Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki...

23.08.12, 21:43
Dobra, przyznaję że nie miałem racji.
To wy ją macie.

Przy okazji niejako, zaczyna mi majaczyć na horyzoncie odpowiedź na kardynalne pytanie związane z tym forum - o brak seksu w małżeństwie.

Otóż - wygląda na to, że odpowiedź jest bardzo prosta.

Powodem tegoż braku, jest najwyraźniej brak spełnienia podstawowych oczekiwań, jakie współczesna rzeczywistość nakłada na funkcję męża w instytucji małżeństwa.

Jest to dla mnie smutna konstatacja, o tyle, że zdałem sobie sprawę z faktu, iż spełnienie przeze mnie tych wymagań (w moim rozumieniu - skrajnie wygórowanych) jest najzwyczajniej w świecie niewykonalne.

Niemniej - przyznaję się do błędu. Atrakcyjność fizyczna to tylko wisienka na torcie, który składa się z pokaźnej listy żądań i oczekiwań. Właściwie - tort bez wisienki w gruncie rzeczy można zjeść, a sama wisienka ? No cóż, przecież to tylko wisienka. A małżeństwo to tort.

No to koniec.
Ale przynajmniej wiem dlaczego przegrywałem tyle lat i czemu jestem tu gdzie jestem. :)
Jakbyśmy byli w knajpie to poprosiłbym o fajkę, chociaż nie palę :P
Ech...
    • hello-kitty2 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 23.08.12, 23:59
      Sabat,

      a co takiego sie wydarzylo, ze az wysmarowales nowy watek?
      • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 00:06
        Wiele rzeczy poukładało mi się nagle w głowie w jeden schemat, to się często zdarza gdy uczysz się nowego materiału. Taka przebudowa modelu - nagle zaczynasz myśleć w inny sposób i w "cudowny" sposób możesz przyłożyć nowy sposób myślenia do większości faktów i je nim wytłumaczyć. Faktów, z którymi do tej pory miałaś problem bo nijak nie dawały się do tej pory uzasadnić w logiczny sposób.
    • gomory Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 00:04
      Osobiscie uwazam, ze "brak" to najczesciej zespol rozmaitych powodow. Dlatego wlasnie jednoczesnie racje moga miec ewolucjonisci, PUOwcy, feministki, ofiary przemocy i przemocowcy.
      Szczesliwi ktorym mozna poradzic: umyj nogi / wyreguluj hormony / zdobadz zloty medal olimpijski, a w malzenskim lozu znow dojdzie do erupcji seksualnego wulkanu.

      Sabat77 - Ty jak masz buntowniczy nastroj to zamiast uczyc sie szlugi jarac, lepiej odlej sie do zlewu. I klape zostaw podniesiona :).
      Faje dla poczatkujacych sa ohydne. Smierdzi, kreci sie w glowie, rano masz uczucie wymemlanego trampka w ryju i poranny katz 5 razy ciezszy. Organizm sie szybko przyzwyczaja, ale trzeba miec gora 16 lat, zeby chciec przez to przechodzic. Jedyny zysk to wrazenie, ze jestes starszy. No i masz co robic z rekami gdy jestes zestresowany.
      • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 00:13
        Ja nie palę, bo już swoje wypaliłem. I nie zgodzę się, było fajnie. Aż za fajnie. Dlatego przestałem :>

        A pewnie że zespół. Ale praktycznie wszystko bierze się z niespełnienia pewnej narzuconej przez ewolucję roli. A to w jaki sposób się to niespełnienie realizuje to już inna bajka.
        • gomory Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 00:17
          > Ale praktycznie wszystko bierze się z niespełnienia pewnej narzuconej przez ewolucję roli.

          Jakiej roli?
          Bo na razie mysle, mysle i mi wychodzi, ze ewolucja podsuwa tylko jeden kierunek - mnoz swoje geny.
          • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 00:38
            gomory napisał:

            > Jakiej roli?
            > Bo na razie mysle, mysle i mi wychodzi, ze ewolucja podsuwa tylko jeden kierune
            > k - mnoz swoje geny.

            Mężczyźnie.

            Bo kobiecie podsuwa - szukaj opiekuna, obrońcy i dostarczyciela dóbr dla rodziny. I to jest ten najważniejszy imperatyw.

            Z mnożeniem genów na lewo i prawo kobieta aż takiego imperatywu nie ma, bo wiadomo, że z racji potencjalnie niższej ilości potomstwa musi staranniej dobierać geny, a rozmnoży i tak swoje, nawet jeśli nie z "opiekunem - obrońcą". (no on tej pewności nie ma ;)
            • ale-cialo Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 11:18
              Znowu dla rodziny :( Co kobieta osobiście z tego ma?
              • gomory Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 11:54
                Mnie przyszlo do glowy: oplacony czynsz, sciany chalupy w wybranym kolorze, naped do wozka w Tesco, wygodny programator pilota do satki, przetykacza zlewow, zabojce pajakow, osilka szurajacego szafami w poszukiwaniu zgubionego kolczyka, debila do obgadania z kumpelami, kredytobiorce podwajajacego sile nabywcza, mozliwosc skorzystania z wyprzedazy nie tylko second handow, no i wiare, ze poda szklanke H2O w czasie niedomagania. Jest komu zostawic dzieciaka w rzadkich chwilach wyrywania sie z domowych okowow. Eliminuje tez trudne pytania ciotek - a Ty to kiedy w koncu? Obronce w czasie kataklizmu. Niektore pewnie moga do tego czasem jakis tam orgazm dorzucic ;).
            • gomory Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 11:35
              Powiedzmy, ze takie sa wdrukowane gleboko nieuswiadomione kobiece instynkty.
              Czyli taki jest swiat.
              Tylko czy to dla Ciebie jakas szczegolna roznica? Swiat zawsze taki byl. Pragnalbys kobiety ktora jest meska? Wspomnij o gejach zaliczajacych piecsetnego partnera z baru ;).
              Kazda plec ma swoje problemy. Laski tez latwo nie maja. Przecietny facet jarajacy sie mozliwoscia calowania chocby sladow stop ukochanej, po zaliczeniu ksiezniczki straca ja do roli gderliwej domowej kury. Kochanek moze nie dosc, ze zniszczyc reputacje to jeszcze okazac sie kiepskim kochankiem. A Ty orgazm zawsze bedziesz mial ;).
              Przez duza czesc zycia mozesz tez probowac zwiekszac swoja atrakcyjnosc i osiagniecia. A przynajmniej je zachowywac.
              Przecietna kobieta moze tylko spadac z konia. To moze cyniczny przyklad, ale cos pokazujacy. Statystyczna kobieta po 38 roku zycia predzej stanie sie ofiara napadu rabunkowego niz seksualnego. Np. arabki sa zmuszane do szczelnego krycia czarczafem tylko troche ponad te granice. Im starsze tym swobodniej sie moga nosic. Taka wolnosc kobiety ktora staje sie dla mezczyzn przezroczysta.
              Mezczyzni wiazacy sie z kobietami po menopauzie nie miewaja tak intensywnych objawow zazdrosci, jak ich rowiesnicy w zwiazkach z duzo mlodszymi. Zauwaz jak moze skurczyc sie erotyczne pole przecietnej kobiecie, gdy dobija dopiero do polowy swego biologicznego zycia.
              Wille, SUVy, mozliwosc rozpoczecia rozmowy z prezydentem od "siemasz stary" moga nawilzac zonie majtki. Ale dzielnym opiekunem mozesz tez sie okazac zabijajac wlochatego pajaka. Poza tym jesli nie moze sie oddac Bradowi Pittowi, to komus jednak czasem musi. A maz jest zawsze pod reka. Skoro Ci tak zalezy na pukaniu zony, to moze jej pokazuj filmy z Bradem Pittem i korzystaj z okruchow jakie spadna ;).
              • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 21:12
                Mogę się tylko podpisać pod tym, co napisałeś :-) Nie ma letko, pierwotne instynkty są, jakie są i nie ma się co na świat z tego powodu obrażać. "Odkrycie" Sabata samo w sobie nie jest też powodem do rezygnacji z dążenia do przyjemnego i trwałego pożycia w związku monogamicznym. Ale oczywiście może być- zależy od nastawienia do świata i płci przeciwnej. Dla niektórych jest właśnie niezbędną cegiełką do wznoszonego muru wybiegów i racjonalizacji. Jeśli o mnie chodzi, to nie pogrążam się w rozpaczy, że "wszystkim facetom zależy tylko na tym, żeby umoczyć i powielić geny swe na maksa" i że w związku z powyższym "wszyscy faceci to świnie" ;-P
                • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 21:59
                  Andzia, przecież świetnie wiesz, że nie wszystkim facetom na tym aż tak potwornie zależy i nie w podobnym stopniu. Jest to jednak przekrojowo bardzo znacząca grupa mężczyzn, raczej zdecydowana większość. Chociaż w praktyce nie realizują tego popędu w aż tak ekstremalnych formach, to głównie zależy od ich możliwości.
                  Moje "odkrycie" przeraziło mnie o tyle, że zdałem sobie sprawę ze skali.
                  Do tej pory myślałem o tych zachowaniach na zasadzie "pewna grupa tak ma", tymczasem uświadomiłem sobie, że jest to całkowicie błędne rozumowanie. Porównanie tego zjawiska z poligamicznym instynktem mężczyzny jest o tyle na miejscu, że wywodzą się one właśnie z bazy psychoewo. Jeśli założyć, że ten instynkt jest równie silny u kobiet co pociąg mężczyzn do "myślenia tylko o jednym", to zjawisko musi mieć masowy zasięg i być niesamowicie silne w ujęciu statystycznym.

                  Właściwie to miałbym to w nosie, gdyby nie to, że dość poważnie mnie to zdruzgotało personalnie. Do tej pory sądziłem, że mogę zawziętą i mozolną pracą zbudować swoją atrakcyjność, tymczasem w świetle tego - nie mam najmniejszych szans kiedykolwiek stać się atrakcyjnym gościem w oczach kobiet, no chyba że trafię 6 w lotku, na co jakoś szczególnie nie liczę ;)

                  Szkoda, po prostu żałuję, ale zrozumiałem co cały czas mówił mi abrigado i że niestety przemawiało przez niego doświadczenie.
                  • hello-kitty2 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 23:09
                    sabat77 napisał:

                    > Właściwie to miałbym to w nosie, gdyby nie to, że dość poważnie mnie to zdruzgo
                    > tało personalnie. Do tej pory sądziłem, że mogę zawziętą i mozolną pracą zbudow
                    > ać swoją atrakcyjność, tymczasem w świetle tego - nie mam najmniejszych szans k
                    > iedykolwiek stać się atrakcyjnym gościem w oczach kobiet, no chyba że trafię 6
                    > w lotku, na co jakoś szczególnie nie liczę ;)
                    >
                    > Szkoda, po prostu żałuję,

                    A po co ci byc atrakcyjnym w oczach kobiet? Po co ci to? Przeciez otwarcie deklarujesz, ze chcesz posuwac swoja zone (i chwala ci za to), na co ci zainteresowanie innych kobiet? Zebys mial problem? (powaznie pytam).
                    • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 23:37
                      A to moja żona nie jest kobietą ? No to się czegoś nowego dowiedziałem :)

                      Poza tym - bez zainteresowania innych kobiet, nie będę atrakcyjny w jej oczach. Im wiekszy niepokój, poczucie zabiegania o kogoś, sytuacja niepewności - tym silniej rośnie nasze zaangażowanie. Walczyłaś kiedyś o jakiegoś mężczyznę z inną kobietą ? To bardzo wzmacnia siłę uczuć.
                      U mężczyzn działa podobnie.

                      Błędem który popełniłem było typowe "ona jest inna niż wszystkie". Nie jest, nie była i nie będzie. Skoro wszystkie się nie będą interesować - to i ona nie. I odwrotnie. Jeśli wszystkie zaczną, to i ona najprawdopodobniej też. Proste.
                      • hello-kitty2 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 25.08.12, 00:29
                        sabat77 napisał:

                        > Poza tym - bez zainteresowania innych kobiet, nie będę atrakcyjny w jej oczach.

                        No przeciez sie "zainteresowala" ostatnio. Nie wystarczy ci dotychczasowy postep?

                        Poza tym ty chyba sam nie wierzysz w powodzenie jakichkolwiek akcji z przyciaganiem zainteresownia kobiet, bo nie bierzesz pod uwage podstawowego zagrozenia, a mianowicie: jesli beda latac za toba wszystkie, czy duzo to bedziesz mial wybor, a wtedy to twoja zona ci zwisnie i podynda. Tego chcesz? Czy to nadal bylbys ty?

                        Walczyłaś kiedyś o jakiegoś mężczyznę z inną
                        > kobietą ? => Nie, a po co?
                        • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 25.08.12, 06:43
                          hello-kitty2 napisała:

                          > No przeciez sie "zainteresowala" ostatnio. Nie wystarczy ci dotychczasowy poste
                          > p?

                          No mogę założyć z dużym prawdopodobieństwem, że moje starania w dziedzinie dbania o sylwetkę mają na to zainteresowanie marginalny wpływ. Mogą być postrzegane jedynie w kategoriach mocnego charakteru - stąd pośrednio przyciąga. W świetle tego nieszczęsnego psychoewo - mocny charakter = większa nieustępliwość w zdobywaniu dóbr.
                          Ja wiem że poprawa wyglądu nie ma większego wpływu, ponieważ zapytałem i otrzymałem taką odpowiedź, wprost. Mój wygląd nie ma dla niej większego znaczenia.
                          Więcej - wygląda na to, że jest to powszechne.
                          Trzeba było jeszcze kilku innych wydarzeń po drodze, żebym ostatecznie zrozumiał, co wobec tego ma.
                          W większości wypadków liczy się majątek i profil charakterologiczny ukierunkowany na zdobywanie tego majątku. Biologiczna atrakcyjność seksualna, to może z 10% ogółu cech ? Nawet nie wiem czy nie przesadziłem ?

                          > Poza tym ty chyba sam nie wierzysz w powodzenie jakichkolwiek akcji z przyciaga
                          > niem zainteresownia kobiet, bo nie bierzesz pod uwage podstawowego zagrozenia,
                          > a mianowicie: jesli beda latac za toba wszystkie, czy duzo to bedziesz mial wyb
                          > or, a wtedy to twoja zona ci zwisnie i podynda. Tego chcesz? Czy to nadal bylby
                          > s ty?

                          Wiesz co ? W świetle mojego oświecenia, to nie tylko żona, ale i wszystkie kobiety zaczęły mi zwisać i powiewać.
                          Powiedz mi - po co ja mam się starać, skoro ktoś postrzega mnie jedynie przez pryzmat mojego portlefa i życiowej przedsiębiorczości ? Skoro związek między kobietą a mężczyzną ma przypominać kolonizację przez pasożyta ? A ja jestem o tyle atrakcyjny, o ile jestem dla takiego pasożyta sprzyjającym środowiskiem żerowania ?

                          To ja wolę prosto - jak poczuję chęć to lepiej sięgnąć do własnych gaci i zrobić sobie dobrze. A jeśli już poczuję jakąś ekstremalną żądzę na seks z ciałem kobiety (bo inaczej tego nie nazwę) to przecież bardziej opłacalne jest zapłacić prostytutce - jest o wiele taniej i bez większych komplikacji (pomijając możliwość zarażenia się chorobami przenoszonymi drogą płciową).
                          Przecież i tak chodzi o to samo - o kasę, a tak jest dużo taniej i bez większego stresu.
                          • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 26.08.12, 01:08
                            Skoro związek między kob
                            > ietą a mężczyzną ma przypominać kolonizację przez pasożyta ? A ja jestem o tyle
                            > atrakcyjny, o ile jestem dla takiego pasożyta sprzyjającym środowiskiem żerowa
                            > nia ?

                            No tak, to chyba rzeczywiście daruj sobie jakiekolwiek starania, by zaruchac z fasonem i zacznij chadzac do agencji. Żenada.
                            • hello-kitty2 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 26.08.12, 14:29
                              aandzia43 napisała:

                              > Skoro związek między kob
                              > > ietą a mężczyzną ma przypominać kolonizację przez pasożyta ? A ja jestem
                              > o tyle
                              > > atrakcyjny, o ile jestem dla takiego pasożyta sprzyjającym środowiskiem ż
                              > erowa
                              > > nia ?
                              >
                              > No tak, to chyba rzeczywiście daruj sobie jakiekolwiek starania, by zaruchac z
                              > fasonem i zacznij chadzac do agencji. Żenada.

                              "Zaruchac z fasonem" :)))

                              Sabatowi PUA uswiadomila, ze okres reinicjacji seksualnej w jego zwiazku to nie zasluga jego przemiany w bolboga tylko tej podwyzki, ktora ostatnio otrzymal, a zona zagospodarowala.

                              Abrigado dawno mowil ci, ze na chuj ci ten kaloryfer. Wiesz co on mial racje, tez pierdole kaloryfer i zostaje przy 75C czy 70D :)

                              ps.jakby co to nie inwestuj w brojler!
                              • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 26.08.12, 15:11
                                Nie no, to ma mi byc w zimie zimno ?
                                Jak szabasowa uslyszy, ze znowu bedzie musiala w zime caly czas w kufajce po domu chodzic to znowu beda nici z ruchania, nie ma tak, trza ciagnac wozek pod gorke :)

                                a w brojler nie inwestowac ? Jakies przecieki z amsterdamskiej gieldy towarowej ? Dzienks, i tak myslalem, zeby zainwestowac w poltusze wieprzowe. :)
                                • hello-kitty2 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 26.08.12, 15:21
                                  sabat77 napisał:

                                  > a w brojler nie inwestowac ? Jakies przecieki z amsterdamskiej gieldy towarowej
                                  > ? Dzienks, i tak myslalem, zeby zainwestowac w poltusze wieprzowe. :)

                                  haha bojler mialo byc, wiesz zebys nie wszedl na droge powrotna: od kaloryfera do bojlera :)
                                  • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 26.08.12, 15:39
                                    Sure, ale przejezyczenie wcale nie takie calkiem niedorzeczne. Zawsze chcialem byc silowniowym brojlerem :) mowie 100% serio, kulturysci wygladaja bardzo ok, oczywiscie do momentu ktory uwazam za przesade juz. Ale napakowanie - bardzo spoko.
                      • tygrys-bez-rys MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 08:47
                        Gdyby nie to ze spalowaly mnie po plecah służby ochrony, kiedy zaklucilem uroczystsc, i każda nawet najmniejsza konwulsja klatki piersiowej, wuwoluje u mnie ból potluczinej okostnej, byl by dla wpis Szabasa źródłem pokaznej radości. Uśmiechając sie radośnie z zacisnietymi zębami i napięta przepona, myśle sobie o tym jak to:

                        sabat77 napisał:

                        > Bez zainteresowania innych kobiet, nie będę atrakcyjny w jej oczach.
                        > Im wiekszy niepokój, poczucie zabiegania o kogoś, sytuacja niepewności - tym s
                        > ilniej rośnie nasze zaangażowanie. Walczyłaś kiedyś o jakiegoś mężczyznę z inną
                        > kobietą ? To bardzo wzmacnia siłę uczuć.

                        Przypomina mi to strategie TANICH lotnicze lotniczych, który swoje isnitnienie zawdzięczają tylko i wyłącznie egzystencji innych lini lotniczych, dla odróżnienia znanych jako drogie.
                        • sabat77 Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 09:05
                          Milosc jako tania figura retoryczna. Milosc ? Eeee... A co to takiego ?
                          • tygrys-bez-rys Chciejstwo 25.08.12, 09:58
                            To ze usilnie pragniesz, deklarujesz, czy tez zaklinasz zeczywistosc, zeby byla taka jak ci sie akurat wydaje nie ma żadnego znaczenia dla w/w. Uważam cię Szabas za ozdobe, rzetelmena i profesora tego forum i myśle Ze ci sie wymsknelo, bo zabrakło kawy, papierosa czy prżeczysczenia rury o poranku. A miłość mój drogi to nie film w kinie, jest cierpliwa, bez ustawki i kalkulacji, integralnie doskonała, piękna w swej prostocie, odbita w niewinnych uśmiechu dziecka, i łzach zawiedzonej kochanki, nie szukająca swego, płynąca z samego serca człowieczeństwa, dusza istnienia, opoka, spokojna, grzesznai niepowtarzalna. Milosc to sens istnienia mój przyjacielu.
                          • abrigado Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 10:17
                            sabat nie dramatyzuj, bo to jest niemęskie

                            fizycznośc ma nzaczenie jako baza. Pewnei minimalne wymaganiam usza byc spełnione żeby stala kobieta miala ochote póśc do łózka nawet jesli głównie powodem dla ktorego sie z toba związala jest postrzeganie przez pryzmat portfela

                            w wieku nastoletnim fizycznośc ma znaczenie bo samiec w tym wieku nie ma własnych dóbr, a wiec status w grupie zawdzięcza głównie fizyczności poszerzonej o przebojowość ( kapitan druzyny koszykówki)
                            no bo przeciez nawet fura jest tatusia.

                            jak masz cztery dychy to już bycie kapitanem druzyny koszykówki mieszkającym z rof=dzicami i jeżdżacym autem tatusia, jak tata pozwoli nie jest czyms co moze kręcic kobiety.

                            tak iwęc kobiety kręci władza i pozycja, czyli to co MOŻESZ
                            ale wygląd i zachowanie sie z tym kojarzy- tak to zostało zaprojektowane przez bioogie, ze kbieta sądzi po pozorach a nie zwraca się do pricewaterhouse coopers o due dilligence partnera.
                            dlatego tak dobrze działaja oszuści matrymonialni- wykorzystują zestaw cech kojarzących się kobiertom z faktem, ze maja przed soba księcia przemysłu cięzkiego.


                            dlatego fizycznośc ma znaczenie ale w nowych relacjach. Uwierz mi moja była tez kompletnie nei zmieniła zachowania mimo , że przez kilka lat miałem fazę wychudzonego urżednika, dyrektorskiego brzuszka, napakowanego karka, a teraz jestem żylasty i muskularny jak zawodnik muay thai.

                            ale bylem w tym tygodniu z nowymi paniami i ich łapkomprawiało prawdziwa przyjemność bładzenie po moim ciele.

                            tak wiec stała kobieta, która na ciebie zobojetniała nie doceni w żaden sposób twojego wyglądu. To jest etap nieodwracaony imho.

                            cytuję: "Kobietę, która kocha mężczyznę, będą podniecać intymne eementy geografii jego ciała, lecz- jest bardzo charakterystyczne- gdy miłość się skończy, zniknie też jej zainteresowanie i idealizacja ciała partnera(...) Ja uważam, że u obu płci, niezależnie od róznic związanych z osobniczo zmiennym rozwojem seksualnym, idealizacja ciala partnera- zasadniczy element pożądania- jest funkcją zdolności do budowania pierwotnych, wewnętrznych związków z obiektem" Otto Kernberg "zwiazki miłosne"

                            - wiem ,że cżesto ja przywołuje ale jest najbardziej przystepnie napisana i bez moralizatorstwa.

                            tak wiec wypowiedz pani sabatowej oddaje jej brak idelaizacji- zwisasz jej chlopie.

                            natomiast jest w tym aspekt pozytywny, jesli kobieta odczuwa rzeczywiste pożadania do ciała partnera- nawet jesli powodem jest "portfel" to idealizuje tez jego ciało.

                            stąd mozliwośc podobania się gościa wyglądajacego dla mnie czy ciebie jak orangutan.

                            zanik idealizacji jest niezaprzeczalnym dowodem zaniku pożadania i reszta to reanimowanie trupa.
                            zanim rozsierdozne kolezanki zarzuca, ze to samo dizeje się u facetów- odpowiem, że autor ksiązki uważa, ze tak zachowują sie - w rownym kobiewtom stopniu- tylko mężczyżni narcystyczni.

                            to ,ze kilka lat temu natknąłem sie na te poglądy pozwoliło mi odkryć, że moja zona straciła zainteresowanie mną jako facetem po 2- 3 miesiacach znajomości, a pozostałe lata były z jej strony ściemą.

                            co więcej jestem pewien, że dotyka to przynajmniej 90% par ktore zanm tylko nikt nie ma pomysu jak przestac grac te rolę skoro z racjonanego punktu widzenia nie ma powodów do odkochania . dopóki nie zjawi się w otoczeniu nowy silnie motywujący do zerwania obiekt, typowym modelem jest tkwienie w niesatysfakcjonującym związku.
                            tak więc to ludzie ludziom zgotowali ten los ;P

                            z tego powoduuważam za sensowne i dające satysfakcję tylko wchodzenie w nowe relacje- jesi w starym czujemy oziebłość partnerki/partnera to widzimy czubek gory lodowej.
                            Jak pokazuje jeden z sąsiednich wątków, nie jestem nowatorski w tym podejściu bo większość facetów intuicyjnie wie, ze trzeba skupić sie na strategii podrywu a nie reanimacji


                            • sabat77 Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 11:03
                              Z tego co piszesz wynikaloby, ze w przypadku wiekszosci par praca nad zwiazkiem nie ma sensu, mezczyzna zeby byc zadowolony powinien wrzucic ignore na zone i stukac laski na boku kiedy tylkoo nadarzy sie sposobnosc. A sposobnosci nadarzaja sie glownie tym co fajnie wyggladaja. Am i right, monsieur ?
                              • abrigado Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 11:45
                                ci co lepiej wygladają sa bardziej skłonni uwierzyc w to , że zainteresuję kobiete, z drugiej strony w tym tłumie chodzi o to, zeby zostac zauważonym- czymś trzeba się wyróznić na plus.

                                co z tego ,że masz bogate wnetrze towarze na półce jeśli konsumentki widza tylko szare opakowanie- jaka jest sznasa, że po ciebie sięgną na dolna półke na której sam się ustawiłes
                                opakowanie to ściema, ale bez niego nie ma prawie szans na dostrzęzenie wnętrza.
                                więc czekasz na cud jak księzniczka na rycerza na bialym koniu.
                                tygrys ma racje - obrażanie sie na rzeczywsitośc nie wywołuje na niej ( rzeczywistości) żadnego wrazenie. moze datego, że to kobieta...:P
                                • sabat77 Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 11:50
                                  Czym sie wyroznic na plus, nie rozumiem twoich metafor...
                                  • abrigado Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 12:03
                                    alez ja Cie niańczę!

                                    czymkolwiek co powoduje, że jesteś odbierany jako bardziej przedsiębiorczy, dynamiczny ekspansywny.

                                    ekspresja, ale nie histeria- pewien rodzja powagi na swój
                                    temat- ja np tu sie wykładam bo nie umiem siebie traktować poważnie :P
                                    jak odstawiam bufonadę- ale to działa

                                    nie masz być lepszy 9 bardizej szachetny, rycerski opiekunczy) tylko inny

                                    kobiete prędzej nakręci breivik ( nieszablonowość) niż dokładny księgowy co się ani razu nie pomylil przez 20 lat i ani razu nie przeszedl na czwerwonym świetle
                                    • sabat77 Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 12:22
                                      Dziewczyny, kto jest bardziej seksowny - joker czy batman ? :)))
                                      • gomory Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 14:19
                                        W obecnym nastroju powinienes dolozyc do tej malowniczej dwojki prezesa DC Comics i Warner Bros. ;).
                                        • sabat77 Re: MIlośc jako tania linia lotnicza 25.08.12, 14:38
                                          Nie wiem, boje sie, ze za taki strzal w kolano batman moglby zrobic mi wjazd na chate :)
                                        • hello-kitty2 Re: Ruchanie z wlasciwych pobudek :) 25.08.12, 14:39
                                          Sabat, jak to czytam to sobie mysle ze obok elaboratow o kocie i waleniu konia przydalby sie jakis wypasiony referacik z tematu: "Ruchanie z wlasciwych podudek".

                                          Mogly sie zaczac np tak: ta pinda wprawdzie obudzila sie ze snu aseksualnosci i ochoczo daje dupy ale przyznala sie, ze to nie moja przemiana w polboga spowodowala w niej napad zadzy wiec to nie ja zbawilem nasz swiat tym razem, to chuj jej w dupe (nieliteralnie oczywiscie :).

                                          A po drugie: ktos musi zaplacic za ten wysilek zrzucenia trzydziestu paru kg do diabla!

                                          • sabat77 Re: Ruchanie z wlasciwych pobudek :) 25.08.12, 15:01
                                            Zaplacic ? Kiedy mowa o platnosciach, czuje sie swobodniej. Skoro mialbym byc beneficjentem to kto dokonuje przelewu, w jakiej walucie i w ilu transzach ?
                  • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 26.08.12, 01:18
                    > Moje "odkrycie" przeraziło mnie o tyle, że zdałem sobie sprawę ze skali.

                    Chyba nie bardzo dotarło do ciebie, co napisałam. Częśc ludzi zdaje sobie sprawę z biologii swojego gatunku i jej brutalnych praw, a układa sobie zycie całkiem fajnie nie należąc przy tym do mogącej przebierac jak w ulęgałkach grupy alfa. Częśc zaś zdaje sobie sprawę z tej biologii i traktuje odkrycie jak pretekst do pogrążenia się w żalu, frustracji, mizoginii/mizantropii i jak wytłumaczenie swoich niemożności związkowych zupełnie innego rodzaju. Witaj więc Sabat w grupie drugiej. Mnie w niej co prawda nie ma, ale pewna reprezentacja z forum jest.
                    • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 26.08.12, 07:55
                      Why sso sseriousss :) ?
                      A zapytam z ciekawosci - jak radzi sobie pierwsza grupa w zwiazkach ?

                      Jak kobiety studza poligamiczne zapedy meza, a mezczyzni zapedy swojej zony do nie wyrywania sie w ramiona Ksiecia z Emiratow Arabskich, przeplywajacego obok swoim jachtem ? :)
    • tygrys-bez-rys modelowanie Szabasowe 24.08.12, 05:49
      Szabas, jak Ci mowie po raz piedziesiaty, skoncz morde moczyc w modelach. Model jest jak sama nazwa wskazuje niedoskonalym odbiciem rzeczywistosci opartym na przekazach ludowaych w formie histori, a opowiadaczy wokolo nie brakuje. Tu nie chodzi o zakucie na paly teori zbiorow czy innej bastrakcyjnej teori, to jak granie w golfa. Chocbys niewiel ile gapil sie na Tigera, analizowal, wykreslal, krytykowal i modelowal, to nigy nie bedziesz posuwal tylu towarw co on. Jestes jak rezerwisci specjalisci co pedza bimber nawet z lisic, a kto to chce pic?
      from A Critique of Science and R&D-Based Models of ...

      We have argued against the conventional treatment of science from two directions: firstly, we show that its assumptions about the mechanics of technology transfer are at odds with what occurs in practice. Secondly, the predictions of models based on conventional assumptions receive little support empirically, and are on some occasions contradicted by the data. We believe that the weaknesses we have discussed prompt a re-analysis of science as the workings of invisible colleges.

      Moreover, we note that there appears, at present, to be no empirical or sound theoretical reason to suppose that, for reasons of economic growth, governments need fund science.

      www.springerlink.com/content/4250mkdcar6qapvl/
    • abrigado Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 09:19
      sabat jesli studizłem twój zapał to wąsnei po to, aby uniknąc tak dramatycznego objawienia.
      wyluzuj złap dystans- fizycznośc jest dla ciebie a nie dla lasek

      • bluenote1 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 14:03
        Mam gratulować? Będziesz znowu tatusiem?
        • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 24.08.12, 20:23
          to pytanie do abrigado czy do mnie ? Bo jeśli do mnie, to nie musisz, nie będę... :P
      • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 25.08.12, 06:57
        Masz rację, ja będę dbał o to żeby fajnie wyglądać bo po prostu dobrze się z tym czuję. Zajebiście jest pójść do lustra i przekonać się, że jest całkiem spoko.
        Nie bój się, nie odpuszczam diety i ćwiczeń.
        A jeśli złapałem jakiś dystans, to do "dziurawej" części społeczeństwa. Widać to, że nie przerobiłem schematu parokrotnych zerwań i poszukiwań na nowo sprawiło, że tkwiłem w jakimś emocjonalnym średniowieczu, mając poglądy na sprawę jak nastolatek.
        No ale lepiej późno niż wcale :P
    • that.bitch.is.sick Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 14:00
      Boże czemu trzeba przypominać klasykę. Każdy z was powinien mieć troskliwego ojca z owłosioną klatą w latach dziecinnych takiego jak Cugowski, który zaciągając się petem z oczami zasłoniętymi pekaesami budzącymi grozę da wam następującą złotą radę:

      "Nie wierz nigdy kobiecie, dobrą radę ci dam.
      Nic gorszego na świecie nie przytrafia się nam.
      Nie wierz nigdy kobiecie, nie ustępuj na krok,
      bo przepadłeś z kretesem nim zrozumiesz swój błąd;
      ledwo nim dobrze pojmiesz swój błąd, już po tobie..."

      No i matkę taką jak Anna Jantar która też wam uświadomi podstawową prawdę o kobietach, tak że nie będziecie musieli do nich żywić resentymentów:)

      "Nie wierz mi, nie ufaj mi
      Bo z rąk ci się wywinę
      Nie jest tak, że w kilka dni
      Zdobywa się dziewczynę"

      www.youtube.com/watch?v=1owAiWBb2ZY
      To jest klasyk panowie, o czym wy tu deliberujecie;). To przecież wasza młodość (jestem złośliwa):), nie sorry wielki szacun do Jantar:) za kobiecość. To jest kobieta dopiero.
      • sabat77 Re: Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 14:16
        No ale to jest, cytujac klasyka, oczywista oczywistosc.
        Czy ja ufam kobietom, bitch ? Zetknelas sie kiedys z kims bardziej nieufnym wobec kobiet ode mnie ? :) Trudno byloby mi w to uwierzyc, chociaz - kto wie...
        • that.bitch.is.sick Re: Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 14:30
          sabat77 napisał:

          > No ale to jest, cytujac klasyka, oczywista oczywistosc.
          > Czy ja ufam kobietom, bitch ? Zetknelas sie kiedys z kims bardziej nieufnym wob
          > ec kobiet ode mnie ? :) Trudno byloby mi w to uwierzyc, chociaz - kto wie...

          To trzeba było kobietę poślubić. Nie wszystko co płci żeńskiej i z cyckami to kobieta od razu. Kobieta to brzmi dumnie;)
          • sabat77 Re: Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 14:41
            Tak, tylko zeby poslubic kobiete, najpierw trzeba byc mezczyzna. A ja jestem tylko smetnym facecikiem w srednim wieku :)
            • hello-kitty2 Re: Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 14:52
              sabat77 napisał:

              > A ja jestem ty
              > lko smetnym facecikiem w srednim wieku :)

              Kutuzow czy ty to czytasz?

              O matko boska redukcyjna, nic ci ta redukcja nie dala Sabat, jak ktos jest w srednim wieku to w srednim pozostanie :)
              • sabat77 Re: Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 17:29
                No wiesz to zalezy od punktu widzenia. Oczami 25 latki 35 letni facet to zgred. Oczami 35 latki - to kumpel. Oczami 50 latki - mlody mezczyzna :)
                • abrigado Re: Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 18:27
                  jakiś czas temu jakas babie nie spodobało się jak sadzam dizecko w autobusie ( dlaczego nie trzymam go na kolanach) kiedy kuturalnie acz stanowczo stwierdziłem ,że to moje dziecko i to ja decyduje jak jezdzi w autobusie- dostałem wiązanke "Ty młody, ch..ju"

                  mozecie sobie wyobrazic mój promienny uśmiech- no bo taki "komplement" musiał byc szczery
                  i ta seksuana konotacja :P
                  • sabat77 Re: Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 18:47
                    No sam rocznik niewiele daje, prawda taka, ze w naszym wieku juz wiele zalezy od biologicznego zuzycia. Sa ludzie ktorzy wygladaja wiele mlodziej niz wskazywalby rocznik a sa tacy, ktorzy faktycznie sa juz mocno podtatusiali...
      • gomory Re: Nie wierz nigdy kobiecie;) 25.08.12, 14:30
        > Boże czemu trzeba przypominać klasykę. Każdy z was powinien mieć troskliwego oj
        > ca z owłosioną klatą w latach dziecinnych takiego jak Cugowski

        Skoro jest niby klasykiem, to niesmialo wtrace, ze spiewal nie Cugowski a Romuald Czystaw.
    • trzydziestoletnia Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 27.08.12, 22:17
      hmm.. wspolczuje i jednoczesnie gratuluje. Wspolczuje zawodu i bolu, a gratuluje rozwoju (kryzys wieku sredniego? w kazdym razie kryzys rozwojowy). Jakos sobie ten dysonans poznawczy poukladasz i jeszcze Ci sie zmieni, zlagodzi - bedziesz mogl z tym zyc ;)

      A swoja droga Twoja zona nie pracuje?
      • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 27.08.12, 22:42
        Już się poukładało i przeracjonalizowało.
        Gdyby było jak pisałem wcześniej, jakim cudem znajdowałyby się na świecie kobiety śmiertelnie zakochane w przegranych życiowo alkoholikach, skąd wariatki - zbawicielki ratujące z nałogu narkomanów. Skąd taka rzesza bitych, kopanych, pomiatanych dziewczyn teoretycznie mogących ułożyć sobie życie z przyzwoitym mężczyzną, a tkwiących w porąbanym układzie z sadystą który je gwałci na oczach dzieci i gasi na nich papierosy ?
        Żeby jeszcze byli majętni czy przystojni... Ale to z reguły totalne mendy, chociaż... pasują schematem zachowania do swoich ofiar, który dla tych kobiet jest magnesem nie do odparcia.

        Atrakcyjność jest straszliwie skomplikowaną sprawą... Ciężko to ubrać w kilka sztywnych reguł...
        Szczególnie męska atrakcyjność w oczach kobiet, bo kobiety dodatkowo jeszcze przeżywają to jaki on jest, a nie tylko jak wygląda.

        Myślę że każdy mężczyzna doświadczył w życiu takiego uczucia - że jest potężnym miłosnym magnesem dla pewnej grupy kobiet, a z drugiej strony inne mają go gdzieś. :) Mądrość życiowa podpowiada, że dobrze znać te swoje słabe oraz mocne strony i nie pchać się tam gdzie nie chcą :P

        A luba ma aktualnie pracuje, owszem.
        • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 27.08.12, 23:22
          Gdyby było jak pisałem wcześniej, jakim cudem znajdowałyby się na świecie kobie
          > ty śmiertelnie zakochane w przegranych życiowo alkoholikach, skąd wariatki - zb
          > awicielki ratujące z nałogu narkomanów

          Mylisz atrakcyjność mężczyzn ze skazami kobiet, które "lecą" na takie "totalne mendy". Te panie nie wychodzą za przegranych, alkoholików i narkomanów, dlatego że są oni bardziej atrakcyjni od reszty mężczyzn. Robią to z przyczyn pozaerotycznych. Najczęściej powielają schematy z wczesnych lat życia. I większość z nich raczej nie byłaby w stanie ułożyć sobie życia z przyzwoitym mężczyzną, bo gdyby się nawet taki im trafił, to by go po prostu na swojej drodze nie zauważyły.
          Żadnych cudów tu nie ma. Dobieramy się w pary według różnych kluczy. Nie zawsze klucz erotyczno-seksualny jest na pierwszym planie.
          • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 27.08.12, 23:30
            no tak, ale z praktycznego punktu widzenia to nie ma większej różnicy czy parę konstruuje biologia czy jakieś schematy pokroju DDA czy osobowość neurotyczna. Para jest parą :) A jeśli mechanizm jest tak silny, że nie można się od niego samodzielnie uwolnić to w pewnym sensie jest to jakiś rodzaj zwichrowanej - jeśli nie atrakcyjności to może chociaż przyciągania.
            • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 27.08.12, 23:51
              No dobrze, ale co to ma do rzeczy? Albo raczej: jak się to ma praktycznie do twoich przemyśleń na temat twoich perspektyw na udane życie erotyczne. Bujasz się po jakichś nieistotnych dla twojej sytuacji tematach. Skup się chłopie! Przecież nie rozpatrujesz chyba ewentualności związania się ze współuzależnioną czy potencjalną ofiarą przemocowca? Boże, jacy ci faceci niekonkretni!
              • gomory Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 00:33
                > Boże, jacy ci faceci niekonkretni!

                Facet filozoficznie stwierdzil "moje oczekiwania wygladaja dosc nierealne".
                A Ty mu zaraz, ze taki niekonkretny ;).
                • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 06:57
                  Gomory, zdalem sobie za pozno sprawe z tego, ze udane zycie seksualne w malzenstwie nie jest czyms naturalnym, co zdarza sie wiekszosci par. To takie samo dobro jak posiadanie willi z basenem - nie jest udzialem wiekszosci, tylko grupy tych, ktorzy na wczesnym etapie swojego zycia dokonali madrych wyborow. Wiazanie sie z kims na stale to wybor calego zycia, nie ma mejsca na kompromisy w sferach dla nas najistotniejszych. Branie byle czego musi skonczyc sie byle jak. No i to "byle co" dla kazdego moze znaczyc cos innego. Dla bywalcow naszego forum to wiazanie sie z malo zywiolowym partnerem i spodziewanie sie cudu.
                  ale to juz wlasna glupota, a za glupote sie placi.
                  • abrigado Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 09:00
                    Wiazanie
                    > sie z kims na stale to wybor calego zycia, nie ma mejsca na kompromisy w sfera
                    > ch dla nas najistotniejszych. Branie byle czego musi skonczyc sie byle jak. No
                    > i to "byle co" dla kazdego moze znaczyc cos innego.


                    wczoraj w markecie maiłem podobną myśl :), tyle, ze od razu pomyślałem ,że to jest nie do uniknięcia. dlaczego? bo wyboru dokonujesz w chwili kiedy myslisz przede wszystkim fiutem, a wiec jestes w stanie przymrużyc oko na "nieistotne" wady 24 letniej fajnej dupci.

                    ( wiem sabat ty byłeś rycerzm bez zmamzy i skazy- tylko zobacz jak to sie skończył i zmazy i skazy ci brakuje jak cholera ;P
                    • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 12:54

                      >
                      > wczoraj w markecie maiłem podobną myśl :), tyle, ze od razu pomyślałem ,że to j
                      > est nie do uniknięcia. dlaczego? bo wyboru dokonujesz w chwili kiedy myslisz pr
                      > zede wszystkim fiutem, a wiec jestes w stanie przymrużyc oko na "nieistotne" w
                      > ady 24 letniej fajnej dupci


                      To jest do uniknięcia, bo jak by nie było wybierasz z pośród iluś tam różnego rodzaju dupć. Uprzedzę twój argument, że przeciętny chłopak łapie w zachwycie pierwszą dupcię, która obiecuje, że mu (albo i już dała) i żeni się z nią. Otóż jakiś rodzaj dupć przyciąga dany chłopak, nie wszystkie ich odmiany. Dlaczego akurat taki rodzaj? To już kwestia nie przypadku, tylko osobowości, urody, zachowania chłopaka. To po pierwsze.Po drugie: często ma to szczęście, że przyciąga nie tylko jedną odmianę i może sobie wybrać pannę taką lub inną. Fakt, do pewnego wieku te wybory dokonywane są nieświadomie, a jak kto durny, to zawsze będą one nieświadome (a świat podły, hehehe ;-)). Więc jeśli ktoś nie żeni się zaraz po dwudziestce i pracuje ciut nad sobą i wglądem w siebie, to ma naprawdę duże szanse nie popełnić grubego błędu.
                      • abrigado Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 13:14
                        Andzia, niby kumasz, ale i tak mieszasz warunki podaży/popytu kobiet z zupełnie odmiennymi dla facetów.

                        w wieku dwudziestu paru lat popęd przysłania racjonalne myslenie facetowi znacznie mocniej niż kobiecie ( nawet w analogicznej sytuacji)

                        dodatkowo sytuacja rzadko kiedy jest analogiczna. Kobiety za wyjatkiem totalnych pasztetów ( co jest w duzej częsci funkcja psyche) do dwudziestego któregoś roku życia mają co najmniej kilkadziesiąt, jesli nie kilkaset lub tysięcy okazji przećwiczyć fazy znajomości damsko- meskiej, odrzucenia ,zaloty, chodzenie, zakochania, zauroczenia, seksu itepe.

                        dodatkowo kobieta b. czesto ma okazje być obiektem adoracji mężczyzn starszych

                        w tym okresie kobieta czuje sie non stop nagabywana przez róznych natrętów, to na ma coś czego wszyscy chcą- ma to pewnie i swoje wady ale z punktu widzenia zwiazku i wyboru partnera daje jej kompletnie inna pozycję w wyborze- i ty niby rozumiesz facetów ale na końcu wracasz do kobiecego punktu widzenia.

                        tak wiec doswiadczenie plus mocniejsza pozycja negocjacyjna, plus wieskza zdolność panowania nad własnym popędem, podnieceniem

                        druga strona: Przeciętny facet zyje w w tym wieku w poczuciu totalnego braku/niedoboru czegoś co jest mu potrzebne.i jest koszmarnie skłonny uwierzyc, że własnie spotkał swój świety graal.

                        jesli nawet ma udane relacje z kobietami sa one o niebo skromniejsze niż jego analogicznej rówiwesniczki. Stąd facet nie umie nawet wybierac i w relacji z młodą kobieta jest raczej petentem - dla siebie i dla niej.
                        jak nagle trafia na kobiete poswiecającą mu jakąś uwagę ,czułość, to gość uszami klaszcze z zachwytu, a popęd skutenczie wyłącza resztę krytycyzmu

                        z reguły natomiast większość facetów duuuuuużo częsciej bywa odrzucana niż aprobowana. Nawet przystojniacy maja na koncie bolesne zawody, co powiedzieć o rzeszy szaraczków.

                        wiec facet dostaje prosty komunikat, brać , co dają bo za chwile moga w ogól nie dawać.

                        To p"przyciaganie nie jednej odmainy" dotyczy" kobiet- one przyciagają facetów róz ych odmain do siebie, odrotnie to jest duuużo słabsze- za wyjatkeim wąskiej grupy alfa.

                        Inaczej mówiąc stawianie wysokich wymagań przez młodego faceta to świetna droga do bycia kompletnym singlem bez doswiadczeń. a zwiazki zawierane przez oboje partnerów po trzydzistce są tak wyprane z emocji , że ja już wolę te naiwność dwudziestolatków- przynajmnej jest w tym jakiś ogień, a nie transakcja dwójki egosistów i narcyzów.

                        • abrigado Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 13:15
                          tak wiec to jest siatka z bardzo małymi oczkami- i tak ma to działać !
                        • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 13:32
                          > w tym okresie kobieta czuje sie non stop nagabywana przez róznych natrętów, to
                          > na ma coś czego wszyscy chcą- ma to pewnie i swoje wady ale z punktu widzenia
                          > zwiazku i wyboru partnera daje jej kompletnie inna pozycję w wyborze- i ty niby
                          > rozumiesz facetów ale na końcu wracasz do kobiecego punktu widzenia.
                          >
                          > tak wiec doswiadczenie plus mocniejsza pozycja negocjacyjna, plus wieskza zdoln
                          > ość panowania nad własnym popędem, podnieceniem

                          Abrigado, staram się jak mogę nie patrzeć na kwestię dokonywania wyborów partnera przez pryzmat kobiety, ale przywołuję z odmętów pamięci przykłady kumpli z młodości i tego, co ich ruszało, co kręciło, co brali, jak dawało, i co w końcu wybrali. To nie były same samce alfa (choć kilku by się znalazło). Miałam okazję przyglądać się ich łowom i łowom na nich. Nie było chyba wśród nich ani jednego chłopaka, na którego zasadzałby się (choćby wstępnie i kontrolnie) tylko jeden typ kobiety. Natomiast potem tylko jeden się ostawał. Czemu? Bo panowie pozostałe kategorie odstraszali? zbywali? Ci bardziej przystojni lub/i przedsiębiorczy romansowali z kilkoma kategoriami, ale na stałą partnerkę wybierali również reprezentantki jednego typu. Czy wybierali dobrze? Hehehe, pewnie w jeden jedyny dostępny wówczas sposób ;-) Np. kumpel, co miał branie jak cholera i brak jak cholera (samiec alfa), a ożenił się z nieco sztywną i mało płomienną kobitką. Potem się rozwiedli. Ale co mi do tego: taką chciał, nie wnikam czemu.
                          • kutuzow Twój Ex świadczy o Tobie 28.08.12, 16:51
                            aandzia43 napisała:

                            > To nie były same samce alfa (choć kilku by się znalazło). Miałam okazj
                            > ę przyglądać się ich łowom i łowom na nich. Nie było chyba wśród nich ani jedne
                            > go chłopaka, na którego zasadzałby się (choćby wstępnie i kontrolnie) tylko jed
                            > en typ kobiety. Natomiast potem tylko jeden się ostawał. Czemu? Bo panowie pozo
                            > stałe kategorie odstraszali? zbywali? Ci bardziej przystojni lub/i przedsiębior
                            > czy romansowali z kilkoma kategoriami, ale na stałą partnerkę wybierali również
                            > reprezentantki jednego typu.


                            Aandzia w pełni się z Toba zgadzam w Twej dyskusji z Abrigado.
                            Co do zacytowanego fragmentu, to wg mnie każdy z nas ma wbudowany jakiś "wzorzec" który nas bardziej kręci w czasach gdy jeszcze poszukujemy (16+ - 25+). Jedni wolą spokojne i delikatne nimfy, inni lubią ogniste kobiece kształty. Jedni lubią grzeczne "oazówki" inni trzymają się od nich z daleka szukając wrażeń z "temperamentnymi" kobietami.

                            Sam z autopsji zauważyłem że będąc na studiach wraz z kumplami najczęściej wychodziliśmy na imprezy/podryw do klubów w Wielki Post. Wtedy własnie wszystkie "grzeczne" dziwczynki się uczyły (bo grzech się bawić w post itp), a zostawały te którym KK nie popsuł w głowie. Od taka pierwsza selekcja.

                            Wg mnie prawdziwe jest zdanie, że "Twój Ex świadczy o Tobie". Jeśli jakiś facet spotyka się z "blacharą", to pokazuje od razu na jakie kompromisy jest w stanie pójść żeby pobzykać. Nie ma prawa potem narzekać że słabo im się dyskutuje o angielskiej poezji średniowiecznej. Tak samo w drugą stronę - jeśli będąc w związku z królową śniegu bierzesz ją sobie za żonę, to znaczy że spełnia ona Twoje główne oczekiwania (inne niż seks - który jak widać nie jest najważniejszy dla Ciebie). Wyjątkiem jest tutaj tzw: "wersja demo", gdzie druga strona gra przez długi czas chcąc zrealizować swoje z góry założone plany (np. macierzyństwo).

                            Jak dla mnie Sabat ze swoim marudzeniem dobił do grupy Vitek_1. Mogą sobie przybić piątke i w osobnym związku ponarzekać jaki ten świat jest okropny. Tutaj w pełni zgadzam się z Abrigado, że:

                            "imho sabat to taka męska wersja żony przemocowca. Uzalezniony jest od odczuwania poczucia krzywdy i od bycia szlachetnym błędnym rycerze skrzywdzonym przez życie. "

                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,138397513,138493452,Re_O_co_chodzi_.html
                            • aandzia43 Re: Twój Ex świadczy o Tobie 28.08.12, 19:35
                              > Co do zacytowanego fragmentu, to wg mnie każdy z nas ma wbudowany jakiś "wzorze
                              > c" który nas bardziej kręci w czasach gdy jeszcze poszukujemy (16+ - 25+). Jedn
                              > i wolą spokojne i delikatne nimfy, inni lubią ogniste kobiece kształty. Jedni l
                              > ubią grzeczne "oazówki" inni trzymają się od nich z daleka szukając wrażeń z "t
                              > emperamentnymi" kobietami.

                              I jeszcze śmiem tweirdzić, że to, jak wyglądają nasze preferencje erotyczno-seksualne w bardzo młodym wieku (czy może jak wygląda wizja realizacji tychże) zależy w bardzo dużym stopniu od środowiska, w którym wzrastaliśmy. Stosunek mamy do swojego ciała i cielesności w ogóle, stosunek mamy do cielesności córki, taty do cielesnosci córki, mamy do cielestnosci syna, ogólne wytyczne światopoglądowe na sprawę erotyki .... itd, itd. Wrodzone predyspozycje pomijam - wiadomo, jak istotne są. Ja tylko o środowisku. Czemu? Bo tu widać, jak na dłoni, że mamy wpływ na wybory i gusty naszych dzieci. A już na pewno na wybory i gusty w młodym wieku. Potem człowiek dojrzewa, dogaduje się sam ze sobą i wyłazi sedno sprawy. Czasem jest za późno, czasem jeszcze czas na wiążące decyzje. Ale początek naszych poczynań w dużym stopniu determinują nam rodzice.
                        • tygrys-bez-rys Asymetria doświadczeń 28.08.12, 15:28
                          Z wywodów Abi dowiedziałem sie ze kobiety szczególnie te młode są o wiele bardziej doświadczone od mężczyzn tez tych młodych, z czego wnioskuje ze wszystkie swoje doświadczenia zdobywają wyłącznie z mężczyznami starszymi, tudzież demonem o lodowym fiucie, marsjanami czy tez księdzem dobrodziejem. Mężczyźnie młodemu, w skrócie rowiesnikowi przypada rola natreta, nagabywacza oszalalego pozadaniem i obarczonym niespełna rozwiniętym rozumem, choć w sprawie rozumu wyrok jeszcze nie zapadł.
                        • kutuzow Abrigado - spłaszczasz ten świat 28.08.12, 16:37
                          abrigado napisał:

                          > w wieku dwudziestu paru lat popęd przysłania racjonalne myslenie facetowi znacz
                          > nie mocniej niż kobiecie ( nawet w analogicznej sytuacji)

                          naciągana teoria. Nastolatki w ciąży, małolaty ze złamanym sercem i te które są "tą trzecią" czekającą aż jej luby przejrzy na oczy i wybierze ją a nie żonę przeczą temu twierdzeniu.
                          Wg mnie obie płcie mają takie samo problemy z racjonalnym myśleniem na początku związku. Każda ze stron jest tylko "czuła" na inny rodzaj problemów. Czytałem fajny art że np. otoczenie i przyjaciele potrafią dużo trafniej ocenić partnera niż sam zakochany/zakochana.

                          > w tym okresie kobieta czuje sie non stop nagabywana przez róznych natrętów, to
                          > na ma coś czego wszyscy chcą- ma to pewnie i swoje wady ale z punktu widzenia
                          > zwiazku i wyboru partnera daje jej kompletnie inna pozycję w wyborze- i ty niby
                          > rozumiesz facetów ale na końcu wracasz do kobiecego punktu widzenia.

                          Zakładasz że kobiety są bezwolne, niczym koralowce chwytają to co przyniesie prąd. Nie starają się same zainteresować sobą odpowiednich facetów (czyli tych które same wybrały). Jak dla mnie to dość spory błąd w modelu który prezentujesz.

                          > druga strona: Przeciętny facet zyje w w tym wieku w poczuciu totalnego braku/
                          > niedoboru czegoś co jest mu potrzebne.i jest koszmarnie skłonny uwierzyc, że w
                          > łasnie spotkał swój świety graal.

                          Tutaj dalszy ciąg spłaszczania świata. Zerknij na art który nie raz tutaj przywoływałem o tym że seks jest coraz "tańszy", mieszkanie ze sobą przed ślubem stało się popularne i zaskoczę Cię ale wielu facetów których znam miało więcej niż 1-2 dziewczyny (przed ślubem).
                          Tak jak z kobiet robisz bezwolne koralowce, tak tutaj z facetów robisz szczury laboratoryjne (te co to mając do wyboru przycisk z jedzeniem i przycisk wywołujący poprzez elektrode w mózgu orgazm zdechły z głodu).

                          > wiec facet dostaje prosty komunikat, brać , co dają bo za chwile moga w ogól ni
                          > e dawać.

                          Sorry ale raczę się z Tobą nie zgodzić. Tak robią co najwyżej Ci z najniższej półki z ogromnymi kompleksami. Reszta która na co dzień widzi zainteresowanie nie bzyka wszystkiego co się nawinie (a już na pewno nie tworzy związków z każdą laską którą bzyknęli).

                          > Inaczej mówiąc stawianie wysokich wymagań przez młodego faceta to świetna drog
                          > a do bycia kompletnym singlem bez doswiadczeń. a zwiazki zawierane przez oboje
                          > partnerów po trzydzistce są tak wyprane z emocji , że ja już wolę te naiwność
                          > dwudziestolatków- przynajmnej jest w tym jakiś ogień, a nie transakcja dwójki
                          > egosistów i narcyzów.

                          Abridado -to jest Twoje zdanie. Moje jest zupełnie inne. Mam 35+, nie mam żony, nie mam dzieci i uwierz mi że mam związek który jest super. Co innego popełniać błędy w wieku 20+ i potem zwyczajnie się bać ich powtórki, a co innego podchodzić ostrożnie do tematu i nie dać się zrobić w jajo pierwszej napotkanej dziewczynie.
                        • hello-kitty2 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 29.08.12, 00:51
                          abrigado napisał:

                          a zwiazki zawierane przez oboje
                          > partnerów po trzydzistce są tak wyprane z emocji , że ja już wolę te naiwność
                          > dwudziestolatków- przynajmnej jest w tym jakiś ogień, a nie transakcja dwójki
                          > egosistów i narcyzów.

                          Tu niestety musze sie zgodzic z abrigado, szczegolnie jesli chodzi o sluby, zawsze mnie jakos razily STARE geby panny MLODEJ i pana MLODEGO czy tez jednego z nich czy snieznobiala suknia do ziemi z welonem u przerznietej przez grupe alfow czy innej szaranczy PANNY mlodej (na zdrowie zreszta).

                          Choc nie wiem dlaczego takie emocje wzbudzaly we mnie te sluby, chyba dlatego, ze piekielnie trudno uwierzyc, ze motorem prowadzacym do nich sa emocje, zwyczajnie smierdzia transakcja lub tzw kompromisem. A moze dlatego, ze glupoty robi sie tylko w mlodosci i tylko mlodosc je usprawiedliwia. Gorsze od tego sa tylko drugie i trzecie sluby.

                          To jest troche tak, jak opowiadala mi kumpela, ktora dziewictwo tracila grubo po dwudziestce, narzucajac sie jakiemus facetowi i wymuszajac stosunek, mowila: rzeczy powinny sie dziac, kiedy przyjdzie na to czas, przeczekiwanie/odwlekanie bez konca przynosi tylko niesmak i uczucie straconego czasu.

                          Pisze jednak niestety. Nie powinnam tak myslec ale tak czuje.
                          • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 29.08.12, 18:31

                            > Choc nie wiem dlaczego takie emocje wzbudzaly we mnie te sluby, chyba dlatego,
                            > ze piekielnie trudno uwierzyc, ze motorem prowadzacym do nich sa emocje, zwycza
                            > jnie smierdzia transakcja lub tzw kompromisem. A moze dlatego, ze glupoty robi
                            > sie tylko w mlodosci i tylko mlodosc je usprawiedliwia.

                            Pozwolisz, że się nie zgodzę ze stwierdzeniem Abrigada przyklepanym przez ciebie, że związki zawierane po trzydziestce wyprane są z emocji. Wchodzą w nie ludzie często mądrzejsi i bardziej świadomi swoich potrzeb i możliwości, ale żeby zaraz brak emocji? Może raczej więcej ostrożności a mniej przymulenia zdrowych instynktów i intuicji przez hormony? Dane mi było obserwować piękne miłości wybuchające po trzydziestce i kończące się trwałym związkiem. Nie twierdzę, że to reguła i że takich małżeństw jest dużo, ale są i mają się dobrze.
                            • zyg_zyg_zyg Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 29.08.12, 22:21
                              Dane mi było obserwować piękne miłości wybu
                              > chające po trzydziestce i kończące się trwałym związkiem. Nie twierdzę, że to r
                              > eguła i że takich małżeństw jest dużo, ale są i mają się dobrze.

                              Obecna!
                              :-)
                  • gomory Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 11:24
                    > Branie byle czego musi skonczyc sie byle jak.

                    Mocno sie przestrzegam przed taka postawa. Moze i w ograniczonym stopniu, ale jednak mamy wplyw na to jak kogos postrzegamy. Jesli zaczynasz formulowac takie swierdzenia jak: mam bylejaka zone, to one jednak zaczynaja miec sile sprawcza. To ma sens tylko w jednym przypadku. Gdybys mial zamiar porzucic swoja rodzine. Skoro tego nie robisz, nie czyn sobie zony i zycia wstretnym.
                    Skoro wybierasz rodzine to organizuj ja, z tym co masz dostepne. Robinson Crusoe mogl i na bezludnej poukladac sobie los. Nie zapomnij tez, ze zona troche potu i wysilku w was wlozyla.
                    Z kazdej kobiety cos tam seksualnego da sie wydobyc. Z jednymi idzie latwo, z innymi mniej. To tylko kwestia tego czy Tobie sie chce. Jesli uznasz, ze to orka na ugorze i porzucisz siew, to na pewno i najlichszych plonow mial nie bedziesz.
                    • abrigado Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 11:37
                      gomory, moim zdnaiem on nie nmówil o tym jak teraz postrzega żone ( choc to na pewno rzutuje), ale o tym ,że mało starannie wybrał kiedyś.
                      Wybaczcie porównanie, ale to troche tak jakby kupić garnitur przez internet a potem się dziwić, że się mnie, nie pasuje, ma za sdługie nogawki, za krotkie rekawy, i n a plecach odstaje
                      sabat uswiadomił sobie, że nie poswiecając uwagi swoim oczekwianiom wobec partnerki dokonał wyboru czyniąć idealistyczne założenia, że partnerka ze swoj natury będzie jego potrzeby spełniać.
                      Teraz zdał sobie sprawę jak powierzchwny i niewszechstronny był jego wybór- zignorował sprawdzenie czy partnerka spełni jego istotne potrzeby

                      To co ty proponujesz gomory to racjonalizacja polegająca na upieraniu sie, zejednak garnitur pasuje skoro tyle na niego wydałem i ignorowaniu braków kroju deformujących sylwetkę.

                      racje masz tylko w jednym jezeli ma zamiar być z ta kobieta to niepotrzebnie sobie wrzuca dodatkową jazdę obrzydzania jej. ale ja myślę ,ze on wciąż sie miota i nie wie jaką decyzje podejmie.
                      co do rozbudzania seksualności i dotarcia w ogóle- jest jakis racjonalny czas, w którym to sie sprawdza.
                      jam oge powiedziec po sobie- jestem pewien, że obecnie ani ja seksualnie nie zaspokoił bym mojej bylej ani ona mnie
                      dla isebie jestesmy aseksualni poprzez wypaloną wrazliwośc na siebie i mase urazów. i mam świadomośc ,że jednoczęsnie mozemy znaleŻć w sobie masę zmysłowości i namiętności w relacji z kimś innym.

                      W tym sensie to jest orka na ugorze.
                  • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 13:03
                    . To takie samo dob
                    > ro jak posiadanie willi z basenem - nie jest udzialem wiekszosci, tylko grupy t
                    > ych, ktorzy na wczesnym etapie swojego zycia dokonali madrych wyborow. Wiazanie
                    > sie z kims na stale to wybor calego zycia, nie ma mejsca na kompromisy w sfera
                    > ch dla nas najistotniejszych.

                    No dobra, panowie cię głaszczą, a ja cię kopnę po raz kolejny. Czy wiesz, dlaczego nie dokonałeś na wczesnym etapie życia mądrego wyboru, czyli nie wziąłeś sobie gorącej kobity? Bo to był jedyny dostępny wówczas dla twojej psychiki wybór. Nie masz gorącej baby nie dlatego, że brakowało ich w twoim otoczeniu i że permanentnie nie interesowały się tobą, ale dlatego, że sam byłeś, jaki byłeś i za gorącą byś się nie chwycił. Przynajmniej nie na stałe.
                    I co z tego wynika dla ciebie teraz? Odpraw pogrzeb resztkom sentymentu do zimnych księżniczek i resztkom sentymentu do Sabata-uroczego harcerzyka. Ale zachowaj szacunek dla Sabata-człowieka i żony-zimnej księżniczki! I zacznij formować siebie na nowo. Żonę zostaw w spokoju - ma kobieta swoje zmartwienia. Jak już będziesz Nowy Sabat, to się zobaczy. Samo się stanie, co ma się stać. Na razie jak zwykle: zacznij od siebie.
                    • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 13:05
                      miało być "i żony-człowieka"
                      • hello-kitty2 Re: O co chodzi? :) 28.08.12, 14:24
                        A ja nie wiem o co teraz Sabatowi chodzi, przez lat X seksu (dopochwowego, tak to sie nazywa???) nie bylo wiec byla bieda, rejestracja i odpowiednia aktywnsc na forum. To rozumiem.

                        A teraz seks (dopochwowy) jest, a rozprawy o nieudolnosci zycia seksualnego nadal sie tocza?

                        O co tu chodzi? Co jest teraz nie tak? Mozesz Sabat nazwac to po imieniu? Czego ci teraz brak? Bo chyba nie seksu w malzenstwie? Na co ty liczyles?
                        • abrigado Re: O co chodzi? :) 28.08.12, 15:00
                          Kitty- dobre pytanie

                          imho sabat to taka męska wersja żony przemocowca. Uzalezniony jest od odczuwania poczucia krzywdy i od bycia szlachetnym błędnym rycerze skrzywdzonym przez życie. Nie wątpię, że przy jego intelekcie sprytnie wybrał kobietą , ktorej postawa krzywdiz go naprawde.
                          ale nawet gdyby babka doznała objawienia jak Św Paweł na drodze z Tarsu i stała się krąncowo odmiennym demonem wyuzdanego seksu zorientowanym tylko na swojego okrąglutkiego męża, to nadal by mu coś nie pasowało ;P

                          potrzeba bólu istnienia i uszlachetniajacego cierpienia, po prostu
                        • sabat77 Re: O co chodzi? :) 28.08.12, 17:07
                          No jasne ze wiem o co mi chodzi. Dojsc za jakis czas do wersji "raz w tygodniu". Przypomne, ze Vitek1, z ktorym moge przybic sobie ponoc piatke z tego co czytalem w jego watku startowal wlasnie z tego poziomu i potwornie narzekal.
                          ja bym nie narzekal, przy wysokim tempie zycia raz w tygodniu jest do zaakceptowania, tak zeby powiedziec ze nie ma biedy.
                          to wiele ?
                          • gomory Re: O co chodzi? :) 28.08.12, 17:26
                            Tak z ciekawosci sie spytam, czy obecna jakosc Cie zadowala?
                            • sabat77 Re: O co chodzi? :) 28.08.12, 17:40
                              Hmm... Moze byc :)

                              Najgorsze jest niewatpliwe nadszarpniecie wiezi emocjonalnych - sklamalbym, gdybym powiedzial, ze nie ma to znaczenia.
                              • gomory Re: O co chodzi? :) 29.08.12, 11:50
                                Wg mnie to dobry znak. Oczywiscie nie mam na mysli nadszarpnietych wiezi emocjonalnych.
                                Ale jestes w o niebo lepszej sytuacji niz ludzie ktorym przeszkadza wiek, temperament badz kolor skory partnerki ;). Skoro nie wzdychasz "wszystko dobrze, tylko zebys troche bardziej obca byla" to juz uwazam, ze jest niezle.
                                Bylebys nie stoczyl sie do poziomu kolegi, dla ktorego zona frajda byc nie moze. Intuicyjnie wyczuwam, ze bylby to punkt z ktorego powrotu nie ma.
                                • abrigado Re: O co chodzi? :) 29.08.12, 12:35
                                  ...sie okazuję, że może... ;P
                                • sabat77 Re: O co chodzi? :) 29.08.12, 17:00
                                  Nie wzdycham, bo to piekna kobieta.
                                  Kiedy byla blisko, zatracalem sie w niej... Czulem ze jestem szczesliwcem, czulem dume idac obok takiej kobiety... Kiedy poznalismy sie byla brzydkim kaczatkiem, przy mnie zmienila sie w labedzia.
                                  calkiem mozliwe, ze - cynicznie sprawe ujmujac - ona tez ma oczy i widzi... I zaczela zalowac swojego wyboru... Kto wie...
                                • sabat77 obraz partnera 01.09.12, 08:38
                                  Nie zgodze sie jednak z tym, ze to z reguly dobry znak.
                                  obraz blizniego jest przeciez subiektywna iluzja, z grubsza tylko oparta o realne przeslanki. W zwiazku miedzy ludzmi ten obraz moze byc efektem pewnych racjonalizacji, wynikajacych z mechaniki samego zwiazku.
                                  Piekno moze byc racjonalizacja porazki. Znasz pewnie te relacje po meczach bokserskich gdzie przechwalajacy sie zawodnik przed meczem, po porazce wyraza sie o przeciwniku z szacunkiem. Przegrywamy zawsze z godnymi przeciwnikami - taka racjonalizacja.
                                  Tu tak samo - zona wdeptalaw ziemie, wiec pewnie jest przynajmniej piekna i wspaniala. Nikt nie przyzna sie przeciez do bycia zbutowanym przez jakiegos paszteta :)
                                  Odwrotnie tez dziala - wymienieni panowie dla ktorych zona zawsze becie nudna i nieciekawa moga tak racjonalizowac swoj konflikt wewnetrzny zwiazany z poligamicznymi zapedami seksualnymi. Ogolnie przyjeta etyka podowiada, ze to jest zle, wiec przenosza swoj konflikt na obraz zony deprecjonujac ja.
                                  Podobnie kobiety obarczone kompleksem kastracyjnym nigdy nie beda usatysfakcjonowane obrazem swojego partnera, ze wzgledu na to ze podswiadomie traktuja go jako wroga i probuja zajac jego miejsce.
                                  Obraz partnera to subiektywna iluzja - oparta oczywiscie o jakiej obiektywne przeslanki, ale dokladnie przefiltrowana przez morze podswiadomosci.
                                  • hello-kitty2 Re: obraz partnera 01.09.12, 12:53
                                    sabat77 napisał:

                                    > Tu tak samo - zona wdeptalaw ziemie, wiec pewnie jest przynajmniej piekna i wsp
                                    > aniala. Nikt nie przyzna sie przeciez do bycia zbutowanym przez jakiegos paszte
                                    > ta :)
                                    > Odwrotnie tez dziala - wymienieni panowie dla ktorych zona zawsze becie nudna i
                                    > nieciekawa moga tak racjonalizowac swoj konflikt wewnetrzny zwiazany z poligam
                                    > icznymi zapedami seksualnymi. Ogolnie przyjeta etyka podowiada, ze to jest zle,
                                    > wiec przenosza swoj konflikt na obraz zony deprecjonujac ja.
                                    > Podobnie kobiety obarczone kompleksem kastracyjnym nigdy nie beda usatysfakcjon
                                    > owane obrazem swojoego partnera, ze wzgledu na to ze podswiadomie traktuja go ja
                                    > ko wroga i probuja zajac jego miejsce.

                                    A jak partner pierdzi, beka i drapie sie ciagle po jajach przed moimi oczami i mnie to generalnie od niego odpycha to co ja sobie racjonalizuje?

                                    I dlaczego odnosisz sie do porazki.

                                    Jak chcesz, zeby ci pomoc z podejsciem twojej zony do seksu z toba to moze opisz w skrocie jej cechy charakteru. Zobaczy sie, gdzie tkwi blad?

                                    • sabat77 Re: obraz partnera 01.09.12, 15:16
                                      Czesc watoow zbyt oosobista, moze na prv.
                                      natomoiast odniose sie do bekania, pierdzenia i drapania po jajach.

                                      To co przedstawilas to faktycznie racjonalizacja nie jest, tylko uznanie pewnej normy kulturowej ( przypomne, ze sa spolecznosci uznajace takie zachowania za naturalne). Racjonalizacja byloby, gdybys powiedziala sobie, ze to cudownie ze maz robi te wszystkie rzeczy, bo znaczy to bezapelacyjnie, ze zywi do ciebie wielki sentyment czujac sie az tak swobodnie w twojej obecnosci. Czyli - pierdzi wiec kocha :)

                                      z ciekawosci - gdyby dawal koncerty na muszli klozetowej, co niosloby sie na caly dom, to tez czulabys obrzydzenie i rosnacy wstret ?

                                      z drapaniem sie to ciekawa sprawa. W poprzednim miejscu pracy, gdzie mialem osobny pokoj, rozmawiajace ze mna dziewczyny drapaly sie w trakcie swobodnej rozmowy po kroczu. Byly konkretnie dwie takie panie, prawde mowiac bylo to z lekka szokujace :)
                                      tym bardziej, ze nie zauwazylem by czynily tak publicznie. Coz - widac czuly sie w moim towarzystwie swobodnie :p
                                      dobrze, ze glosno nie pierdzialy, bo pomieszczenie bylo niewielkie, z kiepska wentylacja :)
                                      chociaz musze powiedziec, ze mnie akurat nie przeszkadza jak kobieta pierdzi, w czasie seksu to mogloby byc calkiem zabawne.. No ale ja jestem dosc mocno perwersyjny, wiec prosze nie przenosic tego na innych panow.

                                  • aandzia43 Re: obraz partnera 01.09.12, 21:40
                                    > Piekno moze byc racjonalizacja porazki.

                                    Och, Sabat, jakie to piękne:-) I jakie okrutne ;-)
                                    • sabat77 Re: obraz partnera 01.09.12, 22:46
                                      aandzia43 napisała:

                                      > Och, Sabat, jakie to piękne:-) I jakie okrutne ;-)

                                      Okrutne dla racjonalizującego czy racjonalizowanego ? :)

                                      W sumie to dość oczywiste. Odbiór zawsze jest w jakiś sposób nacechowany emocjonalnie, czasem na tyle by mocno zaburzyć postrzeganie wydawałoby się oczywistych faktów.


              • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 06:50
                Nie skupiam sie na zwiazaniu z kimkolwiek. Przeanalizowalem swoja sytuacje zyciowa na chlodno i zrozumialem, ze nie ma to praktycznie zadnych szans powodzenia. Nie wiem czemu mam wrazenie, ze usilujesz mnie przegonic z tego forum. Wiele poza tym, ze sobie pomarudze mi nie zostalo, troche nieladnie odbierac czlowiekowi ostatnie co ma.
                • aandzia43 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 12:45
                  Coś ty, Sabat, po co miałabym cię przepędzać? Niegłupi, a dodatkowo sympatyczny z ciebie facet :-) Czasem tylko mędzisz zawile a niepotrzebnie i nawijasz sreberka jak świstak. A szkoda, bo aparat poznawczy masz niezły i coś sensownego dla siebie mógłbyś wykminić.
                  W jakim sensie i co "nie ma praktycznie żadnych szans powodzenia"? Sięgnij jeszcze raz pamięcią do przeszłości, ale bez zawijasów i ściemniania przed samym sobą, i przypomnij sobie: co i dlaczego szło nie tak? A co szło tak jak trzeba, tylko się wycofałeś? Jak na przykład było z tymi laskami, co ci czyniły awanse? I dlaczego uciekłeś? Jakimi torami szło twoje myślenie i czucie podczas niegdysiejszych łowów? Co ci wychodziło, co nie wychodziło, a co sam pogrzebałeś?
                  Miłe te podróże w przeszłość nie są i dlatego trzeba mieć niezłe jaja, żeby nie uciekać od przykrej prawdy w podrasowane podróże sentymentalne. Skup się chłopie to dasz radę. Przyda ci się, choć doraźnie humor zepsuje i z lekka rozwali ci misterną konstrukcję, co ją sobie starannie uwiłeś.
                  • sabat77 Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 18:10
                    Dlaczego sie wycofywalem ? Chyba strach przed wylozeniem kart na stol. Mozna bylo snuc iluzje bycia w centrum zainteresowania, tak mile leczaca nadwatlone ego, a wylozenie kart i woz albo przewoz moglyby ta iluzje zniszczyc.
                    Strach przed odrzuceniem po prostu.
                    Potem kiedy przelamalem strach i zaczalem brnac glebiej w las, zaczalem zbierac tegie baty niepowodzen sercowych. Do dzis pamietam sytuacje, ktora przyprawilaby mnie o tarzanie sie ze smiechu, gdyby nie to, ze musialem wiac przed grupa osilkow :)
                    otoz - usilowalem czarowac wzrokiem pewna krolewne na dyskotece, az do momentu gdy krolewna pobiegla ze strachem w oczach po grupe kolegow, bo "jakis psychopata sie na nia gapi i ona sie boi". Jako niedoszly Ted Bundy musialem brac nogi za pas, bo osilkow bylo sporo i calkiem nieprzyjaznie nastawione.
                    Dla zakompleksionego, przewrazliwionego mezczyzny zderzenie z rzeczywistoscia moze byc trudne do uniesienia. Ale probowac, probowalem. Bezskutecznie, wiec w koncu sobie odpuscilem. Startowalem pewnie nie do tych co trzeba i w nieumiejetny sposob, ale troche tych koszy dostalem przed zona, to nie tak ze stalem jak slup i nic nie robilem.
        • trzydziestoletnia Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 28.08.12, 23:25
          sabat77 napisał:

          > Już się poukładało i przeracjonalizowało.

          Cos za szybko ;)

          > (..) Skąd taka rzesza bitych, kopanych, pomi
          > atanych dziewczyn teoretycznie mogących ułożyć sobie życie (..)

          Mam jakies przeczucie, ze wcale bys nie chcial, aby TAK Cie jakas kobieta kochala :)

          > A luba ma aktualnie pracuje, owszem.

          To skad slowa o 'pasozytowaniu'?
          Jak kobieta moze zarabiac, to mezczyzna moze przyzwicie wygladac - w ramach rownouprawnienia :)
    • tygrys-bez-rys Zastanawiam sie czy sie zastawiasz ... 28.08.12, 15:30
      Ze i tym razem możesz sie mylić.
    • urquhart Re: Yoric, abrigado, zwracam honor chłopaki... 20.09.12, 10:37
      Podobno są jeszcze sekretny sposób wszystko odmienić!
      www.youtube.com/watch?v=TgoA6M2msKQ
      :)
Inne wątki na temat:
Pełna wersja