Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa...

08.08.12, 16:04
UWAGA, długie...

Poznaliśmy się rok temu, od początku seks był fatalny, a na dodatek on jest mega sknerą i egoistą/gadżeciarzem - jedynakiem. Syndrom: "Muszę to mieć w tej chwili, nawet jeśli jest niepotrzebne i kosztuje 5 tysięcy!", a na mnie nie wyda nawet 20 zł na bilet do kina. Na zakupach nigdy nie wyciąga kasy, chyba, że wprost mu powiem, że musi zapłacić, bo np. nie mam portfela albo nie wzięłam karty. Ale już nie w tym rzecz...

Przestał o siebie dbać - nie obcina włosów, zapuszcza brodę i wąsy, które wcześniej były tylko dłuższym zarostem, nosi dziurawe koszulki (nawet na miasto) i od roku chodzi w tych samych butach, nie ważne czy +30 czy -30. Sandałków na lato kupić nie chce, bo mu się nie podobają, a jak wczoraj na zakupach znalazłam mu super buty i to w dobrej cenie, to zapytał: "Dla mnie? Ja nie chodzę w takich butach..." - m.in. dlatego, że to nie GEOX'y za pół tysiąca. Ma tylko jedną parę krótkich spodni i jedną długich. Na dodatek już styranych. Na moje prośby o kupienie nowych albo założenie innych (dostał ode mnie) nie reaguje. Ma z 50 koszulek, ale większość czerwonych i pomarańczowych - polo. Koszul nie nosi, bo mu nie wygodnie. I tak dalej... Patrzeć na niego już nie mogę. Codziennie wygląda identycznie. A co najgorsze, zaczęłam sama zakładać na siebie jakieś szmaty z dna szafy, bo już nawet nie chce mi się stroić i ładnie wyglądać...

W domu niewiele robi, jedynie co, to od wielkiego dzwona sprzątnie podwórko po psach, ale do sprzątania w domu ręki nie przyłoży. Jeśli chodzi o jedzenie, to też nie potrafi nic przygotować. A może raczej nie chce mu się. Jak jem coś, czego on nie lubi, to z miną zbitego psa pyta: "A ja?" - na co słyszy moją odpowiedź, żeby zrobił sobie coś, na co ma ochotę, a wtedy od mówi, że nie umie...

Prezentu czy kwiatu bez okazji nie dostaję, a na urodziny czy święta, jak proszę go o kolczyki z czarnym kamieniem, to dostaję z różową cyrkonią i to wszystko, bez chociażby drobnego upominku-niespodzianki czy kartki z życzeniami do tego. Zwykle wydaje na moje prezenty dużo mniej pieniędzy niż ja na jego, ale sam życzy sobie rzeczy za kosmiczne sumy. Połowa tych gadżetów, które chciał, była użyta tylko raz, w dniu otrzymania ich, a potem rzucona w kąt.

Codziennie, od roku, mówi mi, że jestem "najwspanialsza, najpiękniejsza i najmądrzejsza", niezależnie od tego czy mam na sobie dres i zero makijażu czy wybieram się na jakąś uroczystość i wyglądam naprawdę dobrze (to właśnie wtedy chciałabym usłyszeć, że dziś wyglądam świetnie, a nie codziennie to samo). Rzygać mi się chce.

Niestety to nie wszystko. Pomijam już takie sprawy, jak to, że:
1. Co weekend jeździ do mamusi, bo "musi", bo przecież ona będzie nieszczęśliwa etc. i nigdzie się wybrać nie możemy, bo od piątku do niedzieli tam siedzi (ja staram się nie jeździć tam częściej niż raz na 3 tygodnie, bo psychicznie bym z nią nie wytrzymała), więc siłą rzeczy weekendy spędzam sama...
2. Jak pytam czy pójdziemy do restauracji na kolację, to jego odpowiedź w 99% przypadków brzmi, że super, chodźmy do McDonalds'a... SIC!
3. W wolnym czasie, codziennie, siedzi w necie i ogląda strony typu: Kwejk, Demotywatory, Komixxxy itd., albo Simpsonów, a potem cytuje mi z nich teksty...

Najgorsze jest jednak to, że nasz seks, jeśli jest, to jest fatalny. Po 1. tylko z mojej inicjatywy (on, jak chce raz na miesiąc, to zaczyna mnie miziać i głaskać i myśli, że rzucę się na niego rozpalona), po 2. tylko w jednej pozycji (ja na górze), bo on innej nie lubi, a po 3. zawsze jest identyczny, te same ruchy, tak samo szybko, nie chce się dopasować, jeśli zwalniam ani jeśli przyspieszam. Nigdy nie zaspokaja mnie tam oralnie, choć wie, że to lubię, a palce wkłada we mnie też z lekkim obrzydzeniem, a jak wyciąga rękę, to wyciera o pościel... Jest ateistą, a zachowuje się jak zacofany katol (bez obrazy dla nikogo). O seks analny już go nawet nie proszę, bo robiłam to przez prawie rok i zawsze kończyło się tym, że się zgadzał, ale nie tym razem. Nie umie mnie pobudzić, mam wrażenie, że nie wie gdzie mam łechtaczkę. Innych części ciała też nie pieści. Rozkłada się jak król i czeka aż na niego wejdę, a ponieważ jestem normalnym człowiekiem i czasem mam ochotę, to godzę się na to wszystko, by tylko się zaspokoić. Tak czy siak od kilku miesięcy kochamy się tylko raz na 4-5 tygodni...

Prawda jest taka, że jestem już starą panną, na dodatek zdesperowaną i jak się oświadczył, to stwierdziłam, że jak nie teraz, to nigdy i tak brnę dalej... A teraz boję się z tego wyplątać, bo pieniądze, bo rodzina, bo to i tamto. Codziennie chodzę na niego wściekła, mijam go bez słowa, nie całuję ani nie przytulam, bo nie mam ochoty, a on codziennie mówi mi, że mnie kocha i jestem najwspanialsza. Nie widzi, że coś się dzieje, a więc nie pyta dlaczego. A kiedy poruszam temat łóżka, to poprawa jest tylko przy kolejnym zbliżeniu, a później wszystko wraca do starego układu.

Najchętniej rzuciłabym go w pi...du, ale brak mi odwagi i determinacji, szkoda mi go i wszystkich dookoła. Nie wiem już, co mam robić... Chociaż wiem, że jak dalej będę to ciągnąć, to zmarnuję kolejne lata...
    • that.bitch.is.sick to przemocowiec 08.08.12, 16:17
      To przemocowiec oplątujący swoimi mackami nową ofiarę;)
      • sabat77 Re: to przemocowiec 08.08.12, 17:21
        I pewnie kupuje za twarde jablka w tesco :)
        • yoric Re: to przemocowiec 08.08.12, 21:05
          > I pewnie kupuje za twarde jablka w tesco :)

          !!!

          nominacja do tekstu miesiąca!
    • mgla_jedwabna Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 08.08.12, 16:33
      Zgadzam się, że wyplątanie się z tego oznacza miesiąc-dwa bagna.

      Ale pozostanie z tym typem oznacza całe życie takiego bagna. Pomyśl - sama odbierasz sobie szansę poznania kogoś fajnego i wartościowego, komu będzie na tobie zależało.

      Skoro w zasadzie musisz się zaspokajać sama, że tak to ujmę, to kup sobie wibrator. Nie robi syfu w domu i kosztuje mniej niż pan syfiarz-gadżeciarz.

      Coś cię w nim pociąga w ogóle?
      • sea.sea Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 08.08.12, 17:17
        Jak wyżej. Z opisu wynika, że koleś nie ma żadnych zalet, aż takie masz parcie na jakiekolwiek spodnie w domu? W dodatku być może on wyczuwa Twoją desperację, więc ma zerową motywację do starania się.
    • jemejska Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 08.08.12, 20:08
      No normalnie się załamałam.
      Jak stara musisz być, żeby na taką łachudrę się skusić?
      80+?
      Jak zagubiona, sfrustrowana i zakompleksiona jestes?

