mezczyzna73
26.09.12, 10:37
Witam serdecznie.
Mam pytanie (jak widzę nie tylko ja), ale chcę uzyskać pomoc na dręczący mnie mocno problem w domu.
Mam 39 lat, moja żona również. Jesteśmy razem od 17 lat, a od 15 jesteśmy małżeństwem. Bardzo mocno kocham swoją żonę i mimo upływu lat nic z mojej strony w tym względzie się nie zmienia. Nadal jest dla mnie atrakcyjna, najlepsza i nadal chcę z nią być do końca życia.
Jednak ilość naszych zbliżeń (a w zasadzie częstotliwość) powoduje, że w mojej ocenie, nasz związek, nasze małżeństwo się rozpada. Chcę za wszelką cenę je uratować, jednak nie bardzo sobie z tym radzę.
Ja mam bardzo duży temperament i praktycznie mam ochotę na seks codziennie. Moja żona uważa, że to nie jest najbardziej istotna rzecz w życiu i wystarcza jej dosłownie kilka razy w miesiącu. Naczytałem się już różnych porad domorosłych specjalistów i nic to nie daje. Dlatego proszę o jakieś konkretne i mądre rady. Prześmiewcą dziękuję. Jest to dla mnie bardzo ważna sprawa, ponieważ bywają okresy, że myślę o seksie na okrągło. Nie wydaje mi się żebym miał jakieś zachwiania. Seksoholikiem raczej też nie jestem, ponieważ nie interesują mnie skoki w bok, nie szukam kochanek na boku, nie jest mi obojętne z kim i gdzie, aby uprawiać tylko seks.Podnieca mnie moja żona i jeśli myślę o seksie to tylko z nią. Jestem normalnym facetem, oglądającym się czasem za ładną dziewczyną na ulicy, jednak pod względem przysięgi małżeńskiej jestem staroświecki. Żonie przysięgałem i nie szukam wrażeń z innymi kobietami. Czasami mówiłem żonie o moich oczekiwaniach, o moich fantazjach. Niby mówiła, że rozumie, że spróbuje coś z tym zrobić, ale po jakimś czasie wszystko wracało do dawnego życia. Kiedyś ona stwierdziła, że nie ma już takiej ochoty na seks i na jakieś "zabawy", bo jest za gruba. Ja uważam, że nie. Co prawda mamy już po 39 lat i na pewno nie ma ona figury 16 latki, ale uważam, że nadal jest atrakcyjna, piękna i seksowna.Nie jest gruba, ma po prostu kobiece kształty i ja właśnie tę jej figurę bardzo lubię. Często powtarzam jej, że jest piękna, że jest seksowna i nadal mnie podnieca. Jednak ona nie chce mi uwierzyć i mówi, że to tylko takie gadanie. Kiedy próbowałem ją namówić na wizytę w poradni czy u specjalisty zawsze odmawiała twierdząc, że ona nie uważa, żeby było z nią coś nie tak. Kiedyś próbowałem zrobić tak jak ktoś poradził mi w necie. Zawziąłem się i nie szukałem kontaktu z żoną przez miesiąc. Podobno wygłodzona miała mieć większą ochotę. Jak najbardziej mylne twierdzenie. Jeśli ja bym tego nie przerwał to nic by z tego nie było. Jej chyba odpowiadał taki stan rzeczy. Co mam robić? Poradźcie coś konkretnego, bo ja już nie mam żadnych pomysłów. Zacząłem wyręczać ją w większości spraw. Praktycznie już tylko ja gotuję, zmywam, sprzątam, piorę, robię już prawie wszystko, bo ktoś mi napisał, że jak będzie wypoczęta to będzie miała więcej ochoty. Nie wiem już co robić, żeby choć trochę urozmaicić nasz seks i zwiększyć jego częstotliwość z kilku razy na miesiąc do przynajmniej dwóch, trzech razy na tydzień.