donnaanna
27.04.12, 16:25
chyba chce sie wygadac, wypisac wiec sie mna nie przjmujcie :-)
sytuacja typowa - przed slubem przez 3 lata seks non - stop, wspolne wypady na motorach , na zagle, do teatru, do kina, dyskusje nad ksiazkami itp itd.
Po slubie czestotliwosc seksu spadla z 6 razy na weekend do raz na 6 tygodni, moje zainteresowania nagle go przestaly interesowac, moja obecnosc w jego zainteresowaniach nagle przestala byc doceniania i wymagana, skonczyly sie wspolne wyjscia a nawet jak wychodzimy razem to kazde robi co innego (maz przy barze gada z kolegami, ja albo gadam z kolezankami albo tancze cala noc), skonczylo sie wspolne uprawianie sportow - nagle okazalo sie ze maz ktory 3 lata przed slubem chodzil na basen ze mna, nagle nie lubi plywac, przestal jezdzic na rowerze, przestal jezdzic na rolkach (ktorymi sam mnie zarazil, ja ciagle jezdze i chodze na imprezy rolkowe), przestal chodzic na kregle, przestal grac w bilarda.
Do tego przestal o siebie dbac, woli zjesc byle co na miescie niz zabrac z domu porzadnie przygotowany i zapakowany zbilansowany posilek, zapuscil wlosy i nie dosc ze ich nie podcina zeby mialy jakikolwiek styl to jeszcze trzeba mu przypominac zeby je umyl. chodzi w dzinsach, adidasach i koszulce bez wzgledu na okolicznosci. Co do obowiazkow domowych to mamy podzial i scisle sie go trzymamy, poganiam go jak nie zrobi swojego kawalka, co na ogol konczy sie tym ze on sie obraza a ja marudze.
ogolnie - idze do pracy, wraca do domu,je, oglada telewizje, gra na x-boxie, idzie spac, wstaje, idzie do pracy itp itd...
Ja sie buntowalam przeciw takiemu podejsciu do zycia - co 2-3 miesiace rozpoczynalam dyskusje, probowalam znalezc przyczyny, zasugerowac metody zaradcze, ale bezskutecznie - maz byc moze przyznawal mi racje ze tego seksu ciut malo ale zawsze byl zmeczony, nie chcialo mu sie, jak mu zabraklo wymowek to robil mine skopanego szczeniaka i na tym sie konczylo. nie poszedl do lekarza, nie zrobil badan, nie zmienil diety, nie zaczal dbac o kondycje i nie zaczal cwiczyc wiecej, nie zmienil pracy zmianowej ktora rozwala mu rytm biologiczny i metabolizm, nie dal sie namowic na wizyte u terapeuty i mediatora rodzinnego.
Brak seksu i ciagle odrzucanie moich propozycji spowodowaly ze czulam sie przez lata winna, wredna i sfrustrowana. Wreszcie poltora roku temu dotarlo do mnie ze po tylu latach odstawki nie mam wiecej ochoty na seks z mezem, nie sprawia mi przyjemnosci jak mnie dotyka czy sie przytuli. Dotarlo do mnie rowniez ze jakakolwiek rozmowa, awantura itp itd na daje rezultatu wiec moge przestac sie szarpac.
Pare miesiecy temu moj maz zaczal zauwazac ze sie odsunelam, ze juz nie domagam sie seksu, ze zadko co mnie wyprowadza z rownowagi, ze jestem zimna i opanowana.
W srode maz podjal dzialania - zaczal szukac pracy (wyslal cv, dostal pare odpowiedzi, w poniedzialek ma pierwsza rozmowe kwalifikacyjna), zadbal o siebie (obcial wlosy i zaczal sie golic), zaczyna sie przyklejac i przytulac i patrzec w oczka.
Wczoraj poprosilam o rozwod. My nie jestesmy malzenstwem juz od lat - jestesmy wspolmieszkancami, przyjaciolmi - ale nie mezem i zona, wiec chce to sformalizowac. Nie chce zeby maz sobie wyobrazal ze jak sie teraz postara to cos z tego jeszcze wyjdzie. Dotarlo do mnie ze ja go nie kocham i tego juz sie nie da zmienic. Maz jest w szoku - ale nie jest zaskoczony ani zdziwiony.
Dzis po raz pierwszy od lat nie boje sie perspektywy nastepnych 40-50 lat z balastem.