salalala
24.06.12, 00:48
i jestem tym przerażona. Jesteśmy ze sobą od 3 lat, bardzo się kochamy. W kwestii seksu - cóż, nie mam żadnego porównania, bo on był moim pierwszym. Nigdy nie miałam orgazmu pochwowego, co do łechtaczkowego - samej wychodzi mi najlepiej, mojemu facetowi może raz pozwoliłam, żeby zrobił mi to palcem, oral - nigdy, nie jestem w stanie przełamać bariery wstydu. Na początku mnie kręcił, bo seks to była nowość. Jednak od około 2 lat seks pojawia się baaaardzo rzadko. Było sporo prób osiągnięcia przeze mnie orgazmu, ale próby te przynosiły tylko płacz i frustrację. Potem był etap zaspokajania jego. Chciałam być dobrą partnerką, nie chciałam, żeby mój problem z seksem odbił się na nim. Więc zaspokajałam go zawsze, kiedy chciał, i w jaki sposób chciał. On oczywiście zawsze pytał, jak może się odwdzięczyć, ale ja nie chciałam już próbować, po prostu bałam się, że znowu nie dojdę i jeszcze się o to pokłócimy, czy coś. Ostatnio jednak coś we mnie pękło, mam dosyć tej męki, jest mi niedobrze jak pomyślę, że mam mu znowu robić dobrze. Tak więc sesku jest...zero. Nie wiem, czym to jest spowodowane, bo kocham go najbardziej na świecie, planujemy wspólną przyszłość. Jest moim największym przyjacielem. Kocham jego ciało (mimo, że ma lekką nadwagę), uwielbiam go dotykać, ale NIC WIĘCEJ. Na początku myślałam, że to wina tabletek antykoncepcyjnych. Odstawiłam, i owszem - libido wróciło, ale satysfakcjonuje mnie tylko masturbacja, a czasem fantazje o innych mężczyznach (chyba nie muszę pisać, że czuję się z tym paskudnie).
Nie rozmawiamy o tym na razie, ale czuję, że napięcie narasta i w końcu trzeba będzie zmierzyć się z tym problemem.
Kocham go i nie zostawię go z powodu seksu, zwłaszcza, że prawdopodobnie 'wina' leży po mojej stronie.
CO ROBIĆ? Ratunku... chcę normalnego związku, opartego także na bliskości fizycznej...nie tylko tej emocjonalno-intelektualnej.
Dodam może jeszcze, że jest między nami spora różnica wieku- ja mam 20 lat, a on 38.
Poradźcie coś :((