nie-kuma
10.01.13, 02:38
Jest kobieta. Tzn była, bo już nic nie zostało - tylko dziecko, które musi mieć rodziców, więc żyją razem pod jednym dachem, od dawna bez wspólnych zainteresowań. Trzeba to jakoś ciągnąć dalej. Nie, nie ma kredytu na domek pod miastem. Kilkunastoletnie przyzwyczajenie do siebie, które z czasem przerodziło się w nienawiść, a obecnie ewoluuje już w całkowitą obojętność - po co wciąż się kłócić i coś wypominać, skoro można milczeć, tak lepiej. Dla dziecka. Sex, owszem, kobieta jest atrakcyjna, tylko wytrzymać się z nią nie da, wieczne pretensje, że kasy mało, że to tamto i owamto. Syf w domu (nie będę sprzątać/zmywać i co mi zrobisz - bunt jak u nastolatki). Kryzys wieku średniego czy raczej kres związku bez przyszłości? Agonia boli, a w środku pustka.