that.bitch.is.sick
14.09.12, 11:14
Na fali ostatnich wątków gdzie problemem jest brak doświadczeń seksualnych i wiedzy o przeciwnej płci, oczekiwanie gruszek na wierzbie i inne takie, no i oczywiście wysyp roszczeniowych uwag kochanków idealnych, chciałabym dla osób które nie czytały, przytoczyć kultowy tekst Kominka o kochanku idealnym. Bo jak wiemy, każdy facet jest w swoim mniemaniu w łóżku ideałem, o czym nie mają bladego pojęcia statystyczne żony, zresztą one o niczym nie mają pojęcia, a zwłaszcza o tym czego by chciały w łóżku, więc facet bierze sprawy w swoje ręce, zabijając w kobiecie te resztki pożądania co się w niej tliły a które wygenerowało u niej obejrzenie artura żmijewskiego w koloratce albo kogoś z braci mroczków, bleeee. A tymczasem w domu, mąż.....
"Idealny kochanek wie jak sprawić, by kobieta miała mokro w gaciach. Seks rozpoczyna od namiętnego pocałunku, podczas którego wciska swój język aż do przełyku z trudem łapiącej oddech kobiety. Następnie jego ręka wędruje w okolice majtek i mocnymi, męskimi pociągnięciami przesuwa po jej cipce w górę i w dół. W górę i w dół, w górę i w dół… Udając nieposkromionego lwa, głośno sapiąc, cmoka kochankę po całym ciele, łapczywie zanurza usta w jej sutkach, na przemian ciągnąc je i ssąc. Kątem oka spogląda na reakcje kobiety, która coś tam stara się postękiwać, ale więcej jest w tym udręki niż ekstazy. Ona po prostu robi to, co może robić kobieta w takiej sytuacji: próbuje się sama nakręcić.
Moment krytyczny zaczyna się, gdy jego język pierwszy raz dotyka cipki. Biedna kobieta z trudem powstrzymuje wybuch śmiechu i gilgotki, a następnie już tylko wzdycha ni to ze zniechęcenia ni to z podziwu dla umiejętności idealnego kochanka. On w tym czasie zasuwa tym swoim języczkiem po łechtaczce, a szybkość z jaką to robi jest bliska prędkości światła. Prawą dłonią wpycha dwa palce w jej suchą pochwę, cichutko mrucząc przy tym i nie zwracając uwagi jak biedna kochanka z bólu przygryza wargi. „Jest cudownie” – myśli sobie.
Zdesperowana kobieta w końcu postanawia wziąć sprawy w swoje ręce i udając maksymalne podniecenie, wyrywa się spod obślinionej mordy faceta, chwyta za jego penisa i wkłada sobie do buzi. Zaczyna się lodzik. Zapach penisa powoduje pierwszy odruch wymiotny. Idealny kochanek wie, że penisa nie należy myć przed stosunkiem. Wystarczy rano, albo poprzedniego dnia…
Drugiego odruchu wymiotnego dostaje w chwili, gdy podniecony do granic możliwości mężczyzna chwyta ją za włosy i próbuje zmusić, by włożyła go głębiej.
Trzeci odruch wymiotny następuje, gdy dochodzi do wytrysku. Jamę ustną zaskoczonej kobiety wypełnia gęstawa, gorzkawa ciecz. Nie chcąc sprawić lubemu przykrości połyka to jednym haustem, dławiąc się i wycierając resztki z ust. Idealny kochanek ze zdziwieniem patrzy na reakcję kobiety.
Przecież miało jej smakować!
Cały tydzień wpieprzał ananasy, bo w Bravo napisali, że tak trzeba. Spuścił się w gardło ukochanej pełen nadziei, że zamiast nasienia, wytryśnie mu jogurt z kawałkami owoców, gatunkowo lepszy od tych, które robi Jogobella.
Tak się jednak nie stało, ale on, niestrudzony jednym, marnym orgazmem, każe kobiecie rozkraczyć się na łóżku i na wpół sflaczałego peniska wpycha jej między nogi. Zaczyna się takie posuwanie że aż wióry lecą. Sąsiadowi na głowę. Posuwa i posuwa. Ona z początku podniecona, obejmuje męskie ciało dłońmi, szarpie za cudowny gąszcz włosów na jego plecach, poklepuje w tyłek krzycząc „mocniej, głębiej”, a on niczym niezmordowany demon seksu wbija się w bezwiednie leżącą kobietę i myśli sobie „ja to potrafię dobrze rżnąć!”.
Mija minuta, dwie, dziesięć, pół godziny a tu końca nie widać. Ona sucha niczym dowcipy o Chucku Norrisie wydaje z siebie nieprzyjemne pierdnięcia, ale jemu to nie przeszkadza. Wali i wali i ciągle nie ma dość. Ale koniec nadchodzi, dzięki Bogu! Posiniaczona , z wizją tygodniowych zakwasów, kobieta nieruchomo wbita w łóżko, czeka aż idealny kochanek obejmie ją i czule pocałuje.
On jednak wstaje, wyciera penisa w firanki i idzie do łazienki. Tam przemywa go trzymając wyciągniętego nad kranem, po czym pochyla się nad kiblem i zaczyna odlewać. Zsapany, zziajany, pociera ręką spocone czoło i uśmiechając się pod nosem spogląda w lustro robiąc dumną minę najlepszego jebaki na świecie. Na jeden krótki moment przytomnieje, marszczy czoło i w myślach zadaje sobie pytanie: „Skoro było tak zajebiście, to dlaczego nie miała orgazmu?”
Wraca do pokoju, zapala papierosa i spoglądając na kobietę dochodzi do oczywistego wniosku: ona chyba jest oziębła."
Całość:
www.kominek.in/2011/12/portret-kochanka-idealnego/