kuderek1983
17.08.12, 22:33
Mój partner -jesteśmy 4 lata- dziś powieedział że chce byśmy żyli jak rodzeństwo, ja wolę określenie jak współlokatorzy.
Zaczeło się od tego że od 3 lat stał się gorliwym katolikiem kiedy zaszłam w ciążę -dla dziecka odstawił dotychczasowy tryb życia by dziecko mogło brać z niego przykład-. Chodzi do kościoła, wspomaga datkami nędzników, przestaliśmy razem sypiać, co dzień godzinę się modli. powiedziałam mu że jedni odchodzą z kościoła inni wstępują pod habity. on że się z niego śmieję. oddalamy się odsiebie. Od wakacji 2011 modli się żeby wygasły w nas żądze cielesne. do innych ok ale między nami???
Dziś po ok 20 latach poszedł do spowiedzi ksiądz powiedział że daje mu rozgrzeszenie ale nie może zemną spać. powiedział mi to. "Chcę byśmy żyli jak brat z siostrą bo spowiedź będzie nie ważna, a ja chce żyć jak Bóg przykazał". mnie zamurowało i wyszłam z domu. wróciłam po 2 godzinach. i pytam się go czy zatem Bóg nie nakazuje nie ranić innych. bo mnie rani, wspólnie chcieliśmy być rodziną a teraz on sam decyduje mi zabrać tą rodzinę mój cały świat. spytałam kim dla niego jestem on żebym nie psuła mu chwili gdy był u spowiedzi, oczywiście draka, że chce go do złego namawiać. ślubu nie chce on. żadnej czułości już od dawna od niego nie ma. co mam robić, on jest dla mnie mężem i bardzo go kocham.
jesteśmy młodzi 32lata on ja 29lat. dziecka z bratem nie mam, i nie chce tak go postrzegać.
powiedziałam że powinien się leczyć bo przesadza z tą gorliwością i nie tak ludzie żyją, nie obok siebie ale razem, ale żadnedo odzewu z jego strony nie mnie do sypialni.
nie chce tak jak z nim nrozmawiać