jak często???

23.09.12, 21:44
Czy seks raz na 2-3 tygodnie to norma?? czy powinnam sie obawiac ze cos jest nie tak?????dodam ze jestesmy małżeństwem 10 lat. Dla męża ta częstotliwość jest zupełnie normalna i gdybym mu nie przypominała zeby dopełnił obowiązku małżeńskiego;), to współżylibyśmy jeszcze rzadziej. Jaki macie staż i z jaką częstotliwościa uprawiacie seks???
    • czekoladka8 Re: jak często??? 24.09.12, 00:47
      u mnie jest to samo i jestem bardzo nieszczesliwa z tego powodu. Musze sie prosic i czuje sie przez to jak smiec.
      • dunajec1 Re: jak często??? 24.09.12, 01:18
        U mnie to zgoda panuje ze hej, ona chce raz i ja chce raz, ale na tym razie sie konczy ta zgoda bo ona raz na 3 miesiace a ja raz na dzien, jaki dlugi okres malzenstwa, lepiej nie powiem.
      • bugbuddy Re: jak często??? 24.09.12, 02:30
        Facet też wcale nie czuje się lepiej, gdy zmusza się aby 'wreszcie przestała prosić'.
        Zrób coś, aby wam obojgu się zachciało. Coś nowego, czego jeszcze nie robiliście. Facet potrzebuje urozmaicenia, a i Tobie się przyda :-)
    • bugbuddy Re: jak często??? 24.09.12, 02:27
      Powiedziałbym, że jak po 10 latach to i tak całkiem nieźle....
    • gargamelcia Re: jak często??? 24.09.12, 09:17
      no gdybym ja miala sex raz na 2 - 3 tygodnie nie byloby mnie na tym forum pewnie :)
    • ja.tylko Re: jak często??? 24.09.12, 18:51
      po ślubie 14 lat (19 lat razem) - zazwyczaj 3-4 na tydzień
      jakieś pół roku temu bzykaliśmy się 1 raz na tydzień
      i wtedy trafiłam na to forum (bo to ja chciałam częściej)
      ale po przeczytaniu wielu historii, stwierdziłam, że nie mam co narzekać
      przestałam cisnąć męża i wróciliśmy do naszej średniej - te 3,4 na tydzień
      z sentymentu zaglądam tu jednak dalej :-P
      • yoric Re: jak często??? 25.09.12, 01:19
        To są co najmniej bardzo przyzwoite 'osiągi'...
        A z ciekawości - jak u Ciebie z orgazmem?
        • ja.tylko Re: jak często??? 26.09.12, 15:47
          a w porządku
          nie narzekam :-P
          • yoric Re: jak często??? 26.09.12, 17:06
            Pytam, bo wydaje mi się, że lepiej z seksem (częstotliwością i w ogóle) jest w związkach, gdzie kobieta jest orgazmiczna, to jest dochodzi łatwo i szybko - czyli profil potrzeb kobiety i faceta jest podobny.
            • bugbuddy Re: jak często??? 26.09.12, 21:29
              Myślę, że nie ma to większego znaczenia.
              Gdy którejś ze stron się średnio chce to z seksu nici. Partnerka może i dochodzić po sekundzie, ale jeśli faceta to nie bawi, to nawet tej sekundy jej nie poświęci.
              • yoric Re: jak często??? 26.09.12, 21:46
                No nie no. To (to=obu stronom się chce) jest warunek podstawowy, który zakładam, że jest spełniony.
                I w tym momencie ważna jest orgazmiczność partnerki. Jakoś ciężko mi sobie wyobrazić w dzisiejszych realiach faceta, którego po powiedzmy 20 latach związku ta sama babka ciągle kręci tak bardzo, że ma ochotę ją codziennie obrabiać pół godziny, choć sam mógłby dojść w dwie minuty. Może gdzieś na głębokiej wiosce, gdzie nie ma konkurencyjnych bodźców :).
            • sea.sea Re: jak często??? 26.09.12, 22:14
              IMO sama orgazmiczność jest drugorzędna, kobieta nie musi być orgazmiczna jak maszynka, żeby lubić/móc/chcieć często. To bardziej kwestia psychiki jednak: są kobiety które potrzebują spełnienia fafnastu warunków, żeby do czegokolwiek doszło, a są takie, które mogą zawsze i wszędzie i np nie rozprasza ich myśl o tym, że zapomniały rano ogolić nogi ;)

              Na przykład ja nie muszę być podniecona, żeby uprawiać seks. Partner, jak wielu mężczyzn, często ma ochotę rano, mnie z kolei rano po prostu się nie da rozkręcić, bo zanim nie wezmę gorącego prysznica i nie wypiję mocnej herbaty to nie ogarniam i jestem w stanie tylko leżeć i pachnieć. No to się tymi porankami kochamy na śpiocha, waniliowo, partnerowi nie przeszkadza zupełnie mój wykazywany wówczas brak aktywności, mnie nie przeszkadza że mnie zaczepia bo uwielbiam wszelkie kontakty fizyczne z jego ciałem, więc to nie jest dla mnie jakieś poświęcenie czy rozkładanie nóg z łaski. Na moje przyjemności przychodzi pora po południu/wieczorem. I wszyscy są zadowoleni :)

              • yoric Re: jak często??? 26.09.12, 23:32
                Brzmi super.
                Może za bardzo się fiksuję na poprzednim związku i chcę wyprowadzać prawdy ogólne z przypadków jednostkowych. Tam po prostu było tak, że ona łatwo dochodziła, więc ja za każdym razem chciałem jej ten orgazm dać mimo że pewnie nie było nawet takiej potrzeby.
              • ja.tylko Re: jak często??? 27.09.12, 09:25
                ok, odpowiem konkretniej ;-)
                dla mnie sam seks jest tak niesamowicie przyjemny, że mogłoby nie być w ogóle orgazmu
                sam moment "włożenia" - sorry, za dosadność - to dla mnie jak magia
                odpływam w inne wymiary czasoprzestrzeni :-P

                i czytałam, że kobiety często tak mają, że po orgazmie nie lubią już być dotykane
                a ja mogę od nowa i znowu ...
                tylko za każdym razem (za kolejnym seksem pod rząd) zaczynam jakby z wyższej półki ;-)
                ogólnie uwielbiam ten sport i nie mogłabym żyć w związku, w którym seksu by nie było
                w naszym związku to mój mąż jest tą osobą o niższym libido
                ale jak te 3,4 razy w tygodniu mi nie wystarcza, to bawię się sama
                i tak, czy siak - jest super ;-)
                • yoric Re: jak często??? 28.09.12, 15:03
                  Dzięki za odp. Właściwie to też ma sens :). I w sumie jak pomyślę też miałem takie przypadki, że kobieta nie miała orgazmu (przynajmniej ze mną - cóż...), ale seks ją cieszył; zaakceptowalismy to i ona się nie spinała, ja się nie spinałem i oboje byliśmy zadowoleni (ja na pewno, a ona przynajmniej sądząc po ochocie na więcej).
            • anais_nin666 Re: jak często??? 29.09.12, 22:30
              yoric napisał:

              > Pytam, bo wydaje mi się, że lepiej z seksem (częstotliwością i w ogóle) jest w
              > związkach, gdzie kobieta jest orgazmiczna, to jest dochodzi łatwo i szybko

              Ha. Kiedyś też mi się tak wydawało;) Jednak pewien znajomy, kt. żona dochodzi niczym norka, prawie od razu i zawsze - ma ten sam problem, co większość ludzi tego forum, czyli totalne bezseksie. Pytałam czy nie udaje, ale podobno nie. Rozmawiałam jeszcze o tym problemie z innymi facetami, też twierdzili, że żony/partnerki dochodzą bez problemu i zawsze w zasadzie, a i tak nie mają chęci... Dziwne...
              • bi_chetny Re: jak często??? 01.10.12, 15:14
                potiwerdzam, moja żona ma dużą łatwość dochodzenia, co nie znaczy że lubi tak często jak ja. raz na 2 tygodnie starcza spokojnie, ostatnio dopiero chęć wzrosła na 1 raz na tydzień.
      • mezczyzna73 Re: jak często??? 26.09.12, 11:35
        Kobieto nie narzekaj tylko składaj ręce do boga, że po 14 latach małżeństwa bzykacie się 3 razy na tydzień. Ja z żoną jestem 15 lat po ślubie a znamy się 17 lat. W moim przypadku gdyby żona dosiadała mnie 3 razy w tygodniu (to średnio daje co drugi dzień!!!!!!!) to ja bym był najszczęśliwszym facetem pod słońcem. Obecnie jak do tej pory było kilka razy w miesiącu. Ostatnio jedynie trochę się poprawiło i mam nadzieję, że nie jest to chwilowy zryw namiętności (spowodowany moją awanturą o kolegę z pracy, o czym możesz przeczytać o ile masz oczywiście chęć w tym wątku: forum.gazeta.pl/forum/w,150,139087292,139087292,Problemy_z_zona.html) a będzie to już na stałe i z upływem czasu stanie się normą. Uwierz mi codziennie modlę się, żeby tak pozostało jak było przez ostatnie dni.
        • ja.tylko Re: jak często??? 26.09.12, 15:46
          mężczyzno, ale coś nie doczytałeś, bo ja nie narzekam
          fakt, że wolałabym 3 na dzień, a nie na tydzień
          ale jak wiadomo, w życiu nie można mieć wszystkiego ;-)
          a jak sobie człowiek poczyta historie na tym forum
          to już w ogóle zaczynam być szczęśliwa pomimo za małej (jak dla mnie) ilości seksu
          wiem, że to nieładnie pocieszać się nieszczęściem innych
          ale cóż ... jestem tylko człowiekiem :-P
      • mezczyzna73 Re: jak często??? 26.09.12, 11:38
        coś poprzedni odnośnik nie wchodzi. Wstawiam od nowa: forum.gazeta.pl/forum/w,150,139087292,139087292,Problemy_z_zona.html ), a jeśli ten też nie przekieruje Cię na stronę to szukaj tytułu: "Problemy z żoną" w dziale Mężczyzna.:)
    • bessie_blount Re: jak często??? 25.09.12, 07:39
      Staż 10 lat, seks co drugi dzień, ale nie wiem czy sie liczy bo po solidnym kryzysie 3 miesiące temu (bez zdrady, ot, nawarstwienie drobnych problemów). Wcześniej 1,5 roku bezseksia :(
      • martu88 Re: jak często??? 25.09.12, 10:59
        trzeba wziąć po uwagę, że jeśli jest dużo obowiązków to i jest mniej seksu, bo cżłowiek jest bardziej zmęczony,dlatego myślę, że 2-3 razy w tygodniu to jest i tak dobrze.
        • ina_nova Re: jak często??? 25.09.12, 12:15
          > trzeba wziąć po uwagę, że jeśli jest dużo obowiązków to i jest mniej seksu, bo
          > cżłowiek jest bardziej zmęczony

          Nie jest to regułą. Osobiście mogę padać na pysk ze zmęczenia, jestem zasypana obowiązkami, ale ochotę na seks mam i tak.
          • bugbuddy Re: jak często??? 25.09.12, 12:19
            No pewnie. Można się położyć a samiec niech się męczy...
            • ina_nova Re: jak często??? 25.09.12, 12:37
              Współczuję zatem :)
              • martu88 Re: jak często??? 26.09.12, 13:33
                nie wszyscy mają tak jak Ty, a w większości jest tak jak napisałam, poza tym dochodzą do tego jeszcze dzieci i ich obecność, która także utrudnia zbliżenia.
          • ja.tylko Re: jak często??? 26.09.12, 15:52
            dokładnie, ja właśnie też mam zawsze ochotę
            niezależnie od tego, jak jestem zmęczona
            i żeby nie było, że w życiu leżę i pachnę ;-) i nie wiem, co to prawdziwe zmęczenie
            to mam dwoje dzieci i obowiązki, jak każdy

            i nie rozumiem takiego głupiego tłumaczenia typu
            są dzieci, to nie mamy gdzie, nie mamy kiedy
            ale są przecież łazienki zamykane na klucz (w ciągu dnia jak ochota najdzie, a dzieci akurat niezajęte)
            są lasy, łąki, pola (wersja dla zmotoryzowanych ;-)
            są garaże, strychy (wersja dla posiadających dom ;-)
            i ogólnie ... dla chcącego - nic trudnego !
    • tygrys-bez-rys Powtarzam 26.09.12, 14:34
      Halor,
      Pies i czlowiek maja srednio 3 nogi. Jezeli 100 razy wypada reszka to oznacza ze MONETA jest trefna, a powtarzanie madrosci opartych na rachunek prawdopodobienstwa z 4 klasy pedalowej szkoly mozna sobie w dupe wsadzic, co dla niektorych moze byc sam w sobie przyjemnoscia, polecam wersji w miekkiej okladce.
      Przysiady
      TBR
      • bi_chetny Re: Powtarzam 26.09.12, 15:55
        staż, 20 lat, po ślubie 14. obecnie raz w tygodniu, ze zrywami na dwa razy, jak jest okazja.
        mnie już tak bardzo nie ciśnie, więc w sumie jest całkiem ok
    • och_tato Re: jak często??? 26.09.12, 21:55
      Nie przejmuj się autorko bo nie jesteś osamotniona w tym niedosycie czy braku odpowiedniej ilości seksu,z drugiej strony wielu meżów też tak ma.Wydaje mi się że to chyba nawet ogólnie to większośc mężow jest tych "poszkodowanych"z braku odpowiedniej ilości seksu a przy okazji lubią o tym publicznie pokrzyczeć a żony raczej przemilczają-takie jest moje zdanie.Moja żona po kilkunastu latach małżeństwa mogła by obecnie o seksie nie wspomnieć przez cały rok !!!Ale jakoś udaje mi się wykombinować,"wyprosić" jakiś tam niby seks raz na 1-2 tygodnie.
      Zauważam że niektórzy błędnie czytają Twój watek,bo piszesz raz na 2-3 tyg. a nie 2-3 razy w tygodniu....
    • redwhitered pocieszyć Cię, że inni mają gorzej? 29.09.12, 12:47
      Nie bzykamy już od prawie 3 lat. Ja mam 38. Staż 11 lat. Najgorsze, że nawet gdyby do czegoś doszło, to bym już chyba nie przemógł
      • 7laila Re: pocieszyć Cię, że inni mają gorzej? 30.09.12, 10:52
        A my bzykamy się średnio 6 - 7 razy w tygodniu, a nieraz i częściej, jak po dwa razy dziennie ( rano i wieczorem). Ogólnie około 40 prezerwatyw w miesiącu schodzi, no ale my mieszkamy na głębokiej wiosce, gdzie dodatkowych bodźców brak. :D A to, że codziennie jesteśmy w mieście (praca) kompletnie nie ma żadnego znaczenia, a nawet często doprowadza do takich sytuacji, że w drodze powrotnej do domu skręcamy do lasu i bzykamy się w samochodzie. :D
        Staż małżeński - 18 lat a razem jesteśmy i się bzykamy już prawie 20 lat.

        redwhitered napisał:

        Najgorsze, że nawet gd
        > yby do czegoś doszło, to bym już chyba nie przemógł

        O rany, tragedia!
        To wszystko przez ten XXI wiek. :D
Inne wątki na temat:
Pełna wersja