Praca w delegacji

14.08.12, 10:41
Witam wszystkich serdecznie. Trochę nie wiem jak się tu poruszać, zalogowałam się niedawno...
A co sądzicie o wyjazdach jednego z partnerów do pracy za granicę na kilka tygodni. Co wtedy z sexem? Czy mężczyzna szybko posunie się do zdrady?
    • abrigado Re: Praca w delegacji 14.08.12, 10:46
      zależy jaki mężczyzna- im fajniejszy, inteligentniejszy i bardziej obrotny tym szybciej ;p

      juz badania czterolatków dowodzą, że im inteligentniejsze dizcko tym chętniej łamie reguły pod nieobecność "kontrolera" ;)

      sie nie przejmuj- pilnuj tylko zeby sie zabezxpieczał i nie dokonywał alokacji zasobów materialnych w innym perfidnym babsztylu ;P
      • hello-kitty2 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 10:53
        Kilka tygodni to przeciez nie az tak dlugo, niektorzy z nas siedza tu o suchym pysku miesiacami :)

        Duzo zalezy od okazji. A pan temperamentny?
        • nutricia04 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 11:38
          Tak Was trochę podpuszczam, bo te nasze rozłąki juz troche trwają... Chcę wiedzieć co myślą inni na temat;-) Czy temperamentny? Lubi byc w centrum, ale chyba jak zna towarzystwo, w nowym jest trochę nieśmiały, choć ostatnio mnie zaskakuje... Typowy lew-lubi błyszczeć.
          • songo3000 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 11:39
            A jak ma na imię?
          • hello-kitty2 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 11:59
            nutricia04 napisała:

            > e... Typowy lew-lubi błyszczeć.

            Jezu Sabat w delegacje jezdzi!

            Czekaj czekaj nie sciemniaj, "temperamentny" to do towarzystwa sie raczej nie odnosi ;) No chyba ze piszesz o seksie grupowym i wtedy pan w centrum :)



            • nutricia04 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 12:12
              Ale od towarzystwa się zaczyna, bo do tanga trzeba...
              • songo3000 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 12:19
                > Ale od towarzystwa się zaczyna,
                A na agenturze kończy. I żadnego tanga, dwojga czy trojga nie trzeba, średni portfel wystarczy :)
                • nutricia04 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 13:02
                  Widzę, że ktoś jest w temacie:-) O to bym Go nie podejrzewała...O ja naiwna....
                  • 5justi Re: Praca w delegacji 15.08.12, 21:51
                    mieszkałam kilka lat za granicą.
                    i nie chcę cię dołować ale powiem tak:
                    w polskiej prasie, w dziale ogłoszeń co tydzień leciały dziesiątki ogłoszeń "żonaty na emigracji pozna panią w wiadomym celu (dyskretny)"
                    czytając to zawsze wyobrażałam sobie takiego pana jak wraca do Polski i ściemnia żonce jak to tęsknił...
                    • abrigado Re: Praca w delegacji 16.08.12, 00:26
                      eee tam ściemniał- to syćko z tesknoty, Panie...
                    • gomory Re: Praca w delegacji 16.08.12, 07:39
                      > w polskiej prasie, w dziale ogłoszeń co tydzień leciały dziesiątki ogłoszeń "żo
                      > naty na emigracji pozna panią w wiadomym celu (dyskretny)"

                      Nie trzeba sie zaglebiac w lekture prasy emigracyjnej.
                      Zajrzyj sobie np. na gazetowe forum jakos tak "kochankow szukam" czy jakos tak brzmiace. Roznica ogloszen taka, ze nie ma napisane "na emigracji".
                      Ja jednak bylbym dosc spokojny o cnote wielu z nich. Skoro kondycja umyslowa potrafi im entuzjastycznie podsuwac pomysly z odpowiedzia na ogloszenia sprzed roku ;).
                      Wez pod uwage wybrednosc kobiet. Zajrzyj na jakies forum np. swingersow to przekonasz sie, ze maja problemy ze znalezieniem np. faceta do trojkata.
                      Ku pokrzepieniu serc w kraju: Jestem pewien, ze nie kazdy emigrant deklarujacy chec bzykniecia kochanki zaraz taka odnajdzie. O emigrantki bym sie bardziej lekal ;).
                      • hello-kitty2 Re: Praca w delegacji 16.08.12, 10:09
                        gomory napisał:

                        > Nie trzeba sie zaglebiac w lekture prasy emigracyjnej.
                        (...) Jestem pewien, ze nie kazdy emigrant deklarujacy
                        > chec bzykniecia kochanki zaraz taka odnajdzie.

                        No bo w ogole trzeba byc jelopem, zeby bzykac Polki na emigracji :) To tak, jakby wybrac sie w tropiki i zrec konserwy przytargane z ojczyzny :)
                        • nutricia04 Re: Praca w delegacji 16.08.12, 11:24
                          Na bezrybiu i rak ryba:-)
                          • hello-kitty2 Re: Praca w delegacji 16.08.12, 11:53
                            nutricia04 napisała:

                            > Na bezrybiu i rak ryba:-)

                            No wlasnie odwrotnie: w sensie po cholere brac drewno do lasu? :)

                            A maz wlada biegle jezykiem/ami uzywanymi w kraju delegacji? Choc nie wiadomo co gorsze. Mam kumpela na poludniu pracujaca w rejestracji na kempingu dla Polakow przyjezdzajach do pracy w rolnictwie na sezon letni. Jak opowiada co sie tam wyprawia, ostatnio np. swierzb sie rozprzestrzenil, jak wiadomo w szybkim tempie do granic epidemii. Odbieglam nieco od tematu. A jakie wziecie maja panie z recepcji :)
                            • nutricia04 Re: Praca w delegacji 16.08.12, 12:56
                              Nie, nie biegle. Nocuje w hotelu, pracuje w towarzystwie męskim, międzynarodowym. Melduje się co jakiś czas, właściwie nie mam powodów, żeby Go zaraz posadzać o takie tam...świerzby:-) Jest facetem z zasadami i z klasą, napewno nie wziąłby "towaru wielokrotnie używanego". No, ale nigdy nic nie wiadomo.
                              • hello-kitty2 Re: Praca w delegacji 16.08.12, 13:12
                                nutricia04 napisała:

                                > Nie, nie biegle. Nocuje w hotelu, pracuje w towarzystwie męskim, międzynarodowy
                                > m. Melduje się co jakiś czas, właściwie nie mam powodów, żeby Go zaraz posadza
                                > ć o takie tam...świerzby:-) Jest facetem z zasadami i z klasą, napewno nie wzi
                                > ąłby "towaru wielokrotnie używanego". No, ale nigdy nic nie wiadomo.

                                A co robi w weekendy? :)

                                ps. wiesz na tym forum uzywanie okreslen typu "towar wielokrotnie używany" jest dosc ryzykowne, to cos tak, jakby krzyknac na lotnisku BOMBA, niby niechcacy z mlodej piersi sie wyrwalo, a mozna na siebie nieprzychylne spojrzenia skierowac. No chyba, ze chodzi ci o uzywane reczniki, posciel i bielizne, ktore w przypadku swierzbu trzeba pozostawic bez uzywania, zeby pasozyt saoistnie wyginal.

                                • hello-kitty2 Re: Praca w delegacji 16.08.12, 13:15
                                  ...pozostawic bez uzywania przez DWA tygodnie.

                                  Pozdrawiam rodakow z kempingu w Ba....
                                • nutricia04 Re: Praca w delegacji 16.08.12, 13:49
                                  A w weekendy tez pracuje, albo do domu przyjeżdża...

                                  P.S. Oczywiscie, że chodzi o ręczniki, nie ma to jak swoje własne, nieużywane...
                                  • orosadm Re: Praca w delegacji 17.08.12, 08:54
                                    A Ty myślisz o skoku w bok?

                                    oros.blox.pl
    • la.locca Re: Praca w delegacji 14.08.12, 15:35
      Myślę, ze sama jednak najlepiej znasz swojego mężczyznę. Ufasz mu, nie ufasz? Ja znam takich, którzy mimo że "temperamentni", zdrady sie nie dopuścili, mimo że długo byli "na obczyźnie". Ale znam też oczywiście takich, co sie dopuścili :-)
      Zależy kto jakie ma zasady i siłę charakteru.

      • nutricia04 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 16:01
        Można wyczuć rozsądek w tej wypowiedzi:-)Niby znam mojego mężczyznę, ale nie ufam mu bezgranicznie... Sama byłam kiedyś na obczyźnie, a On był tutaj sam. Jak to życie się plecie...Wszędzie można dopuścić się zdrady...I to niekoniecznie cielesnej. Zaufanie, co to właściwie jest zaufanie, kiedy kończy się jego granica?
        • hello-kitty2 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 16:30
          nutricia04 napisała

          Sama byłam kiedyś na obczyźnie, a On był tutaj sam. Jak
          > to życie się plecie...Wszędzie można dopuścić się zdrady...I to niekoniecznie c
          > ielesnej.

          Ciekawy temat. Co chcesz przez to powiedziec? Ze sama zdradzalas/zdradzilas? A co rozumiesz przez niecielesna zdrade?
          • nutricia04 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 17:04
            A flirt przez internet, telefon to nie zdrada?
            • sabat77 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 17:15
              A usmiech do ekspedientki w sklepie to nie zdrada ?
        • aandzia43 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 18:41
          Zaufanie, co to właściwie jest zaufanie, kiedy kończy się jego granic
          > a?

          Moja definicja zaufania: rzetelny rachunek prawdopodobieństwa w temacie skłonności chłopa do zdrady i jeśli wyjdzie na to, że chłop nierychliwy do wsadzania gdzie się da, to spokojne życie i nierozdmuchiwanie w celach samoudręczania się tych niewielu procent prawdopodobieństwa, że zdradzić może. Ale oczywiście zasada ograniczonego zaufania to dobra zasada, więc pewną dozę czujności trzeba zachować.
    • aandzia43 Re: Praca w delegacji 14.08.12, 18:34
      A co sądzicie o wyjazdach jednego z partnerów do pracy za granicę na kilka tygo
      > dni. Co wtedy z sexem? Czy mężczyzna szybko posunie się do zdrady?

      Sądzimy, że to nie kwestia długości wyjazdu tylko charakteru chłopa. Niejeden posunie się do posunięcia cudzołożnego już podczas wyjazdu żony z dziećmi na weekend. Inny z kolei dzielnie przetrwa półroczny post. I nie inteligencja i uroda chłopa są tu kluczem do sekretu, jak sugerował Abrigado.
    • tygrys-bez-rys Czy kruki pała cygara? 21.08.12, 23:41
      Niechetnie i z pewny taka dozą niesmiasci pragnę zauważyć ze jesteś trolem i prowokatorka, albo nieważne czytasz te tu perły. Chłop jak i koń jaki jest każdy widzi, chyba ze sie ktoś końmi nie interesuje sie, ale by mógł, więc za przypadek szczególny nie biorę odpowiedzialność. Wiedz chłop z definicji pójdzie w długa, chyba ze jak sie dowiadujemy na wątku, obok jest pedalem, gościem z reklamówka z carfuru czy tez prżemocowcem. To wtedy moze nie pójdzie a może tak. Patrz dylemat i kasus szabasa. Powinnas poważnie rozważyć kilka sesji psycho analizy z brunetem w średnim wieku i szarym swetrze, o blekitnych oczach skrywajacym swoją niesmialosc za rogowymi oprawkami okoloraw bez szkiel. Przestaną cię interesować z du... Cii.

      Mnie natomiast fascynuje i zagaduje czy kruki pała cygara, albowiem siedząc sobie dziś w parku hibiya, o 5rano, w towarzystwie lysiejacych emerytów i przypadalajac kubanczyk zostałem zaatakowany prze kruka wielkiego jak strus, sukienkot wyszarpal mi z paszczy Habane i dał nogę na drzewo. Ciskanie kamieniami, gałęziami i beretami emerytów nie dało skutku. Zawiadomilem policję o agresji zwierza i oddalilem sie samotnie na śniadanie. Czy kruki pała cygara czy zajebal mi go z czystej złośliwości?
      • sabat77 Re: Czy kruki pała cygara? 22.08.12, 06:08
        Nie palą, ale panie krukowe o tym nie wiedzą.
        On teraz będzie wolno i majestatycznie przechadzał się między nimi z tym cygarem w dziobie, podkreślając swój status społeczny, a one będą stały z rozwartymi paszczami i tęsknie pokrakiwały w jego stronę. Teraz twój kruk będzie przebierał w kruczycach jak w ulęgałkach.
        • songo3000 Re: Czy kruki pała cygara? 22.08.12, 07:29
          :O
          tiny.pl/h46d9
          • abrigado Re: Czy kruki pała cygara? 22.08.12, 09:32
            ale laska! ...ten namiętnie rozchylony dziobek! ten błysk piór

            to gawron akurat jeast songo ;P
            • tygrys-bez-rys Maly jakiś taki ... 22.08.12, 09:39
              Mój to byl wielki taki jak spory pies albo mniejszy strus. Takiemu kurdupłowi to bym cygara nie oddał.
        • tygrys-bez-rys Glupie bydle 22.08.12, 09:36
          Przecierz kobiety wszystkich gatunków nie nawidza subtelnej woni cygar. Ale gdyby, gdyby to jednak kruk kobieta wpadła na ten temat, i tak nie koniecznie palac ale sugestywnie trzymajc w dziobie przechodzala by sie wsród stada kruczych samców, oj zwariowali by dokola panowie. A tak to co? Moze jakiś kruk pedał wybzyka tego moje dupnego kruka, kruka strusia A niech ma pedał tez stworzenie boze, nie każdy pedalem byc moze.
          • hello-kitty2 Re: Glupie bydle 22.08.12, 10:54
            Kruk, gawron czy strus, jak widze ptaka to sie slinie na rosolek, a jak widze rybke to wyciagam patelnie.

            BTW tygrys fajnych masz znajomych w profilu :) Czy to twoje oko i szczeka na zdjeciach?
            • ale-cialo Re: Glupie bydle 22.08.12, 11:46
              a dołeczek w brodzie? profilu rzecz jasna :)
              • hello-kitty2 Re: Glupie bydle 22.08.12, 12:35
                ale-cialo napisała:

                > a dołeczek w brodzie? profilu rzecz jasna :)

                A gdzie ty dojrzalas tam profil? Ja widze tylko profil kapcia :)

                Zauwazyliscie ze tu pisze kupa inzynierow? :)
                • dreemcatcher Re: Glupie bydle 22.08.12, 12:52
                  frustratów na dodatek a to dlatego że nie pracujemy w licznych gronach kobiet :)
                  • tygrys-bez-rys Za siebie mov 22.08.12, 15:18
                    Ja jestem sfrustrowany tym ze mnie kruk podrapanym po pysku, moze nawet to on wydrapana mi doł na brodzie w afekcie kradzieży cygara. Sukinsabaka.
              • tygrys-bez-rys Insynuacje 22.08.12, 15:16
                Przypominam, nie sugerowalem, ze jestem atrakcyjn, tylko ze uwielbiam atrakcyjnosc brunetki o niebieskich oczyskach-ahhhhhh. I jak donoszą amerykańscy naukowcy, poto natura obdarzyla mnie umiejętnością łapania, rzucania i kopania piłki żebym mógł obserwować i należycie ocenić wyżej wymienionej kocie ruchy, falujacych biodra i biust z dystansu.
                • hello-kitty2 Re: Insynuacje a zarost 22.08.12, 15:49
                  tygrys-bez-rys napisała:

                  > Przypominam, nie sugerowalem, ze jestem atrakcyjn, tylko ze uwielbiam atrakcyj
                  > nosc brunetki o niebieskich oczyskach-ahhhhhh. I jak donoszą amerykańscy naukow
                  > cy, poto natura obdarzyla mnie umiejętnością łapania, rzucania i kopania piłki
                  > żebym mógł obserwować i należycie ocenić wyżej wymienionej kocie ruchy, falujac
                  > ych biodra i biust z dystansu.

                  Ciemne wlosy, jasne oczy = zgadza sie. Jedna rzecz: na zdjeciu jest zarost! Ladnie wygolony ale zawsze :)

                  Twoja atrakcyjnosc to tylko Yoric moglby rzetelnie ocenic, ja nawet nie smiem ugrysc tematu, a conajmniej nie bez kawy, jak radzil :)
                  • tygrys-bez-rys Oj nic nie zrozumiałam 22.08.12, 16:02
                    To nie jest zdjęcie mojej kobiety albo i jej brody. Nie gustuje w zarostach. Choć moze powinienem? Podobno trzeba spróbować wszystkiego ... Oprócz chłopców.

                    Yoric jest dla mnie autorytet w sprawie wszystkiego więc niech ocenia najlepiej w skali richtera. Kawy nie pije bo szkodzi na mózg i włosy. A tego naprawde mi nie tezeba. Wlosy natomiast. Co mnie dziś rano, kiedy wybieralem sie z emerytami na palenie cygara, strasznie zainteresowało, bo zamiast robić sie siwe, zaczęły nabierać koloru miedzi ale tylko niektóre. Czy to moze skutek radjacji z fukoshima power plany? Zbyt dużo onanizmu, a moze dieta z żywych skorupiakow. Którzy to wie, pewnie Yoric.
            • tygrys-bez-rys Cock 22.08.12, 15:12
              Rosolek na patelni na widok cock'a. A ja myslalem ze Ty owlish wielkie ptaki.
              Kazdy am takich przyjaciol na jakich sobie zasluzyl.
              Moze tak moze nie, a dlaczego h-chess wiedziec?
              • hello-kitty2 Re: Cock 22.08.12, 15:24
                tygrys-bez-rys napisała:

                > Rosolek na patelni na widok cock'a. A ja myslalem ze Ty owlish wielkie ptaki.

                Kiedys zdarzylo mi sie wsiadac do samolotu na bardzo malym lotnisku, gdzie trzeba bylo ze swoja walizeczka isc gesiego do maszyny po plycie lotniska i wtedy widzialam to o czym slyszalam od dawna - mezczyzna z wielkim ptakiem na dloni przechadzal sie dookola plyty. Piekny obraz. Zaiste nie mozna oderwac wzroku. Tylko drapiezca nie kojarzy mi sie z rosolkiem czy patelnia. Jezu jak ja bym chciala go potrzymac. Ciekawe czy bardzo wpija pazury?

                > Moze tak moze nie, a dlaczego h-chess wiedziec?
                Ale do rzeczy, a tak z ciekawosci. Nudzi mi sie.
                • tygrys-bez-rys Mężczyzna z wielkim ptakiem 22.08.12, 15:53
                  No teraz to już lepiej rozumiem, skad ta patelnie i rosół. Chce ten drapiezcow to jednak nie kogut, tylko krogulec, albo nawet i sowa.

                  Jak z ciekawości to nie mogę odpowiedzieć, bo ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kota, a moze nawet halo kicie zgubiła ciekawość, no i tak dalej. A ja mam dobre serce i do tego ani dłoni ani nawet ptaka nie przyłoże. A jak ci sie nudzi to przeczytaj sobie o Urazach mózgu I ich wpływowi na AD internationalbrain.org/?q=node/51 dla mnie bomba!
                  • hello-kitty2 Re: Mężczyzna z wielkim ptakiem 22.08.12, 16:19
                    tygrys-bez-rys napisała:

                    > Jak z ciekawości to nie mogę odpowiedzieć, bo ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kota, a moze nawet halo kicie zgubiła ciekawość, no i tak dalej. A ja mam dobre serce i do tego ani dłoni ani nawet ptaka nie przyłoże.

                    No dobra przyznam sie, wpadles mi w oko, bo robisz zakrecony mix jezykowy. Pytanie: z ilu jezykow jest ten mix?
                    • hello-kitty2 Re: Tygrys w zwazku z dzisiejszym atakiem 22.08.12, 16:34
                      jeszcze przyszlo do glowy, ze moze w poblizu krecili remake slynnego horroru HitchCOCKa i jeden statysta im sie zagubil ? :)
                      • tygrys-bez-rys Kruki i wrony? 23.08.12, 03:33
                        My Dear. Byc moze, byc moze, ale to chyba bardziej bedzie jakas ekranizacja Zeromskiego, niz HiczCoka, tam u niego to graly Mevy a nie big-ass kruki.
                        • sabat77 Re: Kruki i wrony? 23.08.12, 06:42
                          Czepiasz się. Ty też nie wyglądasz jak Tippi Hedern.
                          A może wyglądasz, hę ? :)
                        • sabat77 Re: Kruki i wrony? 23.08.12, 06:42
                          Czepiasz się. Ty też nie wyglądasz jak Tippi Hedren.
                          A może wyglądasz, hę ? :)
                          • tygrys-bez-rys Moze tak moze nie 23.08.12, 07:25
                            Ale lepiej sie nie demaskowac, wiem ze masz slabosc do cycatych blondy z harakterem, i mi sie tu jeszcze zakochasz. Polecam jednakowoz tabletki uspokajajace albo metydacje. Ludzie to chyba spia o tej porze, albo przynajmniej, myja zeby, pieprza kogos, pieprza pomidory sniadaniowe, a nie szlochaja na forum do swoich wyimagonowanych cycatych blondynch.
                    • tygrys-bez-rys lep na muchy czyli co chcesz!? 23.08.12, 03:19
                      No i oczywiscie, tego sie spodziewalem, komplementy ze wpadlem w oko, ze mix jakis! No nie powiem slodko lechcze ta najwieksza czesc mojego istnienia, niestety-ego. Lecz rozum podowiada i nakazuje pytac: No dobrze, jestes bardzo mila. A teraz do rzeczy! Co moge dla Ciebie zrobic?
                      • hello-kitty2 Re: lep na muchy czyli co chcesz!? 23.08.12, 09:29
                        tygrys-bez-rys napisała:

                        > No i oczywiscie, tego sie spodziewalem, komplementy ze wpadlem w oko, ze mix ja
                        > kis! No nie powiem slodko lechcze ta najwieksza czesc mojego istnienia, niestet
                        > y-ego. Lecz rozum podowiada i nakazuje pytac: No dobrze, jestes bardzo mila. A
                        > teraz do rzeczy! Co moge dla Ciebie zrobic?

                        Przypomina mi sie francuska kelnerka, ktora w restauracji do gosci zwracala sie: "What do you want?" :)

                        Kotek pyta tygryska: z jakich jezykow tygrys miksujesz?
                        • tygrys-bez-rys zaczynam sie obawiac 23.08.12, 10:24
                          Albowiem, wydajesz sie byc dziwne zainteresowan rozmowa ze mna, co mnie calkiem wyprowadza z rownowagi i stawia obok siebie. A nastepnie rozgladam sie nerwow do okola czy to do mnie mowa. Moze to po-moze:
                          A kicia umiesz sie jak rasowa kicia lizac po wlasnych sutkach?
    • egzotyczny.ale.logiczny.1984 delegacje zagr. to "niewolnictwo" naszych czasow.. 31.08.12, 23:18
      -dostaje sie "marne" 45 EUR dziennie
      -jesli takie wyjazdy sa czeste, moze sie okazac, ze przekraczasz 180 dni pracy w innym kraju -> zazwyczaj polskie firmy nie chca placic za ciebie podatku -> masz klopoty bo podlegasz pod podatki tego innego kraju i zaczynasz juz kombinowac, bo wiecej ci tam zabiora, niz ty
      -sypie ci sie zycie towarzyskie przez takie wyjazdy, grozba seperacji, zdrady, rozwodu,
      -co gorsza....jesli jestes sama/sam, to jeszcze trudniej ci poznac kogos normalnego, wejsc w zwiazek.... bo kto na samym poczatku znajomosci zgodzi sie widziec swojego partnera raz na 1-2 tygodnie / miesiace ? napewno nikt, kto ma "iskrzenie" w oczach i to pozadanie...
      -Polska przez to, ze jest biednym krajem i nic w niej sie nie produkuje, jak i rowniez jest omijana przez powazne koncerny z powazanymi, interesujacymi projektami powoduje, ze trzeba z niej wiac na stale, jesli chce sie cos robic. takie jezdzenie wykancza i fizycznie (zmarnowane godziny w samolotach, pociagach, hotelach) i psychicznie (rozlaka).

      dlatego wniosek jest banalnie prosty:
      -albo sie nie zgadzasz, jak masz kochajaca osobe przy sobie, na takie wyjazdy i zmieniaz prace, branze (ale to powoduje pogorszenie stanu materialnego...)
      -albo jedziecie razem na stale i pracujecie "tam" na miejscu
      -albo sie od siebie oddalacie i w koncu "rozwodzicie".

      the choice is yours.

      PS
      "lemingom" przeliczajacym jednak kazde euro na pln, dazacym po trupach do wzbogacenia sie (nawet kosztem porzucenia wszystkich znajomych - byleby tylko sie nachapac na dietkach, lunchach w samolocie, etc.) chce powiedziec, ze taki brytol (lub chinczyk pracujacy w UK ale w brytyjskim oddziale firmy) oddelegowany np do paryza dostaje 120 - 140 EUR diety dziennej...wg prawa UK....gdy natomiast przyjedza do PL robic byznesy to am 380 PLN....

      natomiast durne polaczki sie ciesza z tych 42-8 EUR lub 22 PLN w PL :)

      to chyba tak samo, jak te "sloiki" przyjezdzajace do W-wy ?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja