bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy?

15.04.12, 00:09
"...Czasem marzę, że to nie dzieje się,
Książe z bajki jest moim złym snem, on męczy mnie
I widzisz sam gdy Ciebie mam to siebie tak mi jakoś brak
Przeklinam nas i kocham nas
Nie umiem odejść nie wiem jak..."

Mam 28 lat on 35, ponad 4 lata razem,(rozstawaliśmy sie głównie z mojej inicjatywy kilkakrotnie) okłamuje mnie nie pamiętam już od kiedy, a może od zawsze tylko na początku byłam tak zakochana, że nawet bym nie zauważyła... ostatnio podał mi hasło do swojej poczty żebym zalogowała sie na jakiś profil i niedawno weszłam na jego pocztę, a w środku aż się roiło od powiadomień z portali erotycznych o nowych wiadomościach itp. dziesiątki maili do różnych dziewczyn w odpowiedzi ich rozbierane zdjęcia, jednej z nich wysłał nawet moje fotografie, może w ramach dziękczynienia! Gdy pokazałam mu kilka ich zdjęć wymyślił kolejną bajeczke na poczekaniu, że to jakieś zdjęcia przykładowe z photoshopa dopiero gdy pokazalam mu jego pocztę przyznał się i nic więcej...zero rozmowy, zero działania, kazałam mu sie wyprowadzić bo to już enty raz i co? I nic...nadal mieszkamy razem a jednak jesteśmy osobno, nie wiem już co robić w ciągu ostatniego roku rozstawaliśmy się kilka razy, rzeczy ma cały czas spakowane(od przeszło roku), wogóle nie porusza tego tematu ani żadnego innego dotyczacego przyszłości po prostu jest, od ostatniej wpadki śpimy osobno, a ja się męczę, mam dość, najchętniej zniknęłabym na miesiąc albo dwa uciekła gdzieś...ale nie mam jak...
    • trzydziestoletnia Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 00:13
      Oklamuje Cie zawsze w podobnych sprawach, jak ta ostatnia?
      Jak dlugo chcesz byc jeszcze smutna?

      • smutnakrolewna Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 00:18
        Zawsze i zawsze jest ta sama postawa ucieczki czyli do wyboru :
        a)odwrócenia kota ogonem lub
        b)nogi za pas,
        nie chcę być smutna tylko nie wiem dlaczego nie umiem tego zakończyć, zachowuje się naiwnie i głupio wiem ale ciągle przesuwam granice co by jeszcze musiało się stać żebym znienawidziła go i przestała kochac...
        • mgla_jedwabna Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 00:34
          Najpierw zadbaj o rozdzielenie fizyczne, to z psychicznym będzie łatwiej. Nie musisz go znienawidzić, żeby się rozstać, wystarczy, że uznasz, że nie kochasz go wystarczająco mocno, by ciągnąć ten związek. Zresztą, ON CIĘ NIE KOCHA, żadnego związku de facto już nie ma.

          Zależnie od tego, czyje jest mieszkanie, wyprowadź się albo każ jemu się wyprowadzić. Wyznacz termin, w tym drugim przypadku zapowiedz, że jak się sam nie wyniesie, to zawieziesz jego rzeczy do jego kolegi/ miejskiej przechowalni/ wystawisz za drzwi (jak uważasz). I trzymaj się tego.

          Potem będzie z górki.
        • zawsze_gabagibagazyl Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 09:27
          smutnakrolewna napisała:

          > Zawsze i zawsze jest ta sama postawa ucieczki czyli do wyboru :
          > a)odwrócenia kota ogonem lub
          > b)nogi za pas,
          > nie chcę być smutna tylko nie wiem dlaczego nie umiem tego zakończyć, zachowuje
          > się naiwnie i głupio wiem ale ciągle przesuwam granice co by jeszcze musiało s
          > ię stać żebym znienawidziła go i przestała kochac...

          Jeśli ciągle przesuwasz granice, to znaczy,że tak naprawdę ich nie masz. Ja też tak robiłam w moim małżeństwie i to niczego na lepsze nie zmieniło. Owszem, na gorsze-tak, bo taka "plastyczność" powoduje chęć sprawdzenia, jak daleko można się jeszcze posunąć. Pozdrawiam. I kopnij go w d...
    • kemot_ski Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 00:34
      daleko mi do Cioci Dobrej Rady, ale próbując wczuć się w Twoją sytuację, nie wahałby się wymierzyć kopniaka w cztery litery, a torbę wyrzucić przez okno:) wbrew pozorom, to wcale nie jest takie trudne:)
    • urquhart Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 09:44
      NIe wiem smutna o co naprawdę Ci idzie, ale nie ostatnio, ale od paru lat masz obsesję na punkcie wchodzenia facetów na erotyczne portale.
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,103566069,,Pytanie_do_facetow_.html?v=2
      Może zapytaj wprost?
      P.S.
      Ja też tam wchodzę :)

      ..........
      wymiana seksu za dobra? - W sensie biologicznym. Skoro kobiety nie chcą go dawać za darmo, mężczyźni muszą za niego płacić: miłością, zaangażowaniem, uczuciami, szacunkiem, w najgorszym wypadku - pieniędzmi. Oczywiście najlepiej, aby wszystko to było naraz (prof. Bogdan Wojciszke)
      • smutnakrolewna Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 10:42

        > NIe wiem smutna o co naprawdę Ci idzie, ale nie ostatnio, ale od paru lat masz
        > obsesję na punkcie wchodzenia facetów na erotyczne portale.

        Nie mam obsesji niech wszyscy faceci na tym globie wchodzą gdzie chcą jeśli muszą i bez tego żyć się nie da ;) proszę bardzo wolna droga. Tylko taki mały szczegół, iż od ładnych paru lat tkwię w nieudanym związku i tracę czas, siłę i energię nie potrafiąc go w 100% zakończyć a jedną z przyczyn nie twierdzę, że jedyną są portale erotyczne...

        >Może zapytaj wprost?

        Pytałam, nie raz a setki rozmowy nic nie dają...nic a nic, z nim można rozmawiać tylko pokazując dowody a jeśli nawet je mam, jest głowa w piasek i tak nie zmienia się nic...

        Jak nie rozumiesz o co mi idzie to raczej już nie zrozumiesz
        PS.Nie wszyscy muszą rozumieć wszystko ;)
        • sootball Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 13:09
          Spoko spoko Autorko, i tak się zaraz okaże, tą drogą lub inną, że to wszystko Twoja wina ;)
        • niezapominajka333 Re: bezsilność...czy istnieją nałogowi kłamcy? 15.04.12, 13:52
          Smutnakrólewno
          Portale erotyczne nie sa jedną z przyczyn tego, że tracisz czas i nie potrafisz zakończyć związku.
          Powodem problemów w związku jest to, że Twój partner woli przesiadywać na tych portalach, zamiast seksu z Tobą.
          Przyczyną tego, że nie potrafisz skutecznie się rozstać jest, jak mniemam, twoje uzależnienie od tego człowieka i strach przed samotnością.
          Wybierasz jedno cierpienie zamiast innego cierpienia. Dlaczego wolisz tracić czas, zamiast poszukać pomocy, nie wiem. To już musisz sama ustalić.
Pełna wersja