Dlaczego? wiecie?

27.06.12, 06:35
Czytam to forum od dluzszego czasu, z powodow roznych, i ostatnio naszla mnie taka refleksja: ok, brak seksu- zwykle z powodu "drugiej strony, ktora nie chce".
I tu pytanie: wiecie dlaczego nie chce?
Bo zakladam, ze zjawisko psychopatycznego sadysty, perfidnie karzacego polowice bezseksiem nie jest az tak powszechne...

Bo czytam ciagle jojczenie ze ona taka zla i nie daje, albo on zlamas i nie chce. ALE CZEMU?
Wiecie? I polece banalem: napewno wina jest po tamtej jedynie stronie i nic sie nie da zrobic?

    • proto Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 07:00
      Oczywiście, że wiemy i swoim gadaniem, próbujemy to ukryć.

      Były robione takie badania; na pytanie ile ludzie jest mądrzejszych od Ciebie badani odpowiedzieli że jakieś 10% populacji ludzkiej. Reszta to osoby głupsze ode mnie.

      Ja osobiście nie wierzę, że ktoś może nie mieć ochoty na seks. Jest ona co-najwyżej skutecznie stłamszona przez paskudne zachowanie partnera. Po prostu nie ma ochoty z tą akurat osobą.


      Namiętny kochanek/kochanka na pewno rozbudzi pożądanie. Dlaczego?, bo będzie adorował, podrywał, będzie nieznajomym. Ja jako stały partner jestem rozpoznany.
      Moje starania będą odbierane za śmieszne, od razu rozszyfrowane.

      Dlaczego jeszcze? Telewizja, jak dla mnie numer dwa na liście przyczyn, numer jeden to nasz ukochany kościół, który seks uważa tylko jako źródło prokreacji a nie przyjemności. Zresztą o wpływie hipokryzji kościelnej na zachowania ludzi można by pisać i pisać.





      Dlaczego? bo nie stworzyli normalnego związku.
      • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 13:01
        Proto, ze kosciol to kumam, zgadzam sie ze robi mocno krecia robote, chociaz... chyba nie mialabym ochoty lozkowej na kogos nie myslacego samodzielnie... ale to inna kwestia.

        Ale telewizja? rozwin?


        Dla mnie ciekawe to co piszesz o paskudnym zachowaniu i staran smiesznych u stalego partnera.
        Wyobrazilam sobie sytuacje, gdzie koles o "paskudnym zachowaniu" codziennym zaczyna sie STARAC w nadzieji na szybki efekt w postaci bzykania :)
        I masz racje: to zabawne. Zabawne myslec ze adorowanie, podrywanie i tzw przynoszenie kwiatow nagle utworzy pomost nad latami bylejakosci w zwiazku, po ktorym owy starajacy nietykajac codziennosci przebiegnie do loza polowicy, nagle dotknietej amnezja...

        Pamietam tu kiedys mlodego ojca, niezmiernie zdziwonego ze zona-matka noworodka i zdaje sie 2latka, jest zbyt zeczona wieczorem na harcei figle.
        Dostal rade, zeby odciazyc ja troche w obow.domowych to moze cos sie zmieni.
        padlam, gdzy po paru dniach odpisal: juz 2 dzien zmywam po sobie i kapie dzieci i NIC!!! TO ile mam jej jeszcze pomagac???

        coz...
    • sabat77 Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 07:05
      Najczesciej niedopasowanie. Kolejne zwiazki jakos ludziom sie udaja, jest w nich masa seksu. Nie wszyscy ludzie do siebie pasuja... i - tak, najczesciej nie da sie nic z tym zrobic.
      Takie przerzucanie sie wina nic nie zmieni, co to ma za znaczenie, kto jest winny, skoro fakty jakie sa takie sa.
      • proto Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 07:12
        Dlaczego przerzucanie winy nie ma sensu?
        Wszyscy to robią, uważasz, że wszyscy to idioci?
        • sibeliuss Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 13:28
          proto napisał:

          > Dlaczego przerzucanie winy nie ma sensu?
          > Wszyscy to robią, uważasz, że wszyscy to idioci?
          >
          To, że wszyscy to robią nie jest przecież żadnym argumentem.
          Uważasz, że ma sens?
          • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 13:36
            Spoleczny dowod slusznosci :)

            Sprawdza sie w tylu przypadkach...

          • proto Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 14:08
            > To, że wszyscy to robią nie jest przecież żadnym argumentem.

            Oczywiście, że jest. :) Skoro wszyscy to z tego wynika, że Ty i Ja też.
            A przynajmniej tak nas postrzegają inni.
            Ja się za idiotę nie uważam, a Ty?
    • gomory Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 11:31
      > I polece banalem: napewno wina jest po tamtej jedynie stronie i nic sie nie da zrobic?

      "Na pewno" to niezwykle rzadkie sa przypadki gdy za ten stan rzeczy mozna obciazac tylko jedna strone. Ale moze sie zdarzac malo refleksyjnym osobom ;).
      Odpowiadajac na druga czesc Twojego pytania: cos zawsze sie da zrobic. Ale nikt nie ma atrakcyjnosci absolutnej. Mam swiadomosc, ze nie kazda kobieta chcialaby ze mna sypiac. Nawet jesli mi sie podoba i ocenialbym, ze daje mi ona swietne doznania.
      • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 12:46
        Gomory, raczej mialam na mysli sytuacje, w ktorej zwiazek dawniej udany seksualnie (przynajmniej pod wzgledem ilosci) nagle popada w bezseksie. Albo prawie bezseksie.
        I gdzie nie mam mowy o zdryfowaniu energii seksualnej w strone nowego partnera, tzw kombinowaniu na boku.

        Pytam, bo to ciekawe jest, jak dalece ludzie potrafia pozowac sami przed soba i wciagac brzuch stajac przed lustrem- i nie mowie o fizycznosci...
        I jak dalece nie znac potrzeb drugiej strony- tych pozaseksualnych rowniez-bo moim zdaniem w bardzo wielu przypadkach brak seksu jest odpowiedzia na pewne dzialania. Albo brak dzialania.
        • phoibe Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 13:46
          follow.the.sun napisała:

          > Pytam, bo to ciekawe jest, jak dalece ludzie potrafia pozowac sami przed soba i
          > wciagac brzuch stajac przed lustrem- i nie mowie o fizycznosci...
          > I jak dalece nie znac potrzeb drugiej strony- tych pozaseksualnych rowniez-bo m
          > oim zdaniem w bardzo wielu przypadkach brak seksu jest odpowiedzia na pewne dzi
          > alania. Albo brak dzialania.

          a nawet jak już nawet uświadomimy sobie, że wina nie leży tylko po drugiej stronie, ze my też jesteśmy winni, tez nie potrafimy nic z tym zrobić, bo nagle okazuje się, że zupełnie się z partnerem nie rozumiemy.
    • hello-kitty2 Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 15:12
      follow.the.sun napisała:

      > Czytam to forum od dluzszego czasu, z powodow roznych, i ostatnio naszla mnie t
      > aka refleksja: ok, brak seksu- zwykle z powodu "drugiej strony, ktora nie chce"
      > .
      > I tu pytanie: wiecie dlaczego nie chce?
      > Bo zakladam, ze zjawisko psychopatycznego sadysty, perfidnie karzacego polowice
      > bezseksiem nie jest az tak powszechne...
      >
      > Bo czytam ciagle jojczenie ze ona taka zla i nie daje, albo on zlamas i nie chc
      > e. ALE CZEMU?
      > Wiecie? I polece banalem: napewno wina jest po tamtej jedynie stronie i nic sie
      > nie da zrobic?

      W moim przypadku odpowiedz jest prosta: nie, nie jest wina partnera, ze mi sie odechcialo z nim bzykac, nigdy nie mialo wplywu zachowanie partnera na moja potrzebe przelecenia go.

      Jesli wiec seksu nie ma z mojej strony to znaczy, ze mi sie znudzil i juz mnie nie kreci, tak po prostu, bez zadnych dzialan z jego strony, ot tak skonczylo sie pozadanie.

      Zakladam, ze tak jest w przypadku wielu ludzi. Wystarczy zapytac siebie, czy jak z tym mi sie nie chce, to z innym tez nie? Zwykle odpowiedz jest: z tym to nie ale z tamtym to co innego. Nie ma takiej osoby, ktora nie chce sie bzykac z nikim. Daje o zaklad, ze nawet zona Sabata by sie z kim poscila (ze jest ktos, o kim mysli, zeby to z nim zrobic), pytanie tylko z kim? :)
      • sabat77 Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 16:33
        O ile ten zaklad ? Bo zastanawiam sie czy kalkuluje sie przyjac. :)
        wybacz kitty ale nie masz bladego pojecia o kobietach pokroju mojej zony, zyjecie na przeciwnych biegunach egzystencji. I dla twojej informacji - sa kobiety, ktore nie marza o przeleceniu kogokolwiek, podobnie jak sa i tacy mezczyzni.
        Ktos mi to kiedys fajnie wytlumaczyl. Powiedzial - chcesz sobie wyobrazic jak sie czuje prrzecietna kobieta ? Zwal sobie konia. Te pierwsze 10-15 minut po zaspokojeniu poczujesz sie dokladnie tak, jak przecietna matka polka przez wieksza czesc dnia.
        i w wielu wypadkach tak jest.
        znam kobiety i mezczyzn totalnie aseksualnych. Nigdy nie podejmowali inicjatywy, temat seksu jest dla nich malo zajmujacy, nigdy sami o tym nie zaczynaja rozmawiac. W rozwazaniu problemow nawet nie biora pod uwage seksu jako jakiegos czynnika egzystencji, to dosc charakterystyczne. Myslenie w zaden sposob nie nacechowane seksualnoscia.
        To sa mlodzi starcy, inwalidzi seksualni. Ale sa, niestety wcale nie spotyka sie ich az tak rzadko.
        • hello-kitty2 Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 00:55
          sabat77 napisał:

          > wybacz kitty ale nie masz bladego pojecia o kobietach pokroju mojej zony, zyjec
          > ie na przeciwnych biegunach egzystencji.

          Pewnie masz racje. Nie wiem co to jest ''przeciwny biegun egzystencji", ale pewnie masz racje.

          I dla twojej informacji - sa kobiety,
          > ktore nie marza o przeleceniu kogokolwiek

          No dobra, a twoja zona te raz na poltora tygodnia, jak rozpina ci rozporek to o czym mysli? :)

          Sluchaj musisz ja rozgryzc. Zebys wiedzial na czym stoisz i co dalej robic. Co w niej siedzi?Musisz byc pewny. To po pierwsze.

          Probowales tak jak ci radzilam czy kag?



          • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 01:46
            kurcze, nie wierze no!
            moze i nie marzy ale jestem na stowe pewna ze JAKIES libido ma.
            a ze ty nie masz do niego kluczy to juz widac inna bajka...

            ps. tez czekam na rozwoj wpadkow wg scenariusza Kag :>
            sabat, probuj i melduj! ;)
          • kag73 Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 10:44
            No wlasnie mam mieszane uczucia jezeli chodzi o zone sabata. Albo rozpinajac mu rozporek mysli/robi to, bo ma swiadomosc, ze faceta trzeba jaksos zaspokoic inaczej zwariuje albo odejdzie. Z drugiej strony mysle, ze moze ma nadzieje, ze tym razem stanie sie jakis cud i "akcja" rozkreci sie w taki sposob, ktory da szanse rowniez jej na uniesienia i rozkosz.
            Nie ma mnie mnie przy tym wiadomo, nie widze reakcji jego zony czy to mechaniczna/rzeczowo podejmowana robota czy tez jest w tym chociaz troche podniecenia z jej strony a jezeli tak, to musi byc to zwyczajnie frustrujace jezeli ma sie mokro w majtkach i...nic. No chyba, ze "konczy" sama ze soba w lazience, albo co gorsze czeka az ochlonie. A najgorsze w tym wszystkim, ze ona nie pije alkoholu :( Sabat, nie moglys jej czegos dolac/dosypac jakiej hiszpanskiej muchy albo co...Albo skusic chociaz na jakis likier wisniowy babuni czy cokolwiek;)
        • gomory Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 11:06
          > To sa mlodzi starcy, inwalidzi seksualni. Ale sa, niestety wcale nie spotyka sie ich az tak rzadko

