urquhart
17.09.11, 20:24
Czytając aktualne wątki o male lezbian i pejoratywnej etymologii nadużywanego słowa facet, nie mogę oprzeć współcześnie myśli że im różnice płci są mniej wyraźnie tym pożądanie i iskrzenie słabsze i więcej kobiet i mężczyzn zdezorientowanych że w związku nie ma szans na obustronne spełnienie seksualnych potrzeb. Nie tylko moim zdaniem to ślepa uliczka feministycznego pojmowania "równouprawnienia" opartego na kobiecych potrzebach.
Dla mnie zrozumienie tego i wykorzystanie jako zapalnika pożadania okazało się jakiś czas temu przełomowe.
Tym bardziej polecam ku zastanowieniu artykuł Starowicza o przyczynach i skutkach uleganiu tej współczesnej mody.
Moda na rolę mężczyzny jako "przyjaciółki", a nie partnera w związku to coraz częstsza przyczyna kryzysów małżeńskich, socjalizacji ról płciowych, a także zaburzeń identyfikacji z płcią u dzieci w takich związkach. Tej modzie, niestety, zaczynają ulegać rodzice, bezkrytycznie wierząc w opiniotwórczych "ekspertów" w wielu mediach.
(...) Płeć biologiczna przestaje być przeznaczeniem — ważniejsza jest płeć psychiczna, tożsamość płciowa. Tradycyjne role męskie i kobiece stały się jednym z wariantów samorealizacji, kurczącym się zresztą na rzecz androginii, czyli współistnienia u danej osoby cech psychicznych obu płci. Modna obecnie idea partnerstwa zakłada równość praw i obowiązków, współpracę, wspólne wychowywanie dzieci, wymienność ról itd. Mężczyźni uczestniczą przy porodzie swoich dzieci, zajmują się nimi i gospodarstwem domowym. Dawne urlopy macierzyńskie zastąpiono rodzicielskimi. Zrównanie płci stało się faktem w wielu społecznościach. Tradycyjny rozdział płci nadal jednak istnieje w wielu regionach świata.
Obecnie jesteśmy świadkami nowej mody: wychowywania mężczyzn na kobiety bis, czynienia z nich "przyjaciółki", a nie partnera. Promocja tego modelu zaczyna się już od dzieciństwa. Typowe dla chłopców zabawki są eliminowane na rzecz "bezpłciowych". Pokolenia chłopców bawiły się żołnierzykami i atrapami broni, obecnie postrzeganymi jako kreujące agresywność. Przyszły mężczyzna ma być pacyfistą, nie wojownikiem. Ideałem staje się mężczyzna delikatny, zdolny do empatii, wczuwający się w stan psychiczny kobiety, współodczuwający z nią, rozumiejący, umiejący odczytywać jej potrzeby i oczekiwania, wspólnie z partnerką przeżywający ciążę i poród, menopauzę i inne stany.
Mężczyzna ma być uczuciowy, wrażliwy, subtelny, dyspozycyjny, delikatny, asertywny, otwarty, rozmowny, zdolny do dialogu na każdy temat, w łóżku nastawiony na zaspokojenie potrzeb partnerki i sprawiający jej satysfakcję z bycia z nim, a częstotliwość współżycia seksualnego ma być dostosowana do potrzeb kobiety. Jego są większe niż jej? Powinien w takim przypadku je powściągać. Masturbować się jednak nie powinien, bo to jest traktowane jako forma zdrady i nielojalności wobec partnerki. Z tych samych przyczyn nie powinien mieć kontaktu z pornografią.
Mężczyzna w roli kobiety bis staje się jej "przyjaciółką" i ma to sprzyjać doskonałej i harmonijnej jedności. Zrealizowany, ten piękny model ma jednak istotny mankament — partnerka zaczyna tracić pociąg i zainteresowanie seksualne swym psychicznym sobowtórem. I, co ciekawe, zaczyna odczuwać pociąg do cech męskich, ale u innych panów. Zaczyna jej brakować tych cech u partnera i z tego powodu ocenia go krytycznie, obwinia za brak bycia pociągającym dla niej.
Zwiększa się liczba związków, w których partnerka przestała odczuwać pożądanie i pociąg do partnera. W mediach to zjawisko też się stało zauważalne, ale przyczyn szuka się gdzie indziej: stres, przepracowanie, zmęczenie, antykoncepcja hormonalna, przesyt seksem itp. Oczywiste, że wymienione przyczyny też istnieją, ale nie w takim zakresie, jak się powszechnie sądzi. Jeżeli kobieta przestaje odczuwać pożądanie do swego psychicznego sobowtóra, któremu nic nie może zarzucić, to przecież musi sobie odpowiedzieć na pytanie: Co jest tego przyczyną? Stresy to dobre wyjaśnienie, a przecież nikomu ich nie brakuje.
Wychowywanie mężczyzn na kobietę bis prowadzi do jeszcze innych następstw. Jednym z nich jest zespół kuwady polegający na tym, że u ojca mającego się urodzić dziecka pojawiają się takie objawy jak u ciężarnej partnerki, np. wymioty, bóle brzucha, pociąg do pewnych pokarmów, przyrost wagi itd. Zespół ten, do niedawna istniejący w niewielu tradycyjnych kulturach, zaczyna się upowszechniać w krajach rozwiniętych. Dziecko ma zatem dwie matki. To dotyczy również opieki nad nim, z wyjątkiem karmienia piersią. W tym przypadku różnica płci okazuje się nie do pokonania.
Zbigniew Lew-Starowicz
całość
bclass.pl/2417127,33213,kobieta-bis