kate-8020
05.01.13, 21:25
Znamy się 1,5 roku, od 3 miesięcy jesteśmy małżeństwem, a od 2 mieszkamy razem, sami. Problem zaczął się już kilka miesięcy przed ślubem, ale tłumaczyłam to napiętą atmosferą, nerwami, mnóstwem spraw do załatwienia, rodzicami piętro niżej... Niestety minęły już 3 miesiące od ślubu, a jest tylko coraz gorzej...
Już od początku związku zwykle to ja inicjowałam seks, ale niekoniecznie mi to przeszkadzało. Po jakimś czasie zaczęłam powoli rezygnować z inicjacji, bo chciałam, żeby to on się na mnie rzucił i mnie zerżnął. By pokazał, jak mnie pożąda i takie tam - znacie to na pewno. Wcześniej codziennie wiłam się, prężyłam, przebierałam w lateksy (które jego kręcą, choć dla mnie to żenada, ale w końcu jego to bardzo podniecało, więc chciałam mu zrobić przyjemność), rzucałam na niego w progu, przerywałam mu oglądanie filmu na szybki numerek etc. Potem coraz rzadziej i rzadziej, a on wcale nie domagał się więcej - wręcz przeciwnie. Zaczął się zupełnie oddalać w tej kwestii. Kiedy ja w końcu nie wytrzymywałam z czekaniem na jego gest po dwóch tygodniach "posuchy" i rzucałam się na niego, on zamiast odwzajemniać zaczął to ignorować. Pogłaskał mnie, dał buziaka (bo pocałunkiem tego nazwać nie mogę) i... Zasypiał. A jeśli próbowałam w dzień, mówił, że wieczorem. Jeśli próbowałam wieczorem, mówił, że już za późno, że rano musi wstać. Jeśli próbowałam w nocy, obudzić go i zrobić loda, chrapał, zanim zdążył się przebudzić. I rano - raczej nie próbuję, bo zwykle on wychodzi do pracy po 5 rano, kiedy ja śpię, a jeśli jest weekend, to też wstaje bardzo wcześnie, a ja lubię pospać do południa. Może z raz mi się udało, ale nie było to najprzyjemniejsze przeżycie, bo ja szybciutko poszłam do WC i od razu umyłam zęby, a on (za przeproszeniem) wpychał mi język do ust z tym całonocnym "smakiem", co mnie totalnie odrzuciło.
No i dochodzę tu też do kolejnego problemu - on ma problem z higieną, tzn. bierze prysznic codziennie, ale mam wrażenie, że mycie jego penisa to dla niego "tabu", bo zawsze nie jest tam tak świeży, jakby mógłby być po myciu... Przez to też przestałam mu robić dobrze językiem, bo ja tu się nakręcę, że on tak pięknie pachnie, jest świeży i rześki, a kiedy dochodzę do penisa, to czuję zapach, jakby nie mył się od wczoraj. Dodam, że to młody facet, mamy po 25 lat (sic!). Próbowałam mu to zasugerować, myć go sama pod wspólnym prysznicem, ale on jakoś dziwnie reagował, kiedy pieściłam go tam z rękami w pianie. Raz nawet ściemniłam, że mam grzybicę i widocznie mnie czymś zaraził, bo się niedokładnie umył i pokazałam mu palcem, że ma używać żelu do higieny intymnej i DOKŁADNIE "w środku" też umyć swojego ptaka, ale nic to nie dało... Mam wrażenie, że wcześniej bardziej dbał o te sprawy, bo nic takiego nie zauważyłam, dopiero od kilku miesięcy problem narasta. Zupełnie nie mam pojęcia dlaczego.
W tej chwili wygląda to tak, że ostatni seks był ponad miesiąc temu, bo jak ostatnio chciałam znów, to przyszedł do łóżka bez prysznica i po prostu nie mogłam...
Dodam, że on jest jedynakiem, rozpieszczonym egoistą i chyba mama, jak był dzieckiem, nie wytłumaczyła mu jak dbać o kobietę (i mycie "dupy"), ale teraz to ja już nie wiem jak to zmienić? Pomóżcie :(