      Ja nie wiem, ale na twoim miejscu odwołałbym ślub i sprzedałabym mu zaje****ego kopa! Centralnie w te styrane spodenki!
      Ja nie wiem, jak ty sie możesz na to godzić, czy zdajesz sobie sprawy z tego, co będzie za rok, dwa, pięć? a dziecko?
      No litości!!!!
    • yoric Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 08.08.12, 21:12
      > Codziennie, od roku, mówi mi, że jestem "najwspanialsza, najpiękniejsza i najmądrzejsza", niezależnie od tego czy mam na sobie dres i zero makijażu czy wybieram się na jakąś uroczystość i wyglądam naprawdę dobrze (to właśnie wtedy chciałabym usłyszeć, że dziś wyglądam świetnie, a nie codziennie to samo). Rzygać mi się chce.

      :)))
      • efi-efi Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 08.08.12, 21:25
        >>a palce wkłada we mnie też z lekkim obrzydzeniem, a jak wyciąga rękę, to wyciera o pościel... [...]

        :D
        >>Prawda jest taka, że jestem już starą panną, na dodatek zdesperowaną i jak się oświadczył, to stwierdziłam, że jak nie teraz, to nigdy i tak brnę dalej...

        Prawda jest taka, że kolejny troll albo trollinka tu zagościła.
        • fuzzystone Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 08.08.12, 21:46
          niekoniecznie, znam podobną historię (może bez czepiania się o koszulki polo i wycieranie palca) ale: znali się sześć lat przed ślubem ("bo my to jestesmy jak stare dobre malzenstwo), lasce facet nie pasowal w niczym (praca, wyksztalcenie, zainteresowania, seks etc. - "X to dupa" ) no ale przecież "jestem go pewna", "lepej byc rozwódką niż starą panną", "nie dam sobie sama rady", "lepszy wróbel w garści", na pytanie czy go kocha odpowiedz "eee przyzwyczaiłam się do niego" i takie tam.
          W trzy miesiące po ślubie poszła w tango z gościem z Internetu, romans w najobrzydliwszym wydaniu ("bo ja teraz to chciałabym się bawić i poznawać facetów"), robienie w gacie ze strachu coby się sprawa nie rypła ("przecież muszę mieć otwartą furtkę żeby móc wrócić".). Sprawa się nie rypła, więc sobie żyją jakoś tam - ona pewnie co jakiś czas kogoś sobie poderwie na boku a na pokaz jest świętojebliwą małżonką z obrączką na palcu...

          Autorka wątku nie musi być trollem, tyle że jej problemem nie jest beznadzieny koleś ale wygodnictwo życiowe i rasowe kołtuństwo.
    • marek_gazeta Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 08.08.12, 22:06
      Przesadzacie, że nie ma żadnych zalet - nie podobają mu się sandały, czyli jakąś odrobinę gustu posiada.
    • aandzia43 Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 08.08.12, 23:53
      Oczywiście żartujesz sobie, prawda?
      Jeśli jednak nie, to proponuję walnąć kilka razy bardzo mocno głową w ścianę. Może pomoże.
      • bluenote1 Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 11:41
        Jak czytam takie wątki, to jest mi strasznie wstyd. Wstyd mi, że są takie kobiety.
        Facet może i nie jest ideałem (zaniedbanie to pikuś, wielu facetów tak ma, ale te kweiki w kompie na okrągło, to już co najmniej dziwne), ale jej nastawienie - masakra. Właśnie przez takie laski jest tyle zniechęconych facetów. Wychodzić za mąż za kogoś, kto aż tak odrzuca tylko dlatego, że jest się starą panną? Dlaczego na Boga??? Po co pchać się w nieudane małżeństwo? Tam nie ma ani jednej rzeczy, ktora by łączyła, wszystko odrzuca. Jak potwornie trzeba być zdesperowaną?
        To, że kobieta chce unieszczęśliwić siebie i tego śmiesznego gostka, to nic, ale jak oni sobie w koncu spłodzą dzieci? No bo dzieci też trzeba mieć, taki nakaz, tak pasuje. Jak taka laska wychowa normalne dzieci? Czego je nauczy swoją postawą? Bedzie tym nieszczęśnikiem całe życie pomiatać, on jest jak bezwolna kukła, z tego, co ona pisze, będzie się dawał, jakie wzorce wyniosą z tego dzieci?
        Co trzeba mieć w głowie, żeby wychodzić za mąż za kogoś, kto aż tak nie pasuje? Na co się wtedy liczy? Że on się po ślubie zmieni? Że się znajdzie kochanka, a mąż tylko będzie fasadą i workiem treningowym, ktorym będzie można pomiatać? Po co to wszystko?
    • aandzia43 Dla pań świadomie wskakujących w grząskie błotko 09.08.12, 12:34
      ludzie.gazeta.pl/ludzie/0,120535,10446067.html?user=aandzia43&photoId=861710
      I dla całej reszty, żeby się pośmiała ;-)
      • bluenote1 Re: Dla pań świadomie wskakujących w grząskie bło 09.08.12, 13:13
        Cudne:)
        Tyle że autorka nawet nie pisze, że ma nadzieję, że on się zmieni, taką nadzieję mają jednak na ogół kobiety zakochane, on pije codziennie 5 piw, ale ona go kocha, na pewno, jak za niego wyjdzie, on to piwo odstawi, jak ona go ładnie poprosi;)
        Ale tutaj nawet tego nie ma. Czyste wyrachowanie: ostatni dzwonek, jak nie ten, to może już nikt mnie nie zechce, to niech już będzie ten. Skąd takie przekonanie? Kulawa, garbata, 50 lat na karku? Idę o zakład, że laska niedawno skończyła 30 lat i ma taki obraz życia, że jak do trzydziestki nie złapała naiwnego (bo z kimś o takiej mentalności może się związać tylko ktoś skrajnie naiwny), to może być do końca życia sama. Jak to wygląda?!? Zatem lepszy taki beznadziejny niż żaden. A pomyśleć, że oprócz siebie unieszczęśliwia się także tę drugą stronę, to już za trudno. No i ten potencjalne dzieci:P Masakra.
        Mój mąż miał w pracy taką koleżankę. Skończyła 30 lat, miała faceta, ciągle na niego narzekała, a te narzekania były bardzo podobnego kalibru, jak narzekania autorki, ale ślub planowała, no bo już swoje lata ma, trzeba się zdecydować. Jak przed ślubem się nie układa, to co dopiero po, jak dojdą problemy dnia codziennego, które dla dobranej pary bywają próbą, a co dopiero dla ludzi tak skrajnie do siebie niepasujących? To wszystko dla mnie jest chore, a najgorsze jest to, że wcale nie takie rzadkie:(
    • wojciech.dembinski Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 13:59
      Jesteś trollem, a historia jest zmyślona.
      • bluenote1 Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 14:07
        > Jesteś trollem, a historia jest zmyślona.

        Chyba słabo znasz życie albo poruszasz się w zupełnie innym świecie, kręgu osób. Ja w zasadzie też nie mam takich koleżanek, ale słyszałam podobne do złudzenia historie, wierz mi. W pewnych kręgach parcie na zamążpójście jest tak wielkie, że aż niewiarygodne.
        Popatrz na te gromady zachwyconych Dodą dziewczynek, dziewcząt, młodych kobiet. Myślisz, że one co mają w głowie? A z taką mentalnością podejście do życia autorki wcale mnie nie dziwi.
        Niemniej mnie też to przeraża i ledwo się mieści w głowie. Najlepsze jest to, że taka laska ma spokojnie szanse na znalezienie podobnego sobie kolesia, bo takich jest dużo, ale rozumiesz, latka lecą, a co jeśli nie znajdzie? W pewnych środowiskach samotna kobieta jest trędowata:P
        • that.bitch.is.sick Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 14:18
          bluenote1 napisała:


          > Popatrz na te gromady zachwyconych Dodą dziewczynek, dziewcząt, młodych kobiet.
          > Myślisz, że one co mają w głowie? A z taką mentalnością podejście do życia aut
          > orki wcale mnie nie dziwi.
          > Niemniej mnie też to przeraża i ledwo się mieści w głowie. Najlepsze jest to, ż
          > e taka laska ma spokojnie szanse na znalezienie podobnego sobie kolesia, bo tak
          > ich jest dużo, ale rozumiesz, latka lecą, a co jeśli nie znajdzie? W pewnych śr
          > odowiskach samotna kobieta jest trędowata:P

          o masz, a Tobie co, gorzej? Od biadoleń do tonu kaznodziejskiego. Co za repertuar.:P
          • bluenote1 Re: A coś w temacie? 09.08.12, 14:44
            > o masz, a Tobie co, gorzej? Od biadoleń do tonu kaznodziejskiego. Co za repert
            > uar.:P

            To żeś się do mnie przyczepiła, nie masz ciekawszej postaci do komentowania? Nie sądziłam, że tak Cię zafascynowałam. Piszę, co mam ochotę, to wolne forum, jak Ci nie pasuje, przymusu czytania nie ma. Ze swojego wątku mnie wyrzucałaś, z cudzego też chcesz?
            • aandzia43 Re: A coś w temacie? 09.08.12, 23:09
              Hehehe, Bitch ma rację - ton masz rzeczywiście kaznodziejski :-D
        • gomory Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 15:07
          Mnie takze ta historia zalatuje nierzeczywistoscia.

          Za to bardzo wesela mnie wypowiedzi wszystkich w tym watku. Poniewaz brzmia jakby byli w polozeniu gdy kiedys musieli przymknac oko na jakies przywary partnera. Nie uczynili tego i tym wlasni sposobem sa w cudnych ukladach zlepionych jak dwie czastki pomaranczy :).
          Czyli zeby uniknac rozczarowania (jak w Andzi dowcipie - he he he) trzeba najpierw te wszystkie ropuchy calowac, calowac, calowac az sie pyknie ksiezniczke ;).
          • bluenote1 Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 17:25
            . Poniewaz brzmia jak
            > by byli w polozeniu gdy kiedys musieli przymknac oko na jakies przywary partner
            > a.
            A Ty nigdy nie przymykałeś? To co robisz na tym forum?
            Nie ma ideałów. Każdy średnio inteligentny czlowiek to wie i jeśli chce sie być w związku na pewne drobiazgi trzeba przymknąć oko, nie ma mocnych. Tyle że tu nie ma NIC, co by pasowało, za to WSZYSTKO odstręcza. I to jest śmieszne i chore.
            A jeśli ktoś nie wierzy w autentyczność tej historii, to albo nie zna życia, albo wyobraźni nie staje. Mnie tam staje:)))) A i życia trochę poznałam:)
            • aandzia43 Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 23:14
              > e.
              > A jeśli ktoś nie wierzy w autentyczność tej historii, to albo nie zna życia, al
              > bo wyobraźni nie staje. Mnie tam staje:)))) A i życia trochę poznałam:)

              A myśmy tu troli też trochę poznali. Po pewnych subtelnościach ich poznacie czyli diabeł tkwi w szczegółach ;-)
              Ja dla mnie to rzeczywiście może być zdolny, dobrze piszący troll z fantazją. Tak na 75%.
          • fuzzystone Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 17:34
            "Mnie takze ta historia zalatuje nierzeczywistoscia." To mało w życiu widziałeś.

            Na 2 tygodnie przed ślubem: Ona: gdybym wiedziała, że jest takim chamem i prostakiem, to bym się z nim nigdy nie związała. Odp: przecież masz jeszcze czas, odwołaj. Ona: ale przeciez sala zamówiona, suknia kupiona no i te 200 zaproszonych osób, kto to widział.
            No i siedzą sobie teraz w piekiełku małżeńskim.
            • trzy.dwa.jeden Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 10.08.12, 01:56
              W necie wszyscy są hardzi w namawianiu do rozwodów, kochanków, dawaniu dyla na kilka dni przed ślubem itp. Szkopuł w tym, że ich hardość zaczyna się i kończy właśnie w necie, bo w realu często tkwią w podobnym gównie, jednak nawet przez myśl im nie przemknie, aby zdecydować się na działania do których namawiają innych.
              • fuzzystone Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 10.08.12, 08:11
                Do kogoś konkretnie to piszesz, czy tylko ot, tak sobie?
              • crises Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 10.08.12, 14:22
                A przyszło Ci do głowy, że może właśnie dlatego - że kiedyś nie starczyło im odwagi, żeby uciec, wycofać się i odwołać, i teraz żałują?
                • trzy.dwa.jeden Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 10.08.12, 15:06
                  crises napisała:

                  > A przyszło Ci do głowy, że może właśnie dlatego - że kiedyś nie starczyło im od
                  > wagi, żeby uciec, wycofać się i odwołać, i teraz żałują?

