kruche_ciacho
10.10.12, 13:55
poznalam pana ktory zainteresowal mnie zarowno intelektualnie jak i fizycznie
spotkalismy sie kilka razy, prowadzilismy wyjatkowo ozywiona i dwuznaczna korespondencje smsowa
mimo wszystko troche pan mi wygladal na "niepewnego"
umowilismy sie na spotkanie w weekend wieczor, zgodzil sie od razu
(ja oczywiscie z wielka nadzieje na cos wiecej niz patrzenie sobie w oczy, choc niekoniecznie na konsumpcje calosci)
ale caly czas mi cos nie halo czy on tez, wiec zadalam pytania "badawczo-posrednie" po czym on mi wywala ze: teraz to nie mysli w ogole o seksie i nie chce zwiazku, i ze jest sfrustrowany po poprzednich zwiazkach, seks jest owszem wazny ale on nie jest latwy i sie go nie zdobedzie przez seks. I ze odkryl jak dobrze byc samemu na ta chwile jego zycia.
Troche zbaranialam.
Przestraszyl sie czy ja zle odczytywalam sygnaly?