proto
30.03.12, 10:29
W wątku sabat77, zostałem jak zwykle zaatakowany przez panią od bentleya, niejaką hat.bitch.is.sick, pozdrawiam serdecznie :),
że jestem jaki jestem nie ważne, ale na pewno to jaki jestem nie jest fajne ;) Dostałem bury za to, że napisałem iż nie da się wskrzesić seksu w związku bez pomocy osoby trzeciej, która wchodzi do związku czy to przez chamską zdradę jednego z partnerów czy to przez świadome obydwojgu zabawy w swingersów.
Pani od bentleya zasugerowała mi lekturę niejakiej Ester Perell. Jako że Ester Perell jest mi zupełnie obca, nie mam zielonego pojęcia kto to jest, z jakiej rodziny pochodzi, skorzystałem z pomocy google i dowiedziałem się, że pani Ester Perell napisała jedną książkę ;). Książka wydana przez wydawnictwo Znak.
Ale co najciekawsze znalazłem jej wypowiedź, która skłoniła mnie do założenia oddzielnego wątku, żeby nie zaśmiecać wątku sabat77 na temat jego strony medalu.
Oto cytat:
TS: Czy ludzie inteligentni są szczęśliwsi w łóżku?
EP: Niekoniecznie. W seksie od inteligencji
ważniejsza jest akceptacja swojego
ciała czy brak obaw, co będzie, jeśli
ktoś nas zdominuje w łóżku. Zdolność
do wyzbycia się kontroli daje
w seksie dużo ciekawsze efekty niż
erudycja czy inteligencja.
cały wywiad dostępny pod adresem
www.estherperel.com/pix/twoj_styl2_perel.pdf
No i co, i masakra. Od dawna widziałem że z tym seksem to jest jakoś dziwnie