zdobywca czy zdobywany?

20.03.12, 13:15
Może ktoś z Was pomoże mi zrozumieć po trosze ludzką psychikę...
Z ostatnich obserwacji zauważyłam, że jest typ mężczyzn, którzy sami wybierają sobie kobietę i robią wszystko by ją zdobyć. W ten sposób, być może, sprawdzają swoje możliwości i atrakcyjność. Ogólnie lubią być myśliwymi.
Jest również drugi typ, który czeka, aż kobieta go przyuważy i poczyni starania by go zdobyć.
Do tego drugiego typu należy mój mąż.
Tak sobie ostatnio pomyślałam, że nie mam o co kruszyć kopii i chcieć, by mój mąż stał się myśliwym, skoro on lubi być zwierzyną do złowienia.
Jednak... może warto byłoby mu pokazać, że zamiana ról mogłaby być interesująca....
Pokazać, że bycie myśliwym ma wiele zalet...
Tylko jak to zrobić?
Może ma ktoś jakieś pomysły?
Proszę o koncepcje.
    • gomory Re: zdobywca czy zdobywany? 20.03.12, 17:32
      > Jednak... może warto byłoby mu pokazać, że zamiana ról mogłaby być interesująca
      > Pokazać, że bycie myśliwym ma wiele zalet...

      Mysliwy nie poluje na zalatujace naftalina futro wiszace na scianie. Moze je najwyzej z duma pokazywac: jakiz to okaz ustrzelil. Poki ono - takie znane od podszewki - nie ozyje, nie ma powodu by go lowic. Zreszta zanety "mysliwego" sa mizerne i malo ozywcze dla truchla ze sciany ;).
    • potwor_z_piccadilly Re: zdobywca czy zdobywany? 20.03.12, 18:39
      molecule napisała:

      > Jednak... może warto byłoby mu pokazać, że zamiana ról mogłaby być interesująca
      > ....
      > Pokazać, że bycie myśliwym ma wiele zalet...
      > Tylko jak to zrobić?

      Pewna jesteś że gdy małżonek posiądzie mentalność myśliwego, to tylko na ciebie będzie polował ?
      Troszkę ryzykowny ten twój pomysł.
    • triss_merigold6 Re: zdobywca czy zdobywany? 20.03.12, 20:00
      Sorry, ale to Twój mąż i wobec Twojej osoby ma zakodowane, że zdobywać Cię nie będzie ponieważ nie musi. Too late.
    • urquhart Polowanie na dzikiego zwierza a domowe świniobicie 24.03.12, 08:54
      molecule napisała:
      > Jest również drugi typ, który czeka, aż kobieta go przyuważy i poczyni starania
      > by go zdobyć.
      > Do tego drugiego typu należy mój mąż.
      > Tak sobie ostatnio pomyślałam, że nie mam o co kruszyć kopii i chcieć, by mój m
      > ąż stał się myśliwym, skoro on lubi być zwierzyną do złowienia.
      > Jednak... może warto byłoby mu pokazać, że zamiana ról mogłaby być interesująca

      Generanie ten typ który czeka to tzw. grzeczni synowie swojej mamusi. Całe życie uczyli się konformizmu że jeżeli będą grzeczni i posłuszni i słuchać mamusi to mogą spodziewać się nagrody od kobiet, kiedy wykażą inicjatywę jedynie kary (ciekawie pisze o tej grupie Eichelberger). Żona jest przedłużeniem roli mamusi, z seksem poza początkowym okresem jest zawsze problem. Chyba zmienić takie nastawienie bez traumatycznych przeżyć nie jest możliwe.

      Polowanie to ryzyko i rywalizacja, dom i małżeństwo to bezpieczeństwo i wyłączność. Jesteś gotowa Molecule na to że ty nie będziesz jedyną możliwą zdobyczą, a i men nie jedynym myśliwym? Testosteron, ten podstawowy seksualny hormon stymuluje rywalizacja...

