mam KRYZYS

25.06.12, 20:02
Jesteśmy małżeństwem od 5 lat, razem 9, bez dzieci. Przebieg naszego związku w skrócie: na początku wielka miłość, później rozstanie z mojej inicjatywy (z tych samych powodów co niżej), następnie powrót, ślub, kilka lat stabilnego związku aż tu nagle dopada mnie wielki kryzys . Co jest nie tak?
Brak zainteresowania mną z jego strony, tzn. zero telefonów ot tak żeby pogadać, zero maili w trakcie pracy -nawet tych głupawych, kompletnie brak inicjatywy jeśli chodzi o wyjścia, o fajne spędzanie czasu. Zero jakichkolwiek małych gestów - prezentów (chociażby batonik kupiony w sklepie), postępująca chytrość i niechęć na wydawanie kasy na cokolwiek co nie może przynieść zysku (chytrość z gatunku: zbieram kasę do skarpety). Do tego sporadyczny sex (maxymalnie raz na tydzień, najczęściej raz na 2 tygodnie). Brak chęci zadbania o siebie (pomimo moich uwag że też będzie mi się podobało, jak będzie fajnie wyglądał) kompletny brak wyczucia i wstydu , jak np. pozostawianie zużytej prezerwatywy przy łóżku i brak potrzeby jej wyrzucenia. Brak okazywania mi uczuć w towarzystwie, wręcz traktowanie mnie jak swojej dobrej kumpeli, brak hamulców, żeby mnie ochrzanić wśród znajomych za to, że za „wcześnie włączyłam piekarnik”. Doprowadził do tego, że przestaje za nim tęsknić kiedy wyjeżdża (ma prace wyjazdową).

Przez te wszystkie lata godziłam się na taki stosunek do mnie i tłumaczyłam sobie, że przecież i tak jest dla mnie dobry, bo mogę na niego liczyć, wiem, że zawsze by mi pomógł, nie jest głupi, ma jakiś kręgosłup moralny. Aż do momentu kiedy poczułam, że jestem już tym zmęczona i że nie mam siły. Próbuję zaakceptować to co mi nie pasuje, a on nawet się nie stara, nawet nie próbuje zrozumieć, jakie to dla mnie ważne..
Wszystkie ww. wady i zachowania były mi znane od początku naszej znajomości i były tez przyczyną pierwszego rozstania. Było dobrze, dopóki akceptowałam wszystkie wady i godziłam się na ten zimny związek, a teraz dopadł mnie kryzys i totalnie nie wiem co zrobić….

Rozmawiałam już wiele razy z mężem, że cos jest nie tak, ale on, wiecznie skupiony w swoim świecie, uważa , że mnie kocha i dla niego wszystko jest ok.
    • asocial Re: mam KRYZYS 25.06.12, 21:32
      zasadniczo, to maile+ telefony w ciagu dnia na dluzsza mete moga byc meczace. Do mnie np. moj facet dzwoni i jestem z tych, ktore uwazaja to za strate czasu; po co do mnie dzwoni ¨zeby pogadac¨, skoro zobaczymy sie zaraz w domu.
      Rozkoszuje sie tez momentami samotnosci, uwazam, ze to niezbedne w zwiazku i naprawde rzadko kiedy tesknie co nie jest rownoznaczne z brakiem milosci/ szacunku itp. To moje zdanie na temat Twoich dwoch pierwszych uwag- ze byc moze masz troche zbyt filmowa wersje zwiazku, gdzie para codziennie patrzy sobie gleboko w oczy a codzienne telefony do pracy maja wywolac motyle w brzuchu.
      Postepujace skapstwo, niechlujnosc i utrudniona komunikacja; to juz inne tematy, na ktore w tej chwli sie nie wypowiem. Moze dodam tylko, ze pisanie o seksie raz na tydzien lub raz na dwa na tym wlasnie forum jest conajmniej ryzykowne:)
      • kag73 Re: mam KRYZYS 25.06.12, 21:58
        Hmm, szczerze powiedziawszy nie wiem co mialo dac odejscie od nigo z ww. przyczyn a potem powrot. Niby co to mialo zmienic.
        Rzecz jest prosta a decyzje mozesz/musisz podjac Ty sama, albo akceptujez nadal jego wady albo sie z nim rozstajesz. Jedno wiem na pewno, jak dla mnie, malzenstwo/zwiazek nie jest po to, zeby sie w nim meczyc i cierpiec, zeby jednak przetrwac razem. Zwiazek jest po to, bo razem jest nam lepiej, we dwoje jestesmy silniejsi, lubimy sie. Ewentualnie opcja: mamy wspolne dzieci i chcemy je mimo problemow wychowac razem (tez sie zdarza).
      • gomory Re: mam KRYZYS 26.06.12, 10:26
        > pisanie o seksie raz na tydzien lub raz na dwa na tym wlasnie forum jest conajmniej ryzykowne:)

        Zwalczalbym ten poglad.
        Seksu kazdy potrzebuje okreslona ilosc. Ni mniej ni wiecej.
        Skoro moje potrzeby sa dwa razy w tygodniu, to dwa razy w miesiacu bedzie frustrujace.
        Niewielka pociecha dla mojego organizmu bedzie wiadomosc, ze ta ilosc radowalaby Zenka ktory puka dwa razy na kwartal. On i ja bedziemy podobnie niezadowoleni.
        Poza iloscia trudno tez mi pominac satysfakcje plynaca z jakosci. Ja nie mam dylematu ktora opcja bylaby lepsza: raz w miesiacu niesamowicie czy raz w tygodniu nijako.
        W ocenie samozadowolenia jest zawsze tylko jeden sedzia. To poczucie jest nieporownywalne. Chyba kazdy zna sytuacje gdy po seksie spelniona jest tylko jedna osoba. Niby robili razem to samo ale ich ocena jest diametralnie rozna.
        • lina_onsdag Re: mam KRYZYS 26.06.12, 11:00
          > Zwalczalbym ten poglad.
          > Seksu kazdy potrzebuje okreslona ilosc. Ni mniej ni wiecej.
          > Skoro moje potrzeby sa dwa razy w tygodniu, to dwa razy w miesiacu bedzie frust
          > rujace.
          > Niewielka pociecha dla mojego organizmu bedzie wiadomosc, ze ta ilosc radowalab
          > y Zenka ktory puka dwa razy na kwartal. On i ja bedziemy podobnie niezadowoleni

          Pozwolę sobie się nie zgodzić. Czy jeśli ja potrzebuję seksu np. codziennie, to można porównać moją frustrację z powodu uprawiania go raz na tydzień z moją frustracją z powodu nieuprawiania go wcale? Chyba nie można. Trudno tu mówić o jakiejś obiektywnej normie, ale częstotliwośc raz na tydzień w długoletnim związku jest po prostu całkiem przyzwoita.
          Myślę, że w przypadku Autorki nie o brak seksu chodzi, tylko o te pozostałe nieukładające się puzzle.
          • abrigado Re: mam KRYZYS 26.06.12, 14:26
            ło jezu- to wszystko jest subiektywne i nie sposób się do kogokolwiek porównywać

            a nawet do siebie samego majacego seks raz w tygodniu i "niemającego w ogóle"

            to jak w tej starej żydowskiej przypowieści- jak ci źle kup sobie kozę.
            zmęczyły mnie te wasze teoretyzowania bo kompletnei nie posuwają niczego naprzód

            cvzy waszym celem jest przychodzić tu i jęczeć bez końca pośród podobnie dotkniętych nieszczęśników płci obojga?


            • zyg_zyg_zyg Re: mam KRYZYS 26.06.12, 14:46
              Czy jęczenie o jęczeniu jest jęczeniem wyższego rzędu?
            • gomory Re: mam KRYZYS 26.06.12, 15:51
              > czy waszym celem jest przychodzić tu i jęczeć

              Lubie czasem ot tak popiertolic. Ty nie?
              • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 09:32
                byłbym faryzeusdzem gdybym twierdził, że ja nie :P

                ...ale tak na pełny etat przez 365 dni w roku?
                • gomory Re: mam KRYZYS 27.06.12, 11:55
                  Nie jestem niezniszczalnym Terminatorem. Musze czasem odpoczac.
    • proto Re: mam KRYZYS 26.06.12, 10:34
      Powinnaś odejść, potem znowu wrócisz jak zatęsknisz, jeżeli jeszcze będziesz miała do kogo ;)
      Ale zaryzykowałbym stwierdzenie, że będziesz miała. Moim zdaniem prawdopodobny jest scenariusz, że robisz awanturę odchodzisz, On zauważa że cię stracił więc zaczyna działać, znowu zabiega o ciebie, pokazuje, że jesteś dla niego ważna. Może to poprawić sytuację na parę miesięcy może rok.
      Potem sytuacja wróci do tego co było, ale zyskacie trochę czasu.

      Pytanie tylko czy tego chcesz? I czy on będzie chciał?
      • dreemcatcher Re: mam KRYZYS 26.06.12, 13:14
        i znowu wrócić , aż się kółko zamknie ona będzie za stara na kolejne odejście on przyzwyczajony że i tak wróci, przerabiałem podobny scenariusz , nie daje rezultatów , zmiany na dobre były coraz rzadsze aż zmalały do minimum , miłość nie trwa wiecznie kiedy nie obydwoje ja pielęgnują.
    • mgla_jedwabna Re: mam KRYZYS 26.06.12, 15:03
      On cie nie kocha. Byc moze nigdy cie nie kochal.

      Owszem, mozna kochac kogos, a jednoczesnie np. nie za bardzo dbac o siebie, ale tu mamy caloksztalt, z ktorego wynika, ze gosc uznal za oczywiste, ze z nim bedziesz i ze nie musi sie starac. A jak ktos robi tylko to, co musi, to nie jest milosc.

      Wcale nie bylabym taka pewna na twoim miejscu, ze zawsze mozesz na nniego liczyc i ze zawsze by ci pomogl. Mozliwe, ze w sytuacji problemowej wykazalby tyle empatii, co w kwestii drobnych przyjemnosci albo nieochrzaniania przed znajomymi za piekarnik.

      Proby akceptacji tego, co ci nie pasuje, to zmarnowany wysilek. Jaki pozytek odniesie ktokolwiek z twojej akceptacji syfu (te prezerwatywy!), bylejakosci, skapstwa i chamstwa?
      • proto Re: mam KRYZYS 26.06.12, 16:41

        mgla_jedwabna napisała:
        > On cie nie kocha. Byc moze nigdy cie nie kochal.


        mgla_jedwabna toś ty prorok, jasnowidz czy jaki inny diabeł czy czort? Cóż za pewność w osądach? Co Ty wiesz o jego miłości? To że kondona zostawił i nie sprzątnął? To od razu nie kocha?
        • kag73 Re: mam KRYZYS 26.06.12, 17:00
          Ten zostaiony kondon to najmniejszy problem, zwyczajne meskie balaganiarstwo i zapominalstwo, gdyby pamietal/zauwazyl to by sprzatnal.
          Ale skapstwo i brzydkie zachowanie/wyzywanie to juz inna sprawa. Najgorsze jednak sa odczucia autorki w tym wszystkim. To malzenstwo ja "meczy" a to, moim zadaniem, zly znak.
          • proto Re: mam KRYZYS 26.06.12, 17:15
            Bo ludzie leniwi są i ogólnie ich życie męczy.
            To że jest skąpy to bardzo dobrze, życie na kredyt źle się kończy.

            Lepiej mieć coś odłożone niż nie mieć.
            • asocial Re: mam KRYZYS 26.06.12, 17:40
              czyli tak wlasciwie to autorke wkurzaja u meza bzdury mniejszego lub wiekszego kalibru.
              Autorka pewnie jest porzadna, kondomy wyrzuca i oszczedza umiarkowanie. Pewnie gdyby maz sprzatal kondomy i oszczedzal mniej, to znalazlby sie jakis inny problem (lysina, brak zainteresowania, itp).

              Pewnie klania sie podstawowa akceptacja danych cech partera, skoro najwyrazniej nie przemienil sie magicznie po slubie, tylko byl taki od zawsze (to rozstanie).

              Znacznie latwiej jest zmienic siebie niz druga osobe.
              Zmienic siebie, czyt. przewartosciowac priorytety (np. czy ten rzucony kondon jest faktycznie tak istotny? Przeciez moze ¨poza tym jest fajnym facetem, ach, niech mu bedzie, tym razem ja to wyrzuce¨), albo zmienic partnera.

              Mozna tez pogadac, o tym, skad to postepujace skapstwo, moze to strach przed krachem finansowym, ciezka sytuacja w domu rodzinnym , czy po prostu zbieractwo?
              O ile nie jest chorobliwe, to raczej akceptowalne no, chyba ze zaluje na dom, na wakacje- btw, moze mierzy sily na zamiary, moze oszczedza, bo malo zarabia, a potem jedziecie na jakies wakacje? Moze jest uzalezniony od gier?

              Tak czy inaczej, to nie w oszczedzaniu ani w balaganiarstwie problem, bo facet najwyrazniej byl taki zawsze, tylko autorce po prostu przestal odpowiadac (albo bardziej irytowac, lato jest, goraco, wszystko wkurza i meczy, nawet wlasny maz).
        • mgla_jedwabna Re: mam KRYZYS 27.06.12, 15:51
          To, co piszę, piszę z pełną świadomością, że dla osób czytających jestem jakąś tam Mgłą z internetu, nie żadnym autorytetm, i moje osądy, jakkolwiek kategoryczne, i tak mają niewielkie znaczenie.

          Niektóre rzeczy są po prostu widoczne. Tak jak brak miłości u osobnika, któremu nie zależy na kobiecie choćby na tyle, by zachowywać zasady higieny. Ba - nie zależy mu prawdopodobnie również na sobie, sądząc np. po kwestii zaniedbania.

          Być może kluczowe jest tu stwierdzenie padające na koniec posta otwierającego wątek. Że facet mówi, że kocha, ale żyje w swoim świecie. Otóż gość żyjąc z autorką wątku niejako przyjął za pewnik, że ją kocha, powiedział to sobie, i odtąd już nic nie musiał. Żadnej refleksji nad swoim postępowaniem, nad odnoszeniem się do niej (vide przykre uwagi w towarzystwie, mimo próśb, by zaprzestał). Albo też jest wyrachowany, myśli, że jak jej POWIE, że ją kocha, to ona uwierzy. A tymczasem tak naprawdę facet jest skoncentrowany na sobie (to, co autorka nazywa swoim światem) do tego stopnia, że ignoruje zasady higieny, współżycia społecznego, bycia w związku itd. rządzące światem zewnętrznym.
          • phoibe Re: mam KRYZYS 27.06.12, 17:55
            mgla_jedwabna napisała:

            > Niektóre rzeczy są po prostu widoczne. Tak jak brak miłości u osobnika, któremu
            > nie zależy na kobiecie choćby na tyle, by zachowywać zasady higieny.
            >

            to znaczyłoby, że brak higieny=brak miłości, tak? hmm... zaniedbanie siebie - to już bardziej.
            • mgla_jedwabna Re: mam KRYZYS 28.06.12, 10:57
              Generalnie brak higieny swiadczy o "nie zalezy mi na odczuciach drugiej osoby", a to jest sprzeczne z miloscia.

              • kag73 Re: mam KRYZYS 28.06.12, 11:09
                Otoz, ale moze on sie myje, goli, zmienia ubrania. Tylko, ze nie zaklada takich "ladnych" jak ona by chciala i zapomina o zuzytych gumkach, nie podciagam tego pod brak higieny.
                • abrigado Re: mam KRYZYS 28.06.12, 12:05
                  ja pitolę - nie bronię brudasa

                  ale jęsli ona jako przykład bycia brudasem dała położenie jeansów na białym żakiecie to to jest mocno stronnicza i wroga postawa

                  bo ona przecież położyła ten zakiet w tym samym miejscu a mimo to ona jest "obsesyjnie czysta"
                  czyli nie da się ukryć, ze nie chodzi o to co i gdzie leży tylko , kto położył...

                  abrigado ;P
                  • kag73 Re: mam KRYZYS 28.06.12, 12:29
                    Nie no, ona ten zakiet polozyla tam pierwsza, to akurat rozumiem, czysciutki bialy nowka zakiet a facet przywala brudnymi jeansami. Z tym, ze to niekoniecznie niechlujnosc z jego strony tylko zwyczajna beztroska, nie zastanawial sie gdzie te spodnie kladzie. Na bialy zakiecik :)) nie zwrocil po prostu uwagi. Zgadzam sie jednak, ze z "brudasem" nie ma to nic wspolnego.
                    • abrigado Re: mam KRYZYS 28.06.12, 12:34
                      ale zobacz jakie beztroskie jest przesłanie_ jak ona kładzie żakiet na krześle to jest osoba "obsesyjnie czysta" jak on kładzie swoja garderobę gdzieś na widoku to jest co najmniej bałaganiarzem
                      nie dostrzegasz podwójnych standardów?

                      dla mnie jej nastawienie jest ewidentnie negatywne i wynika ze świadomej racjonalizacji nieuświadomionej niechęci do partnera ( wszystko juz ją w nim zaczyna wk...wiać)
                      • gomory Re: mam KRYZYS 28.06.12, 13:26
                        Ale trzeba przyznac, ze w tym ukladzie maz ma niezle spektrum do wyuzdanych zachowan.
                        E tam twarz... spuscic sie na ten zakiet toby byla konkretna perwera :).
    • madz-iii Re: mam KRYZYS 26.06.12, 22:25
      Obrzydłaś mu to sobie folguje.
      • eskorta30 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 10:20
        Ja mam ze swoim facetem to samo. Tyle, że ja go nadal bardzo lubię :) Ale niestety straciłam do niego sentyment, resztki romantycznych uczuć i zapatrzenie w tego (jak mi się wydawało) idealnego faceta kiedy w koncu zauwazyłam, jakim jest niechlujem, jak bardzo wszytsko ma w du.., jak mało obchodzą go sprawy domu, wyglądu itd. Walajace się po domu brudne skarpetki (kiedyś zbierałam, teraz nie), przez tydzien nie rozpakowana torba po squashu, wszędzie chusteczki higieniczne, gumki też, brudny stół w kuchni, nie zalany wodą garnek po jakimś sosie, potknie się o coś i tego nie podniesie, rzuci swoje znoszone dżinsy na mój nowy biały żakiet, nie odkurzy (a to jego obowiazek w domu) jak mu nie powiem, microfala od dwóch miesięcy nie naprawiona, do dentysty poszedł dopiero jak mu się przetoka zrobiła.
        No i kwestia pieniędzy. Idziemy na zakupy kupic mu spodnie, bluze itd, a on mówi, ze ma na koncie 200 zł. Dlaczego? Bo większość pensji (zarabia bardzo dobrze) od razu przelewa na lokaty i fundusze, wiecznie słyszę, że nie ma pieniędzy...Coś mi kupić? Z wielkimi oporami. Owszem, kupił mi z okazji narodzin syna bardzo drogi zegarek i uważa, że tym prezentem załatwił kwestie podarunków dla mnie na pare lat :) Do domu przychodzą co jakis czas wezwania do zapłaty, za gaz, itd, bo zapomniał zapłacić.
        W tej sytuacji nie dziwne, że mi się seksu odechciewa i uprawiamy go tylko wtedy kiedy ja naprawdę mam na to ochotę.
        Ale odejść? Nadal bardzo go lubię (kocham to za wiele powiedziane), jest moim przyjacielem, świetnie nam się rozmawia (chociaz upominania o porzadek nic nie wnoszą), moge na niego liczyć w sytuacjach zyciowych, jesteśmy zgrani, jest fantastycznym ojcem bardzo skupionym na dziecku. W pracy jest uważany za speclaistę w swojej dziedzinę, nie narzeka na brak zleceń...Tylko ten dom...
        Więc autorka posta musi rozważyć plusy i minusy życia z takim ignorantem, wyjścia nie ma. A raz na jakiś czas zrobic dziką awanturę :)
        • proto Re: mam KRYZYS 27.06.12, 10:28
          Bo przez tą współczesną feminizację wszystko się poprzewracało.
          Kto widział aby facet sprzątał. Chyba że miał się urodzić kobietą :))))))

          Co to za pomysł z równouprawnieniem? Może i teoretycznie fajny ale się nie sprawdza.
          Ja próbowałem jak jedziemy gdzieś samochodem to każdy zmienia koło po swojej stronie.
          Nie wyszło, trafiło na nią. Nie zmieniła.
          • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 10:45
            > Co to za pomysł z równouprawnieniem? Może i teoretycznie fajny ale się nie spra
            > wdza.
            > Ja próbowałem jak jedziemy gdzieś samochodem to każdy zmienia koło po swojej st
            > ronie.
            > Nie wyszło, trafiło na nią. Nie zmieniła.
            >


            świetny pomysł :P
            generalizując i upraszczając-natura zaopatrzyła facetw cechy dajace przewagę w specjalnych i wyjatkowych okolinościach- jesteśmy stworzeni po to aby być strażą pozarną ,grupą interwencyjn,a pogotowiem oddziałóem szybkiego reagowania.

            W czasach kiedy powstał gatunek takie sytuację mogły się zdarzyć co chwila, a dziś?

            kobiety dostały od natury cechy dajace im przewagę w działaniach "na zapleczu"

            ze względu na to, że prawdopodobienstwo spotkania tygrysa szablastego, hordy ludozerców sp-adło do zera a wypad d ohipermarketu nie wymaga sprawności choćby zblizonej do umiejętnosci łowcy mamutów oczywiste jest, ze kobiety widza w nas nierobów, a jak nawet coś robimy "na zapleczu" to zp unktu widzenia kobiety jest to niesprawne i niezgrabne.

            pierwszy raz zauważyłem to na kickboksie- chłopak z reguły po 2 miesiacach osiagał koordynację ruchów, której nie widziałem u dziewczyn ćwiczących wyczynowo po kilka lat i startujących w mistrozstwach Polski i Europy. spotkałem tylko dwie dziewczyny, które były równorzędnymi przeciwnikami dla facta podobnych rozmiarów.

            myśle, że podobnie odbierają nas kobiety na ich tradycyjnych polach działania

        • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 10:31
          eskorta
          moim zdaniem mylisz przyczyne ze skutkiem

          to nie dlatego przestał cię pociagac, że jest niechlujem

          tylko dlatego ,że przestał cię pociągac dostrzegłaś to ,że jest niechlujem

          to co napisałaś to jakskrawy obraz racjonalizacji. Taka racjonalizacja prowadzi do błędnego koła- bo oboje uwierzycie, ze jest racjonlany powód zaniku wiezi intymnej ( np niechlujstwo w tym wypadku)

          tymczasem powód jest zupełnie inny ;)
          • eskorta30 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 10:53
            Pewnie sa inne powody, ale to niechlujstwo wpłynęło ogromnie na mój obraz jego osoby. Skoro nie szanuje moich/naszych rzeczy, to tak jakby nie szanował mnie. Poza tym, skala problemu nie maleje, tylko rośnie, tak jak i z wiekiem rośnie ilość obowiązków. Tak jakby w pracy dawał z siebie wszystko, a w domu kompletnie odpuszczał. To przykre, ale nie potrafię się wyluzowac i radośnie uprawiać seksu kiedy wiem, że wokół panuje chaos :)
            • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 10:56
              tez miałem taki etap- tyle, ze bałaganiarą była moja była- a do pewnego momentu mi niespecjalnie przeszkadzało- nawet uznawałem to za urocze roztrzepania ;P
            • gomory Re: mam KRYZYS 27.06.12, 12:23
              > nie potrafię się wyluzowac i radośnie uprawiać seksu kiedy wiem, że wokół panuje chaos :)

              Wiekszosc kobiet ma ta przykra dla mezczyzny wlasciwosc.
              Rysuje sie prawdziwie powazny meski dylemat. Walczyc z lenistwem i otwierac sie na nowosci czy wbijac w ewenementy dajace rade robic to w burdelu ;)?
          • proto Re: mam KRYZYS 27.06.12, 10:59
            A ja bym wysunął jeszcze inną tezę.
            Ona się zaniedbała więc on przestał ją pożądać, więc mu przestało zależeć więc przestał
            dbać o dom.

            Teza jak teza
            • eskorta30 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 11:12
              proto napisał:

              > A ja bym wysunął jeszcze inną tezę.
              > Ona się zaniedbała więc on przestał ją pożądać, więc mu przestało zależeć więc
              > przestał
              > dbać o dom.
              To się może zdarzyć, każdy musi odpowiedzieć za siebie. Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, bo po urodzeniu dziecka dbam obsesyjnie, niestety rzadko słyszę jakiś komenarz co do tego jak wygladam. A naprawdę wolałabym wiedzieć co mu się naprawdę podoba,a co nie. Bo może faktycznie marzy mu się typ urzędniczki w kostiumie i szpilkach, tymczasem ja preferuję styl bardziej nonszalacki...
              • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 11:23
                >Ja nie mam sobie nic do zarzucenia, bo po urodzeniu dziecka dbam obsesyjnie


                a włąsnie powinnaś mieć sobie do zarzucania lub przynajmniej się zastanowić nad tym.
                Obsesyjne dbanie o czystośc i porządek ( zwłaszcza jeśli wczęsniej tak nie było)

                może być uznane za element winy w rozkładize pozycia

                a jak Proto stawia tezy to ja tez postawie, że to twoje sprżatanie to wynik działania prolaktyny- takie ssacze moszczenie gniazda w którym chowają się małe- zreszta sama powiązałas dizecko z przymusem czystości.
                • eskorta30 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:02
                  > a jak Proto stawia tezy to ja tez postawie, że to twoje sprżatanie to wynik dzi
                  > ałania prolaktyny- takie ssacze moszczenie gniazda w którym chowają się małe- z
                  > reszta sama powiązałas dizecko z przymusem czystości.

                  O nie, żle mnie zrozumieliście. ja nie dbam obsesyjnie o czystość i porządek!! Porządek powinien być jako taki, a dziecku troche bakterii nie zaszkodzi w uzyskaniu odporności. Miałam na mysli dbanie o siebie.
                  Nie chodzi o czystość, tylko o to, że wejść gołą stopą w klocek lego nie jest fajnie, prawda? A może to tylko mnie przeszkadza i boli dosłownie :)
                  • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:08
                    non stop wchodze w klocki lego- moim dzieciom to nie przeszkadza ;)
              • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 11:23
                poza tym dzieci dziela się na czyste i szczęsliwe- niech zgadnędo jakiej grupy nalezy twoje :P
              • gomory Re: mam KRYZYS 27.06.12, 12:28
                > A naprawdę wolałabym wiedzieć co mu się naprawdę podoba,a co nie.

                A moze tak tylko Ci sie wydaje ;)?
        • phoibe Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:17
          eskorta30 napisała:

          w koncu zauwazyłam, jakim jest
          > niechlujem, jak bardzo wszytsko ma w du.., jak mało obchodzą go sprawy domu, w
          > yglądu itd. Walajace się po domu brudne skarpetki (kiedyś zbierałam, teraz nie)
          > , przez tydzien nie rozpakowana torba po squashu, wszędzie chusteczki higienicz
          > ne, gumki też, brudny stół w kuchni, nie zalany wodą garnek po jakimś sosie, po
          > tknie się o coś i tego nie podniesie, rzuci swoje znoszone dżinsy na mój nowy b
          > iały żakiet, nie odkurzy (a to jego obowiazek w domu) jak mu nie powiem, microf
          > ala od dwóch miesięcy nie naprawiona.

          to naprawdę są takie wielkie problemy? że facet jest bałaganiarzem? a co się stanie, jak te skarpetki będą leżały na podłodze? coś strasznego?

          > .Coś mi kupić? Z wielkimi oporami. Owszem, kupił mi z okazji narodzin syna bard
          > zo drogi zegarek i uważa, że tym prezentem załatwił kwestie podarunków dla mnie
          > na pare lat :)

          a rozumiem, że ty mu często prezenty kupujesz?
          • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:20
            phoibe, może się myle, ale cyba zaczynam rozumieć twój nacisk na to,, że nie żyjesz w "małżeństwie" :P
            • phoibe Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:22
              abrigado napisał:

              > phoibe, może się myle, ale cyba zaczynam rozumieć twój nacisk na to,, że nie
              > żyjesz w "małżeństwie" :P

              chyba się nie mylisz :)
              • kag73 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:25
                Moim zdaniem to rzaden ogromny problem, ze ktos nie sprzata skarpetek. Tutaj sa zdecydowanie powazniejsze problemy a te skarpetki to tylko ten przyslowiowy gwozdz do trumny.
                • kag73 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:26
                  Matko Boska "zaden" nie "rzaden", i to w srode po poludniu :)
          • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:25
            my tu bawimy się w analizę meandrów psychologii a imho nalezy się skupic na tym fragmencie:( dzięki phoibe- przeoczyłem ;)


            > , rzuci swoje znoszone dżinsy na mój
            > nowy biały żakiet,


            zadajmy sobie pytanie- jaka kobieta przed siedemdziesiątką w dzisiejszych czasach nosi białe żakiety?
            • kag73 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:35
              np. takie cos, abrigado:

              www.heine.de/is-bin/INTERSHOP.enfinity/WFS/Heine-HeineDe-Site/de_DE/-/EUR/SH_ViewProduct-ArticleNo?ArticleNo=053753&Source=Produktempfehlung
              • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:37
                kag73 napisała:

                > np. takie cos, abrigado:
                >
                > rel="nofollow">www.heine.de/is-bin/INTERSHOP.enfinity/WFS/Heine-HeineDe-Site/de_DE/-/EUR/SH_ViewProduct-ArticleNo?ArticleNo=053753&Source=Produktempfehlung


                no właśnie- typowo niemieckie ( jeszcze z czasów NRD) wyczucie, smak i finezja...
                • kag73 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:39
                  uwazam, ze nie jest zle, do biura albo do banku. Zwlaszca Polki(Polacy tym bardziej) lubia grzecznie, czysto i niezbyt wyzywajaco/dziwkarsko.
                  • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:53
                    > uwazam, ze nie jest zle, do biura albo do banku. Zwlaszca Polki(Polacy tym bard
                    > ziej) lubia grzecznie, czysto i niezbyt wyzywajaco/dziwkarsko.


                    ;P
                    jednym słowem szału nie ma...dżinsy mogą leżeć :P
                    • kag73 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 14:58

                      > ;P
                      > jednym słowem szału nie ma...dżinsy mogą leżeć :P

                      Fakt!!
                      • eskorta30 Re: mam KRYZYS 27.06.12, 19:23
                        Poddaję się :) Z wami nie ma żadnej dyskusji :)
                        • abrigado Re: mam KRYZYS 27.06.12, 20:00
                          k...wa przepukliny przez was dostałem od smiechu z białego żakietu

                          dzieciaków nie widziałem od rana, trening własnie zaczyna sie beze mnie, padam na pysk i jeszcze to...
                          ale przynajmniej szczególnie upierdliwy "prodźekt" się domknął- dzieki za inspirację i chwile wytchnienia

                          nie wyobrazacie sobie ile radości wnosicie w moje zycie waszymi wątkami :P
                  • follow.the.sun Re: mam KRYZYS 28.06.12, 01:06
                    ten kostium POTWORNY :O
                    sama bym ze dwie pary jeansow na nim ulokowala gdyby dawalo to gwarancje nie ogladania go wiecej..

                    ps. abrigado- SA ladne biale zakiety. naprawde.
                    • kag73 Re: mam KRYZYS 28.06.12, 10:46
                      follow.the.sun, to tylko przyklad, coby abrigado nie mowil, ze tylko babcie nosza zakiety. Poza tym nie wazne, ze potworny, wazne, ze bialy i ze nie byl tani !!
                      • follow.the.sun Re: mam KRYZYS 28.06.12, 13:40
                        ale Kag: on nie jest ani bialy, ani ladny ani szczegolnie twarzowy :) I nawet nie taki drogi- biorac pod uwage ze to chyba kostium (nie wczytywalam sie, wnioskuje z foty )

                        dla mnie jest raczej poparciem teorii abrigado : ze nadaje sie jedynie dla pan w wieku trolejbusowym i kladzenia na nim znoszonych jeanow ;)

                        a co do bialych zakietow, maja swoich oddanych fanow :)
                        www.google.com/imgres?imgurl=http://3.bp.blogspot.com/-J9PuP1bTtSs/TgPbifk2NpI/AAAAAAAAB1c/Tanrj2qvPas/s1600/celebrities-in-white-blazers.jpg&imgrefurl=http://budandleo.blogspot.com/2011/06/love-obsession-white-blazer.html&usg=__nk11V5fk7hxDTawjeo0GaU78dxg=&h=400&w=412&sz=149&hl=pl&start=10&sig2=q5XrpZm3qv104H1qifTK9g&zoom=1&tbnid=gsOjJwiDhYyt6M:&tbnh=121&tbnw=125&ei=aUHsT4nbGs-YhQfll43DBQ&prev=/search%3Fq%3Dwhite%2Bblazer%26hl%3Dpl%26client%3Dsafari%26sa%3DX%26rls%3Den%26tbm%3Disch%26prmd%3Divns&itbs=1
                        <fuck, czemu nie moge wrzucic linka do linka? :/ >
              • princessa7575 Re: mam KRYZYS 30.06.12, 16:42
                Zastanawiające skąd na podorędziu link, z tak wdzięcznym odzieniem się wziął :)
    • sibeliuss Re: mam KRYZYS 27.06.12, 11:45
      Zadam głupie z pozoru pytanie - to po co z nim jesteś?
    • that.bitch.is.sick szukanie dziury w całym 28.06.12, 12:36
      podejrzewam że zdarza się wówczas, gdy ludzie nie mają czym życia wypełnić.
      Są jakieś stadia bałaganu, większość z nich nie zagraża życiu i zdrowiu.
      Wiadomo w związku zieje taką nudą, że aż strach. Normalnie to ludzie się żreć wtedy zaczynają, ale u nich nawet taki poziom emocji nie występuje.
      • abrigado Re: szukanie dziury w całym 28.06.12, 12:50
        najważniejszy jest kręgosłup moralny, ot włąsnie, panie dzieju...
        • that.bitch.is.sick Re: szukanie dziury w całym 28.06.12, 13:07
          abrigado napisał:

          > najważniejszy jest kręgosłup moralny, ot włąsnie, panie dzieju...

          NO właśnie, żonaci mężczyźni szukający przygód na forum muszą coś o tym wiedzieć:)
          • abrigado Re: szukanie dziury w całym 28.06.12, 13:17
            > NO właśnie, żonaci mężczyźni szukający przygód na forum muszą coś o tym wiedzie
            > ć:)


            sadzisz, ze są tu tacy?
            jesli tak to ich strategi jest strrrrasznie krótkowzroczna-mają jak w banku trafienie jakiejś zakompleksionej neurotyczki

            ale jeszcze bardziej dziwią mnie kobiety traktujące facetów z tego forum jako interesujący kąsek.
            W końcu pasywna kobieta w roli ofiary bywa seksowna, ale pasywny użalajacy się nad sobą facet!?
            • that.bitch.is.sick Re: szukanie dziury w całym 28.06.12, 13:26

              > ale jeszcze bardziej dziwią mnie kobiety traktujące facetów z tego forum jako i
              > nteresujący kąsek.
              > W końcu pasywna kobieta w roli ofiary bywa seksowna, ale pasywny użalajacy się
              > nad sobą facet!?

              No bo głupi jesteś;). Komu z obu płci łatwiej o seks? Kto tu może być bardziej zwichrowany. I dalej co do pasywnych facetów w roli ofiary: zależy co kto lubi. Smakowity kąsek dla jakiejś dominatrix może..
              • abrigado Re: szukanie dziury w całym 28.06.12, 13:31
                Bicz- masz na to jakieś papiery?
                na wykrywanie głupoty znaczy...

                oczywiscie ,że kobiecie łatwiej, dlatego dziwię się, ze sięga po ochłapy, kiedy na wyciagniecie ręki ma niewybrakowane okazy

                stąd podejrzewam zwichrowanie.

                logika bejbi...;P
                • follow.the.sun Re: szukanie dziury w całym 28.06.12, 13:42
                  <ide po popkorn :> >
                • that.bitch.is.sick Re: szukanie dziury w całym 28.06.12, 13:56
                  abrigado napisał:


                  > oczywiscie ,że kobiecie łatwiej, dlatego dziwię się, ze sięga po ochłapy, kiedy
                  > na wyciagniecie ręki ma niewybrakowane okazy
                  >
                  > stąd podejrzewam zwichrowanie.
                  >
                  > logika bejbi...;P

                  Logika skarbie pokazuje na załączonym obrazku że tu się nie będziesz pchał z łapami zanim Cię nie przetestuję na wszystkie strony, sorry porównanie do Twojej osoby, cała sytuacja nie ma z tobą ani mną nic wspólnego:). Bo ty nie jesteś wybrakowaną ofiarą i ochłapem, a ja nie jestem krwiożerczą i neurotyczną dominatrix która uwielbia wywijać batem nad mężczyzną wybrakowanym:)
                  • abrigado Re: szukanie dziury w całym 28.06.12, 14:33
                    > Logika skarbie pokazuje na załączonym obrazku że tu się nie będziesz pchał z ła
                    > pami zanim Cię nie przetestuję na wszystkie strony, sorry porównanie do Twojej
                    > osoby, cała sytuacja nie ma z tobą ani mną nic wspólnego:). Bo ty nie jesteś wy
                    > brakowaną ofiarą i ochłapem, a ja nie jestem krwiożerczą i neurotyczną dominat
                    > rix która uwielbia wywijać batem nad mężczyzną wybrakowanym:)
                    >


                    dla mnie też popcorn proszę...
                  • hello-kitty2 Re: dominarix? 28.06.12, 14:35
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    Bo ty nie jesteś wy
                    > brakowaną ofiarą i ochłapem, a ja nie jestem krwiożerczą i neurotyczną dominat
                    > rix która uwielbia wywijać batem nad mężczyzną wybrakowanym:)

                    No wlasnie, w temacie rzekomej dominatrix mam pytanie. Bitch ty masz wiedze, zeby nazwac rzeczy po imieniu, pomoz mi zidentyfikowac moje zwichrowanie.

                    Jam nie zaden dominatrix przeciez, bo ja lubie tak: jak mu przypierdole, to on ma mi oddac, przeciez to jest proste, jak zalozmy w zapasach, jak go zwale na ziemie i przywale swoim cielskiem (to chyba tak idzie w tej finezyjne walce wrecz) to przeciez on nie wstaje i nie mowi: kurcze ty mnie ciagle przywalasz, juz mnie to irytuje czy tez lezy zwalony i pomialkuje.

                    Jezeli ktos mi sie poddaje to mnie to nie kreci.

                    Poznalam kiedys takiego egocentrycznego alfa, piekny byl, najwspanialsze wlosy u faceta jakie widzialam, mysle sobie: jest szansa pobawic sie w cos fajnego, a on mi mowi kiedys: wiesz mialem kiedys taka kochanke, co lubiala mi w ryja przylozyc, wiesz swojej dziewczynie to bym oddal ale jak mnie kochanka okladala to mi sie podobalo. Noz kurde, ze on to wtedy chlapnal, taaaaki facet. Rece mi opadly.

                    Bitch poddaje sie pod twa analize. Jak to nazwac? Kim ja jestem? Zaden dominatrix, prawda?

                    • that.bitch.is.sick Re: dominarix? 28.06.12, 14:45
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Bitch poddaje sie pod twa analize. Jak to nazwac? Kim ja jestem? Zaden dominatr
                      > ix, prawda?

                      Poddajesz się, to brzmi ekscytująco szkoda że Amsterdam tak daleko a jak Abrigado nadmienił mi chodzi tylko o seks a nie o jakieś pieczenie wspólne...;)
                      Jesteś wanilia...:)?
                      • abrigado Re: dominarix? 28.06.12, 14:50
                        możemy upiec dwie pieczenie na jednym ogniu


                        co to jest wanilia?...Bicz ty masz wiedzę, uchyl jej rąbka?
                        • follow.the.sun Re: dominarix? 28.06.12, 14:52
                          kojarzy mi sie z laska, ale nie wiem czy to dobry trop.

                          <tak na opakowaniu przynajmniej piszą>
                        • that.bitch.is.sick Re: dominarix? 28.06.12, 14:53
                          abrigado napisał:


                          > co to jest wanilia?...Bicz ty masz wiedzę, uchyl jej rąbka?

                          Podzielę się z toba tajemnicą. Dowolne pojęcie wklepujesz w googla i voila! Powodzenia w nauce.
                          • abrigado Re: dominarix? 28.06.12, 15:16
                            ż Podzielę się z toba tajemnicą. Dowolne pojęcie wklepujesz w googla i voila! Pow
                            > odzenia w nauce.
                            >
                            >
                            żart na poziomie- od razu widac, że masz okres...
                      • hello-kitty2 Re: pieprz i wanilia 28.06.12, 15:28
                        that.bitch.is.sick napisała:

                        > Poddajesz się, to brzmi ekscytująco szkoda że Amsterdam tak daleko a jak Abriga
                        > do nadmienił mi chodzi tylko o seks a nie o jakieś pieczenie wspólne...;)
                        > Jesteś wanilia...:)?

                        Ja tez oryginalnie z Polski centralnej, a Berlin jest w polowie drogi :) Ciagnac watek kulinarny - Niemcy maja wspaniala kuchnie, bogata i roznorodna, na sniadanie w hotelu pod Berlinem serwuja nalesniki z bialym serem na cieplo i ryby wedzone na zimno. Durnie najwyrazniej zapomnieli o pieczeni! Spotkajmy sie w polowie drogi, abrigado moze nam cos podrzucic do pokoju. Wolisz ryby czy nalesniki? :)

                        Jestes pieprz...:)?
                        • sabat77 zagadka rozwiklana. 28.06.12, 17:20
                          Juz rozumiem powod swojej skrajnej nieatrakcyjnosci w twoich oczach. Ty wiesz, ze ja bym nie oddal i to jest glowny powod.
                          • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 17:27
                            > Juz rozumiem powod swojej skrajnej nieatrakcyjnosci w twoich oczach. Ty wiesz,
                            > ze ja bym nie oddal i to jest glowny powod.


                            myslę, Sabat, ze trafiłeś w sedno

                            a gdyby to był dla ciebie problem, wcale mi nie imponuje to, że Kitty uważała mnie za faceta do łóżka- tez uważam, ze ma hmmmm...specyficzne kryteria
                            • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 19:03
                              Niekoniecznie specyficzne. Mysle ze w sumie to dosc powszechne. Testy robione przez kobiety maja glownie na celu okreslenie kilku kluczowych cech. Sila, zuchwalosc, odwaga - to cos rozumiane jako jeden komponent, bedace w istocie kluczowym czynnikiem w zdolnosciach lowieckich i potencjale obronnym, moze zostac latwo pomylona z nieopanowana agresja.
                              taki mechanizm - jest agresywny wobec mnie, to bedzie agresywny wobec intruzow.
                              klania sie pozycja w piramidzie potrzeb - niezaspokojona potrzeba bezpieczenstwa.
                              w tym konkretnym przypadku prowadzi raczej nieuchronnie na manowce przemocy domowej. Ale instynkt czasem jest silniejszy niz uswiadomione i racjonalne rozpatrywanie rzeczywistosci. Szczegolnie gdy mowimy o pozadaniu seksualnym, ktorym z racji miejsca w ewolucji emocji musza rzadzic najprymitywniejsze mechanizmy. Paradoksalnie - wlasnie dlatego mamy marginalny wplyw na to co w wypadku pozadania dziala a co nie. Zbyt malo uswiadomiony prooces.
                              • kag73 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 19:28
                                "taki mechanizm - jest agresywny wobec mnie, to bedzie agresywny wobec intruzow.
                                klania sie pozycja w piramidzie potrzeb - niezaspokojona potrzeba bezpieczenstwa."

                                Hmm, powiedzialabym: "jest agresywny wobec mnie...boje sie go, gdzie tu potrzeba albo poczucie bezpieczenstwa?
                                "Sila, zuchwalosc, odwaga" pokzuje sie poprzez uzywanie agresji wobec slabszej fiycznie kobiety? Niiieeee.
                                • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 19:45
                                  Najczesciej "jest slabszy ode mnie - nie walczy, doslownie lub metaforycznie - gardze nim, nie ma wartosci".
                                  U kitty to dziala tak doslownie, ze az boli, jednak u znacznej wiekszosci - odnosze wrazenie, ze nie :)
                                  Tak czy owak poszukiwany jest samiec o wartosci wyzszej, nie rownej samicy. To klucz do wszystkiego - tlumaczy gros zachowan, przede wszystkim wyjasnia czemu mezczyznom trudniej jest wejsc w relacje seksualne.
                                  • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 19:49
                                    Ten ostatni punkt:
                                    mezczyzni szukaja swojego odpowiednika, kobiety kilka polek wyzej.
                                    ten uklad moze udac sie tylko wtedy kiedy jest duzy deficyt samcow (z roznych przyczyn) badz sprytny samiec obchodzi swoj instynkt i zaczyna siegac kilka polek nizej. :p
                                    • gomory Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 20:20
                                      > badz sprytny samiec obchodzi swoj instynkt i zaczyna siegac kilka polek nizej. :p

                                      Na moje oko wiekszosc mezczyzn nie ma az tak dlugiego penisa by siegac nim o kilka polek.
                                      Sieganie zbyt wysoko lub zbyt nisko to proszenie najlepszego przyjaciela by zaczal szwankowac.
                                      Niewatpliwie masz racje, ze kobiety czesto szukaja mezczyzn o "wartosci" wyzszej niz wlasna. Tylko taki im zaimponuje.
                                      Tutaj chetnie bym zatarl zlosliwie lapami piszac, ze to ich przeklenstwo bo maja trudniej ;>.
                                      Ale niestety tym sposobem i my mamy pod gore bo co z tego, ze laskom latwiej nam zaimponowac skoro sa wybredniejsze ;)?
                                    • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 22:59
                                      sabat a tu się zgodzę z johnem "dwa colty" gomorym

                                      ...choć z innych przyczyn

                                      to nie czasy Nałkowskiej- laska kilka półek nizej nawet się nie zorientuje, ze jest niżej.

                                      nie znając kodów społecznych półki, dwa, trzy rzędy wyżej nie dostrzeże , że ma z nią do czynienienia

                                      obrazowy przykład- laska z warzywniaka zwróci uwagę na kolesia z zegarkiem omegi na nadgarstku, który przyjechał prostym czarnym rowerem trzymajac pod pacha winyl, czy na kierowce golfa III ubranego w białe polo lacosty?
                                      • gomory Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:12
                                        Glupia nie jest - na na pierwszy rzut oka widac, ze many z winylem woli krecic z pedalami :).
                                        • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:19
                                          > Glupia nie jest - na na pierwszy rzut oka widac, ze many z winylem woli krecic
                                          > z pedalami :).


                                          Gomory!!! ku...wa!!! dawaj tu z mopem- przez Ciebie zlałem sie w majty ;P

                                          fakt kazus niedopracowany...a bit :P
                                  • kag73 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 20:35
                                    U wiekszosci, bym powiedziala, wystarcza postura, wiekszy musi byc i szersze plecy miec, silniejsze ramiona niz ja kobieta a wtedy juz moge sobie wyobrazic, ze sila rzeczy ma przewage fizyczna i wiecej sil niz ja.
                                • gomory Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 21:01
                                  > "Sila, zuchwalosc, odwaga" pokzuje sie poprzez uzywanie agresji wobec slabszej fiycznie kobiety? Niiieeee.

                                  Prawie bym Ci przytaknal na fali politycznej poprawnosci.
                                  Ale pogrzebalem w odleglych odmetach pamieci.
                                  <odrzucmy tutaj na bok typow ktorzy trenuja na kobiecie romantyczna kombinacje zlozona z liscia w twarz i kopa w nery>.
                                  Przypominam sobie cos takiego: gdy w czasie bajdurzenia atmosfera robila sie napieta i smetna to nagly chwyt za cycki / tylek w polaczeniu z calowaniem skutecznie odpedzal laskom stresa.
                                  Badzmy szczerzy - wiele kobiet chodzi z bagazem niezdecydowania, skrepowania i obaw. I prawie wszystkie nosza w majtkach guzik ktory to wylacza. Siegniecie tam z konieczna sila i zuchwaloscia moze byc pomocne by dziewczyna przestala kombinowac jak na wyprzedazy.
                                  Tylko prosze mi tutaj nie wyciagac molestowaczy, gwalcicieli i mlotow ktorzy nie slysza, ze to "nie" oznacza wlasnie NIE.
                                  Kag chcesz sie z tym klocic, ze to wlasnie smialym kobiety sprzyjaja? Przyznaj, ze po lizanku czajenie sie i sztywnosc w znajomosci samoistnie znikaja no nie?
                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 21:41
                                    gomory, bingo! Masz chłopie klasę!
                                    Pewnie jeszcze wielkie jaja i kutasa...jak w Glorii wg Świetlickiego
                                    Ale ja nie o tym.
                                    Istotny jest też timing-a z tym trzeba się urodzić. Zły moment chwytu za dupę i mijasz orbitę pt. bzykanko jak jakiś koreański satelita...
                                    • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 22:15
                                      abrigado napisał:

                                      > Istotny jest też timing-a z tym trzeba się urodzić. Zły moment chwytu za dupę i
                                      > mijasz orbitę pt. bzykanko jak jakiś koreański satelita...

                                      Nie trzeba się urodzić, można się nauczyć. Z reguły jeśli zaczynasz się zastanawiać czy to już, to znaczy że już jest za późno i to o wiele. Maruderstwo to jest grzech, którego mało która potrafi wybaczyć.

                                      Poza tym - pan Gomory przedstawił dość ryzykowną wersję. Czasem działa, nie przeczę. Mój pierwszy petting i ostre pocałunki z dziewczyną w życiu, zaczęły się właśnie takim mocnym uderzeniem z mojej strony. Wtedy zadziałało, ale nie znaczy że zadziała zawsze. Najczęściej działa na zasadzie stopniowego, ale dość szybkiego wprowadzania kontaktu fizycznego w znajomość. Od złamania odległości społecznej począwszy.
                                      I to dość znamienne dla nerdów nie umiejących się znaleźć w relacji seksualnej, że nie próbują nawiązywać kontaktu fizycznego, a przeciągają kontakt werbalny i puste gesty (filmowe) do granic możliwości. Czasem niedoświadczonej lasce to odpowiada i mamy potem parę dwudziestolatków chodzących ze sobą przez trzy lata w odległości dwóch metrów i pociskających pierdoły o trollach majtolach i zajęzycznikach :D
                                      • follow.the.sun doprawdy 28.06.12, 22:28
                                        jak przedziwnie tu watki dryfuja :)

                                        ale panowie S. , G. i A. -bardzo dziekuje, bardzo pouczajaca wymiana postow :)
                                      • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 22:54
                                        Sabat, gadasz coraz sensowniej

                                        może spróbuj tak z żoną? niby nie działa w stałych zwiazkach ale przy waszym poście zadziała jak ze świeżym mięskiem

                                        a fragment o Nerdach- tres, tres, bien

                                        www.youtube.com/watch?v=kvyKDVQjEak&feature=player_detailpage
                                        uczta się!
                                  • kag73 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:20
                                    Gomory, zgadzam sie z sabatem:

                                    > Istotny jest też timing-a z tym trzeba się urodzić. Zły moment chwytu za dupę i
                                    > mijasz orbitę pt. bzykanko jak jakiś koreański satelita..."
                                    dodam jeszcze: a do tego mozesz skasowac w pysk :)
                                    Do tego chwyt za cyc czy posladki to niekoniecznie to samo co "przy...lenie" komus.
                                    Poza tym przerabialam wszystko, owszem Ci co ryzykuja maja wieksze szanse, co "ukradli" to ich, troche facet sie musi odwazyc, ale wlasnie sztuka to wyczuc odpowiedni moment. I do tego zalezy KTO chwyta i czego w tym momencie chce/ nie chce kobieta, czyli trzeba umiec czytac sygnaly.
                                    "Kag chcesz sie z tym klocic, ze to wlasnie smialym kobiety sprzyjaja? Przyznaj,
                                    > ze po lizanku czajenie sie i sztywnosc w znajomosci samoistnie znikaja no nie?
                                    Gomory, kobiet nie rozgryziesz, diabli wiedza czego one kiedy tak naprawde chca :)) Same chcialyby to wiedziec :)
                                    Ja tam mysle, ze co ma wisiec nie utonie, jak jest chemia i kobieta chce to cos bedzie.
                                    "Sztywnosci" owszem znikaja jezli w ogole do lizanka dojdzie a to wcale takie oczywiste nie jest.





                            • hello-kitty2 Re: "plany wobec abrigado" 29.06.12, 12:54
                              abrigado napisał:

                              "a gdyby to był dla ciebie problem, wcale mi nie imponuje to, że Kitty uważała m
                              > nie za faceta do łóżka- tez uważam, ze ma hmmmm...specyficzne kryteria"

                              + 2 godzinki przed

                              "swoją drogą Kitty- pochlenia mi twoja agresja wobec mnie- jednak w jakiś sposób "pieczeń" uraziła twoją ambicję i abstrakcyjne () ale jednak) plany wobec Abrigado ( to tylko internetowa kreacja)"

                              Zrobie drugie lagodniejsze (otworze sie i zdradze) podejscie wyjasnienia tego.

                              Tak, etykieke facet do lozka nadalam ci po twojej wypowiedzi (parafrazujac): "decyzja musi byc! nie musi byc sluszna ale musi byc podjeta w realnym czasie" I loved that. Tak mowiles na poczatku, prawda?

                              W miedzyczasie dostrzeglam pewne podobienstwa miedzy nami, powiem nawet spore, ty oczywiscie zaprzeczales/ysz. Mysle, ze nie ma wielu takich ludzi jak ty i ja, dlatego bardzo chcialam dowiedziec sie jak zyjesz, jak masz to zorganizowane z 'byla', dziecmy, kasa, mieszkaniowo, czy stosujesz jakies rozwiazania do skopiowania. Zwyczajnie szukanie odpowiedzi na pytanie jak zyc? Bo zgodzisz sie, ze rady kag (kochanej zreszta) sa nie do zastosowania dla ludzi takich jak ja czy ty. 'Jak zyc?' jest ponad seks, bo o seks smiesznie latwo. A przyznaj nie rozmawiasz z ludzmi o tym jak zyjesz, prawda?

                              Wiec dostalam swoje odpowiedzi, choc generalnie nie jestes otwarty i nigdy nie przyznasz sie, ze spieprzyles swoje zycie i nie mam pewnosci co tu robisz...

                              I tym sposobem zamienilam ci etykietke z 'faceta do lozka' na 'brata' czy 'syna', co zwykle robie z mezczyznami, kiedy sie otwieram lub gdy (jak pisal uqru - btw: jak sie w koncu nie odezwie to zaczne dopisywac 'swietej pamieci', no chyba ze sie urlopuje :) ich otwieram. Nie ma we mnie pozadania, traktuje cie jak brata, a ze mnie potrafisz skutecznie wkurzyc to ci wybaczam jak mlodszemu bratu. I to tyle. Nadal cie lubie, pewnie dlatego, ze widze w tobie siebie.

                              Hey Bro? Moze byc?
                              • abrigado Re: "plany wobec abrigado" 29.06.12, 14:04
                                Kitty- pochlebia mi jako autorowi "abrigado",
                                Ciesze, sie ,ze udało mi sie stworzyć fikcyjną postac z krwi i kości, kora wzbuza jakieś emocje w czytelniku

                                wy też tworzycie postaci tylko nie macie tego świadomości

                                odpowiedź udzielona sabatowi dotyczyła już mojego prywatnego zdania

                                "abrigado: powstał w czasie czytania opowiadań Tyrmanda piszącego opowieści "prawie" biograficzne

                                Z kolei zmiana pozycji narratora to zabieg stosowany przez takiego mistrza pisania o niczym jak Nabokov


                                • aandzia43 Re: "plany wobec abrigado" 29.06.12, 14:15
                                  >
                                  > wy też tworzycie postaci tylko nie macie tego świadomości

                                  Mamy. A ty jak zwykle mniemasz, iż odkrywasz Amerykę.
                                  • abrigado Re: "plany wobec abrigado" 29.06.12, 14:39
                                    > >
                                    > > wy też tworzycie postaci tylko nie macie tego świadomości
                                    >
                                    > Mamy. A ty jak zwykle mniemasz, iż odkrywasz Amerykę.
                                    >
                                    my bad... :P ach ten kompleks wielkości :)
                                • hello-kitty2 Re: "plany wobec abrigado" 29.06.12, 15:43
                                  abrigado napisał:

                                  > Kitty- pochlebia mi jako autorowi "abrigado",
                                  > Ciesze, sie ,ze udało mi sie stworzyć fikcyjną postac z krwi i kości, kora wzbu
                                  > za jakieś emocje w czytelniku
                                  >
                                  > wy też tworzycie postaci tylko nie macie tego świadomości
                                  >
                                  > odpowiedź udzielona sabatowi dotyczyła już mojego prywatnego zdania

                                  Aha czyli czasem dobie dziele twoje wypowiedzi przez 2 czasem przez 3, czasem przez 5.

                                  Pytanie: a po co wstawiac swoje prywatne zdania i tworzyc niespojnosci? Nie mogles zapanowac na emocjami?

                                  Wszelkie rozwarstwienia, mnie odstraszaja. Wielokrotnie pisalam o tym Sabatowi, a on i tak twierdzi, ze mnie nie pociaga, bo by mi w pysk nie oddal :)
                                  • sabat77 Re: "plany wobec abrigado" 29.06.12, 16:04
                                    Nie w tym rzecz. Napisalem, ze nie pociaga cie ty, ze ty wiesz (w sensie - zakladasz) ze bym nie oddal.
                                    po to abrigado bylaby latka jebaki. Wieksza uwage ludzie zwracaja na latki niz na prawdziwa rzeczywistosc.
                                    Nie zdziwiloby mnie gdyby irl abrigado byl spokojniejszym i potulniejszym gosciem niz ja.
                                    Ale opinia jest ciezka do obejscia.
                                    W zyciu rowniez. Kiedy ktos ma opinie totalnego loosera, czesto uzdrawiajacym okazuje sie zmiana srodowiska. Nagle okazuje sie wioskowy przyglup zostaje lozkowym casanova :p znam osobiscie dwa takie przypadki, wiec to chyba nie az tak rzadkie.
                                    ocena spolecznosci moze byc katem lub dobrodziejem, zalezy jak sie trafi. Jednak ktos rozumny zmienia srodowisko ktore ma go za idiote :)
                                    • abrigado Re: "plany wobec abrigado" 29.06.12, 16:11
                                      Sabat
                                      +1

                                      przypadki sławnych oszustów to potwierdzają...
                                      • abrigado Re: "plany wobec abrigado" 29.06.12, 16:12
                                        musze być spokojnym gościem- jak inaczej dałbym radę skupic się na tyle żebyp rzeczytać tę całą literaturę, ktora was tu epatuję !?
                                        że też musiałem to sam napisać !? :P
                          • that.bitch.is.sick Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 18:52
                            sabat77 napisał:

                            > Juz rozumiem powod swojej skrajnej nieatrakcyjnosci w twoich oczach. Ty wiesz,
                            > ze ja bym nie oddal i to jest glowny powod.

                            Sabat, nie bój nic za to jesteś w moim typie! Co oczywiście jest tylko bezinteresownym komplementem.:)
                            • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 22:30
                              that.bitch.is.sick napisała:

                              > Sabat, nie bój nic za to jesteś w moim typie! Co oczywiście jest tylko bezinter
                              > esownym komplementem.:)

                              Bitch ! Tak jak Cię lubię... to tu się nie zgodzę :)
                              Gdybym rzeczywiście był w Twoim typie, to w życiu byś nie wspomniała o bezinteresowności komplementu :)
                              Uczucie sympatii zaprawione nutką współczucia i litości to nie to samo co bycie atrakcyjnym, chociaż jest niewątpliwie miłe i nawet może prowadzić do jakichś drobnych pozorów adoracji ze strony kobiety o ile mężczyzna ośmielony głaskami nie zaczyna się zachowywać jak baran i posuwać dalej w zażyłości, robiąc tylko wiochę i ogólny niesmak na sali balowej.
                              To taki metro simile, tyle że internetowy. Ale nie bój się. Komplementy są za darmo i u mnie również masz je jak w banku. To miłe, ale nie musisz mówić o bezinteresowności. Rozumiem puentę.Przecież nie mam 15 lat, nie sięgam łapą do półki, do której nie umiałbym nawet doskoczyć stojąc na drabinie :)
                              • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 22:52
                                sabat, dobrze myślisz!

                                wychodzisz na prosta imho...jeden błąd ( dyskwalifikując) popełniasz na końcu
                                bicz to tylko wyszczekana gówniara wyedukowana na wujku googlu

                                przy twojej powierzchowności i odrobinie nonszalancji arogancji i chamstwa (coś w stylu mojej internetowej kreacji) jadłaby ci z ręki przekonana, że dostapiła najwyższego szczęścia

                                a tyyy się tak podkladasz?!
                              • kag73 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:26
                                sabat napisal:
                                "Przecież nie mam 15 lat, nie sięgam łapą do półki, do której nie umiałbym nawet doskoczyć stojąc na drabinie :)"

                                Sabat, przeciez Ty jej w ogole nie znasz, nie wiesz jaka jest i jakie ma preferencje.
                                Skad te obawy? Mo chyba, ze byl to teraz szarmacki komlement :) Nie powiem...ladnie "zapakowany".

                                • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:31
                                  może to komplement dla ciebie kag

                                  twoja forumowa kreacja to rysunkowy hipopotam w różowej spódniczce baleriny

                                  bicz pozuje raczej na tfardą "Matyldę" z Leona Zawodowca - mimo, ze jest ze cztery razy starsza ;P

                                  to nie jet dla niej komplement

                                  komplementem dla niej byłoby gdyby Sabat uznał ją za wyjatkowo męskiego faceta :P
                                  • kag73 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:38
                                    "twoja forumowa kreacja to rysunkowy hipopotam w różowej spódniczce baleriny"

                                    ??? To co to znaczy tak w detalu? Abstrahujac od tego, ze to nie "kreacja" tylko pisze jak jest i co mzsle.
                                    • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:48
                                      Jeśli chodzi o wyrazy detal i hipopotam, to bez cienia złośliwości powiem, że nie widzę zbyt dużej korelacji między nimi. Hipopotam to zdecydowanie bliżej hurtu.
                                      • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:51
                                        gimi z "Władcy pierścieni" ma inne zdenie: " It still count as one" :P
                                        • kag73 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:57
                                          A na jakiej to podstawie wyciagasz takie wnioski?
                                    • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 02:13
                                      kag73 napisała:

                                      > "twoja forumowa kreacja to rysunkowy hipopotam w różowej spódniczce baleriny"
                                      >
                                      > ??? To co to znaczy tak w detalu? Abstrahujac od tego, ze to nie "kreacja" tylk
                                      > o pisze jak jest i co mzsle.

                                      I SLUSZNIE!

                                      Kag ja odpowiem. To znaczy, ze jestes kochana, dobra, przyjazna, prostolinijna, prosta (nie prostacka), niezwichrowana, szczera, dobroduszna, a jednoczesnie portafisz postawic na swoim, masz swoje zdanie, ktore potrafisz zgrabnie bronic, jestes dosc uwazna i zdrowo poukladana, nie jestes strachliwa, czasem lubisz pognac, po czym powstrzymujesz swoje konie, jestes stabilna i pewna, znajaca swoja wartosc, zrownowazona. Postac pozytywna, napompowana optymizmem, czesto noszaca rozowe okulary, jakby oderwana od rzeczywistosci, w sensie znajaca tylko to, co w zyciu dobre i ladne, niedoswiadczona przez los. Osoba szczesliwa i usmiechnieta.

                                      Hipopotam (rozowy i rysunkowy) to nie od nawagi/niezgrabnosci tudziez hurtu (Sabat!, wkrotce cie sprawdze, bo 1 lipca sie zbliza, jakies obietnice byly o powrocie do dietki :) tylko od kochania, bo miekki, cieply, bezpieczny, zabawnie niezdarny, przytulny, troche zamkniety w swoim swiecie / mozdzku, choc aktywny, zadziorny i zabawny (spodniczka baleriny).

                                      Prawdziwy, dobry, szczery przyjaciel z ciebie.

                                      • trzydziestoletnia tozsamosc kitty rozwiklana 30.06.12, 18:51
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Kag ja odpowiem. To znaczy, ze jestes kochana, dobra, przyjazna (..)
                                        > Postac pozytywna, napompowana optymizmem, czesto noszaca rozowe okulary (...)

                                        Kitty, rozszyfrowalam Cie! To Ty piszesz horoskopy i charakterystyki znakow do Claudii, prawda?! ;) :) Jestem pod wrazeniem ile to mozna wycisnac, i to bez oplaty za wierszowke :) :)
                                        • abrigado Re: tozsamosc kitty rozwiklana 30.06.12, 20:32
                                          > Kitty, rozszyfrowalam Cie! To Ty piszesz horoskopy i charakterystyki znakow do
                                          > Claudii, prawda?! ;) :) Jestem pod wrazeniem ile to mozna wycisnac, i to bez o
                                          > platy za wierszowke :) :)


                                          może schowaj do kieszeni ten protekcjonalny samczy ton?
                                          masz jakieś merytoryczne uwagi?
                                          • sabat77 Re: tozsamosc kitty rozwiklana 30.06.12, 21:36
                                            abrigado, czy ty czasem nie jestes od poczatku do konca wymyslona kreacja kogos wystepujacego pod innym nickiem ? Jakis taki nieprawdziwy mi sie wydales. A moze to paranoja ?
                                            • lazy_lou Re: tozsamosc kitty rozwiklana 30.06.12, 21:52
                                              prawda?

                                              widze ze cierpimy na te sama paranoje :>
                                        • hello-kitty2 Re: tozsamosc kitty rozwiklana 01.07.12, 01:37
                                          trzydziestoletnia napisała:

                                          > Kitty, rozszyfrowalam Cie! To Ty piszesz horoskopy i charakterystyki znakow do
                                          > Claudii, prawda?! ;) :) Jestem pod wrazeniem ile to mozna wycisnac, i to bez o
                                          > platy za wierszowke :) :)

                                          Wiem, troche przesadzilam, ale intencje mialam dobre. Lubie kag, bo jest normalna, szczesliwa dziewczyna.
                                          • trzydziestoletnia Re: tozsamosc kitty rozwiklana 01.07.12, 18:36
                                            kitty, pieknie to wyszlo :) Wlasnie mialam zapytac ile by kosztowalo napisanie czegos takiego na moja czesc ;> Ale rozumiem, ze zrobilas to bezinteresownie z potrzeby serca, fajnie :))
                                      • kag73 Re: zagadka rozwiklana. 02.07.12, 12:02
                                        Wow, kitty, wniliwa charakterystyka postaci!
                                        Dzieki za poswiecenie Twojego cennego czasu na ocene mojej malej osoby (chociaz hipopotam raczej wiekszych rozmiarow:)).
                                        Wiadomo, nie ma sie o co doczepic przy takich pozytywach.
                                        Male sprostowanie jednak: raczej nie nosze rozowych okularow, twardo stapam po ziemi, sporo w zyciu przezylam(na szczescie nie najgorszego) i troche znam ludzi, czesto potrafie sie w nich "wczuc".
                                        "Kochana" tez bywam w zwiazku kobieta-mezczyzna, ale poza tym jestem raczej "zolza", bo mysle, ze moj maz tego wlasnie "potrzebuje":) no i sama lubie nia byc :)
                                        Jedno jest pewne: jestem szczesliwa(oby nie zapeszyc!).

                                        Ja Ciebie kitty rowniez bardzo lubie(wcale nie dlatego, ze napisalas wiele pozytywow o mnie). Moze uda nam sie kiedys cos razem przechylic :)

                                        • aandzia43 Re: zagadka rozwiklana. 02.07.12, 21:50
                                          > "Kochana" tez bywam w zwiazku kobieta-mezczyzna, ale poza tym jestem raczej "z
                                          > olza", bo mysle, ze moj maz tego wlasnie "potrzebuje":) no i sama lubie nia byc
                                          > :)
                                          > Jedno jest pewne: jestem szczesliwa(oby nie zapeszyc!).

                                          Kag zrównoważona, pogodna i optymistyczna - tak. Naiwna i łagodna - raczej nie :-) Naiwne i łagodna nie są szczęśliwe, bo nie mają radaru wykrywającego świrów płci obojga i nie mają wystarczającej dawki wdupiemania, żeby się świra pozbyć, jak się już zalęgnie.
                                • follow.the.sun Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:36
                                  dobrze, ze chociaz truskawki wlasnie jem bez cukru ;P

                                • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:46
                                  Szarmancki... to był Szarmancki łoś pederasta :D
                                  Kag, ja nie muszę znać. Wiem jak to działa i dlaczego. Znam swój target, przynajmniej w przybliżeniu.
                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 28.06.12, 23:49
                                    nnnno tak , twój target wygląda tak:

                                    t3.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQFWtlHp4Ky1-uGe9IsnNf6NW8Ehnz-OJfPK4HBMNwkJSXXWfIO
                                    i mieszka w drugim pokoju- nie musisz używać eufemizmów
                                    • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 00:08
                                      Jeśli to miała być brzydka laska, to tyś brzydkiej kobiety nie widział chłopie. Ta co wkleiłeś jest całkiem znośna, a prawdopodobnie to jest ładna dziewczyna wystylizowana na brzydkiego kujona (mina, fryzura, ubiór, postawa itd). I nie mieszka u mnie w drugim pokoju, zdecydowanie nie ten typ.
                                      • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 00:12
                                        nie chodzio o urodę- to podobizna amisza, tzn amiszki- (to sie odmienia?)

                                        łapiesz o co chodzi?
                                        • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 00:19
                                          łapię :)
                                          No to trafiłeś.
                                          Ale target nie mój... Przynajmniej generalnie nie ten co zwykle - i tu może być pies pogrzebany. Brak chemii.
                          • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 09:46
                            sabat77 napisał:

                            > Juz rozumiem powod swojej skrajnej nieatrakcyjnosci w twoich oczach. Ty wiesz,
                            > ze ja bym nie oddal i to jest glowny powod.

                            Eee tam "skrajnej", nie przesadzaj, ze tam ci czasem 'z grubej rury' cos przywale, to jeszcze nie oznacza "skrajnej nieatrakcyjnosci" :) Skrajna nieatrakcyjnosc objawia sie tzw olewaniem. To mi sie przeciez nie zdarzylo, jak dotad.

                            Z tymi napierdalankami w lozku to pisalam jak by bylo idealnie :) I tez nie nalezy traktowac tego w 100 % doslownie. Chyba nie myslisz, ze kochankow "zwalam na ziemie i przywalam swoim cielskiem"? :) Zdanie kluczowe bylo wyodrebnione: "Jezeli ktos mi sie poddaje to mnie to nie kreci."

                            Abstrahujac od tych teoretycznych (bo jak pisala bitch pewnosci nie ma czy jakbym cie zobaczyla to by mi majty nie spadly) rozwazan, to jest jedna bariera nie do przeskoczenia, na ten moment: ja nie sypiam z zonatymi/zajetymi mezczyznami, nie zdarzylo mi sie, z wyjatkiem wlasnego meza, z ktorym sypialam rowniez po rozwodzie, ale to z innych wzgledow. I choc uqru podpowiadal mi, ze moglabym sie przekonfigurowac dla wlasnej przyjemnosci (namietny seks, itp) i ufam mu, ze wie co mowi (w koncu jest zonaty, hihi), to jednak mysle ze NIE. Dlatego sypiam ze szczylami ale singlami, trudno.

                            Poza tym ty przeciez otrzymujesz komplementy od kobiet.

                            To co? Friends? Moja meska psiapsiolko? Ten twoj tekst o byciu "meska psiapsiolka" mnie rozwalil :), cos w tym jednak jest Sabat, bo lubie cie po psiapsiolsku. Taki Reksio jestes, psiejski czarodziejski.
                            • that.bitch.is.sick Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 09:51
                              hello-kitty2 napisała:

                              > To co? Friends? Moja meska psiapsiolko? Ten twoj tekst o byciu "meska psiapsiol
                              > ka" mnie rozwalil :), cos w tym jednak jest Sabat, bo lubie cie po psiapsiolsku
                              > . Taki Reksio jestes, psiejski czarodziejski.

                              Kitty, normalnie z sabatem zapraszam was na browca jak będziecie w Warszawie:)
                              • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 09:55
                                that.bitch.is.sick napisała:

                                > Kitty, normalnie z sabatem zapraszam was na browca jak będziecie w Warszawie:)

                                Jezu, bitch pewnie, pierwsza kolejke stawiam, nawet druga i trzecia. Ten cham abrigado tez moze przyjsc? :)

                                A ja sobie ubzduralam, ze ty w Dublinie mieszkasz (to chyba przez tego irlandzkiego brukarza).
                                • that.bitch.is.sick Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 10:14
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > that.bitch.is.sick napisała:
                                  >
                                  > > Kitty, normalnie z sabatem zapraszam was na browca jak będziecie w Warsza
                                  > wie:)
                                  >
                                  > Jezu, bitch pewnie, pierwsza kolejke stawiam, nawet druga i trzecia. Ten cham a
                                  > brigado tez moze przyjsc? :)
                                  >
                                  > A ja sobie ubzduralam, ze ty w Dublinie mieszkasz (to chyba przez tego irlandzk
                                  > iego brukarza).

                                  Kogo przyprowadzisz jest mi obojętne, może być nawet godzilla:). Jednak przestrzegam jeśli chodzi o abrigado, im bardziej będziesz się do niego umizgiwać, tym on bardziej będzie Cię poniżał, to taki typ...
                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 10:25
                                    > Kogo przyprowadzisz jest mi obojętne, może być nawet godzilla:). Jednak przestr
                                    > zegam jeśli chodzi o abrigado, im bardziej będziesz się do niego umizgiwać, ty
                                    > m on bardziej będzie Cię poniżał, to taki typ...
                                    >


                                    co ty tam wiesz...
                                    abrigado jest rozżalony, bo nawet nie umywa się do godzilli- a dla ciebie rozmiar partnera przy piwie ma kluczowe znaczenie ;P

                                    zaraz zaraz skad mogłabyś o tym wiedzieć? spławiłaś mnie na drzewo w pierwszej rundzie, więc według twojego wzoru nie było tam miejsca ani na umizgi ani na poniżanie.

                                    Kitty- cham abrigado, jak to cham pije tylko piwo zbożowe
                                    • that.bitch.is.sick Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 10:30
                                      abrigado napisał:

                                      > co ty tam wiesz...
                                      > abrigado jest rozżalony, bo nawet nie umywa się do godzilli- a dla ciebie rozmi
                                      > ar partnera przy piwie ma kluczowe znaczenie ;P

                                      Smutne że panu wszystko się kojarzy tak jednoznacznie, sugerujesz że proponuję kitty i sabatowi trójkącik w zmysłowej bieliźnie?
                                      • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 10:45
                                        zwłaszcza sabatowi:

                                        nokautimg2.pl/p-aa-47-aa479ffb7f8a7801602cbdc1135bb851500x500/black-complete-m01-koronkowa-bielizna-meska.jpg
                                      • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 10:46
                                        wiesz bicz ociekasz seksem- wiec nie czuje się winny, że wszystko co piszesz kojarzy mi się pieprznie- c'est un normall :P
                                        • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 11:12
                                          abrigado napisał:

                                          > wiesz bicz ociekasz seksem- wiec nie czuje się winny, że wszystko co piszesz ko
                                          > jarzy mi się pieprznie- c'est un normall :P

                                          Abrigado, jestem w psiapsiolskim nastroju, wiec dam ci rade:

                                          nie poddawaj sie, zamykaja drzwi, wchodzisz oknem, buduj strategie dlugoterminowe, nie spalaj sie szybko i ucz sie na bledach, "rozzalony" - nie obnazaj sie tak, trzymaj emocje na wodzy i pilke w grze, tu nie ma miejsca na slomiany ogien, to nie jest sprint na 100 m, poza tym ty biegniesz tak: jak widzisz, ze cie minimalnie wyprzedzaja na 20 metrze to myslisz: pierdole nie biegne, zwalniasz, a na 30 metrze porzadnie wyprzedzony ze swojej wlasnej winy oglaszasz: bieganie jest do dupy, rzucam to w cholere, a potem zalujesz. Co z ciebie za zawodnik? SPALASZ sie. Come on!

                                          No chyba ze masz problem podstawowy: zalezy mi czy nie?
                                          • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 14:11
                                            kitty doceniam Twoja dobą wolę
                                            "rozzalony" - nie obnazaj sie t
                                            > ak, trzymaj emocje na wodzy i pilke w grze,


                                            to np jest świetna rada :P


                                            ale poza tym mam wrażenie ,ze dałaś tu przepis na misia przytulaka

                                            > nie poddawaj sie, zamykaja drzwi, wchodzisz oknem, buduj strategie dlugotermino
                                            > we, nie spalaj sie szybko i ucz sie na bledach,


                                            nie chce mi sie wierzyć, ze o to mogło ci chodzić? Moimk zdaniem facet zrozumie to jako radę aby szturmować przez 5 lat laskę, która w tym czasie puka sie z innymi po kilku godzinach od pierwszego spotkania ( to ci wyprzedzający na 20 m)

                                            moim zdaniem tu się akurat mylisz- jesli chodzi o zapewnienie sobie seksu odpowiadajacego co najmniej średniemu libido- facet musi być sprnterem a nie maratończykiem
                                            • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 14:58
                                              Abrigado sprint porownalam do strategii krotkoterminowej. Wg mnie tylko strategie dlugoterminowe maja sens, pozwalaja skupic sie na glownym celu, masz czas na ewentualne korekty, nie pozwalaja zwatpic w sens dzialania gdy potykasz sie po drodze (=zamykaja drzwi, wchodzisz oknem = w sensie nie zatrzymujesz sie, nie zarzucasz calego planu).

                                              abrigado napisał:
                                              > nie chce mi sie wierzyć, ze o to mogło ci chodzić? Moimk zdaniem facet zrozumi
                                              > e to jako radę aby szturmować przez 5 lat laskę, która w tym czasie puka sie z
                                              > innymi po kilku godzinach od pierwszego spotkania ( to ci wyprzedzający na 20
                                              > m)

                                              Co cie obchodzi z kim ona sie teraz puka i po jakim czasie, jesli ja chcesz miec, budujesz strategie tak, by po tym, jak ja wreszcie przelecisz i porzucisz, ona onanizowala sie myslac o tobie przez kolejne miesiace. Strategia ma byc taka, bys mogl wrocic w dowolnym momencie i ja miec na zawolanie, a wszyscy ida automatem w odstawke. Taka strategie nazywam: "I'll make you my bitch" (podobienstwo do osob znanych przypadkowe :)

                                              Poza tym strategie dlugterminowa odnosze do czasu i wysilku, ktore musisz zainwestowac. Strategia ktotkoterminowa zaklada minimum czasu i wysilku. Za poldarmo masz tandete. Przyklad: bitch zaprosila cie na priva, right? Skorzystales? Czy olales?

                                              Ty jestes taki jak ja: emocjonalny i niecierpliwy. To dziala na niekorzysc. Pracuj nad soba.
                                              • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 15:07
                                                nie musisz podzielać mojego poglądu- ale dla mnie koleś wchodzacy do pałacu kuchennymi drzwiami pod nieobecność lokaja po miesiaacu wychowawczego stania na mrozie i deszczu i obgryzania kości rzuconych z okna karety to looser a nie zwycięzca strategii długoterminowej.


                                                ale Cię wzieło z tą bicz i jej privem ;P

                                                może jakąs bukmacherkę tu zrobimy na forum:
                                                opcja 1) Abrigado puknie Bicz ( ile płacimy za trafienie?)
                                                opcja 2) Bicz puknie Abrigado ( jak wyżej?)
                                                opcja 3) draw...( kursy? kursy?)
                                                opcja 4) no contest ( tu byłbym w stanie okreslić prawdopodobieństwo ale nie bęę psuł wam zabawy)





                                                • that.bitch.is.sick Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 16:03
                                                  abrigado napisał:

                                                  > może jakąs bukmacherkę tu zrobimy na forum:
                                                  > opcja 1) Abrigado puknie Bicz ( ile płacimy za trafienie?)
                                                  > opcja 2) Bicz puknie Abrigado ( jak wyżej?)
                                                  > opcja 3) draw...( kursy? kursy?)
                                                  > opcja 4) no contest ( tu byłbym w stanie okreslić prawdopodobieństwo ale nie bę
                                                  > ę psuł wam zabawy)

                                                  Ludzie nie chcę wam psuć zabawy ale weźcie z łaski swojej zejdźcie z mojego przynajmniej tyłka. Ja nie mam nic wspólnego z tym gawędziarstwem erotycznym. Oboje macie za długie języki żeby znaleźć sobie innych partnerów więc radzę najlepiej stuknąć się nawzajem: abrigado z kitty i potem opisać to na forum szczegółowo i cieszyć się zasłużoną sławą ekshibicjonistów. Filmik też możecie wrzucić do sieci ale nie mieszajcie mnie do swoich podejrzanych kalkulacji:)
                                                  • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 16:10
                                                    Jak sie zdecydujecie to ja moge trzymac kamere i robic zblizenia :)
                                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 16:13
                                                    zazdrosnik...
                                                    P
                                                  • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 16:21
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Jak sie zdecydujecie to ja moge trzymac kamere i robic zblizenia :)

                                                    Przeciez napisalam, ze traktuje go jak brata, choc on okazuje sie sztuczny. Pozadania nie ma. Ja jestem prawdziwa. Bitch ma racje, wylaczam sie, bo to robi sie niesmaczne.

                                                    See ya!
                                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 16:27
                                                    Kitty luz

                                                    mam inne podejście- nie interesuje mnie brylowanie w internetowej społeczności- ona jest sztuczna- dlatego bawie się pajacując troche moja postacia w utartej tu konwencji

                                                    interesuja mnie natomiast niektóre spostrzeżenia i doświadczenia- np twoje przed chwila. wybieram coś, na co sam nie wpadłem.
                                                    Wczoraj chłopaki Gomory i sabat też napisali kilka fajnych rzeczy.
                                                    paradoksalnie myslę, że wieskzość siedzacych w cieniu uzytkowników bardziej interesują informacje niż kibicowanie osobowościom tego forum w tańcach godowych czy ambicjonalnych rozgrywkach.
                                                  • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 16:45
                                                    Ale ale... Moze dla odmiany dla mnie abrigado ma cenne informacje.
                                                    powiedz chlopie, czy ktoras z twoich kochanek byla mezatka ? Oczywiscie w czasie gdy ja obrabiales.
                                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 17:09
                                                    Sabat, ze względu na podane tu o o sobie informacje jestem dość łatwy do zidentyfikowania- gdyby komuś sie chciało.

                                                    Np zazdrosnemu mężowi ;P

                                                    więc zrozum, ze nie moge udzielić żadnych tego typu informacji, po których ktoś mógłby połączyć jakieś fakty.

                                                    Generlanie nie- może nie jestem w typie mężatek ? ;P

                                                    A po faktach, które tu opisałeś jestem pewien, ze z twoją zoną nie jechałem nawet jednym autobusem ;)
                                                  • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 17:38
                                                    mowiles im o zonie ? Jesli tak, to co ?
                                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 17:44
                                                    > mowiles im o zonie ? Jesli tak, to co ?

                                                    to zalezało od kontekstu i sytuacji.

                                                    z moich mizernych obesrwacji wynika, że takie babki bardziej się boja twojej zony niz własnego męża/partnera

                                                    mam nadzieje, ze nie wzbudzam w tobie paranoi? ;)
                                                  • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 18:13
                                                    jakiej paranoi, nie ma we mnie grama zazdrosci. Pytania maja charakter czysto uzytkowy. Czyli jesli dobrze zrozumialem - fejk it till ju mejk it ?
                                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 18:22
                                                    mhmm...
                                                  • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 18:38
                                                    no patrz, a juz liczylem ze stosujesz opcje zonatyichetny35. A tu bardziej dlugoterminowa kreacja widze jest tworzona. Oczywiscie till ju mejk it.
                                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 18:46
                                                    sabat, weź się stuknij...
                                                    forum jest dla mnie formą relaksu nie terenem łowieckim.

                                                    moge tu sie rozluźnić, zagrac na banjo i kreować się czysto literacko lub teoretyzować bez presji na efekt.

                                                    porównać częśc swoich doswiadczeń z waszymi

                                                    nawet kitty olała abrigado :P

                                                    ty jesteś tu po to , aby cośzłowić? rozczarowujesz mnie...

                                                  • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 21:03
                                                    Chyba sobie to do sygnatury wstawie, bo juz tyle razy to pisalem i nic.
                                                    NIE, NIE JESTEM ZAINTERESOWANY SEKSEM Z ZADNA KOBIETA Z TEGO FORUM.
                                                    Mezczyzna tez, gdyby pojawily sie watpliwosci :)

                                                    A ty sie nie denerwuj, mon.
                                                    z tym zonatym i chetnym to byl psztyk do twoich poszukiwan irl, nie do dzialalnosci na tym forum. Zakladalem ze mniej sie kamuflujesz i otwartm tekstem mowisz, ze chodzi tylko o seks.
                                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 21:12
                                                    i otwartm tekstem mowisz
                                                    > , ze chodzi tylko o seks.


                                                    zwariowałeś? na wstepie żadna na to nie poleci. Nie jestem Christiano Ronaldo?

                                                    żądna laska irl nie poleci na tak postawione zagadnienie. Później jak już jej sie spodoba ton petit, to kto wie?

                                                    być może laski z forów tematycznych ( BDSM i inne teatrzyki) tyo prędzej lae to nie zaczyna się w rzeczywistosci- zresztą nie mam wielkiej eksperiencji ;P

                                                    zdecydowanie wole znajomości z laskami z reala niż z netu. Niby tu jest szybciej łatwiej, ale ...nie bęe rozwijał myśli
                                                  • sabat77 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 22:03
                                                    Ale tego przeciez nikt nie komunikuje tonem glosu terminatora deklamujacego "potrzebuje twojego ubrania". W tym wypadku sugestia ze nie chodzi ci o milosc do grobowej deski, tylko mila kolacje z ewentualnym sniadaniem jest chyba wystarczajaco jasnym komunikatem, a zaoszczedza sporo czasu spedzonego na pajacowaniu. Tylko nie mow ze nie ma takich kobiet, bo sam poznalem taki przypadek.
                                                    W sumie uklad wszystko mozemy, nic nie musimy jest imo w takim wypadku szczery, uczciwy i trafny, natomiast w wypadku robienia lasce wody z mozgu jakims ewentualnym zwiazkiem ryzykujesz, ze moze narobic ci niezlego gnoju w zyciu albo zwyczajnie nie chciec sie odczepic.
                                                    co do realu i sieci, to ja roznicy zadnej nie widze. I tu i tu kontakty sa dosc przypadkowe, ale siec ma te potezna przewage, ze na starcie masz juz otworzona na relacje kobiete.
                                                    Kobitki ciezko zakochanej w swoim misiu, nawet z lekka nadwaga i okularami, nie przelecialby z reguly nawet Ronaldo, bo ona leje na lovelasow.. Drzwi zamkniete, pukaj do woli.
                                                    wiec tutaj siec ma przewage.
                                              • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 15:09
                                                strategia długoterminowa zeby miała sens moze polegać na zbudowaniu imadżu największego jebaki w okolicy ( tak zeby np jedna bitch z drugą Kittu sobie oczy wydrapywały z zazdrości- a my mozemy sobie kierkegaarda w samotności poczytać :),

                                                a nie na cierpliwym stukaniu do jednych drzwiczek
                                                • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 15:32
                                                  abrigado napisał:

                                                  > strategia długoterminowa zeby miała sens moze polegać na zbudowaniu imadżu najw
                                                  > iększego jebaki w okolicy ( tak zeby np jedna bitch z drugą Kittu sobie oczy w
                                                  > ydrapywały z zazdrości- a my mozemy sobie kierkegaarda w samotności poczytać :)
                                                  > ,
                                                  >
                                                  > a nie na cierpliwym stukaniu do jednych drzwiczek

                                                  I czemu ma sluzyc ta strategia "najwiekszego jebaki w okolicy"? Zeby nie wyjebac nikogo? Na cholere ci strategia jebaki skoro nie jebiesz? :)

                                                  I klania sie czas i wysilek, ktorego nie wlozyles, zeby nas poznac, na tyle, by dowiedziec sie czy byly bysmy chetne do wydrapywania sobie oczu.

                                                  W ogole jestes leniem, bo piszac "bicz" czy "imadż" to ty sobie wizerunek jebaki - psa budujesz :)
                                                  • abrigado Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 15:36
                                                    "bicz" i "imadź" to wpływy "Masłoskiej" ;P
                                                  • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 15:50
                                                    abrigado napisał:

                                                    > "bicz" i "imadź" to wpływy "Masłoskiej" ;P

                                                    Nie podoba mi sie. U mnie i w okolo mnie to nie przejdzie.
                                              • kutuzow jak się kończą zaproszenia na priva 29.06.12, 16:43
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                "... Za poldarmo masz tandete. Przyklad: bitch zaprosila cie na priva, right? Skorzystales? Czy olales?

                                                Ty jestes taki jak ja: emocjonalny i niecierpliwy. To dziala na niekorzysc. Pracuj nad soba."

                                                Widzę Kitty, że nie widziałaś jak się skończyła historia z privem.
                                                Chyba A miał wtedy słabszy dzień. Wysmażył bowiem paszkwila o romansie Bitch z Josefem. Zauważyłem że ten jego cały wątek zniknął (brawa za szybkie działanie moderatorów).
                                                Także ciekawy jestem jak to pasuje do Twojej wizji A?

                                                P.S. Sorry Abrigado że to przypominam, ale to był strzał w kolano z Twojej strony. Po tej akcji mocno straciłeś w moich oczach na wiarygodności.
                                                • abrigado Re: jak się kończą zaproszenia na priva 29.06.12, 17:55
                                                  Nie przepraszaj.

                                                  zgubiłeś kontekst- panie Bicz i andzia z uwagi na merytorycnze róznice w naszych wypowiedziach były straszne i niemerytorycznie na mnie cięte.

                                                  A cała akcja z privem była pretekstem zeby mnie przeczołgać jako obrzydliwego mizogina, ktory natychmiast zmienia front jak mu się perspektywa gołego tyłka pojawi

                                                  poniewaz zachowałem się nieco nieszablonowo- mam wrażenie, ze cała akcja spuściła nieco cisnenia z wzajemnych relacji pomiedzy mna a moimi głownymi antagonistkami

                                                  Żeby bylo śmiesznie wszystko wymysliłem zakładajac, że na forum zdarzają się romanse i spotkania między uczestnikami ( nie trzeba Einsteina zeby na to wpaść) i imitując sposb wypowiadania się Bicz wobec mnie.



                                                  • abrigado Re: jak się kończą zaproszenia na priva 29.06.12, 17:58
                                                    ...więc nie traktujmy tego jako zaproszenia na priva: to było wyzwanie


                                                    btw tak naprawdę wpadłem tu po to :P www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=n4ajJipyy3w
                                                  • aandzia43 Re: jak się kończą zaproszenia na priva 29.06.12, 21:25
                                                    > zgubiłeś kontekst- panie Bicz i andzia z uwagi na merytorycnze róznice w naszy
                                                    > ch wypowiedziach były straszne i niemerytorycznie na mnie cięte.
                                                    >
                                                    > A cała akcja z privem była pretekstem zeby mnie przeczołgać jako obrzydliwego
                                                    > mizogina, ktory natychmiast zmienia front jak mu się perspektywa gołego tyłka
                                                    > pojawi

                                                    O czym ty piszesz, Abrigado? Innymi słowy: co ty pierdolisz, człowieku?! Naprawdę myślisz, że te wytwory chorego umysłu lub opary zasłony dymnej (wszystko jedno, efekt jest jaki jest) przekonają kogokolwiek? Jak zwykle nie doceniasz ludzi.
                                                    Wymyśliłeś czy nie wymyśliłeś - kręcisz się jak hałaśliwy bąk i cholera wie, o co ci chodzi. Nie chcę wiedzieć, nie interesuje mnie to i bądź tak uprzejmy nie mieszać mnie do swojego dance macabre.
                                                  • sabat77 ARe: jak się kończą zaproszenia na priva 29.06.12, 21:47
                                                    Aandzia, ja w kwestii formalnej. Masz na mysli halasliwego baka w znaczeniu zoologicznym czy raczej fizjologicznym ? :)
                                                  • aandzia43 ARe: jak się kończą zaproszenia na priva 29.06.12, 21:51
                                                    hehehe zoologicznym ;-D
                                                • hello-kitty2 Re: Kutuzow DZIEKUJE 30.06.12, 01:03
                                                  kutuzow napisał:

                                                  > Widzę Kitty, że nie widziałaś jak się skończyła historia z privem.
                                                  > Chyba A miał wtedy słabszy dzień. Wysmażył bowiem paszkwila o romansie Bitch z
                                                  > Josefem. Zauważyłem że ten jego cały wątek zniknął (brawa za szybkie działanie
                                                  > moderatorów).

                                                  Dziekuje ci serdecznie Kutuzow za informacje.

                                                  > Także ciekawy jestem jak to pasuje do Twojej wizji A?

                                                  Ja roznie sie od wiekszosci ludzi. Przyzwyczailam sie juz do odmiennosci i konsekwentnie tez do samotnosci wsrod ludzi, ktora raz zaakceptowana wynagradza. Ale od czasu do czasu brakuje mi tylko przyjaciela.

                                                  Well...naiwnosci jak widac mi nie brakuje...
                                                  • abrigado Re: Kutuzow DZIEKUJE 30.06.12, 10:27
                                                    <a href="media.photobucket.com/image/ohmygod gifs/Happy3verAftr/Gifs/ohmygod.gif?o=1" target="_blank"><img src="i191.photobucket.com/albums/z302/Happy3verAftr/Gifs/ohmygod.gif" border="0"></a>

                                                    <a href="media.photobucket.com/image/ohmygod gifs/ConnorCMC/gifs/ohmygod.gif?o=6" target="_blank"><img src="i1091.photobucket.com/albums/i392/ConnorCMC/gifs/ohmygod.gif" border="0"></a>
                                                  • abrigado ..i ze szczególną dedykacją dla Kitty... 30.06.12, 10:34
                                                    "i643.photobucket.com/albums/uu154/hockeygrl125/gifs/0038bbe7.gif" border="0" alt="ohmygod"></a>

                                                    www.youtube.com/watch?v=Q3JDmrphiMY&feature=player_detailpage
                                                    spadam na nabożeństwo zen...
                                                  • aandzia43 Re: Kutuzow DZIEKUJE 02.07.12, 21:53
                                                    Ja roznie sie od wiekszosci ludzi. Przyzwyczailam sie juz do odmiennosci i kons
                                                    > ekwentnie tez do samotnosci wsrod ludzi, ktora raz zaakceptowana wynagradza. Al
                                                    > e od czasu do czasu brakuje mi tylko przyjaciela.
                                                    >
                                                    > Well...naiwnosci jak widac mi nie brakuje...

                                                    Kitty, dziewczyno, ty naprawdę myślałaś, że w tym konkretnym przypadku będzie inaczej, niż się zadziało....?
                                                  • hello-kitty2 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 00:01
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Kitty, dziewczyno, ty naprawdę myślałaś, że w tym konkretnym przypadku będzie i
                                                    > naczej, niż się zadziało....?

                                                    Nie rozumiem pytania aandzia (?) Nie wiem o co dokladnie pytasz?

                                                    Tak, wydawalo mi sie, ze abrigado mowi prawde, a nie udaje, gra, przebiera sie, tworzy postac, zmysla, pajacuje, co tam jeszcze.
                                                  • abrigado Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 00:24
                                                    abrigado mówi prawdę ! w kazdym razie w takim samym stopniu jak ty

                                                    najwyżej ubarwia, przesadza, stylizuje opowieść, wprowadza dramatyzm
                                                    co nie znaczy ,że kłamie

                                                    równie dobrze mógłbym stwierdzić ,ze kłamiesz, bo raz mówisz, ze na...lasz kochanków po mordach, a potem, ze w zasadzie nie.

                                                    wyluzuj laska- chodź cię przytulę bekso!

                                                  • aandzia43 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 01:34
                                                    >
                                                    > wyluzuj laska- chodź cię przytulę bekso!
                                                    >

                                                    Och, wiesz jak rozbroić Kitty. Jestem pod wrażeniem ;-/ Mechanizm niby prosty, ale to przecież rzecz nie w skomplikowanej formie, a w wyczuciu chwili - odpowiedni tekścik w bardzo odpowiednim momencie ma być.
                                                    Co ty tu jeszcze robisz? Ogłosiłeś wycofanie się do Swoich Ważnych
                                                    Spraw Życiowych, zebrałeś całuski na drogę i co? Dalej tu siedzisz? Przyznaj, wcale nie zamierzasz znikać? Wielki Odwrót z powodu ogólnego zniesmaczenia tobą przestał być niezbędny? Dalej tu hasasz?
                                                  • aandzia43 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 01:24

                                                    > Nie rozumiem pytania aandzia (?) Nie wiem o co dokladnie pytasz?
                                                    >
                                                    > Tak, wydawalo mi sie, ze abrigado mowi prawde, a nie udaje, gra, przebiera sie,
                                                    > tworzy postac, zmysla, pajacuje, co tam jeszcze.

                                                    Nie z tej strony próbujesz ugryźć problem. On oczywiście nie zmyśla wszystkiego jak leci, tworzy postać jak my wszyscy - bardziej przez omijanie niektórych rejonów niż kłamstwo (nie sposób zawrzeć wszystkiego na swój temat w postach podczas dyskusji na różne przecież tematy). Trochę pajacuje, fakt. Ale nie kąsasz, dlaczego to właśnie Abrigado wywija numery, których nie robi nikt inny na tym forum (a może tylko ja sobie nie przypominam)? I dlaczego tylko ty masz do niego skłonność? I dlaczego kłapiesz oczkami zaskoczona, choć wcale zaskakujące nie jest to, co on odstawia?
                                                    W skrócie: twoja "akceptacja odmienności" to dla mnie nic innego, jak akceptacja zachowań i klimatów cholernie dalekich od OK. Skoro tak wybierasz, a raczej skoro inaczej być nie może (bo inaczej nie potrafisz), to miej przynajmniej świadomość, że chore klimaty nie niosą ze sobą zdrowych układów np. przyjaźni.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 02:50
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > W skrócie: twoja "akceptacja odmienności" to dla mnie nic innego, jak akceptacj
                                                    > a zachowań i klimatów cholernie dalekich od OK.

                                                    Jestem 'swirem' i sie akceptuje, co za tym idzie, jestem otwarta na wszelkie odmiennosci. Nie wybralam bycia swirem (I was born that way ?) ale wybralam bycie otwarym na odmiennosci. Ale mam swoje granice.

                                                    Druga sprawa: zalezy co nazywasz " zachowaniami i klimatami cholernie dalekimi od OK". Dla mnie np. zachowaniem "chorym" jest tzw. "odbebnienie obrzedow" czyli slub koscielny zawarty przez osobe niewierzaca, podszywajaca sie pod katolika, uwazajaca to za racjonalne rozwiazanie (sorry Sabat77, ale tak mysle). Jednak jak widzisz toleruje to, rozmawiam czy koleguje sie, natomiast bym sie z taka osoba nie zwiazala, nie zaprzyjaznila (czyli conajmniej polowa Polski odpada :).

                                                    Skoro tak wybierasz, a raczej s
                                                    > koro inaczej być nie może (bo inaczej nie potrafisz).

                                                    Mysle, ze nie masz podstaw, by twierdzic, ze inaczej nie potrafie. To jest moj wybor, swiadomy, ja lubie zdrowe osoby, takie jak ty czy kag, ale przyjazni z tego nie bedzie, za duza przepasc, nie zrozumie mnie (swira) tzw. 'normalna' osoba.

                                                    I dlaczego tylko ty masz do niego
                                                    > skłonność?

                                                    Bo tylko on jest podobny do mnie. Tylko on. Co nie znaczy, ze nie moge go odrzucic (na dzien dzisiejszy jest dodany do nieprzyjaciol, jako pierwszy i jedyny zreszta).

                                                  • aandzia43 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 04:00
                                                    To jest moj
                                                    > wybor, swiadomy, ja lubie zdrowe osoby, takie jak ty czy kag, ale przyjazni z t
                                                    > ego nie bedzie, za duza przepasc, nie zrozumie mnie (swira) tzw. 'normalna' oso
                                                    > ba.

                                                    Jest mi bardzo miło, że zaliczasz mnie do osób zdrowych :-) Ja nie jestem o tym tak do końca przekonana i wcale nie kokietuję ;-) Staram się natomiast odróżniać szeroko pojętą normę od świranctwa mocno niestrawnego. Mieć kompas, jednym słowem. I być może całkiem dobrze bym cię zrozumiała :-)

                                                    Uparłaś się na przyjaźnie (czy inne układy) z ludźmi "odmiennymi"? Dobrze, czemu nie. To teraz weź na klatę, że są "odmienności", które wykluczają te piękne układy. Są materiały, z których płaszcza sobie nie uszyjesz. Innymi słowy: ja też akceptuję "normalność inaczej" (samozachowawczo, muszę przecież choć trochę akceptować siebie ;-)), ale nie łudzę się, że normalne, wielce pożądane zjawiska spotkają mnie, jeśli będę trzymać się tych dziwnych klimatów.
                                                    No to jeszcze raz: nie licz na deszcz na pustyni, co nei znaczy, że masz nie akceptować pustyni. Czemu nie, ma ona swój urok.


                                                    > Bo tylko on jest podobny do mnie. Tylko on. Co nie znaczy, ze nie moge go odrzu
                                                    > cic (na dzien dzisiejszy jest dodany do nieprzyjaciol, jako pierwszy i jedyny z
                                                    > reszta).

                                                    Czy możesz mi wyjaśnić: w czym Abrigado jest podobny do ciebie? Pomijam upodobania do sportów, stosunek do ciała (wysiłek, dyscyplina), pewien rodzaj samotnictwa, wnioski na temat swojego braku potrzeby wchodzenia w związki. To są kwestie bardzo istotne, oczywiście, ale jeszcze nie określające podobieństwa na głębszym poziomie. Tak na moje oko, to on nie tyle jest do ciebie podobny, co pasuje swoimi wypustkami do twoich rys. Nie tyle podobieństwo, co kompatybilność. Więc może nie tyle tylko ty jesteś tu do niego podobna, ale tylko na ciebie ma jakiegoś psychologicznego haka?
                                                  • kag73 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 11:54
                                                    Jesli mam byc szczera tez nie widze zadnego podobienstwa miedzy Toba, kitty, a abrigado(opocz sportow jakichs).
                                                    Ty kompletnie przemeblowas swoje zycie, szukasz milosci, do tego jestes szczera i autentyczna w swojej pewnej naiwnosci czy niewiedzy o stosunkach damsko-meskich(tak ja to widze). Do tego jestes na wskos serdeczna i interesujaca sie ludzmi i ich sprawami osoba.
                                                    Dla mnie jestes w tym wszystkim autentycza, ja to kupuje, bo raczej nie martaczysz.
                                                    Natomiast abrigado jest raczej manipulatorem, tkwiacym w swoim chorym malzenstwie, oklamujacym siebie samego albo moze wciskajacym kity tylko nam a moze tez do tej pory wierzyl w to co mowil. Teraz zdobyl sie na wniesienie o rozwod, moze dojrzal do tego, zeby spojrzec prawdzie w oczy, albo zawsze ja znal ale swiadomie spychal do podswiadomosci.
                                                    A nawiasem dodam, ze kazdy ma swira, tylko kazdy o innej porze, no i jedni bardziej a inni mniej ;)
                                                    Jak najbardziej znam sporo "swirow" i z nimi potrafie, rzecz w tym, ze dokladnie wiem, ze maja "swira".
                                                  • aandzia43 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 19:51
                                                    A nawiasem dodam, ze kazdy ma swira, tylko kazdy o innej porze, no i jedni bard
                                                    > ziej a inni mniej ;)
                                                    > Jak najbardziej znam sporo "swirow" i z nimi potrafie, rzecz w tym, ze dokladni
                                                    > e wiem, ze maja "swira".

                                                    Otóż to, Kag, otóż to! :-)
                                                    Zgadzam się również z twoją opinią na temat Abrigado.
                                                  • hello-kitty2 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 13:49
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    ale tylko na ciebie ma jak
                                                    > iegoś psychologicznego haka?

                                                    Byc moze, nie jestem jednak samoswiadoma co to mogloby byc.

                                                    Ps. fajnie wiedziec, ze wychodzisz poza 'norme'. Z racji swojej natury czy doswiadczen zyciowych?

                                                  • sabat77 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 07:13
                                                    Nie sadze abys sie taka urodzila.
                                                    przyklad ze slubem jest niezly, bo pokazuje jak odmiennie myslisz od szarej masy.
                                                    W filmie Moje wielkie greckie wesele Richard Gere bierze chrzest w obrzadku grekokatolickim aby wziac slub, bo inaczej nie wyobraza sobie tego rodzina panny mlodej. Nikt z widzow nie zarzuca mu zgnilego kompromisu, bycia pionkiem, zaklamanym frajerem etc. Jednoczesnie nikt nie wierzy, ze akurat duch swiety zagadal do niego po grecku i dlatego poszedl sie ochrzcic. Ty zas w dokladnie takiej samej sytuacji widzisz mnie jako hipokryte i zaklamanego mieczaka.
                                                    Wiekszosc ludzi powiedzialaby - Richard zrobill to dla niej.
                                                    ja powiedzialem - zrobilem to dla swietego spokoju. Uwierzylas ? Dlaczego tak latwo wierzysz w to co ludzie mowia, a nie starasz sie zrozumiec co w nich faktycznie tkwi ?
                                                    a moze nie potrafisz ?
                                                    moze to ze tkwisz w emocjonalnej czarnej dupie bierze sie stad, ze masz powazne braki np z domu rodzinnego w spoleczno-uczuciowej edukacji ?
                                                    nie znam cie Kitty, ale z tego co prezentujesz na forum powiedzialbym ze masz empatie i emocjonalnosc na poziomie dziecka z zespolem aspergera...
                                                    nie nauczono cie "odczuwac" ?
                                                    I nie szukasz przyjaciela. Dlaczego ignorujesz zonatych mezczyzn ? Ubierasz to w zgrabne okreslenia - przyjaciel, kochanek ale kazdy widzi jak na dloni, ze ty szukasz milosci, ktorej niestety dla siebie nie rozumiesz i ktorej sie boisz.
                                                    wspolczuje ci bo jestes jak przerazony ptak rzucajacy sie w klatce, ktorej nie widzisz. Ja przynajmniej wiem czym jest moja klatka.
                                                  • mgla_jedwabna Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 10:03
                                                    To byl John Corbett. Gere to by tam mogl grac chyba wujka pana mlodego ;)
                                                  • abrigado Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 12:12
                                                    Sabat
                                                    +1
                                                    Kitty kompletnei nie jesteśmy do siebie podobni- wielokrotnie to pisałem
                                                    sorry nie odpowiadam za projekcje w twojej głowie
                                                    aa i dizęki za szczerość

                                                    propozycja przytulenia nadal aktualna- w koncu baba z Ciebie wylazła ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 14:25
                                                    sabat77 napisał:

                                                    "> Wiekszosc ludzi powiedzialaby - Richard zrobill to dla niej. (...) Dlaczego tak
                                                    > latwo wierzysz w to co ludzie mowia, a nie starasz sie zrozumiec co w nich fakty
                                                    > cznie tkwi ?
                                                    > a moze nie potrafisz ?"

                                                    Sabat77 zaprzeczyles sobie :) Najpierw dziwisz sie, ze nie oceniam twojej postawy jak wiekszosc ludzi, a potem pytasz mnie ''dlaczego tak latwo wierze w co to mowia ludzie"?

                                                    Jest dokladnie odwrotnie niz myslisz: ja slucham tego co mowia ludzie, glownie dlatego by zrozumiec co w nich tkwi, co tak naprawde chca przekazac. I akurat uwazam, ze jestem utalentowana w sluchaniu (dlatego pewnie jestem uwazana za serdeczna :) Gdy ktos mowi ja naprawde slucham, co ma do powiedzenia, bo jest to wazne. Znasz ludzi, ktorzy kiedy mowisz odwracaja nerwowo wzrok na boki i niecierpliwie czekaja na ich kolej (kolei?), zeby cos powiedziec? Znam ludzi, ktorzy zawsze zadaja mi te same pytania, bo nie pamietaja, co odpowiedzialam ostatnim razem, zatem pytaja nie interesujac sie odpowiedzia, a pytaja uzywajac zawsze ladnych, gladkich slow, tylko po to, by byc zadowolonym z siebie, ze sa tacy mili i spoleczni. Rozmowy z nimi sa strata czasu i niesmacznosc gratis. Small talk i takie tam ucinam krotko, otrzymujac latke asocial. Takze Sabat77 ja jesli rozmawiam to slucham, co chcesz przekazac.

                                                    Dlatego sie wkurwiam jak ktos udaje, pajacuje, bo ja poswiecilam mu czas i uwage, a ktos nie uszanowal i nie docenil, tego co dostal, a to w moim systemie wartosci bardzo duzo. Czas i uwaga.

                                                    > nie znam cie Kitty, ale z tego co prezentujesz na forum powiedzialbym ze masz e
                                                    > mpatie i emocjonalnosc na poziomie dziecka z zespolem aspergera...

                                                    Poczytam sobie o tym.

                                                    > I nie szukasz przyjaciela. Dlaczego ignorujesz zonatych mezczyzn ?

                                                    :) Sabat77 :) Ja nie wierze w przyjazn miedzy kobieta a mezczyzna. Ty wierzysz?

                                                    > szukasz milosci, ktorej niestety dla siebie nie rozumiesz i ktorej sie boisz.

                                                    Ja nie wiem co to jest milosc.

                                                  • sabat77 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 16:26
                                                    Skoro nie wierzysz w przyjazn i nie wiesz co to milosc, to nie wiem po co ci faceci :)
                                                    przyjazn jak najbardziej jest mozliwa miedzy kobieta a mezczyzna pod warunkiem ze nie sa dla siebie wzajemnie atrakcyjni seksualnie :)
                                                    np. Moglabys miec przyjaciela ktory jest brzydkim gejem :) wtedy mogloby to sie udac :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 04.07.12, 00:36
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Skoro nie wierzysz w przyjazn i nie wiesz co to milosc, to nie wiem po co ci fa
                                                    > ceci :)

                                                    Do seksu i szeroko pojetej zabawy? :)

                                                    > przyjazn jak najbardziej jest mozliwa miedzy kobieta a mezczyzna pod warunkiem
                                                    > ze nie sa dla siebie wzajemnie atrakcyjni seksualnie :)

                                                    hell yeah :) jakos dziwnie najwiecej czasu zazwyczaj inwestowalam w 'przyjaznie' z facetami, o ktorych fantazjowalam jak mnie posuwaja :)

                                                    Sabat77 powiedz czy wolalbys sie przyjaznic i spedzac czas ze mna czy z brzydka, stara, roztyta babka, ktora mialaby zalozmy poczucie humoru, bardzo cie lubila i moglbys liczyc na jej psychiczne wsparcie (wlacznie z przytuleniem do cyca) w trudnych chwilach :)
                                                  • sabat77 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 04.07.12, 06:00
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hell yeah :) jakos dziwnie najwiecej czasu zazwyczaj inwestowalam w 'przyjaznie
                                                    > ' z facetami, o ktorych fantazjowalam jak mnie posuwaja :)

                                                    No to rzeczywiście były 'przyjaźnie' a nie przyjaźnie.
                                                    Nazywajmy rzeczy po imieniu.

                                                    > Sabat77 powiedz czy wolalbys sie przyjaznic i spedzac czas ze mna czy z brzydka
                                                    > , stara, roztyta babka, ktora mialaby zalozmy poczucie humoru, bardzo cie lubil
                                                    > a i moglbys liczyc na jej psychiczne wsparcie (wlacznie z przytuleniem do cyca)
                                                    > w trudnych chwilach :)

                                                    Jeśli chodzi o to - w zasadzie wybór jest dość teoretyczny, ponieważ po pierwsze nie znam twojej powierzchowności i aby oceniać w kategoriach, które podałaś, mogę jedynie założyć, że nie jesteś roztyta - dwa pozostałe wolałbym sprawdzić naocznie zanim będę ferować jakieś wyroki. Po drugie - kontakt między nami nigdy nie wyjdzie poza ramy tego forum, z racji odległości - więc przyjaźń nie byłaby możliwa, chyba tylko 'przyjaźń internetowa' czyli kontakt dwóch wirtualnych kreacji - i tutaj wygląd nie ma żadnego znaczenia, jest mi stuprocentowo obojętny.

                                                    A jeśli rozważamy teoretyczne przeniesienie takiej przyjaźni do świata realnego - to w przypadku uczucia przyjaźni może wręcz łatwiej byłoby mi przyjaźnić się ze starą, utytą i nieatrakcyjną babą, bo łatwiej byłoby mi zidentyfikować własne uczucia.

                                                    Naturalnie - jestem zdolny do wchodzenia w całkowicie aseksualne relacje towarzyskie z kobietami i nie uważam, żebym był w tym jakoś szczególnie wyjątkowy.
                                                  • hello-kitty2 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 04.07.12, 09:19
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Naturalnie - jestem zdolny do wchodzenia w całkowicie aseksualne relacje towarz
                                                    > yskie z kobietami

                                                    Relacje towarzyskie - tak, ale 'przyjazn' to co innego. O tu odpowiedziales na pytanie:

                                                    > - to w przypadku uczucia przyjaźni może wręcz łatwiej byłoby mi przyjaźnić się
                                                    > ze starą, utytą i nieatrakcyjną babą, bo łatwiej byłoby mi zidentyfikować włas
                                                    > ne uczucia.

                                                    I dlatego nie przyjaznie sie z zonatymi mezczyznami. Za duze ryzyko. Popedu seksualnego nie da sie oszukac :)

                                                    Masz na oku jakas mezatke? Ostatnio cos wspominales?
                                                  • sabat77 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 04.07.12, 15:57
                                                    No, mam, caly czas :) Pani Sabatowa sie zwie :)
                                                  • sabat77 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 06:51
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > I dlatego nie przyjaznie sie z zonatymi mezczyznami. Za duze ryzyko. Popedu sek
                                                    > sualnego nie da sie oszukac :)

                                                    Właśnie tego nie umiem zrozumieć. Ja umiem obejść swój popęd seksualny. To tylko instynkt, a instynkty da się okiełznać rozumowo. Bez problemu wyłączam swój popęd, jeśli uważam że jakaś relacja byłaby dla mnie szkodliwa, przyniosłaby ból, rozczarowanie, przykrość. Między innymi dlatego nie szukam na tym forum seksu, choć nie wątpię, że jest tu wiele kobiet, które są bardzo atrakcyjne fizycznie. Właściwie - to nie szukam go wcale, nie tylko na tym forum, tak długo póki jestem w związku małżeńskim. To nawet nie jakaś bajkowa wierność, ale zracjonalizowane doświadczenie.
                                                    W czym rzecz - kobiety w moim typie nie interesują się żonatymi mężczyznami, ba - nie interesują się seksem poza związkiem. A tymi, które się interesują - dla odmiany nie interesuje się ja.
                                                    Miałaś rację co do mnie Kitty, pod względem mojego typu kobiety. Dla mnie kobieta musi być typem bezpiecznej przystani. Trudno byłoby mi sypiać z kimś komu nie ufam, a ufam tylko takim kobietom - ciepłym i dobrym. Wszystkie inne dla mnie nie istnieją, choćby wyglądały jak zjawisko i czołgały się u stóp krzycząc, że mnie kochają. To nie moja gra.
                                                  • hello-kitty2 Re: Humorystyczne wyobrazenia :) 06.07.12, 09:49
                                                    Oj Sabat ty mnie rozbrajasz :)

                                                    Czasem jak cos napiszesz to czuje sie tak, jakbym cie przed chwila urazila jakims tam swoim pogladem. I zamiast myslec co by ci tu odpowiedziec to zastanawiam sie co ja takiego przedtem powiedzialam? I nie potrafie sobie przypomniec, co bylo nie tak powiedziane :)

                                                    Zaloze sie, ze potrafisz byc slodki.

                                                    Między innymi dlatego nie szukam na tym forum seksu
                                                    > , choć nie wątpię, że jest tu wiele kobiet, które są bardzo atrakcyjne fizyczni
                                                    > e. Właściwie - to nie szukam go wcale,

                                                    Sluchaj tego nie wiesz czy na forum sa bardzo atrakcyjne fizycznie kobiety, przeciez nie wymieniamy sie zdjeciami (czy sie wymieniacie? :) Mysle, ze tak sobie tylko wyobrazasz.

                                                    Ja tez sobie wyobrazam postacie z forum, ale raczej tak bardziej humorystycznie np. tak sobie wyobrazam kutuzowa i jego potrzebe uporzadkowania, zobacz jaki on jest pracowity, az sie kontynenty rozjezdzaja :) (kutuzow nie gniewaj sie, ja uwielbiam ta postac, bo mam gleboki respekt dla pracowitosci, ta wartosc sie w dzisiejszych czasach zdewaulowala, ogladam ten filmik codziennie).
                                                    www.youtube.com/watch?v=etKCHLgW_o0&feature=related
                                                    A tak sobie wyobrazam ciebie - czyz ta sympatyczna postac nie ma racji? a ta reszta przy wyzerce to my forumowicze :)

                                                    www.youtube.com/watch?v=VCH6n-OGSJA
                                                  • urquhart Re: Humorystyczne wyobrazenia :) 09.07.12, 07:40
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Sluchaj tego nie wiesz czy na forum sa bardzo atrakcyjne fizycznie kobiety, prz
                                                    > eciez nie wymieniamy sie zdjeciami (czy sie wymieniacie? :) Mysle, ze tak sobie
                                                    > tylko wyobrazasz.

                                                    Jak dziecko, normalnie.
                                                    Nick nomen omen.
                                                    Nie słyszałaś o forumowych zlotach :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Humorystyczne wyobrazenia :) 09.07.12, 12:58
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Jak dziecko, normalnie.
                                                    > Nick nomen omen.

                                                    Oo nie znasz marki Hello Kitty japonskiej firmy Sanrio? A Swarovski czy Lady Gaga znaja (jej wartosc) :)

                                                    www.swarovski.com/is-bin/INTERSHOP.enfinity/WFS/SCO-Web_NL-Site/en_US/-/EUR/SPAG_ViewSearch-AdvancedSearch?origin=landing
                                                    www.dailymail.co.uk/tvshowbiz/article-1224472/Lady-GaGa-poses-wacky-Hello-Kitty-shoot.html
                                                    > Nie słyszałaś o forumowych zlotach :)

                                                    Aha tu referujesz do tzw zjawiska skumulowanych cudow, na jakie powolales sie w rozmowie z Sabatem rozzalonym dystansem.
                                                    Sluchaj z ciekawosci zapytam :jak zazwyczaj ksztaltuje sie przekroj wiekowy uczestnikow zlotu i stosunek pan do panow?
                                                  • hello-kitty2 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 10:41
                                                    sabat77 napisał:

                                                    Ja umiem obejść swój popęd seksualny. To tylk
                                                    > o instynkt, a instynkty da się okiełznać rozumowo. Bez problemu wyłączam swój p
                                                    > opęd, jeśli uważam że jakaś relacja byłaby dla mnie szkodliwa, przyniosłaby ból
                                                    > , rozczarowanie, przykrość.

                                                    Fajnie, ze tak sobie to 'regulujesz' :) Ja niestety nie potrafie zapanowac nad instynktami np. na sniadanie zjadlam nalesnika z nutella (z bialej maki! o zgrozo).

                                                    > Między innymi dlatego nie szukam na tym forum seksu

                                                    A myslisz, ze jest ktos, kto szuka?

                                                    Ciepla, dobra, bezpieczna przystan, a jednoczesnie aktywna i decydujaca, nieinteresujaca sie seksem poza zwiazkiem = kobieta idealna.

                                                    Ja nie jestem ciepla, nawet ladnie mi wylacznie w chlodnych kolorach, czystych i wyrazistych (uroda wiosny/lata).
                                                  • kag73 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 10:53
                                                    "Ja niestety nie potrafie zapanowac nad instynktami np. na sniadanie zjadlam nalesnika z nutella (z bialej maki! o zgrozo)."

                                                    Kitty, ja potrafie, bo lenistwo bierze gore. Nie chcialo by mi sie na sniadanie smazyc nalesnikow ;) Dlatego ich nie jadam, proste. No chyba, ze ktos inny by usmazyl!

                                                    Co do wyobrazen sabata, kobieta nie musi byc "dobra i ciepla", zeby nie szukac seksu poza zwiakiem, pod warunkiem oczywiscie, ze seksu w domu nie brakuje i jest calkiem w deche:)
                                                  • abrigado Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 11:08
                                                    ciepłe i dobre tez szukają seksu poza związkiem- sabat, ze wstydem musze Cię pouczyć, że kobiety, tez ludzie i nie można ich postrzegac jednowymiarowo.

                                                    Zreszta pozory moga mylic- ostatnio przeżyłem czysto platoniczną kobietą, która nawet przezchwilę nie sprawiała wrażenia ciepłej i dobrej a seks interesował ją tylko pozornie.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 11:34
                                                    abrigado napisał:

                                                    > ciepłe i dobre tez szukają seksu poza związkiem- sabat, ze wstydem musze Cię po
                                                    > uczyć, że kobiety, tez ludzie i nie można ich postrzegac jednowymiarowo.
                                                    >
                                                    > Zreszta pozory moga mylic- ostatnio przeżyłem czysto platoniczną kobietą, która
                                                    > nawet przezchwilę nie sprawiała wrażenia ciepłej i dobrej a seks interesował j
                                                    > ą tylko pozornie.

                                                    A na jakiej podstawie ty kogoś pouczasz skoro jesteś czystym teoretykiem, a twoja wiedza o kobietach nie opiera się na praktyce tylko na urojeniach:)?
                                                  • kag73 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 11:41
                                                    Ja za to dodalabym: moze seks interesowal ja "pozornie" badz nie interesowal z Toba, abrigado. Co nie znaczy, ze seks jej nie interesuje w ogole, albo interesuje z kims innym.
                                                    Mialam tez kolege, ktory byl przekonany, ze wszyscy chodza w bok i ze ja tez z NIM pojde. Nie wpadl na to, ze nawet jezeli chcialabym skoku w bok/seksu, to niekoniecznie z NIM, raczej w zadnym wypadku z NIM. Nie chcialam jednak byc niegrzeczna i mu tego powiedziec wprost.
                                                    Abrigado, Ty pewnie tez nie poszedlbys do lozka z kazda, tylko dlatego, ze jest kobieta :)
                                                  • abrigado Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 11:53
                                                    przeciez o tym piszę:
                                                    - ze mną seks interesował ją pozornie. chodziło chyba o formę "distraction" jak w innym wątku opisała bitch. bylem akurat pod ręką.

                                                    nie wiem, nie jestem narratorem wszechwiedzącym

                                                    to była uwaga do sabata- to czy kobieta jawi sie jako dobra, ciepła, czy wręćz odwrotnie- niemal jako demon seksu i osoba równie stabilna jak bohaterka "Antychrysta"- nie jest prostym wyznacznikiem jesj rzeczywistego stosunku do seksu
                                                  • kag73 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 12:04
                                                    "...to czy kobieta jawi sie jako dobra, ciepła, czy wręćz odwrotnie- niemal jako demon seksu i osoba równie stabilna jak bohaterka "Antychrysta"- nie jest prostym wyznacznikiem jesj rzeczywistego stosunku do seksu".

                                                    To prawda a pozory czesto myla :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 12:16
                                                    kag73 napisała:

                                                    > "...to czy kobieta jawi sie jako dobra, ciepła, czy wręćz odwrotnie- niemal jak
                                                    > o demon seksu i osoba równie stabilna jak bohaterka "Antychrysta"- nie jest pro
                                                    > stym wyznacznikiem jesj rzeczywistego stosunku do seksu".
                                                    >
                                                    > To prawda a pozory czesto myla :)

                                                    Hmm, ktos powiedzial, ze piekno swiata tkwi w symetrii, a piekno kobiet w ich zmiennosci.
                                                    Moze kobieta akurat jest w "Summertime sadness" :) Jestem zakochana w Lanie Del Rey.

                                                    www.youtube.com/watch?v=1mReNud3BEU&feature=related
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 14:39
                                                    abrigado napisał:

                                                    > to była uwaga do sabata- to czy kobieta jawi sie jako dobra, ciepła, czy wręćz
                                                    > odwrotnie- niemal jako demon seksu i osoba równie stabilna jak bohaterka "Antyc
                                                    > hrysta"- nie jest prostym wyznacznikiem jesj rzeczywistego stosunku do seksu

                                                    To jakby ślepy prowadził kulawego. Sabat widzi świat czarno-biało, a Ty jako perwert widzisz jedynie szarości. Para by była z was niezbyt udana. Radzę nie adoptować dzieci:)
                                                  • abrigado Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 16:32
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > To jakby ślepy prowadził kulawego. Sabat widzi świat czarno-biało, a Ty jako perwert widzisz jedynie szarości. Para by była z was niezbyt udana. Radzę nie ado
                                                    > ptować dzieci:)


                                                    szarości?!? Ciebie na pewno nie widzę na szaro ...;)









                                                    UstawieniaWyloguj

                                                    abrigado

                                                    Ulubione fora
                                                    Ulubione wątki
                                                    Mężczyzna




                                                    + dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

                                                    Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół




                                                    ForumTowarzyskie


                                                    Samotni - łączmy się.
                                                    Na razie optymistycznie
                                                    (Brak) Seks(u) w małżeństwie
                                                    Świat wg Singli
                                                    PODWÓRKO
                                                    Kalejdoskop ❁♫♫
                                                    ...Nasza Szkapa...
                                                    S@lon Odrzuconych [O!]
                                                    Vistula
                                                    Kartka z kalendarza

                                                    więcej »Załóż forum
















                                                    reklama
                                                  • abrigado Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 16:35
                                                    Bitch, czyżbyś była zazdrosna o Sabata?
                                                    no już wyznaj mi miłość...kto wie moze taka deklaracja podziała....asle nie ty sie brzydzisz perwersją, zapomniałem...;)
                                                  • sabat77 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 18:15
                                                    Zazdrosnym można być tylko o miłość albo seks, a i z jednym i z drugim z was te rzeczy są w moim wypadku wykluczone, więc jak tu być zazdrosnym o sabata ? No weź przestań...
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 08.07.12, 19:06
                                                    abrigado napisał:

                                                    > Bitch, czyżbyś była zazdrosna o Sabata?
                                                    > no już wyznaj mi miłość...kto wie moze taka deklaracja podziała....asle nie ty
                                                    > sie brzydzisz perwersją, zapomniałem...;)

                                                    Abrigado:) muszę Ci to wyznać....to była tylko zabawa, bierzesz to zbyt poważnie może z braku sensownych atrakcji w życiu, przykro mi jeśli poczułeś się wykorzystany lecz możesz być co najwyżej narzędziem;)..ciao sfrontato...i nie mów mi że jesteś w ciąży to i tak nie podziała:)
                                                  • abrigado Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 11:55
                                                    bitch, to pytanie, czy stwierdzenie?

                                                    kurcze, jak to dobrze mieć psychiatrę na forum...

                                                  • aandzia43 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 18:43
                                                    > W czym rzecz - kobiety w moim typie nie interesują się żonatymi mężczyznami, ba
                                                    > - nie interesują się seksem poza związkiem. A tymi, które się interesują - dla
                                                    > odmiany nie interesuje się ja.

                                                    Doskonale rozumiem. Kilka lat temu, podczas etapu pt. rozpad małżeństwa, kiedy poczułam się już wolną kobietą rozpoczęłam rekonesans po okolicznej płci brzydszej. I co? No i po kilku przymiarkach, na psychicznym luziku i na szalejących hormonach z powodu długiego bezseksia, okazało się, że mężczyźni, którzy interesują się mną nie interesują mnie. A ja lecę na... dojrzałych emocjonalnie, poukładanych, pewnych siebie, męskich i silnych ojców rodzin. Nogi mi się same rozjeżdżają i oczka maślane się robią, kiedy tylko znajdę sie w zasięgu ich feromonów, wody po goleniu i ciepła wydzielanego przez mięśnie :-D No i taki właśnie mężczyzna, mimo ewidentnych oznak rozanielenia mymi wdziękami, wycofał się. No i się nie bzyknęłam i cnotę uchowałam, albowiem zrozumiałam, że jestem w sytuacji patowej: gdyby był typem, co by mnie bez skrupułów skonsumował, najprawdopodobniej nie zainteresowałby mnie aż tak ;-P
                                                    Sabat, jesteś skazany na monogamię :-D Ja też.
                                                  • sabat77 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 19:14
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Sabat, jesteś skazany na monogamię :-D Ja też.

                                                    Nikt nie jest skazany, jest to kwestia wyboru.
                                                    Opowiadamy sobie o prawdach ukrytych w dawnych baśniach. Przypomniała mi się jedna, ma już tysiące lat. Jedna ze spisanych wersji w tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak:

                                                    "Przez okno bowiem swego domu,
                                                    przez kratę się przyglądałem,
                                                    ujrzałem wśród nieświadomych,
                                                    poznałem pomiędzy chłopcami
                                                    młodzieńca lekkomyślnego.
                                                    Przechodził ulicą obok narożnika,
                                                    na drogę do domu jej wstąpił,
                                                    o zmroku, o późnej godzinie,
                                                    pod osłoną nocnych ciemności.

                                                    Oto kobieta wychodzi naprzeciw -
                                                    strój nierządnicy, a zamiar ukryty,
                                                    wzburzona, nieopanowana,
                                                    nie ustoi w domu jej noga:
                                                    to na ulicy, to na placu,
                                                    na każdym rogu czatuje.

                                                    Chwyciła go i obejmuje,
                                                    z bezczelną miną doń rzekła:
                                                    «Miałam złożyć ofiarę biesiadną,
                                                    dziś dopełniłam swych ślubów,
                                                    wyszłam tobie naprzeciw,
                                                    zaczęłam cię szukać, znalazłam.
                                                    Kilimem swe łoże wysłałam,
                                                    kobiercem wzorzystym z Egiptu,
                                                    swą pościel mirrą skropiłam,
                                                    aloesem i cynamonem.
                                                    Chodź, pijmy rozkosz do rana,
                                                    miłością się cieszmy,
                                                    bo mąż poza domem przebywa,
                                                    udał się w drogę daleką:
                                                    wór pieniędzy zabrał ze sobą,
                                                    ma wrócić na pełnię księżyca».

                                                    Omamiła go długą namową,
                                                    pochlebstwem swych warg go uwiodła;
                                                    podążył tuż za nią niezwłocznie,
                                                    jak wół, co idzie na rzeź,
                                                    jak jeleń związany powrozem,
                                                    aż strzała przeszyje wątrobę;
                                                    jak wróbel, co wpada w sidło,
                                                    nieświadom, że idzie o życie."

                                                    Przytaczam - i żeby była jasność - nie chodzi o religię.
                                                    Bycie porządnym, normalnym człowiekiem to droga teoretycznie dość asekuracyjna, ale w gruncie rzeczy chyba właśnie najwłaściwsza. Ludzkie namiętności potrafią zaprowadzić na manowce. Ludzie którzy im ulegają, którzy są ich sługami prędzej czy później stają się nieszczęśliwi. Nieomal każdy system religijny, który został stworzony przez człowieka głosi zbliżone tezy. Moim zdaniem nie są one głosem Pana, lecz wynikiem racjonalnej obserwacji otaczającej rzeczywistości. To co rozumiemy intuicyjnie pod pojęciem dobra, to te wybory, które w efekcie są obarczone najmniejszą dozą prawdopodobieństwa zaprowadzenia podejmującego do punktu, w którym wszystko zaczyna mu lecieć z góry na łeb i szyję. To doświadczenie pokoleń, głupotą jest je lekceważyć.
                                                    Seks to potężna namiętość w życiu większości ludzi. Ci którzy tej namiętności ulegają bezkrytycznie i bezrozumnie są najłatwiejsi do sterowania. Łatwo mogą być poprowadzeni jak barany na rzeź. Intencje ludzkie nie zawsze są szlachetne, ale ten który słucha głosu rozsądku jest na te niebezpieczeństwa w dużym stopniu uodporniony.
                                                  • aandzia43 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 19:49
                                                    > Sabat, jesteś skazany na monogamię :-D Ja też.
                                                    >
                                                    > Nikt nie jest skazany, jest to kwestia wyboru.

                                                    Nic z tych rzeczy: jestem skazana, bo to jest imperatyw wewnętrzny ;-)


                                                    Nieomal każdy system religijny, który zo
                                                    > stał stworzony przez człowieka głosi zbliżone tezy. Moim zdaniem nie są one gło
                                                    > sem Pana, lecz wynikiem racjonalnej obserwacji otaczającej rzeczywistości. To c
                                                    > o rozumiemy intuicyjnie pod pojęciem dobra, to te wybory, które w efekcie są ob
                                                    > arczone najmniejszą dozą prawdopodobieństwa zaprowadzenia podejmującego do punk
                                                    > tu, w którym wszystko zaczyna mu lecieć z góry na łeb i szyję. To doświadczenie
                                                    > pokoleń, głupotą jest je lekceważyć.

                                                    Zgadzam się.

                                                    > Seks to potężna namiętość w życiu większości ludzi. Ci którzy tej namiętności u
                                                    > legają bezkrytycznie i bezrozumnie są najłatwiejsi do sterowania. Łatwo mogą by
                                                    > ć poprowadzeni jak barany na rzeź.

                                                    Nie zgadzam się. Bezkrytycznie i z pieśnią na ustach najłatwiej prowadzi się na rzeź ludzi sfrustrowanych. Między innymi brakiem seksu i szczęśliwego życia osobistego. Stąd wykorzystywanie rygoryzmu moralnego przez totalitaryzmy i fanatyzmy do pozyskiwania aktywnego i oddanego mięsa armatniego.
                                                  • sabat77 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 06.07.12, 20:16
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Nie zgadzam się. Bezkrytycznie i z pieśnią na ustach najłatwiej prowadzi się na
                                                    > rzeź ludzi sfrustrowanych. Między innymi brakiem seksu i szczęśliwego życia os
                                                    > obistego. Stąd wykorzystywanie rygoryzmu moralnego przez totalitaryzmy i fanaty
                                                    > zmy do pozyskiwania aktywnego i oddanego mięsa armatniego.

                                                    Dobra, nie zrozumieliśmy się, a przyczyna jest prosta - jesteś kobietą :)
                                                    Nienienie :] to nie zarzut do jakichkolwiek atrybutów płci, po prostu stoimy na dwóch stronach barykady. Chodzi o to że jako kobieta raczej jesteś stroną mniej aktywną zalotów, tym samym masz zupełnie inne rozumienie tego co oznacza "ulegać pokusie", poddawać się rygorowi moralnemu itd.
                                                    Ciekawe, że robiąc szybki przegląd w głowie znanych mi wzorców moralnych na ten temat najczęściej napotykam na męski antywzorzec "ulegania pokusie". Tak jakby zakodowana w historii informacja potwierdzała, że przedkładanie namiętności ponad wszystko to droga do czarnej d... najczęściej w wydaniu męskim. Rzecz pewnie w tym, że mężczyźni niemal nigdy nie używają seksu jako instrumentu kontroli partnerki, a kobiety robią to nagminnie.

                                                    Widzę też zdecydowaną różnicę pomiędzy normami kształtującymi relację między dwojgiem dorosłych i decydujących o sobie ludzi (te normy są relatywne i co ciekawe - w ich zakresie nie ma wspólnego głosu między religiami, a wręcz w jednej religii zmieniają się na przestrzeni dziejów) a swoistymi przestrogami, płynącymi z nauczania wielu religii i systemów moralnych świata - tutaj często jest głos wspólny, bo natura ludzka jest wszędzie podobna.
                                                    Trochę upraszczając - czym innym będzie ocena moralna uprawiania seksu oralnego czy analnego, a czym innym ocena zdradzania partnera na lewo i prawo albo robienia innym ludziom kuku dla swojego widzimisię. To drugie ma duże szanse na zrobienie prędzej czy później krzywdy nam samym, więc - wieki mówią: słuchajta narodu - nie opłaca się :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 07.07.12, 13:16
                                                    Czuje sie troche nie na miejscu kaznodziejo Sabat, ze wyskocze teraz z tym temetem, ale obiecalam zaopiniowac ci (i nie wiem gdzie to dopisac) ulubione twoje porno pt. shaking orgasm :))))

                                                    Prowadzilam przez ostatnie tygodnie szeroko zakrojone badania tematu w necie i wczoraj zakonczylam z hukiem: zainfekowalam sie trojanem, na szczescie HitmanPro w sieci dostepny za darmoche przez 30 dni. Czuje sie jak opisywany orzez ciebie baran prowadzony na rzez :)

                                                    Zatem te filmiki amatorskich par z ograzmami pan to real sa. Tak mysle, takze enjoy.

                                                    > Trochę upraszczając - czym innym będzie ocena moralna uprawiania seksu oralnego
                                                    > czy analnego, a czym innym ocena zdradzania partnera na lewo i prawo albo robi
                                                    > enia innym ludziom kuku dla swojego widzimisię. To drugie ma duże szanse na zro
                                                    > bienie prędzej czy później krzywdy nam samym, więc - wieki mówią: słuchajta nar
                                                    > odu - nie opłaca się :)

                                                    Dobrze, ze uprosciles na koncu, bo juz sie zaczelam gubic :) Pytanie: czyja ocena? Czyja ocena jestes zainteresowany?

                                                    Mysle, ze zapomiales tez o uczuciach, bo jesli np. (jak ja) nie czujesz nic, to nie stanie ci sie krzywda, bo jaka? Zycie staje businessem, poruszasz sie kierujac zasada zyskow i strat, oplacalnosci i nieoplacalnoci, i paradoksalnie to sie sprawdza lepiej niz wszelkie uklady oparte na uczuciach, bo nie ma tematow taboo i negocjujesz zawsze i z kazdej pozycji, zawsze interesuje cie kompromis = zawarcie i trzymanie sie ukladu. Dlatego dla mnie opowiesci o walkach przy rozwodzie, wykorzystywaniu dziecka jako broni przeciwko eksowi to jakies kosmos jest.
                                                  • anty-cialo Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 07.07.12, 19:08
                                                    Kobiety idą na zatracenie ulegając uczuciu
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 08.07.12, 19:13
                                                    sabat77 napisał:


                                                    > Trochę upraszczając - czym innym będzie ocena moralna uprawiania seksu oralnego
                                                    > czy analnego, a czym innym ocena zdradzania partnera na lewo i prawo albo robi
                                                    > enia innym ludziom kuku dla swojego widzimisię. To drugie ma duże szanse na zro
                                                    > bienie prędzej czy później krzywdy nam samym, więc - wieki mówią: słuchajta nar
                                                    > odu - nie opłaca się :)

                                                    Coś Ci Sabat mocno chodzi po głowie to zdradzanie na prawo i lewo:). Piszesz o tym bez przerwy. Przypominam gorliwym chrześcijanom, że jak zrobił to z nierządnicą w myślach to tak jakby zrobił to naprawdę. Z moralnego punktu widzenia różnicy brak:)
                                                  • anty-cialo Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 07.07.12, 19:06
                                                    Nie tylko sfrustrowanych, uzależnionych też
                                                  • anty-cialo Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 07.07.12, 19:03
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Bycie porządnym, normalnym człowiekiem to droga teoretycznie dość asekuracyjna,
                                                    > ale w gruncie rzeczy chyba właśnie najwłaściwsza. Ludzkie namiętności potrafią
                                                    > zaprowadzić na manowce...

                                                    Nagłe sporządnienie czy kolejna przymiarka osobowości?
                                                  • sabat77 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 07.07.12, 19:16
                                                    W ktorym miejscu do tej pory bylem nieporzadny ? :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 07.07.12, 13:30
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    Kilka lat temu, podczas etapu pt. rozpad małżeństwa, kiedy
                                                    > poczułam się już wolną kobietą rozpoczęłam rekonesans po okolicznej płci brzyd
                                                    > szej. I co? No i po kilku przymiarkach, na psychicznym luziku i na szalejących
                                                    > hormonach z powodu długiego bezseksia

                                                    Etap pt. rozpad malzenstwa? Sadzac po twoim szelmowskim stylu pisania jestes jak najbardziej comfortable z przeszloscia wiec dopytam (nie chce mi sie grzebac po zarchiwizowanych watkach): ZE JAK? Co ty mowisz aandzia? Podchodzilas do rozpadu? Jak, co, gdzie, dlaczego? A moze napisz tylko najwazniejsze: jak wyszlas z tego kryzysu?

                                                  • anty-cialo Re: do Andzi 07.07.12, 19:00
                                                    Jak się skończył problem bezseksia u ciebie?
                                                  • aandzia43 Re: do Andzi 07.07.12, 20:57
                                                    W dużym skrócie: nastąpiło rozstanie, a potem powrót i od sześciu lat jest zajebiście. Najlepszy seks w moim dwudziestopięcioletnim małżeństwie zaczął się właśnie wtedy. Dla porządku dodam, że problemy, które doprowadziły do rozstania nie ograniczały się do seksu i kiedy już zaczęły byc rozwiązywane seks sam się zrobił taki fajny :-)
                                                    Jaka rada dla cierpiących na jakiekolwiek nieszczęścia w małżeństwie (jeśliby pojawiły się pytania)? Zacząc od siebie. To znaczy samemu potuptac do psychora i zrobic sobie ład pod czaszką. Jak porządki w głowie się udadzą, to się człowiekowi ogólnie zmienia - w zachowaniu, na obliczu i w innych rejonach. Na taki obrót sprawy, czyli na nową starą żonę, mąż też się zmienia. Albo na lepsze, albo.. na nowego ;-) I to by było na tyle, szczegóły nieistotne. Szczegóły każde małżeństwo ma swoje, a ogólna reguła jest taka, jak powyżej.
                                                  • sabat77 Re: do Andzi 08.07.12, 09:08
                                                    Zgadza sie. Cierpliwosc bierna jest glupia, ale cierpliwosc aktywna, walczaca o zwiazek, cierpliwosc w budowaniu a nie trwaniu jak malza na swoim koralu - taka cierpliwosc jest madroscia i cnota. Nie jest madrym machnac reka na cos co jest cenne i co budowalo sie latami chyba ze tak naprawde cenne nie jest. Ale za budowanie latami czegosc co cenne nie bylo mozna juz winic tylko siebie :)
                                                    a czasem ze jest cenne mozna przekonac sie tracac to... Na chwile.
                                                    ja wierze w pozytywne poklady energii w czlowieku. Milosc moze powstac - jak feniks z popiolow - ale na to trzeba czasem czasu.
                                                  • aandzia43 Re: do Andzi 09.07.12, 00:13
                                                    > a czasem ze jest cenne mozna przekonac sie tracac to...

                                                    Tak, małż stracił, co było kopem równym uderzeniu piorunem ;-)


                                                    Na chwile.
                                                    > ja wierze w pozytywne poklady energii w czlowieku. Milosc moze powstac - jak fe
                                                    > niks z popiolow - ale na to trzeba czasem czasu.

                                                    Też wierzę, ale nie dlatego, że mam, czy miałam, takie przekonanie, ale dlatego, że mam na to namacalne dowody. Bo tak właściwie to nigdy w cuda nie wierzyłam. Raczej działałam. Intuicyjnie i często impulsywnie. I tu przechodzę o drugiego zdania twojej wypowiedzi: do odrodzenia czy stworzenia czegokolwiek nie trzeba czasu, tylko odpowiednich decyzji. Pewne rzeczy zachodzą w życiu skokowo, pod wpływem impulsu. Potem oczywiście liczy się czas, cierpliwość i inne takie tralalala, ale najpierw jest IMPULS.
                                                  • kag73 Re: Przyjazn miedzy hetero (kobieta i mezczyzna) 04.07.12, 13:07
                                                    kitty napisala:
                                                    "hell yeah :) jakos dziwnie najwiecej czasu zazwyczaj inwestowalam w 'przyjaznie' z facetami, o ktorych fantazjowalam jak mnie posuwaja :)"
                                                    Analogicznie napisze: ze ze mna najczesciej chcieli sie przyjaznic faceci, ktorzy chcieli mnie "posuwac":) A zatem, w momencie kiedy bylam w zwiazku/jestem w malzenstiwe "przyjazn" z mezczyznami jest mi do niczego niepotrzebna.
                                                  • aandzia43 Re: Kutuzow DZIEKUJE 03.07.12, 19:57
                                                    > nie znam cie Kitty, ale z tego co prezentujesz na forum powiedzialbym ze masz e
                                                    > mpatie i emocjonalnosc na poziomie dziecka z zespolem aspergera...

                                                    Eeeee... no coś ty? Kitty jest empatyczna. Jest też bardzo uważna poprzez angażowanie intelektu w poznawanie meandrów emocji. Ma jakieś "niemożności" w sferze uczuć (do których się otwarcie przyznaje), ale to raczej nic ze spektrum autyzmu.
                            • hello-kitty2 Re: zagadka rozwiklana. 29.06.12, 09:51
                              Aha Sabat i zapomnialam dodac:

                              wg mnie to ty powinienes byc z taka kobieta jak kag (ze szczesliwa kobieta). Szkoda, ze tak nie wyszlo :)
                    • kag73 Re: dominarix? 28.06.12, 15:47
                      Bitch Ci nie odpowiedziala, kitty, ale ja pozwole sobie na odpowiedz. Ty nie jestes dominatrix, Ty nalezysz do gatunku, ktory ja osobiscie nazywam "glupie baby", skreslaja faceta, bo jest mily, leca na olewajcych ich frajerow, szczesliwego zwiazku z tego nie bedzie. Uzupelnienie: najczesciej brakuje im wzorcow zycia malzenskiego, ktore sie wynosi z domu rodzinnego, czyli tego co sie widzialo u mamy i taty. Pochodza z rodzin robitych, alkoholikow, tudziez innych problemow.
                      Czyli tego pseudo alfa moglas byla brac, bo on swojej dziewczynie by przywalil (lubisz) a kochanece nie.
                      Ja w przeciwienstwie do Ciebie mam tak: Jak mu przypierdole, to on nie ma prawa mi oddac!
                      • kag73 Re: dominarix? 28.06.12, 16:51
                        No dobra kitty, moze troche sie zapedzilam, bo Ty te przy..lanki tylko do seksualnych praktyk sprowadzasz (mam nadzieje), wiec moze nie jest tak zle. Tak czy siak ryzykujsz wyladownie w lokalnym szpitalu ze zlamanym nosem ;)
                        Ale dominatrix to zdecydowanie nie jestes!
                        • follow.the.sun Re: dominarix? 28.06.12, 22:30
                          hmmm, poczulam sie nudna i przewidywalna niczym impreza imieninowa u styjenki :/
                          bo lata leca a ja nikomu w lozku w morde nie dalam...
                          • abrigado Re: dominarix? 28.06.12, 22:48
                            latka lecą, masy przybywa...teraz to dopiero możesz przy...lić :P
                            a nie tak, jak wtedy, gdy byłas wiotka niczem trzcina nadbrzeżna :p
                            • abrigado Re: dominarix? 28.06.12, 23:02
                              dominarix to jakaś postać serii gościnny-uderzo?
                            • follow.the.sun Re: dominarix? 28.06.12, 23:30
                              pudlo, abrigado, nic nie przybywa :P
                              ale i tak mam nad znaczna czescia populacji przewage wzrostowa, wiec sie nie obawiam: jak dorosne mentalnie do takich rozrywek, to czuje, ze dam rade ;)

                              • abrigado Re: dominarix? 28.06.12, 23:33
                                gdybym po stosunku wytarł moje corpus delicti w twój nowy biały żakiet?
                                to chyba byłby wystarczający powód i nie trzeba dorastać...
                                • kag73 Re: dominarix? 28.06.12, 23:40
                                  > gdybym po stosunku wytarł moje corpus delicti w twój nowy biały żakiet?
                                  > to chyba byłby wystarczający powód i nie trzeba dorastać..."

                                  Ale bracht, nie moge. Proponuje ustanowic "zakiet" wzrazem miesiaca!

                                  owszem musi dorosnac, bo zakiet to dopiero po 70 tce pisales.
                                  • abrigado Re: dominarix? 28.06.12, 23:47
                                    > owszem musi dorosnac, bo zakiet to dopiero po 70 tce pisales.


                                    raz się żyje mogę jej fundnąć już teraz
                                    warszawiaka stań na taki gest....

                                    • follow.the.sun Re: dominarix? 28.06.12, 23:57
                                      we wlasny bialy zakiet mozesz wycierac co chcesz :)

                                      staromodnam i prezentow od obcych nie przyjmuje.


                                      a jesli ci bardzo zalezy: przypierdolic tez moge,gratis, skoro juz mowimy o gestach warszawiakow :>
            • princessa7575 Re: szukanie dziury w całym 30.06.12, 16:46
              Istnieje prawdopodobieństwo, że dla niektórych wystarczy żeby passive nie był agressive i się nada :
Pełna wersja