Do odrzuconych kobiet...

12.08.11, 12:13
Czy którejś z was udało się odzyskać atrakcyjność w oczach partnera? Ja mam przesadną skłonność do pesymizmu i jestem na skraju załamania. Wydaje mi się, że skoro facet mnie nie pożąda to koniec po prostu, przecież nie będę go przekonywać i wabić...
Ale jak tu powiedzieć koniec, mając 3 dzieci, zapewnienia o tym że kocha, czułość i głaskanie na codzień, tylko... brak erotyzmu w tym dotyku...Tylko albo aż, dla mnie to ogromny problem, mam depresyjny nastrój, jestem kilka dni przed porodem. Wiem powiecie, że nic dziwnego skoro jestem w ciąży. On też wykręca się ciążą, tylko, że dla mnie to marna wymówka, równie dobrze mogłabym odrzucić jego bo np. przytył.

Także wracając do pytania, czy są tu takie kobiety, które odzyskały swoich mężów , partnerów w łózku? I drugie pytanie, jeśli tak to jak to zrobiłyście? No i czy na trwałe, bo na jeden raz to bez problemu go namówię, ale to chodzi o to żeby on wychodził z inicjatywą, bo ja i tak już czuję się wystarczająco upokorzona.

    • sea.sea Re: Do odrzuconych kobiet... 12.08.11, 12:53
      Dla wielu mężczyzn kobieta, zwłaszcza w widocznej ciąży, nie jest obiektem seksualnym.
      Pomijając uzasadnienia rodem z psychologii ewolucyjnej w stylu "zapłodniona - zaklepana", jest jeszcze kwestia tego, że dobieranie się do kobiety w 9tym miesiącu grozi przedwczesnym porodem.

      Czy problem występuje niezależnie od ciaży i czy zawsze tak było?
      • nxp Re: Do odrzuconych kobiet... 12.08.11, 12:57
        sea.sea napisała:

        > Dla wielu mężczyzn kobieta, zwłaszcza w widocznej ciąży, nie jest obiektem seks
        > ualnym.

        Owszem ale należy koniecznie zaznaczyć że zdarzają się i gorący zwolennicy tego stanu i tych kształtów. ;)
        • sea.sea Re: Do odrzuconych kobiet... 12.08.11, 13:04
          Nie wiem w imię czego należało to w tym przypadku zaznaczyć: po to, żeby autorka się rozżaliła jeszcze bardziej, że jej się taka sztuka nie trafiła?
          • nxp Re: Do odrzuconych kobiet... 13.08.11, 08:30
            To taka uwaga ogólna. Sporządziwszy bowiem esencję z treści forum można by odnieść wrażenie że generalnie gdy kobiety zachodzą w ciążę to mężowie doznają szoku na widok "grubasa" i wizja uprawiania seksu z takim monstrum ma dla nich urok jedzenia żywych dżdżownic a w najlepszym wypadku owszem, wywiązują się z obowiązku małżeńskiego ale po uprzednim zatkaniu nosa.
        • elsa33 Re: Do odrzuconych kobiet... 12.08.11, 13:07
          No właśnie, problem był również przed ciążą. Mniej go zauważałam, jak brałam pigułki, bo wtedy też miałam niskie libido, miałam święty spokój. No ale on pigułek nie bierze. Ja w ciąży mam swoje potrzeby, są miliony facetów, którym ciąża w niczym nie przeszkadza, dlatego uważam, że jest to wymówka. Poza tym sprawia przykrość.
          To już czwarty raz w tej ciąży jestem przybita jego brakiem reakcji na problem. Ostatnio próbowałam z nim rozmawiać, to usłyszałam, że nie wie dlaczego tak jest i sprawa załatwiona. Nie mam pojęcia co robić, jak z nim rozmawiać, bo każda rozmowa o seksie kończy się moim monologiem, bo on nie wie...Mam szczerze dosyć. Ja przy mnie nie potrafi się otworzyć, to wątpię, żeby wizyta u seksuologa coś zdziałała.
          • sea.sea Re: Do odrzuconych kobiet... 12.08.11, 17:35
            Ale Twojemu przeszkadza i nie musi to być wymówka, po prostu tak ma i nic z tym nie zrobisz.

            A jak Ty się do niego dobierasz, to się opędza - czy chodzi głównie o to, że sam nie inicjuje?

            Czy Ty masz jakieś źródła dochodów, czy też on sam utrzymuje całą rodzinę? Niewysokie potrzeby + zmęczenie pracą zarobkową/odpowiedzialnością za rodzinę = macho z niego raczej nie będzie.
          • zakletawmarmur Re: Do odrzuconych kobiet... 13.08.11, 14:55
            > No właśnie, problem był również przed ciążą.

            I tu masz odpowiedź:-)
            Problem istniał przed ciążą, ciąża go tylko pogłębiła. Ciąża i wzrost Twojego libido... Zaczęłaś jeszcze bardziej na faceta naciskać a to bardziej odpycha. Wyobraź sobie, że masz męża, który słabo Cię kręci. W dodatku łazi za Tobą i się ciągle dobiera. Taka presja na wiele osób działa odpychająco...

            Co zrobić?
            - zadbać o atrakcyjność (nie tylko fizyczną)
            - niezależność (nie tylko o kasę chodzi, ważna jest ta niezależność psychiczna)
            - stałe wzbudzanie zazdrości (to najsilniejszy afrodyzjak)
            - zaprzestać wymuszania czy żebrania o seks, przestać wzbudzać w partnerze poczucie winy
            - przypominać partnerowi jak seks jest dla Ciebie ważny. Nie na zasadzie "dla mnie jest ważny a Ty jesteś impotentem" raczej "uwielbiam się z Tobą kochać, seks to jest to co nas łączy". Zrobić z tego taką "ważną sprawę", która lepiej Wam wychodzi od wychowywania dziecka czy spraw materialnych. Oczywiście jak już ten seks wróci:-)
            • basha Re: Do odrzuconych kobiet... 13.08.11, 20:41
              dzieki za rady zakleta
              większość z nich nada się na po ciąży, dbam o siebie, mało przytyłam, staram sie byc subtelna i delikatna. Takie doły jak dziś miewam rzadko, ale pod wpływem hormonów się zdarzyło i przeryczałam pół dnia. Patrzyłam na siebie z obrzydzeniem, wiem że to najgorsze co mogłam zrobić, dlatego muszę się podnieść z tego stanu upokorzenia jak najszybciej, bo nie ma nic gorszego na ten moment niż depresja.
              Jeśli chodzi o naciskanie, to nic z tych rzeczy , wytrwale czekałam na jego ruch, ale on szczęśliwy błogo zasypiał każdej nocy, całując mnie na dobranoc i dzień dobry, taki tatuś, proszę ja ciebie....
              • elsa33 Re: Do odrzuconych kobiet... 13.08.11, 20:48
                to pisałam ja elsa33, tak to jest mieć dwa konta na gazecie ....
            • drobinka11 Re: Do odrzuconych kobiet... 17.08.11, 17:37
              Zaklęta, Twoje rady zapewne przemyślane i cenne, ale nie zawsze działają. "Odrobiłam" przez lata punkt po punkcie i absolutnie nic to nie dało, więc warto uprzedzić autorkę wątkę i jego czytelników, że czasem - mimo stawania na rzęsach - z seksu i tak będzie tzw.kupa.

              U autorki zresztą nie jest jeszcze tak źle - jakoś tę czwórkę dziatek na świat sprowadzili ;-)
        • jeza_bell Re: Do odrzuconych kobiet... 13.08.11, 08:34
          >
          > Owszem ale należy koniecznie zaznaczyć że zdarzają się i gorący zwolennicy tego
          > stanu i tych kształtów. ;)

          Otóż to :)
      • zakletawmarmur Re: Do odrzuconych kobiet... 13.08.11, 14:36
        > aklepana", jest jeszcze kwestia tego, że dobieranie się do kobiety w 9tym miesi
        > ącu grozi przedwczesnym porodem.

        Nie jest to do końca prawda... Może przyspieszyć poród ale i tak pod warunkiem, że dziecko jest już w pełni rozwinięte (w zdrowej ciąży nie urodzisz wcześniaka z powodu seksu). Podobno duży wpływ na to ma sperma, dlatego w ostatnich tygodniach zaleca się używanie prezerwatyw. W niektórych częściach świata, kobiety, gdy czują, że zaczynają rodzić, uprawiają jeszcze szybki seks bez prezerwatywy. Uważa się tam, że skraca to czas porodu=ułatwia urodzenie dziecka:-)
        W sumie to też chciałam to wypróbować ale było mi wstyd przed lekarzem i pielęgniarkami. To takie trochę perwersyjne- jechać do szpitala, gdzie oczywiście jesteś co chwila badana ginekologicznie i mieć w sobie spermę:-)
    • joaska_p Re: Do odrzuconych kobiet... 17.08.11, 22:22
      Byłam w podobnej sytuacji (w ciążach prawie bez seksu a i po żadna rewelacja) . Ale od jakieś 2 m-cy "szał ciał" . Mąż miał nadwagę (ja zresztą też) . Od maja wzieliśmy się za siebie i ja schudłam 15 kg a mąż ok. 20 i odzyskał ochotę na seks (jest lepiej niż w przeddzieciowych czasach) . Po szczerej rozmowie stwierdził że po prostu nie bardzo chciało mu się wysilać a teraz jest sprawniejszy i po ćwiczeniach bardziej naładowany testosteronem no i co tu kryć ja 15 kg lżejsza też czuję się bardziej seksi :))) (wcześniej twierdził że mu to nie przeszkadza i że kocha mnie taką jaka jestem . Więc moja rada zmobilizuj męża do schudnięcia i sama zadbaj o siebie po ciąży a seks wróci bo bez seksu nie ma bliskości a bez bliskości jest kiepsko to mówię ja mężatka z 10 letnim stażem której małżeństwo przeżywa renesans .
      Pozdrawiam i szczęśliwego rozwiązania :))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja