Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności.

18.08.12, 08:22
Nipanna napisała kilka pochlebnych zwrotów na temat mojej umiejętności masturbacji, ja sam mistrzem się w niej nie czuję, chociaż za komplementy kłaniam się dwornie.
Ale - do rzeczy.
Chciałem odpowiedzieć Andzi, zaskoczonej reakcją koleżanki nipanny.
A zatem, odpowiadam i objaśniam.

Andziu, jest to histeryczna reakcja na wywleczenie przeze mnie tzw. trupa z szafy w innym wątku, czyli sugestię (jak widać trafną), że nipanna uważa masturbację za coś odrażającego. W domyśle - sama tego nie robi i nigdy nie robiła.
Ale może zostawmy panią nipannę samą sobie i jej bogu ducha winnemu małżonkowi.
Jest ciekawszy temat do poruszenia.

Wypowiem się w przywołanej kwestii, czyli masturbacji.

Nie uważam się osobiście za mistrza w tej dziedzinie, chociaż oczywiście nie unikam odpowiedzi - tak, ten temat nie jest mi obcy, uprawiałem masturbację od wczesnych lat młodzieńczych i powiem więcej - zmartwiłbym się przeogromnie gdyby było inaczej.

Ja nipanno, w przeciwieństwie do ciebie nie uważam masturbacji za coś odrażającego. Jest to według mnie zupełnie naturalna kwestia, związana z ludzką seksualnością. Więcej, jej nieobecność na jakimś etapie życia człowieka jest rzeczą co najmniej niepokojącą, wskazuje bowiem na braki w świadomości seksualnej, brak pewnej seksualnej dojrzałości.

Masturbacja w świątyni seksualności to ŚWIĘTOŚĆ. To seksualne abecadło każdego z nas. Piszesz, że nie rozumiesz seksualności mężczyzn. Na Boga, jak masz poznać seksualność innych osób, skoro nie rozumiesz swojej ?

Powiem szczerze, że wobec kobiet, które nigdy nie czuły potrzeby poznania własnego ciała, chęci doświadczenia przyjemności związanej z samodzielnym odkrywaniem osobistej sfery erotyzmu, odczuwam przede wszystkim litość i współczucie.
Są ślepe i głuche wobec sfery życia, która jest dla większości kluczowa do doświadczania życiowego poczucia sukcesu i spełnienia. To jakiś rodzaj kalectwa emocjonalnego.

Nie winię ich.
Może po części jest tu winien patriarchalny system wartości, chcący w kobiecie świadomej swojej seksualności widzieć jedynie pożądliwą kurwę (wybaczcie, ale w tym miejscu inne słowo będzie tanim eufemizmem), co sprowadza do parteru wszystkie próby rozwinięcia się pierwotnych instynktów i oczekiwań kobiet wychowanych w "tradycyjnych wartościach".

I dopiero to jest dla mnie odrażające.
Najbardziej przeraża fakt, że tej emocjonalnej kastracji dokonują zazwyczaj same kobiety, które ktoś wcześniej wychował na żeńskie eunuchy, obiecując utopijny raj w zamian za zamordowanie własnej seksualności, psią wierność małżonkowi, uległość i posłuszeństwo. System w którym je wychowano, w którym ich seksualność nie ma żadnego znaczenia, a który doskonale opisuje słynny niemiecki skrót 3K, de facto uniemożliwia kiełkującej dziewczęcej seksualności zdobywania tych szlifów, wprawek, które równolegle są udziałem chłopców, wychowywanych na myśliwych, zdobywców, awanturników.

Precz z tymi uprzedzeniami.
Masturbacja jest głosem potrzeby rodzącej się, a czasem i dojrzałej seksualności. Głosem który MUSI być brany pod uwagę. Odwracanie się od tego głosu, to odwracanie się od siebie samego, pozostawanie w wewnętrznym cieniu. Masturbacja jest krokiem w stronę dojrzałości.

Dla mnie jest konserwatywną bzdurą, obraz kobiety-dziewicy wychowywanej seksualnie przez męża po ślubie. W domyśle męża, który swoje doświadczenie seksualne zbudował w burdelu. Co mężczyzna tego pokroju może wiedzieć o seksualności kobiet ? Ten obraz przez dziesięciolecia krzywdził całe pokolenia kobiet kultury zachodu.
Czas go odrzucić, zakopać gdzieś głęboko i nie odkopywać więcej, jak gówno pod krzakiem w lesie. Przerabialiśmy to, nie sprawdziło się.

Zatem - może czas ogłosić, że masturbacja nie jest śmiertelnym grzechem, a jedynie krokiem w stronę poznania własnego "ja" ?

Nie po to pokolenie hipisów wyjarało kilogramy trawy i pieprzyło się na zasadzie "każdy z każdym", nie po to były pigułki anty, seksualna rewolucja, nie po to wiatr podwiewał kieckę boskiej Marylin, a Elvis the Pelvis ruszał biodrami, żeby teraz ktoś pieprzył głodne kawałki o mistrzostwie olimpijskim w masturbacji... :)

Odrzućcie uprzedzenia dotyczące swojej seksualności, czerpcie z niej garściami i bawcie się dobrze. Wy wszyscy - hetero, geje, lesbijki, fetyszysci, sado-maso, onaniści... Każdy dorosły człowiek ma prawo decydować o swoim losie - a drugi niech robi lepiej dobrze sobie albo i nie, ale innemu się nie wpieprza między wódkę a zakąskę.

Miłość i seks to światło naszego dnia...
Więc tańczmy w tym świetle, a tych co podpierają ściany i marudzą miejmy gdzieś :)

There'll be no more hiding in the shadows of fear,
there'll be no more chains to hold you
The future is yours, yoo hold the key
and there are no walls with freedom
    • vitek_1 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 10:57
      wow, ale esej! Masz chłopie talent do pióra. Oczywiście zgadzam się w 100%
      • rozwodnik-waw Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 11:11
        I ja. Zawsze okazywało się, że dobry seks miałem tylko z kobietami, które umiały i lubiły się masturbować. Pozostałe były kłodami w łóżku. Ale czego oczekiwać od kogoś, kto nie umie obsługiwać swojego ciała i oczekuje, że zostanie tego nauczony?

        Zbieg okoliczności? Nie sądzę.
        • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 13:53
          I ja. Group hug? :)

          Choc mam mala watpliwosc: nipanna nigdzie nie pisala, ze sie nie masturbuje. Wrecz pisala, ze jest goraca. Nie uprosciles tego za bardzo Sabat?
          • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 13:59
            Nipanna to mi lotto kolo piora :)
            nie uprosciles tylko uoogolniles. Przyszlo mi to do glowy, jako ogolny wniosek, po lekturze jej postu. Nie omawiam nipanny tylko masturbacje i jej role w rozwoju seksualnym czlowieka :)
            • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 14:30
              sabat77 napisał:

              > Nipanna to mi lotto kolo piora :)
              > nie uprosciles tylko uoogolniles. Przyszlo mi to do glowy, jako ogolny wniosek,
              > po lekturze jej postu.

              A mnie przyszlo do glowy, ze nipanna przedklada seks z mezczyzna ponad masturbacje i stad jej wkurw na masturbantow, ktorzy jawia sie jako przedkladajacy onanizm ponad seks.

              >Nie omawiam nipanny tylko masturbacje i jej role w rozw
              > oju seksualnym czlowieka :)

              I co dalej Sabat jak juz ta seksualnosc rozwinie statystyczna nipanna? Masturbacja nie gwarantuje udanego zycia seksualnego przeciez.

              A w moim wypadku to tylko rozbudza a nie zaspakaja, wiec ogolnie szalu nie ma, nawet pod rozczarowanie mozna by podciagnac :)
              • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 15:19
                hello-kitty2 napisała:

                > I co dalej Sabat jak juz ta seksualnosc rozwinie statystyczna nipanna? Masturba
                > cja nie gwarantuje udanego zycia seksualnego przeciez.

                Nie gwarantuje, ale jest elementem.
                Zauważ jak częsty jest - chociażby widywany regularnie na tym forum - schemat kobiety odkrywającej uroki seksu dopiero w małżeństwie, czasem kobiety zaczynają się masturbować wtórnie, po rozpoczęciu regularnego (ale rzadko satysfakcjonującego) uprawiania seksu z mężczyzną.
                Dlaczego masturbacja jest istotna ? Ponieważ uświadamia kobiecie, że jest zdolna do orgazmu i jakie to uczucie.
                Budzi jej strefy erogenne.
                Otwiera szeroko zamknięte oczy na seks, na mężczyzn, na świat pełen barw i kolorów, który z każdą minutą przelatuje jej przez palce.
                Oby nie musiała się nigdy obudzić seksualnie w czarnej dupie nieudanego małżeństwa, kiedy jedyna przyjemność jaka jej zostanie to kilka minut posapującego na niej spoconego wieloryba.
                Kobiety mają prawo WIEDZIEĆ, bo wiedza to wybór.

                Do pewnego stopnia to rozumiem.
                Gdybym nie był rozbudzony, z jakiegoś powodu nigdy nie doświadczył orgazmu, to pewnie też zadawałbym sobie pytanie: wtf ? O co chodzi z tym seksem ?
                To jest kalectwo kitty, jak ślepota, głuchota, taka niewrażliwość na seks jest czymś strasznym.

                A wracając do tematu - mieszkasz za granicą, w kraju otwartym na różnorodne wzorce, kultury, nadmorskim, mocno otwartym na humanistyczne idee idące wraz ze zjawiskiem feminizmu i rewolucji seksualnej.
                Powiedz, a ja nie wiem - stąd pytanie, czy nie dostrzegasz różnicy między tym jak traktuje się seks tam gdzie teraz mieszkasz, a tym jak traktuje się seks w kraju, w którym się urodziłaś ?

                Jak otwarte są kobiety z innych kultur na seks w porównaniu z polkami ? Czy nie dyskutują swobodnie o pewnych sprawach, na dźwięk których przeciętna polka ze starszego pokolenia założyłaby własną kieckę na uszy i piszcząc uciekła do chałupy ?
                Bo ksiądz dobrodziej zakazali, a orgazmu przecież ni ma.

                Dlaczego u nas ciągle tych mącicieli w czarnych szmatach wita się w domostwie chlebem i solą a zachód dawno już od nich się odwrócił ?

                > A w moim wypadku to tylko rozbudza a nie zaspakaja, wiec ogolnie szalu nie ma,
                > nawet pod rozczarowanie mozna by podciagnac :)

                No bo potrzebujesz czegoś więcej, to chyba oczywiste :)
                Ale jest dla ciebie czymś zrozumiałym, nie obrzydliwym, a nawet pisałaś że widok masturbującego się partnera cię podnieca, a nie wywołuje wściekłe pytania o to czy cię jeszcze kocha, ani nie prowokuje cię do zrobienia mu awantury jak mamusia niegrzecznemu dziecku. :)
                Gdybym ja przyłapał żonę na masturbacji, ze pewnością bym jej chciał "pomóc" i nie napadałbym na nią za oglądanie pornoli.
    • yoric Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 19:19
      Ciekawy wywód, ale sądzisz, że jest w ogóle sens się podniecać?
      • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 19:34
        Nawet sens nie ma sensu :)
        To my nadajemy życiu sens. Stąd np. ja lubię się podniecać i dawać temu podnieceniu upust. Właściwie dlaczego nie ?
        Mówię - mieć wybór. Zrozumieć co jest czym i ocenić czy się to podoba czy nie.
    • trzydziestoletnia Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 22:02
      Niezla przemowa, panie dziejku :)
      Masturbacja na sztandary! Onanizuj sie lub gin! ;)
      Kto sie nie masturbuje reka w gore!
      • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 22:04
        raczej - kto się nigdy nie masturbował - ręka w górę. :)
    • that.bitch.is.sick Amerykę odkryłeś Sabat 18.08.12, 22:35
      ..albo wreszcie przestałeś chodzić do kościoła i odkryłeś sashę Grey i władcę pierścieni w okresie przekwitania. Co za patetyczna tyrada ale lepiej później niż wcale.
    • aandzia43 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 18.08.12, 23:36
      Piękna tyrada :-) I trudno nie zgodzić się z treścią.
      Masturbacja rzecz dla mnie naturalna, jak jedzenie, wydalanie, spanie, pożądanie, tańczenie, kochanie się, oglądanie ładnych filmów i głaskanie psa. Naturalna, ale naturalnie intymna. Nie na tyle jednak intymna, by świadomość, że partner/ka się masturbuje czy zastanie partnera/ki na tej czynności miały wywoływać konsternację. Nie zwykłam tego czynić przy mężu ani on przy mnie, ale jakieś przypadkowe zakłócenia prywatności, które nam się zdarzyły nie wprawiły nas w wielkie zakłopotanie. Luzik więc.
      • vitek_1 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 12:47
        andzia rozmawia z przyjaciółką:
        - Słuchaj, ostatnio wchodzę do domu a tam mój mąż siedzi w pokoju i się onanizuje.
        - Pewnie zrobiłaś mu niezłą awanturę?
        - Nie, wzięłam do buzi i dokończyłam. Szybciej jest umyć zęby niż podłogę.
        • aandzia43 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 17:14
          Dowcip taki sobie, szczególnie w odniesieniu do mojej postawy wobec czystości podłóg i masturbacji męża (kolejność nie przypadkowa) ;-) Tekst o mnie powinien brzmieć:

          Wchodzi Aandzia znienacka do domu, a tam mąż masturbuje się smakowicie. Aandzia między zdejmowaniem butów a wstawianiem wody na herbatę rzuca pieszczotliwie a z podziwem: "No no, stary, ale jaki jary!" ;-P

          Historyjka zmyślona na poczekaniu, ale oddająca klimat związku.
    • kemot_ski Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 01:28
      heheehehehehhe. Sabat, nie da Ci ojcec, nie da Ci mattka ani sąsiadka, co moze dać Ci masturbacja:) a tak na marginesie, zalożę się, że masturbacja wydluza nie tylko czlonka, ale i zycie:) zycie, poniewaz dla ciałai mozgu jest to wyraźny sygnał, że wciąż jesteśmy zdolni- geny przekazywać:D:D
    • miss.swiss Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 09:43
      Dobrze napisane i prawdziwe.
    • yoric Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 13:09
      Ja powiem tak: w Nigerii policja zatrzymała niedoszłego rabusia - pod postacią kozy, w którą się zamienił w trakcie ucieczki.

      www.reuters.com/article/2009/01/24/us-goat-idUSTRE50M4XT20090124
      Dla mnie polemika z przeciwnikami mastrurbacji jest trochę jak dyskusja z oskarżycielem od kozy :).
    • gomory Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 19:22
      Przydalaby sie tutaj dla rownowagi sp. Glamourous z przypowiescia o mezu ktory od bzykania sie wymigiwal, ale na pornosy energie mial.
      Masturbacja jest faktyczne waznym, mily i latwym elementem poznawania swojego ciala. Ale to wszystko wydaje mi sie bardzo naturalne dla mlodej, eksperymentujacej osoby.
      Dorosli ludzie, w zwiazku, powinni raczej miec srodek ciezkosci erotyki przesuniety w strone wspolzycia. Oczywiscie to nie znaczy, ze onanizm jest zly. Jest normalny w kazdym wieku i na kazdym etapie zycia. Ale jednoczesnie o czyms mowi i tego nie mozna pominac.
      Latwo zaczac przybijac latke pruderyjnej kuchary zonie irytujacej sie zestawem maz+porno. No baba slepa na bylo nie bylo zupelnie naturalne przejawy zycia czlowieka ;). Tylko co zrobic z tym, ze masturbacja partnera nie zawsze bywa tylko prostym wyrownywaniem dysproporcji libido? Wszak moze byc tez przejawem tego, ze miedzy ludzmi nie dzieje sie najlepiej. Gdy tylko polowa zwiazku jest zainteresowana probami poprawienia seksualnej sfery. I to nie ta rozmilowana w onanizmie.
      Masturbacja to najczesciej objaw braku "czegos". Czego?
      To banalne pytanie, wydaje mi sie istotniejsze niz walka o prawo do samoorgazmu.
      [To slowko mi lepiej brzmi niz samogwalt ;) ].
      • yoric Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 19:53
        > Masturbacja to najczesciej objaw braku "czegos".

        to jest po prostu nieprawda. Wyobrażam sobie, że masturbacja może zastępować seks, ale równie często, jak nie częściej może występować w pozytywnym sprzężeniu, albo niezależnie (w sensie, że seksu nie przybędzie niezależnie od tego, czy delikwent będzie się masturbował, czy nie). To są częściowo powiązane, ale jednak zasadniczo różne mechanizmy. Rozumiem, że dla kogoś, komu brakuje seksu masturbacja partnera może być wkurzająca, ale to jeszcze nie dowód, że jej brak coś by poprawił.
        • gomory Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 21:02
          > Wyobrażam sobie, że masturbacja może zastępować seks,

          Smiem twierdzic, ze tak jest. Wiekszosc osob majac do wyboru seks i masturbacje wybraloby seks.
          O ile akt ten bylby dokladnie taki jakie maja oczekiwania.
          Wybieraja samozaspokojenie bo nie chce im sie zabiegac o przyjemnosc partnera, prysznic jest przyjemniejszy niz jezyk, wola zerknac na tajemna dziuple babe jagi niz obcykana pochwe przepieknej zony.
          Tutaj oczyiscie poczynilem zalozenie, ze dostep do jakiejs formy wspolzycia maja. Bo gdy wyboru nie ma i jest czynnikiem zastepczym, to nie ma nad czym dyskutowac.

          > seksu nie przybędzie niezależnie od tego, czy delikwent będzie się masturbował, czy nie.

          W przypadku malzenstwa geja z lesbijka na pewno ;).
          Z tym twierdzeniem bym jednak nieco polemizowal. Wyobraz sobie, ze ludziom odebrano mozliwosc onanizowania. Czujesz jakby znaczaco wzrosla presja na seks? Gdyby to byla jedyna mozliwosc spuszczenia cisnienia z podniecenia?
          Odpowiedz sobie szczerze na pytanie - kiedy bylbys sklonniejszy do seksu. Po masturbacji czy parodniowym seksualnym poscie?
          Za tym pytaniem idzie kolejne - kiedy bylbys sklonniejszy do zwiekszonych staran o zblizenie. Po masturbacji czy parodniowym seksualnym poscie?

          > masturbacja partnera może być wkurzająca, ale to jeszcze nie dowód, że jej brak coś
          > by poprawił.

          Paradoksalnie wbrew temu co napisalem wczesniej, zgadzam sie z Toba. Wyeliminowanie onanizmu nie zlikwiduje niedopasowania. Poniewaz (z reguly) to nie masturbacja jest przyczyna dysharmonii. Ona jest tylko jej _przejawem_.
          Dlatego wlasnie zwracalem uwage na pytanie, jakie braki leza u podstawy samozaspokajania. To oczywiste, ze to moze byc taki deficyt ktorego partner nie jest w stanie zaspokoic. Ale czegos brak ;).
      • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 20:39
        gomory napisał:

        > Dorosli ludzie, w zwiazku, powinni raczej miec srodek ciezkosci erotyki przesun
        > iety w strone wspolzycia.

        Przecież to jest oczywiste. Ja tego nie neguję.
        Sugeruję jedynie, że droga w stronę szerszych perspektyw i poznania jest lepsza niż zamknięcie oczu i udawanie że słonia nie ma za szafą. Hmm ? :)

        Masa babek dąży do takiego perfekcyjnego poszufladkowania swojego życia.
        Perfekcyjna pani domu.
        To je gubi, nawet nie wiedzą jak bardzo.
        Zupełny brak spontaniczności, radości. Żyją za karę, jakby pilnie odrabiały zadanie domowe w nauczaniu wczesnoszkolnym.
        Przerażające są te akolitki dokładności, nowicjuszki w habitach doskonałej i uśmiechniętej żony, radosne dziewicze westalki z gorącym, dymiącym ciastem na blasze zamiast gorącego serca.
        Broń nas Panie przed nimi wszystkimi. :)
        Wyobrażasz sobie gomory "masturbującą się" doskonałą panią domu ?
        To nie uchodzi, tam nie ma na to miejsca.
        • gomory Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 21:14
          > Wyobrażasz sobie gomory "masturbującą się" doskonałą panią domu ?

          Starego typu faktycznie nie.
          Nowoczesna feministke oczywiscie tak.
          W Cosmo opisza, ze trzeba byc samoswiadoma, a otwartosc osiaga sie z reka w majtkach. No i, ze prawdziwych mezczyzn podnieca ten widok. Wyznaj, ze wolalbys poruchac niz ogladac sztuczny teatr, a zostaniesz okrzykniety klocem bez wyobrazni.
          Teraz np. czekam na wysyp postGreyowych bdsmowek ;).
          • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 21:26
            e, ale wybrzydzasz... W tym ratunek, w tym nadzieja właśnie.
            Niektóre kobiety takie już są. Ja wolę żeby media pakowały im do głowy wizję seksu (jakiegoś przynajmniej) jako drogi do samorealizacji nowoczesnej kobiety wyzwolonej, niż święte medaliki i koronki do serca panajezusowego. :(
            • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 19.08.12, 22:37
              sabat77 napisał:

              > e, ale wybrzydzasz... W tym ratunek, w tym nadzieja właśnie.
              > Niektóre kobiety takie już są. Ja wolę żeby media pakowały im do głowy wizję se
              > ksu (jakiegoś przynajmniej) jako drogi do samorealizacji nowoczesnej kobiety wy
              > zwolonej, niż święte medaliki i koronki do serca panajezusowego. :(

              Cos ty sie tak uczepil tych niereformowalnych kobiet? :) Gdzie ty je w ogole widzisz? Odkad pamietam nie otaczalam sie katolikami i do glowy mi nie przyszlo zeby sie z nimi nawet kumplowac. Tobie przyszlo to do glowy, to ci teraz stoja przed oczami i cie w oczy kola :)

              Odnosnie twoich pytan:
              "czy nie dostrzegasz różnicy między tym jak traktuje się seks tam gdzie teraz mieszkasz, a tym jak traktuje się seks w kraju, w którym się urodziłaś ?" => No wlasnie nie dostrzegam, z powodu, o ktorym pisalam powyzej :)

              "Jak otwarte są kobiety z innych kultur na seks w porównaniu z polkami ? Czy nie dyskutują swobodnie o pewnych sprawach" => tego nie wiem, bo o seksie rozmawiam glownie z mezczyznami. Z ich relacji wynika, ze duzych roznic nie ma. Moje odczucie jest takie - kobiety sa bardziej otwarte na seks niz myslisz tylko o tym swobodnie nie mowia. Wstydza sie czy nie maja potrzeby o seksie mowic (?)





          • that.bitch.is.sick Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 20.08.12, 12:11
            gomory napisał:

            > Teraz np. czekam na wysyp postGreyowych bdsmowek ;).

            Wszystko teraz mamy w wersji pop. Na dobre to nie wychodzi. Ten Grey mnie załamał..
          • yoric Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 20.08.12, 19:52
            > Teraz np. czekam na wysyp postGreyowych bdsmowek ;)

            właśnie, o co chodzi z tym Greyem? Nie wiedziałem, że wydawcą na Polskę jest Agora...
        • that.bitch.is.sick Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 20.08.12, 12:21
          sabat77 napisał:

          > Zupełny brak spontaniczności, radości. Żyją za karę, jakby pilnie odrabiały zad
          > anie domowe w nauczaniu wczesnoszkolnym.
          > Przerażające są te akolitki dokładności, nowicjuszki w habitach doskonałej i uś
          > miechniętej żony, radosne dziewicze westalki z gorącym, dymiącym ciastem na bla
          > sze zamiast gorącego serca.
          > Broń nas Panie przed nimi wszystkimi. :)
          > Wyobrażasz sobie gomory "masturbującą się" doskonałą panią domu ?
          > To nie uchodzi, tam nie ma na to miejsca.

          E tam, trochę przesadzasz. Zapewne żyjesz mentalnie w jakimś zamierzchłym świecie z lat 90', gdzie Beata Kozidrak była wzorcem rozwiązłości seksualnej, a szczytem wiedzy o seksualności były poradniki Mastertona. Wróć do rzeczywistości, schowaj ten język, teraz mamy internet. Gospodynie domowe dyskutują na forach o kulkach gejszy i mięśniach kegla a Kościół to już raczej w kontekście afer pedofilskich i śmiesznego akcentu papieża.. Obudź się człowieku, raz raz... teraz najbardziej śmiesze, staroświeckie i anachroniczne są laski które się zatrzymały na ideologii feminizmu drugiej fali:) i go z opóźnieniem przeżywają jak drugą wojnę światową.
          • abrigado Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 20.08.12, 12:57
            co0 to sa kulki kegla?
            • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 20.08.12, 18:56
              ...to te co się wsadza w mięśnie gejszy. Nie wiedziałeś ? :)
          • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 20.08.12, 19:21
            that.bitch.is.sick napisała:

            > E tam, trochę przesadzasz. Zapewne żyjesz mentalnie w jakimś zamierzchłym świec
            > ie z lat 90', gdzie Beata Kozidrak była wzorcem rozwiązłości seksualnej, a szcz
            > ytem wiedzy o seksualności były poradniki Mastertona. Wróć do rzeczywistości, s
            > chowaj ten język, teraz mamy internet.

            Nie przeczę, że zaczyna istnieć i mieć się dobrze świat, który przedstawiasz. Dzięki Bogu, od kilkunastu przynajmniej lat w naszym kraju ma miejsce kulturowa rewolucja, gomułkowszczyzna i ciemnogrodzianizm ustępują na wielu frontach.
            Ale... Patrzysz na to z dość wąskiej perspektywy - wielkomiejskiej, internetowej. Fakt - z tego punktu widzenia może to tak wyglądać. Jednak ten kraj to nie tylko stolyca i duże korpo, zdarzają się i mniejsze miejscowości, prowincje, a i zabite dechami wiochy. Ja zwiedziłem większość tych klimatów, przekrojowo i muszę powiedzieć, że całościowo to dulszczyzna i ciemnota u nas ma się wcale nie najgorzej jeszcze.
            Ten świat, który ja opisuję również niewątpliwie jeszcze istnieje, posiadając wcale liczną reprezentację.
            Co do kościoła - po prostu nie masz racji. Zrób to dla mnie, pójdź do jakiejś katedry na niedzielną sumę :) Nie bój się, nie spalisz się żywym ogniem, zaręczam - jak ja się nie spaliłem, to ty również nie :)) Zobacz ile twarzy, jakie tłumy tam się pojawiają.
            W porównaniu do monumentalnych, ale pustych katedr Francji, Hiszpanii - teoretycznie krajów o wielkiej katolickiej tradycji - w Polsce religia zinstytucjonalizowana ma się znakomicie. Wciąż operują nią na sztandarach politycy, zgarniający poczesne miejsca w parlamencie. Media katolickie mają wiele do powiedzenia, są medialną tubą docierającą do rzesz ludzi...
            Faktem jest że to się nieco zmienia, ale bardzo powoli.
            W pokoleniu nawet trzydziestoparolatków liczne rzesze stanowią bywalcy oaz. Mówię serio - przykład mojego dawnego liceum - spore miasto wojewódzkie i mniej więcej 30-40 procent dziewczyn regularnie lub mniej uczęszczało na oazę. To wcale nie był ewenement na skalę kraju, zupełnie normalna sytuacja. Mówię to z pełnym przekonaniem.
            Pracowałem w firmach mocno sfeminizowanych z licznym i przekrojowym personelem. Wiekszość kobiet wbrew temu co piszesz i co wcześniej w innym wątku pisała kitty nie było otwarte na seks, ani na nowocześniejsze myślenie o tych sprawach. Raczej podstawowa zasada to dorwać dobrego męża i się go trzymać, a seksem (albo jego brakiem) sobie kupować w związku przywileje. Emocjonalnie - raczej skupione na sobie, żyjące na pokaz zakłamane niby to dobre i grzeczne kurki domowe. OCHYDA. I to w zdecydowanej większości, przekrojowo, od sprzątaczki po menadżerki.
            Chociaż te ostatnie to najczęściej prowadziły podwójne życie, bo oprócz takiej zakłamanej gospodyni na pokaz, prowadziła drugi żywot polującej na samców "tygrysicy". Oczywiście mąż nic nie wiedział, najczęściej kapeć zredukowany do roli "przynieś, podaj, pozamiataj".
            Sorry, są pewne reguły, powtarzające się schematy i wiele z nich można wynieść.
            Niestety ta wiedza nie zawsze jest krzepiąca.
            • aandzia43 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 20.08.12, 23:20
              Muszę się zgodzić z Sabatem - są rejony, gdzie odnoszę wrażenie, ze jest gorzej niż za mojej młodości w tych strrrraszszsznych, siermiężnych, stłamszonych reżimem latach osiemdziesiątych ;-P Rośnie pokolenie z przepranym obyczajowo mózgiem, które edukowało się po 89 roku w cieniu triumfującej kruchty z jednej strony i Bravo Girl z drugiej. Pokolenie z jednej strony przesycone łatwo dostępną pornografią najgorszego sortu, a z drugiej nie nazywające zygoty zygotą, tylko życiem poczętym. Internet trafił co prawda pod strzechy, ale w przypadku niektórych strzech tylko po to, by panowie zyskali materiał do masturbacji, a panie fora do wymieniania przepisów kulinarnych. I nie mówię tu wcale o strzechach plebejskich - wykształcone rodziny przykruchtowe też tak mają.
              Brakuje rzetelnej edukacji seksualnej sytuującej się pomiędzy pornografią a histerycznymi pieniami o czystości przedmałżeńskiej i o męczeńskiej śmierci zygot mordowanych przez spirale domaciczne. Sabat, chcesz mieć córkę, która ma szansę zaznać szczęścia i dać szczęście - nie daj jej się kręcić zbyt blisko oaz i kółek różańcowych. Syna też na ministranta nie kieruj. Kowalem losu dzieci w jakimś tam stopniu jesteśmy. Tym bardziej, jeśli sami narzekamy, ze ideologie zrobiły nam koło pióra ;-) To znaczy ja nie narzekam, bo ja z innych kręgów, ale uprzejmie przypominam panom narzekajacym na małżonki z erotycznym dupościskiem, że co jak co, ale wasze córki już takie być nie muszą. No chyba, że chcecie sobie tylko ponarzekać, a na tacę dalej dawać ;-P
            • bcde Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 01:06
              > Wiekszość kobiet wbrew temu co piszesz i co wcześniej w innym wątku pisała kit
              > ty nie było otwarte na seks, ani na nowocześniejsze myślenie o tych sprawach. R
              > aczej podstawowa zasada to dorwać dobrego męża i się go trzymać, a seksem (albo
              > jego brakiem) sobie kupować w związku przywileje. Emocjonalnie - raczej skupio
              > ne na sobie, żyjące na pokaz zakłamane niby to dobre i grzeczne kurki domowe. O
              > CHYDA. I to w zdecydowanej większości, przekrojowo, od sprzątaczki po menadżerk
              > i.
              > Chociaż te ostatnie to najczęściej prowadziły podwójne życie, bo oprócz takiej
              > zakłamanej gospodyni na pokaz, prowadziła drugi żywot polującej na samców "tygr
              > ysicy". Oczywiście mąż nic nie wiedział, najczęściej kapeć zredukowany do roli
              > "przynieś, podaj, pozamiataj".
              > Sorry, są pewne reguły, powtarzające się schematy i wiele z nich można wynieść.

              OHYDA? Sabat, nie lubisz kobiet? ;)
              Miej na uwadze, że kobiety raczej nie gadają z obcymi mężczyznami, współpracownikami o tym, co naprawdę robią w łóżku. Nawet między sobą czasem się nie chwalą. Niewykluczone, że te kurki są całkiem otwarte na seks. Możliwe, że cześć z nich ma kiepskich w te klocki partnerów. Ty nie spałeś z nimi, tylko pracowałeś. Skoro piszesz o regułach i schematach, to chyba widzisz, że sam pojechałeś schematem.
              A twój manifest o masturbacji mi się podoba i warto go rozpowszechnić. :)
              • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 06:47
                bcde napisał:

                > OHYDA? Sabat, nie lubisz kobiet? ;)

                Lubię, łatwo mi się dogadać z kobietą, nawet łatwiej niż z mężczyzną. Ale z drugiej strony jestem świadomy, że im silniej kobieca mentalność, tym większe nieporozumienia na płaszczyźnie seksualnej mogą się pojawić w ewentualnym związku.
                Kobiety mają liczne zalety, ale równie liczne wady... Jako kumplowi w większości wypadków te wady nie przeszkadzają, bo mnie nie dotyczą, ale w związek to już bym się z taką nie pakował.
                O czym mówię ? Na przykład skłonność do przesadnego pedantyzmu, huśtawki emocjonalne związane z cyklem, skupienie emocji wyłącznie na dzieciach i podporządkowanie temu całego świata wokół, często występujące kupczenie seksem, histeryczna emocjonalność, skłonność do wyładowywania frustracji na partnerze życiowym (tzw. foch o ścianę), no i ostatnie ale nie najmniej ważne - całkowicie odmienny stosunek do seksu: skupienie na braniu, egoizm, "jest jak mi się chce", długie okresy cisz seksualnych.
                A jedną z najbardziej irytujących cech są wasze wewnętrzne "głosy" - imperatyw który karze myśleć jednocześnie o dziesiątkach niezałatwionych spraw i je kontrolować. Charakterystyczną cechą kobiecości jest wielotorowe myślenie, np. czy wyłączyłam żelazko, trzeba zrobić zakupy, czy dziecko nie nawaliło w pieluchę, czy śpi, czy dziecku nie jest za zimno, czy szef nie zrobi mi jutro awantury, czy ... i tak z 30 wielotorowych wątków, którymi baba się zadręcza. Jeśli nie umiecie nad nimi zapanować i głosów jest za wiele - a większość nie umie - to wasz chłop chodzi całymi tygodniami o głodzie seksualnym i wali konia po kątach, a wy biegacie po domu wściekłe jak osa i generalnie lepiej wam zejść z drogi i nie odzywać się...
                Bo żeby uprawiać seks wy potrzebujecie "skupienia" i "nastawienia". A mężczyzna ściąga gacie i posuwa - co za problem ? wtf ? :)

                > Miej na uwadze, że kobiety raczej nie gadają z obcymi mężczyznami, współpracown
                > ikami o tym, co naprawdę robią w łóżku. Nawet między sobą czasem się nie chwalą
                > . Niewykluczone, że te kurki są całkiem otwarte na seks. Możliwe, że cześć z ni
                > ch ma kiepskich w te klocki partnerów. Ty nie spałeś z nimi, tylko pracowałeś.
                > Skoro piszesz o regułach i schematach, to chyba widzisz, że sam pojechałeś sche
                > matem.

                Ewentualnie ty pojechałaś schematem, że kobiety nie gadają o tym z mężczyznami ? :>

                Żadna ze współpracownic nie widziała we mnie mężczyzny, tylko przyjaciółkę w gaciach, ewentualnie jak aseksualnego geja. Byliśmy z wieloma na tej stopie zażyłości, kiedy kobieta chichocze, żywo gestykuluje zjadając jakąś dobrą czekoladę (wiele z was jest uzależniona od słodyczy bardziej niż od seksu :P) i opowiada "o facetach". Ja słyszałem dziesiątki takich opowieści, dziewczyny traktowały mnie maksymalnie swobodnie, tak jak traktuje się kumpele.
                I faktem jest, że nawet między sobą nie mówicie tak chętnie o sobie, ale za to o swoich koleżankach i ich doznaniach - z dużą lubością :D Masę rzeczy można z tego wyciągnąć.

                Z tym że mnie ta wiedza frustruje, jest balastem.
                Typowy mężczyzna nie nawiązuje nigdy takich relacji z kobietami, nie zna waszych wad, bo w sumie znać nie chce - jego interesuje głównie seks, co poza tym to on ma gdzieś. A że inteligencja emocjonalna typowego samca nie jest wiele wyższa niż szympansa, to albo daje się wodzić za nos, albo wali pięścią w stół i wychodzi do kolegów.
                Wy mu każecie się wszystkiego domyślać, a on się domyślać nie chce i nie umie.
                W końcu - nie rozumie was, często olewa - woli oglądać mecze, pobabrać się w smarze w garażu, wypić browca z kolegami na mieście - taki typowy męski świat, w którym ja też nigdy nie umiałem się odnaleźć.

                Generalnie to ciężko ze sobą mamy - mężczyźni i kobiety :P
                • abrigado Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 09:02
                  > Wy mu każecie się wszystkiego domyślać, a on się domyślać nie chce i nie umie.
                  > W końcu - nie rozumie was, często olewa - woli oglądać mecze, pobabrać się w sm
                  > arze w garażu, wypić browca z kolegami na mieście - taki typowy męski świat, w
                  > którym ja też nigdy nie umiałem się odnaleźć.
                  >
                  > Generalnie to ciężko ze sobą mamy - mężczyźni i kobiety :P

                  jakie "my" Sabacie? Ty nie odnajdujesz się w smarze na mieście ;P
                  więc to nei Twój świat ... ale i tak wylądowałeś na pysku, nie?

                  ale w dużym ogóle masz rację. Parel at temu zaczytywałem sie w literaturze psychologicznej, freuda, Juna, po róznych Eichelbergerów i Lwy- Starowicze.
                  Jedyną konkretną propozycją jesty jak dla mnie Otto Kernberg "zwiazki miłosne" gdzie koleś rozłożył na czynniki pierwsze rozwój seksualności obydwu płci ze szczególnym uwzględnieniem roli agresji w stosunku do partnera. Dla niego agresja w róŻnych formach jest immanentną cecha każdego związku..

                  Natomiast po tych paru lekturach dotarło do mnie ,że oczywiście akademicko da sie was kobiety zrozumiec, ale stosowanie tej więdzy w zyciu codziennym byłoby koszmarną utopia.

                  i, ze w sumie po co? w jakim celu?, skoro druga strona kompletnie nie poczuwa się do zrozumienia mnie? Tak jak napisał Sabat cechuje was jako płeć dużo wieksze skupienie się na własnym ego i postawa oczekujacego biorcy, w życiu jako takim nie tylko w seksie.

                  przyznam, że im jestem starszy tym bardziej dochodze do wniosku, że kobieta jako stały element codzienności jest po prostu zbędną zawalidroga komplikująca rzeczy proste.
                  Nawet w życiu zawodowym neizwykle rzadkie spotyka ise kobiety umiejące wykonac prace efektywnie, z ustlaeniem priorytetów wążności.
                  Tak jak napisał sSabat jak konbieta natknie się na 30 wątków w jakiejś sprawie to każdy będize rozkminiać z taka sama powagą niezaleznie od ich faktycznej wagi dla sprawy. Tymczasem faceci ( z reguły) w takiej sytuacji identyfikuja najistotniejszy wątek i nim sie zajmuja)

                  Zawsze zdumiewała mnie bezproduktywność działań i aktywnosci kobiecych i niewspółmiernosć wysiłku w stosunku do efektu. Kujonki to przecież przede wszystkim kobiety.

                  Na pewno są liczne wyjątki- ale reguła jako taka si potwierdza
                  • that.bitch.is.sick Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 09:13
                    NO tak teraz wezmą górę resentymenty i zajmiemy się bezproduktywnym wylewaniem pomyj na jedną płeć przez drugą. Tym bardziej że wasze spostrzeżenia ani nie są trafne ani bystre. To nie jest ton ani, dyskusja dla mnie albowiem widzę wokół siebie wiele wspaniałych mężczyzn, o współżyciu z kobietami nie wypowiem się albowiem nie jestem nim zainteresowana. Przypominam jednak że nie jest to forum pod tytułem: żona mnie skrzywdziła i szaleję z nienawiści, jak pisałam na wszystkie przywary każdej płci jest jedna rada, którą kiedyś tu sformułował yoric: natychmiast przestać być dupą.
                    • abrigado Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 10:14
                      jesli mnie zaliczasz do tej kategorii to się grubo mylisz w interpretacji moich postów.

                      nie czuje sie skrzywdzony przez żadna z kobiet- no dobra do matki mam pewne pretensje ;)

                      po prostu dostrzegam odmienność modeli. Oczekiwanie przez kobiete aby facet myslał tak jak ona to tak jakby próbowac nauczyć kota szczekać.
                      To samo jest w druga stronę- zdaję sobie sprawe, że kobieta iei jest zdolane do zblizenia się do męskiego spojrzenia na świat.

                      poczucie krzywdy byłoby wtedy gdybyśmy uważali ,ze obie płcie robią to w sposób celowy i wyrachowany, a tak nei jest. Po prostu komunikując się używamy tak samo brzmiacych wyrazów ale nadajemy im inne- uwarunkowane nasza płciowoscią znaczenia.

                      Niektóre róznice są przeciez tak typowe, e stały sie przedmiotem anegdot
                      • that.bitch.is.sick Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 10:25
                        abrigado napisał:

                        > poczucie krzywdy byłoby wtedy gdybyśmy uważali ,ze obie płcie robią to w sposób
                        > celowy i wyrachowany, a tak nei jest. Po prostu komunikując się używamy tak sa
                        > mo brzmiacych wyrazów ale nadajemy im inne- uwarunkowane nasza płciowoscią znac
                        > zenia.
                        >
                        > Niektóre róznice są przeciez tak typowe, e stały sie przedmiotem anegdot

                        Nie ma co się fetyszyzować różnicami chociaż oczywiście panów to nieodmiennie podnieca. Ja nie mam cycków ona ma i można pomacać ale fajno, to się rozumie. Niestety pojawia się chęć racjonalizacji własnych porażek i niezdolności dogadania się z drugą osobą czyli zwykły brak umiejętności społecznych tym, że rzekomo różnice płciowe takie dogadanie się uniemożliwiają.
                        Ty już wysnułeś tezę że kobieta w życiu jest zbędna i jako taka uciążliwa, czekamy na uogólnienie tych zaleceń, a niedługo Sabat zacznie bajdurzyć w stylu XIX wieku że kobieta do odczuwania satysfakcji seksualnej jest niezdolna bo nakręca się wątkami związanymi z cyklem hormonalnym, jak już zaczął w tym wątku.
                        Sorry ale nie wiem do czego panowie zmierzacie, jednak to wasze partykularne interesy z faktami zbyt wiele wspólnego to nie ma.
                        • abrigado Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 11:37
                          jakich porażek?

                          dla mnie porażka jest nagiecie się przez facta do kobiecych standardów. Sama to fajnie kiedyś napisałas w jednym z watków- jakie to baby głupie, że oczekują od faceta wczuwania sie wrazliwości, empatii a kiedy sie taki staje to jest aseksualny.
                          Zrozum to chodzi o cos innego-odwołując isę do juz uzytych przykładów- kobietau waza za naturalne, że rozkminia wszystkie 30 stron problemu- faceta skupiajacego sie na tym jednym uważa za dyletanta i abnegata...chyba, ze odniesie sukces... bo kobiety są z natury kibicami sukcesu- jak niemki z lensraumu po wejściu amerykanów na teren Rzeszy ;P
                      • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 11:24
                        abrigado napisał:

                        > nie czuje sie skrzywdzony przez żadna z kobiet- no dobra do matki mam pewne pr
                        > etensje ;)

                        A mozesz to rozwinac dla matek ku przestrodze. Ja mam syna.
                        • abrigado Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 11:28
                          straszna gdera i zrzęda- nad tym chyba mozna panować , nie ?
                  • gomory Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 21:24
                    > kobieta jako stały element codzienności jest po prostu zbędną zawalidroga komplikująca rzeczy proste.

                    W ktorejs ksiazce Buss napisal o stalych bywalcach barow gejowskich.
                    Nie pamietam dokladnie procentow - moze to bylo 37, a moze 46.
                    Taka wlasnie czesc klienteli miala w swoim zyciu ponad 500 partnerow seksualnych. Prostytutkom ten erotyczny kilometraz by pewnie nie zaimponowal, ale na mnie wrazenie zrobil.
                    Te liczby chyba jasno pokazuja meski punkt widzenia. Jaka mamy wizje idealnego swiata milosci :).
                    To chyba tez wyraznie powinno pokazac kobietom, dlaczego heteroseksualny facet ma prawo uwazac kobiety za komplikatorki spraw prostych ;).
                    • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 21:40
                      Co tydzień ktoś nowy przez dziesięć lat. Po prostu w każdy weekend szedł i zaliczał kogoś innego.
                      W wydaniu hetero wykonalne jedynie w przypadku kobiety z dużym libido i małymi wymaganiami, albo faceta regularnie testującego burdele...
                      Generalnie - nieźle...
                      • songo3000 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 07:22
                        > Co tydzień ktoś nowy przez dziesięć lat. Po prostu w każdy weekend szedł i zali
                        Ale ale, to tylko dla ludków o wyjątkowo prostej (prostackiej?) seksualności. Nie wyobrażam sobie jakiegoś znacznego rozwoju mojego ars amandi posuwając co tydzień po prostu kolejną dupę.
                        • gomory Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 20:39
                          Moze ars amandi znaczaco by Ci sie rozwinelo, gdybys co 2 tygodnie dal siebie posunac ;).
                          • songo3000 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 23.08.12, 07:22
                            Ty wiesz, że to jest myśl? Może nie co dwa tygodnie ale tak tylko z raz w miesiącu... co by jakiś pedalskich skojarzeń nie było ;)
                • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 09:20
                  sabat77 napisał:

                  > Żadna ze współpracownic nie widziała we mnie mężczyzny, tylko przyjaciółkę w ga
                  > ciach, ewentualnie jak aseksualnego geja. (...)
                  > Typowy mężczyzna nie nawiązuje nigdy takich relacji z kobietami

                  :-) Ja juz ci mowilam, ze podchodzisz kobiety od dupy strony, co ty kombinujesz? A potem sie dziwisz, ze kobiety nie otwieraja przed toba swoich boudoirow tylko tabliczke czekolady.

                  > Wy mu każecie się wszystkiego domyślać, a on się domyślać nie chce i nie umie.

                  O przepraszam, ja w swoim ostatnim zwiazku swoje plany mialam zapisane w sciennym kalendarzu. Jesli przychodzilam do chaty pozno, a partner pytal gdzie bylam, odpowiadalam: przeciez bylo napisane w kalendarzu. Sprawy pozakalendarzowe byly out of discussion :) Nie zawracaj sobie sprawy domyslami honey!

                  • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 09:48
                    To jak to powinno wygladac twoim zdaniem ? :)
                    • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 11:22
                      sabat77 napisał:

                      > To jak to powinno wygladac twoim zdaniem ? :)

                      To zalezy czego chcesz? => cel

                      Od przysiadow bary mi nie urosna, choc sztanga na barkach :)
                      • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 06:14
                        hello-kitty2 napisała:

                        > To zalezy czego chcesz? => cel

                        No właśnie - skoro nie znasz mojego celu, to czemu uważasz, że zabieram się do kobiet od dupy strony ? :)

                        A może wprost:
                        Czy kobiety zakładają, że każdy mężczyzna wchodzący z nimi w interakcję silniejszą niż powierzchowna służbowa kurtuazja będzie zainteresowany odbyciem z nimi stosunku seksualnego ?
                        • songo3000 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 07:24
                          Tak jest praktyczniej... dla każdej ze stron ;)))
                        • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 11:11
                          sabat77 napisał:

                          > A może wprost:
                          > Czy kobiety zakładają, że każdy mężczyzna wchodzący z nimi w interakcję silniej
                          > szą niż powierzchowna służbowa kurtuazja będzie zainteresowany odbyciem z nimi
                          > stosunku seksualnego ?

                          A spotkales kiedys kobiete, ktora wprawdzie ci sie podobala ale absolutnie nie chciales jej przeleciec? Nawet ci przez mysl nie przeszlo, ze ty moglbys z nia? A fuj!

                          Podstawowy schemat myslenia: interesuje sie mna => podobam mu sie => chce mnie przeleciec :)

                          > No właśnie - skoro nie znasz mojego celu, to czemu uważasz, że zabieram się do
                          > kobiet od dupy strony ? :)

                          Ujawnij swoj cel towarzyszu!
                          • dreemcatcher Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 11:23
                            mnie sie ten schemat podoba:)
                            co jest złego w zabieraniu się od dupy strony , komu to przeszkadza :)
                            • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 12:56
                              dreemcatcher napisał:

                              > mnie sie ten schemat podoba:)
                              > co jest złego w zabieraniu się od dupy strony , komu to przeszkadza :)

                              "Zabieranie sie do kobiety od dupy strony" to u Sabata proba obejscia schematu. Po co obchodzic prosty schemat skoro zwyczajnie chce sie rznac :)
                              • dreemcatcher Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 13:18
                                rozmarzyłem się :)
                              • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 17:21
                                Mój cel: pomóc sobie i innym. Kobietom również.
                                Potwierdzam, że chce się rżnąć. Ponieważ jestem żonaty, to wychodzi na to, że z małżonką.
                                • abrigado Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 17:37
                                  z małzonką !? to brak gustu... to tak jakby na bienalle przynieść ze sobą kanapki w szeleszczxącym celofanie, z salcesonem i w kieszeni

                                  am not impressed sabat...
                                  • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 17:43
                                    abrigado napisał:

                                    > z małzonką !? to brak gustu... to tak jakby na bienalle przynieść ze sobą kanap
                                    > ki w szeleszczxącym celofanie, z salcesonem i w kieszeni
                                    >
                                    > am not impressed sabat...

                                    Widziałeś moją małżonkę, że poddajesz ją tak surowej ocenie, mon ami ? ;p
                                    • abrigado Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 17:47
                                      nie o to chodzi- chodzi o to, że jest swoja - i dlatego jest jak kanapka

                                      cudza zona nie musi być taka ;P
                                  • gomory Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 20:55
                                    > to tak jakby na bienalle przynieść ze sobą kanapki w szeleszczxącym celofanie, z salcesonem i w kieszeni

                                    Gdybym na biennale naglosnil to odpowiednio, polowa zdredzialych absolwentek ASP, doceniajac moja kontestacje, gotowa bylaby mi zrobic gajorka przez szeleszczacy celofan.
                                    Nawet bez kitrania sie w klozecie!
                                    Sztuka nie ma granic... No i co z tego, ze zona - sztuka sie liczy :).
                          • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 17:40
                            hello-kitty2 napisała:

                            > A spotkales kiedys kobiete, ktora wprawdzie ci sie podobala ale absolutnie nie
                            > chciales jej przeleciec? Nawet ci przez mysl nie przeszlo, ze ty moglbys z nia?
                            > A fuj!

                            Może nie "a fuj", ale jest taki próg piękna, powyżej którego kobieta nie budzi we mnie odczuć związanych z popędem seksualnym, a raczej malarski zachwyt. Jak coś nieziemskiego, bogini niemal :) Wenus.

                            > Podstawowy schemat myslenia: interesuje sie mna => podobam mu sie => ch
                            > ce mnie przeleciec :)

                            Ten podstawowy schemat myślenia jest zaproszeniem do bycia wmanewrowanym w sam środek czarnej dupy. Masz szczęście kitty, że u mężczyzn z reguły faktycznie tak to działa.
                            U kobiet niekoniecznie. Wręcz kochacie podpuszczać i manipulować.

                            > Ujawnij swoj cel towarzyszu!

                            Cel ? Tak ogólnie jestem ciekaw kobiet, są intrygujące, ciekawe... Podoba mi się porównanie sił, które tkwią w kobiecości do bogini Kali - matka i niszczycielka w jednym.
                            Kobiety są słabsze fizycznie, ale tkwi w nich ogromna siła psychiczna, energia życiowa, cierpliwość i mądrość. Jestem tym zafascynowany.
                            I jestem absolutnie daleki od prymitywnego i narzędziowego traktowania kobiet, którym wykazuje się większość mężczyzn. To z resztą jest swoją drogą komiczne...
                            To całe PUA...
                            Kobiety mają przeciętnie kilkakrotnie wyższe umiejętności społeczne niż mężczyźni. Błyskawicznie wyczuwają oszustwo, kiedy ktoś kłamie, udaje...
                            Jedyny sukces jaki może odnieść PUA to trafić na kobietę, która na niego popatrzy i pomyśli: "zachowuje się jak debil, ale pewnie chce się pieprzyć, chłopczyk w moim typie, to pozwolę mu pomyśleć, że to on mnie zdobył. Może wtedy będzie lepiej ruchać"...
                            Innej opcji nie ma, bo sądzić inaczej to tak, jakby wierzyć że szympans może wygrać w szachy z człowiekiem. Przykro mi to mówić, ale moi pobratymcy w spodniach są w ujęciu statystycznym w kwestiach damsko-męskich gierek tępi jak kowalskie młoty. :)
                            Ale pozwalacie im myśleć, że są tacy fajni, bo lubicie jak duże i twarde się w was rusza. Czasami, w każdym razie :P
                            • abrigado Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 17:49
                              > Ale pozwalacie im myśleć, że są tacy fajni, bo lubicie jak duże i twarde się w
                              > was rusza. Czasami, w każdym razie :P

                              dokładnie sabat- podpisuje siec wszystkimi czterema szympansimi kończynami

                              nie dalej jak w poniedziałek przeprowadizłem eksperyment spoleczny ( nie moglem sie postrzymać) laska wygldała na chętną i wprost mi to powiedziała

                              zacząłem wygadywać takie durnoty, i zachowywać kretyńsko, a ona nie odpuściła- przeciez nie mogla tego nei zauważyc !?
                              • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 18:11
                                Ech no to zazdroszczę wolnego czasu - ja byłem wtedy strasznie zajęty. Musiałem obronić ramię Oriona przed najazdem czworonożnych droidów z mgławicy Kraba, słumiłem gołą ręką kilka rozbłysków gamma w pobliżu Ziemi (żeby mieszkającym na niej robaczkom nic się nie stało) i zbadałem wnętrze czarnej dziury w środku Drogi Mlecznej, bo ostatnio zachowywało się nieco niestabilnie.
                                Na koniec dnia zaatakowały mnie cztery smoki ziejące iperytem ale jakimś cudem udało mi się dorwać foliową siatkę z Lidla i tak im nią wpierdoliłem, że aż siadły i się na miejscu zesrały.
                                Także luz, cieszę się, że przynajmniej ty się dobrze bawiłeś :)


                              • gomory Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 21:01
                                > nie dalej jak w poniedziałek przeprowadizłem eksperyment spoleczny ( nie mogle
                                > m sie postrzymać) laska wygldała na chętną i wprost mi to powiedziała

                                Czy bedzie niestosowne jesli sie spytam o Twoja ocene: jak sobie radzisz w przygodnym seksie. Tak w skali 1-6?
                                • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 21:12
                                  www.youtube.com/watch?v=zzgf2mTQBbk
                                  :P
                                • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 22:16
                                  gomory napisał:

                                  > Czy bedzie niestosowne jesli sie spytam o Twoja ocene: jak sobie radzisz w przy
                                  > godnym seksie. Tak w skali 1-6?

                                  Gomory, taki delikatny wstep (?), w jakim sensie jak sobie radzi? Typu:

                                  Gomory: Bracie, jak ty sobie z typ radzisz z tym wszystkim?
                                  Abrigado: No wiesz, radze sobie jak moge...
                              • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 22:33
                                abrigado napisał:

                                > nie dalej jak w poniedziałek przeprowadizłem eksperyment spoleczny ( nie mogle
                                > m sie postrzymać) laska wygldała na chętną i wprost mi to powiedziała
                                >
                                > zacząłem wygadywać takie durnoty, i zachowywać kretyńsko, a ona nie odpuściła-
                                > przeciez nie mogla tego nei zauważyc !?

                                Hehe tez tak czasem mam, tylko ze zwyczajnie dla jaj. Zagailam dzisiaj do kumpla na basenie, ze musze mu cos powiedziec "I have to tell you something..." Chodzilo mi o sprawy treningowe, a zrobil taka powazna mine (?), wiec mowie "I love you" z akcentem i dlugim wydechem na youuuu. Jezu jak na mnie spojrzal z miloscia, normalnie to kupil. Czy mlodzi mezczyzni podkochuja sie skrycie w kolezankach?

                                A dlaczego tak eksperymentujesz? Jakies cie stresy lapia jak kobieta mowi wprost o co jej chodzi?
                                • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 23:07
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Hehe tez tak czasem mam, tylko ze zwyczajnie dla jaj. Zagailam dzisiaj do kumpl
                                  > a na basenie, ze musze mu cos powiedziec "I have to tell you something..." Chod
                                  > zilo mi o sprawy treningowe, a zrobil taka powazna mine (?), wiec mowie "I love
                                  > you" z akcentem i dlugim wydechem na youuuu. Jezu jak na mnie spojrzal z milos
                                  > cia, normalnie to kupil.

                                  Nie kitty, to ty kupiłaś, że on kupił. Ja mam takie spojrzenie z miłością wyćwiczone na zawołanie, a nie sądzę żebym był wyjątkiem w tym zakresie. Mimo ogólnego zacofania, samce również się uczą :)
                                  Więcej, jak chcesz mogę ci nawet wyznać miłość, nawet kilka razy pod rząd :)
                                  Nie no, poważnie mówię...

                                  I have to tell you something...





                                  Ha ! Kupiłaś to ? :)

                                  > Czy mlodzi mezczyzni podkochuja sie skrycie w kolezankach?

                                  Oczywiście. Co tydzień w innej, w zależności która się do niego uśmiechnie akurat :D
                                  Młode naiwne dziewczęta też tak mają :P
                                  Oczywiście one z reguły podkochują się w kolegach, ale jak tych zabraknie, to i czasem w kierowcy, panu woźnym, wilkołaku, postaci z kreskówki.
                                  Miłość to tani towar jak się ma te dwadzieścia, dwadzieścia parę lat.

                                  > A dlaczego tak eksperymentujesz? Jakies cie stresy lapia jak kobieta mowi wpros
                                  > t o co jej chodzi?

                                  On jest zwyczajnie nieufny, no toczka w toczkę jak niejaki sabat :)
                                  • hello-kitty2 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 22.08.12, 23:47
                                    sabat77 napisał:

                                    > Nie kitty, to ty kupiłaś, że on kupił. Ja mam takie spojrzenie z miłością wyćwi
                                    > czone na zawołanie, a nie sądzę żebym był wyjątkiem w tym zakresie. Mimo ogólne
                                    > go zacofania, samce również się uczą :)
                                    > Więcej, jak chcesz mogę ci nawet wyznać miłość, nawet kilka razy pod rząd :)
                                    > Nie no, poważnie mówię...

                                    Wierze :) Ale on chyba nie, potem wydurnialam sie do konca treningu i pod prysznicami, bo mnie ta jego 'powaga' jakos zmrowila i chcialam odkrecic ten zarcik, zeby sie wyluzowal ale nie dalo sie (?) A lubie go.

                                    Btw jak kobieta mowi mezczyznie ze go lubi to znaczy, ze sie nim nie interesuje?
                                    • sabat77 Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 23.08.12, 06:34
                                      Nie interesuje w jakim sensie ? Seksualnym ? No tak, to najczęściej to oznacza.

                                      Wiesz, samo "lubię cię" może być powiedziane w w dziesiątkach kontekstów, to nie takie proste. Zależy jaka kobieta i komu :P
                                      Ale statystycznie "lubię cię" najczęściej oznacza: "kontakt z tobą daje mi przyjemność, budzi pozytywne pokłady energii, wzmacnia i daje siłę do działania - ale NIC POZA TYM. Nie mam najmniejszej ochoty na romans z tobą a tym bardziej na seks - więc nie spieprz tego głupimi zalotami".
                                      Jeśli samo "lubię cię" nie jest wystarczająco oczywiste dla tępego, naładowanego teściem byczka, to laska może próbować to "lubię cię" podkreślić lekkim westchnieniem i za chwilę łagodzącym uśmiechem, albo jak i to nie zadziała to już w ostateczności "lubię cię, ale...".

                                      Jeszcze jedna rzecz, która konsekwentnie podkreśla brak zainteresowania kobiety mężczyzną pod kątem seksualnym - radzenie się. Kiedy dziewczyna zaczyna z poważną miną radzić się chłopaka, to znaczy że już "po ptokach" w sensie łóżkowym :) To oczywiście nadal może być fajna relacja towarzyska, ja takie lubię, ale w sensie erotycznym całkowicie odpada. Mówię oczywiście o poważnych radach, a nie żartobliwych zapytaniach w stylu czy fajnie będzie mi w czerwonej kiecce i czarnych pończochach :D

                                      Generalnie - dziewczyna która faktycznie interesuje się mężczyzną niezbyt chętnie się przed nim odkrywa, za to sama chce wiedzieć o nim jak najwięcej. Wypytuje o niego znajomych, przyjaciółki.
                                      Mało mówi o sobie, bo boi się jakiejś wtopy, ale za to mowa ciała jest bardzo otwarta. Odgarnianie włosów, albo lekkie potrząśnięcie grzywką, przygryzanie warg, układ nóg (nad którymi najczęściej się nie panuje) to są dla dobrego obserwatora realne oznaki zainteresowania. No i oczywiście oczy.
                                      Co ciekawe inaczej patrzy kokietka, otwarta głównie na seks (dłuższe spoglądanie, wyraźnie rozszerzone źrenice (odruch niemożliwy do opanowania, niemal 100% gwarant sukcesu ;) połączone z wyżej wymienionymi tj. przygryzanie warg i uśmiech), a inaczej dziewczyna zakochana, jakby lekko zawstydzona spojrzeniami faceta, spuszczająca często oczy, ale równie często powracająca ze wzrokiem....

                                      Łatwo też odróżnić realne oczekiwania - jeśli kobieta jest otwarta na związek, praktycznie zawsze na początku zapyta jak zakończył się poprzedni, jeśli interesuje ją głównie pieprzenie, to zapyta o to później, żeby potrzymać rozmowę, albo wcale nie będzie się tym interesować - bo ma na myśli coś innego :P
                • bcde Re: Kwestia masturbacji w rozwoju seksualności. 21.08.12, 12:30
                  > Ewentualnie ty pojechałaś schematem, że kobiety nie gadają o tym z mężczyznami
                  > ? :>

                  Nie jestem kobietą, a kobiety ze mną zbyt dużo o seksie nie gadały. Miałeś więcej szczęścia.

                  > Żadna ze współpracownic nie widziała we mnie mężczyzny, tylko przyjaciółkę w ga
                  > ciach, ewentualnie jak aseksualnego geja. Byliśmy z wieloma na tej stopie zażył
                  > ości, kiedy kobieta chichocze, żywo gestykuluje zjadając jakąś dobrą czekoladę
                  > (wiele z was jest uzależniona od słodyczy bardziej niż od seksu :P) i opowiada
                  > "o facetach". Ja słyszałem dziesiątki takich opowieści, dziewczyny traktowały m
                  > nie maksymalnie swobodnie, tak jak traktuje się kumpele.

                  Mężczyźni w swoim gronie inaczej rozmawiają o kobietach i o seksie niż zachowują się faktycznie, będąc z kobietami sam na sam. Przypuszczam, że w przypadku kobiet może być podobnie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja