syndrom odstawienia...

08.08.12, 23:23
fuck...brakuje mi tych waszych prowadzących donikąd dyskusji bardziej niż seksu ;P

spędzam właśnie ojcowski urlop z dzieciakami i jest świetnie bez ich matki oraz jakiejkolwiek zołzy w okolicy

ale nie mogłem się powstrzymać żeby tu nie zajrzeć...normalnie tenskniem za wami mordy wy moje! ;P
    • mgla_jedwabna Re: syndrom odstawienia... 09.08.12, 00:06
      A ja tęsknię za nieco bardziej sensownymi dyskusjami, niż flaki z olejem dot. przemocowców... Miło, że zajrzałeś, twoje posty to akurat flaków z olejem nigdy nie przypominały ;)
      • ale-cialo Re: syndrom odstawienia... 10.08.12, 10:09
        mgla_jedwabna napisała:

        > A ja tęsknię za nieco bardziej sensownymi dyskusjami, niż flaki z olejem dot. p
        > rzemocowców...

        Z przemocy trudno sobie robić jaja, a zmyślenia kolejnych troli irytują
    • gomory Re: syndrom odstawienia... 09.08.12, 13:26
      > spędzam właśnie ojcowski urlop z dzieciakami i jest świetnie bez ich matki oraz
      > jakiejkolwiek zołzy w okolicy

      Zeby temat jakos inteligentnie dalej pociagnac to przybliz kwestie: jak sobie radzisz z napieciem seksualnym w czasie takiego urlopu?
      Mnie kiepsko idzie z masturbacja poza domowymi pieleszami, dlatego mnie to jako zywo interesi. Oczywiscie moge tez bez cierpienia wytrzymac troche w abstynencji. Ale "urlop" to brzmi mi strasznie dlugasnie :/.
      Wiec co wchodzi w rachube? Zamrozenie tej sfery czy okupacja lazienki?
      • abrigado Re: syndrom odstawienia... 09.08.12, 22:47
        rusz głową...skoro tu piszę znaczy, że dzieci śpią a ja mam net ;P
        wot tiechnika...
        • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 09.08.12, 23:00
          Takie czasy nastaly, ze wyznacznikiem seksualnego zaspokojenia jest dostep do sieci, a nie jakiejs milej i bezpruderyjnej dziewczyny... :)
          • aandzia43 Re: syndrom odstawienia... 09.08.12, 23:22
            Takie czasy, Sabat ;-) Gadżeciarstwo w każdej dziedzinie życia. Kiedyś była tylko rąsia, teraz mamy rąsię z dodatkiem pikselowym. Na czystej rąsi to chyba już tylko starsze pokolenie jedzie.
          • gomory Re: syndrom odstawienia... 10.08.12, 11:41
            sabat77 napisał:
            > wyznacznikiem seksualnego zaspokojenia jest dostep do sieci, a nie jakiejs milej i bezpruderyjnej dziewczyny... :)

            Moze to konsekwencja tego, ze mile i bezpruderyjne dziewczyny przeniosly sie do sieci ;)?
      • songo3000 Re: syndrom odstawienia... 10.08.12, 11:38
        Kibel w pracy. Ah, ten dreszczyk niepewności i rozdrażnienia jak ktoś wchodzi do kabiny obok...
        • gomory Re: syndrom odstawienia... 10.08.12, 11:48
          Ponoc ludzie ktorzy masturbacyjne przygody rozpoczynali z duzym napieciem przed byciem zaskoczonym, pozniej moga czerpac dodatkowa satysfakcje z nerwowych okolicznosci.
          Chcesz miec dzieci jarajace sie w doroslosci seksem w windzie czy przebieralni, wpadaj do ich pokoju bez pukania ;).
          • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 11.08.12, 22:53
            hehe gomory fajny wakacyjny temat...

            cos ty masturbacja na kempingu u mnie byla pelna para; robisz tak: wysylasz towarzystwo pod prysznic w godzinach szczytu i mozesz walic konia nawet do pol godziny,

            zaraz, a to ty sie masturbujesz?

            Witam sie powakacyjnie :)
            • gomory Re: syndrom odstawienia... 12.08.12, 09:19
              Jestem ze wszech miar przecietniakiem, wiec i masturbacja jest dla mnie dosc oczywistym zachowaniem. Jak dla jakichs 70iles-tam-procent mezczyzn.
              Proust wymianil dwa znaczenia onanizmu: wskazujacy na brak ukochanego partnera i potwierdzanie samotnosci. To przynajmniej ciekawsze ujecie tego zjawiska niz slepota, grzech, wlosy miedzy palcami, wycienczenie organizmu, uzaleznienie... Chociaz nie. Akurat uzaleznienie od bodzcow nie dosc, ze brzmi realnie, to samo w sobie tez ciekawe.

              > mozesz walic konia nawet do pol godziny,

              Stres, ze ktos wroci po recznik pozostaje ;). Pozostaje otwarta kwestia czy pol godziny to duzo czasu? Na rozladowanie na pewno. Ale na tym polu takze dokonala sie ewolucja. Zauwazcie, ze film porno z czasow VHS trwal mniej wiecej tyle co zwykly fabularny. Rabanki bylo pewnie z pol godziny, reszta to scenariuszowa akcja. Obejrzenie jednak calego od poczatku do konca, nawet z przewijaniem pilotem dialogow, musialo zabierac wiecej czasu niz klikniecie kolejnej ikony na jakims pornotubie. Dzis niemalze nie kreci sie tak dlugich filmow, a jedynie etiudy filmowe. Scenariusze najczesciej juz nawet nie sa szczatkowe tylko po prostu zadne.
              Czy to moze sklaniac wspolczesnych masturbatorow do jak najszybszego uwiniecia sie z tematem ;)?
              • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 12.08.12, 10:39
                gomory napisał:

                > Proust wymianil dwa znaczenia onanizmu: wskazujacy na brak ukochanego partnera
                > i potwierdzanie samotnosci. To przynajmniej ciekawsze ujecie tego zjawiska niz
                > slepota, grzech, wlosy miedzy palcami, wycienczenie organizmu, uzaleznienie...
                > Chociaz nie. Akurat uzaleznienie od bodzcow nie dosc, ze brzmi realnie, to samo
                > w sobie tez ciekawe.

                Brak ukochanego partnera? Bzdura. Chyba brak ukochanego seksu :) Uzaleznienie od bodzcow jak najbardziej.

                > Stres, ze ktos wroci po recznik pozostaje ;). Pozostaje otwarta kwestia czy pol
                > godziny to duzo czasu? Na rozladowanie na pewno.

                No chyba zartujesz. Kupa czasu. Dla mnie najlepsze sa momenty kiedy slysze szczek klucza w zamku, kiedy widze postac zblizajaca sie do namiotu lub w czasach zwiazkowych, kiedy partner idzie do lazienki wyjac soczewki czy umyc zeby. Orgazm gwarantowany. Pozostaje tylko problem 'brudnej' reki, hehe, np ktos z rodziny wchodzi i sie wita z toba :)

                A swoja droga ciekawa sprawa, juz kiedys doradzalam Sabatowi i nie wiem dlaczego mezczyzni z tego nie korzystaja, a mianowicie: jesli ktos dazy do seksu ze swoja partnerka niezainteresowana seksem ze swoim partnerem powinien wlasnie dac sie jej przylapac na masturbacji. Strasznie by mnie taki widok podkrecil. Czyz nie tak zaczynaja sie wlasnie pornole tylko w druga stone?
                • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 12.08.12, 10:59
                  Poniewaz skonczy sie to domaganiem sie zakonczenia uprawiania masturbacji, bez powrotu do seksu rzecz jasna. U wiekszosci aseksualnych bluszczy meska masturbacja wywoluje odruch wymiotny a nie pobudzenie. American beauty sie klania. :)
                  • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 12.08.12, 11:10
                    sabat77 napisał:

                    > Poniewaz skonczy sie to domaganiem sie zakonczenia uprawiania masturbacji, bez
                    > powrotu do seksu rzecz jasna. U wiekszosci aseksualnych bluszczy meska masturba
                    > cja wywoluje odruch wymiotny a nie pobudzenie. American beauty sie klania. :)

                    Jezeli maturbacja mojego mezczyzny wzbudza u mnie odruch wymiotny to chyba nie ma juz wiele do stracenia tak w ogole.

                    • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 12.08.12, 11:23
                      Niekoniecznie, u kobiety z duzym bagazem religijnych uprzedzen moze tak byc.
                      Nie wolno sie poddawac.

                      aha - z moja to jest inaczej zeby byla jasnosc. Przestalem ja posadzac o podstepnosc. Ona jest rzadzona kobiecymi instynktami i hormonami. Nie sadze zeby sobie to uswiadamiala...
                      No, ostatnio jest jakby milej w naszym zwiazku. Ale nie chce chwalic dnia przed zachodem slonca. W kazdym razie po odstawieniu tabletek jakis wiaterek w zagle znow wieje.. Na razie glownie w "te dni".
                • kutuzow kwestia przyłapania 12.08.12, 13:44
                  hello-kitty2 napisała:

                  > A swoja droga ciekawa sprawa, juz kiedys doradzalam Sabatowi i nie wiem dlaczeg
                  > o mezczyzni z tego nie korzystaja, a mianowicie: jesli ktos dazy do seksu ze sw
                  > oja partnerka niezainteresowana seksem ze swoim partnerem powinien wlasnie dac
                  > sie jej przylapac na masturbacji. Strasznie by mnie taki widok podkrecil. Czyz
                  > nie tak zaczynaja sie wlasnie pornole tylko w druga stone?

                  Kitty, to nie tak. Jak kobieta przyłapuje mężczyznę na masturbacji, to co najwyżej jest to dla niej potwierdzenie, że "oni to zawsze tylko o jednym" i tylko następuję pogorszenie sytuacji (skoro facet się masturbował, to pewnie już wcześniej brakowało mu seksu w związku). Wychodzi tylko że to "cham i prostak" i że "mamusia prawdę mówiła".
                  Sabat pięknie wskazał tu przykład z American Beauty.
                  Skoro kobieta w takim związku nie ma ochoty na seks, to widok faceta zabawiającego się ze sobą co najwyżej wyciągnie na wierzch problem i pewnie zacznie się bronić odsuwając "winę" za taki stan rzeczy od siebie. Jak wiadomo najlepszą obroną jest atak.

                  Gdy zaś facet przyłapuje kobietę, to inna historia. Dostaje niejako sygnał że ona ma ochotę (nawet jeśli to nie o nim własnie fantazjuje). Jest to element swoistego "zielonego światła" i przyzwolenia na seks. Dodatkowo facet ją wybawia z opresji (w jego rozumieniu). Już biedaczka nie musi się sama męczyć - on jej "pomoże".
                  • hello-kitty2 Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 16:00
                    kutuzow napisał:

                    Jak kobieta przyłapuje mężczyznę na masturbacji, to co najwy
                    > żej jest to dla niej potwierdzenie, że "oni to zawsze tylko o jednym" i tylko n
                    > astępuję pogorszenie sytuacji (skoro facet się masturbował, to pewnie już wcześ
                    > niej brakowało mu seksu w związku). Wychodzi tylko że to "cham i prostak" i że
                    > "mamusia prawdę mówiła".

                    Kutuzow chyba mam dzisiaj powakacyjnego dola. Ale ja mam taki ideal faceta w glowie od dluzszego czasu, ze TAK! ma on zawsze myslec "tylko o jednym" i ma o tym dawac znac nawet jak nie bierze czy nie dostaje, a nie czaic sie i bawic w psiapsiolki i podchodzic kobiete od dupy strony, jak to on niby pomocny i wyrozumialy, i wspolczujacy, ile to juz dzisiaj pozalatwial, a ile naprasowal. To nie jest jego rola. Nie ma rownouprawnienia jak mawia Urqu. Dlatego zostaje odrzucony dobry misio, bo nie nosi spodni tylko torby z zakupami. To nie jest jego rola. Prawdziwy mezczyzna nie zajmuje sie wyborem czy do rosolu bedzie dzisiaj koperek czy pietruszka.

                    Gdzie ci mezczyzni?!
                    • gomory Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 20:26
                      > Gdzie ci mezczyzni?!

                      Wydeptaly ich mamuty, tury i turecka kawaleria. Co sie ostalo to wykonczyly powstania narodowowyzwolencze, AIDS i tania amfetamina. To byl slepy zaulek ewolucji :).
                      Przetrwali Ci co na widok granatu dawali noge, a nie Ci ktorzy go wlasna piersia zakrywali.
                      W rzeszy wielkiej ostaly sie chorowite cwaniaczki pociagajce nosem kazdej jesieni.
                      Tak wlasnie - cwaniaczki. Nie daj sie zwiesc. Pomysl jak podla dusze musza miec w genach, skoro ich pradziadzio wolal dac dyla, niz wracac do pomocy Alfie gryzacej sie z tygrysem szablozebym. Pomnoz tych protosplastow przez wszystkie wieki wojennych dekownikow. I co mamy? Nieszczesliwego misia Kowalskiego. W jednej rece reklamowka Tesco, w drugiej Biedronki. Dla jej wysokosci zony ma status napedu do wozka. Zeby te zony nie chcialy miedzy soba testowac czy tylko ich maz jest taki nedzny, to pewnie by nawet za duzo w zyciu nie poruchali ;).
                      Statystycznie jak bys obstawila - dajmy na to Sabbat to do konca swojego zycia tylko wlasnej zony ciezar cyckow w reku zwazy?
                      • sabat77 Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 20:54
                        Alez panie gomory, sabat ma nadzieje ze tak bedzie. Zawsze chcialem byc po prostu szczesliwy, jesli nie bede miec wyboru i zaczne sypiac z innymi, to bedzie znaczylo ze moje malzenstwo przegralo. Nic wesolego.
                        Po drugie nie uzalezniam wartosci czlowieka od jego seksualnego licznika.
                        • gomory Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 21:22
                          > Po drugie nie uzalezniam wartosci czlowieka od jego seksualnego licznika

                          To ja tez :).
                          Albo nie, ja jednak nie...
                          Bedziesz uwaznie wysluchiwal madrosci o erotyce z ust typa ktory nigdy jeszcze nie bzykal?
                          Albo jest juz po pierwszym razie wiec o damsko-meskich sprawach wie wszystko ;>.
                          Nie oceniasz jakos samotnej matki szostki dzieci, a kazde z innym ojcem? Kierowcy ktory maluje krzyzyk na kabinie co piecdziesiata TIRowke?

                          Co do wczesniejszego to mam nadzieje, ze nie bierzesz tego powaznie do siebie :).
                          Wyciagnalem Twojego nicka tylko jako statystyke, majac w pamiecie narzekanie, ze nie jestes lwem salonowym. No i szczegolne miejsce jakie zajmujesz w panteonie HelloKittydrugiej.
                          • sabat77 Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 22:18
                            Wartosc w sensie ludzkim, takze erotycznym nie jest tozsama z doswiadczeniem :)
                            Panteonami sie nie przerzucajmy bo nie wiesz jakie miejsce ona zajmuje w moim ;)
                      • that.bitch.is.sick Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 21:32
                        gomory napisał:

                        > > Gdzie ci mezczyzni?!
                        >
                        > Wydeptaly ich mamuty, tury i turecka kawaleria. Co sie ostalo to wykonczyly pow
                        > stania narodowowyzwolencze, AIDS i tania amfetamina. To byl slepy zaulek ewoluc
                        > ji :).
                        > Przetrwali Ci co na widok granatu dawali noge, a nie Ci ktorzy go wlasna piersi
                        > a zakrywali.

                        To jakieś nieporozumienie, zwłaszcza odnośnie tych powstań. Jeśli "mężczyzna" to typ Stefka Burczymuchy z gatunku takich co rozpętali Powstanie Warszawskie, to niech sobie ginie tylko gdzieś na polu daleko od kobiet i dzieci. Dla zabawy potem Ci panowie salutowali i rzucali butelki z benzyną podczas gdy ich żony, matki i dzieci były gwałcone i strzelano do nich jak do psów w ramach odwetu na ludności cywilnej. Jak pan piszesz o historii to najpierw się naucz faktów bo obrażasz ludność która zgninęła z rąk dirlewangerowców. To nie jest mężczyzna dla mnie ktoś kto nie potrafi ochronić własnych kobiet i dzieci.
                        Dajcie mi w takim razie tego cwaniaczka z foliówką z tesco, jeśli przetrwał to znaczy the smart one, ja już zrobię z niego samca, ja będę jego "marylin monroe" a on się przy mnie poczuje jak "belmondo";) a tych harcerzyków to niech sobie biorą inne panie. Tylko niech potem na forum nie płaczą bo nasz narodowy portret mężczyzny to do życia się nie nadaje. To wszystko właśnie kwestia niewłaściwych wzorców męskości. Chłopcy z wojen o gumę do żucia Donald na podwórku, nie kapują czym jest męskość, jaka jest jej istota
                        "you're just a PUSSY, my sweet boy" i nawet tego nie wiesz jak śpiewa tori amos w tej piosence "sugar" "zimna wojna z małymi chłopcami".
                        • abrigado Re: kwestia przyłapania 15.08.12, 00:08
                          z tym belmondo to idealnie trafiłaś! ;P

                          taki koleś z reklamówką zulówkaą ze sztajnesami stojacy na winklu zawsze chce być belmondo :P

                          ale w pozostałym zakresie popełnilas mały anachronizm- równie moglłabyś domagac sie aby powstańcy roku 44 rozpoczeli akcje na twitterze zamiast strzelać do niemców.

                          akurat do 20 letnich chłopaków na ktorych od kilku lat ktoś poluje jak na szczury ciezko mieć pretensje, ze są ( byli ) harcerzykami. Jesi ktos wowczas był gnidą...

                          natomiast kilka lat temu rozkminialiśmy temat dochodzac do wniosku, ze dowódcy powstania faktycznie postapili barbarzyńsko rozpętując walkę ( czyli wydajac rozkaz tym chłopaczkom) w środku wielkego miasta.

                          a dodatkowo akcja "Burza" zniszczyla cała konspirację na terenie kraju-NKWD lepiej by tego nie wymyśliło :P

                          no cóż zabrakło nam Mennerheima

                          a wszystko przez to, ze naszymi wieszczami są oszołomy w rodzaju Mickiewicza wielbiący mit samosierry.

                          żeby było zabawnie goście spod samosierry byli pragmatycznymi kondotierami, ktorzy po przeprowadzeniu profesjonalnej i wcale nie straceńczej akcji zeszli z pola bitwy odmawiajac dalszego udziału :P

                          • sabat77 Belmondo :) 15.08.12, 10:26
                            abrigado napisał:

                            > z tym belmondo to idealnie trafiłaś! ;P
                            >
                            > taki koleś z reklamówką zulówkaą ze sztajnesami stojacy na winklu zawsze chce b
                            > yć belmondo :P

                            No tak, on tylko chce, masz rację.

                            Bo w większości wypadków (tak ok. 80%) mężczyzna sam jest kowalem własnej atrakcyjności. Wystarczy trochę uwagi poświęcić ćwiczeniom fizycznym, zrównoważonej diecie, higienie osobistej, ubiorowi, fryzurze i zapachowi - a po jakimś czasie wielu z tych kolesi "stojących na winklu" przyciągałoby spojrzenia obracających się za nimi z ciekawością kobiet. Jak jeszcze do tego dołączysz jakąś interesującą lekturę, żeby mieć coś do powiedzenia, to okazuje się, że "Belmondo" rodzi się w całkiem naturalny sposób i nie trzeba do tego żadnych cudów.

                            • that.bitch.is.sick Re: Belmondo :) 20.08.12, 11:59
                              sabat77 napisał:

                              > No tak, on tylko chce, masz rację.
                              >
                              > Bo w większości wypadków (tak ok. 80%) mężczyzna sam jest kowalem własnej atrak
                              > cyjności. Wystarczy trochę uwagi poświęcić ćwiczeniom fizycznym, zrównoważonej
                              > diecie, higienie osobistej, ubiorowi, fryzurze i zapachowi - a po jakimś czasie
                              > wielu z tych kolesi "stojących na winklu" przyciągałoby spojrzenia obracającyc
                              > h się za nimi z ciekawością kobiet. Jak jeszcze do tego dołączysz jakąś interes
                              > ującą lekturę, żeby mieć coś do powiedzenia, to okazuje się, że "Belmondo" rodz
                              > i się w całkiem naturalny sposób i nie trzeba do tego żadnych cudów.
                              >
                              Osobiście widziałam łysych, brzuchatych "belmondo" mających "to coś" jak to się enigmatycznie określa, na których leciały młodsze, ładniejsze laski(choć nie mówię że to dobrze). Wydaje mi się że w większości niezbyt trudnych przypadków wystarczy żeby facet przestał być dupą a reszta sama pójdzie;)
                              • sabat77 Re: Belmondo :) 20.08.12, 13:11
                                I tutaj sie roznimy.
                                Nie wierze by dalo sie przeskoczyc bariere nieatrakcyjnosci tylko poprzez odwage i dzialanie.
                                Jak facet nie podoba sie kobiecie, to chocby skakal wokol niej na wlasnym czlonku, to i tak moze zostac co najwyzej jej znajomym.

                                Ponadto widze tez scisly zwiazek pomiedzy nieatrakcyjnoscia a byciem dupowatym - i to wlasnie w tej kolejnosci.
                                Nieatrakcyjny staje sie wraz z zyciowymi doswiadczeniami dupowaty - efekt dlugotrwalej ekspozycji na negatywne bodzce.

                                lysy, gruby ale majacy to cos - moze nie bycc nieatrakcyjny bo tym czyms moze byc np. wladza, pieniadze, ale i np. ogolna zywotnosc, gracja w ruchu, witalnosc, wyrazne zdrowie i sila.

                                pewne rzeczy mozna ksztaltowac - i w tym ratunek..
                                a nie w szarzy z lancami na czolgi :)
                                • abrigado Re: Belmondo :) 20.08.12, 13:18
                                  I tutaj sie roznimy.
                                  > Nie wierze by dalo sie przeskoczyc bariere nieatrakcyjnosci tylko poprzez odwag
                                  > e i dzialanie.
                                  > Jak facet nie podoba sie kobiecie, to chocby skakal wokol niej na wlasnym czlon
                                  > ku, to i tak moze zostac co najwyzej jej znajomym

                                  w tym zgadzam sie z sabatem- dupowatośc bywa nie tylko przyczyna braku atrakcyjności ale czesto tez jej skutkiem

                                  ten łysy gruby z przerwą w zębach pewnie ..dziesiat lat temu był pierwszym żigolo pod trzepakiem. nabyte w tamtym okresie zachowania i strategie uprawia nadal.

                                  i "to coś" to po prostu jego minoona atrakcyjnośc, której zachowanai sa przypomnieniem.

                                  o tym, do jakiego stopnia mozan brak sobie zamortyzowac świadczy watek na forum kobieta o facecie z małym członkiem. gośc według samej autorki to śwetny facet ale brak kilku centymetrów i :chemi ni ma, Panie" :P
                                  • hello-kitty2 Re: Gdzie ten maly? :) 20.08.12, 13:47
                                    abrigado napisał:


                                    > o tym, do jakiego stopnia mozan brak sobie zamortyzowac świadczy watek na fo
                                    > rum kobieta o facecie z małym członkiem. gośc według samej autorki to śwetny fa
                                    > cet ale brak kilku centymetrów i :chemi ni ma,

                                    Gdzie ten watek o malym? Chetnie poczytam, bo mam jedno doswiadczenie z mini mini na koncie.
















                                  • that.bitch.is.sick Re: Belmondo :) 21.08.12, 09:24
                                    abrigado napisał:

                                    > w tym zgadzam sie z sabatem- dupowatośc bywa nie tylko przyczyna braku atrakcy
                                    > jności ale czesto tez jej skutkiem
                                    >

                                    Odwrotnie, uważam iż dupowatość jest pierwotną przyczyną wszystkiego: braku atrakcyjności, braku kasy oraz braku zadowolenia.
                                    Atrakcyjność to 10 procent warunków, a 90 procent pracy nad sobą i umiejętnego jej wyeksponowania. Podobnie z innymi walorami.
                                    • sabat77 Re: Belmondo :) 21.08.12, 09:52
                                      No z tymi 10 procentami to troche za ostro, ale genralnie sie zgadzam. Tylko jakos inaczej rozumiem ta prace nad soba. :) powtarzam - sama odwaga i arogancja nie poparta realnymi atutami to proszenie sie o guza. No i dodam: TESTED ;p mowie to jako praktyk.
                                      • that.bitch.is.sick Re: Belmondo :) 21.08.12, 10:07
                                        sabat77 napisał:

                                        > No z tymi 10 procentami to troche za ostro, ale genralnie sie zgadzam. Tylko ja
                                        > kos inaczej rozumiem ta prace nad soba. :) powtarzam - sama odwaga i arogancja
                                        > nie poparta realnymi atutami to proszenie sie o guza. No i dodam: TESTED ;p mow
                                        > ie to jako praktyk.

                                        To jest tak, że są pewne znane atrybuty atrakcyjności w danym czasie, danej szerokości geograficznej i danej rzeczywistości kulturowej i należy uczynić wszystko aby się do nich maksymalnie zbliżyć bez użalania się nad sobą i popadania w histeryczne ślepe uliczki. Oczywiście nie mówimy o osobach bez nogi, zezowatych, garbatych lub skrajnie nieproporcjonalnych, tudzież o facjacie jak po trafieniu granatem - nie chcę być niepoprawna politycznie ale taka prawda sorry Sabat - przy ostro widocznych wadach sukces trzeba czym innym nadrabiać albo zmniejszyć oczekiwania. Wszystko inne (jeśli osobnik zdrowy i dorodny) co nazywamy atrakcyjnością to kulturowa otoczka, a nad własnym ciałem i wyglądem mamy kontrolę. Niestety grubi w naszej kulturze nie mają szans i żadne hipcie bez względu na wysokość obcasów czy kolory odzieży w kanonach atrakcyjności się nie mieszczą (oczywiście nadal mają szansę na znalezienie kochającego partnera to inna rozmowa).
                                        Więc nie pewność siebie czy arogancja tylko praca nad sobą. Strach pomyśleć jak wiele osób na przykład nie umie się ubrać czy zwyczajnie jest niedomyta. Widocznie tym osobom nie dość zależy bo tak naprawdę czy atrakcyjność to cel tak wielu osób? Większość chce mieć rodzinę i walczyć o byt. Niewielu osobom marzy się kariera Casanovy.
                                    • abrigado Re: Belmondo :) 21.08.12, 10:04
                                      tak to sie mozemy przerzucać- ja uważam, ty uważasz...i jeszcze te procenty.

                                      moim zdaniem w sposób jaki to opisujesz działa u kobiet- tzw praca nad soba zrobi z szarej myszki wampa.

                                      U faetów naprawdę biologia to trche inaczej zaprojektowała.

                                      już to pisałem jako pasjonat psaychologii ewolucyjnej i ojciec chłópaka z zerówki miałem okazję nieraz obserwować relacje dzieci w grupie zerówki i przedszkola.
                                      Dzieci atrkacyjne fizycznie dostają od otoczenia non stop potwierdzenie swojej atrkacyjności, dzieci mniej ładne, mniej zgrabne ruchowo są trzymane przez owieśników na dystans.

                                      akurat mam przykład chłopca z grupy mojego syna- wysoki małomówny ponurak o wielkich czarnych oczach i kilka razy z rzędu byłem świadkiem jak dziewczynki sie do niego wdzięczą.

                                      Juz u takich dzieci można stwierdzić, ktory chłopiec będzie sie podobał jako nastolatek dziewczynkom, a którzy będa mieli z tym trudności i będa wymagali protez w postaci kasy, markowych ciuchów bajeru albo przynajmniej nadrobia to bardzo islna osobowością
                                      No chyba, ze twierdzisz Bicz, że 5- 6 letnei dzieci są zdolne do "pracy nad sobą" i świadomego "umiejętnego jej wyeksponowania"?

                                      mam wrazenie, ze óznica zdań w tym wypadku wynika z tego, że jako kobieta myślać "facet" odruchowo myślisz tylko o częsci facetów spełniających minimalne wymagania sprżętowe"- czyli z potencjałem atrakcyjności co najwzej niektórzy ze zmarnowanym potencjałem ( brak dbałości o siebie, otyłóść, spaczony charakter)

                                      faceci nieatrakcyjni fizycznie sa dla was z gruntu przezroczyści, chyba, ze jako dawca atrakcyjnych dóbr ( typ "Jerzy urban").

                                      Tak jak ja myślac kobieta nei mam na mysli emerytki Jadzi lub uposledzonej w stopniu umiarkowanych Katarzyna lat 26)
                                      • that.bitch.is.sick Re: Belmondo :) 21.08.12, 10:16
                                        abrigado napisał:


                                        > faceci nieatrakcyjni fizycznie sa dla was z gruntu przezroczyści, chyba, ze jak
                                        > o dawca atrakcyjnych dóbr ( typ "Jerzy urban").


                                        Proszę cię zdefiniuj nieatrakcyjność fizyczną u faceta? rozpiętość typów atrakcyjnych dla kobiet filmowych amantów chociażby jest ogromna. Od malutkiego Toma Cruise, poprzez blondyna Aleksandra Skargarda, poprzez Justina Biebera, Warunek oczywisty to brak ciąży widoczny u wielu panów po trzydziestce, więc niech posiadacze bambola nie wyją że to biologia tak zaprojektowała tylko się biorą za robotę albo niech się swojej baby trzymają i zapomną o byciu don Juanem.
                                        • sabat77 Re: Belmondo :) 21.08.12, 10:30
                                          No to co ja myslisz robie ? Kurna od poczatku roku stracilem 34 kg... Pokazalbym ci before and after, ale wiem ze cie to nie interesuje :p wiec musisz uwierzyc na slowo.
                                          przeciez non stop o tym gadam... Jak sie wyglada jak prosiak to czas na diete a nie na pua :)
                                        • abrigado Re: Belmondo :) 21.08.12, 10:36
                                          robię to dla ciebie Bicz ;)

                                          cechy postrzegane jako nieatrakcyjność fizyczna faceta to: małe dłonie, małe stopy, drobna budowa ciała , nizszy niż pzecietny wzrost, otyłość ( czyli powyzej nadwagi), wąska twarz, przede wszystkim żuchwa, drobne uzębienie.

                                          ponieważ spektrum oceny dokonywanej przez kobiety obejmuje także ciało w działaniu" ( dlatego takei branie mają tancerze)

                                          istotny jest rytm chodu i sposób poruszania ramionami.

                                          To jest bardzo trudno opisać ( nie jestem na bieząco z najnowszymi osiągnieciami ale kilka lat temu czytałem że specom od robotyki nie udaje sie wciaż odtworzyć naturalnego ruchu na dwóch nogach- takei to skomplikowane)

                                          W kazdym razie badania wiktymologii dostarczyły zbieżnych wyników z badaniami na temat oceny ruchu mężczyzny przez kobiety.
                                          I tak okazało się, że mężczyżni, korych chód jest mniej efektywny w stosunku do przecietnej ( mniej płynny, mniej skoordynowany, ruchy zbyt mało lub zbyt zamszyste, szuranie nogami, potykanie się) są odruchowo wybierani na ofiary przez ludzkie drapiezniki oraz skreslani jako nieatrakacyjni przez kobiety.

                                          podając przykłady "amantów" popełniłaś błąd w rozumowaniu.
                                          "Sławny amant" to juz proteza o której wspominałem. śława i wysoki status społeczny, a także skojarzenia z nim są same w sobie protezą pozwalającą przeskoiczyc próg niatrakcyjności

                                          Jak deklamował wokal "the streets"-


                                          When you're a famous boy, it gets really easy to get girls,
                                          it's all so easy you get a bit spoilt.
                                          But, when you try to pull a girl, who is also famous too,
                                          it feels just like when you wasn't famous.


                                          widzicie jak artysta umie oddac sedno ;P
                                          • abrigado Re: Belmondo :) 21.08.12, 11:11
                                            dodam jeszcze ( na boga- pisałem o tym juz w marcu!)- że meżczyznom atrakcyjnym kobiety z góry przypisuja też cechy "nie bycia dupą", a od męzczyzny ktory ma cechy fizyczne wcześniej przeze mnie opisane kobieta oczekuje zachowania "dupowatego".

                                            podam własny kazus- kilka lat temu wybrałem sie z bratem na gale KSW- miałem przetrącone kolane. Byłem równei chudy, jak teraz. Obaj bylsmy w jakiś sweterkach i wygladaliśmy na studenciaków w okularkach. Obok siedizały same ekipy z barczystych napietych kolesi o zacietych spojrzeniach, część z laskami.
                                            w pewnym momencie za nami pojawiła sie pijana ekipa osiłków rzucajaca głośne i wulgarne komentarza, poszturchująca wszystkich wokół.

                                            Wpo zostałe karki na widowni udawały, że pada deszcz. W pewnym momencie rozgestykulowany osiłek trącil mnie telefonem w plecy. W jednej sekundzie telfon był w moim ręku, drugą łapka złapałem go za dres i rzuciłem w twarz kilkuzdaniowy ostry komentarz z wieloma bluzgami. Odpowiedzia był maslany uśmiech i "sorry , ziom"

                                            nie zapomnę widoku twarzy siedzącej obok niuni w białych kozaczkach- wygladała jakby zobaczyla "konia , który mówi ;P"


                                            powiem bez ogródek- dawno temu doszedłem do wniosku, że przyczyna moich zwiazkowych perturbacji było to, ze laski zainteresowane mną ze wzgledu na jakies swoje zrypane skrypty życiowe szukały kolesia będacego taką "ciepła klucha".

                                            mój wygląd sie z tym kojarzył :P a potem było zdziwienie , gdyn ie dawałem sobie wejść na głowę i nei chciałem stac się kimś "przynieś , podaj , pozamiataj"

                                            jedna laska wprost mi powiedziała, ze kojarzyłem sie jej z kimś solidnym, statecznym i spokojnym. Wtedy nic w moim zachowaniu na to nie wskazywało


                                            • hello-kitty2 Re: Belmondo :) 21.08.12, 12:12
                                              abrigado napisał:

                                              > nie zapomnę widoku twarzy siedzącej obok niuni w białych kozaczkach- wygladała
                                              > jakby zobaczyla "konia , który mówi ;P"

                                              O bialych kozaczkach tylko na tym forum slysze. Odkad tu mieszkam nie widzial ani jednej osoby w bialych kozaczkach, nie widzialam tez ich w zadnym sklepie (?)

                                              Czy biale kozaczki definiuja jakas spolecznosc lokalna? Moze tu tkwi blad?
                                              • kutuzow Białe kozaczki -dokumentacja zdjęciowa 21.08.12, 16:40
                                                bialekozaczki.blog.pl/
                                        • hello-kitty2 Re: Belmondo :) 21.08.12, 11:36
                                          that.bitch.is.sick napisała:

                                          > Proszę cię zdefiniuj nieatrakcyjność fizyczną u faceta?

                                          Hehe abrigado just wklej to swoje zdjecie wreszcie :) Sorry ale sam sie o ta zlosliwosc prosisz, bitch ci/facetomi daje kredyt, a ty dalej swoje. Co myslisz o zakazie rozmnazania sie ludzi nieatrakcyjnych? :)
                                          • abrigado Re: Belmondo :) 21.08.12, 11:42
                                            aż takiej dysmorfofobii to ja nie mam żeby uważac sie za wcieloną definicję nieatrakcyjności ;P

                                            ale dżieki hello-kittydwa za koleżeńska ocenę ;P
                                            • hello-kitty2 Re: Belmondo :) 21.08.12, 11:59
                                              abrigado napisał:

                                              > aż takiej dysmorfofobii to ja nie mam żeby uważac sie za wcieloną definicję nie
                                              > atrakcyjności ;P

                                              Wiesz ja tez kiedys chcialam byc modelka, a tu tylko 163 cm. Nastolatka bylam, teraz modelki wydaja mi sie aseksualne. Nie dotykaja mnie moje braki.

                                              A ciebie ten brak atrakcyjnosci fizycznej dotyka? Dlaczego?

                                              > ale dżieki hello-kittydwa za koleżeńska ocenę ;P

                                              Twoja nieatrakcyjnosc fizyczna nijak sie ma do twojej atrakcyjnosci seksualnej. Przelecialabym cie bez mrugniecia oka. A co mi daja twoje protezy? Nie mam swoich? Czyz nie o tym mowi artysta: "But, when you try to pull a girl, who is also famous too,
                                              it feels just like when you wasn't famous." Moze wybieraj kobiety z tej samej polki protez.

                                              Nie wiem czego ty chcesz? Moze zapisz sie na kurs tanca to plynnosc ruchow sobie poprawisz?


                                              • abrigado Re: Belmondo :) 21.08.12, 12:12
                                                wyluzuj- "ja" tutaj to pewna figura retoryczna

                                                a definicją płynności to akurat jestem ;)
                          • ale-cialo Re: kwestia przyłapania 16.08.12, 22:34
                            Ciekawa postać ten Mannerheim. Skutecznie sobie radził w różnych warunkach i wojennych i wymagających dyplomatycznego lawirowania.
                          • that.bitch.is.sick Re: kwestia przyłapania 20.08.12, 12:06
                            abrigado napisał:

                            > akurat do 20 letnich chłopaków na ktorych od kilku lat ktoś poluje jak na szczu
                            > ry ciezko mieć pretensje, ze są ( byli ) harcerzykami. Jesi ktos wowczas był gn
                            > idą...
                            >

                            Nie wiem, może jestem dziwna. Jednak jak czytam o rzezi woli, umierających z głodu dzieciach w piwnicach w Warszawie, o rozstrzelaniach bezbronnych cywilów, zakopywanych żywcem, których nikt nie zapytał o zdanie i nikt im nie dał broni, nikt ich też nie bronił.... to mam pretensje. Oczywiście nie jest to kwestia ustalenia odpowiedzialności ale uważam że jeśli grupa młodzieży chce popełnić zbiorowe samobójstwo onanizując się poezją i bohaterskimi mitami to niech to robi bez narażania bezbronnych cywilów na śmierć, gwałty i represje. Tak mi się widzi.
                            • abrigado Re: kwestia przyłapania 20.08.12, 12:30

                              > Nie wiem, może jestem dziwna. Jednak jak czytam o rzezi woli, umierających z gł
                              > odu dzieciach w piwnicach w Warszawie, o rozstrzelaniach bezbronnych cywilów, z
                              > akopywanych żywcem, których nikt nie zapytał o zdanie i nikt im nie dał broni,
                              > nikt ich też nie bronił.... to mam pretensje. Oczywiście nie jest to kwestia us
                              > talenia odpowiedzialności ale uważam że jeśli grupa młodzieży chce popełnić zbi
                              > orowe samobójstwo onanizując się poezją i bohaterskimi mitami to niech to robi
                              > bez narażania bezbronnych cywilów na śmierć, gwałty i represje. Tak mi się widz
                              > i.


                              nio i trudno się nie zgodzić- winę za to ponosza jednak dowódcy- oni młodzieża raczej nie byli- no chyba, ze według włoskich standardów.

                              decyzja opo wstaniu byla pompatyczna i histeryczna.

                              kiedys rokminilismy, ze mozna bylo to rozegrać inaczej- choc pole manewru AK w 44 roku miała znikome-ale i tak wybrali najmniej pragmatyczny wariant
                              • ale-cialo O/T o powstaniu 21.08.12, 16:24
                                Jakie mieli alternatywy?
                      • aandzia43 Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 21:34
                        > Przetrwali Ci co na widok granatu dawali noge, a nie Ci ktorzy go wlasna piersi
                        > a zakrywali.
                        > W rzeszy wielkiej ostaly sie chorowite cwaniaczki pociagajce nosem kazdej jesie
                        > ni.


                        Coś w tym jest Gomory, coś w tym jest. Ale nie tylko dekowników i w tył szybkobiegaczy potomkami jesteśmy. Jeszcze gwałcicieli, grabieżców i najeźdźców. Kwiat rycerstwa co prawda ginie w spektakularnej walce o której poeci potem wiersze układają, ale kondotierzy radzą sobie nieźle z przekazywaniem genów i modus operandi następnym pokoleniom. Może to do takiego fenotypowego rezultatu zastrzyku energicznych genów tęsnkni Kitty? ;-P
                        • ale-cialo Re: kwestia przyłapania 13.08.12, 17:44
                          Jaki kwiat rycerstwa to się mięso armatnie nazywa
                      • abrigado Re: kwestia przyłapania 14.08.12, 10:18
                        gomory, ge-nial-ne !!! ale sie uśmiałem

                        ...i jakie trafne!




                        Tak wlasnie - cwaniaczki. Nie daj sie zwiesc. Pomysl jak podla dusze musza miec
                        > w genach, skoro ich pradziadzio wolal dac dyla, niz wracac do pomocy Alfie gry
                        > zacej sie z tygrysem szablozebym. Pomnoz tych protosplastow przez wszystkie wie
                        > ki wojennych dekownikow. I co mamy? Nieszczesliwego misia Kowalskiego. W jednej
                        > rece reklamowka Tesco, w drugiej Biedronki. Dla jej wysokosci zony ma status n
                        > apedu do wozka. Zeby te zony nie chcialy miedzy soba testowac czy tylko ich maz
                        > jest taki nedzny, to pewnie by nawet za duzo w zyciu nie poruchali ;).
                        > Statystycznie jak bys obstawila - dajmy na to Sabbat to do konca swojego zycia
                        > tylko wlasnej zony ciezar cyckow w reku zwazy?
                    • kutuzow facet powinien być twardy, a nie miętki 12.08.12, 21:39
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Kutuzow chyba mam dzisiaj powakacyjnego dola. Ale ja mam taki ideal faceta w gl
                      > owie od dluzszego czasu, ze TAK! ma on zawsze myslec "tylko o jednym" i ma o ty
                      > m dawac znac nawet jak nie bierze czy nie dostaje, a nie czaic sie i bawic w ps
                      > iapsiolki i podchodzic kobiete od dupy strony, jak to on niby pomocny i wyrozum
                      > ialy, i wspolczujacy, ile to juz dzisiaj pozalatwial, a ile naprasowal. To nie
                      > jest jego rola. Nie ma rownouprawnienia jak mawia Urqu. Dlatego zostaje odrzuco
                      > ny dobry misio, bo nie nosi spodni tylko torby z zakupami. To nie jest jego rol
                      > a. Prawdziwy mezczyzna nie zajmuje sie wyborem czy do rosolu bedzie dzisiaj kop
                      > erek czy pietruszka.
                      >
                      > Gdzie ci mezczyzni?!

                      Kitty --> Dobrze Cię rozumiem. Mam taką prywatną teorię, że większość facetów to mało odważne osobniki bojące się powiedzieć/pokazać szczerze na początku związku że seks JEST WAŻNYM ASPEKTEM ICH ŻYCIA. Czekają jak się rozwinie sytuacja. Liczą często że panna nagle dostanie skrzydeł i z cnotki zmieni się w wampa.

                      Opowiem Ci coś z autopsji. Osobiście w czasach gdy sporo chodziłem na randki jasno odpowiadałem że wg mnie udany związek to w 50% udane życie erotyczne i w 50% udane życie emocjonalne. Dodawałem do tego że wg moich osobistych spostrzeżeń gdy trafia się związek nastawiony bardziej na erotykę, to często są bardzo szczęśliwi, lecz trwa to raczej krótko. "Wypalają się" (niczym bohaterowie "Gorzkich Godów" Polańskiego) i rozstają się.
                      Gdy zaś trafi się związek gdzie dominuje sfera uczuciowa a erotyzm jest zaniedbywany (odwrotna sytuacja), to taki związek karleje i często trwa długo, ale co najmniej jedna ze stron jest sfrustrowana takim stanem rzeczy, często dochodzi do zdrady. To oczywiście duże uproszczenie - niejako przykładowe "przegięcia" w jedną lub drugą stronę.

                      Gdy opowiadałem o tym moim podejściu wiele kobiet (tak 8 na 10) było wręcz oburzonych jak mogę nie doceniać tak duchowości (one często na to samo pytanie dawały oceny rzędu 70/30 lub 80/20 z przewagą dla życia emocjonalnego, seks był niejako "dodatkiem"). Byłem na tyle odważny, żeby darować sobie te przypadki i nie próbować scenariusza w stylu "z czasem laska się rozkręci". Od razu szukałem takiej kobiety dla której seks także będzie istotną częścią związku. Może i straciłem sporo ew. okazji do lepszego lub gorszego seksu z tymi kobietami, ale zyskałem super związek z kobietą która podziela mój pogląd.


                      P.S. Co do Twoich oczekiwań i poszukiwań faceta który potrafi Ci się postawić i Tobą "trząchnąć" w przenośni i dosłownie, to mam wrażenie że tutaj krecią robotą zrobiły Ci same kobiety. Widziałaś sąsiednie wątki o "przemocowcach" i "gwałtach małżeńskich". Skąd współczesny facet ma wiedzieć że nie jesteś właśnie taką kobietą, które na początku (kiedy to JEJ się podoba) będzie zadowolona z bycia uległą, lecz w pewnym momencie może Ci się odmienić i nagle gostek z fajnego kochanka stanie się przemocowcem. Jeśli bawiliście się w BDSM, to jeszcze stanie się gwałcicielem, co to Cię związał i wziął siłą. Dodaj do tego wszelkie akcje z oskarżeniem o molestowanie (gdzie wbrew PODSTAWOWYM prawom to oskarżony jest WINNY na starcie (dopóki nie okaże się że jest inaczej -czyli JEDYNY MI ZNANY PRZYPADEK gdzie domniemanie niewinności nie obowiązuje!!!) i nagle okazuje się że facecji nie chcą po prostu ryzykować. Jakiś namiętny romans nie jest warty użeraniem się potem z jakąś kretynką (jak wspomniana przez Urqu Pani z wiadomości z UK), która może wsadzić niewinnego ex-a i nabrudzić mu w papierach.
                      • aandzia43 Re: facet powinien być twardy, a nie miętki 12.08.12, 22:25
                        Od razu szukałem t
                        > akiej kobiety dla której seks także będzie istotną częścią związku. Może i stra
                        > ciłem sporo ew. okazji do lepszego lub gorszego seksu z tymi kobietami, ale zy
                        > skałem super związek z kobietą która podziela mój pogląd.

                        To coś długo szukałeś, Kutuzow ;-) Bo, jeśli mnie pamięć nie myli, chyba jesteś w dość świeżym związku?


                        > Opowiem Ci coś z autopsji. Osobiście w czasach gdy sporo chodziłem na randki ja
                        > sno odpowiadałem że wg mnie udany związek to w 50% udane życie erotyczne i w 50
                        > % udane życie emocjonalne.

                        Swoją drogą zastanawiające: gdzie i z kim ty na te randki chodziłeś? Naprawdę wszystkie panny odpadały po takim dictum? Aż mi się nie chce wierzyć. Czy odpadały te, którymi ty się interesowałeś szczególnie? Więc może po prostu lecisz nieświadomie na panny z pochwościskiem?
                        • kutuzow Re: facet powinien być twardy, a nie miętki 12.08.12, 23:22
                          aandzia43 napisała:
                          > To coś długo szukałeś, Kutuzow ;-) Bo, jeśli mnie pamięć nie myli, chyba jesteś
                          > w dość świeżym związku?

                          Aandzia --> jestem rocznik 76, więc trochę randek mam na koncie. To były moje przemyślenia z dłuższego okresu (niekoniecznie jakieś najnowsze).

                          > Swoją drogą zastanawiające: gdzie i z kim ty na te randki chodziłeś? Naprawdę w
                          > szystkie panny odpadały po takim dictum?

                          Panny nie odpadały, powiedzmy że miały większego lub mniejszego focha za takie stawianie sprawy przeze mnie w tym temacie. Myślę że reszta kwestii jakoś to im "łagodziła". Po prostu ja sobie odpuszczałem takie dla których związek to tylko związek dusz (a sex w domyśle to jakieś tam dodatki bez których też da się żyć.
                    • sabat77 Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 22:04
                      Kitty, z facetami jest prosta sprawa.
                      Mow im wprost o co chodzi i wtedy dostaniesz prosta i jasna riposte: tak albo nie.

                      misiowatosci i tanca godowego nauczyly nas kobiety,

                      Btw - mysle ze zdziwilabys sie gdybys wiedziala jaki potencjal na dobrego jebake tkwi w niejednym misiu. Nie kieruj sie pozorami, bo duzo dobrego materialu marnujesz :)

                      I w gruncie rzeczy chyba niewielu jest takich prawdziwych misow, wiekszosc to przebierancy.
                      • aandzia43 Re: kwestia przyłapania 12.08.12, 22:29
                        Kitty, z facetami jest prosta sprawa.
                        > Mow im wprost o co chodzi i wtedy dostaniesz prosta i jasna riposte: tak albo n
                        > ie.

                        No nie wiem, czy taka prosta. Niejednego to chyba spłoszyć można takim obcesowym postawieniem sprawy? ;-)
                        • sabat77 Re: kwestia przyłapania 13.08.12, 17:31
                          Hahahah, juz to widze :)
                          atrakcyjna laska mowi kolesiowi: chodz do mnie przystojniaku, mam ochote tylko na jedno i tym czyms jestes wlasnie ty... A on staje, zaczyna krecic loczka, wiercic nozka i mamrocze pod nosem: no nie wiem, chcialbym ale sie boje:..

                          Uwierzysz w cos takiego ? :)))
                          • ale-cialo Re: kwestia przyłapania 13.08.12, 17:56
                            a on myśli: puszczalska, może syfa ma, mówi o seksie, a chce związku
                            • sabat77 Re: kwestia przyłapania 13.08.12, 18:09
                              Przeciez lasce ktorej zalezy tylko na dobrym seksie powinno zalezec na wyrobieniu sobie jak najszybciej opinii puszczalskiej, bo to cholernie upraszcza jej sytuacje.
                            • songo3000 Albo klasycznie 14.08.12, 09:05
                              zaciążyła na imprezie a teraz chce mnie wrobić w brzucho. Z życia wzięte niestety.
                              • aandzia43 Re: Albo klasycznie 14.08.12, 18:14
                                zaciążyła na imprezie a teraz chce mnie wrobić w brzucho. Z życia wzięte nieste
                                > ty.
                                >

                                Ale co z życia wzięte: zaciążenie na imprezie i próba wrobienia w brzucho jakiegoś jelenia, czy odmówienie seksu chętnej lasce pod pretekstem, że ta pewnie zaciążyła na imprezie i chce kogoś wrobić w brzucho? ;-)
                                • songo3000 Re: Albo klasycznie 17.08.12, 10:02
                                  Nooo bardziej 'życiowe' to pierwsze jest jednak :)
                                  Niemniej jest też niezbędnym składnikiem drugiego, hehehe.
                          • potwor_z_piccadilly Re: kwestia przyłapania 13.08.12, 18:37
                            sabat77 napisał:

                            > atrakcyjna laska mowi kolesiowi: chodz do mnie przystojniaku, mam ochote tylko
                            > na jedno i tym czyms jestes wlasnie ty... A on staje, zaczyna krecic loczka, wi
                            > ercic nozka i mamrocze pod nosem: no nie wiem, chcialbym ale sie boje:..
                            >
                            > Uwierzysz w cos takiego ? :)))

                            Oczywiście, uwierzę.
                            Tyle tylko, że nie będzie tu przyczyną rejterady jełopstwo, a
                            - koszula uprasowana tylko z przodu i to parę dni temu
                            - rozciągnięte,a do tego, obsz....e gacie
                            - nie pierwszej świeżości, dziurawe skarpetki
                            - nie umyta fujara, że wspomnę jeszcze o zaniechaniu poprawienia tego czego papier toaletowy nie do końca dokonał.

                            • sabat77 Re: kwestia przyłapania 13.08.12, 18:58
                              O wlasnie :)
                              Dodalbym niekoniecznie piekny piwny badzioch, niezbyt swiezy zapach z japy oraz pare innych nieciekawych spraw, ktore niekoniecznie chca sie pokazac swiatu :)
                              Generalnie rzeczy, ktore sprawiaja ze niekomfortowo czujesz sie sam ze soba.

                              To moze byc przyczyna, fakt.
                              ale nie glupie uprzedzenia o puszczalskiej kobiecie :p
                              • ale-cialo Re: kwestia przyłapania 13.08.12, 19:04
                                Puszczalska - obawa że bardziej doświadczona w tej materii od niego
                                • sabat77 Re: kwestia przyłapania 13.08.12, 19:09
                                  Eeeee... Przeciez kazdy mezczyzna mysli ze jest super kochankiem :p
                                  no dobra, prawie kazdy...

                                  ale-cialo, zgodze sie ze mozna trafic na jakiegos mizogina, zboka, ultra fanatyka religijnego, impotenta i hgw kogo jeszcze, ale generalnie im kobieta bardziej otwarta tym latwiej jej idzie.
                                  • abrigado Re: kwestia przyłapania 14.08.12, 10:29
                                    pieprzycie obywatelu!

                                    faceci lubia takie kobiety o ile w swojej naiwnosci przypuszczaja ,ze laska jest taka "otwarta" tylko w stosunku do nich, a nei tak w ogóle.

                                    mnie lekko zniesmacza świadomośc, ze z pani dopiero co wyszedł inny pan- ale fakt tylko lekko ;P
                                    • songo3000 Re: kwestia przyłapania 14.08.12, 11:01
                                      > mnie lekko zniesmacza świadomośc, ze z pani dopiero co wyszedł inny pan
                                      Masz rację, w szczególności jak się na DP napalałem a zwykły anal wyszedł :(
                                • songo3000 choróbska :/ 14.08.12, 09:11
                                  Jest jeszcze jedna, eee XX wieczna kwestia. Puszczalska - ryzyko, że jest nosicielką wirusa HIV razy n, gdzie n to liczba puszczeń. Wiem, wiem, jak krew spływa do fiuta to się wyłącza myślenie więc trzeba to podzielić przez współczynnik p - pustogłowia :)
                                  • hello-kitty2 Re: choróbska :/ 14.08.12, 09:53
                                    songo3000 napisał:

                                    > Jest jeszcze jedna, eee XX wieczna kwestia. Puszczalska - ryzyko, że jest nosic
                                    > ielką wirusa HIV razy n, gdzie n to liczba puszczeń. Wiem, wiem, jak krew spływ
                                    > a do fiuta to się wyłącza myślenie więc trzeba to podzielić przez współczynnik
                                    > p - pustogłowia :)

                                    Tak HIV to tylko puszczalskie, geje i narkomani, hehe
                                    Songo rob sobie regularnie testy z partnerkami to sie przestaniesz bac :)

                                    ps. czy ktos wstawi definicje puszczalskiej? = puszczalskiego?
                                    • songo3000 Re: choróbska :/~ 14.08.12, 10:59
                                      > Tak HIV to tylko puszczalskie, geje i narkomani, hehe
                                      Przecież wszyscy faceci po 40 to geje a wszystkie małolatki z gimnazjum to narkomanki, hehe :)

                                      > Songo rob sobie regularnie testy z partnerkami to sie przestaniesz bac :)
                                      Nie stać mnie :) chociaż jakby na gumki nie wydawać... ;P
                                      • hello-kitty2 Re: choróbska :/~ 14.08.12, 11:31
                                        songo3000 napisał:

                                        > > Songo rob sobie regularnie testy z partnerkami to sie przestaniesz bac :)
                                        > Nie stać mnie :) chociaż jakby na gumki nie wydawać... ;P

                                        Tip: u mnie gejom zmieniajacym czesto partnerow za darmoche przysluguje full check up co 3 miechy :)

                                        W sieci znajdzisz niedrogie testy. Dwa zawsze taniej wychodza niz jeden. Inna sprawa, ze taka inwestycja powinna sie zwrocic w odpowiedniej ilosci seksu, bo jak robisz one night stands to sie nie oplaca. No i pozostaje kwestia window period i antykoncepcji, jak bez gum.

                                        • songo3000 Re: choróbska :/~ 14.08.12, 11:43
                                          > pozostaje kwestia window period i antykoncepcji, jak bez gum.
                                          Ale rozumisz, w wojsku, między chłopakami te ostatnie kwestie to nie jest problem ;) Problem jest gdzie indziej...
                                        • trzydziestoletnia Re: choróbska :/~ 14.08.12, 22:45
                                          hello-kitty2 napisała:

                                          > Tip: u mnie gejom zmieniajacym czesto partnerow za darmoche przysluguje full ch
                                          > eck up co 3 miechy :)

                                          U nas robia darmowo/anonimowo kazdemu i taki stary wyga jak songo na pewno o tym wie. Swoja droga jak robilismy z mezem przy roznych ciazowych badaniach, to poczulam sie zdyskryminowana, bo lekarz jego pytal o seks pozamalzenski a mnie nie! A co ja gorsza??? :)
                          • abrigado Re: kwestia przyłapania 14.08.12, 10:24
                            ja bym uwierzył!

                            w katowicach na ten numer robiono facetów koło dworca- pan szedl z pania w jaies familoki, opuszczal spodnie- a tu nagle wyskakiwali trzej koledzy z tekstem "kup pan cegłę"

                            ja z miejsca podejrzewałbym coś takiego. Jakiś czas temu spotkalem taką MILF na jerozolimskich. Mijalismy sie z naprzeciwka i wymienilismy znaczące spojrzenia. W jej oczach była niedwuznaczna propozycja. w moich zrozumienie i takie "nie ze mną lala"- bo to profesjonaistka z okolic Mariota była ;P
                            • songo3000 Re: kwestia przyłapania 14.08.12, 11:12
                              Z okolic maryjota też mam ciekawe doświadczenia :) Raz przy tamtejszej SP zaczepiła mnie nieco szpetna i biedna małolata, najwyraźniej uczeń tej SP co bym 'kupił od niej książkę'. Książka dla odmiany była stara, trochę pobrudzona i z chorą ceną kilkunastu PLN. Jakież było jej rozczarowanie jak po prostu wręczyłem jej kasę, mrugnąłem okiem, wziąłem książkę i poszedłem przed siebie, hehehe.
                              Autentyk.
                              • abrigado Re: kwestia przyłapania 14.08.12, 11:19
                                to je dobre ;) pane havranek !

                                do dzis jesteście przyjaciółmi, nie? ;P
                                • songo3000 Re: kwestia przyłapania 14.08.12, 11:27
                                  Jasne :) Przysposobiłem ją sobie tylko na większą piwnicę kasy nie starczyło ;PPP
                    • abrigado Re: kwestia przyłapania 14.08.12, 10:13
                      > a. Prawdziwy mezczyzna nie zajmuje sie wyborem czy do rosolu bedzie dzisiaj kop
                      > erek czy pietruszka.
                      >
                      > Gdzie ci mezczyzni?!

                      fuuck! a ja własnie tym się od wczoraj zajmuję :P za to umiem juz odpalic ognisko od jednego strzału, rzucam tomahawkiem i zaczynam sie bawić w obróbke skóry- jak juz być kura domowa to chociaz w typie neolitycznego łowcy...:P
                • trzydziestoletnia Re: syndrom odstawienia... 13.08.12, 21:26
                  hello-kitty2 napisała:

                  > a mianowicie: jesli ktos dazy do seksu ze sw
                  > oja partnerka niezainteresowana seksem ze swoim partnerem powinien wlasnie dac
                  > sie jej przylapac na masturbacji. Strasznie by mnie taki widok podkrecil.

                  Oni maja sie onanizowac, bo CIEBIE by to podkrecilo? :) Gdyby ich partnerki to podkrecalo (albo byliby z Toba) to pewnie problemu bezseksia by nie mieli. Takie partnerki szybciej zareaguja oburzeniem i poczuciem zdrady niz podniecieniem.
                  Mnie tez kreci zabawiajacy sie partner (ale raczej tylko swoj, obcy wydaja mi sie w takiej sytuacji raczej oblesni;) chociaz on nie do konca w to wierzy.
                  • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 13.08.12, 21:50
                    Wysokolibidowe kobiety mają poważny problem w zrozumieniu swoich mniej pobudliwych pobratymczyń. Stąd u większości kobiet na tym forum domniemanie, że męska strona naszego grajdołka to nieatrakcyjni i obleśni panowie, a jeśli tak nie jest, to z pewnością są beznadziejnymi kochankami.
                    • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 13.08.12, 23:16
                      sabat77 napisał:

                      > Stąd u większości kobiet na tym forum domniemanie, że męska s
                      > trona naszego grajdołka to nieatrakcyjni i obleśni panowie, a jeśli tak nie jes
                      > t, to z pewnością są beznadziejnymi kochankami.

                      Alez skad Sabat, co za glupi wniosek. W zyciu bym nie pomyslala tak o zadnym z forumowych panow (no moze z wyjatkiem jednego).

                      Powiem ci w sekrecie, ze strasznie kreci mnie gomory, bo straszne uniki robi, gdy mowa o atrakcyjnosci (?) Taki przekorny jest chyba :) Lubie takich przekornisiow. Lubie tez jak mnie ladnie tytuluje HelloKittydruga. Vitekpodkreslnikjeden chyba nie jest az tak zadowolony jak ja :)
                      • songo3000 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 09:14
                        > forumowych panow (no moze z wyjatkiem jednego).
                        Pewnie o mnie ;P
                        • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 09:46
                          songo3000 napisał:

                          > > forumowych panow (no moze z wyjatkiem jednego).
                          > Pewnie o mnie ;P

                          hehe no nie. Pamietasz ''przygodnego anala''?

                          ps. jakis czas temu chodzil mi taki pomysl po glowie, zeby sobie zmienic nicka z ''hello-kitty2" na taki radosny nick 'przygodny anal' plus tam jakas liczba powiedzmy dwucyfrowa, ze to niby nie pierwszy przygodny :)
                          • songo3000 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 10:52
                            A to szkoda, można by koty podrzeć ;)

                            > z ''hello-kitty2" na taki radosny nick 'przygodny anal' plus tam jakas liczba p
                            I Ty o definicję puszczalskiej pytasz ;PPP
                            • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 11:05
                              songo3000 napisał:

                              > A to szkoda, można by koty podrzeć ;)
                              >
                              > > z ''hello-kitty2" na taki radosny nick 'przygodny anal' plus tam jakas li
                              > czba p
                              > I Ty o definicję puszczalskiej pytasz ;PPP

                              Czekaj czekaj ja sie od lutego nie puscilam to pod puszczalska sie jeszcze lapie czy juz nie? Dlatego dopytywalam.

                              A przygodny anal to na czesc Jozefa. Poza tym jak anal wprowadzony przy drugim lozkowym spotkaniu to jeszcze jest przygodny czy z przygody juz obdarty? :) To by musial sie abrigado wypowiedzic, bo sie zajmuje teraz na urlopie przygodami, kure z ogniska robi czy cos.

                              Aha a ty i ja songo to chyba nie, bo ja nie jestem chuda :( Zaraz sobie bicepsik zmierze, naprezony czy nie ma byc?
                              • songo3000 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 11:24
                                > Czekaj czekaj ja sie od lutego nie puscilam to pod puszczalska sie jeszcze lapi
                                Pfff, cnota z Ciebie zwykła i tyle ;) Teraz to się liczą panny co przynajmniej raz w tygodniu na publicznej kamerce choć loda zrobią. Cała reszta to nie ta liga :DDD

                                > Aha a ty i ja songo to chyba nie, bo ja nie jestem chuda :( Zaraz sobie bicepsi
                                Bicepsy nie pomogą, pamiętaj że u mnie anal znienacki jest więc raczej czas reakcji sobie zmierz :P

                                BTW, żeby nie było, że z Songiem w temacie wielorybów są jakieś negocjacje - Carthago delenda est!
                                • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 11:43
                                  songo3000 napisał:

                                  > BTW, żeby nie było, że z Songiem w temacie wielorybów są jakieś negocjacje - Ca
                                  > rthago delenda est!

                                  Wielorybow? haha nie obrazaj kulturystek :)

                                  Znienacki anal? A co to jest DP? Double penetration? A byl ktos do tego double? Czym ten double robisz?

                                  " w szczególności jak się na DP napalałem a zwykły anal wyszedł :("
                                  • songo3000 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 12:16
                                    > Wielorybow? haha nie obrazaj kulturystek :)
                                    Toż dlatego nie o steroidoszwarcwomenach napisałem tylko o wielkich ssakach lądowych :)

                                    > Znienacki anal? A co to jest DP? Double penetration? A byl ktos do tego double?
                                    Z mojej praktyki wynika, że minimum to 4 osoby: MKM + dowolna płeć trzymająca kamerę :P

                                    > Czym ten double robisz?
                                    Nooo, teraz to mnie przeceniasz. Co prawda jak pierdyknął reaktor w Czernobylu to w tym czasie biegałem po okolicznych łąkach ale... dodatkowy kutas mi od tego nie wyrósł ;)))
                                    • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 12:51
                                      songo3000 napisał:

                                      > > Czym ten double robisz?
                                      > Nooo, teraz to mnie przeceniasz. Co prawda jak pierdyknął reaktor w Czernobylu
                                      > to w tym czasie biegałem po okolicznych łąkach ale... dodatkowy kutas mi od teg
                                      > o nie wyrósł ;)))

                                      Nie no tak podpytuje, bo generalnie spotkalam sie z duzym oporem mezczyzn do MKM. W koncu znalazlam otwartego to okazal sie esteta i postawil warunek: Drugi M musi miec ladnego penisa i byc ladnie wygolony (?) A wszyscy tacy brzydcy i zarosnieci :)

                                      Jakie u ciebie warunki wstepne do takiej zabawy? BMI w normie? :)





                                      • gomory Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 13:38
                                        Pewnie musi sie okazac mniejszym kutasem ;).
                                        • songo3000 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 14:04
                                          Gomory, piąteczka :)))
                                      • kutuzow devil's threesome (czyli MKM) 14.08.12, 14:36
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Nie no tak podpytuje, bo generalnie spotkalam sie z duzym oporem mezczyzn do MK
                                        > M. W koncu znalazlam otwartego to okazal sie esteta i postawil warunek: Drugi M
                                        > musi miec ladnego penisa i byc ladnie wygolony (?) A wszyscy tacy brzydcy i za
                                        > rosnieci :)

                                        Kitty, polecam Ci ten komiks -bardzo ładnie wyjaśnia skąd ten opór w mężczyznach:
                                        sexylosers.com/077.html
                                        Swoją drogą Seria Sexy Loser jest jak dla mnie niedościgniona jeśli chodzi o zakręcony humor.
                                        • kutuzow Threesome by "Coupling" 14.08.12, 15:43
                                          Dodam jeszcze link do odcinka "Coupling" (s2 e5) -mojego ulubionego serialu.
                                          Tutaj sporo o Trójkącie:

                                          www.videoweed.es/file/257PUVF2BFQC0
                                          mała zajawka:

                                          [Steve] Patrick, co tutaj robisz?
                                          [S] myślałem że jesteś u Lindy dziś wieczorem.
                                          [ Patrick] chyba będę musiał zerwać z Lindą,
                                          [S] tak szybko
                                          [Jeffrey] naprawdę lubię Lindę, zawsze pamięta jak mam na imię.
                                          [J] to świetna kobieta, nieprawdaż?
                                          [S] tylko dwa tygodnie i już jest historią?
                                          [S] gdzie popełniła błąd?
                                          [P] popełniła tylko jeden prosty taktyczny błąd.
                                          [J] który?
                                          [S] króty z wielu?
                                          [J] jeden z wielu powodów dla których kobieta opuszcza szafę miłości Patrick'a
                                          [P] święta prawda, przyjacielu
                                          [J] mogła zaproponować wspólny wyjazd na weekend...
                                          [S] natychmiastowe zakończenie.
                                          [J] mogła o nim powiedzieć "mój chłopak"...
                                          [S] natychmiastowy powrót do domu, przewinienie.
                                          [J] mogła użyć zdania z niedozwolonym wyrazem śmierci
                                          [S+J]"święta Bożego Narodzenia"
                                          [P] żadne z nich
                                          [P] mówię o poważnym błędzie
                                          [P] tym który wsztystkie kobiety powinny być szkolone unikać
                                          [P] przekreśliła szanse na możliwość trójkąta w jakimś punkcie przyszłości
                                          [P] jak związek może przeżyć bez nadziei
                                          • hello-kitty2 Re: Threesome by "Coupling" 14.08.12, 17:51
                                            kutuzow napisał:

                                            > Dodam jeszcze link do odcinka "Coupling" (s2 e5) -mojego ulubionego serialu.
                                            > Tutaj sporo o Trójkącie:
                                            >
                                            > www.videoweed.es/file/257PUVF2BFQC0

                                            Hehe dobre zakonczenie "say hello to your new playmate" :)
                                        • sabat77 Re: devil's threesome (czyli MKM) 14.08.12, 16:13
                                          Moim zdaniem w trojkacie mmf facet z ktorym rzne babke powinien byc fajny, bo jak sie pomyle i zasadze nie w ten tylek co trzeba to wolalbym, zeby mimo oczywistej pomylki byl chociaz troche ladny :)
                                          • hello-kitty2 Re: devil's threesome (czyli MKM) 14.08.12, 16:22
                                            sabat77 napisał:

                                            > Moim zdaniem w trojkacie mmf facet z ktorym rzne babke powinien byc fajny, bo j
                                            > ak sie pomyle i zasadze nie w ten tylek co trzeba to wolalbym, zeby mimo oczywi
                                            > stej pomylki byl chociaz troche ladny :)

                                            Aaaa widzisz Sabat, to pewnie dlatego obowiazkowe wygolenie Drugiego M bylo warunkiem wejscia w threesome u mojego otwartego na MMK eks kochanka. W sumie do przeskoczenia, bo przeciez depilacji nie wymagal :)
                                            • sabat77 Re: devil's threesome (czyli MKM) 14.08.12, 16:29
                                              Ano. Najwyrazniej nie byl fanem kategorii "bear" :)
                                              • hello-kitty2 Re: devil's threesome (czyli MKM) 14.08.12, 16:37
                                                sabat77 napisał:

                                                > Ano. Najwyrazniej nie byl fanem kategorii "bear" :)

                                                Podobniez mozna wydepilowac cale cialo za 8 tys PLN. Wg mnie u blondynow nie ma potrzeby. Plywam tez z Brazylijczykami, dywan z tylu, dywan z przodu, srednio oplywowi sa, nie moja kategoria.

                                                Jednak z depilacja to jest taki problem, ze zeby wydepilowac to trzeba najpierw zapuscic :)
                  • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 13.08.12, 23:06
                    trzydziestoletnia napisała:


                    > Oni maja sie onanizowac, bo CIEBIE by to podkrecilo? :) Gdyby ich partnerki to
                    > podkrecalo (albo byliby z Toba) to pewnie problemu bezseksia by nie mieli. Taki
                    > e partnerki szybciej zareaguja oburzeniem i poczuciem zdrady niz podniecieniem.
                    >
                    > Mnie tez kreci zabawiajacy sie partner (ale raczej tylko swoj, obcy wydaja mi s
                    > ie w takiej sytuacji raczej oblesni;) chociaz on nie do konca w to wierzy.

                    Nie no, mnie tak jak ciebie kreci widok zabawiajacego sie faceta. Zalozylam, ze taki widok moglby przelamac bezseksie w zwiazku dlugoterminowym. Pewnie sie myle, ale z drugiej strony jesli strona unikajaca seksu jest kobieta to dlaczego by facet mial nie zaryzykowac? A nuz zaskoczy! Jak mowia: tonacy brzytwy sie chwyta :)

                    btw tacy co to sie onanizuja w bramie czy w krzakach jak przechodze to tez mnie nie kreca, kurde ile ja sie tego naogladalam w Polsce, az sobie obiecalam ze jak jeszcze raz to facetowi nie odpuszcze :)
                    • trzydziestoletnia Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 22:39
                      hello-kitty2 napisała:

                      > Nie no, mnie tak jak ciebie kreci widok zabawiajacego sie faceta. Zalozylam, ze
                      > taki widok moglby przelamac bezseksie w zwiazku dlugoterminowym.

                      Cuda sie zdarzaja, chociaz ja rowniez bardziej wierze w wersje z "american beauty" ;)
                      Zobacz, nawet w miare otwarte kobiety, czesto sie tu skarza po przylapaniu swojego faceta i pytaja czy to zdrada ;) to co dopiero te unikajace.

                      > btw tacy co to sie onanizuja w bramie czy w krzakach jak przechodze to tez mnie
                      > nie kreca

                      Wlasnie inni, obcy jakos tak mi sie kojarza, z tymi oblesiami z krzakow.
                      Chociaz po napisaniu poniosla mnie fantazja i pomyslalam, ze moglby mnie i "obcy" podkrecic, ale dopiero potem jakbym go chociaz troche polubila i najpierw wydawalby mi sie pociagajacy ;)

                      , kurde ile ja sie tego naogladalam w Polsce, az sobie obiecalam ze j
                      > ak jeszcze raz to facetowi nie odpuszcze :)

                      I co zrobisz??? :))
                      • hello-kitty2 Re: syndrom odstawienia... 15.08.12, 11:25
                        trzydziestoletnia napisała:

                        > , kurde ile ja sie tego naogladalam w Polsce, az sobie obiecalam ze j
                        > > ak jeszcze raz to facetowi nie odpuszcze :)
                        >
                        > I co zrobisz??? :))

                        Conajmniej rzuce kamieniem :) A na powaznie juz dawno mi sie nic takiego nie zdarzylo. A pamietam, jedna taka akcje, jako mloda dziewczyna bylam z kumpela nad jakims jeziorem na kocyku latem, chyba w Szczecinie, opalamy sie kolo krzaczka i od razu wylazi jakis gosciu, spuscil gacie i wali nam konia przed kocem, my usiadlysmy, zdziwione twarze na wysokosci fiuta, dobra odwrocilysmy sie i siedzimy w druga strone, a ten masturbant, z gaciami na kostkach mautkimi kroczkami wzdluz koca obszedl i znowu stoi przed oczami, no nie, kumpela sie wkurzyla i poleciala po jakiegos faceta, co sie niedaleko opalal. Jak tylko facet przyszedl masturbant prysnal, a kumpela potem mowi, ze ten co nas mial ratowac tez sie na nago opalal, wiec musiala poczekac az sie przyodzial :)

                        A na powaznie to mialam raz taki awarturniczy okres w zyciu, chodzilam jak tykajaca bomba, jakby wtedy mi wyskoczyl to bym mu przypieprzyla. Wbrew pozorom taki facet jest bezbronny, nawet mu uciekac ciezko z tymi spodniami. Oni sa stasznie strachliwi, to widac. Taka ekspozycja to straszny stres. Latwy cel dla agresora. Pewnie dlatego wybieraja mlode dziewczyny.

                        Tylko ten przy kocu tak sie zblizyl. Jak teraz mysle, my bylysmy we dwie, mozna by go ladnie podtopic nawet bylo ;-) Pozniej to juz z duzej odleglosci, zeby zdazyli pouciekac. Ale jak by tak zaczac ich gonic, to by sie ze strachu posrali.

                        Zdarzalo mi sie tez pare atakow 'czynnych', zazwyczaj na klatce schodowej w blokowisku przed era domofonow, ktos wpada za toba do klatki i zaczyna cie gonic i probuje wi wsacic reke pod kiecke. Ostatni taki atak to pamietam, ze do czwartego pietra mnie gonil, a kiecke mialam do samych kostek, rozkloszowana, to dobiero ciezko sie zapierdala w gore po schodach, jak juz cie dopada to trzeba zawalczyc, zaaktakowac, wyszlam obronna reka ze wszystkich walk, adrenalina dodaje takiego kopa i tez ryja trzeba porzadnie wydrzec.

                        Jak sobie przypominam to sexy sie nie ubieralam, w mini nigdy nie chodzilam (jak ten przypadek z dwuwarstwowa kiecka biala z lnu do kostek) ale jakos sie zbokom podobalam, naiwnie wygladalam czy jak. Stare dzieje.
                        • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 15.08.12, 16:40
                          Cholera, juz wiem czemu niektore kobiety maja taki uraz do mezczyzn.
                          Ja niestety nigdy nie spotkalem sie z sytuacja, zeby kobieta zaczela sie w mojej obecnosci masturbowac albo skoczyla na mnie wsadzajac mi reke w majtki - jednak roznica miedzy plciami jest na tym polu ewidentna :)
                          • trzydziestoletnia Re: syndrom odstawienia... 16.08.12, 17:21
                            sabat77 napisał:

                            > Ja niestety nigdy nie spotkalem sie z sytuacja, zeby kobieta zaczela sie w moje
                            > j obecnosci masturbowac albo skoczyla na mnie wsadzajac mi reke w majtki(..)

                            Bardzo zalujesz? ;)
                            Ja mysle, ze kobiety czesciej realizuja podobne 'upodobania' w bardziej cywilizowany sposob - zamiast wyskakiwac z krzakow wskakuja w obcisla mini i swieca biustem oraz majtkami upatrzonym panom ;)
                        • trzydziestoletnia Re: syndrom odstawienia... 16.08.12, 17:33
                          hello-kitty2 napisała:

                          > (..) Taka ekspozycja to straszny stres. Latwy cel dla agresora. Pewnie dlatego wybieraja mlode dziewczyny.

                          Chyba nie tylko dlatego ;)

                          > (..) Ale jak by tak zaczac ich gonic, to by sie ze strachu posrali

                          No tak, bo oni nie chca, zeby ich ganiac, tylko patrzec i podziwiac. Pamietam, opowiadala mi mama, jak za mlodych lat zalatwila takiego pokazywalskiego - szly z kolezanka i ich reakcja byl grymas politowania i slowa "phi, masz sie czym chwalic..", facetowi musial opasc w tym momencie ;)

                          Ja tam nie mam az takich 'przygod' jak Ty, choc jak pewnie wiekszosci kobiet trafilo sie kilka podobnych incydentow, ale pamietam opowiesci kolezanek mieszkajacych w internacie - regularnie pojawiali sie faceci pod oknami, dziewczyny (badac bezpieczne) mialy niezla rozrywke, niektore specjalnie podkrecaly gosci golizna, pewnie jedne by sie posmiac, a inne z jakas domieszka ekshibicjonistycznej przyjemnosci.

                          > Jak sobie przypominam to sexy sie nie ubieralam, w mini nigdy nie chodzilam

                          Moze mniej tu chodzi o wyglad, a bardziej o "okazje".

                          > (..) Stare dzieje.

                          Ha, zaczyna to brzmiec jak te staruszki co przesiaduja w parkach "gdzie gwalca" ;)
          • abrigado Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 10:05
            > Chcesz miec dzieci jarajace sie w doroslosci seksem w windzie czy przebieralni,
            > wpadaj do ich pokoju bez pukania ;).

            haha :) to moje maja to jak w banku!
            w pokoju nie mają drzwi a nasza głowna zabwa to wyskakiwanie z różnych kryjówek z głośnym "UAAAA!!!" podrzcanie, tłamszenia i walka na poduszki ;P
            • songo3000 Re: syndrom odstawienia... 14.08.12, 11:31
              ... zamykanie w szafie, zaciąganie po ciemku na cmentarz, (...) polecam ten trop, mój siostrzeniec też mnie uwielbia :)
    • yoric Re: syndrom odstawienia... 21.08.12, 17:40
      Kurczę jak mnie to wkurza!

      Mało co mnie tak wkurza, jak pewne dwa fałszywe przekonania, wałkowane non stop, w kółko, na okrągło.
      Wersja kobieca: "PUA działa może na większość lasek, bo one są puste, ale nie na wszystkie (na mnie oczywiście nie)".
      Wersja męska: "o atrakcyjności faceta decyduje głównie wygląd fizyczny, a nie inne cechy".

      Pierwsze zostawiam cierpliwszym. Przyjrzyjmy się drugiemu.

      Po pierwsze, jak ktoś zauważył, istnieją dość jasno opisane standardy urody kobiet. Dla mężczyzn standardy są po pierwsze dużo bardziej rozmyte, po drugie dopuszczalne odstępstwa są dużo większe. 40-latek bez problemu może być równie przystojny, co 20-latek. U kobiet może kilka % czterdziestek może konkurować z o połowę młodszą koleżanką. Szczupły koleś ważący 60kg może być równie przytojny, co 120-kilowy byczek. U kobiet to w zasadzie niemożliwe. I tak dalej, i tak dalej.

      Po drugie pojęcie 'przystojny' jest znacznie bardziej rozmyte, niż w przypadku urody kobiet i zawiera konotacje dotyczące cech charakteru i statusu. 'Ładna laska' nie konotuje inteligencji, czy zamożności, 'przystojny facet' - tak. Oczywiście można być przystojnym bez pozostałych atrybutów, ale nie zmienia to faktu, że pierwotne skojarzenia są radykalnie różne dla obu płci.

      Po trzecie, w konsekwencji powyższego męska uroda jest definiowana post factum. Kobieta może trochę nadrobić stylem bycia, trochę ubiorem i makijażem, ale w żadnym razie nie tyle, co facet. W przypadku mężczyzn, osobowość i/lub status może spokojnie doprowadzić do 'wtórnego' zdefiniowania faceta jako przystojnego.

      Po czwarte, istnieją niezliczone przykłady facetów, których w żaden sposób nie da się uznać za choćby zbliżonych do wzorca urody, a jednak mających legendarne powodzenie. Wielu z nich to osoby sławne, co dostarcza wymówki "no tak, bo są sławni". Wielu z nich jest bogatych, co dostarcza kolejnej wymówki. Inni to gwiazdki jakichś lokalnych kapel rokowych, itd. - więc tu też jest wymówka. Dalej w kolejce są idole dyskotekowych panien, tj. testosteronowe karki, których buziek w żaden sposób absolutnie nie da się uznać za urodziwe - oczywiście można powiedzieć że "oni działają tylko na określone laski". Pójdźmy dalej. Osobiście znam jednego obcokrajowca, który z łatwością wyciąga w klubie ładne o połowę młodsze od siebie laski i ląduje z nimi w łóżku. Można powiedzieć, "no tak, to obcokrajowiec" - i można tak ciągnąć dalej i dalej, tylko przypominam, że już do tej pory mamy na liście 4 czy 5 cech, na które kobiety lecą POZA URODĄ.

      Po piąte, istnieje całe morze danych z badań, z których wynika jednoznacznie, że wzorce kobiecej i męskiej atrakcyjności się różnią. Generalnie we wszystkich kulturach i z badań na wszelkie sposoby (ankiety, obserwacje, itd.) wynika, że o urodzie kobiety w większym stopniu decydują cechy fizyczne, przede wszystkim oznaki zdrowia i młodości, a u facetów - oznaki statusu i zasobów.

      Po szóste, to samo mówią zgodnym głosem praktycy, czyli PUA. I chociaż oni faktycznie mogą mieć ukryty interes w takim twierdzeniu, to jednak trudno sobie wyobrazić fabrykację na taką skalę. Gdyby o powodzeniu decydowała uroda, to na rynku nie byłoby miejsca dla PUA, bo rządziłyby na nim niepodzielnie salony urody i gabinety chirurgii plastycznej dla mężczyzn!!!

      Dlatego bardzo proszę, jeśli ktoś znowu będzie chciał tu utrzymywać swoje twierdzenia nie do utrzymania :) o nieusuwalnej roli atrakcyjności fizycznej mężczyzn w ich powodzeniu u kobiet, czy mógłby przed 'wyślij' wcisnąć 'podgląd', a w międzyczasie przeczytać jeszcze raz ten wpis, zrobić sobie kawę i przemyśleć :).
      • abrigado Re: syndrom odstawienia... 21.08.12, 18:12
        Yoric- pewnei to moja wina, bo pewnie zbyt skrótowo ująłem temat.

        spróbuję raz jeszcze- oczywiscie, ze facet może być atrakcyjny i może miec wiele pieknych, atrakcyjnych, a nawet bogatych lasek nie będąc atrakcyjnym fizycznie.

        inaczej mówiąc kobieta moze mieć bardzo dużą ochotę na seks z facetem, który nie jest w żadnym razie "pięknym zwierzęciem"

        atrkacyjność faceta wykracza w duzo wiekszym stopniu poza atrakcyjność wyglądu niz atrakcyjność kobiety- tu jest związana znacznie bardziej.

        dostrzegasz drobna róznicę?- to tak jak z kwadratem i prostokątem o jednym równym boku- jedno miesci się w drugim ale nie odwrotnie.

        atrakcyjność FIZYCZNA faceta także jest szersza ( ale wcale nie rozmyta) niz tylko wygląd. To jest wygląd plus działanie ,zachowanie ,
        takie ktore kojarzy się z wysokim statusem i ekspansywnością lub w przypadku młodych osobników z predyspozycjami do wysokiego statusu i z ekspansywnością ( te pojęcia już rózne panie moga róznie rozumieć)

        róznica zdań miezy nami wynika stą, ze dla ciebie atrakcyjność fizycZNa mężczyzny + się temu samu zakresowi odpowiednich cech fizycznych kobiety ( uproszczenie- kwadrat zielony odpowiada kwadratowi czerwonemu)

        i myslisz, ze ja mam na myśli to samo

        a tymczasem ja mówiąc o atrakcyjności fizycznej mam na mysli równeiz to zachowanie działanie ( czyli w stosunku do cech fizycznych kobiety to jak prostokat prostokąt w stosunku do kwadratu)

        Twoje PUA mieści sie w tym co ja uważam za atrakcyjność fiyczną

        przecież chyba zgodzimy się, ze o tym czy miękną nogi na czyjś temat decyduja piwerwsze sekundy interakcji ( zastanówmy sie na spokojnie przecież nikt w takim czasie nie jest w stanie rzeczywiście ocenić czy ma do czyniena z wartościowym, sprawdzonym w zyciu, rozsądnym dominującym, przywódczym i fantastycznym w łóżku partnerem)
        siła rzeczy wszyscy sądzimy po pozorach( w przypadku kobiet inne cechy, w przypadku męzczyzn inne), które są punktem wyjścia do ciągu podniecajacych skojarzeń na temat obiektu, ktory mamy przed sobą.

        Tak więc szczery pociąg do kogoś opiera się na naszej wyobraźni, na utożsamieniu obiektu z wzorcem, który kazdy z nas wykształcił nieświadomie w toku rozwoju osobniczego.
        czyli w obiekcie wyidealizowanym

        PUA stara się usystematyzować wiedzę umożliwiajacą celowe wciskanie podniecajacych guziczków w mózgu "ofiary"

        tak więc atrakcyjny fiycznie facet nie musi być ładny ( to sa wymogi meżćzyzn w stosunku do kobiet)



      • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 21.08.12, 18:39
        yoric napisał:

        > Po pierwsze, jak ktoś zauważył, istnieją dość jasno opisane standardy urody kob
        > iet.

        Chyba żartujesz !
        Uroda kobiety to temat rzeka, jest tak wiele typów pięknych kobiet że można zwariować. Śmiało powiem że na każdym kroku otaczają mnie interesujące kobiety.
        Wyniosłe, niedostępne brunetki o dumnych oczach... Niewinne, łagodne blondynki i nieśmiałym uśmiechu... Rudowłose piękności o marmurowej skórze i zielonych oczach... Wysokie, drobne... Chude i puszyste... Namiętne i niedostępne...

        > Po drugie pojęcie 'przystojny' jest znacznie bardziej rozmyte, niż w przypadku
        > urody kobiet i zawiera konotacje dotyczące cech charakteru i statusu. 'Ładna la
        > ska' nie konotuje inteligencji, czy zamożności, 'przystojny facet' - tak.

        Mnie "przystojny mężczyzna" kojarzy się wyłącznie z wyglądem zewnętrznym. Nie mam w najmniejszym stopniu skojarzeń ze statusem materialnym albo intelektem. Gdybyś powiedział - "atrakcyjny mężczyzna", albo "mężczyzna z klasą" - o, to co innego.
        Ale z drugiej strony "atrakcyjna kobieta" albo "kobieta z klasą" podobnie - zawiera w sobie spory ładunek inteligencji, dobrego stylu i manier, a także pewnej pozycji społecznej. Więc sorki, ale PUDŁO.

        > Po trzecie, w konsekwencji powyższego męska uroda jest definiowana post factum.
        > Kobieta może trochę nadrobić stylem bycia, trochę ubiorem i makijażem, ale w ż
        > adnym razie nie tyle, co facet. W przypadku mężczyzn, osobowość i/lub status mo
        > że spokojnie doprowadzić do 'wtórnego' zdefiniowania faceta jako przystojnego.

        Nie. Może doprowadzić do określenia go jako atrakcyjnej partii, ale nie jako przystojnego.
        Yoric, problem leży nie w tym czy uroda mężczyzny ma znaczenie czy nie, bo ma znaczenie priorytetowe, ale to jak ty czy ja, jako mężczyźni, odbieramy to co jest w mężczyznach ładne.

        Wybacz dość brutalne porównanie, ale jak można zrozumieć będąc mężczyzną (nie gejem) chęć, żeby ktoś cię wziął w ramiona i mocno pieprzył :)
        Zrozum, to są zupełnie różne miary. Kobiety mają zakodowany inny wzorzec urody - bardziej brutalny, ostry, kanciasty - i te cechy, które mężczyźni między sobą uważają za ładne niekoniecznie wpadają w oko kobietom.
        Z moich prywatnych obserwacji wynika np. że kobietom może podobać się gość, który w moim osobistym odczuciu jest podobny do małpy. Mocna, szeroka szczęka, zarost, mocno owłosiony, szerokie barki i klatka, duże pięści. Generalnie im mocniejsza konstytucja, im większy z niego samiec, tym lepiej.
        Natomiast czy mężczyzna 60 kilogramowy może się podobać ? No, projektantom - gejom.
        Bo kobietom, które znam - raczej rzadko.
        Przeraźliwa chudość jest chyba jeszcze gorsza niż lekka miśkowatość, a to pewnie dlatego, że jest wybitnie mało samcza.
        O - "samczy" to słowo klucz. Wygląd to przyroda, biologia, więc atrakcyjny będzie samczy samiec. No - czyż to nie oczywiste ? :)
        Samczy pod każdym względem - wyglądu, zachowania, miejsca w świecie.
        Z jedną uwagą - tak jak pisał wcześniej abrigado - ludzie w swoim oglądzie świata ułatwiają sobie trochę sprawę i PRZYPISUJĄ ludziom pewne cechy. Nie obserwują, ale właśnie przypisują i chcą je tam widzieć. Nie jedna komedia omyłek się na tym zasadza. Wydzisz wielkiego, muskularnego, lysego murzyna który idzie w twoją stronę, to od razu nadajesz mu w wyobraźni pewne cechy.
        I generalnie mechanizm PUA też się na tym zasadza - to nadawanie przymiotów działa widać też w drugą stronę - ktoś zachowujący się jak uwodziciel, dobrze ogrywający swoją rolę - może nim być, przynajmniej w domyśle.
        Ktoś zachowujący się jak dupa wołowa, pewnie przez przypadek się tak nie zachowuje.

        Jako człowiek bawiący się wiele razy swoim wizerunkiem mogę zgodzić się, że jest on rzeczą płynną. Ale są pewne kwestie nie do przeskoczenia.
        200 kilowy grubas nikogo nie nabierze, że jest uwodzicielem, podobnie jak osobnik o wyglądzie Woody Allena nie przekona nikogo, że jest siłaczem.

        Powiem tak - dla PRZECIĘTNEGO człowieka wyznacznikiem jego sukcesu u płci przeciwnej będzie zwykle zachowanie i inteligencja społeczna. Mimo wszystko - ciężko to udawać i z tym tak do końca się nie zgodzę, że wszystko można przeskoczyć i wszystkiego się nauczyć.

        Natomiast dla ludzi o wyraźnym odchyle od normy - w jedną lub drugą stronę, czyli bardzo brzydkich i bardzo urodziwych - wygląd będzie mógł grać pierwsze skrzypce - jednych deprymując i podcinając możliwości, drugich - prowadząc na niezasłużone wyżyny.
        • yoric Re: syndrom odstawienia... 21.08.12, 19:25
          Najkrócej mówiać, nie masz racji. Albo masz w jednym - przypisywanie i projekcja. Dla facetów przy ocenie atrakcyjności kobiety superważna jest uroda i właśnie dlatego uważają oni - błędnie - że podobnie jest przy ocenie mężczyzn.

          Z typami urody oczywiście, że po wierzchu jest cała ta przepiękna różnorodność - drobne blondynki, wysokie brunetki, itd. Ale to jest wszystko w wąsko zdefiniowanych kanonach, tj. odpowiednie BMI, WHR, czystość cery, symetria twarzy, itd. Weź dowolną cechę, a widełki dla facetów są dużo szersze. Czy to będzie podana przeze mnie poprzednio waga, czy oznaki wieku, czy np. za duży nos - wszystko to ma kilkakrotnie większy wpływ na postrzeganie urody kobiety, niż faceta.

          > Mnie "przystojny mężczyzna" kojarzy się wyłącznie z wyglądem zewnętrznym

          to może spytamy kobiet :) - czy przystojny konotuje raczej przystojnego mechanika, czy przystojnego biznesmena w garniturze

          > > Nie. Może doprowadzić do określenia go jako atrakcyjnej partii, ale nie jako pr
          > zystojnego.

          nie, widzę dookoła siebie jak faceci są określani jako przystojni lub nie na podstawie tak naprawdę ich zdolności społecznych.

          > Z moich prywatnych obserwacji wynika np. że kobietom może podobać się gość, któ
          > ry w moim osobistym odczuciu jest podobny do małpy.

          oczywiście, że tak

          > > Natomiast czy mężczyzna 60 kilogramowy może się podobać ?

          oczywiście - taki Justin Bieber jest ucieleśnieniem ciacha dla większości nastolatek, a typy bieberowatej budowy - dla sporej grupy dojrzałych kobiet.

          > Mimo wszystko - ciężko to udawać i z tym tak do końca się nie zgodzę, że wszystko można przeskoczyć i wszystkiego się nauczyć.

          dobra, dobra :). Piszesz elaborat na pół strony, który krąży wokół tematu, rzuca różne 'pudło' i 'mylisz się' i chociaż trochę się zgadza, to jednak gównie się nie zgadza 'nie wprost', ale nie wiadomo z czym. Mówimy o tym, czy postrzeganie atrakcyjności faceta, jego powodzenie u kobiet i wyzwalanie w nich pożądania - zależy GŁÓWNIE od wyglądu czysto fizycznego, czy też nie. Ja twierdzę, że nie. Ty, że tak?
          • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 21.08.12, 19:41
            yoric napisał:

            > Mówimy o tym, czy postrzegan
            > ie atrakcyjności faceta, jego powodzenie u kobiet i wyzwalanie w nich pożądania
            > - zależy GŁÓWNIE od wyglądu czysto fizycznego, czy też nie. Ja twierdzę, że ni
            > e. Ty, że tak?

            Też uważam że nie.
            Różnica między nami jest taka, że jestem w stanie wskazać przynajmniej kilka cech dyskwalifikujących w wyglądzie fizycznym na tyle, że i czynniki pozafizyczne na niewiele się zdadzą. Ja tylko uważam, że pewnych spraw nie przeskoczysz jeśli zajdą zbyt daleko.
            Bazą jest pewien poziom wyglądu fizycznego, a na tej bazie atrakcyjność buduje zachowanie, intelekt, błyskotliwość, inteligencja społeczna, humor. Bez tej bazy - to wszystko możesz sobie w d...ę wsadzić. Za przeproszeniem, a nawet bez.
            I im baza wyżej, tym te pozostałe czynniki szybciej i intensywniej działają.
            Teraz wyrażam się jasno ?
            • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 21.08.12, 19:55
              ...i jeszcze dość istotny szczegół - każda kobieta ma tę minimalną bazę, którą jest w stanie zaakceptować na nieco innym poziomie. Jest jakąś niepisaną regułą, że super laski mają ją dość wysoko, często na tyle, że dość ciężko przeskoczyć ten próg. Kobiety mniej atrakcyjne, wygłodzone itd - zniżają loty, ale oczywiście do pewnych granic.
            • yoric Re: syndrom odstawienia... 21.08.12, 21:58
              Tutaj niby tak...
              ...a we wpisie niżej już nie.

              Wiesz, minimalny poziom akceptowalności to istnieje dla każdej cechy. Dla wyglądu, zarobków, inteligencji, no wszystkiego... Żeby się podobać laskom nie trzeba być milionerem, ale jak się mieszka w slumsach, to się ma pod górę jeszcze bardziej, niż z 40kg nadwagi. Nie trzeba być mistrzem sportu, ale jak się jest sparaliżowanym od szyi w dół... itd. itp.
              Więc to, że brzydota mocno przeszkadza to żadne odkrycie ani kontrowersja.

              Kontrowersja zaczyna się przy tym drugim twierdzeniu, które przyznać trzeba jest ogólnie prawidzwe, ale znowu nie wiedzieć czemu premiuje wygląd fizyczny faceta. Oczywiście, że atrakcyjne laski będą miały wyższe wymagania względem urody, ale one będą miały te wymagania wyższe względem *wszystkiego*. Będą chciały po prostu lepszego samca, bo skoro mogą go mieć, to po co sięgać po gorszego. A 'lepszy' to może być ładniejszy, ale nie musi - wartość samca o wiele łatwiej niż wartość kobiety podbić czynnikami pozawyglądowymi. No i wreszcie można popatrzeć, z kim tak naprawdę lądują w łóżku te najładniejsze babki - będzie w tym gronie jakiś odsetek brzydkich bogaczy. Co się więc dzieje z tym minimalnym wymaganym poziomem w takich wypadkach?
              • sabat77 Re: syndrom odstawienia... 21.08.12, 23:04
                ...i co czuje laska do takiego brzydkiego bogacza ? Pożądanie ? :D
                No bo chyba o tym tutaj mówimy, a nie o życiowym cwaniactwie i chęci ustawienia się.
                • yoric Re: syndrom odstawienia... 22.08.12, 08:14
                  Pewnie pół na pół lub w jakichś innych proporcjach odległych od 100% na 0%. Część przypadków to wyrachowane gold-diggers, części pieniądze pewnie imponują na tyle, że zmieniają percepcję posiadającego je faceta, a w jakiejś części pieniądze pomagają nabrać pewności siebie i zmienić ogólny image faceta na tyle, że staje się on autentycznie łóżkowo atrakcyjny.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja