Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń.

26.09.12, 10:37
Witam serdecznie.
Mam pytanie (jak widzę nie tylko ja), ale chcę uzyskać pomoc na dręczący mnie mocno problem w domu.
Mam 39 lat, moja żona również. Jesteśmy razem od 17 lat, a od 15 jesteśmy małżeństwem. Bardzo mocno kocham swoją żonę i mimo upływu lat nic z mojej strony w tym względzie się nie zmienia. Nadal jest dla mnie atrakcyjna, najlepsza i nadal chcę z nią być do końca życia.
Jednak ilość naszych zbliżeń (a w zasadzie częstotliwość) powoduje, że w mojej ocenie, nasz związek, nasze małżeństwo się rozpada. Chcę za wszelką cenę je uratować, jednak nie bardzo sobie z tym radzę.
Ja mam bardzo duży temperament i praktycznie mam ochotę na seks codziennie. Moja żona uważa, że to nie jest najbardziej istotna rzecz w życiu i wystarcza jej dosłownie kilka razy w miesiącu. Naczytałem się już różnych porad domorosłych specjalistów i nic to nie daje. Dlatego proszę o jakieś konkretne i mądre rady. Prześmiewcą dziękuję. Jest to dla mnie bardzo ważna sprawa, ponieważ bywają okresy, że myślę o seksie na okrągło. Nie wydaje mi się żebym miał jakieś zachwiania. Seksoholikiem raczej też nie jestem, ponieważ nie interesują mnie skoki w bok, nie szukam kochanek na boku, nie jest mi obojętne z kim i gdzie, aby uprawiać tylko seks.Podnieca mnie moja żona i jeśli myślę o seksie to tylko z nią. Jestem normalnym facetem, oglądającym się czasem za ładną dziewczyną na ulicy, jednak pod względem przysięgi małżeńskiej jestem staroświecki. Żonie przysięgałem i nie szukam wrażeń z innymi kobietami. Czasami mówiłem żonie o moich oczekiwaniach, o moich fantazjach. Niby mówiła, że rozumie, że spróbuje coś z tym zrobić, ale po jakimś czasie wszystko wracało do dawnego życia. Kiedyś ona stwierdziła, że nie ma już takiej ochoty na seks i na jakieś "zabawy", bo jest za gruba. Ja uważam, że nie. Co prawda mamy już po 39 lat i na pewno nie ma ona figury 16 latki, ale uważam, że nadal jest atrakcyjna, piękna i seksowna.Nie jest gruba, ma po prostu kobiece kształty i ja właśnie tę jej figurę bardzo lubię. Często powtarzam jej, że jest piękna, że jest seksowna i nadal mnie podnieca. Jednak ona nie chce mi uwierzyć i mówi, że to tylko takie gadanie. Kiedy próbowałem ją namówić na wizytę w poradni czy u specjalisty zawsze odmawiała twierdząc, że ona nie uważa, żeby było z nią coś nie tak. Kiedyś próbowałem zrobić tak jak ktoś poradził mi w necie. Zawziąłem się i nie szukałem kontaktu z żoną przez miesiąc. Podobno wygłodzona miała mieć większą ochotę. Jak najbardziej mylne twierdzenie. Jeśli ja bym tego nie przerwał to nic by z tego nie było. Jej chyba odpowiadał taki stan rzeczy. Co mam robić? Poradźcie coś konkretnego, bo ja już nie mam żadnych pomysłów. Zacząłem wyręczać ją w większości spraw. Praktycznie już tylko ja gotuję, zmywam, sprzątam, piorę, robię już prawie wszystko, bo ktoś mi napisał, że jak będzie wypoczęta to będzie miała więcej ochoty. Nie wiem już co robić, żeby choć trochę urozmaicić nasz seks i zwiększyć jego częstotliwość z kilku razy na miesiąc do przynajmniej dwóch, trzech razy na tydzień.
    • triss_merigold6 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 10:52
      Już na 2 forach otrzymałeś szczegółowe odpowiedzi. Mało Ci?
      • that.bitch.is.sick Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 11:02
        triss_merigold6 napisała:

        > Już na 2 forach otrzymałeś szczegółowe odpowiedzi. Mało Ci?

        A czemu mu nie napiszesz żeby wziął sobie kochankę, tak jak dobrodusznie doradziłaś w wątku obok? Jak kochanka się sprawdzi, to niech kopnie w dupę żonę, tak to szło?
        • urquhart Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 16:20
          that.bitch.is.sick napisała:
          > A czemu mu nie napiszesz żeby wziął sobie kochankę, tak jak dobrodusznie doradz
          > iłaś w wątku obok? Jak kochanka się sprawdzi, to niech kopnie w dupę żonę, tak
          > to szło?

          Celnie, celnie.
          Widocznie w tym "równouprawnieniu" są jednak te bardziej równouprawnione realizowania swoich potrzeb i ci równouprawnieni mniej którym trzeba skracać smycz... :)
          • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 16:31
            Wcale nie celnie, bo w tamtym watku kobieta nie ma seksu, bo facet wali konia. W tym watku facet po wielu latach w malzenstwie nadal ma seks, moim zdaniem jak na ten staz nie tak rzadko, tylko, ze on chcialby czesciej. Dlatego w ogole nieporownywalna sytuacja. Tyle w temacie.
        • mezczyzna73 To wszystko nie ma sensu. 28.09.12, 11:49
          Kochani.
          Wielkie dzięki za zainteresowanie i pomoc jaką chcieliście mi okazać. Jednak dalsza nasza dyskusja nie ma sensu. Wczoraj wieczorem miałem długą i rzeczową rozmowę z moją żoną na temat właśnie seksu w naszej sypialni.
          Cokolwiek bym nie robił jest to bezcelowe. Dokładnie i ze wszystkimi szczegółami dowiedziałem się czego ona oczekuje. To znaczy niczego. Jej jest dobrze tak jak jest i nie ma zamiaru niczego zmieniać, żebym nie wiem co robił.
          Żadne sms, żadne zabiegi, żadne zdecydowane czy też mniej zdecydowane działania z mojej strony nic nie dadzą.
          Dosłownie jakby czytała to co napisałem tutaj na forum. Za którymś smsem, który napisałem do niej powiedziała, żebym odpuścił bo ją nie kręcą sprośne teksty.
          Jej po prostu wystarcza to co mamy do tej pory. Nie interesują ją żadne gadżety, żadna bielizna erotyczna, po prosty nic. Czyli rozumiem z jej toku myślenia, że nasz seks ograniczy się do czasami szybkiego numerka i to niezbyt często, bo ona woli się wyspać i iść wypoczęta do pracy. Ostatnio zmieniła swoje dyżury tak, żebyśmy mieli jak najmniej styczności w weekendy. Co prawda twierdzi, że zmiana narzucona była odgórnie przez szefa, ale czy ktoś może wiedzieć co myśli druga osoba? Fizycznie nie jest to możliwe. Mam wrażenie, że mnie zaczyna unikać.
          Wypaliło się chyba już dokładnie wszystko. Mnie musi wystarczyć to co od niej dostaję i koniec. Albo zaakceptuje to co mam, albo mogę robić sobie co chcę.
          Teraz to raczej wskazane byłyby porady jak zmniejszyć u mnie napięcie seksualne i jak rozładować energię nagromadzoną przeze mnie w przypadku braku seksu lub ewentualnego zbliżenia nie wiadomo jak rzadko i jak krótko=szybko.
          Skoki w bok nie wchodzą w rachubę, bo mimo tej naszej różnicy temperamentów nadal cholernie tę kobietę kocham. Jakieś prochy???? Jakiś inny sposób???? Sam już nie wiem co mam robić i ta bezsilność mnie powala.
          • urquhart Piwo! 28.09.12, 12:10
            mezczyzna73 napisał(a):
            > Skoki w bok nie wchodzą w rachubę, bo mimo tej naszej różnicy temperamentów nad
            > al cholernie tę kobietę kocham. Jakieś prochy???? Jakiś inny sposób???? Sam już
            > nie wiem co mam robić i ta bezsilność mnie powala.

            Dużo piwa chmielowego! Chmiel od starożytności był używany do zbijania męskich chuci i agresywności, kasuje testosteron i chęci. Można kupić w kroplach też
            pl.wikipedia.org/wiki/Lupulina
            No chyba ze przypadkiem jesteś kobietą, kobietom piwo podnosi libido razem z estrogenami:)
            • mezczyzna73 Re: Piwo! 28.09.12, 12:21
              "Gdyby małżonkowie nie zapominali o tym, że niezależnie od wieku i stażu małżeńskiego kobieta oczekuje adoracji, a mężczyzna uznania, podziwu i czułości, to wielu kryzysów można by uniknąć.(Lew Starowicz)"

              Ta sentencja jest doskonała!!!! A pasuje do mojej sytuacji wręcz wspaniale.
            • mezczyzna73 Re: Piwo! 28.09.12, 12:27
              Piwo lubię bardzo. Jednak od niego rośnie brzuch. Poza tym czasem jak sobie walne to ma to skutek wręcz odwrotny. Ja mam jeszcze bardziej ochotę, a żona mówi, że z pijakiem z wyziewem browaru nie chce. Oczywiście ja to rozumiem.
              Jednak piwo raczej nie wchodzi w rachubę jako środek na zmniejszenie chciejstwa:)
              • urquhart Re: Piwo! 28.09.12, 12:35
                mezczyzna73 napisał(a):

                > Piwo lubię bardzo. Jednak od niego rośnie brzuch. Poza tym czasem jak sobie wal
                > ne to ma to skutek wręcz odwrotny. Ja mam jeszcze bardziej ochotę, a żona mówi,
                > że z pijakiem z wyziewem browaru nie chce. Oczywiście ja to rozumiem.

                Oczywiście że rozumiesz.
                Ja nie rozumiem tylko dlaczego piszesz jako mężczyzna :)
                • sabat77 Re: Piwo! 28.09.12, 12:44
                  Ja mysle ze on nie jest stracony, tak jak ja, ale musi przestac odgrywac teatr dramatyczny w swojej duszy.

                  • mezczyzna73 Re: Piwo! 02.10.12, 09:46
                    Czy nie jestem jeszcze stracony? Tego nie wiem. Jednak humorów mojej żony i ciągłego zmieniania nastrojów to chyba nikt by nie zrozumiał. Raz mówi, że nie chce, potem chce codziennie, potem znów jej się nie chce. Wczoraj mieliśmy takie małe święto, we dwoje. Spodziewałem się, że wieczorem będzie chciała ode mnie "prezent". Jak zwykle myliłem się. Wieczorkiem przytuliła się, dała jakiś sygnał lub może nie dała. Ja to w sumie nie wiedziałem jak odebrać jej wieczorne, krótkotrwałe zabiegi. Potem poszła spać i zostawiła mnie napalonego i pobudzonego. Wiem, że zaraz odezwą sie głosy, że nie powinienem czekać czy ona weźmie ten prezent, tylko samemu dobierac się i go jej dać. Jednak kto nie zna mojej żony ten mnie nie zrozumie. Ja widzę od razu, że jak ona nie ma chęci to żadne moje zabiegi nic nie dadzą. Ona idzie sobie smacznie spać a ja co? Mam iść o 1 czy 2 w nocy do kibla. Chyba tylko to mi pozostaje. Czasem mam wrażenie, że żonka traktuje mnie instrumentalnie. Używa, kiedy ma ochotę, a tak to muszę czekać cierpliwie, aż znowu jej się zachce. No bo co mam robic? Przecież jej nie będę gwałcił kiedy ona mimo moich zabiegów ma mnie w dupie!
                    • sabat77 Re: Piwo! 02.10.12, 10:26
                      Wypisz sobie na papierze jakie masz opcje, odrzuc te najmniej prawdopodobne i wybierz z pozostalych jakas jedna. Trzymaj sie jej chocby nie wiem co. Jak masz problem z podjeciem decyzji to rzuc moneta. Inaczej bedziesz czekac wieki na to, zeby cos sie zmienilo.
                • mezczyzna73 Re: Piwo! 28.09.12, 14:12
                  Mam rozumieć, że podejrzewasz, że jestem kobietą? No jak uważasz ja na siłę nie będę Cię przekonywać. Jestem facetem rocznik 73, któremu żona powiedziała, że już jej nie kręcę. Więc naprawdę mam dziś doła. Nie zamierzam się tłumaczyć.:(
              • coff.eina Re: Piwo! 29.09.12, 11:12
                mezczyzna73 napisał(a):

                > Piwo lubię bardzo. Jednak od niego rośnie brzuch. Poza tym czasem jak sobie wal
                > ne to ma to skutek wręcz odwrotny. Ja mam jeszcze bardziej ochotę, a żona mówi,
                > że z pijakiem z wyziewem browaru nie chce. Oczywiście ja to rozumiem.
                > Jednak piwo raczej nie wchodzi w rachubę jako środek na zmniejszenie chciejstwa
                > :)
                wiesz co? bez urazy: weź jej trzepnij lekko...jak ja kocham takie Księżniczki-nie rusz,nie dotykaj! czego te babska chcą? może w tym tkwi problem?jesteś za dobry? ale jak już Cię unika..nie wróżę tu nic dobrego...
          • sabat77 bzdury. 28.09.12, 12:39
            Urzekla mnie twoja historia.

            Daj sobie spokoj, chyba sam w to nie wierzysz. Ona ma cie w dupie, bo toba gardzi. A konkretnie - twoja slaboscia.

            Problem jest jeden - jesli uda ci sie pokonac slabosc i sie zmienic, jest duza szansa ze ty wzgardzisz nia. :)

            • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 12:58
              Jezu, sabat, przestan dramatyzowac!

              Problem w tym, ze on ja za bardzo kocha i jeszcze na pewno o bezgranicznej lojalnosci i wiernosci zapewnia. Zle sprawe rozegral. Jak powiedziala, ze ma robic co chce, z jej strony tylko tyle seksu to zaraz mogl zapytac czy moze tez babe do lozka inna.
              Oczywiscie te gonie zrobil a nawet gdyby zrobil to pewnie niezbyt przekonywujaco, zona by nie uwierzyla. A sek w tym, zeby sprzedac to tak, zeby uwierzyla i wziela na serio.
              Jesli teraz sie zmieni o 180 stopni to bedzie mial wojne w domu a z seksu i tak nici.
              Mogloby pomoc troche oddechu konkurecji. Gdzies wyjsc na silownie i od niechcenia cos wspomniec, ze te baby dzis niemozliwe sa, on zonaty a jedna i druga sie garnie. On oczywiscie niewinny. Albo cos gdaja w robocie, ze jakas tam na niego leci i sie dziwic mimochodem, ze przeciez wie, ze zonaty. Albo wymyslic, ze sie dawna kolezanke ze szkoly/z pracy spotkalo i....moze zadzialac ale nie wiadomo czy na pewno i na jak dlugo.
              • sabat77 Re: bzdury. 28.09.12, 13:09
                Nie no, co nie powiem, nawet super chlodno albo wrecz cynicznie, to zaraz przypinaja latke, ze sabat znowu dramatyzuje i histeryzuje. :)
                no nic, trzeba bedzie zmienic nicka chyba, juz sie opinia utarla.
                niewazne.
                kag - mnie wlasnie to dramatyczne odgrywanie milosci nie przekonuje. Im wiecej na zewnatrz tym mniej w srodku.
                mnie to bardziej pachnie neurotyczna egzaltacja niz prawdziwym uczuciem, bo gosc w srodku moze byc w gruncie rzeczy suchy emocjonalnie jak wior.
                podobnie jak abrigado, albo ja.
                tacy ludzie nie umieja kochac, to deficyt uczuc.
                • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 13:32
                  Mnie to sabat chodzi o to skad ta pewnosc, ze ona nim "gardzi"?
                  Raczej chodzi o to, ze jest pewna, ze ma go na bank i tyle.

                  Mozecsz miec racje, ze to tylko "odgrywanie" milosci.
                  A serio myslisz, ze nie umiesz kochac?
                  • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 14:25
                    Ludziska, dajcie mi już spokój. Dziś zrozumiałem, że nie ma sensu walczyć o cokolwiek. Po prostu będzie co ma być. Poradźcie lepiej jakie środki pozwalają na obniżenie tego mojego chciejstwa. Ta lupulina to chyba nie to. Od razu poleciałem do apteki i chciałem kupić. Przeleciałem przez cztery i w żadnej nie było. Trafiłem w końcu w zielarskim. Mogę spróbować, ale to raczej chyba działa jak przeczytałem na bezsenność i napięcie psychiczne. Dajcie mi coś co zadziała tak, że sperma nie będzie mi wyciekała uszami, a zobaczenie kawałka pośladka mojej żony nie będzie powodowało, że mi od razu stanie. Coś mocnego ale nie jakieś psychotropy. Nie chcę się (jak na razie) szprycować. Chyba, że łagodniejsze środki nie pomogą. To wtedy pójdę do specjalisty.
                    Już nieraz próbowałem żonę nakłonić do częstszego seksu. Raz rozmową, raz prośbą, raz groźbą. Nieraz tak jak mi radzicie straszyłem, że pójdę na dziwki. Nic nie pomagało. Ponawiałem próby chyba z 10 razy. Nic to już nie da. Jedyne co mogę zrobić to zmniejszyć popęd u siebie. Bo rozwodzić się nie chcę.
                    Kiedyś słyszałem, że zrozumieć kogoś można tylko wtedy kiedy wejdzie się w jego skórę. No powiedzcie mi jakby to mogło być gdyby moja żona na okrągło chciała mnie dosiąść a ja uciekałbym i unikał zbliżeń? Ona tego nie chce zrozumieć. Więc idąc za ciosem ja muszę wejść w jej skórę i spróbować zrozumieć ją. Skoro ona nie chce częściej to ja spróbuję rzadziej. Nie wiem czy to coś da. Nie wiem jak długo wytrzymam. Ale myślę, że innego wyjścia z tej sytuacji nie ma. Niestety, żona nie chce spotkać się że tak powiem w połowie drogi. Ona nie chce i koniec.:(
                    • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 14:38
                      Powiem Ci, mezczyzna, zabawnie piszesz:)

                      Hmm, moze to nie to, ze Ty zony nie krecisz. Po prostu przestal ja krecic seks w ogole, moze ma spadek hormonow albo przesyt.
                      Moze moznaby jej dosypywac potajemnie jakichs afrodyzjakow hiszpanskiej muchy czy czegos.
                      A tak poza tym to jak to jest/bylo u Was w seksie? Zona miewa orgazmy?Czy oprocz penetracji bywa cos ciekwaego? Mineta, masaze, palcowki, cos?
                      • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:01
                        Było wszystko. I nadal jest wszystko. Francuz, tradycyjny, ogólnie nie miewa oporów i nie jest tak, że tylko na misjonarza. Co prawda wcześniej to robiła rożne pozycje, różne sposoby pieszczot o wiele chętniej. Z biegiem lat jest trochę więcej oporów. Seks jest ale rzadko. Jeśli jest na przykład francuz to naprawdę bardzo rzadko. Teraz raczej robimy to szybko i tradycyjnie. Nawet czasem chyba nie mam czasu ją rozgrzać porządnie bo zaraz chce żebym wszedł w nią. Kilka minut i po ptokach. Czy ma orgazmy? Naprawdę teraz nie mam pojęcia. Czasem coś tak jakby było, ale mam wrażenie, że to nie jest naturalne. Wcześniej jak pamiętam przeżywała to bardziej i częściej miała chęć masaże, palcówki itd.:(
                        • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:08
                          Moze nie lubi tych roznych pozycji, bo sie sobie nie podoba, twierdzi, ze jest gruba.
                          Chce szybko, zeby miala to za soba, orgazmu pewnie nie ma.
                          Proponuje jednak troche zwolnic, moze isc wczesniej spac, zeby miec wiecej czasu i jedna zasrewowac tego franuza kobiecie i doprowadzic czesciej do orgazmu. Nie szkodzi, ze zaraz chce, zebys wchodzil, nie ulegaj i rob "wolniej", troche ja jednak obrabiaj. Przynajmniej probuj.
                          Bo jak chce szybko, to ma za soba, ale do nastepnego razu nie dazy, bo wie, ze to dla Ciebie przyjemny final nie dla niej.
                          • mezczyzna73 Re: bzdury. 02.10.12, 13:18
                            Wczesniejsze chodzenie do łóżka raczej mało możliwe. Zanim zagonimy dzieci do łóżka, potem jeszcze muszą usnąć. No to jest już 22.00 lub grubo po. Potem jeszcze kąpiel, ja potem ona lub na odwrót. No to jest już późno. Jeśli seks jest to szybko. Ja osobiście bardzo lubię jakieś fikimiki. Miłość francuska zarówno jak ona mnie obrabia tak samo jak ja obrabiam ją sprawia mi wielką przyjemność. Jednak jeśli ja chce to jej robić to często zaciska nogi i się nie zgadza. Mowi, że lepiej czuje wszystko kiedy jest malo rozgrzana i ciasna. Nie chce pozwolić, żebym ją rozgrzewał zbyt długo, a o jakieś zabawy poza pozycją na misjonarza jest teraz bardzo trudno. Kiedyś była bardziej chętna. Może się zaczęła wstydzić. Może jej się znudziło. Nie bardzo mogę się z nią dogadać w tej kwestii. Jeśli chodzi o francuza dla mnie to robi to bardzo rzadko. Choć mnie sprawia to wiele przyjemności. Czasami zrobi to w te dni, kiedy ona nie może, ale naprawdę bardzo rzadko się tego domyśla. A znów ja powiem prawde mam obawy powiedzieć wprost, weź go do buzi bo obawiam się ją urazić.
                            • that.bitch.is.sick Re: bzdury. 02.10.12, 13:34
                              mezczyzna73 napisał(a):

                              > Wczesniejsze chodzenie do łóżka raczej mało możliwe. Zanim zagonimy dzieci do ł
                              > óżka, potem jeszcze muszą usnąć. No to jest już 22.00 lub grubo po. Potem jeszc
                              > ze kąpiel, ja potem ona lub na odwrót. No to jest już późno. Jeśli seks jest to
                              > szybko. Ja osobiście bardzo lubię jakieś fikimiki. Miłość francuska zarówno j
                              > ak ona mnie obrabia tak samo jak ja obrabiam ją sprawia mi wielką przyjemność.
                              > Jednak jeśli ja chce to jej robić to często zaciska nogi i się nie zgadza. Mowi
                              > , że lepiej czuje wszystko kiedy jest malo rozgrzana i ciasna. Nie chce pozwoli
                              > ć, żebym ją rozgrzewał zbyt długo, a o jakieś zabawy poza pozycją na misjonarza
                              > jest teraz bardzo trudno. Kiedyś była bardziej chętna. Może się zaczęła wstydz
                              > ić. Może jej się znudziło. Nie bardzo mogę się z nią dogadać w tej kwestii. Jeś
                              > li chodzi o francuza dla mnie to robi to bardzo rzadko. Choć mnie sprawia to wi
                              > ele przyjemności. Czasami zrobi to w te dni, kiedy ona nie może, ale naprawdę b
                              > ardzo rzadko się tego domyśla. A znów ja powiem prawde mam obawy powiedzieć wpr
                              > ost, weź go do buzi bo obawiam się ją urazić.

                              dostałeś już diagnozę, jesteś pan(jeśli nie jesteś kobietą) pantoflem damskim, albo pan przemyślisz swój brak jajec i je sobie wyhodujesz albo będziesz miał seks wtedy kiedy żonę nakręci na seks kolega z pracy.
                    • sabat77 Re: bzdury. 28.09.12, 14:45
                      To nie sperma, tylko ego chce sie potwierdzic.
                      gdyby chodzilo o biologie to wystarczyloby walnac w helm pare razy i bylbys spokojny jak Ghandi po dwutygodniowej glodowce medytacyjnej :)

                      Nie zemscisz sie w ten sposob, chociaz zaczynasz fajniej myslec, co mi sie podoba :)
                      Baba po prostu pozada inaczej.
                      w typowym schemacie chce byc w objeciach fajnego, mocnego samca. Delikatny pizdeusz przyprawia ja o rzyganie i ona nic na to nie poradzi, podobnie jak typowy facet nie zmusi sie do wyruchania baby ktora wazy dwiescie kilo, wyglada jak ropucha i w czasie stosunku puszcza glosne baki z kleksem.
                      zacchowanie jest integralna czescia seksualnosci faceta. Wyruchalbys zone gdyby miala trzy cycki i zielona skore ? :)
                      zachowanie ktore prezentujesz jest aseksualne i to ci urqu usiluje przekazac, dobry czlowieku :)
                      • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 14:52
                        No dobra idac tym tropem trzeba by mazczyzne73 zapytac jaki jest w lozku, delikatny i czuly czy potrafi tez "zerznoc" jak sie nalezy. Jezeli powie, ze tak zone kocha, ze nie chce, zeby ja bolalo, mozna mu doradzic zmiane techniki na ostrzejsza.
                        Jezeli jednak juz teraz potrafi "na ostro"to nie jest tak, ze zona nie wie jak bedzie albo jak moze byc.
                        I wlasnie grzeczny w domu, wcale nie musi znaczyc grzeczny w lozku. Bo lozko to lozko a zycie codzienne poza nim to nie to samo.
                        • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:04
                          W łóżku jest różnie. Czasem spokojnie, a czasem jak się rozkręcimy razem to jest na ostro.
                          Mnie nigdy nie chodziło o technikę czy jakość, bo to mnie zadowala, choć ostatnio troszkę chyba się zepsuło. Jednak nieznacznie. Doprowadza mnie do szały częstotliwość zbliżeń. Jej wystarczy raz na miesiąc czy raz na dwa tygodnie.
                          • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:11
                            Technika dla Ciebie nie taka istotna, Ty jestes facet tak czy siak, napalony jestes, dojdziesz. Tutaj o nia chodzi. Co zrobic, zeby ja podniecic, zeby jej sie podobalo.
                            Przypuszczalnie gadanie i nagabywanie nie dziala. trza sie w lozku dobierac, nawet jak mowi nie, to jednak probowac i podkrecach, najwyzej dostaniesz w ryja:)
                            • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:56
                              W ryja nigdy nie dostałem:) Ale wiem już z doświadczenia, że jeśli nie chce to nic nie da moje dobieranie. Po prostu nie chce i nie rozkręca ją moje dobieranie a wręcz irytuje.
                              Po prostu po tylu latach i po tylu próbach mam już dość. Wczoraj podczas naszej rozmowy coś pękło. Już po prostu mi przestaje pomału zależeć. Pójdę do lekarza, łyknę jakieś prochy i spoko. Wtedy przynajmniej spokojnie będę mógł poczekać do czasu aż jej się zachce. Tylko pytanie co w sytuacji kiedy jej się będzie chciało a mnie już nie? Może wtedy zrozumie moją sytuację, że ciągłe dostawanie "kopa w dupę" może doprowadzić człowieka do szału.
                              • zyg_zyg_zyg Re: bzdury. 28.09.12, 15:59
                                > Może wtedy zrozumie moją sytuację, że ciągłe dostawanie "
                                > kopa w dupę" może doprowadzić człowieka do szału.

                                Nie łudź się...
                                • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 16:03
                                  Czasami mam nadzieję, a czasami mi jej brak całkowicie. Tak jak dziś. Dlatego już postanowiłem. Podsuńcie mi tu jakieś specyfiki, na razie nie takie mocne. Nie chcę od razu zaczynać z grubej rury. Dajcie coś co może pomoże nie jej a mnie. Chcę zmniejszyć moje napalenie. Jak tu nic mi nie podpowiecie to i tak pójdę do seksuologa lub psychologa. Jeśli nie z moją żoną, bo ona nie chce i uważa, że u niej jest wszystko ok. To pójdę sam i tak zacznę łykać jakieś prochy bo to już, co teraz mam to jest horror.
                      • urquhart Re: bzdury. 28.09.12, 14:52
                        sabat77 napisał:
                        > Delikatny pizd
                        > eusz przyprawia ja o rzyganie i ona nic na to nie poradzi, podobnie jak typowy
                        > facet nie zmusi sie do wyruchania baby ktora wazy dwiescie kilo, wyglada jak ro
                        > pucha i w czasie stosunku puszcza glosne baki z kleksem.

                        Ho, ho, dałeś do pieca. :)
                        Nadaje się na sygnaturkę!
                    • bcde Cipka73 29.09.12, 00:57
                      > Ludziska, dajcie mi już spokój. Dziś zrozumiałem, że nie ma sensu walczyć o cok
                      > olwiek. Po prostu będzie co ma być. Poradźcie lepiej jakie środki pozwalają na
                      > obniżenie tego mojego chciejstwa. Ta lupulina to chyba nie to. Od razu poleciał
                      > em do apteki i chciałem kupić. Przeleciałem przez cztery i w żadnej nie było. T
                      > rafiłem w końcu w zielarskim. Mogę spróbować, ale to raczej chyba działa jak pr
                      > zeczytałem na bezsenność i napięcie psychiczne. Dajcie mi coś co zadziała tak,
                      > że sperma nie będzie mi wyciekała uszami, a zobaczenie kawałka pośladka mojej ż
                      > ony nie będzie powodowało, że mi od razu stanie. Coś mocnego ale nie jakieś psy
                      > chotropy. Nie chcę się (jak na razie) szprycować. Chyba, że łagodniejsze środki
                      > nie pomogą. To wtedy pójdę do specjalisty.
                      > Już nieraz próbowałem żonę nakłonić do częstszego seksu. Raz rozmową, raz prośb
                      > ą, raz groźbą. Nieraz tak jak mi radzicie straszyłem, że pójdę na dziwki. Nic n
                      > ie pomagało. Ponawiałem próby chyba z 10 razy. Nic to już nie da. Jedyne co mog
                      > ę zrobić to zmniejszyć popęd u siebie. Bo rozwodzić się nie chcę.


                      Jesteś zapewne trollem, bo to niemożliwe, żeby takie pizdusie chodziły po świecie. Kurwa, flaki mi się wywracają jak czytam takie rzeczy. Dziwię się niektórym, że chce im się na poważnie rozważać twoje posty i udzielać ci rad.
                      Wykastruj się, zamiast chodzić po aptekach.
                  • sabat77 Re: bzdury. 28.09.12, 14:36
                    Moja emocjonalnosc wraz z wiekem bardzo sie stepila.
                    Z pewnoscia nie mam tez wielu barier, szczegolnie w sferze seksualnej, ktore ma normalny mezczyzna.
                    Szczegolnie bawi mnie postrzeganie mojej osoby jako grzecznego chlopca, poniewaz jestem perwersyjnym i wyuzdanym sukinsynem :)

                    Co do kochania - mam bardzo silne sklonnosci narcystyczne i jestem egoista, wiec nie do konca jestem pewny z ta moja uczuciowoscia.
                    rzeczywscie - cos przezywam, ale nie jestem pewny co to jest.
                    Mozliwe ze te silne egzaltacje uczuciowe to po prostu sublimacja popedu, z prawdziwa, szczera miloscia niewiele to ma wspolnego.
                    • that.bitch.is.sick Re: bzdury. 28.09.12, 14:40
                      sabat77 napisał:


                      > Szczegolnie bawi mnie postrzeganie mojej osoby jako grzecznego chlopca, poniewa
                      > z jestem perwersyjnym i wyuzdanym sukinsynem :)
                      >
                      A wiesz że to się nie wyklucza.
                      • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 14:44
                        Otoz, wlasnie to samo chcialam napisac ;)

                        Niemniej jednak to moze byc problemem Twojej zony, bo ona tak "wyuzdanie" nie lubi.
                        • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:11
                          Ok. Piszecie dalej o sposobach rozbudzenia i przyczynach ewentualnych zahamowań mojej kobiety. To już jest przeszłość. Po wczorajszej nocnej, bardzo długiej i bardzo szczerej rozmowie mam to już głęboko w poważaniu. Teraz prosiłbym o skupienie się na mnie. Co zrobić, żeby nie oszaleć. Jechanie kapucyna co drugi dzień jak to wcześniej ktoś zauważył nie rozwiązuje tematu. Nadal będę podświadomie myślał jak dobrać się do żony.
                          Dajcie mi coś, co skieruje moje myśli na coś innego, co mnie uspokoi. Nawet farmakologicznie. Mogę łykać prochy. Mogę pić herbatki. Bo od żony nic więcej już nie mogę się spodziewać. Dała mi to wyraźnie do zrozumienia. szybki numerek co jakiś czas i szlus. Przecież nie będę gwałcić własnej żony skoro nie chce dwa razy tygodniowo na przykład a tylko dwa razy w miesiącu.
                          • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:17
                            Bo to, ze ona w takiej se rozmowie Ci mowi nie, nie znaczy, ze sie jednak nie da jednak podkrecic jak przyjdzie co do czego. Jak sie zapytasz "idziemy sie kochac?", powie "Nie". Jak bedziecie lezec w lozku i Ty ja od tylu albo lezac na lyzeczki tu i tam i jeszcze...powie Ci "zostaw" a Ty rob dalej, konkretnie wszystkie sfery erogenne po kolei itd. Pokaz jak jej pragniesz, jak Cie podnieca.
                            Probowales? I co bylo? Musisz dzialac na nia, ale czynem, nie slowem. Nie znasz "czulych" miejsc/punktow zony? Przypomnij sobie co ja kiedys krecilo.
                            • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:59
                              Co ją kiedyś kręciło? Właśnie dobrze powiedziane KIEDYŚ. Teraz szybciutko, raz na dłuuuuugi czas i szlus. Jak już napisałem, żadne łyżeczki, mizianie, pobudzanie jej czułych punktów już jej nie jara. Albo ma chętkę albo nie. Jak ona nie ma to nic, dosłownie nic na nią nie podziała. Pisaliście, że może sprośne lub czułe smsy. Nic z tego. Po kilku powiedziała mi, żebym dał sobie spokój bo to ją nie jara. Ona nie z tych jak to określiła.
                              • that.bitch.is.sick Re: bzdury. 28.09.12, 16:04
                                mezczyzna73 napisał(a):

                                > Co ją kiedyś kręciło? Właśnie dobrze powiedziane KIEDYŚ. Teraz szybciutko, raz
                                > na dłuuuuugi czas i szlus. Jak już napisałem, żadne łyżeczki, mizianie, pobudza
                                > nie jej czułych punktów już jej nie jara. Albo ma chętkę albo nie. Jak ona nie
                                > ma to nic, dosłownie nic na nią nie podziała. Pisaliście, że może sprośne lub c
                                > zułe smsy. Nic z tego. Po kilku powiedziała mi, żebym dał sobie spokój bo to ją
                                > nie jara. Ona nie z tych jak to określiła.

                                Boże co za kretyn. Tak, kieruj się jej wskazówkami. I wierz we wszystko co mówi.
                                • sabat77 Re: bzdury. 29.09.12, 21:44
                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                  > mezczyzna73 napisał(a):
                                  >
                                  > > Co ją kiedyś kręciło? Właśnie dobrze powiedziane KIEDYŚ. Teraz szybciutko
                                  > , raz
                                  > > na dłuuuuugi czas i szlus. Jak już napisałem, żadne łyżeczki, mizianie, p
                                  > obudza
                                  > > nie jej czułych punktów już jej nie jara. Albo ma chętkę albo nie. Jak on
                                  > a nie
                                  > > ma to nic, dosłownie nic na nią nie podziała. Pisaliście, że może sprośne
                                  > lub c
                                  > > zułe smsy. Nic z tego. Po kilku powiedziała mi, żebym dał sobie spokój bo
                                  > to ją
                                  > > nie jara. Ona nie z tych jak to określiła.
                                  >
                                  > Boże co za kretyn. Tak, kieruj się jej wskazówkami. I wierz we wszystko co mówi

                                  O ile to nie troll, to takie słowa żony brałbym raczej za test.
                                  Kobiety jak powszechnie wiadomo testują wsio co widzą w zasięgu wzroku, a to stwierdzenie żony - " Po kilku powiedziała mi, żebym dał sobie spokój bo to ją nie jara. Ona nie z tych jak to określiła." - odbierałbym jako następujący komunikat:
                                  "Nie jesteś w swoich staraniach wiarygodny, więc testuję twoją wytrwałość. Jeśli będziesz starał się dalej, mimo tego że dałam ci do zrozumienia, że przejrzałam twoją udawaną grę, to może uwierzę w to co robisz."

                                  Podstawowy wniosek - Jeśli chcesz być w oczach kobiety wiarygodny, to staraj się o nią niezależnie od tego czy ona jest temu przychylna czy nie. Nieprzychylność wobec starań jest często próbą przetestowania ich wiarygodności.

                                  Kiedy odpuszczasz tak łatwo, strasznie tracisz w jej oczach. Wychodzisz na osobę niekonsekwentną i niezdecydowaną. A przecież chodzi o twoje uczucia wobec NIEJ, ona musi wiedzieć, tu nie ma żartów.

                                  Pamiętam ze swojej przeszłości taką sytuację, kiedy po randce dziewczyna rzuciła mi jedną z typowych zlewek - "to ja zadzwonię". Oczywiście nie zadzwoniła, to było rzecz jasna oczywiste, ale...
                                  Po latach powiedziała mi, że była wtedy gotowa na ten związek, tyle że, jak to określiła, "gdyby ci naprawdę zależało, to zadzwoniłbyś sam i tak".
                                  Miała rację - nie zależało mi. Ale warto było iść na randkę z nią, bo czegoś się nauczyłem dzięki temu :)
                          • kag73 Re: bzdury. 28.09.12, 15:25
                            A nie bierze ona czasem jakichs pigulek antykoncepcyjnych i stad spadek libido? Albo jakichs innych lekow, ktore moga miec wplyw na libido?

                            A tak do tematu, mysle, ze "jechanie kapucyna" jak najbardziej moze troche pomoc. Jest nadzieje, ze z wielkie spadnie Ci poziom testosteronu i zmniejszy Ci sie libido.
                            • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 16:08
                              Ona nie bierze. To ja się zabezpieczyłem. Mamy już dwójkę dzieci jak pisałem i ja zrobiłem sobie zabieg. Wiecie co to wazektomia? Żeby ona nie musiała łykać prochów, bo te hormony podobno powodują tycie u niektórych kobiet, ja zrobiłem sobie cięcie. To powoduje, że facet strzela normalnie jak zawsze, staje mu normalnie jak zawsze. Jedyne to strzela ślepakami, w spermie nie ma plemników. Zdecydowaliśmy się na to, bo tak jak wspomniałem zona nie chce łykać prochów, bo to ją pogrubia a jechanie z gumką nas nie satysfakcjonowało. Chcemy na żywca.
                              • sabat77 Re: bzdury. 28.09.12, 16:51
                                O, a gdzie zrobiles i ile kosztowalo ?
                                • mezczyzna73 Re: bzdury. 29.09.12, 23:01
                                  Warszawa, dokładnego adresu już nie pamiętam. Szukaj doktora Siwika w necie. Koszt 2500 zł.
                                  • sabat77 Re: bzdury. 30.09.12, 08:22
                                    mezczyzna73 napisał(a):

                                    > Warszawa, dokładnego adresu już nie pamiętam. Szukaj doktora Siwika w necie. Ko
                                    > szt 2500 zł.

                                    Dzięki za cynk.

                                    Wracając...
                                    Coś ci zacytuję :)

                                    Lady Astor: "If I were married to you, I'd put poison in your coffee."
                                    Winston Churchill: "If I were married to you, I'd drink it."

                                    I jeszcze, też Churchilla:
                                    "This is the lesson: never give in, never give in, never, never, never, never—in nothing, great or small, large or petty—never give in except to convictions of honour and good sense."

                                    Nigdy się nie poddawaj.
                                    Jeśli nie chcesz odejść od tej kobiety, co szanuję, to nie masz nic do stracenia.
                                    Musisz o nią walczyć.
                                    Ale chłopie... WALCZYĆ !
                                    Kłami, pazurami, zębami, ciężarem ciała, wszystkim. Jeśli trzeba będzie zatańczyć na rzęsach - zatańczysz. Masz ją wziąć szturmem.
                                    Tylko mnie broń boże źle nie zrozum - absolutnie nie mam na myśli tego, że masz użyć siły fizycznej, czy gwałcić - nie o to chodzi.
                                    Masz zdobyć jej duszę, jej serce.
                                    Możliwe, że przestała cię kochać, ale skoro kiedyś kochała to zrobi to ponownie albo odejdzie.
                                    Nie daj jej wyboru. Musisz wygrać albo przegrać.
                                    Ale do tego musisz walczyć. By walczyć, o nią, o związek - musisz mieć siłę.
                                    Wiem że są chwile zwątpienia, wiem to równie dobrze jak ty.
                                    Każdy pada, ale trzeba umieć znaleźć w sobie siłę by wstać i iść dalej.

                                    Jeżeli decydujesz się nie odpuścić i walczyć o nią - to RÓB TO !
                                    Nie wtedy kiedy ona ci pozwoli, to ty decyduj. Nie ustępuj.

                                    Dura tamen molli saxa cavantur aqua. Penelopen ipsam, persta modo, vinces

                                    Jeśli nie - miej honor wywiesić białą flagę i odejść raz na zawsze.

                                    Ale to TY decydujesz o tym kiedy, nie jakaś tłuszcza kibiców na forach, nie rodzina, nie ona nawet. Ty i tylko ty decydujesz kogo kochasz i jak.
                                    Zatem kochaj albo rzuć.
                                    Miłość jest jak wojna - nie ma w niej miejsca na lenistwo i tchórzostwo.
                                    • mezczyzna73 Re: bzdury. 30.09.12, 10:24
                                      Jeśli chodzi o koszt, to ta cena była dwa lata temu, kiedy ja robiłem zabieg. Teraz możliwe, że się zmieniła.
                                      Co do walki o związek to prawdę powiem, że już zgłupiałem całkiem. Nie przez wpisy na forum, bo to traktuję nie jako wyrocznię, ale jako pomoc. Chodzi mi o moją kobietę. Trzy dni temu mówi jedno, a potem przez dwa dni jest jak demon seksu. Jak tylko się obudzi zaraz się do mnie dobiera. Może to u niej zaczęły szaleć hormony? Raz oziębła i wycofana, a potem znów jest tak jakbym sobie marzył. Co myślicie o tym?
                                      • sabat77 Re: bzdury. 30.09.12, 10:54
                                        Bo pokazales ze walczysz. Tylko sie teraz nie rozklej :)
                                        dziala, wiec uderz mocniej i nie odpuszczaj.
                                        • mezczyzna73 Re: bzdury. 30.09.12, 19:38
                                          Może masz rację. Jak pamiętam to w całym naszym związku tak było. Jak sobie przypominam to zawsze w jej temperamencie było tak, że czasem mówiła, że ma już dość i seks ją nie interesuje, a potem była odmiana. Oczywiście nie była demonem seksu, ale jednak zbliżenia były częstsze. Jednak czy ktoś potrafi zrozumieć naturę kobiet?:(
                                          • urquhart Re: bzdury. 01.10.12, 07:03
                                            mezczyzna73 napisał(a):
                                            > seksu, ale jednak zbliżenia były częstsze. Jednak czy ktoś potrafi zrozumieć na
                                            > turę kobiet?:(

                                            Psycholodzy Ewolucyjni.
                                            Potrafią wyjaśnić klarownie wyniki badań dlaczego w 10letnich stażem związkach jedynie 20% kobiet ma w ogóle ochotę na jakieś zbliżenia ze stałym partnerem :)
                                            • mezczyzna73 Re: bzdury. 02.10.12, 14:03
                                              Piszesz, że po 10 latach małżeństwa tylko 20% kobiet ma ochotę na seks ze stałym partnerem. Czy to ma oznaczać, że te 4/5 pozostałe nie ma ochoty wogóle, czy nie ma chęci z mężem? Czyżby według Twoich danych 80% kobiet zdradza mężów? A masz jakieś dane na temat facetów? Bo aż mi się wierzyć nie chfe, że 4 na 5 kobiet bzyka się na boku?
                                              • bi_chetny Re: bzdury. 02.10.12, 14:11
                                                to wszystko zależy od partnerów i od tego co ich łączy/łączyło. Ale tak, sporo kobiet zamężnych bzyka się na boku.
                                      • kag73 Re: bzdury. 30.09.12, 16:10
                                        A nie pisalam Ci? To ze powiedziala to i tamto nie znaczy wcale, ze tak bedzie i musi byc. Ma mala hustawke hormonow raz jej sie chce a raz nie. Mnie to w ogole w dlugoletnim zwiazku nie dziwi. Fazemi nadal moze byc bardzo dobrze a czasem "cieszej", ale Wasze poczatki byly dobre, macie mocne fundamenty, dlatego uwazam, sa szanse na poprawe.
                                        Teraz staraj sie zone w lozku rozpieszczac, zeby Wasze zblizenie trwaly dluzej i jej rowniez cos dawaly. Co nie znaczy, ze masz tylko miziac, najlepiej, zeby byla cala paleta. Moze wymyslicie/wyprobujecie cos nowego?
                                        • urquhart Re: bzdury. 30.09.12, 18:25
                                          kag73 napisała:
                                          > Teraz staraj sie zone w lozku rozpieszczac, zeby Wasze zblizenie trwaly dluzej
                                          > i jej rowniez cos dawaly. Co nie znaczy, ze masz tylko miziac, najlepiej, zeby
                                          > byla cala paleta. Moze wymyslicie/wyprobujecie cos nowego?

                                          Kag czy Ty jesteś taką mega ignorantką żeby sądzic po sobie pisać takie bzdury problem w tym że Sabat nie rozpieszcza, mizia i nie próbuje czegoś nowego?
                                          • kag73 Re: bzdury. 30.09.12, 23:30
                                            urquhart napisał:

                                            > kag73 napisała:
                                            > > Teraz staraj sie zone w lozku rozpieszczac, zeby Wasze zblizenie trwaly d
                                            > luzej
                                            > > i jej rowniez cos dawaly. Co nie znaczy, ze masz tylko miziac, najlepiej,
                                            > zeby
                                            > > byla cala paleta. Moze wymyslicie/wyprobujecie cos nowego?
                                            >
                                            > Kag czy Ty jesteś taką mega ignorantką żeby sądzic po sobie pisać takie bzdury
                                            > problem w tym że Sabat nie rozpieszcza, mizia i nie próbuje czegoś nowego?

                                            Urqu, nie pisze do sabata i o sabacie, tylko do mezczyzny73. Nie wiem czy zauwazyles, ale to dwa rozne zwiazki i moim zdaniem zupelnie sie od siebie roznia, czyli sytuacja nieporownywalna.
                                            A ty myslisz, sadzac po sobie, ze cham i gnojek za dnia ma noca seks jak w banku? To tez sie mylisz, bo sadzisz po sobie. Przeczytaj sobie wlasnie dzis nowo zalozony watek"glupi seks"to zobaczysz, ze jednak nie zwasze to skutkuje
                                            >
                                            • mezczyzna73 Re: bzdury. 01.10.12, 13:18
                                              No właśnie kag masz rację. Moja pani już kilka razy mówiła mi przy jakiś tam sprzeczkach, że jak jestem złośliwy i podły dla niej, to ona nie potrafi tak od razu wieczorem zapomnieć o urazach i nie ma chęci na bzykanko. Co innego jak jestem właśnie miły, fajny i uśmiechnięty, to wieczorem, o ile nie jest oczywiście zmęczona, to mam o wiele większe szanse na seks.:) U mojej żonki właśnie tak to działa. Pozdrawiam.
                                              • urquhart Re: bzdury. 01.10.12, 14:01
                                                mezczyzna73 napisał(a):

                                                > No właśnie kag masz rację. Moja pani już kilka razy mówiła mi przy jakiś tam sp
                                                > rzeczkach, że jak jestem złośliwy i podły dla niej, to ona nie potrafi tak od r
                                                > azu wieczorem zapomnieć o urazach i nie ma chęci na bzykanko. Co innego jak jes
                                                > tem właśnie miły, fajny i uśmiechnięty, to wieczorem, o ile nie jest oczywiście
                                                > zmęczona, to mam o wiele większe szanse na seks.:) U mojej żonki właśnie tak t
                                                > o działa. Pozdrawiam.

                                                Ujawniasz się jaskrawo tym dydaktyzmem :)
                                                • sabat77 Re: bzdury. 01.10.12, 14:05
                                                  Nie masz wrazenia ze to kobieta ?
                                                  • mezczyzna73 Re: bzdury. 01.10.12, 18:09
                                                    Kolejny raz podejrzenia z tą kobietą. Jeśli macie jakieś wątpliwości to przecież możecie zaprzestać pisania w moim poście. jestem facetem, to jest fakt niezaprzeczalny. Jeśli ktoś nie wierzy, to już nie mój problem.:))))
                                                • mezczyzna73 Re: bzdury. 01.10.12, 18:06
                                                  Sory, ale nie łapie za dobrze. W czym lub z czym się ujawniam?
                          • sabat77 Re: bzdury. 28.09.12, 15:52
                            Kurwa :) nie jestem twoja zona, a i tak zaczynasz dzialac mi na nerwy. Skup sie koles.
                            nie krecisz jej to ci daje - poki co, bo pewnie z czasem przestanie wcale.
                            ale niech sie znajdzie jakis przechuj co ja wyobraca tak jakby chciala i taki jakiego bedzie chciala, a wtedy wezmie cie spakuje i ladnie powie, tak jak dziewczyna z oazy spiewakowi z testosteronu: Misiu. Wyprowadzasz sie. :)

                            Idz do fryzjera, ostrzyz sie na sierzanta, zacznij pakowac na silowni i zrob remont mieszkania z duza iloscia tych magicznych rzeczy w domu, ktorych kobieta nie potrafi robic ale podziwia. :)
                            • mezczyzna73 Re: bzdury. 28.09.12, 16:37
                              No i dobrze. Od wczoraj coś się zmieniło. Nie mam już zamiaru ani siły walczyć.
                              • sabat77 Re: bzdury. 28.09.12, 16:55
                                E, to co ja sie bede produkowac i podpowiadac, jak masz mentalnosc ofiary. Skoro nie chcesz walczyc, to przegrac musisz i wyrazasz na to pelna zgode. Twoj wybor.
                    • hello-kitty2 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 28.09.12, 15:55
                      sabat77 napisał:

                      > Z pewnoscia nie mam tez wielu barier, szczegolnie w sferze seksualnej, ktore ma
                      > normalny mezczyzna.
                      > Szczegolnie bawi mnie postrzeganie mojej osoby jako grzecznego chlopca, poniewa
                      > z jestem perwersyjnym i wyuzdanym sukinsynem :)

                      Sabat, sluchaj to moze zamiast pisac jakim jestes perwersyjnym i wyuzdanym sukinsynem, to nam go pokaz, no dawaj, najpierw tu potrenuj na sucho na forum, dawaj, a potem moze nawet udaloby ci sie przekonac zone i innych, i moglbys zaczac zyc zyciem odmienionego czlowieka.

                      Pisz prosze jak perwersyjny i wyuzdany sukinsyn bez barier prosze, a jak sie wstydzisz to na prive. Dawaj, nie krepuj sie, obnaz swoja sukinsynowska nature :)
                      • kag73 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 28.09.12, 17:56
                        Kitty, owszem sabat jest perwersyjny i wyuzdany, ale co komu po tym...on ma w glowie takie kino, ze ....kochana...ale ....TYLKO w glowie :)
                        Wcale w to nie watpie. Z odpowiednia kobieta moglby byc super kochankiem i dostarczyc kobiecie cudownych wrazen. Mowie to jak najbardziej powaznie.
                      • sabat77 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 29.09.12, 07:21
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Sabat, sluchaj to moze zamiast pisac jakim jestes perwersyjnym i wyuzdanym suki
                        > nsynem, to nam go pokaz, no dawaj, najpierw tu potrenuj na sucho na forum, dawa
                        > j, a potem moze nawet udaloby ci sie przekonac zone i innych, i moglbys zaczac
                        > zyc zyciem odmienionego czlowieka.
                        >
                        > Pisz prosze jak perwersyjny i wyuzdany sukinsyn bez barier prosze, a jak sie ws
                        > tydzisz to na prive. Dawaj, nie krepuj sie, obnaz swoja sukinsynowska nature :)

                        W jaki sposób ? Mogę być co najwyżej sprośny, ale czy to ma coś wspólnego z rzeczywistym wyuzdaniem i perwersją ? Masz na myśli to, żebym zaprezentował wizerunek wyuzdanego, seksualnie naładowanego drania ? Nie wierzysz, że potrafię zrobić coś takiego ? :)
                        • hello-kitty2 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 29.09.12, 10:29
                          sabat77 napisał:

                          > W jaki sposób ? Mogę być co najwyżej sprośny, ale czy to ma coś wspólnego z rze
                          > czywistym wyuzdaniem i perwersją ? Masz na myśli to, żebym zaprezentował wizeru
                          > nek wyuzdanego, seksualnie naładowanego drania ? Nie wierzysz, że potrafię zrob
                          > ić coś takiego ? :)

                          Masz racje, tu na forum wszystko bedzie sztuczne. Sluchaj jesli jestes perwersyjnym sukinsynem to zrob w stosunku do swojej zony, tak jak abrigado:

                          "w pewnym momencie kiedy na zasadzie psa pawłowa umiałem juz rozpoznać juz kiedy zaczyna się tyrada dla zaoszczędzenia sobie godziny nerwów i totatnie na spokojnie mowiłe "piiiii się ty piiiip"- pani wychodziła obrązona nie odzywając sie przez nastepne trzy dni

                          dla mnie bomba- z mojego punktu widzenia unikałem mędzenia przez te trzy dni, a i tak nauczony doświadczeniem wiem, że żadna z tych uwag nie byla konstruktywna.

                          dodam jeszcze, ze po trzech dniach pani przychodziła po seks"

                          Dokladnie tak jak opisal. Zakladam, ze wiesz co wstawic sobie pod piiiipy ale zebys nie kombinowal, jak to masz w zwyczaju to podpowiadam: "piredol sie ty kurwo", zupelnie na spokojnie. Ciekawe czy przyjdzie po seks, jak do niego? Wtedy uznam ze jestem perwersyjny sukinsynem.

                          Potrafisz? Wchodzisz w to? :)
                          • sabat77 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 29.09.12, 15:31
                            Co ma wspolnego wulgarnosc i nieokrzesanie z byciem perwersyjnym i wyuzdanym ?
                            Nawet w najgorszej zlosci nie nazwalem nigdy mojej zony kurwa, bo nia nie jest.
                            • hello-kitty2 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 29.09.12, 15:50
                              sabat77 napisał:

                              > Co ma wspolnego wulgarnosc i nieokrzesanie z byciem perwersyjnym i wyuzdanym ?
                              > Nawet w najgorszej zlosci nie nazwalem nigdy mojej zony kurwa, bo nia nie jest.

                              Nie potrafisz do kobiety powiedzec "Ty kurwo"? No przeciez jestes rzekomo skurwysynem czy tam sukinsynem, no to jestes z kurwy / suki czy nie?

                              A na czym polega wg ciebie bycie perwersyjnym i wyuzdanym skuinsynem? Na odgrywaniu jakis scenek? Na udawaniu?

                              Podaj prosze jakis przyklad zachowania takiego osobnika, bo chyba inaczej sobie go wyobrazamy.
                              • kag73 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 29.09.12, 19:00
                                hello-kitty2 napisała:

                                > sabat77 napisał:
                                >
                                > > Co ma wspolnego wulgarnosc i nieokrzesanie z byciem perwersyjnym i wyuzda
                                > nym ?
                                > > Nawet w najgorszej zlosci nie nazwalem nigdy mojej zony kurwa, bo nia nie
                                > jest.
                                >
                                > Nie potrafisz do kobiety powiedzec "Ty kurwo"? No przeciez jestes rzekomo skurw
                                > ysynem czy tam sukinsynem, no to jestes z kurwy / suki czy nie?
                                >
                                > A na czym polega wg ciebie bycie perwersyjnym i wyuzdanym skuinsynem? Na odgryw
                                > aniu jakis scenek? Na udawaniu?
                                >
                                > Podaj prosze jakis przyklad zachowania takiego osobnika, bo chyba inaczej sobie
                                > go wyobrazamy.

                                Zgadzam sie z sabatem, chamsto, brak szacunku i obrazanie kogos w klotni czy bez klotni nie ma nic wspolnego z perwersja i wyuzdaniem w lozku.
                                • hello-kitty2 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 29.09.12, 19:10
                                  kag73 napisała:

                                  > Zgadzam sie z sabatem, chamsto, brak szacunku i obrazanie kogos w klotni czy be
                                  > z klotni nie ma nic wspolnego z perwersja i wyuzdaniem w lozku.

                                  Kag, a jak wytlumaczysz, ze zona abrigado przychodzila po tym po seks i byl lepszy niz zazwyczaj?

                                  Kag, ale Sabat nazwal sie sam sukinsynem, niech wylozy co to wg niego znaczy, no? Jakies przykladowe swoje sukinsynowskie zachowanie niech poda. No chyba, ze sie wstydzi :)
                                  • sabat77 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 29.09.12, 22:10
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Kag, a jak wytlumaczysz, ze zona abrigado przychodzila po tym po seks i byl lep
                                    > szy niz zazwyczaj?

                                    No to jest jeden z koronnych dowodów na to, że wersja Abrigado, którą raczył nam przedstawić na forum, jest co najmniej niepełna i mocno nasycona jego subiektywnym osądem.
                                    Takie zachowanie kobiety świadczy o tym, że na własną rękę próbuję seksem sklejać związek i że jej na tym zależy.
                                    Teoretycznie jest inne uzasadnienie - odwołanie do huśtawki nastrojów i chęć zrównoważenia i rozładowania silnego napięcia emocjonalnego. To oczywiście też możliwe - ale nie po trzech dniach, gdy większość spraw mamy już na chłodno przemyślane.
                                    Tego typu seks zdarza się pod koniec kłótni - na gorąco.
                                    Myślę, że większość par to przerobiła i ma raczej dobre wspomnienia :)
                                    Pieprzenie się po mocnej kłótni faktycznie jest dość satysfakcjonujące.

                                    > Kag, ale Sabat nazwal sie sam sukinsynem, niech wylozy co to wg niego znaczy, n
                                    > o? Jakies przykladowe swoje sukinsynowskie zachowanie niech poda. No chyba, ze
                                    > sie wstydzi :)

                                    Ten sukinsyn to był dodany na zasadzie rodzynka do ciasta. Coś jak w angielskim "what a son of a bitch!" co może równie dobrze przekleństwem jak i oznaką podziwu.
                                    Moje określenie "sukinsyn" było prawie zupełnie pozbawione emocji, możesz tam wstawić "gość", "koleś", "facet" i to będzie treściowo to samo.

                                    Perwersja, wyuzdanie - pojęcia szalenie płynne.
                                    Co rozumiem przez pojęcie perwersji i wyuzdania ? Nieomal całkowity brak zahamowań w sferze seksualnej. Byłbym w stanie zrobić prawie wszystko bez zastanowienia, oprócz zachowań w ewidentny sposób narażających mnie na kalectwo lub silny ból. No i jakieś oczywiste obrzydliwości z kategorii scat, vomit itd.
                                    Bo tu trzeba przyznać, że niektórzy fetysze mają arcyciekawe :> Ale aż tak daleko moja "perwersja" nie sięga.
                                    • hello-kitty2 Re: hej perwersyjny i wyuzdany sukinsynie dawaj! 29.09.12, 22:46
                                      sabat77 napisał:

                                      > Ten sukinsyn to był dodany na zasadzie rodzynka do ciasta. Coś jak w angielskim
                                      > "what a son of a bitch!" co może równie dobrze przekleństwem jak i oznaką podz
                                      > iwu.
                                      > Moje określenie "sukinsyn" było prawie zupełnie pozbawione emocji, możesz tam w
                                      > stawić "gość", "koleś", "facet" i to będzie treściowo to samo

                                      Aha rozumiem: sukinsyn to taki fajny, kulturalny facio niewzbudzajacy emocji, rodzynek, cool gosciu.

                                      To ja juz wole takiego chama jak abrigado :)

                                      Nie mam wiecej pytan.
                                      • sabat77 Do Kitty. 30.09.12, 07:30
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Aha rozumiem: sukinsyn to taki fajny, kulturalny facio niewzbudzajacy emocji, r
                                        > odzynek, cool gosciu.
                                        >
                                        > To ja juz wole takiego chama jak abrigado :)
                                        >
                                        > Nie mam wiecej pytan.

                                        Nigdy nie twierdziłem, że mógłbym Cię zainteresować jako mężczyzna, Kitty. Więcej, twierdziłem coś dokładnie przeciwnego i teraz mogę jedynie to podkreślić - nie jestem w Twoim typie, dla mnie to było jasne od początku.

                                        Czy jestem wyluzowanym cool - gościem ? Chyba nie. To też nie to.
                                        Wiem, że próbuję być kulturalny, mieć jakąś klasę, a wrzucanie mojej żonie od kurew do tego obrazu nie pasuje. Na domiar złego nie umiem też przypierdolić jej w pysk jak się krzywo popatrzy, albo zupa będzie za słona.
                                        Dla mnie kobieta... moja kobieta... to jest coś co trzeba chronić.
                                        Umiem być agresywny jak pitubull, ale tylko w stosunku do mężczyzn. Nie jestem tchórzem. Biłem się wielokrotnie z silniejszymi od siebie, czasem przegrywałem - ale walczyłem do końca. Ja się nie poddaje, jestem uparty i waleczny.
                                        Jednak - z kobietami nie walczę. To nie w moim stylu.

                                        Wiem kim nie jestem:
                                        - nie jestem PUA - podrywaczem.
                                        - nie jestem agentem Tomkiem, w nowym wozie, z willą i basenem przy niej.
                                        - nie jestem zwycięskim sportowcem czy umięśnionym kulturystą.
                                        - nie jestem modelem.
                                        - nie jestem naukowcem o intrygującym umyśle.
                                        - nie jestem draniem, który ma kobiety za szmaty i nimi pomiata.
                                        - nie jestem politykiem, człowiekiem władzy, znanym lokalnym działaczem.
                                        - nie jestem elegantem, w zajebiście modnych ciuchach, pachnącym najdroższym zapachem.
                                        - nie jestem dżentelmenem w garniturze i meloniku, cedzącym "ą" i "ę" przez serwetkę.

                                        Skoro więc nie jestem tym wszystkim, to kim jestem ?
                                        Jestem mistrzem świata w przeciętności. Czasem jestem słaby, czasem boli mnie brzuch albo głowa, czasem chodzę po domu wkurwiony na cały świat. Czasem się spocę i nieświeżo pachnę, kiedy się struję to chce mi się rzygać, a gdy mam wzdęcie to puszczam bąki. Naturalnie staram się to robić na osobności - ale jednak robię to. Czasem jestem słaby, chory, mam gorączkę. Czasem mylę się, pierdolę bez sensu albo nagle obrażam bez powodu - i potem mi głupio. Czasem mam łupież i wypadają mi włosy.
                                        Jem, piję, wydalam i śpię.

                                        Nie przystaję żadną miarą do papierowego ideału lansowanego przez media.
                                        Wierzę, że mogę nie wzbudzać emocji w kobiecie.

                                        Ale wiesz co ?
                                        Mam to w dupie.
                                        Nie zmienię się, tylko dlatego, że mógłbym komuś się bardziej podobać.
                                        Nie jestem żadnym księciem z bajki. Jestem krwinką miejskiego układu krążenia, szarym everymanem z bułką z serem w teczce, jakich pełno na ulicach każdego poranka gdy spieszą się do pracy i gdy popołudniami z niej wracają.
                                        Staram się coś czytać, coś wiedzieć, raz na jakiś czas błysnąć w towarzystwie - ale bez szaleństw.

                                        I wiem też, że skoro nie jestem tym wszystkim, to chociaż próbuję być nim:

                                        www.youtube.com/watch?v=HeyX1H3HTVQ
                                        Czasem wychodzi.

                                        Ale w tym wszystkim na pierwszym miejscu jestem, kurwa, sobą ! Zawsze tak było, jest i będzie.
                                        • urquhart Re: Do Kitty. 30.09.12, 07:55
                                          Chcesz powiedzieć że jesteś nudnym "miłym facetem" mimo iż dobrze wiesz że to żródło porażki?
                                          Że nie potrafisz zaskakiwać być dziki i draniem i stworzyć a potem przejść do tego żeby być czarującym otaczającym bezpieczeństwem czyli użyć najskuteczniejszego narzędzia pożądania u kobiet: huśtawki emocji bo masz wytresowane zablokowanie negatywnych zachowań względem kobiet?
                                          Wychwowywały cię baby nie?
                                          • sabat77 Re: Do Kitty. 30.09.12, 08:40
                                            urquhart napisał:

                                            > Chcesz powiedzieć że jesteś nudnym "miłym facetem" mimo iż dobrze wiesz że to ż
                                            > ródło porażki?

                                            Nie zawsze jestem miły. Staram się nie być nudny.
                                            Ale nie jestem chamski i brutalny.
                                            Nie wiem czy to źródło porażki. Póki co nie złożyłem broni, więc nie można mówić o porażce.

                                            > Że nie potrafisz zaskakiwać być dziki i draniem i stworzyć a potem przejść do t
                                            > ego żeby być czarującym otaczającym bezpieczeństwem czyli użyć najskuteczniejsz
                                            > ego narzędzia pożądania u kobiet: huśtawki emocji bo masz wytresowane zablokowa
                                            > nie negatywnych zachowań względem kobiet?

                                            Nie umiałbym zwyzywać mojej kobiety od kurew albo dać jej w twarz z liścia.
                                            Uważasz, że to czyni mnie aseksualnym ?

                                            > Wychwowywały cię baby nie?

                                            Nie. Wychował mnie bandyta, który jest dla mnie antywzorcem zachowań wobec kobiet.

                                            Dlatego moje superego to rycerz w lśniącej zbroi ścinający jednorącz półtorakiem trzy saraceńskie łby na raz by za chwile ponieść chustkę z ziemi rzuconą przez damę serca.
                                            Może naiwne - ale tak jest.
                                            • prosty_facet Re: Do Kitty. 05.10.12, 11:24

                                              > > Wychowowywały cię baby nie?
                                              >
                                              > Nie. Wychował mnie bandyta, który jest dla mnie antywzorcem zachowań wobec kobi
                                              > et.



                                              Sabat - wielki szacun - poważnie, Twoje dwa posty w górę zrobiły na mnie wrażenie.
                                              • hello-kitty2 Re: Do Kitty. 05.10.12, 11:33
                                                prosty_facet napisał:

                                                > Sabat - wielki szacun - poważnie, Twoje dwa posty w górę zrobiły na mnie wrażen
                                                > ie.

                                                Hej prosty_facet lubisz "rycerzy w lśniącej zbroi"? :)
                                                • prosty_facet Re: Do Kitty. 05.10.12, 20:14
                                                  hello-kitty2 napisała:

                                                  > Hej prosty_facet lubisz "rycerzy w lśniącej zbroi"? :)

                                                  Lubie normalnych ludzi, którzy starają się żyć nie depcząc innych. Tacy ludzie mają zazwyczaj "pod górkę" i często dostają po dupie.
                                                  Zwłaszcza szacunek do kobiet sobie cenię nawet jeśli przez to "nie zaliczasz" kolejnej "dupy".
                                                • prosty_facet I jeszcze odnośnie wyuzdania 05.10.12, 20:15
                                                  Można być wyuzdanym i szanować kobietę, z którą robiło się rzeczy jakie innym nawet do głowy nie przyjdą.
          • bszalacha Re: To wszystko nie ma sensu. 29.09.12, 22:51
            Jedyna rada,żebyś pogodził się z faktem,iż nie zawsze obiekt naszych westchnień wzdycha do nas .Ja bym odeszła.A wcześniej powiedziałabym,że chcę się dla kogoś poczuć atrakcyjna,ważna,bo w tym związku czuję się zerem.
            I już.
            • mezczyzna73 Re: To wszystko nie ma sensu. 02.10.12, 14:26
              No ale czy zawsze kobiety muszą być tak skomplikowane? Czy zawsze musi to działać według zasady: "mam focha na ciebie, ale skoro ty sie nie domyślasz o co mi chodzi to ode mnie się tego nie dowiesz". Ja już dawno opowiedziałem żonie czego chce i jak chce. Ma kobieta jasność. Czemu my faceci musimy się domyślać. Mówi jedno, a chodzi jej o drugie. Mówi, że nie lubi często, a chce często, tylko zebym ją zdobywał. No ja jestem facet funkcji prostej. Tak jest tak, a nie jest nie. Życie przecież byłoby o wiele prostsze, gdyby każdy mówił co myśli.
              • bi_chetny Re: To wszystko nie ma sensu. 02.10.12, 14:28
                niestety muszą :)
              • kag73 Re: To wszystko nie ma sensu. 02.10.12, 15:35
                "Mówi, że nie lubi często, a chce często, tylko
                > zebym ją zdobywał. No ja jestem facet funkcji prostej. Tak jest tak, a nie jest
                > nie. "

                O, masz, tego sie trzymaj. Chce, zebys probowal namietnie i natretnie, konkretnie juz w lozku, chociaz mowi "nie". Znam to, bo tez to lubie.
                Chce, zebys pokazal, ze jestes napalony i probujesz, bo to ja podnieca. Jak powie "zrob mi teraz" to nie to samo, ona chce, zebys Ty sam z siebie probowal az ona sie "nakreci".
                • mezczyzna73 Re: To wszystko nie ma sensu. 02.10.12, 16:35
                  O boze, czemu to tak działa,skomplikowanie. Predzej faceta łeb rozboli nim zrozumie o co Wam, kobietom idzie.
          • spinka1_0 Re: To wszystko nie ma sensu. 23.10.12, 22:25
            To zostaje Ci tylko internet i samo zaspokajanie się...
            --
            www.redu.pl/sexy-laski-z-facebooka,12770.html
          • paganian Re: To wszystko nie ma sensu. 01.04.15, 09:52
            Hehe xD jak bym czytał o moim życiu z moją żoną :) stary wiem co Cię boli :) I nie weź tego za kpinę czy coś :) i żadne prochy Ci tu nie pomogą a zaszkodzić mogą wręcz :) (wiem co mówię...) Rada: Coś ją blokuje, coś z życia z codzienności, miałem to samo, blokowało ją miejsce, po przeprowadzce wszystko się zmieniło na lepsze :) i do tego oczywiście starania takie jak zadbanie o porządny męski wygląd, bo jak nie pokażesz że na prawdę Ci zależy to ona nie zobaczy że warto się dla siebie starać, no to tak pokrótce :) sex dla kobiety może nie być czymś najważniejszym w związku :) szczególnie w długoletnim bo na krótki okres czasu na początku to jest tym dla obojga zazwyczaj :) potem raczej już zależy na jakości niż na ilości :) przynajmniej w moim przypadku tak było i nie mówię że każda kobieta ale że z doświadczenia wiem że takie przypadki się zdarzają ale można to jeszcze zmienić i jest szansa dla obojga bycia szczęśliwymi z życia codziennego jak i życia intymnego :) życzę powodzenia i nie ma się co załamywać bo życie jest na tyle krótkie że trzeba dokonywać szybkich wyborów i albo się rezygnuje i szuka swojej erotycznej drugiej połówki, albo się próbuje ze swoją tą mniej erotyczną druga połówką zmienić wszystko na lepsze i polecam tą opcję bo pisałeś że bardzo wam na sobie zależy :) i kto powiedział, że nie może być więcej naszych drugich połówek? Rozpatrując świat poprzez najbardziej zagmatwane teorie fizyki, można oprzeć tę tezę na teoriach kwantowych i innych wymiarach naszego istnienia i czasu co implikuje możliwość występowania ich w liczbie mnogiej :) Trzeba tylko znaleźć je jako dowód ich istnienia :) FintanGrey.
      • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 11:09
        Na tamtych forach pytałem również o inne rzeczy dręczące mnie w małżeństwie. Na to forum dodałem wpis, bo chcę aby wypowiedzieli się ludzie konkretnie w tym temacie, którzy mają lub mieli podobny problem i może jakoś z tego wybrnęli. Zastanawia mnie agresja, która wyłania się z Twojego wpisu "jeszcze ci mało". A co Cię to obchodzi? Jeśli nie masz nic do powiedzenia w tym temacie to gorąca prośba ode mnie. Nie pisz nic.
        Pozdrawiam!
        • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 11:16
          Musze powiedziec, ze to bardzo pozytywny wpis. Milo sie czyta takie zeczy, tyle milosci i checi na seks z zona po tylu latach, tylko pozazdroscic.
          Hmm, zona uwaza, ze jest za gruba, to ze Ty mowisz jej co innego troche pomaga, ale jednak to ona sobie sama musi sie podobac.
          Przyznam, ze codziennie to dosc czesto. Niemniej jednak mozna probowac czesciej niz jest teraz. Ja bym nie gadala i nie pytala na Twoim miejscu, tylko zwyczajnie subtelnie zaczynala dobierac sie do zony w lozku, piescic, glaskac, dotykac te miejsca, ktore na nia dzialaja. Takie cos dziala i niby nie mialo sie ochoty a jednak czlowiek zaczyna sie "nakrecac" zwlaszcza "czujac" podniecenie drugiej osoby. Nie robilabym tego jednak codziennie, zeby nie zniechecic. Zona potrzebuje duzo rzadziej niz Ty, trzeba probowac znalezc cos posrodku.
          • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 11:27
            Oczywiście masz rację. I takich właśnie porad oczekuję mimo, że już o tym pisałem przy okazji opisów innych moich problemów, na innych forach. Stwierdzenia "mało ci jeszcze", tak jak już na pierwszej odpowiedzi się pojawiły (oczywiście innego forumowicza, nie Twoje) jest co najmniej nieeleganckie. Jednak źle mnie zrozumiałaś. Ja mam duży temperament i mam chęć lub myślę o seksie codziennie. Jednak nie znaczy to, że zmuszam żonę codziennie do fikimiki:). Chodzi mi o to, żeby zwiększyć tylko częstotliwość zbliżeń i żeby nie były zaledwie kilka razy w miesiącu. Choć ostatnio jakby się poprawiło. Rady i sugestie wyczytane z forum chyba zadziałały. Ostatnio wspólna kąpiel przygotowana właśnie przez żonę (mimo iż od kilku lat moje namowy i sugestie trafiały w mur obojętności i odmów) coś chyba o tym świadczą. Mam tylko nadzieję, że nie jest to chwilowy zryw namiętności, tylko że powolutku stanie się to regułą.
            • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 11:38
              No jest szansa. Tym bardziej, ze w dlugoletnim zwiazku bywaja rozne fazy rowniez te mniej seksualne. Najwazniejsze, zeby nie trwaly "wiecznie" i zeby probowac zmieniac to co sie nam nie podba. A Ty teraz badz cwany i powiedz zonie: kochanie za taka piekna kapiel w wannie zrobie Ci za to masaz(oczywiscie w domysle: erotyczny i niekoniecznie rekoma i nie tylko plecow ;) i juz masz szanse na nastepny raz ;)
              • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 12:54
                No tak. Wszystko ok. Ale co człowiek to inna opinia. Jedni radzą, żebym bardziej dbał o kobietę, wyręczał ja jak najczęściej, zabiegał o jej względy itd. Znów inni mówią, że jestem za łagodny, zbyt uległy i robienie wszystkiego prawie w domu na pewno nie sprawia, że będę bardziej atrakcyjny dla żony, bo taki "mały miś" nie jest atrakcyjny dla większości kobiet. No i co ja mam robić? Jak czasem próbuję podpytać delikatnie żonę jakich facetów ona lubi. Oczywiście w sposób taki, żeby nie zorientowała się, że to jest mi potrzebne. To zawsze mam odpowiedź, że nijakich. Zawsze mówi: bądź sobą i dbaj o mnie i dzieci. Jakby wyczuwała, że ten temat osobiście mnie interesuje. Ale czy to nie jest tzw. zamiatanie tematu pod dywan? Czy to nie jest zbywanie moich pytań? Jak poznać jacy faceci ją interesują, bo prawdę mówiąc wstyd się przyznać, ale tak dokładnie to nie wiem sam. Mimo, że jesteśmy 15 lat małżeństwem.
                • that.bitch.is.sick Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 13:02
                  Moje pytanie: czy było tak od początku małżeństwa? Czy problem z seksem jest tylko ilościowy czy też jakościowy czyli czy coś wskazuje na jakieś zablokowanie? Chodzi o to czy żona jest generalnie tak nastawiona do seksu, czy jej nastawienie kiedykolwiek było normalne? czy występuje jakaś nerwica natręctw, czy ma jakieś obsesje, przymus powtarzania czynności, wyimaginowane lęki? czy pochodzi z rodziny alkoholowej? Bo to co napisałeś, ciężko ci przyłożyć szablon i doradzić.
                  • hello-kitty2 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 13:13
                    that.bitch.is.sick napisała:

                    > Moje pytanie: czy było tak od początku małżeństwa? Czy problem z seksem jest ty
                    > lko ilościowy czy też jakościowy czyli czy coś wskazuje na jakieś zablokowanie?
                    > Chodzi o to czy żona jest generalnie tak nastawiona do seksu, czy jej nastawi
                    > enie kiedykolwiek było normalne? czy występuje jakaś nerwica natręctw, czy ma j
                    > akieś obsesje, przymus powtarzania czynności, wyimaginowane lęki? czy pochodzi
                    > z rodziny alkoholowej? Bo to co napisałeś, ciężko ci przyłożyć szablon i doradz
                    > ić.

                    No wlasnie. Tez pomyslalam, ze te 'inne problemy dotyczce malzenstwa' opisywane na innych forach mezczyzna powinien tu wkleic. Nie da sie przeciez rozkleic problemow dotyczacych seksu od innych problemow w zwiazku, jak to mezczyzna probuje zrobic.
                    • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 16:34
                      Nie wklejałem całego postu, bo już na tamtych forach ktoś napisał, że za długo się opisuję i jestem nudny przez to. Ale jeśli masz chęć przeczytać całościowo co mnie trapi to możesz to zobaczyć tu: forum.gazeta.pl/forum/w,150,139087292,139087292,Problemy_z_zona.html . Tam jest opisane całościowo moja sytuacja w domu.
                  • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 13:46
                    Napisal w innym watku, ze bylo super duzo seksu itd.
                    Ludzie, nie przesadzajmy, oni sa ze soba dosc dlugo. Zona chce kilka razy w miesiacu, to oznacza moze raz na tydzien, moze co 5 dni, to wcale nie tak malo po tylu latch sypiania razem. Moze ma teraz rzadziej ochote, moze jej sie za chwile zmieni, bedzie miala czesciej. Ogolnie, on chce sporo, jasne, mozna i wrto probowac.
                  • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 14:33
                    Jakościowo dla mnie jest ok. Szkopuł dla mnie jest w ilości. Psychicznie u żony jest wszystko też ok. Żadnych nerwic czy natręctw nie ma. Teściowie (czyli jej rodzice) też jak najbardziej w porządku. Wcześniej na początku małżeństwa było ok, to znaczy częściej. Teraz z biegiem czasu jest trochę gorzej.
                • proto Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 13:07
                  Widzisz nie ma reguły, nam pomogły książki Osho, konto na zbiorniku,
                  Przeszkadzają, ogólnie mówiąc kłótnie, ostatnio sławetna o pilota.

                  Możesz się starać i może to odnieść odwrotny skutek od oczekiwanego
                  , bo twoje starania będą ją wkurzać, a może pomóc.
                  Możesz ją olać zupełnie i to spowoduje jakieś odblokowanie.

                  Coraz bardziej dochodzę do wniosku, że związek dwóch ludzi ma dawać obydwu stronom coś więcej niż seks. Bezpieczeństwo finansowe, opiekę, gwarancje.
                  Natomiast seks to tylko seks, to tak jak chodzenie do kina, jazda na rowerze czy inne przyjemności. Można realizować z partnerem, można samemu można z kimś innym
                  • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 17:09
                    Pod względem finansowym, opieki i zabezpieczenia na przyszłość jest wszystko ok. Tak myślę, bo na chleb nie brakuje, mieszkanie mamy własne, dwa samochody. Tak więc materialnie jest ok. Gorzej właśnie jest w sferze zbliżeń. Tu wchodzi w grę realizacja tylko i wyłącznie z żoną. Sam nie chcę bo uważam, że nie da to żadnej przyjemności, a z inną kobietą też nie da rady. Taka opcja też nie wchodzi w grę. Sam uważam, że zdrada i szukanie na boku jakichkolwiek przyjemności to największa podłość jaką można zrobić kochanej osobie. Poza tym dążę do częstszych kontaktów z żoną bo najzwyczajniej w świecie ta kobieta pomimo upływu lat wcale mi się nie znudziła. Wręcz przeciwnie, za każdym razem jestem na żonę niesamowicie napalony. Jej figura (i oczywiście każdy szczegół anatomiczny) powoduje, że nadal jak za szczeniackich czasów jestem praktycznie codziennie na nią najarany.
                    • proto Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 17:56
                      No to chłopie masz coś w sobie co się jej nie podoba, coś co na początku jej nie przeszkadzało, potem zaczęła to zauważać, potem stało się to irytujące a teraz ją to wk..wia na maksa.

                      Wiesz co to może być?
                      • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 19:20
                        Wcale nie powiedziane. Moze owszem nadal jej sie podoba, ale juz nie potrzebuje tego tak czesto: hormony, wiek, nasycenie seksem po wielu latach.
                        • proto Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 19:24
                          Oczywiście jest nie jest to jedyna przyczyna, jedna z wielu.
                          Po prostu u mnie się to sprawdziło :)
                          • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 19:30
                            Ze u Ciebie sie sprawdzilo, nie znaczy, ze u niego tez tak jest.
                            Po prostu rozmijaja sie w potrzebach, konkretnie w czestotliwosci ze wzgldu na hormony i inne rzeczy.
                            Poza tym nie wiem jak bylo u Ciebie, moze Twoja zona w ogole nie chciala seksu, jego chce, rzadziej niz kiedys ale chce. Gdyby on tez chcial rzadziej nie byloby problemu a tak...
                            Mnie nie dziwi zmniejszenie potrzeb w dluuugim zwiazku z regularnym seksem.
                            • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 20:22
                              I proto i Ty kag macie chyba po części rację. Żona mówiła mi kiedy, że doprowadza ją do szału mój wybuchowy charakter i robienie awantur o byle co. No poza tym stwierdza, że już ją seks tak nie kręci i nie ma tylu potrzeb co kiedyś. Czyli wash and go- dwa w jednym. Nad charakterem pracuję i staram się panować nad sobą. Co do drugiej kwestii, czyli chciejstwa właśnie napisałem ten post po to, żeby ktoś, kto już takie coś przeżył podpowiedział mi jak działać, żeby to chciejstwo w niej rozbudzić na nowo. O ile to możliwe oczywiście.
                              • proto Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 20:51
                                No widzisz, chciałbyś iść do łóżka z kobietą, która doprowadza Cie do szału?
                                Zakładam, że mówimy tu o takim złym doprowadzaniu do szału. Nie o gorączce pożądania, która też do szału potrafi doprowadzić. Mówimy po prostu o osobie, której zachowanie nas wk..wia totalnie.
                                • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 20:54
                                  Racja. Święte słowa. Dlatego też zacząłem pracować nad sobą i ćwiczyć panowanie nad emocjami. Dowodem tego jest to, że ostatnio żona sama mnie pochwaliła, że coraz lepiej nam się układa. Nie chwalę się ale stwierdzam fakt. Oczywiście pracuję nadal nad sobą, bo nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie było lepiej:)
                                  • sabat77 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 21:52
                                    mezczyzna73 napisał(a):

                                    > Racja. Święte słowa. Dlatego też zacząłem pracować nad sobą i ćwiczyć panowanie
                                    > nad emocjami. Dowodem tego jest to, że ostatnio żona sama mnie pochwaliła, że
                                    > coraz lepiej nam się układa. Nie chwalę się ale stwierdzam fakt. Oczywiście pra
                                    > cuję nadal nad sobą, bo nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie było lepiej:)

                                    Być może wkrótce zostaniesz wniebowzięty :D

                                    A tak serio - nie uważasz, że w relacjach dwóch ludzi aby ustalić rozsądny porządek i umiar przydałby się jakiś obiektywny arbiter ?
                                    Jest spore ryzyko, że ulegając pani żonie w jej kolejnych zachciankach wkrótce staniesz się posłusznym tresowanym pudelkiem skaczącym przez obręcze w cyrku.
                                    A to - jak twierdzą tutejsi bywalcy jest ponoć bardzo mało atrakcyjne dla kobiety :)

                                    Kobiety mają zwyczaj testować siłę mężczyzny drocząc się z nim i próbując narzucać swoje zachcianki jak niegrzeczne dziecko. Jak będziesz temu bezgranicznie ulegał, to będzie jeszcze gorzej niż gdybyś miał ryczeć jak lew i walić pięściami w stół. (przynajmniej tak tu wyczytałem :>). Miej swoje zdanie i go broń.
                                    • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 21:58
                                      Jest coś na pewno w tym co piszesz. W zasadzie masz rację. Jednak nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że ulegam. Pod pojęciem pracy nad sobą mam na myśli panowanie nad emocjami, żeby nie robić awantur o byle co, żeby problem na 5 minut nie urastał do tragedii na tydzień. Żeby nie krzyknąć na dziecko na przykład za rozlane mleko, ale dać mu drugą szklankę i przejść do porządku dziennego. W tym chyba nie ma nic złego. To na pewno nie jest uleganie. Pozdrawiam:)
                                      • sabat77 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 22:09
                                        O widzisz, to dość symptomatyczne to mleko :D
                                        Bo u mnie to żona wrzeszczy na dzieci jak coś porozlewają albo czymś się pobrudzą. Mi to zawsze latało koło pióra, bo to przecież tylko dzieci. Powyciera się i będzie czysto.
                                  • mysliwy71 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 02.10.12, 23:42
                                    Witam,
                                    Polecam ci ksiazke Sandry Pertot 10 typow libido niedopasowanie seksualne. Mysle ze to pozwoli ci zrozumiec co sie dzieje w twoim zwiazku i jak blisko jestes moim zdaniem jego rozpadu. Jestem 2 lata starszy od Ciebie, 4 lata temu rozstałem się z żoną z którą byłem przez 12 lat. W mojej ocenie z tego co piszesz Twoja żona jest typem zmysłowym (zrozumiesz o co chodzi jak przeczytasz książkę) oraz występuje między wami znaczna roznica w libido. Ty pewnie potrzebujesz sexu z 20 razy w miesiącu ona pewnie 4-6 razy i to w okolicach owulacji. Oboje jesteście normalni tylko macie rożne libida i nie zmienisz tego ani Ona. To znaczy Ty nie możesz chcieć rzadziej Ona częściej. 2-3 krotna rożnica w potrzebach seksualnych mężczyzn i kobiet to standard. Mądre kobiety w wielu cywilizacjach radzą Sobie z tym w ten sposób że dają mężczyźnie tyle seksu ile potrzebuje nie zawsze przeżywając same orgazm i czerpiąc przyjemność ze sprawiania jemu przyjemności. Myślę że oszukujesz sam Siebie twierdząc że wytrwasz z nią będąc jej wiernym. Jeśli Ona się nie zmieni wcześniej czy później oddalisz się od niej na tyle emocjonalnie że odejdziesz od niej wczesniej zdradzajac lub zostaniesz zdradzajac i prowadzac podwojne zycie i raniac Ja. Dokładny opis mechanizmu oddalania się emocjonalnego doprowadzającego do rozpadu zwiazku znajdziesz w ksiazce. Jesli chcesz ratowac ten zwiazek lub jesli to nie bedzie mozliwe to rozstac sie z klasa nie zdradzajac jej wczesniej masz tylko jedno wyjscie musisz zdobyc sie na odwage i konsekwencje i postawic jej sprawe jasno. Po pierwsze oboje musicie zaakceptowac że macie rozne potrzeby seksualne które roznia sie pewnie 2 lub 3 krotnie i nie zmienicie tego. Jesli mimo to chcecie pozostac ze soba to musicie wykonac wobec siebie oboje ruch. Ty musisz sie nauczyć jak obchodzić sie z typem zmysłowym żeby nie spalic tych 6 razy kiedy jej sie naprawde chce. Ona musi nauczyć się że dla ciebie wazne jest żeby otrzymac od niej jasne sygnaly ze Ona cię pożada czyli niech przynajmniej z 3-4 w miesiacu zainicjuje sex jak sama ma ochote, jesli ona ma ochote 6 razy a Ty 20 razy to w pozostale 14 moze cie zaspokoic inaczej np; zrobic francuza, wymasowac reka lub pozwolic ci na normalny stosunek sama nie majac orgazmu cieszac sie ze sprawia ci przyjemnosc. Ale musisz być twardy i konsekwetny i powiedzieć jej jasno ze bez tego nie jestes wstanie z nia byc bedac jej wiernym i jesli ona nie jest wstanie wykonac takiego ruchu w twoja strone to lepszym rozwiazaniem jest rozstanie sie niz czekanie na Twoja zdrade i powolny rozpad waszego zwiazku. Sex ma 2 funkcje prokreacyjna i utrzymujaca wiez miedzy kobieta i mezczyzna. Jesli Twoja zona tego nie zaakceptuje i nie zaspokoi Twoich potrzeb w pełni moim zdaniem rozlecicie sie raniac siebie nawzajem. Ona naprawde woli żebys postawoł sprawe tak twardo jak facet niz wiecznie chodził skwaszony i sfrustrowany. Postępując tak jak dotychczas nie zyskujesz wjej oczach szacunku i jestem przez to mało pociagający. Nie pisze tego zeby sprawic ci przykrość po porstu tak jest. Niestety niektóre radykalne feministki zrobiły krzywde kobieto wmawiając kobietom ze moga wymusic na mezczyznach zeby dopasowali sie do mniejszych potrzeb seksualnych kobiet i ze takie zwiazki beda udane i przetrwaja. Tak nie jest i madre kochajace kobiety o tym wiedza od tysiecy lat:-))
                • hello-kitty2 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 13:09
                  mezczyzna73 napisał(a):

                  Zawsze mówi: bądź sobą i dbaj o mnie i dzieci. Jakby wyczuwał
                  > a, że ten temat osobiście mnie interesuje. Ale czy to nie jest tzw. zamiatanie
                  > tematu pod dywan? Czy to nie jest zbywanie moich pytań? Jak poznać jacy faceci
                  > ją interesują, bo prawdę mówiąc wstyd się przyznać, ale tak dokładnie to nie wi
                  > em sam. Mimo, że jesteśmy 15 lat małżeństwem.

                  No i dobrze ci mowi, bo po co od niej slyszec? Co zamienisz sie w takiego jednego? Przeciez to sztuczne i ona bedzie to czula?

                  A w ogole jej nie sluchasz, bo dlaczego zbagatelizowales kiedy mowila ci, ze czuje sie za gruba? Nie szkodzi, ze tobie sie podoba. Ona doceni, gdy zaproponujesz jej pomoc w odchudzaniu, jezeli mowila o tym powaznie. A chudnaca kobieta, ktora zaczyna czuc sie dobrze w swoim ciele, zaczyna kupowac nowe ciuchy, zaczyna podkreslac swoja atrakcyjnosc i szuka odbiorcy zainteresowanego jej nowym wizerunkiem. Wykorzystaj to!
                • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 13:48
                  Mezczyzna, jak dla mnie to Ty jej jak najbardziej odpowiadasz. Mieliscie wszystko, pozadanie, namietnosc, duzo regularnego seksu. Teraz sie troche z jej strony uspokoilo, ale nie jest to dowodem na brak milosci czy pozadania z jej strony. Po tylu latach nadal regularnie ze soba sypiacie. I Tobie mogloby sie zdarzyc, ze mialbys ochote rzadziej. Tak badz soba.
                • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 13:54
                  Wybrala Ciebie i dobrze sie z Toba bzykala i bzyka sie nadal, czyli jej sie podobales/podobasz.
                  Po prostu minelo duzo czasu, czlowiek z uplywam lat troche sie czesto "najada" seksu, czasem potrzebuje go mniej. Nie zawsze liczy sie ilosc, liczy sie tez jakosc. Ona aktualnie czuje sie za gruba, to tez jej troche odbiera ochote na seks.
                  Ja Ci powiem tyle: nie gadaj za duzo inie wypytuj, tylko rob swoje, probuj dzialac na nia dotykiem i swoim cialem, bo macie dobre fundamenty, mieliscie sporo seksu i nadal jak na ten staz, macie sporo! Szkoda tylko, ze Ty potrzebujesz o tyle wiecej niz ona. Probuj ja jednak podkrecac to moze zadzialac. O 22:00 (pod warunkiem, ze nie oglada wlasnie jakies super filmu) bierz ja za fraki i do lozka i pokaz jej jak Cie podnieca. Powinno zadzialac.
                  • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 17:17
                    Na każdym kroku jej okazuję jak mnie podnieca. Oczywiście w granicach smaku. Pokazuję jej to bo tak jest w rzeczywistości. Jak wspomniałem wcześniej mimo upływu lat nadal cholernie mnie ta kobieta kręci. Nie rzucam się co prawda na nią na każdym kroku, ale na porządku dziennym są smsy , czasem i sprośne:), ciepłe słówka, pogłaskanie po głowie lub szyi czasami, przytulenie się i inne takie gesty, które dla niektórych mogą być jak flaki z olejem, ale ja w ten sposób chcę okazać jej jak bardzo ją kocham i jak bardzo jest dla mnie pociągająca.
                    • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 19:18
                      Mnie nie o to chodzi. Chodzi o ten konkretny moment, jestes napalony, chcesz seksu teraz i zabierasz sie za nia a nie glszczesz po glowie i wysylasz smsy.
                    • urquhart nie okazujcie litości, kolejny przemocowiec, wróg! 26.09.12, 20:19
                      Zainteresowany dwulicową postawą Triss zainteresowałem się co femiaktywistki radzą mezczyźnie73 w tych innych wątkach na innych forach.
                      I oto na ŻR ujawnione zostało się że to zakamuflowany wróg, ukryty przemocowiec który po ujawnieniu prawdy nie zasługuje już na żadne współczucie. Pani która odwraca emocjonalną temperaturę w wątku nie ukrywa że denerwowała go specjalnie żeby ujawnił W KOŃCU prawdziwe oblicze którego się z góry domyślała!
                      Wspaniały i jakże skuteczny zabieg socjotechniczny.
                      Odhumanizować przeciwnika. Wtedy można nienawidzieć bez skrupułów. On nie ma uczuć, bólu, on maskuje się jedynie bo chce wykorzystać, uprzedmiotowić, upodlić, zgwałcić. Żyd, zółtek, burżuj, kułak jest i przemocowiec do kompletu.
                      Matka dyrektorka Andrea Dworkin to w końcu pisze otwarcie, każdy facet to podły gwałciciel i przemocowiec, tyle że niektórzy jedynie nie mieli okazji się jeszcze ujawnić.
                      Zresztą w wątku obok gdzie leniwa baba wchodzi facetowi na głowę a on sie wkurza oczywiście też diagnoza idzie zaraz w kierunku że oto po paru latach podlec ujawnił swoją "prawdziwą naturę".
                      Kiedyś odnajdywanie w niemal każdym wątku o jawnych lub kryptoprzemocowców przez femiaktywistki wydawało mi się jedynie paranoiczne. Mając na świeżo w pamięci dokument o socjotechnikach odhumanizowywania wroga w różnych armiach świata widzę to inaczej.
                      Pouczające zaiste.
                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,139087382,139138811,Re_No_i_wyszlo_szydlo_z_worka_.html
                      forum.gazeta.pl/forum/w,898,139096776,139182263,Re_nie_mialabym_nic_przeciwko_temu.html?wv.x=2
                      • mezczyzna73 Litość potrzebna jest frustratom. 26.09.12, 20:27
                        Kolejna osoba, która nie mając pojęcia o charakterze innych, wysnuwa daleko idące wnioski i obraża: " Żyd, zółtek, burżuj, kułak jest i przemocowiec do kompletu." Naprawdę zasługujesz na uznanie w dziedzinie obrzucania innych błotem.
                        • urquhart Re: Litość potrzebna jest frustratom. 26.09.12, 21:03
                          Weź głeboki oddech, sprawdź w google znaczenie słowa sarkazm i przeczytaj raz jeszcze.
                          • sabat77 Re: Litość potrzebna jest frustratom. 26.09.12, 22:11
                            Urquhart, jak myślisz - jak pójdę ze swoim problemem na e-mamy, to zostanę przemocowcem czy nie ? :D
                            • urquhart Kazdy_facet_to_potencjalny_przemocowiec 28.09.12, 07:54
                              sabat77 napisał:

                              > Urquhart, jak myślisz - jak pójdę ze swoim problemem na e-mamy, to zostanę prze
                              > mocowcem czy nie ? :D

                              A nie nękasz psychicznie żony że chcesz seksu???
                              forum.gazeta.pl/forum/w,567,125792809,,Kazdy_facet_to_potencjalny_przemocowiec_.html?v=2
                              • hello-kitty2 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco :) 28.09.12, 08:57
                                urquhart napisał:

                                > sabat77 napisał:
                                >
                                > > Urquhart, jak myślisz - jak pójdę ze swoim problemem na e-mamy, to zostan
                                > ę prze
                                > > mocowcem czy nie ? :D
                                >
                                > A nie nękasz psychicznie żony że chcesz seksu???
                                > forum.gazeta.pl/forum/w,567,125792809,,Kazdy_facet_to_potencjalny_przemocowiec_.html?v=2

                                hehe a moja dewiza jest taka: 'jak ci przywale to jedyne czego oczekuje to zebys sie bronil' Bezbronny facet, ktory boi sie kobiety to porazka. Emocjonalny mazgaj z wyobrazeniami idealnego zwiazku to porazka. Sluzacy to porazka. Wiec tzw 'potencjalny przemocowiec' brzmi conajmniej obiecujaco. Godny przeciwnik jest poszukiwany. Bardziej skupilabym sie na tym jakie ja mam karty w reku.
                                • sabat77 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 09:10
                                  Nie myslalas, zeby pochwalic sie swoja dewiza na e-mamach ? :)
                                  bylbym ciekaw reakcji. Przypuszczam, ze wiekszosc uznalaby cie za trolla.
                                  • that.bitch.is.sick Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 09:14
                                    sabat77 napisał:

                                    > Nie myslalas, zeby pochwalic sie swoja dewiza na e-mamach ? :)
                                    > bylbym ciekaw reakcji. Przypuszczam, ze wiekszosc uznalaby cie za trolla.

                                    Przecież ona zmienia poglądy częściej niż ja majtki, to coś w rodzaju choroby psychicznej i syndromu sztokholmskiego w jednym. Prawda zawsze po stronie wygranych. Kto będzie silniejszy do tego będzie się kleiła i naśladowała, nie złapałeś? (mam zły humor i sie wyżywam co nie zmienia faktu)
                                    • sabat77 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 09:49
                                      Raczej zauwazylem cos takiego u siebie :)
                                      Mysle ze to typowe dla osob wychowanych w obecnosci przemocy rodzinnej. Dziecko nie ma argumentow, zeby sie przeciwstawic, wiec albo sie dostosuje albo dostanie wpierdol.
                                      Wiec to pewnie dlatego tak dziala.
                                      chec zejscia z linii konfrontacji osobom silnym i zdecydowanym.
                                    • hello-kitty2 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 09:51
                                      that.bitch.is.sick napisała:

                                      > Przecież ona zmienia poglądy częściej niż ja majtki, to coś w rodzaju choroby p
                                      > sychicznej i syndromu sztokholmskiego w jednym. Prawda zawsze po stronie wygran
                                      > ych. Kto będzie silniejszy do tego będzie się kleiła i naśladowała, nie złapałe
                                      > ś? (mam zły humor i sie wyżywam co nie zmienia faktu)

                                      Pochlebia mi to, jak ktos zajmuje sie moim przypadkiem :) Tak, chyba najbardziej fascynuje mnie sila. Dlatego wygrana niestety jest po stronie mezczyzn. Wiesz co, chyba tak wlasnie wyobrazam sobie/definiuje kobiecosc jako "klejenie'' sie do mezczyzny. Nasladowanie to ja tylko udaje.

                                      Bitch przydalaby ci sie historia mojego dziecinstwa i mojej rodziny. Bogata jest. Powiem tylko, ze 2 siostry mojej matki duza czesc swojego zycia spedzily w zamknietych zakladach opieki psychiatrycznej.

                                      Natomiast mam mniejsze zamilowanie do pieniadza.

                                      Sabat, gdybym pisala na e-mamach to pewnie bylabym trolem. A to na e-mamach pisza o facetach a nie o dzieciach? No wlasnie zauwazylam, ze zwiazki wchodza w dziwna faze czesto po urodzeniu dziecka, kiedy to kobieta i mezczyzna zaczynaja zwracac do siebie: mama, tata zamiast po imieniu, czy jakos tam inaczej. Zauwazyliscie cos takiego? To strasznie niesekualne jest, gdy facet zwraca sie do ciebie mama, zrob to lub tamto.
                                      • kag73 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 10:16
                                        Oooo, kitty, chyba najlepiej odnalazlabys sie przy boku jakiegos Araba, tudziez muzulmanina :)

                                        • hello-kitty2 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 11:02
                                          kag73 napisała:

                                          > Oooo, kitty, chyba najlepiej odnalazlabys sie przy boku jakiegos Araba, tudziez
                                          > muzulmanina :)

                                          hehe, sporo ich tam w Niemczech prawda? Ja spotykam ich w taksowkach. Podwoza mnie na moje randki i akurat jestem 'odszczelona', wiadomo. I zawsze patrza sie na mnie w lusterku i zagaduja: "mieszkasz tu w okolicy?" "NIE" "a gdzie sie wybierasz, moze znam to miejsce?" "no znasz bo wieziesz mnie pod ten adres :)", "a to ktos z rodziny, moze znam?", "nie, nie znasz".

                                          W porownaniu z Europejczykami to dzien do nocy, oni sie rodza z PUA we krwi. Cytujac za znawca "z zewnatrz sterowani", to mnie odstrasza. Super kochankowie, nie przecze.
                                          • kag73 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 11:13
                                            Za dobrze ich znam i ich tok myslenia i wiem na pewno: nie wpuscilabym zadnego do swojego zycia i swojego lozka! Jak dla mnie: Europejczycy gora :)
                                      • that.bitch.is.sick Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 10:38
                                        hello-kitty2 napisała:


                                        >
                                        > Pochlebia mi to, jak ktos zajmuje sie moim przypadkiem :) Tak, chyba najbardzie
                                        > j fascynuje mnie sila. Dlatego wygrana niestety jest po stronie mezczyzn. Wiesz
                                        > co, chyba tak wlasnie wyobrazam sobie/definiuje kobiecosc jako "klejenie'' sie
                                        > do mezczyzny. Nasladowanie to ja tylko udaje.
                                        >
                                        > Bitch przydalaby ci sie historia mojego dziecinstwa i mojej rodziny. Bogata jes
                                        > t. Powiem tylko, ze 2 siostry mojej matki duza czesc swojego zycia spedzily w z
                                        > amknietych zakladach opieki psychiatrycznej.
                                        >
                                        > Natomiast mam mniejsze zamilowanie do pieniadza.

                                        hmmm brzmi obiecująco. Załóż swój wątek. Pogadamy o Tobie, nie będę miła, ale mogę być urocza (to z kill billa, rozumisz). Coś się będzie działo i przynajmniej umiesz pisać po polsku.

                                        "Puść mnie! — jęknęła Majka, gdyż ona to była we własnej osobie.
                                        A jak puszczę — to co? — zapytał ciekawie Dziura.
                                        To nic — odrzekła Majka po krótkim namyśle.
                                        Nie głupim! — odparł Dziura. — Nie puszczę!"
                                        • hello-kitty2 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 11:14
                                          that.bitch.is.sick napisała:

                                          > hmmm brzmi obiecująco. Załóż swój wątek. Pogadamy o Tobie, nie będę miła, ale m
                                          > ogę być urocza (to z kill billa, rozumisz). Coś się będzie działo i przynajmnie
                                          > j umiesz pisać po polsku.

                                          Kusisz, kusisz, wiem, ze lubisz zyciorysy, a u mnie w rodzinie bylo ciekawie: smierc, rekoczyny, szpital, sad ostateczny, alkohol, majatek, nienawisc, milosc, piekne kobiety, otylosc, pozadanie, nieuleczlne choroby, gwalt, pieniadze, szalenstwo, kradziez.

                                          Ale trzymam sie zasady wylozonej przez moja eks tesciowa: "chlopu sie calej dupy nie pokazuje". I 'chopa' i 'dupe' mozna dobrowolnie rozciagnac.

                                          Jestem wylewna ale nosze w sobie tajemnice i zabiore ja do grobu :)
                                          • that.bitch.is.sick Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 12:41
                                            hello-kitty2 napisała:


                                            > Kusisz, kusisz, wiem, ze lubisz zyciorysy, a u mnie w rodzinie bylo ciekawie: s
                                            > mierc, rekoczyny, szpital, sad ostateczny, alkohol, majatek, nienawisc, milosc,
                                            > piekne kobiety, otylosc, pozadanie, nieuleczlne choroby, gwalt, pieniadze, sza
                                            > lenstwo, kradziez.
                                            >
                                            > Ale trzymam sie zasady wylozonej przez moja eks tesciowa: "chlopu sie calej dup
                                            > y nie pokazuje". I 'chopa' i 'dupe' mozna dobrowolnie rozciagnac.
                                            >
                                            > Jestem wylewna ale nosze w sobie tajemnice i zabiore ja do grobu :)

                                            Kitty ja chcę tylko pomóc, serio, jeśli nie napiszesz co Cię boli to wszystko będzie fragmentaryczne.
                                            • hello-kitty2 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 13:08
                                              that.bitch.is.sick napisała:

                                              > Kitty ja chcę tylko pomóc, serio, jeśli nie napiszesz co Cię boli to wszystko b
                                              > ędzie fragmentaryczne

                                              Nie mozesz mi pomoc bitchy. Boli mnie, ze nie potrafie pokochac mezczyzny. Mysle, ze moze mi pomoc tylko jedna osoba: ten, ktorego pokocham z wzajemnoscia. Czyli generalnie marne szanse, co?
                                              • that.bitch.is.sick Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 13:14
                                                hello-kitty2 napisała:


                                                >
                                                > Nie mozesz mi pomoc bitchy. Boli mnie, ze nie potrafie pokochac mezczyzny. Mysl
                                                > e, ze moze mi pomoc tylko jedna osoba: ten, ktorego pokocham z wzajemnoscia. Cz
                                                > yli generalnie marne szanse, co?

                                                Twoja strategia jest raczej pozbawiona logiki, niezdolność do pokochania mężczyzny leczona czekaniem na mężczyznę który coś takiego w Tobie wzbudzi. To raczej brak strategii :) bez urazy
                                                • kag73 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 13:34
                                                  Kitty, a moze potrafilabys pokochac kobiete? To tez jest jakas opcja, jakby nie bylo :)
                                                • hello-kitty2 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 13:55
                                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                                  > Twoja strategia jest raczej pozbawiona logiki, niezdolność do pokochania mężczy
                                                  > zny leczona czekaniem na mężczyznę który coś takiego w Tobie wzbudzi. To raczej
                                                  > brak strategii :) bez urazy

                                                  Nie czekam bitch az we mnie wzbudzi cos takiego mezczyzna. Mam zamiar zakochac sie pierwsza i ujawnic sie. Zobaczymy co sie bedzie dzialo. Zakochac sie chyba jeszcze potrafie.

                                                  I co myslisz?

                                                  Kag kobiete moglabym popiescic, to na pewno, ale czy pokochac to chyba nie, poza tym nie chcialabym rywalizowac o nia z mezczyznami. A w tej pierwszej opcji (popieszczenia) nie ma zadnej rywalizacji.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 14:39
                                                    bełkoczesz. Najpierw mówisz że nie umiesz pokochać mężczyzny, potem mówisz że możesz jednak się zakochać. e tam.
                                                  • hello-kitty2 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 15:10
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > bełkoczesz. Najpierw mówisz że nie umiesz pokochać mężczyzny, potem mówisz że m
                                                    > ożesz jednak się zakochać. e tam.

                                                    Jestes czlowiekiem duzej wiedzy ale malej wiary. Wiara, nadzieja, milosc, a z tych najwieksza jest milosc. Wierzysz w milosc Bitch? Jesli nie, to jak mozesz mi pomoc? :)

                                                    Przyznaje sie do belkotu :)
                                                  • sabat77 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 15:57
                                                    Jezus, Maria, Jozef i wszyscy swieci !

                                                    helou kity druga cytuje biblie, mowiac o milosci :)


                                                    czy dzisiaj mamy jakis dzien swistaka ? :)))
                                                  • hello-kitty2 Re: 'potencjalny_przemocowiec' brzmi obiecujaco : 28.09.12, 16:06
                                                    sabat77 napisał:

                                                    > Jezus, Maria, Jozef i wszyscy swieci !
                                                    >
                                                    > helou kity druga cytuje biblie, mowiac o milosci :)
                                                    >
                                                    >
                                                    > czy dzisiaj mamy jakis dzien swistaka ? :)))

                                                    A co mam cytowac twoje slowa, ktore traca na waznosci po tygodniu :)
                              • sabat77 Re: Kazdy_facet_to_potencjalny_przemocowiec 28.09.12, 09:04
                                Kiedys tak, dotykalem, probowalem przytulac itd - mozna to odebrac jako nekanie, jesli sie nie chce.
                                teraz mam to w dupie. Tak naprawde tej ostatniej rozmowy tez by nie bylo, gdyby jeden z uzytkownikow forum nie poprosil mnie na privie, zebym cos zaproponowal. Sam z siebie to mi sie juz nie chce i nie bede z zona wiecej tego tematu poruszac.
                                wiec chyba nie bedzie i "nekania", chyba ze bierne - w sensie niezbyt dobrego nastroju - no ale nie jestem wladca umyslow, zeby sobie na zawolanie w glowie zaprogramowac radosc.
                                • hello-kitty2 Re: poor man 28.09.12, 10:37
                                  sabat77 napisał:

                                  > . Sam z siebie to mi sie juz nie chce i nie bede z zona wiecej tego tematu poru
                                  > szac.

                                  No a pisales, ze sie o wiele lepiej poczules po tej rozmowie.

                                  Zastanow sie nad jednym Sabat, bo wg mnie ty robisz podstawowy blad osoby pochadzacej z naszego systemu. Popatrz jak ty prowadzisz ta rozmowe. Ty propoujesz jej, zeby wybrala i zrobila cos, czego ty sam chcesz. Powiedziales jej, ze moze sobie kogos znalezc i miec z nim seks, tak? Ona oczywiscie tego nie chce, wiec mowi nie, a tobie sie nie chce wiecej z nia rozmawiac.

                                  Co to za glupie myslenie? To wskazuje na twoje ograniczenia, ktore wg mnie powinienes najpierw zniesc, a potem prowadzic rozmowy. To wyglada, tak, ze jesli ona by na to poszla ze swojej strony, to ty bys sie czul wolny na zrobienie tego samego, tak?

                                  Moja matka tez tak robi, jak wchodzimy do cukierni, a ona ma ochote zjesc ciasto to mnie pyta, na ktore masz ochote? Ja odpowiadam: dzisiaj nie mam ochoty, nie jem. To ona mi odpowiada: to ja TEZ nie jem i wychodzi. Jest wkurwiona do konca dnia na mnie, ze nie zjadla ciastka. Mowie jej: nie patrz na mnie, jedz! Nie, nie ruszy, woli sie naburmuszyc, ze jej nie rozumiem, a ciastka nie zje.

                                  WTF? Czy ona zgupiala? Dorosla osoba potrzebuje ode mnie pozwolenia na zaspokojenie swojej potrzeby? W czyjej glowie tkwi blad takiego rozumowania?

                                  Ty sobie to robisz SAM Sabat.

                                  I podsumowujac slowami z klipu Madonny: "poor is the man whose pleasures depend on the permission of another"

                                  www.youtube.com/watch?v=Np_Y740aReI


                        • yoric Re: Litość potrzebna jest frustratom. 26.09.12, 21:41
                          Stary, poczytaj trochę to Forum, a w szczególności wpisy Urqu, załapiesz co miał na myśli.
                          • hello-kitty2 Re: Urqu wszedl w 'kopjuj - wklej' mode :) 27.09.12, 13:32
                            yoric napisał:

                            > Stary, poczytaj trochę to Forum, a w szczególności wpisy Urqu, załapiesz co mia
                            > ł na myśli.

                            "Stary" poczytaj te watki, ale polecam cofnac sie bardzo daleko, bo ostatnio to sie urqu nieciekawie czyta, bo u niego to tylko 'kopjuj - wklej' leci teraz :) Nuda panie, nuda :)

                            Mam nadzieje, ze chociaz w lozku potrafi zaskoczyc nieoczekiwanym zwrotem akcji, bo tu leci schematem :)
                      • ona3kilkulatka Re: nie okazujcie litości, kolejny przemocowiec, 26.09.12, 20:50
                        Jestem kobietą i całkowicie zgadzam się z mężczyzną. Przeczytałam całość artykułu i komentarze w zamieszczonym przez niego Problemy w związku. Takie rzeczy jakie nieraz tam przeczytałam to się w głowie nie mieści. Oczywiście myślę o atakowaniu go przez woda_woda i kitty. Kobiety muszą być na prawdę dziwne, żeby zamiast pomóc facetowi, który ma jakiś problem to nabijają się i próbują wyprowadzić go z równowagi. Ja oczywiście zachowałabym się podobnie do niego jeśli ktoś tak by o mnie pisał nie znając mnie ani mojego charakteru nawet odrobinkę. Mężczyzno nie przejmuj się tymi negatywnymi komentarzami i cały czas pracuj nad polepszeniem swojego związku. Jak już wyczytałam z przydługiego co prawda, ale bardzo interesującego posta już zacząłeś pracę nad sobą. To się chwali. Zrozumiałeś pewne błędy u siebie i próbujesz je naprawić, a to już połowa sukcesu. Głowa do góry, nie zwracaj uwagi na złośliwości. Ja jestem z Tobą.
                      • sabat77 Re: nie okazujcie litości, kolejny przemocowiec, 26.09.12, 21:42
                        urquhart napisał:

                        > Matka dyrektorka Andrea Dworkin to w końcu pisze otwarcie, każdy facet to podły
                        > gwałciciel i przemocowiec, tyle że niektórzy jedynie nie mieli okazji się jesz
                        > cze ujawnić.

                        Urquhart, przyznaj że męska psychika jest jednak bardziej ukierunkowana na przemoc fizyczną oraz przemoc seksualną. Biologicznie - przecież nawet statystyki przestępstw za tym przemawiają.

                        To kim się stajesz jest zdeterminowane warunkami w których działasz, oraz do pewnego stopnia jakimś świadomym sprzężeniem zwrotnym wobec bodźców, które nas otaczają.
                        Mnie wbrew pozorom przytoczona opinia do pewnego stopnia przekonuje.
                        Weź eksperyment Zimbardo - to warunki, w których się znaleźli zwyczajni ludzie spowodowały, że zaczęli funkcjonować tak a nie inaczej.

                        A zatem - przypuszczam, że prawie dla każdego mężczyzny można stworzyć takie eksperymentalne warunki, w których stałby się gwałcicielem albo katem. Kwestia odpowiednio silnych bodźców i długotrwałej ekspozycji na nie.

                        Co więcej - przypuszczam, że często działa to właśnie na takiej zasadzie. Poznani przeze mnie osobiście kryminaliści wcale nie zawsze byli nacechowani niską empatią albo innymi cechami charakterystycznymi dla osób chętnie uciekających się do przemocy. I przeciwnie - wielu napotkanych przeze mnie w życiu tzw. szanowanych obywateli było klasycznymi psychopatami.

                        Ponadto - przypuszczam, że w przypadku przemocy fizycznej dla mężczyzny będzie łatwiej stworzyć takie warunki w których zjawisko się ujawni niż dla kobiety, a w przypadku gwałtu - o niebo łatwiej.

                        Pytanie tylko, czy umiejętne skanalizowanie tych naturalnych skłonności naszej płci jest czymś złym czy dobrym.
                        Oczywiście nie mówię o skanalizowaniu w bezpośredni sposób, poprzez realizację.
                        Ale czy użycie schematu agresji i przemocy np. w rywalizacji sportowej albo w robieniu kariery, a ukierunkowanie popędu na bycie dominującym, namiętnym - to jest złe ? Według mnie - wręcz przeciwnie.

                        > Kiedyś odnajdywanie w niemal każdym wątku o jawnych lub kryptoprzemocowców prze
                        > z femiaktywistki wydawało mi się jedynie paranoiczne.

                        Przecież to żadne feministki, tylko właśnie kryptoprzemocowcy - tyle że w spódnicy.
                        Przemoc nie rozróżnia płci, jedynie manifestuje się w nieco odmienny sposób.
                        Dlaczego kobieta nie miałaby być przemocowcem ?

                        Dla mnie wyszydzanie, poniżanie i nieuzasadniona agresja wskazują na to dość dobitnie.
                        • urquhart przemocowcy vs wyrachowane materialistki 26.09.12, 23:26
                          sabat77 napisał:
                          > A zatem - przypuszczam, że prawie dla każdego mężczyzny można stworzyć takie ek
                          > sperymentalne warunki, w których stałby się gwałcicielem albo katem. Kwestia od
                          > powiednio silnych bodźców i długotrwałej ekspozycji na nie.(...)
                          > Przemoc nie rozróżnia płci, jedynie manifestuje się w nieco odmienny sposób.
                          > Dlaczego kobieta nie miałaby być przemocowcem ?

                          To jedna przerysowana skrajność. Druga skrajność to widzenie we wszystkich kobietach zgodnie z założeniami psychologii ewolucyjnej wyrachowanych materialistek zdeterminowanych w działaniu zapewnieniem i gromadzeniem zasobów swojemu potomstwu dla jego jak najlepszego rozwoju. Z definicji muszą być zawsze rozczarowane swoim partnerem by mierzyć wyżej. Pewnie skrajne warunki uruchamiają skrajne zachowania jeżeli brakuje empatii. Ale wierzę że to jedynie skrajności.

                          Co do kobiecej przemocy wyrażanej w roszczeniowości i deprecjonowaniu samców świetny tekst pamiętam pewnej psycholog od przemocy ze Zwierciadła. Wypisz wymaluj forum o forumowych aktywistkach:
                          >>>
                          Niemiecki terapeuta Bert Hellinger, znany już w Polsce, twierdzi, że kobieca wściekłość to dziedzictwo stuleci, kiedy kobiety były poniżane, upośledzone ekonomicznie, niewolniczo zależne od mężczyzn. Czyżbyśmy zaczęły odpłacać mężczyznom? W powszechnej świadomości to mężczyźni stosują przemoc wobec kobiet, bo przecież one są słabsze. - Przemoc mężczyzn jest gorąca: mężczyzna się wścieka, trzaska drzwiami, powie wulgarne stówo, rzuci się do bicia. Przemoc kobieca jest zimna, wyrafinowana i podstępna, złość zalega głęboko i ciągle się ujawnia. Kobiety dręczą mężczyzn ciągłym powracaniem do krzywd z przeszłości. Najczęściej nie zdają sobie sprawy, że stosują przemoc. - O co kobiety wściekają się na mężczyzn? - O wszystko; że są do niczego jako ojcowie, mężowie, kochankowie. Kobiety mają znacznie większe od mężczyzn wymagania i oczekiwania. Ciągle dla większości z nas rodzina i wychowanie dzieci są głównym polem realizacji, sprawą o strategicznym znaczeniu. Mężczyzna przestaje być ukochanym człowiekiem, zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dóbr dla rodziny. Kobieta rozlicza go z obowiązków - jak wywiązuje się z roli ojca, co robi w domu, ile pieniędzy przynosi, l gdy on nie dosięga ideału, jest rozczarowana.
                          • sabat77 Re: przemocowcy vs wyrachowane materialistki 27.09.12, 08:20
                            Wynika z tego, ze zrodlem rozpadu wiekszosci zwiazkow beda wygorowane oczekiwania kobiet w stosunku do realnych mozliwosci partnera i idaca za tym frustracja.
                            Czyli generator tego calego syfu jest po babskiej stronie, ale trudno je za to winic, bo mechanizm wynika z ewolucji.
                            Kolejny kamyczek do ogrodka, ze nie warto sie starac.
                            "chocbys rece poranil, bosman zawsze cie zgani i powiada: zrobione jest zle !" :)
                            zadowolony z zycia ide z dziecmi na spacer :)
                            • urquhart Re: przemocowcy vs wyrachowane materialistki 27.09.12, 08:53
                              sabat77 napisał:

                              > Wynika z tego, ze zrodlem rozpadu wiekszosci zwiazkow beda wygorowane oczekiwan
                              > ia kobiet w stosunku do realnych mozliwosci partnera i idaca za tym frustracja.
                              > Czyli generator tego calego syfu jest po babskiej stronie, ale trudno je za to
                              > winic, bo mechanizm wynika z ewolucji.

                              To zależy jedynie od punktu widzenia - dla nich generatorem syfu jest że faceci to przemocowcy, którzy wkurwiają się, stawiają się, a czasem leją zamiast realizować ich "jedynie słuszne" potrzeby i oczekiwania.
                              No bo oczekiwania facetów to z definicji "uprzedmiotawianie"
                              Zobacz jak jednej babie łatwo ciągnąc za sznurki podświadomości nabuntować inne, odwrócić emocje całej grupy i zamienić współczucie dla mężczyzny na nienawiść. Ciekawe jak sie ta robota aktywistek przekłada na związki czytelniczek.

                              > Kolejny kamyczek do ogrodka, ze nie warto sie starac.
                              > "chocbys rece poranil, bosman zawsze cie zgani i powiada: zrobione jest zle !"

                              Ty Sabbat pamiętaj sentencje Yorica o prawach przyrody i ich wykorzystywaniu zamiast obrażaniu sie.
                              To jak z prawa grawitacji pochopnie wnioskowano że statki cięższe od powietrza nie mogą latać. A samolotem pewnie leciałeś?
                              Czy ja narzekam na swój związek i brak seksu?
                              • sabat77 Re: przemocowcy vs wyrachowane materialistki 27.09.12, 08:59
                                Zaakceptowales brak seksu w swoim zwiazku ? To da sie tak ? :)
                                • hello-kitty2 Re: przemocowcy vs wyrachowane materialistki 27.09.12, 13:39
                                  sabat77 napisał:

                                  > Zaakceptowales brak seksu w swoim zwiazku ? To da sie tak ? :)

                                  LOL

                                  Urqu nie wydaje ci sie, ze tracisz czas? :)
                      • alinawk Re: nie okazujcie litości, kolejny przemocowiec, 27.09.12, 13:39
                        Pani która
                        > odwraca emocjonalną temperaturę w wątku nie ukrywa że denerwowała go specjalnie
                        > żeby ujawnił W KOŃCU prawdziwe oblicze którego się z góry domyślała!
                        > Wspaniały i jakże skuteczny zabieg socjotechniczny.

                        To sebalda alias bluenote1.
                        Tu na tym forum także pisywała, jako ofiara przemocy męża. Ostatnio się widać wyspecjalizowała w ujawnianiu 'przemocowców' :)
                        Na poczatku jej nawet współczułam, ale po przeczytaniu jej ostatnich wpisów w kilku wątkach całkowicie zmieniłam zdanie. Z takimi zdolnościami do manipulacji, odwracania kota ogonem, podjudzania, dokopywania, dogryzania jakie ona prezentuje to niemozliwe jest po prostu bycie ofiarą. Męża też tak pewnie urabiała, az mu się zaczęło wylewać ;)
                        • mezczyzna73 Re: nie okazujcie litości, kolejny przemocowiec, 27.09.12, 14:38
                          Wielkie dzięki za ten wpis alinawk. To właśnie teraz pokazałaś prawdziwą twarz tej pani, która tak bardzo walczy z obłudnikami na forum, a sama pisuje pod wieloma nickami. Czy takiej osobie można wierzyć? Dziękuję za zdemaskowanie tej manipulantki.
                          • sabat77 Re: nie okazujcie litości, kolejny przemocowiec, 27.09.12, 14:54
                            co z tego, ze pisuje pod wieloma nickami ? Hmm... To ci argument.
    • yoric Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.12, 16:45
      Wygrzeb moje wątki archiwalne, w których streszczam Davida DeAngelo.
      • urquhart Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 08:58
        yoric napisał:

        > Wygrzeb moje wątki archiwalne, w których streszczam Davida DeAngelo.

        Koniecznie.
        Jak widzę jak men73 reaguje i pasuje do schematu "miłego faceta" i tak tyle seksu co ma z żoną to spory sukces! Dopóki nie pojmie i nie zmieni tego na więcej szans moim zdaniem nie ma.
        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,123394554,,_Mily_facet_musi_przegrac.html?v=2
        • sabat77 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 09:06
          Wedlug mnie nie przekonasz dlugoletniego partnera do takiej zmiany. Ja sie zmienilem, ale moja zona odbiera to tylko jako najezenie sie i gburowatosc :) percepcja to zwodnicza dziwka, przeciez dobrze o tym wiesz. Ty jej "podaj sol, prosze" a ona "znowu mi zarzucasz, ze nie umiem gotowac" :)
    • eudajmonika Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 10:02
      Popraw mnie jeśli się mylę, ale codzienny seks kojarzy mi się bardziej z rutyną niż z czymś wyjątkowym - ot, kolejna rzecz na liście do "odfajkowania", może nawet należąca do tych przyjemnych, ale siłą rzeczy jednak dość przewidywalna.
      Prosisz o radę - na Twoim miejscu przeniosłabym ciężar starań z "chciałbym częściej" na "spróbujmy dzisiaj inaczej". Przy tym poszłabym za radą KAG i zdecydowanie dobierała się do partnera, jednak nie codziennie - ze względów jak powyżej, a także z tego powodu, że nie będzie to skuteczne. Skuteczność w Twoim wypadku jest kluczowa. Myślę, że te dwa/trzy razy tygodniowo, o których piszesz to dobry kompromis, który pozwoli Ci na taką właśnie skuteczność - nie może to być tylko "próba podejścia", lecz zdecydowane dążenie do finału, i od tego dążenia odstąpiłabym dopiero na wyraźną i uzasadnioną werbalną odmowę partnera.

      Jeśli chodzi o długoletnie związki (w moim przypadku ponad 20 lat razem, w tym 18 po ślubie, jestem w Waszym wieku), to sądzę, że partnerzy często nieświadomie "racjonują" seks, lecz wcale nie z chęci manipulacji, czy innych często tutaj wymienianych względów układających się w obraz tej forumowej damsko-męskiej wojenki. Myślę, że pewien niedosyt (który w moim związku jest akurat moim udziałem) przy dobrze funkcjonującej relacji i kompensacji w postaci doskonałej jakości, wyrafinowaniu, które nadają tym rzadszym zbliżeniom charakteru wspólnego świętowania, taki właśnie niedosyt na dłuższą metę działa na korzyść związku.
      I tak jest w Twoim przypadku - pracujesz nad sobą, nad wybuchowym charakterem, starasz się żonę zrozumieć, poszukujesz jeszcze lepszych rozwiązań. Tak też jest w moim przypadku - staram się o siebie bardziej dbać, być bardziej atrakcyjną, ciekawszą osobą dla mojego męża.



      • urquhart Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 10:36
        eudajmonika napisała:
        > Jeśli chodzi o długoletnie związki (w moim przypadku ponad 20 lat razem, w tym
        > 18 po ślubie, jestem w Waszym wieku), to sądzę, że partnerzy często nieświadomi
        > e "racjonują" seks, lecz wcale nie z chęci manipulacji, czy innych często tutaj
        > wymienianych względów układających się w obraz tej forumowej damsko-męskiej wo
        > jenki

        No pewnie że nieświadomie. Psycho-ewo to przecież podświadome impulsy które mózg jedynie racjonalizuje mniej lub bardziej spójne. Ale ty pewnie co innego miałaś na myśli?
        "Starać się", a być "atrakcyjną ciekawszą osobą" to kompletnie skrajnie różne rzeczy.
        • that.bitch.is.sick Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 10:43
          urquhart napisał:

          >
          > No pewnie że nieświadomie. Psycho-ewo to przecież podświadome impulsy które móz
          > g jedynie racjonalizuje mniej lub bardziej spójne. Ale ty pewnie co innego miał
          > aś na myśli?
          > "Starać się", a być "atrakcyjną ciekawszą osobą" to kompletnie skrajnie różne
          > rzeczy.

          No cóż chyba jego problem polega na tym że nadmiernie się stara, zabiega, daje do zrozumienia że jest stale dostępny, napalony, gotowy, jest ekspresywny wręcz namolny, z nadmiarem inicjatywy, czytelny jak otwarta księga, pewny jak prawa ręka...niestety takie osoby pełnią w relacjach seksualnych rolę służebną i mają pozycję petenta.
          Już wszystko przeczytałam, jak mój związek....
          • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 10:53
            Nie osadzalabym jego i jego zwiazku tak "surowo". Sa razem bardzo dluuugo, nie powiedziane, ze nagla zmiana przynioslaby chec zony na bzykanie sie codziennie. Moze cos nowego w lozku, tak, moze wlasnie natarczywosc w tym konkretnym momencie, bo wtedy by sie nakrecila chociaz nie miala niby ochoty, ale tak poza tym....nie mylmy krotkich zwiazkow i bardzo mlodych ludzi z tymi, ktorzy w soim zyciu mieli i moga miec seksu po kokardke.
            Poza tym wazne to co napisal proto i w przypdku mezczyzny sie zgadza, wybuchowosc wzgledem dzieci skutecznie zabija chec kobiety/matki na cielesne obcowanie z nim. Naprawde.
        • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 10:47
          Tak czy siak jezeli kobieta probuje byc atrakcyjniejsza, to sie owszem "stara", bo chlop lubi na cos ladnego popatrzec, stara sie dla niego miedzy innymi. Nie mam nic przeciwko, zeby i chlop sie w taki sposob staral, czego az tak czesto nie robia, nie szkodzi, niech postaraja sie inaczej, bo kobieta lubi uslyszec cos milego albo dostac kawke rano do lozka albo ulubione czekoladki/kwiatki. Jedno i drugie jest "staraniem" sie, w troche inny sposob, bo cos innego lubia kobiety a co innego mezczyzni, zazwyczaj. Podobnie jak facet potrafi zajac sie dziecmi, jest dobrym ojcem, punktuje u kobiety. A jak zle traktuje dzieci/z agresja, zazwyczaj sporo przegrywa. Bo takie juz sa kobiety, to jest dla nich wazne.
          • that.bitch.is.sick Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 10:54
            kag73 napisała:

            > Tak czy siak jezeli kobieta probuje byc atrakcyjniejsza, to sie owszem "stara",
            > bo chlop lubi na cos ladnego popatrzec, stara sie dla niego miedzy innymi. Nie
            > mam nic przeciwko, zeby i chlop sie w taki sposob staral, czego az tak czesto
            > nie robia, nie szkodzi, niech postaraja sie inaczej, bo kobieta lubi uslyszec c
            > os milego albo dostac kawke rano do lozka albo ulubione czekoladki/kwiatki. Jed
            > no i drugie jest "staraniem" sie, w troche inny sposob, bo cos innego lubia kob
            > iety a co innego mezczyzni, zazwyczaj. Podobnie jak facet potrafi zajac sie dzi
            > ecmi, jest dobrym ojcem, punktuje u kobiety. A jak zle traktuje dzieci/z agresj
            > a, zazwyczaj sporo przegrywa. Bo takie juz sa kobiety, to jest dla nich wazne.

            Co innego kobiety mówią, a co innego je podnieca. Żaden facet który będzie serwował czekoladki nie będzie na dłuższą metę pożądany, bo podnieca nas niepewność i zaskoczenie. Czekoladki działają, jeśli nagle przyniesie je drań. U miłego gościa to słodycz do wyrzygania.
            Nie zachęcam do bycia draniem, ale zachęcam do bycia facetem który budzi w kobietach niepokój i respekt, kwiatki i śniadanie do łóżka odradzam obu płciom chyba że od wielkiego dzwonu, jako zaskoczenie i szok.
            • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 11:10
              Bitch, ja nie mowie o wyborze nowego partnera. Piszemy o 17 letnim zwiazku, gdzie oni dawno juz sie na siebie zdecydowali i pozadanie bylo/jest nadal. To roznica. Tak, na mnie dziala kawka do lozka, dostaje ja codziennie i moj facet nadal mnie kreci. Powiem wiecej: co to by bylo gdyby kiedys tej kawy nie zaserwowal. I jeszcze Ci powiem: mozna szanowac i respektowac i pozadac goscia, ktory przynosii kawe do lozka i z meskoscia czy jej brakiem nie ma to, dla mnie, nic wspolnego. Co nie zmiena faktu, ze czasem mnie zaskakuje, np ostatnio zupelnie niespodziewanie zawiesil zegar na scianie w czasie mojej nieobecnosci a bylam pewna, ze bede na to czekac dwa tygodnie ;)
              Wiele rozgrywa sie w glowie, do dzis maz jest dla mnie atrakcyjny, jestem swiadoma tego, ze nic w zyciu nie jest na bank, wiem, ze moglabym go stracic, ze mogly odejc, zakochac sie w innej, ze mimo ze jestesmy malzenstwem jest wolnym czlowiekiem. Tak samo jak ja jestem wolnym czlowiekiem. Jest ze mna, bo tego chce...i oby chcial jak najdluzej.
              Tak samo jak lecialam na faceta, ktory zawsze gotowal i do tego jeszcze potem zmywal te brudne talerze i na mysl mi nie przyszlo, ze jest niemeski, nigdy, ani razu. A seksu bylo do zaj...nia. Wiem, ja jestem inna;)
              Natomiast codzienne serwowanie sniadania do lozka czy na stole, podobnie jak Ty, odradzam, ale tylko kobietom.
              • that.bitch.is.sick Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 11:23
                kag73 napisała:

                > Tak samo jak lecialam na faceta, ktory zawsze gotowal i do tego jeszcze potem z
                > mywal te brudne talerze i na mysl mi nie przyszlo, ze jest niemeski, nigdy, ani
                > razu. A seksu bylo do zaj...nia. Wiem, ja jestem inna;)
                > Natomiast codzienne serwowanie sniadania do lozka czy na stole, podobnie jak Ty
                > , odradzam, ale tylko kobietom.

                Tak, ja też nie wyobrażam sobie żeby mój mąż nie robił tysiąca uprzejmości pod moim adresem, nie potrafił gotować albo olewał codzienne obowiązki. Nie chodzi tu o to aby tego nie było. Tylko między tym poczuciem bezpieczeństwa budującym intymność, a pożądaniem jest podstawowa sprzeczność i trzeba odpowiednio zarządzać ilością frustracji partnera z powodu swojej niezależności, swoja nieprzewidywalnością a dowodami miłości które serwujemy każdego dnia osobie z którą jesteśmy.
                Mówisz o intymności - to są te przyjemne uczucia kiedy ktoś okazuje Ci coś pozytywnego, intymność też może prowadzić do łóżka w którym może być przyjemnie, ale pożądanie to trochę inna bajka.
                • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 12:17
                  Ja owszem wyobrazam sobie, ze moj maz nie umie gotowac i jak moze olewa obowiazki, bo tak jest, ale mniejsza o to :)

                  Powiem krotko dla mnie rzecz miedzy kobieta i mezczyzna zaczyna sie od pozadania/namietnosci.
                  Intymnosc i poczucie bezpieczenstwa (cokolwiek to dla rozych ludzi oznacza) przychodzi pozniej.
                  Z cala pewnoscia nie ide z facetem do lozka z inymnosci, robie to, bo jestem "napalona".
                  Hmm, po wielu latach w zwiazku chce seksu z mezem, bo go pozadam czy bo mam ochote na seks? A on kiedy chce sie ze mna kochac robi to bo jest napalony na mnie, bo mnie pozada, bo jestem pod reka? Pewnie zalezy od okolicznosci. W kazdym razie mu staje, w kazdym razie jestesmy napaleni, goraco jest. I co mam teraz zrobic? Zastanawiac sie czy to pozadanie czy zwyczajnie seks/intymnosc/zaspokojenie potrzeby fizjologicznej? Czy mam sie lepiej nie zastanawiac i brac zycie jak leci i cieszyc sie, ze mam udany zwiazek, rodzine, seks? Biore to drugie z lenistwa i z wygody:)
                  Gdybym chciala za kazdym razem fascynacji nowym i zdzierania z siebie szat za kazdym razem, musialbym pewnie co jakis czas szukac nowego partnera do lozka...a nie mam takiej potrzeby ani ochoty na to.
                  • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 22:47
                    Mam dokladnie tak samo kag. Wystarcsy czasem, że spojrzę na żonę i mam chęć dosłownie ją przerżnąć tu i teraz. Nie ważne gdzie. Na stole w kuchni, na pralce w łazience, czy nawet na dywanie. Kiedy w domu są dzieci to siłą rzeczy muszę się powstrzymywać. To jest oczywiste. Jednak zdarzają się czasem chwile, że jesteśmy sami i wtedy skutecznie mnie powstrzymuje reakcja żony na moje zabiegi. Jej zachowanie powoduje,że za każdym razem myślę, że nie ma chęci a nawet jeśli to robi to już tylko po to, żeby mieć na jakiś czas spokój. Świadomość, że zbliżenia w większości są dla tzw. świetego spokoju nie jest dla faceta budująca.
          • urquhart Lektura obowiązkowa 27.09.12, 10:59
            > a, zazwyczaj sporo przegrywa. Bo takie juz sa kobiety, to jest dla nich wazne.

            Tak to działa ale tylko do pewnej dawki.
            Jak solenie zupy tylko do pewnej ilści poprawia smak a potem psuje.
            Pożadanie, namietność to tajemnica i niepewność, zagrożenie, rodzicielstwo zapewnianie bezpieczeństwa, staranie się o dobro partnera - działa odwrotnie.
            To kłóci się z pojmowaniem sprawiedliwości i równouprawnienia jak teoria Kopernika z biblijnym pojmowaniem świata.
            Cztałaś Perel, moim zdaniem lekturę obowiązkowa na tym forum (psychoewo dla leniwych)?
            www.estherperel.com/pix/twoj_styl2_perel.pdf
      • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 11:05
        Generalnie zgadzam się z Tobą. Masz jak najbardziej rację. Ważniejsza jest jakość a nie ilość. W kwestii codziennego bzykania mylisz się jednak. Jak już wcześniej pisałem nie zmuszam żony do codziennego zbliżenia. Oczywiście mam taki temperament, że byłoby to możliwe. Jednak nie zmuszam żony do odfajkowywania codziennej rutyny. Po prostu szukam porad jak sprawić, żeby nie było 2-4 razy w miesiącu, ale na przykład 2, 3 razy w tygodniu. Nad jakością też pracuję. Szukam porad jak rozbudzić żonę do tego stopnia, żeby nasze zbliżenia były nie tylko właśnie zwykłym szybkim bzykankiem pod kołdrą, z obawami że któreś z dzieci się obudzi i wyjdzie z pokoju, tylko tak jak to Ty okreslasz swojego rodzaju świętem. Nie oczekuję oczywiście, że co drugi dzień musi być żeby nie wiem co się działo. Po prostu dwa, trzy czy cztery razy na miesiąc to jsk dla mnie zdecydowanie za mało. Dążę do niewielkiego choć zwiększenia częstotliwości. Wydaje mi się, że rutyna, codzienne schematyczne działanie doprowadziło rownież do jakiegoś schematyzmu również w sferze seksu. Chcę to po prostu zmienić, zwiększyć częstotliwość jak już napisałem, ale również poprawić jakość.
        • eudajmonika Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 11:21

          O ile jestem przeciwko udawaniu czegokolwiek w związku, szczególnie z tak długim stażem, pozowaniu na niewzruszonego macho, czy najatrakcyjniejszą laskę we wsi, to jestem za wykorzystaniem swoich atutów do pewnych elementów strategii. W Twoim przypadku atutami i jednocześnie sprzymierzeńcami w tych zabiegach będą: empatia i zdecydowanie. Wbrew pozorom nie są one sprzeczne i możesz je wykorzystać komplementarnie. O zdecydowanym działaniu pisałam w poprzednim poście i nie miałam na myśli "zmuszania". Empatia będzie dopełnieniem - popatrz na to w ten sposób "ja, Mężczyzna73, daję Ci, moja żona to co mam najlepszego (wiem czego potrzebujesz - empatia) i chcę abyś teraz to ode mnie przyjęła i dała mi to, co Ty masz najlepszego (zdecydowanie)." To oczywiście nie może być werbalne, to ma być tylko w Twojej głowie.

          Na mnie zdecydowanie mojego męża działa wybitnie nakręcająco - w ogóle lubię czuć, że to on kontroluje sytuację i jeśli poczuję że zdecydowanie dąży do zbliżenia, to nawet jeśli w danej chwili nie miałabym na seks ochoty (co zdarza się rzadko, ale bywa), to absolutnie się temu poddaję i nie umiem powiedzieć nie.

          Skoro Ty potrafisz być zdecydowany w pracy nad sobą, więc myślę, że powinieneś wykorzystać ten atut w zabiegach o poprawienie częstotliwości Waszych zbliżeń.
          • socrates11 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 22.12.15, 23:37
            Tak samo uważam
        • urquhart Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 13:10
          mezczyzna73 napisał(a):
          > ennej rutyny. Po prostu szukam porad jak sprawić, żeby nie było 2-4 razy w mies
          > iącu, ale na przykład 2, 3 razy w tygodniu. Nad jakością też pracuję. Szukam po
          > rad jak rozbudzić żonę do tego stopnia, żeby nasze zbliżenia były nie tylko wła
          > śnie zwykłym szybkim bzykankiem pod kołdrą, z obawami że któreś z dzieci się ob
          > udzi i wyjdzie z pokoju, tylko tak jak to Ty okreslasz swojego rodzaju świętem.

          No i co?
          Załapałeś już że rady kobiet "kupuj jej wiecej kwiatów" i "zajmuj się dzieckiem, praniem, gotowaniem i zmywaniem" żeby była mniej zmęczona - są do dupy?
          • sabat77 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 13:26
            One sa wrecz szkodliwe. Stawiam ze po zrealizowaniu wszystkich zachcianek seks zaniklby zupelnie. :)
            • eudajmonika Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 13:45
              Szkodliwy jest tok Twojego rozumowania, nieco przypomina ten naukowy wniosek badacza, który przeprowadzał eksperyment z muchą - mucha po wyrwaniu ostatniego odnóża ogłuchła.

              W wielu przypadkach dla natężenia seksu nie ma znaczenia czy ja spełnię wszystkie zachcianki/życzenia mojego męża (żony). Za to znaczenie ma odnalezienie przyczyny niechęci do seksu partnera. Gdybym uważała, że maż racjonuje mi seks bo za mało zarabiam, to z całą pewnością postarałabym się zarabiać więcej aby spełnić jego "zachciankę", podobnie - gdyby okazało się że zniechęca go do mnie moje pesymistyczne podejście do życia - próbowałabym je zmienić. Jednak takie powiązania nie istnieje. Natomiast z całą pewnością powodem jest różnica temperamentów, zmiany w poziomie hormonów, tak u mnie jak i u niego, długi staż, coś tam jeszcze by się znalazło [...]. Wydaje mi się, że podobnie może być u autora wątku.
              Tutaj wujek/ciociadobrarada raczej nie zabłyśnie - stąd to efektowne rycie beretu - "bracie, tylko nie pokaż jej, że ją kochasz, bo przegrałeś" / "kochana, broń boże! on nie może wiedzieć, że ci na nim zależy, pamiętaj rady naszych babek!"

              • sabat77 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 14:00
                byl dla mnie za dobry - to bardzo typowy schemat. Bycie jeszcze uleglejszym tylko pogorszy sprawe. Prawdziwe pozadanie budzi dominujacy master a nie empatyczny bambosz.
                • eudajmonika Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 14:18
                  sabat77 napisał:

                  > byl dla mnie za dobry - to bardzo typowy schemat. Bycie jeszcze uleglejszym tyl
                  > ko pogorszy sprawe. Prawdziwe pozadanie budzi dominujacy master a nie empatyczn
                  > y bambosz.

                  Nie wiem, o kim Ty mówisz. Chyba o sobie, bo przecież nie o facecie, który urządza zapobiegawczo karczemne awantury i drze się na dzieci bo wylały mleko, co?

                  Komentarz "był dla mnie/niej za dobry" przykładany jako szablon do każdego problemu może świadczyć o braku refleksji. Równie dobrze można by cytować jako "uniwersalny powód" zaniku życia intymnego konstatację zasłyszaną od pani, która lubi bawić się w dominę, że "nie był dość uległy".
                • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 18:12
                  sabat77 napisał:

                  > byl dla mnie za dobry - to bardzo typowy schemat. Bycie jeszcze uleglejszym tyl
                  > ko pogorszy sprawe. Prawdziwe pozadanie budzi dominujacy master a nie empatyczn
                  > y bambosz.

                  Ale bzdury wypisujesz, sabat! A moze by tak znalezc cos/kogos po srodku? A do tego jeszcze zalezy od ludzi.
                  • sabat77 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 18:59
                    Polecam "prawdziwe klamstwa" z arnoldem s. :)
                    nie ma to jak prawda szklanego ekranu.
                    i jak nagle nudny maz ktorego sie zdradza moze stac sie seksownym herosem. ;)

                    Nie ma prawdy obiektywnej, liczy sie tylko ta w glowie. A dlugoletni partner rzadko zajmuje tam ponetne miejsce, niestety :)

                    ok, ide pozyczyc samolot od us army i wyladowac na wlasnym balkonie...
        • hello-kitty2 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 13:51
          mezczyzna73 napisał(a):

          Po prostu szukam porad jak sprawić, żeby nie było 2-4 razy w mies
          > iącu, ale na przykład 2, 3 razy w tygodniu.

          Wg mnie to sa nierealne oczekiwania, na podstawie danych, ktore podales, mozliwe do zrealizowania tylko w jakims krotkim okresie czasu. Moze czesciej wyjezdzajcie sam na sam i tak 'nadrabiajcie' intensywnoscia?
          • eudajmonika Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 14:21
            hello-kitty2 napisała:


            > Wg mnie to sa nierealne oczekiwania, na podstawie danych, ktore podales, mozliw
            > e do zrealizowania tylko w jakims krotkim okresie czasu.

            A dlaczego tak uważasz? I o których konkretnie danych mówisz?
            • hello-kitty2 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 18:14



              eudajmonika napisała:

              > hello-kitty2 napisała:
              >
              >
              > > Wg mnie to sa nierealne oczekiwania, na podstawie danych, ktore podales,
              > mozliw
              > > e do zrealizowania tylko w jakims krotkim okresie czasu.
              >
              > A dlaczego tak uważasz? I o których konkretnie danych mówisz?

              Wezmy te najnizsze zakresy jakie podal mezczyzna: seks jest 2 razy na miesiac, a on chcialby 2 razy na tydzien. To jakie jest to przebicie?

              Tutaj chocby bazujac na tym fragmencie:
              "Ja jestem żonaty od 15 lat a znam żonę od 17. (...) Moja żona z biegiem lat coraz bardziej obojętniała na sprawy łóżkowe, aż doszło do sytuacji, kiedy powiedziała mi, że seks jej już nie kręci, że to jest przereklamowane i zabaw żadnych i spełniania jakiejś mojej fantazji nie będzie (...) Jedyne czego od żony oczekiwałem to jakaś niewinna gra erotyczna we dwoje (np. pokerek rozbierany), założenie seksownej bielizny, która zakrywając ciało częściowo jednocześnie jeszcze bardziej pobudza zmysły, wspólna kąpiel w wannie, żebym znów mógł popatrzeć na jej nagie ciało. (...) Jak do tej pory nasz seks polegał na szybkim numerku po ciemku pod kołdrą (bo żona twierdzi, że jest za gruba i nie chce pokazywać się przy świetle nawet najbardziej przyciemnionym i zmysłowym=świece, co oczywiście jest nieprawdą, ma troszkę zaokrąglone kształty, ale jednak nie jest 16latką, mnie osobiście strasznie jara jej ciało) z obawą czy dzieci nagle się nie obudzą i czy nie wyjdzie któreś ze swojego pokoju."

              Dlugi staz, kobieta zoobojetniala i najwazniejsze: nie czuje sie atrakcyjna we wlasnej skorze! Trudno wymagac, ze bedzie rozneglizowana plawila sie na oczach meza w wannie skoro czuje sie gruba. No chyba, ze sie juz z tym uporala? Schudla, zaakceptowala? Napierw z tym trzeba 'cos' zrobic, a potem ewentualnie szukac jak najwiecej luksusu we dwoje, a nie "z obawą czy dzieci nagle się nie obudzą i czy nie wyjdzie któreś ze swojego pokoju".



          • samiec_omega Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 15:13
            > mezczyzna73 napisał(a):
            >
            > Po prostu szukam porad jak sprawić, żeby nie było 2-4 razy w mies
            > > iącu, ale na przykład 2, 3 razy w tygodniu.

            hello-kitty2 napisała:
            > Wg mnie to sa nierealne oczekiwania, na podstawie danych, ktore podales, mozliw
            > e do zrealizowania tylko w jakims krotkim okresie czasu.

            Wg mnie są to realne oczekiwania. Seks to aktywność fizyczna. Im lepsza ogólna forma fizyczna(mam na myśli systematyczne uprawianie jakiegoś sportu) tym i "ochota większa"
    • sabat77 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 13:08
      A gdybys mial alternatywe na swobodne ruchanie z inna kobieta, to tez by tak bylo ? Moze olalbys ja jak niepotrzebny grat i zaangazowal sie w pelni w nowa, satysfakcjonujaca relacje seksualna ?
      mi nie musisz odpowiadac, odpowiedz sobie.
      • samiec_omega Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 15:21
        sabat77 napisał:
        > A gdybys mial alternatywe na swobodne ruchanie z inna kobieta, to tez by tak by
        > lo ?
        > mi nie musisz odpowiadac, odpowiedz sobie.

        Ale ja chętnie odpowiem:

        Ludzie tym się różnią od psów kopulujących na trawniku, że oprócz instynktu mają rozum. Chyba.
        • sabat77 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 15:28
          no nie wszyscy chyba tak maja.
          • bi_chetny Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 16:27
            jak jest wajemna atrakcyjność, to można coś z tym zrobić. jak nie ma, to choćbyś nie wiem jak się napinał, nic nie zmienisz
    • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.09.12, 21:29
      Czytam Wasze wpisy i naprawdę jestem zadziwiony. Tak wielu rad i komentarzy nie spodziewałem się. Za wszystkie oczywiście serdecznie dziękuję. I te pozytywne i te negatywne też. Wszystkie coś dają i kształtują jakis pogląd na tę sytuację.
      Reasumując chodzi o to, że mimo upływu lat naral bardzo mocno kocham żonę i nadal chcę i pożądam jej ciała. Ona niezbyt jest temperamentna i stąd jawi się problem. Spróbuje pomalutku dostosować sie do Waszych rad. Mam.nadzieję, że nie wypaliło sie w niej uczucie do mnie i nadal takmocno mnie kocha jak ja ją mimo upływu lat. Pozdrawiam:)
    • ewelinka_123 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 29.09.12, 22:35
      A ja myślę, że lekka kolacja przy świecach później masaż erotyczny :) l był by wspaniałym pomysłem spróbuj :) albo mów częściej, że ją kochasz :)

      masaż erotycznykrok po kroku. Przekonajcie się sami, że może to być wspaniały sposób na rozgrzanie temperatury w związku ... </a>
      • mysliwy71 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 03.10.12, 00:23
        Witam,
        Polecam ci ksiazke Sandry Pertot 10 typow libido niedopasowanie seksualne. Mysle ze to pozwoli ci zrozumiec co sie dzieje w twoim zwiazku i jak blisko jestes moim zdaniem jego rozpadu. Jestem 2 lata starszy od Ciebie, 4 lata temu rozstałem się z żoną z którą byłem przez 12 lat. W mojej ocenie z tego co piszesz Twoja żona jest typem zmysłowym (zrozumiesz o co chodzi jak przeczytasz książkę) oraz występuje między wami znaczna roznica w libido. Ty pewnie potrzebujesz sexu z 20 razy w miesiącu ona pewnie 4-6 razy i to w okolicach owulacji. Oboje jesteście normalni tylko macie rożne libida i nie zmienisz tego ani Ty ani Ona. To znaczy Ty nie możesz chcieć rzadziej Ona częściej. 2-3 krotna rożnica w potrzebach seksualnych mężczyzn i kobiet to standard. Mądre kobiety w wielu cywilizacjach radzą Sobie z tym w ten sposób że dają mężczyźnie tyle seksu ile potrzebuje nie zawsze przeżywając same orgazm i czerpiąc przyjemność ze sprawiania jemu przyjemności. Myślę że oszukujesz sam Siebie twierdząc że wytrwasz z nią będąc jej wiernym. Jeśli Ona się nie zmieni wcześniej czy później oddalisz się od niej na tyle emocjonalnie że odejdziesz od niej wczesniej zdradzajac lub zostaniesz zdradzajac i prowadzac podwojne zycie i raniac Ja. Dokładny opis mechanizmu oddalania się emocjonalnego doprowadzającego do rozpadu zwiazku znajdziesz w ksiazce. Jesli chcesz ratowac ten zwiazek lub jesli to nie bedzie mozliwe to rozstac sie z klasa nie zdradzajac jej wczesniej masz tylko jedno wyjscie musisz zdobyc sie na odwage i konsekwencje i postawic jej sprawe jasno. Po pierwsze oboje musicie zaakceptowac że macie rozne potrzeby seksualne które roznia sie pewnie 2 lub 3 krotnie i nie zmienicie tego. Jesli mimo to chcecie pozostac ze soba to musicie wykonac wobec siebie oboje ruch. Ty musisz sie nauczyć jak obchodzić sie z typem zmysłowym żeby nie spalic tych 6 razy kiedy jej sie naprawde chce. Ona musi nauczyć się że dla ciebie wazne jest żeby otrzymac od niej jasne sygnaly ze Ona cię pożada czyli niech przynajmniej z 3-4 w miesiacu zainicjuje sex jak sama ma ochote, jesli ona ma ochote 6 razy a Ty 20 razy to w pozostale 14 moze cie zaspokoic inaczej np; zrobic francuza, wymasowac reka lub pozwolic ci na normalny stosunek sama nie majac orgazmu cieszac sie ze sprawia ci przyjemnosc. Ale musisz być twardy i konsekwetny i powiedzieć jej jasno ze bez tego nie jestes wstanie z nia byc bedac jej wiernym i jesli ona nie jest wstanie wykonac takiego ruchu w twoja strone to lepszym rozwiazaniem jest rozstanie sie niz czekanie na Twoja zdrade i powolny rozpad waszego zwiazku. Sex ma 2 funkcje prokreacyjna i utrzymujaca wiez miedzy kobieta i mezczyzna. Jesli Twoja zona tego nie zaakceptuje i nie zaspokoi Twoich potrzeb w pełni moim zdaniem rozlecicie sie raniac siebie nawzajem. Ona naprawde woli żebys postawoł sprawe tak twardo jak facet niz wiecznie chodził skwaszony i sfrustrowany. Postępując tak jak dotychczas nie zyskujesz wjej oczach szacunku i jestes przez to mało pociagający. Nie pisze tego zeby sprawic ci przykrość po porstu tak jest. Niestety niektóre radykalne feministki zrobiły krzywde kobietom wmawiając im ze moga wymusic na mezczyznach zeby dopasowali sie do mniejszych potrzeb seksualnych kobiet i ze takie zwiazki beda udane i przetrwaja. Tak nie jest i madre kochajace kobiety o tym wiedza od tysiecy lat:-))
        • mezczyzna73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 03.10.12, 12:47
          To co piszesz jest bardzo mądre. Ja nie potrafię już ciągnąć dalej tego co nazywamy związkiem. Jestem ciągłym kłębkiem nerwów, nie śpię po nocach, nie mogę skupić się na niczym, wciąż jestem nerwowy, łeb boli mnie na okrągło, myśli wciąż galopują mi po głowie. Teraz nastał taki czas, że wciąż myślę jedynie o seksie z żoną. Kocham żonę okropnie ale coraz częściej zaczynam myśleć, czy wytrwam z nią w takim celibacie, bo to jest dla mnie celibat. Żona twierdzi, że z nią jest wszystko ok i to ja powinienem opanować chcicę i cieszyć się z każdego zbliżenia, które ona mi da. Jednak ciągnięcie tego wszystkiego mnie przerasta. Obecnie nic już mnie nie cieszy, nic nie sprawia mi już przyjemności. Doszedłem do takiego stanu, że ani sukcesy dzieci, ani życie rodzinne, ani to co już mamy nie sprawia mi przyjemności. Przyspieszone tętno, kołatanie serca, mroczki przed oczami są już na porządku dziennym. Jestem kłębkiem nerwów, żywym zombie, który nie żyje, a jedynie wegetuje. Czasem to nawet mam chęć to wszystko rzucić w diabły i zrobić ten ostateczny krok. Nie wiem sam co jeszcze mnie powstrzymuje, dzieci, strach? Sam się zastanawiam.
          Otrzymanie seksu od żony bez zmysłowości nie wchodzi w grę. Za każdym razem słyszę, że ona nie potrafi tak po prostu dać mi dupy tylko dlatego, żeby sprawić mi przyjemność. Seks dla niej ma dawać przyjemność obojgu, a dla niej bzykanie się co drugi lub co trzeci dzień sprawia, że staje się on nudny.
          Naprawdę mimo ogromnej miłości do żony, bo ona jest na pewno, to wiem, mam chęć czasem coś zrobić. Iść na dziwki, znaleźć sobie babe na boku. Przez 17 lat tego nie zrobiłem, ale jak to mówią tak długo dzban nosi wodę, aż mu się ucho urwie. Ja jestem po tylu latach walki i namawiania praktycznie już pod ścianą. Jak długo jeszcze tak pociągnę? Nie mam pojęcia.
          • krakoma Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 04.10.12, 00:39
            zapytaj zone, co ty masz zrobic z ta chucia, skoro ona nie chce, a ty musisz - niech ona znajdzie ci rozwiazanie. oczywiscie opcja "pohamuj sie" nie wchodzi w gre, tak jak dla niej codzienny seks. + uswiadom ja, ze jesli nie znajdziecie rozwiazania, moze to zagrozic waszemu malzenstwu, bo ty dluzej tego nie wytrzymasz i ze juz teraz nie chce sie skomlec o jej laske.
          • zelm71 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.10.12, 23:47
            Poczytałem. Współczuję. Może czas zrobić odwrotnie. Nie wyręczać, nie pomagać, egzekwować z pełną surowością jej obowiązki. Jak przeczytałem że daje ci czasem w nagrodę i że powinieneś się z tego cieszyć to pomyślałem że to jej taka strategia - "jak będziesz grzeczny to czasem ci dam" - dozuje seks abyś za często nie miał i w ten sposób owija cię na paluszek - strategia mojej byłej bratowej. Brat się rozwiódł i gitara. Gdy jej powiedział, że ma nową babę i chce rozwodu to dopiero był lament i błaganie że się zmieni etc. Nie namawiam do rozwodu ale zmień strategię. A jak nie to żegnaj Gienia. Każdy ma prawo do szczęścia po co to ciągnąć. PS może bierze tabletki chormonalne które czasem obniżają libido? A może ma kochanka? A jeśli nie to znaczy że jest wyrachowana.
            • marek.zak1 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 11:19
              Przegraleś rywalizację o dominację w związku to, co później jest wyłącznie tego następstwem. Prosisz i dostaniesz, kiedy twoja żona się zgodzi.
              • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 11:37
                marek.zak1 napisał:

                > Przegraleś rywalizację o dominację w związku to, co później jest wyłącznie tego
                > następstwem. Prosisz i dostaniesz, kiedy twoja żona się zgodzi."

                Sadzisz, ze celem zwiazku jest rywalizacja o dominacje? Moim zdaniem nie tedy droga i nie o to chodzi. Znam pare gdzie facet "wygral" rywalizacje o dominacje, dominuje na kazdym polu, rowniez tylko on decyduje kiedy bedzie seks a bywa raz w miesiacu, kiedy on chce, facet ma wszystko pod kontrola. Tak, dobrze mu z tym ale jego zona gdbyby byla bardziej niezalezna i nie bala sie nowego juz dawno by go zostawila.











                UstawieniaWyloguj

                kag73

                Ulubione fora
                Ulubione wątki
                (Brak) Seks(u) w m...
                .


                .


                + dodaj zdjęciaTwoje:PostyZdjęcia

                Posty:PrzyjaciółNieprzyjaciół
                .



                ForumTowarzyskie


                Samotni? - łączmy się! ;-)
                (Brak) Seks(u) w małżeństwie
                40+
                Na razie optymistycznie
                S@lon Odrzuconych [O!]
                Kalejdoskop ❁♫♫
                PODWÓRKO
                Dla nieśmiałych i samotnych
                Vistula
                forum (...)lolum.
                .
                więcej »Załóż forum.







                reklama
                • marek.zak1 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 11:52
                  Celem nie, ale w każdym układzie jedna z osób zdobywa pozycję, w której decydujący głos należy do niej.
                  W przypadku, gdy ten głos należy do kobiety, co ma miejsce w 90% znanych mi przypadków nazywa się to układem partnerskim. Tak, żeby facetowi nie było przykro.
                  • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 11:59
                    "Decydujacy glos" w jakiej kwestii czy w jakich kwestiach?
                    A tych 10% gdzie decydujacy glos ma mezczyzna jak sie to nazywa?
                    • marek.zak1 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 12:26
                      Zasze gdzie dwóch żołnierzy, jeden jest dowódcą. Te 10% to przeważnie szczęsliwe kobiety, a 90 - rozczarowane, ze mają słabego faceta przy sobie.
                      • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 12:40
                        Ale sciemy walisz. zak, az mi sie wyrwalo "cha, cha, cha". Takie te kobiety nieszczesliwe i nie potrafia nic zmienic skoro i tak dominuja? Nie mow!
                        • marek.zak1 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 15:28
                          Dominują, mają słabego faceta przy sobie, ktorego rozstawiają po katach i z tym są szczęśliwe? Skoro tak uważasz.
                          • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 16:55
                            Moze to Tobie sie tylko tak wydaje a oni rzeczywiscie maja partnerstwo.
                            A Ty uwazasz, ze jak faceci dominuja, maja slabe kobiety przy sobie, ktore "rozstawiaja po katach" to sa z tym szczesliwi?
                            • marek.zak1 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 18:02
                              Dlaczego mają rozstawiać. mają, kochać, szanować i zapewnić poczucie bezpieczeństwa. Czy słaby facet to poczucie zapewni?
                              Kobiety są silniejsze i mądrzejsze i stąd, chcąc nie chcąc, coraz bardziej dominują. Nie jest ich wina, że gros facetów to lenie/słabeusze/rozchwiani emocjonalnie nieudacznicy. Rozumiem ich dramat i rozczarowanie. Biorą to, co jest do wzięcia i muszą sobie z tym radzić.
                              • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 18:31
                                Ja nigdzie nie mowie, ze "maja rozstawiac", mowie, ze rozstawiaja, podobnie jak Ty twierdzisz, ze kobiety majace slabego faceta rozstawiaja go po katach. A niby dlaczego maja rozstawiac?
                                Co to w ogole znaczy slaby facet i o jakie poczucie bezpieczenstwa chodzi? W dzisiejszych czasach co najwyzej moze chodzic o poczucie finansowego bezpieczenstwa, no i o lojalnosc.
                                W skrocie Ci powiem, z moich obserwacji wynika, ze faceci dziela sie na:
                                olewajacych/wygodnych i na upierdliwych/kontrolujacych. Tym olewajacym drobne sprawy zycia codziennego trzeba mowic i przypominac co maja robic, bo inaczej trza zrobic samemu. Ci upierdliwi kontroluja/widza braki i wymagaja, zeby bylo zrobione i za wszelka cene chca postawic na swoim.
                                Czasem mozna odniesc wrazenie, ze Ci "olewajacy" sa slabi, bo zona im mowi co maja robic, ale tak wcale nie jest, oni po prostu wola miec spokoj niz miec racje a tak poza tym to im zwisa czy sciany beda na niebisko czy na zielono. O tym czy uklad jest partnerski decyduje jak rzecz sie ma w chwili podejmowania waznych decyzji. I tutaj znowu zalezy co dla kogo wazne.
                                Oh, moze jeszcze zdarzaja sie nieudacznicy zyciowi, ktorzy sami sobie nie poradza, ale nie sadze, ze sa wiekszoscia. I z pewnoscia znajda sie zony nie szanujace i rozstawiajace mezow po katach, ale byc moze tylko do czasu.
                                Podobnie jak znajda sie i tacy mezowie. To wszystko zalezy od ludzi i ich charakteru, bo to, ze moge kopnac lezacego nie znaczy, ze to zrobie a ktos inny moze owszem.Pozory czesto jednak myla. Jezeli myslisz, ze facet jest slaby, bo pozmywa naczynia albo posprzata, bo mu zona kaze, to sie mozesz jednak mylic.
                                • kag73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 18:42
                                  P.S. Musze jeszcze dodac, ze ten upierdliwy/kontrolujacy z reguly tez jest wygodny, on chce dominowac/decydowac, niekoniecznie jednal sam robic.
                                • marek.zak1 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 27.10.12, 20:55
                                  ze facet jest slaby, bo pozmywa naczynia albo posprzata, bo mu zona kaze, to sie mozesz jednak mylic.

                                  Przecież dobrze wiesz, że nie o to chodzi.

                                  Ci upierdliwi kontroluja/widza braki i wymagaja, zeby bylo zr
                                  > obione i za wszelka cene chca postawic na swoim.

                                  Zgadzam się.

                                  Co to w ogole znaczy slaby facet i o jakie poczucie bezpieczenstwa chodzi? W dz
                                  > isiejszych czasach co najwyzej moze chodzic o poczucie finansowego bezpieczenst
                                  > wa, no i o lojalnosc.

                                  Finansowe również. Odsyłam do piosenki K. Prońko: ,,Gdzie ci mężczyźni."

                                  Pozdrawiam
                                  Marek
                                  • ngima Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 19.11.12, 00:07
                                    Nie zachęcaj. Nie warto, bo nic z tego i tak nie będzie. Tyle napisałeś o niej ładnych słów, i pewnie szczere są, ale cóż... Kobiety czują inaczej. Moja szczęśliwa była w innych związkach. Ze mną nie. Może nie starałem się tak ,jak Ty. Gaci dzieciom nie prałem, nie gotowałem. Ale też nie ponaglałem do seksu. Dziś jestem w innym związku. Ją zostawiłem. Bo skoro nie jest tak , że razem, to może trzeba dac jej [ i sobie ] szansę na bycie szczęśliwą ?
                                • ewelinka_123 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 07.11.12, 18:15
                                  Moim zdaniem powinniśmy zadbać przede wszystkim o samych siebie, zadbać o naszą higienę a potem zadbać o partnera, erotykę, zmysły, to jest najważniejsze.
                    • quickstar31 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 26.09.22, 13:42
                      kag73 napisała:

                      Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń.

                      Jak beton to pozostaje jedyny sposób rozpuszczalne tabletki Feminam Libido rewelacyjne zioła z Ameryki Południowej używane przez indian podczas orgii.
    • tezrocznik73 Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 16.02.14, 21:29
      Chłopie ciesz się, że żona jest skłonna uprawiać seks kilka razy w miesiącu. Mojej żonie wystarczające jest jedno, góra dwa zbliżenia na miesiąc (najczęściej tylko raz). Wszelkie rozmowy na ten temat nic nie dają. Przychodząc do łóżka od razu wysyła sygnały, że jest zmęczona a rano trzeba wstać. Nie odczuwa potrzeby zbliżeń i podświadomie unika seksu. Często jest zdziwiona, że jestem zirytowany brakiem seksu. W moim odczuciu wręcz dawkuje go jak lekarstwo. Najważniejsze to nie przedawkować, a w razie pominięcia dawki nie stosować podwójnie. Kiedy już uprawiamy seks mówi, że bardzo lubi "te harce i skoki" (uwielbia na jeźdźca"), ale nie potwierdza się to w częstotliwości seksualnych ekscesów. Tak więc nie jesteś w tym sam. Inni miewają podobnie, tyle że nie wszyscy o tym mówią. Pozdrawiam.
    • krasnopiura Re: Jak zachęcić żonę do częstszych zbliżeń. 24.02.14, 06:53
      Zmien swoje postępowanie.Wez sie za robotę,stracisz duzo energii pomagajac zonie przy różnych pracach nie tylko domowych,a wówczas odciążysz ja od nadmiaru obowiazków,zrób sobie sztuczną przerwę w sexie i nie dowalaj sie do żonki,ubieraj sie ładniej,dbaj o siebie ,badz wygolony i codziennie pachnacy,daj jej powody do małej zazdrosci lub podejrzenia ,ze może kogos masz i do sprawdzenia sama cie zaciagnie do łózka,a jak kobieta sama ....ci to zaproponuje to mozesz liczyc .ze bedzie wam dwojga wspaniale,bo ten Twój problem nie tylko u Ciebie występuje ,bo kobiety uwielbiają sex,kiedy one chcą i maja ochotę.Ten typ tak ma.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja