loppe
26.11.12, 15:02
Chciałbym się podzielić z tymi którzy nie stosują wspólnego leżakowania. M/w rok temu wpadłem na pomysł zapraszania Partnerki do łóżka w tracie dnia w celu więziotwórczym. Ona się tam nieraz pyta - jeśli nie ma ochoty na seks - czy chodzi o seks (bo wie że nieraz się to seksem kończy), a ja tłumaczę że nie, że chodzi o bycie blisko - można się przytulić, porozmawiać. I naprawdę w tym całym wiecie zaganianiu, takie pół godziny, godzina tylko dla siebie, blisko siebie, to skarb. Tak 3 razy w tygodniu, żeby nie robić z tego jakiejś rutyny jak mycie zębów.