Modliszka-czy-krolewna

02.10.12, 07:43
Tak widząc jak bardzo się możeby tak te róznice uporządkować nieco i spróbować scharakteryzować z jakimi kobietami właściwie mamy do czynienia?
>>>
Są jednak kobiety, które mężczyźni kochają i te, od których uciekają z krzykiem. Żeby łatwiej orientować się w świecie pań, podzielili je - choć nie tylko mężczyźni - na "gatunki". Oburzające? Z pozoru tak, jednak gdy uczciwie przyjrzymy się naszym zachowaniom lub pomyślimy o paniach, które znamy, prawdopodobnie przyznamy im trochę racji.

Kobieta bluszcz

Już nazwa jasno wskazuje, że mamy do czynienia z kimś kto oplata, owija się, podpiera. - Bluszcz wybiera silnego partnera, albo takiego który wydaje jej się silny - tłumaczy Renata Kaczyńska-Maciejowska, psycholog. - Taka kobieta nie musi być słaba. Często w chwilach próby, gdy z jakiegoś powodu traci podporę, okazuje się zaradna i świetnie radzi sobie sama. Strategia kobiety-bluszczu często opiera się na wygodnictwie życiowym. To manipulacja. Nie pozbawiona z resztą całkowicie sensu - ocenia psycholog. - Na początku taka kobieta wydaje się partnerowi bardzo atrakcyjna. Czuje się przy niej silny, męski, potrzebny... Jednak po pewnym czasie bluszcz staje się utrapieniem - ocenia. - W związku nie jest partnerem. Mężczyzna szybko czuje się zmęczony świadomością, że nie ma prawa do chwili słabości, że nigdy nie może sobie odpuścić, bo jeśli on nie podejmie decyzji, ona też tego nie zrobi - dodaje psycholog. Panowie, zanim ulegniecie urokowi bluszczu - zastanówcie się, jak długo dacie radę iść przez życie z kobietą, która wisi wam na szyi. Po czym poznać kobietę-bluszcz? Unika podejmowania decyzji, sprawia wrażenie niezaradnej życiowo, bez żadnej refleksji przyjmuje cudze opinie. - Jest też zazdrosna i stale kontroluje swoją życiową podporę - dodaje Kaczyńska-Maciejowska. - Łatwo to zresztą zrozumieć. Skoro już ją zdobyła, strach byłoby ją stracić...

Kobieton

- Kobieton to moje prywatne określenie na połączenie babochłopa z Zosią Samosią - mówi Kaczyńska-Maciejowska. - To ta gorsza odsłona kobiety niezależnej, która chcąc być samodzielna, zatraciła całą kobiecość. Kobietona łatwo rozpoznać. Będzie surowo ubrana, szorstka w obyciu, nie przyjmie żadnej pomocy, a komplementy na temat urody potraktuje jak zamach na jej profesjonalizm. - Kobietonowi bardzo trudno znaleźć partnera - mówi pani psycholog. - Szczególnie, jeśli mówimy o związkach damsko-męskich. Kobieton deprecjonuje bowiem swoją kobiecość, ukrywa ją, maskuje. Może to wynikać z okresu dojrzewania, jeśli kobieta była zawstydzana ze względu na płeć, z braku akceptacji dla swojej kobiecości, z chęci zwalczenia słabości wynikających z fizjologii. Kobieton mało któremu mężczyźnie wyda się atrakcyjny. Jeśli jednak wpadnie w oko, nie trzeba od razu uciekać. Można z nim pracować. - Nie jest to łatwe, ale i nie niemożliwe. Warto pokazywać kobietonowi walory kobiecości. Mówiąc żartem - kupić jej sukienkę i pokazać, że jest w niej piękna i zmysłowa, a przecież równie silna i profesjonalna, jak w surowych spodniach.

Żandarm

- Od tego typu panowie uciekają z krzykiem i trudno im się dziwić - żartuje psycholog. - Kto chce mieć w domu człowieka, który wiecznie komenderuje, krytykuje, zniewala? W związku z zołzą jesteśmy na pozycji podwładnego. Zabiera nam prawo do decydowania nie tylko o związku, ale nawet o samym sobie - mówi Kaczyńska-Maciejowska. Skoro z zołzą nie da się wytrzymać - uciekajmy. Byle nie do kobiety "wszystko nie tak".

Zrzęda - wszystko nie tak!

Czyli kobieta wiecznie niezadowolona. Nazwa mówi wszystko. Czego możemy się po niej spodziewać? Że zatruje nam każdą wspólnie spędzoną minutę życia. - Życie z kobietą wiecznie niezadowoloną pozbawione jest wszelkich jasnych barw. To typ, który w każdej sytuacji dostrzeże same wady. Wszystko, co zrobimy, będzie złe. Jeśli pójdziemy w lewo, zapyta czemu nie prawo. Pozostanie w miejscu też wywoła jej krytykę - opisuje psycholog. - Zrzęda jest w stanie zdeprecjonować wszystko, co dobre. Jest to osoba głęboko nieszczęśliwa, która swoim nieszczęściem zaraża wszystkich wokół. Można oczywiście próbować z tym walczyć. Uświadamiać jej, że taka postawa niczego nie buduje, jeśli jednak zrzęda nie chce sama sobie pomóc, jest tylko jedno wyjście - błyskawiczna ucieczka - radzi Kaczyńska-Maciejowska.

Matka-Polka

Znamy je wszyscy. Są dzielne, bohaterskie i ze wszystkimi przeciwnościami losu poradzą sobie same. Niestety, do tego opisu nie można dodać, że przy tym nie marudzą. - To kobiety, które z jednej strony budzą ogromny podziw. Prawdziwe bohaterki. Z drugiej strony szybko same wpadają we własną pułapkę i stają się... zrzędami - mówi psycholog. - Na początku taka kobieta to skarb. Wychowa dzieci, zadba o dom, zdąży na niego zarobić i jeszcze w między czasie zrobi sweter na drutach. Szybko przyzwyczaja do tego swoich domowników, których zwalania z odpowiedzialności za wspólne troszczenie się o rodzinę. Matka-Polka po krótkim czasie dochodzi do wniosku, że wcale nie jest szczęśliwa i zaczyna utyskiwać. Piorąc dywan marudzi, że wszystko jest na jej głowie, ale nie przekaże części obowiązków komuś innemu. - Z taką postawą wiążą się dwa zagrożenia dla związku. Po pierwsze, istnieje duża obawa, że zwolniony ze wszystkich obowiązków partner, sprowadzony do roli dziecka, przestanie czuć się potrzebny. A większość mężczyzn musi czasem się tak poczuć. Jeśli nie będzie potrzebny swojej kobiecie, może poszukać innej... - mówi psycholog. - Drugie zagrożenie polega na tym, że z dzielnej i niezależnej kobiety szybko przedzierzgnie się w niezadowoloną ze swojego losu, zrzędliwą służbę domową. Może się okazać, że nie tylko mężczyzna z nią nie wytrzyma, ale i nikt inny.

Modliszka

Uciekając od Matki-Polki, łatwo wpaść w sidła modliszki. Ten typ reprezentują zazwyczaj piękne kobiety, do których mężczyźni ciągną, jak do miodu. Lepiej jednak nie tracić głowy, w końcu wiadomo, że modliszki odgryzają je swoim seksualnym partnerom. - Modliszka wyssie ze swojego mężczyzny wszystkie siły. Ma toksyczną energię, dzięki której partner staje się bezwolny i bezsilny - mówi Kaczyńska-Maciejowska. - Modliszka będzie punktować wszystkie wady swojego mężczyzny, upokarzać go, zawstydzać. Tworzy toksyczny związek, z którego partnerowi trudno jest się uwolnić. Jeśli jednak, w chwili opamiętania, zda on sobie sprawę, że żyje z modliszką, powinien natychmiast uciec.

Królowa śniegu

Mniej upokorzeń spotka nas ze strony królowej śniegu. Ale to chyba jedyna dobra strona związku z przedstawicielką tego typu. No, może jeszcze radość pokazania się z nią kolegom. Bo królowa śniegu jest piękna. - Piękna, ale zimna - twierdzi sycholog. - Królowa śniegu oczekuje adoracji, cieszy ją podziw, który wzbudza. Mężczyźni stawiają sobie za cel zdobycie jej serca. Ją samą traktują jako trofeum. Szybko się jednak okazuje, że pod jędrną piersią, serca nie ma. Można się nią pochwalić, ale nie ma do kogo przytulić... - mówi Kaczyńska-Maciejowska. - Można też podejrzewać, że ktoś tak zimny i pozbawiony emocji w sytuacji intymnej nie odwdzięczy się partnerowi zaangażowaniem.

Królewna

Bardziej uczuciowa od królowej śniegu jest królewna. Słodka, wdzięczna, urocza. Czego więcej chcieć? - Realistycznego podejścia do związku - odpowiada bez zastanowienia pani psycholog. - Królewna jest wspaniała w pierwszym okresie znajomości. Niestety jest przekonana, że potem nastąpi: żyli długo i szczęśliwie. Ma nierealistyczne, romantyczne oczekiwania, które są nie do spełnienia - ocenia. Dla niej prawdziwa miłość to zalotne spojrzenia, pocałunki w świetle księżyca i wspólne bale. Nic poniżej jej nie zadowoli.

Wamp

Wysysa energię niczym modliszka, jednak w przeciwieństwie do niej, nie żywi się poniżaniem partnera, a wszystkim, co tragiczne. - To osoba mająca dużą skłonność do dramatyzowania, która nie widzi uroków codziennego życia. Tajemnicza, zmysłowa, szczęśliwa tylko wtedy, gdy jest nieszczęśliwa - tłumaczy psycholog. - Przeżyjemy z nią niezapomniany romans, ale nie
    • urquhart Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 07:45
      Przeżyjemy z nią niezapomniany romans, ale nie nadaje się do normalnego życia.

      Partner

      Łatwo się domyślić, że to właśnie partnerki są najlepszymi kandydatkami na... partnerki. - Tworzą związki oparte na szacunku, współdziałaniu, wzajemnej akceptacji. To kobieta, która nie będzie zmieniać swojego mężczyzny - mówi psycholog. - Nie chodzi o to, że nie zwróci mu uwagi, że jakieś jego zachowanie ją boli. Ale oceni właśnie zachowanie, konkretną sytuację, a nie swojego mężczyznę - tłumaczy Kaczyńska-Maciejowska. - Partnerka pozostawia swojemu mężczyźnie jego prywatną przestrzeń i wzmacnia jego pozytywne cechy. To kobieta idealna. Jednak, nie zawsze ten typ jest dla mężczyzn pociągający. Panowie chcą tajemnicy, utrudnień, chcą się musieć wykazać. Relacje z partnerką często wydają im się zbyt łatwe i naturalne, by wzbudziła ich pożądanie. Jednak mężczyźni, którzy już raz dokonali złego wyboru, zazwyczaj szukają właśnie partnerek. Partnerka często nazywana jest też kumpelką, czy dziewczyną z sąsiedztwa. Polubią ją rodzice, ale mężczyznom wydaje się nudna. Nie dlatego, że nie skoczy z nami ze spadochronem. Po prostu niczego nie utrudnia. Nie każe zdobywać się miesiącami, nie oczekuje, że ktoś zabije dla niej smoka, ani nie zmanipuluje mężczyzny, usuwając mu spod nóg wszystkie przeszkody.

      Mix

      Oczywiście większość kobiet to tak zwane mixy, czyli mieszanki różnych typów. Niemniej jednak, jeden lub dwa z nich zazwyczaj dominują. - Chyba najlepsza konfiguracja dla związków to mix z dominującą partnerką, która jednak szczególnie na początku wydobędzie z siebie i coś z królowej śniegu i bluszczu i wampa... - ocenia Kaczyńska-Maciejowska. - Mimo wielu przedstawionych tu negatywnych typów kobiet - panowie! Warto tworzyć związki z kobietami - zachęca psycholog. Bo, jak mawiał Sokrates - żeń się. Jeśli trafisz na dobrą kobietę, będziesz szczęśliwy, jeśli na złą, zostaniesz filozofem!

      całość
      kobiecyporadnik.pl/kat,1026355,page,2,title,Modliszka-czy-krolewna,wid,12842956,nasz_temat.html
      • bi_chetny Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 11:21
        partnerka mi wychodzi jak nic :)
        • sabat77 Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 11:50
          bi_chetny napisał:

          > partnerka mi wychodzi jak nic :)

          o, a mi mix królowej lodu, bluszczu i "wszystko nie tak" :D
          • bi_chetny Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 11:52
            auć :)
            • abrigado Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 12:02
              u mnie wyszło, że miałwem w domu mieszankę żandarma, "wszystko nie tak" i modliszki

              k...wa...dziwicie sie ,ze uważam sie za supermena skoro to przeżyłem ? ;P
              • dreemcatcher Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 12:05
                jednym słowem taka hybryda :)
                • abrigado Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 12:10
                  > jednym słowem taka hybryda :)

                  nie obrażaj hybrydy...
                  • kutuzow Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 12:21
                    Urqu przedstawił fajny opis, który jak dla mnie można traktować pół żartem pół serio (jak większość prób takiego podziału w psychologii). Widzę że zaczyna się tutaj swoista licytacja która partnerka składa się z gorszych elementów.

                    Po pierwsze pamiętajcie, że Wasza partnerka/żona świadczy o Was. To KOGO sobie wybraliście mówi sporo o tym CZYM się kierowaliście w procesie wyboru.

                    Po drugie, często ta partnerka/żona jest NADAL Waszą "aktualną" partnerką żoną. Mimo że jest taka "beee" to nie zrobiliście nic żeby pozbyć się jej z Waszego życia i żyć od teraz pełnią życia. To zabiera Wam sporo z Wiarygodności (potraficie marudzić na forum, ale żeby coś zmienić w życiu to już nie).

                    Sorry chłopaki, ale dużo bardziej wiarygodni są Urqu z Yorikiem, którzy mieli jaja żeby coś zmienić w swoim życiu a nie tylko jojczyć.
                    • dreemcatcher Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 12:31
                      co za filozofia"pozbyć się" masz jakieś konkretne pomysły ?
                      nie bierzesz pod uwagę że ludzie się zmieniają, że potrafią udawać kogoś kim nie są dopiero wychodzi to po ślubie albo kiedy pojawi się dziecko.
                      a śpiewkę o marudzeniu to zachowaj dla siebie...
                      • abrigado Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 12:41
                        dokładnie- moja była zachowywała sie długo zupełnie inaczej. Zreszta wobec obcych panów zawsze odruchowo staje się wspólczująco- rozumiejąca ;P

                        Nie rozumiesz? niektórzy doszli do wniosku, że ta rzekoma zmiana jest zamianą siekierki na kijek, wpadnieciem z deszczu pod rynnę.

                        Sorry- ja np mam wciąz okazje i mozliwość "ułożenia sobie tradycyjnego życia" z jakas pania,aleb własnei instynkt samoazachowawczy mówi mi, ze to skoczy się tak samo- tyle, że za ewa lata będe miał na głowie wiecej alimentów, wiecej domów do utrzymania i mniej czasu dla siebie.
                        Na ch...j mi to? skoro teraz przychodze do domu kiedy chcę, wychodze kiedy chcę. Kiedy chce spotykam sie z dizećmi. spotykam się z kim chcę i nikomu nie musze się tłumaczyć żyję tak jak zawsze marzyłem zeby żyć ...to cudowne w sumie.

                        a kiedy czasem myśle sobie, ze fajnie byłoby mieć przy sobie kobietę mam pełna swiadomośc, że kobieta o0 jakiej myśle jest wytworem mojej wyobraźni.
                        więc do czego tu tęsknić i w jakim celu się zmieniać?
                        • kag73 Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 12:59
                          Ano, to od tego trzeba zaczac, abrigado, ze nie jestes typem do zwiazku i zycia we dwoje. Zycie we dwoje to szkola kompromisow, dopasowywania sie, spotykania w pol drogi. W najlepszym ukladzie zyskujesz wsparcie/przyjaciela, patrzycie w tym samym kierunku, macie wspolne cele, ale wiadomo, ze nikt nie robi zawsze tego co chce, bo interesuje go co na to druga osoba. Nie da sie byc troche w ciazy. Co nie znaczy, ze partner powinien byc jedyna trescia czyjegos zycia.
                          • abrigado Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 13:09
                            Ano, to od tego trzeba zaczac, abrigado, ze nie jestes typem do zwiazku i zycia
                            > we dwoje. Zycie we dwoje to szkola kompromisow, dopasowywania sie, spotykania
                            > w pol drogi.

                            ano pewnie masz rację co do mnie
                            Tyle, ze uważam się za bystrego obserwatora. dostrzegajac swoje wyobcowanei próbowałem naśladować innych. I co mnie uderzyło?
                            Że te gadki o kompromisie w ustach kobiety oznaczaja tylko ,że to facet ma się nagiąc i zrezygnowac z tego czego chce. Kobieta najwyraźniej uważa, ze dostatecznym stopniem kompromisu jest to, że w ogóle zaszczyciła fagasa wejściem w związek.

                            Kobiety jakoś nie idą na kompromis, nie rezygnują same z rzeczy i perspektyw, które uważają za ędące w sferze ich możliwosci.
                            Jesli nawet niby z czegoś rezygnują ( np kariera dla dzieci, albo z dizeci dla kariery) to w rzeczywistości jest to po porstu jeszcze jedne wymówka i autokreacja- a tak naprawdę robią włąsnie to co chciały ( np siedziec na tyłku w domu, albo zamiast siedziec w domu być ważną pania inżynier magister w €rzedzie za 1, 8 tys brutto i nie mieć czasu na wziecie dokumentu do ręki bo trzeba pogadac przy kawiwe :P
                        • kutuzow Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 13:29
                          brigado napisał:

                          > Nie rozumiesz? niektórzy doszli do wniosku, że ta rzekoma zmiana jest zamianą
                          > siekierki na kijek, wpadnieciem z deszczu pod rynnę.

                          Abrigado, jeśli Twoja żona jest taka zła jak pisałeś wcześniej (niczym kolejne wcielenie Obcego;-), to czemu po prostu się z nią nie rozwiedziesz i będziesz żył życiem wolnego faceta. To nie musi być zamiana siekierki na kijek (jednej kobiety na drugą), to może być niczym wyrzucenie z buta uwierającego kamienia. Jak widać jednak COŚ Cię trzyma w tym związku (koszty wyjścia + wygodnictwo). Jest Ci dobrze tak jak jest, więc nie narzekaj bo to nie brzmi wiarygodnie. Gdybyś faktycznie, nie mógł wytrzymać to byś się rozwiódł i żył życiem kawalerskim. Nie jest idealnie, ale jest w miarę OK (myślę że podobnie myśli Twoja małżonka). Ona ma dzieci i utrzymanie, Ty masz dzieciaki i seks na boku. Ja to nazywam "szara polska rzeczywistość".

                          Pisałem Ci już kiedyś, że ja tego nie oceniam. To Twoje życie. Zareagowałem tylko gdy razem z Sabatem zaczęliście uderzać w tony jaka to fatalna kobieta Wam się "trafiła".
                          • abrigado Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 13:53
                            > Abrigado, jeśli Twoja żona jest taka zła jak pisałeś wcześniej (niczym kolejne
                            > wcielenie Obcego;-), to czemu po prostu się z nią nie rozwiedziesz i będziesz ż
                            > ył życiem wolnego faceta.

                            alez ja już żyję zyciem wolnego faceta i nie mam seksu na boku tylko normalny seks porównywalny z takim jaki ma np kawaler mieszkajacy z mamą ( tego typu problemy organizacyjne ;P :) jedyny problem to problem lokalowy czasem- wiesz trzeba szukac hotelu- bo w domu zona i dzieci ;)

                            czytam np dobranockę dizeciom i mówię, że wychodze na dwa dni- była mi jeszcze czasem taksówke zamawia , jak sie pakuję ;P

                            a Rozwód jest w trakcie...ale zaczynam się łamac bo wiosną chce kupić terenówkę i motocykl a za dwa lata wybieram sie na wyprawe subpolarną
                            i kupno mieszkania psułoby mi szyki w tym względzie
                            • kutuzow Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 14:03
                              abrigado napisał:

                              > alez ja już żyję zyciem wolnego faceta i nie mam seksu na boku tylko normalny
                              > seks porównywalny z takim jaki ma np kawaler mieszkajacy z mamą ( tego typu pro
                              > blemy organizacyjne ;P :)

                              Abrigado, chyba wiesz co kobiety myślą o 30-40 latku mieszkającym z mamą? Słabe porównanie trochę wybrałeś ;-)

                              > a Rozwód jest w trakcie...ale zaczynam się łamac bo wiosną chce kupić terenówk
                              > ę i motocykl a za dwa lata wybieram sie na wyprawe subpolarną
                              > i kupno mieszkania psułoby mi szyki w tym względzie

                              Błąd, tak na prawdę to powinno brzmieć: "chceMY kupić terenówkę i motocykl" bo to są WASZE WSPÓLNE finanse i będzie to WASZA wspólna motorówka i motocykl :-)
                              • abrigado Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 14:37
                                > Błąd, tak na prawdę to powinno brzmieć: "chceMY kupić terenówkę i motocykl" bo
                                > to są WASZE WSPÓLNE finanse i będzie to WASZA wspólna motorówka i motocykl

                                doskonale o tym wiem ;P ale to nie jest ażtakie ważne. Pieniądze i własnośc maja dla mnie znaczenie tylko jako środek do celu, a nie cel sam w sobie.nie mam zamiaru być najbogatszym trupem na cmentarzu ;P
                                Moj była np próbowała namówić mnie jakis czas temu na kupno dizałki a ja wolę tę kase przefruwać ;P- dokładnei tyle kosztują dwie wyprawy na grenlandię i islandię ;P

                                żadna kobieta po trzydziestce nei wsiadzie na motocykl ani do terenówki, ktorą zamierzam sobie kupić-więc przez fakty dokonane to jest tylko moje- bo tylko ja bęę tego używal ;P
                                • kutuzow Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 16:58
                                  abrigado napisał:
                                  > doskonale o tym wiem ;P ale to nie jest ażtakie ważne. Pieniądze i własnośc maj
                                  > a dla mnie znaczenie tylko jako środek do celu, a nie cel sam w sobie.nie mam z
                                  > amiaru być najbogatszym trupem na cmentarzu ;P

                                  Abrigado ---> daleki jestem od sugerowania że trzeba gromadzić kasę. Chciałem tylko zauważyć, że jeśli Twej żonie coś się odmieni i nagle to ONA zechce się rozwieść, to nawet jak nie będzie jeździła tą terenówką, to może ją dostać w ramach podziału majątku WSPÓLNEGO.
                                  Polecam Ci scenę ze starego filmu z Brucem Willisem "Randka w ciemno". Pewna Japonka trwała milcząco u boku swego męża który był "Panem i Władcą" dopóki bohaterka nie podpowiedziała jej że zgodnie z prawem 50% majątku jest jej. Od razu przestała być cichą i zamkniętą w sobie. Niestety nie ma tej sceny na youtubie.
                    • that.bitch.is.sick brawo kutuzow 02.10.12, 12:44
                      kutuzow napisał:

                      > Urqu przedstawił fajny opis, który jak dla mnie można traktować pół żartem pół
                      > serio (jak większość prób takiego podziału w psychologii). Widzę że zaczyna się
                      > tutaj swoista licytacja która partnerka składa się z gorszych elementów.
                      >
                      > Po pierwsze pamiętajcie, że Wasza partnerka/żona świadczy o Was. To KOGO sobie
                      > wybraliście mówi sporo o tym CZYM się kierowaliście w procesie wyboru.
                      >
                      > Po drugie, często ta partnerka/żona jest NADAL Waszą "aktualną" partnerką żoną.
                      > Mimo że jest taka "beee" to nie zrobiliście nic żeby pozbyć się jej z Waszego
                      > życia i żyć od teraz pełnią życia. To zabiera Wam sporo z Wiarygodności (potraf
                      > icie marudzić na forum, ale żeby coś zmienić w życiu to już nie).
                      >
                      > Sorry chłopaki, ale dużo bardziej wiarygodni są Urqu z Yorikiem, którzy mieli j
                      > aja żeby coś zmienić w swoim życiu a nie tylko jojczyć.

                      Właśnie pisałam wątek żeby nie popadać w skrajności jak niezbyt sympatyczne towarzystwo z wątku "głupi seks" i nie zmieniać tego forum w ścianę płaczu, walkę płci, bezproduktywne gdakanie i narzekalstwo. Z ust mi to wyjąłeś, założę się że też wliczasz się do grona panów którzy robią coś ze swoim życiem i nie skupiają się tylko na pluciu jadem i nienawiścią, choć dawniej wyczuwałam w Tobie resentyment ale jest gites. Trzymaj tak, trzymaj:) Czołem.
                      • abrigado Re: brawo kutuzow 02.10.12, 12:48
                        brawo kutuzow :)
                        • hello-kitty2 Re: brawo kutuzow 02.10.12, 14:54
                          abrigado napisał:

                          > brawo kutuzow :)

                          To ja tez brawo kutuzow, choc ci obciagne, a przepraszam, grzeczni chlopcy nie daja sobie obciagac na bokach :)
                          • sabat77 pfffff 02.10.12, 15:01
                            A kto to jest grzeczny chlopiec ??? Gdzie takie kuriozum mozna napotkac ?
                          • hello-kitty2 Re: kutuzow nie boj sie kitty :) 02.10.12, 16:41
                            hello-kitty2 napisała:

                            > abrigado napisał:
                            >
                            > > brawo kutuzow :)
                            >
                            > To ja tez brawo kutuzow, choc ci obciagne, a przepraszam, grzeczni chlopcy nie
                            > daja sobie obciagac na bokach :)

                            Kutuzow odpyskuj smialo, nie boj sie Kitty :) Ja pracuje nad jej zniszczeniem, zaczynam od likwidacji 'przyjaciol'. Traktuj to jako komplement :)

                            • kutuzow Re: kutuzow nie boj sie kitty :) 02.10.12, 16:52
                              Hello-kitty2 napisała:
                              > > To ja tez brawo kutuzow, choc ci obciagne, a przepraszam, grzeczni chlopc
                              > y nie
                              > > daja sobie obciagac na bokach :)
                              >
                              > Kutuzow odpyskuj smialo, nie boj sie Kitty :) Ja pracuje nad jej zniszczeniem,
                              > zaczynam od likwidacji 'przyjaciol'. Traktuj to jako komplement :)

                              Kitty, ja się Ciebie nie boje. Wcześniejszy komentarz był jaki był. Sama możesz go ocenić jak wyobrazisz sobie komentarz skierowany do Ciebie w stylu: "brawo Kitty, choć Cię bzykne".

                              Co do likwidacji kreacji forumowej, traktuję to trochę jak "zmiany" u Sabata. Raz to, innym razem coś innego. Twoja kreacja, Twoja narracja. Nic mi do tego. Obyś tylko nie zmieniała decyzji tyle razy co Sabat ;-)
                              • hello-kitty2 Re: kutuzow nie boj sie kitty :) 02.10.12, 18:24
                                kutuzow napisał:

                                Wcześniejszy komentarz był jaki był. Sama możesz
                                > go ocenić jak wyobrazisz sobie komentarz skierowany do Ciebie w stylu: "brawo
                                > Kitty, choć Cię bzykne".

                                Akurat ta czesc nie byla obrazliwa, nie sadzisz?
                      • dreemcatcher Re: brawo kutuzow 02.10.12, 12:51
                        tak taki postępowy wie jak rozwiązywać problemy , to inni marudzą on chwyta byka za rogi ... co robi na tym forum ? pisze jaki jest fajny a inni to ciepłe kluchy, w ten sposób się dowartościowuje
                        • that.bitch.is.sick Re: brawo kutuzow 02.10.12, 12:53
                          dreemcatcher napisał:

                          > tak taki postępowy wie jak rozwiązywać problemy , to inni marudzą on chwyta by
                          > ka za rogi ... co robi na tym forum ? pisze jaki jest fajny a inni to ciepłe kl
                          > uchy, w ten sposób się dowartościowuje

                          Ale on ze swoim mechanizmem obronnym ma dużo więcej klasy niż męskie nadęte smutasy. mam chyba prawo preferować przebywanie z silnymi mężczyznami niż ustawicznie skrzywionymi i obrażonymi na rzeczywistość wertherami?
                          • dreemcatcher Re: brawo kutuzow 02.10.12, 13:00
                            problem w tym że na forum można wypisywać różne pierdoły, ci którzy jak to niektórzy nazywają "marudzą" na forum mogą się okazać tymi silnymi w rzeczywistości a forum to tylko sposób na odreagowanie. A ci silni na forum to sfrustrowane ciapy w rzeczywistości i w necie tylko tacy lotni.
                          • kag73 Re: brawo kutuzow 02.10.12, 13:02
                            Rzecz w tym, ze kutuzow z racji na wiek i okolicznosci zyciowe mial/ma szanse wyciagac wnioski i wie czego szuka. Wiekszosc tutaj jojczacych zenila sie bardzo mlodo, bez doswiadczenia, bez mozliwosci porownania. Po prostu spotkali dziewczyne, zakochali sie, dziewczyna ladna i chce...biore. Co sie bede zastanawial.
                        • kutuzow Re: brawo kutuzow 02.10.12, 13:39
                          dreemcatcher napisał:

                          > tak taki postępowy wie jak rozwiązywać problemy , to inni marudzą on chwyta by
                          > ka za rogi ... co robi na tym forum ? pisze jaki jest fajny a inni to ciepłe kl
                          > uchy, w ten sposób się dowartościowuje

                          dreemcatcher --> nie uważam że jestem alfą i omegą. Kiedyś (lata temu) też byłem niczym Sabat, zakochany po uszy, miły gostek który "stara się bardziej" w nadziei, że to zaowocuje seksem. Można jednak tkwić w takim układzie i czekać na cud, albo poczytać troche o związkach (urqu nie raz rzucał tu ciekawą literaturą choćby Perel), zobaczyć że popełniło się błąd i trzeba coś ZMIENIĆ.

                          Osobiście uważam że czasami nie da się uratować danego związku, przyzwyczajenie i wzajemne oczekiwania/roszczenia zaszły tak daleko że to już jest nie do odkręcenia. Trzeba mieć jednak jaja, żeby odważyć się na zerwanie, nawet gdy się kocha tą druga osobę i poza brakiem seksu jest super (wiele jest takich historii na tym forum). Potem co ważne trzeba się ZASTANOWIĆ gdzie SAMEMU się popełniło błąd, żeby nie powielać w kolejnym związku takiego samego schematu. Bez tego ma się tylko powtórkę z rozrywki i przekonanie że "to zła kobieta była".
                          • sabat77 Re: brawo kutuzow 02.10.12, 13:46
                            Kutuzow.

                            Za bardzo serio to wszystko wziąłeś chłopie.

                            W życiu na poważnie bym nie odważył się nazwać mojej obecnej żony zrzędą, królową lodu czy bluszczem.

                            A wiesz dlaczego ?
                            Bo tego typu klasyfikacje można o kant dupy roztrzaść :D
                            To kto jest kim w związku wynika z równowagi sił i osoba będąca w jednym związku żandarmem może w kolejnym być spolegliwą księżniczką. Są tylko pewne tendencje, ale to jak ostatecznie ułoży się związek, to sprawa dwojga ludzi, ich sił, asertywności, oczekiwań itd.

                            Nie ma złych kobiet, podobnie jak nie ma złych mężczyzn.
                            Są jedynie złe związki między ludźmi.
                    • sabat77 Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 13:19
                      Kutuzow, jesteś wspaniały :)
                      Ślinię się na klawiaturę, kontemplując twą wielkość :D
                      • that.bitch.is.sick Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 13:26
                        sabat77 napisał:

                        > Kutuzow, jesteś wspaniały :)
                        > Ślinię się na klawiaturę, kontemplując twą wielkość :D

                        Niestety Sabat, widzę że Ty też wegetujesz w fazie oralnej. Klawiatura to taki surogat matczynej piersi, choć wolałbyś bardziej namacalny surogat, to wszystko nie będzie to. Nie jesteście w stanie dojrzale stawić czoła realności kobiecej piersi:) niszczy was to i osłabia po prostu. i kobieta się z wami męczy i wy ją.
                        • sabat77 Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 13:40
                          that.bitch.is.sick napisała:

                          >. i kobieta się z wami męczy i wy ją.

                          Biedna. Niech się rozwiedzie :)
                          • that.bitch.is.sick Re: Panowie, wstyd mi za Was 02.10.12, 13:47
                            sabat77 napisał:

                            > Biedna. Niech się rozwiedzie :)

                            Biurokrata:)
                    • kutuzow Dodatek: kartka na lodówkę 02.10.12, 14:08
                      Widziałem to już wcześniej i zastanawiałem się czy to wrzucać. Za każdym razem jak czytałem Sabata "dam radę, jestem mocny". "nie dam rady poddaje się", "dam radę jestem mocny", "nie dam rady" itp. to pomyślałem sobie że to byłaby idealna kartka na lodówkę, żeby przed śniadaniem można było sobie przypomnieć, że należy "chwycić życie za jaja".

                      www.maxfarquar.com/2012/08/microdaves-friday-funnies-64/take-life-by-the-balls/
                      • sabat77 wypierdalaj 02.10.12, 14:51
                        Nie wiem czy trzeba miec mature albo wyzsze studia, zeby zrozumiec oczywista prawde, ze w przypadku moim czy abrigado a twoim i yorica podstawowa roznice stanowia wlasnie te koszty wyjscia.
                        sorry kutuzow, ale poki tego nie zalapiesz, bede mial cie za zarozumialego barana, ktory napierdalajac sie z forumowego clowna probuje sie dowartosciowac.
                        co za problem zostawic babe ? Ja swoja zostawilem, bo kozakowala, to przyleciala z bekiem prosic o litosc. To bylo lata temu, a niepotrzebnie wybaczylem. Byla pokorna jak ciele - poki nie mogla pokazac zabkow. Teraz intuicyjnie czuje, ze chwycila mnie za jajca wiec kozakuje. Nie rozumiesz tego kurwa kolego ?
                        coz wielkiego zrobil yoric czy ty, skoro nie mieliscie zadnych zobowiazan. Zakonczyliscie nieudany zwiazek ? O kurwa, prawdziwe bohaterstwo.
                        • kutuzow jojczysz 02.10.12, 15:06
                          sabat77 napisał:

                          Sabat byłbyś bardziej wiarygodny gdybyś sam nie udzielał rad takich jak ta:

                          "
                          Nigdy się nie poddawaj.
                          Jeśli nie chcesz odejść od tej kobiety, co szanuję, to nie masz nic do stracenia.
                          Musisz o nią walczyć.
                          Ale chłopie... WALCZYĆ !
                          Kłami, pazurami, zębami, ciężarem ciała, wszystkim. Jeśli trzeba będzie zatańczyć na rzęsach - zatańczysz. Masz ją wziąć szturmem.
                          Tylko mnie broń boże źle nie zrozum - absolutnie nie mam na myśli tego, że masz użyć siły fizycznej, czy gwałcić - nie o to chodzi.
                          Masz zdobyć jej duszę, jej serce.
                          Możliwe, że przestała cię kochać, ale skoro kiedyś kochała to zrobi to ponownie albo odejdzie.
                          Nie daj jej wyboru. Musisz wygrać albo przegrać.
                          Ale do tego musisz walczyć. By walczyć, o nią, o związek - musisz mieć siłę.
                          Wiem że są chwile zwątpienia, wiem to równie dobrze jak ty.
                          Każdy pada, ale trzeba umieć znaleźć w sobie siłę by wstać i iść dalej.

                          Jeżeli decydujesz się nie odpuścić i walczyć o nią - to RÓB TO !
                          Nie wtedy kiedy ona ci pozwoli, to ty decyduj. Nie ustępuj.

                          Dura tamen molli saxa cavantur aqua. Penelopen ipsam, persta modo, vinces

                          Jeśli nie - miej honor wywiesić białą flagę i odejść raz na zawsze."

                          forum.gazeta.pl/forum/w,15128,139178035,139260679,Re_bzdury_.html

                          Mógłbym być złośliwy i kazać Ci zastosować się do własnych rad.

                          co do:
                          "Ja swoja zostawilem, bo kozakowala, to przylecial
                          > a z bekiem prosic o litosc. To bylo lata temu, a niepotrzebnie wybaczylem. Byla
                          > pokorna jak ciele - poki nie mogla pokazac zabkow. Teraz intuicyjnie czuje, ze
                          > chwycila mnie za jajca wiec kozakuje. Nie rozumiesz tego kurwa kolego ?
                          > coz wielkiego zrobil yoric czy ty, skoro nie mieliscie zadnych zobowiazan."

                          Owszem sztuką jest zakończyć związek ZANIM wdepnie się w większe problemy. Zobacz że jesteśmy praktycznie rówieśnikami. Ty władowałeś się w decyzję o dzieciakach, ja zaś wyszedłem ze związku ZANIM osiągnął on to stadium w którym Ty teraz jesteś. Nie podoba Ci się przykład z Yorikiem (który ostatnio się rozstał), to może pogadaj z Urqu, który jest z żoną.

                          Poza tym na tym forum wiele osób pokazywało Ci, że jest życie po rozwodzie. Jeśli chcesz zjeść ciastko (być wolny i atrakcyjny dla kobiet) i mieć ciastko (zachować obecny status materialny), to sorry ale tak się nie da.
                          Poza tym w temacie dzieciaków -jest światełko w tunelu. Sądy zaczęły zasądzać kary matką które utrudniają kontakt ojca z dzieckiem (wcześniej był to martwy przepis). 150 PLN za każde utrudnione widzenie, które nie doszło do skutku płatne exmężowi !!! (co ważne) od razu pomaga przywrócić normalność.

                          • sabat77 Re: jojczysz 02.10.12, 15:19
                            w cytacie ktory przytoczyles odejsc nie musi oznaczac rozwodu. I ja taka decyzje podjalem.
                            • kutuzow Re: jojczysz 02.10.12, 16:34
                              sabat77 napisał:

                              > w cytacie ktory przytoczyles odejsc nie musi oznaczac rozwodu. I ja taka decyzj
                              > e podjalem.

                              Sabat, czyli odchodzisz zostając. Będziesz zatem kolejnym co to: "żona go nie rozumie i wcale ze sobą nie sypiają". Przecież to klasyka rocka. Laski po prostu będą waliły drzwiami i oknami.
                              Jak to sobie rozkminiłeś logistycznie? Przerzucasz sie na profesjonalistki (one mają lokum), czy może będziesz bajerował amatorki i płacił za hotel gotówką (bo wyciąg z karty może sprawdzić żona)? Czy idziesz w "emigrację wewnętrzną" i przerzucasz się na prace ręczne?
                              • sabat77 Re: jojczysz 02.10.12, 17:34
                                nie wydaje mi sie, zeby to byla twoja sprawa. A o to jak beda postrzegac mnie kobiety mozesz sie nie bac...
                                • kutuzow Re: jojczysz 02.10.12, 17:39
                                  sabat77 napisał:

                                  > nie wydaje mi sie, zeby to byla twoja sprawa. A o to jak beda postrzegac mnie k
                                  > obiety mozesz sie nie bac...

                                  Sabat to jeśli już masz to tak sprytnie zaplanowane, to nie jęcz już proszę na tym forum.
                                  Masz plan, trzymaj się go i będzie super. Ja nie muszę wiedzieć jaką wymysliłeś sobie receptę na sukces, tylko nie cofaj się i nie płacz że jesteś "biedny".
                                  • sabat77 Re: jojczysz 02.10.12, 17:48
                                    masz racje, wkrotce usune ten profil.
                                    • kutuzow Re: jojczysz 02.10.12, 18:15
                                      sabat77 napisał:

                                      > masz racje, wkrotce usune ten profil.

                                      Sabat, Ty to naprawdę masz coś z kobiety. Najpierw jęczysz na forum i szukasz pocieszenia (a nie rozwiązania problemu), potem zaś jak ktoś Ci zwróci uwagę to masz focha z przytupem.

                                      Nikt Cię stąd nie wygania. Po prostu odpisuj i dyskutuj z innymi, ale już daruj sobie swoje "przełomowe" posty po których i tak wracasz (po raz kolejny) do punktu wyjścia.
                                      • sabat77 Re: jojczysz 02.10.12, 18:25
                                        Zdradze ci sekret przelomowych postow sabata :)
                                        jak latwo sie domyslec sa one podyktowane aktywnoscia lozkowa mojej zony i chwilowym odzyskiwaniem wiary w naprawienie nienaprawialnego.

                                        Ale teraz faktycznie juz sobie odpuszczam, nawet jesli ona bedzie chciala, to ja z nia wiecej nie chce. Przysiegam to sobie, chocby zeby zobaczyc co bedzie sie dzialo.
                                        Juz mnie to rozjuszylo za bardzo. Teraz ja nie biore.

                                        standard ;) ?
                              • abrigado Re: jojczysz 02.10.12, 17:48
                                > Sabat, czyli odchodzisz zostając. Będziesz zatem kolejnym co to: "żona go nie r
                                > ozumie i wcale ze sobą nie sypiają". Przecież to klasyka rocka. Laski po prost
                                > u będą waliły drzwiami i oknami.
                                > Jak to sobie rozkminiłeś logistycznie? Przerzucasz sie na profesjonalistki (one
                                > mają lokum), czy może będziesz bajerował amatorki i płacił za hotel gotówką (b
                                > o wyciąg z karty może sprawdzić żona)? Czy idziesz w "emigrację wewnętrzną" i p
                                > rzerzucasz się na prace ręczne?


                                Sabat, przy Twojej postawie to skończysz tak jak prognozuje Kutuzow- to co robisz to tylko taka wymówka, aby odroczyć konfrontację.

                                • sabat77 Re: jojczysz 02.10.12, 18:01
                                  Co proponujesz abrigado ? Wyslucham cie, stales sie dla mnie autorytetem, bo sprawdzilo sie wszystko co mi powiedziales. Ubolewam nad tym, ale takie sa fakty.
                                  a zatem - slucham.
                                  • abrigado Re: jojczysz 02.10.12, 18:36
                                    sabat łechczesz moje ego

                                    ale takn aprawde nie o to chodziło. wszystko co pisałem miało cię uchronic przed zmarnowanie tego pól roku i jak widac nizbyt się udało.

                                    jeśli piszesz się na opcję tkwienia formalnie w wygasłej relacji to musisz mieć w tym jakis swój wazny cel- a nie tkwienie samo w sobie.
                                    Nie wiem- jesteś, artystą, pisarzem, naukowcem- badaczem, podróżnikiem,szczególnym pasjonatem hobbystąi pozostanie ma służyć tak naprawde tego rodzaju misji

                                    rzadka sytuacja i ciebie raczej nie dotyczy, prawda?

                                    Tylko tego rodzaju psychiczna enklawa jest w stanie uchronić cię w takiej sytuacji przed psychicznym marazmem i społeczną degradacją.

                                    dodatkowo paradoksalnie musisz miec przewage ekonomiczną nad swoja byłą i jednoczęsnie zaspokająć w podstawowym stopniu potrzeby jej i dziecka- inaczej zamieszkiwanie pod wspólnym dachem będzie siedzeniem na bombie.

                                    W Twojej sytuacji jednak spadałbym i uciekał gdzie pieprz rośnie. Budował zycie od nowa i nie od razu wchodził w bliskie relacje z kobietami

                                    najpierw poćwcizyłbym niezobowiązujący flirt i romans

                                    ale przede wszystkim przypomniał sobie jak to jest konkurowac z facetami i czerpać z tego poczucie radości a nie frustrację.

                                    paradoksalnie początkowo dostaniesz po dupie ale jesli zagryziesz zeby i nie dasz sie zapa jakiejś nasepnej babce, za dwa lata będziesz na plusie

                                    potraktuj to jak inwestycję

                                    aha jeszcze jeden warunek- nie możesz mieć pretensji do swojej byłej- to co się zdarzyło analizuj pod kątem przyczyn tkwiacych w was obojgu , ale nikogo nie wiń.
                                    • hello-kitty2 Re: jojczysz 02.10.12, 18:41
                                      abrigado napisał:

                                      > paradoksalnie początkowo dostaniesz po dupie ale jesli zagryziesz zeby i nie da
                                      > sz sie zapa jakiejś nasepnej babce, za dwa lata będziesz na plusie

                                      A jak definiujesz 'plus'? co to bedzie?

                                      > aha jeszcze jeden warunek- nie możesz mieć pretensji do swojej byłej- to co się
                                      > zdarzyło analizuj pod kątem przyczyn tkwiacych w was obojgu , ale nikogo nie w
                                      > iń.

                                      hehe ogarnia mnie ten sam brecht, jak wtedy gdy czytam jak Sabat tlumaczy komus jak byc twardym a nie :) mientkim :)
                                      • abrigado Re: jojczysz 02.10.12, 21:04
                                        no tak...bo ty wszędzie byłaś i wszystko widziałaś...ekspertko
                                        • hello-kitty2 Re: jojczysz 02.10.12, 23:38
                                          abrigado napisał:

                                          > no tak...bo ty wszędzie byłaś i wszystko widziałaś...ekspertko

                                          Nie no szczerze pytalam: co Sabat moze zyskac po 2 latach, jak wdrozy twoj plan z zycie?

                                          abrigado napisał:

                                          > paradoksalnie początkowo dostaniesz po dupie ale jesli zagryziesz zeby i nie da
                                          > sz sie zapa jakiejś nasepnej babce, za dwa lata będziesz na plusie

      • that.bitch.is.sick Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 13:01
        tak się zastanawiam kim jestem i wychodzi mi ten najbardziej potworny miks;)
        • dreemcatcher Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 13:08
          to w takim razie wciągam cie na listę do utylizacji :) taka niekontrolowana mieszanka moze doprowadzć do nieszczęscia :)
          • that.bitch.is.sick Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 13:19
            dreemcatcher napisał:

            > to w takim razie wciągam cie na listę do utylizacji :)

            nie rozumiem metafory, zakładam optymistyczny wariant że nie jest to otwarty akt agresji tylko jakaś nieuświadomiona fantazja seksualna. Możemy spróbować rozwikłać tę industrialna symbolikę. Rozumiem, że już masz za sobą etap obrażenia na kobiety, będący regresją do stanu małego chłopca odstawionego od cycusia, z którym niestety wciąż boryka się abrigado, bo jeśli nie to trzeba będzie tu dla was założyć kącik przedszkolny...;)
            • dreemcatcher Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 13:33
              pięknie napisane , przyjemnie się czyta, lekkie pióro ale diagnoza zupełnie nietrafiona :)
              uwielbiam towarzystwo kobiet :) nigdy się na nie nie obrażałem ..pisz dalej lubie czytać co piszesz , tyle mądrych i trudnych słów :)
              • that.bitch.is.sick Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 13:44
                dreemcatcher napisał:

                > pięknie napisane , przyjemnie się czyta, lekkie pióro ale diagnoza zupełnie nie
                > trafiona :)
                > uwielbiam towarzystwo kobiet :) nigdy się na nie nie obrażałem ..pisz dalej lub
                > ie czytać co piszesz , tyle mądrych i trudnych słów :)

                no jak to, a podobno jest lista do utylizacji, to pikuś? Coś się plączesz w zeznaniach tym razem.
                • dreemcatcher Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 14:26
                  lista to lista ja decyduję o kolejności :)
                  • that.bitch.is.sick Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 15:52
                    dreemcatcher napisał:

                    > lista to lista ja decyduję o kolejności :)

                    Dobra bo widzę że rozmawiasz sam ze sobą. Kogo obchodzi Twoja ewidencja. Odczytuję to jako wrogość. utylizacja rozumiana w sensie potocznym a nie jako recycling.
                    • dreemcatcher Re: Modliszka-czy-krolewna 03.10.12, 10:42
                      o wiedzę że koleżanka się irytuje - odpowiedź niezgodna z oczekiwaniami?

                      >Odczytuję to jako wrogość.
                      takie nastawienie do ludzi bywa zgubne.

          • sabat77 Re: Modliszka-czy-krolewna 02.10.12, 13:32
            hu hu, zabrzmiało prawie jak to:
            www.youtube.com/watch?v=p4HwxoydBaA
            ;)
    • yoric Re: Modliszka-czy-krolewna 03.10.12, 00:42
      Dobre :)

      Hmmm no moja pierwsza ex to po prostu super babka (jest taka w zestawieniu), ale niestety musiała nosić w związku spodnie, bo ja przez x lat nie wpadłem, że to moja rola...
      Druga ex to zadziwiający mix królewny i wampa (wamp mi nie pasuje, to powinna być 'drama queen'). Te jej emocje wkurzały mnie jak nic na świecie, ale też były ekscytujące i uzależniające.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja