" seksizmem okraszonym pozornym żartem, dystansem i absurdem spod którego wyziera autentyczna mizoginia. W ten sposób niektóre kobiety są zachwycone i pozwalają pluć sobie w twarz oczarowane tym jaka piękna mżawka...:))))
            • sea.sea Re: eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 16.08.11, 19:00
              A dziękuję, w domu wszyscy zdrowi ~:)
          • eeela Re: eee jakiego sukcesu oto jest pytanie? 18.08.11, 16:15
            > Onże forumowicz ma spory dystans do siebie, a poza tym unosi się na rydwanie du
            > cha prowokacji

            Są prowokacje ciekawe i są też tandetne. Nie wiem, na co tu przymykać oczy - czy to prawda, czy prowokacja, tak czy siak teksty są burackie i tyle.
            • nxp Eeela i Bitch 18.08.11, 17:03
              Eeela i Bitch, bardzo jestem zadowolony że stałem się cząstką waszego życia ale urqu już mniej że zaśmiecacie mu wątek.
              Załóżcie zatem osobny, specjalnie mi poświęcony, w którym możecie opisywać co fajnego byście mi we dwie zrobiły.
              Nie obiecuję że tam zajrzę.
              • eeela Re: Eeela i Bitch 18.08.11, 17:21
                Nie mam ochoty ci nic robić. Mam nadzieję, że nie czujesz się zbytnio zawiedziony.
              • that.bitch.is.sick Re: Eeela i Bitch 19.08.11, 11:31
                nxp napisał:

                > Eeela i Bitch, bardzo jestem zadowolony że stałem się cząstką waszego życia ale
                > urqu już mniej że zaśmiecacie mu wątek.
                > Załóżcie zatem osobny, specjalnie mi poświęcony, w którym możecie opisywać co f
                > ajnego byście mi we dwie zrobiły.
                > Nie obiecuję że tam zajrzę.
                >
                .... nawet nie myśl pajacu, że będziesz bezkarnie na tym forum obniżał poziom

                Buziaczki misiu.:)
    • kamajkore Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 15.08.11, 18:06
      eee tam, nie znasz kobiet mądrych/inteligentnych i nie-samotnych?
      jeśli to, o czym piszesz, jest jakąś regułą to najwyższy czas zacząć ją zmieniać i szukać drugiej połówki jak najlepiej dopasowanej intelektualnie? :)
      trwać w związku z kimś, kogo w głębi duszy uważa się za przygłupa ale żeby trwać... zamiast po prostu inteligentnie zgarnąć odpowiedniego? nie widzę w tym żadnego sensu.
      • nxp Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 16.08.11, 12:40
        kamajkore napisała:

        > trwać w związku z kimś, kogo w głębi duszy uważa się za przygłupa

        Czyż nie z tym właśnie typem relacji mamy do czynienia jeżeli chodzi o małe dzieci?
        Zatem można, jak najbardziej.
        • that.bitch.is.sick Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 16.08.11, 22:50
          kogo w głębi duszy uważa się za przygłupa
          >
          > Czyż nie z tym właśnie typem relacji mamy do czynienia jeżeli chodzi o małe dzi
          > eci?
          > Zatem można, jak najbardziej.

          Naprawdę "błyskotliwość" twoich spostrzeżeń poraża i może je znieść tylko istota cierpliwością i poziomem inteligencji dorównująca kozie. Za wszelką cenę chcesz zaimponować forumowym "kozom" że aż nie zawsze ci wychodzą te dowcipy pana Stefana z "kręcimy pornola".
          Jeśli dzieci uważasz za przygłupy to zostaje mi tylko pusty rechot przerywany beknięciem. Niektóre panie może ci tu posłusznie zabeczą i zatupią słodkimi raciczkami ale ja mówię stanowcze NIEEE
          • nxp Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 17.08.11, 09:52
            Problem dzieci jest naprawdę skomplikowany nic w kosmosie nie jest za darmo a najwięcej płacą rolnicy zmuszając boga siewem i hodowlą do tworzenia życia dużej masy organicznej i np. wyprodukowanie bogiem zwykłej kapusty kosztuje farmera zabicie jego ciała na masę złota wagi księżyca i czym się dla chłopa taka kapusta różni od ciała bożego jeśli sam swoim ciałem za to tak płaci i potem tak tanio taką kapustę ludziom sprzedaje technika boga jest wielka i to dla ludzi jest za kosztowne aby ludzie chcieli w ogóle żyć i chyba trzeba mieć do tego krótki rozum chłopa aby brać od boga ile się da i nic więcej o tym myśleć jak ta zapłata wygląda kiedyś żona Zeusa zabiła całą rodzinę i wypowiedziała mi będąc w łóżeczku dziecinnym hasło abym miał obcięte ręce i nogi abym się nie rzucał jak mi coś zrobi i było to czasu wieczorem tak sobie myślę jeśli to są polskie Turki takie wszystko zabójcy to jak oni głównie zabijają dzieci i je jedzą można przypuszczać że na złoto i moc kosmosu dzieci są seksione i torturowane nago i może bez włosów i bez zębów i bez nóg i rąk a ptaki i psy i owady dodatkowo bez ogona i też nago bez sierści i bez piór i bez dzioba wiem jak kiedyś świnia zjadła wszystkich ludzi i zwierzęta i wojsko i to na całej planecie np programem ściągnęła psu skórę i wypatroszyła jego ze śmierdzących jelit i sobie wzięła takiego wypatroszonego psa w pysk i parę razy klapnęła i połknęła nie straszę każdej istoty płaceniem dla boga bo to zależy od samych istot czy chcą żyć i żyć wiecznie i mieć takich szatanów pasterzy którzy sobie wpisują spełnianie ludzkich próśb i to niby dla ludzi i zwierząt i owadów robią i potem wszystko jest nimi zabijane każda istota na około 16 Wszechświatów wagi złota lub więcej i rzeczywiście śmierć ludzi to jest nic takiego i ich życie bo to jest początkiem zapłaty dla boga za swoje życie szczególnie związane to jest faktem wcześniejszego modlenia się o życie wieczne które inaczej nie jest robione a na tych co już żyli i tacy płacą na to samo jak wcześniej żyli bo inaczej nie może ktoś płacić jak go nie było i jest to podstawowy sekret wiary pasterzy szatanów Watykanu prawda jest tylko prawdą może masa księżyca złota tortur dla kapusty to jest jeszcze mało czy daje się młodzieży szkolnej sadzić w szkółkach leśnych młode drzewka to jest problem bóg komputer liczy prosto i dokładnie i bezwzględnie tylko od ludzi zależy czy chcą się rozmnażać i żyć wiecznie i mieć do tego to co jest i jakie jest a dla każdego nic było i nic jest za darmo i jak to pojąć rozumem chłopa i jak się da oszukać samego boga aby tylko dawał i nic za to chciał każdy tyłek starszej osoby i wszystko inne co widać i nie widać jest robione tylko z zabijania dzieci na moc kosmosu czy wystarczająco dzieci są też szanowane i zwierzętami i owadami... .
            • sisi_kecz Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 17.08.11, 10:48
              nxp napisał:

              > Problem dzieci jest naprawdę skomplikowany nic w kosmosie nie jest za darmo '

              tak tak, jest to szerszy problem ontologiczny,

              ale jesli chodzi o inteligencję dzieci, to jest to cecha wrodzona,
              znaczy, że nie pojawia sie na osiemnaste urodziny.

              :)
          • sisi_kecz Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 17.08.11, 10:45
            Za wszelką cenę chce
            > sz zaimponować forumowym "kozom" że aż nie zawsze ci wychodzą te dowcipy pana S
            > tefana z "kręcimy pornola".'

            ehehehehe:)))

            Tak Cię lubię bitch'ie,
            straszną słabość mam do Ciebie...

            skond jesteś, ile masz lat, rozmiary ?

            bi_sisi_Wroc

            ;)
            • that.bitch.is.sick Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 17.08.11, 22:47
              sisi_kecz napisała:

              > ehehehehe:)))
              >
              > Tak Cię lubię bitch'ie,
              > straszną słabość mam do Ciebie...
              >
              > skond jesteś, ile masz lat, rozmiary ?
              >
              > bi_sisi_Wroc
              >
              > ;)
              >
              A ja Cię nie och ty;) uwodzicielko a zarazem manipulatorko. To znaczy nie dziwi mnie że chcesz uprawiać ze mną seks ale obawiam się że chcesz mnie przelecieć tj. zmanipulować-przelecieć oraz porzucić. A mój cel jest inny bynajmniej;) oczekuję trwałego związku z gromadką szczeniaczków i potomstwem powiększającym się cellulitem, wagą, frustracją i udawaniem głupiej przed supermęskim samcem co przyniesie mi niespotykany sukces w postaci przyzwoitego życia z jego finansową pomocą uff..
              Więc odejdź manipulatorko ze swymi uwodzicielskimi sztuczkami(chociaż ciekawe jak robisz minetę). Ewentualnie w ramach wspólnego frontu przeciwko nxp mogę ci przesłać zdjęcie topless w papierowej torbie na głowie bo mam mnóstwo obaw, pruderii w sobie i tak wogóle...;)

              Czy to był anons erotyczny? przepraszam...
              • sisi_kecz Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 18.08.11, 11:43
                Więc odejdź manipulatorko ze swymi uwodzicielskimi sztuczkami(chociaż ciekawe j
                > ak robisz minetę).'

                też jestem ciekawa ;)

                Ewentualnie w ramach wspólnego frontu przeciwko nxp '

                nie tworzę tu żadnych unii i sojuszy,
                działamy każda na swoją rękę,
                a komplementa mogą składać tylko starsi młodziakom,
                więc milcz do mnie i rób swoje.

                mogę ci
                > przesłać zdjęcie topless w papierowej torbie na głowie bo mam mnóstwo obaw, pru
                > derii w sobie i tak wogóle...;)'

                wystarczy mi wizja, którą moja wyobraźnia stworzyła na Twoj temat, z odcieniem i zapachem skóry włącznie,
                ale dzięki za chęci,
                pomimo tak licznych trudności natury osobowościowej ;)

                >
                > Czy to był anons erotyczny? przepraszam...'

                Nieeee,
                chciałam Cię trochę wybić z rytmu.

                :)

                A w temacie, to wolałabyś mądrzejszego czy głupszego od siebie faceta (załóżmy, że są tylko te dwie opcje) ?
                • that.bitch.is.sick Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 19.08.11, 11:40
                  >
                  > A w temacie, to wolałabyś mądrzejszego czy głupszego od siebie faceta (załóżmy,
                  > że są tylko te dwie opcje) ?

                  Kochana, to zależy w jakim celu miałabym używać danego Pana:) dlatego tego typu wątki są z założenia kretyńskie wg mnie..
                  • sisi_kecz Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 19.08.11, 11:50
                    wolałabyś mądrzejszego czy głupszego od siebie faceta (za
                    > łóżmy,
                    > > że są tylko te dwie opcje) ?
                    >
                    > Kochana, to zależy w jakim celu miałabym używać danego Pana:) '

                    a do jakiego celu lepszy jest głupszy (to się domyslam akurat),
                    a do jakiego madrzejszy od Ciebie ?

                    dlatego tego typu
                    > wątki są z założenia kretyńskie wg mnie.. '

                    no ale już Twoja konkretna odpowiedź,
                    mogłaby rzecz całą z pierwotnego kretyństwa odsączyć.

                    pozdro!
                  • urquhart Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 19.08.11, 12:04
                    that.bitch.is.sick napisała:
                    > Kochana, to zależy w jakim celu miałabym używać danego Pana:) dlatego tego typu
                    > wątki są z założenia kretyńskie wg mnie..

                    A nagłówek tego forum kiedyś czytała?
                    "Forum o problemach z seksem w długich związkach (...)"

                    • that.bitch.is.sick Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 19.08.11, 12:15
                      urquhart napisał:

                      > A nagłówek tego forum kiedyś czytała?
                      > "Forum o problemach z seksem w długich związkach (...)"

                      Nie no, wszystko tłumaczyć jak dziecku? przecież nie pisałam nic o długości związku lecz o motywacji. A kto mi zabroni trwać przez dziesięć lat w związku w którym mężczyzna zastępuje mi jedynie wibrator?
                      >
                    • that.bitch.is.sick A ponadto urquhart 19.08.11, 12:28
                      Albo jesteś z drugą osobą w sensie realnego bycia, albo współegzystujesz w charakterze wibratora, jak w szczęśliwych dniach becketta.
                      Być może dla ciebie bliskość bierze się bezpośrednio z seksu, a może nawet jedyną dostępną dla ciebie bliskością jest seks? Kto wie. Są inni dla których bliskość nie wiąże się jedynie z seksem. A jak chcesz osiągnąć bliskość z kobietą w długim związku jeśli kobieta udaje, lub ty udajesz? Bliskość bierze się z poznania. Chyba że interesuje Cię jedynie erotyczne psyche kochanka, natomiast reszta jest egzystencją obok? W każdym razie bez uściślenia tych kwestii, jadąc wedle uproszczeń twierdzę, że twój wątek jest kretyński.
    • mujer_bonita Udawanie głupiej może być jedynie źródłem... 16.08.11, 19:25

      ... frustracji :D :D :D


      > Bo kobieta inteligentna jest po prostu trudniejszym partnerem.

      Panom, którzy idą na łatwiznę (a potem i tak zwykle płaczą) dziękujemy! :)
    • urquhart Moja droga, jeśli jesteś bardziej inteligentna od 17.08.11, 07:51
      W zasadzie widzę że znów pryncypia są ponad wszystko i przypominają dawne ideowe trwanie przy geocentryźmie...
      A o tym że z kobietą bardziej inteligentną i o wyższej pozycji społecznej związek seksualnie nie ma szans (chyba że z uznanym artystą) bardzo często przypomina Starowicz ( co prawda był tu już sklasyfikowany jako naczelny krypto mizogin).
      Podzielę się z wami wywiadem (całość bardzo ciekawa!)z nim o ostatniej książce który zahacza o ten temat:

      Twój STYL: Lew-Starowicz o kobiecie - taki tytuł nosi Pańska nowa książka. Brzmi odważnie. Wszystko Pan o nas wie? Zbigniew Lew-Starowicz: Nie, nie sposób wszystkiego wiedzieć. Ale wiem dość dużo, bo w końcu zajmuję się wami cale życie (śmiech).(...)
      TS: Czyli seks jest najważniejszy. Inteligencja, sukces odbierają kobiecie seksapil?
      ZLS: Trudno uzyskać sukces w życiu osobistym kobiecie, która łączy trzy cechy - jest bardzo atrakcyjna, bardzo inteligentna i bardzo zmysłowa. Bo to jest dla mężczyzny mieszanka piorunująca. Taka kobieta zwyczajnie mu zagraża. Jeśli jest bardzo atrakcyjna, to znaczy, że zawsze będzie miała sporo adoratorów, potencjalnych rywali, a to nie daje poczucia bezpieczeństwa. Poza tym la jej atrakcyjność zapewne wiąże się z kosztami, co niejednego mężczyznę może wystraszyć. Przy bardzo inteligentnej kobiecie musi być zawsze czujny, nie może sobie pozwolić na intelektualne lenistwo, wypoczynek. Wciąż musi być partnerem intelektualnym. Gdy zaś jest bardzo zmysłowa, dla mężczyzny to oznacza, że będzie musiał zaspokajać jej potrzeby seksualne.
      TS: To co robić? Taka kobieta nie ma szans?
      ZLS: Zawsze mówię pacjentkom tak: „Moja droga, jeśli jesteś bardziej inteligentna od swego pantera, ale zależy ci na tym, by ten związek przetrwał, to nie popisuj się przed nim tą swoją inteligencją. Albo gdy ona znacznie więcej od niego zarabia. Facet nie lubi być gorszy od kobiety, ale czasem tak się składa. Wtedy trzeba go dowartościować inaczej.
      TS: Jeśli dobrze zrozumiałam: ona więcej zarabia, pewnie w domu też wszystko jest na jej głowie. Poza tym ma być dla niego piękna i atrakcyjna, mieć ochotę na seks i jeszcze dowartościowywać mężczyznę inaczej"
      ZLS: Tylko tak uniknie kryzysu. Bo on pozostając w tyle, w sposób naturalny czuje się zagrożony. Zdaje sobie sprawę z tego, że przestał być dla niej partnerem. Jej doktorat lub większe zarobki odbierają mu ochotę na seks. Chyba że ma wysokie poczucie własnej wartości, a jego praca daje mu mnóstwo satysfakcji.
      Całość
      pl-pl.facebook.com/note.php?note_id=144985342235403
      • nxp Re: Moja droga, jeśli jesteś bardziej inteligentn 17.08.11, 09:37
        urquhart napisał:

        > W zasadzie widzę że znów pryncypia są ponad wszystko i przypominają dawne ideow
        > trwanie przy geocentryźmie...

        Od czasów Einsteina wypominanie komuś geocentryzmu bardzo źle świadczy o wypominającym.
      • sisi_kecz Re: Moja droga, jeśli jesteś bardziej inteligentn 17.08.11, 10:40
        A o tym że z kobietą bardziej inteligentną i o wyższej pozycji społecznej związ
        > ek seksualnie nie ma szans (chyba że z uznanym artystą) bardzo często przypomin
        > a Starowicz '

        ale w tym wywiadzie on tego nie mówi,
        to są Twoje wnioski.

        Tytuł wątku tez jest Twoim wnioskiem, co gomory nazwal kijem w mrowisko.

        Tu się wszystko rozbija o niebycie zarozumiałą, przekonaną o wyższości nad maluczkimi, antypatyczną i nudną mendą.

        Wspominany Einstein czy inszy Oppenheimer lub Nash podlegają temu samemu prawu:
        niechby tworzyli swymi pięknymi umysłami najdoskonalsze matematycznie teorie, ale
        jesliby z wyższością wynikającą z naukowego dorobku chcieli prowadzić życie seksualne i ani na chwile nie odstawiali pasji twórczych obliczeń, na rzecz pasji pożądania i namiętności, gdzie oboje partnerzy mają taki sam cel: przyjemność i nie ma znaczenia, kto ile ma doktoratów, to byłaby dupa nie seks w takim związku.

        Związek wymaga tego, aby dbać o drugą osobę, kochać ją i podziwiać- jeśli ktoś najbardziej kocha swoją pracę i siebie, to nie będzie udanego związku.

        Nikt, ani kobieta ani mężczyzna nie chce być z kimś kto ją/jego uważa za gorszego, beznadziejnego, głupszego. Lubi to często podkreślać, wykorzystuje jako argument przetargowy, wyśmiewa w towarzystwie- co to za partner ?

        A to założenie rzekome, ze inteligentna, zdolna, błyskotliwa kobieta nikogo nie podnieca i nie tworzy udanych związków jesli nie udaje głupiej, to kompletna bzdura na resorach, stworzona dla potrzeb "zażarcia" dyskusji i na nic innego się nie nadaje.

        Rozkład IQ w populacji jest taki , że kobiety mają najczęściej stan średni, a mężczyźni są lepiej reprezentowani wśród ludzi wybitnie inteligentnych i wyjątkowo debilnych.
        I ludzie się dobierają wg własnego odczucia z kim im po drodze umysłowo,
        nie twórzmy problemów, tam gdzie ich nie ma !

        pozdro!
        • urquhart A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 14:03
          sisi_kecz napisała:
          > A to założenie rzekome, ze inteligentna, zdolna, błyskotliwa kobieta nikogo nie
          > podnieca i nie tworzy udanych związków jesli nie udaje głupiej, to kompletna b
          > zdura na resorach, stworzona dla potrzeb "zażarcia" dyskusji i na nic innego s
          > ię nie nadaje.

          Podnieca, jak najbardziej, pod warunkiem że trafia na partnera dla którego nie jest zagrożeniem i nie rywalizuje. W druga stronę różnica w intelekcie nie generuje problemów w tak oczywisty sposób. Tak jak z wspominaną wagą, problem generuje dopiero róznica w zwiazku, kiedy kobieta jest cięższa.
          A wydaje mi się że mówienie o tym to tabu, bo nowoczesne podejście generuje rywalizację i potrzebę udowadniania przez kobiety że są we wszyskim zwłaścza w intelekcie ponad swoich partnerów.
          Pomijając przypadek oczysty, panie otoczone uwielbieniem czytelniczek które nie omieszkają wykorzystać żadnej okazji na forum gazety do skwitowanie że mężczyźni to durnie en masse :)

          > Rozkład IQ w populacji jest taki , że kobiety mają najczęściej stan średni, a m
          > ężczyźni są lepiej reprezentowani wśród ludzi wybitnie inteligentnych i wyjątko
          > wo debilnych.
          > I ludzie się dobierają wg własnego odczucia z kim im po drodze umysłowo,
          > nie twórzmy problemów, tam gdzie ich nie ma !

          Cieszę się że Ty o tym przypomniałaś o innym rozkładzie IQ w pierwszej części, bo to generuje moim zdaniem problem i tu się nie zgadzamy. Jak opisuje Buss, te mniej ambitne za to atrakcyjniejsze kobiety najpierw dobierają sobie najbardziej obiecujacych chłopów, a tym które inwestują w karierę pozostają potem przebrane męskie osobniki albo odzyskanie niedocenianego z rynku wtórnego, czyż nie o tym jest Seks W Wielkim Mieście?
          Mamy przecież staystycznie znacznie wiecej pań dobrze wykształconych od mężczyzn, a te które inwestują w karierę statysycznie są najczęciej samotne (w tym uwzgl. rozwiedzione)

          No, Pozdr
          • nxp Re: A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 14:23
            urquhart napisał:

            > Mamy przecież staystycznie znacznie wiecej pań dobrze wykształconych od >mężczyz

            O jedno słowo za dużo. Wykształconych mamy więcej. A nawet o dwa za dużo - wyszkolonych zwyczajnie.
            Co to za wykształcona kobieta po jakichś "genderach" albo tradycyjnym "marketingu i zarządzaniu"?
            Pójdę nawet dalej - po medycynie czy inżynierii jakiejś? Lekarz, inżynier, szewc, hydraulik - to tylko zawody, kształtu żadnego człowiekowi nie nadające. Że pani doktor pewną ręką wstawia zastawki noworodkom a szewc fleczki podlotkom to taka wielka różnica?
            Ja bym popatrzył na to ile kobiet skończyło filozofię lub choćby kulturoznawstwo i ma po tych studiach coś sensownego do powiedzenia i wtedy dopiero pisał o "procentach i komach".
            • sisi_kecz Re: A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 14:44
              ile kobiet skończyło filozofię lub choćby kulturoznawstw
              > o'

              są to kierunki wysoce sfeminizowane,
              sporo kobiet studiuje obydwa kierunki naraz.


              i ma po tych studiach coś sensownego do powiedzenia'

              to już nie jest kwestia wykształcenia, tylko stosowania wiedzy ;)

              nie jest to zależne wprost od płci.

              pozdro!
              • nxp Re: A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 15:10
                sisi_kecz napisała:

                > są to kierunki wysoce sfeminizowane,
                > sporo kobiet studiuje obydwa kierunki naraz.

                I tu zachodzi drugie pytanie: ile jest pośród nich Romanów Ingardenów a ile Magdalen Śród-Niestety?
                • sisi_kecz Re: A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 15:15
                  Do stanowisk w naszym kraju częściej dochodzą mężczyźni- powód nie leży w inteligencji, niestety.

                  Filozof- to jest stanowisko luksusowe, nie uważasz ?

                  ;)
                  • nxp Re: A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 15:21
                    sisi_kecz napisała:

                    > Do stanowisk w naszym kraju częściej dochodzą mężczyźni- powód nie leży w intel
                    > igencji, niestety.

                    Dlaczego "niestety"? Dreimal hundert Professoren, Vaterland, du bist verloren!
                    • sisi_kecz Re: A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 15:29
                      Pomimo, ze jeszcze 66 lat temu był tu Reich, nie wiem co szwargoczesz w tym cytacie,

                      ale bez dygresji, jest jak jest, a temat brzmi: Czy mądra kobieta nie może być sobą, bo opadnie fiut jej facetowi ?

                      well?
                      • nxp Re: A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 15:40
                        sisi_kecz napisała:

                        > Pomimo, ze jeszcze 66 lat temu był tu Reich, nie wiem co szwargoczesz w tym cyt
                        > acie,

                        Że lepiej żeby nie było za mądrze, bo to się źle skończy. Musi być w sam raz.

                        > Czy mądra kobieta nie może być sobą, bo opadnie fiut jej facetowi ?
                        >
                        > well?

                        Mañana, mañana... :D
                        Mądrość w ogóle chyba ma to do siebie że nakazuje się nie wywyższać ze swoją inteligencją.
                  • urquhart liczba samotnych kobiet a wyższe wykształcenie 17.08.11, 15:43
                    isi_kecz napisała:

                    > Do stanowisk w naszym kraju częściej dochodzą mężczyźni- powód nie leży w intel
                    > igencji, niestety.

                    Niech bedzie że w duzych firmach to męska komitywa i szklany sufit.
                    Ale dlaczego tak bardzo mało kobiet prowadzi małe firmy zatrudniające wiecej niz jedna osobę (dużo jest jednoosobowych działaności) ? Mimo że są lepiej i znacznie liczniej wykształcone...
                    www.stat.gov.pl/gus/5840_1532_PLK_HTML.htm
                    Ale to inny temat , wracając do meritum, jeszcze jedne spojrzenie na zjawisko z innej strony:

                    Jeśli więc kobieta ma ponad trzydzieści lat, jej szanse na założenie rodziny i posiadanie potomstwa są pięć, sześć razy mniejsze niż w wypadku kobiety mającej 20-24 lata. Natury nie da się oszukać. Im później kobiety zawierają małżeństwa, tym mniej w ich związkach liczy się biologia, czyli tym trudniej grają ich instynkty(...) Polskie trzydziestolatki wpadają dziś w tę samą pułapkę, w którą dwadzieścia lat temu wpadły kobiety na Zachodzie. Według prognoz socjologów i demografów, co trzecia kobieta z wyższym wykształceniem i o dochodach powyżej przeciętnej nie znajdzie w ciągu najbliższej dekady życiowego partnera. To właśnie jest problem samotnych, choć gorączkowo poszukujących partnerów, bohaterek kultowych dla trzydziesto- i czterdziestolatek filmów "Seks w wielkim mieście", "Dziennik Bridget Jones" czy "Ally McBeal". Oglądające je młodsze kobiety nakręcają dziś nową modę w USA, zamrażają mianowicie swoje komórki jajowe (które są najlepszej jakości około 20. roku życia). Liczą, że kiedy wreszcie znajdą odpowiedniego mężczyznę, mogą być grubo po trzydziestce.
                    Kluczowym czynnikiem wpływającym na odkładanie małżeństwa i macierzyństwa okazuje się wykształcenie. Z badań socjologa prof. Henryka Domańskiego wynika, że liczba samotnych kobiet rośnie wprost proporcjonalnie do liczby kobiet mających wyższe wykształcenie. (...)
                    Całość
                    www.wprost.pl/ar/73266/Siostry-Ally-McBeal/
                    Pozdr
                    • mujer_bonita Urqu - złoty medal w manipulacji :D 17.08.11, 16:06
                      urquhart napisał:
                      > Kluczowym czynnikiem wpływającym na odkładanie małżeństwa i macierzyństwa okazu
                      > je się wykształcenie. Z badań socjologa prof. Henryka Domańskiego wynika, że li
                      > czba samotnych kobiet rośnie wprost proporcjonalnie do liczby kobiet mających w
                      > yższe wykształcenie. (...)

                      Taaaa... wg tej 'statystyki' to ja jestem ta 'samotna i wykształcona'. Pan profesor jakoś zapomniał, że jak czasy się zmieniają i jak kobiety są coraz lepiej wykształcone tak małżeństwo przestało być przystankiem obowiązkowym na ich drodze życiowej :P

                      A najlepszy przykład na samym początku - rozwodzący się właśnie z hukiem Mel Gibson :D :D :D Natomiast Joanna Brodzik jest od paru lat w związku (ze znanym aktorem z serialu, do którego nawiązuje artykuł) i zdaje się nawet dzieci mają! No ale jak nie małżeństwo to się nie liczy?

                      Swoją drogą fajnie jest czytać artykuły sprzed paru lat i śmiać się z głupot, jakie ludzie wypisują :D
                      • nxp Re: Urqu - złoty medal w manipulacji :D 17.08.11, 16:14
                        mujer_bonita napisała:

                        > Pan prof esor jakoś zapomniał, że jak czasy się zmieniają i jak kobiety są
                        > coraz lepiej wykształcone tak małżeństwo przestało być przystankiem
                        > obowiązkowym na ich drodze życiowej :P

                        Nie wątpię że odrzuceniu balastu małżeństwa nie ustaniecie na nieubłaganej ścieżce postępu i będziemy świadkami osiągnięć jeszcze wspanialszych.
                        Jak pisał Witkacy "bo on jest taki dobry, ach, i doskonały, że nie wiadomo już, czy nawet on oddaje kały...".
                        • that.bitch.is.sick Re: Urqu - złoty medal w manipulacji :D 17.08.11, 16:53
                          > Nie wątpię że odrzuceniu balastu małżeństwa nie ustaniecie na nieubłaganej ście
                          > żce postępu i będziemy świadkami osiągnięć jeszcze wspanialszych.
                          > Jak pisał Witkacy "bo on jest taki dobry, ach, i doskonały, że nie wiadomo już,
                          > czy nawet on oddaje kały...".
                          >
                          No i do wyrzygania dyskusja schodzi na stare dobre koleiny: która płeć kogo lepszym czyni.
                          Jak pisała tu kiedyś triss merigold Pan mietek rozwoziciel pizzy, pan zdzichu telemarketer oraz brylujący na forum nxp czują się tradycyjnie spadkobiercami spuścizny Einsteina, Mozarta itd. kreatywni jak Nakamatsu, a to czemu? Bo to wszystko chłopy, "nasi tu są"
                          Kolejny raz nxp wielkie brawa i śmiech na sali. Twoje wypowiedzi to myślisz że to Gdański Aeropag?
                          • nxp Re: Urqu - złoty medal w manipulacji :D 17.08.11, 18:37
                            that.bitch.is.sick napisała:

                            > Twoje wypowiedzi to myślisz że to Gdański Aeropag?

                            Wolę Katalońskiego Koprofaga.
                            Sio, bo przeszkadzasz mi wyginać zegary.
                            • that.bitch.is.sick Re: Urqu - złoty medal w manipulacji :D 18.08.11, 14:30
                              nxp napisał:

                              >
                              > Wolę Katalońskiego Koprofaga.
                              > Sio, bo przeszkadzasz mi wyginać zegary.

                              Och proszę, proszę. Pozwól mi strzelić do twojego krasnala ogrodowego, zabrać ci dmuchaną kaczuszkę, rozwalić bejsbolem twoją skrzynkę pocztową, nasrać ci do oczka wodnego w twoim wymuskanym drobnomieszczańskim ogródku i uszczypnąć twoją nudną konwencjonalną mieszczańską egocentryczną rzecz w twoich spodniach:))))
                              Oooch prosze. Tak bardzo mnie to fascynuje
                              ;) ;)
                              >
                    • nxp Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 17.08.11, 16:08
                      urquhart napisał:

                      > Ale dlaczego tak bardzo mało kobiet prowadzi małe firmy (...)
                      > Mimo że są lepiej i znacznie liczniej wykształcone...

                      Właśnie dlatego, nie mimo.
                      Takie to wykształcenie.
                    • sisi_kecz Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 17.08.11, 16:47
                      Niech bedzie że w duzych firmach to męska komitywa i szklany sufit.
                      Ale dlaczego tak bardzo mało kobiet prowadzi małe firmy zatrudniające wiecej niz jedna osobę (dużo jest jednoosobowych działaności) ? Mimo że są lepiej i znacznie liczniej wykształcone...'

                      ależ wręcz przeciwnie,
                      Kobiety są bardzo aktywne w zakładaniu firm, bo własnie to jest sposób na zrobienie kariery z ominięciem szklanego sufitu i kobiety wykorzystują ta drogę.
                      Dużym echem odbila się sprawa tego, jak właścicielki firm- czyli najczęściej młode kobiety pracujące na własny rachunek mogą korzystać z urlopu macierzyńskiego i wychowawczego- oczywiście nie mogą, a i tak prowadzą firmy.

                      finanse.wp.pl/kat,1342,title,Mamy-najwiecej-w-Europie-pan-ktore-zakladaja-firmy,wid,11497394,wiadomosc.html
                      W publikacji GUS Warunki powstania i działania oraz perspektywy rozwojowe polskich przedsiębiorstw powstałych w latach 2003-2007 czytamy, iż mężczyźni w latach 2003-2007 byli dużo bardziej aktywni w podejmowaniu działalności gospodarczej niż kobiety – odpowiednio 63,5% i 36,5% zarejestrowanych jednostek. Dysproporcje pomiędzy liczbą nowych podmiotów tworzonych w kolejnych latach przez kobiety i mężczyzn utrzymują się na tym samym poziomie. Odsetek przedsiębiorstw zakładanych w 2007 roku przez mężczyzn był wyższy od przeciętnego w następujących branżach: budownictwo – 85%, transport – 78,2%, przemysł – 69,3%. Kobiety częściej niż mężczyźni zakładały biznesy związane z usługami t.j. - pozostała działalność usługowa – 73%, ochrona zdrowia – 60,7%, pośrednictwo finansowe – 55,9%, hotele oraz restauracje – 55,4%. Wyższe wskaźniki przeżycia firmy po pierwszym roku jej działalności zanotowano u mężczyzn – 46,3%, zaś u kobiet 42,4%.


                      Na zakładanie firmy decyduje się mniej kobiet i wynika to z przyczyn "poza inteligenckich".
                      Ale i tak jesteśmy najaktywniejsze w Europie w tej dziedzinie.

                      Natomiast skuteczność prowadzenia firmy jest podobna u pan i panów- a to już wynika wprost z inteligencji.

                      Wiatr w oczy i wymagania społeczne do bycia cudo mamą, cudo biznesłumenką, cudo kochanką i cudo panią domu- wszytko na łeb jednej kobity.

                      No i żeby się tym broń boziu nie chwaliła, tylko udawała gupiom,
                      jak nie przed swoim menem, to przed teściem lub wujkiem Tadkiem.


                      pozdro!
                      • nxp Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 17.08.11, 16:55
                        sisi_kecz napisała:

                        > Wiatr w oczy i wymagania społeczne do bycia cudo mamą

                        Bardzo trafne zestawienie.
                        Zdaje się jednak że ślepej kury.
                        • sisi_kecz Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 17.08.11, 17:37
                          być może też uprawiam taki proceder,ale jak tej belki w oku, nie zauważam go u siebie,

                          w każdym razie wierz mi, że jako Twój interlokutor w konkretnej dyskusji czuję się bardziej jak na pokazie dworskiego błazna.
                          Ja Tobie kwestię merytoryczną, Ty mi dygresyjki, witkacyki i eufemistyczno-metaforycznie ujęte epitety.

                          Najpierw że baby źle wykształcone, potem że owszem ksztąłcone ale słynnych filozofek brak, potem że firm nie zakładają, potem ze jednoosobowe, a na konie że wyrwane z kontekstu zestawienie jest : trafne acz ślepowroniaste.

                          Tylko konkretów u Waćpana brak.
                          Piruety, kastaniety, tres morele bas !

                          nie nadajemy dziś na wspólnej fali,
                          jaka szkoda,
                          w głowie woda...

                          ;)
                          • nxp Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 17.08.11, 18:26
                            A jak jak niby mam rozmawiać z osobą która usiłuje mieć władzę nad wiatrem albo nad tym która płeć nosi w brzuchu dziecko, no jak?

                            > nie nadajemy dziś na wspólnej fali,
                            > jaka szkoda,
                            > w głowie woda...

                            ... chybaśmy się nie dobrali
                            kawał trzpiota
                            i niemłoda
                            Mamy szansę wyjść z tych malin?
                            i dogadać nieopodal?
                            Taka koda...
                            • sisi_kecz Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 17.08.11, 21:45
                              ... chybaśmy się nie dobrali
                              > kawał trzpiota
                              > i niemłoda
                              > Mamy szansę wyjść z tych malin?
                              > i dogadać nieopodal?

                              Dalej, dalej byle biec
                              Byle nie dać złapać się
                              O to nasza gra
                              Byle tylko nie czuć nic.

                              Dzisiaj jest stracone,

                              obaczym jutro,
                              jakie słońce wstanie...
                              • nxp Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 18.08.11, 09:28
                                > Dalej, dalej byle biec
                                > Byle nie dać złapać się
                                > O to nasza gra
                                > Byle tylko nie czuć nic.
                                >
                                > Dzisiaj jest stracone,
                                >
                                > obaczym jutro,
                                > jakie słońce wstanie...

                                A w nocy - szatana przyjmiesz dłoń!
                                Nie musisz nawet zwracać się doń
                                Sam przyjdzie, a imię jego
                                Panimodelatol!
                                No powiedz sama
                                Czy to nie imię szatana
                                Gorszego i od samego Baala?
                                Łomatko! Ad rem i Hasta la!

                                (vista) :D
                      • urquhart Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 17.08.11, 17:42
                        Ni zrozum mnie źle, ale w porównaniach wychodzimy tak na tle Europy dobrze bo w przypadku kobiet firma=samozatrudnienie jedynie znacznie częściej w Polsce...

                        To oznacza, że ok. 18,2 proc. przedsiębiorczych Polek (193 tys.) daje pracę innym. Większość właścicielek firm to kobiety w wieku 35-54 lata – należy do nich 621 tys. (prawie 58,5 proc.) spośród wszystkich firm prowadzonych przez panie. Przedsiębiorstwo prowadzi także prawie 15,2 proc. przedstawicielek płci pięknej w wieku przedemerytalnym (161 tys. firm). Im młodszy rocznik, tym mniejsza skłonność do pracy na własny rachunek – tylko 103 tys. właścicielek firm (9,7 proc.) to kobiety przed trzydziestką.

                        Dane GUS pokazują także, że ok. 68 proc. właścicielek firm poświęca im przynajmniej 40 godzin w tygodniu, a zatem zdecydowana większość pracuje minimum tyle, ile osoba zatrudniona na etacie (tylko 6,6 proc. przedsiębiorczych kobiet jest w stanie prowadzić biznes, przeznaczając na to połowę lub mniej „wymiarowego” czasu pracy). Czy to oznacza, że gospodarują czasem lepiej niż mężczyźni prowadzący własne firmy, którzy w prawie 86 proc. przypadków poświęcają im minimum 40 godz. tygodniowo?
                        mambiznes.pl/artykuly/czytaj/id/3528
                        • sisi_kecz Re: liczba samotnych kobiet a wyższe wykształceni 17.08.11, 17:47
                          Dane GUS pokazują także, że ok. 68 proc. właścicielek firm poświęca im przynajm
                          > niej 40 godzin w tygodniu,(...)Czy to oznacza, że gospodarują czasem lepiej niż mężcz
                          > yźni prowadzący własne firmy, którzy w prawie 86 proc. przypadków poświęcają im
                          > minimum 40 godz. tygodniowo? '

                          kolejna dygresja w temacie lub już nie na temat.

                          Skąd mam wiedzieć, czy gospodarują czasem lepiej?
                          jakie to ma znaczenie?

                          sama prowadze firmę, na która poświęcam przeciętnie 20 godzin/tygodniowo.
                          Przeciętnie, bo raz mam zapierdziel, a raz ciszę- czy wynika to z mojej organizacji czasem? nie, ze specyfiki branży.

                          Każdą byś sie musiał zapytać.


                          pozdro!
          • sisi_kecz Re: A ja uważam ze to tabu 17.08.11, 15:47
            Podnieca, jak najbardziej, pod warunkiem że trafia na partnera dla którego nie
            > jest zagrożeniem i nie rywalizuje.'

            czyli jedyny problem jest w madrym facecie.

            dziękujemy za uwagę.

            ;)

            A wydaje mi się że mówienie o tym to tabu, bo nowoczesne podejście generuje ryw
            > alizację i potrzebę udowadniania przez kobiety że są we wszyskim zwłaścza w int
            > elekcie ponad swoich partnerów. '

            uczciwie się nad sprawą zastanowiłam i mam wsród znajomych kilka starych panien (nie singielek), które mają ten problem, ze nie znajdują odpowiednich kandydatów.
            Odpowiednich wykształceniem, stanem finansowym czy tam ogładą towarzyską.
            Uwazam, ze powód dlaczego stara panna jest stara panną zawsze się znajdzie- ale skoro jako czołowy jest wymieniany: ona nauczycielka na wsi za nikogo nie wyjdzie, bo tu samo prostactwo bez szkół siedzi,to chyba nie jest to temat tabu ?

            Stary kawaler takiego powodu nie wymieni, że kobiety za mądre dla niego ( ego, ego, ego, ego...) a głupie to już prędzej, ale zwykle dyplomatycznie coś zasunie o problemach niedopasowania charakteru.

            pozdro!
    • bgz0702 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 23.06.13, 13:36
      Ad. Przyznajmy się przed sobą, że lubimy, gdy nasz mężczyzna się nami zajmuje, martwi się o dom i gdy możemy na niego liczyć.

      oczywiście że lubimy, przynajmniej część z nas. No i co innego wykazać sie inteligencją i ustępliwośćią o czym przeczytałam w twoim linku a co innego jak pisałeś wejście w rolę "półidiotki"
    • rekreativa Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 23.06.13, 14:40
      Szkoda, że ta babka sisi kecz nie pisze już na forum.
    • azeta4 Re: Udawanie głupiej źródłem sukcesu w związku? 24.06.13, 23:46
      urquhart, a gdybys sie wziela na robienie porzadkow w mieszkaniu lub do innej pracy fizycznej to z pewnoscia czulabys sie lepiej i nie pisalabys glupstw.Wez sie do pracy kobieto a nie rozmyslaj.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja