Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC.

05.01.13, 21:25
Znamy się 1,5 roku, od 3 miesięcy jesteśmy małżeństwem, a od 2 mieszkamy razem, sami. Problem zaczął się już kilka miesięcy przed ślubem, ale tłumaczyłam to napiętą atmosferą, nerwami, mnóstwem spraw do załatwienia, rodzicami piętro niżej... Niestety minęły już 3 miesiące od ślubu, a jest tylko coraz gorzej...

Już od początku związku zwykle to ja inicjowałam seks, ale niekoniecznie mi to przeszkadzało. Po jakimś czasie zaczęłam powoli rezygnować z inicjacji, bo chciałam, żeby to on się na mnie rzucił i mnie zerżnął. By pokazał, jak mnie pożąda i takie tam - znacie to na pewno. Wcześniej codziennie wiłam się, prężyłam, przebierałam w lateksy (które jego kręcą, choć dla mnie to żenada, ale w końcu jego to bardzo podniecało, więc chciałam mu zrobić przyjemność), rzucałam na niego w progu, przerywałam mu oglądanie filmu na szybki numerek etc. Potem coraz rzadziej i rzadziej, a on wcale nie domagał się więcej - wręcz przeciwnie. Zaczął się zupełnie oddalać w tej kwestii. Kiedy ja w końcu nie wytrzymywałam z czekaniem na jego gest po dwóch tygodniach "posuchy" i rzucałam się na niego, on zamiast odwzajemniać zaczął to ignorować. Pogłaskał mnie, dał buziaka (bo pocałunkiem tego nazwać nie mogę) i... Zasypiał. A jeśli próbowałam w dzień, mówił, że wieczorem. Jeśli próbowałam wieczorem, mówił, że już za późno, że rano musi wstać. Jeśli próbowałam w nocy, obudzić go i zrobić loda, chrapał, zanim zdążył się przebudzić. I rano - raczej nie próbuję, bo zwykle on wychodzi do pracy po 5 rano, kiedy ja śpię, a jeśli jest weekend, to też wstaje bardzo wcześnie, a ja lubię pospać do południa. Może z raz mi się udało, ale nie było to najprzyjemniejsze przeżycie, bo ja szybciutko poszłam do WC i od razu umyłam zęby, a on (za przeproszeniem) wpychał mi język do ust z tym całonocnym "smakiem", co mnie totalnie odrzuciło.

No i dochodzę tu też do kolejnego problemu - on ma problem z higieną, tzn. bierze prysznic codziennie, ale mam wrażenie, że mycie jego penisa to dla niego "tabu", bo zawsze nie jest tam tak świeży, jakby mógłby być po myciu... Przez to też przestałam mu robić dobrze językiem, bo ja tu się nakręcę, że on tak pięknie pachnie, jest świeży i rześki, a kiedy dochodzę do penisa, to czuję zapach, jakby nie mył się od wczoraj. Dodam, że to młody facet, mamy po 25 lat (sic!). Próbowałam mu to zasugerować, myć go sama pod wspólnym prysznicem, ale on jakoś dziwnie reagował, kiedy pieściłam go tam z rękami w pianie. Raz nawet ściemniłam, że mam grzybicę i widocznie mnie czymś zaraził, bo się niedokładnie umył i pokazałam mu palcem, że ma używać żelu do higieny intymnej i DOKŁADNIE "w środku" też umyć swojego ptaka, ale nic to nie dało... Mam wrażenie, że wcześniej bardziej dbał o te sprawy, bo nic takiego nie zauważyłam, dopiero od kilku miesięcy problem narasta. Zupełnie nie mam pojęcia dlaczego.

W tej chwili wygląda to tak, że ostatni seks był ponad miesiąc temu, bo jak ostatnio chciałam znów, to przyszedł do łóżka bez prysznica i po prostu nie mogłam...

Dodam, że on jest jedynakiem, rozpieszczonym egoistą i chyba mama, jak był dzieckiem, nie wytłumaczyła mu jak dbać o kobietę (i mycie "dupy"), ale teraz to ja już nie wiem jak to zmienić? Pomóżcie :(
    • marek.zak1 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 05.01.13, 22:16
      Moja asystentka w Czechach też tak miała. i się wypłakiwała Potem okazało się, że jak sie rozeszli, zamieszkał z facetem. Sorry.
      • jesod Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 05.01.13, 22:23
        marek.zak1 napisał:
        > Moja asystentka w Czechach też tak miała.

        Jak widać problem może być na skalę międzynarodową. Ciekawe, czy przybiera na sile? :)
        • marek.zak1 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 06.01.13, 09:18
          Też mnie to zdziwiło. Wydawało mi się że geje są tylko w Polsce, a tu popatrz :)
          • jesod Wydawało mi się 07.01.13, 12:08
            marek.zak1 napisał:
            > Też mnie to zdziwiło. Wydawało mi się że geje są tylko w Polsce, a tu popatrz :)

            Lubię jak się coś komuś wydaje - to działa twórczo i inspiruje. :)
      • triss_merigold6 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 05.01.13, 22:32
        I tak sobie z tym facetem jeden drugiemu śmierdzieli? Sorry, nie mogłam się powstrzymać. P
        • jesod Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 05.01.13, 22:40
          triss_merigold6 napisała:
          > I tak sobie z tym facetem jeden drugiemu śmierdzieli?

          Spójrzmy prawdzie w oczy, bo fakty mogą wyglądać inaczej.
          Być może oni usilnie pracowali nad nową bronią seksualno-biologiczną.
          • hello-kitty2 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 05.01.13, 23:05
            hehe wybral strategie 'na smierdziela', zeby sie pozbyc problemu.

            Dobre wstawki o myciu doroslego faceta. A tak z drugiej strony, skoro facet bierze codziennie prysznic to rzeczywiscie jest taki brudny? Ja chyba mam obnizony prog czystosci ale zakladam, ze wisnie mu u dupy nie wisza :)
            • triss_merigold6 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 05.01.13, 23:15
              Jeśli już zagłębiamy się w brudne szczegóły, to z opisu wynika, że pan się myje ale niestarannie w strategicznym miejscu.
              • jesod Strategiczne miejsce 05.01.13, 23:47
                triss_merigold6 napisała:
                > że pan się myje ale niestarannie w strategicznym miejscu.

                Pewnie dlatego, że opracował właśnie taką strategię... Znaczy teren, dając wyraźnie do zrozumienia, że jest jego.
                Jakby ktoś się tak na Ciebie rzucał, ni z tego ni z owego, zapewne też opracowałabyś jakąś subtelną linię obrony. :)
                • rekreativa Re: Strategiczne miejsce 06.01.13, 11:56
                  "Jakby ktoś się tak na Ciebie rzucał, ni z tego ni z owego, zapewne też opracowa
                  > łabyś jakąś subtelną linię obrony. :)"
                  Przypomniał mi się jakiś film z Penelope Cruz, gdzie bohaterka, ażeby ostudzić zapędy pewnego adoratora, nasmarowała całe swe ciało niezbyt świeżą rybką :):)
            • anais_nin666 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 05.01.13, 23:15
              hello-kitty2 napisała:

              > hehe wybral strategie 'na smierdziela', zeby sie pozbyc problemu.
              >
              > Dobre wstawki o myciu doroslego faceta. A tak z drugiej strony, skoro facet bie
              > rze codziennie prysznic to rzeczywiscie jest taki brudny? Ja chyba mam obnizony
              > prog czystosci ale zakladam, ze wisnie mu u dupy nie wisza :)

              Penis niemyty pod napletkiem parę dni zaczyna zwyczajnie śmierdzieć. Umycie z wierzchu naprawdę sprawy nie załatwia;) Są faceci, którym napletek sam "schodzi" i Ci problem mają mniejszy, ale Ci u których "szczelnie" przykrywa żołądź muszą trochę nad higieną popracować;)
              • hello-kitty2 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 05.01.13, 23:38
                anais_nin666 napisała:

                > Penis niemyty pod napletkiem parę dni zaczyna zwyczajnie śmierdzieć. Umycie z w
                > ierzchu naprawdę sprawy nie załatwia;) Są faceci, którym napletek sam "schodzi"
                > i Ci problem mają mniejszy, ale Ci u których "szczelnie" przykrywa żołądź musz
                > ą trochę nad higieną popracować;)

                Taka "szczelnosc" to chyba wymaga zabiegu (?)

                A w przypadku napletkowych smierdzieli zalecam obrzezanie i po sprawie :)

                A na powaznie, zamiast ogladac sie na matke powiedziec mu wprost w czym rzecz i tyle.

                A przy okazji odpowiedzialnosci matki za nauke higieny syna mam pytanie do matek synow: sciagacie napletek malym chlopcom i uczycie ich mycia penisa? A z drugiej strony tyle sie na forum trabi o nadopiekunczych mamusiach, a jak dorosly facet ma jakis problem z serii 'elementarnych' to winna matki? To jak to jest PANOWIE alfy? Jak to jest/bylo u was w chacie w kwestii nauki syna mycia poprawnie swego kutasa, zeby matka nie wyszla na mamuske. No wykazcie sie samce swoja wiedza na przytoczonym przykladzie. Zapraszam.
                • aandzia43 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 06.01.13, 01:11
                  A przy okazji odpowiedzialnosci matki za nauke higieny syna mam pytanie do mate
                  > k synow: sciagacie napletek malym chlopcom i uczycie ich mycia penisa? A z drug
                  > iej strony tyle sie na forum trabi o nadopiekunczych mamusiach, a jak dorosly f
                  > acet ma jakis problem z serii 'elementarnych' to winna matki?

                  Dobre pytanie
                • kag73 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 06.01.13, 02:40
                  Tak, wlasnie, zawsze wszystkiemu winna matka albo kobieta. Mezczyzni pitola o meskich wzorcach i wplywie ojca na synow a tak naprawde olewaja jak sie da, niech sie zona zajmie, juz ona se poradzi a potem sie nazywa, ze jest nadopiekuncza.
                  Co do napletka u maluchow...facet musialby najpierw na to wpasc, najczesciej do lekarza i na bilanse z dzieckiem chodzi mama. Najczesciej tez matki rozmawiaja ze soba i wymieniaja sie drobnymi "problemikami", stad zanaja temat. Sa rozne szkoly, zalezy chyba od kraju, czy i kiedy sciagac nie sciagac napleteka.
                  Ja jak zajelam sie tematem, stwierdzilam, ze maly ten ptak, z reki sie wyslizguje(w wannie bylo) wystalalam starego, powiedzialam w koncu chlop jest niech zobaczy i probuje, no to poszedl i sie sprawa zajal. Jak dzieciak byl wiekszy sam probowal, pod okiem taty albo moim. Teraz jak sie kapie regularnie pytam "umyles siusiaka?" albo rzucam "myj siusiaka". Wtedy juz wie o co chodzi i myje, maz raczej o tym nie mysli, bardziej o myciu zebow:)
                  Moim zdaniem to bardzo wazne, czytalam, ze okolo 6 stego roku zycia chlopaczki powinni regularnie myc penisa osuwajac napletek, podobno zmniejsza to ryzyko infekcji narzadow intymnych kobiety przy pozniejszym wspolzyciu seksualnym.
                  Poza tym wiadomo potem moga wyjsc jakies problemy, trza usuwac operacyjnie itd.
                  Tutaj mysle, ze nie ma nic do rzeczy, ze facet jest jedynak i matka nie nauczyla. Zwlaszcza taka z jedynakiem by nauczyla, bo ma wiecej czasu dla jednego niz gdyby miala trojke.
                  • hello-kitty2 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 06.01.13, 02:56
                    kag73 napisała:

                    Sa rozne
                    > szkoly, zalezy chyba od kraju, czy i kiedy sciagac nie sciagac napleteka.
                    > Ja jak zajelam sie tematem, stwierdzilam, ze maly ten ptak, z reki sie wyslizgu
                    > je(w wannie bylo) wystalalam starego, powiedzialam w koncu chlop jest niech zob
                    > aczy i probuje, no to poszedl i sie sprawa zajal. Jak dzieciak byl wiekszy sam
                    > probowal, pod okiem taty albo moim. Teraz jak sie kapie regularnie pytam "umyle
                    > s siusiaka?" albo rzucam "myj siusiaka". Wtedy juz wie o co chodzi i myje, maz
                    > raczej o tym nie mysli, bardziej o myciu zebow:)
                    > Moim zdaniem to bardzo wazne, czytalam, ze okolo 6 stego roku zycia chlopaczki
                    > powinni regularnie myc penisa osuwajac napletek, podobno zmniejsza to ryzyko in
                    > fekcji narzadow intymnych kobiety przy pozniejszym wspolzyciu seksualnym.
                    > Poza tym wiadomo potem moga wyjsc jakies problemy, trza usuwac operacyjnie itd.

                    Tak, to prawda jak ten ptaszek taki maly to tez opowiadala mi kolezanka, ze strach operowac przy tym napletku palcami, czy nie zaboli, czy sobie tez dzieciak da. Dzieki za wyjasnienie. Pytalam z ciekawosci, bo moj syn jest obrzezany wiec akurat tego problemu nie ma.

    • aandzia43 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 06.01.13, 01:10
      Bleeee! Zemdliło mnie. A przed ślubem mył ptaka i nie wkładał ci całonocnego jęzora do buzi?
      • bcde Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 06.01.13, 03:34
        No co to za pytanie. Przecież wiadomo, że przed ślubem był zupełnie inny. :)
        • marek.zak1 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 06.01.13, 09:16
          Kobuety wierzą, że po ślubie się zmieni i tak się dzieje, ale niestety przeważnie na gorsze. To taki wniosek z for, w tym z niniejszego.
    • kate-8020 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 06.01.13, 12:43
      A sensownych odpowiedzi brak :(
      • ina_nova Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 07.01.13, 10:56
        no jak brak, kolega wyżej napisał bardzo sensownie "marek.zak1 06.01.13, 09:16 Odpowiedz
        Kobuety wierzą, że po ślubie się zmieni i tak się dzieje, ale niestety przeważnie na gorsze. To taki wniosek z for, w tym z niniejszego." Gadałaś z mężem o przyczynie tego stanu? Mówiłaś, że dla Ciebie obecna sytuacja jest nie do zniesienia? Proponowałaś rozwiązanie w określonym czasie tego problemu? Samo nic sie nie zrobi, a już na pewno nie z inicjatywy Twojego męża.
      • yoko0202 ależ są 07.01.13, 12:20
        kate-8020 napisała:

        > A sensownych odpowiedzi brak :(
        trzeba doczytać

        w młodym wieku wyszłaś za mąż za równie młodego rozpieszczonego egoistę, który dodatkowo jest brudasem i kompletnie nie ma na Ciebie ochoty, i to nie nagle, tylko notorycznie. W tej sytuacji szanse, iż tu na forum, czy gdziekolwiek, dostaniesz gotową receptę na to, aby ten typ stał się pociągającym i czyściutkim bogiem seksu, którzy Cię wielbi i pożąda 24/7,/ są tak jakby bliskie 0, niestety.
        • marek.zak1 Re: ależ są 07.01.13, 12:29
          Co ma wspólnego brudas i egoista z brakem ochoty? Właśnie brak ochoty jest zagadką. Jedna z opcji jest że jest gejem, inna, ze woli robić to sam. Jesli tak- dlaczego?
          • triss_merigold6 Re: ależ są 07.01.13, 12:38
            Co to za różnica dlaczego? Pliz, żona nie jest od tego, żeby panu mężowi robić dogłębną terapię.
            A może jest gejem?
            A może woli wiewiórki?
            A może boi się ciąży?
            A może jest nałogowym koniobijcą?
            A może schowali się w lesie? (z takiego dowcipu o partyzantach i leśniczym)

            Nikt pannie nie udzieli magicznej recepty.
            • jesod Re: ależ są 07.01.13, 13:06
              triss_merigold6 napisała:
              > Pliz, żona nie jest od tego, żeby panu mężowi robić
              > dogłębną terapię.

              Jasne. Żona ma swoje miejsce obok pana męża - wyznaczone, określone, a nawet nie tylko miejsce, ponieważ tym samym wyraźnie bywa określony jej zakres myślenia, działania i wizerunek.
              Po co ma dochodzić przyczyny? W końcu to jego życie, a jej... i tak się nie liczy.

              • triss_merigold6 Re: ależ są 07.01.13, 13:22
                Po prostu terapię lepiej zostawić profesjonalistom. BTW psychologowi terapeucie nie wolno zajmować się terapeutycznie własną rodziną i znajomymi (generalnie ludźmi z którymi ma jakąś więź).
                • jesod Generalnie 07.01.13, 13:34
                  triss_merigold6 napisała:
                  > Po prostu terapię lepiej zostawić profesjonalistom.

                  Generalnie się zgadzam, ale wydaje się, że sami dla siebie bywamy najlepszymi terapeutami, czasem przy pomocy innych - zawodowych profesjonalistów, bo proces zmian musi przebiegać w nas, a nie pod presją profesjonalisty, który zmierza/oczekuje do określonych wyników.

                  Najlepiej możemy pomóc sami sobie, bo tego chcemy - to nas determinuje do współdziałania z profesjonalistami, o ile w ogóle mamy z nimi kontakt z dobrej, nieprzymuszonej woli, a nie wtedy gdy jesteśmy doprowadzani tam siłą.
                  A więc... uświadomienie sobie problemu i działanie w kierunku jego rozwiązania jest naszą przemianą i naszym możliwym sukcesem. :)
          • jesod Re: ależ są 07.01.13, 13:24
            marek.zak1 napisał:
            > Co ma wspólnego brudas i egoista z brakem ochoty?

            Może mieć dużo - tylko to powinno działać w drugą stronę, czyli na panią - a ona się wije, pręży i... cierpi, na tego typa. To mnie zastanawia.

            marek.zak1 napisał:
            > Właśnie brak ochoty jest zagadką.

            Eeee tam... zagadką. :)
            Już mądrzejsi wymyślili dużo wcześniej, iż "w tym cały jest ambaras, żeby dwoje chciało naraz". A więc... dopasowanie, porozumienie i...zrozumienie siebie.

            marek.zak1 napisał:
            > Jedna z opcji jest że jest gejem, inna, ze woli robić to sam.
            > Jesli tak- dlaczego?

            Marku, a Ty do końca wiesz, dlaczego lubisz coś bardziej, a coś mniej?
            Na pewne pytania nie ma odpowiedzi.
            • marek.zak1 Re: ależ są 07.01.13, 13:52
              Ne wiem dlaczego, ale wiem, co lubię, a czego nie. Zawsze lubiłem grać w tenisa w klubie i zostałem nawet mistrzem Warszawy. Dlaczego? Nie wiem, ale dodzisiaj gram dużo i często..
              Ambaras ambarasem, ale jak roznegliżowana kobieta, tu moja żona jest obok mnie, to ja zawsze jestem chętny. Gdy ona niekoniecznie, pada argument, ze przecież przysięałas, że zrobisz WSzYSTKO, żeby małżeństwo było szczęsliwe i udane. A ja teraz chce tylko ..i będe szczęsliwy. Gdybym siedział przed kompem do 3 w nocy badź był gejem, sytuacja przypominałaby tę z niniejszego opisu.
              M.
              • hello-kitty2 Re: ależ są 07.01.13, 14:04
                marek.zak1 napisał:

                > Ne wiem dlaczego, ale wiem, co lubię, a czego nie. Zawsze lubiłem grać w tenisa
                > w klubie i zostałem nawet mistrzem Warszawy. Dlaczego? Nie wiem, ale dodzisiaj
                > gram dużo i często..

                O co chodzi z tym przechwalaniem sie? Jestem pewna, ze na forum ludzie maja na koncie wieksze sukcesy niz Twoje i Twojej rodziny, a jednak kazdy dba w mniejszym lub wiekszym stopniu o anonimowosc i nie obnoszenie sie, a Ty na odwrot. Uwazasz, ze to przechwalanie sie to zaleta?
                • triss_merigold6 Re: ależ są 07.01.13, 14:09
                  Może uprawia afirmacje?
                • marek.zak1 Re: ależ są 07.01.13, 14:13
                  Piszę, jak widzi to wszystko prosty facet, bo sprawa jest bardzo prosta, tak jak facet jest prostym urządzeniem. Tenis zamieniam na jedzenie migdałów w czekoladzie. Nie wiem dlaczego, ale zajebiście je lubię i jem. Teraz OK?
                • jesod O co chodzi 07.01.13, 14:39
                  hello-kitty2 napisała:
                  > > O co chodzi z tym przechwalaniem sie?

                  O co chodzi z tą reakcją? :)
                  Jeśli ktoś coś lubi, a nie czyni tym nikomu krzywdy - to dlaczego mu na to nie pozwolić?

                  hello-kitty2 napisała:
                  > Jestem pewna, ze na forum ludzie maja na koncie wieksze sukcesy niz Twoje i Twojej
                  > rodziny, a jednak kazdy dba w mniejszym lub wiekszym stopniu o anonimowosc i nie
                  > obnoszenie sie, a Ty na odwrot. Uwazasz, ze to przechwalanie sie to zaleta?

                  To fajnie, że jesteś pewna i to podkreślasz, ale nie musisz być przykra wobec Marka.
                  Pozwól mu oddychać na tym forum. :) Co z tą tolerancją?
                  • marek.zak1 Re: O co chodzi 07.01.13, 14:49
                    Wielkie dzięki za wsparcie.
                    Ja fundamentalnie uważam, że wypowiadać się należy z imienia i nazwiska. Wiem, że jestem w mniejszości, ale zaczynam od siebie.
                    Wracając do tematu, miłe kolezanki, pamietajcie (powtarzam, wiem) że facet jest prostym urządzeniem i jesli nie chce to znaczy, że
                    - jest ciężko chory,
                    - zrobił to sam,
                    - zrobił to z inną,
                    - jest gejem.
                    - obsesja, czyli seks kojarzy mu się z nieuchronnym obowiązkiem wobec wymagajacej kobiety i woli sam (patrz p. 1).
                    Tak więc na miejscu inicjarorki, zadałbym mu to pytanie z możliwoscią wyboru p. 1-4.
                    Pozdrawiam wszystkich.
                    M
                    • aandzia43 Re: O co chodzi 08.01.13, 09:51
                      > Ja fundamentalnie uważam, że wypowiadać się należy z imienia i nazwiska. Wiem,
                      > że jestem w mniejszości, ale zaczynam od siebie

                      I kończysz. Nie jesteś też w mniejszości - jesteś sam ;-) Reszta nie zwykła opowiadać o swoim pożyciu intymnym z partnerem całemu światu. Ze względu na partnera przede wszystkim. No, chyba że dla reklamy wypisuje się same gładkie hasła, a dla karmienia ego pozytywne afirmacje ;-p Rozumiem, rozumiem potrzebę, choć nie jest ona moją ;-p
                      • marek.zak1 Re: O co chodzi 08.01.13, 10:48
                        To forum nie jest całym światem. Na innych wiele osób także wystepuje z imienia i nazwiska. Nie trzeba się bać wypowiadania swoich poglądów.
                        Czy ja coś napisałem o moim pożyciu intymnym? Nie pamiętam. Komentuję problemy innych i staram się im pomóc.
                        A na pewno nikogo nie obrażam, co przy uzyciu nicków jest nagminne.
                        Miłego dnia.
                        M.
                        • aandzia43 Re: O co chodzi 08.01.13, 11:02

                          > To forum nie jest całym światem. Na innych wiele osób także wystepuje z imienia
                          > i nazwiska. Nie trzeba się bać wypowiadania swoich poglądów.

                          Hellou, zdaje się, że jesteśmy właśnie na TYM forum? Nie wciskaj kitu o wypowiadaniu poglądów, bo tu ludzie piszą o SWOICH INTYMNCYH PROBLEMACH. Wykapslokowałam, żebys zauważył różnicę między BSwM a forum o hodowli storczyków. Teraz zrozumiałe?
                          • marek.zak1 Re: O co chodzi 08.01.13, 11:58
                            Rozumiem doskonale, że osoby poruszające swoje intymne problemy chcą być anonimowe. Wyjaśniam ponownie, ja nie poruszam moich problemów, nie zakładam o nich wątków, a na podstawie własnych (i nie tylko) doświadczeń, staram się tym osobom przekazać jak ja to widzę i znaleźć przyczyny ich kłopotów.
                  • hello-kitty2 Re: O co chodzi 07.01.13, 14:51
                    > O co chodzi z tą reakcją? :)
                    > Jeśli ktoś coś lubi, a nie czyni tym nikomu krzywdy - to dlaczego mu na to nie
                    > pozwolić?

                    Przechwalanie sie nie polega na lubieniu czego niepowodujacego innym krzywdy.

                    > To fajnie, że jesteś pewna i to podkreślasz, ale nie musisz być przykra wobec M
                    > arka.
                    > Pozwól mu oddychać na tym forum. :) Co z tą tolerancją?

                    No przeciez toleruje. Nie mowie mu, zeby sie nie przechwalal, tylko pytam dlaczego to robi.

                    Przykra? Zadawanie pytan jest przykre? Przeciez Marek jest mezczyzna. Przykrosc to mozna zrobic chyba tylko kobiecej kobiecie i Loppe :)
                    • marek.zak1 Re: O co chodzi 08.01.13, 18:45
                      No przeciez toleruje. Nie mowie mu, zeby sie nie przechwalal, tylko pytam dlaczego to robi.

                      Człowiek zawsze przechwala się z jednego powodu - jest próżny. Czy odzieliłem właściwej odpowiedzi?
                      M.
                  • aandzia43 Re: O co chodzi 08.01.13, 09:59
                    > O co chodzi z tą reakcją? :)
                    > Jeśli ktoś coś lubi, a nie czyni tym nikomu krzywdy - to dlaczego mu na to nie
                    > pozwolić?

                    Jesod, skąd u ciebie skłonność do narcyzów? Ale żeby tak bronić ich własną piersią? ;-p Świetnie dają sobie radę sami ;-p
                    • jesod Marek na chuć 08.01.13, 23:15
                      aandzia43 napisała:
                      > Jesod, skąd u ciebie skłonność do narcyzów?

                      O! Widzę, że diagnoza została już postawiona. :P
                      A przecież zupełnie nie o to tu chodziło...

                      Marek ma chuć
                      Wiosło i łódź
                      I chęć wyrażania siebie
                      Wam to przeszkadza
                      I w złość wprowadza
                      Dlaczego aż tak???
                      Sama nie wiem...

                      Różne są szkoły pływania
                      Ocean duży
                      Nikogo nie nuży
                      Więc po co...
                      stąd Marka przeganiać?

                      :)

                      aandzia43 napisała:
                      > Ale żeby tak bronić ich własną piersią? ;-p

                      Nie wojnie, lecz pokojowi i pieszczotom moje piersi służą. :P
                      • marek.zak1 Re: Marek na chuć 09.01.13, 13:26
                        Bardzo dziękuję za wiersz (pierwszy) o mojej skromnej osobie i za wyrazy sympatii. Wszystko trafione, mam nawet małą nadmuchiwaną łódkę, którą zabieram na wakacje. O innych rzeczach nie będę wspominać, bo jest tutaj na mnie taka cięta dziewczyna, która zaraz mi to wypomni. Służące pokojowi i pieszczotom piersi to jest niesamowite połączenie przyjemnego z pożytecznym.
                        Pozdrawiam M.
    • prosty_facet Widziały gały co brały ;-) 06.01.13, 12:51
      kate-8020 napisała:

      > Dodam, że on jest jedynakiem, rozpieszczonym egoistą i chyba mama, jak był dzie
      > ckiem, nie wytłumaczyła mu jak dbać o kobietę (i mycie "dupy"), ale teraz to ja
      > już nie wiem jak to zmienić? Pomóżcie :(

      Sam kiedyś wypisywałem na tym forum różne głupoty, ale ostatnimi czasy, co przeczytam czyjś wpis to po prostu nie mogę wytrzymać i ironiczny uśmiech sam ciśnie mi się na usta ;-)
      Już się zestarzałem czy młodzież teraz jakaś "inna" ?
      • ladyqwe Re: Widziały gały co brały ;-) 09.01.13, 13:01
        Opis, widziały gały co brały jest dobry ;)

        Niemniej jednak taki stan rzeczy da się zmienić! Małymi kroczkami i do celu, zacznijcie od stworzenia atmosfery intymnej i bez ciśnienia...
    • kutuzow Staraj się bardziej 08.01.13, 17:16
      Może za słabo się starasz? Może powinnaś zrobić to i to (tutaj długa lista potencjalnych działań które niby mają pomóc).... oczywiście żartuje sobie. Chodzi mi o to że gdyby to co Ty napisał facet dostałby własnie taką radę na tym forum - "staraj się bardziej". Gdy pisze to kobieta, inne zastanawiają się co jest nie tak z jej partnerem.

      Niby się już przyzwyczaiłem do tych podwójnych standardów na tym forum, ale czasami jakoś nie potrafię sobie odpuścić żeby tego nie wskazać palcem.
    • dereesz Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 16.01.13, 12:20
      A może specjalnie się nie myje bo w tedy go nie zaczepiasz... Co za idiota!
    • yoric Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 16.01.13, 12:57
      Laski już pozamiatały w tym wątku, ale co tam, dorzucę 0,03zł; choć nie bardzo rozumiem, czy facet nie che sseksu bo się nie myje, czy na odwrót ;).

      Powiem standardowe 'rzuć go', Kag73 ma zdaje się jakiś magazyn, gdzie jest dużo modeli, można sobie przebierać, też znajdziesz coś dla siebie :).
      • september80 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 17.01.13, 15:26
        podobnych problemów na forum jest duzo- poczytaj
        jak dla mnie wyjscia dwa:
        1. powazna rozmowa z konsekwencjami: badania( wykluczyc chorobe), wizyta u seksuologa lub psychologa, konkretne argumenty, ustalenia; wtedy będziesz miała obraz sytuacji (jesli nie choroba, jesli nie gej, jesli nie inna kobieta id)- i mozesz wyznaczyc jakis okres na poprawe ilosci seksu (poł roku, rok) ; albo w tym czasie sie poprawi albo... przejdź do wyjścia nr dwa
        2. jesteście młodzi, bez dzieci- powinno kipieć zycie seksualne; jak teraz jest źle- to będzie tylko gorzej; uciekaj z tego zwiazku póki możesz; teraz czujesz ze to zenujace namawiac faceta do sexu?- to wyobraz sobie siebie za 7-10 lat- jako matke, dzieci za sciana, ty z figura juz nie modelki, cialem nie do konca perfekcyjnym... ubierzesz lateksy i bedziesz smierdzacego dziada blagac o sex?
    • vitek_1 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 19.01.13, 02:32
      Zła wiadomość: twój świeżo poslubiony małżonek jest gay

      Dobra wiadomość: w związku z tym powinnaś być w stanie stosunkowo łatwo uwolnić się z węzła małżeńskiego, zarówno w wymiarze ziemskim, jak i boskim (jeżeli ten w ogóle wchodzi w rachubę)
    • bumer83 Re: Ja się wiję, prężę, dotykam go, a on... NIC. 28.01.13, 14:00
      Powinien już przed ślubem pruć Cię ile fabryka dała, wtedy testy byłyby zaliczone.. a tak....kicha
Inne wątki na temat:
Pełna wersja