          Zgadzam sie z Toba ale tylko po czesci.
          Niewatpliwie masz racje, ze jest sporo osob ktore sa erotycznie wycofane. Z przeroznych wzgledow. Nie przejawiaja inicjatywy, sa niechetne nowosciom i co wiecej nie odczuwaja potrzeb zmiany tego stanu rzeczy.
          Ale ludzi ktorym to byloby dane po kres ich dni nie znam.
          Moge podawac przyklady. Np. 40parolatki ktora przez meza zostala uznana jako aseksualna i spisana na "straty" oraz singielki wiklajacej sie w nieudane zwiazki. Pierwsza odkryla orgazmy a druga, ze nie potrafi powstrzymac krzyku w czasie szczytowania. Tylko musialy sie sparowac ;).
          Moglbys wzruszyc ramionami, eee nie ukladalo im sie z facetami w lozku bo byly lesbijkami. To przypadkowy margines wszak kobiet homoseksualnych jest malo.
          Tylko, ze one swoj zwiazek zakonczyly. Po rozstaniu zaczely sie spotykac z mezczyznami i obie twierdza, ze seks ma teraz dla nich nowa jakosc. Mozna wiec na tym przykladzie przyznac, ze udane pozycie czlowieka seksualnie rozwija?
          To tutaj swego czasu pisala Pani ktora maz ciagnal do seksuologa by ja uleczyl z ozieblosci. Jako 30parolatka uczyla sie masturbacji! Dla slubnego jednak i po terapii pozostala zimna ryba, a z kochankiem z ktorym zaczela sie spotykac odkryla wielokrotne orgazmy.
          Mnie swego czasu poruszyl przypadek kobiety ktora zameldowala sie do psychologa z totalnym poczuciem winy spowodowanym zdrada. Ze swoim starym wspolzyc przestala bo to lepkie, brzydkie, niehigieniczne i w ogole nigdy jej nie ciagnelo. nie onanizowala sie, orgazmow nie potrzebowala. Mozna by rzec aseksualna. W wieku powiedzmy slusznym na wyjezdzie firmowym tak jej sie potoczylo, ze podlana winem zladowala w pokoju z dwoma panami. Tutaj uwaga: przezyla noc seryjnych orgazmow (pierwszy raz w zyciu) przepelniona ukladami i technikami z najbardziej rzygawicznych dla niej (jak dotad) filmow dla doroslych. Wprawdzie ta jednorazowka seksualnego wampa z niej nie uczynila, ale moze sluzyc jako przyklad, ze potencjal na seksualna kochanke ma.
          Oczywiscie nie kazdy ma wyobraznie, fizyczne mozliwosci i w ogole wielkie checi by pielegnowac ogrodek ars amandi. Ale jakis tam to ma niemalze kazdy. A ogrodki jak to ogrodki. Angielsko dzikie, francusko podstrzyzone, zadbane, opuszczone albo i ugor ktory musi dojrzec. Jak sie znajdzie konkretny rolnik to wszedzie cos zasadzi. Jedni sie grzebia w tym co maja a innym ciagle trawka obok zielensza.
          Tego zdania sie jednak trzymam - aseksualnych jest tak malo, ze takiej osoby raczej nigdy nie spotkam. Za to ludzi prowadzacych nijakie pozycie jest tak wielu, ze niemalze kazdego do tej grupy zaliczam ;).
          • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 12:16
            Gomory-najs
            właśnie nie moge tego wytłumaczyć mojej "byłejaleformalniewciążżonie"
            że ma wolną drogę w szukaniu partnera seksualnego nie kręci mnie kompletnie od dawna i ja tez jej już nie kręcę- ludzka rzecz

            tymczasem ona jest tak zblokowana swoją pękająca w szwach kreacją, że j próbuje ( nieskutecznie) wzbudzać we mnie poczucie winy za moje bezstresowe kontakty z przypadkowymi kobietami. ( no powiedzmy prawie bezstresowe- sp...laj od Kitty czy Bicz się nie liczy ;P

            I jednocześnie atakuje mnie kiedy jestem świadkiem jej erotycznych reakcji z tym czy innym facetem.
            Totalnie wypiera się swojej seksualności i tego, ze mogłaby na kogos polecieć, tymczasem z racji fundowanego sobie samej postu rozkleja się i sika po żylakach przy każdej parze spodni.

            w przeciwieństwie do zony sabata nie chodzi do kościoła, wiec to taka posawa zyciowa

            pewnie umiałbym to wytłumaczyć gdyby mnie to interesowało ;P
            • follow.the.sun abrigado 28.06.12, 13:29
              a dlugo sie znacie/jestescie razem?
              miala ta twoja przyszla-niedoszla-byla jakis facetow przed toba?

              ps. skoro zyjecie prawie osobno i "lacza was tylko dzieci" to po co to wzbudzanie poczucia winy? Pies ogrodnika? Zdarzylo mi sie raz bycie w zwiazku "na wylocie" (nie ukladalo sie, ale zadne z nas nie umialo powiedziec stop- zylismy pol-osobno, czasem jednak po starej znojomosci spotykajac sie w lozku, nie sypiajac jednakze samotnie poza tymi spotkaniami ;) ) i jedyne co mnie wtedy obchodzilo to to by potencjalny byly sie nie wtracal w moje zycie/lozko, skoro sam sobie dal prawo do szukania szczescia poza.
              I naprawde mialam gdzies, kto i czy dotrzymuje mu towarzystwa.

              Obawiam sie ze wczesniej czy pozniej dojde do wniosku ze "baby sa jakies inne" ;)
              • abrigado Re: abrigado 28.06.12, 13:53
                > miala ta twoja przyszla-niedoszla-byla jakis facetow przed toba?


                miała ,miała, jak ja poznałem to np dwu na raz plus ktoś z doskoku. więc jak mnie się udało "przepchac łokciami w kolejsce" to czułem się supermenem ;P
                młody byłem to usprawiedliwia frajerstwo w jakims tam stopniu ;P


                jedyne co mnie wtedy obchodzi
                > lo to to by potencjalny byly sie nie wtracal w moje zycie/lozko, skoro sam sobi
                > e dal prawo do szukania szczescia poza.
                > I naprawde mialam gdzies, kto i czy dotrzymuje mu towarzystwa.
                >
                > Obawiam sie ze wczesniej czy pozniej dojde do wniosku ze "baby sa jakies inne"
                > ;)



                heeeej zostań moją "wkrótcebyłą" !!!
                • follow.the.sun Re: abrigado 28.06.12, 14:17
                  miała ,miała, jak ja poznałem to np dwu na raz plus ktoś z doskoku. więc jak mn
                  > ie się udało "przepchac łokciami w kolejsce" to czułem się supermenem ;P

                  no to prosze- jednak masz jakis bonus ze spotkania z nia :>

                  > heeeej zostań moją "wkrótcebyłą" !!!
                  nieoplacalny biznes: najpierw bylam x lat aktualna.
                  Poza tym, dzieki, sama niezle gotuje :P
                  • abrigado Re: abrigado 28.06.12, 14:19
                    widzę, że mam sławę jako forumowy Karol Okrasa ;P

                    "wkrótcebyłym" nie gotuję- prózne nadzieje!
                    • follow.the.sun Re: abrigado 28.06.12, 14:35
                      to tym bardziej- z czym do ludzi? :>

                      te pieczenie zzerasz sam? <sam z potomstwem> prawiebyla pojac szklanka wody zamiast? :O
            • gomory Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 13:55
              Bez znaczenia dla Ciebie to kolor skarpetek ktore mam wlozone.
              Skoro piszesz o malzonce to trudno mi uwierzyc by byla Tobie zupelnie obojetna. Masz ja w pamieci skoro o niej wspominasz. O kolorze moich skarpet pomyslales dopiero teraz ;).
              Raczej wierze, ze piszesz w ten sposob by wzmacniac mechanizm odcinajacy Cie od przykrych uczuc.

              Nie jestes w jej glowie i nie mozesz wiedziec co ona wypiera a co probuje w Tobie wzbudzac. To tylko Twoje projekcje i domniemania. Byc moze sam je produkujesz bo to np. pomaga Ci nie przezywac sytuacji.

              Tak swoja droga, bez krzty zlosliwosci czysto teoretycznie bym wiedzial jak ja oceniasz. Jako mezczyzna sadzisz, ze moglbym w ramionach Twojej zony doznac czulego i namietnego seksu?
              • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 14:25
                to do mnie?
                a po co ci ta wiedza?
                • gomory Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 14:41
                  W sumie po nic, wiec nie pisz.
                  Chcialem tylko bys to pytanie zadal :).
              • hello-kitty2 Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 14:54
                gomory napisał:

                > Bez znaczenia dla Ciebie to kolor skarpetek ktore mam wlozone.
                > Skoro piszesz o malzonce to trudno mi uwierzyc by byla Tobie zupelnie obojetna.
                > Masz ja w pamieci skoro o niej wspominasz. O kolorze moich skarpet pomyslales
                > dopiero teraz ;).
                > Raczej wierze, ze piszesz w ten sposob by wzmacniac mechanizm odcinajacy Cie od
                > przykrych uczuc.
                >
                > Nie jestes w jej glowie i nie mozesz wiedziec co ona wypiera a co probuje w Tob
                > ie wzbudzac. To tylko Twoje projekcje i domniemania. Byc moze sam je produkujes
                > z bo to np. pomaga Ci nie przezywac sytuacji.

                Gomory BINGO!

                > Tak swoja droga, bez krzty zlosliwosci czysto teoretycznie bym wiedzial jak ja
                > oceniasz. Jako mezczyzna sadzisz, ze moglbym w ramionach Twojej zony doznac czu
                > lego i namietnego seksu?

                hehe, skoro pan domu moze wsuwac pieczen z pania z forum, to przeciez w tym samym czasie, pani domu (idac za rada pana domu zreszta) moze przestac "wypierac się swojej seksualnosci" z pomoca pana z forum :)
                • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 15:12
                  > hehe, skoro pan domu moze wsuwac pieczen z pania z forum, to przeciez w tym sam
                  > ym czasie, pani domu (idac za rada pana domu zreszta) moze przestac "wypierac s
                  > ię swojej seksualnosci" z pomoca pana z forum :)

                  dokładnie :P !

                  nawet gdyby mnie nadal pociagała to wolałbym jeść smaczyn tort w dwudziestu , niż zakalca samemu.

                  Tak wiec Gomory szanse masz ;P

                  musze jej dać linka do forum wraz z rada aby wystapiła tu jako "Żonaabrigado"

                  swoją drogą Kitty- pochlenia mi twoja agresja wobec mnie- jednak w jakiś sposób "pieczeń" uraziła twoją ambicję i abstrakcyjne () ale jednak) plany wobec Abrigado ( to tylko internetowa kreacja)
                  • kag73 Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 15:31
                    Moim zdaniem to nie jest odpowiedz na bardzo, uwazam, intresujace pytanie gomorego.

                    A tak ogolnie to mysle, ze zonie abrigado zbyt duzo mysli kolacze sie po glowie a z tym nie latwo "korzystac" z dobr naturalnych seksownych samcow. Mysle, ze dopoki formalnie nie zakonczy obecnego zwiazku, droga do seksualnych uniesien z innymi mezczyznami zostanie dla niej raczej zamknieta.

                    Apropos przeszlosci, czy z tymi Twoimi poprzednikami sypiala czy byly to tylko platoniczne realcje?
                    • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 15:45
                      proszę jeszcze to pociągnijcie ;P
                      platoniczne? kobieto :P

                      • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 16:42
                        to wcale nie takie glupie- moja przyjaciolka przez lata "miala" dwoch facetow i trzeciego z doskoku a sypiala sama. zaden akurat do tego celu sie wg niej nie nadawal.
                        wiec to mozliwe.

                        temat zgodny z tematyka forum, wiec co sie rzucasz? :P
                        • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 17:02
                          ja się rzucam?

                          przeszłośc seskualna mojej "formalniejeszczeżony" nie była dla mnie problemem.
                          Próbowała zgrywać dziewicę ale swiat jest mały i miałem okazję widzieć ją w ostrej akcji z jednym z wczesniejszych
                          wtedy wypieranie uznałem za kokieterię ;P

                          a ja byłem typem kolesia, który po nastoletnim okresie zakochań w takich co to "w reku zielony badylek" odreagowywał w relacjach, w stosunku do których nie miałem zbytnich oczekiwań- poza seksualnymi.

                          Ostatni raz byłem zakochany w wieku 20 lat i w mojej zone- na szcżęscie- nigdy. ci frajerzy, ktorych zostawila dla mnie byli w niej. Myslę, że dlatego wtedy przeważyło na moja stronę.

                          długo nie byłem specjalnie zazdrosny- uwazałem, jak w przykładzie z tortem- no i nie byłem zakochany.

                          ewentulanych rywali odbierałem czysto ambicjonalnie-groźba obicia ryja takeimu z reguły wystarczała- świat był prosty ;P

                          więc chyba tak naprawdęjestem tu dlatego ,że swiat nie jest już dłużej prosty ;P
                          • kag73 Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 17:46
                            "Ostatni raz byłem zakochany w wieku 20 lat i w mojej zone- na szcżęscie- nigdy."

                            Abrigado, no to jestesmy w domu. To jest powodem Twojej/Waszej obecnej mizery. Amen. Nie przekonuj mnie, ze jest inaczej, bez milosci szczescia nie bedzie!
                            • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 17:56
                              > Abrigado, no to jestesmy w domu. To jest powodem Twojej/Waszej obecnej mizery.
                              > Amen. Nie przekonuj mnie, ze jest inaczej, bez milosci szczescia nie bedzie!
                              >
                              po tobie innego poglądu bym się nie spodziewał
                              jesteś talibem w tym względzie , więc argumentacja, ze jednak jest inaczej jest bezcelowa.

                              Ciezko mi mówić za nią, wiec powiem za siebie- zakochanie to nie miłość- cholernie nieprzyjemny i w moim wypadku wyłącznie źle kończący się stan.

                              nie żałuję, że potem nie byłem zakochany,

                              miłośc to naprawdę zupełnie inny temat- dla mnie zbyt intymny

                              moge mówić o pożądaniu- z mojej strony dość długo było na przyzwoitym poziomie ;)



                              • kag73 Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 19:08
                                No ja Cie przepraszam, milosc zaczyna sie od zakochania i bardzo przydatne i potrzebne sa co niektore rozsterki i sercowe bole, zwlaszcza dla mezczyzn.
                                Zreszta na tym, nie bez powodu, bazuja wszystkie filmy/komedie romanyczne/historie milosne: przeciwnosci losu, rozsterki, szarpanki i na koncu jednak sie "dostali", milosc zwyciezyla, szanuje sie to co nie latwo przyszlo, docenia i jest dos pewny, ze to wlasnie to czego sie szukalo i chce.
                                Niby mozna nauczyc sie kochac kogos, z czasem go pokochac itd., ale ja nie jestem wyznawca tej szkoly.
                                Hmm, pozadanie, mowisz....tez wazne. No ale co z nim? Nie starczylo milosci, zeby je wykrzesac na nowo, postarac sie, zapracowac?
                                Ach, juz mam swoja teorie, Twojej jeszcze zonie sie odechcialo. Gdyby ona teraz do Ciebie za raczke i do lozeczka wziela Cie namietnie...to kochany, jestes kupiony i na nowo naprawde zonaty :)
                                No chyba, ze jednak nie stalo milosci i o to sie wszystko rozbilo.
                                • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 23:43
                                  > Ach, juz mam swoja teorie, Twojej jeszcze zonie sie odechcialo. Gdyby ona teraz
                                  > do Ciebie za raczke i do lozeczka wziela Cie namietnie...to kochany, jestes ku
                                  > piony i na nowo naprawde zonaty :

                                  wyprowadzania cię z naiwności odbieram jako okrucieństwo
                                  gdzie ty się uchowałaś?

                                  twoim zdaniem komedie romantyczne pokazują rzeczywistość?


                                  nie wiem po co było tłuc 500 postów o psychologii ewolucyjnej, jak ty nadal twierdzisz, że

                                  Gdyby ona teraz
                                  > do Ciebie za raczke i do lozeczka wziela Cie namietnie...to kochany, jestes ku
                                  > piony i na nowo naprawde zonaty :

                                  gdyby babcia miała kółka byłaby tramwajem

                                  ale doceniam intencje ;P
                                  • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 23:49
                                    abrigado napisał:
                                    > twoim zdaniem komedie romantyczne pokazują rzeczywistość?


                                    A NIE POKAZUJA??? :O
                                    nikt mnie nie uprzedzil...
                                  • kag73 Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 23:50
                                    "gdyby babcia miała kółka byłaby tramwajem
                                    >
                                    > ale doceniam intencje ;P2

                                    Rzecz w tym, ze Ty sam o tym nie wiesz, nie zdajesz sobie z tego sprawy.

