Dlaczego inna?

26.08.11, 20:29
Zdarzało mi się pisać pod innym nickiem, ale to forum odwiedzam co najmniej raz w tygodniu.
Liczę na Waszą życzliwość, a przede wszystkim bezstronność.
Nie umiem flirtować, a męskie "wycieczki" traktuję "z góry" - bo to tylko takie gadanie. Efektem jest to, ze pierwszy "sex" (piszę w cudzysłowie, bo był jego wzwód i moja aktywność) kończyła się niczym (mieliśmy dość). Prawdziwego seksu doświadczyłam dopiero w wieku 26 lat (bo byłam zdesperowana by stracić dziewictwo), z przygodnym uczestnikiem przyjęcia. Niestety od tamtej pory znajduję mężczyzn tylko zaczynając od seksu (włącznie z obecnym mężem, z którym się rozwodzę). Dlaczego ja, której fizycznie niczego nie brakuje i która dużo czyta (w tym o seksie), to się wydarzyło. I jak to zmienić?


    • sisi_kecz Re: Dlaczego inna? 26.08.11, 20:44
      Najbardziej lubię byc pierwsza do odpowiedzi ;)

      Mogłabyś skonkretyzować z czym masz problem?

      z seksem, że tak późno zaczęłaś i nie umiesz flirtować?
      z tym, że tylko seks łączy Cie z mężczyznami?
      z czyms jeszcze innym ?
      bo niestety nie zrozumiałam.

      pozdro!
      • dlaczegoinna Re: Dlaczego inna? 26.08.11, 21:01
        Dzięki za pytania Sisi, choć chciałam być konkretna, a jednocześnie zostawiać coś dla siebie. Tak, dlaczego ja lubiąca sex musiałam z inicjacja czekać do 26 roku życia, z gościem któremu zależało na seksie , a nie na mnie? Dlaczego zaczynam od seksu (choć może mogłabym przeciągnąć)? Jestem na co dzień "normalna", od mężczyzn oczekuję adoracji, a dostaję seks (super seks), a jednak chciałabym, by dostrzegli mnie.
    • sisi_kecz Re: Dlaczego inna? 26.08.11, 21:25
      Czy Ty sie nie zafiksowałaś troche na ten późny start ?

      Skoro byłaś nieufna, miałaś zasady i ceniłaś siebie, to raczej trudno byłoby Ci stracić dziewictwo w wieku lat 17.
      To, że straciłaś je w wieku 26 lat, to o czymś odmiennym świadczy?
      o czym ?

      Po utracie dziewictwa, odpadły CI z głowy myśli: a może to nie ten, ten nie jest wart mojej cnoty, itp. Dać drugi raz, jest już łatwiej ;)
      Poza tym rekompensowałaś sobie wcześniejszy celibat, który Ci sie przedłużył więcej niż byś chciała.

      To, jak Cię odbierają poznawani meżczyźni i w jakiej kategorii "panienek" umieszczają, zależy od warstewy świadomej i nieświadomej,
      Świadomie możesz sterować stylem ubioru, makijażu i uczesania, tematem rozmowy, miejscami spotkań i scenariuzami spiotkań,
      nieświadomie m\ożesz dawać sygnały- nie odrzucaj mnie, dam Ci czego chcesz.

      Co mówisz i robisz podświadomie, to już wchodzimy w strefę domowych układów i bagaży z dzieciństwa,
      co chyba jednak należy u psychologa konsultować.

      pozdro!
      -
      Mężczyzna jest zwierzęciem niedomyślnym.
      Jest prosty jak budowa syfonu. A syfon się nie domyśla.
      by Cejrowski
      • dlaczegoinna Re: Dlaczego inna? 26.08.11, 21:57
        Jesteś dobra w diagnozie, tylko dlaczego mając ok. 10 lat więcej nic się nie zmienia?Dlaczego nikt nie ceni mnie tak, jak ja siebie? Przecież - zgodnie z zasadami współczesnej psychologii, którą znamy - dajemy tyle ile jest w Nas. Wiem, że we mnie jest więcej niż sporadyczny super seks. I co dalej, poza psychologiem do którego uczęszczałam?
        • sisi_kecz Re: Dlaczego inna? 26.08.11, 22:32
          Wiem, sajkolog to oklepana rada.
          Ale są dobre metody nowoczesnej psychologii, które są efektywne w przebudowywaniu pewnych schematów, które chociaż nas uwieraja to ciągle je odnawiamy przy kolejnej podobnej sytuacji, słysząłm o metodzie Ericsonna, o NLP, o behawioralnych terapiach.
          Samo babranie sie w przeszłości chyba nie zawsze do czegos prowadzi.

          Dlaczego nikt nie ceni mnie tak, jak ja siebie? '

          Szczere pytanie, ale prawie każdy je sobie zadaje i raczej należy stwierdzić, że taki już urok naszej świadomości, że jest ona dana tylko tej osobie, do której należy ;)
          Nie będziemy ani zrozumieni przez drugą osobe, tak jak rozumiemy siebie, ani tak kochani tak jak kochamy siebie, ani nikt sie do nas tak nie przywiąże jak my jesteśmy z soba związani.
          Można życie strawic na poszukiwanie bratniej duszy, która zrozumie nas bez słów i wiecznie sie rozczarowywać, bo to nieosiągalny ideał.
          Jesteśmy do siebie z menem podobni do siebie w wielu aspektach charakteru, często w tej samej sekundzie, wpadamy na ten sam pomysł, wielokrotnie jednocześnie dzwonimy do siebie, tysiące razy padało już hasło: wlaśnie chciałem/łam to powiedzieć, a o sprawy planów życiowych czy światopogladowe nigdy nien musimy sie kłócić, ale to i tak tylko nikły procent w masie tego, co myślimy i odczuwamy osobno i każde na swój sposób.
          Owszem, ja go bardzo cenię, ale on chyba i tak ma tego niedosyt, i wzajemnie,
          ale u mnie to zależy od etapu cyklu menstruacyjnego ;)

          Wiem,
          > że we mnie jest więcej niż sporadyczny super seks. '

          no tak, ale są jeszcze dwie sprawy:
          - czy on to wie ?
          - czy on tego szuka ?

          Na razie nie masz na to wpływu, a możesz mieć wpływ na obydwie te sprawy :)

          Czy próbowałas kiedyś przy nowej znajomości nie wchodzić w sferę erotyki lub kreować sie na baaaardzo porzadną dziewczynę ?
          Czy wchodząc w sferę erotyki pilnowałaś aby "przetykać" momenty okołołóżkowe, tymi obojętnymi seksualnie ale budującymi więź pomiędzy osobami w zwiazku jako ludźmi - czyli np. zaprezentować swoje zainteresowania, pogotować i pożartować przez jeden wieczór, posłuchać o jego pasjach zadajac dużo pytań i pokazując sie jako dziewczyna, z którą można też na te konie, żagle, stadion piłkardski iść ?

          Moje pytania może wydają sie naiwne i oczywiste, ale nie napisałaś za wiele o swoich związkach, wiec pytam w ciemno i z akompaniamentem świerszczy ;)

          pozdro!
          • dlaczegoinna Re: Dlaczego inna? 27.08.11, 10:23
            Tak naprawdę to nie mam zbyt dużego doświadczenia w kontaktach z mężczyznami, chyba własnie dlatego, że zaczynałam od erotyki, a nie sprawiałoby mi satysfakcji "sypianie z kim popadnie". Niestety na tym jednym razie (poza moim mężem) moje znajomości się kończyły, więc nie miałam możliwości nawiązania głębszej relacji.
            Chyba dobrze mnie rozszyfrowałaś w poprzednim poście, że nieświadomie daję mężczyznom sygnały "nie odrzucaj mnie, dam Ci czego chcesz", co oznacza że muszę pracować nad poczuciem wartości siebie, a nie tylko szanować te resztki, które z tej "wartości" pozostały ;). Niestety rozpad małżeństwa nie sprzyja temu zadaniu, ale cóż, od czegoś trzeba zacząć poszukiwanie osobistego szczęścia.

            Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam.
            • lana-lang Re: Dlaczego inna? 27.08.11, 20:59
              Oglądałam dawno taki babski program, w którym kobiety rozmawiały o poczuciu własnej wartosci w różnych relacjach. Program niezbyt wysokich lotów, ale wypowiadała się w nim psycholog. Powiedziała coś prostego, ale zapamiętałam, bo sama miałam z tym problem.

              Kobieta ze zdrowym poczuciem własnej wartości, wchodząc w nową relację, bada najpierw swoje odczucia- jak ona się czuje, co ona myśli o tym mężczyźnie, czego by od niego chciała itp.

              Kobieta z obniżonym poczuciem własnej wartości, wchodząc w nową relację, chce przede wszystkim zrobić dobre wrażenie i dlatego koncentruje się na odczuciach mężczyzny- jak on się z nią czuje, co ona mogłaby zrobić, żeby on się dobrze z nią czuł, czego on od niej oczekuje itp.

              Stąd oczywiście wynikają dwa odmienne sposoby zachowania.

              Niby banał, ale mi to pomogło uświadomić sobie swoje zachowanie.

              Poznajesz mężczyznę i powielasz drugi schemat. Widzisz, że on jest zainteresowany seksualnie Tobą, więc dajesz mu seks, chociaż na tym etapie znajomości wolałabyś adorację.
              • dlaczegoinna Re: Dlaczego inna? 27.08.11, 22:41
                Dzięki. Czasami w trakcie trwania życia pewne problemy komplikujemy. Przez to, że jestem "dość" dobra mamą, a zawodowo mogę robić co chcę, wydawało mi się, że się sprawdziłam. A tu wyłażą jakieś "mary" z przeszłości, tylko dlatego, że wówczas się z nimi nie skonfrontowałam.Nadal sama ze sobą walczę, więc nie ma tu miejsca na kogoś z zewnątrz, co się nazywa brakiem wiary w siebie. Pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja