Jak mu powiedziec

05.03.12, 15:25
Dopada mnie frustracja, bo juz kilka razy mowilam mezowi, ze gdy chce sie ze mna kochac, to niech sie nie czai, tylko zdecydowanie bierze sie do rzeczy.
Mam juz go dosc. Ile razy mozna mowic, sugerowac cos.
Wczoraj znowu ta sama sytuacja.
Kladzie sie obok mnie i czeka, nie wiadomo na co, ze co, jak juz jest obok, to sie na niego rzuce?
Ja tez potrzebuje troche zainteresowania i zabiegania.

Gdy ja mam na niego ochote, to obejmuje go, robie kocio-zalotne oczy, czule zaczynam piescic i do przodu. A ten... eh, szkoda gadac.
Ja rozumiem, ze mozna kogos delikatnie dotykac, ale jego dotyk przypomina mi raczej sprawdzanie, jak ja bede reagowac, czy on moze cos zaczac, czy nie. Tchorz nie facet.

Zaczynam marzyc o namietnym kochanku, czulym, zdecydowanym...

Od dluzszego czasu przestalam w ogole myslec o seksie. Jak patrze na nieudolnosc mojego meza, to mi sie odechciewa.
Jak do cholery pokazac mu, jak powinien zachowywac sie prawdziwy mezczyzna.
Zadne filmy i sugestie nie dzialaja i mi zaczyna brakowac sil i checi.
    • urquhart to w końcu dobrze, czy niedobrze:? 05.03.12, 15:51
      molecule napisała:
      > Ja rozumiem, ze mozna kogos delikatnie dotykac, ale jego dotyk przypomina mi ra
      > czej sprawdzanie, jak ja bede reagowac, czy on moze cos zaczac, czy nie. Tchorz
      > nie facet.
      >
      > Zaczynam marzyc o namietnym kochanku, czulym, zdecydowanym...
      >
      > Od dluzszego czasu przestalam w ogole myslec o seksie. Jak patrze na nieudolnos
      > c mojego meza, to mi sie odechciewa.

      Ciekawy paradoks. Facet (!) typowo sprawdza reakcję i czeka na przyzwolenie i zachętę. To nowy typ dopasowany do postulatów postępowych feministek że każdy seksualnne posunięcie nawet wobec żony bez wyrażenia zdecydowanej i jednoznacznej zgody i zachęty kobiety to z założenia i definicji gwałt i za którą mężczyzna powinien byc surowo ukarany. Była o tym duża dyskusja podczas próby deportacji Julian Assange oskarżaonego o gwałt bo nie miał "jednoznacznej zgody" partnerki. Znaczy wieczorem miała wielką ochotę a rano już nie.
      • dreemcatcher Re: to w końcu dobrze, czy niedobrze:? 05.03.12, 15:58
        jak będziesz czytać tyle mądrych książek to ci tak zostanie :)
      • aandzia43 Re: to w końcu dobrze, czy niedobrze:? 05.03.12, 22:56

        > Ciekawy paradoks. Facet (!) typowo sprawdza reakcję i czeka na przyzwolenie i z
        > achętę. To nowy typ dopasowany do postulatów postępowych feministek


        Daj spokój, znałam takich grubo przed najazdem na Polskę "postępowych feministek" ;-P
      • proto Re: to w końcu dobrze, czy niedobrze:? 06.03.12, 09:19
        Trzeba nosić przy sobie formularz, który laska powinna wypełnić i podpisać podając dane z dowodu, numer NIP.
        Już sobie wyobrażam taki formularz,
        Lista pozycji, dopuszczalnych metod stymulacji, obok kwadraciki do zaznaczenia, wyrażam zgodę/nie wyrażam.

        Dla nowocześniejszych można poprosić o wyrażenie zgody i nagrać telefonem.
        Tu też pozostaje problem czy podczas nagrywania wyrazimy wszystkie zgody? A co jeżeli nie wyrazimy na coś zgody a podczas aktu seksualnego się zachce? No cóż zawsze można przerwać i uzupełnić nagranie albo sporządzić aneks.
        • urquhart Re: to w końcu dobrze, czy niedobrze:? 06.03.12, 14:07
          proto napisał:
          > Dla nowocześniejszych można poprosić o wyrażenie zgody i nagrać telefonem.
          > Tu też pozostaje problem czy podczas nagrywania wyrazimy wszystkie zgody? A co
          > jeżeli nie wyrazimy na coś zgody a podczas aktu seksualnego się zachce? No cóż
          > zawsze można przerwać i uzupełnić nagranie albo sporządzić aneks.

          Niby śmieszne Proto, ale Julianowi Assange jak siedział w kiciu czekając na deportację do Szwecji nie było do śmiechu.
          A inny szaraczek byc może gniłby w lochu bo nie potrafiłby nagłośnić w mediach szwedzkiego poziomu absudru.
          • molecule Re: to w końcu dobrze, czy niedobrze:? 06.03.12, 15:01
            urquhart napisał:

            Niby śmieszne Proto, ale Julianowi Assange jak siedział w kiciu czekając na dep
            > ortację do Szwecji nie było do śmiechu.
            > A inny szaraczek byc może gniłby w lochu bo nie potrafiłby nagłośnić w mediach
            > szwedzkiego poziomu absudru.

            Do rzeczy Panowie. Ja problemu nie robię, gdy ktoś dość intensywnie mnie do czegoś zachęca.
            Pewnie, że się wkurzam, jeśli ktoś jest bardzo natrętny, a ja wyraźnie mówię "dość".
            Kurcze, ale traktuję mężczyzn jako inteligentne istoty (choć może nie powinnam, gdy zaczynają myśleć tylko swoim przyrodzeniem).
            Przecież można wyczuć kiedy kobieta jest otwarta i może wymaga tylko lekkiego rozruszania, a kiedy wyraźnie okazuje niechęć.

            Moje pytanie brzmi:
            Czy jest jakaś szansa, że facet ruszy swój tyłek, ogarnie się i zacznie być prawdziwym mężczyzną. Jakie metody zastosować, żeby jemu się chciało i żeby nie czekał jak ta "dupa wołowa", aż zostanie obsłużony przez swoją panią.

            Dzisiaj rozmawiałam z koleżanką i powiedziała, że ma podobny problem. Gdyby nie jej inicjatywa w łóżku i włączanie wyobraźni, to za chiny ludowe nie miałaby orgazmu.

            Może trzeba olać gościa, choć to mój mąż od 15 lat i wziąć się za inny wysiłek fizyczny, może jakiś fitness...

            Do bani z tymi facetami... ;-)
            • urquhart paradoks - facet a prawdziwy mężczyzna alfa 06.03.12, 17:38
              molecule napisała:
              > Moje pytanie brzmi:
              > Czy jest jakaś szansa, że facet ruszy swój tyłek, ogarnie się i zacznie być pra
              > wdziwym mężczyzną. Jakie metody zastosować, żeby jemu się chciało i żeby nie cz
              > ekał jak ta "dupa wołowa", aż zostanie obsłużony przez swoją panią.

              To bardziej złożony paradoks. Nasza kultura represyjnie wychowuje chłopców by we wszystkim czekali na zdanie kobiet w ich życiu, czekali na ich ruch i zachętę okazywali im tym szacunek i posłuszeństwo i wpycha ich na tory bycia podległym facetem. Ale żeby seks iskrzył Yang musi przełamywać opór i narzucać wolę Yin, jak piszesz "prawdziwy mężczyzna" powinien prowadzić, przewodzić. Ot bezdroza i łzy durni, frajerów i naiwniaków co uwierzyli w tzw równouprawnienie podług praw oczekiwań głoszonych przez kobiety.

              Nie da się tego "powiedzieć" facetowi po latach indoktrynacji i i kulturowej tresury, to się nabywa w wychowaniu.
              Arogancki i zabawny (cocky and funny) to cechy atrakcyjności osobnika alfa. Arogancja to wyzwanie rzucone podporządkowaniu się regułom grupy, zabawność to atawistyczne narzucenie przywództwa grupie i inteligentne rozwiązywanie napięcia bez walki (buduje autorytet) .
              Niektórzy próbują nadrobić te braki tych cech kursami (szukaj po słowach cocky and funny), ale jak widzę efekty sa raczej rozczarowujące.
              Zmienić można ewentalnie własne potomstwo w etapie wychowania - jeśli się zna klucz.
            • de.bill Re: to w końcu dobrze, czy niedobrze:? 06.03.12, 20:18
              Przecież można wyczuć kiedy kobieta jest otwarta i może wymaga tylko lekkiego rozruszania, a kiedy wyraźnie okazuje niechęć.

              Bu ha ha ha ha
              Alez mnie rozmieszylac, ksiezniczko ....
              ;)

              Moja tez stosowala taka taktyke.
              Domysl sie kiedy i jak chce ....

              A mnie to teraz zwyczajnie NUDZI.
              Starac sie, sprezac, domyslac....
              'walczyc' tygodniami o laske dopuszczenia.
              Dla orgazmu?
              Z nia?
              Zwlaszcza ze ona teraz taka niewydymka.
              Najchetniej to by lezala, ja mam kolo niej skakac, robic jej dobrze na rozne sposoby.
              A na koniec zmasturbowac sie przy pomocy jej ciala - bo do tego sprowadza sie nasz 'seks'.
              Wazne zeby ona nie musiala sie napracowac.
              Bron Boze sie spocic.
              Albo cos wiecej niz lezenie z rozlozonymi nogami.

              Na taka postawe (od lat wielu) mowie teraz:
              - zieeew
              - zlew

              Teraz prawdopodobnie zaczyna uwazac ze 'ciapa' ze mnie, facet bez jaj etc.
              Oczywiscie, ona lelija bez skazy i winy zadnej, wszystko robi tak jak trzeba.
              Jakbym sie tym przejmowal ....

              A poza tym kobieta z niej OK, matka tez dobra.

              Naprawde, jest tyle innych rzeczy/hobby ktore mozna robic zamiast takiej parodii seksu.
              Niekoniecznie zdradzac.

              A seks?
              Seks jest przereklamowany.
            • mgla_jedwabna Re: to w końcu dobrze, czy niedobrze:? 23.03.12, 15:12
              "Może trzeba olać gościa, choć to mój mąż od 15 lat i wziąć się za inny wysiłek fizyczny, może jakiś fitness..."

              To mit, że ćwiczenia fizyczne pozwalają spalić energię początkowo przeznaczoną na seks. Wskutek regularnego ćwiczenia raczej poprawia się ogólna forma fizyczna i libido takiemu sprawnemu osobnikowi/osobniczce raczej rośnie.
    • dreemcatcher Re: Jak mu powiedziec 05.03.12, 16:00
      to może sparujemy ich razem :) moja żona kłoda też tak robi i czeka :)
      przeleżą sobie tak kilka takich podejść to może załapią o co chodzi :)
    • proto Re: Jak mu powiedziec 05.03.12, 16:34
      > Kladzie sie obok mnie i czeka, nie wiadomo na co, ze co, jak juz jest obok, to
      > sie na niego rzuce?

      Dokładnie tak, na to czeka aż zaczniesz go gwałcić :)
      Pewnie wcześniej wiele razy dałaś wyraz swojemu niezadowoleniu, jak próbował się do ciebie dobierać. Teraz facet, jest zupełnie wykastrowany. Boi się wykazać jakąkolwiek inicjatywę.

      Piłeczka po Twojej stronie.

      Spróbuj, rzuć się na niego, jak dzika napalona suka. Ciekaw jestem jaka będzie jego reakcja.
      Z chęcią się dowiem :)
      Pozdrawiam
      • molecule Re: Jak mu powiedziec 05.03.12, 18:42
        Już nie raz rzucałam się na niego jak napalona suczka. Jasne, jemu się to bardzo podoba, dlatego myśli, że jest bóg wie kim i jak się obok mnie położy to już wystarczy bym na niego leciała. Cholerny książę.
        Myślałam, że go rozkręcę, a okazało się, że stał się bardziej bierny.
        Owszem, kiedyś zdarzyło mi się mu odmówić, bo już tak rozbroił mnie swoimi podchodami, że nie wiedziałam czy mam płakać czy być wściekła.
        Jak go poznałam, to fajna była ta jego niewinność chłopieca, ale kurde, człowiek ewoluuje, a ten zatrzymał się w miejscu. Masakra.
        Niby inteligentny, a w tych sprawach tępy jak but.
        • asocial Re: Jak mu powiedziec 05.03.12, 21:31
          Niby mnostwo podobnych watkow na tym forum, ale z Twojego jakos wyziera totalny brak szacunku dla meza...¨tepy but¨, etc...
          Jak dla mnie to facet jest wykastrowany, pewnie nie raz po lapach dostal, to teraz sie cyka.
          • aandzia43 Re: Jak mu powiedziec 05.03.12, 22:54
            > Jak dla mnie to facet jest wykastrowany, pewnie nie raz po lapach dostal, to te
            > raz sie cyka.

            Może on nie tyle wykastrowany (przez partnerkę, tę, czy poprzednią), co nigdy jaj nie miał, więc partnerki nie miały już co kastrować. Nie dostawał po łapach, bo ich nigdy nie wyciągał. Cyka się, bo się zawsze cykał. A może wykastrowany, tylko dawno, dawno temu, u zarania swej męskości. Jak np.Sędzia z "Wielkiego Żarcia" ;-P
            • bi_chetny Re: Jak mu powiedziec 08.03.12, 17:17
              aandzia43 napisała:
              > Może on nie tyle wykastrowany (przez partnerkę, tę, czy poprzednią), co nigdy j
              > aj nie miał, więc partnerki nie miały już co kastrować. Nie dostawał po łapach,
              > bo ich nigdy nie wyciągał. Cyka się, bo się zawsze cykał. A może wykastrowany,
              > tylko dawno, dawno temu, u zarania swej męskości. Jak np.Sędzia z "Wielkiego Ż
              > arcia" ;-P

              ee tam, tak często bywa. Mnie też żona długo zniechęcała do różnych zachowań, teraz na szczęście tendencja się odwróciła, i idziemy na ruchanko, rżnięcie, pieprzenie, żeby tylko kilka przykładów podać ;)
        • proto Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 09:25
          A jak to się stało, że Ty ewoluowałaś a on Nie?
          Dlaczego nie rozwijacie się razem?
          Może odpowiedź na to pytanie Wam pomoże?
          • elsa33 Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 09:58
            ja myślę, że niewiele jest par , które nie mają tego problemu po którejś stronie. Spróbuj spojrzeć na sytuację z punktu widzenia męża. Teraz nie odmawiasz mu, bo gra wstępna jest dla Ciebie żenująca i nie przechodzi kwalifikacji. On z kolei utwierdza się w przekonaniu, że nie staje na wysokości zadania. Musisz mu jasno powiedzieć czego oczekujesz i nie spodziewaj się, że problem zniknie jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to powolny proces. Podsuwaj mu jakieś lektury, może nie wie jak się do tego zabrać, jest niepewny siebie. Cholera, my też znaleźliśmy się w ciemnej dupie, bo jak był seks spontaniczny, to nie trzeba było na ten temat rozmawiać, potem dzieci, to jakoś nie było okazji
            , a teraz uczymy się siebie i to też w sumie jest rajcujące, także pomóż mu się otworzyć.
          • urquhart Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 10:00
            proto napisał:

            > A jak to się stało, że Ty ewoluowałaś a on Nie?

            Jak? Jak? Bo kobieta zmienną jest: w cyklach miesiecznych, wieloletnich i innych życiowych spowodowanych burzami hormonalnymi które determinują jej zachowanie.
            A kazdy męzczyzna zbyt niedojrzały że by za tym wszystkim nadażyć... :)
    • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 09:59

      > Ja rozumiem, ze mozna kogos delikatnie dotykac, ale jego dotyk przypomina mi ra
      > czej sprawdzanie, jak ja bede reagowac, czy on moze cos zaczac, czy nie. Tchorz
      > nie facet.
      >
      > Zaczynam marzyc o namietnym kochanku, czulym, zdecydowanym...
      >
      > Od dluzszego czasu przestalam w ogole myslec o seksie. Jak patrze na nieudolnos
      > c mojego meza, to mi sie odechciewa.
      > Jak do cholery pokazac mu, jak powinien zachowywac sie prawdziwy mezczyzna.
      > Zadne filmy i sugestie nie dzialaja i mi zaczyna brakowac sil i checi.

      Klasyczne zrzucanie winy na drugą osobę. Nie sądzę aby facet był kiepski skoro przy nim seksualnie się rozwinęłaś. Ale inna że sprawa Ciebie zaczyna swędzieć, nudzisz się i albo zamierzasz zdradzić albo zdradziłaś, a teraz kombinujesz jak tu zrzucić winę na drugą stronę. Tylko jak już się prześpisz z kimś innym to błagam, nie rób z siebie ofiary i męczennicy bo to naprawdę śmiesznie brzmi.:)
      • dreemcatcher Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 16:03
        e tam ..napisze że potrzebowała czegoś więcej .
    • molecule Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 11:37
      asocial napisała:

      > Niby mnostwo podobnych watkow na tym forum, ale z Twojego jakos wyziera totalny
      > brak szacunku dla meza...¨tepy but¨, etc...

      To nie brak szacunku, to dopadająca mnie frustracja. Męża bardzo szanuję i daję mu to odczuć przez cały czas, bo inteligentny i przystojny z niego gość. Ale w tych sprawach, to eh... aż się we mnie gotuje, że taki nieudolny.

      aandzia43 napisała:

      > Nie dostawał po łapach,
      > bo ich nigdy nie wyciągał. Cyka się, bo się zawsze cykał.

      No właśnie, on taki pierdoła w tych sprawach, że pierwsza dziewczyna sama musiała go brać pod rękę, druga też go uwodziła, bo pomyślała, że jest jakimś wyzwaniem, trochę taki niedostępny, potem ja i znowu to samo. Jak się z nim pierwszej nie zacznie, to ten zupełnie nie przejmie inicjatywy. Taki kurde typ, a mi ręce opadają.

      proto napisał:

      > A jak to się stało, że Ty ewoluowałaś a on Nie?
      > Dlaczego nie rozwijacie się razem?
      > Może odpowiedź na to pytanie Wam pomoże?

      Jestem otwarta na nowości i poza tym potrafię przyjąć krytykę czy sugestie. Nie obrażam się.
      Mój mąż, jak zwróci mu się uwagę, to nie może przyjąć do wiadomości, że taka wspaniałość jak on, może nie być doskonała.

      elsa33 napisała:

      Musisz mu j
      > asno powiedzieć czego oczekujesz i nie spodziewaj się, że problem zniknie jak z
      > a dotknięciem czarodziejskiej różdżki, to powolny proces. Podsuwaj mu jakieś le
      > ktury, może nie wie jak się do tego zabrać, jest niepewny siebie.

      To fakt, kiedyś jasno mu powiedziałam, że też chciałabym być porządnie wylizana. Podziałało, tylko dla mnie jest to trochę żenujące mówić tak prosto z mostu, czuję się wtedy niekomfortowo. Wszelkie lektury, nie działają, no chyba, że filmy porno, gdzie to oczywiście facet jest obsługiwany i to właściwie znowu ja powinnam czegoś się nauczyć, ale on... broń boże. Myślę, że on nie ma na co narzekać, zresztą nie wnosi żadnych próśb i pretensji. To po prostu mi czegoś brakuje.

      urquhart napisał:

      Bo kobieta zmienną jest: w cyklach miesiecznych, wieloletnich i innyc
      > h życiowych spowodowanych burzami hormonalnymi które determinują jej zachowanie

      Może i tak, ale mężczyzna też się zmienia, bo przecież robi jakieś tam kroki do przodu i bywa, że chce doświadczyć czegoś nowego.
      Mój mąż to taki typ, że jak mu coś raz przypasuje, to może tak na okrągło i jakiekolwiek zmiany mogę jedynie wprowadzać bardzo powoli.

      that.bitch.is.sick napisała:

      > Klasyczne zrzucanie winy na drugą osobę. Nie sądzę aby facet był kiepski skoro
      > przy nim seksualnie się rozwinęłaś. Ale inna że sprawa Ciebie zaczyna swędzieć,
      > nudzisz się i albo zamierzasz zdradzić albo zdradziłaś, a teraz kombinujesz j
      > ak tu zrzucić winę na drugą stronę.

      Może i zrzucam winę na drugą stronę, bo ja już wykorzystałam wszystkie znane mi sposoby (co nie znaczy, że może jakieś do cholery istnieją, żeby ruszyć ten głaz).
      O zdradzie nie myślę, bo jakoś to nie w moim stylu. Fizyczność musi być powiązana z uczuciami, a ja kocham swojego męża. Co z tego, że stanąłby obok mnie jakiś tam przystojniaczek, jak nie ma między nami więzi, porozumienia dusz... Najlepsze są orgazmy emocjonalne, jak do tego dojdzie jeszcze fizyczny, to szybuje się w chmurach...
      • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 16:20
        molecule napisała:

        > O zdradzie nie myślę, bo jakoś to nie w moim stylu. Fizyczność musi być powiąza
        > na z uczuciami, a ja kocham swojego męża. Co z tego, że stanąłby obok mnie jaki
        > ś tam przystojniaczek, jak nie ma między nami więzi, porozumienia dusz... Najle
        > psze są orgazmy emocjonalne, jak do tego dojdzie jeszcze fizyczny, to szybuje s
        > ię w chmurach...

        LOL, a cóż to jest orgazm emocjonalny u diabła? :)
        • lady.anna Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 17:20
          that.bitch.is.sick napisała:

          > LOL, a cóż to jest orgazm emocjonalny u diabła? :)

          normalnie -
          wymarzone spełnienie z partnerem którego się kocha :)
          czasem uzależnia
          • urquhart Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 17:39
            Mogę prosić o wiecej szczegółów ???
            • lady.anna Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 18:57
              urquhart napisał:

              > Mogę prosić o wiecej szczegółów ???

              w temacie spełnienia
              czy uzależnienia? :)

              obawiam się, że gdybym napisała, że lewitowałam
              w rzadkim (?) przypadku połączenia wyjątkowego zgrania fizyczności i emocjonalności
              to by się zaczęły pytania
              co takiego popalam :)
          • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 19:19
            lady.anna napisała:

            > that.bitch.is.sick napisała:
            >
            > > LOL, a cóż to jest orgazm emocjonalny u diabła? :)
            >
            > normalnie -
            > wymarzone spełnienie z partnerem którego się kocha :)
            > czasem uzależnia

            To ja chyba jestem człowiek małej wiary, bo widzisz skojarzyło mi się od razu z tzw. syndromem kuwady:) i innymi urojonymi objawami parapsychicznymi.
      • lady.anna Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 19:08
        molecule napisała:

        > Mój mąż to taki typ, że jak mu coś raz przypasuje, to może tak na okrągło i
        > jakiekolwiek zmiany mogę jedynie wprowadzać bardzo powoli.

        mądrego to czasem dobrze posłuchać :)
        powodzenia



    • xciekawax Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 20:20
      ja bym zrobila tak: rozpalila pana bawiac sie nim. Gdy juz bedzie napalony, polozylabym sie obok, i slodko powiedziala ze jego kolej. Gdy bedzie chcial od razu seks uprawiac, z usmiechem slodkim zakomunikuj ze nie tak szybko - pokaz mu co ma robic, jak cie zaspokoic,gdzie dotykac, a gdzie calowac. Badz cierpliwa - na razie uczysz go co na Ciebie dziala.

      Gdy juz jako tako sie rozkrecisz idzcie dalej

      Na koncu skomplementuj. I nie mow zadnych "ale", np: o, bardzo fajnie bylo ALE..... wolalabym tak czy tak. To zabija faceta zapal.

      No i na koniec: niektorzy faceci maja mniej testestoronow, wiec trzeba to zaakceptowac. Czasami dobrze tez jest nie inicjiowac przez troche, a jak juz cos z siebie wykszesa, to bawic sie z nimi ze niby nie za bardzo chcesz, ale byc przy tym zalotna, to budzi w nich prymitywne poczucie wyzwania.
    • proto Re: Jak mu powiedziec 06.03.12, 20:45
      Tak czytam i czytam, a robota leży aż się boje ją ruszyć ....

      Dochodzę do wniosku, że związki powinny być kontraktowe,
      Po co wiązać się na stałe?

      Raz na mak. rok należy małżeństwo odnowić, jeżeli nie to rozwód z automatu.
      Zmienić tekst przysięgi małżeńskiej na i cię nie opuszczę do przyszłego roku.

      sprawa załatwiona.

      Do tego dodałbym, że wierność seksualna powinna być jako uzupełnienie, odrębnie deklarowane. W domyśle, nie powinno jej być.

      Oto nowy model małżeństwa. :))))
    • gapluzyna wprost? 07.03.12, 17:51
      Hej.
      Nie zrozum mnie źle, ale skoro facet tak asekuracyjnie podchodzi do tematu- to może musisz powiedzieć mu wprost, że chciałabyś dynamicznego seksu, kreatywności w łóżku- a najlepiej kreatywnego, dynamicznego seksu poza łózkiem? ;)
      Może podziałasz na jego wyobraźnię? Na serio nawet wspomagacze typu filmy erotyczne nie wpływają na jego popęd?

      Mam nadzieję...
      Bo przypadek mojego faceta jest taki pokręcony, że nawet mówienie "jasno i wyraźnie" nie skutkuje.Wręcz przeciwnie. Dochchodzi to takich sytuacji, że ja zadaję mu pytanie: "może dziś się pobzykamy?", na co on odpala nową za*ebistą aplikację w smatfonie i... tyle z sexu.

      Kiedyś tez był delikatny, ale później się "wyczulismy", niestety- nie jest to ideał mężczyzny, z którym miałabym doznać orgazmu jak tsunami ;)
      Ostatnio nawet myślę, że chyba ma kogoś innego, kto mu bardziej odpowiada. Smutne, ale coż.

      Życzę Ci powodzenia z Twoim Facetem i rozbudzaniem jego temperamentu...
    • 3bsp Re: Jak mu powiedziec 07.03.12, 21:37
      Jestem przekonany, że w małżeństwie w sferze seksualnej to Ty „rozdajesz karty”.
      To rodzaj sprawowania władzy nad partnerem.
      Jakie są tego konsekwencje? A no takie jak opisujesz. To rodzaj relacji metaforycznie rzecz ujmując jak pomiędzy wymagającym urzędnikiem a uległym, wystraszonym petentem, z tym, że poruszacie się w bardzo delikatnym obszarze ludzkiej psychiki.
      Chyba kiepsko u was z komunikacją i asertywnością.
      Skąd wiem? A no kiedyś przerabiałem taką lekcje, choć w przeszłości w innych układach było zupełnie nieźle.
      Zapewne jesteś ciekawa jak sobie poradziłem z problemem. Pomogła mi sąsiadka i znów czułem się jak lew w czasie rui.
      Ponieważ z taka łatwością obwiniasz męża, to posłuchaj:

      Przychodzi kobieta do seksuologa i podobnie jak Ty narzeka na męża
      - proszę niech pani koniecznie przyjdzie z mężem jutro.
      Na drugi dzień przychodzi owa pani z mężem.
      Krotka rozmowa w gabinecie pomiędzy obu panami po czym seksuolog
      zaprasza do gabinetu panią i mówi:
      - proszę usiąść i założyć nogę na nogę – o tak właśnie, proszę postawić jedna nogę na krześle i delikatnie odchylić spódniczkę – o tak, proszę się odwrócić i pochylić. Dziękuję.
      O co chodzi panie doktorze?
      Problem w tym, że ja też się nie podnieciłem.

      • elsa33 Re: Jak mu powiedziec 08.03.12, 08:43
        Możesz powiedzieć, w jaki sposób pomogła Ci sąsiadka?

        z tym dowcipem poszedłeś po bandzie
        • dreemcatcher Re: Jak mu powiedziec 08.03.12, 11:24
          pomogła jak tylko mogła :)
          a dowcip ma swój urok i do tego dużo w nim prawdy
      • molecule Re: Jak mu powiedziec 08.03.12, 12:06
        Dzięki 3bsp. Masz wiele racji.
        Rzeczywiście tak wyszło, że to ja rozdaję karty w sferze seksualnej. Wyszło tak trochę niechcący, bo mąż pod tym względem był nieśmiały. Najpierw lekko go prowokowałam, a że wyczułam, że to mu się podoba, to pociągnęłam temat dalej. Niestety nie sądziłam, że tak będzie na zawsze :-(
        Z komunikacją jest ok., przynajmniej u mnie. Mogę powiedzieć mu coś tak prosto, ale co to za satysfakcja, gdy druga strona robi coś tak "wymuszenie". Fajnie byłoby, gdyby mężczyzna się jednak domyślił, ale to chyba marzenie ściętej głowy.

        Kawał ok. bardzo mi się podoba.
        Różnica jest jednak taka, że chyba jednak innych podniecam, bo miałam już dwie propozycje romansu (czy niezobowiązującego seksu) w przeciągu pół roku.
        Na dodatek wcale jakoś się nie wdzięcząc, bo takie układy mi nie pasują.

        Może za bardzo podawałam mu się na tacy...
        Ostatnio nieco oklapłam i potrzeby mam mniejsze. Jakieś przesilenie wiosenne czy coś...
        Znalazłam fajne rzeczy do poczytania i interesujący kurs. Na razie to mi zaspokaja moje potrzeby emocjonalne, a fizycznie można zmęczyć się na siłowni albo ćwicząc.
        • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 09.03.12, 11:54
          molecule napisała:

          > Kawał ok. bardzo mi się podoba.
          > Różnica jest jednak taka, że chyba jednak innych podniecam, bo miałam już dwie
          > propozycje romansu (czy niezobowiązującego seksu) w przeciągu pół roku.
          > Na dodatek wcale jakoś się nie wdzięcząc, bo takie układy mi nie pasują.
          >

          Nie bądź naiwna. Jeśli obcy facet chce ci się dobrać do tyłka to nie dlatego, że jesteś super seksowna i podniecająca. To dlatego że wysyłasz sygnały iż jesteś seksualną desperatką i jesteś łatwa.
          Dlaczego kobiety uważają że seks z mężczyzną jest potwierdzeniem ich seksualnej atrakcyjności? To generalnie jest brnięcie w kanał.
          • kag73 Re: Jak mu powiedziec 09.03.12, 12:42
            "Nie bądź naiwna. Jeśli obcy facet chce ci się dobrać do tyłka to nie dlatego, że jesteś super seksowna i podniecająca. To dlatego że wysyłasz sygnały iż jesteś seksualną desperatką i jesteś łatwa. "

            No ja Cie przepraszam, ale niekoniecznie. Owszem mozna byc atrakcyjna i podobac sie facetom. Mezczyzni maja to do siebie, ze podobaja im sie kobiety:) Zwlaszcza, ze nowe i do tego jeszcze "zakazane" kusi. Nijak ma sie to do "podniecania" meza, bo to inna para kaloszy. Mezowi owszem moze nadal sie podobac, ale jak wiemy, seks z dlugoletnim partnerem to zupelnie cos innego niz nowa fascynacja, czasem potrzeba fantazji, czasem troche wysilku a czasem jeszcze czegos innego.
            • elsa33 Re: Jak mu powiedziec 09.03.12, 13:25
              No więc właśnie powierzchowną "atrakcyjność" w długim związku można sobie o kant d.... rozbić. Dlatego dowcip pasuje tu jak piernik do wiatraka. Poza tym to mąż ma za nią szaleć, nie inne samce, o przepraszam "samcowie"- panowie
          • elsa33 Re: Jak mu powiedziec 09.03.12, 13:22
            i tu się z Bitch zgodzę :)
          • molecule Re: Jak mu powiedziec 09.03.12, 14:54
            that.bitch.is.sick napisała:
            > Nie bądź naiwna. Jeśli obcy facet chce ci się dobrać do tyłka to nie dlatego, ż
            > e jesteś super seksowna i podniecająca. To dlatego że wysyłasz sygnały iż jeste
            > ś seksualną desperatką i jesteś łatwa.

            No cóż Bich, każdy sądzi po sobie. Przykro mi, że tylko w ten sposób możesz zainteresować facetów, tzn. wysyłając sygnały, że jesteś seksualną desperatką.

            Ja chyba przekonuję się, że o ile mam do czegoś/kogoś dystans i najmniej mi zależy, wówczas osiągam najlepsze efekty.

            > Dlaczego kobiety uważają że seks z mężczyzną jest potwierdzeniem ich seksualnej
            > atrakcyjności? To generalnie jest brnięcie w kanał.

            Nie do końca się z tym zgodzę.

            O ile wysoka cena świadczy o jakości danej rzeczy (np. cena bugatti), o tyle też zainteresowanie mężczyzny, tudzież seks z nim, jest odzwierciedleniem atrakcyjności kobiety. Czy to się komuś podoba czy nie.

            • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 00:02
              molecule napisała:

              > No cóż Bich, każdy sądzi po sobie. Przykro mi, że tylko w ten sposób możesz zai
              > nteresować facetów, tzn. wysyłając sygnały, że jesteś seksualną desperatką.
              >
              > Ja chyba przekonuję się, że o ile mam do czegoś/kogoś dystans i najmniej mi zal
              > eży, wówczas osiągam najlepsze efekty.

              A ty masz zryte poczucie własnej wartości najwidoczniej. Facet proponuje Ci seks, kiedy czuje że mu się uda, a nie dlatego że jego atrakcyjność oślepiła go jak blask słońca w niebiesiech. Jeśli propozycja seksualna potwierdza Twoją atrakcyjność to poczucie wartości masz poniżej poziomu tirówki, bo ta bierze kasę za seks bez obrazy. I zrozum nie mam na celu dogryzanie Tobie - tylko przemyśl swoje aspiracje, naprawdę.

              > > Dlaczego kobiety uważają że seks z mężczyzną jest potwierdzeniem ich seks
              > ualnej
              > > atrakcyjności? To generalnie jest brnięcie w kanał.
              >
              > Nie do końca się z tym zgodzę.
              >
              > O ile wysoka cena świadczy o jakości danej rzeczy (np. cena bugatti), o tyle te
              > ż zainteresowanie mężczyzny, tudzież seks z nim, jest odzwierciedleniem atrakcy
              > jności kobiety. Czy to się komuś podoba czy nie.

              Niezbyt jasny ten wywód. Na pewno nic nie piłaś? Mężczyzna jest w sposób naturalny zainteresowany kobietą, albowiem jego celem jest seks. To czy kobieta jest dla niego atrakcyjna, odzwierciedla zachowanie mężczyzny PO stosunku(jak osiągnął cel pierwotny) i w dalszej perspektywie. Mam nadzieję że chwytasz tą różnicę bo jeśli nie to wróć do liceum.
              Jak facet kupuje sobie sztuczną pochwę to też ten gadżet obdarza zainteresowaniem, co nie świadczy rzecz jasna o jego wyjątkowych walorach. Rozumiemy się?

              • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 00:08
                that.bitch.is.sick napisała:


                > A ty masz zryte poczucie własnej wartości najwidoczniej. Facet proponuje Ci sek
                > s, kiedy czuje że mu się uda, a nie dlatego że jego atrakcyjność oślepiła go ja
                > k blask słońca w niebiesiech.

                Korekta - Twoja atrakcyjność.
                Większość kobiet się nadaje byle się zgodziły pójść do łóżka. Jeśli to Ciebie zaskakuje to:
                a)masz urodę posłanki Sobeckiej(lecz pamiętaj - zdziwiłabyś się jakie dziwne upodobania mają niektórzy) - nie podejrzewam Cię o to ;)
                b)masz strasznie niskie poczucie tego i tamtego - i to obstawiam..
              • kag73 Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 00:14
                Niezbyt jasny ten wywód. Na pewno nic nie piłaś? Mężczyzna jest w sposób natura
                > lny zainteresowany kobietą, albowiem jego celem jest seks. To czy kobieta jest
                > dla niego atrakcyjna, odzwierciedla zachowanie mężczyzny PO stosunku(jak osiągn
                > ął cel pierwotny) i w dalszej perspektywie. Mam nadzieję że chwytasz tą różnicę
                > bo jeśli nie to wróć do liceum.
                > Jak facet kupuje sobie sztuczną pochwę to też ten gadżet obdarza zainteresowani
                > em, co nie świadczy rzecz jasna o jego wyjątkowych walorach. Rozumiemy się?

                Nie do konca sie z tym zgodze. Mezczyzni, podobnie jak i kobiety zreszta, bywaja rozni. Sa tacy, ktorzy chca seksu wlasnie z atrakcyjna(jesli chodzi o optyke) dla nich kobieta. Bo byc moze nie chodzi im o ilosc ale o jakosc a dla wielu w seksie liczy sie atrakcyjnosc fizyczna, bo bez tego ani rusz.
                I uwazam, ze zaden mezczyzna nie jest w "sposob naturalny" zainetersowany KAZDA kobieta bez wzgledu na wyglad. No chyba, ze jakis skonczony desperat :)


                • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 00:31
                  kag73 napisała:

                  > Nie do konca sie z tym zgodze. Mezczyzni, podobnie jak i kobiety zreszta, bywaj
                  > a rozni. Sa tacy, ktorzy chca seksu wlasnie z atrakcyjna(jesli chodzi o optyke)
                  > dla nich kobieta. Bo byc moze nie chodzi im o ilosc ale o jakosc a dla wielu w
                  > seksie liczy sie atrakcyjnosc fizyczna, bo bez tego ani rusz.
                  > I uwazam, ze zaden mezczyzna nie jest w "sposob naturalny" zainetersowany KAZDA
                  > kobieta bez wzgledu na wyglad. No chyba, ze jakis skonczony desperat :)

                  NO tak, ale tu autorka ma tu jakąś zawężoną definicję atrakcyjności która polega na tym że: jeszcze sobie potrafię znaleźć faceta do łóżka, bo ktoś mi zaproponował seks. Hę? W końcu bycie atrakcyjną seksualnie, podniecającą nie jest aż takie trudne no już bez przesady( to ma mniej z urodą wspólnego niż się wydaje;), bardziej z brakiem oporów).
                  Nie wątpię w atrakcyjność autorki, wątpię w jej poczucie własnej wartości. Krótko mówiąc - kto jej tak zjechał mniemanie na własny temat? Czy to są poprzestawiane priorytety, czy mąż jest sprawcą? Czy brak zdolności do wyciągania właściwych wniosków.
                • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 00:53
                  kag73 napisała:


                  >
                  > Nie do konca sie z tym zgodze. Mezczyzni, podobnie jak i kobiety zreszta, bywaj
                  > a rozni. Sa tacy, ktorzy chca seksu wlasnie z atrakcyjna(jesli chodzi o optyke)
                  > dla nich kobieta. Bo byc moze nie chodzi im o ilosc ale o jakosc a dla wielu w
                  > seksie liczy sie atrakcyjnosc fizyczna, bo bez tego ani rusz.

                  Dobra, może to jeszcze bardziej dosadnie napiszę. Seks nie jest żadnym potwierdzeniem atrakcyjności, bo to nie jest takie oczywiste. Wiadomo, że mężczyzna może rozróżniać kobiety które uważa za atrakcyjne, od tych z którymi poszedłby do łóżka i jeszcze takie z którymi ma realne szanse na seks. Do tego dochodzą jeszcze kobiety które mu się mniej podobają ale np. one go podziwiają. Są różni mężczyźni, z różnymi potrzebami. Jeden woli iść do dziwki i zapłacić aby mieć ciało bliższe swoim oczekiwaniom, czy żeby było tak jak on chce. Drugi facet woli jak kobieta go pragnie. Wiadomo że to się nie pokrywa. Od zachwytu czyjąś urodą i powiedzmy hmm cielesnością do widoku przy którym mu stanie jest gotowy do odbycia stosunku jest duża odległość. Facet może iść z Tobą do łóżka ale możesz być cholernie daleko od listy jego marzeń. A zdarzają się i tacy którzy potrafią iść do łóżka z byle kim i zrzygać się po fakcie, jak się zorientują z kim im "się trafiło".
                  Oczywiście powyższy wywód nie ma nic wspólnego z autorką postu, a jednak ma na celu uświadomienie że nikt nie powinien od seksu uzależniać swojego poczucia własnej wartości i atrakcyjności bo to materia śliska i niebezpieczna. Nie wiesz jak Cię widzi ta druga osoba. Wzwód mężczyzny nie oznacza automatycznie, że jesteś superlaską i tyle.
                  >
                  >
                  • kag73 Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 01:03
                    Mysle, ze cala ta wypowiedz nie jest tutaj istotna. Autorka odniosla sie do dowcipu jednego z autorow o podniecaniu cz tez nie podniecaniu kogos.
                    I wcale nie wiemy jakie autorka ma poczucie wartosci. jak dla mnie ma partnera, ktory ze wzgledu na okolicznosci i "uklady" w przeszlosci/kiedys przyzwyczail sie, ze zona odwali cala robote. Troche sie moze rozleniwil. Do tego autorka przyznaje, ze to ona "rozdawala" karty jezeli chodzi o sfere seksu. Teraz zbiera owoce. To wszystko.
                    Coz jej doradzic? trudno powiedziec, bo nie znam jej meza. Moze troche odczekac, dac mu szanse zadzialac albo kiedys, wbrew jej checi, powiedziec o swoich fantazjach i preferencjach. Niekoniecznie juz w trakcie akcji, ale w innych okolicznosci, przy lampce wina i jakies milej pogaweedce. Jest nadzieja, ze facet wezmie sobie to do serca albo zapamieta i wprowadzi w czyn. To nie to czego chcilaby ona, ona chcialaby, zeby sam na to wpadl, ale to nie koncert zyczen.
                  • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 01:10
                    A wniosek z tego płynie taki, że bezsensowne jest roztrząsanie analogii typu: inni chcą iść ze mną do łóżka więc czemu mąż nie - bo to jak wiadomo nie ma nic wspólnego.
                    Może więc czas zaprzestać używania seksu w celu dowartościowania się bo w ten sposób zwyczajnie psuje się i niszczy relacje seksualną w związku(nie powiem już że to prowadzi nie do zaspokojenia tylko do uzależnienia czyli seksoholizmu jak się te rzeczy łączy). Gdyby wszyscy zgodnie z prawami natury uprawiali seks dla przyjemności fizycznej i orgazmu, a przestali łączyć seks z innymi swoimi interesami to całe to marudzenie i dzielenie włosa na czworo nie miałoby miejsca.
                    Tu jest znowuż kobieta niedowartościowana i facet ma się w macho zamieniać bo jej się wydaje że to pomoże na kompleksy. Zaprawdę powiadam wam gdyby i w Batmana się zamieniał to nie pomoże, bo kompleksów nie leczy się seksem.
                    • kag73 Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 02:56
                      "Tu jest znowuż kobieta niedowartościowana i facet ma się w macho zamieniać bo jej się wydaje że to pomoże na kompleksy. Zaprawdę powiadam wam gdyby i w Batmana się zamieniał to nie pomoże, bo kompleksów nie leczy się seksem".

                      A ja nie odnioslam takiego wrazenia. Mysle, ze zwyczajnie chodzi jej o to jaki ma byc ten seks niz o to czy on jest, w celu leczenia kompleksow. Autorka watku ma swoje wyobrazenie o tym jak ma wygladc ich zblizenie. Po prostu znudzil jej sie sposob w jaki maz zawsze zaczyna inicjowac seks. Sama tez ma dosc przejmowania inicjatywy, co kiedys chetnie robila.
                      Widac jednak, ze mezowi "dawna" metoda odpowiada. Mysle, ze jest tez z gatunku mezczynz, ktorzy mysla, ze z kobieta to tak czule i delikanie trzeba, zeby jej nie uszkodzic albo nie skrzywdzic. Zdarzaja sie tacy mezczyzni. Rzecz w tym, ze on nie wie, ze zona chcialaby nieco "ostrzej", bo moze wtedy by sie przelamal albo "odwazyl". Ona z kolei chcialaby, zeby on sam tego chcial a nie zeby robil tak, bo mu powiedziala. Ale on raczej w jej myslach czytac nie potrafi, dlatego doradzilam powiedziec o swoich pragnieniach, ale w neutralnych okolicznosciach i bez pretensji i nie w momencie kiedy zaczyna sie seks.
                      Inaczej pewnie moze jeszcze dlugo czekac i sie wkurzac i nic z tego nie bedzie.
                      • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 11:58
                        kag73 napisała:


                        > A ja nie odnioslam takiego wrazenia. Mysle, ze zwyczajnie chodzi jej o to jaki
                        > ma byc ten seks niz o to czy on jest, w celu leczenia kompleksow. Autorka watku
                        > ma swoje wyobrazenie o tym jak ma wygladc ich zblizenie. Po prostu znudzil jej
                        > sie sposob w jaki maz zawsze zaczyna inicjowac seks. Sama tez ma dosc przejmow
                        > ania inicjatywy, co kiedys chetnie robila.
                        > Widac jednak, ze mezowi "dawna" metoda odpowiada. Mysle, ze jest tez z gatunku
                        > mezczynz, ktorzy mysla, ze z kobieta to tak czule i delikanie trzeba, zeby jej
                        > nie uszkodzic albo nie skrzywdzic. Zdarzaja sie tacy mezczyzni. Rzecz w tym, ze
                        > on nie wie, ze zona chcialaby nieco "ostrzej", bo moze wtedy by sie przelamal
                        > albo "odwazyl". Ona z kolei chcialaby, zeby on sam tego chcial a nie zeby robi
                        > l tak, bo mu powiedziala. Ale on raczej w jej myslach czytac nie potrafi, dlate
                        > go doradzilam powiedziec o swoich pragnieniach, ale w neutralnych okolicznoscia
                        > ch i bez pretensji i nie w momencie kiedy zaczyna sie seks.
                        > Inaczej pewnie moze jeszcze dlugo czekac i sie wkurzac i nic z tego nie bedzie.

                        Jasne. On po prostu nie wie że ona chciałaby ostrzej. Wystarczy mu powiedzieć i wszystko sie rozwiąże. Że też wcześniej nie pomyślałam o tym, żeby to doradzić. ;)
                        Rozmawiamy obawiam się na innych poziomach. Ty się skupiasz na tym co zrobić żeby ON chciał tak jak CHCE ONA, co raczej nie prowadzi donikąd, bo to niemożliwe zwyczajnie:). Ja mówiłam o tym co powoduje że ona chce tak a nie inaczej. Na ogół zrozumienie własnych motywów prowadzi do takiego sposobu rozwiązania problemu który jest realny.
                        Oczekiwanie od drugiej osoby że będzie chciała tak samo jak ja dlatego, że z nią porozmawiam to po prostu gruszki na wierzbie.
                        Ona chce wyraźnych oznak pożądania ze strony faceta. Nie jest to jakieś wygórowane oczekiwanie ale w tym związku i z tym facetem to pewnie chce za dużo. Stąd właśnie trzeba szukać innych rozwiązań, a zwłaszcza zadać sobie pytanie czy można tą potrzebę zaspokoić jakoś inaczej. Z tego co się orientuję, to ciężko zmusić faceta aby się rzucał na Ciebie ale może coś mu dosypać do zupy;P
                  • gomory Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 21:42
                    > Wzwód mężczyzny nie oznacza automatycznie, że jesteś superlaską i tyle.

                    Zeby nie wyszlo, ze dopisuje sie tylko slowami "popieram" to dorzuce: brak wzwodu tez nie oznacza automatycznie, ze nie jestes dla niego superlaska :).
    • 3bsp Re: Jak mu powiedziec 08.03.12, 20:24
      Odpowiedź:elsa33
      > Możesz powiedzieć, w jaki sposób pomogła Ci sąsiadka?

      Problem w tym, ze nie jestem facetem tylko mężczyzną a zatem nie jestem gadułą, więc proszę nie zadawaj niedyskretnych pytań, bo nie otrzymasz odpowiedzi.

      > z tym dowcipem poszedłeś po bandzie

      To celowo. Ludzie są z reguły zakłamani, obłudni i cierpiący na przerost EGO.
      Dowcip w tym ujęciu był prowokacją.

      Odpowiedź: molekule

      Chyba jesteś OK kobitka i wcale tego nie pisze przy okazji Święta Kobiet, choć korzystając z okazji przyjmij szczere życzenia rozwiązania wszystkich twoich problemów bez względu na sposób.
      Czasem w takich relacjach potrzebny jest mediator, np. seksuolog (mowie to poważnie, bez nawiązywania do dowcipu. A swoją droga zaimponowałaś mi reakcją na dowcip, który był małą prowokacją i próbą poznania Ciebie. Dlatego piszę, mając świadomość, że nie marnuję czasu).

      Napisałaś:
      >Ostatnio nieco oklapłam i potrzeby mam mniejsze. Jakieś przesilenie wiosenne czy coś...
      >Znalazłam fajne rzeczy do poczytania i interesujący kurs. Na razie to mi zaspokaja moje potrzeby >emocjonalne, a fizycznie można zmęczyć się na siłowni albo ćwicząc.

      Możesz mi wierzyć, że nie jest to rozwiązanie. To jak zamiatanie śmieci pod dywan albo udawanie, że nie ma problemu, bo problem jest i to poważny.
      Gdybyś nie wiem co robiła, on powróci. Zadaj sobie teraz pytanie: CZY JESTEM UCZCIWA WOBEC SIEBIE, zanim przyjdą poważne pytania w przyszłości o sens bycia razem.
      Nie zdajesz sobie sprawy, jak wielką dynamikę psychiczną maja sprawy seksualne, które tłumione wylezą w postaci perwersji emocjonalnej, której nienawiść jest tylko jednym z elementów.
      A więc proszę Pani i proszę Pana czas na działanie zanim spotkacie się na rozwodowym kobiercu.
      • elsa33 Re: Jak mu powiedziec 09.03.12, 10:32
        3bsp i inne chłopaki, sorki ale dowcip jest jednak żenujący, co ty do sugerujesz? Jaka prowokacja? Co to jest cholera, jakaś paraolimpiada? To nie jest kwestia płci, gdybyś zmienił rolę seksuologa na żeńską a i to facet miałyby się wyginać i kusić, byłby równie żenujący Rzyg
        Jednak jesteś gadułą, bo gdybyś nie był, uprzejmie byś o sąsiadce nie wspomniał, ale zanęciłeś, a teraz niech sobie forum dopowie, tak zdecydowanie " Ty jesteś mężczyzną", jeszcze tylko dodaj stuprocentowym samcem alfa, życzliwym dla sąsiadek, a jakim odkrywczym, proszę Cię....
        • 3bsp Re: Jak mu powiedziec 09.03.12, 21:12
          elsa33 napisała:

          >To nie jest kwestia płci, gdybyś zmienił rolę seksuologa na żeńską a i to facet miałyby się wyginać i kusić, byłby równie żenujący Rzyg

          Nie bierz wszystkiego tak serio, bo przestanę być spontaniczny, a nie lubię być tresowana małpą.
          Czasem oglądam TV i kiedyś widziałem wyginających się zalotnie młodych, napakowanych facetów.
          To chyba było to, co określasz eufemicznie słowem Rzyg. Teraz chyba wiem co to znaczy.
          Antycypując twoją ripostę powiem: spoko w pełni akceptuję swoja sylwetkę.

          >Jednak jesteś gadułą, bo gdybyś nie był, uprzejmie byś o sąsiadce nie wspomniał

          No dobra, to była kobieta, ale czy w pierwotnym ujęciu nie zachowałem dyskrecji?
          Zastosowałaś chwyt erystyczny. Dobra, masz rację.

          >ale zanęciłeś, a teraz niech sobie forum dopowie

          No i teraz mam pewność, że jesteś kobietą. Ach ta kobieca ciekawość, to takie sympatyczne.
          Mógłbym Ci zdradzić kilka pikantnych szczegółów, ale tylko na ucho, z tym, że od dłuższego czasu jestem zajęty i może to dłużej potrwać.

          >tak zdecydowanie " Ty jesteś mężczyzną", jeszcze tylko dodaj stuprocentowym samcem alfa, życzliwym dla sąsiadek

          O kurcze a kto Ci to wypaplał miła sąsiadko elso33
          Dodam jeszcze, że jestem pełen szacunku i życzliwości dla kobiet z tym, że w moim przekonaniu, nie każdy osobnik płci żeńskiej jest kobietą.
          Tej trzeciej płci raczej unikam, tak jak unikam facetów, którzy udają mężczyzn.

          >a jakim odkrywczym, proszę Cię....

          Oj nie wódź mnie na pokuszenie nie odkryty „lądzie”, bo serce moje nie jest z kamienia.

          Teraz zupełnie poważnie. Szlag mnie trafia na niedojrzałość obu płci we wzajemnych relacjach. Na brak zaufania i bliskości w wielu związkach, których miejsce zajmuje walka o władzę, skrywana wrogość, potrzeba dominowania i torturowania się nawzajem w cywilizowany sposób.
          Tak miałem, zrozumiałem, próbuję pomóc innym.
          Nie pomogłem teraz, to może kiedyś.
      • molecule Re: Jak mu powiedziec 09.03.12, 12:27
        3bsp napisał:
        (...) przy okazji Święta Kobiet, choć
        > korzystając z okazji przyjmij szczere życzenia rozwiązania wszystkich twoich pr
        > oblemów bez względu na sposób.

        Dziękuję bardzo za życzenia.

        3bsp mówisz, że dobry byłby seksuolog... Tylko tak realnie, jaki facet (mężczyzna) pójdzie do seksuologa z powodu zbyt małego (ewentualnie wyimaginowanego) zaspokojenia partnerki.
        Mało tego, urażona duma mężczyzny, że w ogóle zgłaszam taki problem, a na dodatek wysyłam do mediatora, to już ho ho, może go tak zablokować, że wcale mnie nie tknie. Bo jak to on, taki fantastyczny, kobiety go uwodzą, a ja mam jakieś ale... :-)

        Nie, to odpada.

        Problem jest taki z tym rodzajem mężczyzn, że gdy ich się chwali, to popadają w jeszcze większe samouwielbienie, podbudowują swoje ego i osiadają na laurach. Nie jest to metoda motywująca. Gdyby był to człowiek ambitny, to chciałby starać się jeszcze bardziej i sposób ten przynosiłby zamierzony efekt.
        Uskarżanie się czy zwracanie uwagi, podcina mu skrzydła.
        Zatem, tak czy inaczej d.pa.

        Rozwodzić się nie będziemy, bo na innych płaszczyznach życiowych jest ok.
        Fakt, że uśpione gdzieś pragnienia mogą wypłynąć ze zdwojoną siłą. Wydaje mi się jednak, że na tyle poznałam już pewien mechanizm sterujący człowiekiem, by uchronić się przed jakąś głupotą. Potrafię panować nad swoimi pragnieniami i emocjami, chociaż ... na tyle siebie znamy na ile nas sprawdzono.

        Potrzebuję poznać jakąś metodę, na człowieka, który pasywnie podchodzi do życia.
        Jak go ożywić, zachęcić, jak znaleźć tę iskierkę...?
        W tej chwili mój mąż ma niesprzyjające warunki zewnętrzne, czyli problemy w pracy, problemy finansowe...
        Czekam, aż ten czas minie, choć trwa on już zbyt długo, a przy okazji ja sama tracę optymizm życiowy.
        Przedtem z pasją brałam się za ćwiczenia, chciało mi się o siebie dbać, a teraz robię to z przymusu, żeby zwyczajnie nie zbabieć.
        Brakuje mi właśnie mężowskiej motywacji, gdyż wszystko zdaje mu się być obojętne.

        • 3bsp Re: Jak mu powiedziec 10.03.12, 06:29
          molecule napisała:

          > (: …………)
          W naszym życiu nazbyt często brak uczciwości powoduje, że wizytę u seksuologa traktujemy podobnie jak wizytę u psychologa a co nie daj Boże u psychiatry.
          Dzięki temu z „dumą” możemy grać na ofiarę, zaczadzając innych nierozwiązanymi własnymi problemami.
          To ten brak uczciwości wobec siebie powoduje, że pielęgnujemy w sobie obłudę i zakłamanie i na ich fundamencie budujemy relację ze światem zewnętrznym.
          SEKSUOLOG, TO PRZEDE WSZYSTKIM PSYCHOLOG, który pomaga zrozumieć skomplikowane mechanizmy naszej osobowości, które przekładają się na relacje interpersonalne.
          Chcesz tak żyć? Twój wybór, ale zastanów się czy warto.
          Pomyśl, jeśli masz problem i podzielisz się nim wśród „przyjaciół”, to ilu z nich będzie ci współczuło, budując w Tobie iluzję a za plecami obrobi Ci d..pę, ilu wyszydzi a ilu zareaguje empatycznie wspierając dobra radą, obiektywnym komentarzem, pozwalającym na inne spojrzenie na problem, czy tak po prostu przypomni Ci, że prawda zwykle leży po środku. Tak zwana miłość bliźniego nie jedno ma imię, bo prawdziwa jedno imię ma.

          Przeczytaj wszystkie swoje posty z tego wątku tak, jakby pisała to Twoja przyjaciółka.
          Jeśli zrobisz to uczciwie, odkryjesz gdzie leży problem.
          W świątyni Apollina w Delfach jest inskrypcja - Gnothi seauton - o której warto czasem sobie przypomnieć, ergo, nie zmieniajmy świata – zmieniajmy siebie.
          • niezapominajka333 Re: Jak mu powiedziec 11.03.12, 10:11
            I pomyśleć, że gdyby z podobnymi skargami na żonę napisał facet, zaraz runęłaby lawina oskarżeń, jaka to lenwa, zero inicjatywy, zero urozmaiceń, łaskawie położy się i czeka, aż zostanie obsłużona. Oto przykład męskiego obiektywizmu , w odróżnieniu od solidarności jajników ;)))

            Mamy sytuację, w której obojgu z małżonków brakuje seksu, ale każde chce go po swojemu.
            Mąż nie potrafi, lub nie chce inicjować w sposób bardzej zdecydowany. Mimo sporego stażu małżeńskiego jego inicjatywa ogranicza się do zgłoszenia swojej dostępności po położeniu do łóżka. Przyzwyczajenie, lenistwo, blokady, czy wszystko razem?
            Żona nie ma ochoty, a nieporadność męża dodatkowo ją wkurza. Ale nie mówi mu wprost jak ma się zachować, bo chce, żeby było spontanicznie.
            Oboje mogiby skarżyć się tutaj na brak seksu i znaleźliby grupę wsparcia.
            A teraz z innej beczki.
            Molecule!
            Nie piszesz zbyt wiele na swój temat na forum, ale z tego, co napisałaś ( zakładając, że to prawda i biorąc poprawkę na emocje) wydaje mi się, że problemy z seksem mogą być przysłowiowym wierzchołkiem góry lodowej. I jakoś mi to wszystko niespójnie wygląda.

            Skopiowałam najistotniejsze fragnenty, z konieczności wyrywając je z kontekstu ówczesnych dyskusji. Przeczytaj je i przemyśl, jak w rzeczywistości wyglądają wasze relacje. Postaraj się też spojrzeć na związek jego oczami. Na całość, nie na jeden aspekt.
            Forumowicze wypowiadają się na podstawie tego co napiszesz i co wyczytają między wierszami. Każdy prezentuje nieco inny punkt widzenia. Spróbuj z tego skorzystać.

            Pozdrawiam.




            • niezapominajka333 Do przemyślenia....(autor: Molecule) 11.03.12, 10:18
              25.10.10
              "....Wyszłam za mąż z rozsądku, bo mój partner był dobrym, poczciwym człowiekiem. Jego wadą było to, że był o mnie zazdrosny. Przez całe życie brakowało mi prawdziwego uczucia, którego nigdy nie poczułam do swojego męża. Chodzi mi tu o te wszystkie emocje związane z zakochaniem. Mam wrażenie, że ominęło mnie coś najpiękniejszego w życiu....
              23.09.10
              Niby to takie oczywiste, że zdrada jest najgorszą rzeczą, ale co zrobić, kiedy kobieta komunikuje swojemu partnerowi, że czuje się przez niego zaniedbana i niedoceniana, pomimo wszelkich starań by uszczęśliwiać swojego faceta. Rozstanie nie wchodzi w grę ze względu na dobro dzieci i okoliczności sytuacyjne.
              Wszystkie działania i słowa są ignorowane przez partnera, a kobieta popada w coraz większą frustrację. Odbiera jej to energię i chęć do życia, bo zasady moralne i ciążąca na niej odpowiedzialność nie pozwala na spełnienie poza związkowe. Co wtedy? Skazać siebie na ziemskie nieszczęście i czekać na pośmiertny raj?

              Mężczyźni popełniają podstawowy błąd nie mówiąc swojej żonie, jak bardzo są dla nich ważne. Uważają, że przecież kobieta powinna wiedzieć, że jest przez nich kochana, że ona im się podoba...
              My kobiety chcemy wiedzieć, że nasze starania są zauważalne przez mężczyznę, że kiedy zakładamy specjalną koszulkę i w pełni oddajemy się rozkoszy, to chcemy wiedzieć, że byłyśmy zaj....te, że zaskoczyłyśmy, że byłyśmy niesamowite, że dzięki nam facet znalazł się przez chwilę w siódmym niebie...
              Bez tej motywacji i bez tych słów nie chce nam się już niczego dla Was robić.

              Ale jak zrozumieć partnera, któremu jest wszystko jedno i jeszcze uważa, że dbałość kobiety mu się należy, bo przecież najważniejsze, że on jest (co z tego, że w drugim pokoju przed kompem lub telewizorem) To kobieta musi się starać i być wdzięczna, że łaskawy pan z nią jest.
              Dzieci sąd przyzna matce, ale jeśli ta matka mieszka u męża i jest po intercyzie, to i tak jedna wielka lipa.

              To nie obgadywanie partnera, to poszukiwanie rozwiązania.
              Lewych rączek nie mam, tylko w najlepszym okresie musiałam zajmować się dziećmi (często biorąc również dorywcze prace, żeby mężowi finansowo pomóc) i CV nie jest takie bogate. Poza tym pracuję i dzieci utrzymam, ale mieszkania nie kupię, bo mnie nie stać.
              Nie zmusił, tylko wtedy miał dużo lepsze gadane i obiecywał, że pomoże przy wychowaniu dzieci.
              Obiecanki cacanki...
              Facetom nie można wierzyć, bo to lenie są i egoiści (przynajmniej ditchdoc takie wzorce popiera, z tego co widzę).
              A podobno najważniejsze są wiara, nadzieja i miłość... Niezłe mrzonki.

              Nie żałuję, że mam dzieci, żałuję, że uwierzyłam mężowi (ślubował przecież miłość, w której zawiera się również dbanie o swoją partnerkę i rodzinę)
              To on zdradził swoją obietnicę.

              Ja nie szukam kochasia. Ja szukam rozwiązania na polepszenie naszych stosunków. Wiem, że gdzieś popełniam błąd i proszę forumowiczów o radę, jak należy postępować.
              To nie brak szacunku, to dopadająca mnie frustracja. Męża bardzo szanuję i daję mu to odczuć przez cały czas, bo inteligentny i przystojny z niego gość. Ale w tych sprawach, to eh... aż się we mnie gotuje, że taki nieudolny.

              No właśnie, on taki pierdoła w tych sprawach, że pierwsza dziewczyna sama musiała go brać pod rękę, druga też go uwodziła, bo pomyślała, że jest jakimś wyzwaniem, trochę taki niedostępny, potem ja i znowu to samo. Jak się z nim pierwszej nie zacznie, to ten zupełnie nie przejmie inicjatywy. Taki kurde typ, a mi ręce opadają..."



            • that.bitch.is.sick Re: Jak mu powiedziec 11.03.12, 11:20
              niezapominajka333 napisała:

              > I pomyśleć, że gdyby z podobnymi skargami na żonę napisał facet, zaraz runęłaby
              > lawina oskarżeń, jaka to lenwa, zero inicjatywy, zero urozmaiceń, łaskawie poł
              > oży się i czeka, aż zostanie obsłużona. Oto przykład męskiego obiektywizmu , w
              > odróżnieniu od solidarności jajników ;)))

              Widzę, że nie do końca przemyślałaś to co piszesz. Domagasz? się równego traktowania płci w seksie? Czy was powaliło? Akurat sfera seksualna to taki obszar gdzie kobieta i mężczyzna wybitnie różnią się od siebie, brak edukacji seksualnej w szkołach w smutny sposób dotyka takie osoby jak Ty. A jak czytam takie bzdury to mi się odechciewa.
              Kup sobie lejek do siusiania ale nic nie poradzisz na to że zupełnie inna jest sytuacja kiedy mężczyzna nic nie robi w łóżku oprócz osiągnięcia orgazmu, a zupełnie inna znowuż kiedy kobieta leży jak kłoda. Nie można tego porównywać bo to dwa różne problemy.
              W pierwszym przypadku facet ma orgazm i do niego zmierza. W drugim przypadku kiedy kobieta leży i czeka - brak jakiegokolwiek zainteresowania seksem.
              Zrozum - facet do orgazmu nie potrzebuje gry wstępnej, potrzebuje jej tylko wtedy gdy kobieta z którą obcuje obchodzi go, angażuje emocjonalnie i naprawdę kręci. Kobieta natomiast kiedy nie musi być zaangażowana emocjonalnie żeby oczekiwać zaangażowania w seksie, ona ma tu inny interes.
              >
              • niezapominajka333 Re: Jak mu powiedziec 11.03.12, 11:36
                Wiesz co, Bitch. Może Ty lepiej trzymaj się swoich zasad....
    • molecule Re: Jak mu powiedziec 11.03.12, 14:27
      Dzięki wszystkim za zabranie głosu w moim wątku.
      Wiele padło tutaj tez godnych rozważenia.
      Bich podejmuje tutaj prowokacyjną dyskusję na temat dowartościowania się w sferze seksu.
      > Tu jest znowuż kobieta niedowartościowana i facet ma się w macho zamieniać bo j
      > ej się wydaje że to pomoże na kompleksy.

      Hm..., zastanawiałam się czy mam kompleksy i czy jestem niedowartościowana.
      Sądzę, że nie mam kompleksów. Nie czuję się nietrakcyjna, bo dobrze mi w moim własnym ciele i sama ze sobą.
      Moja frustracja wynika jednak z braku umiejętności wpłynięcia na własnego męża, by ten stał się bardziej odważnym i chętnym do seksu.

      Urguhart ma chyba rację pisząc:
      "Nasza kultura represyjnie wychowuje chłopców by we wszystkim czekali na zdanie kobiet w ich życiu, czekali na ich ruch i zachętę okazywali im tym szacunek i posłuszeństwo i wpycha ich na tory bycia podległym facetem. Ale żeby seks iskrzył Yang musi przełamywać opór i narzucać wolę Yin, jak piszesz "prawdziwy mężczyzna" powinien prowadzić, przewodzić."

      Wynika z tego, jak mniemam, że takie przekonanie jest mocno zakorzenione w umyśle mężczyzny i trzeba by nie lada wysiłku by je zmienić.
      Ja taki trud podjęłam, jednak bez efektów.
      Niby mój mąż wie, jaki typ mężczyzn podoba się kobietom, ale chyba popadł w taki konformizm, że jemu nie chcę się nic zmieniać.

      Czy seks i zainteresowanie płci przeciwnej nie jest wyrazem atrakcyjności seksualnej?
      Sądzę, że mimo wszystko jest to jakiś wyznacznik.
      Jest to dość szeroki temat, jak to wyszło w polemice Bich i Kag i ma wiele aspektów.
      Ja biorę pod uwagę "normalne" zainteresowanie mężczyzny kobietą, a nie wynikające tylko z zaspokojenia popędu płciowego.
      Tak więc, na przykład, jeśli ktoś jest bardzo dobrym fachowcem, to będzie pożądany przez ileś tam firm, co jest wyznacznikiem jego wartości w tej materii. (Tutaj warto zauważyć, że nie będą o takiego fachowca starały się byle jakie firmy, gdyż ich po prostu na niego nie stać).
      Podobnie, jeśli o kobietę zabiega jakaś ilość mężczyzn (nie chodzi o napaleńców) to również uważam, że jest to wyznacznikiem jej atrakcyjności.

      Jeśli więc wzbudzam zainteresowanie innych mężczyzn, bez starania się, czy wysyłania sygnału dostępności (jak to dziwnie widzi Bich, że to jest jakby jedyna możliwość), to nie mam powodów być zakompleksiona.
      Jeżeli jednak chodzi o mojego męża, to czuję jednak jakiś brak.

      Cóż mi po tym, że będę miała świadomość swojej atrakcyjności, inaczej poczucia wartości (choć to dla mnie co innego znaczy, bo poczucie wartości a atrakcyjność nie muszą iść ze sobą w parze), skoro i tak nie prowadzi to do dobrego, w moim mniemaniu, seksu.
      Musiałabym traktować swojego partnera instrumentalnie, gdybym nie przejmowała się tym, czy mu się podobam czy nie, i w ten sposób cieszyła z samego aktu seksualnego.
    • darek-1982 Re: Jak mu powiedziec 09.04.12, 14:19
      Zastanawia mnie jak wyglądała Wasza sypialniana namiętność na początku Waszej znajomości (?) Czy Twój mąż od zawsze był d*pą w sypialni czy zmienił się dopiero po jakimś czasie?
      Może po prostu seks z tą samą partnerką zaczął go nudzić (?)
      • molecule Re: Jak mu powiedziec 09.04.12, 18:40
        Na początku był nieco natrętny, przez co mnie drażnił. Nigdy nie wykazywał jakiegoś polotu w seksie, nie brał pod uwagę tego co by mi się podobało. Zawsze twierdził, że o seksie się nie rozmawia, tylko go uprawia.
        Na pewno w jakiś sposób go od siebie przez to odrzucałam, nie potrafił sprawić mi przyjemności, typowy egoista.
        Jak sama przejmowałam inicjatywę, to było ok.
        Ogólnie mam dość jego tępego umysłu w tym temacie. Od dłuższego czasu w łóżku jest kiepsko.
        • darek-1982 Re: Jak mu powiedziec 09.04.12, 18:59
          Ciężki przypadek. Z tego co wyczytałem na forum to jesteś zadbaną atrakcyjną kobietą.
          Trudno powiedzieć co jest z nim nie tak. A rozmawiałaś z nim o tym, pytałaś się co jest nie tak, czy po prostu się boisz?
          A jesteś pewna na 100 %, że Twój partner nie spotyka się z kimś?
          • molecule Re: Jak mu powiedziec 09.04.12, 20:21
            Właśnie taki jest tytuł mojego wątku. Jak zaczynam rozmowę, to wynika z niej, że coś mi nie odpowiada, a jeśli tak, to podkopuję w ten sposób jego umiejętności i atrakcyjność, przez co on się wycofuje...
            On chciałby wierzyć, że jest the best, a dla mnie to oznacza kłamstwo, bo taki nie jest.
            Nie boję się go,ale nie znam odpowiedniego sposobu na ten przypadek.
            Wiem, że nikogo nie ma.
            • darek-1982 Re: Jak mu powiedziec 09.04.12, 20:42
              A spróbuj go zupełnie zignorować. Nie wiem zrezygnuj z seksu na jakiś czas i zobacz czy będzie sie o niego dopominał czy też nie. Zobaczysz wtedy jakie są jego faktyczne potrzeby współżycia.
              No chyba, że Ty jesteś jakąś nimfomanką i chcesz zamęczyć biedaka :-) Może seks wjego wydaniu jest prawidłowy i ma częstotliwość taką jak trzeba. Polska norma to chyba coś koło 100 stosunków rocznie.
              PS. Nie chcę być też złośliwy ale skoro masz większe potrzeby od swojego partnera to może po prostu powinnaś sobie kupić pewien gadżet i tyle.
              • molecule Re: Jak mu powiedziec 10.04.12, 13:15
                Darku, nie mam wygórowanych potrzeb seksualnych i bardziej zależy mi na bliskości drugiego człowieka niż na samym akcie, dlatego wibrator i żadne inne gadżety nie są mi potrzebne.

                Wczoraj coś drgnęło.
                Jak zauważyłam, w przypadku mojego męża sprawdza się sposób wywołania w nim poczucia winy.
                Od dwóch tygodni seksu nie było, a to dlatego, że rzeczywiście miał dość duże problemy w firmie związane z przeprowadzką. Wiele rzeczy rozumiem i jestem tolerancyjna, ale w święta uważam, że można choć na dwie godzinki oderwać się od rzeczywistości i zająć się rodziną (wieczorem żoną).
                Mój mąż zajął się papierologią gdy położyłam się do łóżka i wcale nie zwracał na mnie uwagi. W końcu zapytałam się, czy nie będzie miał nic przeciwko temu, że ktoś inny zajmie się zaspokajaniem moich potrzeb emocjonalnych i seksualnych.
                Nagle coś drgnęło. Wziął szybki prysznic i już za chwilę był ze mną w łóżku.
                O dziwo, wykazał dużą aktywność :-) i chyba przypomniały mu się moje wcześniejsze sugestie.
                • labadine Re: Jak mu powiedziec 10.04.12, 19:40
                  Wyrzuc ze swego slownika wszelkie slowa ktore moga draznic partnera i zastap je innymi jak np lubie,pragne,kocham,itd. bo facetowi trzeba czule powiedziec czego sie od niego oczekuje i podkreslic jego wylacznosc w waszych grach erotycznych.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja