Podryw w małżeństwie

24.08.12, 10:45
Jak to jest: forum o seksie w małżeństwie, a dominują dyskusje o tym jak zrobić na kobiecie korzystne pierwsze wrażenie. Podczas gdy w małżeństwie, gdy jedno drugie zna jak zły szeląg, to już nie z nami te numery.
Więc jakie numery wtedy? I dlaczego panowie tak ciągle o PUA?
    • songo3000 Re: Podryw w małżeństwie 24.08.12, 11:48
      No własnie dlatego :) Ni ma seksu -> szlifujemy PUA na nowe laski, z którymi seks będzie, hehe.
    • yoric Re: Podryw w małżeństwie 24.08.12, 16:24
      Dobry PUA nie ma przynajmniej problemów z seksem we własnym związku...

      ...przynajmniej z założenia i na początku :).
      • abrigado Re: Podryw w małżeństwie 24.08.12, 17:02
        po co orac wyjałowiona kamienistą ziemię gdy obok żyzne czarnoziemy?
    • aandzia43 Re: Podryw w małżeństwie 24.08.12, 21:21
      Podczas gdy w małżeństwie, gdy jedno
      > drugie zna jak zły szeląg, to już nie z nami te numery.
      > Więc jakie numery wtedy?

      Jakie numery dla starych par? Najlepiej działa numer z konsekwentnym samorozwojem. Jak człowiek dba o siebie (nie tylko fizycznie), pracuje nad sobą, to się człowiek zmienia. Powoli, ale zawsze. Więc czterdziestolatek/ka może zaskoczyć małżonkę/ka tym i owym pod warunkiem, że nie jest tym samym, co dwadzieścia lat temu chłopcem/dziewczyną. Gorzej, jeśli nie ma czym zaskoczyć, bo nie ruszył/ła z miejsca hehehe ;-P
      • sabat77 Re: Podryw w małżeństwie 24.08.12, 21:45
        Jedno ale. Jeśli rozwój jest stopniowy i powolny, to będzie niezauważalny dla stałego otoczenia. Prosty przykład z tuszą. Przeglądasz stare albumy, porównujesz i stwierdzasz patrząc na męża - kurcze, dopiero teraz widzę jak ty schudłeś/nabrałeś wagi. I tak będzie praktycznie z wszystkim.
        Jest jakaś naturalna inercja w percepcji otaczającego świata. Jeśli zmiany nie są gwałtowne, nie zmieniamy modelu który tkwi w głowie.

        Tym co nas może wybić z tego zaklętego kręgu to nienaturalnie podwyższone zainteresowanie płci przeciwnej naszym partnerem :)
        • aandzia43 Re: Podryw w małżeństwie 26.08.12, 01:55
          > Jedno ale. Jeśli rozwój jest stopniowy i powolny, to będzie niezauważalny dla s
          > tałego otoczenia.

          Nie. Rozwój nigdy nei jest pozbawiony skoków. Mniejszych czy większych. Poza tym rozwój w miarę spokojny, bez szaleństw (czytaj: z małą amplitudą) może owocowac w miarę stałym zainteresowaniem partnera.

          > Tym co nas może wybić z tego zaklętego kręgu to nienaturalnie podwyższone zaint
          > eresowanie płci przeciwnej naszym partnerem :)

          No, skoro się już wpadło w zaklęty krąg...
          Zainteresowanie pozazwiązkowej płci przeciwnej jest zawsze mile widziane dla potrzymania temperatury pożycia w związku. Ono również sprzyja nie wpadaniu w zaklęty krąg ;-P
          • aandzia43 Re: Podryw w małżeństwie 26.08.12, 01:57
            Poza ty
            > m rozwój w miarę spokojny, bez szaleństw (czytaj: z małą amplitudą)

            Miało byc: z małymi skokami
            • orosadm Re: Podryw w małżeństwie 04.09.12, 18:37
              aandzia43 napisała:
              > Miało byc: z małymi skokami

              W bok?

              oros.blox.pl
              • sabat77 Re: Podryw w małżeństwie 04.09.12, 18:52
                W przod :)
                po co skakac w bok ?
                • kag73 Re: Podryw w małżeństwie 04.09.12, 19:58
                  Co do pytania autorki, powiem, ze tutaj pisza czesto tacy co seksu nie maja i dlatego szukaja kogos nowego, albo chcieliby poszukac i potrzebuja wskazowek jak zrobic dobre wrazenie.
                  A tak poza tym to uwazam, ze podryw albo uwodzenie w malzenstwie jak najbardziej jest mozliwe i dziala. Rzecz w tym, ze raczej nie w malzenstwie, w ktorym z seksem od zawsze albo zbyt dlugo bylo krucho, bo jedna strona nie chciala i drugiej sie odechcialo, albo jedna strona chce a druga nie.
                  Para seksualnie soba zainteresowana potrafi sie zaskakiwac, uwodzic i nigdy nie wiadomo co na kogo kiedy zadziala. Tak mnie sie przynajmniej wydaje.
                  Bo chyba o to chodzi w podrywie, zeby byl z tego seks:) Czy moze o cos innego?! Watpie :))
                  • urquhart podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 08:19
                    > A tak poza tym to uwazam, ze podryw albo uwodzenie w malzenstwie jak najbardzie
                    > j jest mozliwe i dziala. Rzecz w tym, ze raczej nie w malzenstwie, w ktorym z s
                    > eksem od zawsze albo zbyt dlugo bylo krucho, bo jedna strona nie chciala i drug
                    > iej sie odechcialo, albo jedna strona chce a druga nie.

                    A ty Kag jak radzisz sobie z podstawową sprzecznością pożądania i stabilizacji?
                    Podryw i pożądanie > tajemnica, niepewność odkrywanie, zaskakiwanie.
                    Życie rodzinne > bezpieczeństwo, stabilizacja, pewność, oparcie
                    • kag73 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 10:16
                      > A ty Kag jak radzisz sobie z podstawową sprzecznością pożądania i stabilizacji?
                      > Podryw i pożądanie > tajemnica, niepewność odkrywanie, zaskakiwanie.
                      > Życie rodzinne > bezpieczeństwo, stabilizacja, pewność, oparcie."

                      Ja nie widze tutaj zadnej sprzecznosci, zycie rodzinne to zycie rodzinne(bardzo je zreszta lubie) a pozadanie i seks z mezem(tez bardzo lubie) to inna para kaloszy. Jedno drugiego nie wyklucza.
                      Jak jestem napalona to zwyczajnie ide z mezem do lozka, jest na wyciagniecie reki, nie musze szukac i zabiegac, wygodnie, tanio i przyjemnie :) Jak jemu sie uda mnie uwiesc, to tez ide z nim do lozka i szafa gra. Czasem dobrze zaskakiwac a czasem dobrze wiedziec co na kogo dziala(gorzej jak dzialac przestanie ;))
                      I jakos tak jak czlowiek zaspokojony i zadowolony to nie mysli o nowosciach, bo sobie tym zwyczajnie glowy nie zaprzata, zazwyczaj to glodnemu chleb na mysli.
                      A Ty urqu nie masz seksu i nie pozadasz, bo masz stabilizacje w malzenstiwie?
                      • urquhart Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 13:50
                        kag73 napisała:
                        > I jakos tak jak czlowiek zaspokojony i zadowolony to nie mysli o nowosciach, bo
                        > sobie tym zwyczajnie glowy nie zaprzata, zazwyczaj to glodnemu chleb na mysli.
                        > A Ty urqu nie masz seksu i nie pozadasz, bo masz stabilizacje w malzenstiwie?

                        Stabilizacja i zapewnienie bezpieczeństwa jakiej wymaga odpowiedzialność za rodzinę to przecież także przewidywalność a ona zabija pożądanie. Wtedy pozostaje w łózku jedynie gimnastyka i spuszczenie z krzyża jeżeli już .
                        Ja widzę w swoim związku bardzo duży wpływ tej sprzeczności wymagań tych sfer, że życie rodzinne zabija nieuchronnie życie erotyczne.
                        Natomiast wiedząc o tym łatwiej przeciwdziałać nie lamentować, oddzielając jedno i drugie, bo jedno i drugie jest ważne, przez np wyjazdy we dwoje i wyrwanie się z domu i jego spraw, stawiając na nieprzewidywalność i zmiany, seksuolodzy przecież radzą tez na to wyjście z przewidywalnych ról przez przebieranki, role plaing itp.
                        Najprościej zaś jest oddzielić radykalnie te sfery i ożywić mając od jednego żonę a od drugiego kochankę jak robi wiele osób :)
                        • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 14:32
                          kochanki to dopiero nudziary są...

                          ja tam lubię się zatrzymywać na etapie flirtu... bo w tych romansach przewidywalność kochanek i etapów relacji juz mnie zabija

                          juz to kiedyś pisałem- byłem kiedyś w kinie dzień po dniu na tym samym filmie z dwoma róznymi lalami. obie przytuliłe się w tym samym momencie i zaczęły całówac- ależ schematyczność...
                          • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 14:53
                            abrigado napisał:

                            > kochanki to dopiero nudziary są...
                            >
                            > ja tam lubię się zatrzymywać na etapie flirtu... bo w tych romansach przewidywa
                            > lność kochanek i etapów relacji juz mnie zabija
                            >
                            > juz to kiedyś pisałem- byłem kiedyś w kinie dzień po dniu na tym samym filmie z
                            > dwoma róznymi lalami. obie przytuliłe się w tym samym momencie i zaczęły całów
                            > ac- ależ schematyczność...

                            Abrigado jestes wiezniem schematu "wszystko juz bylo".

                            Tylko ja tu widze maly zgrzyt: do kina to sie ze swoja dziewczyna chodzi, a nie z kochanka, no to czego sie spodziewales?
                            • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 15:04
                              taka mała prowokacja zebyś sie odezwała...jak widac skuteczna ;)
                              • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 15:10
                                abrigado napisał:

                                > taka mała prowokacja zebyś sie odezwała...jak widac skuteczna ;)

                                Spadlam z roweru, mam obrazenia i nie moge plywac, roznosi mnie.

                                Teskniles? Musze uwazac, bo aandzia patrzy, a ja ja uwielbiam.
                                • aandzia43 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:56

                                  > Spadlam z roweru, mam obrazenia i nie moge plywac, roznosi mnie.
                                  >
                                  > Teskniles? Musze uwazac, bo aandzia patrzy, a ja ja uwielbiam.


                                  Kitty, a może ty uwielbiasz, jak ja patrzę jak ty z Abrigado...? ;-P
                                • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 01:02
                                  ale oferma :P- nigdy nie zrozumiem jak mozna się poobijać spadając z roweru.

                                  spadanie z roweru to jedna z tych sytuacji gdy czas się zatrzymuje ;P i jest masę czasu zeby cos zrobić.


                          • urquhart Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 16:32
                            abrigado napisał:
                            > kochanki to dopiero nudziary są... (...)
                            > juz to kiedyś pisałem- byłem kiedyś w kinie dzień po dniu na tym samym filmie z
                            > dwoma róznymi lalami. obie przytuliłe się w tym samym momencie i zaczęły całów
                            > ac- ależ schematyczność...

                            przesadzasz, a działanie na neuroprzekaźniki fenyloetyloaminty (PEA), dopaminy, noradrenaliny jak coś tam zaiskrzy? :)
                            • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 16:44
                              urquhart napisał:

                              > abrigado napisał:
                              > > kochanki to dopiero nudziary są... (...)
                              > > juz to kiedyś pisałem- byłem kiedyś w kinie dzień po dniu na tym samym fi
                              > lmie z
                              > > dwoma róznymi lalami. obie przytuliłe się w tym samym momencie i zaczęły
                              > całów
                              > > ac- ależ schematyczność...
                              >
                              > przesadzasz, a działanie na neuroprzekaźniki fenyloetyloaminty (PEA), dopaminy,
                              > noradrenaliny jak coś tam zaiskrzy? :)

                              Film mu sie znudzil, a zwala wine na kochanki. Pewnie nawet mu sie nie podobal za pierwszym razem :) Drugie podejscie to juz gwozdz do trumny byl.

                            • aandzia43 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 17:57

                              > przesadzasz, a działanie na neuroprzekaźniki fenyloetyloaminty (PEA), dopaminy,
                              > noradrenaliny jak coś tam zaiskrzy? :)

                              Sęk w tym, że najpierw musi zaiskrzyć, a Abrigadowi nie iskrzy. Chyba mu neuroprzekaźniki szwankują w określonych sytuacjach. Ale za to w sytuacjach sportowych działają jak należy, więc summa summarum radochę w życiu ma ;-)
                              • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:07
                                neuroprzekaźniki to substancje-tak jakbyś napisała, że w sanochodzie szwankowalo paliwo= receptory mogą szwankowac ;P

                                nie ma co dorabiac ideologii-sama napisałaś kiedyś- na dupie świat się nie kończy...
                                • aandzia43 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:44
                                  > neuroprzekaźniki to substancje-tak jakbyś napisała, że w sanochodzie szwankowal
                                  > o paliwo= receptory mogą szwankowac ;P

                                  Oj tam oj tam, neuroprzekaźniki to nie paliwo, bo paliwo się do samochodu dostarcza z zewnątrz, a neuroprzkaźniki powstają w organizmie ludzkim/zwierzęcym. Poza tym nie tylko receptory mogą szwankować, ale gospodarka neuroprzekaźnikami też (synteza, wychwyt zwrotny) i o takie właśnie szwankowanie mnie chodziło ;-P


                                  > nie ma co dorabiac ideologii-sama napisałaś kiedyś- na dupie świat się nie końc
                                  > zy...

                                  Jeśli jakiś stan autentycznie kręci, to szczera radość podczas przeżywania tego stanu jest po prostu szczerą radością i nie ma już powodu dorabiać ideologii. Na dupie co prawda świat się nie kończy, ale z tego powodu dupa i okoliczności związane z jej eksploatacją nie stają się nagle mniej cenne. Dla tych, co ją lubią, czują i eksploatację jej kultywują i celebrują ;-)
                              • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:09
                                Andzia, on jest z natury uczuciowy, ale to wyparl. Boi sie bolu zwiazanego z uczuciami. Ja go rozumiem.
                                • kag73 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:25
                                  Hmm, szkoda, bo "no risk no fun" :)
                                  • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:32
                                    Inaczej to widze. Abrigado szczerze postawil sobie pewne kwestie i zrozumial, ze nie da rady udzwignac ciezaru bycia mezem w nowym zwiazku. Nie chce rozczarowac siebie i drugiej osoby. To uczciwe. On jest uczciwy, serio.

                                    Nieuczciwy to jestem ja :p

                                    Rzeczy nie zawsze sa takie jaki sie wydaja na pozor.
                                    • kag73 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:39
                                      Ach, sabat a niedawno z zaskoczeniem przeczytalam, ze zona Ci znow "daje". A zatem nie ma co zoztrzasac :)
                                      • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:44
                                        kag73 napisała:

                                        > Ach, sabat a niedawno z zaskoczeniem przeczytalam, ze zona Ci znow "daje". A z
                                        > atem nie ma co zoztrzasac :)

                                        Kto daje i odbiera ten sie w piekle poniewiera. Tak sie w podstawowce mowilo. Tylko czy to pocieszajace jest to nie wiem.
                              • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:40
                                aandzia43 napisała:

                                > Sęk w tym, że najpierw musi zaiskrzyć, a Abrigadowi nie iskrzy. Chyba mu neurop
                                > rzekaźniki szwankują w określonych sytuacjach. Ale za to w sytuacjach sportowyc
                                > h działają jak należy, więc summa summarum radochę w życiu ma ;-)

                                Idealnie ujelas sedno sprawy aandzia! Jemu nie iskrzy wobec tego jemu sie nudzi. Jedynie do czego mozna sie przyczepic to czy abrigado sie odmienia? :)
                                • aandzia43 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:53
                                  > Jedynie do czego mozna sie przyczepic to czy abrigado sie odmienia? :)

                                  A co ma mu się odmieniać? Jeśli o mnie chodzi (ale ja nie śledzę zbyt uważnie poczynań A.), to nie zmienił się odkąd go pamiętam.



                                  > Idealnie ujelas sedno sprawy aandzia! Jemu nie iskrzy wobec tego jemu sie nudzi

                                  Jak nie iskrzy, to się człowiek nudzi - normalne. Gdybyś kazała mi ćwiczyć te różne dziwne rzeczy, o których rozmawiasz z chłopakami na forum, to bym musiała się nieźle umysłowo nagimnasytkować i uwić koszmarne, piętrowe gniazdo z racjonalizacji, żeby odnaleźć jakąkolwiek radość w tym przymusie ;-) Może podobnie ma Abi z babami. Dogadał się chłopak sam ze sobą, wyciągnął wnioski i wie, że mu cały ten ambaras nie w smak. Spoko. Tylko czemu nei rozumie, że innych to cieszy wcale nie dlatego, że ciemni i nieoświeceni są, ale dlatego, że... ich to po prostu organicznie, biologicznie, ekstatycznie cieszy? :-D
                                  • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 19:07
                                    aandzia43 napisała:

                                    > > Jedynie do czego mozna sie przyczepic to czy abrigado sie odmienia? :)
                                    >
                                    > A co ma mu się odmieniać? Jeśli o mnie chodzi (ale ja nie śledzę zbyt uważnie p
                                    > oczynań A.), to nie zmienił się odkąd go pamiętam.

                                    Nick przez przypadki? :)
                                    Mysle ze abrigado to tak jak radio.

                                    Poza tym zgadzam sie w calej rozciaglosci.





                                  • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 00:52
                                    > A co ma mu się odmieniać? Jeśli o mnie chodzi (ale ja nie śledzę zbyt uważnie p
                                    > oczynań A.), to nie zmienił się odkąd go pamiętam.


                                    dzięki Andzia :P wychodze na w miare spójną choć pokręconą osobowość...

                                    zawsze marzyłem żeby być skrzatem- wiecie takim nieszkodliwym ekscentrykiem co sika do mleka i plecie koniom grzywy :P a poza tym mieszka w kominie
                        • sabat77 wiele osob ? 05.09.12, 15:58
                          Wiele osob tak robi ? Ja mysle ze wlasnie niewiele, wiekszosc zyje bez zdrad, kochanek i tego typu sytuacji.
                          • hello-kitty2 Re: wiele osob ? 05.09.12, 16:12
                            sabat77 napisał:

                            > Wiele osob tak robi ? Ja mysle ze wlasnie niewiele, wiekszosc zyje bez zdrad, k
                            > ochanek i tego typu sytuacji.

                            :) No ciekawe, jakbysmy zaglosowali tu na forum (ale anonimowo, tak jeszcze bardziej animowo, niz teraz i jakas wieksza grupa) kto tak robi/robil a kto nie, to co by wyszlo Sabat?
                          • urquhart Re: wiele osob ? 05.09.12, 16:25
                            sabat77 napisał:

                            > Wiele osob tak robi ? Ja mysle ze wlasnie niewiele, wiekszosc zyje bez zdrad, k
                            > ochanek i tego typu sytuacji.

                            Podobnie większość (56% PL) nie przeczytało żadnej książki w ciągu roku, ani nie ruszyło się nigdzie z domu na wakacje/urlop.
                            Ale nie wiem czy podobne przyrównanie do większości coś ci daje :)
                            • sabat77 Re: wiele osob ? 05.09.12, 17:12
                              Mnie nic nie daje bo uwazam, ze powielanie schematow rzadko prowadzi do szczescia. Jednak to nie ja powiedzialem, ze wielu tak robi :) pytanie co rozumiec przez to pojecie. Czy jakas jedna czwarta to wielu ? :)
                              • abrigado Re: wiele osob ? 05.09.12, 17:41
                                sabat nie racjonalizuj swojego niezdecydowania.
                                ja tam uważam, że romanse na boku dużo mi pomogły w poukładaniu się i w złapaniu dystansu- takze w stosunku do romansów

                                za stary już na fenyle jestem :P-

                                film był świetny- może to przez to ,że przeszkadzały mi oglądac :P
                                • hello-kitty2 Re: wiele osob ? 05.09.12, 18:58
                                  abrigado napisał:

                                  > sabat nie racjonalizuj swojego niezdecydowania.
                                  > ja tam uważam, że romanse na boku dużo mi pomogły w poukładaniu się i w złapani
                                  > u dystansu- takze w stosunku do romansów
                                  >
                                  > za stary już na fenyle jestem :P-
                                  >
                                  > film był świetny- może to przez to ,że przeszkadzały mi oglądac :P

                                  Abrigado, a romanse nie pomogly ci uchwycic informacji podstawowej, ze jestes wyprany z uczuc, wszystkich. Jedynie co daja ci romanse to mozliwosc pochwalenia sie przed innymi, poza tym nie masz z nich nic. Jestes pusty w srodku jak plastikowa lalka. Wodolejstwem, slowotokiem, laska ze szpada tego nie zakryjesz. Nie da sie.

                                  Sorry ale tak to widze.
                        • kag73 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:14
                          Jak dla mnie zona moze byc kochanka a maz kochankiem, to najlepszy uklad.
                          Hmm, nie rozumiem, to, ze musisz wyslac dziecko do szkoly albo zrobic pranie zabija pozadanie do zony? Bo tak psioczysz na zycie rodzinne. To, ze dzieciak musi umyc zeby albo dostac nowe buty nie przeszkadza, moim zdaniem, w pozadaniu/bzyknieciu zony. Mozna miec zycie rodzinne i znajdowac czas we dwoje, chociazby w nocy, mozna sie tez przebierac, szukac nowych technik, dlaczego nie. A moze winne jest zycie zawodowe i zwiazany z tym brak czasu i wyczerpanie a nie rodzina?
                          Poniewaz jestem kobieta materialistka, realistka, twardo stapam po ziemi...wlasnie to maz, bo zapewnia mi stabilizacje, bezpieczenstwo i wygodne zycie najbardziej zasluguje na to, zeby sie z nim bzykac i go pozadac :) Pod warunkiem, ze i on jest chetny i chce oczywiscie.

                          "Stabilizacja i zapewnienie bezpieczeństwa jakiej wymaga odpowiedzialność za rod
                          > zinę to przecież także przewidywalność a ona zabija pożądanie. Wtedy pozostaje
                          > w łózku jedynie gimnastyka i spuszczenie z krzyża jeżeli już ."

                          Naprawde wszystko mozesz przewidziec? Nawet, ze zona nagle stanie przed Toba z pejczem w rece, w lateksie i szpilkach i zagoni do lozka? Albo, ze nagle po poludniu, zacznie dobierac Ci sie do rozporka? Albo, ze nagle podnieci Cie jej widok w ponczochach albo w reczniku albo jeszcze w czyms albo bez czegos?
                          A z kochanka ile mialbys wersji i altyrnatyw? Pewnie musialbys je zmieniac co pare miesiecy, bo tez by sie znudzily. Inaczej tez byloby zwalenie z krzyza.
                          • kag73 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 18:40
                            A tak poza tym to ludzie leniwi sa, niby narzekaja, psiocza, jecza a zebrac sie i zadzialac, cos zrobic/zmienic nie potrafia. Co zreszta rozumiem.
                            • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 19:36
                              Niekoniecznie. Ludzie z reguly racjonalnie oceniajac swoje mozliwosci nie ppodejmuja dzialan majacych nikle szanse powodzenia. Raczej dzielilbym na tych co podjeli sie proby zmiany mozliwosci, co jest zadaniem duzo trudniejszym, ale jedynym sensownym.
                          • ale-cialo Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 21:28
                            "Stabilizacja i zapewnienie bezpieczeństwa jakiej wymaga odpowiedzialność za rodzinę to przecież także przewidywalność a ona zabija pożądanie. Wtedy pozostaje w łózku jedynie gimnastyka i spuszczenie z krzyża jeżeli już ."

                            Ja tam potrzebuję czuć się bezpiecznie żeby zaszaleć. I trzeba by tu odróżnić między życiową przewidywalnością w sensie, że mogę na kimś polegać, a przewidywalnością, bo ktoś jest nudny i niczym, zwłaszcza pozytywnym mnie nie zaskoczy.
                            Przewidywalność łóżkowa owszem zabija pożądanie, ale to raczej skutek spuszczania z krzyża
                            • aandzia43 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 21:39

                              > Ja tam potrzebuję czuć się bezpiecznie żeby zaszaleć. I trzeba by tu odróżnić m
                              > iędzy życiową przewidywalnością w sensie, że mogę na kimś polegać, a przewidywa
                              > lnością, bo ktoś jest nudny i niczym, zwłaszcza pozytywnym mnie nie zaskoczy.

                              Dla mnie to też oczywiste. Ale chyba nei wszyscy odróżniają nudne od stabilnego. Albo mają jakiś inny próg pobudliwości? Albo rzeczywistość co oczywiście skrzeczy tak narusza najcichszym swym skrzekiem wątłą nić pożądania, że trzeba jej odgłosy wyciszyć do zera, by pan/pani mogli z powrotem zapożądać? Mnie się życie rodzinne samo w sobie nie kłóci z pożądaniem, jeśli tylko nie wiąże się z jakimś szczególnym udupieniem czy zmęczeniem.
                              • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 22:00
                                ...a przede wszystkim - od kiedy to trzeba odczuwać pożądanie, żeby uprawiać seks ? :)
                                Nie za mocne słowo, to "pożądanie" ?
                                To już nie można pieprzyć się z nudów, dla sportu albo dla relaksu ? I wcale niekoniecznie musi to być spuszczanie z krzyża.
                                • aandzia43 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 22:18
                                  Oj Sabat, można i bez pożądania, ale ja tak z wysoka, rozumiesz, zagaiłam ;-)
                                  Można bez szczególnego pożądania, ale na dłuższą metę, jeśli chce się mieć fajny seks w związku na przestrzeni lat nie wystarczy tak ciągle "bez pożądania", bo się akumulator, czyli możliwość wygenerowania podniecenia na widok tego samego ciała, wyczerpie. Ogień ma się palić, nawet jeśli jest to okresami tylko wątły ogienek. Na samym biologicznym popędzie pojedzie się parę lat i koniec. Potem albo ten trzeci/ta trzecia albo bezseksie, albo rozwód.
                                  • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 22:33
                                    No nie wiem, wydaje mi się że to właśnie od siły tego biologicznego popędu zależy. Są tacy ludzie - na przykład ja - którzy mogliby z prawie każdym wyglądającym znośnie osobnikiem płci przeciwnej i prawie zawsze - w sensie czysto biologicznym. Ale ja zawsze taki byłem, jako małolat potrafiłem zabawiać się sam ze sobą nawet parę razy dziennie. A prawda taka, że partnerka, obojętnie jaka by nie była, zawsze jednak lepsza od własnej ręki. Może to i żenujące co mówię, ale tak jest.
                                    Mężczyzna który potrzebuje rozładowania nie będzie się długotrwale zastanawiał i raczej partnerki na bezseksie nie odeśle nigdy. Jak dają to bierze i koniec.
                                    Oczywiście, jak rozmawialiśmy z kolegami to byli i tacy co w wieku lat szesnastu robili sobie dobrze raz na tydzień - i pewnie teraz ich partnerki przesiadują tutaj, bo ich wybranek woli oglądać plejady przez teleskop :D
                                    Pod tym względem układy typu samiec + zakonnica czy gorąca kotka + niskolibidowy małż faktycznie nie mają żadnych perspektyw. Genów sterujących wydzielaniem hormonów nikt sobie nie wymieni, jak się ma organicznie niski popęd to demonem seksu się stać nie da.
                            • urquhart przewidywalność a bezpieczeństwo 06.09.12, 08:58
                              > Ja tam potrzebuję czuć się bezpiecznie żeby zaszaleć. I trzeba by tu odróżnić m
                              > iędzy życiową przewidywalnością w sensie, że mogę na kimś polegać, a przewidywa
                              > lnością, bo ktoś jest nudny i niczym, zwłaszcza pozytywnym mnie nie zaskoczy.

                              To temat który wałkowaliśmy przy okazji ksiązki Perel która dużo na ten temat sensownie pisze.
                              Pewna ilość bezpieczeństwa jest niezbędna, zbyt duża zabija pożądanie.
                              A taka jaka dziś wymagamy do odpowiedzialnego życia rodziców zapewniającego bezpieczeństwo dzieciom i sobie wzajemnie jest typowo za duża.
                              Nie widzę tu sprzeczności. To jak z zupą, jedni są zdania że zupa jest niezjadliwa bo jest nie słona, inni że właśnie najgorsza jest przesolona.



                              “If you're not a liberal at twenty you have no heart, if you're not a conservative at forty, you have no brain.” Winston Churchill
                              • abrigado Re: przewidywalność a bezpieczeństwo 06.09.12, 09:26
                                `> Nie widzę tu sprzeczności. To jak z zupą, jedni są zdania że zupa jest niezjadl
                                > iwa bo jest nie słona, inni że właśnie najgorsza jest przesolona.


                                mam włąsnie to wraenie, ze spełniając świadome lub nie oczekwiania kobiet w jakiś sposób rezygnowałbym z tego co jest dla mnie ważne.
                                Z drugiej strony spełnianie przez kobiete moich oczekwiań byłoby także czymś wbrew im samym.

                                Juz kiedys ktos tu napisał, że osobniki o niestandardowych potrzebach moga być tolerowane w związkach tylko jesli są wybitnymi artystami,

                                ironią losu jest ,że w czasach rzekomej eksplozji indywidualizmu obie płcie tak naprawdę poszukuja typów standardówych aż do bólu w swej przecietności a cały indywidualizm to tylko powierzchowna otoczka majaca charakter reklamy- tak jak dwadzieścia rodzajów opakowań torebek z białym cukrem
                          • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 22:12
                            kag73 napisała:

                            > Poniewaz jestem kobieta materialistka, realistka, twardo stapam po ziemi...wlas
                            > nie to maz, bo zapewnia mi stabilizacje, bezpieczenstwo i wygodne zycie najbard
                            > ziej zasluguje na to, zeby sie z nim bzykac i go pozadac :) Pod warunkiem, ze i
                            > on jest chetny i chce oczywiscie.

                            Czyste psychoewo, żałuje że się tak późno tym zainteresowałem. W każdym razie małe sabaciątka już tą wiedzę posiądą i mam nadzieję, że przekażą przyszłym pokoleniom :) Nie dam babie karmić chłopców fałszywą romantyczną bajką.

                            > Naprawde wszystko mozesz przewidziec? Nawet, ze zona nagle stanie przed Toba z
                            > pejczem w rece, w lateksie i szpilkach i zagoni do lozka? Albo, ze nagle po pol
                            > udniu, zacznie dobierac Ci sie do rozporka? Albo, ze nagle podnieci Cie jej wid
                            > ok w ponczochach albo w reczniku albo jeszcze w czyms albo bez czegos?
                            > A z kochanka ile mialbys wersji i altyrnatyw? Pewnie musialbys je zmieniac co p
                            > are miesiecy, bo tez by sie znudzily. Inaczej tez byloby zwalenie z krzyza.

                            Pewnie by faktycznie musiał. Nie bardzo mogę opowiedzieć o kobietach, bo jedyna którą mam od lat skutecznie robi wszystko, żeby nie wytworzyła się u mnie habituacja, niemniej mogę użyć dość dziwnego przykładu, ale może w jakiś sposób to przełożenie ma.
                            Jak oglądam jakiegoś pornosa za pierwszym razem, to zwykle daje radę. Za drugim czy trzecim - to już nie jest to. Po raz dwudziesty - mogę oglądać jak film fabularny.
                            To chyba podobnie w realu musi działać, z żywym partnerem.
                            • aandzia43 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 22:22
                              > Czyste psychoewo, żałuje że się tak późno tym zainteresowałem.

                              Gdzie tu psychoewo?


                              Nie bardzo mogę opowiedzieć o kobietach, bo jedyna
                              > którą mam od lat skutecznie robi wszystko, żeby nie wytworzyła się u mnie habi
                              > tuacja

                              Ale sprytna kobitka! :-D Nigdy ci się nie znudzi, bo jej nie masz ;-)
                              • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 22:37
                                aandzia43 napisała:

                                > Gdzie tu psychoewo?

                                No jak to - nie widzisz w tym współczesnej wersji skutecznego łowcy dziczyzny ? :)

                                > Ale sprytna kobitka! :-D Nigdy ci się nie znudzi, bo jej nie masz ;-)

                                No tu się niestety mylisz. We wszystkim trzeba mieć umiar.

                                • aandzia43 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 21:14
                                  Pytam, gdzie ty tu widzisz psychoewo, bo Kag i jej chłop to para chyba już od dziesięciu lat. W/g psychoewo Kag już dawno powinna olać swojego dostawcę dóbr materialnych i plemników i stracić ochotę na jego cielesność ;-) Nie bardzo wiem, jak Urquhart poradzi sobie z kazusem Kag i jej wciąż pożądanego samca? ;-)
                                  • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 22:15
                                    no Kag przecież sama wspominała, że mieli taki okres i to jej małżonek tutaj przyszedł narzekać... Ale mniejsza z tym, co mnie to obchodzi.
                                    Według mnie błędem jest sprowadzanie wszystkiego do prostych odruchów i zależności. Ludzki mózg jest strasznie skomplikowany i chociaż poznanie pewnych ogólnych prawidłowości jest cenne, to przecież nie każdy będzie zachowywać się w ten sam sposób.
                                    Mnie w psychoewolucyjnym wariancie atrakcyjności skutecznego dostarczyciela dóbr przede wszystkim przekonuje żelazna logika takiego myślenia.
                                    Kobiety uważające skutecznych dostarczycieli dóbr za atrakcyjnych miały dostęp do większej ilości pokarmu, mogły skuteczniej wychować większą ilość potomstwa i tym samym w dłuższym okresie czasu takie zachowanie stało się dominujące. Tu nie ma żadnej filozofii - niemal czysta darwinowska selekcja naturalna. Te które nie miały dostępu do lepszego żarcia i większej ilości skór czy skutecznej obrony przed drapieżnikami po prostu były wypierane ze swoimi genami przez bardziej zapobiegliwe sąsiadki :)

                                    Ale - jest oczywiście inna strona medalu.
                                    Wiesz - przecież większości facetów podobają się dziewczyny z playboya, przeciętny facet oszalałby ze szczęścia gdyby dziewczyna o ciele Jessiki Alby przyszła na golasa, zrobiła mu pięknego loda z połykiem i z uśmiechem zapytała czy jaśnie pan nie chce jeszcze się dobrej kawki napić. Ale z reguły rzeczywistość wygląda nieco inaczej - i cóż, my możemy sobie szturchać pingwina oglądając panienki na redtjubie, a wy sobie podczytujecie jakieś romansidła z przystojnym, wysokim i obrzydliwie bogatym arystokracie, który zapałał dziką namiętnością do mezaliansu ze swoją kucharką :D
                                    A potem - trzeba wrócić do rzeczywistości i cieszyć się tym co jest pod nosem.
                                    Bo lepszy wróbel w garści niż kanarek na dachu :P
                                    No bo wszystko fajnie, wysokie wymagania, oczekiwania i pragnienia - ale kurde, przecież gdzieś jakieś zderzenie z realiami tego wszystkiego musi być.
                                    • kag73 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 22:25
                                      "no Kag przecież sama wspominała, że mieli taki okres i to jej małżonek tutaj przyszedł narzekać... Ale mniejsza z tym, co mnie to obchodzi."

                                      Chyba mnie z kims pomyliles, sabat, moj maz to by raczej tutaj zadnego porzadnego zdania po polsku nie sklecil :)
                                      Co do mojej wypowiedzi to byla ona ironiczna, owszem dobrze mi sie zyje, z mezem nadal sypiam, bo lubie, niemniej jednak to kwestia bardzo wielu roznorodnych czynnikow dlaczego ludzie ze soba sypiaja/nie sypiaja czy sie pozadaja sie czy nie, czy to w koncu tylko biologia i poped czy cos wiecej. Na pewno istotna role odgrywa czas, poza tym dobranie sie i temperament, do tego oczekiwania no i jakosc seksu oraz zwiazku.
                                      A romansidel nie czytuje ;)
                                      • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 22:32
                                        najwyraźniej musiałem coś pomieszać, sorry.
                                        A to z romansidłami to taka ironia, miałem na myśli pewne schematy myślowe idące w tym kierunku. Raczej od strony oczekiwań, marzeń itd.

                                        Zgadzam się, że chyba temperament jest najważniejszy. W końcu nałogowy jebaka jak mu żona da to raczej nie wzgardzi, nawet jak trochę nosem kręci, a jak żona gorąca to z reguły jednak własny chłop pod ręką najbliżej i najwygodniej.

                                        A jak kto zimny, to żadne tam podrywy w małżeństwie i inne głupoty. Przecie to nie od jakości gry skrzypka zależy to, że głuchego jego muzyka nie przekonuje :)
                                    • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 22:58
                                      sabat77 napisał:

                                      > No bo wszystko fajnie, wysokie wymagania, oczekiwania i pragnienia - ale kurde,
                                      > przecież gdzieś jakieś zderzenie z realiami tego wszystkiego musi być.

                                      Zderzenie z realiami jest takie: seksu na codzien nie ma, jest raz na jakis czas ale starannie wyselekcjonowany. Na codzien zajmujesz sie soba a raz na jakis czas zajmujesz sie nim. Dla potrzebujacych koncetrowac sie na sobie (egoistow) to korzystny uklad.

                                      Poza tym bajecznie przystojny trzydziestoletni alfa (przed ktorym stalam wmurowana zadajac sobie pytanie dlaczego on mnie nie pieprzy zamiast ze mna rozmawiac) powiedzial mi kiedys: ja mialem w zyciu morze seksu, jesli go wiecej nie bede mial, z jakis powodow, to nie bede sie na los obrazal.
                                      • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 23:05
                                        No jak się jest bajecznie przystojnym 30 letnim alfą to można takie rzeczy mówić :)
                                        Wszystko zależy od punktu widzenia.
                                        Są tacy co mogą selekcjonować, a są tacy co muszą walczyć o cokolwiek - czy to nie jest oczywiste ?
                                        • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 23:21
                                          sabat77 napisał:

                                          > No jak się jest bajecznie przystojnym 30 letnim alfą to można takie rzeczy mówi
                                          > ć :)
                                          > Wszystko zależy od punktu widzenia.
                                          > Są tacy co mogą selekcjonować, a są tacy co muszą walczyć o cokolwiek - czy to
                                          > nie jest oczywiste ?

                                          Chcesz powiedziec Sabat, ze nie jestes w stanie zaliczyc przyblizonej ilosci pan, jak ten alfik? Yoric ci juz kiedys powiedzial, jakbys zaliczyl kilka ladnych pan to wszystko by ci sie przewartosciowalo.

                                          Dobra zapytam wprost: po co ci ta wiernosc? Przeciez w Boga nie wierzysz?
                                          • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 06:14
                                            Wierzę w Boga, ale nie jestem chrześcijaninem. Gnostykiem też nie, Abrigado zbyt jednostronnie odczytał to co pisałem. Abrasax symbolizuje świat materialny, ten w którym żyjemy.
                                            Nie wiem tylko co ma Bóg do wierności ?

                                            Nieważne.
                                            Zapytam - czy ty wierzysz w miłość ?
                                            Albo ściślej:
                                            Czemu mnie o to wszystko pytasz Kitty ? Jaki twój cel ?
                                            Chcesz mi coś udowodnić, do czegoś mnie przekonać ?
                                            A może to nie mnie chcesz przekonać ?
                                            Ale - o czym, powiedz wprost ?
                                            • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 08:54
                                              sabat77 napisał:

                                              > Wierzę w Boga, ale nie jestem chrześcijaninem. Gnostykiem też nie, Abrigado zby
                                              > t jednostronnie odczytał to co pisałem. Abrasax symbolizuje świat materialny, t
                                              > en w którym żyjemy.
                                              > Nie wiem tylko co ma Bóg do wierności ?
                                              >
                                              > Nieważne.
                                              > Zapytam - czy ty wierzysz w miłość ?
                                              > Albo ściślej:
                                              > Czemu mnie o to wszystko pytasz Kitty ? Jaki twój cel ?
                                              > Chcesz mi coś udowodnić, do czegoś mnie przekonać ?
                                              > A może to nie mnie chcesz przekonać ?
                                              > Ale - o czym, powiedz wprost ?

                                              Pytam, bo sadze, ze wiernosc jest slaba (wymowka) jesli jest nie uzasadniona.
                                              • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 09:04
                                                Kiedy wiernosc jest uzasadniona ?
                                                • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 09:20
                                                  sabat77 napisał:

                                                  > Kiedy wiernosc jest uzasadniona ?

                                                  Kiedy masz dobry powod/y zeby byc wiernym :)
                                                  • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 10:26
                                                    Jesli zechce uzasadnic zdrade, to znajde sobie dowolna racjonaliizacje, nie uwazasz ? A to sie zle popatrzyla, a to zupa byla za slona... Dla jednego dobry powod to tydzien bez seksu, dla drugiego pare lat to za malo. Jak to tlumaczyc ?

                                                    co ma byc tama dla mojego egoizmu, ktory zareczam ze jest potworny ?
                                                  • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 10:29
                                                    sabat bo nas przestraszysz swoją potwornością ! miarkuj się chłopie ;)
                                  • urquhart Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 00:00
                                    aandzia43 napisała:
                                    > Pytam, gdzie ty tu widzisz psychoewo, bo Kag i jej chłop to para chyba już od d
                                    > ziesięciu lat. W/g psychoewo Kag już dawno powinna olać swojego dostawcę dóbr m
                                    > aterialnych i plemników i stracić ochotę na jego cielesność ;-) Nie bardzo wiem
                                    > , jak Urquhart poradzi sobie z kazusem Kag i jej wciąż pożądanego samca? ;-)

                                    To że uznaję prawo grawitacji, nie znaczy że nie wierzę że maszyny cięższe od powietrza mogą latać mimo że to temu prawu przeczy :)
                                    Ale podejrzewam coś że Kag ukrywa parę istotnych szczegółów mających wpływ na jej relacje.
                                    • kag73 Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 10:18
                                      "To że uznaję prawo grawitacji, nie znaczy że nie wierzę że maszyny cięższe od p
                                      > owietrza mogą latać mimo że to temu prawu przeczy :)
                                      > Ale podejrzewam coś że Kag ukrywa parę istotnych szczegółów mających wpływ na j
                                      > ej relacje"

                                      Alez urguhart, ja zadnej relacji nie zdawalam a w szczegoly to juz w ogole sie nie zaglebialam.
                                      Chyba wszyscy wiemy, ze zycie seksualne w dlugoletnim malzenstiwe/zwiazku to zupelnie inna para kaloszy niz przygodne spotkania i krotkie relacje. Przez lata przechodzi sie przez rozne etapy i fazy, najwazniejsze, zeby w ogolnym rozrachunku wychodzilo na plus i pozytywnie ;)
                                      • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 10:24

                                        > przechodzi sie przez rozne etapy i fazy, najwazniejsze, zeby w ogolnym rozrachu
                                        > nku wychodzilo na plus i pozytywnie ;)

                                        świeta prawda- mnie tam wszystko wychodzi na plus jesli bilans ma szerszy kontekst niz pożycie małżeńskie i erotyczne

                                        prawdę mówiac tasfera kojarzy mi się z:

                                        www.gizmos.pl/wp-content/uploads/2009/05/study-ball.jpg










                                        UstawieniaWyloguj

                                        abrigado

                                        Ulubione fora
                                        Ulubione wątki
                                        Mężczyzna




                                        + dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

                                        Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół




                                        ForumTowarzyskie


                                        Samotni? - łączmy się! ;-)
                                        (Brak) Seks(u) w małżeństwie
                                        Na razie optymistycznie
                                        Kalejdoskop ❁♫♫
                                        S@lon Odrzuconych [O!]
                                        PODWÓRKO
                                        Vistula
                                        ...Nasza Szkapa...
                                        DRZWI DO LASU
                                        Nafciarstwo telewizyjne.

                                        więcej »Załóż forum














                                        reklama
                                      • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 07.09.12, 10:25
                                        > przechodzi sie przez rozne etapy i fazy, najwazniejsze, zeby w ogolnym rozrachu
                                        > nku wychodzilo na plus i pozytywnie ;)

                                        świeta prawda- mnie tam wszystko wychodzi na plus jesli bilans ma szerszy kontekst niz pożycie małżeńskie i erotyczne

                                        prawdę mówiac tasfera kojarzy mi się z:

                                        www.gizmos.pl/wp-content/uploads/2009/05/study-ball.jpg










                                        UstawieniaWyloguj

                                        abrigado

                                        Ulubione fora
                                        Ulubione wątki
                                        Mężczyzna




                                        + dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

                                        Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół




                                        ForumTowarzyskie


                                        Samotni? - łączmy się! ;-)
                                        (Brak) Seks(u) w małżeństwie
                                        Na razie optymistycznie
                                        Kalejdoskop ❁♫♫
                                        S@lon Odrzuconych [O!]
                                        PODWÓRKO
                                        Vistula
                                        ...Nasza Szkapa...
                                        DRZWI DO LASU
                                        Nafciarstwo telewizyjne.

                                        więcej »Załóż forum














                                        reklama
                            • zyg_zyg_zyg Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 22:40
                              > Jak oglądam jakiegoś pornosa za pierwszym razem, to zwykle daje radę. Za drugim
                              > czy trzecim - to już nie jest to. Po raz dwudziesty - mogę oglądać jak film fa
                              > bularny.
                              > To chyba podobnie w realu musi działać, z żywym partnerem.

                              Jeśli żywy partner tak jak w filmie oglądanym po raz wtóry, za każdym razem powtarza ciągle tę samą sekwencję, to niewykluczone, że może być podobnie. Ale głowy nie dam - mnie nigdy się nie zdarzył partner tak boleśnie przewidywalny.
                              • hello-kitty2 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 23:11
                                sabat77 napisał:

                                > ...a przede wszystkim - od kiedy to trzeba odczuwać pożądanie, żeby uprawiać se
                                > ks ? :)
                                > Nie za mocne słowo, to "pożądanie" ?
                                > To już nie można pieprzyć się z nudów, dla sportu albo dla relaksu ? I wcale ni
                                > ekoniecznie musi to być spuszczanie z krzyża.

                                Sabat, ty psie na baby, baby to czuja i dlatego cie zlewaja :)

                                Od kiedy to trzeba odczuwać pożądanie, żeby uprawiać seks???????? he? Ty bluznierco :)
                                Odpowiem slowami Liroya: "nie pierdole smieci, masz mnie za pojeba?"

                                A na powaznie: nie wyobrazam sobie uprawiania seksu bez pozadania. Przeciez to jest w tym wszystkim najlepsze - plonace pragnienie, zeby druga osobe posiasc i dac z siebie wszystko i dostac wszystko, tylko wtedy czas sie zatrzymuje i nic sie nie liczy. Umiesz tak zatrzymac czas w inny sposob?


                                • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 05.09.12, 23:24
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > Sabat, ty psie na baby, baby to czuja i dlatego cie zlewaja :)

                                  Myślę, że jest jeszcze parę innych powodów :)

                                  > Umiesz tak zatrzymac czas w inny sposob?

                                  Nie umiem. Uczucia spowolnienia czasu doświadczałem wyłącznie w głębokim transie oraz w sytuacjach "pod wpływem".
                                • abrigado Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 00:05
                                  tylko wtedy czas sie zatrzymuje i nic
                                  > sie nie liczy. Umiesz tak zatrzymac czas w inny sposob?
                                  >

                                  ja umiem...:P uwielbiam te sytuacje, gdy robisz setki rzeczy, odczuwasz tysiąc wrażeń, a tu dopiero minuta minęła... i nie mówie o seksie :P...prawdę mówiac seks jest akurat w tym słaaaby...

                                  może to też kwestia różnicy w intensywności orgazmów odczuwanych przez meżczyzn i kobiety- poważnie znam lepsze metody wywołania wielominutowego flow( czyli trwajacego wieczność) niż seks ... i nie mam tu na
                                  myśli narkotyków.



                                  • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 06:23
                                    ...raczej z różnicy strategii rozmnażania się.
                                    Kobiety za cholerę nie chcą słyszeć, że nie są tą jedyną na świecie, która się aktualnie podoba. Samce naszego gatunku od lat doskonalą tą ściemę, po to wymyślono kwiaty, wiersze, płomienne wyznania miłości. Ale też wielu doszło do wniosku, że najskuteczniejsza strategia to walić tą ściemę za każdym rogiem (byle poprzednia nie słyszała), bo może któraś się da nabrać.
                                    Mówię to w imię międzypłciowej szczerości, z pełną świadomością, że dostanę zaraz łatkę tego "co sam tak robi". Jakbym robił, to by mnie tu nie było :) Ja tylko obserwuje, chłopaki przy mnie nie udają.
                                    Tak gremialnie - mężczyźni w swojej masie biorą jak leci, nie czarujcie się drogie panie. Mimo buńczucznych deklaracji w stylu tej Liroya.
                                    No bo co by to dopiero było, jakby świat wyglądał, gdyby panowie byli równie wybredni jak panie :) Wyginęlibyśmy jak dinozaury.
                                    • sabat77 Re: podryw czy życie rodzinne 06.09.12, 07:03
                                      No dobra... Ja tez tak robie ! Nie wydajcie mnie, plizzz :)
    • urquhart Czy-malzenstwo-zabija-seks 06.09.12, 09:28
      ale-cialo napisała:
      > Więc jakie numery wtedy? I dlaczego panowie tak ciągle o PUA?

      Bo zniechęceni niepowodzeniami we wdrażaniu bzdurnych wytycznych "staraj się bardziej", "kupuj jej wiecej kwiatów" są zauroczeni pragmatyczną skutecznością PUA.

      Temat uwodzenia i podtrzymywania płomyka pożądania i namiętności w kominku małżeństwa jest zacny i warty uwagi, ale i nieławy i sprzeczny ze społecznymi przekazami jakie otrzymujemy.

      Przede wszystkim zignorowanie zapalnika i składnika pożądania jakim jest niepewność, zagrożenie i nieznane jest powszechnei choć eksperci o tym piszą od dawna, dla kolejnych domorosłych filozofów odkrycie znaczenia tego elementu przynosi olśnienie jak tu:
      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,137893560,137893560,Recepta_na_seks_w_zwiazku_.htmlPodczas
      A przecież wystarczy przemyśleć choćby wnioski z doświadczania na moście opisanego u Wojcieszke, czy teksty Perel o jej pracy terapeutycznej z długoletnimi związkami. Czy wyjaśnienia jak zagożenie i konspiracja romansów i kochanków wzmaga i buduje pożądanie.
      www.wprost.pl/ar/142612/Czy-malzenstwo-zabija-seks/?I=1349
      Ale jak wielka jest grupa osób której zależy jeszcze na pożądaniu w małżeństwie, gdy tyle "ważniejszych" spraw i "obowiazków" do załatwienia?
    • urquhart UWODZENIE: co uwodzi mężczyzn, a co kobiety 07.09.12, 00:26
      Wątek o podrywie w małżeństwie to dobry pretekst żeby przedyskutować kanon chwytów. Uwodzenie -ogarniacie klasykę, stosujecie na codzień czy uznajecie że to seksistowskie bzdury?
      >
      Okazuje się, że na kobiety i mężczyzn działają zupełnie odmienne bodźce. Z całą pewnością łączy nas jedno: obie płcie zwracają baczną uwagę na wygląd drugiego człowieka. W końcu najpierw się widzimy, a dopiero potem słyszymy. Poznaj sposoby na uwodzenie.

      Uwodzenie: ona reprezentacyjna, on zaradny

      Stare arabskie przysłowie mówi, że kobieta zatrzymuje mężczyznę przy sobie charakterem, ale przyciąga go do siebie urodą. I coś w tym jest.
      – Kiedy mój mały synek szedł do szkoły, pierwsze pytanie brzmiało: „Czy pani będzie ładna?” – uśmiecha się Katarzyna Platowska, psycholog i terapeuta.
      » I to się z biegiem czasu raczej nie zmienia: mężczyźni mają „zapotrzebowanie” na kobietę atrakcyjną, reprezentacyjną i uwodzicielską. Najlepiej, jeśli podoba się nie tylko im, ale także konkurencji: bardzo rajcuje ich zachwyt innych mężczyzn, gdy patrzą na ich towarzyszkę. Wtedy „rosną”, bo kobieta u ich boku jest najlepszą reklamą ich możliwości.
      Co sprawia, że panowie uważają kobietę za atrakcyjną? Niemieccy naukowcy sprawdzili: na męską wyobraźnię najlepiej działają te z pań, które pokazują ok. 40 proc. ciała. Jeśli pokażą mniej, nie przyciągną spojrzeń. Jeśli więcej, zostanie im przypięta łatka „puszczalskiej”. I wbrew pozorom pokazanie sporej ilości ciała jest możliwe nie tylko latem, gdy nosimy sukienki na ramiączkach i krótkie spódniczki. Zimą też można eksponować wdzięki: nosząc opięte dżinsy, bluzki z dekoltem, dopasowane sukienki i sweterki. W takich ciuszkach widać zarys biustu, linię bioder, kształt pośladków, ale nie do końca, co dla panów jest jeszcze bardziej atrakcyjne.
      Większość mężczyzn nie potrafi oprzeć się kobiecie, która ma na nogach szpilki. Buty na wysokich obcasach działają jak afrodyzjak. – Szpilki są bardzo kobiece, kiedy je zakładamy, zmienia się cała statyka sylwetki – mówi Platowska. – Prostujemy plecy, wypinamy pupę, wypychamy do przodu pierś, nogi wydają się dłuższe. Ale to nie koniec: w kobiecie na szpilkach pojawia się coś niepewnego. Nie jest ugruntowana w ziemi, stabilna; sprawia wrażenie bardziej bezradnej, potrzebującej pomocy.
      » Panowie lubią się czuć potrzebni. Większość mężczyzn pragnie, by kobieta widziała w nich bohatera; kogoś, kto poradzi sobie z czymś, z czym nie radzi sobie ona sama i inni mężczyźni. Ale zanim jeszcze zostaną naszymi bohaterami, trzeba przebrnąć przez pierwsze godziny znajomości. Uda się to zwycięsko tym, które będą pamiętały, że mężczyźni są silni głównie fizycznie. Emocjonalnie często są słabsi od pań! Kiedy widzą piękną kobietę, trochę jej pożądają, a trochę się obawiają – bo co będzie, jeśli ich odrzuci? Jeśli powie „nie”? Tego ich ego nie zniesie!
      » Dlatego niesłychanie uwodzący jest dla mężczyzny kobiecy zachwyt. Jeśli uważnie go słucha, śmieje się z jego dowcipów i okazuje, że uważa go za atrakcyjnego i interesującego faceta, jemu rosną skrzydła u ramion. I już zaczyna planować, jakie atrakcje zafunduje na drugiej randce tej uroczej istocie, na której zrobił tak wspaniałe wrażenie.

      Uwodzenie: ona troskliwa, on szanowany

      Mężczyzna oczekuje od kobiety nie tylko tego, by była damą w salonie i dziwką w sypialni – choć to ostatnie jest ogromnym atutem.
      » Marzy także o tym, by kobieta miała w sobie coś z matki czy pielęgniarki. – Pierwsza kobieta w jego życiu – mama, troszczyła się o niego i kochała bezwarunkowo; nie prosiła o nic, wiele dawała – podkreśla psycholog. – I często wyprowadzając się z domu rodzinnego, mężczyźni oczekują, że będzie tak jak u mamy plus seks. To dlatego lubią, gdy kobieta się nimi opiekuje, okazuje troskę, dba o zaspokajanie potrzeb. Dla większości mężczyzn o wiele bardziej uwodzące będzie zawiązanie im szalika na szyi przed wyjściem na mróz czy zapytanie „nie jesteś głodny?” niż danie do zrozumienia, że znamy się na giełdzie papierów wartościowych.
      (...)
      » Mężczyzna chce być szanowany. To dla niego bardzo ważne! Kobiety często tego nie rozumieją, bo dla nich ważniejsze jest, by czuć się kochanymi. Mężczyzna zaś często przedkłada szacunek nawet nad miłość. Dlatego niemal bezpowrotnie zaprzepaszczamy szanse na uwiedzenie samca, którego zdyskredytowałyśmy, poniżyłyśmy czy okazałyśmy swą wyższość – zwłaszcza w towarzystwie. Rywalizacja (a co gorsza – zwycięska rywalizacja) ze strony kobiety może w nim obudzić wściekłość, niepewność, chęć odwetu – ale na pewno nie czułość czy pragnienie bliskości.
      » – Szacunek i uznanie można okazywać mężczyźnie na dwa sposoby: prywatnie i publicznie – tłumaczy Platowska. – Pierwszy sposób polega na tym, że pokazujemy mu, iż liczymy się z jego opinią: pytamy o radę w niektórych sprawach i – to ważne! wprowadzamy te rady w czyn. Drugi sposób: nigdy nie okazujemy w towarzystwie, że się ze swym mężczyzną nie zgadzamy, nie wytykamy błędów i nie krytykujemy. Powołujemy się na jego mądrość i opinie i mówimy o nim dobrze, podkreślając umiejętności i możliwości. Kobiecie, która wystawia mu takie „świadectwo”, nie oprze się żaden mężczyzna.

      Uwodzenie: on dobry ojciec, ona kochanka

      Ktoś kiedyś powiedział, że pieniądze to viagra dla kobiet. I znowu – w tym powiedzeniu jest ziarenko prawdy. – Ale nie dlatego, że kobiety są chytre – prostuje Platowska. Wszystko sprowadza się do poczucia bezpieczeństwa, a pieniądze są tu częścią gry.
      » Dla kobiety liczy się stan konta, nie dlatego, że lubi liczyć zera, ale dlatego, że absolutnie najważniejsze jest dla niej poczucie bezpieczeństwa. (...)
      – Tak nas ukształtowała natura: ponieważ to my zostajemy zapłodnione i wychowujemy dzieci, jesteśmy mniej nastawione na romanse, a bardziej na poszukiwanie stałego partnera – tłumaczy psycholog.
      » – Dlatego na kobiety uwodząco działa wszystko, co sprawia, że mężczyznę można zakwalifikować jako „potencjalnie dobrego ojca”, „osobnika rodzinnego”, „stałego w uczuciach”. Stąd mężczyzna, który okazuje, że lubi dzieci i zwierzęta, pobudzi kobiece serce do szybszego bicia. A jeśli jeszcze w dodatku zaakceptuje i nawiąże przyjacielską, pozytywną relację z dzieckiem kobiety z poprzedniego związku – awansuje do miana ideału.
      » Powiedzenie, że najkrótsza droga do serca matki wiedzie poprzez dziecko, to święta prawda. Mężczyzna nie przywiązuje aż takiej wagi do tego, czy partnerka zaakceptuje jego dzieci – jeśli jest atrakcyjna, świetna w łóżku i spełnia jego oczekiwania, wystarczy, gdy je toleruje. On przymknie na to oko, choć będzie to pewna rysa na ideale, bo dobra z nimi relacja zawsze jest ogromnym plusem.

      Zawsze: kwiaty, prezenty, czułe słówka

      – Na kobiety uwodząco działa atencja partnera: fakt, że otworzy przed nią drzwi, poda płaszcz, poniesie coś ciężkiego – mówi psycholog.
      » Uwodzą je wszystkie gesty i dowody jego uważności, bo oczekuje od niego zaangażowania, wzięcia odpowiedzialności za nią i za związek. Kobieta potrzebuje, by okazywać jej zaangażowanie na tysiąc różnych sposobów: pamiętając o urodzinach, dając kwiaty, wręczając drobne prezenty, dzwoniąc na pogawędki, szanując przyjaciółki... To ją upewnia, że jest traktowana poważnie.
      » Panie kochają czułe słówka, rozmowy o miłości, relacji i związku. Potrzebują ciągłości w okazywaniu uczuć, stałego podtrzymywania kontaktu.(...)

      Porozumienie dusz
      To jeszcze jeden czynnik, któremu większości kobiet trudno się oprzeć. Kobieta jako wielką zaletę wymienia u mężczyzny podobne do własnego poczucie humoru i zrozumienie - uważa Katarzyna Platowska. Bo szuka mniej kochanka, bardziej towarzysza, z którym będzie się fajnie spędzało czas, który ją zrozumie. Mężczyzna moż
      • urquhart Re: UWODZENIE: co uwodzi mężczyzn, a co kobiety 07.09.12, 00:28
        Całość:
        www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zwiazki/uwodzenie-co-uwodzi-mezczyzn-co-kobiety_37255.html?page=1&
        • sabat77 Re: UWODZENIE: co uwodzi mężczyzn, a co kobiety 07.09.12, 06:29
          a to jeszcze z tego artykułu coś z dedykacją dla Kitty i reszty naszych Pań:

          "
          Porozumienie dusz

          To jeszcze jeden czynnik, któremu większości kobiet trudno się oprzeć. Kobieta jako wielką zaletę wymienia u mężczyzny podobne do własnego poczucie humoru i zrozumienie - uważa Katarzyna Platowska. Bo szuka mniej kochanka, bardziej towarzysza, z którym będzie się fajnie spędzało czas, który ją zrozumie. Mężczyzna może się realizować w kontaktach z ludźmi poza domem, a w domu chce mieć seks, troskę i opiekę. Kobiecie potrzebny jest kontakt psychiczny i emocjonalny z partnerem. Na tym buduje intymność.
          Dlatego nawet jeśli facet jest sympatycznym brzydalem, ale potrafi przekonać kobietę, że jest bratnią duszą, ma spore szanse ją zdobyć. Popęd kobiety nie jest tak silny, dlatego mniej skupia się na atrakcyjności seksualnej, bardziej na porozumieniu."

          Czeeeeść. Jestem brzydki, ale chyba nie odtrącisz mnie tylko dlatego ? Wiesz, ja jestem fajny, chcę z tobą zjeść kanapki z tuńczykiem na plaży i pozachwycać się zachodem słońca. Wierzę że ty też jesteś taka romantyczna jak ja.
          Nie odtrącisz mnie tylko dlatego, że jestem brzydki, bo wiem że skupiasz się na porozumieniu a nie na atrakcyjności seksualnej.
          A tak między nami - to po co komuś ten, FUJ, seks... Chodź pobiegniemy razem w stronę wschodzącego słońca za rękę i będziemy mieli dużo dzieci. Koniecznie z próbówki.

          :)))))))))))))))))))))))))))))
          • urquhart Re: UWODZENIE: co uwodzi mężczyzn, a co kobiety 07.09.12, 07:55
            sabat77 napisał:
            > Czeeeeść. Jestem brzydki, ale chyba nie odtrącisz mnie tylko dlatego ? Wiesz, j
            > a jestem fajny, chcę z tobą zjeść kanapki z tuńczykiem na plaży i pozachwycać s
            > ię zachodem słońca. Wierzę że ty też jesteś taka romantyczna jak ja.
            > Nie odtrącisz mnie tylko dlatego, że jestem brzydki, bo wiem że skupiasz się na
            > porozumieniu a nie na atrakcyjności seksualnej.
            > A tak między nami - to po co komuś ten, FUJ, seks... Chodź pobiegniemy razem w
            > stronę wschodzącego słońca za rękę i będziemy mieli dużo dzieci. Koniecznie z p
            > róbówki.

            Skoro panie są wybredne z psychoewolucyjnej natury i jedynie parę procent populacji samców spełnia ich wyśrubowane wymagania, to dla całej reszty samców, większości jest to zawsze jakaś recepta :)
            Seks w strategii psychoewo partnera długoterminowego ma dość krótką gwarancję ale zawsze jakąś ma. :)
      • sabat77 Re: UWODZENIE: co uwodzi mężczyzn, a co kobiety 07.09.12, 06:23
        Czyli: bądź "dobrym misiem", postuluje pani psycholog i terapeuta ?
        On:
        zaradny,
        dobry ojciec,
        lubi dziecko, psa, kota i królika,
        czułe słówka, kwiaty, bombonierki,
        otwieranie drzwi i przynoszenie w zębach płaszcza.
        Osobnik rodzinny, stały w uczuciach.

        Przecież to jest przerażające...
        • urquhart Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami na rów 07.09.12, 07:47
          sabat77 napisał:
          > otwieranie drzwi i przynoszenie w zębach płaszcza.
          > Osobnik rodzinny, stały w uczuciach.
          > Przecież to jest przerażające...

          Myślę że jeszcze bardziej jest przerażające i nie do zaakceptowanie na dłuższą metę poza ewentalnie wczesnych któkich etapów modelu demo dla współczesnej baby to co postuluje pani psych. dla kobiet:
          -ludzie chcą przebywać z osobami atrakcyjnymi, bądź atrakcyjna i reprezentacyjna, ubieraj się obciśle, odsłaniaj 40% ciała i szczegółów sylwetki, pośladków, dekoltu to zwrócisz uwagę na siebie (czysty seksizm, ważne jest przecież jaki mam charakter i kompetencje).
          -udawaj niepewną i wymagającą wsparcia - najlepiej to wychodzi w szpilkach (na fali jest niezależność i model silnej baby)
          -zachwycaj się mężczyzną i podziwiaj go prywatnie i publicznie niezależnie od kompetencji by mógł błyszczeć (to co robi w związku to przecież jedynie jego psi obowiązek!)
          -okazuj szacunek i uznanie samcowi bezwarunkowo bo jest dla niego fundamentalny dla relacji (na fali jest licytowanie której facet jest bardziej beznadziejny darmozjad bo inni angażują sie i zarabiają więcej ewentualnie przechwalanie która sobie bardziej swojego "zagospodarowała" i "wychowała")
          Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami na równoległych babskich forach
          :)
          • kag73 Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 10:46
            Ach, urgu, teoria teoria a zycie zyciem.
            Biegales kiedys w takich szpilkach za dzieckiem na placu zabaw? Albo godzinami w pracy, miedzy praca, marketem i przedszkolem z siatkami? Wiesz jak bola nogi i kregoslup? Nie wiesz. Kobietom chodzi o wygode i o zdrowie, bo dzien jest dlugi a zadan sporo, zycie tez jest dlugie przez wiekszosc zycia nie jestes mlodym dwudziestolatkiem ale zdrowie sobie na pewno bedziesz cenil. Uwielbiam szpilki, ale od dluzsego juz czasu zakladam je od wielkiego dzwonu na szczegolne okazje i do lozka, bo zwyczajnie szkoda mi kregoslupa. Szkoda mi odpokutowywac bolem.
            Co do odkrywania czesci ciala, tutaj rowniez czesto mamy sprzecznosc, panowie owszem lubia gapic sie na obce gole, gorzej jak ich wlasna chce sie odkryc zwlaszcza wychodzac dokas bez nich.
            Moim zdaniem na szacunek trzeba sobie zasluzyc, niektorzy niestety na niego nie zasluguja i jego okazywanie moze jeszcze pogorszyc sprawe. Kobiety z reguly sa sprawiedliwe, chwala jezeli jest co chwalic i doceniaja. Czesto publicznie kobiety wrecz ukrywaja niedoskonalosci meza, zazwyczaj do czasu kiedy zaczynaja byc zmeczone cala sytuacja i udawaniem.
            Zreszta sa dobrymi obeserwatorkami, same potrafia wyciagac wnioski i ocenic sytuacje.
            Owszem, zdarzaja sie i wredne babsztyle, ktorym ciagle zle i malo ale chyba nie jest to wiekszosc. Aha, faceci do bani tez sie zdarzaja.
            • abrigado Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 11:02

              > Owszem, zdarzaja sie i wredne babsztyle, ktorym ciagle zle i malo ale chyba nie
              > jest to wiekszosc. Aha, faceci do bani tez sie zdarzają


              uwielbiam takie wnioski- to tak jakby na pokładize spadajacego samolotu tłumaczyć komuś ze nie ma sie czym pzejmowac bo przecież zdecydowana więskzość samolotów nie spada i bezpiecznie dociera do celu ;P

              to forum to pokład spadajacego samolotu ...
              • kag73 Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 11:06
                Aaa, marudzisz, abrigado...ide na plaze, przynajmniej cos z tego bede miala:)
          • ale-cialo Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 11:12
            > -ludzie chcą przebywać z osobami atrakcyjnymi, bądź atrakcyjna i reprezentacyjn
            > a, ubieraj się obciśle, odsłaniaj 40% ciała i szczegółów sylwetki, pośladków, d
            > ekoltu to zwrócisz uwagę na siebie (czysty seksizm, ważne jest przecież jaki ma
            > m charakter i kompetencje).

            To nie jest takie przerażające, jak kobieta nie ma przymusu podobania się wszystkim mężczyznom jak leci. Po prostu pokazuje się ciało z umiarem i odpada duża część troglodytów zainteresowanych tylko ciałem.

            > -udawaj niepewną i wymagającą wsparcia - najlepiej to wychodzi w szpilkach (na
            > fali jest niezależność i model silnej baby)
            > -zachwycaj się mężczyzną i podziwiaj go prywatnie i publicznie niezależnie od k
            > ompetencji by mógł błyszczeć

            Nie ma ludzi kompetentnych we wszystkim, więc czasem naprawdę sobie nie radzę. Jak nie udaję takiej co do trzech nie zliczy, to nie muszę udawać potem podziwu dla kogoś kto biegle dodaje aż do 20.

            Zwróciłeś Urqu uwagę na poczucie bezpieczeństwa:
            "Ktoś kiedyś powiedział, że pieniądze to viagra dla kobiet. I znowu – w tym powiedzeniu jest ziarenko prawdy.... Wszystko sprowadza się do poczucia bezpieczeństwa, a pieniądze są tu częścią gry."
            Jak to się ma do twojej tezy, że niepewność wzmaga atrakcyjność.
            • abrigado Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 11:20
              > Zwróciłeś Urqu uwagę na poczucie bezpieczeństwa:
              > "Ktoś kiedyś powiedział, że pieniądze to viagra dla kobiet. I znowu – w t
              > ym powiedzeniu jest ziarenko prawdy.... Wszystko sprowadza się do poczucia bezp
              > ieczeństwa, a pieniądze są tu częścią gry."
              > Jak to się ma do twojej tezy, że niepewność wzmaga atrakcyjność


              nie ma żadnej sprzeczności- to ,że obiekt posiada peiniądze jest pewne, nie jest natomiast pewne czy się nimi podizeli z nami czy z inna panią, ewentualnie czy nie wyda na irracjonalne drogie hobby ( jak czyni to np wasz Abrigado- kupujac sobie w dniu imienin zony gadżet o wartości jej pensji brutto ;P)
              wtedy jest pożądanie

              miałem kiedys takiego znajomego, co potrafil na wakacjach w obcym kraju swoją zone wyrzucić z samochodu, mówiąc do przechodzacego obok tubylca,- chcąsz ja za 20 ojro?...i odjeżzął z piskiem opon.

              za dwa dni kupował jej naszyjnik za 20 tysi- kochała ga nad życie ;P
              • hello-kitty2 Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 11:43
                abrigado napisał:

                > nie ma żadnej sprzeczności- to ,że obiekt posiada peiniądze jest pewne, nie jes
                > t natomiast pewne czy się nimi podizeli z nami czy z inna panią, ewentualnie cz
                > y nie wyda na irracjonalne drogie hobby ( jak czyni to np wasz Abrigado- kupuja
                > c sobie w dniu imienin zony gadżet o wartości jej pensji brutto ;P)
                > wtedy jest pożądanie

                Juz widze jak zona dzwoni do przyjaciolki mowiac: ten idiota znowu kupil sobie kolejna siekiere i sie nia upaja :)

                Wiesz co, tak mysle, jakbym byla twoja zona to bym cie regularnie okradala, nawet bys sie nie skapnal, skupiony na gadzecie.
              • ale-cialo Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 11:44
                Popaprana emocjonalnie i to mocno
                • hello-kitty2 Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 12:03
                  ale-cialo napisała:

                  > Popaprana emocjonalnie i to mocno

                  Kto? Ja czy zona?
                  • ale-cialo Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 12:14
                    Żona od naszyjnika, ale to nie znaczy że ty nie ;)
                  • abrigado Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 12:15
                    to nie jest moja zona ;P...ani nie pisałem o sobie

                    poza tym popapranie mozę dotyczyć skali zachowań i działania podmiet a nie samego mechanizmu.
                    tak naprawde sądżę, że na każą z was w ten sposób działa mechanizm dostarczyciela dóbr i pewności dostepu do posiadanych przezeń dóbr.
                    • that.bitch.is.sick Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 12:22
                      abrigado napisał:

                      > to nie jest moja zona ;P...ani nie pisałem o sobie
                      >
                      > poza tym popapranie mozę dotyczyć skali zachowań i działania podmiet a nie sam
                      > ego mechanizmu.
                      > tak naprawde sądżę, że na każą z was w ten sposób działa mechanizm dostarczyci
                      > ela dóbr i pewności dostepu do posiadanych przezeń dóbr.

                      A seksturystki? co na nie działa w takim razie bo już mam dość tej mantry.
                      dostarczyciel dóbr nie musi wzbudzać pożądania, to forum jest najlepszym przykładem przecież.
                      • abrigado Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 12:34

                        > A seksturystki? co na nie działa w takim razie bo już mam dość tej mantry.
                        > dostarczyciel dóbr nie musi wzbudzać pożądania, to forum jest najlepszym przykł
                        > adem przecież.


                        uprawiasz sofistykę czy po porstu nie czytasz uważnie?

                        w tamtym wątku analizowaliśmy znaczenie jednego ze skutecznie wzbudzajacych pożądanie dóbr jakim jest pieniądz. daltego kontekst był odmienny i nie za bardzo pasował do hebanowych chłopców o lśniących zębach ;)









                        UstawieniaWyloguj

                        abrigado

                        Ulubione fora
                        Ulubione wątki
                        Mężczyzna




                        + dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

                        Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół




                        ForumTowarzyskie


                        Samotni? - łączmy się! ;-)
                        (Brak) Seks(u) w małżeństwie
                        Na razie optymistycznie
                        Kalejdoskop ❁♫♫
                        S@lon Odrzuconych [O!]
                        PODWÓRKO
                        Vistula
                        ...Nasza Szkapa...
                        DRZWI DO LASU
                        Nafciarstwo telewizyjne.

                        więcej »Załóż forum







                        reklama



















                        • sabat77 Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 13:07
                          W tym wypadku wzbudzal ich pozadanie.
                          bitch usiluje ci uswiadomic, ze najpierwotniejsza czescia wzbudzajaca pozadanie jest nasza cielesna powloka, reszta to ewolucyjne nalecialosci z roznych okresow. I jakby sie nie odwrocic to dupa zawsze bedzie z tylu. Ladna buzka i zgrabny tylek zawsze wpadna w oko, niezaleznie od plci.

                          inna rzecz ze nie zawsze masz ochote sie z kims takim zenic, ale ruchac - praktycznie zawsze.
                          • abrigado Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 13:20
                            nie sądze, aby Bitch o to chodziło- ona zaprzeczała tylko temu ,że nie ma zdanej alternatywy od dostarczyciela dóbr materialnych ( alesą też inne dobra)


                            poza tym zastanów si z jakimi osobami i da do łózka te turystki w Kenii- czy z przystojnymi 40 tolatkami ( one maja 50 w kazusie BITch)?

                            nie z młodymi chłopakami- cielesność młodego meżczyzny i jej aktwna ekspresja pełnia role obietnicy wysokiego statusu w przyszłości i młody nie oznacza faceta do 35 lat ( jak w Zwiazku Młodzieży socjalistycznej) tylko kogoś, kto ma lat kilkanaście, maksymalnie 20 cia.

                            jak npaisałem niżej tym dobrem moze byc też uwaga i atencja i nawet jesli za nią płącimy, mechanizm zostaje uruchomiony.

                            W ogóle zapominasz sabat, że to ja jestem to od poczatku głósicielem tego, ze biologia jest bazą wszystkiego- ale top wcale nie znaczy, żę inne rzczy niz wyglad są wyłącznie kulturowe.

                            to kobiecie wystarczy, ze jest młoda i ładna, facet oprócz bycia ładnym jeszcze musi wyrazić to swoją aktywnoscią i ekspansywnością będącą obietniącą włądzy. Juz to tłumaczyłem, ze na tym polega fenomen szkolnych liderów
          • aandzia43 Re: Spróbowałbyś wyjechać z takimi propozycjami n 07.09.12, 22:44
            > Myślę że jeszcze bardziej jest przerażające i nie do zaakceptowanie na dłuższą
            > metę poza ewentalnie wczesnych któkich etapów modelu demo dla współczesnej bab
            > y to co postuluje pani psych. dla kobiet:

            Dosłownie się tak pani psych. wyraziła? Czyżby? A gdzie? Czy może marzenia cię tak poniosły, że zacząłeś wypisywać androny? Bo wiesz, takie teksty:

            > -okazuj szacunek i uznanie samcowi bezwarunkowo bo jest dla niego fundamentalny
            > dla relacji

            brzmią śmiesznie i nie do przyjęcia. W relacjach między dorosłymi ludźmi nie ma czegoś takiego jak "bezwarunkowy" szacunek, miłość, przyjaźń. Przypominam, jakby ci się przypadkiem zapomniało. W poście wyżej piszesz o szacunku, dyskrecji, nie wywlekaniu spraw intymnych, nie wyśmiewaniu się z faceta - to jest ok. Ale dla mnie są to normy obowiazujące wszystkich członków rodziny w rodzinnych relacjach, więc żadnej nowiny pani psych. nie obwieściła i zaskoczenia nie wywołała. Wymagam od małża szacunku, dyskrecji i nie dyskredytowania mojego zdania publicznie.
            Pozostałe postulaty w tym akurat poście są przekolorowane (poniosło cię, złotko ;-)), ale zasadniczo zgadzam się z klimatem. Co prawda ty ciągle o tych szpilkach (rozumiem, fetysz), a ja szpilek często nosić nie mogę, ale zgadzam się z ideą dbania o siebie.

            To "zachwycaj się mężczyzną prywatnie i publicznie" też zapewne z niespełnionych marzeń jakichś wynika ;-) Ja bym napisała: " od czasu do czasu wtrącaj dyskretnie, jeśli kontekst jest stosowny, info o zaletach swojego mężczyzny". Dosłowne zachwyty brzmią śmiesznie i bardzo szybko zaczynają denerwować nie tylko otoczenie, ale i samych otaczanych bałwochwalstwem mężczyzn. No i znowu muszę wtrącić: ja wymagam dla siebie tego samego. Też lubię być dopieszczana i podziwiana.

            Co do udawania słabszej niż się jest: Nie muszę udawać, mam słabości i pomagać mi trzeba. Jak się ostatnio stary zdziwił, że nei wniosę na piętro iluś tam kilogramów i on musi drałować dwa razy, to mu wysyczałam: "trzeba się było ożenić z Agatą Wróbel i ją posuwać. Jeszcze nic straconego, możesz się ze mną rozwieść i taką kariatydę do dźwigania ciężarów sobie znaleźć. Droga wolna". Bo widzisz, stary choć jest miły ogólnie i uprzejmy chłopak, starą żonę chwilami nieskłonny jest traktować tak, jak potraktowałby świeżą laskę przed którą pręży pierś i płaszcz na kałużę rzuca, by pani przejść mogła suchą stópką. Chwilami. Wybaczam bo rutyna. Wybaczam ale nie przepuszczam, swojego pilnuję i jak kobieta traktować się każę. Tak, traktowanie swoich powinności z pozycji zawsze gotowej do każdej pracy siłaczki to strzelanie sobie w stopę, jak pisze Triss. Więc wyobraź sobie Urqu, że zgadzam się z tym twoim postulatem, oj zgadzam się, nawet nie wiesz jak bardzo ;-) Tak bardzo, że chyba ci się postulat przestaje podobać ;-)
    • abrigado Re: Podryw w małżeństwie 07.09.12, 13:30
      poza tym nie zapomianjmy, ze tu na forum analizujemy tylko jesen z kontekstów używania seksu w relacjach z innymi.

      tymczasem nawet ta sama osoba mozę traktować seks raz jako dobro, którym płaci, innym razem ona sama moze płacić za to dobro. Nikt przeciez nie twierdzi, ze kobiety sama z siebie seksu nie potrzebują. Jest tylko tak, jak zauważyła kitty, że rzecza powszechna, ( choć i od tego są pewnie wyjątki) że potrzebuja do tego okoliczności i wrazeń towarzyszących.


      jeżli w temacie Bitch cos moze być interesującego to nei to, czy seks z czarnoskórym nastolatkiem nie posiadajacym nic wiecej poza fiutem i parą tenisówek może być przedmiotem pozadania europejskiej kobiety,tylko raczej to, czy dla niej jest to przedmiot pożadania atrakcyjniejszy lub równie atrakcyjny, co jej bogaty i charyzmatyczny równolatek okazujący jej atencję ale i jakąś niepewność?

      bo druga strona medalu wygląda tak,ze tymi seksturystkami sa kobiety pochodżace z krajów, wk orych system społeczny i prawny wykluczył jakąkolwiek dominację meżczyzny w relacji. wiec z punktu widzenia natury mężczyzna europejski nie pełni żadnych funkcji przewidzianych przez naturę dla meżczyzny.
      Trudno sie zatem dizwic ,że na bezrybiu i rak ryba ;P- tamci chłopcy przynajmniej sa jurni, bezpośredni, mają jędrne ładne ciała- ja tam się nie dziwię
Inne wątki na temat:
Pełna wersja