hello-kitty2
25.08.11, 11:07
Witam wszystkich,
To moj pierwszy post na forum (sorry, nie mam polskich liter) i moja historia.
Sluchajcie, prosze rozwiejcie moje watpliwosci, bo ta sprawa nie daje mi spokoju i nie pozwala odpuscic sobie faceta, z ktorym i tak juz sie rozstalam, a w glowie do tematu ciagle wracam i to mnie meczy.
Poznalam super faceta (28 lat, ja jestem nieco starsza). Facet dobrze wyksztacony, z dobra praca, gra na fortepianie, uczy sie ktoregos z kolei jezyka, uprawia sport, nie pije i nie pali, przystojny, wysoki, szczuply, same ochy i achy na pierwszy rzut oka. Mnie ujal swoim mna zainteresowaniem, chetnie poswical mi czas, komplementowal moje "walory".
Kiedy nasza przeksztalcila sie w bardziej zazyla przedstawil sie (slownie znaczy, mowil o sobie) ze jest wyjatkowym kochanekiem, ktory uwielbia sex, dba o potrzeby kobiety, o jej satysfakcje, ect. Mowil, ze nie moglby zyc w zwiazku bez sexu, ze jest dla niego bardzo wazny.
Przyznal tez, ze ma taki fetysz: dawanie przyjemnosci kobiecie oralnie. Ze jest w tym mistrzem. Konsekwentnie w kazdej rozmowie i realu podczas calego zwiazku ten temat lizania i stringow, lizania przez stringi sie przewijal.
Dobra pomyslalam, facet chce sobie polizac, jako gra wstepna, czy w miedzyczasie, czemu nie...jesli go to kreci.
Pierwszy raz. Jakas masakra, czegos takiego w zyciu nie widzialam. Od lizania sie zaczelo i na lizaniu sie skonczylo. Penis calkowicie miekki. Jak mowi moja kolezanka: kluska :) Nie wiedzialam o co chodzi, facet napalony, ja tez, a tu flak. Nic nie pomagalo, nawet moje wszelkie znane mi starania (lodzik,ect) nie pomogly. Skomentowal, ze musi sie z moim cialem "zaznajomic, zapoznac".
Kolejne razy to samo...W koncu pokazal mi jak go piescic, chodzilo, zeby ruchy byly bardzo powolne, ale penis byl daleki od sztywnosci, a wzwod byl taki, ze prezerwatywy sie nie udalo zalozyc, taka maksymalna sztywnosc uzyskiwal po godzinnych pieszczotach.
No i zaczely sie rozmowy co robimy z mojej strony: najpierw zaproponowalam badania i sex bez gumki (ja mam spirale). Myslalam, ze strach przed chorobami wenerycznymi czy ciaza, czy zwyczajnie kondom go paralizuja. Badania wyszly dobre, zdrowi, chetni i zabezpieczeni zaczelismy kolejne podejscia. Dupa blada, wzwod niepelny lub brak, nie udawalo sie go wprowadzic do pochwy, a nawet jesli to nie udawalo sie nim poruszac.
Zaproponowalam wspolna wizyte u lekarza i moze jakies wspomaganie. I zaczelo sie gadanie typu:
- jestem zdrowy, gwarantuje ci, jestem mlody! ciagle podkreslanie ze jest mlody, jakby mlody facet nie mial prawa miec takich zaburzen erekcji?,
- potem wymyslil (wg mnie to kompletna bzdura), ze hormon zawarty w spirali antykoncepcyjnej (Mirena) tak odzialowyje na niego, ze mu nie staje :)
- ze nie ma miedzy nami wystarczajacej chemii (ile ja sie o tej chemii naczytalam w necie...)
- ze mnie nie kocha,
- ze nie moze znalezc we mnie "erotycznego elementu", ktory by go krecil (nigdy o zadnym erotycznym elemencie potrzebnym do wspolzycia nie slyszalam, wiec pytam go co ma na mysli? to wyjasnij, ze u jego poprzedniej dziewczyny byl to ten ksztalt szerokich bioder przechodzacy w waska talie, ze mozliwe, jak wyjasnil, ze mam za waskie biodra - moje wymiary 95-70-95)
Uogolniajac, ze we mnie jest cos takiego, co nie pozwala zeby mu stanal!!!
Ale nie potrafil powiedzic co to jest?! Mysle ze sam nie wiedzial, albo tak zciemniaj i najzwyczajniej w swiecie mialam do czynienia z impotentem, ktory swojego stanu nie akceptuje i nie chce sie leczyc, ba nawet zwyczajnie isc po porade czy przebadac sie, o co moze chodzic.
Kazda moja probe rozmow o specjalisty konczyl gniewem i tymi slowami:
"jestem mlody i jestem zdrowy, i wszystko jest ze mna w porzadku, gwarantuje ci!"
No ale penetracji zagwarantowac nie mogl. Niestety.
I w sumie konczylo sie na tym ze sie przede mna masturbowal i konczyl sam. I taka uwaga: potrafil to zrobic przy niepelnym wzwodzie (sciskajac jedna reka penisa u nasady o druga wlaczal do intensywnej, szybkiej pracy :) Nie wiedzialam, ze mozna zonanizowac niesztywnego penisa!
Jeszcze jedna uwaga: przyznal, ze mimo 28 lat, to byl prawiczkiem, ze mial tylko jedna dziewczyne przez 2 miesiace, ktora tylko lizal i dotykal, bo ona chciala pozostac dziewica ze wzgledow religijnych. Jakies lizane podejscia mial w miedzyczasie z innymi kobietami, ale do sexu nie dochodzilo. Podpytywalam, czy mial wzwody. Przyznal, ze czasem wcale, bo mu sie te dziewczyny nie podobaly (po cholere sie brac za kogos, kto cie nie kreci?, podkreslal, ze moj przypadek jest inny, ze ja go krece, tak tez sie czulam, ale moze tak dobrze udawal, zeby stracic dziewictwo, w zasadzie to przyznal, ze mu ciazylo i chcial je stracic, no ale o co chodzi z tym brakiem wzwodu?) albo ze jak w czasie gry wstepnej jak go dotykaly przez spodnie to nie przyznaly, ze ma duzego, wiec odpuszczal...
Do tego nalogowy masturbant i jak rozmawialismy o tym brakujacym erotycznym elemencie u mnie to mi pokazal jakie kobiety lubi (przeslal linka). To byly same porno gwiazdy, o ktorych wypowiadal sie w kategoriach: "najpiekniejsze kobiety, jakie widzialem, ect"
Aha i jednak mial kompleks malego penisa, co nie bylo prawdo, paradoksalnie penis jeden z wiekszych jakie widzialm, ale jak mu to mowilam, to odpowiadal, ze mowie tylko po to zeby mu stanal...
Ogolnie zwiazek zakonczylam, ale pozostajemy "przyjaciolmi". I tu z mojej strony nieszczerosc (nie do konca uswiadomiona wydaje mi sie). Zwyczajnie chce doczekac kiedy sobie kogos znajdzie (ktos tam sie zakrecil juz) i chce sie dowiedzic czy sie bedzie w stanie z ta nowa pania kochac.
Potrzebuje potwierdzenia: co to bylo (impotencja?) i czy to na pewno nie byla moja wina? Ale to mnie starsznie meczy, mysle sobie, po co ci to potwierdzenie, na cholere, masz go juz z glowy, zrobilas co sie dalo, zeby to rozwiazac, to on nie chcial.
Czytalam wszstkie stare watki, posty o impotencji, wiele z tych przykladow odnosi sie wprost do mojej historii, ale mimo wszystko potrzebuje jakiegos kopa, zeby w koncu z tym zerwac
(w mojej glowie znaczy).
Skomentujcie prosze.