jeszcze raz o erotyczności i libido

19.04.12, 23:13
niedoczytania.pl/pornoliza-1-ten-erotyzm-juz-jest-taki-stary-ze-nalezy-go-zamknac-w-muzeum-z-michalem-palaszem-tworca-muzeum-erotyzmu-rozmawia-adrianna-markowicz/
w nawiązaniu do starej dyskusji i narodzin - na tym forum - terminu erotyczności, w odróżnieniu od poziomu libido.

podlinkowany wywiad jest dla mnie dość dobrym opisem tej samej dychotomii. choć tu mówimy o cechach konstytucji psychofizycznej, a tam rozmowa na płaszczyźnie sztuki i innych ludzkich wytworów, to opisana w wywiadzie relacja porno i erotyka vs erotyzm, przypomina mi tą pomiędzy pojęciem erotyczności a poziomem libido.
    • kemot_ski Re: jeszcze raz o erotyczności i libido 20.04.12, 00:32
      wybacz, ale zwłaszcza przy alkoholu nie mam ciągot w wbijanie się w mniej lub bardziej powierzchowną analizą sensu podlinkowanych wypowiedzi "obcych":) wolę żywe słowo, kogoś, na rozmówki z kim mozna liczyć;)
      • apersona Re: jeszcze raz o erotyczności i libido 20.04.12, 09:46
        "Odróżnia pan erotykę od erotyzmu"
        strasznie to skomplikowane tam
        • kemot_ski Re: jeszcze raz o erotyczności i libido 20.04.12, 19:00
          > "Odróżnia pan erotykę od erotyzmu"
          rzadko;):D:D:D:;) wręcz śmiało można ująć- sporadycznie;):D:D:D


          > strasznie to skomplikowane tam
          cholera, zaraz doczytam, co tam wyżej nabazgrałem:D;)
        • kemot_ski Re: jeszcze raz o erotyczności i libido 20.04.12, 19:07
          cholera, chyba byłem bardziej wstawiony niż przypuszczałem, dotychczas;)
          na usprawiedliwienie karygodnie niespójnego wpisu, mogę jedynie dodać, że nie przepadam za podlinkowaniami, to wymaga czasu, a zazwyczaj mam jego deficyt, a i artykuły najchętniej podczytuję w... w wannie:)
    • that.bitch.is.sick Streszczenie 20.04.12, 13:59
      bigbadpig napisał:

      >
      > podlinkowany wywiad jest dla mnie dość dobrym opisem tej samej dychotomii. choć
      > tu mówimy o cechach konstytucji psychofizycznej, a tam rozmowa na płaszczyźnie
      > sztuki i innych ludzkich wytworów, to opisana w wywiadzie relacja porno i erot
      > yka vs erotyzm, przypomina mi tą pomiędzy pojęciem erotyczności a poziomem libi
      > do.

      Smakowity wątek zacząłeś, wywiad dość ciekawy. Niestety nie dostosowałeś do poziomu odbiorców i komu się zechce wywiad czytać. Dlatego, bo chcę ocalić ten wątek od zapomnienia, streszczę wywiad pokrótce.

      De facto autor mówi o różnicach między trzema pojęciami: pornografią, erotyką i erotyzmem.

      Cechy pornografii: ignoruje zakazy w odróżnieniu do erotyzmu który je przekracza, tu nie występuje transgresja, umożliwia rozładowanie napięcia, pobudza tylko w sensie fizjogicznym, tworzona dla pięniędzy.

      Dalej mamy erotykę, erotyka to wszystko to co dozwolone ale kojarzy się z seksem i podnieca. teledyski gwiazd popu - tam jest gęsto od erotyki. Ale są też subletniejsze jak wizerunki pin up girl. Erotyka znowuż nie przekracza zakazów, nie transgresja. Erotyka jednak nie rozładowuje napięcia, kumuluje je, umożliwia "podjaranie się".

      Wreszcie mamy rzecz najciekawszą. Erotyzm. Erotyzm to świadome przekraczanie zakazów i ekscytacja z nim zwiazana, na tej ekscytacji moim skromnym zdaniem opiera się cały movement kulturowy. To jest coś co motywuje ludzi do działania. Transgresja. Przykład z wywiadu: mężatka flirtuje z zainteresowanym nią seksualnie mężczyzną, jest świadoma że nie można i doznaje ekscytacji tym, że robi coś czego nie można.

      To są podstawowe różnice i teraz dychotomia o której wspomniał kolega duża zła świnka;). Erotyczność i libido.
      To znaczy, że są ludzie o jakiejś stałej wewnętrznej dyspozycji różniący się między sobą. Ktoś może mieć wysoki poziom libido, ochotę na seks ale traktować seks użytkowo, rozładowujemy się, spuszczamy z krzyża i koniec. Wracamy do codzienności. Są też ludzie których kręci cała otoczka uwodzenie, przekraczanie tego co zakazane. Ci ludzie nie kończą na zaspokojeniu fizycznym i basta. Seks jest jednym z ich zainteresowań życiowych, lubią o nim mówić, lubią się nim bawić.
      O takie różnice Ci chodziło bigbadpig?
      • bigbadpig Re: Streszczenie 20.04.12, 14:39
        > streszczę wywiad pokrótce.
        dobra robota, dzięki :D:D:D

        sam nie jestem pewien o co mi chodziło :P

        jestem fanem tego rozróżnienia - które tu na forum powstało - wysoko(nisko) libidowy a wysoko(nisko) erotyczny. ten wywiad, ten sposób rozdzielania aspektów seksualności ujawnia podobny sposób myślenia, tak więc podlinkowałem jako przypis do forumowego słownika.

        nie postawiłem żadnego problemu ani pytania więc nie spodziewam się też żadnej burzliwej dyskusji :P
      • proto Re: Streszczenie 20.04.12, 14:59
        faktycznie streszczenie fajne, aż nie chce się czytać.

        I znowu jest na moje :). Udanego seksu trzeba szukać poza związkiem,
        Uwieść, omotać, wykorzystać ( czyt. przelecieć ) i porzucić. :)))))

        W stałym związku ciężko o erotyzm, o fascynację, o przekraczanie zakazanego.
        Bo wszystko jest dostępne, podane na tacy.
        • proto Re: Streszczenie 20.04.12, 15:01
          Miałem na myśli, nie chce się czytać artykułu :))))
        • hello-kitty2 Re: Streszczenie 20.04.12, 15:36
          proto napisał:

          > faktycznie streszczenie fajne, aż nie chce się czytać.
          >
          > I znowu jest na moje :). Udanego seksu trzeba szukać poza związkiem,
          > Uwieść, omotać, wykorzystać ( czyt. przelecieć ) i porzucić. :)))))
          >
          > W stałym związku ciężko o erotyzm, o fascynację, o przekraczanie zakazanego.
          > Bo wszystko jest dostępne, podane na tacy.

          No nie wiem proto, zauwaz jak bigbadpig opisuje swoj zwiazek. Nie widzisz nic pozadanego w tym opisie? Ja widze wiele.

          A co z ludzmi wiecznie niezaspokojnymi (nie rownac z brakiem orgazmu :)? Do jakiej kategorii naleza?

          Bitch dzieki za strzeszczenie!
          • proto Re: Streszczenie 20.04.12, 17:23
            Widzisz, moim zdaniem nie ma różnicy czy nazwiemy to libido, czy erotyzm, czy pornografia.
            To jest tylko nazwa, tego samego zjawiska. Ludzie lubią uprawiać seks, tylko żeby to robić najlepiej jak jest dwóch, najlepiej jak obydwie strony robią to bo chcę zrobić z tą a nie inną drugą osobą.

            Moim zdaniem nie ma znaczenia czy robią to czysto mechanicznie, jak króliki odtwarzając wszystkie widziane w filmie porno konfiguracje, czy fascynują się sobą delikatnie odkrywając swoje potrzeby. Robią to bo chcą,

            Niskie libido to moim zdaniem określenie stanu partnera, który nie chce z nami się kochać, tłumaczymy to tym, że on ma niskie libdo, no i co z tego? Możemy to nazwać niskie libido, możemy nazwać jak kolwiek, ale wiadomo o co chodzi ta osoba nie chce już z nami być tak blisko jak powinna. Czyja to jest wina? Pewnie nasza, wyobrażam sobie co by musiała robić moja żona, żebym nie miał ochoty się z nią bzykać. I co i nagle Ja miałbym niskie libido? Nie po prostu Ona zaczęła coś robić, albo przestała. Po prostu nie byłbym już nią zainteresowany.

            Erotyzm, kojarzy mi się bardziej z okresem przed związkowym, poznawanie nowego partnera, marzenia, pragnienia.

            Zresztą i tak wszyscy wiemy czym się różni seks małżeński od poza małżeńskiego? Tym samym czym świniobicie od polowania. Smutne ale prawdziwe :)))))
            Z drugiej strony, można by z głodu paść jakby się liczyło tylko na upolowaną zwierzynę, chociaż emocje podczas polowania na pewno nieporównywalnie lepsze, większe niż podczas kupna szynki wysokowydajnej w hipermarkecie.
            • aandzia43 Re: Streszczenie 20.04.12, 17:47
              > Erotyzm, kojarzy mi się bardziej z okresem przed związkowym, poznawanie nowego
              > partnera, marzenia, pragnienia.

              Tak się kojarzy ludziom, którzy aż proszą się o brak seksu w związku ;-)
            • bigbadpig Re: Streszczenie 20.04.12, 17:49
              > Widzisz, moim zdaniem nie ma różnicy czy nazwiemy to libido, czy erotyzm, czy
              > pornografia.

              To, że Twoim zdaniem nie ma różnicy między tak odległymi pojęciami przypomina mi wypowiedź koleżanki która na egzaminie z fizyki wyliczyła moc w amperach czy coś w tym stylu. Co konkretnie możemy bez ryzyka utraty kontaktu z logiką wypowiedzi możemy nazwać i libidem i pornografią? Chodzi Ci o to, że 'seks to seks' jak powiedziałaby mujer bonita, i nie ma co dzielić włosa na czworo? Wydaje mi się, że Ci dzielący to właśnie jeden z biegunów erotyczności (choć to biegun erotyczności teoretycznej a niekoniecznie praktycznej :P )
              • aandzia43 O.T. 20.04.12, 18:28
                Hehehe, to ja offtopem pójdę: nasza koleżanka na maturze zapędzona w kozi róg przez dociekliwego i złośliwego członka komisji, po serii szybkich a odbiegających od schematu przepytywania pytań, palnęła też niezgorzej. Końcówka wyglądała tak. Pan Złośliwy: czy ssaki mają stawy? Ona(skołowana już, węsząc podstęp): nooo... mają. P.Z.: To czy ssaki możemy zaliczyć do stawonogów? Ona (prawie z płaczem): można!
              • hello-kitty2 Re: Streszczenie 21.04.12, 09:27
                bigbadpig napisał:

                "bez ryzyka utraty kontaktu z logiką wypowiedzi"

                No wlasnie. Tez sie stale nad tym zastanawiam. Czy moje wypowiedzi dotyczace seksu w ogole maja sens (=kontakt z logika)? Czy sa one skazone moim aktualnym bezseksiem?

                Np. glod obniza u mnie prog wewnetrznego spokoju, glodna zaczynam latwiej sie denerwowac, zmeczenie powoduje u mnie wzrost uczucia strachu. A co powoduje bezseksie? Ryzyko utraty kontaktu z logika wypowiedzi?

                Boje sie tego.

                • tygrys-bez-rys szansa 21.04.12, 10:04
                  na odkrycie siebie, przekrocznie rzadzy, odlupanie warstwy nie naszej, parszywego atawizmu smierdzacej malpy, opuszczenie ciala nareszcie, polecam pietroszke i tresowanie tygrysa.
                • proto Re: Streszczenie 21.04.12, 17:04
                  Czy moje wypowiedzi dotyczace se

                  > Czy moje wypowiedzi dotyczace seksu w ogole maja sens (=kontakt z logika)? Czy sa one skazone moim aktualnym be
                  > zseksiem?


                  Odkrywamy chyba kolejne prawdy o Nas.
                  Zamiast radzić sobie na wzajem jak pokonać trudności rozmawiam tu teoretycznie. Zajmujemy się dzieleniem włosa na czworo i omawianiem efektów zamiast zająć cię całym ciałem, nie tylko jednym włosem, :)))
            • tygrys-bez-rys What's in a name? 20.04.12, 18:28
              That which we call a rose by any other name would smell as sweet.

              Budowanie modeli znaczen, tak bardzo intuicyjnych, przez teoretykow, zdaje sie byc ...
              Slodko academickie. Od czego mamy poetow?

              Well if you give me ten bitches then I'll fuck all ten
              See my homey Snoop Doggy sippin juice and gin
    • aandzia43 Re: jeszcze raz o erotyczności i libido 20.04.12, 15:43
      O jaki fajny link, dzięki :-)

      Dawno, dawno temu na forum było tak:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,88045787,88045787,Jak_to_jest_z_ta_erotyka_.html
      Ale polecam ten wątek:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,95461795,95489512,Re_Nisko_wysoko_erotyczny_mezczyzna.html
      • that.bitch.is.sick Re: jeszcze raz o erotyczności i libido 21.04.12, 02:57
        aandzia43 napisała:

        > O jaki fajny link, dzięki :-)
        >
        > Dawno, dawno temu na forum było tak:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,88045787,88045787,Jak_to_jest_z_ta_erotyka_.html
        > Ale polecam ten wątek:
        > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,95461795,95489512,Re_Nisko_wysoko_erotyczny_mezczyzna.html

        O tak, te wątki to szacun. To jest właśnie dorobek tego forum. Gdyby mi to trafiło w ręce w czasach nastoletnich oj.
      • anty-cialo Re: jeszcze raz o erotyczności i libido 22.04.12, 22:20
        Dobre rozróżnienie, jurność nie musi iść w parze z finezją
    • yoric Re: jeszcze raz o erotyczności i libido 21.04.12, 15:39
      Ja z kolei jako 'trochę filozof' jestem fanem precyzyjnego dobierania pojęć, któe z kolei pozwala na precyzyjne opisywanie problemu.
      Problem z 'erotyczny' vs 'libidowy' jest jednak taki, że to rozróżnienie nie pozwala na precyzjny opis, bo jest bardzo mgliste. Kiedyś zadałem na Forum pytanie jak konkretnie rozumieć to rozróżnienie i każdy miał inny pomysł. W sumie te pojęcia bardziej zaciemniają, niż wyjaśniają, ale fajnie brzmią i gawiedź się cieszy. Mi się wydaje, że to trochę wymysł Pań uchwytujący intuicję męski vs kobiecy typ erotyzmu (Mars vs Wenus), ale Panie mówię, że wcale nie, bo chodzi o coś innego. Tylko nie bardzo wiadomo, o co. Podejrzewam, że tak naprawdę chodzi o wymiar wartościujący: jak ktoś ma męski wzorzec erotyzmu, to można go nazwać "wysokolibidowy, ale niskoerotyczny"...
Pełna wersja