                                    "nie wiem po co było tłuc 500 postów o psychologii ewolucyjnej, jak ty nadal twi
                                    > erdzisz, że..."
                                    Taaa i co Ci ta psychologia ewolucyjna dala? Dowiedziales sie, ze zeni sie z kims w kim nie bylo sie zakochanym? Jaksne, takie malzentwa to na wieki...letnio...ale twale. Widac u Ciebie!

                                    >
                                    • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 29.06.12, 00:04
                                      Kag, moze zbyt liniowo podchodzisz do problemu: kto powiedzial ze kazdy chce miec szczesliwy udany zwiazek, z seksem, miloscia i tym podobnymi pierdolami? Ludzie sa rozni. Moze A. jest ponad to i realizuje sie zastepczo, sublimujac pospolite potrzeby maluczkich?
                                      • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 29.06.12, 00:07
                                        dzięki follow- super z Ciebie adwokat

                                        ja potrzebowałbym kilkudziesięciu linijek aby przekazać tę samą treść.

                                        jak mogę się odwdzięczyć? żakiet gratis...
                                        • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 29.06.12, 00:10
                                          be my guest.

          • trzydziestoletnia Re: Dlaczego? wiecie? 29.06.12, 19:41
            gomory napisał:

            > (..) Angielsko dzikie, francusko podstrzyzone, zadbane, opuszczon
            > e albo i ugor ktory musi dojrzec. Jak sie znajdzie konkretny rolnik to wszedzie
            > cos zasadzi.

            Ty to troche swinka jestes, co? :)
    • abrigado Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 15:16
      > e. ALE CZEMU?

      jak to CZEMU ?

      bo dzinsy leżą na białym żakiecie!

      jak mozan tego nie rozumieć?!?
      • follow.the.sun abrigado 27.06.12, 16:52
        jesli faktycznie LEZA i leza POMIMO oraz ZNOWU, to coz...
        ja rozumiem :>

        moze nie po 3 ale po 10latach zwiazku i owszem...

    • mgla_jedwabna Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 15:57
      Czasem przyczyna jest idiotycznie prosta: nie chce, bo nie potrzebuje. Dotyczy kobiet na jadących na prolaktynie, niskolibidowych moli książkowych, oazówek szukających spełnienia gdzie indziej, osobników ogólnie pozbawionych żywiołowej radości życia.
      • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 16:58
        Mgla:
        Nie wierze.
        Oki, wierze w prolaktyne pociazowa, i jazdy okolohormonalne np na tle tarczycowym.

        Radosc zycia nie musi byc zywiolowa, moze byc refleksyjna, a w bzykaniu nie przeszkadzac ;)
        inna sprawa- jesli z "refleksyjna radosc zycia" w kontakcie z pewnymi osobnikami zostaje tylko "refleksyjna" to tak, wtedy to robi roznice.
        I wtedy- czyja to wina?
        <bo cos czuje ze od rozwazan o winie nie uciekniemy ;) >
        • follow.the.sun Re: Dlaczego? wiecie? 27.06.12, 17:00
          w sensie: nie wierze w oazowki i wystepujace na tak szeroka skale osoby bez/nisko-libidowe.

          z miliona pincet rozmow z obiema plciami wynika mi ze niskie libido to spadek, i jest jednak skutkiem a nie constansem.
          • mgla_jedwabna Re: Dlaczego? wiecie? 28.06.12, 10:53
            Pod oazowki podciagam wszystkie osoby olci obojga, u ktorych potrzeby seksualne zostaly stlumione az do nieswiadomosci, tak, ze nie kieruja one w ogole swej uwagi w te strone. W praktyce takie nieuswiadomione libido rowne jest nieistniejacemu. To tak, jakbys zrezygnowal z zakupow sadzac, ze nie masz pieniedzy, bo nie znalazles ich w torbie, gdzie szukales. Niewazne, ze sa w kieszeni - do domu wrociles i tak bez zakupow.

            Zgadzam sie, ze jest to skutek, nie constans, ale jesli przyczyny leza w wychowaniu, u samych poczatkow swiadomego zycia, a naprawienie tej sytuacji jest praca na lata, to jednak niebezpiecznie przypomina to constans.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja