adriannan25
17.10.12, 12:17
witam,
chciałam podzielić się z Wami moją historią...
małżeństwo 4 lata, mamy po 30 lat, bez dzieci.. wcześniej seks cudowny, często, długo, w każdej pozycji, generalnie łap od siebie nie mogliśmy iderwać
zaczęło sie psuć jakiś rok temu, mąż miał sresująca pracę, do tego ma wg mnie problemy z ciśnieniem ale do lekarza się wysłać nie da...najpierw robiło sie coraz rzadziej, jak do czegoś dochodziło to często nie mógł skończyć...zaczęło go chyba przerażać że nie jest w stanie więc zaczął unikać seksu w ogóle...wszystkie rozmowy, prośby, groźby, płacze nie dawały nic..w między czasie zmienił pracę ale i to nie poprawiło niczego..
ostatni raz kochaliśmy się 16 maja 2012 na romantycznym wyjeździe i to z mojej inicjatywy
to tak krótko...a teraz wydarzenia z ostatnich dni:
kolejny romantyczny weekend - pierwsza noc a ja czuję ze mój mąż się wtula i ma wzwód, ale po chwili sie odwrócił...rano na mój żart na ten temat powiedział że nie chiał mnie budzić czyli centralne :-Kochanie seksu mi sie chce -To chodź -No przecież chodzę:
potem coraz więcej czasu spędzał w łazience z komórką przyklejoną na czole...no i się wydało...okazało się ze pisze co najmniej namiętne i bardzo szczegółowe maile do koleżanki z pracy, co by z nią zrobił jakby tu była, co będą robić jak pojadą na wyjazd służbowy...i że mu mega brakuje dobrego seksu..chyba nie bardziej niż mi ;((
podobno ona zaczęła wszystko, nic się jeszcze nie zdążyło fizycznie wydarzyć i teraz najlepsze - mój mąż za bardzo mnie kocha i za bardzo szanuje żeby się ze mną kochać, nie wspominając o regularnym i eksperymentalnym bzykaniu...oczywiście to nic nie znaczyło, mnie jedną kocha najbardziej na świecie i chce iść do lekarza i na terapię
i teraz tragiczne pytanie:
czy to ma jakiś sens???
ps. a jego wzwód jak przeczytałam nastepnego dnia był z powodu snu o niej...