losowylogin
10.04.12, 22:38
Z jednej strony przewrotnie cieszę się, że mi przeszło. Frustrowanie się, obrażanie, żal - po wszystkich moich odrzucanych przez lata umizgach, braku jakiejkolwiek inicjatywy z jej strony, niechęci do seksu oralnego w jej czy moim wykonaniu, dwóch pozycjach na krzyż, po wszystkich mniej lub bardziej udanych próbach jak kupno bielizny której nawet nie założyła.
A teraz po prostu udaję, że śpię, unikam kontaktu fizycznego, przez ostatni rok spaliśmy ze sobą może z 5 razy. Jak zaczyna grymasić czy kiedy jej nie odpowiada, co próbuję (czy próbowałem) robić - przerywam, kończę i idę spać.
Z drugiej strony trochę szkoda, bo seks jak sądzę jednak fajny jest.
A tak sobie ponarzekam...