      Ja piszą psychodycho, mężczyźnie jedynie wydaje się że to on poluje, tymczasem to kobieta zastawia prawdziwe sidła, wybiera myśliwego informuje o dostępności i kusi.
      Potrafisz stworzyć taką atmosferę polowania oczekując że partner podejmie rywalizację (musi widzieć i czuć że i dla innych jesteś cennym trofeum) i wejdzie w rolę myśliwego?
    • sabat77 Re: zdobywca czy zdobywany? 25.03.12, 08:42
      Takze nie polecam przekonywania malzonka do roli mysliwego. Nie wiadomo co mogloby z tego wyniknac. Moze jest bierny bo mu zle, a nie ma sily lub odwagi by samemu zaczac szukac. Chcesz dac mu bodzca do tych poszukiwan ? :)
      Jesli chodzi o to czemu tak jest, stawialbym na wrodzone sklonnosci do radzenia sobie z negatywnymi bodzcami. Wszyscy ich doswiadczamy, jednak niektorzy sa na nie bardziej podatni. Ot kilka kobiet wyszydzi bolesnie i niedoszly amant staje sie bardziej ostrozny. Najczesciej dzieje sie to juz we wczesnej mlodosci, staje sie przyzwyczajeniem, ktore potem trudno zmienic.
    • molecule Re: zdobywca czy zdobywany? 25.03.12, 12:57
      Czy boję się, że zapolowałby na kogoś innego?
      Takie prawdopodobieństwo oczywiście istnieje. Liczę jednak, że trzymałby się wyznawanych przez siebie sztywnych zasad, które mówią, że zdrada w żadnym wypadku!
      Chodzi mi tylko o to, by od czasu do czasu przejął inicjatywę.
      Pytałam się ostatnio moich kolegów, czy zazwyczaj to oni podejmowali pierwsze kroki, czy czekali, aż poczyni je kobieta. Większość z nich to zdecydowani faceci i "trzepotanie rzęsami" nie robi na nich wrażenia. Na mojego męża to chyba jednak działa.
      Są mężczyźni, którzy lubią kobiety niedostępne i trudne do zdobycia i są tacy, którzy lubią, gdy kobieta sama pcha się do łóżka.
      Ja tego nie ogarniam i dlatego bardzo potrzebny mi jest męski punkt widzenia.
      • sabat77 Re: zdobywca czy zdobywany? 25.03.12, 13:01
        Slaby nie wierzy we wlasne sily, wiec go trzeba zachecac. Caly sekret.
        • molecule Re: zdobywca czy zdobywany? 25.03.12, 14:26
          No tak, tylko jak to zrobić?
          Próbowałam już chwalić jego działania w łóżku. Mówiłam, że lubię, gdy mnie tak dotyka lub robi coś innego. Przyjmował moje słowa, ale większych starań nie zauważyłam. Czyli chwalenie go, wcale go nie zmotywowało.
    • glamourous Re: zdobywca czy zdobywany? 26.03.12, 00:02
      Gomory ma racje. Spory procent facetow ma tak, ze skoro baba zaklepana juz na wlasnosc to po jakiego grzyba na nia polowac i zabiegac? Nie ma sensu polowac na glowe jelenia (bez nomen-omen) wiszaca juz od dawna na scianie - ot, raz sie zapolowalo i przeciez starczy. Niewykluczone natomiast, ze gdyby na horyzoncie pojawilaby sie jakas inna atrakcyjna zwierzyna, to znalazlaby sie motywacja, zeby i ekwipunek mysliwego odkurzyc i dwururke przeczyscic...
      Tyle, ze (i tu sie zgadzam z Urqu) pewien procent facetow nie przepada za polowaniem. Aczkolwiek IMO niekoniecznie moze tu chodzi o synkow mamusi, ile o facetow z roznego kalibru kompleksami. Facet zakompleksiony nie wierzy na tyle we wlasne sily, zeby tak samemu z siebie polatac za kobieta, nawet obca. On po prostu startuje kiedy czuje, ze ma u kobiety bardzo realne szanse, a najlepiej kiedy to ona da mu znak ze jest zainteresowana, zaprosi na randke, zaplaci w restauracji, a potem zaciagnie go do lozka i przejmie inicjatywe w seksie. Jezeli do tego dochodzi jeszcze wrodzone lenistwo i nie daj Bog niskolibidowosc lub/i niskoerotycznosc to juz zupelnie przechlapane. Dla kobiety oczywiscie. Bo facet zyje sobie w swoim swiecie i trudno na niego wplynac, zeby zmienil to co dla niego jest naturalne.
Pełna wersja