                  Nie, ale za to przyszło mi do głowy, że są typowymi przykładami ludzi mocnych w gębie.
            • trzydziestoletnia Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 13.08.12, 20:44
              fuzzystone napisała:

              > "Mnie takze ta historia zalatuje nierzeczywistoscia." To mało w życiu widziałeś

              Tu nie chodzi o prawdopodobienstwo historii, ale o sposob jej przedstawienia. Takie historie sie zdarzaja, tak jak laski lecace na kase, ale rzadko ktora mowi "jestem blachara i lece na kase".
      • brak.polskich.liter Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.08.12, 19:30
        Troll nie troll, ale jaki produktywny gawedziarsko :)
    • swiete.jeze Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 10.08.12, 12:36
      Odpisałam ci na innym forum (forum.gazeta.pl/forum/w,619,138032697,138088320,Re_Jak_sie_wycofac_kiedy_wszystko_juz_zalatwion.html). I tak przed tym nie uciekniesz, więc nie kombinuj z odwoływaniem.
    • sabat77 niewesole wesele 11.08.12, 08:51
      Nawet jesli to troll, to historia ma jedna linie prawdziwa. Jest masa kobiet, ktore wychodzac za maz sa nieszczesliwe, czuja ze to nie ten - a jednak decyduja sie na slub.
      Masochizm ? Poczucie, ze i tak nie jestem nikogo warta ?
    • nerika Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 11.08.12, 09:37
      zakończ ten związek
    • hawa.etc Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 11.08.12, 10:58
      Według mnie nie istniejesz, bo trudno mi uwierzyć, że można chcieć wyjść za mężczyznę bez żadnych zalet. Żadnych. Tak przynajmniej wynika z Twojego opisu. Jego jedyną pozytywną stroną jest to, że mówi Ci jaka jesteś fantastyczna i daje się zawlec do ołtarza, a przecież TO JUŻ PORA. Weź Ty się zastanów. Nie miała baba kłopotu, to wzięła sobie męża...
    • kobieta-praktyczna Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 11.08.12, 19:20
      Myślę, że nie warto zabierać głosu w dyskusji, skoro autorka nie odezwała się ani razu. Zazwyczaj, gdy ktoś ma prawdziwy problem, to podejmuje wymianę poglądów, udziela wyjaśnień na postawione pytania.
    • bialy_tulipan007 Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 13.08.12, 14:46
      Dziewczyno, daj sobie spokój z nim. Po co sobie marnować życie, jeśli już przed ślubem Wam się nie układa? Ja jestem sporo po 30-tce i jestem sama i wcale nie cierpię z tego powodu... Marnować życie z kimś kto Cię dołuje i nie traktuje należycie? Być z kimś tylko dla zasady aby z kimś być? Z kim nie jesteś szczęśliwa? Przecież po ślubie nie będzie wcale lepiej... nic się zmieni nagle. Popatrz na siebie i pomyśl o sobie. Jesteś wartościową kobitką, zasługujesz na kogoś kto będzie traktował Cię z należytym szacunkiem i widział w Tobie najcudowniejszą istotę na świecie. Trzymam kciuki za Ciebie!
    • calimeczka Re: Lada chwila ślub, a ja jestem nieszczęśliwa.. 09.09.12, 22:07
      Kobieto, sama chyba wiesz najlepiej co robić - uciekaj, nie jest jeszcze za późno.
      Sto razy lepiej samemu niż z typem, do którego czujesz taką niechęć.
      Po ślubie będzie tylko gorzej.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja