mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie partnerzy

17.09.11, 20:24
Czytając aktualne wątki o male lezbian i pejoratywnej etymologii nadużywanego słowa facet, nie mogę oprzeć współcześnie myśli że im różnice płci są mniej wyraźnie tym pożądanie i iskrzenie słabsze i więcej kobiet i mężczyzn zdezorientowanych że w związku nie ma szans na obustronne spełnienie seksualnych potrzeb. Nie tylko moim zdaniem to ślepa uliczka feministycznego pojmowania "równouprawnienia" opartego na kobiecych potrzebach.
Dla mnie zrozumienie tego i wykorzystanie jako zapalnika pożadania okazało się jakiś czas temu przełomowe.
Tym bardziej polecam ku zastanowieniu artykuł Starowicza o przyczynach i skutkach uleganiu tej współczesnej mody.

Moda na rolę mężczyzny jako "przyjaciółki", a nie partnera w związku to coraz częstsza przyczyna kryzysów małżeńskich, socjalizacji ról płciowych, a także zaburzeń identyfikacji z płcią u dzieci w takich związkach. Tej modzie, niestety, zaczynają ulegać rodzice, bezkrytycznie wierząc w opiniotwórczych "ekspertów" w wielu mediach.
(...) Płeć biologiczna przestaje być przeznaczeniem — ważniejsza jest płeć psychiczna, tożsamość płciowa. Tradycyjne role męskie i kobiece stały się jednym z wariantów samorealizacji, kurczącym się zresztą na rzecz androginii, czyli współistnienia u danej osoby cech psychicznych obu płci. Modna obecnie idea partnerstwa zakłada równość praw i obowiązków, współpracę, wspólne wychowywanie dzieci, wymienność ról itd. Mężczyźni uczestniczą przy porodzie swoich dzieci, zajmują się nimi i gospodarstwem domowym. Dawne urlopy macierzyńskie zastąpiono rodzicielskimi. Zrównanie płci stało się faktem w wielu społecznościach. Tradycyjny rozdział płci nadal jednak istnieje w wielu regionach świata.
Obecnie jesteśmy świadkami nowej mody: wychowywania mężczyzn na kobiety bis, czynienia z nich "przyjaciółki", a nie partnera. Promocja tego modelu zaczyna się już od dzieciństwa. Typowe dla chłopców zabawki są eliminowane na rzecz "bezpłciowych". Pokolenia chłopców bawiły się żołnierzykami i atrapami broni, obecnie postrzeganymi jako kreujące agresywność. Przyszły mężczyzna ma być pacyfistą, nie wojownikiem. Ideałem staje się mężczyzna delikatny, zdolny do empatii, wczuwający się w stan psychiczny kobiety, współodczuwający z nią, rozumiejący, umiejący odczytywać jej potrzeby i oczekiwania, wspólnie z partnerką przeżywający ciążę i poród, menopauzę i inne stany.
Mężczyzna ma być uczuciowy, wrażliwy, subtelny, dyspozycyjny, delikatny, asertywny, otwarty, rozmowny, zdolny do dialogu na każdy temat, w łóżku nastawiony na zaspokojenie potrzeb partnerki i sprawiający jej satysfakcję z bycia z nim, a częstotliwość współżycia seksualnego ma być dostosowana do potrzeb kobiety. Jego są większe niż jej? Powinien w takim przypadku je powściągać. Masturbować się jednak nie powinien, bo to jest traktowane jako forma zdrady i nielojalności wobec partnerki. Z tych samych przyczyn nie powinien mieć kontaktu z pornografią.
Mężczyzna w roli kobiety bis staje się jej "przyjaciółką" i ma to sprzyjać doskonałej i harmonijnej jedności. Zrealizowany, ten piękny model ma jednak istotny mankament — partnerka zaczyna tracić pociąg i zainteresowanie seksualne swym psychicznym sobowtórem. I, co ciekawe, zaczyna odczuwać pociąg do cech męskich, ale u innych panów. Zaczyna jej brakować tych cech u partnera i z tego powodu ocenia go krytycznie, obwinia za brak bycia pociągającym dla niej.
Zwiększa się liczba związków, w których partnerka przestała odczuwać pożądanie i pociąg do partnera. W mediach to zjawisko też się stało zauważalne, ale przyczyn szuka się gdzie indziej: stres, przepracowanie, zmęczenie, antykoncepcja hormonalna, przesyt seksem itp. Oczywiste, że wymienione przyczyny też istnieją, ale nie w takim zakresie, jak się powszechnie sądzi. Jeżeli kobieta przestaje odczuwać pożądanie do swego psychicznego sobowtóra, któremu nic nie może zarzucić, to przecież musi sobie odpowiedzieć na pytanie: Co jest tego przyczyną? Stresy to dobre wyjaśnienie, a przecież nikomu ich nie brakuje.
Wychowywanie mężczyzn na kobietę bis prowadzi do jeszcze innych następstw. Jednym z nich jest zespół kuwady polegający na tym, że u ojca mającego się urodzić dziecka pojawiają się takie objawy jak u ciężarnej partnerki, np. wymioty, bóle brzucha, pociąg do pewnych pokarmów, przyrost wagi itd. Zespół ten, do niedawna istniejący w niewielu tradycyjnych kulturach, zaczyna się upowszechniać w krajach rozwiniętych. Dziecko ma zatem dwie matki. To dotyczy również opieki nad nim, z wyjątkiem karmienia piersią. W tym przypadku różnica płci okazuje się nie do pokonania.
Zbigniew Lew-Starowicz
całość
bclass.pl/2417127,33213,kobieta-bis
    • urquhart Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 18.09.11, 10:33
      > Dziecko ma zatem dwie matki. To dotyczy również opieki nad n
      > im, z wyjątkiem karmienia piersią. W tym przypadku różnica płci okazuje się nie
      > do pokonania.
      > Zbigniew Lew-Starowicz

      W postępowej Szwecji dają radę i temu zaradzić:
      www.rp.pl/artykul/358385.html
    • triss_merigold6 Nie nadążasz 18.09.11, 14:35
      Nie nadążasz Urqu.
      Teraz w modę wchodzi mężczyzna retroseksualny, metroseksualny jest passe.
      • bi_chetny Re: Nie nadążasz 19.09.11, 13:55
        prawda, na szczęście trend się odwraca. tyle, że wielu facetów niestety nie nadąża.
        • urquhart MSzŚ ? 19.09.11, 18:12
          bi_chetny napisał:
          > prawda, na szczęście trend się odwraca. tyle, że wielu facetów niestety nie nad
          > ąża.

          Po czym to wnosisz Bi że się odwraca?
          U nas myśle że media intensyfikują właśnie promowanie i modę na metroseksualnych "równouprawnionych" dzielących domowe obowiązki i zajmujacych sie noworotkami domatorów nie przypadkiem nazywanych "facetami".

          Czyżby znów "w miarę postępów rewolucji nasila się kontrewolucja"?

          Z ciekawością poczytałem co to ma być właściwie ten "retroseksuany", normalnie pachołkowie kaczystowkiej reakcji pełna gębą, postacie zpod ciemnej gwiazdy jak sumienie faszysty, do tej pory określane MSzŚ - Męskią Szowinistyczną Świnią!
          :)
          Niestety tu zaczynaja się schody... żadna kobieta, nawet największy cud świata i ideał piękna, nie przekona takiego faceta, że spotkanie z rodzicami jest ważniejsze niż wyjście na piwo z kumplami, męzczyzna taki nie uznaje równego podziału obowiązków domowych, za żadne zkarby świata nie tknie się zmywania, gotowania, prania, prasowania, nie zajmie się dzieckiem itd... doskonale poradzi sobie za to z naprawami w domu, z każdą pracą fizyczną, jeśli nie będzie miał treningu lub siłowni, to chętnie pomoże kobiecie w zajęciach, które nie umniejszają jego męskości. Niestety typ taki nie ma nawyku sprzątania po sobie, mycia się lub dbania o swoją urodę, lub choćby higienę... lubi chodzić zarośnięty, nieogolony, nie przeszkadza mu zapach skarpetek porzuconych miesiac wcześniej pod łóżkiem... nie dość, że sam nie dba o porzadek wokół siebie, to w dodatku nie pozwala żonie sprzątać w swoim królestwie, bo zburzyć może ona jego twórczy bałagan i wtedy nic nie znajdzie...
          www.ithink.pl/artykuly/styl-zycia/inne/metro-czy-retro-seksualny-czyli-jaki-mezczyzna-da-szczescie-kobiecie/
          • keti3 Re: MSzŚ ? 20.09.11, 09:24
            Moja "babcia" zawsze mowiła, ze prawdziwy facet powinien byc tylko troszke ładniejszy od gów..a, dobry seks to "babe za włosy i do jaskini", zas zapach prawdziwego męzczyzny to "pot, sperma i papierosy". I niestety te prawdy objawione nijak maja sie do wspolnych porodów, miesiaczek mniej lub bardziej obfitych, kremów pod oczy dla ładnych panów, wizyty u kosmetyczek, depilacji okolic wszelkich, siedzeniem w domu i oglądaniem Brzyduli Betty razem z rozanieloną, odziana w dresik połowicą.
            Jedynym zajeciem naszych ojców/ dziadków jesli chodzi o opieke nad niemowleciem było wyłuskiwanie kupy z tetrowych pieluch,panowie nawet nie byli swiadkami karmienia piersia przez żony, bo piers to był dla nich po prostu cyc, stworzony do seksu i wywołujacy podniecenie a o jakims nocnym przystawianiu czy gnieceniu brodawek przez męza w celu wywołania laktacji mowy nie było!!w ogóle tematy okołolaktacyjne były im totalnie nieznane a okołomiesiaczkowe wywoływały grymas obrzydzenia na twarzy. Czasem taki pan wyskoczył z pełnym kubłem na smieci tylko dlatego, ze akurat ustawił sie z sasiadem z pietra nizej na degustacje wina domowej roboty. Generalnie zajmował się swoją pracą, miał nałogi mniejsze lub wieksze,potrafił ustawic babe do pionu, kwestia focha była raczej nie znana, zaś siermiezna pornografia była źródłem radosci obojga małżonków ( o czym swiadczy np. obecnosc kart do gry z pozycjami, pisemek przywozonych z zachodu i skrzetnie ukrywanych w bielizniarce przed dziecmi). Przychodził z pracy, chałupa była w miare ogarnieta (nei było to trudne, bo ciezko mowic o zagraceniu domu w tamych czasach- po prostu nei było czym zagracac)dzieci wisiały na trzepaku, zupa i drugie były podane lub po prostu przytargane z pracowniczej stołówki do domu. W weekendy pakował cała rodzine do malucha, jechali za miasto, do lasu, albo w odwiedziny do rodziny, gdzie alkohol lał sie strumieniami, panowie robili sie coraz bardziej sprosni, co jakos dziwinie wtedy kreciło baby (które same luzowały po kilku kielichach wisnióweczki), potem szli razem do wyra i dlatego masa 30 i 40-latkow to dzieci "imieninowe", "sylwestrowe" itd. a nie dzieci z obserwacji śluzu, ze stymulacji jajników itd.
            Nistety w obecnym swiecie to nie tylko panowie stają sie kobietami, ale rownież panie za wszelka cene chca udowodnic sobie i swiatu, ze moga byc facetami, ze mają jaja...A gdy okazuje się, że to nie jaja tylko jajniki czują sie bardzo zdegustowane, podnosza larum o nierowne traktowanie kobiet i meżczyzn itd.
            Znamiennym jest to,ze wieszkosc damskich fantazji to jednak marzenia o silnym, lekko brudnym facecie takim bardziej z reklamy papierosów marlboro a nie perfum J.P. Gaultier. Damskie fantazje to nie model, fryzjer, wizazysta, naukowiec, urzednik -chyba, ze kazdy z tych panów oddaje sie w chwili wolnej nałogowi, sportom ekstremalnym, ma blizny, potrafi sie bić itd. To jest hydraulik, budowlaniec, taksówkarz, marynarz itd.. kazdy z tych obiektów fantazji ma przynajmniej 1 bardzo meska ceche: brud, silne ręce, umiejetnosc prowadzenia auta, zmysł do napraw wszelkich, nałóg, duzo róznych bab (to dotyczy np. marynarza). Nie zmienia to faktu, ze mąż lekarz nie moze byc dla żony pociagający. Będzie pod warunkiem, że faktycznie posiada chromosom Y.
            • bi_chetny Re: MSzŚ ? 20.09.11, 09:52
              tak naprawdę facet musi pozostać facetem, nawet jeśli jest to kosztem ciosania czasem kołków na głowie. Partnerstwo w związku - jak najbardziej, ale nie uciekajmy od płciowości i wynikających z niej podziałów. Bo ludzie ludźmi, ale kobieta i mężczyzna różnić się będą zawsze.
              Stosuję to obecnie w związku, w którym wcześniej starałem się być najlepszym partnerem, wrażliwym, wyrozumiałym, starającym się przede wszystkim o rozkosz kobiety.
              Teraz tego nie robię, moja żona chce kochać się ze mną częściej, a ja myślę też o własnym zaspokojeniu co paradoksalnie powoduje zaspokojenie mojej małżonki. Retroseskualni to jest to.
            • sisi_kecz Re: MSzŚ ? 20.09.11, 10:25
              Jedynym zajeciem naszych ojców/ dziadków jesli chodzi o opieke nad niemowleciem
              > było wyłuskiwanie kupy z tetrowych pieluch,panowie nawet nie byli swiadkami ka
              > rmienia piersia przez żony, bo piers to był dla nich po prostu cyc, stworzony d
              > o seksu i wywołujacy podniecenie a o jakims nocnym przystawianiu czy gnieceniu
              > brodawek przez męza w celu wywołania laktacji mowy nie było!!w ogóle tematy ok
              > ołolaktacyjne były im totalnie nieznane a okołomiesiaczkowe wywoływały grymas o
              > brzydzenia na twarzy.'

              Jestem ciekawa, o jakich latach mówisz ?
              Bo od czasu, kiedy dominuje rodzina nuklearna (tylko rodzice i dzieci) te wszystkie :kobiece problemy" pojawiły sie w życiu mężczyzn.
              Po prostu nie ogarnie tego babaka ani ciotka w srodku nocy, ze ona ma zator mleczny w piersi- jest z nią tylko jedna dorosła osoba- jej mąż i on jej to rozmasuje.
              Panowie sa wygodni- nie musza to nie robią, a jak muszą to nie robią problemu ;)

              To ile razy nasi ojcowie latali po watę, masowali obolałe stopy, czy obierali ziemniaki, bo żona była dłużej w pracy- powinno być podliczone do tego ogolnego obrazu, z którym zreszta sie zgadzam- tak wyglądało życie w PRL-u, przeciętnego obywatela.
              Bo tedy istniał przeciętny Polak- wszyscy byli na podobnym poziomie posiadania i w tym samym systemie pracy i bytu żyli.

              pozdro!
              • keti3 Re: MSzŚ ? 20.09.11, 15:05
                Pisze o czasach, kiedy moi rodzice mieli po 30 kilka lat. O póznych latach 70-tych, 80-tych. O czasach, które pamietam z dziecinstwa. Ciotki, babki ani moja matka nie omawiały ze swoimi mezami swojej miesiączki, oczywiscie, że po wate mógł skoczyc kazdy bo czemu i nie, ale wata była potrzebna w innych sytuacjach również. Wój Roman, dziadek Stefan czy mój ojciec nie malowali sobie paznokci "lakierem dla mezczyzn", a na hasło: "twoja kobieta pomoze ci skompletowac twoja wakacyjna kosmetyczke" padliby ze smiechu. A wszyscy byli normalnymi, zadbanymi facetami. Ojciec tez przewijał nas i to dosc czesto, dawał butle mleka czy pozniej juz smazył watróbke, ale był bardzo zazenowany sytuacja, gdy młoda kuzynka podczas rodzinnego spotkania bez zenady i krepacji zaczela karmic dziecko piersia...Po prostu dla niego i wszystkich panów 50+ przy tym stole była to sytuacja krepująca, intymna, nie oblesna, ale intymna. Kuzynka złamała tabu a oni nie byli na to przygotowani. W obecnych czasach panowie biorą czynny udział nawet w karmieniu dziecipiersią, czasem decyduja jak i kiedy ma sie ono odbywac, snuja barwne opowiesci o porodach, komplikacjach z nim zwiazanych nie pomijajac zadnych czasem drastycznych szczegolow. Dawniej po prostu faceci byli troche bardziej trzymani na dystans od babskiej fizjologii. Partnerswo polegało na wspieraniu sie i uzupełnianiu ale nie na wyreczaniu sie w społecznych rolach dla wygody jednego z nich. Były rzeczy zarezerwowane tylko dla kobiet i tylko dla mezczyzn. Podział ról, zawodów, nawet wygląd kobiet i mezczyzn był ostrzejszy (pomijam sytuacje gdy ciezko było odróznic noge pana od pani, i tylko noszenie spódnicy znamionowało płec). Nikt nie twierdzi, ze dawny mąz nie pomasował kobiecie brzucha gdy ja bolał, czy nie pomagał obsłuzyc niemowlaka...Oczywiscie, ze to robił,ale jak miał ochote wyjsc z kumplami sie nawalic to szedł, jak miał ochote isc na mecz, to szedł. Jego zdanie w domu liczyło sie, jego sposoby na spedzanie wolnego czasu rowniez. Baby sie nie obrazały o byle co, bo oprocz tego męza miały tez swoje zycie. Nie zachowywały sie jak pies ogrodnika. Małzenstwo nie opierało sie na przyjazni z mezem tylko min. na seksie z nim czyli z mezczyzną. Po prostu obecne czasy faktycznie nie sprzyjaja ostremu rozgraniczeniu roli kobiety i mezczyzn. Wymagamy pomocy przy dzieciach od facetów, bo nie mamy nikogo innego kto mógłby nam pomóc. Pracujemy, podobnei jak nasze matki pracowały, bo nawet w tamtych czasach rzadkoscia była mama siedzaca w domu. 100% racji, tylko z drugiej strony uwazam, ze nie ma potrzeby takiego całkowitego narzucania panom naszej roli, tego co sie z nami dzieje, jak wygladamy np. po porodzie, co nam pękło i na ile części...Kobiety czasami w swoich zapedach w walce o rownouprawneinie zapominaja o istocie rzeczy, czyli o naturze. Facet nie bedzie w polowie z nia w ciazy, facet nie bedzie z nami rodził, tylko stał obok i patrzył, albo i nie bo go to w gruncie rzeczy przeraza, nie nakarmi piersia, bo ich nie ma...Ale za to jest w stanie zawiezc nas do szpitala, pomalowac chałupe, naprawic pralke, oddac auto do mechanika, skląć tego mechanika, rozpalic ognisko, rozbic namiot o polnocy, porabac drzewo, nauczyc dziecko pływac, jezdzic na rowerze, bawic sie w podchody, nosic na barana itd. Moze nie mamy pomocy ze strony babki, ciotki, kuzynek itd, ale tez nie jestesmy na bezludnej wyspie, obsługa dzieci jest teraz banalnie prosta. Kobiety ze starszego pokolenia przecieraja oczy ze zdumienia i zazdroszcza nam pieluch jednorazowych, mleka którego nei trzeba gotowac, jednorazowych chusteczek do tyłka, kremów i oliwek..i w to zaopatrzone mamy tak naprawde obsłuzyc 1 czasem 2 dzieci. Oczywiscie małzenski metroseksualizm mezczyzn to moze byc tylko 1 z wielu przyczyn problemów w sypialni, który warto przemyslec. I zastanowic się czy my same nie jestesmy jego przyczyną? Kobiety miały dawniej duzo kolezanek, przyjaciólek, spotykały sie we wlasnym gronie,teraz szukaja takich przyjaciółek "od serca" w swoich mezach. Byc moze same wpadłysmy w zastawiona przez siebie pułapke...Dajmy facetowi do dzwigania ciężka walizke a nie naszą torebkę "do ponoszenia".Lepiej jest chyba seksic sie z facetem, który chociaz troche ociera sie o nasze fantazje a nie z przyjaciółka.
                Co do wygodnictwa Panów, to tego chyba nikt nigdy nie zmieni, a walka z tym zawsze konczy sie wielkim rozczarowaniem. Najlepsze wysjcei to uczyc sie od nich jak osiagnac mistrzostwo w tej dziedzinie:-)Niemniej jednak mimo weszechobecnego wygodnictywa zdarzaja sie jeszcze po prostu faceci pracowici, którzy poproszeni o pomoc garna sie do tej pomocy bez kwękania.
                Duuze pozdro:-)
                • sisi_kecz Re: MSzŚ ? 20.09.11, 16:16
                  Partnerswo polegało na wspi
                  > eraniu sie i uzupełnianiu ale nie na wyreczaniu sie w społecznych rolach dla wy
                  > gody jednego z nich. Były rzeczy zarezerwowane tylko dla kobiet i tylko dla mez
                  > czyzn. '

                  A co to były za rzeczy zarezerwowane tylko dla konkretnej płci?
                  rodzenie, karmienie piersią
                  grzebanie w aucie, upijanie się,
                  Nie wiem czy rzeczywiscie zasżła taka fundamentalna zmiana w tym, ze teraz oni oglądają porody, a laski zarzygują zwracaną wódką tapicerki w swoich autach.
                  Fajne jest to ,ze wiecej chłopaków z wózkami widzę i noszących swoje dzieci- nie czekają do postrzyżyn aby sie progeniturą zainteresować,
                  dla mnie to nie jest zagrożenie dla seksu.

                  Aby jakoś masowo rzucali sie do mopów i żelazek nie zaobserwowałam,
                  a to że "pozwalają" duzo pracować i zarabia swoim kobietom, to owszem znak czasu,
                  znak kryzysu.

                  100% racji, tyl
                  > ko z drugiej strony uwazam, ze nie ma potrzeby takiego całkowitego narzucania p
                  > anom naszej roli, tego co sie z nami dzieje, jak wygladamy np. po porodzie, co
                  > nam pękło i na ile części...'

                  Oczywiście kryjmy się z tym o raz z tym ze mamy jelita i one produkuja ten sam wyrób, co u mężczyzn,
                  tylko niech mój sąsiad przestanie, kiedy tylko mnie widzi podłazić do płota i nadawać o swojej koronografii i stopniu zapchania tetnicy, jaką mu odepchali.

                  Moze nie mamy pomocy ze strony b
                  > abki, ciotki, kuzynek itd, ale tez nie jestesmy na bezludnej wyspie, obsługa dz
                  > ieci jest teraz banalnie prosta. Kobiety ze starszego pokolenia przecieraja ocz
                  > y ze zdumienia i zazdroszcza nam pieluch jednorazowych, mleka którego nei trzeb
                  > a gotowac, jednorazowych chusteczek do tyłka, kremów i oliwek..i w to zaopatrzo
                  > ne mamy tak naprawde obsłuzyc 1 czasem 2 dzieci.'

                  My mamy po pracy bez babć i ciotek obsłużyć 1,2 dzieci bo teraz jest łatwo, a oni 0, bo po pracy mają mieć wolne pozostając na ostrym dyzurze ewentualnej potrzeby wbicia gwoździa?
                  Zaczynasz mi pachnieć strażniczką wiesz czego...

                  Kobiety miały dawniej duzo kolezanek, przyjaciólek, spotykały sie we wlasnym gr
                  > onie,teraz szukaja takich przyjaciółek "od serca" w swoich mezach. Byc moze sam
                  > e wpadłysmy w zastawiona przez siebie pułapke..'

                  Dobra, wymiękłam.
                  powróćmy do czasów swatek i aranżowanych małżeństw, wtedy zminimalizujemy ryzyko, ze zaprzyjaźnimy sie z własnym mężem.
                  Fuj!

                  :)
                • bi_chetny Re: MSzŚ ? 20.09.11, 16:20
                  bardzo ciekawa wypowiedź keti3. Dużo w tym prawdy jest. Mam wrażenie czasem, że kobiety walcząc o dwoje prawa [co popieram], zapędziły się w tym procesie tak, że tracą więcej niż zyskują.
                • aandzia43 Re: MSzŚ ? 20.09.11, 17:53
                  czy nie pomagał obsłuzyc niemowlaka...Oczywiscie, ze to
                  > robił,ale jak miał ochote wyjsc z kumplami sie nawalic to szedł, jak miał ochot
                  > e isc na mecz, to szedł. Jego zdanie w domu liczyło sie, jego sposoby na spedza
                  > nie wolnego czasu rowniez. Baby sie nie obrazały o byle co, bo oprocz tego męza
                  > miały tez swoje zycie. Nie zachowywały sie jak pies ogrodnika.

                  Baby oczywiście miały swoje życie, a było nim solowe ciągnięcie domowego kieratu, bo w tym czasei ich mężczyźni byli zajęci swoim (np. degustacją samogonu z sąsiadem w piwnicy tegoż). Ponieważ zaś solowe ciągnięcie domowego kieratu było dużo trudniejsze niż dzisiaj (chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego) to rzeczywiście to "życie" wypełniało kobietom szczelnie czas i ...życie.
                  Chyba jestem ciut starsza od ciebie i pamiętam ten czas jako całkiem świadoma różnych zjawisk jednostka. Nie odbieram tego tak, że w tych cudnych dla relacji damsko-męskich latach siedemdziesiątych/osiemdziesiątych małżeństwa uprawiały więcej seksu, i że był to seks fajny i satysfakcjonujący. Siermiężne klimaty, które opisujesz pamiętam i ja, ale nijak nie kojarzą mi się one ze zdrowym i udanym seksualizmem. Ot, było jak było i nei ma się co podniecać i ideologię dorabiać. Myślę, że jeśliby już iść w jakieś porównania, to należałoby przepytać przedstawicieli różnych pokoleń na okoliczność częstotliwości i zadowolenia z seksu w związkach.

                  Jeśli chodzi o wynurzenia na tematy fizjologiczne, to jest to grzech zarówno kobiet, jak i mężczyzn, a pokolenie nie ma tu nic do rzeczy. Ja nie wtajemniczam męża w nieapetyczne detale wizyty u gina (podobnie, jak moja oględna w słowach mama), czy w niuanse problemów gastrycznych, ale niektóre matki moich koleżanek (niestare jeszcze wówczas kobitki) odkąd pamiętam zamęczały domowników podobnymi atrakcjami (z przewagą atrakcji gastrycznych, jednakowoż). To chyba kwestia rodzaju kobiecości - barchanowych bab nigdy nie brakowało.

                  Co do cyca przy stole: uczucia mam mieszane. Problem ewentualnego karmienia własną piersią czegokolwiek jest już poza mną ;-), ale tak zupełnie teoretyzując, to chyba nie wywalałabym go zgromadzonym na półmisek między wędliny. Zasiąść kilka metrów dalej odwróciwszy się tyłem nie przerywając przy tym konwersacji zawsze można. Starsi panowie może jakoś przeboleją obecność karmiącej w tym samym pokoju nie będąc jednocześnie narażonymi na widok damskich krągłości, dzieciak podeżre sobie na zawołanie, a matka karmiąca odizolowaną od życia towarzyskiego nie będzie.


                  > Co do wygodnictwa Panów, to tego chyba nikt nigdy nie zmieni, a walka z tym za
                  > wsze konczy sie wielkim rozczarowaniem. Najlepsze wysjcei to uczyc sie od nich
                  > jak osiagnac mistrzostwo w tej dziedzinie:-)

                  Oooo tak :-) Uczę się, uczę. I im więcej wiedzy posiadłam, tym więcej niepostrzeżenie roboty ma mój stary. I pewnie nawet tego nie zauważa. Ale ze mnie mistrzyni ;-P
                • kelbalrai Re: MSzŚ ? 26.09.11, 22:02
                  Powiem jedno: wow!
    • ciezka_cholera Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 20.09.11, 12:15
      Urqu,
      a moze przyczyna tego stanu rzeczy, jest fakt, ze jakze czesto my kobiety nieswiadomie uznajemy wszystkie cechy wlasnej plci za mniej wartosciowe. Takie wdrukowanie. Nie spotkales nigdy wypowiedzi kobiet deklarujacych, ze nie sa w stanie dogadac sie z przedstawicielkami wlasnej plci, jako tymi rozhisteryzowanymi i nieracjonalnymi istotami niezdolnymi do prawdziwej lojalnosci? Albo cos takiego:
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,10297625,Wybory_2011__Nowe_plakaty_PiS__Mlode_i_atrakcyjne.html
      Takich pan jest mnogosc, sama sie czasami (na szczescie bardzo rzadko i nie w tak ekstremalnym wydaniu) na tym lapie.
      To nie jest tak, moim zdaniem, ze feminizm psuje relacje miedzy mezczyznami a kobietami. Po prostu jest jeszcze wiele do zrobienia i my kobiety musimy najpierw same nauczyc sie szanowac swoj zenski pierwiastek, zeby nie brzydzic sie jego zalazkow u mezczyzny.
      • ciezka_cholera Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 20.09.11, 12:19
        prawica.net/node/10097
        Nie dosc, ze wkleilam zly link, to jeszcze zrobilam to nieudolnie :-).
        • sisi_kecz Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 20.09.11, 12:30
          japierdziuuuu,

          nie wklejaj takich linków, bo nie propaguje sie oszolomstwa, nawet niechcący.

          Poza tym, jeszcze sobie kto pomyśli, ze cała prawica taka i wynik wyborczy im pogorszysz...

          Bo zwykle to oni gładko śpiewają, ze kobiety sa cudnymi "tworami", które mają wieść życie idylliczne w dostatnim domu i do pracy nie chodzić, by czci swej niewieściej nie kalać rywalizacją i słuchaniem kogokolwiek poza ojcem i mężem.
          A tu taki prawicowy freak się obnażył po całosci i odarł tą zasłonę dymną,

          Panie przeczytają, co się o nich tak naprawdę mysli na prawicy i nie zagłosują,
          nie daj bosze !

          ;)
          • aandzia43 Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 20.09.11, 19:55
            OJP!!! Polecam również inne teksty tej pani. Ciotka rewolucji w najczystszym wydaniu! Dawno już takiej nei mieliśmy. Wanda Wasilewska, Nowina-Konopczyna, Elka Kruk, pani od Twinky-winky, Alicja Grześkowiak i inne babo-młoty mają godną następczynię ;-P Ideologia nieważna, ciotka rewolucji to umysłowa dewiacja ponad podziałami.
            • aandzia43 Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 20.09.11, 21:38
              'Jakże cudownie mieć u swego boku inteligentniejszego i bardziej światłego mężczyznę, który pozwala nam odkrywać niezgłębione jeszcze tajemnice tej rzeczywistości. Który mówi nam, że wilk przebrany za babcię nie jest babcią i nie możemy przy całej dobroci naszego serca nieść jej w takiej sytuacji koszyczka z jedzeniem. Który nas chroni i uczy.

              Mądry, wartościowy mężczyzna jest chlubą kobiety. Zaś jego wyższość intelektualna przyozdabia ją pełnym blaskiem, który wzbudza zazdrość u niewiast związanych z głupszymi od nich mężczyznami. I uwaga: jak pięknie jest gdy kobieta nie wie o czym mówi jej mężczyzna a podziwia sposób w jaki mówi! Jak pięknie gdy w pełnym zaufaniu i braku lęku przed ośmieszeniem może go zapytać na jakiej zasadzie działa internet..'

              i dalej

              'Dlaczego to, co działa bezbłędnie w różnych dziedzinach życia, nie chce działać w przypadku zestawienia kobiety z mężczyzną? Ponieważ powyższe przykłady tyczą się indywidualnych umiejętności, które wedle równouprawnieniowego bełkotu każdy posiada w jednakim stopniu i do których nie wiedzieć czemu zalicza się inteligencję. A kobietą od początku stworzenia kieruje zazdrość. Nie może być ktoś od niej „lepszy”.

              Dlatego powiedzieć kobiecie, że jest mniej inteligentna od mężczyzny znaczy okrutnie ją znieważyć. Takie już jesteśmy: gdy widzimy kobietę ładniejszą, mądrzejszą, zdolniejszą, rodzi się w nas zazdrość. Nie z innych powodów walka o równość obiera tak głęboko... emocjonalne formy – zazdrość wpisana jest w naszą naturę.'

              Ta pani kandyduje do Parlamentu z listy PiS. Nie jest dobrzy, oj nie jest.
              • urquhart Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 04.10.11, 13:18
                aandzia43 napisała:
                > Ta pani kandyduje do Parlamentu z listy PiS. Nie jest dobrzy, oj nie jest.

                salonowcy.salon24.pl/343781,aniolki-prezesa
                Hmm, wreszcie pojawią jakieś ładne kobiety w polityce?
                To byłby bezcenny wkład "żeby żyło się lepiej, wszystkim!"
    • xciekawax Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 20.09.11, 18:23
      Nie Wiem, sle wydaje mi sie ze swiat sie zmienia, a razem z nim my I nasze oczekiwania, I wizja wzgledem partnera.

      Ja wcale Nie chce byc mezczyzna. Ale....Nie potrzebuje mezczyzny aby mnie utrzymywal, Bo Inaczej zgine z glodu. Nie potrzebuje aby mnie wyreczal w malowaniu, przemeblowaniu, kupowaniu domu czy nawet samochodu. Malowac potrafie a jak mi sie Nie chce to wynajmuje kogos do tego. Oczywiscie teraz uzylabym do tego swojego partnera (metroseksualnego) ale chodzi o to ze Nie musze, tylko chce.

      To, co potrzebuje od partnera to .... Surprise, surprise ... Partnerstwa, z ktorego I ja I on bedziemy zadowoleni.

      A panowie ktorym to przeszkadza? Hmmm... Tymi panami Nie jestem zainteresowana ani seksualnie ani w zaden inny sposob. Ale jest wiele pan ktore beda zainteresowane I to bardzo.
    • zonaikochanka Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 20.09.11, 18:39
      Mało przekonujące te wywody. "Modna obecnie idea partnerstwa zakłada równość praw i obowiązków, współpracę, wspólne wychowywanie dzieci, wymienność ról itd." I co, ta równość praw i obowiązków odbiera męskość? Czy dopiero wychowywanie dzieci?
      "Mężczyźni uczestniczą przy porodzie swoich dzieci, zajmują się nimi i gospodarstwem domowym." Zajmować się dziećmi? - to takie niemęskie. Lepiej się nimi nie zajmować, tylko ubolewać, że chlopcy nie mają męskich wzorców, bo są wychowywani przez kobiety.
      "Zrównanie płci stało się faktem w wielu społecznościach. " Szkoda, że nie żadnego przykładu.
      "Ideałem staje się mężczyzna delikatny, zdolny do empatii, wczuwający się w stan psychiczny kobiety, współodczuwający z nią, rozumiejący, umiejący odczytywać jej potrzeby i oczekiwania, wspólnie z partnerką przeżywający ciążę i poród, menopauzę i inne stany."
      Zależy czyim ideałem, moim nie. Co nie znaczy, że jest nim prostak nie liczący się ze mną i nie zapewniający wsparcia w trudnych sytuacjach, za to zwalający na mnie wszystkie obowiązki domowe.
      Wiadomo, że atrakcyjny jest "męski" mężczyzna, a nie misiek fajtłapa, ale niestety nie wystarczy śmierdzieć piwem na kanapie, żeby stać się pożądanym choćby przez wlasną żonę.
    • urquhart MSzŚ v "Facet" 30.09.11, 19:47
      Dostałem link do wypowiedzi w temacie MSzŚ v "Facet" z innego erotycznego forum i nie mogę się nie podzielić w ramach poprawy humoru na ten weekend: pozdr

      BĘDĘ SMĘDZIĆ...
      Uwaga...będę smędzić i baaardzo uogólniać więc nie bierzcie tego do siebie;)
      Pociągają mnie szowiniści.....heh;) coraz żałośniej dookoła a może to ze mną coś jest nie tak...
      Jak się napatrzę na współczesny model super-mana to ogarnia mnie blady strach....
      To całe stadko wypacykowanych totalnie zniewieściałych pajaców,zmanierowanych,zblazowanych
      bardziej "amełykanskich" niż najstarsi amerykanie.Chore zapożyczenia sztuczne konwenanse
      rozdmuchane mody i trendy bez własnej tożsamości.
      Bezkrytcznie przenoszone wszelkie idiotyzmy,którymi karmi się chory świat.
      Często czuję się jak w jakimś pierdolonym owczym pędzie,jak tylko chcę się zatrzymać to zaraz ktoś z tyłu kopie mnie w dupę.
      Jak ukłonisz się jednemu to drugi zawsze zajdzie Cię od tyłu.Nadstaw w miłosierdziu drugi policzek a tak ci wpierdolą,że nie będzie widać żadnego.
      Specjaliści od mas,wszechwiedzący co jest dla Ciebie dobre a co złe i miliony bezdusznych manekinów bez cienia moralności idący po trupach do celu,choćby tym celem
      miał być figowy listek,bez wyobraźni i cienia empatii.Uczynią z orangutana idola,zareklamują gówno w taki sposób,abyś był przekonany,że to diament.Stworzą wzorzec idealnego wyglądu,najlepszej fryzury,zdrowego jedzenia,pracy po 16 godzin oraz humanitarnego wydłubywania oczu oponentom.Jednocześnie nauczą cię tolerancji,wpoją,że dwóch facetów wychowujących dziecko to jest normalne,że ci sami ludzie w rządzie od kilkudziesięciu lat pieprzący w kółko te same głodne kawałki o dobrobycie to nie obrośnięci w tłuszcz złotouści pseudoprorocy podpicowani przez specjalistów od PR-u tylko twoi przyjaciele(od wyborów do wyborów).Humanitarnie należy obchodzić się z terrorystami,którzy odrąbują ofiarom głowy,albo wysadzają w powietrze setki ludzi,gwałcą dzieci.Niech odbywają swoje kary w więzieniach koniecznie z dostępem do internetu i z racjami żywnościowymi lepszymi niż te w szpitalach.Na cholerę choremu lepsze jedzenie jak i tak nie opłaca się go leczyć.
      Pytanie dlaczego narasta totalny upadek wszystkiego co ma jakąkolwiek duchową wartość jest oczywiście retoryczne.
      Lubię być zacofana, coraz częściej mam z tego radochę taka szara gęś zamiast nawiedzonej emancypantki
      Nie jestem za równouprawnieniem,ale też nie popieram niewolnictwa
      Mogę sprzątać,stać przy garach i korona mi z głowy nie spadnie
      Mogę spełniać zachcianki swojego faceta,ale wybaczcie nie pożyczę mu lakieru do paznokci.
      Często szturchnę go na ulicy i powiem..patrz jaka fajna dupa idzie,zamiast stroić fochy,że ogląda się za dziewczynami...
      ..a za kim ma się kurwa oglądać za facetami?...,lubię kiedy mówi do mnie jak do człowieka a nie lalki
      Lubię się z nim kochać i lubię rżnąć.Czy można bez przekleństw wyrazić pewien rodzaj emocji oczywiście,że tak....choć czasami jest to kurewsko trudne.
      całość>Magicsexxx> (użyj Google jeśli Cię ciekawi)

      • sisi_kecz Re: MSzŚ v "Facet" 01.10.11, 09:59
        na pewno sobie zdajesz sprawę, że sisi to humoru nie poprawiło ;)

        "Mogę sprzątać,stać przy garach i korona mi z głowy nie spadnie
        > Mogę spełniać zachcianki swojego faceta,ale wybaczcie nie pożyczę mu lakieru do
        > paznokci.
        > Często szturchnę go na ulicy i powiem..patrz jaka fajna dupa idzie,zamiast stro
        > ić fochy,że ogląda się za dziewczynami...
        > ..a za kim ma się kurwa oglądać za facetami?...,lubię kiedy mówi do mnie jak do
        > człowieka a nie lalki"

        Streszczam postawę życiową tej pani jako:

        Nie wymagam niczego od mężczyzny, za to sama zrobię wszystko czego on wymaga.


        jak tą panią to uszczęśliwia, to droga wolna,
        dla mnie to ofiara patriarchalnego wychowu i biedne stworzenie z jakimś bełkotem w głowie.

        Takie lubicie, to też droga wolna,
        dla każdego coś miłego :)
        • aandzia43 Re: MSzŚ v "Facet" 01.10.11, 14:34

          > Takie lubicie, to też droga wolna,
          > dla każdego coś miłego :)

          No właśnie o to chodzi, że Urqu nie lubi. Domyślam się, że miał masowo do czynienia z paniami z bełkotem w głowie, muchami pancernymi (patrz mój post poniżej), schizofrenicznie rozdwojonymi w swojej głęboko nieuświadomionej niechęci (we wstręcie?) do żywiołu męskiego z jednej strony, a tęsknotą za łopatologicznym porządkiem dającym poczucie bezpieczeństwa z drugiej. Na własny użytek nazwał je sobie feministkami (jak dla mnie karkołomny manewr, ale ja jestem prosta w myśleniu dziewczyna) i jedzie tą ścieżką cały czas. Nei tylko on zresztą kieruje się takim tokiem myślenia - kupa facetów też.
          Wcale mu się nie dziwię, że nie lubi pogiętych pań, co miał z nimi do czynienia, też bym nie lubiła. Przywiązany do łopatologicznego, tradycyjnego porządku naiwnie usiłuje zawrócić kijem Wisłę i wyłuskać co dobre ze strażniczki patriarchatu. Powodzenia, Urqu, hehehe ;-D
          • sisi_kecz Re: MSzŚ v "Facet" 01.10.11, 16:49
            jota w jotę sie zgadzam z Tobą, aandziu.
            już mnie nawet glowa boli od potakiwania przy czytaniu ;-)

            Nie wiem, czy urquhart takie lubi, czy nie,
            ale zastanawiające jest, że już po tym opisie nie widzi, że to grubymi nićmi szyta ściema i będąc z taką kobietą w związku jest sie z udajacą całe zycie lalką, właśnie, odcieta od swoich emocji, seksualności, potrzeb,
            czy po prostu mu to wisi i taka Tajka uległa nieposiadająca swojego życia,
            to byłoby w dechę ?

            ;)


            P.S.
            Zajrzyj czasem na swój profil, kobieto! :)
            • urquhart Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 14:44
              sisi_kecz napisała:
              > ale zastanawiające jest, że już po tym opisie nie widzi, że to grubymi nićmi sz
              > yta ściema i będąc z taką kobietą w związku jest sie z udajacą całe zycie lalką
              > , właśnie, odcieta od swoich emocji, seksualności, potrzeb,
              > czy po prostu mu to wisi i taka Tajka uległa nieposiadająca swojego życia,
              > to byłoby w dechę ?

              Dla mnie błędem logicznym jest przeciwstawianie feministycznej bojowniczki o równouprawnienie która de facto tłumi i wyrzeka się własnej energii kobiecą, a eksponuje i eksploatuje męską, bezbarwnej i "uległej Tajce" dopasowującej się do męskich potrzeb.
              W szczególności nie widzę tu odcinania sie od emocji w powyższym przykładzie. To raczej ze względu na szacunek dziś większość kobiet odcina się od fantazji żeby brutal wyłomotał im żubra i przełamywał granice, a rzadko który z udomowionych wystraszonych facecików jest w stanie taka fantazje spełnić.
              Zarówno bezpłciowi faceci przyjaciółki po męskiej stronie jak i uległe Tajki nie zapewnią ani pożądania namiętności ani spełnienia. Zawłaszczenie cech drugiej płci, czyli babochłopy jak z "Kongresu Kobiet" jak i ulegli feminizowani "faceci" o kobiecej psychice: wspominane męskie lesbijki czy inne takie to lansowane w mediach współczesne iluzyjne panaceum na szczęście.
              Z puntu widzenia forum seks, namiętność i pożądanie to siła która powstaje i jest proporcjonalna pomiędzy wyrazistymi energiami zarówno męska jak i kobiecą po obu stronach.
              Pozdr
              • sisi_kecz Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 14:51
                błędem logicznym jest przeciwstawianie feministycznej bojowniczki o ró
                > wnouprawnienie która de facto tłumi i wyrzeka się własnej energii kobiecą, a ek
                > sponuje i eksploatuje męską, bezbarwnej i "uległej Tajce" dopasowującej się do
                > męskich potrzeb.'

                Dziwne, że zarzucasz takie coś, sam jednocześnie stosując czysty dualizm: feministka vs kobieta.

                pożądanie to siła która powstaje i je
                > st proporcjonalna pomiędzy wyrazistymi energiami zarówno męska jak i kobiecą'

                A mogłbyś` na przykładzie cytowanej tutaj dziewczyny opisać jej kobiecą energię ?
                bo naprawdę chciałabym abyś uściślił to pojęcie na tym konkretnym przypadku.
                Ona ma kobiecą energię ,która podoba sie mężczyźnie, bo:
                -
                -
                -
                ...

                z góry dziękuję! :)
                • urquhart Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 17:21
                  sisi_kecz napisała:
                  > Dziwne, że zarzucasz takie coś, sam jednocześnie stosując czysty dualizm: femin
                  > istka vs kobieta.

                  Precyzyjnie feministka czyli zakamuflowana szowinistka i mizoandryczka vs kobieta o przewadze energii kobiecej ale w harmonii z energią męską. I nie kupuję wywodów Andzi że to musi być strażniczka patriarchatu. Bo to akurat jest jedynie ciemna strona macierzyńskiej oksytocyny, konsekwencja siły macierzyństwa( o czym w równoległym wątku).

                  W sumie najchętniej odpowiem ci cytatem:

                  Szowinizm można opisać jako jakiekolwiek nasta­wienie czy zachowanie, które jest próbą zdeprecjono­wania lub przecenienia kobiety lub mężczyzny.
                  Szowinizm nie dotyczy tylko mężczyzn, gdyż jest wiele kobiet, które mają takie nastawienie, nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Męskiego szowinistę może­my rozpoznać na kilometr: po sposobie mówienia, chodzenia i odnoszenia się do innych. Jest bardzo charakterystyczny i wiemy, jak się z nim obchodzić. W przeciwieństwie do mężczyzny, kobieta może być szowinistką w bardziej subtelny i mniej oczywisty sposób, przez co może skuteczniej manipulować. Ko­biety są przeważnie ukrytymi szowinistkami, nie tak jak mężczyźni, którzy otwarcie i bez ogródek opowia­dają się przeciwko wyzwoleniu kobiet.
                  Termin „wyzwolenie” nie odnosi się tylko do kobiet; mężczyźni potrzebują się również wyzwolić, przede wszystkim z szowinizmu, który jest najbardziej oczy­wistą przyczyną nierównowagi energii żeńskiej i mę­skiej. Dzięki rosnącej świadomości wśród kobiet i mężczyzn pewna równowaga jest przywracana, ale społeczeństwo ciągle jeszcze pozostaje szowinistyczne.
                  Kiedy kobiety po raz pierwszy się zbuntowały i chciały się wyzwolić, szowinistyczne społeczeństwo powiedziało: „Dobrze, ale jeżeli chcecie mieć coś do powiedzenia, nie możecie być kobiece; możecie mieć jedno albo drugie, ale nie obie rzeczy. Możecie robić to, co mężczyzna, ale zrezygnujcie z kobiecości”. I ko­biety sprzedały się tanio, zgadzając się na taką umowę. Wpadły jednak w inną pułapkę, w inną rolę ofiary.
                  Niektórzy dopiero teraz zrozumieli ten problem i do­strzegają manipulacje społeczeństwa, których ofiara­mi są kobiety. Myśląc, że stają się wolne, kobiety zamieniły jedną formę niewolnictwa na drugą. Za domniemaną władzę, którą miało im dać uczestnicze­nie w świecie mężczyzn, zapłaciły swoją kobiecością. Na przykład pierwsze trzy kobiety, które w XX wieku pełniły funkcję premiera, doprowadziły swój kraj do wojny w ciągu sześciu miesięcy od objęcia władzy. Były to: Golda Meir – premier Izraela, Indira Gandhi -premier Indii i Margaret Thatcher – premier Wielkiej Brytanii. Żyjąc w świecie mężczyzn, wyparły się one swojej kobiecości, swojej wewnętrznej bogini, którą zastąpiły energią męską.
                  Wyczyn wielu przebudzonych duchowo kobiet, które chcą mieć coś do powiedzenia i równocześnie nie stra­cić swojej kobiecości, można porównać do chodzenia po linie. Stosunkowo nielicznym udało się pogodzić te dwie rzeczy, ale osiągnięcie tego może być celem wielu kobiet w obecnym życiu.
                  Mężczyźni również cierpią, gdyż szowinistyczne spo­łeczeństwo każe im być albo silnymi, albo łagodnymi. Dzięki równowadze swoich wewnętrznych energii
                  mężczyźni nie musieliby wybierać – obydwie te cechy mogłyby współistnieć.
                  Wszyscy daliśmy się złapać w pułapkę uśpionego społeczeństwa i jesteśmy ofiarami rzeczywistości, któ­rą sami stworzyliśmy.
                  Na przykład, kiedy kobieta szuka w mężczyźnie mę­skiego aspektu energii, a on jej nie ma, bo jego energia jest w nierównowadze, kobieta zmuszona jest zrekom­pensować w sobie ten brak, często kosztem swojej kobiecości.
                  Kobieta-szowinistka walcząca o swoje wyzwolenie może krytycznie patrzeć na bardzo kobiecą kobietę. Podobnie może osądzać mężczyznę-szowinistę.
                  Szowinizm to każdy osąd deprecjonujący lub wywyż­szający którąkolwiek z płci. Męski szowinista postrze­ga kobiecość jako słabość i coś gorszego, natomiast kobieta-szowinistka uważa, że to męskość jest gorsza i prymitywna. Jeżeli kobieta lub mężczyzna nie lubi w sobie na przykład swojej energii męskiej, ma ten­dencję do wzmacniania w sobie tej drugiej strony. Ta nierównowaga, jak każda nierównowaga, pociąga za sobą niezrównoważone zachowanie. Niektórzy z po­gardą patrzą na męskość i mężczyzn, tak jakby byli gorsi i głupsi. Kobietę, która wydaje się zbyt męska, krytykują albo z niej żartują.
                  Nienawiść do mężczyzn czy męskości pociąga za sobą nienawiść do części siebie, co w końcu prowadzi do samoodrzucenia. Kobiety, które nienawidzą swojej męskiej energii, nieświadomie karzą mężczyznę w swoim życiu za to, czego nie dostały od ojca.
                  Collin P. Sisson "Podróż w głąb siebie".

                  > A mogłbyś` na przykładzie cytowanej tutaj dziewczyny opisać jej kobiecą energię?
                  > bo naprawdę chciałabym abyś uściślił to pojęcie na tym konkretnym przypadku.
                  > Ona ma kobiecą energię ,która podoba sie mężczyźnie, bo:

                  Zapamiętałem że wie co może zaproponować, co wkręca, kusi mężczyzn, co może im dać i czego oczekuje w zamian.
                  Zamiast roszczeniowego: "kochajcie mnie ja jestem" albo spieprzajcie.

                  Pozdrawiam
                  • sisi_kecz Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 17:49
                    "Ona ma kobiecą energię ,która podoba sie mężczyźnie, bo:

                    Zapamiętałem że wie co może zaproponować, co wkręca, kusi mężczyzn, co może im dać i czego oczekuje w zamian. '

                    Analiza tego opisu:
                    Ona
                    wkręca
                    kusi
                    może dać mężczyźnie

                    Ona czegos oczekuje w zamian.

                    Ona- kusi kobiecością,
                    wkręca w atmosferę podniecenia i pożadania jej ciała, osoby,
                    moze dać mężczyźnie, to czego on potrzebuje.

                    Następne moje pytania:
                    Czego potrzebuje od Niej mężczyzna?
                    Czego Ona oczekuje w zamian?
                  • aandzia43 Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 18:48
                    > Precyzyjnie feministka czyli zakamuflowana szowinistka i mizoandryczka vs kobie
                    > ta o przewadze energii kobiecej ale w harmonii z energią męską.

                    Ewidentna bzdura, ale o tym już było.

                    I nie kupuję wy
                    > wodów Andzi że to musi być strażniczka patriarchatu. Bo to akurat jest jedynie
                    > ciemna strona macierzyńskiej oksytocyny, konsekwencja siły macierzyństwa( o czy
                    > m w równoległym wątku).

                    Andzia nigdzie nie napisała, że MUSI.
                    Jeśli uważasz, że strażniczka patriarchatu to kobieta sterowana jedynie ciemną stroną macierzyńskiej oksytocyny, to sorry, ale nie masz bladego pojęcia o czym piszesz. I nie chcesz mieć, bo po pierwsze: zafiksowany jesteś na wrażych siłach macierzyństwa, a po drugie: bardzo nie w smak ci siła oddziaływania męskiej opresji na kształtowanie się (zniekształcanie) osobowości kobiet w warunkach patriarchatu. Wygodniej tę siłę pominąć milczeniem.
                    Resztę przeleciałam pobieżnie i z grubsza nie mam zastrzeżeń ;-) Wieczorem poczytam dokładniej.
                    • urquhart Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 19:28
                      aandzia43 napisała:
                      > Jeśli uważasz, że strażniczka patriarchatu to kobieta sterowana jedynie ciemną
                      > stroną macierzyńskiej oksytocyny, to sorry, ale nie masz bladego pojęcia o czym
                      > piszesz.

                      Zgadzam się z tym, że który czynnik jest decydujący może być dyskusyjne.
                      Generalnie uważam że wpływ wszystkich hormonów jest niedoceniany z powodu ego i dumy i żyjemy w oparach iluzji wyborów rozumu i tłumaczenia racjonalizujących wpływ hormonów jego projekcji.
                      To że nie eksponuję wpływu męskiej opresji nie znaczy że ją kwestionuję.
                      • aandzia43 Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 20:11
                        > To że nie eksponuję wpływu męskiej opresji nie znaczy że ją kwestionuję.

                        Użyłeś słowa "jedynie" pisząc o wpływie oksytocyny na zjawisko "strażniczka patriarchatu" :-)

                        > Zgadzam się z tym, że który czynnik jest decydujący może być dyskusyjne.

                        Wiadomo chyba, który jest decydujący, jeśli czynnik pt. "macierzyńska oksytocyna" działa u wszystkich samic wszechczasów, a dziwnym trafem tylko w galopującym patriarchacie dochodzi do masowej hodowli wrednych, zaburzonych, kazirodczo zakochanych w synach, samic ;-P
                  • zonaikochanka Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 18:59
                    "Za domniemaną władzę, którą miało im dać uczestnicze­nie w świecie mężczyzn, zapłaciły swoją kobiecością." - Nie ma świata mężczyzn i świata kobiet. Jest nasz wspólny świat i kobiety będą w nim mieć tyle praw, przywilejów, władzy i pieniędzy ile sobie wyszarpią, bo mężczyźni będą tego bronić, zresztą trudno im się dziwić.
                    Użalanie się nad cudzą utraconą kobiecością jest po prostu śmieszne. A jakoś nie kojarzę sobie, żeby jakaś kobieta sukcesu narzekała - o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiecość, co ja teraz pocznę?
                    • urquhart Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 19:12
                      zonaikochanka napisała:
                      > Użalanie się nad cudzą utraconą kobiecością jest po prostu śmieszne. A jakoś ni
                      > e kojarzę sobie, żeby jakaś kobieta sukcesu narzekała - o, ja biedna, nieszczęś
                      > liwa, utraciłam kobiecość, co ja teraz pocznę?

                      Przynajmniej jedną która wyhamowała karierę i zaczęła uczyć się kobiecości bo nie chciała być dalej samotna znam blisko i opisywałem już tutaj :)
                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,127832929,127832929,Udawanie_glupiej_zrodlem_sukcesu_w_zwiazku_.html
                      • zonaikochanka Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 19:29
                        Hmm... Ja to widzę tak, że bohaterka tej historii jest uwielbiana przez swojego faceta, bo on jest mądry i potrafi docenić, jaki skarb mu się trafił. Chyba raczej nie złapał się na udawanie głupszej, bo to nie ten sort. A że sam też ma klasę, to babeczka się nim zachwyca bez żadnego udawania. I taki model związku popieram!
                        • aandzia43 Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 20:51
                          Naprawdę fajny pan nie łapie się na udawanie głupszej, tylko na rzeczywiste zalety pani plus ewentualnie brak nachalnej autopromocji i omnipotencji spod znaku "amerykańska prezerwatywa*". Kobiety i mężczyźni agresywnie na każdym kroku usiłujący udowodnić swoją wszechwiedzę i przydatność do wszystkiego i wszystkim są nieznośni! Zgadzam się - trudno z takimi wytrzymać. Mam wrażenie, że cierpi na ten syndrom więcej kobiet, niż mężczyzn. Podejrzewam, że wynikać to może z wciąż niepewnej sytuacji kobiet na różnorakich szczytach i ciągłej potrzeby udowadniania, że się nie jest wielbłądem, czyli w tym przypadku idiotką. Jak laska traci tę nieznośną manierę, to jej szanse automatycznie wzrastają. Ale jeśli jednocześnie zaczyna naprawdę udawać głupszą, to obawiam się, że trafia na dupków. Granica między tą głupszą, a tą nienatarczywą w objawianiu swoich zalet może być subtelna dla postronnego obserwatora. Ale dla samych zainteresowanych jest fundamentalna.
                          • urquhart Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 21:12
                            aandzia43 napisała:

                            > Naprawdę fajny pan nie łapie się na udawanie głupszej, tylko na rzeczywiste zal
                            > ety pani plus ewentualnie brak nachalnej autopromocji i omnipotencji spod znaku
                            > "amerykańska prezerwatywa*". Kobiety i mężczyźni agresywnie na każdym kroku us
                            > iłujący udowodnić swoją wszechwiedzę i przydatność do wszystkiego i wszystkim s
                            > ą nieznośni! Zgadzam się - trudno z takimi wytrzymać.

                            Oczywiście udawanie głupszej było prowokacyjnym tytułem. Ale w skali 20 lat ścisłej znajomośći nie sposób było nie zauważyć zmiany. A i konkretne dyskusje nie pozostawiały wątpliwości że to śwoadome poszukiwanie zagubionego w rywalizacji pasywnego żeńskiego pierwiastka ying
                            • aandzia43 Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 23:10
                              > Oczywiście udawanie głupszej było prowokacyjnym tytułem.

                              No i po kiego grzyba ta prowokacja? Czemu niby ma ona służyć? Ma zajeżyć kobiety, które ciągle jeszcze noszą ten upokarzający garb, przypisywanych im ku lepszemu samopoczuciu mężczyzn, wad i ułomności? Czy ty chcesz rzeczywiście coś załatwić, coś uświadomić, czy zdenerwować potencjalnego odbiorę swoich prawd (kobietę) tak, że zacznie odrzucać od strzału wszystkie twoje przekazy? Jeśli to pierwsze, to zabierasz się jak troglodyta do kolekcjonowania motyli. Jeśli to drugie, to wychodzi ci świetnie. Naprawdę nie mogłeś napisać, że w całym zajściu chodziło o poszukiwanie zagubionego pierwiastka? A może bałeś się, że nie zrozumiemy? ;-/

                              * zapomniałam napisać, o co chodzi z amerykańską prezerwatywą.
                              "Amerykańska prezerwatywa, goli, pierdoli, zęby wyrywa,
                              krawaty wiąże, usuwa ciąże"
                              to dla młodych, co nie znają wierszyka ;-)
                  • chrrr Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 20:23
                    > Kiedy kobiety po raz pierwszy się zbuntowały i chciały się wyzwolić, szowinisty
                    > czne społeczeństwo powiedziało: „Dobrze, ale jeżeli chcecie mieć coś do p
                    > owiedzenia, nie możecie być kobiece; możecie mieć jedno albo drugie, ale nie ob
                    > ie rzeczy. Możecie robić to, co mężczyzna, ale zrezygnujcie z kobiecości”
                    > . I ko­biety sprzedały się tanio, zgadzając się na taką umowę. Wpadły jednak w
                    > inną pułapkę, w inną rolę ofiary.
                    > Niektórzy dopiero teraz zrozumieli ten problem i do­strzegają manipulacje społe
                    > czeństwa, których ofiara­mi są kobiety. Myśląc, że stają się wolne, kobiety zam
                    > ieniły jedną formę niewolnictwa na drugą. Za domniemaną władzę, którą miało im
                    > dać uczestnicze­nie w świecie mężczyzn, zapłaciły swoją kobiecością.

                    Żyjąc w świecie mężczyzn, wyparły się one s
                    > wojej kobiecości, swojej wewnętrznej bogini, którą zastąpiły energią męską.
                    > Wyczyn wielu przebudzonych duchowo kobiet, które chcą mieć coś do powiedzenia i
                    > równocześnie nie stra­cić swojej kobiecości, można porównać do chodzenia po li
                    > nie.

                    Jezuuuu, po ostatnich paru dniach miałam nadzieję, że te tematy już się znudziły. No, ale mantra, to mantra.

                    Bzdura. A nie przyszło Ci do głowy, że jest sporo osób, które mają silne i męskie i kobiece cechy? Gdzie to było o tej androgynii i ile tego - 40%, dobrze pamiętam? Przecież rolami można się zamieniać, nie trzymać jednego schematu - w pracy, w domu, w łóżku. Dzięki temu ludzie żyją w równowadze, wykorzystują wszystkie swoje cechy czy upodobania. I nie jest nudno.
                  • aandzia43 Re: MSzŚ v "Facet" 03.10.11, 23:30
                    urquhart napisał:

                    > sisi_kecz napisała:
                    > > Dziwne, że zarzucasz takie coś, sam jednocześnie stosując czysty dualizm:
                    > femin
                    > > istka vs kobieta.
                    >
                    > Precyzyjnie feministka czyli zakamuflowana szowinistka i mizoandryczka vs kobie
                    > ta o przewadze energii kobiecej ale w harmonii z energią męską.

                    Tobie naprawdę nie przychodzi do głowy, że kobieta o przewadze energii kobiecej, ale w harmonii z energię męską to często właśnie feministka? A zakamuflowana szowinistka i mizoandryczka, to skundlona w swoim człowieczeństwie strażniczka patriarchatu?

                    > Nienawiść do mężczyzn czy męskości pociąga za sobą nienawiść do części siebie,
                    > co w końcu prowadzi do samoodrzucenia. Kobiety, które nienawidzą swojej męskiej
                    > energii, nieświadomie karzą mężczyznę w swoim życiu za to, czego nie dostały o
                    > d ojca.

                    Zgadza się, poza "za to, czego nei dostały od ojca". To znaczy często jest i tak, ale najwięcej kobiet nienawidzących swojej męskiej energii znajdziesz w społeczeństwach mocno patriarchalnych. Tam przyczyną nienawiści do męskiego pierwiastka w sobie, do mężczyzn-panów ich losów*, i przyczyną nieświadomego karania meżczyzn jest to, czego nie dostały od życia w ogóle.

                    *Włażenie w tyłek, przejmowanie systemu wartości i dbanie o kurę znoszącą złote jaja, nie oznacza, że niewolnik nie nienawidzi pana.
                    • urquhart Re: MSzŚ v "Facet" 04.10.11, 08:00
                      > urquhart napisał:
                      > Tobie naprawdę nie przychodzi do głowy, że kobieta o przewadze energii kobiecej
                      > , ale w harmonii z energię męską to często właśnie feministka? A zakamuflowana
                      > szowinistka i mizoandryczka, to skundlona w swoim człowieczeństwie strażniczka
                      > patriarchatu?

                      Ależ przychodzi, nie kwestionuję tego, ale jednak dla mnie to jedynie poboczny nurt. Feminizm jako jedynie zasłona dyma dla szowinizmu i mizoandrii oraz racjonalizacja osobistego skrzywdzenia i odrzucenia przez tatusia to jednak najczęstszy przypadek.

                      > Zgadza się, poza "za to, czego nei dostały od ojca". To znaczy często jest i ta
                      > k, ale najwięcej kobiet nienawidzących swojej męskiej energii znajdziesz w społ
                      > eczeństwach mocno patriarchalnych.

                      Teraz masz większość mężczyzn odcinających się od męskości, a ilość kazirodczych mamuś i ich słabych i sfrustrowanych Piotrusiów Panów nie maleje a rośnie. Dla mnie korelacja z patriarchatem nie jest oczywista.
                      Mocno patriarchalna jedynie słuszna męska droga w której co kobiece to słabe, czy obecnie przeciwstawiana temu jedynie słuszna kobieca droga realizacji w której co męskie przedstawiane jest jako głupie agresywne i egoistyczne, a "facecik" ma być gorszą kobietą to przeciwstawne ekstrema, a harmonia leży po środku i nie jest łatwa do utrzymania bo wymaga wyczucia i mądrości.
                      • sisi_kecz Re: MSzŚ v "Facet" 04.10.11, 09:37
                        obie naprawdę nie przychodzi do głowy, że kobieta o przewadze energii ko
                        > biecej
                        > > , ale w harmonii z energię męską to często właśnie feministka?
                        Ależ przychodzi, nie kwestionuję tego, ale jednak dla mnie to jedynie poboczny
                        > nurt.'

                        Dziękujemy z aandzią za postawienie w bocznym nurcie ;))))
                        Weź sie zastanów na zwykłą logikę:
                        czy nieskrzywdzona przez tatusia i mająca równy sufit nad sobą osoba płci żeńskiej nie uważa, że kobieta i meżczyzna mają te same prawa w świecie i ten sam dostep do godnego i satysfakcjonującego życia?
                        Chyba tak uważa każda "normalna" osoba o swoich prawach wzgledem innych ludzi.
                        To są właśnie całości moje poglądy feministyczne, czyli przekonanie o równouprawnieniu ludzi bez względu na płeć.
                        Więc skąd u Ciebie przeświadczenie, że takie poglady muszą pochodzić z trudnego dzieciństwa?
                        Chyba sądzisz, ze każda feministka chce uciąć facetowi jaja.
                        Dziękujemy Panie Machulski za zbyt dobrą satyrę, niektórzy nie odróżnili Pana filmu od dramatu ;))))

                        Wystapię jeszcze raz jako kosmita.
                        Jestem zielonym ludkiem, który pyta Cię:
                        - co to jest kobiecość ?
                        - czego Ty/mężczyzna potrzebujesz od kobiety?
                        - czego ona potrzebuje od Ciebie/mężczyzny?

                        Piszesz, ze granice się upłynniły, ze jest relatywność, brak równowagi ying-yang, itp.
                        Określ definicję kobiecości zatem.

                        pozdro!
                        • urquhart Re: MSzŚ v "Facet" 04.10.11, 11:34
                          sisi_kecz napisała:
                          > Dziękujemy z aandzią za postawienie w bocznym nurcie ;))))

                          No, nie karz mi po raz kolejny kadzić że większość uczestniczek tego forum uważam za wyjątkowe (i do oczytania każdej potrzebny jest niepowtarzalny klucz) :)

                          > Weź sie zastanów na zwykłą logikę:
                          > czy nieskrzywdzona przez tatusia i mająca równy sufit nad sobą osoba płci żeńsk
                          > iej nie uważa, że kobieta i meżczyzna mają te same prawa w świecie i ten sam do
                          > step do godnego i satysfakcjonującego życia

                          Cóż, to nie mój własny pomysł, o takiej racjonalizacji i kompensacji pisze dużo rożnych publikacji psychologicznych. Dla większości nie skrzywdzonych to oczywistość i konsekwencji uznawania ludzi równymi, a dzisiejsze pomniejsze nierówności praw wynikają nie z szowinizmów a nierówności potrzeb i obowiązków klas społecznych jak i płci. Wiec do motywacji angażownia się w ideologię potrzeba jest znacznie silniejsza inna motywacja.

                          > To są właśnie całości moje poglądy feministyczne, czyli przekonanie o równoupra
                          > wnieniu ludzi bez względu na płeć.

                          To że wierzę w równe prawa ludzi nie czyni mnie od razu komunistą chętnego do grabienia pomiotu burżuazji w imie historycznej sprawiedliwości i wiary w jedyny słuszny imperatyw rządów klasy robotniczej i przodującej roli partii robotniczej. :)
                          Co innego to równość potencjalnych praw (i obowiązków), a co innego postulowanie odpłaty za lata patriarchalnego ucisku i uznanie równości w realizacji jedynie słusznych kobiecych potrzeb.
                          Akurat przywiązani do władzy despoci zawsze lubili otaczać się poplecznikami facetami z obciętymi jajami wiec chętnie i entuzjastycznie choć krótkowzrocznie wspierają te feministycznie ruchy. :)

                          To trochę jak dyskutowanie że czym innym jest wiara w pojmowane na własny sposób chrześcijańskie wartości a co innego wspieranie instytucjonalnie jedynie słusznie je reprezentującego KK. Andzia też dobrze czuje tę różnicę ale niewygodnie się jej do tego przyznać.

                          > Chyba sądzisz, ze każda feministka chce uciąć facetowi jaja.
                          > Dziękujemy Panie Machulski za zbyt dobrą satyrę, niektórzy nie odróżnili Pana f
                          > ilmu od dramatu ;))))

                          A Andrea Dworkin robiła sobie jaja czy pisała na serio, jak myślisz że każdy mężczyzna to potencjalny gwałciciel, a seks to wyraz patriarchalnej dominacji i poniżanie kobiet? Wrzuć w wyszukiwarkę ile feministek mizoandryczek powołuje się do dziś na jej profesorskie "mądrości".

                          > Wystapię jeszcze raz jako kosmita.
                          > Jestem zielonym ludkiem, który pyta Cię:
                          > - co to jest kobiecość ?
                          > - czego Ty/mężczyzna potrzebujesz od kobiety?
                          > - czego ona potrzebuje od Ciebie/mężczyzny?

                          Dobre pytania ale na nowy wątek zaproponuj, nie offtop.

                          Pozdr
                          • sisi_kecz Re: MSzŚ v "Facet" 04.10.11, 12:14
                            > - co to jest kobiecość ?
                            > > - czego Ty/mężczyzna potrzebujesz od kobiety?
                            > > - czego ona potrzebuje od Ciebie/mężczyzny?
                            >
                            > Dobre pytania ale na nowy wątek zaproponuj, nie offtop.

                            to nie jest offtop, pytalam w kontekście cytowanej blogowiczki,
                            skoro pisałeś o niej jako o kobiecie
                            to pytam co sprawia że ona jest kobietą?
                            (bo ja oceniam ją jako panienkę: "spełnię twoje wszystkie życzenia, a ty tylko bądź" i sie zastanawiam, czy to jest wg Ciebie kobiecość)

                            więc?


                            pozdro!
                            • urquhart Re: MSzŚ v "Facet" 04.10.11, 13:07
                              sisi_kecz napisała:
                              > (bo ja oceniam ją jako panienkę: "spełnię twoje wszystkie życzenia, a ty tylko
                              > bądź" i sie zastanawiam, czy to jest wg Ciebie kobiecość)

                              Owa panienka jak sobie rozkodowałem pisze: pociągają mnie szowiniści (zdecydowany pierwiastek męski) i niech się walą androgeniczne mdłe faceciki pokraki bez jajek, jestem w w stanie sama pozmywać naczynia i posprzątać jeżeli to ma być tego koszt bycia z męskim facetem. A co kobiecego oferuje pamiętam z innych materiałów akurat...
                              • chrrr Re: MSzŚ v "Facet" 04.10.11, 14:09
                                Po pierwsze nie androgeniczne, a androgyniczne. A po drugie nie jest to osobowość mdła:
                                -osoby androgyniczne (posiadające w jednakowo silnym stopniu cechy kobiece jak i męskie). Cytat z przytaczanego tu zresztą kiedyś artykułu:
                                www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=108
                                Osóbki mdłe to te - " nieokreślone seksualnie (mające w niewielkim stopniu ukształtowane cechy kobiece i męskie)".
                          • aandzia43 Re: MSzŚ v "Facet" 04.10.11, 20:11
                            > To że wierzę w równe prawa ludzi nie czyni mnie od razu komunistą chętnego do g
                            > rabienia pomiotu burżuazji w imie historycznej sprawiedliwości i wiary w jedyny
                            > słuszny imperatyw rządów klasy robotniczej i przodującej roli partii robotnicz
                            > ej. :)

                            Nie widzę związku radzieckiego komunizmu z feminizmem. To że ja, feministka, wierzę w równe prawa kobiet i mężczyzn nie czyni ze mnie zwyrodniałej quasi feministki, dla której dziejowa sprawiedliwość polega na obcinaniu chłopom jaj za grzechy ich przodków z chromosomem Y.

                            > To trochę jak dyskutowanie że czym innym jest wiara w pojmowane na własny sposó
                            > b chrześcijańskie wartości a co innego wspieranie instytucjonalnie jedynie słus
                            > znie je reprezentującego KK. Andzia też dobrze czuje tę różnicę ale niewygodnie
                            > się jej do tego przyznać.

                            Rzecz w tym, że Andzia nie wspiera żadnej instytucji feministycznej, żadnej zwartej, scentralizowanej, trzymającej się kuli ziemskiej niezliczonymi, jak baobab, mackami organizacji. Coś takiego nie istnieje i nigdy istnieć nie będzie. Porównanie z KK nie trafione, bo właściwie nie ma co porównywać - brakuje namacalnego tworu, organizacji z wodzem na czele decydującej o jedynie słusznej linii partyjnej. Już prędzej porównałabym KK do Partii Komunistycznej Związku Radzieckeigo ;-P


                            > A Andrea Dworkin robiła sobie jaja czy pisała na serio, jak myślisz że każdy m
                            > ężczyzna to potencjalny gwałciciel, a seks to wyraz patriarchalnej dominacji i
                            > poniżanie kobiet? Wrzuć w wyszukiwarkę ile feministek mizoandryczek powołuje si
                            > ę do dziś na jej profesorskie "mądrości".

                            No cóż, Andrea może sobie wypisywać, a mnóstwo pań jej przyklaskiwać. Nie mój problem i nie problem zdecydowanej większości kobiet i mężczyzn. Te panie światem nie rządzą i rządzić nie będą. To już większy wpływ na to, jak nam się żyje ma chociażby pan papież (obojętnie który).
                            A przyszło ci do głowy, dlaczego taka Andrea zyskała kupę zwolenniczek? Bo rzeczywiście wtedy prawie każda kobieta zetknęła się w ciągu swojego życia, mniej lub bardziej boleśnie, z męską agresją seksualną. Te, które zetknęły się boleśniej, mogły nie wyjść z traumy i widzieć w każdym chłopie gwałciciela. Typowe ofiary patriarchatu to kobiety nienawidzące mężczyzn i postrzegające ich, jako wulgarne, cielesne zwierzęta. Panienki ery wiktoriańskiej, rozmodlone, wychowywane w pogardzie dla erotyki i ciała na odrealnione anioły, nieuświadomione seksualnie, gwałcone w noc poślubną NIENAWIDZIŁY PIERWIASTKA MĘSKIEGO. Nienawidziły go również wykorzystywane seksualnie służące. Tak trudno zrozumieć prostą zależność? Osoba wykorzystana i zraniona przez jakąś energię będzie tę energię traktować jak zło wcielone. Jeśli nosiciele tej energii są siłą rządzącą, a więc narzucającą idee będące w świadomym obiegu, to nienawiść schodzi do podziemia i objawia się np. w postaci ucieczki w dewocję, niechęci do cielesności w ogóle, wrednego odgrywania się na swoim życiowym partnerze. XIX wiek daleko, ja posłużyłam się tym drastycznym przykładem żeby pokazać podstawowe (w skali świata) źródło nienawiści kobiety do męskiego pierwiastka. Brak ojca w rodzinie, częsty w ostatnich czasach, nie jest w stanie wyrządzić w tej materii większej szkody niż faktyczna przemoc seksualna mężczyzn wobec kobiet.
                            • yoric Re: MSzŚ v "Facet" 05.10.11, 01:22
                              Ale po pierwsze te spod znaku Dworkin krzyczą najgłośniej, są najbardziej medialne i to z nimi kojarzy się ta cała etykieta. Coś jak kibice piłkarscy.

                              A po drugie pewnie spora część tych 'lajtowych' feministek siedzi okrakiem na płocie, bo niby to się odcina od tych facetożernych ekstremistek, ale często zerka na nie z podziwem i jak się zdarzy okazja, to wyciąga spod łóżka portrety idolek.
                              • urquhart "pożyteczni idioci" a zmanipulowanie idee równości 05.10.11, 08:15
                                yoric napisał:
                                > A po drugie pewnie spora część tych 'lajtowych' feministek siedzi okrakiem na p
                                > łocie, bo niby to się odcina od tych facetożernych ekstremistek, ale często zer
                                > ka na nie z podziwem i jak się zdarzy okazja, to wyciąga spod łóżka portrety id
                                > olek.

                                Jakim bydlakiem bez serca trzeba być by nie wspierać idei "równości" społecznej i sprawiedliwości dla uciśnionych.
                                Ale zakulisowo jednak podobno sam Lenin określał tych lajtowych lewaków z zachodu wspierających ideoowo komunizm jako "pożytecznych idiotów".
                                Facetożerne feministki jak już dorwały się do władzy w Szwecji walą wprost że w "imię równouprawnienia" dyskryminacja mężczyzn jest koniecznością dziejową mającą rzekomo "przywrócić równowagę".
                                Fakt że u źródła faszyzmu (szowinizm narodowy), komunizmu (szowinizm klasowy), czy dziś jak myślę feminizmu (szowinizm płciowy) było słuszne i niepodważalne poczucie ludzkiej krzywdy. Ale tylko dzięki masowemu wsparciu i zmanipulowaniu i wykorzystaniu różnorakich lajtowych "pożytecznych idiotów" przez nawiedzonych ortodoksów zrodziło historycznie jeszcze większą krzywdę.
                                • sisi_kecz Re: "pożyteczni idioci" a zmanipulowanie idee rów 05.10.11, 09:56
                                  Was chyba straszne leki zżerają, czarnego luda se wymymslili, feministki ich osaczają i wyłażą z szafy, hihihihihihi.

                                  Za aandzią twierdzę, że porównanie do bolszewizmu, komunizmu, fanatycznych ideowców ogromnie nietrafione i nie ma punktów stycznych żadnych.

                                  Ja mam ewentualnie takie porównanie, że emancypacja kobiet jest jak uwłaszczenie chłopów pańszczyźnianych:
                                  żadnej rewolucji (Francuska jest ewentualnie odpowiednikiem sufrażystek)
                                  ewolucja (kolejne pokolenia rozumieją i chcą więcej)
                                  żadnego sojusznika ani sprzyjającej grupy społecznej oprócz samych zainteresowanych lub kogos korzystającego na pozornym wspieraniu (vide Komorowski ;)
                                  sprzyjające czynniki godpodarczo-polityczne ( II wojna światowa i brak rąk do pracy w fabrykach zbrojeniowych wypuściły baby z kuchni)

                                  Chlopi odrabiali pańszczyznę i stanowili własność swojego pana- wypisz wymaluj patriarchat w rodzinie,
                                  zawsze czuli ucisk i chcieli tylko być wolni i robić na ojcowiźnie, ale uwolnili sie dopiero przy sprzyjających okolicznościach,
                                  żaden pan sam` z siebie nie ustapił (nie licząc tzw, pomyleńców w opinii reszty szlachty),
                                  wręcz przeciwnie, nie odpuszczali ucisku ani na cm i zażarcie bronili swoich pozycji, popierajac to całą stertą teorii o umysłowych ograniczeniach chłopa i jego niezdolności do samodzielnej egzystencji, nauki, innych zawodów niż orka.
                                  oraz tym, że przez cały bieg historii tylko elity pchały rozwój ludzkości i tylko ludzie ze sfer wyższych dokonywali odkryć naukowych :)

                                  Aż`w końcu panszczyzna sie wreszcie definitywnie skonczyła, a - i tu niespodzianka dla panów szlachty- świat sie nie skończył ! :)))

                                  Kilku wrednych murgrabiów pewnie zadyndało przy okazji, bo chłop sie zemścił, kilku chłopów było tez wrednych i potraktowało panów okrutnie dla czystej przyjemności- teraz ja!

                                  Ale faktycznie, to dopiero bolszewizm ich wykończył w swej masie na wschodzie, na zachodzie Europy jest jak było- żyje arystokracja, żyją potomkowie chłopów i wszyscy są na tych samych prawach.

                                  Kobiety i mężczyźni tak samo.

                                  Wszyscy ludzie są równi- to jest utopijna idea,
                                  Wszyscy ludize są wolni- to jest fakt i prędzej czy później upadnie każdy, kto podtrzymuje inny sztuczny porządek świata.

                                  :)
                                  • urquhart Re: "pożyteczni idioci" a zmanipulowanie idee rów 05.10.11, 11:38
                                    sisi_kecz napisała:
                                    > Za aandzią twierdzę, że porównanie do bolszewizmu, komunizmu, fanatycznych ideo
                                    > wców ogromnie nietrafione i nie ma punktów stycznych żadnych.

                                    Moim zdaniem mierzi mnie bliźniacza manipulacja i hipokryzja . Pod zasłoną dymna równości i postępu dla "pożytecznych idiotów" kryje i rozbudzany jest w istocie szowinizm, nienawiść i podziały.
                                    Do samej emancypacji i równości nic nie mam.

                                    > Ale faktycznie, to dopiero bolszewizm ich wykończył w swej masie na wschodzie,
                                    > na zachodzie Europy jest jak było- żyje arystokracja, żyją potomkowie chłopów i
                                    > wszyscy są na tych samych prawach.

                                    Pozostaje obserwować dokonania facetożernych feministek w Szwecji gdzie mają realny wpływ wpływ na rządy i długofalowy wpływ pomysłów na tamtejsze społeczeństwo, którzy miejmy nadzieje będzie wystarczającym poligonem i przestrogą jak Rosja dla komunizmu, dla skali swojego problemu.
                                    www.rp.pl/artykul/366786.html
                                    P.S.
                                    Co do naszego podwórka i czyje poglądy rzekomo kogo popierają, to skończył się właśnie Kongres Kobiet, który jak sam utrzymuje reprezentuje polskie kobiety o feministycznych poglądach i dostał dotacje- pieniądze podatników na ów cel.
                                    Otóż ów kongres w Waszym imieniu nawet przygotował listę gabinetu cieni, kobiet które rzekomo lepiej wiedzą co zrobić z władzą niż mężczyźni i mogłyby przy odpowiednim poparciu przejąc władzę, jak wam się podoba?
                                    Pełna lista członkiń Gabinetu Cieni:
                                    * Premier - Danuta Hübner
                                    * Wicepremier, Minister Rozwoju Przedsiębiorczości i Innowacyjności - Henryka Bochniarz
                                    * Wicepremier, Minister Rozwoju Regionalnego i Spraw Wewnętrznych - Teresa Kamińska
                                    * Minister ds. Równości Płci i Przeciwdziałania Dyskryminacji - Małgorzata Fuszara
                                    * Minister Finansów - Maria Pasło-Wiśniewska
                                    * Minister Spraw Zagranicznych - Jolanta Kwaśniewska
                                    * Minister Edukacji, Nauki i Sportu - Magdalena Środa
                                    * Minister Energii, Środowiska i Rolnictwa - Lena Kolarska-Bobińska
                                    * Minister Pracy i Spraw Socjalnych - Henryka Krzywonos-Strycharska
                                    * Minister Zdrowia – Olga Krzyżanowska (wiceminister - Wanda Nowicka)
                                    * Minister Infrastruktury - Solange Olszewska
                                    * Minister Sprawiedliwości - Eleonora Zielińska
                                    * Minister Kultury - Kazimiera Szczuka
                                    * Minister Świeckości Państwa i Wielokulturowości - Barbara Labuda (!!!)
                                    * Minister Obrony - Danuta Waniek
                                    * Minister Skarbu - Beata Stelmach
                                    * Rzeczniczka – Dorota Warakomska

                                    www.polskatimes.pl/pap/377228,gabinet-cieni-kongresu-kobiet-premierem-huebner-msz-dla,id,t.html?cookie=1
                                    blog.rp.pl/wybory/2011/09/18/plec-wazniejsza-od-partii/
                                    Z Partyjnym Pozdrowieniem >
                                    • aandzia43 Re: "pożyteczni idioci" a zmanipulowanie idee rów 05.10.11, 22:10
                                      - Pieniądze podatników idą bardzo często w takie kanały i czarne dupy, że Kongres Kobiet to cel wręcz szczytny, wobec tychże.
                                      - Większość pań z tej listy jest OK. Z groźbą ich ministrowania bym nie przesadzała - chyba nie o to chodziło.
                                      - Manipulacja i hipokryzja nei większe, niż gdziekolwiek indziej. Szowinizm, nienawiść i podziały w wojnie damsko-żeńskiej dopiero teraz powoli się rozmywają. I to wyobraź sobie, pomimo facetożernych odłamów ruchu feministycznego.
                                      • urquhart Re: "pożyteczni idioci" a zmanipulowanie idee rów 06.10.11, 07:42
                                        aandzia43 napisała:
                                        > - Manipulacja i hipokryzja nei większe, niż gdziekolwiek indziej. Szowinizm, ni
                                        > enawiść i podziały w wojnie damsko-żeńskiej dopiero teraz powoli się rozmywają.
                                        > I to wyobraź sobie, pomimo facetożernych odłamów ruchu feministycznego.

                                        U nas w Polsce może tak, bo facetożerny ruch ma niewielkie poparcie społeczne, nie jest brany na serio i w sumie jest traktowany jako niegroźna fanaberia, kompensacja seksualnej nieatrakcyjności lub kolejna lewacka pokrętna manipulacja ideami.

                                        Ale poziom frustracji i polaryzacji w skandynawii gdzie ortodoksyjny feminizm traktowany jest jest na serio w wojnie damsko męskiej nie przypadkiem narasta moim zdaniem. Jedni frustraci częściej popełniają samobójstwa, poziom agresji seksualnej i ofiar przemocy domowej rośnie (w tym zabitych), a i pojawiają się tacy frustraci którzy wprost chcą mordować kobiety motywowani ideową nienawiścią do feministek jak Anders Breivik.
                                        www.feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=1094
                                        Pozdr
                                  • aandzia43 Re: "pożyteczni idioci" a zmanipulowanie idee rów 05.10.11, 22:12
                                    Kocham panią, pani Sisi za ten post :-)
                                    • sisi_kecz Re: "pożyteczni idioci" a zmanipulowanie idee rów 06.10.11, 11:37
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Kocham panią, pani Sisi za ten post :-)
                                      > '

                                      Miłości w zyciu nigdy nie za wiele, więc dzienx,
                                      ale muszę to powiedziec, że sama nie mam żadnej satysfkcji z tego postu, gdyż zapomniałam zmienić jego tytuł na: Kobiety sie uwłaszczyły,
                                      i kurna, cała radość ze znalezienia dobrej metafory: emancypacja kobiet - uwłaszczenie chłopów pańszczyźnianych,
                                      poszła sie ...

                                      Jak ja nienawidzę takich niedoróbek!!!
                                      :(((
      • aandzia43 Re: MSzŚ v "Facet" 01.10.11, 14:12
        Zgrabne na tyle, że nie widać grubej i prostackiej fastrygi. Więcej dowcipu i lekkości niż u panny Żuraw, ale przesłanie to samo. Jakie? Aleszproszszsz:
        "Fajne kobiety są przeciwko równouprawnieniu, albowiem ono niszczy kobiecość. A ponieważ niekobiece laski nie są cool [zawsze i wszędzie - moje], a my chcemy być trendy, to nie chcemy być równouprawnione" Idiotki łapią się na ten przyciężki lep, jak mało rozgarnięte muchy. Lżejsze muszki omijają gniota z daleka.
        Gotowanie samo w sobie, sprzątanie i robienie chłopu loda nie upokarza lekkiej muszki i insynuowanie tego jest bzdurą. Utożsamianie sprzeciwu wobec spsieniu popkultury i polityki z zacofaniem jest bzdurą. Stawianie znaku równości między MSzŚ a facetem niezniewieściałym jest bzdurą. Oczywiście dobrze wiem, czemu te bzdury mają służyć, więc nie łykam. Ciężka mucha łyka.
        Aha, strażniczka patriarchatu nie będzie spokojnie reagowała na publiczne podziwianie lasek przez jej właściciela. Zbyt zależna jest od niego (chociażby nawet psychicznie), by mogła sobie pozwolić na taką lekkość w temacie. No, chyba, że ma naprawdę mocną pozycję, jako pierwsza żona ;-) Ale wtedy też stara się kontrolować sytuację, trzymać rękę na pulsie i wybierać swemu panu laski. Na tekst "patrz Misiek, jaka fajna dziewczyna" to mogę sobie pozwolić ja.
        Jeszcze nie dotarło do ciebie, że strażniczki patriarchatu są wredne? ;-)
    • yoric Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 04.10.11, 01:02
      Zonaikochanka pisze:
      "Nie ma świata mężczyzn i świata kobiet. Jest nasz wspólny świat i kobiety będą w nim mieć tyle praw, przywilejów, władzy i pieniędzy ile sobie wyszarpią... Użalanie się nad cudzą utraconą kobiecością jest po prostu śmieszne. A jakoś nie kojarzę sobie, żeby jakaś kobieta sukcesu narzekała - o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiecość, co ja teraz pocznę?"

      Atrybuty człowieka sukcesu to cechy atrakcyjnego mężczyzny, niekoniecznie atrakcyjnej kobiety. Ale to, że ostrej bizneswoman daleko od modelu wymarzonej partnerki to tylko jeden aspekt sytuacji. Ważne są także wymagania. 'Kobieta sukcesu' nie będzie czuła się szczęśliwa z byle kim - do satysfakcjonującego związku będzie potrzebować 'mężczyzny sukcesu'. Ale o ile atrakcyjność kobiety nie rośnie wraz z pozycją zawodową (albo nieznacznie), o tyle u mężczyzn jest taka zależność - i tu pojawia się dysproporcja podaży i popytu. Faceci z wysoką pozycją zawodową mogą sobie przebierać w ofertach, co zresztą robią, a kobiety mogą sobie najwyżej ponarzekać, że 'na rynku' zostali albo 'beznadziejni' (ci poniżej ich półki), albo podrywacze (ci z ich półki lub wyżej).
      • urquhart o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiecość, 04.10.11, 07:28
        yoric napisał:
        >> Zonaikochanka pisze:
        >>żalanie się nad cudzą utraconą kobiecością jest po prostu śmieszne. A jakoś nie
        >> kojarzę sobie, żeby jakaś kobieta sukcesu narzekała - o, ja biedna, nieszczęśl
        >>iwa, utraciłam kobiecość, co ja teraz pocznę?"
        >
        > Atrybuty człowieka sukcesu to cechy atrakcyjnego mężczyzny, niekoniecznie atrak
        > cyjnej kobiety

        Włąśnie Yoric. To oczywista prawda jakże wypierana prawda że zawłaszczenie męskiej recepty na szczęście kobiecie szczęście rzadko daje. Tak wychodzi że są nieszczęśliwe, tylko zwykle za dumne i za twarde żeby się do tego otwarcie przyznawać
        O ile mężczyzna sukcesu jest otoczony wianuszkiem partnerek i adoratorek, o tyle kobiety sukcesu są przerażająco samotne i to najtrudniejsza życiowa porażka.
        Bo silnej kobiecie może dać szczęście i namiętność tylko jeszcze silniejszy mężczyzna. A tacy dawno są rozdysponowani w związkach, w dodatku kierują się w wyborze kluczem atrakcyjności fizycznej i pozostaje kupowanie iluzji, butelka wina i rozczarowania.
        Zresztą pełno jest wyznań i publikacji na ten temat, wystarczy napisać w wyszukiwarce samotność kobiety sukcesu:
        www.kafeteria.pl/przykawie/obiekt.php?id_t=945
        szklanysufit.blog.iwoman.pl/wpis,samotnosc;kobiety;sukcesu,29959.html
        • chrrr Re: o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiec 04.10.11, 14:16
          > Bo silnej kobiecie może dać szczęście i namiętność tylko jeszcze silniejszy męż
          > czyzna. A tacy dawno są rozdysponowani w związkach, w dodatku kierują się w wyb
          > orze kluczem atrakcyjności fizycznej i pozostaje kupowanie iluzji, butelka win
          > a i rozczarowania.

          Czekajcie, czekajcie, czy nie było ostatnio wątku, w na temat męskiej lesbijki, w którym wypowiadały się kobiety co myślą i jak się czują w związku z niestandardowo męskim facetem? Coś mi chyba umknęło, bo przypominam sobie całkiem pozytywne wypowiedzi. Dotyczące także i seksu.
          • sisi_kecz Re: o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiec 04.10.11, 14:24
            Czekajcie, czekajcie, czy nie było ostatnio wątku, w na temat męskiej lesbijki,
            > w którym wypowiadały się kobiety co myślą i jak się czują w związku z niestand
            > ardowo męskim facetem? '
            było i we wstepniaku do tego tu tematu jego autor nawet sie do tego odnosi.
            Temat o mężczyznach przyjaciólkach ma podreperować samopoczucie trutnia, że go male lesbian wygryzą.

            Ale sposób walki jest bardzo niemęski (aluzje do eunuchów, bezjajecznych, nie dających satysfakcji w wyrku i tp.) wiec nie wiem czy to sie uda.

            pozdro!
            • urquhart male lesbian którzy wiążą się z męskimi babami? 04.10.11, 16:03
              sisi_kecz napisała:
              > Temat o mężczyznach przyjaciólkach ma podreperować samopoczucie trutnia, że go
              > male lesbian wygryzą.
              > Ale sposób walki jest bardzo niemęski (aluzje do eunuchów, bezjajecznych, nie d
              > ających satysfakcji w wyrku i tp.) wiec nie wiem czy to sie uda.

              He, he , do mizogińskiego spisku Starowicza piszącego o problemach niemęskich mężczyzn w łóżku będzie trzeba dopisać historyków wypisujących o roli eunuchów w hierarchii społecznej na przestrzeni dziejów.

              A na serio, przychodzi mi na myśl 2 znajome małżeństwa, gdzie kobieta jest wyraźnie aktywna z przewagą męskiego yang a mężczyzna z przewagą yin. Oba przypadki niewesołe, jak z opisu Starowicza. Meskie baby krecą male lesbian, a w druga strone to juz gorzej.
              W jednym przypadku on jest właścicielem sporej firmy reklamowej, dusza artysty. On się podlizuje, żebrze o akceptacje, zapatrzony w nią od lat, a ona go kastruje i przycina, on potrafi się niemal rozpłakać przy znajomych, a z drugiej ręki wiem że podświadomie go karze ze ja nie kręci w łóżko, a inni kręcili , choć stara się on bidula jak może, jest czułym i przykładnym ojcem córek, sporo zarabia, jest miękki i ciapowaty, ona ostra szybka cięta żyleta. Z latami powiedziałbym nawet że się polaryzują on się robi bardziej wrażliwy, a ona bardziej męska i ostra. Rozmawialiśmy wiele razy o jej ambiwalentnych uczuciach, że nie powinna go tak otwarcie ranić, ona tego ma świadomość. Drugi przypadek to baba niby żartobliwie ale konsekwentnie ośmieszająco na okrągło o 2 razy większym od niej chłopie z miękkim charakterem mówi przy wszystkich mój gamoń, widzieliście mojego gamonia i opowiada ciagłe historyjki jaki to on durny i zginąłby bez niej. Widać że jemu wcale nie wydaje się to zabawne, ale robi dobrą minę do złej gry, ale zapatrzony w nią jak w obrazek. Ona robi znaczącą karierę feministyczno-polityczną.

              Oj, życie male lesbian którzy wiążą się z męskimi babami nie jest łatwe i co innego teorie i fakty a współczucie im się należy.
              • sisi_kecz Re: male lesbian którzy wiążą się z męskimi babam 04.10.11, 16:49
                Przestań,
                xciekawax wcale nie jest męską babą,
                nic nie zrozumiałeś z tamtego tematu tylko w swoje stałe przegródki go powkładałeś:
                białe- czarne
                ja- oni
                chłop-baba

                Nie ośmieszaj swojej inteligencji, noooo
                tak Cię lubię, niedobitku forumowy nasz...


                pozdro!
                • urquhart Re: male lesbian którzy wiążą się z męskimi babam 04.10.11, 17:37
                  sisi_kecz napisała:
                  > nic nie zrozumiałeś z tamtego tematu tylko w swoje stałe przegródki go powkładałeś:(...)
                  > Nie ośmieszaj swojej inteligencji, noooo
                  > tak Cię lubię, niedobitku forumowy nasz...

                  No, Ty dostrzegasz swoje "czarno białe" wokół, ja swoje, ale musiało argumentów ci już zabraknąć że mi tu wyjeżdżasz z protekcjonalnym urabianiem na "swojego gamonia" :)
                  • sisi_kecz Re: male lesbian którzy wiążą się z męskimi babam 04.10.11, 19:06
                    No, Ty dostrzegasz swoje "czarno białe" wokół, ja swoje,'

                    przykro mi, ale dla mnie nic nie jest białe ani czarne, ani nawet biało-czarne.

                    ale musiało argumentów
                    > ci już zabraknąć że mi tu wyjeżdżasz '

                    tam były argumenty, a końcówka to taki osobisty wkręt zupełnie na marginesie poprzedzającej argumentacji

                    z protekcjonalnym urabianiem na "swojego
                    > gamonia" :)'

                    po pierwsze: nie urabiam cie na swojego, bo mi sie jako adwersarz podobasz,
                    jakoś to, ze ktoś ma inne poglądy nie przeszkadza mi go lubić
                    po drugie: słowo użyte gamoń sugeruje, że podejrzewasz mnie o zakusy na Twój męski obraz na forume, a to z kolei sugeruje ze masz kompleksy i czujesz sie jako mężczyzna niepewnie,
                    jakim cudem jakas obca sisi mogłaby cos z Twoja męskością zmajstrować???

                    Powiem Ci , i to koniec personalnego offa, że prezentujesz sie jako bardzo męski facet i własnie zależy mi na tym, abyś taki pozostał, a nie dowartościowywał sie opisując innych jako eunuchy i słabeuszy, a ich kobiety jako babochłopy.

                    howght! :)
              • aandzia43 Re: male lesbian którzy wiążą się z męskimi babam 04.10.11, 20:58

                > Oj, życie male lesbian którzy wiążą się z męskimi babami nie jest łatwe i co in
                > nego teorie i fakty a współczucie im się należy.

                A ja się zawsze powołuję na przykład Dulskiej. Dulska kariery zawodowej nie robiła, nachalnej towarzyskiej kariery też. To Felicjan do domu kasę przynosił, a ona oddawała się kastrowaniu go, wielbieniu synka, udupianiu córek i uprzykrzaniu życia wszystkim. W pokoleniu moich rodziców znałam kilka małżeństw, które wyglądały od środka jak Dulscy. Niektóre z tych pań nie pracowały zawodowo, inne pracowały, ale daleko im było do zarobków i pozycji zawodowej mężów. W moim pokoleniu jest podobnie: pary są po prostu różne. To, jak się zachowują ludzie wobec siebie wynika z wielu czynników: osobowości, klasy, aktualnego stanu psychicznego, aktualnej sytuacji życiowej. A najczęściej ludzie, którzy jadą równo po współmałżonku, używają sobie również na innych. Taki mają sposób bycia.
        • zonaikochanka Re: o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiec 04.10.11, 17:50
          Nawet jeżeli brakuje mężczyzn odpowiednich dla kobiet z wysokimi aspiracjami, to nie znaczy, że gdyby one nagle porzuciły zarządzanie firmą np. a zajęły się dajmy na to smażeniem konfitur (wystarczająco kobiece? wzrosłaby im kobiecość?) to stałyby się bardziej atrakcyjne dla mężczyzn ze swojej półki albo zaczęliby im się podobać ci z niższej półki.
          Skąd przekonanie, że sukces daje szczęście mężczyznom, a kobietom to już nie? Samotne bywają różne kobiety, mniej i bardziej spełnione zawodowo. Te drugie mają przynajmniej prestiż i pieniądze - to niemało, choć pewnie większości nie wystarcza do pełni szczęścia.
          • aandzia43 Re: o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiec 04.10.11, 20:43
            > Skąd przekonanie, że sukces daje szczęście mężczyznom, a kobietom to już nie? S
            > amotne bywają różne kobiety, mniej i bardziej spełnione zawodowo. Te drugie maj
            > ą przynajmniej prestiż i pieniądze - to niemało, choć pewnie większości nie wys
            > tarcza do pełni szczęścia.

            Otóż to! Kiedyś już o tym pisałam, przepadło w czeluściach internetu bez echa ;-) Znane mi naprawdę atrakcyjne erotycznie (niekoniecznie piękne) i przynajmniej normalne psychicznie kobiety sukcesu nie mają większego problemu ze znalezieniem chłopa. Z drugiej strony znam sporo kobiet, które spektakularnego sukcesu nie odniosły, a samotne są i będą. Co więcej, mądrzy ludzie kiwali nad nimi głowami jeszcze kiedy panny młode były i mówili: "ona to chyba za mąż nie wyjdzie". Nagle przestało się zauważać, że stare panny były, są i będą. Wszyscy się rzucili do udowadniania kobietom, że ich problemy osobiste wynikają z sukcesów finansowych, naukowych, zawodowych. Ja bym się jednak nadal skupiała w tych wywodach na osobowości i jej meandrach, nie na stanie konta.
          • that.bitch.is.sick Re: o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiec 04.10.11, 20:46
            a zajęły się d
            > ajmy na to smażeniem konfitur (wystarczająco kobiece? wzrosłaby im kobiecość?)

            A co do diabła jest kobiecego w smażeniu konfitur? Do czego pijecie? Kobiece jest piłowanie szponów, jak widzę faceta z pilnikiem to mnie trafia..
          • yoric Re: o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiec 05.10.11, 01:36
            Tu nie chodzi o bizneswoman porzucającą karierę, tylko o porównanie modeli. W patriarchacie mężczyzna z definicji był 'wyżej' od kobiety, więc problem zbyt silnej kobiety niejako odpadał samoistnie.
            I nie chodzi też o wartościowanie, który model lepszy (pewnie obecny lepszy). Chodzi o to, że na 21-wiecznej emancypacji coś się zyskuje, ale jednocześnie coś tam trzeba zapisać i po stronie strat.
            • aandzia43 Re: o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiec 05.10.11, 21:58
              > I nie chodzi też o wartościowanie, który model lepszy (pewnie obecny lepszy). C
              > hodzi o to, że na 21-wiecznej emancypacji coś się zyskuje, ale jednocześnie coś
              > tam trzeba zapisać i po stronie strat.

              Pewnie, ze zawsze jakieś mniej korzystne strony pozytywnego obrotu sprawy są. Ale, mój Boże, jeśli to mają być tylko takie straty, to biorę je na klatę z całym dobrodziejstwem inwentarza - poradzę sobie z nimi z palcem w d. Żeby to tylko takie nieszczęścia nas, kobiety, dopadały, byłoby cudnie na tym świecie :-)
              • chrrr Re: o, ja biedna, nieszczęśliwa, utraciłam kobiec 05.10.11, 23:27
                > Pewnie, ze zawsze jakieś mniej korzystne strony pozytywnego obrotu sprawy są. A
                > le, mój Boże, jeśli to mają być tylko takie straty, to biorę je na klatę z cały
                > m dobrodziejstwem inwentarza - poradzę sobie z nimi z palcem w d. Żeby to tylko
                > takie nieszczęścia nas, kobiety, dopadały, byłoby cudnie na tym świecie :-)
                >

                O to, to. Zgadzam się z każdym słowem. To tak jak niedawno podniósł się raban wśród panów, że równouprawnienie odebrało kobietom "dżentelmeńskie gesty". Otwieranie drzwi, całowanie w rękę, takie tam. I czy było warto, bo przecież to taka straszna strata... Jeżeli to jest cena, to radośnie zapłacę:) Dziwię się tylko, że jest taka niska.
                • urquhart Jeżeli to jest cena, to radośnie zapłacę:) 06.10.11, 07:03
                  Dla satysfakcji w związku kobieta potrzebuje adoracji a mężczyzna uznania.
                  Ostateczną ceną jest utrata długofalowego pożądania i satysfakcji z seksu i związku.
                  O tym jest tekst Starowicza i wiele podobnych publikacji w temacie, w tym te analizujące przemiany w Skandynawii.
    • yoric Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 05.10.11, 18:28
      Ciekawe co nasze feministki na rady dawane kobietom odnośnie podrywu :)

      kobieta.gazeta.pl/kobieta/56,107880,10315406,Jak_one_podrywaja__Sztuka_udanego_flirtu.html
      • sisi_kecz Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 05.10.11, 19:11
        yoric napisał:

        > Ciekawe co nasze feministki na rady dawane kobietom odnośnie podrywu :)


        Ja na pewno nic,
        a za resztę nie ręczę, bo chwilowo zniosłyśmy dyscyplinę partyjną.
      • urquhart Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 05.10.11, 21:53
        yoric napisał:

        > Ciekawe co nasze feministki na rady dawane kobietom odnośnie podrywu :)

        Jak to było? Pułapka nie gania za myszami? Równość równością ale to facet ma się starać i adorować... :)
        • sisi_kecz Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 05.10.11, 22:03
          Ciekawe co nasze feministki na rady dawane kobietom odnośnie podrywu :)
          >
          > Jak to było? Pułapka nie gania za myszami? Równość równością ale to facet ma si
          > ę starać i adorować... :)

          Urquhart mowisz jako feminista,
          czy po prostu wiedzę o feminizmie bierzesz ze swojej głowy,
          sam formułując poglądy feministek ?


          :)))
          • urquhart Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 06.10.11, 06:52
            sisi_kecz napisała:
            > sam formułując poglądy feministek ?

            Wpisz w wyszukiwarkę forum "Pułapka nie lata za myszami".
            Feministyczna awangarda była tu przed wami dużo wcześniej :)

            pozd
            • yoric Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 06.10.11, 10:15
              Tak na marginesie, Sisi, mam Cię wygaszoną i widzę Twoje wypowiedzi wyłacznie jeśli ktoś akurat zacytuje. Twoje pytania, odezwy, apele itd. adresowane bezpośrednio do mnie mają zatem (nazwijmy to tak) 'wartość' wyłącznie stylistyczną :).
              • sisi_kecz Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 06.10.11, 11:30
                yoric napisał:

                > Tak na marginesie, Sisi, mam Cię wygaszoną i widzę Twoje wypowiedzi wyłacznie j
                > eśli ktoś akurat zacytuje. Twoje pytania, odezwy, apele itd. adresowane bezpośr
                > ednio do mnie mają zatem (nazwijmy to tak) 'wartość' wyłącznie stylistyczną :).'

                po pierwsze: nie wystosowałam do Ciebie żadnej odezwy, pytania ani apelu,
                po drugie: jesli takie cos popełnię to nie będzie mi to całkiem przeszkadzało, ze idzie w próżnię, forum jest do wyrażania opinii, a to ze Ty masz mnie wygaszoną to Twoja jednostronna akcja i mi wisi.
                po trzecie: sam zapytałeś o opinie na temat linku tutejsze feministki, więc zapytałes też mnie, na drugi raz napisz: pytam tutejsze feministki wyłączając sisi, to nie będziesz musiał sadzić bufoniastych ogłoszeń,
                ale jak sprawia Ci to frajdę to przecież kto yorickowi zabroni ?

                Jeśi ktos teraz zacytuje ten mój powyższy wywód, to będziesz musiał to niestety niechcący przeczytać, ale nie łam sie!
                może kiedyś usprawnią system wygaszeń i przestaniesz być na to biedaku, narażony ;))))

                pozdro!
            • sisi_kecz Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 06.10.11, 11:33
              Wpisz w wyszukiwarkę forum "Pułapka nie lata za myszami".
              > Feministyczna awangarda była tu przed wami dużo wcześniej :)'

              Pewnie, że była ale link yorica pojawił sie wczoraj i nawet awangarda nie zdążył sie ustosunkować, kiedy Ty już miałeś odpowiedź: co powie feministka na to.

              Prorok, feminista, czy ...?

              pozdro!
        • aandzia43 Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 05.10.11, 22:24
          > Jak to było? Pułapka nie gania za myszami? Równość równością ale to facet ma si
          > ę starać i adorować... :)

          A ty wiesz, jak ja się muszę starać, żeby śmiać się z kiepskich dowcipów, powstrzymywać się przed opowiadaniem swoich, dużo lepszych i powstrzymywać się przed uszczypnięciem go w tyłek?! To jest dopiero ciężka robota! :-P
          • urquhart Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 06.10.11, 07:09
            aandzia43 napisała:
            > A ty wiesz, jak ja się muszę starać, żeby śmiać się z kiepskich dowcipów, powst
            > rzymywać się przed opowiadaniem swoich, dużo lepszych i powstrzymywać się przed
            > uszczypnięciem go w tyłek?! To jest dopiero ciężka robota! :-P

            He, he, wiec Ty jednak przygryzasz język żeby nie powiedzieć "mój ty gamoniu" ?
            • aandzia43 Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 06.10.11, 22:26
              No wiesz, co za pytanie?! ;-) Oczywiście, że przygryzam język. I to wcale nie dlatego, że łamię dyscyplinę partyjną i kopię dołki pod Wszechświatowym Spiskiem Feministek, tylko dlatego, że staram się powstrzymywać od protekcjonalnych gadek wobec ludzi w ogóle. Nie tylko wobec mężczyzn. Staram się, co nie znaczy, ze zawsze mi się udaje ;-)
              Poza tym, to był dowcip. Mój stary ma trochę wad, ale poczucie humoru ma zbliżone do mojego, więc nie cierpię obcując z nim werbalnie. Poza tym jego nie kastruje moje poczucie humoru i czasem bon mott lepszy od jego tekstu. Obcych chłopów zaś dawno nie oczarowywałam z premedytacją, więc katusze kobiety uwodzącej są mi obce ;-P No może ciut zapomniane ;-P
      • aandzia43 Re: mężczyzni - kobiety bis, przyjacółki nie part 05.10.11, 22:25
        Luzik i normalka, a na jaką reakcję czekałeś? :-O
Inne wątki na temat:
Pełna wersja